czerwca 26, 2026

"Zimna krew" Ryszard Ćwirlej

"Zimna krew" Ryszard Ćwirlej

Autor: Ryszard Ćwirlej
Tytuł: Zimna krew
Cykl: Aneta Nowak, tom 7
Data premiery: 10.06.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 416
Gatunek: powieść kryminalna
 
Ryszard Ćwirlej to jeden z pierwszych współczesnych pisarzy, którzy sięgnęli po kryminał zanim stał się jednym z najchętniej czytanych gatunków w naszym kraju, a teraz jest jedynym, który przeprowadza nas przez wszystkie ustroje Polski od początku XX wieku. Na koncie ma ponad trzydzieści powieści, wszystkie przypisane są do sześciu różnych cykli, które jednak w jakiś sposób się ze sobą zazębiają, tworząc jedno uniwersum. Swoją karierę literacką rozpoczynał od serii osadzonej w czasach PRL-u, która przyniosła mu tytuł twórcy nowego gatunku: kryminału neomilicyjnego - debiutował w 2007 roku i przez pierwsze lata ograniczał się do pisania kolejnych tomów tego jednego cyklu. Pierwsza zmiana nastąpiła w 2015 roku - latem ukazało się “Jedyne wyjście”, czyli pierwszy tom serii z Anetą Nowak, kryminał z akcją osadzoną współcześnie, a jesienią “Tam ci będzie lepiej”, czyli pierwszy tom serii międzywojennej z Antonim Fischerem. Teraz zarówno cykl z milicjantami z Poznania, jak i międzywojenny z Antonim Fischerem są już zamknięte, ale Aneta nadal pobudza wyobraźnię autora - właśnie ukazał się tom siódmy jej przygód. Akcja kolejnych tomów cyklu nie jest ułożona chronologicznie, “Zimna krew” cofa się do początków kariery Anety (pod kątem chronologii zdarzeń cyklu ten tom opowiada o zdarzeniach od razu po tomie pierwszym), więc bez problemów i czytelnik kolejności chronologicznej lektury nie musi zachowywać.
 
Sierpień 2012, okolice Szamotuł. Policjant Szymon Kania jest zadowolony - kilka miesięcy temu dogadał się z rosyjskim gangsterem Lońką, który przy okolicznych drogach wystawia przywiezione ze Wschodu dziewczyny. Kania dzięki obiecanej ochronie gangsterskich interesów zarabia teraz dwa, a może nawet trzy razy więcej, może więc w końcu zacząć planować: wakacje, remonty, wygodne życie. Jednak coś idzie nie tak, a jego ciało znajdują w okolicznym lesie policyjni koledzy. Pierwsze podejrzenie - samobójstwo, jednak Anecie Nowak coś w tej spawie nie gra. Nie ma jednak czasu się temu długo przyglądać, właśnie przenosi się do Poznania, do nowej komendy.
Pół roku później po jej entuzjazmie nową pracę nie ma śladu. Jej głównym zadaniem jest przerzucanie papierów, co nudzi ją niemożliwie. Aneta chce działać! Więc kiedy przychodzi zgłoszenie o zaginięciu właściciela agencji nieruchomości, którym nikt się nie chce zająć, zwierzchnik Anety zleca jej przyjrzenie się tej sprawie. Szybko okazuje się, że afera może być z tego niezła - mężczyzna zniknął z dziesięcioma milionami złotych...
“(...) jakby chciał nam powiedzieć: przepraszam, chłopaki, że się zastrzeliłem, ale przynajmniej zadbałem o to, żeby mój mózg nie rozprysł się w środku i nie macie radiowozu upapranego zimną krwią, więc jutro można nim jechać na służbę.
- A co tu ma zimna krew…
- Zimną, zaschniętą krew trudniej zmyć.”
Książka rozpisana jest na prolog, dziesięć rozdziałów i epilog. Każdy z rozdziałów dzielony jest na podrozdziały oddzielone określeniem czasu (godziny) i miejsca akcji, a co za tym idzie, historia rozpisana jest na kilka perspektyw oddanych w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego. Styl powieści jest bardzo charakterystyczny dla tego autora, który bardzo lubi bawić się słowem, dopasowywać stylistykę do poziomu intelektualnego danej postaci, do jej korzeni, przez co nieraz w dialogach pojawiają się regionalizmy, nie brakuje też przekleństw. Niemniej jednak one tutaj nie bolą, bo dzięki sposobowi wypowiedzi autor oddaje charakter postaci - to, jak prowadzą rozmowy, jaki mają zakres słów, bardzo dobrze obrazuje z jakim człowiekiem mamy do czynienia. Oczywiście nie tylko same dialogi robią wrażenie - autor doskonale posługuje się słowem w każdym momencie, a już samo to gwarantuje, że czytelnik nudzić się nie będzie. Warto też zaznaczyć, że choć sprawa kryminalna jest jak najbardziej poważna, to już styl narracji nie do końca taki jest - wyczuwam w nim nutki karykaturalne, lekkie przesycenie cech postaci, dzięki czemu podkreślone są ich przywary, a my możemy się podczas lektury trochę pośmiać. To zapewnia wyśmienitą rozrywkę!
 
Zagadka kryminalna rozdzielona jest na dwie sprawy i kilka osobnych śledztw. Zaginięcie przedsiębiorcy interesuje kilka różnych osób, nie tylko żonę zaginionego i policję - w końcu chodzi o grube miliony, a wiadomo, że takie pieniądze przyciągają różne osobliwości. Jest i wątek gangsterski zapoczątkowany teoretycznym samobójstwem policjanta, który mocno opiera się na motywie nieraz już w kryminale granym - na sutenerstwie młodziutkich dziewczyn zza wschodniej granicy. Akcja, choć przez sporą część powieści nie posuwa się za szybko do przodu, to jednak dzięki naprzemiennej narracji i krótkim rozdziałom dobrze utrzymuje zainteresowanie czytelnika. Im bliżej finału, tym tempo wydarzeń wzrasta, a choć może cała intryga nie jest specjalnie innowacyjna, to nie da się ukryć, że perypetie, jakie autor swoim postaciom funduje, są pomysłowe.
 
Poza karykaturalnie rysowanymi gangsterami, przez powieść przewija się spore grono postaci znanych nie tylko z cyklu z Anetą. Dla tych czytelników, którzy znają inne serie autora, spotkanie postaci z serii Milicjanci z Poznani, czy serii z Blachą będzie dodatkowym atutem tej historii - w końcu zawsze miło jest spotkać znajomych bohaterów, poznać, jak potoczyły się ich dalsze losy, ale też nie będzie to stanowić problemów dla tych, co po książkę autora sięgnęli po raz pierwszy, bo relacje postaci i ich przeszłość są odpowiednio zaznaczone. Podziwiam jednak swobodę, z jaką autor splata kilka cykli, jak łatwo wszystko się u niego przenika.
 
A skoro już o postaciach mowa, to na oddzielną uwagę zasługują postacie kobiece. Kiedyś miałam wrażenie, że autor traktuje je mocno schematycznie, teraz widzę, że to te kobiety grają na społecznych schematach - bawią się oczekiwaniami, jakie mają w stosunku do nich mężczyźni, wykorzystują to, jak postrzega je społeczeństwo. Całkiem zgrabnie to autorowi wychodzi!
 
Nie bez znaczenia jest też samo miejsce akcji. Poznań i okolice w zimowej scenerii oddane są na tyle sugestywnie, że momentami aż słychać jak roztopiony śnieg chlupie pod nogami. Choć czuć w tej historii miłość do miejsca, to nie brakuje też i krytyki, jak choćby infrastruktury miasta i leniwych urzędników. A skoro już mowa o miejscu, to warto też wspomnieć o czasie, który choć może nie jest bardzo odległy, a jednak technologicznie bardzo się od aktualnych czasów różni. I ten temat został dobrze opracowany - widać, że autor dobrze zbadał wszystkie ówczesne nowinki technologiczne i nie odmówił sobie, by trochę się z nich pośmiać.
 
