lutego 28, 2026

"Przemienienie" Szczepan Twardoch

"Przemienienie" Szczepan Twardoch
 

Autor: Szczepan Twardoch
Tytuł: Przemienienie
Data premiery: 11.02.2026
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 336
Gatunek: thriller szpiegowski
 
Od dobrych kilku, a nawet kilkunastu lat Szczepan Twardoch uznawany jest za ważny głos literatury polskiej - wielokrotnie nagradzany, tłumaczony na inne języki, ekranizowany zarówno na małym ekranie, jak i w teatrze, z ponad milionowym nakładem książek sprzedanych na koncie. W jego literackiej biografii znaleźć można kilkanaście powieści i kilka zbiorów opowiadań, a każdy kolejny tytuł odbija się głośnym echem na polskim rynku, jak choćby “Null” z 2025, który właśnie zdobył statuetkę Bestsellerów Empiku. Ale nie zawsze tak było, kiedyś przecież i Twardoch nie był aż tak znany. Teraz, dzięki Wydawnictwu Marginesy, możemy wrócić do jego początków - w poprzednim roku wydana ponownie została jego czwarta powieść pt. “Zimne wybrzeża” (recenzja - klik!) z roku 2009, a ten rok zaczynamy od powieści jeszcze wcześniejszej, trzeciej w dorobku pisarza z 2008 roku pt. “Przemienienie”.
 
Pierwsza dekada drugiego tysiąclecia. Komisarz Świetlik zjawia się na miejscu potencjalnej zbrodni. Ofiarą padł ksiądz Poniński, człowiek postępowy, znany z artykułów, jakie pisał do “Tygodnika”. Nie jest jednak jasne, czy ksiądz popełnił samobójstwo czy jednak ktoś mu w odejściu z tego świata pomógł - pistolet leży tak, jakby wypadł mi z ręki, jednak dziura po kuli znajduje się na samym środku czoła. Po oględzinach Świetlik coś znajduje - to rozładowany dyktafon. Czyżby ksiądz nagrał swoje ostatnie spotkanie, czy to taśma z zapisem jego morderstwa? Po powrocie do komendy Świetlik przesłuchuje nagranie - to zapis spotkania z Antonim Szarzyńskim, który spotkał się z księdzem, by opowiedzieć mu historię sprzed dwudziestu lat... Zaczyna się ona pierwszego sierpnia 1985 roku, kiedy Antoni, dwudziestokilkulatek, właśnie rozpoczął swój pierwszy dzień służby w IV Wydziale Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Katowicach. Co takiego wydarzyło się w tamtym roku, że w konsekwencji dwadzieścia lat później dobry ksiądz stracił życie?
 
Książka rozpisana jest na prolog, 7 rozdziałów i epilog, a nowe wydanie z 2026 zamyka trzydziestostronicowe posłowie, którego autorem jest historyk Sebastian Rosenbaum (to tekst mocno akademicki, pełen analizy historycznej porównującej ówczesną rzeczywistość z prozą Twardocha, który uświadamia, jak bardzo “Przemienienie” było zaangażowane w tematykę poruszaną w czasie jej pierwszego wydania). Rozdziały książki są długie i nie są dzielone na krótsze fragmenty, pisane jednym ciągiem mogą dać wrażenie, że tekst czyta się dłużej niż inne powieści tych samych rozmiarów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, prolog i epilog osadzone są w pierwszej dekadzie XXI wieku, a wszechwiedzący narrator oddaje historię z perspektywy komisarza Świetlika. Wszystkie siedem rozdział to rok 1985 i historia pisana z perspektywy Antoniego Szarzyńskiego. Styl powieści jest specyficzny dla autora - sposób budowy zdań może przypominać strumień świadomości, to długie opisy i analizy emocji oraz zdarzeń pisane z zacięciem przyjemnie literackim, które z jednej strony zachwyca poetyckimi porównaniami, metaforami, by za chwilę przywrócić do rzeczywistości dialogami, w których słowa do wyszukanych nie należą, a przekleństwa i dosadne opisy mocno osadzają w szarości śląskiego życia. To styl pełen spostrzeżeń, może nawet dygresji, które mocno wpływają na mniejszą dynamikę akcji od tej, jaką nadają faktycznie zdarzenia. Z pewnością ten rodzaj narracji trzeba po prostu poczuć, wyczuć jej rytm - dla jednych czytelników może to być nużące, dla innych (w tym mnie) zachwycające. Niemniej jednak nawet nowe wydanie książki Twardocha nie jest pozbawione niewielkich potknięć - pojedyncze literówki, powtórzenie refleksji czy niewielka nieścisłość fabularna sprawiły, że nie mogę powiedzieć, że jest to powieść doskonała, ale mimo to nadal temu bliska.
Na koniec analizy językowej wróćmy jeszcze do dialogów, bo tak kryją się ciekawe stylizacje. Największą uwagę przyciągają wypowiedzi pisane gwarą śląską (która wraz z wtrąceniami obcojęzycznymi nie jest tłumaczona, co może stanowić mały problem dla tych, którzy jej nie znają) czy grasejowanie (wymawianie “r” w sposób gardłowy) pewnego hrabi, jednak stylizacji tak naprawdę jest więcej. Autor doskonale oddaje mowę poszczególnych grup społecznych, wieków i zawodów - rozmowy pomiędzy funkcjonariuszami prawa państwowego czy kościelnego są całkowicie inne. To kolejny element stylu autora, dzięki czemu całość wypada tak dobrze.
“Nie rozumiał, jakim cudem ludzie mogą się skarżyć na samotność, nie rozumiał, po co szukają permanentnego towarzystwa. Przecież i tak każdy człowiek zawsze jest sam ze swoim bólem i ze swoim orgazmem - chociażby leżał właśnie na kobiecie, to jednak ona nie czuje tych samych spazmów. A ludzie, zamiast się tą samotnością delektować, próbują ja zagłuszyć, siedzą razem w domach i paplają, a przecież każdy ma w głowie taki mur, którego nie da się sforsować. Ludzie nie mogą zrosnąć się mózgami, nie mogą połączyć swoich myśli, swojej świadomości, samotność jest więc naturalnym stanem człowieka.”
Jednak styl, niezależnie od tego, jak dobry by nie był, potrzebuje odpowiedniej historii. Fabuła tej powieści oparta jest o postać młodego Antoniego Szarzyńskiego, jednostkę według niego samego wyjątkową. I faktycznie tę wyjątkowość czuć, choć z biegiem lektury zmienia się skala, w jakiej się ją postrzega. Antoni to rozbudowana kreacja - początkowo poznajemy go jako ambitnego młodego mężczyznę, który składa się z kontrastów: służy komunistycznej Polsce, a nosi się w stylu amerykańskim, do tego słucha zagranicznej punkowej i rockowej muzyki, a i z biegiem lektury okazuje się, że niekoniecznie ustrój w jakim żyje, jest tym, co sam wyznaje. To człowiek, który do tego, kim jest, doszedł dzięki sobie samemu i swego rodzaju szczęściu, a przynajmniej tak uważa - wychowany w domu dziecka w wieku nastoletnim znalazł się pod opieką milicjanta, który pokierował jego dalszym życiem, pełniąc rolę jego mentora. Teraz ma swoje mieszkanie, szybkie, zagraniczne auto, pieniędzy ile tylko chce i urodę, dzięki którego każda kobieta może być jego. Początkowo jest to postać, do której można zapałać sympatią, jednak z czasem poznajemy jego prawdziwe oblicze… Oblicze, które sporo wyjaśnia, a równocześnie jest motorem napędowym całej intrygi. Jego indywidualizm, brak moralnych zasad, a równocześnie późniejszy moment tytułowego przemienienia wpisują go w formę pewnego rodzaju mściciela. Jest to więc postać odpowiednia dla gatunku thrillera szpiegowskiego, samotny wilk, który działa tylko z sobie znanych pobudek, ale przełożony na realia Polski końca czasów PRL-u.
“(...) przemyślał na nowo to przekonanie, które wcześniej traktował jak aksjomat, i zdziwił się, jak mógł tak długo wyobrażać sobie, że w świecie jest jakaś równowaga sprawiedliwości. Byli przecież tacy, którym w dzieciństwie wydarzyło się takie samo nieszczęście jak jemu, a reszta ich życia nie była serią sukcesów, lecz dalszych pogłębianiem porażki (...). Dopiero wtedy, również na studiach, przestał myśleć, że może być ktoś lub coś, co decyduje, komu jak się wiedzie; teraz był pewien, że nie ma niczego poza przypadkiem.”
Intryga powieści oparta jest o wątek pracy SB, a mówiąc dokładnie, o inwigilację duchownych. Już pierwszego dnia Antek ma za zadanie opracować plan nakłonienia gliwickiego księdza do współpracy z ich wydziałem - mamy więc tajne służby, tajniaków, donosicieli i grę na dwa fronty, a to daje kolejne składniki potrzebne do stworzenia powieści szpiegowskiej. Od samego początku intryga prowadzona jest sprytnie, choć wtedy jeszcze tego tak się nie dostrzega, wprowadzenie jest jednak koniecznie, by z czasem docenić jej wielowymiarowość, każdy najmniejszy element fabularny, który razem daje poczucie roboty koronkowej. W powieści nie brak scen akcji, wielkich pościgów i tajnych operacji, które powodują szybsze bicie serca.
“(...) opinie innych na jego temat nie miały dlań znaczenia. To nie była poza, nie musiał dusić w sobie wściekłości, kiedy słyszał, że ktoś mówi o nim coś złego. Rozważał i analizował – (...) ogólnie rzecz biorąc, to, czego wymagał od niego ten ktoś, od kogo coś zależało. Jeśli zaś źle mówił o nim chłopak albo dziewczyna, kolega ze szkoły albo z bidula, to dla Antka było to tak samo obojętne, jakby ktoś powiedział, że nie lubi pomidorówki. Nie chował nawet urazy, bo za co?”
Jednak i intryga nie robiłaby aż takiego wrażenia, gdyby nie to, że osadzona jest w prawdziwych realiach ówczesnych czasów. Powtarzając za Rosenbaumem: autor doskonale zna realia pracy SB, zarówno operacyjnej, jak i papierkowej. Bo choć to fikcja literacka, to całe jej tło oddane jest jak najbardziej realistycznie. Sposób działania SB, metody inwigilacji i pozyskiwania nowych źródeł, relacje władzy świeckiej i duchownej, a cała śląska codzienność mimo tego, że jest tłem historii fikcyjnej, to tak naprawdę jest bardzo realna. Co więcej, pierwsze wydanie książki miało miejsce, kiedy w Polsce głośno mówiło się o działaniach SB i ich “współpracy” z duchowieństwem. Książka zatem w dwójnasób wpisuje się w to, co dla Polski było, a może nadal jest ważne.
 
