lipca 30, 2026

"Agata Szajba. Srebrny wąż" Lena Jones - zapowiedź patronacka

"Agata Szajba. Srebrny wąż" Lena Jones - zapowiedź patronacka
 Zaledwie pół roku temu polscy czytelnicy poznali Agatę Szajbę, a już za kilkanaście dni będziemy mogli cieszyć się całą trylogią w naszych rękach! 19 sierpnia premierę będzie mieć tom trzeci pt. "Agata Szajba. Srebrny Wąż", a Kryminał na talerzu ma ogromną przyjemność objąć go patronatem medialnym. Ten tom, jak i poprzednie dwa (recenzje - klik!), przypisane są do wieku 9+, a ja dopowiadam - nie widzę w dla tej serii żadnych górnych wiekowych ograniczeń! Sama też bawię się przy niej świetnie!


Agata Szajba, młoda detektywka, wraz z przydzielonym jej partnerem Arturem zajmuje się zaginięciem kuratorki National Gallery. Kiedy podczas oglądania wystawy poświęconej van Goghowi dostrzega tajemniczy znak na „Słonecznikach”, zostaje wciągnięta w wir niebezpiecznej zagadki. Ślady prowadzą przez mroczne tunele pod Londynem aż do luksusowych rezydencji, w których nikt nie jest tym, za kogo się podaje. Pojawienie się Srebrnego Węża sprawia, że śledztwo zaczyna rzucać nowe światło na niewyjaśnioną śmierć matki Agaty. Rozpoczyna się wyścig z czasem, w którym stawką są nie tylko bezcenne arcydzieła, ale i życie młodej detektywki.


"Srebrny Wąż" nieco różni się od poprzednich dwóch tomów - wcześniej Agata była po prostu 13-letnią uczennicą jednej z londyńskich szkół z dużymi detektywistycznymi aspiracjami. Teraz jest już członkinią Gildii Strażników, a to otwiera nowy etap jej życia! Bez względu na wiek odbiorcy jestem przekonana, że czytelnicy będą zachwyceni móc towarzyszyć jej w tej drodze, podczas której nie tylko dobra zagadka kryminalna prowadzona w przyjemnie dynamicznym tempie ma znaczenie, ale też relacje międzyludzkie i emocje związane z przeżyciami, z jakimi nieraz trudno sobie poradzić. Trzy tomy w zupełności wystarczą, by pokochać Agatę i zrobić dla niej stałe miejsce na własnej półce dla literackich przyjaciół! Będę tęsknić za tą bohaterką, ale ogromnie się cieszę, że miałam przyjemność ją poznać. A tym, co serii z Agatą jeszcze nie znają podpowiadam - warto już teraz zakupić całość, bo bez względu na to, od którego tomu  zapoznacie się z tą bohaterką, na jednym tomie na pewno się nie skończy! 

Autorka: Lena Jones
Tytuł: Srebrny Wąż
Cykl: Agata Szajba, tom 3
Tłumaczenie: Monika Wiśniewska
Data premiery: 19.08.2026
Wydawnictwo: Kropka
Liczba stron: 344
Gatunek: powieść detektywistyczna / kryminał przygodowy
Wiek: 9+


Książka dostępna jest już w przedsprzedaży. 


PS. Jeśli o poprzednich dwóch tomach chcecie dowiedzieć się czegoś więcej, to zapraszam na wyprawę śladami Agaty Szajby i jej pierwszej sprawy kryminalnej (klik!) oraz wywiad z redaktorką prowadzącą serii (klik!).


We współpracy patronackiej z Wydawnictwem Kropka.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!


lipca 29, 2026

"Serce pełne grobów" Ian Rankin

"Serce pełne grobów" Ian Rankin

Autor: Ian Rankin
Tytuł: Serce pełne grobów
Cykl: John Rebus, tom 24
Tłumaczenie: Robert Ginalski
Data premiery: 15.07.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 448
Gatunek: kryminał
 
Ian Rankin to najpopularniejszy współczesny szkocki autor powieści kryminalnych. Uznawany jest za króla podgatunku tartan noir, charakterystycznego dla literatury szkockiej, w którym klasyczny czarny kryminał jest mocno oparty na lokalnym realizmie społecznym. W tym roku autor świętuje cztery dekady obecności na rynku książki - debiutował w 1986 roku powieścią oddzielną, by rok później zapoczątkować serię, z której znany jest na cały świat. To seria z Johnem Rebusem, edynburskim śledczym, którego przygody na ten moment liczą dwadzieścia pięć tomów. Poza nią Rankin napisał jeszcze kilka innych powieści: trylogię z Malcolmem Foxem, kilka osobnych tytułów oraz trzy kryminały wydane pod pseudonimem Jack Harvey. Tłumaczony jest na ponad dwadzieścia języków, na swoim koncie ma ekranizacje, programy telewizyjne i ważne nagrody literackie - między innymi jest czterokrotnym zdobywcą Dagger Awards!
Polscy czytelnicy na tłumaczenie jego dzieł musieli trochę  poczekać - dopiero w 2003 roku na naszym rynku ukazał się tom pierwszy z Rebusem pt. “Supełki i krzyżyki”. Wydawnictwo Albatros przejęło jego twórczość kilkanaście lat później, a od roku 2022 wydaje ponownie pierwsze tomy serii w nowej, spójnej, bardzo szkockiej szacie graficznej. Na ten moment w nowym wydaniu dostępnych jest dziewięć tomów - pięć pierwszych i cztery najnowsze pomijając tom dwudziesty piąty, który jeszcze nie doczekał się polskiego tłumaczenia.
 
Rok 2021, świat dochodzi do siebie po lockdownach spowodowanych pandemią koronawirusa. Edynburg powoli odżywa - co prawda w lokalnych pubach ciągle jeszcze nie jest tak tłoczno jak wcześniej, ale już można wyjść z domu, napić się piwa. John Rebus, detektyw policji na emeryturze, skrzętnie z tego korzysta - wraz ze swoim czworonożnym towarzyszem chętnie wychodzi z domu, próbuje odżyć po miesiącach spędzonych w zamknięciu. I właśnie teraz trafia mu się sprawa - dawny znajomy, a zarazem lokalny gangster teraz unieruchomiony na wózku inwalidzkim zleca mu odnalezienie pewnego mężczyzny, który rozpłynął się cztery lat temu, a teraz podobno był widziany gdzieś w okolicy. Cafferty zarzeka się, że nie ma wobec niego złych zamiarów, zatem Rebus postanawia przyjrzeć się tej zagadce - czy ujawni, co odkrył Cafferty’emu, to już inna sprawa.
W tym czasie edynburska policja w postaci Sioban Clarke mierzy się z kłopotliwą zbrodnią popełnioną przez jednego z nich - Francis Haggard właśnie został aresztowany za przemoc domową. Sioban nie zamierza mu odpuszczać, a kiedy to do aresztanta dociera, ten postanawia działać - obiecuje wsypać kolegów z posterunku Tynecastle, którzy dopuszczali się łamania prawa i zamiatania spraw pod dywan. Gdyby to miało nie przynieść skutku. Haggard zabezpiecza się też hasłem stresu pourazowego, którego miał w tym towarzystwie się nabawić. Czy faktycznie tyle wystarczy, by uniknąć kary za znęcanie się nad własną żoną?
 
