Autor: Zbyszek Nowak
Tytuł: Zabiłaś? Rozmowy z kobietami
skazanymi za zabójstwo
Data premiery: 25.02.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 480
Gatunek: reportaż / true crime
Zbyszek Nowak jeszcze do niedawna znany był
raczej w kręgach naukowych, specjalistycznych, eksperckich - jest doktorem nauk
społecznych i prawnikiem, wykładowcą akademickim mocno interesującym się
tematem zbrodni i kary, kryminologią w ogóle i bezpieczeństwem narodowym, od
niedawno również pełni funkcję prorektora ds. studenckich Akademii Sztuki
Wojennej w Warszawie. Podczas pisania jednej ze swoim prac naukowych udał się
do więzienia, by porozmawiać na żywo ze skazanym na dożywocie. I wtedy narodził
się pomysł przeprowadzenia rozmów z szerszym gronem tego typu skazańców, by
przybliżyć tę tematykę już nie tylko środowisku naukowemu, ale szerszemu gronu
odbiorcy. I tak pod koniec 2024 roku po raz pierwszy jego nazwisko pojawiło się
na okładce reportażu “24 razy dożywocie” (recenzja - klik!), a on szybko
przerodził się w dylogię, którą tworzy wraz z wydaną niewiele później “Cela
numer 24” (recenzja - klik!). Pamiętam, że wtedy miałam przyjemność chwilę z
autorem porozmawiać (wywiad, który powstał w tym czasie - klik!) i to wtedy mówił, że zastanawia się nad nowym pomysłem. Teraz,
po niecałym roku, pomysł przerodził się w książkę, która jest już w naszych
rękach - to reportaż “Zabiłaś? Rozmowy z kobietami skazanymi za zabójstwo.”
23 rozmówczynie, każda z wyrokiem na koncie.
Każda w trakcie odsiadywania kary związanej z zabójstwem - od tych, które tylko
próbowały, ale ostatecznie nie zabiły, po te, które zrobiły to kilka razy.
Kobiety, które w więzieniu siedzą już od lat i te, które jeszcze ciągle mają
wyrok nieprawomocny. Sprawy, które zna cała Polska i takie, o których nikt nie
pisał. Zabójstwa popełnione w Polsce i zagranicą, na dorosłych i dzieciach,
obcych i najbliższych. 23 rozmowy, 23 kobiety - łączy je kara, dzieli je wszystko
inne. Jak z nimi rozmawiać? Po co? Czy mają coś istotnego do przekazania
światu? Zbyszek Nowak swoim reportażem próbuje na te pytania odpowiedzieć.
"Dla mnie ten wyrok to nauczka i nauka, to nie jest zmarnowany czas. Uczę się, jak budować własne poczucie wartości. Pracuję nad sobą, nad zrozumieniem tego, co robiłam źle, nad budowaniem relacji z siostrami, z mamą." (Klaudia)
Publikację otwiera definicja kary kryminalnej
i jednostronicowy wstęp jednej z osadzonych zatytułowany “Oczami zza krat” oraz
kolejna kartka pióra Agnieszki Kubiak, dyrektorki programowej i kreatywnej
Telewizji Crime+ Investigation Polsat. Po nich głos zabiera autor krótko
przedstawiając każdą ze swoich rozmówczyń, zapowiadając czego się po tej
publikacji możemy spodziewać. Ton przyjmuje swobodny, zwraca się bezpośrednio
do czytelnika, któremu każe się zatrzymać, pomyśleć nad tym, co w tej książce
znajdzie. I dopiero wtedy przechodzimy do części właściwej, do rozmów z
osadzonymi, a każda ułożona jest podobnie: ma swój tytuł i przedmowę autora, w
której przytacza kodeksy prawne, definicje, fragmenty z prasy i swoje odczucia,
a czasami też i wspomnienia, refleksje, jakie wywołały w nim opisywane
osadzone. Potem przechodzimy do meritum - do rozmów, które poprzedza imię i
nazwisko, samo imię bądź inicjały czy pseudonim rozmówczyni i dosłownie kilka
słów dotyczących wieku, wykształcenia, bliskich. Rozmowy są różnej długość,
jedne to kilka stron, inne kilkanaście, ale głos autor oddaje kobietom - on
tylko rzuca hasła, czasem krótkie pytania, które jego rozmówczynie rozwijają
wykorzystując czas, by przedstawić swoją winę i opisać to, jak teraz, w
więzieniu wygląda ich życie. Czasami rozdział dalej rozmówczyni zamknięty jest
notkami prasowymi czy artykułami znalezionymi w sieci, czasami na samej
rozmowie się kończy. Po 23 takich wpisach, na zakończenie autor kusi się o
posłowie, w którym zastanawia się co teraz, czy temat rozmów z osadzonymi to
już dla niego skończony rozdział, i w którym wystosowuje podziękowania.
