Autor: Paweł Jaszczuk
Tytuł: Grobla
Data premiery: 25.09.2026
Wydawnictwo: Szara Godzina
Liczba stron: 360
Gatunek: powieść kryminalna
Paweł Jaszczuk to polski prozaik, dramaturg i
autor słuchowisk. Swoją karierę twórczą rozpoczął od opowiadań, które
publikowane były na łamach czasopism w latach 80. XX wieku, w latach 90.
zaistniał jako autor pierwszej opowieści. Ale to nowy wiek przyniósł mu jedno z
największych osiągnięć literackich - w roku 2005 jego powieść
historyczno-kryminalna pt. “Forest Umra” otrzymała Nagrodę Wielkiego Kalibru,
przyznawaną zaledwie od roku. Ten tytuł również jako jedyny z twórczości autora
doczekał się zagranicznego tłumaczenia.
Teraz, dwie dekady później, cykl
zapoczątkowany “Forest Umbra” liczy pięć książek, a pozostałe to nie tylko
powieści kryminalne, ale i obyczajowe. “Grobla” to jego najnowsze dzieło
kryminalne, z którym powraca na rynek po trzech latach przerwy.
Olsztyn, czasy współczesne. W Biurze
Detektywistycznym MOZA, w końcu zapanował spokój - od dwóch dni przed galerią
handlową, która sąsiaduje z biurem, nie pojawił się jej stały bywalec,
akordeonista Martin Kris. Właściciel Biura Edward Moza jest wdzięczny niebiosom
za ten dar, choć wkrótce okazuje się, że mógł cieszyć się z cudzego
nieszczęścia - próg jego firmy przekracza matka Martina, która zleca mu
odnalezienie syna. Cena nie gra roli, chodzi o dyskrecję - Martin to w końcu
światowy sławy muzyk, który mocno podupadł na zdrowiu po potrąceniu
samochodowym, którego jakiś czas temu stał się ofiarą. Edward, choć niechętnie,
zlecenie przyjmuje, jednak nie zamierza odpuszczać rozpoczętych już tematów -
jak na przykład zagadki śmierci dwóch licealistek, które ktoś w brutalny i dość
dziwny sposób pozbawił życia na grobli. Jego pracownik Adam Wrona był
świadkiem, który odnalazł pierwszą ofiarę, więc ich biuro zaangażowane jest w
sprawę od początku. Nikt jednak nie przypuszcza, że wkrótce te dwie zagadki się
połączą…
Książka rozpisana jest na prolog, część
właściwą, która jest dzielona na nienumerowane i nietytułowane fragmenty, i
epilog. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego przez
Edwarda z pominięciem prologu, który pisany jest w trzeciej osobie z
perspektywy mordercy. Styl powieści jest więc nacechowany tym, jak
rzeczywistość odbiera nieco zgorzkniały główny bohater, zdania są krótkie,
słownictwo codzienne, bez przekleństw. Dialogi nie zawsze wypadają naturalnie,
a opisy skupiają się raczej na oddaniu kolejności codziennych czynności
bohatera niż na detalach otoczenia. Co ciekawe, przez korektę przeszło kilka
błędów, jednak nie są to literówki, a po prostu… brak kropek. Mimo kilku
potknięć pod kątem językowym książka tworzy zgrabną, poprawną, płynną całość.
„Ten film był jak odbicie mojego stanu. Pociąg, który pędzi przez ciemność, pełen obcych ludzi, z których każdy coś ukrywa. Każdy ma swój bagaż, swoją tajemnicę.”
Poprzez wybór narracji pierwszoosobowej autor
mocno skupia uwagę na głównym bohaterze powieści. To były policjant z dekadą
doświadczenia pracy w wydziale kryminalnym, który ze względu na kiepski stan
kondycji psychicznej, kilka lat temu porzucił ten zawód na rzecz założenia
agencji detektywistycznej. Wygląda jednak na to, że zmiana profesji dobrze mu
zrobiła, fizycznie i psychicznie nic mu nie dolega, jednak jego podejście do
życia jest dość zgorzkniałe. Może dlatego nie wydaje się, by na pracy mu
specjalnie zależało? Dużo większą uwagę poświęca swojemu psu i codziennie
zjadanym na obiad w okolicznym barze kopytkom. Jego zespół detektywistyczny
składa się z trzech pracowników: mocno nadużywającego alkoholu Adama Wrony,
utalentowanego fotografa przejawiającego miłość do leśnej natury, psycholożki
Natalii Białej i młodego specjalisty od technologii Patryka Adamka. Każda z
postaci ma zbudowaną wokół siebie historię, a początkowa niechęć wzbudzana
przez dość opryskliwe zachowanie postaci zostaje uzasadniona ich prywatnymi
problemami i doświadczeniami z przeszłości. Mimo tego, że autor ewidentnie
poświęcił dużo czasu na skonstruowanie historii postaci, które ukazują ogrom
problemów rodzinnych i pokoleniowych, to jednak nie zdołał zbudować
przekonującego psychologicznie portretu - zachowanie postaci zdaje się fragmentaryczne
i słabo uzasadnione, co daje poczucie sztuczności.