“Zimną krew” docenią czytelnicy, którzy lubią się przy powieściach kryminalnych dobrze bawić - Ryszard Ćwirlej nie ucieka się do makabry, brutalności czy seryjnych morderców. U niego postacie są proste, ale zapewniają całkiem pokaźny przegląd społeczności, co wyczytać można już w samych dialogach. Zagadka kryminalna do skomplikowanych nie należy, bo też nie ona wydaje się tu najważniejsza - stanowi raczej klamrę, która spina wszystkie postacie w całość, która wymusza na nich pewne zachowania, choć przyznaję, że trochę żałowałam, że autor nie pokusił się o jakieś ciekawe, mniej spotykane w powieściach kryminalnych wątki. Niemniej jednak podoba mi się to, że miałam przyjemność po raz kolejny spotkać bohaterów uniwersum Ćwirleja, a i zapełnić pewną małą lukę, która powstała w losach Anety. Jak zawsze czekam na więcej!
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza.

Książka w papierze dostępna jest na stronie muza.com.pl
- na hasło KRYMINALNATALERZU10 10% taniej (dotyczy całego asortymentu sklepu)!

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 25, 2026

"Tajemnica Serra Venerdì" Mariolina Venezia

"Tajemnica Serra Venerdì" Mariolina Venezia

Autorka: Mariolina Venezia
Tytuł: Tajemnica Serra Venerdì
Cykl: Śledztwa Immy Tataranni, tom 3
Tłumaczenie: Maciej A. Brzozowski
Data premiery: 10.06.2026
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 282
Gatunek: powieść kryminalna

Mariolina Venezia choć urodziła się w Materze, to po długim pobycie we Francji zamieszkała w Rzymie. Swoje życie zawodowe poświęciła pisaniu - tworzy powieści i poezję, ale też wszelkiego typu scenariusze: filmowe, telewizyjne, teatralne. Na rynku książki debiutowała w 2007 roku, powieścią, która zdobyła nagrodę Campiello, a dwa lata później została wydana też w Polsce. Od samego początku swojej twórczości nie zalicza się do autorów piszących w tempie kilku książek rocznie - u niej dzieje się odwrotnie, najczęściej musi minąć kilka lat zanim kolejny tytuł się pojawi. I tak jej kryminalna przygoda z ekstrawagancką prokuratorką Immą Tataranni, która we Włoszech cieszy się sporą popularnością (znana jest nie tylko z książek, ale i z serialu, jaki powstał na ich podstawie), zapoczątkowana w 2009 roku na ten moment liczy cztery tomy. Polski czytelnik musiał długo czekać na tłumaczenie jej przygód - Oficyna Literacka Noir sur Blanc wydaje jeden tom rocznie poczynając od 2024 roku, a zatem teraz ukazał się u nas tom trzeci pt. “Tajemnica Serra Venerdì” . Każdy z tomów można czytać oddzielnie, bez zachowania kolejności chronologicznej serii (recenzje - klik!).
 
Matera, styczeń 2006 rok. Na zgłoszenie sąsiadki policja w mieszkaniu w dzielnicy Serra Venerdì odkrywa zwłoki czterdziestokilkuletniej kobiety. Ubrana tylko w koronkową czarną bieliznę, z siniakami na nadgarstkach została uduszona we własnym łóżku, a drzwi jej mieszkania były zamknięte od środka. W jaki sposób popełniono zatem morderstwo? Lokalna społeczność już huczy od plotek, choć prawdziwych świadków brak - nikt nie przyznaje się, by coś widział… Imma Tataranni, zastępczyni prokuratora generalnego Bazylikaty, znana ze swojej nieustępliwości zmusza cały zespół śledczych do działania - muszą coś znaleźć, muszą wyjaśnić zagadkę śmierci tej kobiety, która jeszcze nie zdążyła zacząć żyć naprawdę… Bo choć ich drogi dawno temu się rozeszły, zamordowana nie jest dla Immy obca. To jej koleżanka z klasy, w której tylko one dwie tak bardzo nie pasowały. Jak więc życie jednej z nich mogło się już teraz, tak wcześnie, zakończyć?
“Jakby szczęście było ubraniem szytym na miarę, które wystarczy założyć - a jeśli trochę uciska, to wciągnąć brzuch i nie robić gwałtownych ruchów, żeby nie strzeliły guziki.”
Książka rozpisana jest na 55 kilkustronicowe rozdziały - jedne są krótsze, inne trochę dłuższe, często dzielone na krótsze fragmenty, dzięki czemu komfort lektury jest zachowany. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy Immy i obejmuje zarówno wydarzenia, jak i przepływ myśli tej bohaterki. Jednak od czasu do czasu, raz czy dwa, pojawia się inna perspektywa mocno pobocznych postaci. Styl powieści jest bardzo charakterystyczny - momentami przypomina strumień świadomości, choć w tym tomie autorka ewidentnie swoją wybujałą wyobraźnię trzyma już mocno na wodzy, dzięki czemu książka otrzymuje zabawny, lekko ironiczny, ekscentryczny wydźwięk, nie nuży jednak długimi dygresjami. Porównania, metafory, jakie przy tym się pojawiają, są niespotykane, zaskakujące, a jednak całkiem trafne, dzięki czemu książka zachowuje świeżość i lekkość. Zdania poddają się pod okoliczności - czasami krótkie, czasami długie, ale to przy tych drugich szczególnie mocno docenić można ich naturalność, która subtelnie imituje przepływ myśli. Sam język również dostosowany jest do okoliczności - czasami lekko poetycki, za chwilę zaskakuje swoją dosadnością. Bo skoro narrator oddaje perspektywę Immy, to jasne jest, że i w warstwie językowej nikt nie będzie się patyczkował!
“Immacolata Tataranni, matka tolerancyjna, ale wszystko ma przecież swoje granice, gotowa znosić wiele dla domowego spokoju, no jasne, ale do czasu, nie można przeginać, przepraszam, ale to już przesada - w końcu nie wytrzymała i dała upust emocjom. Bo tak nie można. No po prostu tak nie można. Człowiek się poświęca, przymyka oczy, cierpliwie czeka, a potem co? Okazja, młodzież, niewdzięczność.”
Imma, a precyzyjniej Immacolata, to postać niesamowita: prokuratorka, żona i matka, która każdej tej roli oddaje się z taką samą zaciętością. Charakter ma ostry jak jej szpilki, które nosi niezależnie od konieczności wykonywania zadań. Buraczkowe włosy i dziwnie dobrym strój to jej znak firmowy, pod którym skrywa się prawdziwy wulkan energii. Choć jej charakter w zetknięciu z opieszałością włoskich współpracowników nieraz mocno zgrzyta, to jednak nie da się nie odnieść wrażenia, że to kobieta z właściwym kompasem moralnym - za wszelką cenę szuka prawdy, równocześnie potykając się o prozaiczne wzloty i upadki macierzyństwa i małżeństwa. Nie da się ukryć - Imma kompletnie przyćmiewa całe towarzystwo, ale jej kreacja jest tak ciekawa i silna, że bez problemu jest w stanie unieść całą serię.
“Odkąd Imma nauczyła się łączyć słowa “zachowaj” i “spokój”, gdy tylko je słyszała, zamieniała się w furię, wrzeszczała do ochrypnięcia, nadymała się jak ropucha.”
W tym tomie intryga kryminalna wydaje się bardziej osobista, bo wiąże się ze wspomnieniami z młodości samej Immy. Zamordowana to kobieta, która większość życia spędziła przy rodzicach, dopiero po ich śmierci zaczęła z jego dobrodziejstw korzystać. To spowodowało wszelakie plotki na jej temat, ale w samej Immie budzi refleksje na temat ulotności życia i okazji, które przepuszcza przez palce wierząc, że przecież ma jeszcze wiele lat i możliwości przed sobą. A co jeśli nie? Sama intryga prowadzona jest w starym stylu z naciskiem na zagadkę mocno nawiązującą do klasyki gatunku - w końcu do morderstwa doszło w zamkniętym od środka pokoju. Tempo prowadzenia akcji jest umiarkowane, kolejne twisty i tropy ciekawe, z dużym wyczuciem przeplatają się ze wstawkami z prywatnego życia Immy, przez co zainteresowanie czytelnika utrzymuje się na stałym, satysfakcjonującym poziomie.
“Życie kierowniczki kancelarii przypominało jeden z tych budynków, które na pierwszy rzut oka wydają się nienaruszone, ale od środka są przeżarte przez termity i wystarczy jeden podmuch, by rozsypały się w proch.”
Jednak nie byłoby tej intrygi, gdyby nie miejsce akcji. Matera, jej dzielnice i małe wioski wokoło są ważnym punktem fabularnym całej powieści. Autorka z dużą wprawą wplata w zagadkę historię miejsca, przeróżne ciekawostki, jak i społeczność wraz ze wszystkimi jej nawykami, przywarami, jakie je cechują. Momentami społeczną pamięcią sięgamy aż do czasów zjednoczenia Włoch, podczas których nie wszystkie działania były powodem do chluby. W jaki sposób tak dawne dzieje nadal mogą oddziaływać na teraźniejszość?
“Imma od zawsze wierzyła w porządek. Szanowała zasady już jako dziewczynka, która nigdy nie dawała ściągać na klasówkach, ale teraz, gdy patrzyła na tych ludzi, przyszło jej do głowy coś innego. Że prawo bywa tylko zasłoną. Zasłoną, która ukrywa to, czego nikt nie chce widzieć.”
Poza dobrą dawką rozrywki lekko podlanej historią gdzieś pomiędzy wierszami można wyczytać trochę gorzkich spostrzeżeń na temat natury ludzkiej, tendencji do plotkowania zamiast szukania sprawiedliwości, stawianie swojego dobra przed dobrem innych i pozorów, które wydają się ważniejsze od faktycznego życia. Smak goryczy pozostaje po spotkaniach z kilkoma postaciami, których lekko karykaturalne rysy dobrze odsłaniają bardzo realistycznie uchwycone charaktery.
“Seks, sado-maso, perwersje, zdrady, cycki i tyłki, zoofilia - no pewnie, czemu nie - kogo to jeszcze ruszało? Prawdziwe tabu było gdzie indziej. Czystość, bieda, bezrobocie. Menopauza. Samotność, starość. Włosy pod pachami. To dopiero należało ukrywać.”
Wygląda na to, że Mariolina Venezia z tomu na tom wyciąga wnioski, doskonali sposób tworzenia opowieści tak, by czytelnika zadowolić, jednocześnie nie tracąc tego, co dla niej charakterystyczne. Niebanalny, ekscentryczny styl dobrze pasuje do głównej bohaterki Immy Tataranni, która nie jest niedościgłym ideałem, a kobietą z charakterem pełnym atutów i wad. Zagadka kryminalna, z którą przychodzi się jej zmierzyć w “Tajemnicy Serra Venerdì”, mocno ukorzeniona jest w miejscu akcji, dzięki czemu czytelnik nie tylko dostaje solidną dawkę klasycznie detektywistycznej rozrywki, ale też może oczami wyobraźni pozwiedzać i czegoś nowego o Materze się dowiedzieć. Bardzo polubiłam ten lekko humorystyczny, uszczypliwy styl autorki i już teraz czekam na tom czwarty, jednocześnie wznosząc modły o to, by w oryginale wkrótce ukazał się tom piąty!
 
