lipca 31, 2019

"Denar dla szczurołapa" Aleksander R. Michalak

"Denar dla szczurołapa" Aleksander R. Michalak

Tytuł: Denar dla szczurołapa
Cykl: Gabor Horthy, tom 1
Data premiery: 04.09.2018
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 432

Kto z nas nie zna legendy o Fleciście z Hameln? Historię tą opowiedzieli w swoich „Baśniach” Bracia Grimm, ale przewija się ona dosyć często w literaturze. Najwięcej oczywiście w książkach badawczych, ale raz na jakiś czas znajdziemy też o niej wzmianki w literaturze i ogólnie kulturze bardziej przystępnej dla zwyczajnego człowieczka 😊 Po tą historię sięgnął również Aleksander R. Michalak, chociaż jak przyznaje w jednym z wywiadów, legenda ta doszła do książki dopiero po jakimś czasie, autor zaczął pisanie od innych wątków powieści. „Denar dla szczurołapa” to debiut autora w beletrystyce, wcześniej publikował książki typowo naukowe. Pisarz jest dobrze wykształcony, studiował historię i teologię, fascynuje go religia Bliskiego Wschodu – judaizm i wczesne chrześcijaństwo. Zna też kilka języków, i ciągle uczy się kolejnych 😊 Wszystko to znajdziemy w jego debiutanckiej powieści, określanej jako thriller z historią w tle, chociaż ja określiłabym go jako thriller religijny – nie odnośni się oczywiście stricte do chrześcijaństwa, a właśnie do dawnych wierzeń, nadprzyrodzonych mocy i demonów. Już po tym wstępie nasuwa się skojarzenie z Danem Brown, prawda?

Główna akcja powieści toczy się na przestrzeni dwóch lat. Gabor Horthy, Węgier, wykładowca studiów orientalnych i demonolog podczas swojego pobytu w Tybindze zaczyna fascynować się postacią Augusta Erdmanna, badacza, teologa, orientalisty, który w późniejszych latach życia bardzo interesował się legendą o szczurołapie. Bohater czuje jakieś dziwne, nadprzyrodzone powiązanie z tą historią i z naukowcem, ma przebłyski wspomnień, które nie są jego. Postanawia zgłębić badania orientalisty oraz dowiedzieć się coś więcej o naukowym podejściu do wspomnianej legendy. Bohater podąża śladami pism i dawnych kultur, wskazówek i dalszych informacji szuka w bibliotekach, odkryciach archeologicznych oraz dawnych wierzeniach. Gdzie go ta historia zaprowadzi? Czy dawna legenda ma swoje odbicie w aktualnej rzeczywistości? Kim jest Flecista z Hameln i co tak naprawdę kryje się za tą postacią? I dlaczego Horthy jest w to wszystko osobiście wmieszany?
„... o ile patrząc na świat, mogę sobie łatwo wyobrazić, że ktoś nie wierzy w Boga, to czy uważnie obserwując to, co się na nim dzieje, można wątpić w istnienie diabła?”
Kompozycyjnie książka składa się z prologu i czterech części. Nie ma podziału na rozdziały, ale oczywiście powieść nie jest pisana jednym ciągiem, każda ze scen ma wyraźne oznaczenie. Każda z części dzieje się w innym mieście, pierwsza i ostatnia w Tybindze, druga w Jerozolimie, a trzecia w Oksfordzie. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, głównie podąża za Gaborem, ale zdarzają się wyjątki. Styl prowadzenia narracji jest bardzo uważny, narrator sporo miejsca poświęca na szczegóły otoczenia, głównie te architektoniczne. Na początku wydawało mi się to trochę rozwlekłe, ale później już przestałam to zauważać. Myślę, że częściowo też za początkowe wrażenia mogę obwiniać fakt, że musiałam książkę sporo razy odkładać, więc nie do końca mogłam się wczuć w akcję. Myślę że, by zostać z początku skutecznie wciągniętym, to trzeba jednym ciągiem przeczytać z jakieś 150 stron. Później akcja już tak nabiera tempa, że już nie będzie z tym problemu 😊 Co ciekawe, to fakt, że czas w powieści liczony jest w latach „po wyjściu dzieci” – jest to bezpośrednie nawiązanie do legendy o Fleciście, której wydarzenia miały mieć miejsce w Hameln w 1284 roku.

