października 16, 2026

"Skwar" Klaudia Winko - zapowiedź patronacka

"Skwar" Klaudia Winko - zapowiedź patronacka
Jeszcze dobrze nie rozsiedliśmy się w premierach października, a już pora zacząć spoglądać na to, co przyniesie nam listopad! Jedno jest pewne - dobrych książek w tegorocznym okresie jesienno-zimowym nam nie zabraknie! A jednym z tych tytułów, na które chciałam zwrócić szczególną uwagę jest "Skwar" Klaudii Winko, który na nasz rynek trafi już 4 listopada pod patronatem Kryminału na talerzu!

W Żaromsku słońce nie oświetla prawdy. Ono ją wypala.
Kiedy pod sklepem Okruszek zostaje znalezione zmasakrowane ciało wójta, senne miasteczko przestaje oddychać. W morderczym upale, który staje się metaforą moralnego rozkładu, komisarz Natan Szyszka i techniczka Marta Heszko muszą przebić się przez mur milczenia, lokalnych układów i wzajemnej nienawiści mieszkańców.
Pomóc im może tylko Maria – młoda listonoszka, która widzi więcej, niż pozwalają na to małomiasteczkowe konwenanse. Czy w świecie, gdzie zło rodzi się z żaru, sprawiedliwość ma jeszcze jakiekolwiek szanse?
"Skwar" to debiut Klaudii Winko, która udowadnia nim, że ma coś ciekawego do powiedzenia w gatunku polskiego kryminału - czuć w tej książce pomysł, czuć przyjemny powiew świeżości. Czuć też doskonale duszną atmosferę małego miasteczka, które zamieszkują ciekawe postaci - nie tylko na Marię warto tam zwrócić uwagę! To jedna z tych książek, które dobrze się czyta, a finalne rozwiązanie wszystkich wątków nieźle zaskakuje! No i gorące temperatury w czasie, kiedy my marzniemy pod kocykiem też brzmią całkiem atrakcyjnie, prawda? 😉

Autorka: Klaudia Winko
Tytuł: Skwar
Cykl: żaromski, tom 1
Data premiery: 04.11.2026
Wydawnictwo: Magia Słów
Liczba stron: 300
Gatunek: kryminał

Książka dostępna jest już w przedsprzedaży. 



A już w kolejny weekend będziecie mogli spotkać się z autorką książki!
W sobotę 24 października o godzinie 14:00 Klaudia Winko zjawi się na Targach Książki w Krakowie - znajdziecie ją na stoisku A8.


We współpracy patronackiej z Klaudią Winko. 



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

października 15, 2026

"Gustaw i Gadająca żaba" Maciej Siembieda

"Gustaw i Gadająca żaba" Maciej Siembieda

Autor: Maciej Siembieda
Tytuł: Gustaw i Gadająca żaba
Data premiery: 23.09.2026
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 304
Gatunek: literatura piękna / nowele
 
W wieku, w którym inni marzą już o tym, by nic nie robić, on zaczął pisać powieści beletrystyczne. Klasycznie, piórem, kreśląc zdania w notatnikach. I wystarczyła mu zaledwie chwila, by wspiąć się na szczyt - każda z jego książek stała się bestsellerem, a teraz, po dziewięciu lat od debiutu powieściowego, na koncie ma sporą liczbę wyróżnień, w tym Nagrodę Wielkiego Kalibru i nominację do Nagrody Nike. Jego książki zostały też dostrzeżone przez twórców obrazu - do dziesięciu z trzynastu powieści zostały sprzedane prawa do ekranizacji.
Tym autorem jest Maciej Siembieda, człowiek, który przed wkroczeniem na rynek powieści kryminalno-sensacyjnej, przez trzydzieści lat prowadził śledztwa historyczne, który jako dziennikarz został trzykrotnie nagrodzony polskim Pulitzerem. Teraz, jak sam przyznaje, książki pisze dla frajdy, dla przyjemności łączenia fikcji z historiami prawdziwymi, których przez lata nazbierał tyle, że obawia się, że nie starczy mu życia, by o wszystkich opowiedzieć. I z tej potrzeby autor “Gustawem i Gadającą żabą” wkracza na nowy teren literacki - to nie powieści, ani nie opowiadania, to nowelki.
 
Jednak to nie jedyna innowacja, jaką przynosi ten zbiór. Pierwsza z dwóch opublikowanych nowel pt. “Gustaw” miała swoją premierę… na łamach Gazety Wyborczej! Jak za dawnych, dawnych lat, publikowana była w odcinkach - podzielona na siedem części ukazywała się na przełomie sierpnia i września w danej gazecie, zarówno w wersji papierowej, jak i cyfrowej. W dniu publikacji ostatniego odcinka, 12 września, książka pojawiła się w wersji cyfrowej: w ebooku i audiobooku, i początkowo na tym miało pozostać. Niedługo jednak po tym ogłoszeniu, Wydawnictwo Agora w odpowiedzi na prośby czytelników postanowiło wydać również książkę w papierze - i tak jedenaście dni po premierze wersji cyfrowej, na półki księgarskie trafił “Gustaw i Gadająca żaba” w twardej oprawie. Już teraz autor zapowiada, że to nie koniec jego przygody z tą formą opowieści - wiosną przyszłego roku z okazji dziesięciolecia na rynku beletrystycznym ukaże się drugi tom, który również zawierać będzie dwie nowelki.
 
