maja 06, 2026

"Tam, gdzie zmrok zapada szybciej" Wojciech Chmielarz

"Tam, gdzie zmrok zapada szybciej" Wojciech Chmielarz

Autor: Wojciech Chmielarz
Tytuł: Tam, gdzie zmrok zapada szybciej
Data premiery: 22.04.2026
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 632
Gatunek: powieść grozy
 
Wojciech Chmielarz już od dobrych kilku lat jest jednym z najpopularniejszych autorów polskiej literatury kryminalnej. Zdobył wszystkie najważniejsze gatunkowe nagrody, doczekał się trzech ekranizacji z gwiazdorską obsadą oraz superprodukcji audio, jego książki tłumaczone są na inne języki (najwięcej pojawia się na rynku francuskim). Na koncie ma ponad dwadzieścia solowych powieści, trzy pisane w duecie, nie brakuje też opowiadań wydawanych w polskich antologiach. Swoją karierę rozpoczynał gatunkiem rasowego kryminału, by z czasem poszerzyć repertuar o thrillery i powieści sensacyjne. Z tego jest znany, w tych gatunkach sprawdza się znakomicie. Ale czasem pojawiają mu się w głowie historie, które potrzebują innej oprawy… Tak było w 2014 roku z postapokaliptyczną “Królową głodu”, i tak jest teraz z “Tam, gdzie zmrok zapada szybciej” - powieścią, która przypisana została do gatunku horroru, najobszerniejszą książką w jego kilkunastoletniej twórczości.
 
Podkarpacie. Niedaleko granicy z Ukrainą, w punkcie przecięcia się dwóch górskich dolin położone jest małe miasteczko Pasło, które w swojej historii ma kilka głośnych wzlotów i kilka bolesnych upadków. Właśnie nadciąga listopad, ale w tym roku niesie on nie tylko szybko zapadające wieczory i chłód. Nadchodzi coś, czego nie sposób będzie kontrolować, coś, co bardzo umiejętnie zacznie wyciągać z ludzi to, co w nich najgorsze…
Na razie jednak mieszkańcy zaprzątnięci są swoimi małymi, codziennymi dramatami. Jak Szwed, przyjezdny sprzed kilku lat, który szybko się ożenił i żonę stracił, a teraz traci też nadzieję, że kiedykolwiek uda mu się dojść do porozumienia z jej osiemnastoletnią córką. Jak Tamara, która mieszka z mężem matki, do którego czuje tylko gorycz, a czasem wręcz nienawiść. Jak Sylwia, która szuka na dnie butelki wyjaśnienia, dlaczego jej własny syn nie chce utrzymywać z nią kontaktu. Czy każdy z mieszkańców Pasła ma w zanadrzu takie prywatne tragedie? Czy to przez nie do wioski nadciągnęło skoncentrowane zło?
“Żyjesz jej życiem, nie swoim. Albo raczej jakąś atrapą jej życia.”
Książka rozpisana jest na cztery części i epilog. Każda z części dzielona jest na osobno numerowane, krótkie, najczęściej kilkustronicowe rozdziały, w których jest miejsce zarówno na dialogi, jak i opisy wewnętrznych rozterek postaci. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy kilku postaci, co z początku wymaga od czytelnika pewnej uwagi (każdy z kilku pierwszych rozdziałów dotyczy innej osoby), z czasem jednak narracja się stabilizuje, a na przód wysuwają się dwie główne, podstawowe postacie. Historia toczy się w dwóch planach czasowych, teraz w listopadzie, w Paśle i w przeszłości, w większości w Warszawie, dzięki czemu czytelnik poznaje pełną historię jednej z głównych postaci. Czasy są jasno rozdzielone, rozpisane naprzemiennie na części. Styl powieści jest charakterystyczny dla ego autora, czuć w nim dużą swobodę językową i elastyczność, dzięki której każda scena jest odpowiednio poprowadzona - sceny z zabarwieniem gangsterskim są dynamiczne, sceny grozy wprowadzają napięcie, a przeważające w powieści momenty osobistych dramatów buzują od trudnych emocji. Dialogi prowadzone są naturalnie, słownictwo jest codzienne, dopasowane do sytuacji, raczej niewiele jest przekleństw. Książkę czyta się płynnie, bez jakichkolwiek językowych potknięć czy chwil zawahania.
“Wiedziała, że źle robi, ale z każdym wypowiedzianym słowem nakręcała się coraz bardziej, nie potrafiła przestać. (...) Miała po prostu taki dzień, kiedy potrzebowała kogoś skrzywdzić, a ona zwyczajnie jej się nawinęła.”
Bez względu na gatunek, w którym akurat pisze Wojciech Chmielarz, jeszcze jedno (poza samym stylem) jest zawsze stałe: psychologiczna strona powieści, głębokie i niejednoznaczne kreacje postaci. Nie brakuje więc tego i w “Tam, gdzie zmrok zapada szybciej”, gdzie nie ma bohaterów jednoznacznie dobrych i złych, bo każdy składa się z wieku skumulowanych przez lata elementów. Elementów znajomych, emocji, potknięć i bólu, który w jakimś stopniu w swoim życiu odczuwał każdy z nas. Każda z postaci rozgrywa swój własny dramat, buduje wieżę krzywd, która z każdą dołożoną cegiełką staje się coraz mocniejsza. I tak umacniają się w swoim bólu, nie dają mu ujścia, jednocześnie tworząc wokół siebie mur, który dla innych jest coraz trudniejszy do przebicia. To historia ludzi skrzywdzonych i krzywdzących, którzy z biegiem lat coraz mocniej gubią się w labiryncie przemilczeń, rozczarowań i kłamstw. Ach, ile razy w trakcie lektury miałam ochotę złapać postacie za ramiona, spojrzeć w oczy i powiedzieć: mów, co leży ci na sercu! Ale czy nie tacy wszyscy jesteśmy? Zamiast rozwiązywać codzienne małe niesnaski, wolimy odpuścić, po czym nagle okazuje się, że nagromadziło się już ich tyle, że droga do porozumienia wydaje się już po prostu za długa, za kręta, za trudna do przebycia? To prowadzi do kumulacji, do narastających złych emocji, które na potrzeby intrygi wykorzystuje autor. Tu narosłe krzywdy przeradzają się w nienawiść, a to sprawia, że wystarczy jedno popchnięcie, jeden szept, by doszło do tego, co najgorsze…
“Z doświadczenia wiedział, że nie ma co tracić czasu na gadanie, kiedy wszystko, co było do powiedzenia, zostało już powiedziane.”
I właśnie na takim subtelnym pchnięciu bazuje znaczna część intrygi fabularnej. Tak zaznacza się w tu groza - jej elementy, nieśmiałe głosy przewijają się tak naprawdę od samego początku powieści, jednak przede wszystkim są pretekstem do tego, by pogadać o tej brzydkiej, ale bardzo ludzkiej stronie uczuć i emocji. Raz po raz gdzieś przemyka jakiś cień, jakiś szept, jakaś twarz, by za chwilę ponownie skryć się w cieniu uwypuklając ludzkie postacie. Z czasem groza spina się powoli w całość - z krótkich, pozornie nieznaczących wielu informacji, ale rozłożonych z przemyślaną starannością, by w finale przejąć dowodzenie. To wtedy wychodzi na wierzch, wątki o zabarwieniu paranormalnym stają się alegorią do rozwiązania emocji postaci kumulowanych przez całą opowieść. Te ostatnie sto stron, poprzez zmianę nacisku z subtelnej na dosłowną grozę, trochę wybija się z rytmu całej opowieści, przybiera raczej nie groźne, a sensacyjne nuty, w których znane elementy gatunkowe wydają się dość powierzchowne, ale mimo wszystko ze sobą spójne i zgodne z lokalnymi legendami, krążącymi w tym rejonie, w którym toczy się akcja powieści.
“Pozostał przepełniony goryczą mężczyzna, wysuszony i ponury. Jeden z tych, którzy idą przez życie, kalecząc wszystko wokoło, i nawet tego nie zauważają, bo są zbyt skupieni na sobie. A całe zło, które wyrządzają, osadza się na ich skórze i wypala ją jak krople kwasu.”
Bo tak naprawdę wszystko właśnie od miejsca się zaczyna. Fikcyjne Pasło położone jest w jak najbardziej realnym Podkarpaciu, w miejscowości, jakich wiele. Małomiasteczkowy klimat od pierwszych stron jest wyraźnie wyczuwalny, to miejsce z jednej strony spokojne, gdzie wszyscy dobrze się znają, z drugiej funkcjonujące w wypracowanych, ale nie do końca moralnie właściwych trybach. Tu jedni mieszkańcy stoją wyżej od innych, mogą pozwolić sobie na dużo więcej wiedząc, że bardzo łatwo ujdzie im to na sucho, bo nikt nie jest na tyle odważny, by się temu sprzeciwić. Tuż obok ludzi jest natura, ciemne lasy, puste łąki, po których w nocy hula nie tylko wiatr... To bardzo klimatyczne połączenie!
“Czasami, jak sobie o tym wszystkim myślę… O wierzeniach Bojków i tych upiorach, propastnykach, didkach. O opowieściach Łemków i ich baczach, którzy walczyli ze złymi duchami. O tym, ile tutaj przez lata krwi przelano. Bo to przecież było pogranicze, różne strasznie rzeczy się działy. U nas, na Podkarpaciu, może być tak, że ta granica jest cieńsza i stąd tyle tych dziwnych wydarzeń.”
“Tam, gdzie zmrok zapada szybciej” Wojciecha Chmielarza to nie typowy horror, którego zadaniem jest przestraszyć. To opowieść, w którym groza budowana jest przede wszystkim w ludzkich kreacjach postaci, które same siebie doprowadziły do miejsca, gdzie wystarczy jeden podszept diabełka na ramieniu (który objawia się tutaj fizycznie), by stoczyć się w przepaść, z której nie ma już powrotu. Tu intencje są rozpatrywane opacznie, bo zabrakło rozmowy. Tu łatwiej jest milczeć, znosić frustrację i ból w milczeniu, niż spróbować go rozpracować, podzielić z kimś, kto może zrozumieć. To powieść złożona z dramatów rodzinnych, dobrze rozpisanych wątków obyczajowych i psychologicznych, w których od czasu do czasu do głosu dochodzą elementy gangsterskie i ubrana w sensację groza. Bogaty, ale przemyślany miks, w którego centrum stoi zwyczajny, zagubiony człowiek. To książka, która dostarcza przyjemności z lektury, ale równocześnie skłaniająca do przemyśleń, jak każdy z nas odbiera rzeczywistość - czy na pewno w naszym życiu jest miejsce na obwinianie innych? Czy warto uciekać się do przemilczeń czy obietnic wypowiedzianych pod wpływem chwili, zamiast po prostu szczerze porozmawiać?
“Pomyślał, że całe życie nienawidził świata wokół, nie rozumiejąc, że tak naprawdę nienawidzi siebie.”
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Marginesy.