Mówiąc o tle, nie sposób nie wspomnieć o Katowicach i jego okolicach. Myślę, że książkę można by potraktować jak mapę, jak przewodnik po Katowicach późnych lat 80. - autor z dokładnością opisuje trasy, którymi porusza się Antoni, oddaje klimat odwiedzanych miejsc i ludzi po drodze spotykanych. Ważny jest też rozgłos pomiędzy mieszkańcami Górnego Śląska, tymi, którzy mieszkali na tych ziemiach od dawna, a tymi, którzy sprawdzili się tam dopiero w czasach powojennych. Co więcej rozgłos ten wyjątkowo mocno podkreślony jest pomiędzy zwyczajnymi mieszkańcami, obywatelami Polski, a służbami SB, z których nikt tak naprawdę nie był faktycznym Ślązakiem, co tym bardziej zaostrzało obopólną nienawiść.
“(...) chociaż spacer zajmował prawie godzinę, a wahająca się wcześniej między słońcem a deszczem aura podjęła wreszcie decyzję i przez cały czas lało, jakby Bóg miał już dosyć lat osiemdziesiątych i postawił uraczyć je potopem. Już gdzieś tam, w Kędzierzynie i Opolu, Odra wzbierała i podtapiała domy. Antek bawił się myślą o potopie, nie miałby nic przeciwko wyginięciu całej ludzkości, kiedy ostałby się jeno jakiś jeden Noe, na przykład rolnik spod Kolna albo z Chin czy jakiś Indianin z Boliwii.”
Podsumowując, “Przemienienie” to ambitny thriller szpiegowski przeniesiony w realia Polski końca czasów PRL-u. To tajne operacje i wielkie pościgi rozgrywające się na ulicach Górnego Śląska pogrążone w dymie z kopalnianych kominów, smogu i szarości komunistycznej codzienności, z której chce się zwyczajnie uciec. Historia oparta jest o wielowątkową intrygę, w której nie brakuje miejsca na motywy lekko kryminalne i romansowe, a choć autor lubi czasem napisać coś dosadnie, to jednak nie przekracza granic dobrego smaku. Kreacja głównego bohatera jest świetnie dopracowana, kontrast, jaki skrywa się w tej postaci, daje do myślenia - czy to nie przez sprzeczne emocje, jakich czytelnik doświadcza obserwując jego poczynania? To powieść, w której widać pasję i wiedzę, wyczucie w jej przekazywaniu w fikcyjnej formie i stylu, który choć niektórym może wydać się rozwlekły, ma swój rytm, ma swoją logikę, w której zawarte są ciekawe, czasami kontrowersyjne spostrzeżenia. Mimo wszystko, nie jest to powieść bez wad, jednak patrzę na nią przez pryzmat Twardocha jakiego znamy teraz - poważanego, nagradzanego, od którego oczekuje się więcej od innych. Jednak “Przemienienie” to książka sprzed osiemnastu lat, trzecia pozycja w jego karierze, a jeśli tak na nią spojrzeć, to naprawdę robi duże wrażenie!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Marginesy.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 27, 2026

Wygraj "Tajemniczy klucz" z serii z Agatą Szajbą! Konkurs patronacki

Wygraj "Tajemniczy klucz" z serii z Agatą Szajbą! Konkurs patronacki
 

Kiedy w powietrzu zaczynają być wyczuwalne pierwsze zapowiedzi wiosny, w ludziach budzi się powoli zew przygody... Ale przecież codzienność wymaga chodzenia do pracy, do szkoły i wykonywania wszystkich tych zwyczajnych obowiązków... Jak to wszystko pogodzić? Dobrze dobraną lekturą! A "Agata Szajba. Tajemniczy klucz" doskonale się w te potrzeby wpisuje!

To pierwszy tom serii detektywistycznej dla młodszego czytelnika (9+), która nie tylko intryguje fajną, dobrze skrojoną pod wiek odbiorcy intrygą kryminalną, ale też zapewnia krajoznawczą wycieczkę po Londynie i podsuwa sposób na radzenie sobie z problemami, jakie mogą pojawić się w wieku zarówno głównej bohaterki, jak i docelowego czytelnika. Choć nie ukrywam, że według mnie ta seria nie ma górnych ograniczeń wiekowych, sama poznając pierwszy tom przygód Agaty też bawiłam się świetnie, a bohaterkę pokochałam przeogromnie! Dzisiaj tym dobrem chcę się z Wami podzielić, zapraszam na konkurs z tym tytułem! 

