października 27, 2021

"Toksyczna przyjaźń" Polly Phillips

"Toksyczna przyjaźń" Polly Phillips

 

Autor: Polly Phillips
Tytuł: Toksyczna przyjaźń
Tłumaczenie: Aldona Możdżyńska
Data premiery: 22.09.2021
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 352
Gatunek: thriller psychologiczny
 
„Toksyczna przyjaźń” jest debiutem literackim Polly Phillips, autorki angielskiego pochodzenia, mieszkającej od kilku lat w Australii. Wcześniej zajmowała się dziennikarstwem, a gdy postanowiła spróbować sił jako pisarka, to sięgnęła po swoje doświadczenia z czasów szkolnych. Aktualnie pracuje nad kolejnymi powieściami, możliwe, że jej druga książka ukaże się na jej rodzimym rynku już w przyszłym roku.
 
Historia „Toksycznej przyjaźni” kręci się wokół dwóch kobiet: Izzy i Bec, które od kilkunastu lat łączy przyjaźń, choć może nie całkiem to określenie jest trafne. Bo to Izzy wiedzie tu pierwsze skrzypce – jej zdanie zawsze się liczy, to ona bryluje w towarzystwie, wiedzie perfekcyjne życie. Bec jest szarą myszką, która znika w tłumie, gdy tylko na salę wkracza ta pierwsza. Teraz Bec zaręcza się ze swoim wieloletnim partnerem Benem, a jej relacja z Izzy nabiera innych kształtów – Bec orientuje się, że ciężko to nazwać przyjaźnią. Wszystkie urazy z przeszłości nagle wychodzą na jaw, a życie Izzy okazuje się wcale nie tak perfekcyjne, jak się z pozoru wydaje… Czy Bec w końcu zdobędzie się na konfrontację? Do czego Izzy jest zdolna się posunąć, by chronić pozory swojej idealności? Czy ta historia ma szansę na happy end, a może nie da się jej rozwiązać tak, by nikt nie ucierpiał?
 
Książka składa się z prologu i 38 rozdziałów, które oznaczone są datą i godziną. Te z kolei rozdzielone są na kilka nienumerowanych podrozdziałów, których wyznacznikiem jest wskazanie godziny. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego przez Bec, przez co wydarzenia przedstawione w książce nie są obiektywne, a mocno naznaczone odczuciami bohaterki. Styl powieści jest prosty, niespecjalnie wyszukany, ogólnie czyta się lekko i szybko, było jednak kilka fragmentów, które wydawały mi się trochę niespójnie stylistycznie, jakby lekko ucierpiały przy tłumaczeniu. Choć może się mylę, w końcu to debiut, więc i autorka mogła sama zrobić kilka błędów. Na szczęście nie ma ich wiele, przez co nie wpływa to znacząco na odbiór lektury.
 
Książka określona jest jako thriller psychologiczny, jednak od razu trzeba zaznaczyć, że jest to jego bardzo lekkie wydanie – tak naprawdę fabuła kręci się wokół jednego wydarzenia, skok napięcia odczułam tylko raz, w okolicy dwusetnej strony. Poza tym jest to po prostu obraz relacji dwóch kobiet, psychologicznie ciekawy, choć też moim zdaniem mógłby być trochę pogłębiony.
Bo mamy tu Bec, która od kilkunastu lat była wiernym giermkiem Izzy, a teraz nagle, trochę bez poważnego powodu, zaczyna wątpić w jej szczerość i bezinteresowną przyjaźń. Nie ma tutaj tego wielkiego wyzwalacza, który dałby Bec powód, by popatrzeć na przyjaciółkę inaczej. Bec ogólnie jest postacią trudną do zrozumienia i polubienia, może jednak jest to wynik narracji pierwszoosobowej – w końcu to Bec opowiada, więc sama przed sobą nie musi się specjalnie tłumaczyć, a jej nagłe zmiany w zachowaniu mają gdzieś tam dla niej uzasadnienie. Nie jest to postać zła, jednak wydaje się, że można by nad nią jeszcze trochę popracować, by jej zachowanie było trochę bardziej logiczne dla czytelnika.
Izzy z kolei, którą widzimy tylko i wyłącznie oczami Bec, jest faktycznie ciekawą postacią. Od początku wydaje się przebiegła i skupiona na sobie, na osiąganiu swoich celów, udowadnianiu, że we wszystkim jest najlepsza. Czy jednak faktycznie jest aż tak narcystyczną osobą jak postrzega ją Bec? A może jej obraz jest prześwietlony przez złość i rozczarowanie Bec, gdy odkrywa, że ich przyjaźń nie wygląda tak, jak jej się wydawało?
 
Jak wskazuje tytuł, głównym tematem poruszanym przez tę historię jest toksyczność relacji. To, że przeważnie osoby, które wplątują się w taką zależność, nie dostrzegają tego do czasu, gdy na zmiany jest już za późno. To ciekawy obraz jak dwa różne charaktery mogą sobą manipulować, jak wpływać na siebie, oddziaływać. Na pewno każdy z nas spotkał w życiu osobę, która potrzebowała takich giermków, by zawsze miała przy kim lśnić. Tutaj relacja na pewno jest dosyć skrajna, jednak, jak sama autorka zaznacza, nie wzięło się z próżni.
 
Jako już wspomniałam, akcja toczy się tu niespiesznie, fabuła skupiona jest raczej na analizie zachowań postaci, niż na dynamicznych wydarzeniach. Bo te jest tylko jedno, jest punktem centralnym powieści – poznajemy, to co niego doprowadziło, i z drugiej strony – jak te wydarzenie wpłynęło na przyszłość.
 
Ogólnie, „Toksyczna przyjaźń” nie jest może powieścią wybitną, ma trochę wad, jednak jak na debiut na pewno wypada obiecująco. Temat manipulacji i niezdrowych relacji na pewno ubrany jest ciekawie, choć nieidealnie. Myślę, że książkę można potraktować jako leciutki thrillerek o zagmatwanej przyjaźni, której finał jest mroczny i zaskakujący.
 
Moja ocena: 6,5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Muza!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

października 24, 2021

Book tour z "Zagraj mi na drogę"!

Book tour z "Zagraj mi na drogę"!
Blog ten powstał nie tylko z potrzeby opowiadania o książkach, ale i chęci dzielenia się dobrą literaturą! Po jego powstaniu odkryłam, że faktycznie istnieje coś dobrze wpisujące się w te założenie - mianowicie book tour, świetna akcja czytelnicza, gdzie nie tylko każdy kolejny uczestnik czyta tę samą książkę, w której poprzednicy zostawili swoje zaznaczenia i komentarze, ale i dostaje do niej jakieś słodkości, dodatki, które sprawiają, że tym bardziej miło otrzymać taką przesyłkę. I tak dzisiaj ruszamy z BT z "Zagraj mi na drogę" Ivy Procházkovej - książki, kryminału, o którym moim zdaniem na rynku czytelniczym mówi się ciągle za mało, bo jest to kryminał naprawdę świetny, zasługujący na bestsellerowy rozgłos! Co prawda jest to tom trzeci serii o podinspektorze Mariánie Holinie, ale nie martwcie się, sama czytałam właśnie w takiej kolejności - od trzeciego tomu, później szybciutko poza normalną czytelniczo-recenzencką kolejką nadrobiłam pozostałe dwa. Mam nadzieję, że z Wami też tak będzie! To co, zaczynamy?
Jeśli ominęła Was moja recenzja tej książki, chcecie o niej przed zgłoszeniem dowiedzieć się czegoś więcej, to zapraszam tu - klik!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Afera w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w poniedziałek.
Książka ruszy w podróż we wtorek, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa, autora książki i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!