Książka rozpisana jest na prolog i epilog, które zamykają powieść w klamrze - te dwa rozdziały opisują aktualne wydarzenia rozgrywające się na sali sądowej podczas rozprawy, na której sądzony jest Rebus. Wszystko to, co pomiędzy, toczy się wcześniej, w czasie zatytułowanym “kiedyś”, który można łatwo ulokować w roku 2021. Te zdarzenia rozpisane są na osiem dni i 31 rozdziałów, które dzielone są dodatkowo na krótsze fragmenty. Narracja ułożona jest naprzemiennie, raz towarzyszymy Rebusowi, by za moment przenieść się do edynburskiej policji, dzięki czemu równocześnie śledzimy dwie kryminalne sprawy. Narrator, choć ma wgląd w emocje postaci, to przede wszystkim skupia się na wydarzeniach - przedstawia je w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego. Książka składa się z dużej ilości dialogów, które w zależności od sytuacji, bywają podszyte ironią bądź sarkazmem, co nadaje powieści zadziornego charakteru. To poprzez rozmowy, styl wypowiedzi, bardzo dużo się o postaciach, a raczej o ich relacjach dowiadujemy.
Zajmując się przemocą domową, trzeba sympatyzować z ofiarą, a zarazem zachowywać obiektywizm. Być po trochu policjantką, psycholożką i pracownicą socjalną.”
Świat, jaki odrysowuje się w “Sercu pełnym grobów” do wesołych nie należy. Tu granica między prawem a bezprawiem wydaje się zatarta, grzechy przeszłości, stare winy mocno oddziałują na aktualną rzeczywistość. Autor tę historię osadza w tematyce korupcji, przestępstw popełnianych przez tych, którzy mają tych złych ścigać, ale też tych, którzy żeby to zrobić, bardzo często sami naginają zasady. Tu nikt nie jest czarno-biały, nawet najbardziej praworządne postacie popełniają czyny, które podważają ich kompas moralny. I to bez względu na wiek, bo choć podział na starych i młodych jest mocno zauważalny, to jednak zbrodnie nadal pozostają takie same.
 
Sam Rebus, choć znajduje się już na emeryturze, pod pewnymi względami nadal się nie zmienia. Nadal nie ma nic przeciwko kłamstwu, które doprowadzi go do celu, nadal najlepiej myśli mu się przy kuflu piwa w pubie. A jednak wiek postaci jest już mocno odczuwalny, wątek przemijania, nieustannego pędu świata, który pozostawia w tyle osoby starsze, jest bardzo wyrazisty.
„Czy starzy ludzie nadal mogą wpływać na rzeczywistość, odgrywać jakąś rolę, zostawiać po sobie ślad, nawet jeśli świat ich już nie chciał? Czasami właśnie to sprawiało, że z tym większą determinacją nie dawali się wykluczyć. Chcieli być słyszani. Chcieli, żeby ludzie ich widzieli.”
Intryga kryminalna prowadzona dwutorowo utrzymana jest w typowym dla kryminałów noir stylu. Gangsterzy, brudne interesy stoją w jej centrum, choć nie brakuje też przecież wątku bardziej personalnego - część akcji skupia się na żonie Haggarda, dzięki czemu autor może poruszyć temat przemocy domowej, do jakich dochodzi w rodzinach policyjnych, przedstawić jak to wszystko wygląda od środka. Zagadka posuwa się do przodu tempem spokojnym, a choć nie czułam podczas lektury dużego napięcia, to jej finał faktycznie mnie zaskoczył. Podejrzewam, że intrygę odbiorą lepiej ci czytelnicy, którzy dobrze znają całą serię - dało się wyczuć, że ze strony policji, jak i gangsterów, większość postaci dobrze się zna, a zatem powinna być znana też czytelnikowi. Bez tej zażyłości trochę brakuje bazy emocjonalnej, by w historię zaangażować się mocniej.
 
A wszystko to rozgrywa się na tle świata po pandemii, w którym zagrożenie zarażenia covidem nadal jest wysokie. Autor prowadzi nas przez ten znajomy, ale jakże inny teraz Edynburg, mniej zatłoczony, częściowo ciągle jeszcze ukryty za maseczkami pojawiającymi się na co drugiej twarzy. Miasto pełni ważną rolę w powieści - historia przegania nas po jego uliczkach, zahaczamy raz po raz o puby, kluby i szemrane dzielnice. To ciekawy, bardzo charakterystyczny edynburski klimat!
„Skutkiem ubocznym było to, że choć wskaźnik niektórych przestępstw spadł na łeb na szyję, inne poszybowały w górę – w tym przemoc domowa. Związki stały się szybkowarami.”
“Serce pełne grobów” to kryminał pisany w starym, “brudnym” stylu. Tu nie normalność wyznacza drogę postaci, a ich własne interesy, przez co podejmowane decyzje, reakcje i zachowania bywają trudne do przewidzenia. Klika policjantów nie wydaje się znacząco różnić od grupy gangsterów, w której każdy chroni każdego - oczywiście do czasu. Stare grzechy, przewinienia, pozornie już zapomniane, potrafią niepostrzeżenie wyjść na wierzch i rozgościć się w rzeczywistości, w której kolejne pokolenia zamiast patrzeć w przód, podejmują w kółko te same decyzje co ich rodzice. Dla fanów serii powieść z pewnością będzie mocno sentymentalną wycieczką, ale i tych, którzy Rebusa wcześniej nie znali, powinna zaciekawić na tyle, by na jednym tomie nie poprzestać.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Albatros.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lipca 28, 2026

"Dotyk śmierci" Lisa Regan - patronacka recenzja przedpremierowa

"Dotyk śmierci" Lisa Regan - patronacka recenzja przedpremierowa

Autorka: Lisa Regan
Tytuł: Dotyk śmierci
Cykl: Josie Quinn, tom 12
Tłumaczenie: Marta Czub
Data premiery: 29.07.2026
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 336
Gatunek: kryminał
 
Lisa Regan to amerykańska bestsellerowa autorka, o której świat usłyszał kilka lat temu wraz z wzrastającą popularnością jej serii kryminalnej z detektywką Josie Quinn. Rozpoczęta w 2018 roku na ten moment na rynku anglojęzycznym liczy już dwadzieścia cztery tomy, a autorka nie kryje tego, że z wydawnictwem umowę podpisaną ma na kolejne jedenaście. Wygląda na to, że amerykańscy czytelnicy mocno zżyli się z bohaterką serii, zresztą nie inaczej stało się w Polsce - u nas tom pierwszy wydany został w 2022 i z każdym kolejnym tomem i rokiem grono polskich fanów tej serii się powiększa (recenzje – klik!).
A jednak to nie seria z Josie wprowadziła autorkę w świat pisania i wydawania powieści. Jak sama przyznaje, pisze od czasów nastoletnich, choć na rynku debiutowała już dobrze po osiągnięciu pełnoletności. Po raz pierwszy jej powieść na półkach księgarskich zagościła w 2012 roku i przez najbliższe sześć lat autorka wydała jeszcze cztery inne tytuły, które złożyły się na dwa tomy dwóch serii i jedną powieść niezależną - te książki na ten moment nie doczekały się polskiego tłumaczenia.
 