Główną postacią powieści jest oczywiści Gabor Horthy. Pierwsza scena z jego udziałem dokładnie opisuje z kim mamy do czynienia wizualnie. Gabor jest dosyć młodym mężczyzną, obeznanym w sztukach walki, który nie do końca wygląda na profesora i specjalistę od demonów 😊 Lubi alkohol i kobiety, jest skory do bójek. Dosyć zamknięty w sobie, ma wielu znajomych, ale chyba żadnych przyjaciół. Jest typowym naukowcem pod tym względem, że gdy już zdecyduje się na jakiś temat, to drąży go do końca, nie wycofuje się, choćby dalsze odkrycia wiązały się z zagrożeniem życia...

Jako że Gabor jest samotnikiem to pozostałe postacie w powieści są bardzo poboczne. Mamy oczywiście piękną kobietę, która w pewnym momencie pomaga bohaterowi i zostaje z nim na dłużej. Ważną, choć niewielką rolę odgrywa też dziennikarz Kowalewicz, który pisze artykuł o sierocińcu w Jerozolimie sponsorowanym przez pewnego bogacza. Jest też stary naukowiec, u którego rady szuka Gabor. Na koniec muszę też wspomnieć o bardzo ciekawej kreacji jednego z naukowców, Victor bodajże mu było na imię. Przezabawna postać! Taki trochę inteligentny, uczony burak 😊

Najważniejsza w historii jest tajemnica związana z Flecistą, to na dążeniu do jej odkrycia opiera się cała fabuła. Co ciekawe to to, że większość tej historii ma odbicie w rzeczywistości, wszystkie te pisma i odkrycia archeologiczne istnieją naprawdę. Autor ma naprawdę dużą wiedzę na ten temat, co bardzo sprytnie wykorzystuje w historii.

Największe wrażenie robi jednak klimat powieści. Wizje, dziwne wspomnienia, flecista kojarzony z samym diabłem, dawne wierzenia, paranormalne moce – wszystko to autor przedstawia w taki sposób, że momentami faktycznie się bałam! Jest mroczno i tajemniczo, dzieją się dziwne, niewytłumaczalne rzeczy... Książka budzi niepokój, trzyma w napięciu, emocje wzrastają. Zakończenie jednak trochę mnie rozczarowało, chociaż było chyba dosyć typowe dla tego typu literatury. W każdym razie tak jak przez środek książki często czułam grozę, tak samo rozwiązanie trochę zaszło za daleko, żebym mogła uwierzyć w jego realność.

Ogólnie jestem zadowolona z lektury. Kilkanaście lat temu zaczytywałam się w Danie Brown, teraz miałam taki mały powrót do tamtych czasów. Co prawda z początku było mi się ciężko wgryźć w historię (chociaż prolog jest bardzo interesujący!) i końcówka jak dla mnie tez pozostawia trochę do życzenia, ale większa część powieści mocno mnie wciągnęła i wywołała ciarki na plecach. Nie spodziewała się tego, więc tym bardziej zrobiło to na mnie wrażenie. Na pewno sięgnę po zbliżająca się kolejną powieść o przygodach Gabora, która premierę będzie miała już 3 września!