Okładka miękka ze skrzydełkami:

Okładka twarda z barwionymi brzegami:



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 05, 2026

Wygraj "Spisek w metrze" z serii z Agatą Szajbą! Konkurs patronacki

Wygraj "Spisek w metrze" z serii z Agatą Szajbą! Konkurs patronacki
W końcu doczekaliśmy się tego wyczekiwanego miesiąca, w którym przyroda, kolory i zapachy wręcz wybuchają! Czyż takie okoliczności nie budzą w Was ducha przygody, który przez zimę głęboko spał? Dla tych, którzy odpowiadają twierdząco, mam dzisiaj niespodziankę - konkurs z nowym tomem przygód nastoletniej detektywki, który doskonale tę potrzebę zaspokoi. A może dodatkowo pobudzi? 😉

"Spisek w metrze", bo o nim mowa, to drugi tom serii z Agatą Szajbą, nowość z minionej środy, którą oczywiście można czytać od pierwszego tomu niezależnie. Przeznaczona jest dla czytelników 9+, a ja górnych ograniczeń nie przewiduję - sama przy książce też bawiłam się świetnie! Bo poza samą dobrze zbudowaną zagadką kryminalną utrzymaną w klasycznym, ale przyjemnie uwspółcześnionym tonie, przynosi też ciekawą wycieczkę po Londynie, jakiego jeszcze nie znamy - to nie tylko turystyczne miejsca, ale i Londyn... podziemny! Więcej o książce znajdziecie w mojej recenzji - klik!, zapraszam też na podróż po Londynie, który Agata przedstawiała nam w pierwszym tomie serii pt. "Tajemniczy klucz" - klik! 

By wziąć udział w konkursie, odpowiedz na pytanie:
Dlaczego chcesz towarzyszyć Agacie podczas tropienia spisku w metrze?


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej, bardziej oryginalnie – tym lepiej! Nie wahajcie się też przed konsultacją ze swoimi dzieciakami! 

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 5 do 9 maja, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 16 maja.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 05, 2026

Book tour ze "Skąd wyleciało to ciało?"!

Book tour ze "Skąd wyleciało to ciało?"!

Są takie książki, do których już po miesiącu od zakończenia lektury chciałoby się wrócić – i to nie ze względu na fabułę, choć w tych przypadkach też zawsze jest perfekcyjne dopracowana, a na to, jak została napisana, ze względu na styl, w którym czuć, że autor czy autorka doskonale ze słowem pisanym się rozumie, ba!, potrafi się nim bawić w sposób, o którym sami nigdy byśmy nie pomyśleli. Tak pisze między innymi Małgorzata Starosta, co widać w każdej jej powieści, ale jednak w komedii kryminalnej jakoś bardziej – może dlatego, że właśnie wyginanie słowa po to, by stało się zabawne, w tym gatunku jest najmocniej pożądane? Dlatego dzisiaj chcę się z Wami podzielić jej najnowszą powieścią w tym gatunku – sama na razie do tej lektury wrócić nie mogę, ale za to puszczę ją w świat i będę się delektować Waszymi wrażeniami! Zapraszam na book tour ze „Skąd wyleciało to ciało?”!

Jest to czwarty tom serii komedii kryminalnych z medykiem sądowym Jeremim Organkiem i historyczką Lindą Miller, bez problemu jednak można czytać go od pozostałych tomów niezależnie. Akcja powieści toczy się w pałacyku w Teresinie, jak najbardziej współcześnie, choć wątek kryminalny sięga lata wstecz, do czasów sprzed I wojny światowej i w jakiś sposób wiąże się ze zbrodnią, która na tych terenach wydarzyła się naprawdę, a do tej pory nie została wyjaśniona... Oczywiście nie brakuje też dobrego humoru! Tak dobrego, że hasełek, powiedzonek i cytatów z tej powieści zapisanych mam dobrych kilka stron - a i tak musiałam się pilnować, żeby nie zaznaczać ich aż tylu 😉 Więcej o tym tytule znajdziecie w mojej recenzji - klik! i rozmowie, jaką miałam przyjemność w dniu premiery przeprowadzić z autorką powieści - klik!, a teraz już nie przedłużajmy - co zrobić, by wziąć udział w book tourze?