Moja ocena: 7,5/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Oficyną Literacką Noir sur Blanc.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 24, 2026

"Pocałunek na pożegnanie" Lisa Gardner

"Pocałunek na pożegnanie" Lisa Gardner

Autorka: Lisa Gardner
Tytuł: Pocałunek na pożegnanie
Cykl: Frankie Elkin, tom 4
Tłumaczenie: Łukasz Praski
Data premiery: 03.06.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 416
Gatunek: powieść kryminalna
 
Lisa Gardner w przyszłym roku świętować będzie trzydziestolecie swojej twórczości kryminalnej, choć nie twórczości w ogóle - tę świętowała już kilka lat temu. Na rynku książki po raz pierwszy pojawiła się w 1992 roku z romansem i pod pseudonimem, co usatysfakcjonowało ją na tyle, że praktykowała to przez najbliższą dekadę. Teraz, na koncie ma ponad czterdzieści powieści rozpisanych na kilka cykli, cztery książki doczekały się ekranizacji, a większość statusu bestsellerów i tłumaczeń na inne języki. Ostatnie kilka lat spędziła na tworzeniu serii z nową postacią - Frankie Elkin, osobą prywatną zajmującą się nieodpłatnie poszukiwaniem zaginionych. W Polsce Frankie po raz pierwszy pojawiła się w 2022 roku (rok później niż w rynku anglojęzycznym) w “Zanim zniknęła”, teraz doczekaliśmy się tłumaczenia tomu najnowszego, czwartego pt. “Pocałunek na pożegnanie”, który, jak każdą książkę autorki, można od pozostałych części czytać niezależnie.
 
