Autor: Maciej Klimarczyk
Tytuł: Prostytutka
Data premiery: 18.02.2026
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 296
Gatunek: powieść kryminalna
“Prostytutka” jest trzecią powieścią
kryminalną wydaną na przestrzeni pięciu lat autorstwa Macieja Klimarczyka, na
co dzień psychiatry, psychoterapeuty i seksuologa, który prowadzi swoją
praktykę w Bydgoszczy i Mogilnie. Jeszcze przed pojawieniem się na rynku
książki był postacią medialnie rozpoznawalną - nieraz występował (i nadal to
robi) w telewizji i internecie jako ekspert, brał też udział w programach
rozrywkowych, do których zaprowadziła go jego pasja do muzyki - sam
hobbystycznie gra na fortepianie. Wśród jego talentów nie brakuje również
zacięcia pisarskiego, które po raz pierwszy zaprezentował czytelnikom w roku
2021 w debiucie pt. “Śpiewaczka” (recenzja - klik!). Trzy lata później ukazała
się “Prokuratorka”, kolejne dwa “Prostytutka”, a choć nie mówi się o tym
książkach jako o serii, to jednak w pewien sposób są ze sobą powiązane - samym
miejscem akcji, Bydgoszczą, ale też przewijającymi się w tle bohaterami np. w
“Prostytutce” śledztwo prowadzi prokuratorka Alicja Zakliczyńska, która w
“Prokuratorce” była jedną z prowadzących postaci.
Bydgoszcz, początek listopada. Dzień Doroty
Dreckiej, psychiatry pracującej w przychodni swojego ojca, toczy się jak każdy
inny - sesje, pacjenci, ich problemy. Jednak ta rutyna zostaje przerwana
telefonem. Dzwoni jakaś kobieta, starsza pani, która wygraża się Dorocie -
mówi, że jej syn odebrał sobie życie przez nią, przez jej terapię i leki.
Lekarka jest w szoku - Patryk, ten wychodzący na prostą młody człowiek, odebrał
sobie życie? Nie miał przecież myśli samobójczych, wszystko szło ku dobremu… Prawda?
Z takimi wątpliwościami nie poradzi sobie sama, dzieli się więc nimi ze swoim
ojcem, który jak zawsze ją zbywa umniejszając jej wiedzy, oraz z przyjaciółką,
prokuratorką Alicją Zakliczyńską równocześnie prosząc ją, by tej sprawie się
przyjrzała. Jest prawie pewna, że to nie mogło być samobójstwo. Zatem trzeba
szukać winnego?
Książka rozpisana jest na 43 krótkie rozdziały
i jednostronicowy epilog. Rozdziały bywają dzielone na krótsze fragmenty,
przewijają się w nich też wiadomości internetowe, smsy, jakimi wymienia się
Patryk z klientami. Akcja powieści prowadzona jest w dwóch liniach czasowych:
współcześnie, po śmierci chłopaka z perspektywy Doroty i Alicji, oraz w
przeszłości z perspektywy Patryka, przeszłości, którą poznajemy na kilka
miesięcy przed jego śmiercią. Narracja we wszystkich trzech perspektywach
prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora, który
równie sprawnie oddaje myśli postaci, co same wydarzenia. Styl jest
dopracowany, nawet, kiedy autor ucieka się do stylizacji rozmów, jakie
wymieniają z Patrykiem klienci, nie jest w tym zbędnie wulgarny - tu język jest
środkiem wyrazu emocji, nie celem samym w sobie, by czytelnika szokować. Jasne,
nie brakuje tu przekleństw czy innych dosadnych słów, opisów, ale mają one na
celu tylko dokładne oddanie realiów życia chłopaka, nie są używane
bezpodstawnie, a z dużym wyczuciem (również w scenach zbliżeń). Dialogi
wypadają naturalnie, a nawet, gdy sytuacja i relacja na to pozwala, pojawia się
w nich subtelny humor. Pod kątem stylistycznym powieść przygotowana jest
solidnie.
