lutego 24, 2026

"Obsesja" B.A. Paris

"Obsesja" B.A. Paris
 

Autorka: B.A. Paris
Tytuł: Obsesja
Tłumaczenie: Robert Waliś
Data premiery: 11.02.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 352
Gatunek: thriller psychologiczny
 
B.A. Paris to autorka thrillerów psychologicznych znana na całym świecie. Swoim późnym debiutem udowodniła, że życie po 50-tce to nie jego schyłek, a nowy etap, który może ukazać się niezwykłą przygodą. W końcu ona swoje marzenie spełniła w wieku 58 lat! Wcześniej pracowała w branży finansowej, prowadziła również szkołę językową, a dopiero gdy jej pięć córek dorosło, znalazła czas, by zacząć pisać. I tak w 2016 roku wstrząsnęła rynkiem literatury kryminalnej publikując swój debiut “Za zamkniętymi drzwiami”, który w przeciągu trzech miesięcy sprzedał się w rekordowej liczbie pół miliona egzemplarzy! Teraz, dziesięć lat i siedem książek później B.A. Paris może pochwalić się ponad dziewięcioma milionami sprzedanych egzemplarzy i tłumaczeniami na 41 języków. W Polsce jej twórczość jest szczególnie mocno lubiana, tylko u nas sprzedała się w nakładzie ponad 2 milionów egzemplarzy, uzyskała też nagrody, w przyznawaniu których czytelnicy mają spory udział, jak Bestsellery Empiku i tytuł Książki Roku przyznawany w plebiscycie lubimyczytac.pl.
“Obsesja” to ósma, najnowsza powieść B.A. Paris, którą polscy czytelnicy mogli przeczytać jako pierwsi na świecie! Premiera na rynku amerykańskim miała miejsce sześć dni później, a na angielskim ukaże się dopiero w marcu.
 
Dwanaście lat temu dwudziestokilkuletnia Elle Nugent była świadkinią pewnego zdarzenia - młoda studentka po tym, jak mężczyzna na motorze wyrwał jej z ręki telefon, na zaproszenie kierowcy wsiadła do czarnego samochodu, by spróbować dogodzić złodzieja. Elle od razu zgłosiła zdarzenie na policję, jednak to niewiele dało - kolejnego dnia znalazła w prasie informację, iż studentka została znaleziona martwa. Czy Elle była ostatnią osobą, która widziała dziewczynę żywą? Wygląda na to, że tylko ona potrafi pomóc w odnalezieniu mężczyzny, który ją podwoził… Szybko jednak okazuje się, że Elle angażuje się w sprawę za mocno.
Teraz Elle Nugent już nie ma. Jest Nell Masters, pracownica organizacji charytatywnej, która jak tylko może unika kontaktów towarzyskich. Żyje sama w niewielkim domku w Londynie, choć samotność przytłacza ją tak, że ciężko jej funkcjonować. Ale to dobrze, to jej kara, bo przecież musi odpokutować krzywdy, jakie w przeszłości wyrządziła… Jej nastawienie zaczyna ulegać zmianie, gdy poznaje Alexa, mężczyznę kilka lat od niej starszego, z którym dogaduje się znakomicie. Ale jak Nell może myśleć o związku, kiedy panicznie boi się, że ktoś odkryje jej poprzednią tożsamość? Zresztą szybko okazuje się, że ma większy problem - ktoś zaczyna za nią chodzić.
 
Książka rozpisana jest na nienazwany prolog i dwie części, które składają się z krótkich, nienumerowanych rozdziałów, w których naprzemiennie poznajemy zdarzenia z teraz i z kiedyś z perspektywy Nell/Elle - początkowo zamiana czasu następuje co jeden rozdział, pod koniec powieści dominują już zdarzenia współczesne. Pomiędzy tymi rozdziałami od czasu do czasu pojawiają się fragmenty notatnika spisane ręką prześladowcy Nell - te rozdziały są wyjątkowo krótkie, pisane kursywą w odróżnieniu od reszty tekstu. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego, kiedy historia pisana jest z perspektywy Nell oraz autora notatnika oraz w pierwszej osobie czasu przeszłego z perspektywy Elle. Styl powieści jest charakterystyczny dla thrillerów psychologicznych, skupiony na oddaniu emocji postaci, które nacechowują naturalne zdarzenia. Język, jakim powieść jest pisana, jest łatwo przyswajalny, codzienny i bez przekleństw. A choć akcja nie toczy się w tempie ekspresowym, to w stylu tej autorki jest coś takiego, co mocno czytelnika angażuje - to się po prostu tak dobrze czyta, że szkoda odkładać!
 
W thrillerze psychologicznym szczególnie ważne są kreacje postaci, które równocześnie są narratorami powieści. Nie inaczej jest w „Obsesji”, a każdy z trzech narratorów, porusza inny, ciekawy temat. Nell, kobieta zbliżająca się do czterdziestki to postać odczuwająca ogromne wyrzuty sumienia, na swoim koncie ma jakieś krzywdy, które każą jej karać samą siebie. Jednak z tego względu, że od tragedii minęło już kilkanaście lat, jej postanowienie nie jest już tak silne, powoli zaczyna przekonywać samą siebie, że pokutę już odbyła. W tej postaci ścierają się kontrastowe emocje - z jednej strony chce żyć, chce swojego szczęścia, z drugiej cały czas jest przekonana, że na to nie zasługuje. A kiedy ten dylemat narasta, zjawia się w jej życiu ktoś trzeci - ten, kto ją obserwuje. Nell i na to reaguje ciekawie - choć jest przestraszona, to jednocześnie nie wydaje się tym faktem zdziwiona. Dlaczego?
 
Bohaterkę możemy poznać też wcześniej, kilkanaście lat temu, kiedy jeszcze jej psychika nie była obarczona wyrzutami sumienia. Elle, jak się wtedy nazywała, już wtedy nie miała w życiu lekko, wychowała się w domu dziecka i rodzinach zastępczych, co na pewno miało wpływ na jej psychikę. Jednak to kobieta dobra, która mocno angażuje się w śledztwo w sprawie śmierci studentki, chce sprawiedliwości, zadośćuczynienia dla jej rodziny. Ufa swojej pamięci bez najmniejszych wątpliwości, a to prowadzi ją w niebezpieczne rejony… Ta kreacja w zaskakujący sposób obrazuje zjawisko obsesji - kobiety, która w dobrej intencji, zaczyna posuwać się w przekraczaniu moralności coraz dalej, nie zauważając równocześnie, że tę granicę przesuwa.
“Nie mogłam zaakceptować tego, że moje dobre intencje - walczyłam o sprawiedliwość dla Bryony - zaowocowały czymś tak brutalnym i nieodwracalnym. Byłam oszołomiona łatką stalkerki, którą przypięła mi prasa. Przecież to nie mogła być prawda. Stalkerzy to groźni i źli ludzie, a ja taka nie byłam.”
W przeciwieństwie do niej stoi trzecia postać, autor notatnika, ktoś, kto śledzi Nell. Ta kreacja jest najbardziej enigmatyczna, jej tożsamość jest ukrywana, ale jedno jest pewne - jej celem jest zabicie Nell i właśnie takim zdaniem kończy każdy swój wpis. Kim jest, jakie motywacje tą postacią kierują? Czy ta obsesja zaczęła się w podobny sposób, co u Elle?
 
