Autor: W.P. Rdzanek
Tytuł: Algorytm
Cykl: AI-gent. Mroczne kody, tom 1
Data premiery: 24.03.2026
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 352
Gatunek: thriller szpiegowski
W.P. Rdzanek to jeden z tych autorów, którzy
na rynku książki pojawiają się już z bogatym doświadczeniem zawodowym w innej
dziedzinie. Trzydzieści lat spędzone w samym sercu międzynarodowego biznesu
technologicznego dało mu nie tylko dobry wgląd w technologię, ale też w punkt,
w którym styka się ona z wielką polityką, skomplikowaną, żądną władzy ludzką
psychiką i sztuką. Z tych obserwacji powstała jego debiutancka trylogia
AI-gent. Mroczne kody, dla której zapalnikiem była niedawna afera z
szyfrowaniem danym w mediach społecznościowych. Jej pierwszy tom “Algorytm”
zaledwie dwa dni temu miał swoją premierę, ale już teraz zapowiedziane są
kolejne tomy: “Akord” premierę będzie miał w maju, “Artefakt” w sierpniu. Autor
już teraz zaznacza, że trylogię można traktować jako jedną całość, jednak
każdym z tomów skupiać się będzie na nieco innej intrydze kryminalnej.
Przyznaje też, że już teraz pracuje nad nową serią, na ukończeniu jest tom
drugi.
Czasy współczesne, Warszawa, połowa sierpnia.
Do prawnika Tomasza Szczerca dzwoni zaniepokojony znajomy - pyta o kontakt z
jego siostrzeńcem Karolem, cenionym naukowcem w dziedzinie sztucznej
inteligencji, który trzy miesiące temu w ramach przyznanego grantu rozpoczął
trzyletni kontrakt w Warszawie. Od tygodnia chłopak nie pokazuje się w pracy,
nie ma z nim kontaktu, a program, który przed swoim zniknięciem uruchomił,
zaczyna rozgrzewać serwery. Tomasz nie przeczuwając jeszcze nic złego udaje się
do mieszkania, które Karolowi wynajął, jednak go tam nie zastaje. Zgłasza więc
sprawę na policję oraz wysyła zgłoszenie do ambasady USA, ze względu na jego
pracę zawodową i potrójne obywatelstwo. To szybko przyciąga uwagę służb zarówno
polskich, jak i zagranicznych, które zaczynają łączyć te zniknięcie z dużym
transferem tajnych danych, który właśnie w tym czasie został przesłany z
Warszawy do Korei. Trzeba znaleźć Karola, dowiedzieć się, czy miał z tym coś
wspólnego, a przede wszystkim zastopować program ZEUS, który na początkowym
etapie testów, na jakim teraz się znajduje, może uczynić wiele szkód na
państwowych serwerach… W poszukiwania angażuje się też Tomasz ze swoją
pracownicą, a zarazem nową dziewczyną Karola, którzy jako jedyni zdają się
traktować go po prostu jako zaginionego człowieka.
Książka rozpisana jest na prolog i 49
kilkustronicowych rozdziałów. Każdy z nich otwiera data i miejsce opisywanych
zdarzeń, cała historia rozgrywa się na przestrzeni miesiąca z kilkoma
retrospekcjami. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z
kilku perspektyw - Tomasza, polskich i amerykańskich służb i tajnych agentów.
Styl powieści jest przystępny, dialogi toczą się dynamicznie, a fragmenty
opisowe dobrze balansują pomiędzy prostotą i subtelną poetyckością. Może
momentami zdarza się autorowi popadać w lekki patos, nie jest to jednak na tyle
częste czy wyraźne, by miało w lekturze przeszkadzać. Książkę czyta się
sprawnie i przyjemnie.
Do swoich postaci Rdzanek podchodzi bardzo
ludzko. Początkowo spodobała mi się kreacja Tomasza, zwracanie uwagi na detale,
jak styl, w jakim się nosi, czy jego relacja z psicą Dianą. Niewiele później
pojawia się postać Olgi, muzyczki, która jest równocześnie amerykańską tajną
agentką. Postaci jest całkiem sporo, a po początkowym przedstawieniu punkt
skupienia przenosi się na inne elementy fabularne, więc momentami ilość postaci
może wprowadzać czytelnika w lekką dezorientację. Szczególnie, że niektóre
pojawiają się tylko na chwilę, jak Leida poznana w retrospekcjach, która
wprowadza w powieść lekko egzotyczny element, ale szybko okazuje się postacią mocno
poboczną. Przyznam, że w takich momentach żałowałam, że autor nie poszedł w
kreacje postaci głębiej. Może wtedy niektóre zachowania wyglądające na
przesadzone nie raziłyby tak w oczy? Mocno widoczne jest to w wątkach
romansowych, które zaznaczają się w drugiej połowie powieści, a które w tej
formie dają wrażenie bardzo sztucznych, a wręcz momentami ujmują powagę już
wykreowanym charakterom. Niemniej jednak całościowo kreacje postaci są
wystarczające, by dobrze ponieść historię szpiegowską.
