sierpnia 28, 2026

"Wdowa" John Grisham

"Wdowa" John Grisham

Autor: John Grisham
Tytuł: Wdowa
Tłumaczenie: Jan Kraśko
Data premiery: 12.08.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 464
Gatunek: thriller prawniczy
 
John Grisham wkrótce obchodzić będzie swoje czterdziestolecie na rynku książki! Debiutował w 1988 roku “Czasem zabijania”, historią, która nie powstałaby, gdyby nie zawód, jaki wtedy praktykował - był prawnikiem specjalizującym się w sprawach karnych, a jedne z zeznań, jakie wtedy usłyszał, tak mocno nim wstrząsnęły, że postanowił przekuć te doświadczenie w powieść. Jako autor thrillerów prawniczych szybko wspiął się na szczyt - już w latach dziewięćdziesiątych nakłady jego książek liczono w milionach. Wtedy też przypadła złota era ekranizacji jego powieści - kilka tytułów trafiło na duże ekrany w gwiazdorskiej obsadzie. Teraz na koncie ma ponad pięćdziesiąt bestsellerów tłumaczonych na prawie pięćdziesiąt języków, kilka ważnych literackich statuetek i ponad 300 milionów sprzedanych egzemplarzy. Pisze książki dla dorosłych i młodszych czytelników, a zakres jego zainteresowań często skupia się na problemie niesłusznie skazywanych - jest żywo zaangażowany w dwie organizacje, które zajmują się uniewinnieniem takich osób. “Wdowa” na ten moment to jego najnowsza powieść, jednak na rynku anglojęzycznym zapowiedziana jest już kolejna - jej premiera ma się odbyć w ostatnich dniach września.
 
Braxton, niewielkie miasteczko w stanie Wirginia, wiosna roku 2015. Czterdziestodwuletni lokalny prawnik Simon Latch w swojej malutkiej kancelarii właśnie przyjmuje nową klientkę - jest nią starsza pani po osiemdziesiątce, Eleonor Barnett, która przyszła do niego z prośbą o pomoc w stworzeniu testamentu. Problem jest taki, że to będzie jej drugi testament - pierwszy stworzyła zaledwie kilka tygodni temu z prawnikiem z naprzeciwka, jednak coś jej w nim nie pasuje. Simon początkowo podchodzi do tematu bez entuzjazmu - ot, kolejny testament, marne 250 dolarów do portfela. Wkrótce jednak klientka pobudza jego ciekawość - wspomina o akcjach, o małej fortunie, jaką zdołał za życia zgromadzić jej zmarły już mąż. Czyżby w końcu los do Simona się uśmiechnął? Czyżby w końcu mógł liczyć na większy przypływ gotówki, na rozwiązanie swoich problemów finansowych, które generują problemy prywatne? Kiedy Eleonor wspomina, że chciałaby go zatrudnić na stałe, iskierka nadziei podsyca coraz wyższy płomień… Jednak im dłużej Simon z nią przebywa, tym więcej nabiera wątpliwości. Bo może właśnie pakuje się w coś, co zwyczajnie zniszczy mu życie?
 
Książka rozpisana jest na 65 rozdziałów, których akcja toczy się na przestrzeni kilkunastu miesięcy. Rozdziały są różnej długości, a większość dzielona jest dodatkowo na krótsze scenki. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszechwiedzącego, który najczęściej relacjonuje zdarzenia z perspektywy Simona (choć nie tylko) uwzględniając jego wewnętrzne rozterki. Styl powieści jest przyjemny, przez większą część lektury podszyty nutą gatunkową powieści obyczajowej. Język, jakim narrator opisuje całą historię, jest naturalny, codzienny, ale nigdy nie wulgarny, dopasowany do każdego rodzaju odbiorcy. Zdania układają się płynnie, a dialogi nie trącą sztucznością. Mimo spokojnego tempa akcji jest coś w samym sposobie przedstawienia historii, co wciąga, co sprawia, że trudno się od niej oderwać…
„Wiesz, jak to jest żyć z myślą, że resztę życia możesz spędzić w więzieniu? Nosić to w sobie przez cały dzień? Spróbuj spokojnie zasnąć, kiedy ten koszmar wrzeszczy ci w głowie. To przerażające.”
Można by powiedzieć, że opis książki z okładce streszczała połowę powieści, bo fakt - w pierwszej połowie nie dzieje się za wiele. W żadnym razie jednak nie wpływa to na odbiór historii, bo już na samym początku czuć, że gdzieś kiełkować zaczyna subtelne napięcie. Pozornie jest to historia opisująca wycinek życia Simona - zacieśniającą się relację ze starszą klientką i jego dogorywające życie rodzinne. Nic niezwykłego. Ale czy na pewno? Autor bardzo umiejętnie rozsypuje okruszki (nawet nie tropy, a ziarenka niepewności), które podskórnie uwierają, które nie pozwalają uwierzyć kto w tej relacji przesadza, a kto mówi prawdę. Bardzo spodobała mi się ta subtelna gra, która pozornie trzyma się ram powieści obyczajowej, a równocześnie buduje tak potrzebne wątpliwości, by wkrótce przerodziła się w thriller.
I faktycznie, z czasem decyzje, jakie Simon podejmuje, zdarzenia, w jakich uczestniczy, zaczynają przypominać zamkniętą sieć, co prowadzi go na salę sądową w roli oskarżonego. Historia osadza się w tej chwili w solidnym thrillerze prawniczym, w którym proces, świadkowie i ława przysięgłych całkowicie absorbują uwagę czytelnika, równocześnie podsycając pytania o winę i niesłuszne oskarżenia. To kolejna pasjonująca część lektury!
„Gdzie właściwie był i jak się tu znalazł?
To pytanie dręczyło go od wielu miesięcy i przy odrobinie wysiłku potrafił już na nie odpowiedzieć. Na pytanie dużo ważniejsze – dokąd zmierza? – odpowiedzi nie znalazł. Znalazł jedynie strach.”
Z biegiem stron pojawia się trzeci gatunek - kryminał, który prowadzi opowieść do końca. Ta część wydaje się odbiegać od dwóch poprzednich. To już nie subtelna gra, nie dylematy moralne i niepewność z nimi związana, a śledztwo, które prowadzi w niemożliwe do przewidzenia rejony. I właśnie ta niemożliwość przewidzenia kierunku przyniosła mi niewielkie, ale jednak kłujące uczucie zawodu, choć problem, który przedstawia, jest dobrze ukorzeniony w historiach prawdziwych.
„Dzięki pieniądzom winni zwykle unikają kłopotów.
Jak przyjemnie jest je mieć, pomyślał.”
Sam Simon, główny bohater powieści, jest postacią świetnie rozbudowaną pod kątem psychologicznym. Autor pozwala czytelnikowi dokładnie wczuć się w jego sytuację - człowieka, który przez całe życie podążał za prawem, który był po prostu dobrym człowiekiem i który ostatecznie ledwo wiąże koniec z końcem. A mimo to jego kompas moralny zdaje się nadal wskazywać dobry kierunek - jasne, jego małżeństwo to fikcja, a ciągotki do hazardu, maskowane poczuciem kontroli, pogłębiają finansowe rozchwianie, ale żadnego z jego własnych nieszczęść nie przerzuca na innych, na stara się ratować siebie pogrążając kogoś innego. Czy to takie złe, że gdy dostrzegł możliwość poprawy swojej sytuacji finansowej, bo przecież na niej teraz jego problemy się opierają, lekko nagiął swoje przyzwyczajenia, poszedł ze sobą na ustępstwo, by wyciągnąć z sytuacji korzyść również dla siebie? Bez krzywdzenia innych? Tak, jak subtelnie niepokoi jego relacja z Eleanor, tak samo jego dylematy stawiają go na granicy - profesjonalizmu i chciwości, dobra i egoistycznej przebiegłości. To gołym okiem niedostrzegalne ruchy, które jednak czytelnik odbiera w warstwie emocjonalnej i refleksyjnej - razem z Simonem zastanawiamy się czy ma prawo z zaistniałej sytuacji wyciągnąć coś dla siebie? A może potrzeba poprawy własnej sytuacji zaczyna zaciemniać mu obraz tego, jak jest naprawdę?
„Jakiego rodzaju czekanie jest najgorsze? Nigdy dotąd się nad tym nie zastanawiał. Czekanie na wykonanie wyroku śmierci? Tak, na pewno znajdowało się na szczycie listy. Czekanie na nieuchronną śmierć kogoś bliskiego, nieuleczalnie chorego?
Czekanie na wieści po jakiejś tragedii? Na listę poległych podczas walki?
Czekanie na werdykt ławy przysięgłych. Tak, to musiało być w pierwszej trójce.”
Zresztą nie tylko granice moralne absorbują czytelnika. W chwili, gdy historia przenosi się na salę sądową, pojawia się granica prawa - jak udowodnić swoją niewinność w sytuacji, gdy cały świat przed wydaniem wyroku, ba! przed rozpoczęciem procesu, wydaje już swój wyrok? Kiedy proces poszlakowy faktycznie może wskazać sprawcę, a kiedy odciąga uwagę od sprawcy prawdziwego? Jak łatwo zwyczajny, przestrzegający prawa (w granicach rozsądku) człowiek może zgodnie z tym prawem stracić wszystko na co pracował przez całe życie? Temat niesłusznych oskarżeń, próby zwyciężenia z systemem, z całym wrogo nastawionym społeczeństwem tak skorym do szybkim osądów, mimo że nie jest dla tego autora i całego gatunku niczym nowym, mocno w tej powieści wybrzmiewa, budzi emocje i te poczucie dyskomfortu, które zmusza nas do pytania: a co, gdyby to nagle moje życie przez przypadek przewróciło się do góry nogami?
„(…) nie ma już nadziei na sprawiedliwość. Nikt się nie hamował, nikt się nie powstrzymywał, nikt nie próbował grać według starych zasad. A konkretnie jakich? Choćby takich, że jeszcze niedawno każda szanowana gazeta starała się zachować umiar i używać ostrożnych sformułowań w rodzaju rzekome (...). Teraz już nie. Teraz było tak, że Simon został przyłapany i uznany za winnego.”
Chciwość, pieniądze, ich brak i granice moralności to ważne zagadnienia, jakie John Grisham porusza w powieści “Wdowa”. Bo czy nie każdy z nas dąży do poprawy swojej codzienności? Do zyskania poczucia bezpieczeństwa, które, nie oszukujmy się, pieniądze dają? Główny bohater staje w sytuacji, w której te pragnienie, tak całkowicie zwyczajne, przez zbieżność zdarzeń przywodzi go na skraj - może stracić wolność, może stracić nawet życie, o resztach oszczędności i reputacji nie wspominając. W którym momencie powinien był się zatrzymać? Czy w ogóle popełnił jakiś błąd? A może każdy z nas tak naprawdę za nic może znaleźć się na jego miejscu? To potężna dawka emocji, które przyćmiewa ostatnia część historii - kryminalne zakończenie zmieniające fabularne tory, przez co wydźwięk dylematów moralno-prawnych zdaje się tracić na sile. Choć jedno pozostaje niezmienne - do samego końca jest to opowieść o ludzkiej chciwości.
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Albatros.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