Choć książek o stalkingu powstało już wiele, B.A. Paris zdołała wyłuskać z tego tematu coś, czego inni nie zauważali. Pod lupę wzięła samo zjawisko obsesji, tego jak szybko postępuje i jak łatwo jest się w niej zatracić. Jednego dnia jest się zwyczajnym człowiekiem, z pracą, przyjaciółmi, a już kolejnego zaczyna się szaleństwo, względem którego wszystkie inne priorytety blakną. Skąd taka obsesja się bierze i czy da się nad nią zapanować? Czy każdy z nas ma do tego predyspozycje? Choć może tak brzmieć, to w żadnym razie nie jest to wybielaniem winy stalkerów – tutaj, na podobnej zasadzie jak w powieściach o seryjnych mordercach, próbujemy dojść do tego, skąd taka obsesja się bierze, może w ramach przestrogi?
 
Sama intryga powieści prowadzona jest w tempie umiarkowanym, a jednak ciekawość czytelnika skutecznie jest cały czas podsycana. Autorka zagadkę buduje na klasycznych zasadach, przedstawiona grono postaci, które równocześnie jest gronem podejrzanych. Istnieje więc możliwość, że czytelnik sam zgadnie tożsamość sprawcy, o ile będzie bacznie zwracał uwagę na detale - tak właśnie stało się w moim przypadku, po raz pierwszy w twórczości tej autorki w finale nie zostałam zaskoczona, co przyznaję, nieco mnie zasmuciło. Jednak takie jest ryzyko, gdy autor stawia na logiczne rozwiązanie i daje możliwość uczestniczenia w prowadzeniu prywatnego dochodzenia i typowaniu sprawcy na podstawie subtelnie podsuwanych tropów i własnej dedukcji. Mimo wszystko fabuła przez większą część powieści prowadzona jest sprawnie, a fragmenty notatnika prześladowcy oraz prolog, który z wyprzedzeniem zapowiada część finalnych zdarzeń, skutecznie podsycają poczucie niepokoju.
“Otacza mnie cisza, która nie jest jak ciepły koc, a jak duszący całun niosący ze sobą uczucie nieuchronnej zagłady.”
Podsumowując, ósma powieść B.A. Paris wpisuje się doskonale w ramy thrillera psychologicznego domestic noir, ale w nieco innym wydaniu - tu nie chodzi o relacje damsko-męskie i tajemnice gnieżdżące się między nimi, a przynajmniej nie tylko o nie, bo jednak i tym zagadnieniom poświęcona jest część powieści. Tu przede wszystkim przyglądamy się tej tytułowej obsesji, rozkładamy jej etapy na czynniki pierwsze obserwując w różnych czasach to, jak się zaczyna i w jaki sposób może się zakończyć. Czy zawsze jest tylko jeden koniec? Warstwa fabularna prowadzona w klasycznych ramach gatunku pozwala czytelnikowi zabawić się w detektywa - czy uda Wam się odkryć kim jest sprawca? Kto wie, sporo czytelników donosi, że finał totalnie zaskakuje.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Albatros.


Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 23, 2026

"Morderstwo w podróży" Merryn Allingham

"Morderstwo w podróży" Merryn Allingham

Autorka: Merryn Allingham
Tytuł: Morderstwo w podróży
Cykl: Flora Steele, tom 7
Tłumaczenie: Ewa Ratajczyk
Data premiery: 11.02.2026
Wydawnictwo: Mando
Liczba stron: 320
Gatunek: kryminał retro / cosy crime
 
Życie Merryn Allingham na pewno nie jest nudne! Jako dziecko często przeprowadzała się ze swoją rodziną, po czym na chwilę osiadła w Anglii i została sekretarką. Później zapragnęła zwiedzać świat, co zrealizowała zatrudniając się w liniach lotniczych. Gdy w końcu przyszedł czas założyć rodzinę, osiadła w hrabstwie Sussex, ukończyła szkołę, którą jako nastolatka porzuciła i zrobiła doktorat, po czym przez lata wykładała literaturoznawstwo na pobliskim uniwersytecie. A choć marzenie o napisaniu powieści krążyło po jej głowie od dawna, to nie odważyła się tego zrobić przez bardzo długi czas… Debiutowała w 2015 romansem historycznym i tego gatunku się trzymała przez pięć kolejnych lat, by później zwrócić się w stronę mroczniejszych obszarów ludzkich żądz i pragnień. Od 2020 roku tworzy powieści kryminalne, ale w stylu klasycznym, w którym to zagadka, a nie brutalność jest ważna. Flora Steele na rynku angielskim pojawiła się po raz pierwszy w 2021 roku i szybko zyskała przychylność czytelników - to najdłuższa seria autorki, na ten moment liczy 12 tomów, a zapowiedziane są już dwa kolejne. W Polsce tom pierwszy pojawił się w 2023 roku i systematycznie do tego czasu ukazują się dwa tomy na rok (recenzje – klik!). “Morderstwo w podróży” jest zatem tomem siódmym, ale każdy z tomów przedstawia osobną zagadkę kryminalną, a jako że to ona jest w centrum, to każdy tom można czytać od reszty niezależnie.
 
Wrzesień, rok 1957, niewielka angielska wioska Abbeymead. W środku nocy, w domu Jacka Carringtona, znanego autora powieści kryminalnych, dzwoni telefon. To jego matka Sybil, z którą nie miał kontaktu od lat, spanikowana prosi go o pomoc - właśnie w Paryżu zginęła jej przyjaciółka, została śmiertelnie potrącona przez samochód, gdy razem wracały do jej apartamentu. Sybil jest przekonana, że to ona miała zginąć, jednak niewiele więcej mówi przez telefon. Jack jest jej jedynym ratunkiem, może przeprowadzić po cichu śledztwo, którego z braku dowodów nie podjęłaby się policja, na co faktycznie się zgadza. Kolejnego dnia rusza do Francji w towarzystwie Flory, właścicielki lokalnej księgarni i jego bliskiej przyjaciółki, która również ma coś do załatwienia w tym kraju. Jej powody wyjazdu są prywatne, to jej zadra, która dręczy ją od lat - niewyjaśniona śmierć jej rodziców, których groby niedawno zostały odkryte na południu Francji. Czy po tylu latach od ich śmierci uda jej się czegoś dowiedzieć i w końcu zamknąć ten rozdział? I co z mamą Jacka, czy faktycznie ktoś czyha na jej życie?
 
