września 18, 2026

"Klan" Carmen Mola

"Klan" Carmen Mola

Autor/ka: Carmen Mola
Tytuł: Klan
Cykl: Elena Blanco, tom 5
Tłumaczenie: Magdalena Olejnik
Data premiery: 09.09.2026
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 480
Gatunek: kryminał
 
Carmen Mola przez pierwsze cztery lata od swojego debiutu na literackiej scenie hiszpańskiej była wykładowczynią akademicką, która chciała zachować anonimowość. Dopiero w 2021 roku, podczas gali, na której wręczano jej nagrodę literacką Wydawnictwa Planeta przerodziła się w… trzech hiszpańskich scenarzystów telewizyjnych, którzy skryli się pod jednym pseudonimem, co wywołało burzę medialną na skalę światową, mimo że wtedy Carmen Mola znana była tylko w Hiszpanii. Od tego czasu jednak wiele się zmieniło: debiutancka seria kryminalna z Eleną Blanco (recenzje - klik!) została przetłumaczona na kilkanaście języków, doczekała się także serialowej ekranizacji składające się z trzech sezonów. Sama seria liczy pięć tomów i “Klan” jest ostatnim z nich - tomem finałowym, który ostatecznie domyka losy Eleny Blanco i grupy policyjnej BAC. To jednak nie jedyne pozycje w dorobku Carmen Moli - na przestrzeni ostatnich lat autorzy pokusili się także o trzy powieści oddzielne, więc polski czytelnik może odetchnąć! Mimo tego, że “Klan” zwiastuje koniec przygód Eleny, nie oznacza całkowitego rozstania z jej twórcami! Nadzieja na pozostałe tłumaczenia pozostaje!
 
Hiszpania, grudzień. Funkcjonariusz BAC Ángel Zárate w swoim prywatnym śledztwie, które ma na celu ustalenie kto odpowiada za śmierć jego ojca sprzed lat, dociera do Almerii. Czuje, że jest blisko, znalazł kogoś, kto kiedyś współpracował, a może należał do Klanu, organizacji, z ramienia której jego ojciec stracił życie. Niestety wpada w pułapkę, a próba ucieczki kończy się postarzałem na środku ulicy.
Zdjęcia zakrwawionego Záratego trafiają do Eleny Blanco, która mimo burzliwej przeszłości, nadal nie wyzbyła się do niego głębszych uczuć. To jasne, że ten widok wywołuje w niej panikę, a telefon wysłanniczki Klanu, która zdołała wniknąć w szeregi BAC przynosi nadzieję - podobno Zárate przeżył, stał się ich zakładnikiem, o którego obawa ma zmusić Elenę do podjęcia nakazanych przez nich działań … To powoduje lawinę zdarzeń, w której ona zostaje oskarżona o morderstwo, a kierownictwo BAC przejmuje Miriam Vaquero, nikomu do tej pory nieznana funkcjonariuszka policji. Czy to znowu Klan miesza w ich szykach, by uniemożliwić im ujawnienie, jak daleko sięga wpływ tej organizacji i kto za nią stoi?
„Normalne życie dostępne jest tylko dla tych, którzy nie wiedzą, co się dzieje za ich plecami.”
Książka rozpisana jest na cztery części, z których każda opatrzona jest cytatem oraz swego rodzaju prologiem - to cztery fragmenty z przeszłości pisane kursywą, które mają doprowadzić czytelnika do odkrycia, w jaki sposób powstał Klan. Po nich akcja toczy się już w czasach współczesnych, linearnie i rozpisana jest na numerowane sześćdziesiąt osiem kilkustronicowych rozdziałów dodatkowo dzielonych jeszcze na krótsze scenki. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu teraźniejszego z kilku perspektyw, które zmieniają się nawet i w trakcie trwania jednej sceny - narrator z łatwością może przemieszczać się pomiędzy jedną postacią i a drugą zdradzając jej emocje i przemyślenia. Styl powieści jest dla Carmen Moli bardzo charakterystyczny - autorzy bardzo często stosują długie zdania, które z początku lektury wymagają chwili przyzwyczajenia, by wkrótce nadać lekturze odpowiednio dynamiczny rytm. Język, jakim autorzy się posługują, jest w pełni zrozumiały, a gdy pojawiają się jakieś hiszpańskie nazwy własne, polska tłumaczka od razu przychodzi na pomoc zamieszczając odpowiednie wytłumaczenie na dole strony w przypisie. Książkę już po pierwszych kilkudziesięciu stronach czyta się bardzo płynnie i szybko.
„Klan przenika do twojego wnętrza tak, że tego nie widzisz, a kiedy chcesz się go pozbyć, jest już za późno: masz przerzuty w całym ciele.”
Mimo że jest to piąty, zamykający serię tom, to mam wrażenie, że autorzy nadal dbają o to, by książkę dało się czytać jak powieść niezależną od pozostałych. Relacje postaci są przypomniane, straty, jakie ponieśli w przeszłości wspomniane są tak, by czytelnik zdawał sobie z nich sprawę, ale równocześnie są na tyle enigmatyczne, by ciekawość poprzednich tomów pobudzić, a nie zaspokoić. Intryga tego tomu mimo tego, że dzieli funkcjonariuszy BAC mocniej niż wszystkie pozostałe, równocześnie daje poczucie wspólnoty - może to te nostalgiczne nastawienie niektórych postaci, ich świadomość, że BAC właśnie kończy swój żywot, daje czytelnikowi dosadnie odczuć, jak wiele ta formacja dla nich znaczyła. Przez to emocje w książce są żywe jak nigdy wcześniej - cały czas drżymy o los postaci, które teraz bez wsparcia całego zespołu, pod wpływem własnej straty czy poczucia zdrady zaczynają swoje decyzje powierzać nie rozumowi, a sercu, co powoduje, że ich los jest jeszcze bardziej niepewny niż do tej pory. Autorzy wystawiają wiarę postaci i czytelnika na próbę, testują lojalność, podrzucając tropy tak, żeby każdy staje się nieobliczalny, każdy staje się podejrzanym.
„BAC się rozpada, to oczywiste, ma wrażenie, że patrzy na gnijący ochłap mięsa. Jeżeli kiedyś byli rodziną, ten czas już minął.”
Intryga od samego początku toczy się tempem dynamicznym, funkcjonariusze BAC walczą o pierwszeństwo z wysłannikami Klanu - która strona lepiej przewidzi działania drugiej, która będzie sprytniejsza, bardziej bezwzględna, która straci za wiele?  Co ciekawe, w “Klanie” zagadka kryminalna nie jest już tak mocno uwikłana w szokującą przemoc, nie ocieka makabrą i brutalnością jak w tomach poprzednich. Oczywiście bywają momenty, w których obrazy przekraczają ludzkie pojęcie, jednak nie są one wyssane z palca, do takich praktyk, jakie są tu opisywane, faktycznie dochodziło, a sama ilość tych obrazów znacząco się zmniejszyła. Tym razem zbrodnia nie szokuje tak często dosadnym obrazem, a przede wszystkim bezwzględnością siatki Klanu, która tak dobrze od lat się maskuje. Fabuła powieści usiana jest większymi i mniejszymi zaskoczeniami, które faktycznie działają, a samo jej zakończenie daje poczucie właściwego, doskonale wyważonego zamknięcia - emocje, jakie wywołuje, nie są przesadzone, autorzy też nie roztkliwiają się nad losem postaci, przez co finał jest taki, jak cała seria - dynamiczny, konkretny, a zarazem satysfakcjonujący.
Moralność jest jak domek z kart: wyciągniesz jeden element, a wszystko się wali.”
Od pierwszego tomu podobało mi się w tej serii to, że autorzy nie boją się poruszać tematów niewygodnych. W “Klanie” sporo miejsca poświęcają na problem nielegalnych imigrantów z Afryki przedstawiony zarówno do strony tych, którzy wykupują sobie miejsca w nielegalnym transporcie i ryzykują życie, by dostać się do Hiszpanii, jak i tych, którzy te sytuacje wykorzystują dla własnych korzyści. A to wiąże się z obrazem szerszym - autorzy pytają o to, jak funkcjonuje współczesny świat, czy ta równość, która jest nam wpajana, na pewno istnieje? Czy wydaje nam się dlatego, że po prostu patrzymy w inną stronę? Autorzy zwracają uwagę na zasięg władzy tych, którzy mają pieniądze i kontakty, pytają o granice prawa, które tak łatwo przesuwają się dla tych drugich. Czy tak naprawdę każde ze współczesnych państw, a nawet cały świat nie jest w pewien sposób rządzony przez tytułowy Klan?
„Najokrutniejszym i pociągającym za sobą najwięcej ofiar zabójcą jest ten chory i egoistyczny system, nierówność, z której korzystają łowcy fortun i dzięki której grasują dzikie bestie pozbawione skrupułów i litości, bezkarne, bo wszyscy wolą żyć dalej w swoim złotym pałacu, bo w głębi duszy wierzą, że ci zabójcy ich chronią.”
Mimo uniwersalnego wydźwięku w warstwie refleksyjnej, książka doskonale osadzona jest w Hiszpanii. Pomiędzy dynamiczną akcją a niewygodnymi tematami jest miejsce na dobre, hiszpańskie jedzenie, na hiszpańską tradycję i święta. Rodzimym czytelnikom te elementy z pewnością dawały poczucie swojskości, polskim dają wgląd o inną od naszej kulturę. Każdy taki detal witałam z przyjemnością!
- Czułeś kiedyś, że poniosłeś życiową porażkę?
- Od razu widać, że nie masz dzieci (...).”
“Klan” okazał się zaskakująco trafnym zakończeniem serii z Eleną Blanco, który mniejszym natężeniem makabry odbiega od poprzednich tomów, a mimo to bomba emocjonalna, jaką na czytelnika zrzuca, nie mogła być większa! Idealnie oddane poczucie końca BAC, którego lojalność okazuje się mieć swoje granice, poruszające ludzką bezwzględnością tematy w kontraście z raz po raz pojawiającym się, zaskakującym przejawem dobra i postacie, które poruszają się w granicach moralnej szarości - niektóre nie zauważają nawet, kiedy przychodzą na złą stronę, inne do końca wierzą w sprawiedliwość, tworzą mieszankę fabularną, która pochłania już po przeczytaniu kilkunastu stron i nie chce odpuścić aż do samego, nieoczywistego, a jednak bardzo satysfakcjonującego końca. To świetny finał i tak naprawdę w mojej ocenie najlepszy z tomów serii z Eleną Blanco!
„Jesteśmy po stronie sprawiedliwości, nawet jeśli nie ma ona nic wspólnego z prawem.”
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Sonia Draga.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