sierpnia 26, 2026

"Kryminalne dzieje Piastów" Mariusz Samp

"Kryminalne dzieje Piastów" Mariusz Samp

Autor: Mariusz Samp
Tytuł: Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii
Data premiery: 12.08.2026
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Liczba stron: 368
Gatunek: non-fiction / historyczne true crime / książka popularnonaukowa
 
Mariusz Samp to historyk i publicysta, którego książki od kilku lat można dostać w księgarniach. Na koncie ma kilkanaście pozycji popularnonaukowych, z czego większość ukierunkowana jest na jedno zdarzenie bądź postać historyczną, zdarzają się jednak i wyjątki - takie jak “Kryminalne dzieje Piastów”, w którym na niewielu ponad trzystu stronach zawarty został przegląd historii sześciu wieków! Na co dzień Mariusz Samp prowadzi portal historyczny Przez Wieki, choć jego krótkie teksty można też spotkać w innych miejscach w sieci - aktualnie współpracuje z WP i Onetem. Jego specjalizacją jest historia średniowiecza i historia wojskowości.
 
Każdy z nas uczył się w szkole historii przez pryzmat wpływów, zdarzeń i ich konsekwencji. Mówiąc o pierwszych królach Polski zwracamy uwagę na ich dokonania i zakres władzy, które zapisały ich tytuły na kartach historii. Mariusz Samp postanowił jednak przyjrzeć się im od innej strony - analizuje historię rodu Piastów, pierwszych władców Polski, pod kątem zbrodni. Kto, kogo, dlaczego, jak i po co, czy jest to pewne, czy może warte ponownego zastanowienia - to pytania, które stawia i na które szuka odpowiedzi. A to zadanie niełatwe, bo czasy, jakie go interesują, są słabo udokumentowane. Nic w tym dziwnego, to przecież czasy bardzo odległe - swoją opowieść zaczyna snuć już we wczesnym średniowieczu, pod koniec X wieku, gdy po raz pierwszy Polska zyskała koronowanego króla. I tak jak historia średniowiecznej i renesansowej Polski jest pełna wzlotów i upadków, tak samo skomplikowana jest ta opowieść - bo zbrodnia w tamtych czasach była przecież na porządku dziennym. Spory rozwiązywało się pokazem siły i przemocą - który z władców jednak przekroczył granicę, której przekraczać nigdy nie powinien?
„(…) władza średniowieczna, przynajmniej w swojej realnej postaci, niewiele miała wspólnego z rycerskim ideałem opiewanym w literaturze dworskiej. Zbrodnia była narzędziem polityki równie ważnym jak bitwa czy sojusz matrymonialny.”
Książka rozpisana jest na wstęp, trzy części i zakończenie. Każda z części dotyczy innego okresu Polski poczynając od wczesnego średniowiecza, przez rozbicie dzielnicowe aż na późnym średniowieczu i nowożytności kończąc. Zdarzenia ułożone są mniej więcej chronologicznie - czasami, gdy pretendentów do tronu było wielu, autor musi nieznacznie cofać się w czasie, by opowiedzieć o ich największych zbrodniczych przewinach po kolei. Każda z części rozpisana jest na rozdziały, które określone są numerem, tytułem i podtytułem i które dzielą się na kolejne tytułowane podrozdziały. Ich tytuły są krótkie, ale chwytliwe. Warto w tym momencie też wspomnieć o samym wydaniu: twarda oprawa, wklejka w czaszki, które również pojawiają się w środku książki oddzielając jeden rozdział od drugiego mocno wpływają na efekt wizualny. Historia, którą snuje autor opatrzona jest również ilustracjami - są to przedruki obrazów, monet czy innych dzieł upamiętniających omawianych władców czy poszczególne zdarzenia. Książka ułożona jest tak, jak wszystkie publikacje literatury faktu: otwiera ją spis treści, zamyka bogata bibliografia i spis ilustracji.
„Wielkość i zbrodnia szły u Piastów pod rękę, splecione ze sobą tak mocno, że nie sposób oddzielić jednej od drugiej.”
Język, jakim publikacja jest pisana, jest zrozumiały, choć zdarza się, że pojawiają się wyrazy starodawne, które wyszły już z użytku codziennego (jak np. praszczur jako określenie dawnego przodka), autor jednak korzysta z nich w taki sposób, że łatwo domyśleć się ich znaczenia. Styl, w jakim pisze, jest oszczędny, suchy, skupiony na przekazaniu wiedzy, nie na ubarwianiu treści stylistycznymi ozdobnikami, choć nie da się ukryć - czasami przy podsumowaniach konkretnych zdarzeń w komentarzach autora wyczuć można subtelną ironię. Nie jest to jednak tekst, który czytałoby się lekko, bez wysiłku - książka wymaga skupienia, koncentracji.
„W świecie Piastów XIII wieku tortury pozostawały bezkarne, o ile stosował je ten, kto akurat był silniejszy.”
W samym sposobie opowieści widać, że autor jest mocno osadzony w historycznym środowisku i książkach z nim związanych. Wskazuje na to choćby sam sposób narracji - autor o sobie samym pisze w liczbie mnogiej, tak, jak robiło się to kiedyś. Momentami też pojawiają się powtórzenia tych samych stwierdzeń dotyczących sposobu postępowania w danym wieku, zbędne, jeśli odbiorca czyta książkę z uwagą. Jest to więc tekst, który raczej nie zrewolucjonizuje podejścia do książek popularnonaukowych - autor nie ułatwia czytelnikowi przyswojenia historii, wymaga dużo, a wiedzę przekazuje w sposób tradycyjny.
„W polityce średniowiecznej gracz doskonały to niekoniecznie ten, który wszystko przewiduje, ale ten, który nie marnuje żadnego prezentu od losu.”
Stylem może i nie, ale podejściem do historii może tak - czy ktoś już spoglądał na władców Polski przez pryzmat ich zbrodni? Autor traktuje temat bardzo poważnie: bada źródła, przytacza słowa kronikarzy Polski i Europy, a wiedza, jaką posiada i jaką przekazuje, jest naprawdę imponująca. Każdy omawiany władca czy pretendent do tronu jest od odpowiednio wprowadzony, a choć jego biografia przedstawiona jest w skrócie, to skupia się na aspektach, jakie mogą zainteresować miłośników true crime. Sama zbrodnia omawiana jest zawsze w sposób szeroki z uwzględnieniem motywów, sprawców i ofiar, a także konsekwencji. Pierwsze z opisywanych wieków, chcąc nie chcąc, są udokumentowane, najsłabiej, a zatem tam ilość hipotez i przypuszczeń jest największa - autor jednak dba, by czytelnik zawsze wiedział gdzie kończy się prawda, a zaczynają przypuszczenia.
„Śmierć Mikołaja zamknęła pewną epokę w dziejach dynastii. Epokę, w której Piastowie jeszcze mogli sądzić, że przynależność do najstarszego rodu polskich władców stanowi tarczę ochronną przed wszelkimi zagrożeniami.”