Lista uczestników:
1. @kubickakatarzynaa
2. @mamazaczytana
3. @zaczytana_panna
4. @przeczytajki
5. @Szymon Ebertowski (FB)
6. @ksiazkowamaniapauli
7. @z_ksiazka_mi_po_drodze
8. @annadyczko_mczas
9. @kasia_g_autor
10. @panna_czytanka
11. @_creative_et_writesandreads

października 23, 2021

Tarta z bananami

Tarta z bananami
Po prawie dwuletniej przerwie część kulinarna powraca na blog! Liczę na to, że uda mi się systematycznie publikować, powiedzmy jeden przepis w tygodniu, bo mimo iż codziennie spędzam w kuchni trochę czasu, to ostatnimi czasy książki przytłoczyły mnie na tyle, że dla publikacji przepisów czasu zabrakło. Koniec z tym, w końcu czytanie przy dobrym jedzeniu, które przygotowuje się naprawdę szybko, jest zdecydowanie przyjemniejsze, prawda? 😊

Wielki powrót zaczynamy tartą z bananami! Nie wiem jak Wy, ale u mnie często zalegają takie już przejrzałe banany z ciemną skórką. W takim wypadku zawsze najlepiej sprawdzają się w formie pieczonej. Ja najczęściej wykorzystuję je na dwa sposoby – kiedy mam 2-3 banany robię chlebek bananowy (przepis –klik!), a kiedy kiść bananów jest większa, przygotowuję właśnie taką tartę. Robi się ją szybko i spokojnie można ją powoli zjadać przez 3-4 dni, bo długo utrzymuje świeżość. Choć oczywiście doświadczą tego tylko te osoby z naprawdę silną wolą i mocnym wewnętrznym pohamowaniem – tarta jest tak pyszna, że naprawdę trudno poprzestać na jednym kawałku!

 

Składniki (forma na tartę o średnicy 25-28cm)
Ciasto kruche:
·         300g mąki tortowej
·         200g masła w temperaturze pokojowej
·         100g cukru pudru
·         1 łyżka śmietany 18%

Nadzienie:
·         ok. 500-600g obranych mocno dojrzałych bananów (średniej wielkości 5-6 sztuk)
·         sok z cytryny
·         3 łyżki wiórków kokosowych
·         ok. 150ml mleka
·         1 jajko
·         40g cukru
·         Kilka kropel aromatu waniliowego
·         1 łyżka mąki ziemniaczanej
 
Przygotowanie (15-20min + mrożenie (ok. 1h) i pieczenie (45min)):
Do dużej miski wsypujemy mąkę i cukier puder. Masło kroimy nożem na kilka kwadracików, wrzucamy do miski i wstępnie ręką łączymy składniki. Dodajemy łyżkę śmietany, ugniatamy do połączenia wszystkich składników i powstania ładnego, gładkiego ciasta. Zawijamy je w folię aluminiową i wkładamy do lodówki na około godzinę.

Po tym czasie piekarnik nagrzewamy do 180 stopni C z termoobiegiem lub do 190 stopni C bez termoobiegu. Formę na tartę smarujemy masłem i wykładamy na nią ciasto. Rękami rozgniatamy na placek, tak by w miarę równo wyłożyć nim całą formę (dół i boki). Formę odkładamy na bok. 

Mleko wlewamy do szklanki, wrzucamy do niego wiórki kokosowe i mieszamy, by w całości pokryły się mlekiem. Odstawiamy do namoczenia. Sok z cytryny wyciskamy do miseczki, banany obieramy i kroimy na średniej grubości talarki (ok. 5-7mm). Garść talarków wrzucamy do miseczki z sokiem z cytryny, tak by każdy plasterek zanurzył się w soku (by banany brzydko nie ściemniały), wyciągamy (ręką najwygodniej) i wrzucamy na ciasto w foremce. Czynność powtarzamy z wszystkimi plasterkami. Kiedy wszystkie banany wyłożone są na ciasto, delikatnie ręką wyrównujemy powierzchnię, tak by były w miarę równo rozłożone na całym spodzie.

W średniej wielkości misce ubijamy mikserem jajko z cukrem. Dodajemy mąkę, aromat i wiórki namoczone w mleku, krótko miksujemy na niskich obrotach tylko do połączenia składników. Tak przygotowaną masą zalewamy banany. Całość wkładamy do piekarnika na ok. 40-45min. Po tym czasie boki ciasta powinny być ładne zezłocone (moja tarta widoczna na zdjęciu przypiekła się za mocno), a mleczna masa w pełni ścięta. Wyciągamy z pieca, studzimy i zajadamy. Smacznego!
 
Przechowujemy w formie, w temperaturze pokojowej, do 3-4 dni.
 

Źródło przepisu na nadzienie tarty: Turyńska tarta bananowa z książki Małgorzaty Caprari „Ciasta słone i słodkie”, Buchmann 2012 – przepis zmodyfikowany. 

października 23, 2021

Wygraj "Znajdź mnie"!

Wygraj "Znajdź mnie"!

 

Od premiery "Znajdź mnie", thrillera amerykańskiej pisarki Anne Frasier minęło półtora tygodnia, a już na portalu lubimyczytac.pl książka zebrała ponad 100 ocen! Co ważniejsze, ta ocena przekracza 8/10, więc wygląda na to, że polscy czytelnicy zgadzają się z opinią czytelników innych krajów, którzy na goodreads.com zapewnili temu tytułowi jeden z najwyższych wyników w tej kategorii literackiej! Każda opinia, którą czytam głosi, że jest to thriller godny uwagi, co bardzo mnie cieszy, bo sama podjęłam się oficjalnej rekomendacji tego tytułu. I dzięki temu dzisiaj przychodzę do Was z konkursem na trzy egzemplarze, więc jeśli jeszcze nie macie tego tytułu na swojej półce, teraz jest doskonała okazja, by powalczyć i to zmienić! To co, gotowi? 😊
Jeśli jeszcze nie słyszeliście o tym tytule, to zapraszam do zapoznania się z moją pełną recenzją - klik!

Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

"Znajdź mnie" zachwyciło mnie między innymi (a może przede wszystkim?) miejscem, w którym toczy się akcja. To gorąca pustynia Mojave, ogrom wolnej, pustej przestrzeni, gdzie nie ma praktycznie nic. To miejsce oryginalne, szczególnie dla polskiego czytelnika, miejsce, które obrazuje jak małą cząstką świata jest człowiek. Miejsce zmieniające perspektywę patrzenia na życie.

Twoim zadaniem jest wymienienie tytułu innego thrillera bądź kryminału z oryginalnym, ciekawym miejsce akcji. Napisz co w nim było takiego, że tak mocno zapadło w Twoją pamięć.

Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej, bardziej oryginalnie i nieszablonowo - tym lepiej!


Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem oraz pod konkursowymi postami na FB i IG. 

  1. Konkurs trwa od 23 do 27 października do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG w czwartek 28 października.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!

października 20, 2021

Kilka pytań do... Ivy Procházkovej, autorki cyklu o Mariánie Holinie

Kilka pytań do... Ivy Procházkovej, autorki cyklu o Mariánie Holinie
Co w ciągu czterech lat przerwy pomiędzy tomami cyklu porabiał podinspektor Holina, skąd u Ivy Procházkovej zainteresowanie astrologią, czy każdy z nas jest potencjalnym mordercą i co praca w ogródku ma wspólnego z pisaniem?
Zapraszam na rozmowę z autorką!

Iva Procházková notka biograficzna:
autorka powieści dla dzieci i dorosłych, scenariuszy oraz sztuk teatralnych.
Od 1983 tworzyła na emigracji (Austria, Niemcy). Po przewrocie politycznym w 1989 zaczęła publikować w ojczyźnie, ostatecznie w 1994 wróciła do Czech. Pisze po czesku i po niemiecku. Jest dwukrotną laureatką najważniejszej czeskiej nagrody literackiej Magnesia Litera oraz sześciokrotną zdobywczynią nagrody Zlatá Stuha, przyznawanej najlepszym książkom dla dzieci i młodzieży. Na podstawie scenariuszy Procházkovej powstało wiele filmów i seriali telewizyjnych, m.in Vraždy v kruhu, który dał początek książkowym przygodom Marána Holiny (w tej roli Ivan Trojan). Iva Procházková ma Słońce w znaku Bliźniąt i ascendent w Byku.

Kryminał na talerzu: We wrześniu zarówno na czeskim, jak i polskim rynku po ponad czterech latach oczekiwania pojawił się tom trzeci o podinspektorze Mariánie Holinie. Tęskniła Pani za nim? Bo wiem, że czytelnicy ogromnie!

Iva Procházková: To, że w danej chwili nie piszę, nie znaczy, że przestaję myśleć o pisaniu. Major Holina wciąż był ze mną, żył w mojej głowie, rozwiązywał sprawy w praskim wydziale zabójstw, marzył o Sabinie, pływał łódką po Wełtawie, zajadał się rogalikami, które oceniał według swojej skali, odwiedzał rodzinną Słowację, by świętować Boże Narodzenie i popijać wino. Każdego dnia zmagał się z uszczypliwościami swojej praskiej gospodyni. Aż wreszcie przydarzyło mu się coś naprawdę nietuzinkowego, coś, o czym warto było napisać. Wtedy to zrobiłam. 


Ciężko było wrócić do cyklu po takiej przerwie? 

Przeciwnie, było bardzo miło. Zaczęłam od uważnej lektury dwóch poprzednich tomów serii, żeby odświeżyć sobie wszystkie szczegóły. Następnie wsłuchałam się w głos Holiny w mojej głowie, a dopiero potem, na samym końcu, zabrałam się do konstruowania nowego śledztwa.


W „Zagraj mi na drogę” zaskakuje nas Pani środowiskiem, w jakim osadzona jest akcja powieści. We wcześniejszych tomach serii raczej skupiała się Pani na zwyczajnych, tak zwanych szarych człowieczkach, a tu jednak grono jest bardziej niespotykane. To artyści, muzycy, ktoś, kogo raczej nie spotyka się na co dzień, przynajmniej tak jest w moim wypadku 😊 Skąd więc pomysł, by morderstwo miało miejsce w filharmonii? I to w czasie Festiwalu Praskiej Wiosny?

Pomysły na moje książkowe śledztwa zwykle płyną z konkretnych wydarzeń wokół mnie. Przykładowo kilka lat temu praska policja znalazła ciało w Małym Hanoi, dzielnicy wietnamskiej. Moja wyobraźnia natychmiast zaczęła pracować na pełnych obrotach, a niedługo po tym na świat przyszły „Roznegliżowane”. Motyw zabójstwa z mojej ostatniej powieści pochodzi z bliskiego sąsiedztwa. W miejscu, gdzie często spędzam lato, doszło do tragedii. Ludzie spekulowali, że ta śmierć nie była nieszczęśliwym wypadkiem, że ktoś maczał w niej palce. Wiadomo, że jako autorka powieści kryminalnych natychmiast się tego uczepiłam. „Zagraj mi na drogę” pisało mi się bardzo dobrze także ze względu na to, że bardzo dobrze znam środowisko muzyczne i sam budynek Rudolfinum, gdzie ma siedzibę Filharmonia Czeska.


W książce widać, że dobrze Pani wie, jak działa taka instytucja od wewnątrz. To efekt researchu do książki czy już wcześniej była Pani tak dobrze obeznana z funkcjonowaniem filharmonii?

Mam kilku przyjaciół wśród członków Filharmonii Czeskiej. Regularnie chodzę tam na koncerty, znam też garderoby, klub, bywałam nawet na próbach. Często aż trudno uwierzyć w historie, jakie opowiadają. Branża muzyki poważnej jest pełna osób niezwykle wrażliwych, dlatego aż kipi w nim od emocji. Jest to też środowisko ciężko harujące na sukces i targane marzeniami o wielkiej karierze. Wszystko to ma ogromny wpływ na życie prywatne muzyków, na ich rodziny. Właśnie ci ludzie byli dla mnie inspiracją oraz wsparciem podczas pisania książki „Zagraj mi na drogę”.


W każdym tomie serii pojawia się jakaś intrygująca mieszanka kulturowa. Już nawet sam Holina jest dużym miksem narodowościowym – to Słowak pracujący w Czechach, którego dziadkowie wywodzą się z Węgier. W tym tomie dla polskich czytelników na pewno gratką będzie też Urszula, przyjaciółka zamordowanej, która swoje korzenie ma w Polsce. Czy w Czechach na co dzień ten miks kulturowy faktycznie jest aż tak widoczny?

Różnorodność ta jest na pewno bardzo widoczna w kręgach artystycznych. Ale w innych, bardziej „zwyczajnych” środowiskach, też nie ma narodowościowej nudy. Niestety po wojnie ostała się u nas tylko garstka wielu bardzo ważnych mniejszości, jak mniejszość niemiecka czy żydowska, na domiar złego w roku 1992 odłączyła się od nas Słowacja, ale po aksamitnej rewolucji i wejściu do UE, czeska rzeczywistość zaczęła szybko się zmieniać. Nasze państwo otworzyło się na wpływy międzynarodowe. Wielu obcokrajowców się tu osiedliło, wróciło też wielu Czechów, którzy wcześniej uciekli z ojczyzny przed reżimem, a ci ludzie przywieźli tu swoich partnerów obcokrajowców i ich wspólne dzieci, wychowane w innych krajach, ożywili Czechy narodowościowo i kulturowo. Kiedy jeżdżę po Czechach, odbywając spotkania autorskie, za każdym razem wyraźnie widzę, że w naszym społeczeństwie żyje mnóstwo osób z korzeniami innymi niż czeskie. Polska klarnecistka Urszula z mojej powieści jest postacią fikcyjną, ale na czeskich scenach każdego roku występuje cała masa polskich artystów. Podczas planowania książki miałam przyjemność uczestniczyć we wspaniałym koncercie w klubie Jazzdock, praskiej scenie na wodzie. Grał IRCHA Clarinet Quartet, a z Mikołajem Trzaską wystąpił po raz pierwszy nasz Petr Vrba. Ten występ był jednym z przeżyć, które zainspirowały mnie do pisania.  