września 16, 2026

Book tour ze "Srebrnym Wężem" z serii z Agatą Szajbą!

Book tour ze "Srebrnym Wężem" z serii z Agatą Szajbą!

Wczoraj obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Kropki! To nie tylko święto kreatywności, odwagi i odkrywania talentów, ale też święto naszego polskiego Wydawnictwa Kropka skierowanego do młodszych czytelników, które przeciąga świętowanie na cały ten tydzień (kropkowa promocja - klik!)! A ja z tej okazji zapraszam Was na book tour z ich najnowszym kryminalnym tytułem, na okładce którego znalazło się logo Kryminału na talerzu!

"Srebrny Wąż", bo o tej książce mowa, to trzeci, ostatni tom serii z nastoletnią detektywką z Agatą Szajbą. Z jednej strony jest to historia nieco inna niż w poprzednich dwóch , bo i Agata nie jest już zwykłą uczennicą (choć tak naprawdę zwykła nigdy nie była i za te pozytywne nastawienie do "inności", indywidualizmu ją uwielbiam!) - z tego względu możliwa jest lektura oddzielna, bez zachowania kolejności chronologicznej serii. Z drugiej strony, jako tom kończący serię, książka domyka wszystkie wątki (oczywiście w tym tomie odpowiednio przypominane, tak, by żaden czytelnik się nie pogubił) rozwinięte w dwóch wcześniejszych tomach. Nic to jednak nie szkodzi - jeśli nie czytaliście ze swoimi pociechami dwóch poprzednich tomów, to ciągle jeszcze możecie nadrobić je w book tourach, obydwa mamy nadal aktywne (z tomem pierwszym - klik!, z tomem drugim - klik!), albo możecie też po prostu sięgnąć po "Srebrnego Węża" jako powieść oddzielną. Ten tom, poza bardziej dorosłą już Agatą (choć ciągle 14-letnią!) przynosi zagadkę pewnego zaginięcia, która pozwoli nam odkryć smaczki sztuki malarskiej i zwiedzić londyńskie muzea! To tytuł przeznaczony dla czytelników 9+, a ja górnych granic wiekowych w tym przypadku nie uznaję! 