Nowela pt. “Gustaw” rozpoczyna się na chwilę przed II wojną światową. Wieś Weissdorf ma zostać zalana - właśnie powstaje tama, która w tym miejscu zatrzyma wody rzeki Wstęga, z których powstanie jezioro Stausee. Mieszkańcy wioski muszą więc zostać przesiedleni - zbudowano dla nich nieopodal nowe osiedle. Wśród tych, którzy zmuszeni są do opuszczenia swoich domów, są młodzi przyjaciele: dziesięcioletni Achim i Gustaw. To wtedy Gustaw wpada na pomysł, by w chwili, gdy wioska zostanie opuszczona, na moment przed zalaniem, splądrować kościół - bo przecież komu potrzebne są złote ozdoby pod wodą? A kiedy znika w chwili, gdy nad stary Weissdorf nadciąga wielka woda, Achim ma przeczucie, że chyba jego plan nie przebiegł tak, jak powinien…
„Wszystko to sprawiało teraz wrażenie, jakby się zgarbiło i skurczyło ze wstydu, że broniło chorego porządku wymyślonego przez polityków, zakały rodzaju ludzkiego, wiecznie chciwych władzy. Bez względu na cenę, byle nie obejmowała ona ich utuczonych przywilejów i majątków.”
To opowieść złożona z siedmiu rozdziałów pisanych w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego, która rozciąga się na kilka dekad. Czytelnik początkowo towarzyszy Achimowi, później przenosi się na młodszych bohaterów, którzy do zalanego Weissdorf mają różne podejście, choć większość łączy jedno - miłość do wędkowania. Lata mijają, przychodzi i odchodzi wojna, zmienia się władza, nastaje i przemija PRL. Detale mijającego czasu stoją w kontraście do niezmiennego jeziora i niezmiennego Achima, który w miejscu, w którym kiedyś siedział na trawie, teraz dryfuje łódką. To na historii zalanej wioski i zniknięciu Gustawa zbudowana jest cała intryga noweli - intryga, która pokazuje, jak powstają i rozrastają się legendy. Piękna opowieść, w której ukazane jest, że z każdej pasji ktoś będzie chciał zrobić biznes, a wartość pieniądza stanie nad zwyczajną ludzką lojalnością.
„Za każdym zrywem wolnościowym kryje się dostęp do piwa i kiełbasy.”
Druga nowela pt. “Gadająca żaba” zaczyna się, gdy młody, gdański cinkciarz (uliczny sprzedawca zagranicznej waluty) Marek dostaje cynk od zaznajomionego milicjanta - dolary, które sprzedał dwóm gryzipiórkom posłużyły do kupienia sprzętu, na którym miały być drukowane ulotki Solidarności, a przez co może zostać zaraz osądzony o działalność wywrotową. Musi zatem uciekać - zostawić świeżo poślubioną żonę, uciec przez zieloną granicę, szukać azylu i ułożyć sobie życie no nowo… Tylko co on może teraz robić z tak ubogim zawodowym doświadczeniem?
„Z jednego fotela Kontiki na drugi wędrowało złoto i brylanty, ale przede wszystkim kolekcje portretów prezydentów USA wydrukowanych na banknotach. W ilościach hurtowych, bo od detalu byli cinkciarze stojący pod Pewexem w Dolarowcu.”
Ta historia rozpisana jest na dziesięć rozdziałów pisanych z perspektywy Marka i jego żony Beaty w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego. Choć zaczyna się motywem politycznym, to szybko okazuje się, że jest to jednak opowieść o ludziach. O Marku, cwaniaku, który we wszystkim potrafi znaleźć sposób na nie całkiem legalny biznes i o Beacie, która połączona z nim uczuciem staje na rozdrożu: wybrać związek i porzucić swoje życie czy jednak postawić na siebie. Żadne z nich nie dokonuje w swoim życiu szczególnie trafionych wyborów, żadne z nich nie jest wolne od konfabulacji. Historia rozpisana na kilka lat zaprasza czytelnika w piękne rejony, na Lazurowe Wybrzeże, gdzie bogactwo potrafi uderzyć do głowy, a sprytny Polak zawsze znajdzie okazję do uszczknięcia kawałka tortu dla siebie. Autor w bardzo luźny sposób opiera historię na motywie baśni księcia zamienionego w żabę, w której to żaba staje się od księcia cenniejsza…
„(...) szczęście w życiu nie polega na tym, żeby mieć królewicza, ale gadającą żabę.”
W obydwu historiach do upadku prowadzi egoizm, działania podejmowane z niemoralnych pobudek, w których postacie stawiają swoje dobro na pierwszym miejscu kosztem innych. Obydwa łączy dbałość o detale otoczenia - sposób, w jaki autor oddaje tło i charakter czasów, w których toczy się ich akcja, daje poczucie oddanej wiernie rzeczywistości, ba! nie tylko wiernie, ale i bardzo filmowo. Obydwie nowele łączy też styl autora - jego sposób budowy zdań, niebanalne porównania, ożywianie najnudniejszych czynności czy przedmiotów martwych sprawiają, że bez względu o czym autor pisze, tekst staje się pasjonujący. Perfekcyjnie dobrane, użyte słowa, rytm zdań, który sprawia, że książkę czyta się, jakby przepływało się przez chmurki, dają poczucie, że nic nie dzieje się w tych historiach przypadkiem, a każde słowo, każdy gest postaci, każdy opis zostały skrupulatnie przemyślane. Uwielbiam tę pasję, tę subtelną literackość Siembiedy, która sprawia, że nawet opis wymiany waluty jest zabawny i absorbujący. Więc tak, zbiorem “Gustaw i Gadająca żaba” Maciej Siembieda dowodzi, że nie potrzebuje nic więcej niż człowieka z jego charakterem pełnym niedoskonałości, by stworzyć opowieść, od której nie chce się odrywać nawet na moment.
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Agora.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

października 14, 2026

"Rzeka kłamstw" Lisa Regan - patronacka recenzja premierowa

"Rzeka kłamstw" Lisa Regan - patronacka recenzja premierowa

Autorka: Lisa Regan
Tytuł: Rzeka kłamstw
Cykl: Josie Quinn, tom 13
Tłumaczenie: Marta Czub
Data premiery: 14.10.2026
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 368
Gatunek: kryminał
 
Lisa Regan dzięki kryminałom z detektywką Josie Quinn zdobyła międzynarodową sławę. Zapoczątkowana osiem lat temu seria cieszy się zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i Europie sporą popularnością, która przyniosła autorce ponad cztery miliony sprzedanych egzemplarzy. Czytelnicy anglojęzyczni właśnie oczekują premiery tomu dwudziestego piątego, która zaplanowana jest na 20 października, a w Polsce właśnie ukazał się tom trzynasty (o wcześniejszych tomach więcej tu - klik!). Autorka pisała go w trudnym dla siebie momencie - w czasie, gdy cały świat cierpiał z powodu lockdownów spowodowanych koronawirusem, Lisa Regan przechodziła prywatną tragedię, żałobę po swoim ukochanym ojcu.
 