Pensylwania, miasteczko Denton, sierpień. Po czterech miesiącach zawieszenia Josie szykuje się na powrót do pracy - choć w tym czasie nie próżnowała, dbała o siebie fizycznie, to jednak psychicznie nadal nie doszła z własnymi emocjami do ładu, nadal czuje dziwne otępienie, obojętność. Może dlatego po wizycie u psycholożki, kolejnej zmarnowanej godzinie, w czasie której nie umiała się otworzyć, zamiast do domu jedzie na pobliski cmentarz, gdzie pogrzebany został jej pierwszy mąż, przyjaciel z czasów, gdy nie miała obok siebie nikogo? Tego dnia jednak nie dane jest jej pobyć samej ze sobą - niedługo po przekroczeniu bramy cmentarza słyszy krzyk. To przerażona kobieta, która właśnie znalazła ciało znajomej, z którą na zawsze połączył ją wypadek sprzed dwóch lat, w którym zginęły ich dzieci. To jednak nie śmierć samobójcza - ewidentnie ktoś kobietę tutaj przyniósł, upozował, zalał jej gardło woskiem. Josie szybko orientuje się, że to zaginiona asystentka kancelarii prawnej, która zniknęła przed czterema dniami… Tylko dlaczego te miejsce, ta poza, ten wosk i napis na ręce, który wydaje się kompletnie niezrozumiały?
 
Książka rozpisana jest na 46 kilkustronicowych rozdziałów pisanych w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego przede wszystkim z perspektywy Josie, choć kilka z nich to retrospekcje z dnia wypadku autobusu szkolnego, w którym zginęła piątka dzieci. To i kilka szybko pojawiających się poszlak jasno sugeruje, że aktualne zdarzenia muszą być w jakiś sposób z wypadkiem sprzed dwóch lat powiązane. Język, jakim autorka się posługuje, jest prosty i uniwersalny, bez przekleństw, które mogłyby odrzucić niektórych czytelników, zdania są nieskomplikowane, dialogi spójne i naturalne - książkę czyta się płynnie, bez potknięć, bez zwracania uwagi na sam język, który służy tu temu, bo oddać czytelnikowi historię śledztwa i głównej bohaterki.
„Żałoba to jazda bez trzymanki, której nie można przerwać bez względu na to, jak bardzo by się tego chciało.”
Jak każdy tom serii, tak i ten można czytać bez znajomości części pozostałych - autorka w skrócie zarysowuje życie i relacje Josie, tak by czytelnik nie czuł się zagubiony bez względu w którym momencie serii dołączy. Ten tom jednak dla głównej bohaterki jest szczególny - musi poradzić sobie z bólem straty, jakiego do tej pory nie doświadczyła, a o której dowiedzieliśmy się w tomie poprzednim („Śpij, laleczko” – klik!). Teraz Josie nie jest już tą chowającą się w sobie i niepozwalającą się do siebie nikomu zbliżyć detektywką, jaką była w tomach pierwszych. Teraz, choć nadal nie potrafi radzić sobie z własnymi emocjami, ma ich tak dużo, że musi je w jakiś sposób zacząć czuć - nie da się ich już maskować, a więc trzeba zacząć je akceptować. To dla niej droga pełna wyzwań, droga wyboista, która raz nadaje jej pędu, by za chwilę wtrącić w czarną dziurę. Sprawa, do której dołącza od razu po powrocie do pracy, jej aktualny stan uwypukla – bo spotyka się z ludźmi, którzy stracili kogoś, bez kogo nie wyobrażają sobie życia. To mocno na nią oddziałuje, sprawia, że coraz więcej w niej zadumy, coraz więcej refleksji do zmiany. Jej psychologiczny portret z tomu na tom staje się pełniejszy, nie popada w stagnację, a nieustannie się rozwija, dając nadzieję na przyszłość, a równocześnie skutecznie przywiązując do niej czytelnika. Autorka dobrze wyczuwa proporcje uwagi, którą musi poświęcić bohaterce i wszystkim tym, którzy są wokół niej tak, by ich doświadczenia poruszały i zapadały w pamięć, a jednak nie przyćmiewały intrygi, która w każdym tomie tworzy zamkniętą, oddzielną całość.
„Z takim natężeniem emocji była w stanie sobie poradzić głównie dlatego, że Noah nie próbował jej pocieszać. Nie próbował maskować jej bólu ani go wypierać, ani odwracać od niego jej uwagi. Wiedział, że to nie działa. Ale był tu z nią i z jej uczuciami, tyle mógł zrobić.”
Mimo innej fabularnej bazy, sposób budowania intrygi jest w każdym tomie podobny. Intryga jest złożona, śledztwo prowadzone uważnie, ale z na tyle odpowiednio dobranymi twistami, by czytelnik miał problem z oderwaniem się od lektury. Dynamizm historii, który najmocniej odczuwany jest pod koniec, nie ociera się o przesadę, co mam wrażenie, że często amerykańskim autorom się zgadza - Lisa Regan każdy element powieści potrafi wyważyć tak, by świetnie pasował do całości. Intryga tego tomu osadzona jest na dramatycznym zdarzeniu, które połączyło na zawsze pięć rodzin, które stało się dla nich doświadczeniem granicznym, zmieniającym całe życie, wywracającym poczucie sensu istnienia. Mimo trudnych tematów, autorka nie pozwala popaść czytelnikowi w przygnębienie - to zagadka jest najważniejsza, to szukanie tropów i próba połączenia wszystkich elementów odciąża emocje postaci, przywracając powieść na jej charakterystyczne, rozrywkowe tony.
„Śledztwo w sprawie zabójstwa na tym właśnie polega (…). To, co z pozoru wydaje się zupełnie nieistotne, w ostatecznym rozrachunku może stanowić klucz do całej sprawy.”
Niemniej jednak nie da się ukryć - cała opowieść oparta jest o najtrudniejszy etap życia człowieka. O okres żałoby. Okres, w którym na nowa trzeba nauczyć się żyć po stracie kogoś, bez kogo życie wydaje się niemożliwe. Co mówić, jak postępować, jak wrócić do życia i czy w ogóle jest po co - to wszystko przewija się w tle, zaprząta uwagę, pozwala się z tematem oswoić. Równocześnie też przestrzega przed bardzo ludzką tendencją do gdybania, myślenia o tym, co by było, gdyby w przeszłości coś zrobiłoby się inaczej. To pułapka, która zamiast pomagać, coraz mocniej wciąga człowieka w mroczne rejony żalu i żałoby.
„Codziennie, każdego dnia, podejmujemy tego rodzaju decyzje i robimy to z założeniem, że świat jest relatywnie bezpieczny. Przez cały dzień dokonujemy oceny ryzyka, która bazuje na naszym doświadczeniu i oczekiwaniach, niekoniecznie uwzględniających zabójców albo pijanych kierowców.”
“Dotyk śmierci” to dla Lisy Regan najbardziej osobisty z tomów. Podczas jego tworzenia sama musiała mierzyć się z żałobą, zatem emocje, jakie czuły jej postacie, były jej w tamtym momencie bardzo bliskie. I to czuć. Tę rozpacz, ten otępiający smutek, który wszystko spowija szarą mgłą. A jednak intryga nie traci na wyrazistości. Jak zawsze jest porywająca, wielowątkowa, ale przemyślana tak, że po ujawnieniu rozwiązania wszystkie elementy wskakują na swoje miejsce, pozostawiając czytelnika z pytaniem jak mógł nie zauważyć tego wcześniej. Dobra zagadka i śledztwo oparte na rozmowach i dedukcji, a nie na dzikich pogoniach zapewniają kilka godzin solidnej kryminalnej rozgrywki, w której nie brakuje człowieka i jego emocji.
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lipca 23, 2026