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Kropka w swoim poście, wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu, a jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl. Możecie też oznaczyć autorów i autorki antologii - na pewno będą chcieli poznać Wasze wrażenia!
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Zostawcie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.com. Kolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w czwartek.
Książka ruszy w podróż w przeciągu tygodnia, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

września 15, 2026

"Kruchość" Marcin Silwanow

"Kruchość" Marcin Silwanow

Autor: Marcin Silwanow
Tytuł: Kruchość
Cykl: Mirosław Grocki, tom 3
Data premiery: 09.09.2026
Wydawnictwo: Mova
Seria: Mroczne Podlasie
Liczba stron: 456
Gatunek: powieść kryminalna
 
Marcin Silwanow to jeden z tych autorów, którzy nie ulegli presji czasu - pisze pomiędzy codziennymi obowiązkami prywatnymi i zawodowymi pozwalając historiom dojrzeć, nabrać kształtów, co wyróżnia je na tle pozostałych powieści kryminalnych polskiego rynku, a co więcej, wyróżnia je między sobą. Dzięki temu każda jego książka jest inna od poprzedniej, mimo że w większości należą do jednej serii z Mirosławem Grockim. Swoją karierę literacką rozpoczął w 2022 roku od “Warstw podskórnych” (recenzja - klik!), w których prywatny detektyw Rajski podzielił jego własny zawód - detektywa zajmującego się śledztwami genealogicznymi. W 2024 w jego drugiej powieści “Wiatr” (recenzja - klik!) po raz pierwszy pojawił się komisarz Grocki, stała postać przewijająca się przez kolejne dwie książki autora (i mam nadzieję, że te, które dopiero powstaną, też!): “Motyw osobisty” (recenzja - klik!) i “Kruchość”, choć nie w każdej z nich odgrywa typowo pierwszoplanową rolę, dzięki czemu czytelnik nie musi zachowywać kolejności chronologicznej lektury.
“Kruchość” to pierwszy kryminał Marcina Silwanowa, który wydany został pod opieką Wydawnictwa Mova i pierwszy, który należy do nowej serii wydawniczej tego wydawcy zatytułowanej Mroczne Podlasie.
 
Listopad, mała wioska Góra położona nieopodal Białegostoku. Ten dzień od samego początku nie zapowiadał się dobrze: mechanik samochodowy Marek Kosicki pokłócił się z żoną, leśniczy Bogdan Majewski ledwo uniknął wjechania do rowu w drodze na ważne dla niego spotkanie, a bezrobotny Ryszard Łobacz przytrzasnął sobie dłoń w zastawianych w lesie wnykach. Pech nie ominął też kobiet: nauczycielka polskiego Katarzyna Drobysz została przyłapana przez szwagra w dwuznacznej sytuacji, a żona Marka, Elżbieta wyszła z domu i … już nie wróciła. Mimo że oni jeszcze tego nie wiedzą, każdy uczynek i przypadek tego dnia będzie miał dla mieszkańców Góry znaczenie.
Dzień później Kosicki zgłasza sprawę zaginięcia żony w białostockim komisariacie, a już wkrótce zajmie się nią lokalny wydział zabójstw w postaci komisarza Mirka Grockiego z nową partnerką Agatą Lipską. Oni też jeszcze nie wiedzą, że przyjdzie im szukać kogoś, kto morderstwo planował od dawna…
„(...) to twoja sprawa, co robisz, ale przestaje ona być tylko twoja, gdy od twoich decyzji zależy życie innych osób.”
Książka rozpisana jest na trzynaście tytułowanych rozdziałów i epilog. Każdy rozdział otwiera fragment pisany z perspektywy mordercy, po czym uwaga narratora przenosi się na poszczególnych bohaterów powieści, których poczynania oglądamy w relacji naprzemiennej. Narrator powieści opisuje ich losy w trzeciej osobie czasu przeszłego przyglądając się nie tylko ich poczynaniom, ale przede wszystkim temu, co dzieje się w ich wnętrzach. Język, jakim przy tym się posługuje, jest w pełni zrozumiały, nie jest jednak zwyczajny, prosty - narrator często kusi się o zabiegi literackie, swoistą poetyckość tekstu: stosuje porównania, metafory, ciekawe, nieoczywiste skojarzenia, które pozwalają spojrzeć na omawiane zagadnienia z innej niż dotychczas strony. Widać więc, że autor przywiązuje dużą wagę do samego słowa, do języka, choć nie do końca ustrzegło go to, przed kilkoma niepotrzebnymi powtórzeniami zwrotów czy faktów - będzie to jednak dostrzegalne tylko podczas lektury ciągłej dla czytelnika mocno zwracającego na język uwagę. Przez całą lekturę idzie się płynnie, bez stylistycznych potknięć, a dialogi postaci wypadają przyjemnie naturalnie, choć często poruszają tematy niełatwe.
„(...) ze słowami jest jak z zapachem. Wypowiedziane raz, rozchodzą się wokół i nie da się ich złapać ani nadać im kierunku czy wtłoczyć z powrotem tam, skąd wyszły. Można tylko próbować zagłuszyć je innymi.”
Bo choć historia osadzona jest na kanwie kryminału, to jednak najważniejsze są w niej postacie i pytania, jakie w jej trakcie zadają. Pytania o sens życia, o rolę przypadku, o to, czy istnieje coś takiego, jak przeczucia czy przeznaczenie. Zastanawiają się nad tym, jaką tak naprawdę mają kontrolę, czy może wszystko, co je spotyka jest od nich niezależnie. To jestestwa przepełnione znajomymi nam dylematami, ale też ogromnym bólem, z którym próbują sobie poradzić na różne sposoby. Tylko co, kiedy każdy, bez względu na to, czy ma życiowych partnerów, dzieci, bliskich czy nie, tak naprawdę jest w swoim życiu naprawdę samotny? Samotność, pustka, które powstają przez nieprzemyślane, podejmowane pod wpływem chwili małe decyzje, są w tej historii wszechogarniające, tylko sposób radzenia sobie z nimi w niektórych przypadkach jest różny. A mimo to nigdy właściwy.
„(...) w jego małżeństwie właściwie nie działo się nic złego. Żadnych zdrad czy awantur. Tylko cisza.”
Marcin Silwanow wikła swoich bohaterów w pozornie zwyczajną codzienność, tematy, z którymi bliżej czy dalej spotkał się każdy z nas. Poczynając od ciszy, która wybrzmiewa w domu głośniej niż krzyk, poprzez wytłumaczenia, które nigdy nie padły, aż po próbę radzenia sobie z rzeczywistością za pomocą używek. Nałogi pojawiają się tu staje w różnych formach, ale ich cel, jest zawsze ten sam - złagodzić ból istnienia. I tu pojawiają się kolejne pytania: co faktycznie trzyma te postacie przy życiu?
„(...) z nałogiem można wygrać jedynie milczeniem, nie wchodząc z nim w jakiekolwiek negocjacje. Nie było takich argumentów, na które nałóg nie znalazłby lepszych.”
Każda z występujących w “Kruchości” postaci się z czymś boryka - a choć ich problemy momentami mogą wydawać się powtarzalne, to jednak nie ulega wątpliwości, że są to kreacje dopracowane i psychologicznie dobrze przemyślane, pełne, a równocześnie naturalne. To ważny punkt w tej powieści, bo to on sprawia, że ich dylematy, refleksje o podłożu filozoficznym przyjmujemy jako prawdziwe, jako takie, które dotyczą nas samych. Przyznam, że w ostatnim czasie nieczęsto zdarza się, żebym przy zakończeniu powieści czuła tę przemożną potrzebę dowiedzenia się co dalej - tutaj nie mogę się pogodzić z myślą, że nie wiem, co stanie się z Mirkiem i Agatą. To świadczy o dopracowaniu postaci, o ich urealnieniu, dzięki czemu ich los staje się czytelnikowi bliski.
„Wiesz, co mnie w tej chwili najbardziej przeraża? (...) Świadomość, że poza samym życiem nic nie jest ważne. Przychodzimy i odchodzimy z niczym. Tak, zupełnie z niczym. Nie mamy nic, czym moglibyśmy się wykupić, a zachowujemy się tak, jakbyśmy mogli wszystko.”
Warstwa kryminalna powieści też wyróżnia się spośród innych książek tego gatunku literackiego. To nie jest zwyczajny kryminał z zamkniętym gronem podejrzanych - tak naprawdę nawet nie o zagadkę kryminalną w nim chodzi, a o to, do czego widmo śmierci zmusza postacie. Niemniej jednak i pod kątem kryminalnym ta historia ciekawi - zabieg z rozpoczynającymi rozdziały fragmentami pisanymi jako wskazówki od mordercy skutecznie pobudza ciekawość, skutecznie niepokoi nie pozwalając odpędzić od siebie pytania - kim ten ktoś jest i jaki ma w tym wszystkim cel? To kolejny punkt fabularny, który ma za zadanie zmusić czytelnika do własnych refleksji na temat ludzkiej psychiki i tego, jak bardzo jest podatna na wpływy.
„Tak jest z tym cholernym życiem, że ono nie jest na próbę. Nie da się popróbować, że można tak, a później inaczej. Wszystko, co robisz, ma swoje konsekwencje. Zły wybór dziś może ci uniemożliwić zrobienie czegoś innego w przyszłości.”
Nie zapomnijmy też o miejscu akcji. Mała wioska jest oddana dokładnie tak, jak w kryminale oddana być powinna, a bliskość lasu, który w tych listopadowych warunkach nie gwarantuje schronienia, a sam w sobie staje się pułapką, tylko ten małomiasteczkowy klimat zaciskającej się pętli podkreśla. Nie jest to jednak powieść całkowicie osadzona w głuszy - wraz ze śledczymi podróżujemy do większego miasta, do Białegostoku, w którym czeka nas cywilizacja ze wszystkimi swoimi atutami i wadami.
„We wsi najszybszy światłowód nie ma szans w wyścigu z plotką.”
Bezsprzecznie “Kruchość” jest powieścią podchodzącą do gatunku kryminału inaczej niż wszystkie. W niej nie sam czyn zbrodniczy jest ważny, a to, jak na innych oddziałuje. Jak sumienia nie do końca czyste reagują postawione przed dylematem powiedzenia prawdy i potencjalnym przyczynieniem się do rozwiązania zagadki zbrodni czy jednak chronienia przede wszystkim samego siebie. Ale czy życie w ogóle jest na tyle przewidywalne, że uchronić się da? To opowieść prowadzona w spokojnym rytmie, w której ważne są pytania natury życiowej, filozoficznej, a nie proste odpowiedzi. Kruchość życia i relacji, pokora wobec losu, który jest czymś ciągle niepojętym, i ból, który rodzi się z niezgody na to, czego niezależnie od siebie doświadczamy, stanowią jej człon, który doskonale współgra z małomiasteczkowym, przejmująco chłodnym listopadowym klimatem.
 