Książka rozpisana jest na prolog i 32 kilkustronicowe rozdziały, które dodatkowo dzielone są na krótsze fragmenty. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy Flory i Jacka, w spokojnym, przyjemnym stylu. Narrator zwraca uwagę nie tylko na emocje głównych bohaterów, ale też na otoczenie, widoki, jakie w tym tomie Flora i Jack mają na wyciągnięcie ręki. Język jest nieznacznie dopasowany do dawnych lat, nie zawiera przekleństw, a dialogi prowadzone są często ze szczyptą uroczego humoru. W powieści czuć mocne inspiracje klasyką gatunku, powieściami detektywistycznymi sprzed wieku.
“Nie mógł się doczekać, żeby zabrać się do pracy nad książką, którą w myślach zaczął już tworzyć, a w tym celu musiał wrócić do Overlay House. Dylematy pisarza, pomyślał z ironią. Tortury podczas pisania i frustracja, gdy się nie pisze.”
W związku z tym, że “Morderstwo w podróży” to tom wyjazdowy, to plejada postaci ulega dużemu przemieszaniu - postacie z rodzinnego miasteczka Flory zostają na miejscu, podróżują z nią tylko w myślach i pamięci, a po drodze spotykają nowych bohaterów, którzy prawdopodobnie są postaciami drugoplanowymi tylko tego tomu. Flora i Jack oddani są subtelnie, autorka nie analizuje ich charakterów od podstaw, a wykorzystuje sytuacje, które ich spotykają, by określić to, kim są. Ich relacja w tym tomie wchodzi na nowy poziom, zacieśnia się i rozwija, co wprowadza w historię wątek prywatny, któremu czytelnicy mogą kibicować. Podoba mi się, że relacje są tutaj nienachalne, autorka nie spieszy się, a buduje w oparciu o różne lęki, jakie postaciom towarzyszą.
Poza głównymi postaciami uwagę kierujemy ku najbliższym matki Jacka, która związała się z włoskim hrabią. Mężczyzna ma dwie dorosłe córki i byłą żonę, która nie daje im spokoju, co doprowadza do wielu kłopotliwych sytuacji. Zresztą sama matka Jacka oddana jest ciekawie - widzimy ją oczami jego i Flory, którzy nie są pewni, czy to, o czym im opowiada, to przypadkiem nie wymysł jej wyobraźni. W końcu to kobieta, która lubi przesadzać i wydawać szybkie osądy, kobieta, która dla swojej wygody przed laty porzuciła Jacka…
 
I właśnie rodzina jest tą jednostką, która stoi w centrum “Morderstwa w podróży”. Rodzina przedstawiona w różnych kontekstach, choć każda z nich jest w jakiś sposób rozerwana, obarczona krzywdami. Ważna jest relacja Sybil z Jackiem, w tle przewija się wspomnienie jego ojca. Jest i nowa rodzina, jaką Sybil chce stworzyć z hrabią i jego córkami - ta też nie należy do najłatwiejszych, w końcu jak zbudować relacje pomiędzy potencjalną przyszłą macochą a dorosłymi dziewczynami, które nie do końca wydają się do niej przekonane? Jest i rodzina Flory, jej własna, prywatna tajemnica, którą teraz może odkryć, rozwiązać, choć i z tym wiąże się wiele poplątanych emocji - bo czy na pewno powinna po tylu latach w tej sprawie grzebać? Czy przyniesie jej to ukojenie, czy wręcz odwrotnie - ponownie zburzy jej świat?
 
Warto też zwrócić uwagę na czas akcji, choć w tym tomie objawia się on całkiem inaczej niż w poprzednich. Tutaj wchodzimy w rodzinę z koneksjami, tytułami, która do teraz wydaje wystawne kolacje w starym stylu. To taki powiew arystokracji w latach, gdy już raczej chyliła się ona ku upadkowi. Tym jednak, co szczególnie jest w powieści podkreślane, to stosunek do płci pięknej, do kobiet. Nawet Jack zauważa, że Flora ze względu na swoją płeć rzadko traktowana jest na poważnie, choć nawet sam nie zauważa, że też się tego dopuszcza. A Flora chce być samodzielna, chce być samowystarczalna, odpowiedzialna za samą siebie, chce być traktowana serio. W końcu czy nie udowodniła, że zasługuje na szacunek od kilku lat z sukcesem prowadząc księgarnię, pomagając innym i rozwiązując zagadki kryminalne? Szkopuł w tym, że we Francji nikt jej nie zna, więc traktowana jest tak jak każda młoda kobieta w tamtych czasach - jak trzpiotka, która niewiele od siebie może wnieść.
„Zbyt często słyszał, że Florę traktowano jak rozstrzelaną dziewczynę, płytką gadułę, a przecież on dobrze wiedział, że Flora jest całkiem inna. Dzięki ich przyjaźni miał okazję się przekonać, że do tej pory niesłusznie społeczeństwo lekceważy kobiety - w najlepszym razie traktując je jak królowe kuchni, a w najgorszym jak słodkie głuptaski.”
Również miejsce akcji jest tym, mocno ten tom spośród pozostałych wyróżnia. Najpierw Paryż, który swoim francuskim przepychem robi na Florze wrażenie, później piękna Prowansja, w której wraz z bohaterką zwiedzamy winnice, wspinamy się na szczyty wzniesień, zwiedzamy stare zabytki, ruiny. Na każdym kroku znajduje się kawiarnia ze świeżymi wypiekami, a wieczorem wszędzie można napić się dobrego wina. No i posiadłość partnera Sybil też robi wrażenie - piękny dworek, duża rezydencja, tuż obok aktywnie działającej winiarni. To wszystko nadaje powieści uroku, kojących widoków, poczucia wolności i swobody.
 
A zagadka kryminalna? Oczywiście i dla niej jest w powieści miejsce, choć do najbardziej skomplikowanych raczej nie należy. Początkowo bazuje na niepewności czy w ogóle jest jakieś śledztwo do przeprowadzenia, a może to wszystko, to są po prostu wyolbrzymione przez Sybil przypadki. Podejrzanych wokół jest kilka osób, a uwaga głównych bohaterów raz po raz przenosi się z jednego na drugiego. Finał zaskakuje może nie samym ujawnieniem sprawcy, ale jego motywacji, które dobrze zgrywają się z całą historią zawartą w tej powieści.
“(...) kiedy mieszka się w jednym miejscu przez całe życie, nie zawsze dostrzega się jego piękno. A nawet jeśli się je dostrzega, jakoś nie zwraca się na nie uwagi.”
Podsumowując, “Morderstwo w podróży” to powieść kryminalna, przy której fan gatunku może odpocząć. Zagadka nie jest wymagająca, ale też jest na tyle ciekawie prowadzona, że czytelnik nie traci koncentracji. Tym jednak, co przyciąga najwięcej uwagi jest tło obyczajowo-społeczne i miejsce akcji, które wprowadza w historię urok i spokój, pozwala czytelnikowi odetchnąć, wyciszyć się podczas spacerów Flory i Jacka po urokliwym Paryżu i Prowansji. Po raz siódmy spędziłam przyjemnie czas z tymi postaciami i z chęcią zrobię to ponownie! A książkę polecam miłośnikom powieści detektywistycznych w starym, dobrym stylu.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Mando.


Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 23, 2026

Book tour ze "Śpij, laleczko"!

Book tour ze "Śpij, laleczko"!
 

Do Denton zawitała wiosna... i do nas już wkrótce też zawita! Zatem czyż ostatni tydzień lutego nie jest doskonałym momentem do puszczenia tej książki w świat? Zapraszam na pierwszym book tour w roku 2026 ze "Śpij, laleczko" Lisy Regan!