W swoim katalogu zbrodniarzy uwzględnia wszystkich - nie tylko samych władców, ale ich krewnych, a także kobiety, co jest podejściem niezwykłym jak na czasy, o których pisze. Wydaje się też, że każdy wiek ma inny przepis na zbrodnię, a co za tym idzie - na zdobycie czy utrzymanie władzy: od oślepień, po nagminne porwania, od wtrącania do lochów po ścinanie głowy - przegląd zbrodni charakterystycznych dla danego okresu jest naprawdę szeroki, ale co bardziej przerażające: skoro coś jest dla wieku charakterystyczne, to znaczy, że powtarzane było nagminnie. Kiedyś to właśnie w tej sposób rozwiązywano spory, nie bacząc na konsekwencje. Których, swoją drogą często w ogóle nie było.
„Piastowie ginęli w bitwach, umierali od trucizny, tracili wzrok z rąk własnych braci, lecz żaden koronowany król nie został do tej pory zarżnięty na drodze przez obcych najemników. Przemysł zginął dokładnie w taki sposób, przed jakim całe życie przestrzegał go los.”
Oczywiście zdarzały się też i zbrodnie, które mimo panujących zwyczajów przerażały. Niektórzy władcy zdawali lubować się w przemocy, a im większa krzywda, im większe tortury, tym lepiej. Gdzie przebiegała granica zwyczajnego postępowania władcy a tyrana i psychopaty? Czy takie postacie mogła spotkać kara za ich zbrodnie, a może tyran mógł wyżywać się do woli, o ile miał na głowie koronę? Autor dokładnie przygląda się każdej jednej udokumentowanej anomalii, opisuje reakcję otoczenia i dalsze losy postaci czasami pozwalając sobie przy tym na ironiczny komentarz.
„(…) trudno oprzeć się wrażeniu, że był przede wszystkim ceną, jaką książę zgodził się zapłacić za powrót do łask Kościoła. A że cena ta okazała się niewygórowana, mazowiecki władca mógł czuć się usatysfakcjonowany. Gorzej z duszą zamordowanego scholastyka, dla której żadna ilość złota nie mogła być wystarczającym zadośćuczynieniem.”
“Kryminalne dzieje Piastów” to lektura, która choć z początku wydaje się szybka, z czasem może przytłoczyć ilością wiedzy, faktów i przypuszczeń, dlatego historycznym laikom zalecam podeście spokojne, z lekturą książki rozłożoną na raty - może po jednym rozdziale? Tak by czytelnik miał możliwość wczucia się w rytm opowieści, ale nie poczuł się wiedzą przebodźcowany. Fani historii, ci posiadający większą wiedzę na temat pierwszych władców Polski na pewno łatwiej się w lekturze odnajdą - faktycznie będą mogli skupić się na dociekaniu kto, kogo i dlaczego, choć oczywiście na uwadze trzeba mieć objętość książki i czasów, jakie autor opisuje - zawarcie zbrodni popełnionych na przestrzeni sześciu wieków na trzystu stronach publikacji narzuca pewne ograniczenia. Niemniej jednak połączenie historii z tematem true crime jest ciekawe, a cały przegląd imponujący - jestem pewna, że autorzy powieści kryminalnych, którzy aspirują do napisania powieści historycznej, znajdą tu dużo inspiracji, a i uczniowie szkół licealnych wypatrzą ciekawe tematy na wypracowania czy nawet więcej - może temat pracy maturalnej? To ciekawy punkt wyjścia, który daje całkiem inne spojrzenie na pierwszą polską dynastię, w której ci uwielbiani mogą okazać się kimś, kogo jednak wypadałoby potępić…
„To chyba największy paradoks tej historii: monarcha, który kazał wrzucić duchownego do Wisły w worku i który pozwolił szlachcicowi gryźć własne ciało w lochu, do dziś widnieje w podręcznikach szkolnych jako wzorzec prawości i mądrości.”
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Znak Horyzont.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

sierpnia 26, 2026

"Dobrodziejka" Sabina Waszut - zapowiedź patronacka

"Dobrodziejka" Sabina Waszut - zapowiedź patronacka
Czekałam na ten moment. Na czas, kiedy wakacyjne premiery będziemy mieć za sobą, kiedy spoglądać będziemy do przodu - na to, co przyniesie nam wrzesień i kolejnych kilka miesięcy. Bo ja już wiem. Ta jesień będzie magiczna. Wyjątkowa. Wyśmienita. A Kryminał na talerzu będzie w niej żywo uczestniczył! Zaczynamy już za dwa tygodnie - wtedy na półki księgarskie trafi "Dobrodziejka" Sabiny Waszut z moim logo na okładce. 

Nie bała się ciemności. Wiedziała, że nie kryje się w niej nic gorszego od tego, co już ją spotkało.
Kiedy puka w odrapane drzwi kamienicy, wie, że za chwilę popełni straszny czyn, który odciśnie na niej piętno już na zawsze. Co jednak ma zrobić? Jest zbyt młoda, aby udźwignąć ciężar tego, z czym przyszło jej się zmierzyć.
Podkomisarz Teo Urbanek nienawidził spraw, których ofiarami były dzieci. Porwania należały do rzadkości, nawet w Katowicach lat 30., gdzie bieda i bezrobocie rozbudzały w ludziach najgorsze instynkty. Halinka Brytus została uprowadzona w biały dzień, a młoda gosposia, pod której opieką pozostawała, nie potrafi przekazać śledczym niczego, co mogłoby ich naprowadzić na trop przestępców.
Kolejne przesłuchania prowadzą Urbanka w coraz mroczniejsze zakamarki śląskiego miasta. Okazuje się, że za sprawą porwania stoi cała siatka przestępcza, o której wszyscy wolą milczeć.

Do tej pory Sabina Waszut znana była jako autorka powieści obyczajowych i historycznych. "Dobrodziejką" rozpoczynającą serię Mroczne tajemnice dawnego Śląska wkracza na nową literacką ścieżkę - historii, których punktem wyjścia jest zbrodnia. Autorka jednak nie traci z celownika tego, co dla niej ważne - zwyczajnego człowieka, jego dylematów i małych radości. "Dobrodziejka" przyniesie zatem nie tylko historię kryminalną, ale też opowieść o ludziach, o tym, z czym wiązało się życie w międzywojennych Katowicach. O podziałach, o nierównościach i niesprawiedliwościach, o tym, co człowiek mógł zrobić, gdy zwyczajnie nie miał dobrego wyjścia... To książka, którą dobrze się czyta, a która w warstwie emocjonalnej pozostaje w pamięci na dłużej. Dobrze, że to pierwszy tom serii!

Autorka: Sabina Waszut
Tytuł: Dobrodziejka
Cykl: Mroczne tajemnice dawnego Śląska, tom 1
Data premiery: 09.09.2026
Wydawnictwo: Mando
Liczba stron: 320
Gatunek: powieść kryminalna / historyczna


Książka dostępna jest już w przedsprzedaży. 