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB, autorki książki oraz Wydawnictwa Mięta w swoim poście, wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu, a jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl. Możecie też oznaczyć autorów i autorki antologii - na pewno będą chcieli poznać Wasze wrażenia!
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Zostawcie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście we wtorek.
Książka ruszy w podróż w przeciągu tygodnia, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book touru. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili autorki książki, wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @po_prostu_o_ksiazkach
2. Magdalena Dutkowska (FB)
3. @mirkowo3
4. @sylwiaaa
5. @ahywka_p
6. @olciagamesmol
7. @zaczytana_zbrodnia
8. @sandrula2008
9. @agatagorny75

maja 04, 2026

"Ciemność" Camilla Grebe

"Ciemność" Camilla Grebe

Autorka: Camilla Grebe
Tytuł: Ciemność
Tłumaczenie: Ewa Wojciechowska
Data premiery: 22.04.2026
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 368
Gatunek: powieść kryminalna
 
Camilla Grebe aktualnie znana jest jako jedna z najpopularniejszych szwedzkich autorek powieści kryminalnych, jednak zanim wzięła się za pisanie, działała w biznesie - pracowała na wysokich stanowiskach, prowadziła własną firmę i współtworzyła inne jak np. Storyside, najpopularniejszego wydawcę audiobooków w Szwecji. Na rynku książki debiutowała w 2009 roku w duecie ze swoją siostrą, psycholożką dziecięcą, solowy debiut nastąpił kilka lat później. Teraz na koncie ma dziewięć powieści pisanych w duetach oraz podobną liczbę powieści solowych. To autorka bestsellerowa, która pisze w spokojnym tempie, a jej powieści tłumaczone są na około trzydzieści języków. I już w maju odwiedzi Polskę!
“Ciemność” to jedna z jej najnowszych powieści - na rynku rodzimym wydana w 2024, zaliczana jest do serii kryminalnej, jednak powiązania między jej tomami są tak nieznaczne, że w Polsce każdy tom wydawany jest jako powieść od reszty niezależna.
 
Połowa listopada, niewielka szwedzka miejscowość Storfors. Właśnie zbliża się pierwsza rocznica zaginięcia Elli Stenbeck, siedemnastoletniej wtedy dziewczyny, po której ślad rozpłynął się gdzieś w drodze do domu ze Sztokholmu. Teraz, po kilkunastu dniach ulewnych deszczy, w Ciemności, niewielkiej leśnej dróżce prowadzącej do miasteczka, jeden z mieszkańców natyka się na ciało - to na pewno nastolatka, ale czy to Ella? Śledczy, którzy zjawiają się na miejscu i dobrze jej sprawę znają, szybko stwierdzają, że to nie ona, a śmierć pogrzebanej dziewczyny nastąpiła nie rok, a dwa lata wcześniej. Czy jednak te dwie sprawy mogą być powiązane? Muszą to sprawdzić, a przede wszystkim odkryć tożsamość właśnie odnalezionej dziewczyny… Te zdarzenie jednak budzi czujność nie tylko policji, ale i młodszej siostry Elli, Myry, piętnastolatki, która od roku zmaga się nie tylko z poczuciem straty i niewiadomej, ale też codziennością z ciągle nieprzytomną od nadmiernego spożycia alkoholu matką… Właśnie postanowiła, że to koniec, skoro policja nie dała rady, to ona weźmie sprawę w swoje ręce - zamierza odbyć podróż śladami siostry, by w ten sposób odkryć co się z nią stało. Czy jej desperacja okaże się bardziej miarodajna od policyjnego profesjonalizmu?
 
Książka rozpisana jest na prolog, cztery tytułowane części i epilog. Każda część rozpisana jest na nienumerowane rozdziały, w większości rozpisane według dni śledztwa poczynając od 15 listopada. Pisane są naprzemiennie z perspektywy trzech postaci (Myry, policjantki Pirjo i policjanta Manfreda) w pierwszej osobie czasu teraźniejszego, przez co czytelnik nigdy nie dostaje obiektywnego zapisu zdarzeń, tylko kilka subiektywnych wersji, z których może próbować go wyłuskać. Dzięki temu jednak powieść nie jest po prostu kryminałem, a czymś więcej - historią nacechowaną wspomnieniami, emocjami i bólem, z jakim każda z postaci się boryka. Styl powieści jest płynny, przyjemny, codzienny, raczej bez przekleństw. Zdania krótkie, dialogi prowadzone w większości realistycznie, a dzięki dużej ich ilości i płynności stylu książkę czyta się bardzo szybko.
 