Wystarczy jeden telefon, by Frankie Elkin porzuciła postanowienie o odpoczynku i ruszyła w drogę - tym razem jej celem jest Tucson w Arizonie, gdzie trzy tygodnie temu rozpłynęła się w powietrzu młoda Afganka Sabera Ahmadi. A choć Frankie normalnie nie przyjmuje tak świeżych spraw, w końcu od czego jest policja? To jednak tym razem decyduje się na odstępstwo od normy - wydaje się, że wszyscy, z policją na czele, tę sprawę lekceważą. Przyjaciółka Sabery jest jednak przekonana, że kobieta nigdy nie zostawiłaby swojej czteroletniej córeczki, bez względu na to, jak faktycznie po przylocie do kraju wyglądało jej życie i relacje z dużo starszym mężem. Jak jednak dojść do sedna problemu, kiedy cała historia życia tej kobiety znajduje się tysiące kilometrów stąd? Na szczęście tym razem Frankie będzie miała wsparcie nie tylko w przyjaciółce zaginionej, ale i osobach, które prywatnie spotka na swojej drodze, a które, choć ekscentryczne, okażą się empatyczne i dobre jak mało kto.
“Od jakiegoś czasu wydaje mi się, że zdecydowanie za dużo ludzi jest gotowych zabić dla kogoś innego. Może potrzeba nam więcej takich, którzy desperacko chcą dla kogoś żyć.”
Książka rozpisana jest na prolog, 47 rozdziałów i epilog, a każdy z nich dodatkowo dzielony jest na krótsze fragmenty. Narracja powieści prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego przez Frankie i Saberę - ta pierwsza dominuje, ta druga pojawia się od czasu do czasu i dla rozróżnienia teksta pisana jest kursywą. Co ciekawe, relacja Sabery również pisana jest w czasie teraźniejszym, mimo iż opisuje zdarzenia sprzed kilku lat, z czasów, gdy jeszcze znajdowała się w Afganistanie. Język, jakim autorka się posługuje, jest prosty, codzienny, elegancki, nie ma w nim miejsca na przekleństwa czy inne formy dosadnej stylistyki. To jedna z tych autorek, które udowadniają, że nie trzeba mocnych słów, by wywołać mocny emocjonalnie efekt. Zdania są krótkie, dialogi prowadzone z dużym wyczuciem, w odpowiednich momentach podszyte nawet subtelnym humorem. Mimo narracji pierwszoosobowej, to nadal historia sprawy kryminalnej jest najważniejsza, Frankie pozostaje w tle.
“(...) dla większości Amerykanów Afganistan to zacofany kraj i naród. Nie chcecie słyszeć o tym, że większość z nas chodziła do kawiarni, korzystała z komórek i pracowała w biurach typu open space, które wyglądają dokładnie tak samo jak u was. Nie chcecie wiedzieć, że pewnej niedzieli poszłam do biura o ósmej rano, żeby nadrobić zaległości w papierach, a o ósmej wieczorem do miasta weszli talibowie i skończył się kraj, jaki znałam.”
Jej postać prowadzona jest z dobrym wyczuciem - jest obecna, jej pokiereszowana psychika w pewien sposób wpływa na wydarzenia, jednak nie na tyle, by powieść zdominowała. A choć teoretycznie przyzwyczajona jest do tego, że działa sama, z nikim nie zaprzyjaźnia się bliżej, to i pod tym kątem jej pobyt w Tucson odbiega od normy - poznaje kilkoro ludzi, którzy pomagają jej się ze sprawą uporać, a sami nie chcą nic w zamian. Są to postacie kolorowe, bardzo przyjemne, zwracające uwagę na to, że inne wcale nie jest złe. To dzięki nim powieść, mimo trudnego wątku uchodźctwa, nie przytłacza, a daje wrażenie lekkości lektury - nieraz podczas ich rozmów wkrada się subtelny wątek humorystyczny. Nie brakuje też oryginalnych zwierzątek, które początkowo mogą budzić lęk, a jednak również okazują się równie przyjemne co cała ludzka ekipa. Bardzo polubiłam ich wszystkich!
“Witamy w świecie kryzysu migracyjnego. Wojny, głód, klęski żywiołowe. Czytasz poranne wiadomości i myślisz: o, jakie to smutne. Ja czytam wiadomości i myślę: gdzie mogę ich upchnąć?”
Sama intryga kryminalna jest skomplikowana, dobrze wpleciona w problemy uchodźców, ale równocześnie trzyma się fikcji literackiej, dzięki czemu ta część powieści nadal pozostaje w strefie mocno rozrywkowej. Akcja toczy się umiarkowanie szybko aż do dynamicznego, lekko sensacyjnego finału o słodko-gorzkim posmaku. Zagadka jest zagmatwana, a choć w teorii da się wpaść na właściwy trop (ja nie wpadłam), to całość wydaje się trudna do samodzielnego złożenia. Autorka choć podsuwa tropy z dwóch stron - w końcu obserwujemy perspektywę Frankie i wspomnienia Sabery, to jednak manipuluje nimi tak, że nie sposób domyśleć się o co może w nich chodzić, jak połączyć je w jedno.
“Więcej obserwuj, mnie oceniaj.”
Jednak najważniejszy jest temat, na którym autorka zbudowała tę całą opowieść - motyw uchodźctwa przedstawiony tak szeroko, jak w fikcyjnej powieści kryminalnej jest to tylko możliwe. To poruszający obraz kobiety, całych rodzin, których życie w przeciągu jednego dnia legło w gruzach i nie stało się to z ich własnej winy. Dzięki narracji Sabery możemy poznać okres przed i po wkroczeniu talibów do Kabulu, poznać ją jako dziewczynkę żyjącą w szczęśliwej rodzinie i sierotę, która mimo ogromnego szoku nagle musi uciekać. Autorka krótko, ale bardzo dosadnie i równie mocno emocjonalnie opisuje jej historię życia w Afganistanie i próbę ucieczki, co daje czytelnikowi jasny, przejmujący obraz tego, z jakim ogromem nieszczęść ci ludzie musieli się zmierzyć, jak mocno musiało to oddziałać na ich psychikę. Można też z tego wyciągnąć uniwersalne przesłanie - ceń to, co masz, nigdy nie wiesz, kiedy te bezpieczne, dobre życie, jakie prowadzisz, może się nagle zakończyć.
“Chwile przychodzą i odchodzą, a nawet te najokropniejsze, jak na przykład to, czego doświadczyła Sabera Ahmadi, zostają wypalone w naszych duszach na resztę drogi. Utknęliśmy w jakimś kosmicznym tosterze; wszechświat już dawno o wszystkim zapomniał, a my nadal zmagamy się z poparzeniami psychiki.”
Jednak to nie na przylocie rodziny Sabery do Stanów ta historia się kończy. Lisa Gardner równie dosadnie przedstawia los uchodźców nie tylko w obozach, ale też, a może przede wszystkim, w krajach, które obiecały zapewnić im bezpieczeństwo, które zgadzają się na azyl i teoretycznie oferują nowy początek. Jednak ich rzeczywistość nie jest tak kolorowa - przychodzi im zmierzyć z tragicznymi warunkami, bezczynnością państwa, które obiecuje dużo, a tak naprawdę jest przeciążone i niezorganizowane. To obraz, w którym pojedyncze jednostki próbujące im pomóc, są skazane na porażkę przez ogromną skalę uchodźctwa. Bo jak jeden człowiek może uratować tysiące?
“Na tym polega problem z próbami zbawienia świata: to zadania znacznie przekracza możliwości jednej osoby.”
Autorka się nie patyczkuje, nie wygładza rzeczywistości, dzięki czemu stali mieszkańcy kraju borykającego się z napływem uchodźców, mogą spojrzeć na zagadnienie od innej strony - nie swojej, a ich, tych, którzy stracili wszystko, a teraz muszą nie tylko odnaleźć się w całkowicie innym kraju, innej kulturze, ale też zbudować samodzielnie życie od nowa nie mając nic - nawet wykształcenia, bo przecież dyplomy afgańskie nie są uznawane w ich nowym kraju zamieszkania.
“Nigdy nie ufaj ludziom, którzy napychają sobie brzuchy cudzą krzywdą.”
No właśnie, jest jeszcze zagadnienie różnicy kultur. Bardzo podobała mi się dokładność, z jaką autorka zarysowała konwencję życia w społeczeństwie afgańskim. To w końcu inne podejście do ról społecznych, inne niepisane prawa, inna religia i inna kuchnia, do której również przywiązana została duża uwaga - opis potraw, smakołyków, deserów zrobiły na mnie duże wrażenie!
“Bez względu na kraj, kulturę, religię, wszyscy w gruncie rzeczy jesteśmy tacy sami: chcemy kochać i być kochani, chcemy wierzyć, że takie uczucia mogą trwać wiecznie.”
W “Pocałunku na pożegnanie” Lisa Gardner poruszyła jeden z kontrowersyjnych tematów ostatnich lat, który burzy krew nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale również w Europie, o którym i w Polsce w chwili wybuchu wojny w Ukrainie było bardzo głośno. Robi to z dużą wiedzą, zrozumieniem i empatią - opisuje dokładnie sytuację uchodźców, dzięki czemu czytelnik jest w stanie zrozumieć z jaką skalą tragedii się mierzy. Ta baza staje się zaczątkiem intrygi kryminalnej, która pozostaje w strefie rozrywkowej, angażuje i ciekawi, a towarzystwo, jakie się przez tę historię przewija, dobrze ze sobą współgra - los uchodźców budzi smutek, współczucie, a historia postaci, które zaczynają Frankie towarzyszyć, podbudowuje morale, daje poczucie, że mimo przeciwności losu, cały czas warto próbować. To było moje drugie spotkanie z Frankie, nieporównywalnie bardziej udane niż pierwsze - myślę, że “Pocałunek na pożegnanie” może być jednym z najlepszych tytułów tej autorki, jakie miałam okazję czytać!
“Czasem największym darem, jaki można ofiarować innej wojowniczce, jest wiara w jej odwagę.”
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Albatros.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 22, 2026

"Ideburga. Pod Trzema Cyrklami" Leszek Herman

"Ideburga. Pod Trzema Cyrklami" Leszek Herman

Autor: Leszek Herman
Tytuł: Ideburga. Pod Trzema Cyrklami
Cykl: Ideburga von Flemming, tom 2
Data premiery: 03.06.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 384
Gatunek: powieść historyczna / kryminalna
 
Twórczość Leszka Hermana jest bardzo mocno związana z jego miejscem zamieszkania - ze Szczecinem, w którym żyje, pracuje, którego historią o dawien dawna mocno się interesuje. I temu właśnie daje wyraz w swoich powieściach - najpierw w książkach zaliczanych do uniwersum firmy ekspedycyjnej Sedinum, a teraz, jeszcze wyraźniej w serii z Ideburgą von Flemming, w której skupia się na końcówce XIX wieku, czyli czasie kluczowym dla tego miasta, w chwili, gdy rozpoczął się jego wielki rozkwit. Ideburga światło dzienne ujrzała rok temu i była oznaką zmiany, jakiej po dekadzie tworzenia uniwersum Sedinum autor potrzebował. Inne czasy, inna bohaterka, inna konwencja fabularna, która jest połączeniem powieści historycznej z detektywistyczną ubarwioną nutką sensacji. Pełny tytuł tomu pierwszego brzmi “Ideburga. Igrając z ogniem” (recenzja - klik!), drugi, na ten moment najnowszy, to “Ideburga. Pod Trzema Cyrklami”.
 
