czerwca 09, 2026

"Głos kazał mu zabić" Jan Gołębiowski

"Głos kazał mu zabić" Jan Gołębiowski

Autor: Jan Gołębiowski
Tytuł: Głos kazał mu zabić. Zbrodnie popełnione w psychozie
Data premiery: 03.06.2026
Wydawnictwo: Mando
Liczba stron: 256
Gatunek: non-fiction / reportaż
  
Jan Gołębiowski to ceniony polski psycholog kryminalny i profiler, który od kilkunastu lat prowadzi działalność szkoleniową Centrum Psychologii Kryminalnej, w ramach której, prócz specjalistycznych szkoleń, przybliża szerokiej publiczności zagadnienia z tym tematem związane. Często zapraszany jest przez media do komentowania aktualnych spraw kryminalnych, sam też mocno udziela się w sieci - prowadzi profil w social medialch Profilowanie Kryminalne, na którym opisuje i omawia głośne i mniej znane sprawy od strony psychologii zbrodni i sprawcy. Polski ekspert, biegły sądowy, wykładowca SWPS i Centrum Nauk Sądowych Uniwersytetu Warszawskiego szkolił się nie tylko w Polsce, ale i za granicą (USA, Węgry), pracował jako psycholog policyjny, jak i psycholog na oddziale psychiatrii sądowej. W 2008 roku napisał pierwszą w Polsce monografię na temat profilowania kryminalnego, a od 2021 roku systematycznie ukazują się jego książki popularnonaukowe mające na celu przybliżenie tych zagadnień zwyczajnemu czytelnikowi. “Głos kazał mu zabić” to jego trzeci solowy tytuł w tym gatunku.
 
Są takie zbrodnie, z którymi popełnieniem pogodzić się jest jeszcze trudniej niż normalnie. To zbrodnie bez winy, po których nikt nie trafia do celi - bo popełniane są pod wpływem choroby psychicznej. To trudny temat, którego spora część społeczeństwa nie rozumie. O chorobach psychicznych, choć w ostatnich latach mówi się więcej niż kiedyś, nadal mówi się za mało, dlatego nie są w porę wychwytywane, społeczeństwo nie reaguje wtedy, kiedy powinno. Po popełnionej zbrodni z kolei chory jest oczerniany, stygmatyzowany, uznawany za winnego, który sprytnie uniknął kary. Jan Gołębiowski w swojej karierze psychologa policyjnego i psychologa na oddziale psychiatrii sądowej spotkał się z wieloma takimi przypadkami. Teraz, prowadząc Profilowanie Kryminalne dobrze wie, jaka jest wiedza społeczeństwa, jakie tego typu zbrodnie wywołują reakcję. I po to powstał “Głos kazał mu zabić”. By przybliżyć zwyczajnego człowiekowi zagadnienie psychozy, w czasie której dochodzi do przestępstwa.
“Wszystko wam wyjaśnię. W tym celu powstała ta książka.
Na początku chciałbym podkreślić, że jestem świadomy istnienia zjawiska stygmatyzacji osób cierpiących na zaburzenia psychiczne i moim celem jest przeciwdziałanie mu. W internetowych komentarzach na ten temat widzę dużo stereotypów, mylnych wyobrażeń i krótko mówiąc - bzdur. Duża część społeczeństwa nie rozumie, czym jest choroba psychiczna, jak wpływa na zachowanie człowieka i jaki może mieć związek z popełnionym przestępstwem - ludzie nie odróżniają psychozy od psychopatii.”
Książka rozpisana jest na wstęp, sześć tytułowanych rozdziałów, zakończenie i trzy dodatki (zwane appendix): dwa profile w sprawie zabójstwa i jedną opinię w sprawie zabójczyni, które zajmują ostatnie sto stron. Zatem na zaledwie 150 stronach autor przytacza najważniejsze zagadnienia dotyczące chorób psychicznych i zbrodni pod ich wpływem popełnianych. Każdy rozdział opisuje inne zagadnienie, w których teoria przeplatana jest z przykładami z życia wziętymi - autor bazuje w dużej mierze na zbrodniach i przypadkach, z którymi sam w swojej karierze się zetknął, choć czasami również odnosi się do głośnych spraw z zagranicy. Wszystko to podane jest w sposób bardzo przystępny, język jest prosty, w pełni zrozumiały dla zwyczajnego czytelnika, czasami nawet można w tekście wyczuć subtelny humor - oczywiście ciągle z zachowaniem powagi i szacunkiem do tematu. Jednak dzięki tego typu komentarzom, zabawnym sformułowaniom zagadnienia mają szansę trafić do czytelnika dosadniej, lepiej zobrazować mu sytuację, o jakiej jest mowa.
“(...) większość ze świętych skończyłaby dziś w szpitalu psychiatrycznym lub w więzieniu. W dzisiejszych czasach do Szymona Słupnika przyjechałaby policja z negocjatorami, ściągnęliby go ze słupa i odstawili do izby przyjęć. Ocena tego, co normalne lub nie, jest wpisana w dyskurs społeczny i jej rodzajem umowy społecznej. Dziś tłumaczymy czyjeś zachowania, odwołując się do argumentacji medycznej i psychologicznej. A jak na nie reagować, mówią nam między innymi przepisy prawne.”
W sześciu rozdziałach autor porusza podstawowe zagadnienia związane ze zbrodnią popełnianą pod wpływem choroby psychicznej. Na początek przytacza podział motywacji zbrodni i chorób psychicznych, pod wpływem których najczęściej do nich dochodzi, po czym jasno je charakteryzuje. Dalej przechodzi do omówienia zagadnień prawnych, do pojęcia poczytalności i orzekania o niepoczytalności, czyli tematu, który ma bardzo nieadekwatną do rzeczywistości opinię w społeczeństwie. Następne rozdziały poświęcone są krótkiemu opisowi jak wygląda życie na oddziale psychiatrii sądowej i w jaki sposób profiluje się nieznanych sprawców chorych psychicznie. Ostatnie strony zapełnia analiza zbrodni, która zawsze szczególnie mocno porusza społeczeństwo - matek zabijających swoje dzieci. W każdym z tych rozdziałów dzięki posługiwaniu się teorią i praktyką autor osiąga odpowiedni efekt: uświadamia czytelnika, uczula na objawy chorób psychicznych, uczy, jak podchodzić do tematu od strony prawnej, ale też zwyczajnie ludzkiej. Odziera chorobę psychiczną z tego, czego nauczyliśmy się z książek beletrystycznych, filmów i seriali, przez co rozprawia się z najpopularniejszymi stereotypami. Dzięki temu, że często korzysta z własnych doświadczeń, temat zdaje się czytelnikowi bardzo bliski i bardzo wiarygodny - w końcu ktoś mówi nam bez upiększeń, jak naprawdę jest. To ważny, żeby zwyczajny człowiek rozumiał te pojęcia, wiedział na co i w jaki sposób reagować, bo może dzięki temu uda się jakiemuś stopniu tego typu zbrodniom zapobiec.
“Schizofrenia jest demokratyczna i nie ma uprzedzeń, może na nią zachorować każdy - osoba z wysokim intelektem i z niskim, z miasta i ze wsi, wykształcona i niewykształcona.”
Na tylnej stronie okładki wydawca zamieścił ostrzeżenie dotyczące drastycznych opisów zabójstw i okaleczeń. Warto jednak to wyjaśnić - autor nie bawi się w dosadne opisy zbrodni, tutaj nie ma miejsca na makabrę. Jeśli opis brutalnej zbrodni się pojawia, to jest on rzeczowy i suchy, podany na tyle, by czytelnik miał pojęcie, z jaką skalą zbrodni ma do czynienia. Na pewno skala drastyczności jest w tych opisach niższa niż w niejednym kryminale, choć przyznam, że w pewnych momentach właśnie dlatego, że czyta się ją ze świadomością prawdziwości czynu, wstrząsa ogromnie.
“Klasyfikacje zaburzeń i chorób psychicznych wyróżniają kilkanaście typów zaburzeń osobowości. Z przestępczością, a głównie z zabójstwami, kojarzy się medialnie wyeksponowana psychopatia (obecnie używa się określenie dyssocjalność). Do niedawna wyróżniano osobowość dyssocjalną, dziś w jedenastej wersji ICD mówi się o “obszarze” lub też “domenie” - dysocjalności.”
Bez wątpliwości temat, jaki Jan Gołębiowski w tej książce porusza do łatwych nie należy. Momentami więc i lektura taka jest, ale dzięki połączeniu teorii i praktyki bez wdawania się w szczegóły, nie jest mocno obciążająca. Jednak inaczej jest w drugiej części książki, w chwili, gdy przechodzimy do dodatków. Tam autor przytacza dwa profile nieznanego sprawcy i jedną opinię sprawczyni znanej. Te dodatki bardzo jasno obrazują czytelnikowi jak takie dokumenty wyglądają, jak mocno różnią się od tego, co sugeruje nam popkultura. Każdy z nich ma jasną budowę, analizuje odpowiednie stałe punkty na podstawie dokumentacji, jaka została zebrana podczas śledztwa. Każdy z nich liczy kilkanaście stron, na których dokładnie analizowane są okoliczności zbrodni i potencjalne motywacje sprawcy. I choć po wcześniejszej teoretycznej analizie nie są to punkty zaskakujące, to jednak zebrane w jeden dokument robią piorunujące wrażenie - przyznam, że dla mnie ich lektura była na tyle trudna pod kątem emocjonalnym, psychicznym, że musiałam robić w jej czasie przerwy. Nie żałuję jednak, dzięki temu w końcu wiem, jak faktycznie taki profil zbrodni czy opinia o sprawcy wygląda.
“Chorzy potrafią zaśmiewać się z nieznanych otoczeniu przyczyn lub nagle zaczynają krzyczeć, wpadają w przerażenie lub zachowują się agresywnie. Te stereotypy zawierają ziarnko prawny, bo są budowane na obserwowanych przypadkach. Jednak jest to tylko “ziarnko”, a ten obraz jest mocno zniekształcony.”
W książce “Głos kazał mu zabić” Jan Gołębiowski zdaje się mieć jasny cel - przybliża czytelnikowi zagadnienia, które w opinii publicznej nie są pojmowane prawidłowo. Pisze o podstawach chorób psychicznych i zbrodniach pod ich wpływem popełnianych, pisze o tym, jak wygląda to wszystko od strony prawnej. Po prostu uświadamia społeczeństwo w tematach podstawowych, a jednak przez lata obcowania z tematem w popkulturze, a nie w podejściu technicznym, naukowym, mocno przekłamanych i objętych ogromną liczbą stereotypów. To książka ważna, bo uczy jak reagować, jak postępować, ale też nie mydli oczu - autor nie oszukuje opisując jak nieraz wyglądają interwencje medyczne czy policyjne. To dobry start, dobra baza dla zwyczajnego, świadomego życia w społeczeństwie człowieka i punkt wyjścia do dalszego rozeznania tematu dla tych, którzy są nim faktycznie zainteresowani.
 