Stany Zjednoczone, Pensylwania, niewielkie miasto Denton pokryte jest śniegiem, który lśni w blasku kolorowych światełek zdobiących domu mieszkańców. W oknach widać przystrojone choinki i rodziny, które zbierają się wokół nich. Jeszcze kilka lat temu Josie Quinn nie sądziła, że i w jej domu będzie to możliwe - teraz ma rodzinę, przyjaciół kochającego męża i bardzo związanego z nią psa, a choć nadal rana po stracie babci jest świeża, to wsparcie najbliższych pomaga. Kiedy wszyscy razem szykują się do wspólnego wieczoru, do drzwi puka detektyw Finn Mettner. Spanikowany prosi, by pojechała z nim do domu Amber, ich rzeczniczki prasowej, z którą połączyło go jakiś czas temu uczucie. Bo Amber zniknęła, choć z jej domu nie zniknęło nic innego - nie zabrała nawet kurtki, mimo przeraźliwego zimna nocy. Trop pozostawiony na jej samochodzie prowadzi ich do zapory wodnej Russell Haven, a tam już w towarzystwie całego zespołu znajdują uwięzioną wśród skał kobietę, którą na ich oczach porywa spuszczana właśnie woda… Czy to mogła być Amber? Na razie najważniejsza jest próba jej ocalenia, choć śledczy szybko orientują się, że nikt nie byłby w stanie czegoś takiego przeżyć...
„Zarówno Josie, jak i Noah wiedzieli z doświadczenia, że w tej sytuacji na nic się zdają słowa pociechy. Nie dało się załagodzić ani uśmierzyć bólu, z którym mierzył się Mettner – trzeba było z nim żyć. Trzeba było znosić jego nieznośną obecność do czasu, aż któregoś dnia stanie się ona nową normą.”
Książka rozpisana jest na 51 kilkustronicowych rozdziałów, z których 48 rozgrywa się w przeciągu kilku grudniowych dni. Znacząca większość opowieści przedstawiona jest oczami Josie w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego, ale jest kilka fragmentów pisanych z perspektywy Amber w trzeciej osobie czasu teraźniejszego - czy to znaczy, że Amber nadal żyje, a może zmiana czasu narracji ma sugerować, że jej rozdziały rozegrały się wcześniej? Styl powieści jest prosty, codzienny, doskonale pasujący do całej serii - Lisa Regan nie bawi się w literackie ozdobniki, dla niej tekst to nośnik historii i emocji. Język, jakim się posługuje, jest uniwersalny - łatwy do zrozumienia, bez przekleństw. Zdania są krótkie, dialogi wypadają naturalnie, a feminatywy są respektowane w każdym przypadku. Książkę czyta się sprawnie i szybko.
„Kiedy od małego jesteś nauczona kłamać, nie wiesz, że można inaczej.”
Jak każdy tom serii z Josie Quinn, tak i “Rzekę kłamstw” można traktować od reszty tomów niezależnie. Historia oparta jest o zamkniętą zagadkę kryminalną, w której autorka z dużym znawstwem rozkłada tropy, tak by zapewniły czytelnikowi solidną gatunkową rozrywkę. Odpowiednio zaskakujące zwroty fabularne, dobrze utrzymane tempo akcji zapewniające ciągłe napięcie i ciekawość tego, do czego kolejne odkrywane tropy prowadzą, sprawiają, że historia od początku zasysa i trudno się od niej uwolnić przed poznaniem zakończenia. Jedynym jej minusem dla znawców całej serii może być to, że po raz kolejny Lisa Regan fabułę buduje wokół postaci związanej z posterunkiem policji - po kilku tego typu tomach może to zacząć męczyć, choć w żadnym razie nie wpływa to na jakość całej intrygi. Chodzi tylko o fakt, że zostaje coraz mniej osób zatrudnionych w dentońskiej policji, które nie skrywają w swojej przeszłości jakiejś wyjątkowo mrocznej tajemnicy… A po co stale zmniejszać te grono? Skoro Lisa Regan potrafi równie doskonale tworzyć intrygi kryminalne z postaciami niezwiązanymi personalnie z Josie, o czym przekonała mnie w poprzednich bardzo udanych kilku tomach. 
„(...) nie każde śledztwo da się zamknąć w zgrabnym pudełeczku z kokardką. Życie to jeden wielki bajzel, podobnie jak zabójstwa i porwania.”
A jednak, mimo wszystko, dobrze jest dowiedzieć się o Amber i Finnie czegoś więcej. Amber do tej pory pozostawała raczej z boku historii, nigdy nie pozwalała nikomu zbliżyć się na tyle, by dało się o niej jako o osobie coś więcej powiedzieć poza tym, że w pracy jest naprawdę sumienna. Teraz ukazuje się jako ktoś więcej - nie tylko rzeczniczka prasowa, ale kobieta, której młodość nie przebiegała w warunkach idealnych. Z kolei Finn wydaje się jej przeciwieństwem - z dużą, bliską rodziną, która zdaje się wyznawać tradycyjne wartości. A jednak przyglądając się związkowi tych dwóch postaci, nie możemy nie zapytać: czy wersja Finna jest zgodna z rzeczywistością? A może jego wielka miłość okazała się czymś dużo groźniejszym? Po raz kolejny Josie i jej współpracownicy muszą zmierzyć się z niepewnością czy osoba, która nieraz stawała z bronią w ręce w ich obronie, jest tą, za którą wszyscy ją mieli?
„– Jest w niej zakochany po uszy. Powiedziałabym, że na granicy obsesji. Jak dobrze go znamy? Czy aby na pewno wiemy, jaki jest za zamkniętymi drzwiami?
Josie pomyślała o kartce urodzinowej, którą znalazła w szufladzie biurka Amber. W głowie wyświetliły jej się słowa napisane przez Mettnera: „Nigdy nie przestanę Cię kochać”. W zależności od kontekstu, to jedno zdanie mogło być albo urocze i słodkie, albo mroczne i złowieszcze.”
Tempo akcji podyktowane jest charakterem Josie, która nie jest skora do siedzenia i czekania - to bohaterka, która musi działać, czasami nawet szybciej niż pomyśli, przez co nieraz w imieniu innych naraża swoje życie. A choć brzmi to może melodramatycznie, to jednak trudno dopatrywać się takich wrażeń w tekście - Lisa Regan dobrze panuje nad psychologią postaci, rewelacyjnie z tomu na tom ją rozwija, dzięki czemu możemy obserwować zachodzące w nich zmiany. Bo choć Josie nadal podejmuje ryzyko, to jej ciągła na to gotowość wydaje się powoli męczyć jej otoczenie, zaczyna wystawiać na szwank relacje. A jednak i w postaci Josie można dostrzec niesamowicie ciekawe zmiany - kiedyś nie dopuszczała do siebie emocji, teraz już dobrze rozumie, że może sobie na nie pozwolić, a nawet dopuścić do nich innych. To świadczy o tym, jak mocno w ostatnim czasie dojrzała, jak wraz ze wsparciem swojego najbliższego otoczenia powoli wychodzi na prostą, mimo nadal mocno zakorzenionych niepewności i lęków wynikających z jej dzieciństwa.
„– Wiem, że ślubowałem, że zawsze będę biegł z tobą ku niebezpieczeństwu, ale, Josie, niebezpieczeństwo a pewna śmierć to dwie różne rzeczy.”
A mimo tego, że już tyle wraz z Josie przeszliśmy, to jednak dopiero teraz po raz pierwszy doświadczamy w Denton prawdziwej zimy. Mróz, zamieć śnieżna, woda skuta lodem doskonale współgrają z mroczną zagadką kryminalną, która stoi w tak dużym kontraście do ciepła rodzinnego, z jaką wiążą się święta Bożego Narodzenia. Ciekawa jest też sama zapora - to kolejny przystanek na mapie Denton, który pozwala nam lepiej poznać te fikcyjne miasto, a zarazem ogromna siła żywiołu, jakim jest woda.
„No i znów to samo. Okruch smutku, który towarzyszył każdej chwili radości po utracie kogoś bliskiego. Nie dało się ich rozdzielić.”
“Rzeka kłamstw” dla czytelników, którzy jeszcze z serią z Josie Quinn nie mieli do czynienia, przyniesie bez wątpliwości satysfakcjonującą, dobrze skonstruowaną zagadkę kryminalną, w której odpowiednie rozlokowanie twistów gwarantuje stałe zaangażowanie uwagi czytelnika przez całą lekturę. Kreacje postaci pod kątem psychologicznym również nie zawodzą, a ci, którzy już się z Josie spotkali, dodatkowo docenią zmiany, jakie w charakterach postaci zachodzą. Przyjemny klimat zbliżających się świąt Bożego Narodzenia i ciepła rodzinnego mocno kontrastuje ze sprawą, którą przyjdzie się śledczym zajmować - w niej też pojawia się motyw rodziny, która jednak pokazuje całkiem inne oblicze niż te, o którym chcemy myśleć w święta. Bez wątpienia to nadal dobra, trzymająca poziom całej serii kryminalna rozrywka.
 