Połowa czerwca 1890 rok. Z soboty na niedzielę ze szczecińskiego hotelu porwany został dwudziestoletni książę Lambert von Tasso-Lunzenau. Po pierwszych przepytaniach świadków, policja zaczyna podejrzewać, że Heini von Flemming mógł być w jakiś sposób w sprawę zamieszany - zniknął dokładnie tej samej nocy. Na wieść o tym Ideburga, jego siostra, zjawia się w Szczecinie - przecież nie może siedzieć u ciotki, gdy jej bratu może grozić niebezpieczeństwo. Ida jest pewna, że Heini nie może być ze sprawą porwania powiązany, to po prostu przypadek, że zniknął tej samej nocy… A może nawet nie? Przecież Ida dokładnie pamięta, że z księciem spotkała się tydzień przed oficjalną datą porwania, kiedy uciekała przebrana za chłopaka z teatru i bardzo zaintrygowało ją jego dziwne zachowanie - może już wtedy działo się coś złego? Po co jednak ktoś miałby się dopuszczać porwania? I gdzie zniknął Heini?
 
Książka rozpisana jest na prolog, 21 rozdziałów, epilog i posłowie od autora, w którym wyjaśnia, co w jego powieści jest prawdą historyczną, a co fikcją literacką. Każdy z rozdziałów dzielony jest na krótsze fragmenty, często w jednym rozdziale dochodzi do zmiany perspektywy - im szybciej toczy się akcja, tym dynamiczniej zastosowana jest jej naprzemienność. Początki rozdziałów opatrzone są również datą w chwili, gdy do zmiany czasów dochodzi - większa część opowieści toczy się w 1890 roku, jednak kilka rozdziałów osadzonych jest jeszcze wcześniej, w 1850 rok i dotyczy dziadka Idy i Heiniego. Narracja powieści prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy dziadka Idy w 1850 roku oraz z perspektywy Idy, Martina i dziennikarza Maksa, jak i od czasu do czasu kilku drugoplanowych postaci w 1890. Styl powieści jest subtelnie stylizowany na ówczesne lata, co wyraźnie widoczne jest przede wszystkim w dialogach. Język dobrany jest z rozwagą, a to, czego czytelnik mógłby nie zrozumieć, tłumaczone jest w przypisach. Książkę czyta się płynnie, jednak przy dłuższych opisach, które czasami się w tym tytule zdarzają, trzeba się nieco skupić.
 
Tak jak w tomie pierwszym, tak i w drugim Ideburga wiedzie prym. To młoda dziewczyna, buntowniczka, którą niespecjalnie obchodzą nakazy etykiety - raczej tym, czego się boi, jest kara, jaką może dla niej zarządzić jej ojciec czy brat. W końcu są to czasy, gdy kobiety, szczególnie te z dobrych domów, były całkowicie zależne od męskich przedstawicieli rodziny. Dlatego też Ideburga przy swoim boku ma pokojówkę Almę - razem tworzą dobry duet, Alma dużo bardziej bojaźliwa i równocześnie ciągle dbająca o dobre imię swojej pani, nieraz przywraca Idę na ziemię i ratuje ją z potencjalnych tarapatów. Niemniej jednak poprzez ten duet autor doskonale oddaje realia życia ówczesnych lat z perspektywy kobiety - tego, jak niewiele mogły, tego, jak bardzo zachowawczo musiały się poruszać w towarzystwie.
“To temperamentna dzierlatka, myślał. Za jego czasów panienki z dobrych domów to same nawet nosa nie mogły wyściubić poza salon i bawialnię, a dzisiaj proszę, do czego doprowadziło takie bezstresowe wychowanie i ta cała emancypacja. W głowach się takim trzpiotkom przewraca.”
Tym razem jednak intryga powieści nie kręci się wokół Idy, a jej brata, Heiniego, który do tej pory stanowił jej podporę, młodego biznesmena, który bardzo sprawnie porusza się w świecie finansów. Przynajmniej robił tak do tej pory, bo właśnie teraz okazuje się, że umowa zakupu pewnej firmy związanej z żeglugą morską może okazać się dla niego wielką klapą… I tak historia wplata się w męskie kręgi, przybliża nieco kontrastowo powinności i akceptowane społecznie zachowania tej płci w porównaniu do tego, czego mogły dopuszczać się kobiety, ale też przynosi pytania, które chętnie zadają thrillery psychologiczne - o to, jak dobrze zna się najbliższych i w jakich okolicznościach bardzo łatwo o zwątpienie.
 
W oderwaniu od rodziny Idy warto też wspomnieć o postaci dziennikarza Maksa, który na wieść po porwaniu przyjeżdża z Berlina do Szczecina. Choć jego perspektywa pojawia się nieco rzadziej niż Idy i Martina, to jednak jest znacząca - to czarny bohater, który w pogoni za sensacją, jest w stanie zrobić dużo niekoniecznie dobrych rzeczy. Jak sam autor zwraca uwagę w posłowiu, to zachowanie dobrze nam współcześnie znane, a postać, na której wzorowany był ten bohater, była jedną z pierwszych, które tak jawnie nie trzymały się żadnego kodeksu.
 
Intryga powieści zapoczątkowana została już w tomie pierwszym (w formie epizodu), jednak w tym autor odpowiednio daną sytuację przypomina, by czytelnik nie czuł się w historii zagubiony. Ten zaczątek jest jednak znaczący, bo przez niego Ida zostaje w intrygę wplątana mocniej niż tylko poprzez postać swojego brata. Początkowe tempo akcji nie jest szybkie, autor poświęca dużo miejsca na opisy historii, miejsc, obyczajów, dopiero pod koniec znacząco przyspiesza - to wtedy narracja oddana jest w krótkich naprzemiennych perspektywach. Zagadka jest dobrze wymyślona, mocno wikła się w realia ówczesnych czasów, a twisty fabularne rozmieszczone są w odpowiednich miejscach, by utrzymać uwagę czytelnika na stałym poziomie. Jedynie rozdziały z roku 1850 trochę z rytmu lektury wytrącają, niemniej konieczne są nie tylko dla samej intrygi, ale także dla dwóch innych wątków: historycznej przemiany Szczecina i motywu masonów, który może i zalicza się do tych drugoplanowych, jednak jest dla całej fabuły ważny.
“A może był wobec niej niesprawiedliwy? Łatwo oskarżać innych o miłość do pieniędzy, kiedy samemu nigdy się ich nie potrzebowało, bo zawsze były w nadmiarze.”
Obok postaci i zagadki kryminalnej ważne jest też całe tło historyczne powieści. Autor oddaje każdy detal z dbałością - poczynając od mapy miasta, przez budynki i biznesy, jakie w ówczesnym Szczecinie się rozwijały, poprzez różne organizacje i społeczne mody na np. seanse spirytystyczne. Etykieta, środki transportu, forma publikowania prasy - wydaje się, że do oddania każdego jednego szczegółu tego świata przedstawionego autor przygotował się z najwyższą starannością. W tym tomie pojawia się też motyw, który czytelnicy znają z Sedinum - w końcu firma, jaką Heini kupił, związana jest z żeglugą morską i ze szczecińskim portem, który właśnie w tamtych czasach (jak wszystko wtedy w Szczecinie) mocno się rozwijał.
 
Leszek Herman serią Ideburga zapełnia dziurę, jaką mieliśmy w polskiej literaturze kryminalnej - nie tylko przenosi nas w końcówkę XIX wieku, ale i historię gatunkową opisuje z perspektywy młodej, charyzmatycznej kobiety, która dzięki swojej pozycji, jak i pieniądzom rodziny, może pozwalać sobie na więcej niż inne panny w jej wieku. Nie jest to więc mroczny kryminał, a raczej powieść detektywistyczna z domieszką awanturniczą. W tomie drugim wkraczamy w męski świat - biznesy, rozrywki, tajne organizacje i przeróżne spiski przejmują naszą uwagę, przez co wrażenie klasycznej powieści detektywistycznej z tomu pierwszego się rozmywa, ale za to ukorzenienie intrygi w historii, w ówczesnych zasadach, prawie i etykiecie robi duże wrażenie. Teraz pozostaje tylko pytanie - co przyniesie nam tom trzeci?
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza.