Moja ocena: 8/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Mando.


Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 08, 2026

"Moje wewnętrzne dziecko chce zabijać uważnie" Karsten Dusse

"Moje wewnętrzne dziecko chce zabijać uważnie" Karsten Dusse

Autor: Karsten Dusse
Tytuł: Moje wewnętrzne dziecko chce zabijać uważnie
Cykl: Zabijaj uważnie, tom 2
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz
Data premiery: 27.05.2026
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 464
Gatunek: komedia kryminalna
 
Karsten Dusse to niemiecki prawnik i autor scenariuszy telewizyjnych, za które był wielokrotnie nagradzany. Był prezenterem radiowym i telewizyjnym, napisał kilka książek non-fiction, jednak światowy rozgłos przyniosła mu beletrystyka - w 2019 roku debiutował komedią kryminalną “Zabijaj uważnie” (recenzja - klik!), która w zabawny sposób przenosi założenia psychoterapeutyczne w świat mafijny. Ten tytuł, jak i kolejne cztery tomy zostały docenione przez czytelników na rynku rodzimym autora, ale i światowym, w sumie sprzedany nakład przekroczył dwa miliony egzemplarzy. Seria doczekała się też ekranizacji - w 2024 na Netflixie ukazał się sezon pierwszy, teraz, jeden dzień po polskiej premierze tomu drugiego pt. “Moje wewnętrzne dziecko chce zabijać uważnie”, sezon drugi. A dlaczego dopiero teraz ukazał się u nas tom drugi, choć pierwszy wydany był już w 2021? Bo seria musiała poczekać aż przejmie ją Wydawnictwo Sonia Draga - pierwszy wydawca zatrzymał się na jednym tomie, Wydawnictwo Sonia Draga już zapowiada, że wyda kolejne. I chwała im za to!
 