"Rwetes" Agnieszka Peszek - zapowiedź patronacka

"Rwetes" Agnieszka Peszek - zapowiedź patronacka

Agnieszka Peszek idzie jak burza! Nie dosyć, że dwa miesiące po premierze "Zazdrościsz mi?" (recenzja - klik!), już wydaje kolejną książkę, to jeszcze w wersji cyfrowej udostępnia ją dużo wcześniej! Już teraz w aplikacji EmpikGO możecie zapoznać się z "Rwetesem", który swoją oficjalną premierę zapowiedzianą będzie miał 10 sierpnia. A na jego okładce znajdziecie logo Kryminału na talerzu!

Nic nie jest takie, jakim się wydaje na perfekcyjnym osiedlu luksusowych willi.
Ceniony lekarz medycyny estetycznej, Robert Wagner, od trzech lat układa sobie życie na nowo u boku zakochanej w nim Elwiry. Wszyscy są przekonani, że jego pierwsza żona, Małgorzata, zginęła w tragicznym wypadku samochodowym, spłonąwszy żywcem. Spokój ekskluzywnych przedmieść burzy jednak niespodziewana wizyta policji. Starsza aspirant Renata Konieczna przynosi szokującą wiadomość: w pobliskim lesie właśnie odnaleziono zwłoki Małgorzaty.
Gdzie kobieta ukrywała się przez ostatnie lata i przed kim tak desperacko uciekała? Kim była osoba, która faktycznie zginęła w tamtym wypadku i jak to się stało, że została wzięta za panią Wagner?
Śledztwo szybko obnaża mroczne sekrety perfekcyjnego małżeństwa oraz zręczne manipulacje ukryte za fasadą bogactwa. W labiryncie kłamstw nikt nie jest niewinny, a siostra ofiary zaczyna niebezpieczną grę na własną rękę, by zdemaskować prawdę. Każdy krok przybliża policję do odkrycia, jak wielką rolę w tej historii odegrały fałszywa tożsamość, zawiść i chorobliwa kontrola. Czy morderca uderzył ponownie, bo przeszłość w końcu upomniała się o swoje?
Zajrzyj za kulisy zbrodni i zobacz, jaki rwetes potrafią wywołać skrywane przez lata sekrety.

"Rwetes" to trzeci tom serii z Renatą Konieczną, jednak bez problemu można traktować go jak niezależny thriller psychologiczny. Najważniejsze są tutaj kobiety - Elwira i Małgorzata. To na ich historii się skupiamy, to w ich sposoby postrzegania rzeczywistości wnikamy, a Renata trzyma się na uboczu. Ona po prostu prowadzi śledztwo, które spaja tę historię, ale nad nią nie dominuje. Króciutkie rozdziały, podział na postacie i dwa czasy zapewniają ciekawość i odpowiednie napięcie utrzymane na stałym, wysokim poziomie, dzięki czemu to nie tylko przyjemna, ale i trudna do odłożenia lektura! 

Autorka: Agnieszka Peszek
Tytuł: Rwetes
Cykl: Konieczna, tom 3
Data premiery: 10.08.2026
Wydawnictwo: 110 procent
Liczba stron: 388
Gatunek: thriller psychologiczny

Książka już teraz dostępna jest w przedsprzedaży na stronie peszek.pl (możecie kupić serię w zestawie!) oraz:


A już teraz zapowiadam live z Agnieszką Peszek
Zarezerwujcie sobie czas w okolicy premiery, więcej informacji już wkrótce. 


We współpracy patronackiej z Agnieszką Peszek.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lipca 22, 2026

"Grób Maggie" David Sodergren

"Grób Maggie" David Sodergren
Autor: David Sodergren
Tytuł: Grób Maggie
Tłumaczenie: Anna Standowicz-Chojnacka
Data premiery: 01.07.2026
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 320
Gatunek: horror
 
Choć David Sodergren polskim czytelnikom znany jest dopiero od roku (recenzja wydanego wtedy “Haar” - klik!), na rynku anglojęzycznym może poszczycić się już niezłą kolekcją powieści! Po raz pierwszy wydany został w 2018 roku i od tego czasu ukazało się już kilkanaście jego książek. Jego stałym źródłem inspiracji są krwawe horrory z końca XX wieku, które w dzieciństwie namiętnie oglądał, a w późniejszych latach to film i fotografię wybrał sobie na kierunek studiów. Od zawsze związany ze Szkocją, lubi osadzać historie w lokalnym folklorze, czemu wyraz daje bardzo wyraźnie w “Grobie Maggie”. To jego czwarta powieść w kolejności wydania, która na rynku anglojęzycznym dostępna jest od 2020 roku.
 
Górzyste obszary północnej Szkocji, małe, praktycznie wymarłe miasteczko Auchenmullan, które aktualnie zamieszkuje dokładnie czterdzieści siedem osób. Wśród nich jest czwórka nastolatków, którzy właśnie skończyli liceum: Beth, Alice, Grady i Steve. Trochę w wyboru, a trochę z przymusu przyjaźnią się od dawna, choć ostatnio ich przyjaźń zeszła na mniej uczęszczane tory - Alice dwa miesiące temu urodziła dziecko, a związek Beth i Grady’ego zaczął się rozpadać. W piątkowy wieczór znowu siedzą w lokalnej kręgielni - bo gdzie indziej mogliby siedzieć i pić piwo? Jednak ten wieczór wydaje się inny niż wcześniejsze - w powietrzu czuć jakąś dziwną atmosferę niepokoju, napięcia, o czym jednak zapominają, gdy w drzwiach staje obca dziewczyna. To przyjezdna, która chce poznać atrakcje tego miejsca - a skoro w Auchenmullan nic się nie dzieje, to Beth, Grady i Steve zabierają ją na okoliczną górę, na grób Maggie, czarownicy, która zginęła w 1657 roku. To na jej legendzie się wychowali, nie sądzili jednak nigdy, że tak naprawdę to coś więcej, niż tylko legenda… Bo tej nocy Maggie pokaże swoją moc.
 
