grudnia 15, 2019

"Nikomu nie powiem" Catherine McKenzie - zapowiedź

"Nikomu nie powiem" Catherine McKenzie - zapowiedź
Nowy rok pod względem czytelniczym zapowiada się bardzo dobrze. Już 8 stycznia swoją premierę będzie miał thriller psychologiczny Wydawnictwa Niezwykłe pt. "Nikomu nie powiem" Catherine McKenzie - to kanadyjska autorka, która na swoim koncie ma już sporo powieści, jednak w Polsce poza tą ukazała się tylko jedna i to dobre kilka lat temu. Może ten tytuł coś w tym temacie zmieni, kto wie :)

Dwadzieścia lat temu ciało Amandy zostało znalezione w łodzi na terenie posiadłości Camp Macaw należącej do MacAllisterów. Nikt nigdy nie został oskarżony o zbrodnię. Teraz, po nagłej śmierci rodziców, już dorosłe rodzeństwo MacAllisterów wraca do tego miejsca, aby usłyszeć testament i zdecydować, co zrobić z atrakcyjną nieruchomością. Ryan, najstarszy z rodzeństwa, chce ją sprzedać. Margaux jeszcze się zastanawia. Mary najchętniej zostawiłaby wszystko tak, jak jest. Kate i Liddie – bliźniaczki – mają odmienne poglądy. A Sean Booth, dozorca, liczy jedynie na to, że gdy cała sprawa się zakończy, nadal będzie miał dach nad głową. Sytuacja staje się jednak bardziej skomplikowana, kiedy zostaje odczytany testament. Wychodzi na jaw, że zawarto w nim pewien warunek. Dopóki rodzeństwo nie odkryje tajemnicy związanej ze śmiercią Amandy, nie będzie mogło zadecydować o losach majątku. Każde z nich może być odpowiedzialne za zbrodnię i ukrywać element układanki. Czy będą współpracować, żeby dowiedzieć się, co przytrafiło się Amandzie, czy też ich sekrety i wzajemne podejrzenia doprowadzą w końcu do rozpadu rodziny?

Muszę przyznać, że ostatnio mam ciągłą ochotę na ten gatunek literacki, więc bardzo cieszy mnie kolejny nowy tytuł. A szczerze, nie pamiętam, żebym kiedyś zawiodła się na thrillerach od wydawnictwa Niezwykłe, więc i tym razem mam nadzieję, na dobrą rozrywkę. 
A Wy jesteście zainteresowani?


Autor: Catherine McKenzie
Tytuł: Nikomu nie powiem
Tłumaczenie:
Data premiery: 08.01.2020
Wydawnictwo: Niezwykłe
Liczba stron:

Książkę dostępna jest już w przedsprzedaży.




grudnia 13, 2019

"Żmijowisko" Wojciech Chmielarz - nowe filmowe wydanie

"Żmijowisko" Wojciech Chmielarz - nowe filmowe wydanie

Autor: Wojciech Chmielarz
Tytuł: Żmijowisko
Data premiery: 16.10.2019, nowe filmowe wydanie
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 480

Wojciech Chmielarz to jedno z najgłośniejszych nazwisk polskiego kryminału. Autor debiutował w roku 2012 „Podpalaczem” – pierwszym tomem cyklu o komisarzu Mortce. Z biegiem lat, prócz tej serii, Chmielarz rozpoczął jeszcze kolejną, tak zwany „cykl gliwicki”, a roku temu ukazał się jego pierwszy thriller psychologiczny pt. „Żmijowisko”. W tym roku na polskie małe ekrany weszła ekranizacja tej powieści w reżyserii Łukasza Palkowskiego, który znany jest już z takich seriali jak np. „Belfer”. Chmielarz jest współtwórcą scenariusza. Po raz pierwszy wcielił się w tą rolę i jak sam przyznał w jednym z wywiadów, to wcale nie było łatwe zadanie!

Historia „Żmijowiska” toczy się głównie na odległej tytułowej wsi. Do jednej z tamtejszych agroturystyk przyjeżdża grupka starych przyjaciół z liceum – spotykają się w takim gronie co roku. Jednak od liceum minęło już sporo lat, każdy ze znajomych ruszył do przodu, założył własną rodzinę. Tego roku towarzystwo jest wyjątkowo nabuzowane – co chwilę dochodzi do jakiś dziwnych sytuacji, spięć i kłótni. Sytuacja osiąga swój szczyt, gdy pewnej nocy znika córka jednego z małżeństw... Co się z nią stało? Czy ktoś z obecnych był w jej zniknięcie zamieszany?

Książka podzielona jest na 3 przedziały czasowe: teraz, pomiędzy, wtedy. Te przedziały przeplatają się ze sobą, a każdy z nich podzielony jest na krótkie podrozdziały. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, i jak to u Chmielarza bywa, jest skupiona na szczegółach. Niby nic się nie dzieje, sytuacje są bardzo życiowe, każdemu dobrze znane, a jednak autor potrafi je opisać tak, że od książki nie można się oderwać, dopiero podczas lektury otwierają nam się oczy.

„Żmijowisko” czytałam rok temu w wakacje i była to pierwsza powieść autora, po którą sięgnęłam. Wiedziałam już mniej więcej czego się spodziewać – wcześniej czytałam dwa opowiadania autora – ale i tak zdołał mnie zaskoczyć. To jak dobrze jest w stanie oddać rozterki bohaterów, jak świetnie przedstawić ich rys psychologiczny, to dla mnie mistrzostwo. Nikt nie pisze tak jak Chmielarz, tylko on w rzeczach zwyczajnych dostrzega taką głębię.

W historii mamy wielu bohaterów – jednak nie bójcie się, nie sposób ich pomieszać. Każdy jest mocno charakterystyczny, każdy się wyróżnia. Widzimy postacie zmęczone życiem i codziennością, ciągłą walką o uczucia czy choćby o zauważenie. Ludzi miastowych, którzy zaprzątnięci są swoimi mniejszymi lub większymi problemami – mamy nieszczęśliwe małżeństwo, biznesmena z nową partnerką i jeszcze kilku ich znajomych. Po przeciwnej stronie mamy też miejscowych – właścicieli agroturystyki i ich trochę pogubionego, odstającego od innych nastoletniego syna i zawziętego ojca. Ci ludzi borykają się ze skrajnie innymi problemami, przez co nie potrafią zrozumieć przyjezdnych miastowych. Nie będę się może więcej rozpisywać, odkryjcie te postacie sami, podkreślę tylko, że określenie książki jako thriller PSYCHOLOGICZNY jest tutaj zgodne w 100%. Ja może nawet pokusiłabym się o bardziej filmową kategorię dramatu psychologicznego, z tego względu że wydarzenia są po prostu bardzo życiowe i zwyczajne smutne.

Co do samej fabuły, to taki zabieg podzielenia linii czasowych był według mnie strzałem w dziesiątkę. Akcja powieści cały czas trzyma nas w napięciu, cały czas szukamy powodów i jakichś podpowiedzi dlaczego wydarzyło się to co się wydarzyło. Szukać możemy, ale zakończenie i tak wbija w fotel. Obiecuję Wam, że książka zostawi Was z szeroko otwartą buzią!

Podsumowując, to było rewelacyjne pierwsze spotkanie z twórczością autora. Od tej książki pokochałam pióro Chmielarza, jednym ciągiem przeczytałam wszystkie pozostałe jego powieści. Uważam go za jednego z najlepszych aktualnych polskich pisarzy, nikt tak jak on nie potrafi unaocznić problemów w tak obrazowy i mocny sposób.
Jeśli chodzi o serial, to widziałam tylko pierwszy odcinek, ale oceniłam go pozytywnie. Widać, że ma potencjał i o ile w dalszych odcinkach niektórzy aktorzy wyzbyli się teatralnych gestów, to może to być jeden z najciekawszych polskich seriali. Mam nadzieję, że będzie mi dane zobaczyć go kiedyś w całości.