Moja ocena: 7/10

Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

października 13, 2026

"Grobla" Paweł Jaszczuk

"Grobla" Paweł Jaszczuk

Autor: Paweł Jaszczuk
Tytuł: Grobla
Data premiery: 25.09.2026
Wydawnictwo: Szara Godzina
Liczba stron: 360
Gatunek: powieść kryminalna
 
Paweł Jaszczuk to polski prozaik, dramaturg i autor słuchowisk. Swoją karierę twórczą rozpoczął od opowiadań, które publikowane były na łamach czasopism w latach 80. XX wieku, w latach 90. zaistniał jako autor pierwszej opowieści. Ale to nowy wiek przyniósł mu jedno z największych osiągnięć literackich - w roku 2005 jego powieść historyczno-kryminalna pt. “Forest Umra” otrzymała Nagrodę Wielkiego Kalibru, przyznawaną zaledwie od roku. Ten tytuł również jako jedyny z twórczości autora doczekał się zagranicznego tłumaczenia.
Teraz, dwie dekady później, cykl zapoczątkowany “Forest Umbra” liczy pięć książek, a pozostałe to nie tylko powieści kryminalne, ale i obyczajowe. “Grobla” to jego najnowsze dzieło kryminalne, z którym powraca na rynek po trzech latach przerwy.
 
Olsztyn, czasy współczesne. W Biurze Detektywistycznym MOZA, w końcu zapanował spokój - od dwóch dni przed galerią handlową, która sąsiaduje z biurem, nie pojawił się jej stały bywalec, akordeonista Martin Kris. Właściciel Biura Edward Moza jest wdzięczny niebiosom za ten dar, choć wkrótce okazuje się, że mógł cieszyć się z cudzego nieszczęścia - próg jego firmy przekracza matka Martina, która zleca mu odnalezienie syna. Cena nie gra roli, chodzi o dyskrecję - Martin to w końcu światowy sławy muzyk, który mocno podupadł na zdrowiu po potrąceniu samochodowym, którego jakiś czas temu stał się ofiarą. Edward, choć niechętnie, zlecenie przyjmuje, jednak nie zamierza odpuszczać rozpoczętych już tematów - jak na przykład zagadki śmierci dwóch licealistek, które ktoś w brutalny i dość dziwny sposób pozbawił życia na grobli. Jego pracownik Adam Wrona był świadkiem, który odnalazł pierwszą ofiarę, więc ich biuro zaangażowane jest w sprawę od początku. Nikt jednak nie przypuszcza, że wkrótce te dwie zagadki się połączą…
 
Książka rozpisana jest na prolog, część właściwą, która jest dzielona na nienumerowane i nietytułowane fragmenty, i epilog. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego przez Edwarda z pominięciem prologu, który pisany jest w trzeciej osobie z perspektywy mordercy. Styl powieści jest więc nacechowany tym, jak rzeczywistość odbiera nieco zgorzkniały główny bohater, zdania są krótkie, słownictwo codzienne, bez przekleństw. Dialogi nie zawsze wypadają naturalnie, a opisy skupiają się raczej na oddaniu kolejności codziennych czynności bohatera niż na detalach otoczenia. Co ciekawe, przez korektę przeszło kilka błędów, jednak nie są to literówki, a po prostu… brak kropek. Mimo kilku potknięć pod kątem językowym książka tworzy zgrabną, poprawną, płynną całość.
„Ten film był jak odbicie mojego stanu. Pociąg, który pędzi przez ciemność, pełen obcych ludzi, z których każdy coś ukrywa. Każdy ma swój bagaż, swoją tajemnicę.”
Poprzez wybór narracji pierwszoosobowej autor mocno skupia uwagę na głównym bohaterze powieści. To były policjant z dekadą doświadczenia pracy w wydziale kryminalnym, który ze względu na kiepski stan kondycji psychicznej, kilka lat temu porzucił ten zawód na rzecz założenia agencji detektywistycznej. Wygląda jednak na to, że zmiana profesji dobrze mu zrobiła, fizycznie i psychicznie nic mu nie dolega, jednak jego podejście do życia jest dość zgorzkniałe. Może dlatego nie wydaje się, by na pracy mu specjalnie zależało? Dużo większą uwagę poświęca swojemu psu i codziennie zjadanym na obiad w okolicznym barze kopytkom. Jego zespół detektywistyczny składa się z trzech pracowników: mocno nadużywającego alkoholu Adama Wrony, utalentowanego fotografa przejawiającego miłość do leśnej natury, psycholożki Natalii Białej i młodego specjalisty od technologii Patryka Adamka. Każda z postaci ma zbudowaną wokół siebie historię, a początkowa niechęć wzbudzana przez dość opryskliwe zachowanie postaci zostaje uzasadniona ich prywatnymi problemami i doświadczeniami z przeszłości. Mimo tego, że autor ewidentnie poświęcił dużo czasu na skonstruowanie historii postaci, które ukazują ogrom problemów rodzinnych i pokoleniowych, to jednak nie zdołał zbudować przekonującego psychologicznie portretu - zachowanie postaci zdaje się fragmentaryczne i słabo uzasadnione, co daje poczucie sztuczności.
 