Moja ocena: 6/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Wydawnictwu Replika!

lipca 29, 2019

"Sen winowajcy" Gustaw Strukowski - recenzja przedpremierowa

"Sen winowajcy" Gustaw Strukowski - recenzja przedpremierowa

Autor: Gustaw Strukowski
Tytuł: Sen winowajcy
Data premiery: połowa sierpnia
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 184

„Sen winowajcy” to debiut literacki Gustawa Strukowskiego. Niestety nie udało mi się dotrzeć do żadnej informacji o autorze, więc na wstępie powiem tylko tyle, że ostatnio w ręce bardzo często wpadają mi właśnie polskie debiuty kryminalne i są to spotkania przeważnie bardzo udane. Czy tak było i tym razem?

„Sen winowajcy” swoją akcję opiera na zagadce kryminalnej. W jednym z bolesławskim mieszkań znalezione zostają zwłoki kobiety w wannie. Na pierwszy rzut oka ciężko powiedzieć czy był to po prostu nieszczęśliwy wypadek i kobieta uderzyła głową w kran, czy została zamordowana. Szybko wątpliwości zostają rozwiane, kiedy w szafie znaleziony zostaje klucz francuski w połowie owinięty bandażem, a na stoliku w salonie puszka z obcymi odciskami palców. Sprawa zostaje przydzielona podkomisarzowi Nikodemowi Czerniakowi oraz aspirantowi Adamowi Smoleń. Jak szybko uda im się znaleźć sprawcę? O co chodzi w tej sprawie? Czy jest tak prosta na jaką wygląda?

Od strony kompozycji książka podzielona jest na kilka rozdziałów. Nie są numerowane, za to każdy z nich jest opatrzony tytułem. Rozdziałów (policzyłam 😉) jest 19 plus notka od autora, którą spokojnie można uznać za epilog historii. Wydarzenia opisywane są z trzeciej osobie czasu przeszłego, jednak narrator jest jakby osobną postacią, opowiada całą historię ze swojego punktu widzenia, często zwraca się bezpośrednio do czytelnika.

Styl powieści jest bardzo specyficzny. Zagadka kryminalna jest jakby tylko pretekstem do wynurzeń narratora. Humor powieści jest bardzo uszczypliwy i mocno ironiczny w stosunku do polskiej rzeczywistości. Narrator co chwilę odnosi się do rosyjskiej literatury klasycznej jak Tołstoj czy Bułhakow ale też nie brakuje wzmianek o polskich autorach jak Witkacy czy Fredro. Bohaterowie są nad wyraz wykształceni, co chwilę dzielą się z czytelnikiem swoimi filozoficznymi przemyśleniami, a nawet cytują wiersze. Nie będę czepiać się realności tego faktu 😊 Narrator też dużą uwagę przywiązuje do samego słowa, często bawi się ich ułożeniem, znaczeniem i skojarzeniem.

Historia opiera się na postaci Nikodema Czerniaka. Jest to mężczyzna przed 30stką, który miał ambicje wstąpić do służb bezpieczeństwa. Niestety dostał odpowiedź odmowną i z tego powodu mocno się rozpił. Nikodem jest samotny, jego jedynym towarzyszem prócz partnera policyjnego jest pies, dog niemiecki Viggen. Nikodem nie szanuje własnego ciała, prócz litrów alkoholu, truje się ciągle papierosami, a w łazience jego szafka wygląda jak dobrze zaopatrzona apteka. Pominę już fakt, że jada same gotowce podgrzewane w mikrofalówce... Czego trzeba Nikodemowi by przestał się wyniszczać?

Oczywiście kobiety! W zasięgu wzroku pojawia się ponętna pani prokurator, która o dziwo wykazuje zainteresowanie Nikodemem. Jak potoczą się ich losy? Czy w końcu Nikodem dozna nawrócenia?

Partnerem w pracy dla Nikodema jest Adam Smoleń. Mimo że niższy stopniem to starszy o jakieś 10 lat wiekiem. Adam jest szczęśliwym mężem i ojcem, ale sam kiedyś przechodził przez podobną fazę co Nikodem, dlatego jest wyrozumiały i stara się mu pomóc. Jest wielkim miłośnikiem horoskopów.