Moja ocena: 8/10

Książka w nowym filmowym wydaniu dołączyła do mojej biblioteczki dzięki portalowi czytampierwszy.pl


grudnia 12, 2019

"Upiór Opery" Gaston Leroux

"Upiór Opery" Gaston Leroux

Autor: Gaston Leroux
Tytuł: Upiór opery
Tłumaczenie: Andrzej Wiśniewski
Data premiery: 13.11.2019
Wydawnictwo: Vesper
Liczba stron: 420

„Upiór opery” to powieść, która po raz pierwszy światło dzienne ujrzała w 1910 roku. Jej autorem jest Gaston Leroux, reporter, pisarz i wczesny fan kina. Przed swoją śmiercią założył z przyjaciółmi własną wytwórnię filmową i doczekał się pierwszej ekranizacji „Upióra opery”. Leroux swoją karierę zaczynał jako dziennikarz, dzięki czemu zwiedził spory kawałek świata i był świadkiem wielu przełomowych historycznych wydarzeń. Zachęcam do wyszukania większej ilości informacji o autorze, bo już sama jego postać jest niesamowicie ciekawa.
„Upiór opery” to jego najsłynniejsza powieść. W Polsce doczekała się aż ośmiu edycji. Jednak dopiero ta aktualna, najnowsza, od Wydawnictwa Vesper przeszła sporą korektę, jest najwierniejsza oryginałowi. Od razu na wstępie muszę też zaznaczyć, iż „Upiór...” to gatunkowo powieść gotycka, napisana z wielkim rozmachem. Coś jak opera na papierze.

Historia powieści toczy się w Operze Paryskiej, w której pod koniec XIX wieku doszło do tragicznych wydarzeń. Zginął hrabia de Chagny, a jego młodszy brat razem z jedną z najzdolniejszych śpiewaczek Christiną zniknął. Narrator – reporter przedstawia czytelnikowi swoją wersję zdarzeń, którą uważa za jedyną prawdziwą.
W tamtych latach Opera zmieniła swoich dyrektorów – nowi dopiero zaczynają sprawować rządy, kiedy dowiadują się, że w operze jest Upiór. Jakby już sam ten fakt był niewystarczający, okazuje się, że Upiór ma sporo konkretnych żądań. W tym samym czasie wspomniana już Christine zaczyna pobierać lekcje śpiewu od Anioła Muzyki – dziewczyna nigdy nie widziała jego twarzy, zna tylko jego głos. Gdy zjawia się jej dawny przyjaciel z dzieciństwa i pomiędzy parą zaczyna rozkwitać uczucie Anioł Muzyki robi się zaborczy... Kim on jest? I czy Upiór Opery istnieje naprawdę?

Książka składa się z przedmowy, 27 rozdziałów oraz epilogu. Każdy z rozdziałów opatrzony jest tytułem, sugerującym co się w nim wydarzy – to element klasycznych powieści. 


Jak już wspomniałam narratorem jest reporter, który zafascynowany tamtymi wydarzeniami postanowił odkryć prawdę. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, jednak kilka razy narrator zwraca się bezpośrednio do czytelnika. Zdarza mu się też przytaczać fragmenty listów, nagłówki gazet, czy wplatać w treść spisanych opowieści osób trzecich. Język powieści jest zachwycający, nawiązujący do stylu wypowiedzi z dawnych czasów. Ja byłam nim oczarowana. Historia jest naładowana emocjami i nie brakuje tu humoru – autor ma dar do komicznych opisów, jak na przykład:

„Nagły wybuch furii ogołocił go [dyrektora opery] ze zdrowego rozsądku i elementarnych dobrych manier. Pod jego wpływem chwycił drapieżnie nieszczęsną eksbileterkę, obrócił ją niczym piórko, aż jęknęła, po czym podeszwa jego, skądinąd nienagannego, pantofla weszła w nieprzyzwoicie bliski kontakt z tyłem taftowej sukni pani Giry, tym poniżej pleców, nigdy jeszcze tak niespostponowanej, która to czynność z prędkością kuli armatniej wyekspediowała ją za drzwi.”

Od razu napiszę też o wydaniu powieści – twarda oprawa, czcionka dopasowana do gotyckiej powieści, rzetelne, choć niewielkie rozmiarem posłowie oraz rewelacyjne, chociaż chwilami dosyć niepokojące ilustracje francuskiej malarki Anne Bachelier robią ogromne wrażenie. Wiem, że te wydawnictwo zawsze świetnie wydaje książki, ale ta to już naprawdę poziom mistrzowski.


Wracając do powieści – jak to w gotyckich powieściach bywa, mamy dwójkę antynomicznych bohaterów. Christine, młoda dziewczyna, to bohater dobry, niewinny. Upiór to postać jej przeciwstawna, mroczny i zły. Łączy ich wiele skomplikowanych, chwilami nawet sprzecznych ze sobą uczuć. W to wszystko wrzucony zostaje trzeci bohater – Raul, przyjaciel Christine z młodości, który teraz jest w niej szaleńczo zakochany. Ta postać jest zbliżona do postaci dziewczyny – młody, o dziecięcej twarzy, jest drugim posągiem niewinności. Nic jednak nie jest tak proste jak się na początku wydaje, choć narrator naprawdę długo trzyma czytelnika w niepewności, w czasie lektury nie zdradzając za wiele. Najwięcej o wcześniejszych losach głównych postaci dowiadujemy się dopiero w posłowiu.

Książka jest bardzo klimatyczna. Już sam język sprawia niesamowite wrażenie. Akcja toczy się głównie w Operze i jej podziemiach – to wielki gmach o kilkudziesięciu piętrach, pełen ciemnych i wąskich przejść, ukrytych drzwi i zapadni. Chwilami miałam wrażenie, że miejsce nawiązuje do „Boskiej komedii” Dantego. W ogóle w powieści jest masa nawiązań do literatury, autor czerpie garściami z klasycznych powieści. Tu fikcja miesza się z rzeczywistością, wiele wplecionych zdarzeń wydarzyło się naprawdę, wiele postaci występujących w powieści istniało naprawdę. Autor miał przeogromną wiedzę, założę się, że nie wyłapałam nawet 1/3 nawiązań, które są ukryte w tekście.



Co do samej historii, to można ją w sumie podzielić na dwie opowieści – historię miłosną trójki bohaterów, których losy są mocno ze sobą poplątane, oraz historię dyrektorów próbujących wyjaśnić niejasną sytuację z Upiorem. I tak jak ta pierwsza jest piękna i tragiczna, tak ta druga w zdecydowanej większości jest komiczna. Dzięki temu książka dostarcza wielu emocji, strachu, grozy, wzruszeń, ale także i humoru. Na każdej karcie wręcz czuć, że czyta się klasykę – teraz, w aktualnych powieściach już nie spotyka się takiego rozmachu, tak całościowo kompletnej powieści.



Podsumowując, jestem książką oczarowana. Wiele lat temu byłam zafascynowana musicalem z 2004 roku, teraz jestem zafascynowana książką. To głęboka powieść, z dobrym konkretnym przesłaniem, która nie tylko zmusza do myślenia, ale i zapewnia naprawdę dobrą rozrywkę. Dodatkowo towarzyszące wydaniu ilustracje dopełniają całość, nadają historii tajemniczości i mroczności. Piękna, książka, piękna historia, myślę, że będę do niej wracać.