Jest to już jedenasty tom serii kryminalnej z Josie Quinn, ale ze względu na jej długość, pisana jest tak, by czytelnik mógł dołączyć w każdym momencie. Jeśli więc chcecie zacząć od tomu jedenastego - nic nie stoi na przeszkodzie! Bez względu od którego tomu zaczniecie i tak pokochacie główną bohaterkę, jestem tego pewna. Autorka doskonale potrafi wyważyć elementy fabularne tak, by zaciekawić każdego fana kryminału! A co przynosi ten tom? Historię kameralną, lekko klaustrofobiczną, gdyż akcja kręci się wokół domku rodzinnego postawionego w oddaleniu do miasteczka, ukrytego w lesie. Zbrodnia otwierająca, choć nie wygląda na krwawą, jest psychologicznie wstrząsająca - przecież chodzi o kilkunastoletnie dziecko! I autorka właśnie nie na brutalności, a psychologicznych zawiłością zbrodni się skupia, równocześnie dostarczając czytelnikowi doskonałą, zajmującą rozrywkę. Więcej o książce możecie poczytać w recenzji - klik!, a teraz zapraszam do zgłoszeń!

A jeśli jednak mielibyście chęć poznać wcześniejsze losy Josie Quinn, to mam Wam jeszcze kilka book tourów do zaoferowania: wszystkie nowości zeszłego roku krążą jeszcze po świecie, możecie się i do tych BT dopisać!

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz Wydawnictwa Dolnośląskiego w swoim poście, wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu, a jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl. Możecie też oznaczyć autorów i autorki antologii - na pewno będą chcieli poznać Wasze wrażenia!
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Zostawcie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście we wtorek.
Książka ruszy w podróż również we wtorek, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 20, 2026

"Drzewa" Percival Everett

"Drzewa" Percival Everett

Autor: Percival Everett
Tytuł: Drzewa
Tłumaczenie: Tomasz Macios
Data premiery: 28.01.2026
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 368
Gatunek: literatura piękna
 
Percival Everett to zeszłoroczny zdobywca Nagrody Pulitzera, dzięki której w końcu doczekał się tłumaczenia na język polski. Oczywiście jego pierwszym tytułem na naszym rynku była książka nagrodzona pt. “James”, która nadal pozostaje najnowszą jego powieścią. Teraz na polskim rynku pojawił się po raz drugi, tym razem z książką z 2021 pt. “Drzewa”, która znalazła się na krótkiej liście nominowanych do Nagrody Bookera, jak i zdobyła dwa inne nagrody literackie.
Na rynku anglojęzycznym Percival Everett obecny jest od lat 80. XX wieku i choć podobnie jak S.A. Cosby większość swoich historii osadza na południu Stanów Zjednoczonych, porusza tematy rasy i tożsamości, to jednak robi to w całkowicie innym stylu. Sam o sobie mówi, że jest patologicznym ironistą, często ucieka się w swoich powieściach do satyry, a równocześnie eksploruje różne gatunki, takie jak: thriller, kryminał czy western. I to wszystko czuć w “Drzewach”.
 
Czasy współczesne, niewielkie miasteczko na Południu Stanów Zjednoczonych, Money w Missisipi. W dzielnicy białej hołoty dochodzi do bestialskiego morderstwa: zginął biały mężczyzna, niespecjalnie społeczeństwu przydatny, krętacz i miłośnik piwa, ale jednak mąż i ojciec. Na miejscu zbrodni to nie jedyne znalezione ciało - obok niego leżał czarnoskóry mężczyzna, nieco mniejszy, niższy, ale potraktowany również bardzo brutalnie. Na miejscu zjawia się lokalna policja, która nigdy z czymś takim nie miała do czynienia. Oczywiście, jak to na Południu, jest nieco do czarnoskórej ofiary uprzedzona - to chyba sprawca, prawda? Ale dlaczego wygląda znajomo? Po oględzinach miejsca zbrodni obydwa ciała zostają zabrane do kostnicy, a tam… jedno z nich znika, by za chwilę pojawić się na drugim miejscu podobnej zbrodni. Takiej sprawie na pewno lokalna, uprzedzona rasowo policja nie podoła! Na miejsce zjawiają się funkcjonariusze z Biura Śledczego Missisipi, Ed i Jim, obydwoje czarnoskórzy, którzy mają rozwikłać o co w tej sprawie chodzi. Jak się szybko okazuje, to dopiero początek - zarówno morderstw, jak i ludzi ściągających do Money.
“- Agentka specjalna FBI Herberta Hind.
- Panie, zmiłujże się, wszędzie agenci. Strach otworzyć lodówkę.”
Książkę otwiera cytat Ulyssesa Simpsona Granta, prezydenta USA i dowódcy Armii Unii podczas wojny secesyjnej oraz hasło “Powstańcie” - czy można je traktować jako podtytuł powieści? Rozpisana jest na 108 króciutkich rozdziałów, niektóre liczą kilka stron, inne jedną, a najkrótszy to zaledwie zdanie. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator oddaje historię z kilku perspektyw, zarówno mieszkańców Money, jak i przyjezdnych. W tekście pojawiają się też wtrącenia jak np. relacje z dzienników telewizyjnych, wypowiedzi polityków czy konferencji prasowych, jest też spis nazwisk osób czarnoskórych, które straciły życie z powodu swojej rasy, a później również odwrotnie. Przede wszystkim jednak autor opiera swoją historię na dialogach, które w ironiczny sposób naśladują mowę regionalną - mówiąc bezpośrednio, wypowiedzi większości mieszkańców Money stylizowane są na mowę wieśniaków, szyk zdań i same słowa są poprzekręcane. Oczywiście, gdy akcja przenosi się gdzie indziej, wtedy zmienia się też mowa na zwyczajną, codzienną, kiedy indziej znowu na mocno naszpikowaną przekleństwami. Język jest żywy, użyty karykaturalnie (co często wprowadza wydźwięk humorystyczny), ale z dużą konsekwencją i wyczuciem. Zdania budowane są szybko, są krótkie, dobrze oddają dynamizm akcji powieści.
“- (...) Jak to jest napisane w dobrej książce, kto sieje wiatr, ten zbiera burzę.
- Co to za dobra książka? - zapytała Charlene. - “Broń i amunicja”?
- Nie, Biblia, bezbożnico.”
Fabuła jest nieźle pokręcona, to tak naprawdę gotowy scenariusz na film z gatunku starych czarnych komedii kryminalnych - zbrodnie są brutalne, nikt nie wie o co chodzi, wydaje się, że w intrygę wplatane są wręcz paranormalne elementy. Nagle wszyscy zjeżdżają się do Money, później wszyscy rozpierzchają się po kraju, dzieje się dużo i szybko, a poziom zakręcenia intrygi sięga zenitu, a może nawet czasem go przebija - czy to dobrze? To zależy od czytelnika, jedno jest pewne - do intrygi zagadki kryminalnej na pewno nie można podchodzić całkiem serio.
“(...) pełno tam tępych białych wieśniaków, którzy utknęli w epoce sprzed wojny secesyjnej i są żywym dowodem na to, że chów wsobny nie prowadzi do wyginięcia (...).”
A czemu ona tak naprawdę służy? Rozliczeniu się z problemem rasowym, z tematem, który kilka lat temu ponownie wzburzył nie tylko Amerykę, ale i cały świat. Chodzi o zabójstwa osób czarnoskórych ze względu na rasę. To problem, który ciągnie się w Ameryce od wieków, a jednak ciągle nie został zażegnany. Zbrodnie, które nie zostały rozliczone, w których winni nie zostali ukarani - to je tutaj jedna z postaci porównuje do ludobójstwa.
“Wszyscy mówią o ludobójstwach na całym świecie, ale kiedy ludzie są zabijani powoli przez sto lat, nikt tego nie zauważa. Tam, gdzie nie ma masowych grobów, nikt nie widzi ludobójstwa. Amerykańskie oburzenie jest zawsze na pokaz. Ma datę ważności.”
Przede wszystkim temat podziałów rasowych ciągle żywy jest na południu Stanów Zjednoczonych, gdzie autor osadza akcję swojej powieści. A choć charakter tego obszaru oddaje w krzywym zwierciadle, a zatem przerysowuje i ujednolica, ale jednak opiera na nastrojach, jakie można w społeczeństwie wyczuć.
Niemniej jednak jego karykaturalna kreska jest ostra, ale też i zabawna - obraz białych wieśniaków oddany na początku powieści wzbudza w czytelniku wesołość, o ile oczywiście ten ma świadomość, że nie powinien traktować warstwy fabularnej ze śmiertelną powagą.
“- Zastanawiam się, dlaczego teraz - powiedziała Gertruda.
- Ten biedny chłopiec został zlinczowany sześćdziesiąt pięć lat temu. Może duchy miały już dość - stwierdziła Mama Z.
- Dopiero co powiedziała pani, że nie wierzy w duchy - zdziwił się Ed.
- Nigdy nie mówiłam, że się nie mylę.”
Autor jednak nie tylko problem rasizmu zarysowuje, ale też się z nim rozprawia. W końcu jest to też historia o wymierzeniu zemsty, o oddaniu pięknym za nadobne. I to mnie w tej powieści zastanawia - czy faktycznie chodzi w niej o zemstę, o te tytułowe hasło “powstańcie”? Czy może jednak przewrotnie ukazuje, że pragnienie zemsty konflikt tylko zaostrza, że przemoc nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem? To warte refleksji, a każdy czytelnik z pewnością dojdzie do własnych wniosków.
“-Myślisz, że biali po prostu boją się czarnych mężczyzn?
-Myślę, że to sport.”
Na koniec zwróćmy uwagę na tytułowe drzewa i samą okładkę polskiego wydania, która wydaje mi się bardzo znacząca. Drzewa są tu symbolem krzywdy, gołe gałęzie w tytule budzą smutek i grozę, ale jednak nie są całkiem martwe - wydały owoce, nowe życie. Czy to alegoria losu czarnoskórych prześladowanych przez białych? A może relacji pomiędzy rasami? Kolory okładki też wydają się ważne: czarny to kolor skóry, zielony kolor nadziei, czerwony przelanej krwi… Choć nie mam w zwyczaju analizować okładek, ta jest tak wymowna, że narzuca to sama!
“- Nieznany mężczyzna to imię i nazwisko - powiedziała stara kobieta. - W pewnym sensie bardziej niż jakiekolwiek inne. Odebrany im trochę więcej niż życie.”
Podsumowując, “Drzewa” Percivala Everetta to ciekawe doświadczenie literackie. Powieść, którą można połknąć na raz, ze względu na dużą ilość dialogu, jak i sam prosty, mimo że stylizowany język, czyta się ją po prostu bardzo szybko - tu pewnie też należy się pochwała dla tłumacza i redakcji, dzięki którym tekst tak doskonale wpasował się w polskie standardy językowe. Fabularnie mocno zahacza o czarny, prześmiewczy kryminał, który kieruje się wręcz w stronę groteski - akcja jest dziwna, z jednej strony prosta, z drugiej ilość udziwnień zaskakuje, co może być przez czytelników odebrane różnie, ważne jednak, by pamiętać, że tej warstwy powieści nie należy brać całkiem serio. Na serio są tematy, które intryga porusza - kwestia rasizmu tak dobrze w społeczności Stanów Zjednoczonych zakorzeniona, która nawet teraz ma się całkiem dobrze, niestety w smutnym tego słowa znaczeniu. A samo zakończenie? Jest dziwne, w mojej ocenie, nacechowanym pacyfistycznym podejściem, można je odbierać dwojako. Czy skuszę się na kolejne książki autora, jeśli zostaną po polski przetłumaczone? Prawdopodobnie tak.
“Jeśli chcesz poznać miejsce, rozmawiasz z jego historią (...).”
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Marginesy.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 20, 2026