Książka rozpisana jest 32 rozdziały, które często dzielone są na krótsze fragmenty pisane z kilku naprzemiennych perspektyw. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy kilku postaci, wśród których najczęściej przewija się Beth. Narrator ma wgląd w myśli postaci, które od czasu do czasu pojawiają się cytowane kursywą. Styl powieści jest prosty, zdania krótkie, język dopasowany do potrzeb - bywają dialogi usiane przekleństwami, opisy, które budzą obrzydzenie. Język jest nośnikiem historii, to nie on ma przyciągać uwagę, jednak musi być użyty poprawnie i płynnie, by tę niewidzialną funkcję powieści sobie zapewnić.
„Uderzyło ją, że współczesne życie polegało na tym, że ludzie ciągle tylko mówią, mówią i mówią, a nikt tak naprawdę nie słucha.”
Przyglądając się tej najbardziej podstawowej warstwie fabularnej, dostajemy horror z rodzaju slashera - jest ktoś, kto poluje, sporo postaci w trakcie historii ginie w męczarniach. W męczarniach opisywanych w stylu gore, czyli bardzo krwawych, makabrycznych, przedstawionych tak, że momentami robi się niedobrze. To po prostu konwencja, z którą autor radzi sobie dobrze - mam wrażenie, że te sceny przybierają komiksową formę, są przerysowane, jakby takie nie do końca serio.
„(…) jak dotąd nic jej nie zatrzymało. Była jak zabójca z jakiegoś głupiego slashera.”
Niemniej jednak w “Grobie Maggie” wybujała w tym wątku fantazja autora przez długą część powieści utrzymywana jest na wodzy - miałam wrażenie, że przez dwie trzecie historii takich scen faktycznie budzących niesmak było bardzo niewiele, może z dwie? Dopiero w finałowej rozgrywce robi się gęsto od latających części ciała i płynącej krwi, a przez plastyczne opisy wszystkie te sceny wręcz wypalają się w wyobraźni. Nie budzą jednak przerażenia, raczej tylko obrzydzenie, przez co nie w tych fragmentach czytelnik będzie odczuwał lęk. Ale nie jest to książka tej emocji całkowicie pozbawiona - muszę przyznać, że przed wielkim makabrycznym finałem autor świetnie buduje napięcie. Dobrze gra otoczeniem, porą doby i roku nadając powieści ten odpowiedni klimat grozy - było kilka scen, które akurat pochłaniałam późną nocą, przez co efekt grozy, tego niepokoju, oczekiwania aż stanie się coś złego, był dla mnie mocno odczuwalny.
 
Intryga powieści jest dobrze zbudowana. Oczywiście bazą jest założenie, że ktoś ucieka, ktoś goni, jednak ważny jest cel, cała otoczka fabularna z tym związana. I tu autor sięga do niechlubnej przeszłości świata, ale i własnej lokalnej historii. Bo Maggie Wall faktycznie kiedyś żyła i faktycznie została zamordowana w związku z oskarżeniami o czary - a przynajmniej takie informacje zawarte są na jej grobie. Choć pozornie intryga na tej postaci zbudowana wydaje się całkiem jasna, to jednak autor ma dla czytelnika pewną niespodziankę pod koniec, której nie przewidziałam, a która mocno wpływa na to, jak całą powieść się postrzega. To dobre zagranie!
„Nie miała wyboru, jak tylko grać narzuconą jej rolę. Taka była z niej wiedźma, jak z ziemniaka słońce, ale strach, jaki wzbudzały w ludziach jej rzekome moce, stał się jej jedyną szansą na wyjście cało z opresji.”
Tym jednak, co faktycznie mnie urzekło, jest sam klimat miejsca. Mała miejscowość, w której każdy zna każdego, a jednak która jest aż napęczniała od tajemnic. Tu każde miejsce wiąże się z jakimś wspomnieniem, a równocześnie jest pozbawione perspektyw na przyszłość. Wymarłe, prawie opuszczone, bardzo statyczne, a może po prostu staczające się w dół. Bliskość natury, lasy, góry, jezioro nadają złowieszczy charakter - w końcu wędrówka po ciemnym lesie późną jesienią i późną nocą może być naprawdę przerażająca.
„– Kurwa, tu nic nie ma poza paroma pieprzonymi drzewami – powiedziała Amerykanka.
Beth niemal się uśmiechnęła.
Chyba tobie się tak wydaje.
Ale dla Beth to było jak album ze zdjęciami, jak dziennik. Historia jej życia.”
I to w takim miejscu mieszka czwórka wchodzących w dorosłość nastolatków, którzy utknęli w szarości życia, w marazmie codzienności. Brak pomysłu na życie, zniechęcenie, strach przed nowym trzyma ich tutaj, przy rodzicach, a umiejętność odkładania podejmowania ważnych decyzji na jutro, zakłamywania samego siebie, że wcale nie jest tak źle mieszkać w miejscu pełnym wspomnień, pozwalają trwać nadal bez żadnego planu. Autor doskonale uchwycił ich charaktery, ich sposób myślenia i emocje.
 
Mimo wyrazistej warstwy fabularnej, pod nią kryje się wiele ciekawych tematów wartych refleksji. To nie tylko przywiązanie do miejsca i strach przed nieznanym, ale też siła i odwaga, by walczyć o to, co się kocha, o to, co dla nas ważne. To opowieść o sile matczynej miłości, o krzywdach, których nie pogrzebie żadna ilość ziemi, o ciągłej walce egoizmu, lęku i tego, co słuszne.
„Czy na tym właśnie polegało rodzicielstwo? Na tym, że miłość i strach zbijają się w jedną małą kulkę niewyobrażalnego stresu?
Pewnie tak.”
“Grób Maggie” to bardzo specyficzna lektura. Świetny klimat małej szkockiej miejscowości, dzika natura i wątek dawnych legend, starych opowieści o niebezpiecznych czarownicach nadają historii wrażenie baśniowości, filmowości. Fabuła pozornie prosta szykuje dla czytelnika dobre zaskoczenie, a makabra zdaje się tylko środkiem do celu, formą zabawy stylem, pod którą kryje się opowieść o tym, co ważne i o tym, co haniebne. Autor dobrze manipuluje emocjami czytelnika raz wzbudzając niesmak, a już za chwilę współczucie. Mimo własnej niechęci do motywów gore, dobrze bawiłam się przy tej lekturze!
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Akurat.

Książka w trzech formatach (papier, ebook i audiobook) dostępna jest na stronie muza.com.pl
- na hasło KRYMINALNATALERZU10 10% taniej (dotyczy całego asortymentu sklepu)!

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lipca 21, 2026

"Nocna niania" Nelle Lamarr

"Nocna niania" Nelle Lamarr

 
Autorka: Nelle Lamarr
Tytuł: Nocna niania
Tłumaczenie: Magdalena Koziej
Data premiery: 01.07.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 352
Gatunek: thriller psychologiczny
 
Nelle Lamarr pisze już od ponad trzydziestu lat. Najpierw tworzyła scenariusze serialów w Hollywood w latach 90., w 2012 debiutowała na rynku książki jako Nelle L’Amour, czyli autorka powieści romansowych i erotyków, które wyniosły ją na listy bestsellerów. Po ponad trzydziestu tytułach przyszła pora, by zmienić gatunek na thriller psychologiczny - w poprzednim roku polski czytelnik mógł cieszyć się pierwszym jej dziełem w tym gatunku pt. “Dziewczyna z wymiany” (recenzja - klik!), teraz w swoje ręce dostaliśmy drugi pt. “Nocna niania”. W oryginale wydany był w 2024, więc w rękach czytelników anglojęzycznych jest już kolejny thriller autorki - oby i do nas trafił już wkrótce!
 