Moja ocena: 9/10

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Vesper!



grudnia 11, 2019

"Coś" John W. Campbell

"Coś" John W. Campbell

Tytuł: Coś
Tłumaczenie: Tomasz Chyrzyński
Data premiery: 16.10.2019
Wydawnictwo: Vesper
Liczba stron: 242

John W. Campbell to jeden z najważniejszych przedstawicieli gatunku science fiction. Autor debiutował młodo, w wieku 18 lat opowiadaniem space opera. Od tego czasu jego nazwisko można było spotkać w najpopularniejszych magazynach gatunkowych, aż sam w 1938 roku został redaktorem jednego z nich – Astounding Science Fiction. Naprowadził je na nowe tory, robiąc z magazynu czołowe czasopismo tego gatunku. W tym samym roku autor wydał także swoje opowiadanie, z którego zasłynął na cały świat – „Kim jesteś?” doczekało się sławnych ekranizacji filmowych – jednej w latach 50tych XX wieku, drugiej, tej sławniejszej o tytule „The thing” (pol. „Rzecz” lub „Coś”) w latach 80tych z Kurtem Russellem w roli głównej. Opowiadanie, które było znane do tej pory, musiało jednak przejść sporą przeróbkę przed publikacją – w 2017 roku odnaleziony został pierwowzór – dłuższe opowiadanie, które w sumie można już określić mianem powieści pt. „Piekielny lód”.

Historia ta rozpoczyna się na Antarktydzie, gdzie w celach badawczych stacjonuje grupa naukowców. Podczas swoich badań natrafiają na dziwny obiekt zakopany pod lodem – postanawiają go odkopać. To dziwny metalowy pojazd – czyżby statek kosmiczny? Jeszcze dziwniejsze jest to co znajdują w środku – przerażającego stwora o trzech oczach i niebieskich wijących się mackach w miejscu włosów. Badacze są przestraszeni, ale i zafascynowani – postanawiają stwora wyciągnąć, odmrozić i zbadać. Zanoszą go do stacji, jednak w nocy, gdy potwór już lekko odtajał okazuje się, że wcale nie jest martwy...

Historia rozłożona jest na 8 rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, jest dynamiczna, dużo w niej dialogów. Jednak te wydanie to zdecydowanie coś więcej niż sama publikacja „Piekielnego lodu”. Przed nim dostajemy przedmowę Aleca Nevala-Lee, biografa autora, który jest odpowiedzialny za znalezienie tej wersji historii. Po niej mamy bogate wprowadzenie w historię autorstwa Roberta Silverberga, znanego autora gatunku science fiction. Po „Piekielnym lodzie” dostajemy jeszcze kilka rozdziałów kontynuacji historii, a całość zamyka posłowie Piotra Goćka, z którego dowiadujemy się o dalszych losach powieści. Główny trzon książki, czyli „Piekielny lód” został jeszcze uzupełniony czarno-białymi przerażającymi ilustracjami Macieja Kamudy. Całość zamknięta jest w twardej oprawie, z wpadającą w oko okładką.



Co do samego „Piekielnego lodu” to jest to historia zaliczana do gatunku fantastyka naukowa. Dla mnie to gatunek obcy - o ile do fantastyki sięgałam w przeszłości, to ta naukowa była dla mnie za skomplikowana. Nie znam się na fizyce, więc i tutaj, gdy mowa była o jakiś specjalistycznych wywodach, niewiele z tego rozumiałam. Nie zmienia to faktu, że książka mi się naprawdę podobała. Wiem, że zarzucano jej w przeszłości, że nie ma wyrazistych, przodujących bohaterów – to nieprawda, McReady spokojnie może być uznany za główną postać. Bardzo podobały mi się dialogi bohaterów, były dynamiczne i całkiem zabawne, dobrze się bawiłam podczas czytania.

Z kolei pomysł na potwora jest przerażający. To istota doskonale imitująca inne, potrafiąca czytać w myślach, zdolna do telepatii. Już w chwili wydobycia, gdy naukowcy wiozą ją do odległej stacji, zasiewa ‘sen’ w umyśle McReady’ego. Ogólnie całość jest dosyć straszna pod tym względem, podczas czytania, patrząc na towarzyszące historii ilustracje aż przechodziły mnie ciarki.



Co do bohaterów powieści, to jak na tak małą objętość i tyle postaci myślę, że są całkiem dobrze zarysowani. Mamy podejrzanego meteorologa, lekarza, kucharza i kilku innych naukowców – mimo że nie pamiętam ich imion, to jednak same ich kreacje są zapadające w pamięć.

Ogólnie opowiadanie mi się podobało, mimo że naukowych wywodów za bardzo nie rozumiałam, to bawiłam się przy nim całkiem dobrze. Było trochę zabawnie, trochę strasznie. Autor miał naprawdę ciekawy pomysł, a jego realizacja wyszła mi rewelacyjnie.

Co do zapowiedzi kontynuacji, to muszę przyznać, że jestem jej ciekawa. To historia dziejąca się współcześnie – amerykańscy naukowcy trafiają na kolejny statek. Na Antarktydę ściągnięty zostaje naukowiec, który ma zająć się badaniem dziwnego metalu, z którego pojazd jest zrobiony – jego poprzednik popełnił samobójstwo. W międzyczasie znaleziony zostaje kolejny potwór, i wiemy, że coś się stanie, ale na tym akcja się urywa. Mimo że widać, że historia spisana jest przez innego autora, to początek mocno intryguje. Ciekawa jestem czy zostanie rozwinięty nowocześnie i z pomysłem.

Podsumowując, książka jak zawsze u Wydawnictwa Vesper wydana jest rewelacyjnie – wydanie jest bogate, pełne informacji o losach powieści. Sama historia, klasyka gatunku, równie jest ciekawa i zajmująca. Ja jestem z lektury zadowolona, a myślę, że fani tego gatunku jeszcze mocniej będą w stanie ją docenić.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Vesper!


grudnia 10, 2019

"Psychoza" Robert Bloch

"Psychoza" Robert Bloch

Autor: Robert Bloch
Tytuł: Psychoza
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz
Data premiery: 16.10.2019
Wydawnictwo: Vesper
Liczba stron: 226

Podejrzewam, że nie ma na świecie osoby, która by na słyszała o Hitchcocku i jego sławnej, rewolucyjnej „Psychozie”. Niewiele jednak osób wie, że film powstał na podstawie krótkiej powieści autorstwa Roberta Blocha, która swoją premierę miała rok przed ekranizacją, tj. w 1959 roku. Bloch to znane nazwisko w gatunku kryminału, grozy i fantasy tamtych czasów. Jest autorem ponad dwudziestu powieści oraz kilkuset (!!!) opowiadań. W późniejszych latach zasłynął też jako konstruktor fabuł seriali sensacyjnych. W latach 50tych zafascynowany był freudyzmem i analizą psychologiczną, stąd pomysł na głównego bohatera „Psychozy”. Co ciekawe postać Normana Batesa oparta jest luźno na prawdziwej postaci – Edzie Gein, mordercy z Wisconsin, którego zbrodnie odkryto dwa lata przed ukazaniem się powieści.