Nadając historii narrację pierwszoosobową, najważniejszymi autorka uczyniła postacie, a one stają się nośnikiem problemów, o którym powinno się mówić głośno. Przede wszystkim przyjrzyjmy się Myrze - nastolatce, która po zniknięciu swojej siostry musiała przejąć na siebie prowadzenie domu, opiekę nad wiecznie pijaną matką. Tu role są zamienione - Myra jest opiekunką matki, mimo że nie jest na to w żaden sposób przegotowana. A jednak trwa, bo musi, bo ma tylko ją, jedyną osobą, która jej została, na której nadal jej zależy. Alkoholizm matki i zniknięcie siostry wpłynęły na jej psychikę druzgocąco pozbawiając ją poczucia własnej wartości. A choć swój ból przed innymi skrywa trafnymi ripostami, kłamliwymi historyjkami, które wymyśla na poczekaniu, to w żaden sposób go nie łagodzi, a wręcz odwrotnie - tuszując go “pyskówkami” staje się jeszcze bardziej samotna…
“(...) podświadomie utrzymywałam wszystkich na dystans, dosłownie i w przenośni. A przede wszystkim przypominam sobie, jak się wstydziłam. I czuję ten wstyd po dziś dzień, choć nie mam pojęcia, skąd on się bierze. Mama nie piła przecież z mojej winy.”
A samotność oraz dzieciństwo spędzone w towarzystwie osoby uzależnionej od alkoholu łączy ją z Pirjo. Dzięki tej kreacji możemy przyjrzeć się, co dzieje się z dziećmi żyjącymi w rodzinach alkoholowych po latach. Jak wiele ran do teraz nie potrafi się zagoić, jak niewytłumaczalny i irracjonalny wstyd ciągle kreuje trudną do zniesienia samotność, a równocześnie sprawia, że krąg zapoczątkowany przez rodziców się zamyka, bo alkohol staje się jednym sposobem na rozwiązywanie problemów. Pirjo, mimo swojej samotności, od kilku lat wychowuje córkę siostry, teraz wkraczającą w ten niebezpieczny, nastoletni wiek…
“I znowu ogarnia mnie poczucie, że łączy nas jakaś niewidzialna nić. Rodzaj porozumienia niedającego się opisać słowami. Tajemnicza więź.
Ta sama tęsknota, stwierdzam. Ta sama samotność. W jego i moich żyłach płynie ta sama czarna rzeka.”
A to z kolei łączy ją z Manfredem, który podobnie jak ona, jako ojciec piątki dzieci, dostrzega tę niesprawiedliwość i beznadzieję świata - bo jak człowiek dorosły może zapewnić dziecku bezpieczeństwo na tym okropnym, pełnym ciemności świecie, w którym nastolatki przepadają jak kamień w wodę, inne sięgają po narkotyki, a jeszcze inne kończą zagrzebane w lesie? Manfred w tym momencie boryka się też z własnym bólem - niedawno zabił po raz pierwszy, a choć wydaje mu się, że wszystko z nim w porządku, to jednak wcale tak nie jest…
„Dlaczego to prawie zawsze są mężczyźni? - pytam siebie w myślach. Co jest z nami nie tak? Wiem, że źle zadałem to pytanie. Większość mężczyzn to nie są potwory. Ale prawie wszystkie potwory - asocjalni, skłonni do przemocy dewianci - to mężczyźni. Nie da się temu zaprzeczyć.”
Każda z tych trzech kreacji postaci jest niesamowicie dopracowana pod kątem psychologicznym, każda oddana jest tak, że w pewnym momencie lektury z żalu i współczucia ściska się gardło. Dzięki narracji pierwszoosobowej czytelnik bez problemu wchodzi w ich głowy, może spróbować zrozumieć jak to jest, postawić się w ich miejscu…
“To zadziwiające, jak szybko dzieci potrafią dorosnąć, gdy nie mają innego wyjścia.”
Są jednak takie miejsca, w których postawić się nie da. I tak dochodzimy do intrygi kryminalnej, bo mimo przeniesienia uwagi na problemy i psychikę postaci, tym, co spina książkę w całość, jest intryga kryminalna - dotycząca zaginięcia i morderstwa. Prowadzona jest w tempie umiarkowanym, policja działa zgodnie z protokołem - sekcja, przepytywanie świadków. W tym czasie uwagę mocniej pochłania wyprawa Myry, która odtwarza kroki swojej siostry po drodze spotykając bardzo różne towarzystwo. To jej przygody budzą napięcie, to o jej bezpieczeństwo drżymy. Dopiero pod koniec, gdy wątek policyjny i Myry łączą się w jedno, intryga się zagęszcza i solidnie zaskakuje, jednocześnie zadając odwieczne pytanie thrillerów psychologicznych - czy naprawdę da się poznać drugiego człowieka?
“(...) kiedy ma się dzieci, ma się zarazem obowiązek dbania o nie. Być może popadanie w nałóg jest poza kontrolą, ale ma się obowiązek poszukać pomocy, gdy do tego dojdzie.”
Nie mogę nie wspomnieć również o samym klimacie powieści. Jest listopad w Szwecji, zaraz zacznie padać śnieg. Mróz i trudne warunki pogodowe pogłębiają nastrój desperacji, beznadziei, poczucia tej tytułowej ciemności, jaka rozprzestrzenia się wśród nas. Ciemności odczytywanej na kilka różnych sposobów - zła, beznadziei, pokus, którym trudno się przeciwstawić. Miejsce akcji nadaje powieści małomiasteczkowego klimatu, w którym języki sąsiadów są długie, gdy można o kimś rozsiewać plotki, ale nigdy nikt nie widzi, gdy w sąsiednich domach dzieje się coś złego… To mroczny, smutny świat, w którym tak trudno dostrzec promyk nadziei.
 
“Ciemność” Camilli Grebe to klimatyczna powieść kryminalna, która dzięki pierwszoosobowej narracji stawia przede wszystkim na obarczone tytułową ciemnością kreacje postaci. Ciemność przybiera różne zabarwienie - młodzieńcze rozczarowanie życiem, samotność wieku średniego, strach o własne dzieci, którym nie jesteśmy w stanie zapewnić bezpieczeństwa. Choć bywają momenty, w których na potrzeby wprowadzenia czytelnika w przestępcze zagadnienia realizm sytuacyjny lekko kuleje, choć bywają sceny dziwnych wyobrażeń ocierających się o paranormalne historie, to jednak nie one o odbiorze lektury przesądzają - najważniejsze są tematy do refleksji, jakie wynikają z sytuacji, w których przez intrygę kryminalną znalazły się główne postacie. Problem rodziny alkoholowej, problem zawieszenia, w którym osoba najbliższa jest czymś na kształt kota Schroedingera - równocześnie żywa i martwa, problem samotności w świecie, w którym oczekiwania względem drugiej osoby wyniesione z internetu wydają się tak różne od tego, co faktycznie mogą dać. Autorka nie boi się stanąć na drodze innej niż wszyscy - w świecie, w którym każdy z nas szuka przyczyny zachowania, grzebie w dzieciństwie, ona mówi, że ciemność po prostu jest, po prostu istnieje i nie da się powiedzieć skąd tak naprawdę się bierze. Dla niektórych okropieństw tego świata po prostu nie ma wytłumaczenia. Czy to chodzi o sprawców zbrodni, czy o rodziców zaniedbujących własne dzieci.
“Nie znajdziesz odpowiedzi, bo jej nie ma. Chcesz znaleźć sens w jego zbrodniach, coś, co chociaż w jakimś stopniu wyjaśniłoby jego zachowanie. I pozwoliłoby ci, choć odrobinę, zrozumieć go jako człowieka. (...) Za jego działanie nie stoi nic sensownego, tam jest tylko ciemność.”
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Sonia Draga.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!


maja 01, 2026

"Cztery pory zbrodni. Lato" Michał Ritter

"Cztery pory zbrodni. Lato" Michał Ritter

Autor: Michał Ritter
Tytuł: Cztery pory zbrodni. Lato
Cykl: Cztery pory zbrodni, tom 2
Data premiery: 22.04.2026
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 584
Gatunek: powieść sensacyjna / kryminalna
 
Michał Ritter to pseudonim, drugi już w karierze literackiej tego autora. Za tetralogię Cztery pory zbrodni wziął się w chwili, gdy zakończył trzyletnią pracę nad inną książką, która kosztowała go wiele energii. Przygody byłego oficera GROM-u Huberta Rajchera miały być chwilą oddechu, nowym etapem, stąd wynikła potrzeba przybrania nowego nazwiska. Zawodowo wiele lat przepracował w dyplomacji, jest znawcą Bliskiego Wschodu, ekspertem w dziedzinie terroryzmu i sekt religijnych. “Cztery pory zbrodni. Lato” to drugi tom serii sensacyjno-kryminalnej, która zaplanowana jest na cztery części.
 