Hollywood, czasy współczesne. Podczas jednej ze swoich ostatnich wypraw po mieście, Ava w szóstym miesiącu w ciąży wpada na Marley, posągowo piękną i bardzo kompetentną nocną nianię. Kobieta w mig odgaduje dolegliwości Avy, dobrze wie, z jakim wysiłkiem i bólem wiąże się dla niej przemieszczanie się i co czeka ją już wkrótce. Oferuje więc swoje usługi, gdy mała Isa się urodzi, bo Ava będzie wtedy takiej pomocy potrzebować.
I tak się składa, że faktycznie potrzebuje. Poród jest niespodziewany, nikogo wokół niej nie ma - jej mąż jest gdzieś na jakimś festiwalu filmowym, zagaduje gwiazdy, które może sprowadzić do swojej firmy. Gosposia dosłownie dzień wcześniej musiała wrócić do rodziny, a jej własna matka oddaje się przyjemnościom w Vegas. Po powrocie męża jest niewiele lepiej - Ava nie może się ruszać, Ned jest wściekły, mała Isa ciągle płacze. Pora na zatrudnienie pomocy, co przypomina Avie o Marley.
Kobieta zjawia się w ich domu praktycznie od razu. Przejmuje Isę, otacza Avę opieką - istny anioł. Jednak ten anioł ma jakiś plan, który ewidentnie nie skończy się dla nich dobrze. Dziwne zbiegi okoliczności zaczynają się mnożyć, ale kto by się nimi przejmował, gdy niemowlę jest zadbane, mama ma czas na regenerację, a tata może zanurzać się we własnych fantazjach?
 
Książka rozpisana jest na prolog, 61 kilkustronicowych rozdziałów, epilog i postscriptum. Prolog przyjmuje formę listu, który przeraża, a jednak jego powiązanie z resztą fabuły długo pozostaje niejasne. Rozdziały pisane są w narracji pierwszoosobowej czasu teraźniejszego przez Avę i Neda, jednak to narracja tej pierwszej dominuje. Z czasem też pojawia się narrator trzeci, który wypełnia puste luki opowieści. Język, jakim autorka się posługuje, jest prosty, układa się w przyjemne do lektury, płynne zdania. Od czasu do czasu pojawiają się jednak słowa, których na co dzień w języku polskim nie używamy - w moją pamięć zapadło na przykład słowo toalety jako elegancki, galowy ubiór. Dialogi prowadzone są naturalnie, postacie dzielą się również z czytelnikiem komentarzami, których nie wypowiadają głośno. Zresztą, jak na dobry thriller psychologiczny przystało, duża część akcji toczy się wewnątrz postaci.
 
Ta opowieść to spektakl trzyosobowy - a przynajmniej trzy postacie przyjmują role pierwszoplanowe. Kreacje postaci kobiecych są enigmatyczne, ulotne - wydaje się, że coś o nich wiemy, ale może to tylko wrażenie? Czy Ava jest oszukiwaną, biedną żoną, która naiwnie podstawia pod nos mężowi piękną nianię? Czy niania liczy na przejęcie roli Avy? Czy jednak obydwie mają inne cele? Autorka sprawnie manipuluje informacjami, by czytelnik mógł się wiele domyślać, ale bardzo długo nic nie wiedział na pewno. Jest jednak coś, co wątpliwości nie budzi - to Ned, mężczyzna wychowany w przepychu przez znaną aktorkę i reżysera filmowego. Od początku jasne jest, że to prawdziwa szuja, egoista, dla którego nie liczy się nic poza nim samym, poza tym, bo to on dobrze się w towarzystwie prezentował. To świetnie wykreowany czarny charakter, który od razu wzbudza w czytelniku niechęć.
“Sprawiedliwość czy zemsta? Dzieli je cienka linia. A może to dwie strony medalu? Może wszystko sprowadza się do tego, kto jest mścicielem, a kto ofiarą?”
Intryga powieści opiera się o pierwsze dni macierzyństwa, chwilę w życiu rodziny, przede wszystkim kobiety, której nagle wszystko to, co wie, czego doświadczyła, staje na głowie. Dla Avy Isa jest pierwszym dzieckiem, a przebieg ciąży był koszmarem, wykończył ją psychicznie i fizycznie. A po tym wszystkim przecież nie jest lepiej - dziecko ciągle płacze, pokarmu nie ma, ciężko jej się ruszać, praktycznie nie kontaktuje. To doskonały moment, by wprowadzić w życie postaci kogoś, kto niepostrzeżenie może zacząć realizować swój plan pod przykrywką pomocy rodzinie. A może tak tylko się Avie wydaje? Może hormony wzbudzają w niej nadmierną podejrzliwść? Niemniej jednak sposób przedstawienia sytuacji Avy, dolegliwości i wyzwań, jakie przyniosły jej ciąża i pierwsze dni macierzyństwa są ważne dla świadomości społecznej, w oczach której ciąża i macierzyństwo to przecież ciągle ten najszczęśliwszy w życiu czas. Nelle Lamarr pokazuje więc też jego cienie, to, że mimo dobrych chęci i właściwych uczuć, nie zawsze wszystko od razu wskakuje na swoje miejsce.
 
Sama intryga prowadzona jest z dużym rozmysłem. Kilka solidnych twistów pojawia się w czasie lektury i są wprowadzone z ogromnym wyczuciem - ani jednego tak do końca się nie domyślałam! Akcja powieści z dobrej, gęstej atmosfery thrillera psychologicznego pod koniec nabiera rozpędu, twisty zaczynają się mnożyć, dynamika wzrasta przez co opowieść traci swój typowo gatunkowy charakter, zaczyna kojarzyć się raczej z hollywoodzkim kinem akcji. Przez to opowieść z dusznej, refleksyjnej przybiera cechy zwyczajnej, dobrej rozrywki. Może te mocno sensacyjne, typowo amerykańskie sceny akcji na koniec powieści są charakterystyczną cechą autorki? Nie jest to mój ulubiony rodzaj zakończenia, zamiast odczuwać do końca napięcie, w tych finalnych scenach raczej uśmiechałam się pod nosem. Niemniej jednak nadal bawiłam się świetnie!
 
Cała opowieść toczy się w świecie błysku reflektorów, przepychu, w którym życie na pokaz wydaje się ważniejsze niż życie faktyczne. Dzięki temu autorka pozwala czytelnikowi oderwać się od szarej codzienności, zajrzeć do domów kosztujących miliony dolarów, wejść w buty tych, którzy mają w swoich garażach kolekcję luksusowych samochodów. A równocześnie poprzez to bardzo wyraźnie ukazany jest kontrast możliwości młodych bogatych matek i tych, które w takie luksusy nie opływają. Świat kobiet przyjeżdżających do LA z własnymi marzeniami jest na wyciągnięcie ręki, problem w tym, że niewiele te marzenia faktycznie spełnia.
 