Główna akcja „Psychozy” toczy w motelu Bates i przylegającym do niego domu na wzgórzu. Dobytkiem zarządza 40letni mężczyzna, Norman Bates razem z swoją matką. Ta dwójka żyje praktycznie odcięta od świata – najbliższe miasteczko leży w odległości około 20 minut jazdy samochodem, a okoliczna droga, która kiedyś przyciągała klientów, teraz jest praktycznie nieużytkowana – wszyscy podróżni wybierają nową wygodną autostradę, leżąco w oddaleniu od motelu. Przypadkiem jednak na okolicznej drodze pojawia się Mary – młoda kobieta, zmęczona wielogodzinną podróżą, szukająca miejsca, w którym może spędzić noc. Mary wynajmuje pokój oraz przyjmuje zaproszenie Normana na kolację do domu na wzgórzu. Nie podoba się to matce Normana, matce, która ewidentnie ma jakieś problemy z psychiką. Mary jednak nic o tym nie wie, po kolacji udaje się do swojego wynajętego pokoju na spoczynek... No cóż, wszyscy wiemy co następuje dalej, to przecież najsławniejsza scena w historii kina.

Powieść składa się z 17 rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator obserwuje kilka postaci, jest wszystkowiedzący, zna myśli i odczucia bohaterów. Powieść jest bardzo klimatyczna, autor rewelacyjnie buduje napięcie i miesza czytelnikowi w głowie.
Od razu tutaj muszę napisać o wydaniu książki. „Psychoza” była już kilka razy w Polsce wydawana, jednak nigdy nie w takiej formie. Wydanie po prostu zachwyca. Twarda oprawa z gustowną grafiką, kilkoma ciekawymi, dopełniającymi historię ilustracjami Krzysztofa Wrońskiego oraz z rzetelnym, bogatym posłowiem Wiesława Kota to arcydzieło sztuki wydawniczej, które nie tylko zachwyca oko ale i rozszerza wiedzę na temat tego tytułu. Od razu powiem – ja jestem zachwycona!

Ale wróćmy do powieści. Już pierwsza scena, gdy poznajemy Normana, przyprawia o ciarki. Główny bohater jest niesamowicie intrygujący. To postać pełna sprzeczności, która odkrywa się przed czytelnikiem wraz z rozwojem historii. Jest samotny, zagubiony, żyje głównie dla przyjemności czytania. Powrót do życia realnego jest dla niego wręcz nieznośny.

Poza Normanem jest jeszcze kilka innych świetnych postaci. Wspomniana już Mary to kobieta mniej więcej 30letnia, która całe swoje życie poświęciła na opiekę nad matką i młodszą siostrą. Teraz matki już z nimi nie ma, a siostra jest wykształcona i pełnoletnia, więc Mary może zacząć w końcu żyć dla siebie. Znajduje miłość, jednak na drodze stają pieniądze. Kobieta w akcie desperacji kradnie 40 tysięcy z pracy i rusza w podróż do narzeczonego, jednak szybko nachodzą ją wątpliwości czy jej postępowanie jest właściwe i uzasadnione.
Jej narzeczony Sam ma swój sklep budowlany, w miejscowości położonej niedaleko motelu. To dobry porządny mężczyzna, który szanuje ludzi i ma nieskazitelną opinię wśród mieszkańców miasteczka.
Czytelnik poznaje też Lilę, młodszą siostrę Mary, prywatnego detektywa Arbogasta oraz szeryfa Chambersa. Każdy jeden bohater jest rewelacyjnie przedstawiony, ma jakąś cechę charakterystyczną, która wyróżnia go z tłumu. Autor ewidentnie miał dar do tworzenia ciekawych, bardzo realistycznych postaci.

Sama historia jest również ciekawie napisana. Pełno tu zwrotów akcji, zaskoczeń i zmyłek dla czytelnika i miksu gatunkowego. Muszę przyznać, że zaczynając książkę, nie pamiętałam dokładnie fabuły, więc nieraz autor zdołał mnie zaskoczyć. Dodatkowo naprawdę Bloch potrafi zbudować klimat powieści, jest mistrzem w posługiwaniem się słowem pisanym, lekkich niezauważalnych wręcz sugestiach. Dawno nie czytałam czegoś tak dobrego i zaskakującego.

Na koniec jeszcze tylko kilka słów o posłowiu. Kot przedstawia nam dalsze losy „Psychozy” – opowiada o książkowej kontynuacji, analizuje bohaterów i przebieg akcji pierwszej oryginalnej powieści. Największą uwagę skupia jednak na ekranizacji Hitchcocka i jej dalszych filmowych losach. Opisuje bogato jak doszło do tego, że sam Hitchcock zainteresował się powieścią, jak przebiegała praca na planie i jak wyglądała promocja filmu. Dla mnie – same fascynujące, porządne informacje.

Podsumowując, jestem książką zachwycona. Powieść jest klimatyczna i wciągająca. Bohaterowie świetnie przedstawieni, akcja zaskakująca. Autor wodzi czytelnika za nos! Wydanie książki staranne i cieszące oko. Dla fanów klasyki literatury i kina to zdecydowanie pozycja obowiązkowa.

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Vesper!

grudnia 09, 2019

Książka na świąteczny prezent

Książka na świąteczny prezent

Boże Narodzenie zbliża się wielkimi krokami, a pomysłu na prezent brak? Nic nie szkodzi! Kryminał na talerzu poratuje kilkoma propozycjami, które przypadną do gustu fanom zarówno wciągających, trzymających w dusznym napięciu historii jak i cudownych baśniowych opowieści, które każdego oczarują swoim klimatem!... Bo w końcu co ucieszy bardziej niż książka? :)

Zacznijmy od tych, które zachwycają swoim wydaniem. Te cztery propozycje mogą się przerodzić w cudowne upominki, które będą ozdobą każdej biblioteczki. 

1. "Szczygieł" Donna Tartt

"Szczygieł" Donny Tartt w nowym tegorocznym wydaniu na półce prezentuje się doskonale. Książka liczy ponad 800 stron, a materiałowy grzbiet w kolorze mocnego granatu ze złotymi literami jest widoczny z daleka. Do tego cudowna, mocno wciągająca historia o dorastającym chłopcu, którego obsesją staje się tytułowy obraz zadowoli każdego człowieka kochającego książki.

Moją recenzję tego tytułu znajdziecie tutaj (klik), a książkę można kupić tutaj (klik).



2. "Upiór Opery" Gaston Leroux



"Upiór Opery" Gastona Leroux to również nowe tegoroczne wydanie powieści z 1909 roku. Książka wydana jest rewelacyjnie, już sama okładka zachwyca, a w środku dodatkowo zawiera masę klimatycznych ilustracji autorstwa francuskiej malarki Anne Bachelier. To jedna z najlepiej wydanych książek jakie mam na półce. Co do treści, to jest to klasyczna gotycka powieść grozy - cudowna, zachwycająca i porywająca historia, ja jestem nią oczarowana. Warto też wspomnieć, że całość zamyka obszerne posłowie, traktujące o jej dalszych losach, które dopełnia powieść. "Upiór Opery" to pozycja dla fana nie tylko literatury, ale i kina! Totalne must have!

Moją recenzję znajdziecie tutaj (klik!), a książkę można kupić tu (klik).
Zachęcam też do przejrzenia całej oferty wydawnictwa, każda ich pozycja zachwyca wydaniem.



3. "Pokój motyli" Lucinda Riley

Kolejne dwie propozycje to magiczne, klimatyczne powieści, których okładki mocno przyciągają wzrok. Pierwsza z nich to "Pokój motyli" Lucindy Riley, autorki jednego z moich ulubionych cykli pt. "Siedem Sióstr". Akcja powieści toczy się w Anglii, w jednym z nadmorskich miasteczek. Riley jak zawsze toczy swoją historię dwutorowo, czasy aktualne przeplatają się z historią z dawnych lat, która zachwyca ogromem uczuć i emocji. 

Książkę można kupić tutaj (klik).