Czerwiec, Warszawa. Od wydarzeń z “Cztery pory roku. Wiosna” (recenzja - klik!) minęło kilka tygodni, emocje związane z tamtymi wydarzeniami już opadły. W policji zaszły zmiany, pozycja Anny Zaspy jednak im nie uległa - nadal ma stopień komisarza, dalej pracuje w tej samej dzielnicy Warszawy, tylko teraz chwilowo nie ma partnera. Z Hubertem też kontakt się osłabił - zajęty jest Akademią Rajchera, w której prowadzi szkolenia z samoobrony dla kobiet. I to tam właśnie zaczepia go pewna dziennikarka, która wydaje się być dziwnie mocno w jego sytuacji zorientowana, a co więcej - sprawia wrażenie nieustępliwej i zdeterminowanej. Niedobrze. To ona też pojawia się na miejscu znalezienia zwłok znanego muzyka - ktoś zostawił go na ławce nieopodal Wisły, nagiego, z dziwnym znakiem wypalonym na klatce piersiowej… Przed Zaspą nowe kryminalne wyzwanie, tym razem jednak na ręce będzie patrzeć jej cała Polska - w końcu zginął ktoś sławny. Rajcher zamierza jej w tym śledztwie pomóc, nie wie jeszcze tylko, że zaraz sam może w swojej sprawie potrzebować pomocy. Zaraz okaże się, że duchy przeszłości wracają…
“Duchy wracają, bo w porę się ich nie pozbyliśmy.”
Książka rozpisana jest na pięćdziesiąt siedem rozdziałów (czasami dzielonych na krótsze fragmenty), otwiera ją słowo wstępu od autora, a zamyka dwudziestostronicowy fragment tomu kolejnego serii pt. „Jesień”. Narracja powieści prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy kilku postaci: podstawowe to Rajcher i Zaspa, ale są też perspektywy, które pojawiają się od czasu do czasu: kogoś, kto zwie się księciem, dziennikarki, czy z kogoś, kto w poprzednim tomie został zatrzymany. Narracja prowadzona jest spokojnie, w sposób wyważony, w którym jest czas na uważność, dokładność w oddaniu detali, gestów, zachowań - dzięki temu mimo sensacyjnej otoczki, to relacje i podlegający im ludzie wydają się tutaj najważniejsi. Narrator jest wszechwiedzący, a przynajmniej wie więcej niż czytelnik - nieraz pozostawia nas w zawieszeniu, nie relacjonuje wszystkiego, czego dowiadują się postacie. Książka pisana jest dopracowanym językiem, w którym raczej nie ma za wiele miejsca na przekleństwa, na pewno nie na wulgarność. Momentami w niektórych fragmentach pojawia się mała niekonsekwencja w narracji, chwilami nieco sztucznie wypadają zwroty pan/pani, a zwroty angielskie nie są tłumaczone (a przecież nie każdy czytelnik musi ten język znać) - to detale, które wymagałyby poprawy, jednak nie są na tyle istotne, by wpłynęły znacząco na odbiór powieści, który w moim odczuciu jest bardzo pozytywny. Książkę czytało mi się lekko, sprawnie, a dialogi w większości wypadały przyjemnie naturalnie.
"- (…) Żart zamienił się w koszmar. Musieli być już mocno pijani. Ale z drugiej strony, czy alkohol cokolwiek tłumaczy? – Znowu opuściła wzrok. – Tak sobie myślę, że w niektórych ludziach drzemie zło i w pewnych sytuacjach dochodzi do głosu."
Podoba mi się dbałość, z jaką autor podchodzi do szczegółów. Tu gesty mają swoją interpretacje, wątki militarne dotyczące sztuk walki czy rodzaju broni, ale też i medyczne, czy jakiekolwiek inne przewijające się przez tę historię, są sprawnie tłumaczone, a co więcej, autor robi to w taki sposób, że czytelnik nie ma wrażenia sztuczności, a jego uwaga się nie rozmywa - to nie są nudne fragmenty, co samą mnie zdziwiło, bo przecież fanką wątków militarnych nie jestem. A jednak autor uwagę kieruje tak, że te wszystkie detale zdają się historię uzupełniać, sprawnie korzysta ze swojej wiedzy na ten tematy i umiejętnie przeplata prawdziwe informacje z fikcją literacką.
"Lubiła powtarzać, że dziennikarz jest w pewnym sensie jak saper: powinien umieć rozbrajać miny, a nie włazić bezmyślnie na pole minowe, czyli samemu pakować się w kłopoty."
Cała opowieść oparta jest o dwa wątki: kryminalny, któremu przewodzi Anna Zaspa oraz sensacyjny, który mocno opiera się na przeszłości Rajchera i to on wydaje się ważniejszy - w środkowej części powieści mocno dominuje, dopiero gdy już znajdzie swoje rozwiązanie, fabuła może powrócić do wątku kryminalnego. Przez to właśnie w pewnym momencie miałam wrażenie, że zagadka kryminalna gdzieś się rozmyła, straciła na swojej ważności, niemniej jednak nie zaważyło to na napięciu, jakie autor w czasie powieści zdołał zbudować, bo wątek sensacyjny poprowadzony je z dużą wprawą. Intryga kryminalna dowodzenie przejmuje pod koniec, kiedy to wszystkie jej elementy zostają odpowiednio domknięte. Mimo tej nierówności, połączenie wątków wydaje się udane, a przynajmniej, jeśli rozpatrywać mamy je pod kątem wzbudzenia ciekawości w czytelniku - przyznam, że w tym tomie nie było wątków, które by mnie nie ciekawiły, każdy (a jest ich kilka!) ma w sobie coś, na czym warto skupić uwagę. Tempo akcji raz przybiera na sile, raz spowalnia, to też jednak nie jest minus - przy powieści sensacyjnej stałe szybkie tempo bywa nużące i sztuczne, w tym wypadku autor doskonale to wypośrodkował.
“Czekanie samo w sobie nie było niczym złym, bo ostatecznie zawsze przybliżało do celu.”
Intryga głównych wątków prowadzona jest z rozmysłem, a choć obydwa są dobrze umotywowane, to, jak już wspomniałam, ten sensacyjny jest ważniejszy. Autor wraca w nim do przeszłości, dzięki czemu czytelnik może lepiej poznać historię Rajchera, czas, który spędził w służbach specjalnych. A jednak to nie techniczne detale dotyczące sztuk walki i sprzętów, jakimi się postacie posługują, odpowiadają za to, że całość wypada tak dobrze - bo choć są istotne, to pozostają w tle relacji postaci, na których bazuje ten wątek. Rywalizacja, ale też porozumienie, zaufanie czy jego zdradza są tym, co liczy się najbardziej, co angażuje i wzbudza emocje - czytelnik z uwagą obserwuje jak powstają więzi w warunkach ekstremalnych. I tu pojawia się motyw Bliskiego Wschodu, który autor wykorzystuje ze znawstwem, w sposób bardzo przekonujący. Poza typową sensacją (bo oczywiście są i elementy fabularne, które w tym gatunku być muszą), poszerza wiedzę czytelnika o Rajcherze, o tym, jakim jest człowiekiem i z czego wynika jego aktualnie introwertyczny sposób bycia.
“Nie wolno liczyć na szczęście. W GROM-ie szczęście nie istnieje. Powodzenie albo porażka zależą wyłącznie od błędów, których zdołasz uniknąć.”
Poza Hubertem oczywiście nie brakuje innych postaci, choć mam wrażenie, że w tym tomie Anna nie jest już tak istotna, jak w tomie pierwszym. Ich relacja nadal nie wypada do końca przekonująco, nadal w pewnym stopniu wpisuje się w gatunkowy schemat, a subtelna romantyczność trąci sztucznością. W tle przewijają się postacie drugoplanowe znane z tomu pierwszego, jak i nowe, autor jednak i tu mocno gra na emocjach czytelnika - raz budzi sympatię, by za chwilę z dużą bezwzględnością ją odebrać.
"Nie zawsze to, co słuszne, jest dobre (…)." 
Podobnie jak w tomie pierwszym, tak i w tym sporo uwagi przyciąga sama Warszawa. Mam wrażenie, że powieść można momentami traktować jak przewodnik - mijamy kolejne ulice, kolejne punkty na mapie tego miasta rozpoznawalne. Odniosłam wrażenie, że te miejsce jest autorowi bardzo bliskie, zna je jak własną kieszeń, rozumie jego koloryt i kontrasty, które sprawnie wpasowuje w intrygę powieści. Nie wiem co powiedzą na to mieszkańcy Warszawy, ale mnie wydaje się oddana bardzo realistycznie.
"Jeśli żyjesz przeszłością, to niespecjalnie zabiegasz o przyszłość."
Podsumowując, tom drugi serii Cztery pory zbrodni, choć liczy większą liczbę stron od pierwszego, to mam wrażenie, że angażuje bardziej. W pierwszym wyczuwalny był podział na spokojną, kryminalną pierwszą połowę i drugą mocno sensacyjną, typowo wpisującą się w znajome tory tego gatunku. W tomie drugim jest to dużo lepiej wyważone - wątki się ze sobą przeplatają, a choć uwaga nie jest im poświęcona w równy sposób, to jednak tym razem skupiając się bardziej na ludziach niż zdarzeniach, autor zdołał przynajmniej częściowo uniknąć wpisania w typowy gatunkowy schemat. Uwaga i dokładność, jaką przywiązuje, by oddać realizm scen, jak i wiedza, jaką może na tym polu wykorzystać, działają w powieści na plus, dobrze osadzają czytelnika w tym przecież fikcyjnym świecie. Postacie, choć ich charaktery odkrywamy powoli, nie są płaskie, wzbudzają emocje, a mimo że czasami ich gesty wydają się przesadzone, to jednak dobrze wpisują się w linię fabularną i gatunkową powieści. Jestem zaskoczona jak miło upłynęło mi te ponad pięćset stron i przez to tym mocniej ciekawa, co przyniesie tom trzeci pt. “Jesień’. Obyśmy doczekali się jej w tym roku!
 