Mimo tego, że fabuła powieści spleciona jest motywem kryminalnym, to jednak większą uwagę poświęcamy codzienności postaci niż samemu śledztwu. Dzięki temu autor tworzy sobie miejsce, by oddać klimat tętniącego życiem Olsztyna, raczy nas bogactwem tego miasta - zarówno miejscami, w których cały czas jest głośno i tłoczno, a korki w godzinach szczytu utrudniają poruszanie się, jak i miejscami, w których dominuje piękno natury. Jest las, który skrywa mroczne ludzkie sekrety, ale też piękno życia zwierząt, jest jezioro, które Edward tak chętnie codziennie odwiedza z psem. Co ciekawe, mimo dokładności w odrysowaniu mapy terenu ani razu nie pada oficjalnie nazwa miasta, wskazówką do lokalizacji są więc poszczególne przystanki postaci, jak i wzmianka o lokalnym, olsztyńskim pisarzu.
„Moje miasto żyło własnym rytmem. Sprawy, spraweczki, brudy zamiatane pod dywan. A dywan coraz bardziej przypominał kopiec. Przywykłem. Tu każdy ma coś za uszami. Nawet ci, którzy udają, że słuchają jazzu i czytają Dostojewskiego.”
Dzięki skupieniu na codzienności głównego bohatera, autor pozwala czytelnikowi na wgląd we wszystkie jego sprawy - prywatne, których ma niewiele (choć pojawia się krótki motyw romansowy), oraz na sprawy zawodowe, które przez większą część czasu Edward zdaje się po prostu delegować swoim pracownikom. Mnogość spraw, którymi przychodzi im się zająć, ma ciekawy potencjał, który jednak nie zostaje w pełni wykorzystany - Edward rzadko uczestniczy w śledztwach, raczej skupia się tylko na wynikach, które dostarczają mu jego pracownicy, a zatem i czytelnik nie obserwuje prowadzonych spraw krok po kroku. Niedosyt pozostawia też główna kryminalna linia fabularna - nie ma tu ciągłości dowodów, tropów, poszlak, logicznej dedukcji, a nowe fakty zdają się po prostu magicznie pojawiać - stąd wrażenie nieudolności śledczych, zarówno Edwarda, jak i policji. Szczerze przyznam, że często miałam wrażenie, że żaden z tych organów nie wie, jak powinno wyglądać faktyczne śledztwo w sprawie zaginięcia czy morderstwa. Nie do końca zgadza się też linia zdarzeń pod kątem prawdopodobieństwa - w końcu do pierwszego morderstwa na grobli doszło rok wcześniej, a postacie badają sprawę tak, jakby dotychczas nic w niej jeszcze nie odkryto. Samo rozwiązanie zagadki też nie przynosi jednoznacznej satysfakcji - choć dowiadujemy się kto, to jednak motywy wydają się nie całkiem przekonujące. Może są życiowe, może faktycznie w życiu prawdziwym nie zawsze każda decyzja jest logiczna, a jednak rozpatrując tę opowieść jako historię zbudowaną na kryminale, to wydaje się po prostu za mało.
 
Ważne jest za to przesłanie powieści. Autor kreując swoje postacie mocno zwraca uwagę na to, by pierwotny obraz wydawał się inny niż ostatecznie się okazuje. A to przynosi znaną, ale ciągle wartą przypomnienia konkluzję, by nie oceniać zachowania innych na pierwszy rzut oka, bo przecież za każdym zachowaniem i decyzją kryją się przebyte doświadczenia i prywatne motywy. Przez chwilę autor skupia się też na pokazaniu tego, jak zmienia się życie na przestrzeni pokoleń mocno podkreślając problem życia wirtualnego młodych ludzi.
„(...) mimo całego nabożnego szacunku dla psychologii wciąż nie potrafimy rozgryźć człowieka siedzącego naprzeciwko. Mówi, pije kawę, kiwa głową, a my uparcie wierzymy, że go znamy… (…) A potem życie pokazuje, jak bardzo się myliliśmy.”
“Grobla” Pawła Jaszczuka okazała się powieścią, w której bardziej liczy się codzienność postaci niż faktyczna zagadka kryminalna. Buzujący życiem Olsztyn, w którym żywiołowe miasto styka się ze spokojem natury staje się świetnym tłem do ukazania skomplikowanych doświadczeń postaci, które mocno wpływają na ich codzienne, początkowo wydawałby się odrzucające zachowania. Widać, że jest to powieść, którą autor chce coś przekazać, widać też w niej jakiś pomysł, brakuje jednak właściwej formy przekazu - jako kryminał historia wypada za fragmentarycznie, za mało prawdopodobnie zarówno pod kątem procedur śledztwa, jak i pojawiających się tropów, bym mogła z niej czerpać satysfakcję.
 
Moja ocena: 6/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Szara Godzina.



Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

października 13, 2026

Wygraj "W zasięgu śmierci"! Konkurs patronacki

Wygraj "W zasięgu śmierci"! Konkurs patronacki

Jeśli debiutować, to w wielkim stylu? Nie wiem czy takie było założenie, ale bezsprzecznie Aldonie Kucner się to udało! "W zasięgu śmierci", jej pierwsza wydana książka, a zarazem pierwszy tom serii z Gizelą Sikorą podbił nie tylko moje serce - właśnie sprawdziłam, że po trzech tygodniach od premiery książka nadal utrzymuje na lubimyczytac.pl piękną ocenę 8/10! Cieszę się, że czytelnicy widzą w niej to, co ja - niesamowicie dobre przygotowanie i to zarówno pod względem językowym, jak i w każdym detalu fabularnym (pełną recenzję znajdziecie tu - klik!). W tej powieści po prostu czuć ilość pracy, jaką autorką w nią włożyła i nie sposób jej nie docenić, nie wspominając już o tym, jak łatwo dzięki temu zaangażować się w nią emocjonalnie! A dzisiaj chcę, żeby książka dotarła do kolejnych czytelników - zapraszam na konkurs z tym tytułem! 


Co zrobić, by wziąć udział w konkursie,? Odpowiedz na pytanie:
Hasło "debiut literacki" - to dla Ciebie wabik czy odstraszacz? Swoje zdanie krótko uzasadnij!


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej, bardziej oryginalnie – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 13 do 17 października, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 24 października.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze kierować się będę również stałą aktywnością uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profili wydawnictwa na IG (klik!) i FB, autorki książki (IG klik!, FB klik!) oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

października 09, 2026

"Łowcy bólu" Bora Chung

"Łowcy bólu" Bora Chung

Autorka: Bora Chung
Tytuł: Łowcy bólu
Tłumaczenie: Dominika Chybowska-Jang
Data premiery: 23.09.2026
Wydawnictwo: Znak Literanova
Seria: Kairos
Liczba stron: 336
Gatunek: literatura piękna
 
“Łowcy bólu” to szósta książka południowokoreańskiej pisarki i tłumaczki Bory Chung, a zarazem pierwsza, jaka ukazała się w Wydawnictwie Znak Literanova. Jej poprzednie dwie powieści, jak i zbiory opowiadań ukazały się w Polsce w latach 2022-2025 w Wydawnictwie Tajfuny oraz w Wydawnictwie Kwiaty Orientu. W Korei Południowej znana jest już od późnych lat 90., kiedy to jej debiutanckie opowiadania zostało nagrodzone, szeroko na rynku międzynarodowym zaistniała jednak dwie dekady później - gdy w 2022 zdobyła nominację do Nagrody Bookera. Jej twórczość charakteryzuje się łączeniem elementów fantastyki, horroru i satyry społecznej, często skupia się na prawach, o które jako aktywistka walczy.
Pomysł na “Łowców bólu” narodził się w 2018 roku podczas wydarzenia związanego z fantastyką naukową w San Jose, podczas którego autorka mocno zainteresowała się amerykańskim problemem uzależnień od opioidowych leków przeciwbólowych. Na rynku koreańskim „Łowcy bólu” wydani zostali w 2023 roku, a ich polskie tłumaczenie jest pierwszym, jakie ukazało się w Europie.
 
