Autor: Bartosz Szczygielski
Tytuł: Czarne ptaki
Data premiery: 25.02.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 352
Gatunek: powieść kryminalna
Bartosz Szczygielski w tym roku świętuje
dekadę na polskim rynku książki - debiutował w 2016 roku pierwszym tomem
doskonale skonstruowanej trylogii pt. “Aorta” (recenzja – klik!). Przez kilka
pierwszych lat autor tworzył pod skrzydłami Wydawnictwa W.A.B., później
przeszedł do Czwartej Strony Kryminału, a teraz, przy piętnastej pozycji znowu
nadeszła pora na zmianę - “Czarne ptaki” ukazały się pod szyldem Wydawnictwa
Muza.
Piętnaście powieści przyniosło autorowi
ugruntowaną pozycję na polskim rynku książki jako twórcy gatunkowego, który nie
powiela schematów, szuka w fabułach zaskoczeń i refleksji, co mocno sama sobie
cenię. U niego powieść kryminalna to nie tylko dobra rozrywka, ale i coś
więcej, coś, co zmusza do własnych przemyśleń.
Lata 90. XX wieku. Arek i Kamil, przyjaciele
ze szkolnej ławki, którzy już za kilka miesięcy mają rozpocząć te wielkie,
dorosłe życie, właśnie budzą się nad ranem po imprezie na wolnym powietrzu.
Wokół nikt niewiele pamięta, ale ślady mocno zakrapianej nocy leżą tu i ówdzie.
Na nowiutkich trampkach Kamila także, co wprowadza go w stan bliski paniki. Na
szczęście jeden z kolegów ratuje podpowiedzią, że tuż obok płynie strumyk, więc
wraz z Arkiem ruszają na poszukiwania. Droga prowadzi przez las, a tam... coś
widzą, coś słyszą. Na Arka pada blady strach - podobno w tej okolicy kręci się
Śruba, gangster, którego boi się nawet policja… Kamil wykazuje się większym
brakiem roztropności - wychodzi z krzaków i znajduje zwłoki. Czy byli
przypadkiem morderstwa?
Lata współczesne. Małgorzata to kobieta, która
lubi przybierać różne tożsamości. Jej zawód jest niejasny, realizuje jakieś
zlecenia, dobrze też zna się na technologii, którą lubi wykorzystywać, by
dopiec mężczyznom traktującym kobiety jak rzeczy. Jedno jest pewne - do czegoś
dąży, ma jakiś od dawna przygotowywany plan, który właśnie zamierza
zrealizować. W jaki sposób powiązany jest z Amelią, kobietą w podobnym wieku,
choć zdecydowanie mniej wyrachowaną? To asystentka biznesmena, która prowadzi
pozornie zwyczajne, choć nie do końca szczęśliwe życie. Kiedy i dlaczego ich
losy muszą się przeciąć?
Tym, co na początku w powieści zaskakuje, to
jej budowa. Jest to książka tetbeszka, czyli dwustronna, z dwoma okładkami i
dwoma historiami odwróconymi względem siebie o sto osiemdziesiąt stopni. Ta
nazwa zresztą zarezerwowana jest nie tylko dla książek, z czego korzysta sam
autor wpisując wątek pewnego przedmiotu w jedną z historii. Dwie opowieści są
ze sobą w pewien sposób powiązane, jednak każda z nich tworzy jedną, zamkniętą
całość. To od czytelnika zależy kolejność lektury, może zdecydować od której z
historii zacznie, może też czytać rozdziały każdej z nich naprzemiennie - może
właśnie ten sposób byłoby dla powieści jako całości najciekawszy? Taka budowa nie
jest czymś nowym na rynku światowym, ale już zawężając go do polskich autorów –
tak, współcześnie chyba jeszcze nie spotkałam się, by polski autor taką formę
budowy powieści przyjął. A co ważne, Bartosz Szczygielski robi to z głową!
Każda z opowieści liczy 19 rozdziałów, obydwie
prowadzone są w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego, ta osadzona w latach
90. z perspektywy Arka, historia współczesna naprzemiennie przez Małgorzatę i
Amelię. Styl autora w obydwu jest przyjemny, niby codzienny, a jednak czuć w
nim swobodę i taką zadziorność, zabawę wyrażeniami i samym językiem, czuć, że autor
dobrze posługuje się słowem pisanym, zdania przechodzą płynnie z akcji w
refleksję, dialogi wypadają realistycznie. To się po prostu dobrze czyta.
Na tym jednak podobieństwa się kończą, tempo i
ukierunkowanie uwagi czytelnika w obydwu opowieściach jest całkiem inne.