Od wydarzeń z “Zabijaj uważnie” minęło pół roku, a choć w tym czasie życie Björna Diemela dzięki stosowaniu zasad uważności znacząco się poprawiło, to jednak nie rozwiązało wszystkich jego problemów, które nadal przeszkadzają mu w czerpaniu radości z bycia tu i teraz. Zdarzeniem granicznym jest pewna mocno konfliktowa sytuacja podczas rodzinnych wakacji w Alpach wskutek której ktoś traci życie. A przecież Björn już zabijać nie chce! Pora zatem wrócić do terapeuty Joschki Breitnera i pogrzebać głębiej. To wtedy Björn dowiaduje się o istnieniu wewnętrznego dziecka, które w kryzysowych sytuacjach tak łatwo dochodzi do głosu. Jak sobie z tym poradzić? I czy na pewno chwila, w której z piwnicy znika mafioso więziony tam od półrocza, na pewno jest dobrym momentem na ukojenie i pogodzenie się z wewnętrznym dzieckiem?
“Miałem dosyć mordowania. W którymś momencie trzeba dać sobie spokój.”
Książka rozpisana jest prolog i pięćdziesiąt tytułowanych rozdziałów, które otwierają tematyczne porady Joschki Breitnera zapisane w dwóch fikcyjnych poradnikach: “Zwolnij na pasie szybkiego ruchu. Uważność dla kadry kierowniczej” i “Wewnętrzne dziecko” przytaczane w zależności od potrzeb. W tym tomie jednak porady w tekście rozdziałów już dosłownie przytaczane nie są, co miało miejsce w tomie pierwszym, dzięki czemu wypada to bardziej naturalnie. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego z perspektywy Björna, co jest kluczowe dla stylu, w jakim jest prowadzona - każdą sytuację, w jakiej Björn doświadcza, analizujemy wraz z nim według wskazań psychoterapeuty, ale sposób przedstawienia tych sytuacji niekoniecznie do pojęć spokoju i uważności pasujących daje efekt komediowy.
“Każda katastrofa jako pojedyncze zdarzenie byłoby wymówką. Ale gdy katastrofy (...) stanowią regułę, w pewnym momencie tracą siłę perswazji.”
Język, jakim narrator się posługuje, jest dopracowany, oddaje spokój, z jakim bohater podchodzi do sprawy, raczej pozbawiony jest przekleństw. W tym tomie zdarza mu się też rozmawiać z własnym wewnętrznym dzieckiem, co w tekście oznaczone jest kursywą. Książkę czyta się zaskakująco szybko - może to dzięki temu połączeniu psychologicznej uważności z humorem? Z początku lektury pojawia się kilka zbędnych powtórzeń faktów (oprócz tych koniecznych dla osób, których tomu pierwszego nie czytały), nie są one jednak na tyle częste, by miały wpłynąć na całościowy odbiór lektury.
“Wiedza to moc. Jednak przed ignorantem, który nie wie, że nie wie, człowiek wiedzę posiadający staje się bezradny.”
Bazą powieści jest psychologiczna przemiana, praca, jaką ma wykonać we własnej psychice główny bohater. Co ciekawe, to nie w tym wątku tkwi komedia - wstawki psychoterapeutyczne, porady i rozmowy, jakie Björn ze swoim terapeutą prowadzi są mądre i przydatne, a droga, jaką główny bohater w pracy ze swoim wewnętrznym dzieckiem pokonuje, może też czegoś nauczyć i czytelników. Może być też momentami bolesna, dla tych, którzy tak jak Björn nie przepracowali jeszcze swoich krzywd i murów obronnych wzniesionych w dzieciństwie - w końcu główny bohater rozdrapuje rany, które zakorzeniły się w nim kilkadziesiąt lat temu. A choć nie są one nadzwyczajnie traumatyczne (dzięki czemu część czytelników może je z nimi dzielić), to jednak w jakiś sposób ukierunkowały to, jakie decyzje podejmuje w życiu dorosłym. Warto to sobie uświadomić.
“Każde dziecko jest niejako zaprogramowane tak, że musi ufać rodzicom. Dlatego także prawie każde dziecko twierdzi, że ma najlepszych rodziców na świecie. Choć w gruncie rzeczy są to jedyni rodzice, których ma do dyspozycji. Świadomość, że popełnili błąd, sprawia ból. Nawet dziesiątki lat po dzieciństwie.”
Oczywiście komedia kryminalna nie byłaby tak nazwana, gdyby nie wątek kryminalny. W tym tomie jednak nie jest on najważniejszy, jest jednym z kilku, które spinają tę powieść w całość. Tak jak tom pierwszy, taki i ten opiera się na motywie gangsterskim, jest porwanie, stałe zagrożenia życia, później dochodzi też wątek konflikt zaostrzający, jednak w tomie drugim makabra nie jest już tak eksponowana jest wcześniej. Wątek kryminalny tak naprawdę jest dość prosty, choć prowadzony z podobną oryginalną inwencją co w “Zabijaj uważnie” i nie jest oczywisty do rozwikłania.
“To w sumie zabawne, że bajeczki, które zazwyczaj wciska się dzieciom w kwestii martwych zwierząt, bez problemu łyknęli zastępcy unieszkodliwionych mafijnych szefów.”
Poza tym ważną funkcję w książce pełni również wątek obyczajowy, w którym autor skupia się na związkach: partnerskich, ale przede wszystkim rodzicielskich. I te ukazane są z sposób psychologicznie mądry - autor trochę się z czytelnikiem bawi każąc Björnowi ciągle tkwić w toksycznej relacji z żoną, jednak równocześnie pozwala uwolnić się od lęku, że swoje obawy przekaże potomstwu. Mimo kryminalno-komediowego zabarwienia, sporo jest mowy o odpowiedzialności, jaką w tego typu związkach ponosimy.
“Po raz pierwszy w moim życiu u mego boku stanęła dorosła osoba, która wiedziała, że postąpiłem nie tak, jak trzeba. Cóż za przeżycie. Nie miałam pojęcia, jak wiele ran mojego wewnętrznego dziecko uleczyła tym gestem.”
Jest też jeszcze jedno zagadnienie, które z pozostałymi trzema tworzy tę opowieść. To wątek ekologiczny, zmian klimatycznych i tego, jak ludzie na nie reagują, co tak naprawdę mogą z nimi zrobić. I tu znowu skrywa się mocna satyra, dobra komedia, która wyśmiewa wszystkie przesady i inne izmy: dorosłych, którzy przenoszą odpowiedzialność ekologiczną na dzieci, którzy szukają rozwiązań w złych miejscach i tych, którzy po prostu wykorzystują ekologię dla własnych celów. Jest w czym wybierać, a każdy temat potraktowany jest z wyraźnie czarnym humorem!
“W sumie nie tak trudno zrobić z kogoś, kto beztrosko marnował ziemskie zasoby, osobnika konsumującego jedynie produkty lokalne i sezonowe. Wystarczy zamknąć go w piwnicy.”
W każdym z tych zagadnień w centrum zdarzeń stoi Björn. To postać genialnie zbudowana, której psychologiczna spójność zachwyca. Björn to zwyczajny człowiek, everyman, który pozwalając, by inni za niego decydowali, wpakował się w relacje z członkami mafii, toksyczne małżeństwo i kto wie, co jeszcze. Teraz uczy się dbać o siebie i właśnie z połączenia mafii ze zdrowiem psychicznym powstaje wątek mocno komediowy - bo przecież przemoc, morderstwa i inne tego typu zagrywki niespecjalnie kojarzą się z zachowaniem wewnętrznej równowagi. Dzięki zwyczajności Björna czytelnik może się z jego ogólnymi problemami utożsamiać, towarzyszyć mu w bardzo ludzko przedstawionych zmaganiach w związkach, w relacji z córką i tak naprawdę całym światem. To postać, którą da się łatwo zrozumieć, która budzi sympatię, a w kluczowych momentach jego „uduchowiona” reakcja wywołuje głośny śmiech.
“Najwyraźniej w moim dzieciństwie dwie rzeczy poszły nie tak: mój ojciec i moja matka.”
“Moje wewnętrzne dziecko chce zabijać uważnie” to powieść oparta na tych samych założeniach co “Zabijaj uważnie” - jest afera z mafią, jest praca terapeutyczna głównego bohatera, który koi swoje problemy dzięki uważności i wewnętrznemu zrozumieniu - a jednak wrażenie daje inne. Wątek kryminalny, sensacyjny nie jest już tym, co wysuwa się na plan pierwszy, a współistnieje z wątkiem obyczajowym, ekologicznym i psychoterapeutycznym. Dzięki takiemu połączeniu autor zachowuje wrażenie lektury lekkiej i zabawnej, a równocześnie mądrej - w końcu założenia psychoterapeutyczne, jakie główny bohater przyjmuje, są prawdziwe i mogą się odnieść do każdego z nas. Bardzo podoba mi się takie rozróżnienie, niewyśmiewanie samej psychologii, a po prostu formy jej zastosowania w sytuacjach mocno nieoczywistych. Z przyjemnością, a chwilami i z wzruszeniem, towarzyszyłam Björnowi w próbie pogodzenia się z wewnętrznym dzieckiem i już nie mogę się doczekać jakie zagwozdki przyniesie mu tom trzeci!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Sonia Draga.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 05, 2026

"Śmierć w cieniu wulkanu" Przemysław Nowakowski

"Śmierć w cieniu wulkanu" Przemysław Nowakowski

Autor: Przemysław Nowakowski
Tytuł: Śmierć w cieniu wulkanu
Data premiery: 20.05.2026
Wydawnictwo: Chmury
Liczba stron: 432
Gatunek: kryminał obyczajowy / sensacyjny
 
Przemysław Nowakowski to polski dziennikarz, dramaturg, scenarzysta filmowy i telewizyjny, który pracował przy tak głośnych tytułach jak Katyń, Bez tajemnic, Pakt, Kruk, Belfer III. Prowadził audycję radiową i program telewizyjny, brał udział w wielu filmowych festiwalach. Teraz postanowił poszerzyć krąg swojej działalności - napisał powieść. “Śmierć w cieniu wulkanu” to jego debiut kryminalny, w którym w nie do końca poważnej formie korzysta ze swojego zawodowego doświadczenia, oferując czytelnikowi dobrą zabawę. W końcu historia toczy się na Teneryfie w czasie karnawału! Nie brakuje w niej jednak mimo wszystko kilku gorzkich, znanych nam z prozy codzienności nut.
 