Muszę przyznać, że jestem zachwycona tym, jak kreuje Pani swoje postacie, jak bardzo są głębokie pod względem psychologicznym. Czy to wiedza wyciągnięta po prostu z życia czy może kształciła się Pani w tym kierunku?

Psychologia jest moim hobby, nie studiowałam jej wprawdzie na uniwersytecie, ale przez całe życie trochę się w jej kierunku kształcę. Na własną rękę. Czytam sporo literatury fachowej z różnych dziedzin psychologii, czasami robię to dość chaotycznie, po prostu zagłębiam się w to, co interesuje mnie akurat w danym momencie. 


Nie mogę też nie zapytać o astrologię. Skąd taka fascynacja? Przyznam, że wcześniej nigdy się tym tematem nie interesowałam, a po tym, jak przedstawiła go Pani w swoich książkach, stwierdziłam, że jednak chciałabym zgłębić ten temat!

Zainteresowanie astrologią jest ściśle związane z zainteresowaniem psychologią. Współczesna astrologia to nie wróżbiarstwo. Nie przepowiada nieuniknionego. Zajmuje się profilowaniem osobowości i analizą problemów, które są obecne w człowieku od chwili narodzin, ale głęboko ukryte. Cechy te mogą uwidocznić się dopiero w kluczowych momentach życia. Różnica między astrologią a klasyczną psychologią polega na tym, że astrologia porusza się w szerszych kontekstach, włączywszy planety, gwiazdy i karmę, czyli – w uproszczeniu – to, co każdy przyniósł do swojego obecnego życia ze swoich wcześniejszych egzystencji. Niektóre elementy horoskopu pojmują reinkarnację jako oczywistą składową ludzkiej osobowości.


Według ciągle powtarzanej w cyklu zasady, że zbrodnia to reakcja na problem psychologiczny, który pojawia się wcześniej, to zawsze motyw zbrodni jest u Pani tym, co pojawia się na samym początku pracy nad powieścią?

Dokładnie tak. Najpierw sama muszę zrozumieć motyw. Musi być dla mnie jasne, dlaczego doszło do zbrodni. Z czasem pojęłam, że niemal każdy z nas ma powód, by kogoś zabić i właśnie przeróżne powiązania (tak, również astrologiczne) decydują, czy czyn pozostanie w sferze pragnień, czy dojdzie do jego realizacji. Ja też jestem potencjalnym mordercą. Podobnie, jak pani.


A jak długo taka powieść powstaje?

Research i układanie historii w głowie zajmują mi około trzech czwartych roku. Do pisania siadam dopiero, kiedy czuję, że już znam i rozumiem swoich bohaterów. Sam proces pisania zajmuje mi około roku. Czasem dłużej. Mam lepsze i gorsze okresy, raz pisanie idzie jak z płatka, ale miewam też okresy obniżonej koncentracji, spadku kreatywności. Nie można pisać za wszelką cenę. 


Co najbardziej Pani lubi w procesie powstawania książki, a co najmniej? 

Lubię etap, kiedy książka dopiero rodzi głowie, kiedy powoli systematyzuję ją w krótkich podpunktach. Wtedy wszystko jest jeszcze możliwe, wszystko jest też pasjonujące, a ja mogę pójść którąkolwiek z dróg. Nie lubię chwili, kiedy udam się w niewłaściwym kierunku, bo powrót na właściwą ścieżkę wymaga wiele czasu i kosztuje sporo energii. Dlatego staram się zapobiegać takim sytuacjom, poprzez staranne przygotowania i dokładny research. Lubię też zakończenia – moment, kiedy historia jest już napisana a ja domalowuję tylko ramkę, czyli przedostatni i ostatni rozdział. Bawię się wtedy każdym zdaniem i odczuwam autentyczną radość i satysfakcję.


Nie mogę też nie spytać – czy Holina (i czytelnicy razem z nim) doczekają się kolejnych śledztw? Jak wyglądają Pani najbliższe plany pisarskie?

Między drugą a trzecią częścią przygód Holiny, napisałam thriller polityczny, w którym także występuje Holina, ale jako postać drugoplanowa. Teraz chyba na chwilę wrócę do literatury dziecięcej. A potem się zobaczy. Niczego nie planuję na sto procent.


Czy pisaniem zajmuje się Pani codziennie czy raczej jest to zajęcie na czas, gdy przyjdzie natchnienie?

Pracuję według pewnego porządku. Wstaję wcześnie, trochę ćwiczę, potem piszę, całe przedpołudnie. Czasami też tłumaczę, ale to robię zazwyczaj popołudniami. Kiedy kończę książkę, piszę także wieczorem, czasami do późnej nocy. Najlepiej pracuje mi się wcześnie rano i w nocy. 


To teraz na koniec kilka pytań bardziej ogólnych, bo na pewno czytelnicy chcą też czegoś dowiedzieć się o samej autorce. Na początek jak podobało się Pani na naszych Warszawskich Targach Książki?

Przyznam, że Warszawie byłam po raz pierwszy w życiu. Lubię duże, żywe miasta, przez które płyną rzeki. Warszawa mnie oczarowała, atmosfera na targach również. W dodatku sprzyjała nam pogoda! Polscy czytelnicy wykazują ponadprzeciętne i stałe zainteresowanie literaturą czeską, to coś niesamowitego. Czułam to podczas wszystkich spotkań i oficjalnych, i towarzyskich. Na pewno jeszcze wrócę do waszej stolicy.


Co lubi Pani robić w wolnej chwili?

Uwielbiam czytać, lubię obejrzeć dobry film, chętnie też spaceruję na łonie natury. Z pracą w ogródku jest jak z pisaniem – najpiękniejszy etap rozgrywa się w mojej głowie. Ale kiedy tylko biorę motykę w dłoń i zaczynam naprawdę coś sadzić lub przycinać, okazuje się, że to wcale nie taka frajda, jak mi się wydawało. 


Jak wygląda Pani biblioteczka, jakich gatunków, pisarzy znajdziemy tam najwięcej? 

Na moich półkach jest mnóstwo czeskiej beletrystyki i poezji, szereg autorów niemieckich i austriackich – wiele lat spędziłam na emigracji w tych krajach – jest też sporo literatury faktu, szczególnie o tematyce historycznej i geopolitycznej. Nie brakuje też oczywiście książek z dziedziny psychologii i astrologii. Jest też międzynarodowy misz masz literatury gatunkowej. Jeśli chodzi o polskich autorów, w mojej biblioteczce można znaleźć na przykład książkę Eugeniusza Iwanickiego „Wróg towarzysza Stalina”, „Gottland” Mariusza Szczygła, „Drogę donikąd” Józefa Mackiewicza i moją ukochaną książkę z dzieciństwa: „Akademię Pana Kleksa” Jana Brzechwy. Mam też wszystkie książki mojego taty, Jana Procházki, po którym odziedziczyłam ciągotki do czytania i pisania. 