Publikację zamykają krótkie opinie ekspertów - od osób związanych zawodowo z
prawem, po psychologów i dziennikarzy.
"(...) nikt nie jest w stanie udowodnić, że jest niewinny. Udowodnić można – i to też nie zawsze – winę, ponieważ jest ślad, odcisk, jest plama, jest nagranie, ale takie, gdzie faktycznie widać, co się dzieje." (Matylda B.)
Sam styl wypowiedzi autora tej publikacji
wydaje mi się bardziej swobodny niż w poprzednich dwóch - łatwiej przekazuje
czytelnikom własne odczucia, niepewności, może i lęki, traktuje nas jako osoby
równe sobie, znajomych, którzy chcą z nim pogadać o projekcie, który właśnie
prezentuje. Z kolei wypowiedzi jego rozmówczyń jeszcze mocniej różnią się od
tego, co w poprzednich dwóch publikacjach prezentowali przede wszystkim męscy
rozmówcy - tam czasami rozmowy były urywane, zdania nie całkiem składne, tu z
kolei wszystko odbywa się płynniej. Czy ta różnica wynika z płci rozmówców? Bo
raczej nie z wykształcenia, we wszystkich trzech publikacjach były one na
bardzo różnym poziomie. Może różnica wynika z tego, że kobietom łatwiej mówić o
emocjach? O tym, co czują? Tutaj żadna z nich nie jest rozmowie niechętna, choć
niektóre tematy są dla nich niewygodne, są tabu. Samo słownictwo rozmówczyń też
jakoś specjalnie nie razi w oczy - raczej nie ma tu wulgarności, czasami
pojawia się po prostu więzienny slang, jednak na tyle oczywisty, że czytelnik
nie będzie miał problemów ze zrozumieniem całości. Pod kątem językowym
publikacja wypada naprawdę dobrze, jest łatwa do przyswojenia.
"Zobaczyły we mnie człowieka, a nie czyn. Poznajcie mnie, a potem oceńcie." (Poetka M.)
Ale na tym łatwość się kończy, bo przecież
historie, jakie tu poznajemy, zdarzyły się naprawdę. Historie, w których skala
okrucieństwa czasami sprawia, że gardło podczas lektury mocno się zaciska.
Autor oddaje głos każdego rodzaju osadzonym: są tutaj kobiety, które czyn
popełniły z niewiedzy, dla których zabójstwo było jedynym sposobem na ucieczkę
od przemocy. Zabiły partnera, ale też i niektóre zabiły swoje dzieci, albo
przynajmniej się do ich śmierci przyczyniły. Tak, te sprawy dotyczące dzieci są
naprawdę niewyobrażalnie poruszające, a jednak każda tak od siebie różna. Są
kobiety, które zabiły kogoś pozornie przypadkowego, niespokrewnionego, są
takie, które do czyjej śmierci się tylko przyczyniły, a może do niej namawiały.
Niektóre przyjmują swoją karę, choć większość zdaje się oceniać wyrok jako
zawyżony. Jedne są pełne pokory, przyjmują czas kary jako lata, które mają
poświęcić na doskonalenie siebie, są i takie, które uważają, że lata kary to
czas stracony, a po wyjściu będą jeszcze gorszymi ludźmi od tego, jakie są
teraz. Trudno w ich podejściach znaleźć podobne głosy, trudno je uogólniać,
wrzucić do przysłowiowego jednego worka.
"Wyciąganie na nowo z powrotem wszystkiego, co się wydarzyło 15 lat temu, to tak, jakby odkopać na cmentarzu trumnę z grobu po odległym pogrzebie." (Marta)
Ale choć wszystkie w jakimś stopniu mówią o
swojej zbrodni, o motywach, o śledztwie i sprawie w sądzie, to jednak nie są to
jedyne tematy rozmowy. Autor pyta je o to, jak odnajdują się w więzieniu, a to
porusza temat resocjalizacji - czy jest skuteczna? I na to pytanie nie
znajdziemy tu jednoznacznej odpowiedzi, bo sytuacja każdej z osadzonych jest
różna: jedna pracują, inne nie, jedne zarabiają swoją pracą, inne robią to nieodpłatnie.