“Nocna niania” to thriller, który od samego początku niepokoi. Nelle Lamarr dobrze przemyślała jego konstrukcję fabularną, z niesamowitą skrupulatnością rozłożyła puzzle tak, by od początku coś czytelnika uwierało, coś nie dawało spokoju, jednak nie do końca było wiadomo co. Kiedy jeden obraz zaczyna nabierać kształtów, autorka obraca go o sto osiemdziesiąt stopni, by nagle okazało się, że nic nie jest takie, jak jeszcze chwilę temu zakładaliśmy. Ta manipulacja uwagą rozgrywa się na tle tematów, o których ciągle nie mówi się wystarczająco głośno - trudnych, bolesnych ciąży, pierwszych, wyczerpujących dni macierzyństwa i tego, jak cały ten okres wpływa nie tylko na kobietę, jej ciało i psychikę, ale na jej relacje z mężem, z resztą otoczenia. Dla takich kobiet jak Ava może to być czas bardzo samotny, w którym granica pomiędzy realnością a paranoją wcale nie jest taka wyraźna jak być powinna. Dobre twisty fabularne z biegiem lektury zaczynają nabierać na częstotliwości i sile aż do wielkiego, bardzo hollywoodzkiego finału, który jednoznacznie osadza “Nocną nianię” w kategorii thrillerów czysto rozrywkowych. I mimo że żałuję, że i finał nie pozostał w tym dusznym, niepokojącym klimacie co reszta powieści, to bez wątpliwości przyznaję, że przy tej lekturze bawiłam się naprawdę dobrze!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Albatros. 

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lipca 20, 2026

"Wdowa" Helene Flood

"Wdowa" Helene Flood

Autorka: Helene Flood
Tytuł: Wdowa
Tłumaczenie: Ewa M. Bilińska
Data premiery: 01.07.2026
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 360
Gatunek: thriller psychologiczny
 
Helene Flood na co dzień pracuje jako psycholożka w Narodowym Centrum Pomocy i Stresu Pourazowego w Oslo. Swoją pracę doktorską na temat wstydu, przemocy i poczucia winy obroniła w 2016 roku, a trzy lata później zadebiutowała na rynku beletrystycznym swoim pierwszym thrillerem psychologicznym pt. “Psychoterapeutka”. Książka stała się międzynarodowym bestsellerem, który ukazał się w trzydziestu krajach, zdobył nagrody i ciekawe nominacje, a prawa do jego ekranizacji zostały sprzedane. Od tego czasu autorka systematycznie wydaje książki: na ten moment napisała cztery thrillery psychologiczne i trzy książki dla dzieci. W Polsce doczekaliśmy się tłumaczenia trzech pierwszych thrillerów: “Psychoterapautki” (2020), “Sąsiadki” (2022) i teraz w końcu też “Wdowy”. Czwarty tytuł w maju miał swoją premierę w Norwegii, można więc zakładać, że polski czytelnik na tłumaczenie będzie jeszcze musiał trochę poczekać.
 
Czasy współczesne, wiosna, bogata dzielnica Oslo. To miał być dzień, jak każdy inny - sześćdziesięciosześcioletnia Evy Krogh po śniadaniu zamierzała trochę poplewić, przygotować ogród na nadejście lata. Jej mąż Erling, mimo oficjalnej emerytury, miał skoczyć na kilka godzin do firmy promującej ekologię, w której spędził ostatni rok pracy. Niestety w drodze do niej zmarł. Teraz Evy została sama, w otępiającej żałobie, która osnuwa jej zmysły mgłą. Co mówi lekarka, co mówiły jej dorosłe już dzieci? Nie jest pewna. Za to dobrze pamięta, że do jej drzwi zadzwonił policjant, który zadawał dziwne pytania sugerujące, że może jednak Erling nie zmarł śmiercią naturalną. Faktycznie, w przeciągu ostatniego półrocza miał kilka dziwnych wypadków, ale czy naprawdę ktoś mógł czyhać na jego życie?
Dwadzieścia pięć dni później, po nocnej walce z pożarem, Evy czeka. Wkrótce odbędzie się rozmowa, a może wręcz konfrontacja, która ma ujawnić wszystkie narosłe w tym czasie tajemnice.
 
Książka rozpisana jest na nienumerowane rozdziały, które zaznaczone są przez określenia czasu. Historia toczy się w trzech planach czasowych: przed śmiercią Erlinga i ten okres jest najdłuższy, bo liczony w latach, których początkiem jest chwila poznania się Evy i Erlinga. Pozostałe dwa czasy, to dni od razu po jego śmierci oraz dwadzieścia pięć dni później. To śmierć Erlinga jest punktem zero, a czytelnik wraz z biegiem lektury uzupełnia sobie to, co było wcześniej i co działo się później. Narratorką jest Evy, tylko jej perspektywę poznajemy w pierwszoosobowej narracji, której historia sprzed śmierci męża pisana jest w czasie przeszłym, dwie pozostałe w czasie teraźniejszym. Styl powieści jest charakterystyczny dla thrillera psychologicznego, skupiony na wnętrzu postaci, a język, jakim jest pisana, jest przyjemny i w pełni zrozumiały. Czasami zdarzają się niepotrzebne powtórzenia faktów, wyłapałam też kilka literówek, jednak nic w tekście nie przeszkadza na tyle mocno, by miało to w jakiś sposób odebrać przyjemność z lektury - książkę czyta się dobrze i płynnie.
„Przecież to, czego słuchał, musiało powstać na podstawie muzyki, której ja słuchałam w latach siedemdziesiątych. Czyż nie tak to działa?
Wszystko oparte jest na czymś innym, człowiek zbiera inspiracje i przekazuje je dalej, tworzy na ich podstawie nowe zjawiska, ale cały czas nosi w sobie przeszłość.”
Jak to w thrillerach psychologicznych pisanych z perspektywy jednej postaci bywa, najważniejsza jest sama narratorka. Jej wiek został dobrany skrupulatnie - jej młodość toczyła się w czasach, gdy nie zwracało się jeszcze tak dużej uwagi na równouprawnienie płci, a co za tym idzie, często to kobieta poświęcała swoje zawodowe ambicje na rzecz budowania rodziny. Z kolei w czasach aktualnych bohaterka znajduje się w wieku, w którym ciało zaczyna niedomagać, w którym miks leków, jakie trzeba codziennie brać, może mieć różne efekty, a groźba oddziedziczonej demencji rzuca się coraz mroczniejszym cieniem na każdym zapomnieniu, każdym zawahaniu. To właśnie na tej niepewności tego, czy bohaterka jest ciągle w pełni władz umysłowych, autorka buduje intrygę tej powieści - wraz z Evy podsłuchujemy jej dzieci, które naradzają się, czy na pewno ich mama powinna zostawać sama, sugerujące, że przecież jej wszystko mówiły, a to ona tego nie pamięta. Tylko czy na pewno może im wierzyć, kiedy ktoś z ich otoczenia mógł przyczynić się do śmierci Erlinga?
„Teraz Erling jest już poza czasem.
Jest coś szczególnego w tym wyrażeniu. Być poza czasem. Robi się krok na stronę, schodzi z tej ogromnej taśmy, na której wszyscy stoimy, taśmy czasu pędzącego przed siebie bez żadnych hamulców, i już nas na niej nie ma. To piękne. Prawie jakby człowiek był wolny.”
Intryga powieści oparta jest więc na tej cienkiej granicy pomiędzy tym, co dzieje się naprawdę, a tym, co generuje wyobraźnia bohaterki. Co jest prawdziwe, czy w ogóle faktycznie coś niepokojącego w życiu Kroghów się dzieje, czy to po prostu narastająca paranoja bohaterki, pogrążonej w żałobie starszej pani, której szok mógł wywołać pierwsze objawy demencji? Czytelnik długo nie jest pewny, czy faktycznie coś jest na rzeczy, a autorka nie pomaga - tropy rozrzuca bardzo skąpo, czasami nawet miałam wrażenie, że zostałam pozbawiona szansy, by domyśleć się zwrotu fabularnego samodzielnie. Napięcie może nie oblepia z każdej strony, ale ciekawość rozwiązania zagadki podsycana jest na tyle odpowiednio, że towarzyszy czytelnikowi tak naprawdę do ostatniej strony. A jednak nie mogę pozbyć się wrażenia, że pewne kwestie fabularne nie zostały rozwinięte pod kątem psychologicznym tak, jak można by spodziewać się tego po thrillerze psychologicznym napisanym przez psycholożkę, więc nawet samo rozwiązanie historii nie zaspokoiło kilku moich pytań, które z biegiem lektury kołatały się w mojej głowie. Momentami czułam się trochę jak główna bohaterka - czy to ja coś przeoczyłam, czy może autorka knuje przeciwko mnie?
 