Książka w papierze dostępna jest na stronie muza.com.pl
- na hasło KRYMINALNATALERZU10 10% taniej (dotyczy całego asortymentu sklepu)!

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 21, 2026

Wygraj "Jeszcze nie teraz"! Konkurs patronacki

Wygraj "Jeszcze nie teraz"! Konkurs patronacki

Wygląda na to, że pogoda zatroszczyła się o to, by dobrze rozpocząć tę porę roku, na którą czekało tak wielu - w końcu dzisiaj mamy pierwszy dzień astronomicznego lata! A skoro pogoda już jest, to jedyne, o co jeszcze trzeba się zatroszczyć, to dobre książki - dlatego właśnie dzisiaj zapraszam Was na konkurs z nowym kryminałem Artura Żurka pt. "Jeszcze nie teraz"!

A jest to tytuł, który otwiera nową serię zatytułowaną Koło śmierci autora, który znany jest z tego, że lubi wrzucać swoje postacie w sytuacje bez wyjścia i uważnie przyglądać się im dylematom i podjętym decyzjom. I tak jest z Romanem, głównym bohaterem tej powieści, który musi zdecydować co teraz, w chwili, w której traci wszystko. Ale samo podjęcie decyzji wcale nie jest równoznaczne z jej realizacją, prawda? To historia, w której nic nie układa się gładko, a każda z postaci musi mierzyć się przede wszystkim z tym, co siedzi w jej głowie… Jest to więc powieść, która przypadnie do gustu czytelnikom ceniącym nie tylko dobrze rozpisane zagadki kryminalne, ale także dające do myślenia kreacje postaci, które nie zawsze podejmują decyzje, jakie podejmować powinny... 

Jeśli jednak jeszcze nie jesteście pewni, czy to książka dla Was, to zapraszam na moją recenzją, którą znajdziecie tu - klik!


By wziąć udział w konkursie, odpowiedz na pytanie:
Czy postać psychologa uwikłanego w zbrodnię jest dla Ciebie interesująca? Swoją odpowiedź uzasadnij.


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej, bardziej oryginalnie – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 21 do 26 czerwca, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 3 lipca.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze kierować się będę również stałą aktywnością uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profili autora książki (IG - klik!, FB - klik!), wydawnictwa na IG (klik!) i FB  oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 19, 2026

"Skwer Krwawiącego Serca" Elly Griffiths

"Skwer Krwawiącego Serca" Elly Griffiths

Autorka: Elly Griffiths
Tytuł: Skwer Krwawiącego Serca
Cykl: Harbinder Kaur, tom 3
Tłumaczenie: Maria Olejniczak-Skarsgärd
Data premiery: 03.06.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 384
Gatunek: powieść kryminalna
 
Elly Griffiths narodziła się niecałe dwadzieścia lat temu w Norfolk. To tam Domenica de Rosa spacerowała po mokradłach Titchwell Marsh ze swoim mężem, który właśnie przebranżowił się na archeologa. Podczas ich wędrówki opowiedział jej o dawnych wierzeniach związanych z tym miejscem, a to zasiało ziarno w płodnym umyśle pisarki - tak powstała jej pierwsza powieść kryminalna “Szlak kości”, początek cyklu z archeolożką Ruth Galloway, który przyniósł jej światową sławę. Autorka jednak na koncie miała już cztery książki obyczajowe, zatem by gatunki swojej twórczości rozróżnić, za namową swojej agentki, przybrała pseudonim literacki Elly Griffiths.
A choć teraz na koncie ma ponad trzydzieści powieści, kilka cykli kryminalnych i nagrody literackie, to jednak polski rynek cierpi na niedostatek jej twórczości. W 2011 roku ukazały się u nas dwa pierwsze tomy z Ruth Galloway, by dopiero po dwunastu latach, już pod szyldem Wydawnictwa Albatros, autorka pojawiła się ponownie z jednym z najnowszych jej cykli - z detektywką Harbinder Kaur.  W 2023 ukazały się dwa pierwsze tomy: “Piekło jest puste” i “PS. Dzięki za zbrodnie”, po czym znowu przyszło nam czekać aż trzy lata na kolejny tytuł - tom trzeci pt. “Skwer Krwawiącego Serca”, choć na rynku angielskim wydany był już kilka lat temu, a w  międzyczasie autorka zdążyła wydać kilka kolejnych powieści i rozpocząć kolejne cykle. Oby w końcu przyszedł czas na polską karierę Griffiths - po lekturze “Skweru Krwawiącego Serca” zdecydowanie mam ochotę na więcej!
 
Londyn, druga połowa września 2019 roku. Zbliżająca się do czterdziestki Angielka hinduskiego pochodzenia Harbinder Kaur w stopniu detektyw inspektor właśnie rozpoczęła pracę  w wydziale śledczym Policji Metropolitalnej, gdzie kieruje całym zespołem dochodzeniowym. To dla niej spory awans, ale też duże wyzwanie - dopiero co przeprowadziła się do Londynu z niewielkiej miejscowości, gdzie zostawiła całą swoją rodzinę i wszystkich znajomych. Traf chce, że jej pierwsza sprawa od razu okaże się śledztwem dużego kalibru, które przyciągnie uwagę krajowych mediów. Na zjeździe absolwentów w ekskluzywnym liceum Manor Park dochodzi do podejrzanej śmierci - to znany polityk, który dwadzieścia jeden lat temu zdawał w tym miejscu maturę. Teraz ze śladami białego proszku pod nosem znaleziony został martwy w łazience - przedawkowanie? Jego dawni szkolni znajomi wraz z policjantką Cassie, która nie tylko należała do tego samego rocznika, ale też trzymała się ze zmarłym w jednej paczce, wykluczają możliwość, by polityk w ogóle zażywał narkotyki. Badania medyczki sądowej to potwierdzają - to było upozorowane morderstwo. Kto go zabił? Trop zdaje się prowadzić do przeszłości, do dnia, w którym po zdanych maturach zginął w wypadku na stacji kolejowej jeden z nich… Czy paczka z Manor Park właśnie od tej chwili była przeklęta?
 