A jeśli o książce chcecie dowiedzieć się czegoś więcej, to zapraszam na recenzję - klik!


By wziąć udział w konkursie, odpowiedz na pytanie:
Najważniejsza cecha, jaką powinien przejawiać nastoletni książkowy detektyw to…? Swoją odpowiedź krótko uzasadnij. 



Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej, bardziej oryginalnie – tym lepiej!
Oczywiście w odpowiedzi możecie również zaangażować swoje dzieci, w końcu seria z Agatą Szajbą, którą „Tajemniczy klucz” początkuje, przeznaczona jest dla czytelników w wieku 9+!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 27 lutego do 3 marca, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 10 marca.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę cztery, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa  na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 26, 2026

"Drżąca ręka fałszerza" Patricia Highsmith

"Drżąca ręka fałszerza" Patricia Highsmith
 

Autorka: Patricia Highsmith
Tytuł: Drżąca ręka fałszerza
Tłumaczenie: Robert Sudół
Data premiery: 11.02.2026
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 272
Gatunek: powieść psychologiczna
 
Patricia Highsmith uznawana jest za jedną z prekursorek współczesnego thrillera psychologicznego. Jej powieści najczęściej oparte są na motywie zbrodni, przestępstwa, jednak to nie sam czyn, a jego psychologiczne konsekwencje są tym, co interesowało ją najmocniej. Jej postacie są przeważnie amoralne, pod wpływem zbrodni ich kompas akceptowalnych społeczne wartości zaczyna się zacierać, co oddziałuje na samego czytelnika, który musi stawiać sobie podczas lektury niewygodne pytania. Nie inaczej jest z “Drżącą ręką fałszerza”, która w oryginale wydana została po raz pierwszy w 1969 roku, do Polski jednak trafiła dużo później - dopiero w 2004 roku, a teraz, 22 lata później wydana została ponownie. Jest to dwunasta powieść w karierze autorki, która przez całe swoje życie wydała ich ponad dwadzieścia.
“Ciekawi mnie nie tyle sama historia, co osąd moralny. Jak ludzie osądzą głównego bohatera.”
Końcówka lat 60. XX wieku, początek czerwca. 34-letni nowojorski pisarz Howard Ingham przylatuje do Tunezji na zlecenie swojego znajomego, reżysera filmowego, z którym na miejscu ma zająć tworzeniem scenariusza do kolejnej produkcji. Postępując zgodnie z jego instrukcjami wynajmuje pokój w hotelu, chadza do wskazanych przez niego restauracji i chłonie dziwną, całkiem inną od amerykańskiej atmosferę przesyconą ospałością żaru płynącego z nieba. Oczekiwanie na przylot znajomego zaczyna się jednak przedłużać, choć początkowo Ingham się tym nie przejmuje - w tym czasie rozpoczyna pracę nad swoją nową powieścią, roboczo zatytułowaną “Drżąca ręka fałszerza”. Z czasem jednak brak listów i depesz od znajomego, jak i jego własnej dziewczyny, mimo wielokrotnych prób kontaktu z jego strony, zaczyna go niepokoić, wprowadzać w dziwny stan samotności. Rozglądając się za towarzystwem przekonuje się, że Arabowie zamieszkujący te miasteczko kierują się całkowicie innymi wartościami w życiu, co wywołuje u niego dyskomfort. Zaczyna dostrzegać coraz więcej podobieństw swojej sytuacji do tego, z czym mierzy się bohater jego książki, i tak jak on, w końcu dociera do zdarzenia granicznego, które sprawi, że sam zaczyna wątpić w to, kim jest… Czy to chwilowa wątpliwość podyktowana samotnością, czy prawdziwe objawienie, które zmieni jego życie?
“(..) czy to uczucie wywołanie zostało jakąś dziwną siłą sprawczą Tunezji, która zniekształca rzeczy niczym pofalowane lustro albo soczewka odwracający obraz, czy też jest głęboko autentyczne?”
Książka rozpisana jest na 27 rozdziałów pisanych w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego z perspektywy Inghama, którego spojrzenie na świat narzuca czytelnikowi wartości samego bohatera - zatem mimo wyboru narracyjnego i tak dostajemy tu budowę świata przedstawionego podobną do współczesnego thrillera psychologicznego. Styl opowieści jednak jest znacząco inny - największa waga powieści położona jest na aspekty psychologiczne postaci i sytuacji, a zatem tym, co w dominuje są opisy czynów, gestów, przemyśleń i refleksji postaci. Oczywiście nie brak i dialogów sprawnie prowadzonych, choć nie oddawanych w pełni - czasami narrator po prostu streszcza to, o czym rozmawiały postacie. W historię wplecione są listy Inghama, które on pisze i dostaje, a także francuskie i arabskie zwroty, które, mimo iż nie są tłumaczone, są stosowane tak, by czytelnik nie miał problemów zrozumieć o co chodzi. Język jest subtelnie literacki, w pełni zrozumiały, bez wulgarności i przekleństw. Książkę czyta się w podobnym tempie, w jakim płynie akcja - powoli, spokojnie, w tunezyjskim upale nie ma się gdzie spieszyć.
“Myśli mu się mąciły, przypiekane od góry przez prażące słońce, a wyobraźnię przerastał wysiłek przeniesienia niepisanych nowojorskich reguł na grunt tej spalonej arabskiej krainy.”
Bo choć sam bohater powieści stoi na pierwszym miejscu, to nie bez znaczenia jest samo miejsce akcji. Miejsce całkowicie inne od tego, w którym na co dzień żyje Ingham, miejsce, które dla każdego Amerykanina kojarzy się z urlopem, odpoczynkiem, oderwaniem od swojego normalnego trybu życia. Jest gorące lato, żar i blask leją się z nieba i przed obydwoma naprawdę trudno się ukryć. Można wskoczyć do morza, można schronić się w kawiarni, ale to tylko chwilowa ulga od bezbronności i swego rodzaju obnażenia, jakie czuje się w tak jasnym słońcu. Co więcej, nie tylko pogoda i przyroda są tutaj inne. Inne są również wartości społeczeństwa, inna religia, inny sposób życia. I właśnie ta sceneria jest bazą do najważniejszego pytania tej powieści.
Zdaniem Inghama absurdalność tego wnętrza wyrażała Kafkowską nadaremność wszelkich ludzkich poczynań.”
Pytanie oczywiście zadaje główny bohater, Ingham. Jego kreacja budowana jest powoli, autorka nie przedstawia nam od razu jego pełnego charakteru, choć krótko wspomina o jego życiu, jakie prowadzi w Stanach. Tak naprawdę mam wrażenie, że Ingham nie pokazuje czytelnikowi w pełni tego, kim był, a skupia się na tym, kim się staje w miejscu tak innym od tego, w którym żył dotychczas. Samotność, poczucie lekkiego oszołomienia, tęsknota i niepewność co do bliskich mu osób, mocno wpływają na jego pewność siebie, na odbiór rzeczywistości. W takim stanie człowiek zdaje się bardziej podatny na sugestie - a Ingham poznaje dwóch skrajnie różnych bohaterów: starszego Amerykanina, który wyznaje Słusznie Obrane Wartości Amerykańskie oraz artystę, nie przejmującego się niczym Duńczyka. Ich relacje, jak wszystko w tej powieści, budowane są powoli, mocno ze sobą kontrastują wprowadzając tym większy mętlik w głowę bohatera, jak i samego czytelnika.
“Zamierzał zasiać w czytelniku moralną wątpliwość co do jednoznacznej winy Dennisona. Gdy weźmiemy pod uwagę, jak wiele dobra wyświadczył główny bohater - uchronił rodziny od rozpadu, rozkręcał lub pomagał rozkręcić interesy, wysyłał ludzi na studia na własny koszt, nie wspominając już o darowiznach na cele charytatywne - czy ktokolwiek śmiałby nazwać go oszustem i złodziejem?”
Fabuła oparta jest o dwa epizody kryminalne, jednak całej powieści nie postrzegałam przez pryzmat tego gatunku - tu wątki obyczajowe skupione na codzienności postaci z czasem zaczynają przeradzać się w psychologiczne dylematy dotyczące tożsamości i tego, jak duży wpływ na to kim jesteśmy i co uznajemy za dobre i złe ma otoczenie, miejsce w którym przebywamy. Czy moralność jest więc zależna od miejsca? Czy to, co jednoznacznie złe w Ameryce, w Tunezji okaże się czymś błahym, nad czym można zwyczajnie przejść do porządku dziennego? Autorka w bardzo ciekawy sposób wykorzystuje powieść, jaką pisze Ingham, coraz mocniej zacierając granicę pomiędzy tworzonym przez niego bohaterem Dennisonem, a nim samym. A skoro granica się zaciera, to kiedy Ingham staje się fałszerzem? Które jego życie jest kłamstwem - te wcześniejsze, w Ameryce, czy te w Tunezji? Kim on sam tak naprawdę jest? To bardzo ciekawe zagadnienia, które powodują w czytelniku dyskomfort, bo odpowiedź na pytania wcale nie jest taka jednoznaczna. Autorka świetnie manipuluje emocjami i wątpliwościami postaci równocześnie wpływając na postrzeganie moralności bohatera, jaką ma czytelnik.
“Ingham nie słyszał ani słowa po francusku; nic nie rozumiał z dobiegających do rozmów.
To otoczenie jest w sam raz, pomyślał, bo główny bohater jego książki połowę życia spędzał w świecie zupełnie obcym jego krewnym i wspólnikom, w świecie, który znał tylko on, gdyż nie mógł nikomu wyznać prawdy - że kilka razy w miesiącu przywłaszcza sobie pieniądze i podrabia czeki, składając trzy fałszywe podpisy.”
Podsumowując, “Drżąca ręka fałszerza” to powieść, którą smakuje się powoli. Akcja, która momentami zdaje się stać w miejscu, jest tylko bazą do analizy psychologicznej przemiany, jaką pod wpływem miejsca i swojej twórczości doświadcza główny bohater. Przemiany, która wzbudza dyskomfort dlatego, że wnioski, do których bohater dochodzi, nie wzbudzają w nas od razu sprzeciwu, a wręcz odwrotnie - momentami wydaje się, że ma rację. Świetnie oddany bezlitosny klimat pustynnego kraju, w którym kultura jest tak inna, że dla człowieka lat 60. XX wieku mogła się wydawać wręcz wroga - i tak właśnie w większości przyjezdni postrzegają mieszkańców Tunezji. W tle toczy się historia - wojna w Wietnamie, zimna wojna z Rosją - to wszystko wpływa na nastroje, jakie oddziałują na postacie. Jednak to przede wszystkim człowiek jako jednostka stoi w centrum i pytanie o to, czy jednostka sama w sobie ma w ogóle jakieś podstawowe wartości, czy jednak wszystko to, kim nam się wydaje, że jesteśmy, zależy od otoczenia, okoliczności i postrzegania. Historia prowadzi do bardzo ciekawych refleksji, choć czasami, jak na współczesne standardy, robi to w sposób aż za wolny. Myślę jednak, że podejście do lektury z nastawieniem na niespieszność, powinno ten problem rozwiązać.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Oficyną Literacką Noir sur Blanc.