Przez te narosłe wątpliwości wydaje mi się, że zgodnie z zamysłem autorki uwaga czytelnika powinna być skierowana gdzie indziej - na wątek rodziny, relacje i zmiany, jakie w nich zachodziły na przestrzeni lat. W końcu nie bez powodu doświadczamy chwili poznania Evy z Erlingiem, towarzyszymy im w dniu ich ślubu. Wraz z rozwojem historii zaczyna nam się w głowie pojawiać coraz jaśniejszy obraz dość klasycznego jak na tamte czasy małżeństwa - ona zajmowała się domem, on przynosił pieniędze. Jak taki podział wpłynął na ich małżeństwo, jak proza codzienności odbiła się na relacji? Ten związek, jak i relacje Evy z dziećmi zarówno sprzed lat, jak i te aktualne, gdy role zaczynają się zamieniać, widzimy jednak tylko jej oczami. A to przynosi pytania o to, jak bardzo własne postrzeganie zdarzeń jest równoznaczne z tym, co wydarza się naprawdę. Z czasem, poprzez rozmowy z innymi, ten obraz zaczyna się rozjeżdżać. Czy człowiek w swojej głowie buduje inną rzeczywistość niż ta, w której żyje? W którym momencie oczekiwania z realistycznych stają się niemożliwym do spełnienia wytworem wyobraźni? I co się stanie, gdy ta bańka oczekiwań pęknie?
„W rezygnacji kryje się ochrona siebie. Ten, kto nie pyta, nie zostanie odrzucony. Ale ten, kto nie pyta, być może nigdy też nie usłyszy „tak”, a kto wie, co wtedy można stracić?”
Polski czytelnik pewnie zainteresuje się też tłem zdarzeń, miejscem, w którym toczy się akcja. Norweski klimat nie jest znacząco podkreślany, poza kilkoma wzmiankami o charakterystycznym dla tego regionu jedzeniu czy przekonaniach, tak naprawdę ta historia mogłaby się toczyć wszędzie. Najwięcej klimatu w powieści wytwarza sam dom położony na wzgórzu, dom przesiąknięty stylem rodziców Erlinga, którzy przepisali go tylko jemu. Duże pokoje, ciężkie meble, skrzypiąca podłoga, zatęchła piwnica - dla nagle osamotnionej Evy całe jej otoczenie staje się nagle bardzo przytłaczające. Tym miejscem autorka dobrze gra wprowadzają poczucie gęstej, dusznej atmosfery.
 
Podsumowując, norweski thriller “Wdowa” będzie dobrym wyborem dla czytelników lubiących thrillery psychologiczne, w których centrum stoi rodzina, relacje, jakie wiążą się z tą komórką społeczną i jej wpływ na jednostkę. Autorka poprzez postać starszej pani, która całe życie spędziła na dbaniu o sprawne funkcjonowanie swojej rodziny, zadaje pytania o to, jak w trudach codzienności nie stracić z oczu tego, co ważne, jak nie zapomnieć o trosce emocjonalnej, nie tylko tej fizycznej zapewniającej pełne brzuchy i czyste ubrania w szafie. Jak nie zatracić siebie samej w tym wszystkim? Evy to portret kobiety jakich wiele wokół - kobiety, która w znaczącym wieku po raz pierwszy zostaje tak faktycznie sama, zależna tylko od siebie. Czy to nie wtedy okazuje się, jakim tak naprawdę było się człowiekiem? Intryga kryminalna jest tylko dodatkiem, który pobudza ciekawość, ale ostatecznie nie dominuje nad tematami do refleksji, z jakimi czytelnik po skończonej lekturze pozostaje.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Agora.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lipca 19, 2026

Book tour z "Zazdrościsz mi?"!

Book tour z "Zazdrościsz mi?"!

Tyle, co w czerwcu Agnieszka Peszek dostarczyła nam "Zazdrościsz mi?", a już na sierpień zapowiedziała kolejną książkę! Zanim więc ona całkowicie pochłonie naszą uwagę, mam dla Was jeszcze jedną aktywność związaną z "Zazdrościsz mi?", pierwszym tytułem tej autorki, na okładce którego znalazło się logo Kryminału na talerzu! A to przecież zobowiązuje, prawda? Dlatego dzisiaj zapraszam Was na book tour z tym tytułem! 

„Zazdrościsz mi?” to drugi tom serii kryminalnej z Zuzanną Kruk, ale jeśli tylko macie ochotę, możecie czytać go od „Zabijesz mnie?” (recenzja - klik!) niezależnie. W tym tomie główna bohaterka wybiera się na krótki urlop nad polskie morze – jednak tak się składa, że Jurata, która normalnie jest praktycznie wymarłym miejscem po sezonie, teraz, chwilę po przyjeździe Zuzy, wybrzmiewa niepokojąco drastyczną, kryminalną sprawą. Ale spokojnie, Agnieszka Peszek nie skupia się na makabrze – u niej to zawsze strona psychologiczna zbrodni ma największe znaczenie! Jeśli zatem lubicie niespieszne, małomiasteczkowe i nadmorskie kryminały oraz oryginalne kreacje postaci, to „Zazdrościsz mi?” będzie historią dla Was! A jeśli o książce chcecie dowiedzieć się przed zgłoszeniem jeszcze więcej, to zapraszam na recenzję - znajdziecie ją tutaj, klik!

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB i profil autorki w swoim poście, wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu, a jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl. Możecie też oznaczyć autorów i autorki antologii - na pewno będą chcieli poznać Wasze wrażenia!
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Zostawcie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.com. Kolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście we wtorek.
Książka ruszy w podróż w przeciągu tygodnia, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book touru. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili autorki książki i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @zaczytana_daria (książka jest tu od 27.07)
2. @zaczytana_zbrodnia
3. @z_ksiazka_mi_po_drodze
4. @olciagamesmol
5. @olap3474
6. @annamytkowicz
7. @danutabobrowicz
8. @marza.czyta
9. @mamazaczytana
10. @cacko.od.reki
11. @ksiazkara_kasia
12. @inn0cenza
13. @oczy_tana_ja
14. @mirkowo3
15. Drukowanachatka (FB)
16. @izabelawatola
17. @zakochani.wksiazkach
18. @zaczytana_panna
19. @zaczytani___
20. @kretka22
21. @alexa.miedzy.stronami
22. @po_prostu_o_ksiazkach