Wygraj "Tak blisko"! Konkurs patronacki

Wygraj "Tak blisko"! Konkurs patronacki

Małe miasteczka i ich tajemnice, powroty po latach w znajome, ale teraz zmienione już miejsca, budowanie życia na nowo - to zagadnienia, które porusza najnowsza powieść Agnieszki Olejnik pt. "Tak blisko". Gatunkowo osadzona gdzieś pomiędzy powieścią obyczajową a kryminałem po raz drugi zaprasza czytelników do Czarnego, małego miasteczka położonego tuż przy niemieckiej granicy, ale choć ponownie możemy spotkać w nim postacie znane już z "Tuż obok", to jednak książka jest na tyle od niej różna (nawet pod względem samego gatunku!), że potraktowanie jej jako powieści oddzielnej nie będzie stanowić problemu. Jest jednak postać, dla której te dwie książki to swego rodzaju hołd, wspomnienie - to Dante, wyżeł weimarski, który wzorowany jest na psie, który istniał naprawdę, psie, który zajął specjalne miejsce w sercu autorki. I dlatego w zapytaniu konkursowym właśnie w tę stronę się dzisiaj skierujemy... 
A jeśli o książce chcecie dowiedzieć się czegoś więcej, to zapraszam na recenzję - klik!


By wziąć udział w konkursie, odpowiedz na pytanie:
Czy obecność zwierząt w fabule powieści ma dla Ciebie znaczenie? Swoją odpowiedź uzasadnij. 

Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej, bardziej oryginalnie – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 20 do 24 lutego, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 3 marca.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB, autorki (IG - klik!FB - klik!) oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 19, 2026

"Martwy sezon" Darcy Coates

"Martwy sezon" Darcy Coates

Autorka: Darcy Coates
Tytuł: Martwy sezon
Tłumaczenie: Ewa Ziembińska
Data premiery: 04.02.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 416
Gatunek: horror / thriller kryminalny
 
Darcy Coates to australijska autorka szeroko pojętych horrorów - w swojej twórczości sięga zarówno po wątki gotyckie, jak i kryminalne, część jej powieści zahacza o fantastykę, część osadzona jest w naszym całkowicie realnym świecie. Od lat anglojęzyczne wersje jej powieści zdobywają listy bestsellerów, na koncie ma dobrze ponad trzydzieści pozycji, a jednak dopiero teraz po raz pierwszy pojawiła się na rynku polskim! I robi to powieścią z roku 2023, “Martwym sezonem”, który równie dobrze wpasowuje się w ramy podgatunku horror slasher, jak i w dość krwawą wersję thrillera kryminalnego. 
 