Książka rozpisana jest prolog, 47 rozdziałów i epilog. Każdy rozdział podpisany jest imieniem jednej z trzech bohaterek, której perspektywę poznajemy oraz dniem tygodnia, o ile ten ulega zmianie. Rozdziały nie są pisane jednym ciągiem, często dzielone są na krótsze fragmenty. Narracja powieści prowadzona jest trzeciej osobie czasu teraźniejszego przez Harbinder oraz w pierwszej osobie czasu przeszłego przez Cassie i Annę, dwie kobiety, które kiedyś należały do Grupy, czyli paczki nastolatków, do której zaliczał się też zmarły polityk. Narracja obydwu kobiet przeplata współczesne zdarzenia w wspomnieniami z przeszłości, narracja Harbinder jest skupiona na tu i teraz, na ważnym, pierwszym śledztwie, jakie w nowym miejscu prowadzi. Styl powieści jest lekki i spokojny, nawiązuje do klasyki gatunku powieści detektywistycznej, w której nie mrok zbrodni był najważniejszy, a zagadka i lekko podszyty humorem sposób jej przedstawienia. W tekście pojawiają się też nawiązania, a nawet dokładne cytaty do dzieł literackich, klasyki literatury, co prawdopodobnie jest cechą całego cyklu - tytuł tomu pierwszego zaczerpnięty był przecież z Szekspira, z “Burzy”, która i w tym tomie się przewija. Nie utrudnia to jednak lektury, wypada całkiem naturalnie, co daje wrażenie, że autorka jest bardzo dobrze zakorzeniona w historii literatury i historii Anglii (również takie wzmianki są od czasu do czasu zauważalne). Widać, że język w tej powieści jest ważny, słowa dobierane są tak, by uzyskać odpowiedni efekt, cały czas zachowując stylistyczną klasę.
“- Cześć, szefowo.
Harbinder uwielbia, kiedy tak się do nie zwracają. Chętnie wgrałaby to powitanie zamiast dzwonka swojej komórki.”
Mimo że “Skwer Krwawiącego Serca” to już trzecia książka z Harbinder Kaur, to jednak pisana jest tak, by dało się ją czytać jako powieść oddzielną. I dla mnie właśnie ten tytuł był pierwszym spotkaniem z tą bohaterką i tą autorką - nie czułam się w żaden sposób poszkodowana, niczego mi nie brakowało, choć przyznam, że główna bohaterka zaciekawiła mnie na tyle, że faktycznie chciałabym z czasem do dwóch poprzednich tomów wrócić. Niemniej jednak nie czułam, żeby coś mnie ominęło - poznałam Harbinder w momencie, w którym i ona rozpoczyna nowy etap swojego życia, po raz pierwszy opuściła rodzinne okolice, po raz pierwszy mieszka w wynajmowanym mieszkaniu, a nie z własnymi rodzicami. To bohaterka przyjemna i ciekawa - Angielka hinduskiego pochodzenia o homoseksualnej orientacji, nie do końca pewna społecznie, ale doskonale znająca się na swojej pracy. Harbinder urzekła mnie swoim podejściem, poczuciem odpowiedzialności, a równocześnie potrzebą nawiązania z kimś bliższych, przyjacielskich relacji. Dzięki temu, że właśnie teraz trafiła do Londynu, czytelnik może odkrywać te miasto wraz z nią, a równocześnie poznać jej przeszłość, kiedy porównuje to, co ma teraz, do tego, co znała wcześniej. Co więcej, poprzez swoje pochodzenie i orientację bohaterka zwraca uwagę na wielokulturowość współczesnej Anglii, jak i wszystkie przejawy dyskryminacji - sama jest wyczulona na tym punkcie, sporo w tym temacie zauważa.
“- Typowe - zauważa Kim. - Mężczyzna traci panowanie nad sobą, ale kobieta jest zła jak osa.
- Nie ja ustanawiam zasady, Blondie - odpowiada Jake.
- Prawdopodobnie ustanawiasz. Bo reprezentujesz patriarchalny porządek - mówi Harbinder.”
Harbinder prezentuje spojrzenie na zagadkę kryminalną z zewnątrz, Cassie i Anna od środka. A choć obydwie należały do tej jednej Grupy, to przedstawiają dwa różne spojrzenia, dwie perspektywy na teraz i wtedy - bo w końcu na porównaniach przeszłości do teraźniejszości mocno ta intryga się opiera. Dwadzieścia jeden lat to dużo czasu na ułożenie sobie życia, założenie rodziny, zrobienie kariery, z czego członkowie Grupy ewidentnie korzystali. Poza nimi dwiema znajdują się tam politycy, muzyk i aktorka. To zderzenie ich dawnych marzeń i oczekiwań z tym, co faktycznie udało im się osiągnąć. Po tylu latach od rozstania w końcu wszyscy spotykają się ponownie - i tak jak dwadzieścia jeden lat temu, ktoś w czasie ich spotkania ginie. Przypadek?
“(...) za tymi brzydkimi ceglanymi murami kryło się takie bogactwo wspomnień, dobrych i złych, że nie mogłam się nadziwić, jakim cudem to wszystko nagle nie stanęło samoistnie w płomieniach, tak jak w filmach grozy domy zbudowane na wiekowych cmentarzach.”
Poprzez wracanie bohaterek to wspomnień z czasów licealnych możemy przyjrzeć się funkcji pamięci - dzięki dwóm perspektywom z dawnych lat jesteśmy w stanie dostrzec, że jedno zdarzenie może być interpretowane, zapamiętane na różne sposoby, a to, co po latach zostaje w pamięci, niekoniecznie zawsze musi być prawdą. Ponadto pojawia się temat traumy, tego w jaki sposób ona oddziałuje na pamięć, zapis tego, co było. To często poruszany motyw w literaturze, a jednak za każdym razem równie fascynujący.
“Pamięć jest dynamiczna, nieustannie podlega aktualizacji.”
Sama intryga bazuje na klasycznych założeniach gatunku - ważni są przede wszystkim ludzie w sprawę zaangażowani, zatem historia nabiera cech obyczajowych. Ich relacje, ich reakcje, sekrety, jakie skrywają, rozczarowania, których nie chcą okazać, są bazą, z której zbudowana została zagadka. Tempo akcji zatem nie jest szybkie, a uwaga skupia się na świadkach i kolejnych badanych tropach. I tych jest kilka - sprawa z przeszłości, polityczne zawiłości i listy, które zmarły dostawał, dają spore pole do manewru, a równocześnie rozpraszają uwagę śledczych - za którym tropem podążyć? Autorka raz po raz podsuwa jakieś tropy, choć nie do końca rozwija ich potencjał, podobnie jest z zakończeniem, po którym oczekiwałam czegoś więcej, efektu wow, spojrzenia na całą opowieść od kompletnie innej, acz nadal bardzo bliskiej całej fabuły strony.
“Kiedy długo żyjesz w strachu przed czymś, a ktoś w kilku słowach uwalnia cię od tego strachu, czujesz się dziwnie poirytowany.”
Te niedociągnięcia jednak neutralizuje klimat i miejsce powieści. Poruszamy się tu po Londynie, w którym dzielnice wielkich sław leżą tuż przy dzielnicach, w które strach się zapuszczać. Wielkie luksusowe domy kontrastują z małymi mieszkalnymi klitkami, a współczesna wielokulturowość miasta świetnie kontrastuje z cytatami i gatunkowym nawiązaniem do klasyki. Bogate dzieciaki, które wyrosły na znane osobistości funkcjonują tuż obok tych niewidzialnych, prowadzących zwyczajne, pełne codziennych trosk życia.
“Czas jechać do pracy, myśli Harbinder. Unosi rękę, gdy na światłach zatrzymuje się taksówka. Ilekroć to robi, zawsze ma wrażenie, że gra w filmie.”
Elly Griffiths w “Skwerze Krwawiącego Serca” sprawnie połączyła kilka elementów: klasykę gatunku z portretem współczesnego Londynu, wizję nastolatków wkraczających w dorosłe życie z postaciami wchodzącymi w wiek średni. Bardzo spodobał mi się sposób narracji - spokojny, elokwentny, niewymuszony, w odpowiednich momentach wykorzystujący ironię. Polubiłam też sposób kreacji postaci, przede wszystkim Harbinder, która zachowuje się, jak klasyczny detektyw (a przynajmniej się stara), a jednak jest kobietą bardzo nowoczesną. Choć rozwiązanie intrygi kryminalnej nie do końca sprostało moim oczekiwaniom, to nie uważam, że jest to coś, co przekreślałoby całą książkę, której spokojny sposób prowadzenia fabuły i skupienie na człowieku bardzo mi odpowiadały. Z pewnością nie było to moje ostatnie spotkanie z prozą Elly Griffiths!
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Albatros.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 18, 2026

"Kłamstwa między nami" Jen Bray

"Kłamstwa między nami" Jen Bray

Autorka: Jen Bray
Tytuł: Kłamstwa między nami
Tłumaczenie: Magdalena Sommer
Data premiery: 10.06.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 352
Gatunek: thriller psychologiczny / dramat rodzinny
 
“Kłamstwa między nami” to debiut literacki Jen Bray, do którego przygotowywała się od dawna. Kilkanaście lat literackich prób i błędów i osiemnastoletnia kariera dziennikarska w końcu zmotywowały ją do tego, by to zrobić - pokazać się światu jako autorka powieści kryminalnych. Na ten moment książka dostępna jest tylko na rynkach anglojęzycznych i polskim, w przyszłym roku ukazać ma się również w Niemczech. Autorka już teraz wspomina o pomysłach i pracy nad swoją drugą powieścią.
 