Akcja powieści, jak już pisałam, jest raczej tłem historii. Nie jest jakoś specjalnie rozbudowana, ale książka też nie jest za dużych rozmiarów, więc nie ma się co dziwić. Jednak jej rozwiązanie wydaje mi się trochę po części oderwane od reszty a z drugiej strony trochę banalne. Nie wiem jak to określić, po prostu mnie nie do końca usatysfakcjonowało.

Co do samego stylu prowadzenia narracji, to z początku autor szedł w dobrą stronę, ale później trochę według mojego gustu za mocno popłynął w rozważania filozoficzno-polityczne. Trochę było tego za dużo w stosunku do akcji powieści, przez co czułam się momentami trochę znużona. Jednak widzę duży potencjał w styl pisania autora, jest bardzo oryginalny i nieoczywisty, więc jeśli uda mu się w przyszłych powieściach znaleźć ten balans, by było inaczej, ale tak by nie przesadzić, to może to być naprawdę dobra lektura. Uwagi dotyczące polskiej rzeczywistości, sposobu życia, religii są naprawdę interesujące, a wnioskując po nawiązaniach i rozważaniach, autor na pewno musi być inteligentną i dobrze wykształconą osobą.

Podsumowując, książka ma potencjał. Jeśli w przyszłości autor popracuje nad kilkami punktami, to ma szansę zostać naprawdę ciekawym i oryginalnym pisarzem. Co do samej książki, to czytało się ją bardzo szybko i ciekawie, ze względu na swój niewielki rozmiar to lektura na dosłownie kilka chwil. Na pewno było to coś innego i za to biję autorowi brawo. Kolejną książkę, jeśli się ukaże, to na pewno przeczytam, choćby po to, by dowiedzieć się w którą stronę poszedł talent autora.

Moja ocena: 6/10

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res!


lipca 28, 2019

"Raz, dwa, trzy...giniesz Ty!" Alek Rogoziński

"Raz, dwa, trzy...giniesz Ty!" Alek Rogoziński

Tytuł: Raz, dwa, trzy...giniesz Ty!
Data premiery: 15.05.2019
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Liczba stron: 328
Audiobook wydany przez Pocisk i Storyside, 6h 6min, czyta Maciej Radel

„Raz, dwa trzy... giniesz Ty!” to druga wydana w tym roku książka księcia komedii kryminalnej Alka Rogozińskiego. Równocześnie jest to jego pierwsza wydana nakładem wydawnictwa Skarpa Warszawska pod patronatem grupy teamPocisk –pisarzy kryminałów, których celem naczelnym jest szerzenie czytelnictwa, jakby nie patrzeć, tego konkretnego gatunku literackiego. Samego autora nikomu chyba przedstawiać nie trzeba – jest to jeden z bardziej znanych polskich autorów komedii kryminalnej, ma swoim koncie ma już całkiem pokaźną listę książek, a muszę przyznać, że każda kolejna jest coraz lepsza!

„Raz, dwa trzy...giniesz Ty!” opowiada historię Agnieszki Wiśniewskiej, która po zmianie pracy dostaje zlecenie na napisanie artykułu z planu filmowego „Jak Cię zabić kochanie 4”. Razem ze swoją przyjaciółką Oliwką udają się na plan, gdzie główny aktor, z którym dziewczyny miały porozmawiać, zostaje znaleziony martwy. Zamordowany siekierą, dokładnie tak, ja jego postać w filmie. Szybko okazuje się, że na tej jednej ofierze się nie skończy, a dziewczyny razem z aktorem Bartkiem przypadkowo zostają wplątane w śledztwo....

Od strony kompozycji książka składa się z prologu, 18 czy 19 rozdziałów (słuchałam audiobooka, nie miałam dostępu do książki, więc nie jestem w stanie powiedzieć całkiem dokładnie) oraz epilogu. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, najczęściej podąża za Agnieszką, trochę rzadziej za pozostałymi bohaterami. Styl autora jest lekki, zabawny, powieść głównie składa się z dialogów i monologów, co nadaje powieści dynamizmu.