4. "Zasady magii" Alice Hoffman

Druga to "Zasady Magii" Alice Hoffman. To prequel "Totalnej magii" - filmu z 1998 roku z Sandrą Bullock i Nicole Kidman, który opowiada o losach dwóch sióstr, filmowych ciotkach :) Tak jak poprzednia propozycja, tak i ta jest magiczną opowieścią o najsilniejszych uczuciach. Oczaruje każdego, a cudowne, mieniące się wydane gwarantuje zachwyt od pierwszego wejrzenia. 

Książkę można kupić tutaj (klik).
Dodatkowo zachęcam do przejrzenia całej oferty wydawnictwa, Albatros specjalnie na święta przygotował piękne wydanie "Ojca chrzestnego" oraz kilka ciekawych boxów.




Teraz pora na cztery propozycje, których akcja toczy się w święta Bożego Narodzenia. 
Dla fanów lektur trzymających w napięciu proponuję dwa tytuły.

1. "Pchła" Anna Potyra

Ślub w pierwszy dzień świąt? Nic z tego! Pan młody został zamordowany w Wigilię! "Pchła" Anny Potyry to tegoroczny debiut kryminalny i zarazem książka, która jako pierwsza została objęta moim patronatem. To wciągająca zagadka kryminalna, której korzenie sięgają II wojny światowej. Ciekawi bohaterowie, niebanalne rozwiązania i trochę wzruszeń gwarantowane!

Moją recenzję znajdziecie tutaj (klik), a książkę można kupić tutaj (klik).


2. "Zostań w domu" Agnieszka Pietrzyk

Zamach terrorystyczny w Elblągu? Czemu nie! Pora na polski thriller, jedną z najlepszych pozycji tego gatunku w tym roku. Gwarantuję Wam, że książka wciąga od pierwszej strony, a napięcie utrzymuje się na równe wysokim poziomie do ostatniej strony. To naprawdę mocna powieść! 

Moją recenzję znajdziecie tutaj (klik), a książkę można kupić tutaj (klik).



3. "Morderstwo na święta" Francis Duncan

Ostatnie dwie propozycje to klasyka brytyjskiego kryminału. Książki gdzie liczy się klimat i dobra obserwacja otoczenia, a nie pościgi i hektolitry krwi. "Morderstwo na święta" Francisa Duncana, to książka z połowy XX wieku. Tropem mordercy podąża wspaniały detektyw - amator Mordecai Tremaine, znany już polskiemu czytelnikowi z "Morderstwo ma motyw". Ta książka trafiła do mnie tydzień temu, a ja już nie mogę doczekać się lektury! Już teraz mogę Wam obiecać, że naprawdę warto! Powieść zachwyci Was nie tylko klimatem, ale i pięknym stylem!

Książkę można kupić tutaj (klik).



4. "Cicha noc" zbiór opowiadań

Na koniec proponuję zbiór 15 brytyjskich opowiadań. Krótka forma na pewno dobrze sprawdzi się w okresie świątecznym, kiedy na czytanie nie ma za wiele czasu. W książce znajdziemy kilka sławnym nazwisk, ale też kilka tych już dawno zapomnianych, Każde z opowiadań ma swój niepowtarzalny klimat, a urok angielskich miejscowości zachwyci każdego. Fani logicznych zagadek, gdzie najważniejsza jest dedukcja i skupienie na szczegółach na pewno będą zachwyceni!

Książkę można kupić tutaj (klik).



Mam nadzieję, że post okaże się pomocny i każdy znajdzie tutaj coś dla siebie lub swoich bliskich :)
Wesołych, zaczytanych Świąt!

grudnia 04, 2019

"Ostatnia noc Olivii" Christina McDonald

"Ostatnia noc Olivii" Christina McDonald

Autor: Christina McDonald
Tytuł: Ostatnia noc Olivii
Tłumaczenie: Klaudia Wyrwińska
Data premiery: 02.10.2019
Wydawnictwo: Niezwykłe
Liczba stron: 336

„Ostatnia noc Olivii” to debiut pisarski Christiny McDonald. Autorka z pochodzenia amerykanka, aktualnie mieszka w Anglii razem z mężem, dwoma synami oraz psem. Od dziecka chciała zostać pisarką, przed wydaniem pierwszej powieści publikowała artykuły w wielu znanych angielskich magazynach. W lutym 2020 roku na rynku angielskim ukaże się jej druga powieść pt. „Za każdym kłamstwem” („Behind every lie”), a autorka jest już w trakcie przygotowywania swojej trzeciej powieści. Zajmijmy się jednak teraz jej debiutem – jak „Ostatnia noc Olivii” wypada na tle innych thrillerów psychologicznych?

Historia powieści zaczyna się, gdy Abi otrzymuje telefon ze szpitala – jej siedemnastoletnia córka Olivia miała ciężki wypadek, spadła z mostu do rzeki. Jej stan jest fatalny, nastąpiła śmierć mózgowa. Abi jest załamana, córka to dla niej jedyny powód do istnienia. Sprawa jednak jest jeszcze bardziej skomplikowana – Olivię nie można odłączyć od aparatury podtrzymującej życie – dziewczyna jest w ciąży, a na lekarzach ciąży obowiązek zadbania o jej nienarodzone dziecko. Dlaczego Abi nie wiedziała o ciąży? Przecież z córką były swoimi najlepszymi przyjaciółkami... I jak to się stało, że Olivia spadła? Przecież nie mogła wychodzić po zmroku. Może ktoś ją zepchnął?

Książka składa się z prologu, 44 rozdziałów i epilogu. Każdy z rozdziałów oznaczony jest miesiącem wydarzeń oraz osobą, która te zdarzenia opowiada. Narratorów historii mamy dwóch – Abi i Olivia, każda opowiada swoją historię w narracji pierwszoosobowej. Powieść opowiedziana jest składnie, język prosty, styl spójny. Czyta się ją łatwo i przyjemnie.

Największy nacisk w historii nałożony jest oczywiście na odkrywanie tajemnic Olivii. Abi przeprowadza własne śledztwo, by dowiedzieć się co tak naprawdę z Olivią się działo. Na pewno dużym atutem powieści jest to, że historia toczy się dwutorowo – aktualnie, po wypadku, gdy Abi zbiera historię w całość, oraz kilka miesięcy wcześniej, gdy Olivia przedstawia wydarzenia, które doprowadziły ją do tego stanu. Historia opowiedziana jest ciekawie, autorka wie jak wzbudzić w czytelniku napięcie i zainteresowanie.

Obydwie bohaterki powieści są przedstawione bardzo szczegółowo, realistycznie. Abi to samotna matka, które całe swoje życie podporządkowała pod córkę. Jest bardzo nadopiekuńcza, ale jej zachowanie jest po części uzasadnione – kobieta wiele w życiu przeszła. W chwili gdy dziewczyna umiera, Abi zostaje nagle sama, jej życie rozsypuje się na kawałki.

Olivia wydaje się być bardzo dojrzała jak na swój wiek. Uczy się pilnie, pływa, ma ambitne plany, które tak naprawdę wymyśliła jej mama. Dziewczyna jednak się jej nie sprzeciwia, jest dobrą i wyrozumiałą córką. Jej życie jednak kilka miesięcy przed wypadkiem mocno się zmienia, Olivia odkrywa coś, co wywraca jej świat do góry nogami.