Uciekając przed polską zimą, Julia, Wojtek i ich dwie kilkuletnie córeczki wybierają się na dłuższy pobyt na Teneryfie. Mogą na to sobie pozwolić - Wojtek pracuje w dużej korporacji, która takie wyjazdy umożliwia, Julia przede wszystkim zajmuje się dziećmi. Może ten wyjazd poprawi też ich relacje małżeńskie? Ostatnio, od chwili, gdy urodziły się dziewczynki, ewidentnie przytłoczyła ich proza codzienności. Jednak nie wszystko idzie po ich myśli - Wojtek niedługo po przyjeździe musi wracać do kraju, a Julia trochę z nudów, a trochę dla zmiany towarzystwa, wplątuje się w dziwną relację z nowo poznaną rodaczką Kingą i jej przyjacielem Grajkiem. Ich wspólna noc jednak nie kończy się tak, jak tego oczekiwała, a kolejnego dnia okazuje się, że tuż przy klifie Grajek został znaleziony martwy… Czy to dziwny zbieg okoliczności, że dwa dni temu w tym samym miejscu została znaleziona inna martwa imigrantka bez palca u nogi? Lokalna policja w postaci przystojnego Orestesa musi się temu przyjrzeć.
„Ogień symbolicznie zakończy czas zabawy i przekraczania wszelkich norm przyzwoitości, przywróci zwyczajność powtarzających się dni i ponure widmo skacowanych poranków. Czyli życie."
Książka rozpisana jest na prolog, 24 rozdziały i epilog. Prolog i epilog tworzą swoistą klamrę zarówno w brzmieniu, jak i miejscu, w którym toczy się ich akcja - początkiem i końcem jest lotnisko. Rozdziały, choć każdy liczy po kilka-kilkanaście stron, dzielone są na krótsze scenki, przez co komfort lektury jest zachowany. Narracja powieści prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy kilku postaci, a język, jakim narrator się posługuje, dopasowany jest do każdej z nich, co szczególnie wyraźnie widać w dialogach. Zdania są proste, są nośnikiem historii, a nie celem same w sobie. Dialogów jest sporo, wypadają przyjemnie naturalnie, choć momentami autor bawi się konwencją gatunku. Opisy przede wszystkim skupiają się na oddaniu kultury i różnorodności wyspy, na której, jeśli wierzyć autorowi, jest sporo Polaków.
„- (…) Spróbuję wyciągnąć wilka z lasu, ale ty, Czerwony Kapturku, postaraj się, kurwa, mieć dla niego koszyczek!"
Cała historia zaczyna się w obyczajowych tonach - poznajemy Julkę, która gdzieś w drodze pomiędzy małżeństwem a macierzyństwem zagubiła samą siebie. Czuje, że teraz z Wojtkiem niewiele ją łączy, że ani on, ani ona sama nie troszczą się o jej potrzebę bycia zauważoną i docenianą zarówno jako osoba, jak i kobieta. Przyjazd na wyspę zmienia perspektywę - Julia otwiera się na innych, zaczyna szukać możliwości spełnienia się gdzie inaczej. Mam więc nieodparte wrażenie, że w tej historii kryminał, cała ta otoczka z intrygą, w którą wplątuje się Julia z mężem, jest pretekstem do pogadania o związku, o tym, jak trudno tak na co dzień dbać o więzi, które są dla nas oczywiste, bo przecież najbliższe. To proza codzienności, to zaniedbanie, którego dopuszcza się wielu z nas. Czy jednak w tym wszystkim da się odnaleźć na nowo?
„Czy to jest już kryzys, czy tylko zmęczenie? A może w ogóle już po wszystkim?"
By to zrobić, potrzebna jest zmiana. I tu kryminał przejmuje ster. Kryminał bogaty w wątki obyczajowe, romansowe i sensacyjne, z intrygą, która dobrze wykorzystuje różnorodność kulturową wyspy, jak i okres, w którym toczy się akcja powieści. Wątków romansowych jest sporo, autor nie ucieka od seksualności swoich postaci, jednak nie są one w historię wpisane po to, by zapełnić jakąś dziurę - każdy jeden ma swoje uzasadnienie fabularne, każdy pojawia się w historii w konkretnym celu. Nie są też opisywane bardzo dosłownie, co mnie samą ucieszyło. Całą intrygę warto potraktować z przymrużeniem oka - autor zdaje bawić się konwencją gatunku nie tyle literackiego, co telewizyjnego, w której detale fabularne mogą się trochę ponaciągać do efektu, jaki autor chce osiągnąć. W historię wplecione są wątki wręcz lekko komediowe, które dobrze wpisują ją w karnawał, w czasie którego toczy się akcja powieści. Mimo sięgania po różne motywy i chwilowe oderwanie od realności, wielowątkowa intryga jest spójna, a finał przynosi zaskakująco gorzkie refleksje. Całość toczy się w filmowej otoczce, praktycznie każdą scenę w swojej wyobraźni widziałam tak, jakbym oglądała serial.
„"Ludzie Magellana płynęli, żeby odkrywać świat. Mieli przed sobą cel. A surferzy pływają tam i z powrotem, zupełnie bez celu!” Ten sport wydał się policjantowi alegorią współczesnego świata. Wymaga dużo wysiłku i umiejętności, ale do niczego nie prowadzi. Jest jakby kręceniem się w kółko po własnych śladach."
Same kreacje postaci nie są specjalnie rozbudowane, choć każda ma w sobie coś specyficznego, coś tylko swojego. Za to wyspa przyciąga uwagę. Jej klimat, jej różnorodność kulturowa, zderzenie wieloletniej tradycji ze współczesnym przemieszaniem przebywających tam różnych narodowości są zaznaczane tak naprawdę na każdym fabularnym kroku. Nie bez znaczenia jest też czas akcji, karnawał, czyli czas zabawy, czas rozluźnienia, w którym zachowania normalnie nieakceptowalne są jak najbardziej usprawiedliwione. To dobrze współgra z tą nie do końca poważną intrygą kryminalną, ale też i zmianą, jaka zachodzi w Julii, która w końcu wyrywa się z ram, w które we własnej codzienności się wtłoczyła.
„Julię zdziwiła wizyta starej kobiety w rozrywkowym barze. W jej kraju rzadko dochodziło do takich dysonansów. W Polsce starzy ludzie po prostu nie chodzą tam, gdzie nie pasują, a ponieważ nie ma miejsc, do których by pasowali, przeważnie nie chodzą nigdzie. W Hiszpanii jest jednak inaczej. Społeczeństwo jest znacznie bardziej inkluzywne, jeśli chodzi o integrację pokoleń."
Przyznam szczerze, że do polskich kryminałów, których akcja toczy się na gorących wyspach, czy w ogóle poza granicami naszego kraju, nauczona doświadczeniem podchodzę z pewną ostrożnością. W wypadku książki Przemysława Nowakowskiego “Śmierć w cieniu wulkanu” zostałam jednak pozytywnie zaskoczona - autor z rozmysłem podszedł do miejsca, z szacunkiem do jego tradycji i różnorodności kulturowej mieszkańców. Na tej bazie zbudował obyczajowo-sensacyjną intrygę, której celem jest przede wszystkim dobra zabawa, choć i jej nie brakuje głębi - pod nią skrywają się trudy relacji, które nieraz dają nam w kość w prozie codzienności. W tekście czuć zacięcie autora jako scenarzysty telewizyjnego - muszą być wątki dynamiczne, romansowe, muszą być nieco przerysowane postacie - jednak całościowo wszystko się ze sobą dobrze zgrywa, wszystko do siebie pasuje. A czy nie to przy debiutach jest tak naprawdę ważne? Wygląda mi to na przyjemny, wakacyjny pomysł, który w formie powieści ma czytelnikowi przynieść kilka godzin przyjemnej, odrywającej od rzeczywistości rozrywki. I w tej funkcji spełnia się naprawdę dobrze!
 