W odpowiedzi na potrzeby społeczeństwa naukowcy stworzyli lek przeciwbólowy, który nie ma żadnych skutków ubocznych - jego działanie jest totalne i natychmiastowe, dzięki czemu utopijna wizja świata bez bólu stała się możliwa. Jednak, gdy lek zaczął być wszędzie dostępny, powstała wspólnota, która sprzeciwiła się takiej wizji świata - według nich ból jest potrzebny do zbawienia. To z ich ramienia jedenaście lat temu doszło do zamachu na twórców tego leku - rodziców Gyeong, którzy właśnie wtedy stracili życie. Śledczy szybko ujęli sprawcę, który został skazany na dożywotnie więzienie. A jednak teraz coś znowu zaczyna się dziać. Ktoś morduje wysokich rangą członków wspólnoty używając do tego leku, przed którym tak się wzbraniali. Niestety policja nie potrafi złapać żadnego tropu, więc w akcie desperacji zaprasza do pomocy skazanego, córkę ofiar i jej małżonkę, która teraz stoi na czele firmy farmaceutycznej. Ich skomplikowane losy przeplatają się teraz i w przeszłości, a tym, co łączy ich wszystkich jest różnie pojmowany ból…
 
Książka rozpisana jest na sześć części, które tytułowane są nazwami struktur mózgu, a w końcu i całego ciała wraz z określeniem funkcji, jaką w ciele pełnią. Części dzielone są na rozdziały, w sumie jest ich 26, jednak i one dzielone są na jeszcze krótsze, już nienazwane i nienumerowane fragmenty. Książkę otwiera spis postaci z określeniem ich roli i znaczenia ich imienia, a zamyka posłowie autorki, w którym wyjaśnia co chciała tą powieścią przekazać. Jej narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z kilku perspektyw, co w pierwszym rozdziale daje mocno chaotyczne wrażenie nie tylko ze względu na zmianę perspektyw, ale i czasu, choć powód wydaje się jasny – szybkie wprowadzenia czytelnika w zastany świat. Styl powieści jest prosty, esencjonalny, niektóre rozmowy postaci przybierają formę dysput filozoficznych. Dzięki prostemu językowi, częstym dialogom, książkę czyta się bardzo szybko i łatwo, choć ze względu na skondensowanie tematów i wątków zdarzało mi się czytać dane fragmenty ponownie, by poprawnie uchwycić ich znaczenie.
„Ludzie mogą co prawda przekazać innym swoje odczucia i myśli, chociażby za pomocą języka, dlatego od dawna starają się komunikować i dzielić doświadczeniami, ale koniec końców żaden środek wyrazu nie jest wystarczający. Idealna forma komunikacji nie istnieje. Dlatego że człowiek od narodzin aż do śmierci pozostaje odizolowany od innych we własnym ciele.”
Mimo prostoty języka, warstwa fabularna powieści zdaje się zawiła. Odpowiada za to fragmentaryczność historii - mimo że cały czas tkwimy w jednej rzeczywistości, to co chwilę przyglądamy się jej z innej strony, skaczemy w czasie i wątkach, które zdają się mieć ukryte znaczenie, jednak nie zawsze da się rozwikłać jakie. Na pewno punktem wspólnym wszystkich jest różnie pojmowany ból poczynając od tego fizycznego, na który naraża nas nasze własne ciało, ale i tego, który zadajemy sobie sami, po ból metafizyczny - cierpienie, ból istnienia. Autorka tekstem zadaje ważne pytania o to, czy odczuwanie bólu jest przejawem człowieczeństwa, czy możliwe jest życie całkowicie bez tego pojęcia i czy każdy, nawet najmniejszy przejaw dobroci, może ukazać się czynem interesownym.
„Ludzie idą przez życie, przypisując cierpieniu sens. Rzecz w tym, że ból nie ma transcendentalnego znaczenia i nie jest w stanie nikogo zbawić. Człowiek nie potrafi jednak znieść bezcelowego cierpienia. Nadał mu więc znaczenie i wymyślił zbawienie, by jakoś przetrwać i żyć dalej.”
Poza wątkiem bólu bardzo ważnym tematem jest wiara. Czy człowiek potrzebuje wiary, by przez życie przejść? Czy w każdym bólu trzeba doszukiwać się większego znaczenia? A może tylko nadając mu wyższą wartość jesteśmy w stanie go znieść? Poprzez osadzenie historii we wspólnocie autorka oddaje sposób funkcjonowania sekt, które w Korei Południowej faktycznie są dużym problemem. Pokazuje mechanizm działania takich grup, formy manipulacji i przymusu, jakie stosują, by przyciągnąć nowych wiernych i jak najwięcej z nich utrzymać przy sobie.
„Nie trzeba pokładać całej nadziei w czymś konkretnym, można dokonywać jak najlepszych osądów na bieżąco, w zależności od sytuacji, a dopiero później odnajdywać w nich jakieś głębsze znaczenie. Większość ludzi tak żyje. Można sobie poradzić bez wiary absolutnej.”
Każda z postaci powieści w jakiś sposób powiązana jest z firmą farmaceutyczną bądź wspólnotą, większość z nich w swojej przeszłości kryje ból: to ból, który zdają najbliżsi i ból rozstania, tęsknoty i straty, ból, który dziwnie uzależnia nie pozostawiając przestrzeni na żadne inne emocje. Choć autorka nie przywiązuje dużej wagi do kreacji psychologicznych postaci w takiej formie, jaką spotykamy w literaturze polskiej, europejskiej czy zachodniej, to jednak każda z nich w jakiś sposób przedstawia nam swoją opowieść, pokazuje, co jest dla niej ważne, jak jej przeżycia wpłynęły na teraźniejszość.
„Blizny nie powstają same z siebie. Są symbolem ran, bólu, procesu gojenia oraz towarzyszącego mu wyparcia, a także emocji i wspomnień, które zostają w człowieku po wszystkim.”
Sama fabuła składa się z różnych elementów - można się w niej dopatrzeć thrillera sądowego i szpiegowskiego, kryminału, romansu, erotyka, horroru, fantastyki, a nawet baśni. Przez tak duże nagromadzenie wątków ich znaczenie czasami się rozmywa - bywa, że trzeba mocno wytężyć swoją wrażliwość interpretacyjną, by dojść do jakichś wniosków, ale czy przez to interpretacja nie jest tworzona na siłę? Mimo tego, że proza koreańska kojarzy mi się jako esencjonalna i konkretna, to tu skrótowość myśli wydała mi się nieco za duża.
„Gdy ciało nie miało pojęcia, jak interpretować wszystkie doznawane fizycznie odczucia, umysł odbierał je jako ból. Kiedy zatem człowiek nie potrafił zrozumieć, odczytać i zaakceptować swoich doświadczeń, wszystko – nawet radość, przyjemność, transcendencja, a może i zbawienie – było bólem.”
W “Łowcach bólu” Bora Chung stawia pytania o naturę człowieka - czy zawsze musi się przeciwstawiać, czy zawsze szuka teorii spiskowych i czy ta podejrzliwość jest uzasadniona. Czy potrzebna jest do życia wiara, wyższy cel? Czy potrzebny jest ból, by docenić to, co dobre? Czy w imię wyższego dobra dopuszczalna jest krzywda jednostki? Te trudne zagadnienia ubiera w historię swoich postaci, które łączą się w utopijną wizję świata rodem z futurystycznego thrillera. Mieszając gatunki, skacze z teraźniejszości w przeszłość, z każdego miejsca wyłuskując różne odmiany cierpienia. Czy to chaos kontrolowany, mający coś na celu, czy po prostu chaos? Proza koreańska na pewno jest całkowicie innym doświadczeniem literackim niż to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, a “Łowcy bólu” wydają się być jej wersją ekstremalną.
 