Książka, prócz składnej, wciągającej historii porusza też kilka ciekawych tematów. Jednym z tych ważniejszych jest właśnie relacja nadopiekuńczej, samotnej matki z córką. Poznajemy ich relację z obydwu stron, poznajemy myśli córki i matki, ich intencje i motywacje. To bardzo dopracowany i dobrze oddany pod względem psychologicznym wątek.
„Nie ma nic gorszego, niż poczucie, że coś zostało niedokończone.”
Druga ważna kwestia to istota kłamstwa, a szczególnie tych białych kłamstw, które powtarzane są w dobrej wierze. Czy faktycznie warto kłamać lub zatajać cokolwiek? W końcu wszyscy dobrze wiemy, że prędzej czy później zawsze prawda wyjdzie na wierzch, a jednak i tak zdarza nam się kłamać w dobrej wierze. Po co? By zaoszczędzić trochę bólu? Ochronić przed złem tego świata? By zataić to, jacy jesteśmy naprawdę? Ale czy warto? Każda z bohaterek ma swoje tajemnice i dokonała kiedyś nie do końca słusznych wyborów, które chce ukryć przed światem. Co się jednak stanie kiedy te kłamstwa wyjdą na jaw? Książka dobrze przedstawia konsekwencje takich wyborów.

Podsumowując, jestem w pełni zadowolona z lektury. Książka spełniła swoje zadanie, wciągnęła mnie w swoją historię, spędziłam przy niej miłe kilka godzin. Akcja jest przemyślana, mamy kilka ciekawych zwrotów, a samo zakończenie jest smutne i wzruszające. To dobry thriller psychologiczny, aż dziwne, że jest to debiut autorki.

Moja ocena: 7,5/10

Książka dołączyła do mojej biblioteczki dzięki portalowi czytampierwszy.pl

grudnia 01, 2019

Book tour z "Winą"!

Book tour z "Winą"!

Właśnie mijają dwa miesiące od premiery mojego drugiego tegorocznego patronatu „Winy” Piotra Wójcika. To kolejny debiut kryminalny, na który zdecydowanie warto zwrócić uwagę. Na przyszły rok szykowana jest premiera drugiego tomu cyklu „Metropolia”, więc warto szybko zapoznać się z lekturą pierwszej. Ja od siebie mogę Wam powiedzieć, że to czysty kryminał przedstawiony z punktu widzenia kilku postaci, z ciekawą zagadką i dobrym twistem. Moją recenzję znajdziecie tutaj (klik!), a dla tych, którzy jeszcze ciągle nie są przekonani na tyle, by książkę kupić dla siebie, postanowiłam zorganizować Book Tour! To będzie już trzecia taka aktywność z Kryminałem na talerzu i muszę przyznać, że coraz bardziej podoba mi się to podoba!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB w swoim poście. Będzie mi też bardzo miło jeśli wykorzystacie ktoryś z hastagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika!😊 Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło 😊


Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.com

Listę uczestników zapiszę w tym poście w okolicy środy.

Książka ruszy w podróż prawdopodobnie właśnie w środę 4 grudnia, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.


Myślę, że to wszystko co trzeba było ogłosić, w razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Lista uczestników:
1. @zaczytanamamafrania23 
2. @olo_czyta (książka jest tutaj)
3. @allbooksinmylife
4. @lejla8888
5. @napisane_slowa
6. @kinga6714
7. @anniapk
8. @effka.be
9. @basta_lena
10. @justus228
11. @etuidyliterackie
12. @lexyogechi
13. @annadyczko
14. @asia_bookasia
15. @paulinapu92
16. @em_czyta
17. @zuzankowa_mama
18. @ksiazkolaczek
19. @revelacyjna

listopada 28, 2019

"Cudze grzechy" Daria Orlicz

"Cudze grzechy" Daria Orlicz

Autor: Daria Orlicz
Tytuł: Cudze grzechy
Cykl: Stracone dusze, tom 4
Data premiery: 05.08.2019
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Liczba stron: 320

Daria Orlicz to pseudonim kryminalny polskiej autorki powieści obyczajowych Katarzyny Misołek. Pod nazwiskiem Orlicz autorka wydała już 5 powieści cyklu pt, „Stracone dusze”, ta w kolejności jest czwarta. Na rynku od 5 listopada dostępny jest już piąty tom pt. „Złe spojrzenia”. Każda z części ukazywała się w niewielkich odstępach czasowych, całość wydana została w przeciągu 13 miesięcy. Na kolejną część przyjdzie nam jednak dłużej poczekać, a ile w ogóle takowa powstanie.
Autorkę na tle innych wyróżnia uwaga zwrócona na bohaterów – są ludzcy, prawdziwi, podejmują często kontrowersyjne decyzje, czego przykładem jest właśnie ten cykl i jego główni bohaterowie.

Akcja „Cudzych grzechów” toczy się jesienią. Z domku letniskowego w środku nocy porwana zostaje kobieta w 8 miesiącu ciąży. Śledztwem w tej sprawie zajmuje się Wojtek Kiciński i Hanka Piasecka. W międzyczasie Jeremi Jaromirski zostaje poproszony przez dawną przyjaciółkę o pomoc w udowodnieniu niewinności jej brata, który został oskarżony o ciężkie pobicie. Bohater zgadza się, bierze urlop i jedzie do Trójmiasta, by przeprowadzić prywatne śledztwo.

Książka składa się z 38 rozdziałów. Podzielona jest na rozdziały dziejące się w czasach aktualnych oraz na te, dziejące się 15 lat temu (pisane kursywą). Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, główną uwagę skupiając na myślach i zachowaniach bohaterów. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, styl pisarki jest lekki, spójny, język lekko potoczny.

Głównymi bohaterami w tym tomie są Hanka, Kiciuś, Jeremi i porwana kobieta. Prócz tej ostatniej wszyscy są już znani z poprzednich tomów, nie zabraknie tu też innych znanych postaci jak Gośka od Kiciusia, prokurator Smoczyca vel. Nina czy nawet Arek, syn Bugaja. Największą uwagę jednak zwracamy na Hankę, której osoby tyczą się też te rozdziały z przeszłości. Poznajemy dokładnie życie kobiety, jak wygląda teraz, jak wyglądało gdy była jeszcze nastolatką. Z kolei u Kiciusia coś chyba nie najlepiej dzieje się w związku, miałam wrażenie, że razem z Gosią przechodzą mały kryzys. Miłym akcentem było też pojawienie się Krzyśka Bugaja znanego z dwóch pierwszych tomów w historii Hanki z przeszłości.

Jak już wspomniałam historia skupia się na 3 liniach fabularnych. Pierwsza, porwanie jest ciekawa, zbudza zainteresowanie, ale zakończenie wydaje mi się trochę urwane. Może autorka doda coś jeszcze o tym w kolejnym tomie?
Sprawa Jeremiego z kolei mocno przyspiesza na końcu, jest dosyć tajemnicza z małym akcentem miłosnym. Historia Hanki z przeszłości głównie skupia się na jej osobie, ale też ma swój ukryty cel. Ciężko coś powiedzieć konkretniej o akcji bez zdradzania szczegółów. Powiem tylko, że to całkiem ciekawy, lekki kryminał.