"Nie zmieni pan świata ani postrzegania ludzi. A pana reakcja na moje pytanie świadczy o tym, że to pan ma problem z postrzeganiem siebie i tego, co robi."
Nie inaczej jest z warstwą psychologiczną -
nie może być inaczej, gdy autorem powieści jest psychiatra. Najważniejszą
postacią jest Patryk, 23-letni mężczyzna, którego koniec znamy - to on skończył
martwy na osiedlowym chodniku. Co jednak do tego doprowadziło? Kim był, jakie
życie prowadził? Najlepiej oddają to retrospekcje, dzięki którym możemy
doskonale poznać jego charakter, dostrzec problemy, z jakimi się mierzył,
zajrzeć za kotarę jego życia. Kreacja, jaką Klimarczyk oddaje, jest
perfekcyjnie dopracowana – młodziutki, śliczny chłopak, który swoje
uzależnienie od seksu przeistoczył w biznes. Pozornie roztrzepany, impulsywny,
może nawet i beztroski, powoli odsłania przed czytelnikiem drugie dno, powody,
dla których jest, jaki jest. Zaglądamy głębiej, szukamy początku, szukamy
emocji i potrzeb, które nie miały szansy zostać spełnione w normalny sposób, a
teraz się powykrzywiały, wykoleiły. Na którym etapie można było mu pomóc? Na
którym etapie życia miał jeszcze szansę na powrót do społeczeństwa? Tak
naprawdę w każdym, jednak jego życie potoczyło się inaczej. A teraz zdaje się
wyrzucać to sobie tylko jego psychiatra… ale czy na pewno tylko ona?
"Nigdy nie próbowała nikogo powstrzymywać przed realizacją żadnych, nawet najgłupszych pomysłów. Była lekarką, nie policjantką. Tak ją nauczono. Teraz to podejście wydało jej się niewłaściwe, nieodpowiedzialne. Teraz. A wtedy?"
Bez wątpliwości to Patryk jest postacią
najważniejszą, ale pozostali są dopracowani równie dobrze. Sporo uwagi
przyciąga psychiatra, Dorota Drecka, która w wyniku śmierci chłopaka staje
przed dylematem, zaczyna walczyć z wątpliwościami - była przecież przekonana,
że dobrze jego terapię prowadziła, ale co, jeśli to były tylko wrażenia? Czy
może jednak przegapiła jakiś sygnał, znak, że chłopak może targnąć się na swoje
życie? To dylematy, z jakimi muszą radzić sobie ludzie w tym zawodzie, ale
jednak można też potraktować je bardziej ogólnie - bo czy nie każda tragedia
wywołuje w ludziach empatycznych będących jej blisko pytań: czy można było
zrobić coś, by temu zapobiec?
"(…) co to znaczy, że ktoś jest najlepszym lekarzem? Czym to zmierzyć? Liczbą wyleczeń? Właściwych diagnoz? Miłą aparycją? Sympatią pacjentów? Wielkością dochodu? Odsetkiem zgonów? Każdy lekarz ma swój prywatny cmentarz, wiedzą o tym wszyscy w tym fachu (…)."
Mimo głębi psychologicznej, w warstwie
fabularnej autor się nie patyczkuje – opisuje najgorsze ludzkie zachowania,
upodlenia, odbieranie godności. A choć są to tematy szokujące, to jednak
opisuje je z dużym wyczuciem, nie czerpie z nich przyjemności, a w akcji
umieszcza, by oddać zawiłość i podłość świata, w którym znalazł się Patryk. Autor
nie przekracza tej cienkiej granicy, kiedy z mroku ludzkiej duszy robi się po
prostu rozrywkę.