Już teraz PRZEDPREMIEROWO zarówno w ebooku, jak i audiobooku dostępna jest w abonamencie 


We współpracy patronackiej z Wydawnictwem Mando.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!


sierpnia 21, 2026

"Pierwszy dżentelmen" Bill Clinton i James Patterson

"Pierwszy dżentelmen" Bill Clinton i James Patterson

Autorzy: Bill Clinton i James Patterson
Tytuł: Pierwszy dżentelmen
Tłumaczenie: Maciej Szymański
Data premiery: 11.08.2026
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 464
Gatunek: thriller
 
Bill Clinton i James Patterson podjęli się współpracy po raz trzeci! Ten duet na rynku literackim pojawił się w 2018 roku (w Polsce rok później) z powieścią sensacyjną “Gdzie jest prezydent”. Trzy lata później ukazała się “Córka prezydenta” (recenzja - klik!) również utrzymana w sensacyjny tonie, a teraz, po czterech latach powracają z “Pierwszym dżentelmenem”, który mimo dynamicznej akcji już typową sensacją nie jest. To raczej miks gatunkowy łączący kryminał, thriller prawniczy, polityczny i sensacyjny w jedno.
Historia zdaje się mocno osadzona na wiedzy Billa Clintona - byłego prezydenta USA, który pełnił tę funkcję przez dwie kadencje, byłego prokuratora i gubernatora stanu Arkansas. Po zakończeniu swojej prezydentury zaangażował się w działalność charytatywną i zaczął pisać książki - przede wszystkim z literatury faktu. James Patterson z kolei jest jednym z czołowych amerykańskich autorów powieści kryminalnych i sensacyjnych. Na koncie ma dobrze ponad dwieście solowych tytułów, ale to nie wszystko - to twórca, który lubi nawiązywać współprace, pisać w duecie, co widać w całym jego dorobku, jednak szczególnie często decyduje się na to w ostatnich latach. James Patterson również jest zaangażowany w działalność charytatywną związaną z rozwojem i rozpowszechnianiem czytelnictwa.
 
Czasy współczesne, początek roku, Stany Zjednoczone, stan New Hampshire. Garrett Wilson i Brea Cooke, dawni absolwenci Dartmouth, właśnie rozpoczynają badania do swojej nowej, trzeciej już książki non-fiction. Zamierzają dociec prawdy na temat zbrodni, którą popełniono siedemnaście lat temu. Zbrodni nigdy niewyjaśnionej, której ofiarą padła dwudziestodwuletnia cheerleaderka. Ich trop, tak obiecujący, że to właśnie za jego sprawą zdecydowali się na dziennikarskie śledztwo, wskazuje, że sprawcą był jej ówczesny chłopak, wtedy gwiazda futbolu, teraz pierwszy dżentelmen, mąż prezydentki Stanów Zjednoczonych… Czy faktycznie osoba tak znana, stojąca u boku najważniejszej osoby w państwie, może okazać się bezdusznym mordercą?
Jasne jest, że jedno z nich nie dotrwa do końca śledztwa - zanim pierwszy dżentelmen stanie przed sądem, Garrett zginie. Czy to macki Białego Domu go dosięgły, a może jednak zagrożenie przyszło z innej strony? Jedno jest pewne - ktoś usilnie stara się od samego początku pokrzyżować im plany.
„Bywają dni, gdy robota detektywa nie różni się zbytnio od dziecięcej karcianki zwanej Koncentracją, w której odkrywa się karty w poszukiwaniu pasujących par. Cała sztuczka polega na tym, żeby po odwróceniu pierwszej karty przypomnieć sobie, gdzie się widziało jej odpowiednik.”
Książka podzielona jest na prolog, trzy części, których akcja rozgrywa się w przeciągu pół roku oraz epilog, które razem składają się na 142 króciutkie, maksymalnie kilkustronicowe rozdziały. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu teraźniejszego z perspektywy kilku postaci znajdujących się po różnych stronach intrygi oraz w osobie pierwszej czasu teraźniejszego z perspektywy Brei. Historia (prócz prologu, który zapowiada proces) toczy się linearnie, w naprzemiennej narracji, w której zmiana miejsca akcji jest zawsze z początkiem rozdziału zaznaczona. Styl powieści stawia na szybką akcję, dynamizm sytuacji, autorzy mają dobre wyczucie chwili - każdy rozdział kończy się tak, że po prostu trzeba czytać dalej, a krótkie rozdziały dodatkowo do tego zachęcają. Język, jakim książka jest pisana, jest prosty, codzienny, raczej bez przekleństw, zdania krótkie, a dialogi wypadają przyjemnie naturalnie. Spójność i prostota stylu sprawiają, że książkę czyta się w tempie ekspresowym.
 
Pierwsze dwie trzecie powieści toczy się przed procesem, w okresie zimowym. W tym czasie Garrett i Brea prowadzą dziennikarskie śledztwo, a w Białym Domu trwają prace nad nową ustawą, Wielką Okazją, która ma być dziełem rewolucyjnym zapewniający prezydentce drugą kadencję, dociera też do nich informacja o potencjalnym skandalu, jaki może wywołać śledztwo Garretta i Brei. Czytelnik naprzemiennie dostaje wątki kryminalne i sensacyjne, w których rozgrywa się walka o władzę na najwyższych szczeblach, a równocześnie przygląda się dwóm kochającym się parom. Obydwa wątki prowadzone są ze skupieniem na szybką akcję, jednak to nie przeszkadza w zgłębianiu się w historię. Wątek kryminalny oparty o sprawę sprzed lat prowadzony jest poprzez rozmowy z osobami najbliższymi ofiary i potencjalnymi świadkami, z których część może okazać się bardzo niebezpiecznymi osobnikami. Jeden nawet się ujawnia - ktoś śledzi Garretta i Breę, rejestruje ich każdy krok z odpowiedniego dystansu… Tylko na czyje zlecenie to robi? Wątek związany z Białym Domem balansuje na granicy polityki i sensacji - choć towarzyszymy postaciom w walce o poparcie projektu, obserwujemy jak wyglądają ich zakulisowe gierki, to jednak nie mamy poczucia, że zgłębiamy się w wielką politykę, a dzięki temu powieść ma szansę zainteresować dużo szersze grono odbiorców - ja na przykład nie przepadam za politycznymi wątkami w powieści, za walką o władzę, a jednak tu poczynania Maddy, jej męża i doradcy w jakiś sposób mnie zafascynowały. Czy to dlatego, że prezydentką jest kobieta? A może dlatego, że tą trójkę łączą lata przyjaźni, w czasie której wspierają się na dobre i złe?
„(…) człowiek uczy się żyć z bólem i kochać wspomnienia.”
Mam wrażenie, że to właśnie postać prezydentki wyróżnia się najbardziej. Kobiety, która zaszła na szczyt, a mimo to nie straciła swojego człowieczeństwa. Maddy całym sercem popiera Cole’a, wierzy mu i ufa, ale w tym czasie nie zapomina, że od jej decyzji zależy przyszłość całego kraju. To kobieta, która robi wrażenie - kiedy trzeba, staje się zimną głową państwa wydającą bezlitosne rozkazy, kiedy może jest dobrą, wspierającą żoną. Te dwie potencjalnie wykluczające się role zostały opisane przekonująco, a choć jako postać u szczytu władzy wydaje się dość wyidealizowana, to jednak dobrze pasuje do całości tej historii. Przedstawia to, co ważne - dylemat między tym, co dobre dla państwa, a tym, co dobre dla najbliższych.
 