Moja ocena: 8/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Mova.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

września 14, 2026

Wygraj "Dobrodziejkę"! Konkurs patronacki

Wygraj "Dobrodziejkę"! Konkurs patronacki

Od premiery "Dobrodziejki" Sabiny Waszut minęło dopiero pięć dni, a Kryminał na talerzu już spieszy, by uzupełnić Waszą kolekcję w domowej biblioteczce - w końcu zdaję sobie sprawę, jak ciekawa była nasza czwartkowa rozmowa z autorką (nagranie znajdziecie tu - klik!), więc podejrzewam, że Wasza potrzeba lektury jest aktualnie jeszcze większa niż moja! I przyznam, że trochę Wam zazdroszczę, że odkrycie tej historii macie jeszcze przed sobą, bo mnie pozostaje już tylko czekać na tom drugi serii, którą "Dobrodziejka" otwiera! 

A dla kogo "Dobrodziejka" będzie odpowiednią lekturą? Dla miłośników spokojnych powieści kryminalnych solidnie osadzonych w przeszłości, w której jest miejsce na wątki historyczne i obyczajowe. Nie zaszkodzi też słabość do historii true crime – cała seria opierać będzie się o sprawy kryminalne, jakie miały miejsce w czasach międzywojennych na Śląsku. Chcecie dowiedzieć się o tej książce czegoś jeszcze? Więcej informacji znajdziecie w mojej recenzji - klik! 

Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie? Odpowiedz na pytanie:
Dlaczego według Ciebie warto wracać do historii kryminalnych sprzed wieku? 


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej, bardziej oryginalnie – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 14 do 19 września, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 26 września.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę cztery, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB, autorki (IG - klik!, FB - klik!) oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!




Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

września 11, 2026

"Jestem tuż za tobą" Georgia McVeigh

"Jestem tuż za tobą" Georgia McVeigh
Autorka: Georgia McVeigh
Tytuł: Jestem też za tobą
Tłumaczenie: Anna i Miłosz Urbanowie
Data premiery: 09.09.2026
Wydawnictwo: Gorzka Czekolada
Liczba stron: 384
Gatunek: thriller psychologiczny
 
Kilka miesięcy po angielskiej premierze thriller psychologiczny “Jestem tuż za tobą” pojawił się w Polsce! To debiut literacki londyńskiej redaktorki Georgii McVeigh, która już w 2022 roku podczas odbywanego właśnie kursu pisania rozpoczęła pracę nad tym tytułem.
 