I na koniec pytanie związane z pierwszym członem mojego bloga – jaka jest Pani ulubiona potrawa i czy lubi Pani gotować?

Bardzo lubię gotować, ostatnio głownie dania wegetariańskie. Potrafię też przyrządzić niezły gulasz, polędwicę w śmietanie czy paprykę faszerowaną mielonym mięsem. Ale moje ulubione danie jest bardzo proste: to knedliki ziemniaczane ze smażoną cebulką i szpinakiem. 


Dziękuję za poświęcony czas i życzę dalszych sukcesów w karierze pisarskiej! 

Dziękuję!

Tłumaczenie: Julia Różewicz

października 13, 2021

"Znajdź mnie" Anne Frasier - patronacka recenzja premierowa

"Znajdź mnie" Anne Frasier - patronacka recenzja premierowa

 

Autor: Anne Frasier
Tytuł: Znajdź mnie
Cykl: Inland Empire, tom 1
Tłumaczenie: Grażyna Woźniak
Data premiery: 13.10.2021
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 352
Gatunek: thriller psychologiczny / kryminał
 
O amerykańskiej pisarce Anne Frasier w Polsce dotychczas nie mówiło się za dużo. W latach 2006-2008 na naszym rynku pojawiły się jej cztery książki pod szyldem Wydawnictwa Amber, po czym zaniechano dalszych tłumaczeń. A szkoda, bo wygląda na to, że jest to pisarka, której książki warto znać. Aktualnie uznawana jest za jedną z najpopularniejszych autorek w Stanach Zjednoczonych, jej książki sprzedały się w ponad milionowym nakładzie i zawsze trafiają na najważniejsze listy bestsellerów. Autorka na rynku rodzimym pojawiła się w 2002 roku, pisała nie tylko thrillery psychologiczne i kryminały, ale i romanse, i książki z elementami paranormalnymi, teraz jednak wygląda na to, że od dobrych kilku lat trzyma się już tylko tych dwóch pierwszych gatunków. Jest laureatką Thriller Award, RITA i Daphne de Maurier Award oraz kilku innych istotnych wyróżnień. „Znajdź mnie” to pierwszy tom cyklu kryminalnego „Inland Empire” o duecie śledczych: byłej profilerce FBI Reni Fisher i detektywie Danielu Ellis, który aktualnie na rynku rodzimym autorki liczy już dwa tomy. Obydwa zachwyciły czytelników, zbierają naprawdę wysokie oceny.
 
Trzydzieści lat temu w Palm Springs w Kalifornii grasował morderca, zwany Mordercą z Inland Empire. Przez wiele lat był nieuchwytny, a jego ofiarami padały młode dziewczyny, których ciał w większości nie odnaleziono. W końcu jednej udało się uciec, a morderca został schwytany, skazany i zamknięty w więzieniu. W czasie śledztwa wyszło na jaw, że mężczyzna do zwabiania ofiar jak przynętę w ciemnym parku wykorzystywał swoją kilkuletnią córkę. Teraz dziewczyna jest już dorosła i z ojcem nie chce mieć nic wspólnego. Nazywa się Reni Fisher i była naprawdę cenioną profilerką FBI do czasu załamania, które miała kilka lat temu. Teraz mieszka na pustyni Mojave i utrzymuje się z rękodzieła – wytwarza produkty ceramiczne. Jej spokój zostaje jednak zakłócony przez detektywa Daniela Ellisa, który odwiedza ją, by przekazać propozycję jej ojca. Morderca wskaże miejsca, w których pochował swoje ofiary, jednak zrobi to tylko, gdy w wyprawie uczestniczyć będzie jego córka. Reni od lat samodzielnie próbowała odnaleźć groby stworzone przez ojca, więc po krótkim namyśle przystaje na propozycję. Dlaczego właśnie teraz, po trzydziestu latach, jej ojciec Benjamin, zdecydował się w końcu zwrócić ciała ofiar ich rodzinom? I po co potrzebna mu jest Reni? I czy tak naprawdę po trzydziestu latach będzie w stanie znaleźć groby, które podobno znajdują się na pustyni?
 
Książka składa się z 52 rozdziałów, których akcja toczy się w różnych czasach – od kilku lat przed aresztowaniem Benjamina Fishera aż po czasy obecne. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy kilku postaci, głównie Reni i Daniela, ale znajdą się też i rozdziały przedstawione z perspektywy mordercy oraz matki Reni. Styl powieści jest prosty, książka składa się z wielu retrospekcji, opisów otoczenia i przeżyć wewnętrznych bohaterów. Dialogi są napisane sprawnie, całość czyta się naprawdę dobrze i płynnie.
 
Książka gatunkowo określona została jako thriller psychologiczny i faktycznie jest to trafne określenie. Sama może dołożyłabym jeszcze dodatek z wątkami kryminalnymi, bo przecież główna fabuła kręci się wokół seryjnego mordercy i jego ofiar, mamy też detektywa, który od lat prowadzi na boku własne prywatne śledztwo prawdopodobnie powiązane z Mordercą z Inland Empire. Jednak główna część książki skupia się na postaci córki mordercy – Reni, która przez całe życie walczy z wyrzutami sumienia, czuje się po części odpowiedzialna za czyny ojca. Przecież to przez nią te wszystkie kobiety zbaczały z jasnych dróżek, to ona prowadziła je w ramiona mordercy. Co z tego, że o tym nie wiedziała, co z tego, że była przekonana, że to zabawa, ich wspólna, pomiędzy ojcem a córką. Jak można żyć z takim brzemieniem? Wszystkie rozterki, próby radzenia sobie w życiu, wytłumaczenia, że jako małe dziecko nie mogła być świadoma tego, co tak naprawdę robi jej ojciec, są tu naprawdę świetnie oddane. To naprawdę skomplikowana postać, której brzemię, jakie na nią nałożył jej ojciec, jest smutne i przytłaczające.
„- Byłaś wtedy dzieckiem.
- Zło zawsze ma swój początek. (…)
- Więc uważasz, że można być złym od urodzenia? (…)
- Myślę, że każdego da się sprowadzić na dobrą drogę. Albo na złą.”
Jednak to nie koniec ciekawych postaci serii. Na drugim miejscu od razu wymienić należy detektywa Daniela Ellisa. To też dosyć skomplikowana postać, która też od wielu lat mierzy się z własnymi demonami, wątpliwościami i niewyjaśnionymi sprawami. On też nosi brzemię, może nie aż tak ciężkie jak Reni, jednak i ono sprawia, że tak naprawdę mężczyzna nie może ruszyć do przodu. O co chodzi? Nie zamierzam tego zdradzać, ale sprawa jest naprawdę przejmująca!
 