Moja ocena: 7,5/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Media Rodzina.


Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

kwietnia 29, 2026

"Agata Szajba. Spisek w metrze" Lena Jones - patronacka recenzja premierowa

"Agata Szajba. Spisek w metrze" Lena Jones - patronacka recenzja premierowa
Autorka: Lena Jones
Tytuł: Spisek w metrze
Cykl: Agata Szajba, tom 2
Tłumaczenie: Monika Wiśniewska
Data premiery: 29.04.2026
Wydawnictwo: Kropka
Liczba stron: 312
Gatunek: powieść detektywistyczna / kryminał przygodowy
Wiek: 9+
 
Zaledwie dwa miesiące po premierze tomu pierwszego pt. “Tajemniczy klucz” (recenzja - klik!), do polskich czytelników wraca Agata Szajba! Drugi tom jej przygód nosi tytuł “Spisek w metrze” i choć da się go czytać od pierwszego niezależnie (osobna zagadka kryminalna, przypominane podstawowe historie i relacje postaci), to jednak namawiam do lektury chronologicznej serii - jest w niej wątek pewnej tajnej organizacji, do której Agata bardzo chce dołączyć, a tym samym rozwiązać zagadkę ze swojej przeszłości, który spina wszystkie trzy tomy w jedną całość. Ten wątek przynosi równie dużą ekscytację, co sama zagadka, szkoda byłoby więc odmawiać sobie takiej przyjemności, a młodszym czytelnikom możliwości poznania pełnego przekroju uczuć i motywacji głównej bohaterki!
 