Moja ocena: 7/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Chmury.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 03, 2026

"Jeszcze nie teraz" Artur Żurek - patronacka recenzja premierowa

"Jeszcze nie teraz" Artur Żurek - patronacka recenzja premierowa

Autor: Artur Żurek
Tytuł: Jeszcze nie teraz
Cykl: Koło śmierci, tom 1
Data premiery: 03.06.2026
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 368
Gatunek: kryminał
 
Artur Żurek to psycholog, który przez wiele lat pracował dla dużych firm doradczych i międzynarodowych banków, jednak sześć lat temu zmienił profesję - zaczął pisać książki, których teraz ma już osiem na koncie. Z urodzenia wrocławianin, mieszka teraz w Warszawie, ale jego najnowsza książka jest powrotem do znanych mu z młodości miejsc - i to na dwóch poziomach! Po pierwsze, akcja powieści rozgrywa się we Wrocławiu, po drugie, to pierwsza książka autora wydana w Wydawnictwie Dolnośląskim, które choć z Poznania, ma we Wrocławiu swój oddział. “Jeszcze nie teraz” to również nieco inna książka od tych, z jakich sama tego autora znam do tej pory, początek nowej serii pt. Koło śmierci.
 
Wrocław, 29 lipca. Czterdziestokilkuletni Roman Zawada przeżył ogromny wstrząs. Po powrocie do domu odkrył zwłoki swojej żony, na co zareagował bardzo impulsywnie - zapisał list, chciał i siebie pozbawić życia. Jednak przeszkodziła mu w tym policja, którą wezwał któryś z sąsiadów. Teraz Roman ucieka, zdeterminowany, by nie dać się złapać i aresztować, bo jest pewny, że to jego oskarżą o zabicie Ireny, a przecież ktoś musi złapać prawdziwego mordercę. Tylko jak to zrobić? Jest tylko jedna osoba, która może mu pomóc.
Niewiele później emerytowany policjant Bronis dowiaduje się o sprawie. Owładnięty starą obsesją w morderstwie doszukuje się punktów wspólnych z falą zbrodni, jakie lata temu przysporzyły mu kłopotów. Czy teraz ta sprawa, okaże się tą, dzięki której będzie mógł ukoić swoje wyrzuty sumienia?
“- (...) chyba w tym momencie zrozumiałem, że nie mogę się po prostu zabić. Jeszcze nie mogę, nie teraz.
- Dlaczego?
- Bo ktoś musi znaleźć człowieka, który ją zabił.”
Książka rozpisana jest na 43 kilkustronicowe, numerowe rozdziały pisane z perspektywy kilku postaci: Romana, Bronisa, policji i prokuratorki, jak i przyjaciółki Romana, Kaliny. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszechwiedzącego, który z łatwością wchodzi w głowy postaci i przytacza ich myśli zaznaczając je cudzysłowem. Książka zatem jest obrazem nie tylko tego, co się dzieje, ale także dylematów i wątpliwości, jakie zachodzą w psychicznej warstwie postaci. Styl powieści jest tą narracją dyktowany, zdania najczęściej są krótkie, pełne znaków zapytania, dosłownych i domyślnych. Język, jakim autor się posługuje, jest prosty, ale też nie stroni od specjalistycznego nazewnictwa przede wszystkim w warstwie policyjnej, co oczywiście jest odpowiednio tłumaczone - jeśli nie wynika to z narracji, to zawsze można znaleźć wyjaśniający przypis. Szkoda tylko, że tym razem korekta wydawnictwa przeoczyła pewien fragment - w jednej scenie dwa razy pomylone jest imię postaci, nie wpływa to jednak na odbiór całościowy powieści, bo pomyłka jest oczywista, a czytelnik dobrze wie, o kogo chodzi. Całość czyta się płynnie, choć przez te myśli postaci w cytatach nieco inaczej niż wszystkie.
“(...) każdemu, no może zdecydowanej większości z nas, zdarza się powiedzieć, że chce kogoś zabić. (...) Na szczęście przeważnie są to słowa, za którymi nie idą czyny. Są tylko wentylem bezpieczeństwa dla wzbierających emocji. Jednak może zdarzyć się coś, co spowoduje, że zapomnimy o wartościach, normach kulturowych i prawnych. Potem sąsiedzi mówią “taki był spokojny, kto by się spodziewał”.”
Zresztą i intryga powieści prowadzona jest inaczej niż w większości powieści kryminalnych. Opisana jest z dwóch stron: policji oraz Romana, który w ich oczach jest sprawcą, a tak naprawdę sam sprawcy szuka. Przez to, że skupia się mocno na wnętrzu postaci, w warstwie fabularnej nie jest dynamiczna, raczej przez sporą część fabuły czytelnik może odnieść wrażenie, że obydwie strony prowadzące swoje śledztwa robią tak naprawdę niewiele. Autor tworząc intrygę mocno bazuje na wątkach obyczajowych i psychologicznych, w który wewnętrzne przeżycia są po prostu ważniejsze od czynów. Niemniej jednak akcja prowadzona jest z uwagą, a sam finał daje bardzo mocno efekt, zmienia całą perspektywę i sprawia, że na powieść trzeba spojrzeć na nowo, pod całkowicie innym kątem. To świetny zabieg, który znacząco zmienia odbiór powieści.
“Każdy scenariusz jest możliwy, różni je tylko poziom prawdopodobieństwa, który szacujemy na podstawie innych przypadków, osobowości, historii chorób i tym podobnych. Im więcej danych, tym lepsze przewidywanie.”
Mimo skupienia na wewnętrznej warstwie postaci tak naprawdę nawet po skończonej lekturze trudno ocenić je jednoznacznie. Niewiele z nich tak naprawdę da się lubić, wiele jest egoistów, dla których nie liczy się prawda, a własny dobrobyt. Czy właśnie w takim świecie teraz żyjemy? Szybkich osądów, w których znalezienie zamknięcia sprawy jest ważniejsze od odkrycia niewygodnej prawdy? Są tu postacie, których częściowa motywacja pozostaje dla czytelnika tajemnicą, są jednak i takie, które powody swoich decyzji jasno sygnalizują. Roman to psycholog, który postawiony w sytuacji granicznej, traci umiejętność logicznego, jasnego myślenia. Szok i rozpacz po stracie żony przekształca w potrzebę działania, uzyskania sprawiedliwości, a równocześnie potrzebuje wsparcia, bliskości, kogoś, kto będzie go wspierał. Tą rolę przybiera jego przyjaciółka Kalina, która dzieli z nim zawód - obydwoje są psychologami, znają się jeszcze z czasów studiów. Czy takim postaciom nie powinno być łatwiej dojść do sedna sprawy?
“Tak popularne w mediach profilowanie to w rzeczywistości wnioskowanie na podstawie zachowania. Przecież ja to robię na co dzień, tylko brak mi podstaw, jak odczytywać zachowania w tracie popełniania przestępstwa i po nim. Może wystarczy logika? Nie, wtedy każdy w miarę inteligentny czytelnik kryminałów i blogów psychologicznych mógłby być profilerem.”
Autor rozwiewa złudne nadzieje, poza krótkimi epizodami, odbiera im własną sprawczość przerzucając ją na kogoś innego, na Bronisa, który na emeryturze wymknął się w końcu ze społecznych i zawodowych oczekiwań, choć nie pozbył się wraz z nimi wyrzutów sumienia, które na nowo każą mu wplątać się w aktualne śledztwo. Bronisowi towarzyszy Cywil, psi przyjaciel, który jako jedyny jest pozytywną postacią tej powieści - jego przywiązanie do Bronisa, umiejętność wyczucia nastroju są rozczulające.
“Wszyscy działamy tak, jak nam wbito do głowy. On skacze, wykonuje zadanie, a ty dzielisz włos na czworo, zanim cokolwiek zrobisz, i przez to drepczesz w miejscu.”
Poprzez postawienie postacie w niecodziennych, budujących wiele dylematów moralnych sytuacjach, autor zadaje pytania o naturę miłości, przyjaźni, bliskości. Zastanawia się nad pojęciem zdrady, nad jej psychologicznym aspektem i stawia pytania, które są bazą wszystkich thrillerów psychologicznych: jak dobrze znasz osobę ci najbliższą? Nawet ktoś, kto zna się na psychice człowieka, biorąc udział w zdarzeniach, może łatwo się w tym galimatiasie kłamstw i niedopowiedzeń pogubić.
“- My ich nie zdradziliśmy - zaprotestował.
- Dlatego że nie spaliśmy ze sobą? Nie bądź śmieszny. Komu powierzaliśmy marzenia, strachy i lęki, z kim się dzieliliśmy problemami i radościami? Z nimi?”
Artur Żurek w “Jeszcze nie teraz” stawia swoich bohaterów w kryzysowej sytuacji. Oczywiście najtragiczniejszą postacią jest Roman, psycholog, który w zderzeniu z doświadczeniem granicznym, traci głowę. Który chce działać, ale nie do końca potrafi, przez co pozostaje w strefie statycznej powoli przyzwyczajając się do swojej sytuacji. Bo przecież do każdej sytuacji da się przyzwyczaić, prawda? A im dłuższe przyzwyczajenie, tym trudniej z niego się wydostać. Niejednoznaczne postacie, których monologi wewnętrzne dodatkowo zaciemniają sytuację, są bazą tej powieści, w której śledztwo prowadzone jest podwójnie. W którym prawda liczy się tylko połowicznie, bo czy nie ważniejsze są prywatne potrzeby postaci? Czy właśnie w takim świecie żyjemy? To gorzkie refleksje, czasami trudne do zaakceptowania, ale czy nie są prawdziwe?
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.


Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 02, 2026

"Zazdrościsz mi?" Agnieszka Peszek - patronacka recenzja przedpremierowa

"Zazdrościsz mi?" Agnieszka Peszek - patronacka recenzja przedpremierowa

Autorka: Agnieszka Peszek
Tytuł: Zazdrościsz mi?
Cykl: Zuzanna Kruk, tom 2
Data premiery: 03.06.2026
Wydawnictwo: 110 procent
Liczba stron: 408
Gatunek: kryminał
 
Agnieszka Peszek to najpopularniejsza polska autorka powieści kryminalnych wydawanych w ramach self-publishingu. Debiutowała w roku 2021, teraz, po pięciu latach działalności, na swoim koncie ma już ponad dwadzieścia powieści, z czego większość należy do kilku serii kryminalnych, ale też zdarzają się i pojedyncze, oddzielne historie. Seria z Zuzanną Kruk po raz pierwszy na rynku zagościła wraz z początkiem roku 2025 - wtedy to ukazała się powieść “Zabijesz mnie?” (recenzja - klik!). Teraz, po ponad roku oczekiwania, w końcu czytelnicy mogą do tej bohaterki wrócić w drugim tomie jej przygód pt. “Zazdrościsz mi?”.
 
Późna jesień 2018 roku, Warszawa. Starszy aspirant Andrzej Woźniak właśnie odwiózł aspirantkę Zuzannę Kruk na pociąg, którym ma dojechać do Juraty. Po długich namowach Zuza zgodziła się w końcu wybrać się na urlop, podczas którego faktycznie będzie o siebie dbać - spacerować, wietrzyć głowę, wdychać dobre, morskie powietrze. To dla niej nowość, ale w swojej słowności zamierza spędzić ten czas dokładnie tak jak obiecała. Jednak coś krzyżuje jej plany - podczas jednego ze spacerów natyka się na parę, która w lesie znalazła pewną ludzką część ciała… Oczywiście Zuza nie byłaby Zuzą, gdyby się w śledztwo nie zaangażowała.
W tym czasie Woźniak zaczyna dostrzegać, jak bardzo zgrał się ze swoją zawodową partnerką - jego zastępczy partner mocno działa mu na nerwy, a sprawa, jaką mają do rozwiązania, jest przecież poważna. W lokalnym przedszkolu ktoś brutalnie zamordował opiekunkę.
“Każdy dokument to historia człowieka, która zostaje w liniach i odstępach między literami.”
Książka rozpisana jest na prolog, trzy części i epilog. Każda z części podzielona jest na oddzielnie numerowe, króciutkie rozdziały, których linia fabularna składa się z dwóch czasów: teraz, podczas śledztwa z perspektywy Zuzy i Andrzeja, oraz w przeszłości, która rozpisana jest nie do końca chronologicznie, z perspektywy Artura Wieczorka. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, a język, jakim napisana jest powieść, jest prosty i codzienny. Spora część historii, szczególnie tej toczącej się aktualnie, rozgrywa się w dialogach, które prowadzone są sprawnie. Przede wszystkim tyczy się to szybkich wymian zdań, dłuższe wypowiedzi, które mają na celu przybliżenie czytelnikowi jakichś tematów, momentami wydają się niepotrzebnie aż tak szczegółowe, na czym cierpi uwaga czytelnika. Niemniej jednak to detale, w ogólnym wydźwięku językowym książka wypada dobrze, czyta się ją bez większych potknięć.
 
Akcja powieści rozpoczyna się mocnym akcentem - już w prologu autorka doskonale buduje napięcie, tworząc wrażenie poczucia osadzenia. Kolejne rozdziały prowadzone są już z mniejszym natężeniem napięcia, co wydaje się zabiegiem celowym - uwaga czytelnika kierowana jest na inne elementy fabularne. Tempo prowadzenia akcji jest umiarkowane, autorka nie dość, że intrygę dzieli na dwie zagadki (ta tocząca się w Juracie jest pierwszoplanowa, ta w warszawskim przedszkolu drugoplanowa), to jeszcze często w tekst wplata opowiastki dygresyjne, które mają na celu uwiarygodnienie postaci jako ludzi z krwi i kości, którzy mają swoją przeszłość, którzy już sporo w życiu zawodowym i prywatnym przeżyli. Intryga kryminalna (pierwszoplanowa) rozpisana została z dużym rozmysłem, co można docenić dopiero po poznaniu jej rozwiązania - wtedy można zauważyć te sprawnie porozrzucane w tekście tropy, które mogą na nie naprowadzić. Osobiście je przegapiłam, przez co finalny twist spełnił swoje zadanie. Mimo tego, że akcja nie jest specjalnie dynamiczna, to jednak autorka potrafi utrzymać uwagę podrzucając czytelnikowi w odpowiednim momencie pomniejsze fabularne twisty.
“(...) nie ma zbrodni idealnej, są jedynie błędy, które popełniamy. Pytanie tylko, jak dużo ich jest i czy uniemożliwią one złapanie tego złego.”
Poza samą zagadką kryminalną, ważna jest przeszłość i mechanizmy psychologiczne, które doprowadziły postacie w miejsca, w których znajdują się teraz. W tych kreacjach króluje Artur Wieczorek, który w jakiś sposób z leśnym znaleziskiem jest powiązany. To postać świetnie dopracowana pod kątem psychologicznym, pozornie czarny charakter, który opowiadając nie tylko o swoich poczynaniach, ale też i doświadczeniach, jakie przyszło mu zbierać w dzieciństwie, dobrze tłumaczy dlaczego jest, jaki jest. Jego egoizm, zaczepny styl bycia są tak naprawdę osłoną, sposobem na udowodnienie światu, że on naprawdę coś znaczy. To przede wszystkim do niego odnosi się tytuł powieści, to on najczęściej w tej historii mówi o zazdrości innych w stosunku do siebie, choć tak naprawdę szybko staje się jasne, że to on budował swoje życie pod dyktando tej emocji.
 