Prócz wiele świetnych kreacji postaci, dużą rolę w książce odgrywa samo miejsce akcji. Większa jego część toczy się na wspomnianej już pustyni Mojave, czyli wielkiej, płaskiej piaszczystej przestrzeni, gdzie prócz kojotów i drzew Jozuego nie ma prawie nic. To przestrzeń tak różna, od tego co widzimy na co dzień, a jednak miejsce, w którymi Reni czuje się dobrze, czuje się jak w domu. Tu jej babcia mieszkała całe życie, tu Reni uciekła, gdy jej zawodowe i prywatne sprawy przybrały naprawdę zły obrót. Tu życie płynie inaczej, zmienia się perspektywa, liczy się całkiem coś innego. Miejsce rzadko w książkach spotykane, a tu opisane niezwykle obrazowo, co nadaje lekturze naprawdę dużo oryginalności.
„Kiedy znajdziesz się w surrealistycznym i nieprzystępnym otoczeniu, musisz się nauczyć odczuwać inaczej. Zmienić perspektywę patrzenia z bliskiej na daleką, tak jakbyś ustawiał głębię ostrości w aparacie. Patrzeć w niebo zamiast w ziemię. A gdy twój mózg wreszcie się przestawi, przejrzysz na oczy i zrozumiesz, że na świecie występuje wiele rodzajów piękna, nawet w miejscach, które na pierwszy rzut oka wydają się go pozbawione. Tam, gdzie brak drzew, cienia i przedmiotów położonych blisko nas pozwala umysłowi przekraczać granice, postrzegać rzeczywistość zupełnie inaczej niż do tej pory.”
Intryga kryminalna powieści jest przemyślana i rozpisana mistrzowsko. Autorka powoli i systematycznie buduje napięcie poprzez powroty do wspomnień z dzieciństwa bohaterki. Tu teraźniejszość zależna jest od przeszłości. I tak książka ciekawi coraz mocniej, pojawia się coraz więcej tematów, które koniecznie trzeba wyjaśnić, aż do wielkiego, dosyć dynamicznego, i trochę amerykańskiego finału. Ogólnie rozwiązanie zagadki mocno mnie zaskoczyło, był tu tylko jeden malutki fragment akcji, który może nie całkiem mnie przekonał. To jednak za mało, by miało to wpłynąć na moją ocenę całość, przymykam też na to oko ze względu, że jest to dopiero pierwszy tom serii.
„Policjanci z komendy głównej w San Bernardino, którzy sprawdzali raporty o zaginięciach, również nie narzekali na brak pracy. W samym tylko hrabstwie co miesiąc zgłaszano zaginięcie blisko dwustu osób, natomiast w całym stanie znikało ich rocznie ponad czterdzieści tysięcy.”
Na koniec chciałabym jeszcze szybko wspomnieć o naprawdę ciekawych i trudnych tematach, jakie poruszane są w tej powieści. Po pierwsze, o czym już trochę pisałam, to władza rodziców nad dzieckiem i ich grzechy przenoszone na kolejne pokolenia. Reni z rąk ojca doświadczyła tego co najgorsze, choć przecież fizycznie nie robił jej krzywdy, ojcem też był naprawdę fajnym.Ddopiero gdy wyszło na jaw co robi po zmroku, okazało się jednak, że córkę wykorzystał naprawdę podle naznaczając jej psychikę skazą na całe życie. Drugi temat to funkcja pamięci i wspomnień. Główna bohaterka nieraz tu wspomina, że nie może ufać sobie i swoim wspomnieniom. Jak to się dzieje, że mózg płata nam takie figle? Jak możemy pamiętać coś, co faktycznie wyglądało całkiem inaczej? To naprawdę fascynujące zagadnienie, o którym znowu nie mogę napisać więcej, by przypadkiem niczego z fabuły nie zdradzić, jednak ostatnio często natykam się w lekturach na ten temat i zawsze jest on przedstawiony naprawdę ciekawie, daje do myślenia. Tym razem nie jest inaczej.
„Wydaje mi się, że tego nie zrobiłam, ale wiem też, że nie mogę ufać ani sobie, ani swoim wspomnieniom. (…) Ty też nie powinieneś mi ufać. Nie ufaj mi pod żadnym pozorem.”
Trzecim ważnym tematem jest manipulacja, której dopuszczają się postacie o skłonnościach psychopatycznych. To jak do perfekcji wypracowali wodzenie ‘normalnych’ ludzi za nos, jak sprytnie rozgrywają swoje gierki, który nie dostrzega nikt, zanim nie jest za późno. Obraz ten jest tu też oddany naprawdę ciekawie i ma spory udział w intrydze kryminalnej tej historii.
 
Podsumowując, „Znajdź mnie” zapowiada naprawdę ciekawą i oryginalną serię kryminalną. Mamy tu dwójkę głównych bohaterów o skomplikowanej przeszłości, a zarazem i psychice, która mocno wpływa na ich aktualne decyzje. Mamy bezwzględnego seryjnego mordercę, który nie wahał się wykorzystać własne dziecko do zbrodniczych celów. Mamy też świetne, gorące i dosyć przerażające miejsce jakim jest pustynia Mojave. Może zakończenie nie jest idealne pod każdymi względami, ale i tak zrobiło na mnie wrażenie. To była ciekawa, zajmująca lektura i już teraz czekam z niecierpliwością na tom drugi serii! Mam nadzieję, że wydawnictwo nie każe nam czekać za długo 😊
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą przedpremierowo oraz napisania dla niej rekomendacji dziękuję Wydawnictwu Muza!

 Książka dostępna jest też w abonamencie 

października 06, 2021

Book tour z "Zamachem"!

Book tour z "Zamachem"!

 

Dzisiaj mija dokładnie 5 tygodni od premiery "Zamachu" Macieja Liziniewicza, zaskakującego i dynamicznego thrillera politycznego, którego miałam przyjemność objąć swoim patronatem medialnym. Z tego co widzę, Wy też ostrożnie podchodzicie do tego gatunku literackiego, jednak zapewniam Was - ta książka Was zaskoczy! Sama przeczytałam ją praktycznie na jeden raz, a kiedy już musiałam ją na chwilkę odłożyć, to cały czas się zastanawiałam nad rozwiązaniem zagadki zamachu. Jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z moją recenzją, to zapraszam tu - klik!, a teraz zapraszam Was na book tour - myślę, że to dobra opcja dla tych, którzy ciągle wahają się czy książka może im przypaść do gustu. Serdecznie polecam to sprawdzić!

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB, profil autora oraz profil Wydawnictwa Dolnośląskiego (na IG @publicat_sa) w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w czwartek.
Książka ruszy w podróż w czwartek wieczorem, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa, autora książki i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!
Lista uczestników:
1. @like.nobody_ opinia - klik! 
2. @ksiazkowamaniapauli opinia - klik! 
3. @czytam_dla_przyjemnosci (książka jest tu od 27.10)
4. @przeczytajki
5. @recenzje_subiektywne
6. @kaaluusjaa
7. @z_ksiazka_mi_po_drodze
8. @ruda.czyta
9. @kubickakatarzynaa
10. @zaczytana_panna
11. @thebeciaq87

października 05, 2021

Wygraj "Tajemnicę Wzgórza Trzech Dębów"! (rozwiązany)

Wygraj "Tajemnicę Wzgórza Trzech Dębów"! (rozwiązany)

 

Powoli zbliżamy się do końca roku 2021, jednak nasi polscy autorze i wydawcy tempa nie zwalniają! Jakiś czas temu pojawiła się informacja, że w tym roku pojawi się jeszcze jedna książka Piotra Borlika, która swoją premierę będzie miała 18 listopada, czyli za lekko ponad miesiąc. Pora więc szybko nadrobić sierpniową nowość tego autora, kryminał osadzony na klasycznych założeniach tego gatunku pt. "Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów". Kto jeszcze nie miał okazji z książką się zapoznać, teraz ma szansę to zmienić, gdy dzięki uprzejmości wydawnictwa, mam dla Was aż pięć egzemplarzy tego tytułu do zdobycia!

Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Piotr Borlik jest pisarzem, którego każda kolejna książka zaskakuje czytelników czymś nowym. Na swoim koncie ma już literaturę grozy, mroczne kryminały współczesne, thriller, teraz kryminał bazujący na klasyce gatunku, a i listopadowy tytuł ma przynieść coś nowego. Stąd na pewno uzasadnione jest pytanie: 
Która książka tego autora do tej pory podobała Ci się najbardziej? A jeśli jeszcze nie miałeś/aś okazji zapoznać się z jego powieściami, to który tytuł kusi Cię najmocniej? Krótko uzasadnij swój wybór.

Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej, bardziej oryginalnie i nieszablonowo - tym lepiej!


Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 5 do 10 października do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG kolejnego dnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę pięć, które moim zdaniem będą najciekawsze.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu autora książki (IG - klik!, FB - klik!), wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!
11.10 aktualizacja - rozwiązanie konkursu:
No, zdecydowanie większość z Was jest fanami trylogii "Boskiej proporcji"! 😊 Sam autor mówi, że jego listopadowa premiera będzie właśnie w podobnym klimacie, więc już teraz zachęcam Was, by po ten tytuł sięgnąć. Co do zgłoszeń, to oczywiście serdecznie dziękuję za każde z nich, za czas poświęcony na ich napisanie. Mam nadzieję, że zadanie konkursowe na nowo rozbudziło w Was chęci do sięgnięcia po twórczość tego autora lub przyjrzenia jej się po raz pierwszy. Tym razem zwycięzców mamy aż pięciu, a zostają nimi (kolejność przypadkowa):

FB
1. Maria Ewa
Muszę uczciwie przyznać, że nic jeszcze tego autora nie czytałam, ale to się szybko zmieni, bo jestem zaintrygowana jego twórczością. Przez przypadek dowiedziałam się, ze autor jest mistrzem rozwiązywania zagadek logicznych, a to jest najlepsza rekomendacja dla pisarza kryminałów. Intryga, suspens jest siłą napędową każdej powieści, a misternie skonstruowana intryga jest jego znakiem rozpoznawczym. Dużo dobrego przeczytałam o trylogii o policjantce Agacie Stec, ale na początku sięgnę po książkę o intrygującym tytule "Zapłacz dla mnie". Z opisu wynika, że będzie to mocna i ciekawa lektura, a takiej literatury szukam najbardziej.


2. Bożena Osowiecka
Ze wstydem przyznaję, że jeszcze nie czytałam żadnej książki Pana Piotra. Jednak, jako świeżo upieczona fanka tego gatunku, obiecuję natychmiastową poprawę. Chyba na pierwszy ogień pójdzie "Tajemnica Wzgórza Trzech Dębów", bo tak się złożyło, że niedaleko mojej szkoły podstawowej było niewielkie wzgórze. I chociaż rosły na nim nie trzy dęby, ale jeden dąb i kilka sosen, to jednak z nostalgią ten tytuł przypomina mi beztroskie czasy dzieciństwa...


3. Anna Derb
Najlepszą książką w mojej opinii były Białe kłamstwa - zwieńczenie trylogii o komisarz Stec i jej bracie - psychologu. Każda z książek trzymała w napięciu i wiele było wiadomo, ale mimo to w trzeciej autor co stronę zaskakiwał. Kto, kogo, jak, dlaczego? Noszę w telefonie zdjęcie rozłożonej okładki, na której widać cały obraz i pokazuję wszystkim, którzy pytają "co by przeczytać?". Jestem bardzo ciekawa nowej książki - co autor wymyślił tym razem? Będzie mocniej? Nie wierzę, że to możliwe. Chętnie się przekonam...


IG
4. @miss.libro
Ja jestem takim spóźnialskim (shame on me) 😅
A moja ulubiona (póki co!) książka Borlika to:
🧽🌫 z 🧠 (ciekawe, czy już wiesz, o którą chodzi 😉)
A dlaczego? Bo choć ta tematyka jest przerażająca, nie chcę nawet sobie wyobrażać co czują rodziny - życie w poczuciu strarty z jednoczesną niekończącą się nadzieją - to jednak w powieściach jest to motyw, który bardzo mnie pociąga swoją mroczną tajemnicą. I pewnie to trochę zawodowe spaczenie 😉 W każdym razie, to jedna z niewielu książek, które mocno analizowałam. Zresztą podyskutowałam sobie o niej z samym autorem 😅


5. @ksiazka_na_miare_
Z przeczytanych książek Piotra najbardziej podobały mi się "Białe kłamstwa". Mistrzowskie zakończenie serii, które wbiło mnie w fotel i sprawiło, że jestem ogromną fanką Artura Kamińskiego, który podobno może wrócić 😁 Ramon mnie tak nie porwał. Najnowsza książka nawiązuje do mojej ulubionej powieści Umberto Eco "Imię róży", więc już przebieram nogami. Nie czytałam tej i "Wymazanych z pamięci", więc z przyjemnością zgłaszam się do konkursu.

Gratulacje! Czekam na Wasze dane adresowe.
Wszystkich uczestników konkursu zachęcam do spojrzenia w zakładkę "Konkursy" - aktualnie trwa jeszcze jeden świetny konkurs na jeden z najciekawszych kryminałów jakie w tym roku czytałam, a już niedługo ruszymy z kolejnym... Dzieje się dużo, bądźcie czujni!

września 28, 2021

"Królestwo" Jo Nesbø

"Królestwo" Jo Nesbø

 

Autor: Jo Nesbø
Tytuł: Królestwo
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Data premiery: 02.09.2020
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 480
Gatunek: kryminał / thriller psychologiczny
 
Kiedy mowa o kryminalne skandynawskim to pierwszym nazwiskiem przychodzącym na myśl na pewno jest Jo Nesbø. Autor debiutował w 1997 roku pierwszym tomem cyklu o Harry’m Hole’u, który na ten moment liczy już 12 tomów. Seria szybko przyniosła mu duży rozgłos, trochę literackich nagród, a także kilka ekranizacji. Oprócz tego autor wydał też cykl książek detektywistycznych dla dzieci o Doktorze Proktorze oraz kilka osobnych powieści, do których zalicza się „Królestwo”. Tłumaczony jest na 50 języków, a liczba sprzedanych egzemplarzy liczy ponad 40 milionów. Sama w swojej biblioteczce mam całą kolekcję jego książek, choć ciągle jeszcze nie udało mi się z całością zapoznać. Wręcz przeciwnie, „Królestwo” było moją drugą stycznością z piórem tego popularnego pisarza.
 