Wakacje właśnie zbliżają się do końca, kiedy Agata Szajba wpada na trop nowej zagadki! Liam, przyjaciel Agaty, podsuwa jej pod nos artykuł o morderstwie, do którego doszło w Muzeum Brytyjskim. Młoda detektywka od razu podłapuje temat - wakacje były takie nudne, że z utęsknieniem czekała na jakąkolwiek zagadkę do rozwiązania! Teraz nie ma więc nawet oporów, by nagiąć pewne zasady, jak usłyszała od Gildii Strażników - korzystając z podziemnych korytarzy przekrada się do muzeum, by tam zacząć tropić! Po krótkim rekonesansie i przypadkowym zawędrowaniu do piwnicy, okazuje się, że jej nos detektywistyczny ją nie mylił – coś tam się dzieje, coś, co zaowocowało prawdopodobnie przypadkowym morderstwem… By jednak odkryć co, Agata będzie musiała wejść jeszcze głębiej w podziemia - czy jej przyjaciele będą chętni podjąć wraz z nią te ryzyko? I co na to wszystko powie Gildia Strażników?
“Ostatnio było zbyt spokojnie, żadnych spraw do rozwiązania, więc te wakacje nie cieszyły mnie tak, jak powinny.”
Książka rozpisana jest na piętnaście tytułowanych rozdziałów i epilog. Na samym jej początku znajduje się spis treści oraz mapka miejsc w Londynie, które w tym tomie odwiedza Agata, na końcu szyfr z wyrazów dźwiękonaśladowczych, który młodzi czytelnicy mogą wykorzystać do własnych zabaw (szyfry odgrywają w tej historii bardzo inspirującą rolę!). Tekst powieści dopasowany jest do nastoletniego czytelnika - większa niż w książkach dla dorosłych czcionka, szersza interlinia i marginesy sprawiają, że czyta się ją wyjątkowo łatwo i wygodnie. Język, jakim jest spisana, jest staranny, dialogi wypadają naturalnie, nie brakuje też miejsc na dobre rady i refleksje przydatne dla młodszych czytelników, które jednak podane są w sposób niewymuszony, a więc odbiorca nie będzie czuł się przez nikogo pouczany.
“Jako że jesteśmy klasowymi “odmieńcami” i “kujonami” (czy jak tam nas jeszcze nazywają; ja w każdym razie wolę określenie “indywidualiści”), inni uczniowie zbyt często mają uciechę, gdy ktoś próbuje nas upokorzyć. Wiemy więc, jak to jest - dlatego nie zamierzamy cieszyć się z nieszczęścia innych.”
Całą opowieść poznajemy z perspektywy Agaty Szajby, która opisuje swoją historię w narracji pierwszoosobowej czasu przeszłego. A zatem czytelnik na świat patrzy oczami tej bohaterki, doświadcza wszystkiego, co ona sama widzi i czuje. Jest to więc powieść naładowana emocjami, które zrozumie każdy nastolatek, które pomogą mu nabrać pewności siebie, ale i uwrażliwić się na drugiego człowieka.
Bo Agata to naprawdę fajna postać! Dorośli na pewno pokochają ją za fascynację twórczością Agathy Christie, po której bohaterka przyjęła imię, po której książki sięga w chwili, gdy chce oderwać swoje myśli od śledztwa czy zagwozdek prywatnych - bo tak, mimo że Agata ma tylko trzynaście lat, to w tym tomie mierzy się już z bardzo poważnymi dylematami. To dobra dziewczyna, uparta i chętna do łamania zasad, ale mająca serce we właściwym miejscu. Zależy jej na tym, by inni czuli się dobrze, dba o swoich przyjaciół i ojca. I ta jej wrażliwość na potrzeby innych sprawia, że musi teraz stanąć przed dylematem czyje dobro wybrać - swoje czy innych? To dobra lekcja empatii nie tylko dla nastolatków!
“Poranki to zawsze najgorsza pora na wątpienie w siebie. Zastanawiam się, czy każdy tak ma - czy wszyscy wielcy muzycy, poeci i malarze po przebudzeniu myślą o swoich dziełach i wątpią w siebie tak bardzo jak ja.”
Dużo miejsca w tej powieści zajmuje też jej tęsknota za nieżyjącą matką, która raz wprowadza nastrój melancholii, by za chwilę popchnąć bohaterkę do działania. To jej siła napędowa, w której znajduje powód, by nie ustawać w rozwoju swoich umiejętności detektywistycznych. Obraz mamy w jej pamięci jest nadal żywy, a jej postać służy za wzór - w chwilach zwątpienia ważne jest przecież, by móc zastanowić się, jak postąpiłby ktoś, kogo sami podziwiamy, by nie dać ponosić się emocjom, a przeanalizować sytuację, postawić się tak trochę z boku. To ważna lekcja, która pozwala dostrzec korzyści wynikające ze stoickiego podejścia, spokoju ducha nawet w sytuacjach, które wydają się kryzysowe.
“Zamykam oczy i skupiam się na oddychaniu, aby się uspokoić i przekuć wściekłość w determinację.”
Niemniej jednak Agata to cały czas nastolatka, uparta i impulsywna, która raz po raz pakuje się w kłopoty. To nie postać idealna, to dziewczyna pełna zalet i wad, której pomagają najbliżsi - dzięki przyjaciołom, rodzicom, nauczycielom z Gildii, jest w stanie wyciągnąć ze swojego charakteru to, co najlepsze.
“Życie z tobą nigdy nie jest nudne, Agato Sheibley. Jak to możliwe, że wciąż natrafiasz na coś niebezpiecznego?”
Ale już wystarczy o samej Agacie, co z intrygą kryminalną? Oparta na klasycznych założeniach gatunku, w których wartością jest sama zagadka, a nie brutalność - tutaj tego po prostu nie ma. Prowadzona jest w podobnym tempie, co w tomie pierwszym - poczynając od umiarkowanego tempa wraz ze zbliżającym się końcem znacząco je podkręca kierując się w lekko sensacyjne, wyraźnie przygodowe tony. W tym tomie jednak zagadka rozpoczynająca się w Muzeum Brytyjskim miejscem dzieli się z wątkiem Gildii Strażników, który nadaje historii szczypty tajemniczości, ekskluzywności, poczucia, że w normalnym świecie zawsze jest coś ekscytującego do odkrycia! Nieustannie ten wątek porównuję z Harrym Potterem - tam przecież też był ten osobny świat tylko dla wtajemniczonych. Tutaj, trzymając się zasad realności (na tyle, ile w książce dla nastoletnich czytelników jest to konieczne), autorka uzyskuje ten sam efekt.
“Tak już jest z przygodami - masz wrażenie, że poruszasz się bardzo szybko, podczas gdy reszta świata zwalnia. I nie możesz uwierzyć, że nadal jest środa - czy jakiś inny dzień tygodnia - bo wydaje ci się, że w tym krótkim czasie przeżyłeś tydzień, a nawet miesiąc czy rok.”
Na koniec nie mogę nie wspomnieć o miejscu akcji! Londyn pełni bardzo ważną funkcję w tej powieści, bohaterka zaprasza czytelników w podróż po mieście, jakiej nie zagwarantuje żaden przewodnik turystyczny. Dzięki jej narracji i przewodnictwu możemy zwiedzić miejsca turystyczne, ale widziane oczami naprawdę uważnego i kochającego miasto mieszkańca. Agata prezentuje tutaj pełny wachlarz ciekawostek dotyczących funkcjonowania tego miejsca, poczynając od stale robiących tłok turystów po historię dawnej i aktualnej komunikacji miejskiej. A wszystko to osnute aurą zagadki i tajemniczości dodaje intrydze rumieńców!
“Nie daj im się onieśmielić, Agato. Idź własnym tempem, a jestem pewien, że dokonasz wielkich rzeczy.”
Podsumowując, drugi tom przygód Agaty Szajby pt. “Spisek w metrze” trzyma równie wysoki poziom co tom pierwszy, choć fabuła złożona jest z nieco innych części. W tomie pierwszym dominowała zagadka kryminalna, w której wątek Gildii dopiero sygnalizował swoją obecność, w tym tomie uwaga pomiędzy nie dzielona jest na pół. Nie zmienia to jednak wydźwięku całości, w którym ciekawość świata i pewność w realizowaniu swoich marzeń i pragnień wraz z dbaniem o dobro najbliższych są bazą całej opowieści. To doskonały wybór dla młodych czytelników, którzy nie tylko będą się przy lekturze “Spisku w metrze” dobrze bawić, ale też wyciągną z niego wartości, które pomogą prowadzić dobre i ciekawe życie. Nie zabraknie też i wrażeń dla dorosłych, którzy z uwagą będą śledzić tę piękną, młodzieńczą fascynację Agathą Christie!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Kropka.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

kwietnia 28, 2026

"Niewierny" Piotr Żymełka

"Niewierny" Piotr Żymełka

Autor: Piotr Żymełka
Tytuł: Niewierny
Data premiery: 15.04.2026
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 422
Gatunek: thriller kryminalny
 
“Niewierny” to już piąta powieść Piotra Żymełki, jednak dopiero druga, której akcja osadzona została w pełni w czasach współczesnych. Na rynku książki obecny jest od końca roku 2020, choć przez pierwsze cztery lata był mało aktywny, dopiero od 2025 roku, gdy podjął współpracę z Wydawnictwem Sonia Draga, jego powieści zaczęły ukazywać się systematycznie. Pisanie nadal pozostaje dla autora zajęciem po godzinach, zawodowo pracuje jako programista. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec, mieszkaniec Katowic, które zna od podszewki, czemu wyraz daje w swojej najnowszej powieści.
 
Katowice, czasy współczesne, czerwiec. Tomasz Malczewski nie może się doczekać piątkowego wieczoru - to wtedy zamierza zdradzić swoją żonę po raz pierwszy. Umówił się z ponętną Dominiką, pracownicą banku, którą poznał dzięki swojemu przyjacielowi Karolowi Moczarowi i to on pomaga mu rozkwitający romans ukryć przed żoną - pożycza mu samochód, jest jego fikcyjnym alibi. Jednak w drodze do kochanki coś jest nie tak z wozem, na szczęście Tomaszowi uda się na stacji benzynowej szybko zlokalizować usterkę, to po prostu gałąź zahaczyła się o tył podwozia samochodu. Po pierwszej namiętnej schadzce, auto wraca do właściciela, a Tomasz do domu, do swojej żony i córki. Kolejnego dnia komisarz Burski dostaje wezwanie na miejsce zdarzenia - w lesie za Katowicami samochód Karola stanął w płomieniach, z kierowcą w środku. Czy to po prostu wypadek, nieostrożna jazda? Uszkodzenia układu hamulcowego sugerują jednak, że mogło to być działanie zaplanowane… Komu zależało na śmierci Karola? I czy nie doszłoby do niej, gdyby nie romans Tomasza?
 