Sześć miesięcy temu świat Iris się zawalił. Dokładnie szóstego czerwca życie stracił Freddie, jej chłopak, jej potencjalny narzeczony, mężczyzna, który ją doceniał i uszczęśliwiał. Razem z nim legło w gruzach wszystko - straciła pracę, właśnie teraz traci też mieszkanie, co skutkuje powrotem do znienawidzonego domu rodzinnego i ciągle pijanej, złośliwej matki. Na szczęście w tej otchłani nieszczęścia pojawia się promyk światła - do grupy osób wsparcia w żałobie, na spotkania której Iris chodzi co wtorek, dołącza Jack. Przystojny, perfekcyjnie ważący słowa mężczyzna, którego urok i charyzma od razu rozkochują wszystkich, którzy znajdują się w pomieszczeniu. Jednak Iris wie, że Jack przeznaczony jest jej - wystarczyło jedno skrzyżowanie spojrzeń. A kiedy zaczyna mówić o swojej stracie, kiedy zdradza, że jego żona zmarła dokładnie tego samego dnia, co Freddie, nie ma już żadnych wątpliwości - Iris musi mu pokazać, że to ona jest tą, która pomoże mu wrócić do radości życia po stracie.
„Tylko ci, którzy doświadczyli prawdziwej tragedii, mogą próbować pojąć, jak to jest stracić jedyną osobę, która trzyma cię na tym świecie.”
Książka rozpisana jest na 48 kilkustronicowych rozdziałów i epilog. Całość prowadzona jest w narracji pierwszoosobowej czasu teraźniejszego przez większą część powieści, gdy akcja toczy się współcześnie, momentami jednak narratorka sięga do swoich wspomnień, które relacjonuje logicznie w czasie przeszłym. Historia przedstawiona jest tylko z jednej perspektywy, perspektywy Iris, co narzuca bardzo subiektywną formę pokazania rzeczywistości. Styl powieści jest typowy dla tego gatunku - w dużej mierze skupia się na emocjach i myślach postaci, na niuansach zachowania, a raczej ich interpretacji. Książkę czyta się łatwo i płynnie, nie wymaga specjalnego wysiłku. Raz czy dwa zatrzymał mnie może nie do końca trafiony dobór słów, jednak nie jest to coś na tyle poważnego, co wpłynęłoby na ogólny odbiór lektury.
„Obserwowanie ludzi stało się modne w dzisiejszych czasach. Obserwujemy profile w mediach społecznościowych, celebrytów, znajomych z pracy i nowe żony ojców. Bezmiar informacji za jednym kliknięciem. To społecznie usankcjonowana forma stalkowania i to do tego stopnia, że zagarnęliśmy sobie także ten czasownik – całkowicie normalne jest na przykład przyznać, że stalkowało się byłego na Instagramie.”
Wygląda na to, że Georgia McVeigh postawiła na tradycyjnie, rasowe podejście do gatunku thrillera psychologicznego. Zaprasza nas do rzeczywistości Iris, która pozornie trzyma się całkiem zwyczajnych ram codzienności, a niewielkie odchylenia można przypisać załamaniu, jakie bohaterka przeszła po śmierci Freddiego. A jednak już od samego początku coś w jej narracji niepokoi, coś podszeptuje, że chyba z psychiką Iris jest coś nie tak. Czy faktycznie ma skłonności do obsesji? Czy faktycznie tak rozpaczliwie pragnie być zauważoną, kochaną, docenioną? Im mocniej wchodzimy w jej buty, tym jej kreacja staje się mniej jednoznaczna. Zaczynamy poznawać jej przeszłość, jej relacje rodzinne, które ukształtowany z niej człowieka, jakim jest teraz. Brak zrozumienia, czułości, ciągła rywalizacja powodująca poczucie bycia gorszym mocno wpłynęły na to, czego szuka w życiu jako osoba dorosła. Ale to, jak stara się to zdobyć, bez względu na wszystko, jest dość niepokojące... Dlaczego tak się zachowuje?
„Jestem dobra w kłamaniu. W dzisiejszych czasach wydaje mi się to bardziej naturalne niż mówienie prawdy.”
Poprzez jednostronną narrację nie możemy poznać Jacka inaczej niż oczami Iris, która od początku traktuje go jak bóstwo, jak swoje przeznaczenie, wybranka, z którym spędzi resztę życia. A jednak gdzieś pomiędzy wierszami jej relacji i ta postać wraz z biegiem lektury wzbudza coraz większe wątpliwości. Co kryje się w jego charakterze, relacjach z innymi, w jego przeszłości? Czy Jack niepokoi nas przez relację Iris, a może faktycznie jest coś takiego w nim samym?
„(…)  mamy skłonność do definiowania kogoś poprzez jego stratę, a wszystko inne schodzi na dalszy plan. Kiedy tego zabraknie, zdajemy sobie sprawę, że tak naprawdę nigdy tej osoby nie znaliśmy.”
Obydwie kreacje psychologiczne postaci oddane są z dużym wyczuciem, są niepokojące, momentami wręcz chorobliwe, a jednak przez tę niepewność tego, czy widzimy sytuację dokładnie taką, jaka jest, sprawia, że coś każe nam czytać dalej. Autorka dobrze balansuje pomiędzy tym, co pewne, a tym, co wątpliwe, pomiędzy tym, co obiektywne, a tym, co subiektywne. Ta granica wraz z upływem lektury staje się coraz bardziej płynna, a współczucie do postaci przechyla się raz na jedną, raz na drugą stronę. Biorąc pod uwagę punkt wyjścia, ich żałobę, nieustannie w głowie kołacze się pytanie: czy ich zachowanie wynika z traumy śmierci, cierpienia, czy może jednak od zawsze w ich charakterach tkwił jakiś mrok?
„Cieszę się, że czuł się na tyle bezpiecznie, aby się przyznać do tej mrocznej strony swojej osobowości. W końcu mrok tkwi w każdym z nas. Wiem o tym prawdopodobnie lepiej niż większość ludzi.”
Bardzo spodobały mi się tematy, jakie autorka dzięki tak prowadzonej fabule porusza. Uświadamia nam, jak skomplikowane są relacje z tymi, którzy powinni być najbliżsi. Jak trudno, nawet gdy zna się człowieka od lat, odczytać poprawnie gesty, intencje. Czy w ogóle da się odebrać drugiego człowieka dokładnie takim, jakim jest, czy zawsze obserwujemy kogoś przez pryzmat nas samych - naszego charakteru i oczekiwań, jakie umocniły się w nas wraz z wiekiem? Czy w taki sposób jednych nieustannie wybielamy, a innych posądzamy o złe intencje? I jak w swoich reakcjach nie przesadzić, jak nie popaść w obłęd, nie zatracić się w tym, co nam się wydaje? Poznając przeszłość postaci równocześnie przyglądamy się temu, jak wyniszczający wpływ na człowieka ma ciągłe poczucie niesprawiedliwości, niespełnionych oczekiwań i zwyczajnej samotności. Poprzez te nawarstwienie krzywd, raz po raz zmieniamy perspektywę postrzegania, a złe uczynki już tak jednoznacznie godne potępienia się nie wydają. A może to po prostu autorka miesza nam w głowie?
„Ludzie są tak nudni z czczeniem pamięci tych, którzy odeszli, jakby zmarli byli istotami świadomymi, a nie rozkładającymi się trupami sześć stóp pod ziemią, toczonymi przez robactwo lub spalone na popiół i rozrzucone na wietrze. Jakby nadal żyli wśród nas i oddychali. To bzdury. Na tym polega śmierć. Oni odeszli, a wszelkie roszczenia wobec tych, których pozostawili, powinny wyparować wraz z nimi.”
Akcja powieści prowadzona jest w klasycznym tempie thrillera psychologicznego – historia toczy się spokojnie, bardziej siedzimy we wnętrzu postaci niż w wydarzeniach, które ich reakcje powodują, a napięcie budowane jest przez ciągłe wątpliwości, niejasności, nie przez dynamizm fabuły. Cała intryga, na której autorka zbudowała powieść, bazuje na znanych już w tym gatunku motywach i nie należy może do najtrudniejszych do rozwiązania, tropy, jakie autorka pozostawia, dość łatwo wskazują kierunek rozwiązania, co przyznam, że nieco mnie rozczarowało - liczyłam na wielki finalny twist. Jednak nie mogę powiedzieć, że na intrydze się w całości zawiodłam - w epilogu autorka funduje nam mały smaczek, który częściowo zaspokaja potrzebę finalnej zmiany perspektywy.
 