Moja ocena: 6,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Znak Literanova.



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

października 09, 2026

Wygraj "Cienie przeszłości"! Konkurs patronacki

Wygraj "Cienie przeszłości"! Konkurs patronacki
 To była miłość od pierwszego spojrzenia! Po raz pierwszy poznaliśmy się nad jeziorem, latem, gdy Purity zaczęło tętnić życiem, jakie przynosi mu coroczny napływ turystów. To wtedy wraz z nimi rozwiązałam zagadkę "Lata tajemnic" (recenzja - klik!), by chwilę później przenieść się nieco wcześniej w czasie i zimą zbadać "Wybrzeże szpiegów" (recenzja - klik!). Tym samym sprawdziłam na sobie, że kolejność chronologiczna intryg, w które angażuje czytelnika Klub Martini nie jest konieczna, by poczuć się w ich towarzystwie jak wśród swoich. I dzisiaj wykorzystam ten fakt, by tą emocją się z Wami podzielić - zapraszam na konkurs na najnowszym tytułem serii "Cienie przeszłości" (recenzja - klik)!

To książka, która od początku mocno absorbuje zagadką kryminalną, a równocześnie ma w sobie ciepło, które podczas lektury przenosi się na czytelnika. Łączy w sobie thriller szpiegowski, małomiasteczkowy kryminał i cosy crime, a dobra intryga stoi na równi z kreacjami i relacjami postaci. To one odpowiadają za to, że bez względu na to, czy już ich znamy, czy dopiero teraz poznajemy, szybko zaczynamy się czuć, jak w towarzystwie starych, dobrych przyjaciół. Jest trochę humoru, jest sporo akcji, są i tematy, które po lekturze w głowie rezonują. Uwielbiam takie połączenie i mam nadzieję, że Wy również je pokochacie! 


Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie? Odpowiedz na pytanie:
Jak myślisz, dlaczego w ostatnich latach książki, których głównymi bohaterami są seniorzy, zyskały na popularności?


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej, bardziej oryginalnie – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 9 do 12 października, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 19 października.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

października 08, 2026

"Czerwona woda" Agnieszka Jeż

"Czerwona woda" Agnieszka Jeż

Autorka: Agnieszka Jeż
Tytuł: Czerwona woda
Cykl: Ruta Rosieńska, tom 2
Data premiery: 23.09.2026
Wydawnictwo: Harde
Liczba stron: 344
Gatunek: powieść obyczajowo-kryminalna
 
To tam wszystko się zaczęło. Na północnym wschodzie Polski sześć lat temu Agnieszka Jeż osadziła akcję swojej pierwszej powieści kryminalnej. Teraz tam wraca - zamiast Mazur obrała sobie za cel Suwalszczyznę, która w jej nowej serii z Rutą Rosieńską odgrywa przewodnią rolę. Na równi z tytułową bohaterką, która odkrywając ten rejon Polski, odkrywa samą siebie.
Ale nie tylko z powieści kryminalnych Agnieszka Jeż jest znana. To również autorka powieści obyczajowych, historycznych, a także książek dla młodszego czytelnika. Jak na dekadę na rynku książki jej dorobek robi wrażenie! To blisko czterdzieści powieści, z czego ¾ to powieści solowe skierowane do dorosłego czytelnika. W tym roku ukazały się już jej cztery tytuły: jedna powieść obyczajowa i trzy kryminalne, z czego dwie to dwa pierwsze tomy z Rutą Rosieńską.
 