Zacznijmy chronologicznie od historii osadzonej w latach 90. Autor doskonale
oddaje w niej tło tamtych lat, czuć tę Polskę, która dopiero co otwarła się na
Zachód, która rozdźwięk społeczny ma coraz wyraźniejszy. Tu obok siebie
pojawiają się wielkie pieniądze i margines społeczny, na rynku pojawiają się
zachodnie nowinki technologiczne, ale i zachodnie narkotyki. To czas, kiedy
przez życie można przejść cwaniakując albo wręcz odwrotnie, spokojnie i
uczciwie. Po której stronie stoją bohaterowie? Kamila tak naprawdę widzimy
tylko oczami Arka, wiernego, lojalnego przyjaciela, który czuje, że ma wobec
niego dług. Zawsze, gdy Arek nie miał pieniędzy, śniadania w szkole, czy
zaczepiały go inne dzieciaki, Kamil stawał w jego obronie. Teraz Arek, choć nie
do końca rozumie, co się z jego przyjacielem dzieje, musi mu pomóc, nawet gdyby
to oznaczało zaprzepaszczenie własnych szans na dobrą przyszłość. Czy na pewno
to dobry wybór? Co jest ważniejsze, moralność czy lojalność? To opowieść snuta
jest tempem spokojnym, w którym warstwa obyczajowa i historyczna wysuwają się
na plan pierwszy - zbrodnia i intryga, która wokół niej się obudowuje, jest
zaledwie tłem, które znaczenia nabiera dopiero po jej zakończeniu.
Opowieść osadzona w czasach współczesnych
mocniej kieruje się w stronę sensacyjną, w stronę historii o przekrętach i
oszustwach. Małgorzata ewidentnie w coś takiego jest wplątana, to kobieta o
wielu twarzach i imionach nastawiona na jeden cel. Cel, do którego zmierzać
będzie bez względu na koszty. Skąd ta determinacja? Jak daleko sięga jej plan,
który ewidentnie realizuje już od jakiegoś czasu?
Druga postać kobieca stworzona jest na
zasadzie kontrastu. Amelia podobnie jak w pierwszej historii Arek, jest
człowiekiem dobrym, wierzącym w innych ludzi. Chce zarabiać przyzwoite
pieniądze, chce mieć swobodę i dobry związek z chłopakiem, który czeka na nią w
domu. Tylko czy na pewno da się to wszystko pogodzić, gdy ludzie wokół zdają
się mieć swoje prywatne, niekoniecznie zbieżne z jej własnymi cele?
Historia tych dwóch kobiet jest bardziej
enigmatyczna, bardziej ukierunkowana na zagadkę. Od początku akcja prowadzona
jest tempem dynamicznym, a każda kolejna scena zdaje się od reszty oderwana -
czytelnik wie, że w jakimś momencie połączą się w jedno, każdy element
kompozycji wskoczy na swoje miejsce, a cała przyjemność w tym, by spróbować
odkryć całość, zanim zrobi to za nas autor powieści. Czy się da? Częściowo na
pewno, jednak dopiero przy połączeniu wszystkich nitek intrygi powieść daje
pełną satysfakcję.
We wstępie wspomniałam, że Bartosz
Szczygielski poza rozrywką daje w swoich powieściach coś jeszcze. Jakie tematy
przywodzi w tej historii? Przede wszystkim wagę decyzji, których wydaje się, że
nawet nie podejmujemy sami - takie rzeczy po prostu się dzieją, człowiek
czasami znajduje się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie, a
spirala, jaką jedno wydarzenie może nakręcić, sprawia, że życie pojedynczej
jednostki całkowicie zmienia kierunek. Czy ci, którzy przejmują dowodzenie,
którzy nie patrzą na innych, tylko na własne cele, lepiej na tym wychodzą? Czy
jednak mimo wszystko gdzieś ta karma, sprawiedliwość jest? Jakim człowiekiem
warto być?
Podsumowując, “Czarne ptaki” to ciekawe
doświadczenie literackie. Powieść zbudowana w formie dwustronnej, dwie powieści
w jednej, dwie intrygi w pewien sposób ze sobą połączone. A choć same
połączenie nie jest najtrudniejsze do odkrycia, autor pozostawia wyraźne tropy,
to jednak dopiero, gdy wszystkie detale wskakują na swoje miejsce, gdy obydwie
historie tworzą jedną całość, książka zaskakuje stopniem przemyślenia i
wydźwiękiem. To solidna powieść, w której nie liczy się tylko i wyłącznie
napięcie, a historia i całe tło obyczajowe, jakie sobą niesie.
Moja ocena: 7,5/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Muza.
Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej)
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!