Mimo tego, że fabuła powieści spleciona jest
motywem kryminalnym, to jednak większą uwagę poświęcamy codzienności postaci
niż samemu śledztwu. Dzięki temu autor tworzy sobie miejsce, by oddać klimat
tętniącego życiem Olsztyna, raczy nas bogactwem tego miasta - zarówno
miejscami, w których cały czas jest głośno i tłoczno, a korki w godzinach
szczytu utrudniają poruszanie się, jak i miejscami, w których dominuje piękno
natury. Jest las, który skrywa mroczne ludzkie sekrety, ale też piękno życia
zwierząt, jest jezioro, które Edward tak chętnie codziennie odwiedza z psem. Co
ciekawe, mimo dokładności w odrysowaniu mapy terenu ani razu nie pada
oficjalnie nazwa miasta, wskazówką do lokalizacji są więc poszczególne
przystanki postaci, jak i wzmianka o lokalnym, olsztyńskim pisarzu.
„Moje miasto żyło własnym rytmem. Sprawy, spraweczki, brudy zamiatane pod dywan. A dywan coraz bardziej przypominał kopiec. Przywykłem. Tu każdy ma coś za uszami. Nawet ci, którzy udają, że słuchają jazzu i czytają Dostojewskiego.”
Dzięki skupieniu na codzienności głównego
bohatera, autor pozwala czytelnikowi na wgląd we wszystkie jego sprawy -
prywatne, których ma niewiele (choć pojawia się krótki motyw romansowy), oraz
na sprawy zawodowe, które przez większą część czasu Edward zdaje się po prostu
delegować swoim pracownikom. Mnogość spraw, którymi przychodzi im się zająć, ma
ciekawy potencjał, który jednak nie zostaje w pełni wykorzystany - Edward
rzadko uczestniczy w śledztwach, raczej skupia się tylko na wynikach, które
dostarczają mu jego pracownicy, a zatem i czytelnik nie obserwuje prowadzonych
spraw krok po kroku. Niedosyt pozostawia też główna kryminalna linia fabularna
- nie ma tu ciągłości dowodów, tropów, poszlak, logicznej dedukcji, a nowe
fakty zdają się po prostu magicznie pojawiać - stąd wrażenie nieudolności
śledczych, zarówno Edwarda, jak i policji. Szczerze przyznam, że często miałam
wrażenie, że żaden z tych organów nie wie, jak powinno wyglądać faktyczne
śledztwo w sprawie zaginięcia czy morderstwa. Nie do końca zgadza się też linia
zdarzeń pod kątem prawdopodobieństwa - w końcu do pierwszego morderstwa na
grobli doszło rok wcześniej, a postacie badają sprawę tak, jakby dotychczas nic
w niej jeszcze nie odkryto. Samo rozwiązanie zagadki też nie przynosi
jednoznacznej satysfakcji - choć dowiadujemy się kto, to jednak motywy wydają
się nie całkiem przekonujące. Może są życiowe, może faktycznie w życiu
prawdziwym nie zawsze każda decyzja jest logiczna, a jednak rozpatrując tę
opowieść jako historię zbudowaną na kryminale, to wydaje się po prostu za mało.
Ważne jest za to przesłanie powieści. Autor
kreując swoje postacie mocno zwraca uwagę na to, by pierwotny obraz wydawał się
inny niż ostatecznie się okazuje. A to przynosi znaną, ale ciągle wartą
przypomnienia konkluzję, by nie oceniać zachowania innych na pierwszy rzut oka,
bo przecież za każdym zachowaniem i decyzją kryją się przebyte doświadczenia i
prywatne motywy. Przez chwilę autor skupia się też na pokazaniu tego, jak
zmienia się życie na przestrzeni pokoleń mocno podkreślając problem życia wirtualnego
młodych ludzi.
„(...) mimo całego nabożnego szacunku dla psychologii wciąż nie potrafimy rozgryźć człowieka siedzącego naprzeciwko. Mówi, pije kawę, kiwa głową, a my uparcie wierzymy, że go znamy… (…) A potem życie pokazuje, jak bardzo się myliliśmy.”
“Grobla” Pawła Jaszczuka okazała się
powieścią, w której bardziej liczy się codzienność postaci niż faktyczna
zagadka kryminalna. Buzujący życiem Olsztyn, w którym żywiołowe miasto styka
się ze spokojem natury staje się świetnym tłem do ukazania skomplikowanych
doświadczeń postaci, które mocno wpływają na ich codzienne, początkowo
wydawałby się odrzucające zachowania. Widać, że jest to powieść, którą autor
chce coś przekazać, widać też w niej jakiś pomysł, brakuje jednak właściwej
formy przekazu - jako kryminał historia wypada za fragmentarycznie, za mało
prawdopodobnie zarówno pod kątem procedur śledztwa, jak i pojawiających się
tropów, bym mogła z niej czerpać satysfakcję.
Moja ocena: 6/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Szara Godzina.
Dostępna jest też w abonamencie
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!