“Nie uważam się za złego ani też za dobrego. Po prostu rzeczywistość, w której operował, nie znała takich pojęć. Istniały tylko skuteczność, minimalizacja ryzyka i szczelność procedur, a dylemat, czy zło to realna kategoria ontologiczna, czy tylko problem pojęciowy, w ogóle go nie zajmował.”
Mimo nazwy trylogii sugerującej wyraźne
ukierunkowanie na wątki cyfrowe, historia tomu pierwszego raczej oscyluje wokół
znajomych ram thrillera szpiegowskiego. Pojawiają się ścierające się ze sobą
wywiady, tajni agenci na sekretnych misjach, szpiegostwo, które z czasem
wychodzi na jaw. Intryga oparta jest na kilku motywach, kilku perspektywach:
agentów specjalnych, polskiej policji, ale i tej prywatnej, śledztwa, które w
końcu zaczyna prowadzić sam Tomasz z Joanną. Wątek technologiczny pozostaje tylko
zapalnikiem, a akcja toczy się już w rzeczywistości fizycznej, nie
internetowej. Niemniej poprzez program ZEUS autor zwraca uwagę na ciekawe
zagadnienia - ślady w sieci, jakie każdy z nas zostawia, niezależnie od tego,
jak bardzo stara się je maskować. To na ich podstawie ma bazować ten program,
który we współpracy ze sztuczną inteligencją ma być siecią wyłapującą
przestępców seksualnych. To jednak już pozostaje w strefie własnych przemyśleń
czytelnika, bo akcja powieści, przyjemnie dynamiczna, ale też nie do przesady,
raczej skupia się po prostu na pogoni za władzą - motywem starym jak świat.
Mimo przyjemnie dynamicznej akcji, autor nie
zapomina o tym, by osadzić ją w faktycznej rzeczywistości. Moją uwagę
szczególnie mocno przyciągnęły wątki kulinarne i muzyczne - jedzenie w
relacjach postaci odgrywa ważną rolę, a dzięki rozłożeniu akcji na kilka
kontynentów, czytelnik może zasmakować potraw nie tylko brzmiących bardzo
swojsko, ale i ten nieco bardziej egzotycznych. Muzyka z kolei przede wszystkim
podkreślana jest przez postać Olgi, artystki światowej sławy grającej na
instrumencie viola da gamba (wygląda jak mniejszy kontrabas), która w trakcie
tej powieści stanie przed dylematem dotyczącym swojej własnej przyszłości.
“Przez całe życie używał tylko jednej waluty - lojalności - i liczył, że jej wartość zostanie wysoko wyceniona.”
Podsumowując, “Algorytm” mimo osadzenia
historii w tematyce cyfrowej, przede wszystkim jest typowym thrillerem
szpiegowskim - postacie agentów, tajnych operacji i podwójnych tożsamości są
bazą tej powieści. Podoba mi się w tym przede wszystkim to, że autor, podobnie
jak polecający na okładce go Severski, na swoje postacie patrzy bardzo ludzko -
to nie są niezniszczalni agenci o nie wiadomo jakiej sprawności fizycznej, a po
prostu ludzie popełniający błędy. Intryga prowadzona jest na tyle dynamicznie,
że czytelnik nie ma kiedy poczuć się znudzony, może czasami kieruje się lekko w
stronę banalnych rozwiązań, jednak nie na tyle, by miało to zmniejszyć
przyjemność z lektury. Niemniej jednak w powieści czuć, że jest to debiut -
niektóre wątki mogłyby być bardziej rozwinięte, inne wydają się zbędne, a
niektóre reakcje postaci sztuczne. Jednak i to historii nie przekreśla, a daje
nadzieję, że jeśli autor dopracuje to w przyszłości, to może zająć poważne
miejsce wśród polskich twórców tego gatunku. Obiecujący początek!
Moja ocena: 7/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z Domem
Wydawniczym Rebis.
Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej)
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!













