Autor: Dariusz Gizak
Tytuł: Dzicz
Cykl: Jacek Kowalik, tom 3
Data premiery: 17.06.2026
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 352
Gatunek: powieść kryminalna
Dariusz Gizak to człowiek z ciekawym
doświadczeniem życiowym. Pracował w policji i w firmie windykacyjnej, zarządzał
ochroną znanych warszawskich obiektów. Od prawie trzydziestu lat jest
dziennikarzem mocno zaangażowanym w tematykę ochrony przyrody. Teraz, od roku
2025 jest także autorem serii kryminalnej z prywatnym detektywem Jackiem
Kowalikiem inspirowanej prawdziwymi wydarzeniami (recenzje – klik!). Jego
debiut, a zarazem tom pierwszy serii pt. “Wolta” został na scenie polskiej
zauważony - otrzymał nominację do Kryminalnego Debiutu Roku 2025 w
Gwiazdozbiorze Kryminalnym oraz Grand Prix Kryminalna Warszawa 2026. Podczas
naszej rozmowy na Targach Książki w Warszawie mówił jak mocno jest zdziwiony
tym, jak jego życie zmieniło się w przeciągu ostatniego roku, a ja widziałam w
jego oczach radość i niedowierzanie.
Czasy współczesne, Warszawa, początek
października. Do prywatnego detektywa Jacka Kowalika zgłasza się poważny gracz,
lokalny gangster z dużymi wpływami. A jednak w tej sytuacji wydaje się bezradny
- niecały miesiąc temu jego dziewiętnastoletnia córka wyjechała w Bieszczady,
do niewielkiego miasteczka Bircza, gdzie chciała zorganizować protest w celu
ochrony tamtejszego lasu. I ślad po niej zaginął. Jednego dnia była,
zameldowała się w hotelu, drugiego dnia wyszła i puf… nie ma. A on z żoną
odchodzą od zmysłów z niepokoju. Jacek początkowo staje przed dylematem, czy na
pewno powinien przyjmować zlecenie od gangstera, a jednak dobro dziewczyny
przeważa - pakuje się, jedzie do Birczy powęszyć, może jego spokój i
doświadczenie zdziałają więcej niż siła osiłków gangstera.
“Trochę odruchowo Jacek postanowił się zgodzić i natychmiast nabrał przekonania, że będzie tego odruchu żałował. Poszukiwanie zaginionej córki gangstera… Czy istnieje głupszy sposób na zarabianie pieniędzy?”
Książka rozpisana jest na dwadzieścia pięć
rozdziałów w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego z perspektywy Jacka.
Język, jakim autor się posługuje, jest prosty, codzienny, ale równocześnie
elegancki, pozbawiony wulgarności, brutalności. Podoba mi się styl autora,
sposób, w jaki buduje historię i jak ją przedstawia - czuć w nim spokój i dużą
wiedzę, rozeznanie w temacie, ale też swobodę literacką, to nie jest tekst
pisany na siłę, to pisze ktoś, kto lubi i potrafi posługiwać się słowem
pisanym. A w dzisiejszych czasach to wcale nie jest takie oczywiste! Mimo to
przez korektę prześlizgnęło się kilka bubli, jak np. powtórzone słowa czy słowa
o takim samym znaczeniu obok siebie, a i miałam wrażenie, że minimalnie za dużo
było dygresji, anegdotek z przeszłości. Bez względu na to, książkę czyta się
bardzo dobrze, płynnie i spokojnie.
Spora w tym zasługa nie tylko samego stylu,
ale i kreacji postaci, przede wszystkim Jacka Kowalika, stworzonego z
niesamowitą uwagą. To postać pełna. Pełna historii, pasji, doświadczenia,
wiedzy, ale też i subtelnych emocji. Mimo swojego fachu i dziwnych, szemranych
znajomości, jest człowiekiem czułym, wrażliwym, z szacunkiem podchodzącym do
życia każdego stworzenia. Woli obserwować niż mówić, ale też nie waha się
działać, kiedy inni odwracają wzrok. I w tym tomie miałam wrażenie, że takich
sytuacji jest o jedną za dużo - nie podważam ich realności, jednak skumulowane
w krótkiej, jednej historii dały wrażenie Jacka jego jedynego sprawiedliwego,
rycerza na białym koniu. A jednak w żaden sposób nie wpłynęło to na moją
sympatię do tej postaci.
Już we wcześniejszych tomach dało się wyczuć,
że Jacek mimo wszystkich swoich znajomości i otwartości na ludzi, jest samotny,
choć sam wcale na to nie narzeka. W “Dziczy” jednak widać to wyraźnie - w
chwili, gdy poznaje pewną wdowę, jego priorytety ulegają zmianie, nagle bardzo
zależy mu na pomocy, sympatii jej rodziny. To bardzo subtelny wątek
romantyczny, napisany z dużym wyczuciem (co w kryminałach nie zdarza się
często!), który nadaje historii miękkich tonów, nieczęstego w tego typu
kryminałach uroku.
“Brat odpalił drugi ciągnik i ruszył przez las inną drogą. Jacek patrzył, jak potężne koła mielą liście, ściółkę i małe drzewka, i pomyślał o małej myszy, która w takich liściach krzątała się wokół swoich spraw. Już by pewnie ich nie miała.”