Zresztą nie tylko Artur przyciąga uwagę dopracowaną kreacją. Równie ważni są Zuza i Andrzej. Zuza to postać oryginalna, policjantka w spektrum autyzmu, a zatem osoba, która na świat patrzy w inny sposób niż większość, na pewno w inny sposób niż Andrzej. Dlatego ich dialogi nieraz podszyte są subtelnym humorem - to, co Andrzej traktuje metaforycznie, Zuza interpretuje dosłownie, przez co co chwilę wkradają im się jakieś zaskakujące sytuacje wynikające z odmiennego rozumowania. Niemniej jednak bardzo dosłowne spojrzenie Zuzy na świat jest odświeżające - dobrze hamuje ludzkie zapędy do nadinterpretacji, przypomina, że wszystko jest dokładnie takie jakie jest, nic ponadto. Zuza jest w ogóle postacią najmocniej dopracowaną, każdy jej gest, każde stwierdzenie bardzo jasno przybliża czytelnikowi z czym na co dzień takie osoby jak ona muszą się mierzyć.
“Zuzanna Kruk zupełnie nie rozumiała idei wyjazdów, urlopu. Całym jej życiem była praca w policji. Szukanie tych złych. Pomaganie tym, którzy stali się ich ofiarami. I dobrze wiedział, że Kruk robi to nie dlatego, że pokój na świecie i sprawiedliwość stanowią jej cel życiowy. Nie, ona uwielbiała zagadki, łamigłówki i kombinowanie, a to właśnie zapewniała ta służba.”
A Andrzej? To nieszablonowy glina, bo na równi z pracą, a może i bardziej, kocha swoją rodzinę. To dobry człowiek, który przy rozstaniu z Zuzą zaczyna doceniać też wagę ich przyjaźni.
“(...) był jeden podpis. Jedno źródło. Żadnej możliwości weryfikacji, żadnego odniesienia. To jak próba rozpoznania człowieka po jednym oddechu.”
W powieści pojawia się też jeszcze jedna warta wspomnienia postać - to grafolożka Magdalena Deuar-Partyka, która istnieje w rzeczywistości. Poprzez tę postać autorka wprowadza w powieść wątek, który jeszcze w literaturze kryminalnej ograny nie został, pokazuje grafologię jako naukę, jako coś, z czego można wyczytać dużo więcej niż choćby z samego odcisku palca.
“W grafologii, tak jak w życiu, czasem największą odwagą jest powiedzieć “nie wiem”, zanim ktoś spróbuje zrobić z twoich słów dowód.”
Nie bez znaczenia dla powieści jest także samo miejsce akcji. Jurata to miejscowość nadmorska, turystyczna, która w sezonie tętni życiem, teraz jednak wydaje się praktycznie wyludniona, a zatem nadaje historii charakter małej, zamkniętej społeczności. Przez historię przewija się także wątek sztuki, który sprawnie współgra z szumem fal i chłodem polskiego morza.
 
W “Zazdrościsz mi?” Agnieszka Peszek bierze pod lupę uczucie, które bardzo szybko jest w stanie pogrążyć człowieka. Zazdrość, zawiść, ciągłe porównywanie się do innych sprawia, że człowiek traci właściwy kompas życiowy, a decyzje, jakie podejmuje, najczęściej niedługo później okazują się szkodliwe nie tylko dla otoczenia, ale i dla samego podejmującego. Nie bez znaczenia są oczywiście osobiste doświadczenia, szczególnie te wyniesione z domu. Kto tutaj tak naprawdę jest katem, a kto ofiarą? Sprawnie prowadzona opowieść współgrająca z niespiesznym tempem nadmorskiej miejscowości poza sezonem jest dopracowana w szczegółach zarówno pracy wszystkich występujących postaci, jak i detali miejsca, w którym się znajdują. Dygresyjne historyjki może i spowalniają fabułę, niemniej jednak i one są po to, by czytelnika mocniej w rzeczywistości postaci osadzić. Świetne kreacje psychologiczne, w których motywacje są potraktowane z uwagą, sprawiają, że powieść nie rozgrywa się na poziomie akcji, a na tym wyższym, emocjonalnym, w którym postacie traktowane są jak osoby, które możemy spotkać w rzeczywistości. Ba! Jedną możemy nawet spotkać naprawdę :) To niespieszna, ale ciekawa lektura, która po “Zabijesz mnie?” jeszcze mocniej przywiązuje czytelników do świetnej kreacji Zuzanny Kruk. Mimo to obydwie książki da się czytać od siebie niezależnie.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Agnieszką Peszek.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 01, 2026

"Nie dotykaj mnie" Andrea Camilleri

"Nie dotykaj mnie" Andrea Camilleri
 Autor: Andrea Camilleri
Tytuł: Nie dotykaj mnie
Tłumaczenie: Monika Woźniak
Data premiery: 22.05.2026
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 138
Gatunek: nowela / kryminał psychologiczny
 
Andrea Camilleri znany jest przede wszystkim jako twórca uroczego, kochającego dobre jedzenie sycylijskiego komisarza Montalbana, którego los rozpisany jest na ponad trzydzieści powieści i zbiorów opowiadań. A jednak zanim Camilleri stał się pełnoetatowym pisarzem, był reżyserem teatralnym i to właśnie w tym zawodzie spędził większość swojego życia. Uznawany był za mistrza klasycznej realizacji, wybitnego twórcę, który zyskał status profesora na wielu włoskich uczelniach. O tym doświadczeniu nie zapomniał, gdy przeszedł już na reżyserką emeryturę - to widać bardzo wyraźnie w jego nowelce “Nie dotykaj mnie”, która jest jedną z jego późniejszych książek. W oryginale wydana została w 2016 roku, zaledwie trzy lata przed śmiercią autora, w Polsce po razu pierwszy ukazała się dekadę później.
 