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 24, 2026

"Obsesja" B.A. Paris

"Obsesja" B.A. Paris
 

Autorka: B.A. Paris
Tytuł: Obsesja
Tłumaczenie: Robert Waliś
Data premiery: 11.02.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 352
Gatunek: thriller psychologiczny
 
B.A. Paris to autorka thrillerów psychologicznych znana na całym świecie. Swoim późnym debiutem udowodniła, że życie po 50-tce to nie jego schyłek, a nowy etap, który może ukazać się niezwykłą przygodą. W końcu ona swoje marzenie spełniła w wieku 58 lat! Wcześniej pracowała w branży finansowej, prowadziła również szkołę językową, a dopiero gdy jej pięć córek dorosło, znalazła czas, by zacząć pisać. I tak w 2016 roku wstrząsnęła rynkiem literatury kryminalnej publikując swój debiut “Za zamkniętymi drzwiami”, który w przeciągu trzech miesięcy sprzedał się w rekordowej liczbie pół miliona egzemplarzy! Teraz, dziesięć lat i siedem książek później B.A. Paris może pochwalić się ponad dziewięcioma milionami sprzedanych egzemplarzy i tłumaczeniami na 41 języków. W Polsce jej twórczość jest szczególnie mocno lubiana, tylko u nas sprzedała się w nakładzie ponad 2 milionów egzemplarzy, uzyskała też nagrody, w przyznawaniu których czytelnicy mają spory udział, jak Bestsellery Empiku i tytuł Książki Roku przyznawany w plebiscycie lubimyczytac.pl.
“Obsesja” to ósma, najnowsza powieść B.A. Paris, którą polscy czytelnicy mogli przeczytać jako pierwsi na świecie! Premiera na rynku amerykańskim miała miejsce sześć dni później, a na angielskim ukaże się dopiero w marcu.
 
Dwanaście lat temu dwudziestokilkuletnia Elle Nugent była świadkinią pewnego zdarzenia - młoda studentka po tym, jak mężczyzna na motorze wyrwał jej z ręki telefon, na zaproszenie kierowcy wsiadła do czarnego samochodu, by spróbować dogodzić złodzieja. Elle od razu zgłosiła zdarzenie na policję, jednak to niewiele dało - kolejnego dnia znalazła w prasie informację, iż studentka została znaleziona martwa. Czy Elle była ostatnią osobą, która widziała dziewczynę żywą? Wygląda na to, że tylko ona potrafi pomóc w odnalezieniu mężczyzny, który ją podwoził… Szybko jednak okazuje się, że Elle angażuje się w sprawę za mocno.
Teraz Elle Nugent już nie ma. Jest Nell Masters, pracownica organizacji charytatywnej, która jak tylko może unika kontaktów towarzyskich. Żyje sama w niewielkim domku w Londynie, choć samotność przytłacza ją tak, że ciężko jej funkcjonować. Ale to dobrze, to jej kara, bo przecież musi odpokutować krzywdy, jakie w przeszłości wyrządziła… Jej nastawienie zaczyna ulegać zmianie, gdy poznaje Alexa, mężczyznę kilka lat od niej starszego, z którym dogaduje się znakomicie. Ale jak Nell może myśleć o związku, kiedy panicznie boi się, że ktoś odkryje jej poprzednią tożsamość? Zresztą szybko okazuje się, że ma większy problem - ktoś zaczyna za nią chodzić.
 