Są prace w więzieniu i poza więzieniem, są konsultacje psychologiczne, które
jednak większość z osadzonych uważa za żart. Jak dużo z nich faktycznie zmieni
się podczas pobytu w więzieniu? Ile z nich wykorzysta tę chwilę, by przemyśleć
życie na nowo? Tak naprawdę chyba nie ma ani jednej rozmówczyni, która
deklaruje powrót do starego życia czy szukania zemsty - każda chce po prostu
spokojnego życia, powrotu do rodziny, dzieci, jeśli takie ma. Różnią się tylko
ilością nadziei, wiarą w swoje możliwości.
"Co państwo polskie może zaproponować takiej osobie? Pięcioosobową celę przez kolejnych 35 lat? Zbieranie plastikowych nakrętek i sklejanie karmnika z zapałek, aby nauczyć cierpliwości? Państwo chce przymknąć oko – tego chce, bo w dzisiejszych warunkach i dysponując nikłą kasą, tylko tyle może. Rzeczpospolita Polska."
Podczas takich rozmów nie da się uniknąć pytań
o to, ile z tego, co kobiety mówią, jest prawdą, a ile odpowiednio przygotowaną
wersją pod publiczkę. Czy możemy im wierzyć? Autor czasami kusi się o swoją
ocenę, choć mam wrażenie, że do każdej z osadzonych podchodzi z pozytywnym
nastawieniem i dobrymi życzeniami. To nie potwory, to ludzie, to kobiety, które
z różnych powodów popełniły czyn straszliwy. Czy poznanie motywów i aktualnego
spojrzenia na nie może coś w społeczeństwie zmienić? Powstrzymać nas od
szybkich osądów, do jakich jesteśmy tak skorzy? A może idźmy dalej - może pomoże
zmienić coś w prawie, w kondycji więziennej codzienności? Nie wiem, ale na
pewno to dobry początek do debaty, refleksji na ten temat.
"(…) tak łatwo jest ulec pokusie oceny – to wygodne."
Mnie samą najbardziej uderzyło to, jak wiele
zbrodni popełnionych zostało z bezsilności, z braku wiedzy, z braku pewności
siebie, z braku próby poszukania na czas pomocy. Czy gdyby część z tych kobiet
była lepiej wykształcona, bardziej doinformowana, nie czuła się sama, to część
tych zbrodni by się nie wydarzyła? Czy jako społeczeństwo jesteśmy w stanie w
przyszłości przynajmniej jakiemuś odsetkowi z nich zapobiec?
"Kobiety są tchórzami, nie potrafią odejść, bo się boją czegoś. Nie potrafią zmienić swojego życia. Ja nie potrafiłam odejść." (Aśka)
Reportaż Zbyszka Nowaka “Zabiłaś?” choć oparty
jest na podobnych zasadach co poprzednie dwie publikacje, to jednak jest od
nich całkiem inny. Bardziej swobodny, bardziej otwarty, w jakiś sposób bardziej
też poruszający. Mimo okropnych zbrodni nie szokuje brutalnością, bo przecież
nie o sensację w nim chodzi. To próba zrozumienia tych, co siedzą za kratkami,
próba zrozumienia czynu i tego, z czym odsiadywanie kary się wiąże. Czy ma
sens, czy kara coś zmienia? Czy zrozumienie motywów, oddanie głosu skazanym coś
zmienia? Zbyszek Nowak w postaciach, które nieraz media oddawały jako potworów,
wynaturzone jednostki, szuka tego, co we wszystkich pozostałych - człowieka.
Emocji. Bólu, skruchy i nadziei. Nie wiem czy jest to publikacja, która ma
skłonić czytelników do oceny, a może właśnie od oceny powstrzymać. Na pewno
zmusza do myślenia, do próby wyciągnięcia jakiś ogólnych wniosków i do większej
wrażliwości społecznej, dzięki której w przyszłości jakaś część podobnych spraw
mogłaby zwyczajnie nie mieć miejsca. To kawał dobrej roboty, coś nad czym warto
się pochylić, by uświadomić sobie jak bardzo skomplikowane psychologicznie
naprawdę są zbrodnie - tego fikcja nam nie odda.
"Czy o emocje tu chodzi, czy o rozrywkę? A może o naukę?"
Moja ocena: 8/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Muza.
Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej)
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!