“Jestem tuż za tobą” muszę uznać za przyjemny debiut Georgii McVeigh w ramach thrillera psychologicznego. Może autorka nie wnosi w ten gatunek nic nowego, ale czy każdy musi? Wystarczy przecież, żeby intryga była spójna i logiczna, by dało się podczas lektury wyczuć niepewność i subtelne napięcie, a także postacie, które mają coś ciekawego pod kątem psychologicznym do zaprezentowania, by czytelnik mógł po prostu dobrze się podczas lektury bawić. Mam wrażenie, że taki jest cel Georgii McVeigh - by z motywów znanych, zbudować coś, co mimo wszystko przyciągnie naszą uwagę na kilka godzin i zmusi do kilku ciekawych refleksji na temat postrzegania innych i świata. I przyznaję, książka pod tym kątem dobrze się sprawdza!
 
Moja ocena: 7/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Gorzka Czekolada.



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

września 10, 2026

Wygraj "Srebrnego Węża" z serii z Agatą Szajbą! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Wygraj "Srebrnego Węża" z serii z Agatą Szajbą! Konkurs patronacki (rozwiązany)
Z początkiem września naturalnie, jak co roku pojawiającym się tematem jest powrót do szkoły i lektury, z jakimi dzieci i młodzież będą się zapoznawać. Ale co z naszym ulubionym gatunkiem? Czy i w nim jest coś dla młodego pokolenia do odkrycia? Myślę, że tak, bo choć kryminał nie należy może i do najstarszych gatunków literackich, to jednak jego historia jest bardzo ciekawa! 

Dzisiaj zatem podsuwam Wam książkę dwa w jednym – to współczesna powieść kryminalna dla młodszego czytelnika (9+) z bohaterką, która ma bzika na punkcie Agathy Christie i detektywa Poirota! Od kiedy tylko poznałam Agatę Szajbę, zachwycam się sposobem, w który zaraża swoją miłością do tej autorki. I właśnie jej trzeci, najnowszy, a zarazem ostatni tom przygód pt. „Srebrny Wąż”, możecie zgarnąć w poniższym konkursie! 


Każdym tom serii skupia się na oddzielnej zagadce kryminalnej, więc da się czytać je bez zachowania kolejności chronologicznej, jednak ostrzegam, że prywatne wątki Agaty i tajemnicy śmierci jej matki się łączą, więc lektura niechronologiczna będzie wiązała się z lekkimi spoilerami tego, co w tomach wcześniejszych. Więcej o "Srebrnym Wężu" poczytacie tu - klik!, a o całej serii opowiadała nam jej redaktorka prowadząca w wywiadzie, który znajdziecie tu - klik!



Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie? Odpowiedz na pytanie:
Jakiego jeszcze kultowego detektywa powieści kryminalnej (poza Poirotem) powinno poznać młodsze pokolenie? 
Swoją odpowiedź krótko uzasadnij.


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej, bardziej oryginalnie – tym lepiej! Nie wahajcie się też skonsultować się ze swoimi dzieciakami! 

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 10 do 14 września, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 21 września.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

16.09 aktualizacja - wyniki konkursu:
nie mogło w naszym zestawieniu zabraknąć Sherlocka Holmesa i panny Marple! Te postacie cieszyły się w konkursie największą popularnością i macie rację - to klasyka, którą młodsze pokolenie też powinno znać! Ale nie ograniczyliście swoich wyborów tylko do tych dwóch nazwisk - przez odpowiedzi uczestników przewijali się też Ojciec Brown, Pan Samochodzik, detektyw Colombo, a nawet książki Joanny Chmielewskiej. Myślę więc, że autorzy, którzy chcieliby bazować na podobnym pomyśle, co Lena Jones w kreowaniu pasji głównej bohaterki, znajdą tu wiele inspiracji! A teraz pora ogłosić zwycięzców - najnowszym tomem serii z Agatą nagrodzone zostają:

Facebook:
1) Grażyna Morpak
Koniecznie Detektywa Blomkvista z książek Astrid Lindgren.
To klasyka, która się nie starzeje.
Mimo że książki powstały wiele lat temu, ich podstawowy pomysł nadal działa: dzieci, przyjaźń, tajemnica, zagadka i wielka przygoda. To może być też fajny sposób na pokazanie dziecku, że starsze książki wcale nie muszą być nudne. Ja od niej zaczęłam swoją przygodę z kryminałami, która trwa do dzisiaj.

2) Joanna Pączkowska
Moim zdaniem Sherlocka Holmesa. Jego duet z Doktorem Watsonem to majstersztyk. Dedukcja na najwyższym poziomie. Uwielbiam jego powiedzenie: "Kiedy wyeliminujesz niemożliwe, cokolwiek pozostaje, nieważne jak nieprawdopodobne, musi być prawdziwe". Obaj są jednymi z największych detektywów świata.

Instagram:
3) @annamytkowicz
Ja się zgłaszam! I nominuję komisarza Montalbano -bohatera serii Andrea Camilleri. Moje odkrycie tego roku, detektyw który podbił moje serce humorem, dociekliwością i dobrym sercem. Każda przygoda z nim to niezapomniane wrażenia i mnóstwo emocji. Montalbano jest też smakoszem więc dzięki niemu czujemy zapachy a wręcz smaki wszystkich włoskich cudowności! Smaczku dodaje też fakt że akcja rozgrywa się na Sycylii więc obcowanie z włoskim klimatem to taka wisienka na torcie!