"Kiedyś na jakiejś imprezie ktoś z branży powiedział mu, że eskort musi być trochę jak kelner — wycofany, ale stanowczy. Jeśli klient przekracza granice, trzeba natychmiast reagować, inaczej prawie zawsze kończy się to źle. Gwiazdą można być tylko wtedy, gdy się idzie w show-biznes."
Ale nie da się ukryć, że przez postać Patryka
zabiera nas w środowisko niewygodne - to ludzie, całkiem bogaci, którzy z
jakichś powodów płacą za seks, zastępują potrzebę bliskości jej atrapą. Ale
nawet atrapa, jeśli spojrzeć na nią pod właściwym kątem, da poczucie realności,
a to prowadzi do skomplikowania pozornie bardzo prostych relacji - ktoś płaci,
ktoś wykonuje usługę. Proste tylko w teorii, bo kiedy produkt wiąże się z
bliskością drugiego człowieka, nawet tylko tą cielesną, uczucia zaczynają
przejmować kontrolę. I to niezależnie od ich nacechowania - nie tylko miłość,
ale również złość, odraza, wstyd. To emocje skomplikowane, z jakimi trudno
poradzić sobie z nimi dorosłej osobie, a Patryka nie do końca można tak
traktować - to ciągle niedojrzały nastolatek, który postrzeganie świata zmienia
co kilka chwil. Jak więc on, osoba w żaden sposób nieprzygotowana do znoszenia
takiego natężenia emocji, może sobie z nimi radzić tak, by prowadzić życie
stabilnie? Choć stara się, wydaje się od początku skazany na niepowodzenie, co
nie znaczy, że czytelnik podczas lektury nie trzyma kciuków za jego powodzenie
- choć przecież od początku wiemy, że te historia nie skończy się dobrze.
"Monetyzował potrzeby — swoje i innych."
Mimo bogatego tła psychologicznego,
obyczajowego, tym, co historię scala, jest wątek kryminalny, śledztwo w sprawie
śmierci Patryka. W przeszłości szukamy motywów, w teraźniejszości sprawców, a
choć nie jest to klasyczny kryminał, w którym czytelnik może postawić na
dedukcję, to mimo wszystko jest satysfakcjonujący - autor ze spokojem odkrywa
przed nami jedną kartę po drugiej powoli budując domek, który runie w momencie
śmierci Patryka, a teraz śledczy muszą go odbudować bez danych, które dzięki
retrospekcjom dostaje czytelnik. Intryga poprowadzona jest sprawnie, z
dbałością o realizm w detalach, a kolejne etapy śledztwa przynoszą nie tylko
specjalistyczną wiedzę, ale i pytania. I smutek, żal spowodowany ilością
zniszczonych żyć, coś na kształt efektu motyla.
Podsumowując, Maciej Klimarczyk w
“Prostytutce” zabiera czytelnika w mroczny świat ludzkich namiętności, potrzeb,
które pogrzebane głęboko, wypełnione zostają nie tym, czego potrzeba naprawdę,
a substytutami. We współczesnej codzienności przecież tak łatwo się pomylić,
dać się oszukać złudzeniu bez dostrzegania tego, jak jest naprawdę. Kto może
pomóc? Leki, psychiatra? Ale czy potrzeba zmiany, pomocy, nie musi wyjść od
człowieka tej pomocy potrzebującego? Historia Patryka, jaką prezentuje w tej
powieści autor, porusza, a zarazem wymyka się jednoznacznej ocenie - bo choć na
pierwszy rzut oka Patryk to piękny lekkoduch, to pod spodem jest to człowiek
niesamowicie mocno w życiu, emocjach i potrzebach pogubiony. Intryga
kryminalna, w którą zostaje uwikłany, jest zaskakująca, jest smutna, jest
nieprzewidywalna i gorzka, ale dla tej powieści odpowiednia - tak jak cała jej
warstwa psychologiczna, nie zostawia czytelnika z łatwymi odpowiedziami.
Moja ocena: 7,5/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Literackim.
Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej)
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!