Książka rozpisana jest na nienazwany prolog i dwie części, które składają się z krótkich, nienumerowanych rozdziałów, w których naprzemiennie poznajemy zdarzenia z teraz i z kiedyś z perspektywy Nell/Elle - początkowo zamiana czasu następuje co jeden rozdział, pod koniec powieści dominują już zdarzenia współczesne. Pomiędzy tymi rozdziałami od czasu do czasu pojawiają się fragmenty notatnika spisane ręką prześladowcy Nell - te rozdziały są wyjątkowo krótkie, pisane kursywą w odróżnieniu od reszty tekstu. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego, kiedy historia pisana jest z perspektywy Nell oraz autora notatnika oraz w pierwszej osobie czasu przeszłego z perspektywy Elle. Styl powieści jest charakterystyczny dla thrillerów psychologicznych, skupiony na oddaniu emocji postaci, które nacechowują naturalne zdarzenia. Język, jakim powieść jest pisana, jest łatwo przyswajalny, codzienny i bez przekleństw. A choć akcja nie toczy się w tempie ekspresowym, to w stylu tej autorki jest coś takiego, co mocno czytelnika angażuje - to się po prostu tak dobrze czyta, że szkoda odkładać!
 
W thrillerze psychologicznym szczególnie ważne są kreacje postaci, które równocześnie są narratorami powieści. Nie inaczej jest w „Obsesji”, a każdy z trzech narratorów, porusza inny, ciekawy temat. Nell, kobieta zbliżająca się do czterdziestki to postać odczuwająca ogromne wyrzuty sumienia, na swoim koncie ma jakieś krzywdy, które każą jej karać samą siebie. Jednak z tego względu, że od tragedii minęło już kilkanaście lat, jej postanowienie nie jest już tak silne, powoli zaczyna przekonywać samą siebie, że pokutę już odbyła. W tej postaci ścierają się kontrastowe emocje - z jednej strony chce żyć, chce swojego szczęścia, z drugiej cały czas jest przekonana, że na to nie zasługuje. A kiedy ten dylemat narasta, zjawia się w jej życiu ktoś trzeci - ten, kto ją obserwuje. Nell i na to reaguje ciekawie - choć jest przestraszona, to jednocześnie nie wydaje się tym faktem zdziwiona. Dlaczego?
 
Bohaterkę możemy poznać też wcześniej, kilkanaście lat temu, kiedy jeszcze jej psychika nie była obarczona wyrzutami sumienia. Elle, jak się wtedy nazywała, już wtedy nie miała w życiu lekko, wychowała się w domu dziecka i rodzinach zastępczych, co na pewno miało wpływ na jej psychikę. Jednak to kobieta dobra, która mocno angażuje się w śledztwo w sprawie śmierci studentki, chce sprawiedliwości, zadośćuczynienia dla jej rodziny. Ufa swojej pamięci bez najmniejszych wątpliwości, a to prowadzi ją w niebezpieczne rejony… Ta kreacja w zaskakujący sposób obrazuje zjawisko obsesji - kobiety, która w dobrej intencji, zaczyna posuwać się w przekraczaniu moralności coraz dalej, nie zauważając równocześnie, że tę granicę przesuwa.
“Nie mogłam zaakceptować tego, że moje dobre intencje - walczyłam o sprawiedliwość dla Bryony - zaowocowały czymś tak brutalnym i nieodwracalnym. Byłam oszołomiona łatką stalkerki, którą przypięła mi prasa. Przecież to nie mogła być prawda. Stalkerzy to groźni i źli ludzie, a ja taka nie byłam.”
W przeciwieństwie do niej stoi trzecia postać, autor notatnika, ktoś, kto śledzi Nell. Ta kreacja jest najbardziej enigmatyczna, jej tożsamość jest ukrywana, ale jedno jest pewne - jej celem jest zabicie Nell i właśnie takim zdaniem kończy każdy swój wpis. Kim jest, jakie motywacje tą postacią kierują? Czy ta obsesja zaczęła się w podobny sposób, co u Elle?
 
Choć książek o stalkingu powstało już wiele, B.A. Paris zdołała wyłuskać z tego tematu coś, czego inni nie zauważali. Pod lupę wzięła samo zjawisko obsesji, tego jak szybko postępuje i jak łatwo jest się w niej zatracić. Jednego dnia jest się zwyczajnym człowiekiem, z pracą, przyjaciółmi, a już kolejnego zaczyna się szaleństwo, względem którego wszystkie inne priorytety blakną. Skąd taka obsesja się bierze i czy da się nad nią zapanować? Czy każdy z nas ma do tego predyspozycje? Choć może tak brzmieć, to w żadnym razie nie jest to wybielaniem winy stalkerów – tutaj, na podobnej zasadzie jak w powieściach o seryjnych mordercach, próbujemy dojść do tego, skąd taka obsesja się bierze, może w ramach przestrogi?
 
Sama intryga powieści prowadzona jest w tempie umiarkowanym, a jednak ciekawość czytelnika skutecznie jest cały czas podsycana. Autorka zagadkę buduje na klasycznych zasadach, przedstawiona grono postaci, które równocześnie jest gronem podejrzanych. Istnieje więc możliwość, że czytelnik sam zgadnie tożsamość sprawcy, o ile będzie bacznie zwracał uwagę na detale - tak właśnie stało się w moim przypadku, po raz pierwszy w twórczości tej autorki w finale nie zostałam zaskoczona, co przyznaję, nieco mnie zasmuciło. Jednak takie jest ryzyko, gdy autor stawia na logiczne rozwiązanie i daje możliwość uczestniczenia w prowadzeniu prywatnego dochodzenia i typowaniu sprawcy na podstawie subtelnie podsuwanych tropów i własnej dedukcji. Mimo wszystko fabuła przez większą część powieści prowadzona jest sprawnie, a fragmenty notatnika prześladowcy oraz prolog, który z wyprzedzeniem zapowiada część finalnych zdarzeń, skutecznie podsycają poczucie niepokoju.
“Otacza mnie cisza, która nie jest jak ciepły koc, a jak duszący całun niosący ze sobą uczucie nieuchronnej zagłady.”
Podsumowując, ósma powieść B.A. Paris wpisuje się doskonale w ramy thrillera psychologicznego domestic noir, ale w nieco innym wydaniu - tu nie chodzi o relacje damsko-męskie i tajemnice gnieżdżące się między nimi, a przynajmniej nie tylko o nie, bo jednak i tym zagadnieniom poświęcona jest część powieści. Tu przede wszystkim przyglądamy się tej tytułowej obsesji, rozkładamy jej etapy na czynniki pierwsze obserwując w różnych czasach to, jak się zaczyna i w jaki sposób może się zakończyć. Czy zawsze jest tylko jeden koniec? Warstwa fabularna prowadzona w klasycznych ramach gatunku pozwala czytelnikowi zabawić się w detektywa - czy uda Wam się odkryć kim jest sprawca? Kto wie, sporo czytelników donosi, że finał totalnie zaskakuje.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Albatros.


Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 23, 2026

"Morderstwo w podróży" Merryn Allingham

"Morderstwo w podróży" Merryn Allingham

Autorka: Merryn Allingham
Tytuł: Morderstwo w podróży
Cykl: Flora Steele, tom 7
Tłumaczenie: Ewa Ratajczyk
Data premiery: 11.02.2026
Wydawnictwo: Mando
Liczba stron: 320
Gatunek: kryminał retro / cosy crime
 
Życie Merryn Allingham na pewno nie jest nudne! Jako dziecko często przeprowadzała się ze swoją rodziną, po czym na chwilę osiadła w Anglii i została sekretarką. Później zapragnęła zwiedzać świat, co zrealizowała zatrudniając się w liniach lotniczych. Gdy w końcu przyszedł czas założyć rodzinę, osiadła w hrabstwie Sussex, ukończyła szkołę, którą jako nastolatka porzuciła i zrobiła doktorat, po czym przez lata wykładała literaturoznawstwo na pobliskim uniwersytecie. A choć marzenie o napisaniu powieści krążyło po jej głowie od dawna, to nie odważyła się tego zrobić przez bardzo długi czas… Debiutowała w 2015 romansem historycznym i tego gatunku się trzymała przez pięć kolejnych lat, by później zwrócić się w stronę mroczniejszych obszarów ludzkich żądz i pragnień. Od 2020 roku tworzy powieści kryminalne, ale w stylu klasycznym, w którym to zagadka, a nie brutalność jest ważna. Flora Steele na rynku angielskim pojawiła się po raz pierwszy w 2021 roku i szybko zyskała przychylność czytelników - to najdłuższa seria autorki, na ten moment liczy 12 tomów, a zapowiedziane są już dwa kolejne. W Polsce tom pierwszy pojawił się w 2023 roku i systematycznie do tego czasu ukazują się dwa tomy na rok (recenzje – klik!). “Morderstwo w podróży” jest zatem tomem siódmym, ale każdy z tomów przedstawia osobną zagadkę kryminalną, a jako że to ona jest w centrum, to każdy tom można czytać od reszty niezależnie.
 
Wrzesień, rok 1957, niewielka angielska wioska Abbeymead. W środku nocy, w domu Jacka Carringtona, znanego autora powieści kryminalnych, dzwoni telefon. To jego matka Sybil, z którą nie miał kontaktu od lat, spanikowana prosi go o pomoc - właśnie w Paryżu zginęła jej przyjaciółka, została śmiertelnie potrącona przez samochód, gdy razem wracały do jej apartamentu. Sybil jest przekonana, że to ona miała zginąć, jednak niewiele więcej mówi przez telefon. Jack jest jej jedynym ratunkiem, może przeprowadzić po cichu śledztwo, którego z braku dowodów nie podjęłaby się policja, na co faktycznie się zgadza. Kolejnego dnia rusza do Francji w towarzystwie Flory, właścicielki lokalnej księgarni i jego bliskiej przyjaciółki, która również ma coś do załatwienia w tym kraju. Jej powody wyjazdu są prywatne, to jej zadra, która dręczy ją od lat - niewyjaśniona śmierć jej rodziców, których groby niedawno zostały odkryte na południu Francji. Czy po tylu latach od ich śmierci uda jej się czegoś dowiedzieć i w końcu zamknąć ten rozdział? I co z mamą Jacka, czy faktycznie ktoś czyha na jej życie?
 
Książka rozpisana jest na prolog i 32 kilkustronicowe rozdziały, które dodatkowo dzielone są na krótsze fragmenty. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy Flory i Jacka, w spokojnym, przyjemnym stylu. Narrator zwraca uwagę nie tylko na emocje głównych bohaterów, ale też na otoczenie, widoki, jakie w tym tomie Flora i Jack mają na wyciągnięcie ręki. Język jest nieznacznie dopasowany do dawnych lat, nie zawiera przekleństw, a dialogi prowadzone są często ze szczyptą uroczego humoru. W powieści czuć mocne inspiracje klasyką gatunku, powieściami detektywistycznymi sprzed wieku.
“Nie mógł się doczekać, żeby zabrać się do pracy nad książką, którą w myślach zaczął już tworzyć, a w tym celu musiał wrócić do Overlay House. Dylematy pisarza, pomyślał z ironią. Tortury podczas pisania i frustracja, gdy się nie pisze.”
W związku z tym, że “Morderstwo w podróży” to tom wyjazdowy, to plejada postaci ulega dużemu przemieszaniu - postacie z rodzinnego miasteczka Flory zostają na miejscu, podróżują z nią tylko w myślach i pamięci, a po drodze spotykają nowych bohaterów, którzy prawdopodobnie są postaciami drugoplanowymi tylko tego tomu. Flora i Jack oddani są subtelnie, autorka nie analizuje ich charakterów od podstaw, a wykorzystuje sytuacje, które ich spotykają, by określić to, kim są. Ich relacja w tym tomie wchodzi na nowy poziom, zacieśnia się i rozwija, co wprowadza w historię wątek prywatny, któremu czytelnicy mogą kibicować. Podoba mi się, że relacje są tutaj nienachalne, autorka nie spieszy się, a buduje w oparciu o różne lęki, jakie postaciom towarzyszą.
Poza głównymi postaciami uwagę kierujemy ku najbliższym matki Jacka, która związała się z włoskim hrabią. Mężczyzna ma dwie dorosłe córki i byłą żonę, która nie daje im spokoju, co doprowadza do wielu kłopotliwych sytuacji. Zresztą sama matka Jacka oddana jest ciekawie - widzimy ją oczami jego i Flory, którzy nie są pewni, czy to, o czym im opowiada, to przypadkiem nie wymysł jej wyobraźni. W końcu to kobieta, która lubi przesadzać i wydawać szybkie osądy, kobieta, która dla swojej wygody przed laty porzuciła Jacka…
 
I właśnie rodzina jest tą jednostką, która stoi w centrum “Morderstwa w podróży”. Rodzina przedstawiona w różnych kontekstach, choć każda z nich jest w jakiś sposób rozerwana, obarczona krzywdami. Ważna jest relacja Sybil z Jackiem, w tle przewija się wspomnienie jego ojca. Jest i nowa rodzina, jaką Sybil chce stworzyć z hrabią i jego córkami - ta też nie należy do najłatwiejszych, w końcu jak zbudować relacje pomiędzy potencjalną przyszłą macochą a dorosłymi dziewczynami, które nie do końca wydają się do niej przekonane? Jest i rodzina Flory, jej własna, prywatna tajemnica, którą teraz może odkryć, rozwiązać, choć i z tym wiąże się wiele poplątanych emocji - bo czy na pewno powinna po tylu latach w tej sprawie grzebać? Czy przyniesie jej to ukojenie, czy wręcz odwrotnie - ponownie zburzy jej świat?
 
Warto też zwrócić uwagę na czas akcji, choć w tym tomie objawia się on całkiem inaczej niż w poprzednich. Tutaj wchodzimy w rodzinę z koneksjami, tytułami, która do teraz wydaje wystawne kolacje w starym stylu. To taki powiew arystokracji w latach, gdy już raczej chyliła się ona ku upadkowi. Tym jednak, co szczególnie jest w powieści podkreślane, to stosunek do płci pięknej, do kobiet. Nawet Jack zauważa, że Flora ze względu na swoją płeć rzadko traktowana jest na poważnie, choć nawet sam nie zauważa, że też się tego dopuszcza. A Flora chce być samodzielna, chce być samowystarczalna, odpowiedzialna za samą siebie, chce być traktowana serio. W końcu czy nie udowodniła, że zasługuje na szacunek od kilku lat z sukcesem prowadząc księgarnię, pomagając innym i rozwiązując zagadki kryminalne? Szkopuł w tym, że we Francji nikt jej nie zna, więc traktowana jest tak jak każda młoda kobieta w tamtych czasach - jak trzpiotka, która niewiele od siebie może wnieść.
„Zbyt często słyszał, że Florę traktowano jak rozstrzelaną dziewczynę, płytką gadułę, a przecież on dobrze wiedział, że Flora jest całkiem inna. Dzięki ich przyjaźni miał okazję się przekonać, że do tej pory niesłusznie społeczeństwo lekceważy kobiety - w najlepszym razie traktując je jak królowe kuchni, a w najgorszym jak słodkie głuptaski.”
Również miejsce akcji jest tym, mocno ten tom spośród pozostałych wyróżnia. Najpierw Paryż, który swoim francuskim przepychem robi na Florze wrażenie, później piękna Prowansja, w której wraz z bohaterką zwiedzamy winnice, wspinamy się na szczyty wzniesień, zwiedzamy stare zabytki, ruiny. Na każdym kroku znajduje się kawiarnia ze świeżymi wypiekami, a wieczorem wszędzie można napić się dobrego wina. No i posiadłość partnera Sybil też robi wrażenie - piękny dworek, duża rezydencja, tuż obok aktywnie działającej winiarni. To wszystko nadaje powieści uroku, kojących widoków, poczucia wolności i swobody.
 