Gratulacje!
Czekam na Wasze dane adresowe wraz z numerem telefonu dla kuriera.
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zachęcam do stałej aktywności, komentowania postów na moich profilach, jak i próbowania swoich sił w kolejnych konkursach!

września 09, 2026

"Cienie Turynu" Fruttero&Lucientini

"Cienie Turynu" Fruttero&Lucientini

Autorzy: Fruttero&Lucientini
Tytuł: Cienie Turynu
Cykl: komisarz Santamaria, tom 1
Tłumaczenie: Barbara Sosnowska
Data premiery: 02.09.2026
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 504
Gatunek: literatura piękna / kryminalna
 
Carlo Fruttero i Franco Lucientini to włoski duet, który w drugiej połowie XX wieku podbijał literacko Włochy. Wspólnymi siłami tworzyli antologie, redagowali magazyny, pisali felietony i książki, które najczęściej zawierały ostry komentarz społeczny. Nie inaczej było z ich pierwszą powieścią - “Cieniami Turynu” wydanymi w 1972 roku, która zmieniła postrzeganie gatunku kryminału na rynku włoskim. Ta powieść przeniosła kryminał z literatury niskich lotów, prostej rozrywki, do wyrafinowanej literackiej gry, w której zawrzeć można sporo komentarzy w tematach ówcześnie aktualnych. Rok później książka doczekała się tłumaczenia angielskiego, a w 1975 roku trafiła na ekrany. Polski czytelnik musiał jednak długo czekać, by móc poznać dzieło, które rozsławiło markę F&L na cały świat - dopiero po pięćdziesięciu pięciu latach od włoskiej premiery “Cienie Turynu” trafiły do polskich księgarni.
 
Turyn, lata 70. XX wieku, początek czerwca. To jest TEN dzień. Podrzędny architekt Garrone czeka na TEN telefon, który ma zmienić całe jego ciągle niedorastające do jego własnych oczekiwań życie. W końcu będzie zamożny i rozpoznawalny - nie będzie musiał już żebrać o uwagę na turyńskich eventach, to jego będą o nią prosić! Niestety. Późny wieczór zamiast wystrzału szampana przynosi mu śmierć. Garrone ginie zamordowany własną ekscentryczną rzeźbą, a emerytowany geometra jest świadkiem, gdy z okolicznej bramy wybiega rozchełstana blondyna z podejrzaną rurą w ręce. To tym tropem podążać będzie policja, ale już kolejnego poranka pojawi się drugi - właśnie zwolnione ze służby u Anny Carli Dosio małżeństwo przynosi do komisariatu list skierowany do przyjaciela Anny Carli Massima, w którym proponuje, by w końcu zamordowali Garronego… To też trzeba zbadać! A skoro De Palma jest już zajęty badaniem tropu blondynki, to komisarz Santamaria zostaje przydzielony do tego zadania.
„Nawet w dziedzinie udręk, pomyślał komisarz, konkurencja staje się coraz bardziej bezwzględna.”
Książka rozpisana jest dziesięć części, które tytułowane są pierwszymi wyrazami rozdziału, który po nich następuje. Każda część składa się z oddzielnie numerowanych rozdziałów, a każdy rozdział liczy po kilka stron. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z kilku perspektyw: oprócz rozpoczynającego wszystko Garronego, swoją opowieść przedstawiają Santamaria, Anna Carla, Massimo i jego partner Lello oraz amerykanista Bonetto, jak i kilka pobocznych postaci, które odgrywają epizodyczne role. Akcja powieści rozgrywa się w przeciągu sześciu długich dni, w czasie których dokładnie poznajemy wszystkie skazy kluczowych postaci. Tym, co książkę wyróżnia, jest styl, w jakim jest pisana - autorzy sprytnie posługują się satyrą opisując w sposób mocno intelektualny banalne wątki. Częste wtrącenia po francusku czy łacinie są w przypisach tłumaczone, a równocześnie doskonale spełniają swoją rolę dając wrażenie napuszenia całego bogatego turyńskiego towarzystwa. Język jest literacki, jednak nie na tyle wydumany, by zwyczajny czytelnik miał ze zrozumieniem jakiś problem. Problemem może być za to maniera wrzucania czytelnika wraz z początkiem rozdziału w scenę dającą wrażenie już zaczętej, przez co czasami potrzeba chwili, by czytelnik zorientował się w środku czego właśnie się znalazł. To szczególnie mocno widoczne jest na pierwszych stu stronach powieści, później zarówno czytelnik do stylu zaczyna się już przyzwyczajać, jak i sama fabuła po morderstwie staje się nieco bardziej scentralizowana - mimo że dalej skaczemy po postaciach, to jednak jest już ten jeden punkt, wokół którego cała powieść się rozgrywa.
„W tym „środowisku” zdarzały się czasem takie nagłe zwroty: jedno porozumiewawcze mrugnięcie, żart — i nagle zdawało ci się, że znasz ich od zawsze, że jesteś ich przyjacielem, wręcz jednym z nich, współuczestnikiem tej rozbrajającej, czystej, nieszkodliwej prawdy, która kryła się za mityczną tajemnicą miasta.”
Podczas lektury „Cieni Turynu” odniosłam wrażenie, że przede wszystkim jest to satyra społeczna. Autorzy wnikliwie przyglądają się turyńskiemu społeczeństwu sprzed połowy wieku, które wtedy było mocno i na wielu frontach podzielone. Po przeciwnych stronach barykady stali turyńczycy z dziada, pradziada i napływowi mieszkańcy z południowej części Włoch. Klasa średnia i burżuazja. Mieszkańcy żyjący w od wieków akceptowanych społecznie związkach małżeńskich i ci bardziej “frywolni”, homo i biseksualiści. Autorzy bezlitośnie odsłaniają hipokryzję każdej z tych stron pakując postacie w dość absurdalne sceny, co dodaje powieści sporo humoru - przyznaję, że podczas kilku takich scen zaśmiewałam się w głos. Ten rozdźwięk pomiędzy absurdem sytuacji a zachowującym powagę literackim językiem sprawdza się doskonale dając bardzo komiczne efekty.
„Komisarz Santamaria spojrzał na zwierzę i na jego pana z czymś w rodzaju archeologicznego rozczulenia. To więc musiał być ten pradawny spokojny obywatel, ów skromny, uczciwy, cichy nikt, dla którego istniała policja, a który zdawał się bezpowrotnie pogrzebany pod wieloma warstwami społecznych kataklizmów.”
Niemniej jednak krytyka mieszkańców Turynu jest wyjątkowo ostra i dość bezlitosna, co podkreśla intryga kryminalna. Zagadka prowadzona jest tempem bardzo spokojnym, czasami wręcz ociera się o nudę - wydaje się jednak, że to nadal część satyry, sposób na przegadanie postaci, ukrycie pod warstwą intelektualnych wywodów tego, co faktycznie w sprawie ważne. A jednak, mimo spowolnień i wybojów, akcja posuwa się do przodu - policja reaguje, docieka, dedukuje, z czasem pojawia się także wątek śledztwa prywatnego, który dodatkowo pobudza ciekawość, a równocześnie wprowadza czytelnika w kolejne meandry turyńskiej społeczności - tym razem zgłębiamy się w zależności urzędowe. Samo rozwiązanie jest zaskakujące - przez całą powieść zastanawiałam się gdzie kryje się sprawca, a choć przez chwilę autorzy wywołali we mnie mały atak paniki dając poczucie, że może wcale go w tym towarzystwie nie ma, to jednak ostatecznie wyszli zakończeniem obronną ręką.
„Trzymać się faktów — oto istota jego zawodu, jego obowiązku.”
Kreacje postaci, z których każda symbolizuje inną część turyńskiego społeczeństwa, dobrze współgrają z samym miastem. Turyn rysuje się jako miejsce inne niż wszystkie na włoskiej mapie, miejsce, w którym surowość gór miesza się z prostotą wielopokoleniowych tradycji. Autorzy zapraszają nas na wzgórza, w winnice, do małych kawiarenek i galerii sztuki, dają dobrze odczuć ten zimny, północny charakter miasta, które pół roku trzęsie się z zimna, a drugie pół rozpływa pod wpływem wysokich temperatur. Mam jednak wrażenie, że sporo detali w okazaniu tego miejsca i jego mieszkańców polskiemu czytelnikowi umyka ze względu na brak odpowiedniej znajomości włoskiej kultury - myślę, że Włosi dużo bardziej zaśmiewają się przy opisach miasta i jego mieszkańców wyłapując wszystkie kontrasty i uszczypliwości.
„To właśnie były prawdziwe uprzedzenia klasowe. Rozdzielić latyfundia między głodnych robotników, pomyślała wielkodusznie, oddać srebra stołowe trędowatym, rzucać butelki z benzyną w Rolls-Royce’a kuzyna z Bielli było o wiele łatwiej, niż uwolnić się od tych drobnych formalności, twardych i nierozpuszczalnych jak kamienie nerkowe.”
“Cienie Turynu” okazały się powieścią niełatwą. Mam wrażenie, że układają się w formie sinusoidy - raz przeintelektualizowane gierki turyńskiej burżuazji praktycznie zerują tempo akcji i mącą obraz tak, że czytelnik zaczyna się zastanawiać, jaki cel jest tych dyskusji, by za chwilę kolejne tropy czy dedukcje nie tylko skutecznie wywoływały wybuchy śmiechu, ale także popychały intrygę do przodu. Kreacje postaci są dopracowane tak, by każda ukazywała nieco inną grupę społeczną Turynu, które razem budują miasto pełne kontrastów, z jednej strony przestarzałe, z drugiej goniące za tym, co na światowym rynku nowe i modne. Poprzez zmiany tempa i naprzemienną narrację trudno jest stworzyć ze światem przedstawionym więź, przez co książka nie daje wrażenia nieodkładalnej, z drugiej jednak strony satyra społeczna, jak i całkiem zaskakująca intryga kryminalna wymagają docenienia. To z pewnością powieść dla czytelników, którzy nie muszą się spieszyć, którzy mogą rozsmakować się w językowych i społecznych gierkach, a zaraz wyciągnąć szorstki obraz Turynu lat 70. dla siebie.
„Zapadła cisza, która chciała jeszcze udawać skupienie, ale była już w istocie podsumowaniem.”
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Oficyną Literacką Noir sur Blanc. 