Ogólnie jestem z lektury zadowolona, lubię historie gdzie jest wielu bohaterów oraz historia podzielona na czas przeszły i teraźniejszość. Po tomie trzecim, tym trochę słabszym, ale jak zgadłam w poprzedniej recenzji (klik!) uzasadnionym wcześniejszymi wydarzeniami, w tym tomie autorka znowu powróciła do dobrego poziomu. Mam nadzieję, że tom piąty szybko trafi w moje ręce, bo zakończenie „Cudzych grzechów” pozostawia czytelnika z dużym zawieszeniu.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska!

listopada 27, 2019

"Opowiem ci o zbrodni 2" wydanie zbiorowe

"Opowiem ci o zbrodni 2" wydanie zbiorowe

Autor: wydanie zbiorowe
Tytuł: Opowiem ci o zbrodni 2
Data premiery: 18.09.2019
Wydawnictwo: Kompania Mediowa
Liczba stron: 328

Rok temu w październiku na ekrany telewizji trafił pierwszy sezon programu „Opowiem ci o zbrodni”, w którym 6 znanych polskich pisarzy kryminalnych przedstawiało i analizowało wybrane przez siebie polskie zbrodnie. Programowi temu towarzyszył zbiór opowiadań ze wstępem Michała Fajbusiewicza oraz audiobook, w którym każdy odcinek był czytany przez innego lektora. W ich rolę wcielili się znani aktorzy jak np. Borysz Szyc i Olga Bołądź. Całe te przedsięwzięcie zostało powtórzone i w tym roku. Tym razem polskich autorów był siedmiu – Chmielarz, Puzyńska, Brejdygant, Guzowska i Kuźmińscy to nazwiska, które znamy już w pierwszego sezonu, a do nich dołączyła jeszcze dwójka: Czornyj i Opiat – Bojarska, a z kolei Bonda w tym tomie nie wzięła udziału. Historie przedstawiane rok temu miałam okazję wysłuchać w formie audiobooka i tak mi się spodobały, że napisałam bardzo obszerną, szczegółową recenzję (klik!), która była drugą, jaka ukazała się na tym blogu. W tym roku w moje ręce trafiła książka drugiego tomu, z czego bardzo się cieszę.

Książkę, jak już wspomniałam otwiera wstęp Fajbusiewicza, w którym dziennikarz krótko opisuje o czym każdy z autorów będzie mówił. Później dostajemy 7 opowiadań – każde opatrzone jest kilkoma fotografiami, a poprzedzone krótką notką o autorze. 




Narracja każdego opowiadania jest inna od poprzedniego, ale każde z nich czyta się bardzo przyjemnie. „Przyjemnie” to może nie do końca dobre określenie, bo historie są mocne, wstrząsające i smutne – w końcu to wszystko wydarzyło się naprawdę.

Zbiór otwiera opowiadania Igora Brejdyganta, autora „Paradoksu”, „Szadzi”, „Rysy” i „Układów”. To historia Patryka, który zginął w morzu – nigdy do końca nie zostało wyjaśnione czy chłopak popełnił samobójstwo czy został zamordowany. Opowiadanie jest refleksyjne, smutne. Przedstawia nam sylwetkę Patryka, opowiada o zmaganiach prokuratora. Autor nie stwierdza jednoznacznie co stało się z chłopakiem, mówi o obydwu możliwościach żadnej nie wykluczając. Czy był to dobry zabieg? Nie wiem, ale mając w pamięci opowiadanie autora z pierwszego tomu, muszę przyznać, że te oceniam niestety niżej. Czegoś mi to zabrakło – może właśnie zdecydowania.

Drugie w kolei jest opowiadanie Wojciecha Chmielarza, autora cyklu o komisarzu Mortce, „Żmijowiska” oraz „Rany”. Chmielarz analizuje  oszustwo i morderstwo z roku 2005, którego ofiarą padła młoda kobieta. Zbrodnię popełnił niewiele starszy mężczyzna zastawiając na nią sieci w internecie. Tak jak w tomie pierwszym, tak i tutaj Chmielarz wpadł na bardzo oryginalny pomysł. Całą historię przedstawił w narracji w drugiej osobie czasu teraźniejszego – zwraca się bezpośrednio do mordercy. Opowiadanie jest mocne, pełne emocji, najlepsze z całego cyklu. Na mnie zrobiło takie wrażenie, że po jego przeczytaniu musiałam książkę na kilka godzin odłożyć.

Trzecią historię przedstawia Max Czornyj, autor serii o komisarzu Eryku Deryło, „Najszczęśliwszej”, „Innej” i „Rzeźnika”. To opowieść o 4 morderstwach z lat 90tych – ofiarami podły starsze panie, morderstwa miały podłoże seksualne. Autor przedstawia postać mordercy, zastanawia się jak doszło do tego, że stał się tym kim się stał. Ogólnie opowiadanie jest dobre, mam tylko małe zastrzeżenie do kilku zdań, w których autor, wydaje się, że na siłę chciał nadać historii bardziej uniwersalnego charakteru. Zastanawiam się czy to po prostu jego maniera, styl pisania, bo co prawda znam kilka książek autora, ale zawsze słuchałam ich w formie audiobooka, więc możliwe jest, że po prostu tego wcześniej nie wychwyciłam.

Kolejna historia należy do Guzowskiej, autorki „Roku Szczura”, „Raju”, „Ślepego archeologa” i jeszcze kilku innych kryminałów. Tutaj autorka opowiada o wydarzeniach z 2015 roku, kiedy to dwie dziewczyny zaplanowały morderstwo. Jednak z nich padła jego ofiarą, druga była sprawcą. To drugie bardzo niebanalnie, nieszablonowe opowiadanie z cyklu. Guzowska przedstawiła wydarzenie jako grę, porównując ją do gry ‘super mario’. To mocne, dające sporo do myślenia opowiadanie.

Małgorzata i Michał Kuźmińscy, autorzy kryminałów z mocnym podłożem antropologicznym (ostatnia ich książka to „Mara”), przedstawili głośną historię z 1999 roku, kiedy to dwóch młodych chłopaków zamordowało dwójkę swoich znajomych pod pozorem ofiary satanistycznej. I tak jak to u tych autorów bywa, skupili się najmocniej na osadzeniu motywu morderstwa na tle sytuacji społecznej. Jak dla mnie trochę za dużo było tu opisów nastrojów społecznych i sytuacji w kraju, ale podejrzewam, że to po prostu taki styl autorów, bo pamiętam, że pierwszym tomie z tym też miałam problem.

Przedostatnia historię opowiada Joanna Opiat-Bojarska, autorka serii kryminalnej „Kryształowi” oraz kilku innych tytułów. To historia morderstwa z 2000 roku, kiedy to młody mężczyzna z pomocą kuzyna porwał i zabił przyjaciółkę swojej dziewczyny. Autorka postawiła na klasyczny sposób opowieści, przeplatając opowieść z chwili morderstwa z tą z 2003 roku z procesu obydwu oskarżonych. To dobre opowiadanie, nie miałam do niego zastrzeżeń.

Całość zamyka historia Katarzyny Puzyńskiej, autorki serii o Lipowie oraz dwóch książek non-fiction o polskich policjantach. Puzyńska pisze o 3 morderstwach z 2006-2008 roku, pozornie niepowiązanych ze sobą zbrodni. Historia podzielona jest na lata i przedstawiona z punktu widzenia kilku osób. To dobre opowiadanie, w którym główną zaletą jest dobrze mi już znany styl autorki – duża waga położona jest na myśli, zachowania bohaterów, wszystko przedstawione jest po ludzku, normalnie, ale i przejmująco, z dużą dawką emocji.