Årtun to mała wioska położona na terenach górskich Norwegii. W niewielkim oddaleniu od niej, oddzielone groźnym Kozim Zakrętem położone jest gospodarstwo rodziny Opgard, w którym od piętnastu lat samotnie mieszkał Roy, mechanik samochodowy, teraz kierownik stacji paliwowej. Jego spokojna egzystencja zostaje zaburzona przez powrót młodszego brata, Carla, który od lat uczył się, pracował i mieszkał w Stanach i Kanadzie. Carl w rodzinne strony wraca razem z żoną, Shannon oraz wielkim planem – na ich nieużytkach chcą zbudować wielki hotel ze SPA. W jego powstanie ma włączyć się cała wioska, a co za tym idzie, wszyscy na tej budowie mają skorzystać, Årtun ma zaistnieć na mapie Norwegii. Czy jednak wszystko jest tak proste jak Carl to przedstawia? Co się działo z nim przez te wszystkie lata, które spędził w Stanach? I czy takie zamieszanie to na pewno dobry pomysł, kiedy obydwóch braci ma w swojej przeszłości mroczne tajemnice, które powinny zostać nieodkryte?
 
Książka składa się z prologu i 71 rozdziałów rozdzielonych na 7 części. Narracja prowadzona jest z punktu widzenia Roya w pierwszej osobie czasu przeszłego. Styl jest spokojny, wyważony, uważny, w książce jest dużo opisów, przemyśleń i wspomnień głównego bohatera. W tekście często można natknąć się na wtrącenia w języku angielskim – w językach skandynawskich nie jest to jednak nic dziwnego, tym bardziej w rodzinie głównego bohatera, gdyż jego ojciec przyjechał do Norwegii ze Stanów. Mimo narracji pierwszoosobowej i pojawiających się, dosyć zaznaczających się w tekście opisów, styl wydaje się surowy, pozbawiony ozdobników czy zbędnych rozwlekań, co tylko podkreśla surowy klimat górskiej norweskiej wioski.
 
Muszę przyznać, że „Królestwo” jest trudne do skategoryzowania. Oczywiście znajdziemy tu wątki i kryminalne i elementy thrillera, jednak wydaje się, że to wszystko jest tylko pretekstem, by zastanowić się nad istotą więzi rodzinnych, tu tych szczególnych, bo istniejących pomiędzy braćmi, z których przynajmniej jeden dla drugiego jest w stanie zrobić naprawdę wszystko. To też świetny obraz małej, pozbawionej pespektyw wioski, relacji i zależności w całym jej społeczeństwie. Sama książki słuchałam w formie audiobooka z rewelacyjny lektorem Krzysztofem Gosztyłą, niemniej jednak trochę żałowałam, że nie znalazłam czasu na lekturę w formie tradycyjnej – książka wydaje się skarbnicą cytatów.
 
Bo nic tu nie jest tak naprawdę oczywiste. Mimo, że życie w tak małej wiosce wydawałoby się dosyć proste, to jednak pełne jest coraz większych, mroczniejszych komplikacji. Wynikających z braterskich więzi i tego przytłaczającego uczucia winy i odpowiedzialności za młodszego brata. Roy jest postacią niezwykle złożoną i skomplikowaną. Sam ma proste pragnienia, a w sumie jedno pragnienie – chce kiedyś zostać właścicielem stacji paliwowej. Nie zależy mu na budowaniu relacji z innymi, jeśli miłość przyjdzie, to w porządku, jeśli nie, to Roy i tak sobie poradzi. To prostota zaburzona zostaje, gdy pojawia się jego młodszy brat – tak, ‘młodszy’ ma tu duże znaczenie, bo Roy od pewnego incydentu z lat młodzieńczych, do którego doszło w ich domu rodzinnym, czuje się w pełni za brata odpowiedzialny. Broni go, ratuje z tarapatów i pomaga finansowo, gdy tylko ten go o to poprosi. Ta zależność z każdym kolejnym rozdziałem się pogłębia, aż czuć jak bardzo jest niezdrowa. Czy jednak szeroko pojęta solidarność ma swoje granice? Czy Carl może zrobić coś, co spowoduje, że Roy się od niego odwróci? Patrząc na ich relacje, wydaje się to mocno wątpliwe.
To wszystko jednak jest jeszcze mocniej skomplikowane, co widać gdzieś już w drugiej połowie powieści. Aż mnie kusi, żeby tę postać zanalizować do końca, jednak nie chcę psuć elementu zaskoczenia, więc w tym momencie muszę zaprzestać 😊 Podkreślę tylko jeszcze raz – analiza psychologiczna tego bohatera, poziom jego zatracenia, które tym mocniej jest widoczne w styczności z surowym, skandynawskim stylem, jest prawdziwym majstersztykiem.
 
Historia ta może nasuwać różne skojarzenia, tym jednak wysuwającym się na prowadzenie, na pewno jest biblijna przypowieść o Kainie i Ablu. Wydaje się nawet, że to właśnie na jej szkielecie oparta jest historia Opgardów, a przynajmniej jej główne założenia. I nie, nie chodzi tu o morderstwo, a te skomplikowane emocje jakie pojawiają się pomiędzy braćmi. Czy można więc „Królestwo” nazwać uwspółcześnioną, bardziej rozbudowaną wersją tej biblijnej przypowieści? I tak, i nie – i znowu nie mogę zdradzić dlaczego 😊
 
W książce znajdziemy wiele elementów, które istotne są dla bohaterów, a zarazem dla fabuły i wydźwięku całej historii. Sporo tu porównań postaci do ptaków, przez co człowiek staje się częścią ekosystemu, tym, co należne jest Ziemi. W ogóle górska mała wioska z groźnie mroźną zimą jest niesamowicie klimatycznym miejscem, trochę smutnym, depresyjnym, jednak tak zależnym od natury, jak to teraz rzadko już jest spotykane. Natury surowej i trudnej, która nie chce pozwolić na wzrost jadłodajnych roślin, która nie chce pozwolić na zmiany. Która sama zastawia na człowieka pułapki. Czy człowiek ma moc jej się przeciwstawić? A może jest w stanie ją sobie podporządkować? Wykorzystać do swoich celów? Czy królestwo Opgardów jest iluzją czy potencjalną, dotąd niewykorzystaną kopalnią złota?
Wspominając o istotnych elementach historii muszę też napisać o samochodach, które w tej rodzinie, i w ogóle w wiosce też mają spore znaczenie. Tu model samochodu jest symbolem statusu, ale czy rzeczy materialne nie prowadzą nas do zguby? Okładkowy cadillac jest świetnym ku temu przykładem, a zarazem dobrze wiąże się z naturą, poprzez jego tak zwane skrzydła, dzięki którym, jak ptak, ma szansę poszybować.
 
Po lekturze „Królestwa” wiedziałam, że jest to książka, która wymaga dłuższego namysłu. I potwierdziła to ta recenzja – im więcej o książce myślałam, im więcej pisałam, tym więcej zagadnień do mnie przychodziło. Tak więc tematów, które mogłabym jeszcze poruszyć nie wyczerpałam nawet w połowie – to chyba znak, jak dużo książka sobą niesie, prawda? Pozornie kryminał, naprawdę dużo więcej. To książka, do której po latach na pewno warto wrócić, bo jestem pewna, że kolejna lektura tylko pogłębi uczucie bogactwa i wielowątkowości tej powieści.
 
Moja ocena: 8,5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu!

 Książka dostępna jest też w abonamencie