Głównym bohaterem jest wspomniana już Agnieszka. Poznajemy ją w momencie kiedy jest kompletnie rozczarowana pracą w redakcji gazety Showbiz, gdzie przełożony totalnie tnie po kosztach i zrzuca coraz więcej pracy na dziennikarzy. Bohaterka decyduje się na zmianę, zmotywowana tym, że w redakcji Koktajlu, gdzie pracuje jej przyjaciółka Oliwia, zwolniło się miejsce. Teraz bohaterka ma wieźć raj na ziemi, jedyne co musi zrobić to napisać wspomniany już artykuł o planie filmowym, by ostatecznie przyklepać swoją nową posadę. Niestety nie będzie to tak łatwe jak się wydaje, szczególnie że akurat z tym planem zdjęciowym bohaterka ma bardzo nieciekawe wspomnienia.

Fajną postacią jest przyjaciółka Agnieszki Oliwka, bardzo wesoła i pozytywnie postrzelona bohaterka. Trochę takie przeciwieństwo wyważonej i spokojnej Agnieszki.
Główną postacią męską jest Bartek. To młody aktor, który swoją aktualną rolę załatwił sobie przez łóżko. Nie znaczy to że nie jest przystojny czy utalentowany. Bartek też trochę niezdrowo interesuje się wypadkiem z planu sprzed 17 lat, który możliwe że jakoś wiąże się z aktualnymi wydarzeniami....

Oczywiście, jak zawsze u Alka, postaci jest sporo i wszystkie są zabawne i bardzo barwne. Jednak żeby się nie rozwodzić, wspomnę tylko, że w powieści czytelnicy spotkają dobrze znanych już bohaterów tj. Pepe, Darski, Betti czy Róża – to bardzo miły akcent, słuchało mi się tego z przyjemnością 😊 Dodatkowo jest też mała wzmianka o pewnej parze polskich pisarzy, co też uważam za plus.

Pod płaszczykiem humoru czytelnik ma okazję poznać się trochę zarówno na pracy w redakcji jak i na planie filmowym. Tutaj autor nie szczędzi krytyki i sarkazmu, lekko wyśmiewając się z polskiego artyzmu, a zarazem szmir przygotowanych pod publikę. Autor zawsze w swoich powieściach przemyca takie smaczki, myślę, że częściowo przez to lubię czytać jego powieści.

Na koniec wspomnę jeszcze o czymś co niesamowicie mnie rozbawiło – w pewnym momencie któryś z aktorów, albo może to reżyser czy ktoś z obsługi planu filmowego opowiada bohaterom o cyklu filmów „jak cię zabić kochanie”. Mówi, że pierwsza część powstała na bazie książki pewnego autora, który jak przyszedł na plan to zaczął się szarogęsić i nic mu nie pasowało, bo on w głowie podczas pisania, miał co innego niż oni mają na planie. Dla niewtajemniczonych „jak cię zabić kochanie?” to powieść Alka, więc sam bardzo humorystycznie podszedł do swojej postaci. Jeden z najzabawniejszych momentów książki!

Podsumowując, jak zawsze dobrze bawiłam się przy książce autora. Jest ciekawa, dobrze skonstruowana intryga, zabawni bohaterowie, dużo humoru i ironiczne uwagi odnośnie polskich realiów showbiznesu. Do tego lektor, który czytał książkę, to był jak najbardziej na plus! Nie mogę nic książce zarzucić, to po prostu zabawna, lekko komedia kryminalna. I jak zawsze czekam na więcej, przeczytam na pewno!