To miały być piękne wakacje. Dwa tygodnie w luksusowym hotelu położonym wysoko w Górach Skalistych, teraz pokrytych białym puchem, spędzone w towarzystwie kochającego chłopaka, a kto wie, może już narzeczonego? W końcu Kiernan zaproponował Christy wyprawę w miejsce, które jest dla niego szczególnie ważne, to w tych rejonach spędził swoje dzieciństwo. To chyba coś znaczy, prawda? Niestety nic nie idzie po ich myśli - w drodze do hotelu, którą odbywają z innymi dziewięcioma osobami, najpierw napotykają powalone drzewo na drodze, potem łapie ich śnieżyca, w wyniku której Christa rozdziela się z Kiernanem. Kiedy zdaje sobie sprawę, że w tych warunkach się nie odnajdą, kieruje się w dół, gdzie trafia do chaty, niewielkiego domku, w którym znajdują się pozostali uczestnicy wyprawy - to tam schronili się przed zamiecią. Oczywiście zaraz rusza ponownie szukać Kiernana, niestety na niewiele się to zdaje. Czy jej chłopak naprawdę mógł zginąć w tej śnieżycy? Niemożliwe, Kiernan jest silny, na pewno się nie podda... Ale szybko okazuje się, że to nie jedyny problem Christy - po nocy w chacie, że jednego z jej współtowarzyszy brakuje. Znajdują go niedaleko, ktoś go brutalnie zamordował i wystawił im na pokaz. Gra się rozpoczęła, a Christa czuje w kościach, że nikt z nich nie wróci z tej wyprawy żywy.
 
Książka rozpisana jest na 78 kilkustronicowych rozdziałów pisanych z perspektywy Christy w narracji pierwszoosobowej czasu teraźniejszego, co przywodzi na myśl thrillery psychologiczne - i trochę tak jest, w końcu przez taką formę narracji czytelnik widzi świat subiektywnie, zabarwiony emocjami i myślami głównej bohaterki. Akcja powieści toczy się w miarę linearnie, przede wszystkim jesteśmy tu i teraz, w niewielkiej chatce w górach, narratorka zaledwie kilka razy cofa się we wspomnieniach do zdarzeń przeszłych, tych, które w jakiś sposób wpłynęły na to, kim jest teraz. Styl powieści jest podyktowany sposobem narracji - jest sporo opisów, przemyśleń i dedukcji głównej bohaterki, ale nie brakuje i dialogów, które prowadzone są sprawnie. Język powieści jest codzienny, ale nie jest wulgarny, autorka nie ucieka się do przekleństw, a opisy zbrodni, choć są dość krwawe, to jednak nie są tak mocne, jak najczęściej ma to miejsce w slasherach - autorka nie rozsmakowuje się w makabrycznych opisach, a po prostu oddaje je na tyle dokładnie, by czytelnik był w stanie poczuć grozę sytuacji.
 
A ta budowana jest naprawdę dobrze. Autorka korzysta z naturalnych warunków, jakie dają Góry Skaliste, czy jakiekolwiek wysokie góry w czasie tak zwanego martwego sezonu - miejsce oddalone od cywilizacji podczas górskiej zamieci zostaje całkowicie odcięte od świata. Swoje postacie zamyka w bardzo małej przestrzeni - jednopokojowym domku, który stoi w dolinie pośrodku niczego. Postacie zatem mają schronienie, mają gdzie się ogrzać i schować przed zacinającym śniegiem, nie mają jednak za wiele sprzętu do dyspozycji. Już samo odcięcie od świata, które nie wiadomo jak długo może potrwać, jest sytuacją lekkiej grozy, bo z jednej strony w chatce nie ma żadnych zapasów, z drugiej każde wyjść w zamieć jest sytuacją niebezpieczną dla życia - można się przecież zgubić w tej bieli i po prostu zamarznąć lub spaść w górską przepaść.
“Takie góry mogą pochłonąć samotnego człowieka. Wciągnąć go tak głęboko, że nikt nie znajdzie nawet kości.”
Ten strach przed morderczymi warunkami pogodowymi jest dobrze wyczuwalny, gdy narratorka wędruje samotnie, jednak nie on budzi największą grozę - ta zaczyna się, gdy ktoś rozpoczyna mordować. Autorka dobrze kieruje poczuciem zagrożenia, które może nadejść z każdej strony, sytuacji, w której nie wiadomo komu można ufać, a kogo się wystrzegać - w końcu wszyscy są obcy, wszyscy są podejrzani. A może w ogóle zagrożenie czai się na zewnątrz? Przecież nikt nie powiedział, że morderca na pewno znajduje się wśród nich. Ale gdzie mógłby się schować?
“Wszystkie ślady zniknęły. To przerażające, jak szybko i sprawnie śnieżyca jest w stanie wymazać nasze istnienie.”
Intryga powieści zbudowana jest na dwóch pytaniach: kto? i dlaczego? Z początkiem fabuły uwaga czytelnika jest podzielona na kilka punktów, a to, co czujemy, to przede wszystkim dezorientację bohaterki. Kiedy dochodzi do pierwszych morderstw nadal czujemy się podobnie, dopiero gdzieś w okolicach połowy książki intryga zaczyna się zagęszczać, a my dostrzegamy jak dokładnie jest zbudowana, jak dobrze posplatane są wszystkie nitki. Tu twisty fabularne pojawiają się w odpowiednim momencie, raz po raz zmieniając kolejne pojawiające się w naszej głowie hipotezy. Historia zaskakuje i nie można jej odmówić przemyślanej budowy, a jednak nie da się nie zauważyć kilku naciągnięć fabularnych, które wypadają nieco naiwnie, nieco nierealistycznie - to detale, niemniej jednak to one sprawiają, że historię uznaję za dobrą, ale nie doskonałą.
“(...) okolica wydaje mi się niewymownie, straszliwie wręcz obca. Nie tylko obca - agresywna. Jakby otaczały nas wilki, tuż poza zasięgiem wzroku, szczerząc kły za naszymi plecami. Jakby sama ziemie szykowała się do rozstąpienia, żeby wessać nas w przepaść, która zamknie się pod naszymi wykrzywionymi krzykiem twarzami.”
Nie jest to jednak też typowa tylko i wyłącznie rozrywka. To powieść o sile natury, ale też o odpowiedzialności, o codziennych małych decyzjach, które w pewnych sytuacjach mogą przybrać wagę życia i śmierci. Jak odróżnić te nieznaczące, od tych, które będą miały poważne konsekwencje? Małe gesty, które w momencie ich wykonania, zdają się nic nie znaczyć, w odpowiednim świetle mogą przecież mieć katastrofalne skutki. Czy jesteśmy to w stanie przewidzieć?
“Na nadziei nie wolno polegać.
Ale czasem potrzebujemy jej, żeby przetrwać.”
Na koniec muszę wspomnieć również o postaciach powieści. Jedenaście osób, z których już na starcie robi się dziesięć, za chwilę dziewięć… Grono bardzo różnorodne, a jednak równie mocno podejrzane. Bo czy nie ci, którzy wydają się najłagodniejsi, nie powinni się okazać tymi najgroźniejszymi? Autorka umiejętnie przeprowadza nas przez kolejne sceny tak naprawdę niewiele o postaciach zdradzając, przez co czytelnik ciągle nie jest pewny na którego z nich postawić, kto może za tym wszystkim stać. Chciałoby się napisać, że przynajmniej Christę poznajemy dobrze, ale też nie - ta bohaterka dość długo skrywa pewien sekret przeszłości, a o sobie mówi nam tylko to, co chce. Niemniej jednak trzeba jej przyznać, że do zadania wytypowania mordercy podchodzi całkiem racjonalnie, słucha, obserwuje, jest tak czujna, jak tylko głód i niewyspanie jej na to pozwalają. To dobra kreacja, odpowiednia do opowiedzenia tej historii.
“Można powiedzieć, że zawdzięczam ojcu wiele rzeczy. Niesamowicie rozwiniętą umiejętność odczytywania języka ciała innych ludzi, nienawiść do mocnych trunków oraz nieufność wobec osób, które po nie sięgają.”
“Martwy sezon” to klaustrofobiczna powieść, w której zagrożenie płynie z dwóch stron - tej trudnej do okiełznania, nieprzewidywalnej natury, w której śmierć może przynieść mróz i śnieg oraz ludzkiej, jeszcze bardziej brutalnej, morderczej. Autorka sprawnie buduje napięcie powoli wprowadzając nas w tej biało-szary świat, by za chwilę chlapnąć nam czerwienią i utrzymać już te trzy kolory w różnej konfiguracji do końca. Dobre, zaskakujące twisty fabularne i postacie, które wykreowane są tak, że trudno samodzielnie wytypować mordercę sprawiają, że jest to lektura satysfakcjonująca, a stopniowo zagęszczająca się akcja sprawia, że z czasem trudno jest się od niej oderwać. Przyznam, że mnie przez większą część powieści ciekawiło przede wszystkim znalezienie odpowiedzi na pytanie: dlaczego? i to co dostałam, mnie nie rozczarowało. Mam nadzieję, że teraz Darcy Coates zagości na polskim rynku na stałe! Takie slashery mogę czytać 🙂
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 19, 2026