Ostatnia jedna trzecia powieści to już historia rodem z thrillera prawniczego. Akcja rozgrywa się na sali sądowej i opisuje proces, podczas którego sądzony jest pierwszy dżentelmen. Oczywiście to nie relacja z całego procesu, ale najważniejsze punkty zostają przedstawione. Porywające mowy, potyczki prawnicze i zaskakujące twisty utrzymują tempo na wysokim poziomie, bywają też jednak sceny, które mocno naginają rzeczywistość prawną na potrzeby fabuły powieści.
„Rzeczywistość pomału do niego dociera.
W sumie nie dociera. Raczej wali go w twarz.”
Bez względu na to, na jakimi gatunku literackim akurat autorzy się opierają, historia przez cały czas zachowuje szybkie tempo, a kolejne twisty, ale też dobrze wprowadzane wątpliwości sprawiają, że bardzo trudno jest się od książki oderwać. Jasne, jest to powieść w swojej wizji świata uproszczona, fikcja literacka czasami rozjeżdża się z tym, co może wydarzyć się w rzeczywistości, czasami wątki polityczne brzmią górnolotnie, a końcówka nieco sztucznie. Ale z jakiegoś powodu w tym przypadku to niespecjalnie boli - od początku czytelnik wie, że sięgnął po dobrą rozrywkę i właśnie to “Pierwszy dżentelmen” zapewnia. Sama przyznam, że jestem tą powieścią pozytywnie zaskoczona - znając poprzednią powieść autorów spodziewałam się czystej sensacji, więc miks gatunków kryminału, thrillera prawniczego, politycznego i sensacyjnego, które bardzo płynnie przechodzą jedne w drugie udowodnił mi, że ten duet ma jeszcze wiele ciekawego czytelnikom do pokazania!
 
Moja ocena: 7,5/10

 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Domem Wydawniczym Rebis.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

sierpnia 21, 2026

Wygraj "Dotyk śmierci"! Konkurs patronacki

Wygraj "Dotyk śmierci"! Konkurs patronacki

Cztery lata, dwanaście tomów! Tak długo detektywka Josie Quinn jest już z nami na polskim rynku książki. W tym czasie bohaterka zyskała pokaźne grono fanów, ale nadal mamy wśród nas osoby, które ominęła przyjemność jej poznania. A skoro każdy tom serii da się czytać od pozostałych niezależnie... to właśnie dzisiaj oferuję możliwość zapoczątkowania bądź poszerzenia kolekcji tej serii w Waszych biblioteczkach - zapraszam na konkurs z tomem najnowszym pt. "Dotyk śmierci"!

Seria skierowana jest do czytelników powieści kryminalnych niezależnie od preferencji podgatunkowych - Lisa Regan serwuje taki miks dynamicznej, pochłaniającej akcji, świetnej psychologii postaci i tematów wartych poruszenia, że nie sposób się od jej książek oderwać. W tomie dwunastym historia rozpoczyna się po pewnym dramatycznym zdarzeniu z życia Josie, a sprawa, którą będzie musiała się zająć, też do najłatwiejszych nie należy nie tylko na kryminalne zagmatwanie, ale i ludzi w nią uwikłanych - to rodzice, którzy stracili swoje dzieci...


Co zrobić, by wziąć udział w konkursie,? Odpowiedz na pytanie:
Czy kryminał to dobre miejsce do poruszania trudnych emocji? Swoją odpowiedź krótko uzasadnij.


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej, bardziej oryginalnie – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 21 do 25 sierpnia, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 1 września.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze kierować się będę również stałą aktywnością uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profili wydawnictwa na IG (klik!) i FB  oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

sierpnia 19, 2026

"Władza absolutna" David Baldacci

"Władza absolutna" David Baldacci

Autor: David Baldacci
Tytuł: Władza absolutna
Tłumaczenie: Michał Madaliński
Data premiery: 05.08.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 608
Gatunek: thriller sensacyjny
 
David Baldacci to bestsellerowy, znany na cały świat amerykański autor thrillerów i powieści kryminalnych, który w tym roku świętuje trzydziestolecie swojej twórczości. Na koncie ma ponad pięćdziesiąt powieści skierowanych do dorosłego czytelnika, a i kilka tytułów dla młodszych, tłumaczony jest na ponad czterdzieści pięć języków, doczekał się kilku ekranizacji i ponad dwustu milionów sprzedanych egzemplarzy. A wszystko to zaczęło się od “Władzy absolutnej” - debiutu z 1996 roku, który zaledwie rok później został zekranizowany przez samego Clinta Eastwooda. Ten tytuł okazał się światowym przebojem - rozszedł się w ponad 2 milionów egzemplarzy! W Polsce po raz pierwszy ukazał się w tym samym roku, co w Ameryce, później w przeciągu dwunastu lat wydawany był jeszcze dwa razy. Teraz, po wielu latach, kiedy dostępny był tylko w bibliotekach i sprzedaży z drugiej ręki, wraca na księgarskie półki - w tym roku Wydawnictwo Muza po sześciu latach nieobecności tego autora na polskim rynku książki, zaproponowało czytelnikom aż trzy jego powieści: “Kataklizm dusz”, czyli jeden z jego najnowszych tytułów (recenzja - klik!), teraz wróciliśmy do korzeni wraz z nowym wydaniem “Władzy absolutnej”, a jesienią rozpoczniemy serię z Willem Robiem, której tylko tom pierwszy dekadę temu doczekał się polskiego tłumaczenia.
 
Lata 90., Waszyngton. Sześćdziesięciosześcioletni Luther Whitney długo przygotowywał się do tego skoku. Luksusowa willa jednego z najważniejszych ludzi w kraju stoi teraz pusta, a on ma przy sobie wszystko, czego potrzebuje, by dokonać szybkiego rabunku. To dla niego nie pierwszyzna - całe życie spędził na odbieraniu tym, których lekkie uszczuplenie majątku nie zaboli. Teraz też wszystko idzie gładko - nic dziwnego, przecież dobrze opracował plan i ścieżki awaryjne. Nie przewidział jednak, że w chwili, w której będzie już w środku, w skarbcu tuż obok sypialni, ktoś zjawi się w tym domu. To nowa żona właściciela, ale nie sama - towarzyszy jej najważniejszy człowiek w kraju… Ich wieczór też zostaje nie toczy się zaplanowanym rytmem - ktoś kończy martwy, a Luther jest nie tylko naocznym świadkiem zdarzenia, ale też wchodzi w posiadanie dowodu rzeczowego. Problem w tym, że podczas ucieczki zostaje zauważony, a ludzie, którzy go ścigają, bez wątpliwości wyciągną najcięższą artylerię, by dopaść go i dowód, który im zmiótł sprzed nosa…
 
Książka rozpisana jest na dziewiętnaście rozdziałów i epilog. Rozdziały dzielone są na krótsze scenki oddane z kilku naprzemiennych perspektyw: zarówno tych dobrych postaci, jak i złych. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora, który ma wgląd w emocje i myśli postaci, dzięki czemu łatwo jest określić kompas moralny, jakim każdy z nich się kieruje. Styl powieści jest prosty, dialogi wypadają sprawnie, przekleństwa pojawiają się rzadko. Momentami jednak czuć, że książka bazuje na starym tłumaczeniu - kilka zwrotów, słów, jakie przez tekst się przewijają, wyszło już z codziennego użycia. To jednak tylko kilku delikatnych potknięć, większą część powieści czyta się bardzo płynnie.
„Często odnosił wrażenie, iż taka prosta rzecz, iż ktoś złamał prawo – ginie w gąszczu skomplikowanych układów, formalnych kruczków i gadaninie cwanych adwokatów. Że zapomina się, że ktoś został zraniony, zgwałcony czy zabity. A to po prostu jest nie do przyjęcia. Nie mógł zmienić systemu, ale mógł go nadszarpnąć po brzegach.”
Biorąc pod uwagę, że jest to pierwsza książka autora, wrażenie na pewno zrobi ilość postaci, perspektyw prowadzonych równolegle. Mamy przedstawicieli polityków, biznesmenów, policji, prawa oraz tych, którzy z jego przestrzeganiem są na bakier. Autor sprawnie prowadzi każdą z perspektyw nadając postaciom jednoznacznie dobrych lub złych cech, dobrze uzasadniając ich motywacje działań, ich dylematy moralne lub ich całkowity brak. Sam Luther mimo wszystko pozostaje postacią najbardziej enigmatyczną - poznajemy jego historię, trudną relację z córką, ale nie mamy wglądu w jego plan, co jest jednym z ważniejszych elementów intrygi.
„Ludzie bardzo lubią gadać o cudzych nieszczęściach, wydaje im się wtedy, że im samym powodzi się lepiej.”
Cała historia opiera się na motywie sensacyjnym, w którym ściera się zwyczajny, szary człowiek z tymi, którzy zdają się mieć władzę nieograniczoną. Ci najbogatsi zdają się mieć najmocniej rozchwiany kompas moralny, co prowadzi do znajomych już wniosków: władza deprawuje, a pieniądze wystawiają moralność na próbę. W państwie prawa okazuje się, że jednak zakres tego, co mają zwyczajni obywatele, a co mogą ci u szczytu, jest całkiem inny - jak więc sprawić, by ci, którzy dzięki władzy i pieniądzom czują się bezkarni, jednak bezkarni nie byli? Jak sprawić, by granice dla obydwu stron w końcu się wyrównały? I w którym momencie bogactwa i znajomości te granice przesuwają się w tytułową stronę?
Wydaje się, że im większa władza i pieniądze, tym większa deprawacja, tym większe zapędy, by oddawać się podstawowym instynktom. Nie brakuje więc w tej historii seksu i przemocy, choć autor nie opisuje żadnej ze scen szokująco dosadnie.
„(…) prawnik jest wart tyle i tylko tyle, ile są warci jego klienci, których kontroluje.”
Intryga powieści już przez sam wzgląd na ilość uwikłanych w nią postaci, jest rozbudowana. Autor dba, by czytelnik był cały czas w gotowości, akcja toczy się dynamicznie, a naprzemienna perspektywa dodatkowo tempo podkręca. Rozpatrując historię w aktualnych standardach, przypisać ją można do dość typowego thrillera sensacyjnego: są dobrzy i źli, jedni gonią drugich, są naiwne, rozchwiane emocjonalne kobiety i twardzi jak skała mężczyźni. Ambicja i inteligencja, spryt i umiejętność przewidywania to cechy przewodnie, które całą akcję napędzają - pytanie tylko kto i w jaki sposób ostatecznie przechytrzy drugą stronę? Nie brakuje wątków romantycznych, które nieraz tłumaczą nie do końca racjonalne zachowania postaci. Podejrzewam, że trzydzieści lat temu książka miała szansę zrobić większe wrażenie, bo i schemat powieści sensacyjnej nie był aż tak ograny. Niemniej teraz nadal powieść dobrze sprawdzi się jako czysta rozrywka, która zapewni kilkanaście godzin oderwania od rzeczywistości.
 