A zagadka kryminalna? Oczywiście i dla niej jest w powieści miejsce, choć do najbardziej skomplikowanych raczej nie należy. Początkowo bazuje na niepewności czy w ogóle jest jakieś śledztwo do przeprowadzenia, a może to wszystko, to są po prostu wyolbrzymione przez Sybil przypadki. Podejrzanych wokół jest kilka osób, a uwaga głównych bohaterów raz po raz przenosi się z jednego na drugiego. Finał zaskakuje może nie samym ujawnieniem sprawcy, ale jego motywacji, które dobrze zgrywają się z całą historią zawartą w tej powieści.
“(...) kiedy mieszka się w jednym miejscu przez całe życie, nie zawsze dostrzega się jego piękno. A nawet jeśli się je dostrzega, jakoś nie zwraca się na nie uwagi.”
Podsumowując, “Morderstwo w podróży” to powieść kryminalna, przy której fan gatunku może odpocząć. Zagadka nie jest wymagająca, ale też jest na tyle ciekawie prowadzona, że czytelnik nie traci koncentracji. Tym jednak, co przyciąga najwięcej uwagi jest tło obyczajowo-społeczne i miejsce akcji, które wprowadza w historię urok i spokój, pozwala czytelnikowi odetchnąć, wyciszyć się podczas spacerów Flory i Jacka po urokliwym Paryżu i Prowansji. Po raz siódmy spędziłam przyjemnie czas z tymi postaciami i z chęcią zrobię to ponownie! A książkę polecam miłośnikom powieści detektywistycznych w starym, dobrym stylu.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Mando.


Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 23, 2026

Book tour ze "Śpij, laleczko"!

Book tour ze "Śpij, laleczko"!
 

Do Denton zawitała wiosna... i do nas już wkrótce też zawita! Zatem czyż ostatni tydzień lutego nie jest doskonałym momentem do puszczenia tej książki w świat? Zapraszam na pierwszym book tour w roku 2026 ze "Śpij, laleczko" Lisy Regan!

Jest to już jedenasty tom serii kryminalnej z Josie Quinn, ale ze względu na jej długość, pisana jest tak, by czytelnik mógł dołączyć w każdym momencie. Jeśli więc chcecie zacząć od tomu jedenastego - nic nie stoi na przeszkodzie! Bez względu od którego tomu zaczniecie i tak pokochacie główną bohaterkę, jestem tego pewna. Autorka doskonale potrafi wyważyć elementy fabularne tak, by zaciekawić każdego fana kryminału! A co przynosi ten tom? Historię kameralną, lekko klaustrofobiczną, gdyż akcja kręci się wokół domku rodzinnego postawionego w oddaleniu do miasteczka, ukrytego w lesie. Zbrodnia otwierająca, choć nie wygląda na krwawą, jest psychologicznie wstrząsająca - przecież chodzi o kilkunastoletnie dziecko! I autorka właśnie nie na brutalności, a psychologicznych zawiłością zbrodni się skupia, równocześnie dostarczając czytelnikowi doskonałą, zajmującą rozrywkę. Więcej o książce możecie poczytać w recenzji - klik!, a teraz zapraszam do zgłoszeń!

A jeśli jednak mielibyście chęć poznać wcześniejsze losy Josie Quinn, to mam Wam jeszcze kilka book tourów do zaoferowania: wszystkie nowości zeszłego roku krążą jeszcze po świecie, możecie się i do tych BT dopisać!

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz Wydawnictwa Dolnośląskiego w swoim poście, wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu, a jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl. Możecie też oznaczyć autorów i autorki antologii - na pewno będą chcieli poznać Wasze wrażenia!
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Zostawcie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście we wtorek.
Książka ruszy w podróż również we wtorek, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @zaczytane_matka_z_corka (książka jest tu od 27.02)
2. @z_ksiazka_mi_po_drodze
3. @zaczytana_daria
4. @ahywka_p
5. @mamazaczytana
6. @cacko.od.reki
7. @just_to_books
8. @marza.czyta
9. @zafascynowana.ksiazkami_
10. @zakochani.wksiazkach
11. @kasienkaj7
12. @danutabobrowicz
13. @poczytane_zapisane
14. @catwomanbooks95
15. @mirkowo3
16. @jpryczek
17. @izabelawatola
18. @przeczytajki
19. @rozczytana.diana
20. @books.injuly
21. @malgorzatanocon
22. @olap3474
23. @nowickaczyta93
24. @z.polki

lutego 20, 2026

"Drzewa" Percival Everett

"Drzewa" Percival Everett

Autor: Percival Everett
Tytuł: Drzewa
Tłumaczenie: Tomasz Macios
Data premiery: 28.01.2026
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 368
Gatunek: literatura piękna
 
Percival Everett to zeszłoroczny zdobywca Nagrody Pulitzera, dzięki której w końcu doczekał się tłumaczenia na język polski. Oczywiście jego pierwszym tytułem na naszym rynku była książka nagrodzona pt. “James”, która nadal pozostaje najnowszą jego powieścią. Teraz na polskim rynku pojawił się po raz drugi, tym razem z książką z 2021 pt. “Drzewa”, która znalazła się na krótkiej liście nominowanych do Nagrody Bookera, jak i zdobyła dwa inne nagrody literackie.
Na rynku anglojęzycznym Percival Everett obecny jest od lat 80. XX wieku i choć podobnie jak S.A. Cosby większość swoich historii osadza na południu Stanów Zjednoczonych, porusza tematy rasy i tożsamości, to jednak robi to w całkowicie innym stylu. Sam o sobie mówi, że jest patologicznym ironistą, często ucieka się w swoich powieściach do satyry, a równocześnie eksploruje różne gatunki, takie jak: thriller, kryminał czy western. I to wszystko czuć w “Drzewach”.
 