Zagadka kryminalna prowadzona bardzo spokojnym
rytmem, zdaje się pretekstem, by pogadać o zagadnieniach ekologicznych, by
pozwiedzać Birczę, a przede wszystkim przyległy do niej las (opisy wędrówek po
lesie są urzekające!). Oczywiście i kontrastów nie brakuje - raz pojawiają się
gangsterzy, raz przedstawiciele prawa, których interesy mocno różnią się od
perspektywy zwyczajnych mieszkańców Birczy. Samo rozwiązanie zagadki jest
sprytnie przemyślane, tropy pozostawione w tekście są bardzo dobrze zamaskowane.
Jednak emocjonalnie nie do końca poczułam się nim usatysfakcjonowana, chyba
ścieżka fabularna, jaką autor szedł, dała mi poczucie, że finał musi mieć efekt
“wow”. Niemniej jednak podchodząc do zakończenia na chłodno, jest dobre, jest
życiowe, pasuje do spraw Jacka Kowalika.
Mówiąc o tej książce nie sposób nie wspomnieć
o miejsce akcji, które przyciąga tak samo mocno uwagę, jak kreacja Jacka
Kowalika. To miejsce zachwycające naturą, a równocześnie mocno kontrastowe.
Kojarzy się bardzo sielsko - to w końcu Bieszczady, mała miejscowość otoczona
lasem, ale autor nie traci z oczu historii miejsca, krzywd, jakie miały tam
miejsce pod koniec II wojny światowej, jak i problemów, jakie tego typu miejsca
nawiedzają teraz. Z jednej strony są mieszkańcy, którzy po prostu chcą dobrze,
godnie żyć, z drugiej są gangsterzy, przemytnicy, ludzie, którzy wykorzystują
miejsce do własnych celów. Zderzenie tych perspektyw dobrze oddaje konflikty
miejsca, pozornie spokojnego, a jednak kryjącego pod tym płaszczykiem swoje
niepokoje.
“Wspieram jednak jak tylko mogę protesty miejscowych, którzy nie zgadzają się na powstanie tego parku. To będzie katastrofa dla nas wszystkich! Bo o ochronie powinni decydować miejscowi, a nie ktoś, kto do lasu przyjeżdża na spacer.”
Tematami, wokół których kręci się historia
“Dziczy” są rodzicielstwo i ekologia. Rodzicielstwo na pierwszy rzut oka reprezentuje
gangster - człowiek w interesach bezwzględny, który wydaje się nie mieć
skrupułów (w końcu pozwolił pójść swojej żonie do więzienia za niego). A jednak
mimo to, gdy znika mu córka, jest przerażony tym, co mogło się z nią stać,
troska o dziecko sprawia, że nic innego się nie liczy. Jego miłość do córki
jest poruszająca i zaskakująca. Zresztą nie tylko gangster jest w tej opowieści
rodzicem, relacje rodzic-dziecko pojawiają się z dużą częstotliwością, choć
wszystkie zdają się mieć wydźwięk pozytywny, co też jest rzadko w kryminałach
spotykane.
“Teraz dopiero pojąłem, że kłótnie z córką to sama radość. Oddałbym wszystko, żeby tylko się z nią pokłócić jeszcze dzisiaj. Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto cię stracił, czy jakoś tak… Z jakiejś książki to jest.”
Drugim tematem powieści jest wątek ochrony
lasów od strony lokalnej ludności, myśliwych, leśników. To ważna perspektywa, o
której się raczej niewielu z nas słyszy, w mediach zawsze dostajemy tylko
stronę wojujących ekologów, których tutaj autor mocno bierze pod lupę
ujawniając, że nie wszystko, co wydaje się takie dobre i właściwe, faktycznie
takie jest. Przy okazji czytelnik też lepiej przygląda się prawom i obowiązkom
leśników i myśliwych, ich podejściu do tego zajęcia, co też otwiera oczy na
ciekawe zagadnienia przyrodnicze.
“(…) rzadko który dziennikarz pofatyguje się na miejsce, żeby drążyć, jak jest naprawdę. Siedzą w Warszawie i dzwonią… do pseudonaukowców albo do ekologów i potem mamy taką jednostronną relację. A nas, żyjących tutaj, pomija się jak coś niepotrzebnego, co przeszkadza w pięknie przedstawianych koncepcjach ochrony starych puszcz."
Podsumowując, “Dzicz” to powieść kryminalna,
która mimo potencjalnej zbrodni, natchnęła mnie spokojem. Czuć go tak naprawdę
w każdym elemencie powieści - w stylu autora, w kreacji głównego bohatera, w
racjonalnym przedstawieniu argumentów w konflikcie ekologicznym, w subtelnie
wprowadzonych relacjach romantycznych. W zagadce kryminalnej również, bo choć
Jacek angażuje się czasami w fizyczne konflikty, to jednak użycie siły zawsze
jest dobrze przemyślane, zasadne, a równocześnie nie jest tym, co naprawdę
ważne. Piękno lasów, zwierzątek w nich żyjących jest urzekające, ale też
poprzez poruszaną tematykę dobrze daje do myślenia. Bardzo podoba mi się to, że
autor w kryminale nie szuka brutalności, nie próbuje czytelnika zbrodniami
szokować, a chce przekazać to, co sam uważa za istotne. W tym tomie może i
niektórych scen, zachowań, było minimalnie za dużo, niemniej jednak bardzo
podoba mi się to, co autor tworzy. Z niecierpliwością czekam na tom czwarty!
Moja ocena: 7,5/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Media Rodzina.
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
.jpg)