Warto wspomnieć też o miejscu zdarzeń. Autor zaprasza nas za próg tych, którym niczego nie brakuje. Ogromne wille, Biały Dom, wielka kancelaria prawna i jej wspólnicy - to w takich kręgach się obracamy, a równocześnie cofamy się w czasie do chwili, gdy internet był jeszcze w powijakach, gdy inwigilacja państwowa była dużo mniej zaawansowana, a notatki zapisywało się po prostu na papierze. W takim świecie sprzęt, którym posługuje się Luther, którym później posługują są jego przeciwnicy, robi wrażenie.
„Dobrze. Źle. Słusznie. Niesłusznie. To nie takie łatwe dla prawnika, którego stale uczą szukać najróżniejszych odcieni szarości.”
Z czym wiąże się władza absolutna? Czy w państwie demokratycznym na pewno jest miejsce na te pojęcie? Choć spora część akcji toczy się w środowisku prawniczym, to jednak nie nad definicjami się pochylamy, a nad pytaniem: co daje większą władzę - pieniądze czy dowód? Spryt czy bogactwo? Choć większość z przewijających się przez powieść postaci ma zaskakująco dużą zasobność portfela, to jednak nie wszyscy wykorzystują ją tak samo. Od czasu jest zatem zależna? Od moralności, a może właśnie poczucia władzy?
„Cywilizowane społeczeństwo musi przestrzegać pewnych reguł, bo przestanie być cywilizowane. I niezależnie od tego, jak bardzo jest to bolesne, on jest człowiekiem cywilizowanym. Będzie przestrzegał reguł.”
Dynamiczny thriller, w którym akcja nie zatrzymuje się ani na chwilę, a zmienna perspektywa utrzymuje zaciekawienie czytelnika na nieustannie wysokim poziomie robi wrażenie rozbudowaną intrygą i wielością postaci bez względu na to czy czytało się go trzydzieści lat temu, czy teraz - przede wszystkim, gdy rozpatruje się tę powieść w kategoriach debiutu. Nie dziwię się, że ten tytuł zyskał taką sławę - zdarzenie postaci złodzieja z tymi u szczytu władzy bez względu na wiek daje ciekawy efekt! Teraz jednak nie rozpatruje się go w granicach innowacji, a po prostu dobrej, zajmującej rozrywki. Dobrze też mieć świadomość, że sposób tworzenia opowieści autora zmienił się wraz z praktyką - wiem to po lekturze świetnego “Kataklizmu dusz”. I cieszę się, że będziemy mogli w tym roku zrobić to jeszcze raz z “Niewinnym”, który stoi na linii chronologicznej twórczości autora pomiędzy tymi dwoma tytułami.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza.

Książka w trzech formatach dostępna jest na stronie muza.com.pl
- na hasło KRYMINALNATALERZU10 10% taniej (dotyczy całego asortymentu sklepu)!


Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!


sierpnia 17, 2026

"Agata Szajba. Srebrny Wąż" Lena Jones - patronacka recenzja przedpremierowa

"Agata Szajba. Srebrny Wąż" Lena Jones - patronacka recenzja przedpremierowa
Autorka: Lena Jones
Tytuł: Srebrny Wąż
Cykl: Agata Szajba, tom 3
Tłumaczenie: Monika Wiśniewska
Data premiery: 19.08.2026
Wydawnictwo: Kropka
Liczba stron: 344
Gatunek: kryminał przygodowy
Wiek: 9+
 
Lena Jones to siostrzenica Tibora Jonesa, brytyjskiego założyciela kolektywu pisarskiego Tibor Jones Studio, który… jest postacią fikcyjną. Pod tą nazwą kryją się po prostu młodzi, początkujący pisarze, którzy wspólnymi siłami tworzą powieści w taki sposób, jak tworzy się scenariusze telewizyjne - razem, podczas burzy mózgów. W taki sposób powstała trylogia z Agatą Szajbą oraz dylogia Maximilliana Jonesa, która na ten moment nie została przetłumaczona na polski. Ta pierwsza jednak ukazała się u nas w tym roku w zaledwie kilka miesięcy - w lutym premierę miał tom pierwszy pt. “Tajemniczy klucz” (recenzja – klik!), a sześć miesięcy później w nasze ręce trafia tom trzeci pt. “Srebrny Wąż” - w przeciwieństwie do czytelników anglojęzycznych, którzy czekali dwa razy dłużej. To jednak nie jedyna innowacja w polskim wydaniu - wszystkie tomy tej serii dodatkowo zostały ozdobione mapkami miejsc, które w danej historii odwiedza Agata, co nie tylko uatrakcyjnia książki, ale też pobudza ciekawość czytelników do zgłębiania informacji na temat prawdziwości tych punktów.
Seria z Agatą Szajbą składa się z trzech tomów - każdy przedstawia oddzielną zagadkę kryminalną, ale jest też wątek, które je łączy i ostatecznie w trzecim tomie zostaje zamknięty. Jeśli więc chcecie uchronić się przez spoilerami, zalecam lekturę chronologiczną serii - po co więc psuć sobie zabawę i zaczynać od końca? Warto też dodać, że wszystkie trzy tomy serii dostępne są nie tylko w wygodnym papierowym wydaniu, ale także w ebooku.
 
Nad Londyn nadciągnęła jesień. Jest zimno, wietrznie, czasami nawet pada śnieg, ale przecież pogoda nie zniechęci czternastoletniej Agaty do prowadzenia śledztw! Tym bardziej, że w końcu po tygodniach spędzonych na wdrażaniu się w formalności tajnej organizacji Gildii Strażników, która zajmuje się zagadkami, z jakimi angielska policja nie da sobie rady, w końcu dostaje swój pierwszy przydział, pierwszą sprawę do zbadania! Ma na nią zaledwie kilka dni, ale nie musi działać sama - profesorka przydzieliła jej niewiele starszego partnera, specjalistę od dzieł sztuki… Dlaczego? Bo sprawa dotyczy zaginięcia kuratorki Galerii Narodowej w Londynie. Czy może mieć związek z tym, co podczas szkolnej wycieczki przypadkiem odkryła Agata? Z podejrzeniem, że może nie wszystkie obrazy w galerii to oryginały? To w końcu bliski Agacie temat - jej mama przed śmiercią wiele o malarstwie opowiadała, pokazywała książki, jakie o nim zebrała. To one z pewnością ułatwią Agacie te śledztwo, a nawet więcej – zaprowadzą na nowy trop w sprawie śmierci jej matki.
 