Czasy współczesne, niewielkie miasteczko na Południu Stanów Zjednoczonych, Money w Missisipi. W dzielnicy białej hołoty dochodzi do bestialskiego morderstwa: zginął biały mężczyzna, niespecjalnie społeczeństwu przydatny, krętacz i miłośnik piwa, ale jednak mąż i ojciec. Na miejscu zbrodni to nie jedyne znalezione ciało - obok niego leżał czarnoskóry mężczyzna, nieco mniejszy, niższy, ale potraktowany również bardzo brutalnie. Na miejscu zjawia się lokalna policja, która nigdy z czymś takim nie miała do czynienia. Oczywiście, jak to na Południu, jest nieco do czarnoskórej ofiary uprzedzona - to chyba sprawca, prawda? Ale dlaczego wygląda znajomo? Po oględzinach miejsca zbrodni obydwa ciała zostają zabrane do kostnicy, a tam… jedno z nich znika, by za chwilę pojawić się na drugim miejscu podobnej zbrodni. Takiej sprawie na pewno lokalna, uprzedzona rasowo policja nie podoła! Na miejsce zjawiają się funkcjonariusze z Biura Śledczego Missisipi, Ed i Jim, obydwoje czarnoskórzy, którzy mają rozwikłać o co w tej sprawie chodzi. Jak się szybko okazuje, to dopiero początek - zarówno morderstw, jak i ludzi ściągających do Money.
“- Agentka specjalna FBI Herberta Hind.
- Panie, zmiłujże się, wszędzie agenci. Strach otworzyć lodówkę.”
Książkę otwiera cytat Ulyssesa Simpsona Granta, prezydenta USA i dowódcy Armii Unii podczas wojny secesyjnej oraz hasło “Powstańcie” - czy można je traktować jako podtytuł powieści? Rozpisana jest na 108 króciutkich rozdziałów, niektóre liczą kilka stron, inne jedną, a najkrótszy to zaledwie zdanie. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator oddaje historię z kilku perspektyw, zarówno mieszkańców Money, jak i przyjezdnych. W tekście pojawiają się też wtrącenia jak np. relacje z dzienników telewizyjnych, wypowiedzi polityków czy konferencji prasowych, jest też spis nazwisk osób czarnoskórych, które straciły życie z powodu swojej rasy, a później również odwrotnie. Przede wszystkim jednak autor opiera swoją historię na dialogach, które w ironiczny sposób naśladują mowę regionalną - mówiąc bezpośrednio, wypowiedzi większości mieszkańców Money stylizowane są na mowę wieśniaków, szyk zdań i same słowa są poprzekręcane. Oczywiście, gdy akcja przenosi się gdzie indziej, wtedy zmienia się też mowa na zwyczajną, codzienną, kiedy indziej znowu na mocno naszpikowaną przekleństwami. Język jest żywy, użyty karykaturalnie (co często wprowadza wydźwięk humorystyczny), ale z dużą konsekwencją i wyczuciem. Zdania budowane są szybko, są krótkie, dobrze oddają dynamizm akcji powieści.
“- (...) Jak to jest napisane w dobrej książce, kto sieje wiatr, ten zbiera burzę.
- Co to za dobra książka? - zapytała Charlene. - “Broń i amunicja”?
- Nie, Biblia, bezbożnico.”
Fabuła jest nieźle pokręcona, to tak naprawdę gotowy scenariusz na film z gatunku starych czarnych komedii kryminalnych - zbrodnie są brutalne, nikt nie wie o co chodzi, wydaje się, że w intrygę wplatane są wręcz paranormalne elementy. Nagle wszyscy zjeżdżają się do Money, później wszyscy rozpierzchają się po kraju, dzieje się dużo i szybko, a poziom zakręcenia intrygi sięga zenitu, a może nawet czasem go przebija - czy to dobrze? To zależy od czytelnika, jedno jest pewne - do intrygi zagadki kryminalnej na pewno nie można podchodzić całkiem serio.
“(...) pełno tam tępych białych wieśniaków, którzy utknęli w epoce sprzed wojny secesyjnej i są żywym dowodem na to, że chów wsobny nie prowadzi do wyginięcia (...).”
A czemu ona tak naprawdę służy? Rozliczeniu się z problemem rasowym, z tematem, który kilka lat temu ponownie wzburzył nie tylko Amerykę, ale i cały świat. Chodzi o zabójstwa osób czarnoskórych ze względu na rasę. To problem, który ciągnie się w Ameryce od wieków, a jednak ciągle nie został zażegnany. Zbrodnie, które nie zostały rozliczone, w których winni nie zostali ukarani - to je tutaj jedna z postaci porównuje do ludobójstwa.
“Wszyscy mówią o ludobójstwach na całym świecie, ale kiedy ludzie są zabijani powoli przez sto lat, nikt tego nie zauważa. Tam, gdzie nie ma masowych grobów, nikt nie widzi ludobójstwa. Amerykańskie oburzenie jest zawsze na pokaz. Ma datę ważności.”
Przede wszystkim temat podziałów rasowych ciągle żywy jest na południu Stanów Zjednoczonych, gdzie autor osadza akcję swojej powieści. A choć charakter tego obszaru oddaje w krzywym zwierciadle, a zatem przerysowuje i ujednolica, ale jednak opiera na nastrojach, jakie można w społeczeństwie wyczuć.
Niemniej jednak jego karykaturalna kreska jest ostra, ale też i zabawna - obraz białych wieśniaków oddany na początku powieści wzbudza w czytelniku wesołość, o ile oczywiście ten ma świadomość, że nie powinien traktować warstwy fabularnej ze śmiertelną powagą.
“- Zastanawiam się, dlaczego teraz - powiedziała Gertruda.
- Ten biedny chłopiec został zlinczowany sześćdziesiąt pięć lat temu. Może duchy miały już dość - stwierdziła Mama Z.
- Dopiero co powiedziała pani, że nie wierzy w duchy - zdziwił się Ed.
- Nigdy nie mówiłam, że się nie mylę.”
Autor jednak nie tylko problem rasizmu zarysowuje, ale też się z nim rozprawia. W końcu jest to też historia o wymierzeniu zemsty, o oddaniu pięknym za nadobne. I to mnie w tej powieści zastanawia - czy faktycznie chodzi w niej o zemstę, o te tytułowe hasło “powstańcie”? Czy może jednak przewrotnie ukazuje, że pragnienie zemsty konflikt tylko zaostrza, że przemoc nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem? To warte refleksji, a każdy czytelnik z pewnością dojdzie do własnych wniosków.
“-Myślisz, że biali po prostu boją się czarnych mężczyzn?
-Myślę, że to sport.”
Na koniec zwróćmy uwagę na tytułowe drzewa i samą okładkę polskiego wydania, która wydaje mi się bardzo znacząca. Drzewa są tu symbolem krzywdy, gołe gałęzie w tytule budzą smutek i grozę, ale jednak nie są całkiem martwe - wydały owoce, nowe życie. Czy to alegoria losu czarnoskórych prześladowanych przez białych? A może relacji pomiędzy rasami? Kolory okładki też wydają się ważne: czarny to kolor skóry, zielony kolor nadziei, czerwony przelanej krwi… Choć nie mam w zwyczaju analizować okładek, ta jest tak wymowna, że narzuca to sama!
“- Nieznany mężczyzna to imię i nazwisko - powiedziała stara kobieta. - W pewnym sensie bardziej niż jakiekolwiek inne. Odebrany im trochę więcej niż życie.”
Podsumowując, “Drzewa” Percivala Everetta to ciekawe doświadczenie literackie. Powieść, którą można połknąć na raz, ze względu na dużą ilość dialogu, jak i sam prosty, mimo że stylizowany język, czyta się ją po prostu bardzo szybko - tu pewnie też należy się pochwała dla tłumacza i redakcji, dzięki którym tekst tak doskonale wpasował się w polskie standardy językowe. Fabularnie mocno zahacza o czarny, prześmiewczy kryminał, który kieruje się wręcz w stronę groteski - akcja jest dziwna, z jednej strony prosta, z drugiej ilość udziwnień zaskakuje, co może być przez czytelników odebrane różnie, ważne jednak, by pamiętać, że tej warstwy powieści nie należy brać całkiem serio. Na serio są tematy, które intryga porusza - kwestia rasizmu tak dobrze w społeczności Stanów Zjednoczonych zakorzeniona, która nawet teraz ma się całkiem dobrze, niestety w smutnym tego słowa znaczeniu. A samo zakończenie? Jest dziwne, w mojej ocenie, nacechowanym pacyfistycznym podejściem, można je odbierać dwojako. Czy skuszę się na kolejne książki autora, jeśli zostaną po polski przetłumaczone? Prawdopodobnie tak.
“Jeśli chcesz poznać miejsce, rozmawiasz z jego historią (...).”
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Marginesy.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!