Małe suwalskie wioski, gorące lato. Ruta Rosieńska już myślami jest przy weekendzie - za chwilę zamknie posterunek policji i ruszy oddać się urokom tamtejszej natury. A jednak los ma dla niej inne plany - ten weekend spędzi może i nad jeziorem (a nawet dwoma!), jednak z odpoczynkiem i rozrywką nie będzie to miało nic wspólnego. Nad Jeziorem Sudeckim ktoś porzucił prowizoryczny namiot, a przy wzmożonej aktywności granicznej, wszystkie takie zgłoszenia wymagają sprawdzenia. Większy problem jednak czeka ją nad Jeziorem Szurpiły, gdzie woda zabarwiła się na czerwono… Problem zgłosił lokalny pszczelarz, któremu przez to, co w wodzie, zmarły pszczoły. A choć widok ich ciałek leżących na brzegu jest tragiczny, to nie to wstrząśnie policjantką - już za chwilę tuż obok pomostu Ruta wypatrzy palec. Te znalezisko stawia lokalną policję na nogi, a gdy odpowiedni ludzie zajmują się przeszukiwaniem jeziora, Ruta wraz z posterunkowym Patrykiem Wasilkiewiczem ruszają na przepytanie lokalnej ludności i przeszukiwanie baz danych. Czy uda im się odkryć kto stoi za zbrodnią, jaką miało rozmyć jezioro?
„Zło nie ma narodowości. Nie jest przypisane do konkretnych epok. Zmieniają się czasy i dekoracje. Ale nie zmienia się, że jedni mają serce na dłoni, a inni z kamienia.”
Książka rozpisana jest na prolog, 20 numerowanych rozdziałów i epilog. Rozdziały dzielone są na różnej długości scenki, perspektywa jest jednak jedna (z wyłączeniem prologu) - historię poznajemy oczami Ruty w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego. Styl powieści jest przesycony spokojem miejsca - zdania są proste, ale ich celem jest nie tylko przekazanie historii, ale też i ciekawych spostrzeżeń i refleksji. Autorka sprawnie posługuje się codziennym językiem, mimo to przez tekst przedarło się kilka zbędnych powtórzeń faktów i zdań (co jest szczególnie zauważalne z początku powieści), jak i kilka literówek. Nie ma ich jednak na tyle dużo, by miało to wpłynąć na całkowity odbiór lektury. Przez tekst przechodzi się płynnie, a rytm zdań, mimo kryminalnej historii, przynosi spokój.
„(...) obiecałem, że zadbam o to wszystko. O to, co z drewna i kamienia, ale też o pamięć. Los trwa w pamięci. To, co człowiek zbuduje, kiedyś w końcu zniknie.”
Mimo iż “Czerwona woda” jest odrębną opowieścią, to jednak ma punkty wspólne z pierwszym tomem serii - z “Czerwoną nicią” (recenzja – klik!). Tak samo jak tam, tak i w “Czerwonej wodzie” najważniejsze są dwa elementy świata przedstawionego: główna bohaterka Ruta oraz miejsce zdarzeń. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że to miejsce jest najważniejsze. Kraina na styku granicy i kultur, w której tradycja Litwinów i Polaków tworzy miks trudny do rozdzielenia. To całkiem inny świat niż ten, w którym Ruta żyła jeszcze kilka miesięcy temu, a co za tym idzie - czytelnik może odkrywać urok Suwalszczyzny razem z nią. Odwiedzając miejsca, rozmawiając z ludźmi, przyglądamy się jak duże panuje tak przywiązanie do ziemi, w jak piękny sposób człowiek połączony jest z tamtejszą naturą. W tym tomie autorka mocno bazuje na legendach i baśniach, a to sprawia, że lokalne wierzenia nabierają cech magicznych - ale przecież baśnie i magia to nie tylko dobro, prawda? Kryją w sobie też mrok… Tak samo, jak i to miejsce, pozornie spokojne, a jednak kryjące pod swoją taflą grzechy i dramaty przeszłości.
„„Suwalszczyzna – baśniowa kraina”. A przecież baśnie to nie tylko słodkie bajki czy smutne opowieści, podawane z wrażliwością, jak to robił Andersen. Baśnie bywają i okrutne, pełne przemocy, jak u braci Grimmów.”
I to na tym mroku oparta została intryga kryminalna. Prowadzona jest inaczej niż w tomie pierwszym, bo tu od początku nie traci swojej ważności. Makabryczne znaleziska mocno kontrastują ze spokojem miejsca, co wzbudza w czytelniku duży niepokój - w tym otoczeniu taka brutalność zdaje się jeszcze bardziej wynaturzona niż w mieście. Prolog dostarcza czytelnikowi wiedzę, którą śledczy dopiero muszą zdobyć, co w pewien sposób uspokaja emocje - wiemy więcej niż oni, możemy więc skupić się na czerpaniu przyjemności z poznawania Ruty i tego miejsca. Śledztwo, choć nie jest prowadzone w tempie zawrotnym, wzbudza ciekawość, choć tak naprawdę nie ono jest najważniejsze - to raczej pretekst, by pogadać o historii miejsca i relacjach, jakie nawiązuje lokalna społeczność. Co za tym idzie - rozwiązanie zagadki nie zawiera w sobie wszystkim elementów, na jakie w kryminale liczymy: część pytań pozostaje otwarta, a już zadaniem czytelnika jest dopowiedzieć sobie resztę.
„Głowa potrafi robić z człowiekiem dziwne rzeczy, podsuwa różne myśli. Czasem lepiej jej nie słuchać, nie wierzyć. Można od tego zwariować.”
Agnieszka Jeż lubi tworzyć bohaterki, które zaczynają swoje życie na nowo - w końcu na własnych zasadach, porzucając to, do czego czuły się przymuszane przez tradycje i społeczeństwo. Ruta dobrze się w tej rodzaj postaci wpisuje - jeszcze niedawno swoje życie dopasowywała do męża i córki, teraz podąża za tym, czego sama chce, potrzebuje i pragnie. Czytelnik towarzyszy jej w tej przemianie, śledzi jej sposób myślenia i obserwuje jak w końcu uczy się, by walczyć o samą siebie. W porównaniu do postaci innych śledczych w powieściach kryminalnych, Ruta jest bardzo zwyczajna i właśnie to jest jej siła - nie mierzy się z wielkim traumami, z którymi mierzą się nieliczni, a z trudami życia, które wszystkim nam są bliskie. Jak ułożyć relacje z córką, już wkrótce byłym mężem, całym otoczeniem? Jak podejść do przeszłości, dzieciństwa, które przecież wtłoczyło ją w ramy, w jakich żyła kilka dekad? Jak przejść nad tym do porządku dziennego w świecie, który teraz wygląda całkowicie inaczej niż w czasie jej dzieciństwa? Napawając się spokojem miejsca i mądrym podejściem ludzi, którzy żyją blisko natury, Ruta, a my wraz z nią, nabieramy nowej perspektywy.
„Zdecydowanie działo się z nią coś dziwnego. Wszystko się mieszało – stare poglądy i przyzwyczajenia z nowymi doświadczeniami i warunkami. Trudno było czasem ocenić, co zostawić, a co brać. Suwalski klimat tak na nią działał – odurzająco.”
Nie sposób nie docenić również postaci drugoplanowych – milczący pszczelarz, jego piękna urokiem rusałki córki, młody policjant czy rubaszna prokuratorka tworzą ciekawą plejadę bohaterów, które urozmaicają świat powieści, a czytelnika zmuszają do zastanowienia się nad różnym podejściem do życia i nad wpływem, jaki ma na nie samo miejsce.
„Niedawno przyszło jej do głowy, że ten chłopak ma w sobie coś z filozofa – naturalną mądrość i sprawiedliwy ogląd rzeczywistości. I to wszystko nabył tu, na końcu świata. A może tylko w takich, naturalnych warunkach jest to możliwe?”
W “Czerwonej wodzie” Ruta Rosieńska po raz kolejny sięga po to, co niewypowiedziane. Po to, czego widzieć się nie chce. Jako osoba z zewnątrz jest w stanie dostrzec, kiedy lokalsi wiedzą więcej niż mówią, ale lojalność względem miejsca nie pozwala im zdradzić sekretów. A może po prostu ich nie widzą? Czy nie tak jest najłatwiej? Mimo że historia oparta jest na kanwie kryminału, a przez całą opowieść prowadzi nas intryga, to nie samo rozwiązanie zagadki jest tu ważne, a to, co wraz z szukaniem tropów się przed nami pojawia - mroczna baśniowość miejsca, legendy, które ożywają i przeszłość, która wraca. Nie brakuje też i aktualnych problemów - autorka nie przemilcza zamieszania na wschodniej granicy, problem z nielegalnymi imigrantami też w tej historii znajduje swoje miejsce. Tym samym “Czerwona woda” staje się opowieścią o miejscu i pamięci, ale też i mrocznych tajemnicach, jakie mogą skrywać tamtejsze jeziora…
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Hardym.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej lub wymienna w całości na punkty w ramach KK+) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!