Książka rozpisana jest na dwadzieścia tytułowanych rozdziałów pisanych w narracji pierwszoosobowej czasu teraźniejszego z perspektywy Agaty. Wizualnie dopasowana jest do potrzeb młodszych czytelników: tekstu na stronie jest mniej niż w książkach dla dorosłych, interlinia i marginesy są większe, dzięki czemu wydanie zyskuje na przejrzystości. W tekście pojawiają się też notatki, listy i wiadomości tekstowe - wszystko jest odpowiednio wyróżnione, co również dodaje książce atrakcyjności wizualnej. Na samym końcu powieści, po podziękowaniach autorów, zamieszczony jest słowniczek zwrotów francuskich, które pojawiają się w rozmowach Agaty z wyimaginowanym Poirotem - bo przecież jak uczyć się fachu, to od najlepszych! Styl powieści jest bardzo przyjemny: zdania krótkie, dialogi naturalne, słownictwo dopasowane od odbiorcy. Jeśli pojawiają się jakieś specjalistyczne słowa (w końcu zgłębiamy się w temat sztuki malarskiej!) to najczęściej tłumaczy je od razu sama Agata. I o dziwo, nawet w pierwszoosobowej narracji wypada to całkiem naturalnie!
„- (…) ma też własny niecny plan – mówi Liam. – Od dawna czekałem na okazję, żeby użyć tego słowa.
– „Niecny” to naprawdę świetne słowo (…).”
Główna bohaterka to typowa nastolatka - nie zawsze przestrzega zasad, często podąża swoją własną drogą, która niekoniecznie jest zgodna z tym, jaką wyznacza dla niej ojciec. Jednak sposób, w jaki podchodzi do życia, do codzienności, jest mądry, uczy odpowiedniego podejścia optymistycznego, ale w zaufaniu ostrożnego, ze świadomością, że to, co wydaje się na pierwszy rzut oka, niekoniecznie jest prawdziwe. Agata dobrze wie, że każdy człowiek jest inny, a bycie innym jest w porządku - nie trzeba podążać za tłumem dlatego, że idą wszyscy, lepiej zatrzymać się na chwilę, przeanalizować i zrobić po swojemu. Oczywiście jej podejście jest odpowiednio dopasowane do wieku - Agata, mimo że się stara i mimo że tak myśli, nie zawsze postępuje rozsądnie, co sprawi, że dla czytelników w jej wieku będzie postacią wiarygodną. Dzięki temu ma szansę wytłumaczyć czytelnikom zachowania i emocje, których mogą nie chcieć omawiać z dorosłymi - jak poradzić sobie z zawodem, jak wyzbyć negatywnych emocji.
„Zamykam na chwilę oczy i nabieram głęboko powietrza. Gdy je otwieram, świadomie spowalniam oddech, skupiając się na uspokojeniu myśli i ciała.
To działa. Nagle wszystko staje się jasne.”
W tym tomie Agata sporą część czasu spędza na nowym partnerem, z którym próbuje rozwiązać sprawę zaginięcia kuratorki, przez co jej własnych przyjaciół: Liama i Briany, jest w tym tomie trochę mniej niż w poprzednich, choć ich relacje się nie zmieniają - każdy z nich oferuje drugiemu wsparcie i pomoc, w chwilach, w których potrzebuje jej najbardziej. To bardzo pozytywna relacja, która unaocznia, jaką wagę ma prawdziwa przyjaźń.
„– Czyli Liam Lau z własnej woli idzie na wagary? Czyżbym miała na ciebie zły wpływ?
– Od zawsze. I nie chcę, żeby było inaczej.”
Wątek kryminalny “Srebrnego Węża” prowadzony jest w uproszczonym schemacie klasycznej powieści detektywistycznej, jednak i on dopasowany jest do wieku postaci i czytelników - intryga jest odpowiednio angażująca i odpowiednio bliska realności, by zainteresować i zaciekawić, ale na tyle uproszczona, by czytelnik dopiero odkrywający ten gatunek literacki w niczym się nie pogubił. Dobre jest też to, że mimo iż śledztwo kryminalne prowadzone jest przez nastolatków, to nie działają oni sami - mają za sobą dorosłych, którzy mogą wkroczyć w chwili, gdy sytuacja mogłaby ich przerosnąć, mają też do dyspozycji cały czas kogoś bardziej doświadczonego, kogo mogą się poradzić.
„– To nie powinno być możliwe! (…)
– W internecie wszystko jest możliwe, jeśli się wie, co się robi (…).”
Akcja powieści toczy się tempem przyjemnie dynamicznym, a wątek sztuki, na którym zbudowany został ten tom, otwiera przed czytelnikiem nowe obszary, którymi mógłby się zainteresować tj. techniki malarstwa, krótką historię znanych artystów czy temat fałszerstw. Sam Londyn, który w poprzednich dwóch tomach był bardzo istotny, w tym schodzi na dalszy plan - ważniejsze są galerie, muzea, miejsca, w których można obcować ze sztuką. Mimo to brytyjski klimat nadal jest w powieści wyczuwalny, odpowiada za niego choćby sam opis pogody.
„(…) najlepiej nie skupiać się na negatywach (…). Życie bywa wystarczająco trudne bez nastawiania się od razu na porażkę.”
“Agata Szajba. Srebrny Wąż” to ciekawie ujęte zakończenie trylogii - z jednej strony inne niż dwa poprzednie tomy ze względu na przynależność Agaty do Gildii Strażników, co nadaje jej nieco doroślejsze rysy, a drugiej nadal opiera się na tym, co w całej trylogii ważne: na stoickim podejściu do życia, na wadze przyjaźni i wyrozumiałości dla emocji innych i własnych. Zagadka kryminalna prowadzona jest też inaczej - w końcu to już nie prywatne, tajne śledztwa, a oficjalna sprawa Gildii Strażników, organizacji, która wzbudzała we mnie skojarzenie z poczuciem inkluzywności znanym z Harry’ego Pottera. Motyw sztuki i fałszerstwa jest przedstawiony z dużym wyczuciem - na tyle, by pobudzić ciekawość, ale nie szczegółowy do przesady. Myślę, że młodsi czytelnicy i w tym tomie świetnie się odnajdą - dla dorosłych sama zagadka może być nieco za naiwna, ale to przecież nie oni są właściwym odbiorcą, a nastolatki, które poczują więź z główną bohaterką. Szkoda, że to już koniec przygód tej bohaterki, ale podobnie jak Agata, wyciągnijmy z tego pozytywne wnioski - to bohaterka, od której wiele można się nauczyć!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Kropka.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

sierpnia 14, 2026

"Szlak zapomnianych" Agnieszka Jeż

"Szlak zapomnianych" Agnieszka Jeż

Autorka: Agnieszka Jeż
Tytuł: Szlak zapomnianych
Data premiery: 29.07.2026
Wydawnictwo: Luna
Liczba stron: 320
Gatunek: powieść kryminalna
 
Ścieżkę tworzenia powieści Agnieszki Jeż można podzielić na kilka etapów: zaczynała od pracy w wydawnictwie, by w 2016 zadebiutować jako autorka książki kulinarnej! Przez kolejne trzy lata tworzyła lekkie powieści obyczajowe w duecie, od 2019 roku jej nazwisko zaczęło występować solo - najpierw na powieściach obyczajowych, niewiele później także na kryminalnych. Teraz na koncie ma dwadzieścia dziewięć powieści solowych dla dorosłego czytelnika, z czego jedenaście to kryminały: trzy cykle, trzy książki oddzielne. “Szlak zapomnianych” zalicza się do tej ostatniej kategorii. Poza tym w ostatnich latach zaangażowała się w tworzenie literatury dla młodszego czytelnika, zdobyła też dwie nominacje do Nagrody Wielkiego Kalibru. Jednak bez względu na gatunek, jedno jest dla niej najważniejsze - człowiek taki jak my.
 