"Detektywka w podróży: Afera w Paryżu" Nicki Greenberg - zapowiedź patronacka

"Detektywka w podróży: Afera w Paryżu" Nicki Greenberg - zapowiedź patronacka
Marzec już za pasem, powoli nasze myśli kierują się ku wiośnie... I właśnie taką wiosenną książkę chcę Wam dzisiaj zaprezentować - już 4 marca na naszym rynku pojawi się trzeci tom serii dla młodszego czytelnika (9+) Detektywka w podróży pt. "Afera w Paryżu" Nicki Greenberg, a Kryminał na talerzu ma przyjemność objąć ją swoim patronatem medialnym!

Pepper Stark i jej przyjaciele przyjechali do Paryża podziwiać miasto, smakować lokalne dania i dobrze się bawić. Jednak intrygi zdają się podążać za nimi, dokądkolwiek się udadzą. Kiedy z hotelu znikają amerykański turysta i jedno z bezcennych rosyjskich jaj Fabergé, Pepper jest pewna, że tajemnice są ze sobą powiązane. Tym razem jednak nie tylko ona podejmuje sprawę: do akcji włącza się także Georges Rème, były złodziej, a obecnie detektyw amator.
Jak daleko posunie się Pepper, by wyprzedzić konkurencję i udowodnić, że jest prawdziwą detektywką? Czy będzie mogła liczyć na przyjaciół, którzy wydają się bardziej zainteresowani croissantami niż poszukiwaniem prawdy? I komu zdecyduje się zaufać w mieście, które jest wielką grą pozorów?
Tom trzeci, ale jak każdy z tej serii, można czytać go od reszty niezależnie, choć jeśli tylko Wasze nastoletnie dzieci są choć trochę ciekawe świata, to gwarantuję, że będą chciały przeczytać wszystkie trzy tomy! Autorka ma doskonałe wyczucie, dzięki któremu jej historia ani na moment nie nudzi, a naładowana jest ciekawostkami historycznymi (akcja toczy się w końcówce lat 20. XX wieku!), podobnymi emocjami i problemami, z jakimi mogą mierzyć się dzieci w tym wieku, dobrym humorem i dobrym jedzeniem, a także i intrygującą zagadką kryminalną! W tomie trzecim to zagadka wielkanocna - w czasie pobytu Pepper w Paryżu, w hoteliku, w którym się zatrzymuje ze swoją macochą i przyjaciółmi, znika jajo Fabergé. Pepper nie byłaby sobą, gdyby nie próbowała go odnaleźć! Czy to znaczy, że jest prawdziwą detektywką? Tak sądzę! Sama bawiłam się przy tej powieści świetnie i już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła opowiedzieć Wam o niej więcej! A tymczasem to prostu gorąco polecam!

Autorka: Nicki Greenberg
Tytuł: Afera w Paryżu
Cykl: Detektywka w podróży, tom 3
Tłumaczenie: Monika Wiśniewska
Ilustracje: Sylvia Morris
Data premiery: 04.03.2026
Wydawnictwo: Kropka
Liczba stron: 336
Gatunek: powieść detektywistyczna
Wiek: 9+

Książka dostępna jest już w przedsprzedaży. 

We współpracy z Wydawnictwem Kropka.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

lutego 17, 2026

"Mrok i światło" Pierre Lemaitre

"Mrok i światło" Pierre Lemaitre

Autor: Pierre Lemaitre
Tytuł: Mrok i światło
Cykl: Lata chwały
Tłumaczenie: Joanna Polachowska
Data premiery: 11.02.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 576
Gatunek: saga rodzinna / powieść historyczna
 
Pierre Lemaitre to jeden z tych twórców literackich, którzy debiutowali w późnym wieku - sporą część swojego życia spędził zajmując się czymś innym, kształcił zawodowo dorosłych, a choć w tym czasie też już podejmował próby literackie, to jednak tylko do szuflady. Dopiero po przekroczeniu pięćdziesiątki zdecydował się wysłać powieść do wydawnictwa i tak w 2006 roku pojawiła się jego pierwszy kryminał pt. “Koronkowa robota”, który zapoczątkował cykl z komisarzem Camille’em Verhoevenem. To on przyniósł mu pierwszego gatunkowe nagrody literackie i rozpoznawalność nie tylko w kraju, ale i zagranicą. Siedem lat później nastąpił kolejny przełom w jego karierze - ukazała się powieść “Do zobaczenia w zaświatach”, która wychodzi poza ramy gatunku kryminalnego, balansując pomiędzy nim, literaturą piękną a powieścią historyczną. Teraz autor tworzy wielkie sagi historyczne, z których Lata Chwały jest najnowszą z nich. Na rynku francuskim cykl liczy już cztery części, w Polsce właśnie ukazał się trzeci z nich pt. “Mrok i światło”. Poprzednie dwa: “Wielki świat” (recenzja - klik!) i “Cisza i gniew” (recenzja - klik!) ukazały się u nas w 2024-2025. To jedna z tych serii, które warto czytać w kolejności chronologicznej, choć autor dopuszcza inną możliwość zamieszczając w treści tomu trzeciego krótkie wytłumaczenia wcześniejszych losów postaci.
 