Książka rozpisana jest trzydzieści sześć rozdziałów i epilog, a zamknięta jest fajną klamrą - zarówno na początku, jak i na końcu powieści zapisane zostało to samo zdanie.  Rozdziały pisane są w naprzemiennej perspektywie Burskiego i Tomasza, nieczęsto, ale bywają dzielone na krótsze fragmenty. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego z perspektywy Tomasza oraz w trzeciej osobie tego samego czasu z perspektywy Burskiego - teoretycznie taka forma sugeruje, czyja narracja jest prowadząca. Narrator lubi bawić się z czytelnikiem w kotka i myszkę – co jakiś czas coś przed nami zataja, na moment, ale jednak postacie raz po raz mają nad nami przewagę. Styl powieści jest niesamowicie lekki, autor umiejętnie posługuje się słowem, językiem codziennym, choć nie zapomina, że język w powieści jednak powinien być jednak choć trochę literacki - pojawiają się więc w książce słowa potoczne, kilka określeń zapożyczonych ze śląskiej gwary czy przekleństwa, jednak każde z nich użyte jest w sposób naturalny, nie trąci sztucznością. Nie wszystko jednak jest idealnie, moją uwagę przyciągnęło kilka powtarzających się określeń, które zwyczajnie nie pasują, odbierają powagę sytuacji jak np. na kobietę po trzydziestce narrator nieustannie mówi dziewczyna. Z kolei ciekawym zabiegiem są oryginalne, zabarwione szczyptą humoru porównania, które nadają historii charakter nie całkiem poważny - wydaje mi się, że to specjalny zabieg autora mający na celu rozładowanie napięcia. W tekście pojawiają się też fragmenty piosenek i wierszy, popkultura pod każdą postacią jest w powieści obecna - zarówno we wzmiankach, jak i w potencjalnych inspiracjach, nawiązaniach.
“Zrobiła taką miną, jakbym był dzieckiem, które zjadło dżdżownicę, myśląc, że to żelki.”
Cała opowieść zbudowana została na kontraście, zderzeniu poważnego, dorosłego życia, w którym w każdej chwili trzeba pamiętać o konsekwencjach, z potrzebą wolności, zastrzyku emocji, jakie czuło się w czasach młodości, w chwili, gdy dorosłość była na wyciągnięcie ręki, ale jeszcze nie całkiem obecna. To naturalne pragnienia, jednak czy dorosłość nie polega na tym, by realizować je bez wyrządzania krzywdy innym? A jednak, gdyby tak choć na chwilę można było się zapomnieć, nie myśleć o konsekwencjach, z jakimi jedna podjęta pod wpływem chwili decyzja może się wiązać… Bo to konsekwencje są jednym z najważniejszych punktów powieści, to, jak sobie z nimi radzimy. Autor przedstawia zagadnienie od kilku stron w zależności od wieku i charakteru postaci jasno podkreślając, że mimo wszystko każdy prędzej czy później za swoje czyny w jakiś sposób odpokutuje. Bo czy nie jest tak, że każdy czyn wpływa na innych, nawet, gdy podchodzimy do niego w sposób czysto egoistyczny?
“(...) zdumiewało go, jak bardzo natura ludzka przez wieki pozostawała niezmienna. Zupełnie jakby cała cywilizacja i kultura były tylko cienką warstwą, pod którą czają się pierwotne żądze władzy i najniższe instynkty.”
Główny bohater powieści, Tomasz, to nie filmowy casanova, a zwyczajny mężczyzna, który do tej pory prowadził stałe, przewidywalne, szczęśliwe, choć dosyć szare życie. Praca w dużej firmie, nudne wklepywanie danych w komputer, od czternastu lat jeden związek, który choć satysfakcjonujący, jest już dobrze znany, a co za tym idzie, nie ma w nim miejsca na odkrywanie nowego. Romans tę potrzebę nowości, ekscytacji ma zapewnić. Autor świetnie kreuje postać nadając Tomaszowi bardzo ludzkie cechy – on przecież dobrze wie, że to, co robi, jest złe, a jednak robi to i tak. Rozum i emocje nie idą w parze, a bohater ciągle zdaje się stawiać przed stałym dylematem i co chwilę wybiera źle.
“Gdyby przeciętność potrzebowała zdjęcia do portfolio, to człowiek ten idealnie nadawałby się na modela.”
Dużo mniej kontrowersyjną postacią jest Maciej Burski. Policjant oddany swojej pracy, który po godzinach czyta książki historyczne, wielki miłośnik dobrej herbaty, co jest miłą odmianą w nawykach postaci, które najczęściej bez kawy żyć nie potrafią. Burski jednak, mimo swojego profesjonalizmu, też przechodzi w historii pewną przemianę, też otwiera się na nowe, choć nie tak krzywdzące innych doświadczenia, które mocno (może nawet momentami za mocno?) oddziałują na jego zachowanie. Niemniej jednak to dużo łatwiejsza do oceny postać, sympatyczny i solidny śledczy.
 
Fabuła powieści rozpisana jest naprawdę solidnie, każdy element świata przedstawionego ma swój cel, uzasadnienie. Zagadka śmierci Karola dobrze jest poprowadzona, czytelnik długo pozostaje niepewny co do tego, w jaki sposób jest tak naprawdę powiązana z historią Tomasza, który jedną swoją decyzją początkuje swoistą lawinę zdarzeń. Niektóre elementy fabularne mogą w części czytelników wzbudzać dyskomfort - poza kryminałem, w historii obecny jest też wątek romansowy, który choć może nie jest opisywany tak dokładnie jak w erotykach, to jednak raz po raz w różnych kombinacjach się powtarza, co dla czytelników takich jak ja (nie lubimy się z romansami w kryminale) może być po czasie lekko uciążliwe. Niemniej jednak i te sceny mają w całej powieści swoje uzasadnienie, co szanuję i akceptuję. Intryga kryminalna robi wrażenie, choć w niektórych momentach detale mogły być podane subtelniej, tak by pełne rozwiązanie zagadki stanowiło dla czytelnika przez większą część lektury zagwozdkę i by historia pod koniec nie traciła na wiarygodności. Finał powieści przybiera lekko sensacyjno-filmowe nuty, z czego chyba sam autor zdaje sobie sprawę wkładając w usta jednej z postaci te słowa:
“(...) opowiedz mi jeszcze raz całą tę cholerną intrygę, bo fabuła w końcówce nieco się zagęściła (...).”
Ostatnim istotnym elementem fabularnym jest miejsce akcji, Katowice i położone nieopodal inne miejscowości. Autor zaprasza nas w kilka punktów na mapie Katowic, do których raz po raz wracamy, a które oddane są z takim wyczuciem i dokładnością, że czytelnik ma wrażenia jakby tam po prostu razem z bohaterami powieści był. Kolory, zapachy, otoczenie, natężenie dźwięków - wszystko to żywo oddziałuje na wyobraźnię, wzbudza zainteresowanie tak duże, że aż chciałby się od razu ruszyć śladami powieści na wycieczkę po tym mieście.
 
W “Niewiernym” Piotr Żymełka pokazał się czytelnikom od innej strony niż w serii przygodówek z sir Barwoodem i szlachcicem Liszewskim (recenzja - klik!). Z jednej strony jest dużo poważniejszy, w końcu konsekwencje decyzji i dylematy moralne postaci są czytelnikowi dużo bliższe, a dzięki dobrym kreacjom psychologicznym, w pełni zrozumiałe, z drugiej jednak nie traci tej lekkości pióra i humoru przemycanego w dialogach czy w nawiązaniach do popkultury. Powieść może i ma swoje lepsze i gorsze momenty, nie można jednak odmówić - to się po prostu dobrze czyta, a stopień zagmatwania intrygi, jej wielowątkowości, która w pełni ukazuje się dopiero w finale historii, robi wrażenie! Chętnie sprawdzę, co Piotr Żymełka przygotuje dla nas w przyszłości😊.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Sonia Draga.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!