Moja ocena: 7/10


lipca 28, 2019

"Dama z wahadełkiem" Paulina Kuzawińska - zapowiedź

"Dama z wahadełkiem" Paulina Kuzawińska - zapowiedź
Pamiętacie "Różany eter" Julii Gambrot od Wydawnictwa Lira? (recenzja klik!) Książka urzekła mnie swoim klimatem dawnych czasów. I z tego też powodu jestem bardzo ciekawa kolejnej propozycji z tego wydawnictwa - mowa o "Damie z Wahadełkiem" Pauliny Kuzawińskiej, która premierę będzie miała już 7 sierpnia! Tym razem książka przeniesie nas do dawnej Anglii - od Jane Austen uwielbiam takie klimaty, więc już się nie mogę doczekać lektury!

Tajemniczy wiktoriański dom na Wzgórzu Mgieł, w epoce popularności seansów spirytystycznych… Młoda arystokratka, Madeline Hyde, przyjeżdża z Londynu do posiadłości ciotki Hortense. Bierze udział w seansie wywoływania duchów, podczas którego niespodziewanie dochodzi do tragedii. Czy duszę ofiary porwały istoty z zaświatów?  A może dokonano sprytnego morderstwa?  To niejedyny dramat,  jaki rozegra się w domu lady Hortense… Madeline Hyde wraz z nieprzeniknionym Gabrielem Ackroydem próbują rozwikłać zagadkę, jaką kryje stara posiadłość otoczona wrzosowiskami. 
Brzmi świetnie, prawda? "Dama z wahadełkiem" to druga książka autorki, ale pierwsza w takim klimacie. Jej debiut to powieść fanatasy "Zaklęcie w wiatr" z 2018 roku. Teraz pokusiła się o retro kryminał z wątkiem romansowym. Jestem ciekawa czy książka przypadnie mi do gustu. Z opisu myślę, że zdecydowanie tak! A czy Wy się skusicie?


Autor: Paulina Kuzawińska
Tytuł: Dama z wahadełkiem
Data wydania: 07.08.2019
Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 336


lipca 27, 2019

"Kto porwał Daisy Mason?" Cara Hunter

"Kto porwał Daisy Mason?" Cara Hunter

Tytuł: Kto porwał Daisy Mason?
Cykl: detektyw Adam Fawley, tom 1
Tłumaczenie: Joanna Grabarek
Data premiery: 03.10.2018
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 354
Audiobook wydany przez Wydawnictwo Filia i Storyside, 10h 1min, czyta Marcin Perchuć

„Kto porwał Daisy Mason?” jest debiutem literackim Cary Hunter. Na co dzień autorka miesza w Wielkiej Brytanii, w Oxfordzie, gdzie umieszcza akcje swoich powieści. Na szczęście prawdziwy Oxford jest dużo spokojniejszy niż ten znany czytelnikom z jej książek. Aktualnie na rynku angielskim  dostępna jest już trzecia część serii, mam nadzieję, że i u nas pokaże się w miarę szybko!

Akcja powieści „Kto porwał Daisy Mason” rozpoczyna się w nocy – detektyw Adam Fowley zostaje wezwany do możliwego porwania dziecka. Jest 2 w nocy, dzielnica nowobogacka, dopiero niedawno rodzice dziewczynki zauważyli, że dziecka nie ma w domu. Wieczorem odbywała się u nich sąsiedzka impreza, kiedy okazało się, że dziewczynki – Daisy nie ma, wszystko zaczęli szukać, tym samym zadeptując ewentualne ślady. Rodzice twierdzą, że na pewno widzieli dziewczynkę przed fajerwerkami, dla dzieci to był bal przebierańców i Daisy była przebrana za stokrotkę.Jak szybko się okazuje furtka za domem cały czas była otwarta, było dużo ludzi, zamieszania, więc teoretycznie każdy mógł wejść... Sprawa szybka trafia do mediów, a zamieszanie robi się jeszcze większe, kiedy w koszu znalezione zostają rajstopy dziewczynki ze śladami krwi...