Ogólnie „Opowiem ci o zbrodni 2” to dobry zbiór opowiadań. Rozpatrując jego warstwę literacką warto podkreślić, że każdy z autorów przedstawił historie po swojemu, zaopatrując je w swój własny, rozpoznawalny styl. Wiadomo, jedne opowiadania są lepsze, drugie trochę gorsze, ale ogólnie całość trzyma dobry poziom. Oczywiście, by móc książkę ocenić tak jak to teraz zrobiłam, musiałam zapomnieć o tym, że są to prawdziwe zbrodnie, to wszystko (albo przynajmniej większość) wydarzyła się naprawdę. Gdybym nie oddzieliła tego w ten sposób, nie mogłabym książki ocenić, bo każda z tych zbrodni jest na swój sposób brutalna i mroczna, zawiera wręcz niepojęte okrucieństwo. Książkę czyta się dobrze, ale cała czas w głowie ma się świadomość, że to są prawdziwe wydarzenia, przez co nie jest to lektura łatwa.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kompania Mediowa!


listopada 25, 2019

"Miasteczko Anterrey. Znamię" Daniel Radziejewski

"Miasteczko Anterrey. Znamię" Daniel Radziejewski

Tytuł: Miasteczko Anterrey. Znamię
Data premiery: 21.08.2019
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 282

Daniel Rzadziejewski to polski autor, który na swoim koncie ma trzy wydane powieści. Debiutował około roku 2008 powieścią „Metodyk”, w której podejrzewam, że najmocniej korzystał z własnych doświadczeń – co prawda bohater książki ma wiele problemów natury osobistej i nie tylko, ale z autorem wiąże go zawód nauczyciela języka angielskiego. Cztery lata później ukazała się druga powieść pt. „Grzech ojca”, a w tym roku trzecia pt. „Miasteczko Anterrey. Znamię”, która jest połączeniem kryminału z literaturą grozy. Prywatnie autor lubi podróżować, pisać i oczywiście nauczać.  Ostatnia powieść autora to było moje pierwsze spotkanie z jego twórczością. Czy udane?

Akcja „Miasteczka Anterrey. Znamię” opiera się na historii zaginięć trzech osób – 2 tygodnie temu zaginął lubiany ksiądz, chwilę później młody 14letni chłopiec, teraz aptekarka Tatiana. Śledztwo prowadzi Richard Murray wraz z nowym partnerem Stevem Smithem. W tym samym czasie na obrzeżach miasteczka dochodzi do siebie po upadku z klifu znany pisarz grozy. Niestety szybko okazuje się że mężczyzna doznał amnezji, nic nie pamięta, a kobieta, która z nim mieszka zachowuje się podejrzanie oschle i tajemniczo... Czy pisarz wiedział coś, co pomogłoby rozwiązać zagadkę zaginięć? Co te dwie sprawy mają ze sobą wspólnego?

Kompozycyjnie książka podzielona jest na prolog, 17 rozdziałów oraz epilog. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, toczy się trójtorowo – narrator podąża za Richardem, Anthonym oraz Yakshitem, jest wszystkowiedzący, wie co w przyszłości spotka bohaterów.

W powieści najbardziej interesujące wydało mi się samo miasteczko. Leży w jakimś nieokreślonym miejscu na mapie, jest jakby miejscem przejściowym, coś jakby czyśćcem. Zawsze jest tam pochmurno, ludzie są ospali, ale jak już tam trafią, to zostają na stałe. Nikt nigdy nie wyjeżdża z Anterrey, nic złego też nigdy się tam nie dzieje. Aż do teraz, kiedy nieokreślone zło przekroczyło progi miasteczka i tylko Indianin Yakshit widzi to dokładnie.
„To miejsce na pograniczu wymiarów, gdzie moc z zaświatów przenika do naszego życia doczesnego. To miejsce, do którego wkraczają dusze, by zamknąć niedokończone sprawy z poprzedniego wcielenia. To miasto po drugiej stronie życia, ale jeszcze nie w objęciach śmierci.”
Ciekawy jest też temat, który porusza książka pod koniec – nie mogę o nim niestety napisać, bo mogłabym Was naprowadzić na zakończenie. Podkreślę tylko, że zaliczam go na plus.

Ogólnie książka balansuje na pograniczu gatunków – ma w sobie zarówno kryminał jak i elementy literatury grozy, jakieś paranormalne wątki. Autor miał ciekawy pomysł na zbrodnię, niestety z wykonaniem poszło już gorzej.

Teraz pora przejść do wątków, które raczej nie wzbudziły mojego entuzjazmu.
Zacznijmy od stylu pisarza. Coś z nim było nie tak, był chyba trochę nieskładny. Kompletnie nie umiałam się do niego przyzwyczaić, cały czas coś mi nie pasowało, coś nie grało, przez co nie umiałam za bardzo wczuć się w fabułę. Widać, że autor chciał książkę urozmaicić – w fabułę powplatał fragmenty książki Anthony’ego, czasami jakieś rymowane wierszyki. Niestety nie mogę tego zaliczyć na plus, bo nie było to wplecione umiejętnie – często raziły mnie w oczy przeskoki stylów, a wierszyki były raczej śmieszne – moim zdaniem całkowicie niepotrzebne.
Od razu wspomnę też o dialogach – są one dosyć sztuczne i  pełne wykrzykników. W rzeczywistości nikt tak przecież nie mówi. Szkoda, bo może wystarczyło zmienić lekko interpunkcję, a już odbiór mógłby być ciut inny.

Teraz trochę o bohaterach. Fabuła po części opiera się na postaci pisarza, który stracił pamięć. Podobno jest znany, mieszka na uboczu Anterrey w starej leśniczówce, utrzymuje się z pisania książek. Jednak jego zachowanie było dla mnie bardzo nieprawdopodobne już od samego początku powieści. Był za spokojny, za bardzo opanowany jak na człowieka, który budzi się i okazuje się, że nie pamięta niczego. Za mało naciskał na Barbarę, która podobno z nim mieszka, ale nic mu nie chce powiedzieć o nim i o przeszłości. Że nie wspomnę o tym, że co chwilę bez powodu płakał.
Równie dziwna postacią jest śledczy Murray. Kobietę, którą widział raz, już pokochał i nie wyobraża sobie bez niej życia, partnera, z którym rano zaczął pracować, już ochrania przed oskarżeniami i nie wierzy w jego winę. Trochę dziwne, prawda? Szczególnie, że narrator kreuje go na rozsądnego mężczyznę...
No i na końcu Yakshit, Indianin, który rozmawia z duchami, przepowiada przyszłość, widzi przeszłość. Poczynając od jego imienia, poprzez wierszyki, którymi czasami się wypowiada, po dziwne, fantastyczne zjawiska, dziejące się wokół niego. Nie wiem co miała na celu ta postać, może nadanie książce głębszego sensu? Jednak mnie nie przekonała.

Mam ogólnie jeszcze trochę uwag do fabuły, ale nie będę może tu wypisywać wszystkich potknięć autora... Po prostu nie była ona dobrze przemyślana, czasami nielogiczna i nieracjonalna, chwilami zamiast straszna – śmieszna.

Nie pomaga tu też niestety okładka książki – szkoda, że grafika, która jest z tyłu, nie jest z przodu. Jest ładna, może trochę oklepana, ale niesie jakiś przekaz, ma głębię. Ta z przodu jest według mnie po prostu brzydka. Gdyby środek był zadowalający, mogłabym na nią przymknąć oko – tak niestety tylko dokłada do negatywnego odbioru całości.



Ja naprawdę nie lubię krytykować powieści. Zawsze szukam pozytywów, czegoś co podniesie wartość lektury. Tu znalazłam dwa – ciekawy pomysł na miasteczko i na kryminalne śledztwo. I niestety to tyle. Nie przekonał mnie styl, nie przekonali bohaterowie, nie przekonał przebieg fabuły. Bardzo ciężko czytało mi się tę książkę i mimo że raczej staram się doczytywać książki do końca, to gdyby to nie był egzemplarz recenzencki, na pewno odłożyłabym ją niedokończoną. Szkoda, niestety bywa i tak.

Moja ocena: 3/10

Za egzemplarz książki dziękuję autorowi!