Rzym, 7 czerwca 2010 roku. Znany pisarz Mattia Todini zgłasza na policję zaginięcie swojej żony, Laury. Dwa dni temu wyjechała do ich domku położonego w niewielkiej miejscowości Gonfalone oddalonej dwie godziny jazdy samochodem od stolicy. Mężczyzna prosi o dyskretne działanie, jest zaniepokojony, jednak nie wydaje mu się, by doszło do przestępstwa. Komisarz Maurizi zaczyna więc przyglądać się sprawie - rozmawia ze znajomymi Laury, tymi aktualnymi i tymi z przeszłości, ogląda jej miejsce zamieszkania, dokumenty. Obraz, jaki się z tych kawałków wyłania, jest fragmentaryczny i niespójny. Jak to możliwe, by o jednej kobiecie krążyło tak wiele różnych, sprzecznych ze sobą opinii? Jaka Laura była, a może nadal jest, naprawdę? I co postawiło ich wszystkim w tej aktualnie kłopotliwej sytuacji?
 “Fascynowała ją sztuka aktorska. Umiejętność przemiany w kogoś innego.”
Książka rozpisana jest na króciutkie rozdziały liczące od niecałej strony do kilku, które tytułowane są datą zdarzeń, jakie przedstawiają. Historia nie toczy się do końca chronologicznie - czasami pojawiają się wspomnienia przeszłości, najczęściej w formie listów, które stają się kolejnymi kawałkami skomplikowanej układanki psychologicznej zaginionej Laury. Cała opowieść przybiera formę eksperymentalną, balansującą na granicy prozy a sztuki teatralnej - cała historia rozgrywa się poprzez dialogi, listy i artykuły prasowe. Nie ma w niej narratora, nie ma ani jednego opisu, nie ma żadnego komentarza pozwalającego ukierunkować czytelnika na odpowiedni tor. To zadanie postaci i zapisków, jakie uda im się znaleźć. Język, jakim autor się posługuje, jest bardzo staranny, literacki, czasami rozmowy przybierają formę dysput na różne tematy: poczynając od charakteru Laury na sztuce kończąc. Książkę czyta się bez potknięć, bardzo szybko, to historia do połknięcia na raz.
 
Choć postaci przez tę krótką opowiastkę przewija się sporo, to najważniejsze są trzy: Laura, jej mąż i komisarz. Laura to kreacja bardzo skomplikowana, kobieta, którą każdy z jej otoczenia oceniał inaczej. Jedni używają w stosunku do niej obraźliwych słów, inni są pełni podziwu do jej empatii i spostrzegawczości, jeszcze kolejni wyrażają obawy, co do jej zdrowia psychicznego. Jak to możliwe, że jedna kobieta miała tyle twarzy? Co nią powodowało, dlaczego w kontakcie ze światem wchodziła w tyle różnych kreacji?
“(...) te doświadczenia niczego jej nie uczą, rany nie zdążą się nawet zabliźnić, a ona już jest gotowa zacząć od nowa, rzucić się na oślep w nową pasję.”
Jej mąż, Mattia, wydaje się to akceptować. To starszy od niej dwa razy mężczyzna, który mimo jej problemów, wydaje się kochać ją nad życie. Autor przygląda się uważnie ich relacji, tworząc subtelną próbę zrozumienia dwóch artystycznych dusz.
 
Ale wykorzystuje to też od zobrazowania tego, jak działają media, które tylko czekają na newsy ze świata sławnych. Jak często ważniejsze jest szukanie sensacji, tropienie teorii spiskowych i niesprawiedliwa ocena tego, kto nie może się bronić. Jak zawsze pojawiają się kolejne osoby, które chętnie dolewają oliwy do ognia, by płomień sensacji cały czas płonął jasnym blaskiem.
 
Takiego rozgłosu stara się uniknąć komisarz Maurizi, który działa bardzo dyskretnie, który tak naprawdę nie ma podstaw do wszczęcia śledztwa, jednak persona pisarza uniemożliwia mu odmówienie przyjęcia zgłoszenia. Komisarz dobrze sobie radzi - jest cichy i uważny, bardzo profesjonalny, sprawnie kieruje się swoją intuicją. To jeden z tych, których inteligencja robi wrażenie, jeden z niewielu, który zdaje się mieć możliwość złożenia wszystkich elementów puzzli w całość. To on coraz mocniej zgłębia się w życie Laury, próbuje oddzielić to, co tylko iluzoryczne, od tego, co prawdziwe.
“- (...) proszę pozwolić, że powiem to panu otwarcie: zwrócenie się do nas z tą sprawą było pomyłką.
- A do kogo należało się zwrócić?
- Do prywatnego detektywa.
- Tego bym nigdy nie zrobił.
- Dlaczego?
- Bo miałbym wrażenie, że trywializuję całą sprawę, sprowadzam ją do banalnej historii zdrad i ucieczek.”
Mimo niewielkiej objętości, autor zdołał w historię wpleść wiele treści. To opowieść o udawaniu, samotności i pustce, której nawet miłość nie potrafi zapełnić, o własnej tożsamości i potrzebie wolności, która czasami jest tylko maską, by ukryć to, co czai się w jej cieniu. Camilleri bardzo umiejętnie łączy intrygę kryminalną i przejmujący portret psychologiczny z wątkiem sztuki teatralnej i malarstwa z sakralnym motywem, tworząc z tego niewielkiego dzieła historię głęboką i uniwersalną. Sama intryga kryminalna, mimo że zawiera tylko kilka punktów, jest pomysłowa, a jej rozwiązanie pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami natury refleksyjnej. Każdy jej element, pozornie z resztą sprzeczny, stwarza obraz pełen ludzi, doświadczeń i spostrzeżeń, które składają się na to, kim tak naprawdę jesteśmy.

Na stu trzydziestu stronach Andrea Camilleri zawarł historię pełną, bardzo esencjonalną, w której niejednoznaczny obraz głównej nieobecnej jasno uświadamia, jak niewiele tak naprawdę dostrzegamy w innych, jak potrafimy dotknąć zaledwie powierzchni bardzo skomplikowanej istoty, jaką jest człowiek. To ciekawy eksperyment prozatorski, pomysłowy w treści, jak i swojej literackiej interdyscyplinarności. Coś dla czytelników, którzy otwarci są na niebanalne podejście, którzy szukają czegoś oryginalnego w szeroko pojętej literaturze kryminalnej.
 
Moja ocena: 7,5/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Oficyną Literacką Noir sur Blanc.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 01, 2026

Book tour ze "Spiskiem w metrze" z serii z Agatą Szajbą!

Book tour ze "Spiskiem w metrze" z serii z Agatą Szajbą!

W Dniu Dziecka coś dla małych i dużych - seria, która przypomniała mi świat, jaki otworzył przede mną Harry Potter. Świat niedostępny dla normalnych dorosłych, który dostrzec mogą tylko nieliczni - najczęściej dzieci, bo przecież to one patrzą na to, co je otacza, bez filtrów, widzą to dokładnie takim, jakim jest. To seria z Agatą Szajbą, trzynastoletnią detektywką, która przeznaczona jest dla czytelników 9+, a ja nie uznaję przy niej wiekowych granic górnych - sama podczas lektury bawiłam się świetnie! 

Z okazji Dnia Dziecka puszczam więc drugi tom przygód Agaty w świat - zapraszam na book tour ze "Spiskiem w metrze"! Opisuje on zamkniętą zagadkę kryminalną, więc da się go czytać oddzielnie, jednak jest też wątek, który łączy wszystkie trzy tomy - to ten opowiadający o pewnej tajnej organizacji, która coraz mocniej frapuje Agatę... Dla tego wątku zachęcam do lektury chronologicznej, a że tom pierwszy jeszcze krąży po Polsce w book tourze, to będzie trudne, wystarczy się do niego dopisać (klik!). Seria z Agatą to powieści łączące klasykę powieści detektywistycznych z solidną dawką współczesności i dobrych wartości, które w wieku dojrzewania tak bardzo potrzebne są dzieciom, by wyrosły na pewnych siebie, pozytywnych i otwartych na świat ludzi. Więcej o obydwu tomach możecie poczytać tu (klik!). 

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Kropka w swoim poście, wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu, a jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl. Możecie też oznaczyć autorów i autorki antologii - na pewno będą chcieli poznać Wasze wrażenia!
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Zostawcie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.com. Kolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę.
Książka ruszy w podróż w przeciągu tygodnia, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @zaczytana_panna (książka jest tu od 9.06)
2. @mamazaczytana
3. @moniaczytairecenzuje
4. @danutabobrowicz
5. @mirkowo3