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

września 09, 2026

"Gdyby książki mogły zabijać" Kate Eberle - zapowiedź patronacka

"Gdyby książki mogły zabijać" Kate Eberle - zapowiedź patronacka
Takiej książki jeszcze nie czytaliście! Już 23 września na naszym rynku ukaże się bardzo oryginalny, a równocześnie przezabawny debiut - "Gdyby książki mogły zabijać" Kate Eberle, któremu Kryminał na talerzu ma przyjemność patronować! 


Miłośniczka płomiennych romansów zostaje uwięziona na kartach powieści kryminalnej, a potencjalny kochanek zamiast do łóżka, chce ją zaciągnąć do… grobu.
Roxy rozmyśla nad namiętną fabułą ostatniej powieści Anny Matthews i fantazjuje o jej głównym bohaterze – gorącym strażaku – skrycie pragnąc, by jej życie choć trochę przypominało to z książek ulubionej autorki. Nie przypuszcza jednak, że wrzucając dolara do kapelusza ulicznego żebraka, zapoczątkuje lawinę zdarzeń, które zamienią jej rozczarowującą codzienność w nieprawdopodobną – i mocno ryzykowną – romantyczną przygodę. Wygląda na to, że życzenie Roxy właśnie się spełnia, choć nie całkiem tak, jak by tego oczekiwała… Bo nowa powieść Anny Matthews to najwyraźniej nie urocza komedia romantyczna, a krwawy thriller. Roxie desperacko potrzebuje pomocy, jeśli ma poradzić sobie z gatunkiem, po który nigdy nie sięgała. Nieoczekiwanie u jej boku pojawia się idealny sprzymierzeniec – przystojny profesor literatury, który specjalizuje się w powieściach kryminalnych. 

Nie podejrzewaliście mnie o patronowanie książce, w określeniu której pojawia się słowo "romans"? Oj, ja też nie! Ale debiut Kate Eberle pokazał mi, że wystarczy odpowiednie podejście do gatunku, żebym i ja była zadowolona. Podejście wyjątkowo... mordercze! Łącząc urokliwą opowieść romantyczną z kryminalną satyrą autorka daje czytelnikowi tyle frajdy, że muszę przyznać - nie pamiętam kiedy podczas lektury powieści śmiałam się tak dużo i tak głośno jak przy tym tytule! Ostrzegam więc - czytanie jej w miejscach publicznych może przyciągać do Was uwagę 😉Ale na tym jej atuty się nie kończą! Bardzo spodobały mi się też tematy, które pod warstwą fabularną się kryją. Najważniejszy to pytanie o fikcję literacką - czy dla czytelnika na pewno zawsze pozostaje fikcją? 
Jestem przekonana, że i Wy będziecie się podczas tej lektury wyśmienicie bawić - taka dawka humoru jest jak najbardziej pożądana w chwili, gdy rozpoczynamy tę mniej słoneczną połowę roku! 

Autorka: Kate Eberle
Tytuł: Gdyby książki mogły zabijać
Tłumaczenie: Maria Gębicka-Frąc
Data premiery: 23.09.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 464
Gatunek: komedia romantyczno-kryminalna

Książka dostępna jest już w przedsprzedaży. 


We współpracy patronackiej z Wydawnictwem Albatros. 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!