Wiosna 1959 rok. Głowa rodziny Pelletierów, Louis wraz ze swoją żoną Angèle po trzech dekadach prowadzenia fabryki mydła w Bejrucie, decyduje się na powrót do Francji i zamieszkanie w starej willi niedaleko Paryża. Czy to dla nich nowy etap czy może już sam schyłek życia? Nie brakuje im jednak jeszcze energii, by cieszyć się obecnością 10-letniej Colette, wnuczki, która od kilku lat rozkwita pod ich opieką. Jednak nawet oni nie są w stanie ochronić jej przed wszystkimi zagrożeniami tego świata…
Tymczasem w Paryżu trójka ich dzieci robi karierę. Najstarszy syn Jean z sukcesem otwiera kolejne filie sklepów odzieżowych, choć w domu dalej poddaje się pod władanie swojej apodyktycznej żony Geneviève, pod rządami której gnuśnieje też jego młodszy syn Philippe. Jego młodszy brat François nadal pracuje w paryskiej gazecie, ale teraz jego życie prywatne płynie już prostymi torami - jest szczęśliwym ojcem i mężem. Ich najmłodsza siostra Hélène właśnie spodziewa się dziecka, ale to nie powstrzymuje jąejprzed aktywnościami zawodowymi - teraz prowadzi nocne audycje w radiu. Czy to znaczy, że ich życie w końcu zaczęło się układać? A może znowu czekają ich kolejne wielkie wyboje na drodze? Wyboje, które wpłyną nie tylko na ich życie, ale i także ich własnego kraju…
“Prawdą jest to, co panu powiedziano (…). Rzeczywistością jest to, co się stanie. A w naszym fachu prawda i rzeczywistość rzadko bywają tym samym.”
Książka rozpisana jest na trzy części, które podpisane są dokładną datą zdarzeń, choć tak naprawdę historia w nich opisana niekoniecznie toczy się w ciągu jednego dnia. Akcja rozgrywa się od marca do maja roku 1959 i podzielona jest na 76 kilkustronicowych rozdziałów i epilog. Każdy rozdział jest zatytułowany, a tytułem są słowa, które w opisywanym rozdziale się pojawiają. Narracja prowadzona jest trzeciej osobie czasu przeszłego z kilku naprzemiennych perspektyw, a narrator zachowuje do postaci dystans, równocześnie od czasu do czasu zwracając się bezpośrednio do czytelnika w taki sposób, jakby przemawiało do nas alter ego pisarza zdające sobie sprawę, że to, co opisuje, to fikcja literacka, a życia, które nam przedstawia to tylko wymyślone postacie. To jednak bardzo okazyjne wtrącenia, większa część narracji toczy się bardziej tradycyjnym rytmem, choć nie brak w niej błyskotliwego, niezwykle barwnego humoru, który przejawia się na wielu płaszczyznach. Dialogi, wymiany zdań pomiędzy bohaterami, to prawdziwe perełki, w których szczególne miejsce zajmują wszystkie te, w których pojawia się Geneviève. Książka już pod względem samej warstwy stylistycznej, językowej wypada niesamowicie dobrze zarówno w klasycznej formie, jak i w audiobooku.
“Uważał, że mówi to, co myśli, ale czasami odkrywał, że myśli coś, bo właśnie to powiedział.”
W “Mroku i świetle” choć czytelnik obserwuje nadal każdego członka rodziny Pelletierów, to mam wrażenie, że blask reflektorów szczególnie mocno pada na część rodziny tworzoną przez Jeana i Geneviève - ona nadal jest najbardziej irytującą postacią świata, ale sposób jej działania, jej manipulacji otoczeniem oddany jest tak perfekcyjnie, że podczas lektury przy każdej scenie z jej udziałem chce się wstać i bić brawo. Jean z kolei w końcu się przed czytelnikiem otwiera, tłumaczy to, dlaczego jest, jaki jest tak na co dzień, choć nadal jego frustracja eskalująca aż do morderczych czynów szokuje. Ich dzieci też odgrywają w fabule niemałą rolę, Colette to prawdziwie mądra dziewczynka, której kolejne krzywdy, jakie zostają jej w tej historii wyrządzone, łamią serce, a jej brat… cóż, to postać, która pokazuje dużo więcej niż się z początku wydaje! Oczywiście wszystkie pozostałe postacie rodziny Pelletierów budowane są z dużą dokładnością, choć ich życie zdaje się płynąć bardziej przewidywalnym rytmem - rodzinie Jeana to Geneviève nadaje cech nieobliczalności.
“Jean i Geneviève – postacie bardzo balzakowskie – głowę do interesów zawdzięczali swojej głupocie i szczęściu, które czasami wspiera losy przeciętniaków.”
Sama fabuła powieści tym razem osadzona jest w dużej mierze na motywach szpiegowskich, dość bezwzględnych pod kątem ukazania władzy. François zostaje poproszony o udział w pewnej tajnej akcji, dzięki której czytelnik może przyjrzeć się temu, co dzieje się na politycznej scenie nie tylko krajowej, ale i światowej. Trwa przecież Zimna Wojna, świat z jednej strony odradza się po II wojnie światowej, trwa czas prosperity, z drugiej pół świata rządzone jest przez komunistów, którzy zafałszowują obraz rzeczywistości w krajach przez nich rządzonych. Do jednego z nich udajemy się właśnie z misją, która jest hołdem w stronę twórczości Johna le Carrè’a. Te miasto oddaje jest z dużą uwagą, dużą dokładnością, a równocześnie jasno obrazuje relacje, jakie istniały wtedy pomiędzy krajami Europy. To wielka polityka, a jednak w powieści zajmuje tyle miejsca, by oddać dobrze tło historyczne, ale nie odciągnąć uwagi czytelnika od losów znajomych postaci.
 
Bo to one i ich relacje stoją w świetle reflektorów. Tu rodzina z wszystkimi swoimi następstwami jest tym, co naprawdę ważne. Miłość, przyjaźń, rodzicielstwo, zaufanie, ale i krzywdy jakie najbliżsi sobie wyrządzają, tajemnice jakie przed sobą skrywają – na wszystko to jest tutaj miejsce. Mimo tego, że to jedna rodzina, to ich dynamika jest tak zróżnicowana, że czytelnik dostaje tu pełny przegląd tego, co może kryć się pod tym słowem, zarówno dobrego, jak i złego.
“Zwierzęta mówią nam różne rzeczy. Za mało ich słuchamy.”
“Mrok i światło” to powieść wielowątkowa, która doskonale łączy w sobie elementy obyczajowe, historyczne, kryminalne, a także szpiegowskie. Jej siłą są przede wszystkim doskonałe kreacje postaci, które są tak żywe, tak charakterne i tak różne, że nie sposób pozostać wobec nich obojętnym - części z nich kibicujemy, wzruszamy się nad ich pięknymi relacjami, część budzi złość, irytację, ale nie dlatego, że postaci nie rozumiemy, a dlatego, że doskonale oddaje charaktery, jakie sami w życiu dobrze znamy. Autor z lekkością rozwija ich kreacje zapoczątkowane już kilka powieści wcześniej, a choć wprowadza tutaj kilka nowych postaci związanych głównie z wątkiem szpiegowskim, to jednak nasza uwaga i tak pozostaje przez Pelletierach. Radio, telewizja, gazeta, książki, szkoły, biznesy - to pełny świat końca lat 50., który zachwyca w swoich szczegółach. Doskonale spędziłam z tą powieścią czas, a choć ten tom kończy pewną erę w życiu tej rodziny, to ja już i tak nie mogą się doczekać kolejnego spotkania z nimi!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Albatros.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!