Czasy współczesne, kwiecień, południowo-wschodnie wybrzeże Irlandii, małe rybackie miasteczko Dunmore East, gdzie matka Lucy, Tary i Susanny ma niewielki domek pod wynajem, do którego tak naprawdę od czasów dzieciństwa dziewczynek nigdy nie przyjeżdżali. Teraz Susanna zabiera tam Lucy - mówi coś o wspólnej kolacji, szykuje cztery nakrycia. Zanim jednak wyjaśni Lucy, co to wszystko ma na celu, ktoś ją odwiedza, mężczyzna, z którym zaczyna się kłócić. Potem wychodzi, zanim jednak to zrobi, każe Lucy pozamykać dobrze drzwi i okna i nie ruszać się z miejsca. Problem w tym, że nie wraca, a kolejnego dnia w mediach pojawia się informacja o morderstwie w okolicy klifu tuż przy ich lokalizacji. Czy to może być Susanna? Co stało się poprzedniego wieczoru i po co starsza siostra ją tutaj ściągnęła? By rozwiązać zagadki teraźniejszości, Lucy będzie musiała odkryć historię ich rodziny sięgającą nie tylko jej własnej tragedii sprzed kilkunastu lat, ale i dalej - do czasu ostatnich rodzinnych wakacji w tym miejscu.
"(…) Jesteśmy zakładniczkami tego, co było (…). Nie możesz oczekiwać innej przyszłości, jeśli nie rozliczysz się z przeszłością."
Książka podzielona jest na trzy części i epilog. Części rozpisane są na pięćdziesiąt cztery krótkie, kilkustronicowe rozdziały, których akcja toczy się naprzemiennie: współcześnie, w Nowym Jorku roku 2011 i w Dunmore East w 1983 - czasy przeszłe zawsze na początku rozdziału są podpisane. Narracja historii współczesnej prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego przez Lucy, a przeszłości w trzeciej osobie również czasu teraźniejszego. Zdarzenia toczące się w Nowym Jorku pisane są z perspektywy kilku postaci, zdarzenia z 1983 przede wszystkich z perspektywy matki sióstr. Poprzez zaplątanie intrygi w przeszłość historia nabiera spokojnego, melancholijnego rytmu, a skupienie koncentruje się nawet nie tyle na samych zdarzeniach, co na emocjach, wspomnieniach i pamięci postaci. Język, jakim powieść jest pisana, jest bardzo przystępny, zarówno dialogi, jak i wewnętrzne przemyślenia postaci wypadają bardzo naturalnie. W tekście czasami pojawiają się fragmenty wiadomości, co jest odpowiednio zaznaczone. To wszystko składa się na książkę, którą czyta się łatwo, szybko i przyjemnie.
 
Mocny kryminalny akcent, od którego rozpoczyna się historia, zdaje się być tylko pretekstem, by odkryć przeszłość, sekrety i niedopowiedzenia, jakie narosły w tej jednej rodzinie przez lata. Bardzo szybko zatem narracja kieruje się w stronę dramatu rodzinnego i dwóch zdarzeń, wokół których na przestrzeni lat wyrósł mur milczenia i tajemnicy. To on powoduje emocje toksyczne - poczucie winy zbudowane na samych domysłach i oscylujące wokół egocentryzmu człowieka, bo przecież czyż nie jest tak, że osoby wrażliwe to siebie widzą jako przyczynek nieszczęść narastających dookoła? Tak jest z Lucy, późnym dzieckiem w tej rodzinie, jedyną z całej trójki, która wymagała zawsze opieki szczególnej przez synestezję dotykową, na którą cierpi. Wątek tej przypadłości wprowadza w historię ciekawy element fabularny i emocjonalny - poprzez niego empatia staje się zjawiskiem fizycznym, co wpływa na sposób funkcjonowania bohaterki. Jednak to nie jedyny powód jej obniżonego poczucia własnej wartości, a poprzez tę opowieść powoli, acz skutecznie będziemy docierać do sedna problemu.
“(...) tkwię uwięziona w pułapce tego, kim jestem, przeszłość i teraźniejszość walczą o moją uwagę.”
Choć Lucy przez narrację pierwszoosobową wydaje się czytelnikowi najbliższa, to jednak nie tylko ona zasługuje na uwagę. Tuż za nią ląduje Susanna, najstarsza siostra, pewna siebie, samowystarczalna, kobieta, która tak łatwo zawsze przejmuje ster i dba o swoją karierę - jest nagradzaną pisarką, która podporządkowała swoje życie tworzeniu opowieści, która poświęciła dla tego sukcesu wiele. Poprzez jej postać autorka ma szansę wpleść trochę motywów oscylujących wokół tworzenia literatury i priorytetów, bez których trudno jest współcześnie coś osiągnąć, a które mimo wszystko tak łatwo zacierają właściwe granice.
"Zawsze wydawało mi się, że istniało jakieś „przedtem”, gdy nasza rodzina była idealna jak na obrazku, i „potem”, gdy wszystko się popsuło.”
Trzecia, środkowa siostra wydaje się czarną owcą rodziny. Zbuntowana, kiedyś i teraz żyjąca na przekór, trzymająca się złych emocji, które utrudniają jej bliskie relacje z siostrami. Jej z całej trójki poświęcamy najmniej uwagi, a jednak przez tę swoją zadziorność i nieobecność jej rola w fabule mimo wszystko jest znacząca i wyrazista.
"Nasza rodzina miała życie przede mną.”
Każda z postaci otoczona jest kłębkiem toksycznych emocji, każda zdaje się odgrywać rolę, w jakie lata temu dały się wtłoczyć, a przez brak komunikacji pozwoliły frustracji, niedopowiedzeniom i szufladkowaniu narastać. Relacje siostrzeńskie przeplatane są zawiłością związków małżeńskich i to w dwóch perspektywach - teraz i kiedyś. Dlaczego w imię miłości tak łatwo idziemy na ustępstwa, zapominamy o swoich potrzebach, zatracamy się w drugiej osobie, a gdy orientujemy się, że jednak i my jesteśmy ważni, bardzo często okazuje się, że na zmiany jest już za późno?
 
No właśnie, wszystko sprowadza się tak naprawdę do decyzji. Błahych, podejmowanych w biegu, pod wpływem emocji, które nagle okazują się punktem zmieniającym całą przyszłość. Decyzji, których często się wstydzimy, które skrywamy, a to właśnie jest baza pod mur, z którego wyrastają toksyczne relacje pełne poczucia winy i niezrozumienia.
"(…)  zastanawiam się nad nieprzewidzianymi konsekwencjami pozornie prostych wyborów. Jak wybory podjęte pod wpływem impulsu mogą wszystko zmienić."
Cała ta opowieść toczy się na tle małej, irlandzkiej nadmorskiej wioski, gdzie życie płynie inaczej niż w Dublinie. Bliskość natury, surowość krajobrazu, który z daleka zdaje się piękny, a z bliska może okazać się zabójczy, wprowadzają ciekawy nastrój, tworzą dobre tło uwidaczniające ostre rysy rodzinnych relacji.
"Patrzysz na to z perspektywy osoby dorosłej. Przypomnij sobie, jak to jest być dzieckiem."
No koniec wróćmy do samej budowy powieści. Akcja prowadzona jest tempem spokojnym, w którym wspomnienia i refleksje zdają się liczyć mocniej niż to, co dzieje się teraz. Autorka dobrze czytelnika przez historię prowadzi - kończy rozdziały w odpowiednich miejscach, sprawnie korzysta z przeskoków czasowych tak, by czytelnik cały czas na coś oczekiwał. Jedne tajemnice narastają, inne się częściowo wyjaśniają, a intryga z kartki na kartkę robi się coraz bardziej rozbudowana. Jedynie samo zakończenie łatwo wpada w schematy, jest szybkie i zaskakująco sensacyjne jak na tak refleksyjny, podszyty mocnym wątkiem obyczajowym thriller.
 
Podsumowując, “Kłamstwa między nami” to dobry przedstawiciel gatunku thrillera psychologicznego, w którego centrum stoi rodzina. Jen Bray z dużym wyczuciem przygląda się trudnym emocjom, jakie w tej podstawowej komórce społecznej narastają, jak łatwo przemilczenia i uniki tworzą mur trudny do przebicia, a równocześnie zbroję, która po odpowiednio długim czasie zaczyna nas definiować. Ciekawa cecha jednej z bohaterek, wątek literacki i piękne surowe tło południowej Irlandii dodają historii charakteru, a przyjemnie prowadzona narracja zapewnia płynność i lekkość lektury. Debry debiut, dobra rozrywka, która zmusza do kilku refleksji - to thriller psychologiczny, jaki lubię. Czekam na więcej!
 
Moja ocena: 7/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza.

Książka w papierze dostępna jest na stronie muza.com.pl
- na hasło KRYMINALNATALERZU10 10% taniej (dotyczy całego asortymentu sklepu)!

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!