Czasy współczesne. Trzydziestoośmioletnia Magda Ciesielska wraca do Żywca. Ma poczucie, że życie jej się nie udało, tyle lat, a do tej pory niczego nie dokonała, nie zrobiła kariery, nie założyła rodziny. W Żywcu wraca do korzeni - do domu po rodzicach, gdzie teraz mieszka jeden z jej starszych braci, tak samo jak ona nie do końca odnajdujący się w dorosłości, i do dawnej redakcji, w której zaczynała swoją dziennikarską karierę. Powrót do spraw różnych, do zajmowania się ponownie lokalnymi historiami odbiera jako krok wstecz - tak bardzo chciała być zaangażowaną społecznie dziennikarką, ale i to nie wyszło, nie w aktualnych czasach, w których niekoniecznie liczy się prawda, a kilkalność. Teraz wyrusza pod Pilsko zebrać materiał o proteście młodych przeciwko wycince drzew. Dobrze, że walczą, dobrze, że dzięki temu można zmienić narrację tak zastałą tu od wielu dekad. Ta wyprawa jednak przynosi im wszystkim coś innego - makabryczne odkrycie, ludzkie kości. Ale przecież przed kilkunastu laty zaginęła tam dziewczyna? Podczas załamania pogody zgubiła drogę do schroniska… Śledczy, a dzięki swoim znajomościom i Magda, mają pewność, że to nie jej szczątki. Kto zatem tak jak ona został przed laty pogrzebany pod Pilskiem? Pora zacząć szukać dawno zaginionych… Nikt z nich jeszcze nie wie, że szukają seryjnego mordercy, człowieka, który od dekad zaczaja się na zboczach góry na młode, niczego niepodejrzewające dziewczyny.
- (…) Liczę, że kamyczek uruchomi lawinę.
Popatrzył na nią.
– W górach to niebezpieczne. Nie wiadomo, kogo przywali.”
Książka rozpisana jest na prolog, 22 rozdziały i epilog. Rozdziały dzielone są na krótsze fragmenty, scenki, które z dwóch perspektyw oddają to, co dla historii istotne - w odróżnieniu od pozostałych powieści kryminalnych autorki, w tej nie ma miejsca na dłuższe wywody, na obszerne analizy emocji. Emocji, których mimo wszystko w historii nie brakuje. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego w przewadze z perspektywy Magdy, jednak to nie ona wprowadza dyskomfort - robi to morderca, który relację z pierwszego morderstwa oddaje już w prologu. Język, jakim autorka się posługuje, jest codzienny, ale mimo to elegancki, czuć w nim swobodę i poszanowanie słowa pisanego, choć mimo to przez korektę prześlizgnęło się kilka literówek, a przez redakcję kilka zbędnych powtórzeń faktów. Zdania są krótkie, co dobrze współgra z krótkimi scenkami, a razem daje to poczucie szybkiej, esencjonalnej lektury, w której nie ma miejsca na zbędne elementy, na dygresje czy ozdobniki. Mocno wyczuwalna jest zmiana stylu autorki, nowa forma narracji dla zaginionych z Pilska.
Rodzinne więzy. Niby coś dobrego, a jednak czynią z ludzi swoich więźniów.”
Choć gatunkowo powieść zaliczana jest do kryminału, to jednak chodzi w niej o coś więcej. Kryminał i występujące w nim postacie są formą przekazu dla kilku kluczowych tematów: pojęcia rodziny, przemilczeń przeszłości i zmian społecznych w postrzeganiu tego, co akceptowalne, przede wszystkim w relacjach damsko-męskich. Sama zagadka kryminalna nie jest więc potraktowana typowo - jest nieskomplikowana, a tropy, jakie autorka zostawia, są łatwe do wypatrzenia, przez co rozwiązanie zagadki jest dla czytelnika jasne wcześniej niż dla postaci. A jednak nie zmienia to odbioru powieści - bo nie o proste zaskoczenia tu chodzi, a o ciężar emocjonalny i ciężar decyzji, jakie ta historia niesie.
(…) nigdy tak naprawdę nie rozmawiały o tym. „O tym”. Ponownie użyła określenia, które mówiło i jednocześnie nie mówiło. Otwierało furtkę i zaraz ją przymykało.”
Tak jak wspomniałam we wstępie, bazą powieści jest zwyczajny człowiek. Taki, którego młodzieńcze marzenia nie do końca miały szansę się spełnić. Taki, który czuje się rozczarowany życiem dlatego, że patrzy na nie przez pryzmat ról, jakie od dzieciństwa narzucało mu społeczeństwo. To tyczy się osobistych wyborów, ale też relacji rodzinnych, szczególnie tych pomiędzy rodzeństwem. Teraz, gdy rodzice Magdy już nie żyją, bohaterka zderza się z ich życzeniami, by wraz ze braćmi mimo wszystko pozostała rodziną. Ale co tak naprawdę znaczą więzy krwi w obliczu różnic charakterów? W obliczu dekad spędzonych na przemilczaniu spraw, które są niewygodne? Relacje Magdy z jej braćmi są lustrem relacji wielu z nas - pozornej bliskości, będącą nią tylko z nazwy. A może nie, może bez względu na ilość narosłych przemilczeń, podejrzliwości i niepewności, nawet po latach jest szansa na odbudowanie więzi? Tylko czy warto się starać, gdy nic się nie zgadza? Charakter, poglądy, wartości, styl życia?
Nagle poczuła się zmęczona tą rodzinną narracją. Ile można lawirować wśród takich niedomówień, niedopowiedzeń? Przecież wszyscy już od dawna byli dorośli. Bardzo dorośli.”
Obok rodziny Magdy stoją członkowie rodzin niepełnych, patologicznych. Historia dziennikarska z przeszłości prowadzi ją do Domu Dziecka, gdzie musi zastanowić się nad inną potrzebą bliskości. Bliskości, której te dzieciaki nigdy nie zaznały, bezpieczeństwa, którego nigdy nie poczuły. Czy ich start w życie nie jest zatem zdeterminowany przez okoliczności? Czy miejsce urodzenia narzuca narrację przyszłości?
Miejsce urodzenia ma znaczenie. Płeć ma znaczenie. Wiek ma znaczenie. Wykształcenie ma znaczenie. To wszystko są cechy, które determinują ludzki los. On nie jest zapisany w gwiazdach, jak to się czasem romantycznie nazywa. On jest zapisany w rodzinie, w której się rodzisz. Owszem, zdarzają się wyjątki, ale one są na przekór temu genetyczno­‑społecznemu przeznaczeniu (…).”
To jednak przeszłość odbija się z każdego kąta tej powieści. Przeszłość pojedynczych osób i przeszłość ogólna, zbiorowa świadomość społeczna, która dopuszczała zachowania krzywdzące, pogłębiające nierówności. Przeszłość, w której normą było odwracanie wzroku, tłumaczenie kłopotliwych zachowań dobrą wolą, usprawiedliwianiem czynów, które nigdy nie powinny być usprawiedliwiane. Poprzez postać Magdy i jej bratanicy autorka dosadnie podkreśla, jak potrzebne jest szanowanie odrębności człowieka, uznawania jego własnych potrzeb i jakie wiele jeszcze potrzeba zmienić, by młode dziewczyny mogły czuć się w społeczeństwie bezpieczne. Ważna jest siła społecznego przekazu, wspólnego postrzegania tego, co nieakceptowalne.
Tyle dawnych spraw ostatnio odkopywano. Takich, które kiedyś nie budziły niczyjego niepokoju. Które uznawano za drobną niestosowność. Które były traktowane jak element obyczajowego krajobrazu.”
“Szlak zapomnianych” to powieść kryminalna dla tych, którzy nie szukają szybkiej akcji, wielkich zaskoczeń i abstrakcyjnych zbrodni. To w tym tkwi jej siła - to powieść mocno osadzona w tym, co pozornie normalne, ukazująca, że kłamstwa, przemilczenia i tendencja do odwracania wzroku kreują największe potwory. To nie zagadka jest w niej najistotniejsza, a ciężar emocjonalny wynikający z analizy pojęć wtłaczanych nam w głowy od malutkości: “rodzina jej najważniejsza”, “swoich trzeba chronić”, “mężczyźni tacy są”. Uświadomienie sobie tego, do jak wielu okropnych zbrodni dochodziło w przeszłości tylko dlatego, że społeczeństwo nie było przywykłe, nauczone do reagowania, boli najbardziej. Ale też daje promyczek nadziei - powoli podejście społeczeństwa się zmienia. Oby tylko poszło w przyszłości we właściwym kierunku.
 
Moja ocena: 7,5/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Luna.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!