Kompozycyjnie książka podzielona jest na prolog, część środkową i epilog. Książka nie ma rozdziałów, sceny oddzielone są poprzez zamieszczone artykuły, wywiady i retrospekcje sprzed porwania. Styl powieści jest surowy, skupiony tylko i wyłącznie na śledztwie. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego gdy narratorem jest Adam, a kiedy narracja podąża za innymi uczestnikami śledztwa to w trzeciej osobie czasu teraźniejszego. Często też przytaczane są artykuły z internetu i komentarze użytkowników. Narrator czasami zwraca się też bezpośrednio do czytelnika.

Śledztwo prowadzi wspomniany już Adam Fowley. Jest to mężczyzna w średnim wieku, bardzo rzetelny i obowiązkowy. Niedawno Adam przeżył własną tragedię, jego syn umarł, przez co sprawa porwania dziecka jest dla niego dosyć dużym przeżyciem. Adam jest opiekuńczy, martwi się o własną żonę, ale też nie tłamsi jej, daje jej przestrzeń. Ewidentnie obydwoje nadal są w żałobie.

Prócz Adama w śledztwie uczestniczą Queen, Everett i Gislingham. Quinna w tym tomie nie ma za wiele, Everett znowu najczęściej przebywa w terenie (odwala dobrą robotę!), a Gislingham jest dosyć zaprzątnięty osobistymi sprawami – jego żona jest w ciąży, długo się o to starali, więc mają obawy czy wszystko będzie w porządku.

Po przeciwnej stronie śledztwa stoi rodzina Daisy. Matka dziewczynki jest dosyć dziwna, mocno skupiona na tym co myślą o niej inni. Ojciec na pierwszy rzut oka był bardzo mocno z dziewczynką związany, jest pochłonięty przez rozpacz. Jest jeszcze Leo, starszy brat dziewczynki, cichy i spokojny. Jednak wraz z biegiem akcji coraz więcej dowiadujemy się o tej rodzinie, akcja przerywana jest retrospekcjami z ich życia, więc czytelnik ma wgląd w to, jak naprawdę te życie wyglądało.

Jak już wspomniałam akcja powieści skupiona jest mocno na śledztwie. Można powiedzieć, że jest to zapis przebiegu śledztwa i towarzyszącej jej aktywności w sieci. W tym tomie mamy bardzo dużo komentarzy użytkowników internetu – możemy zaobserwować jak ludzie na to reagują, jak szybcy są w osądach, kiedy chowają się za ekranem monitora. Jest to dosyć smutny wniosek, ale niestety prawdziwy.

Jako że sprawa dotyczy porwania dziewczynki z jej własnego domu chcąc nie chcąc akcja toczy się wokół jej rodziny. I tutaj też ważna kwestia – nic nie jest takie, jak z pozoru wygląda. Ten temat rodziny z sekretami jest ostatnio dosyć popularny w książkach, bardzo modny jest gatunek domestic noir, tutaj, mimo że bohaterką jest 8letnia dziewczynka, a narratorem detektyw, mam wrażenie, że poruszane są podobne tematy.

Ogólnie ta książka podobała mi się jeszcze bardziej niż „Kto mieszka za ścianą?”. Nie często spotyka się narrację prowadzoną w ten sposób, całkowicie skupioną na śledztwie, przetykaną artykułami z mediów i przesłuchaniami. Dodatkowo tutaj mamy dużo retrospekcji, które ja osobiście bardzo lubię w powieściach, więc to też było dla mnie zdecydowanie na plus. Bohaterowie są mocno skupieni na swojej pracy, nie emanują swoim życiem osobistym, ale gdzieś tam w tle jednak się ono zarysowuje. A już zakończenie powieści jej po prostu nie do przewidzenia! Naprawdę się nie spodziewałam takiego końca! Świetny thriller psychologiczny, słuchałam go z przyjemnością. Już wyczekuję trzeciej części przygód Adama Fawleya.

Moja ocena: 8/10

lipca 24, 2019

"Zdrada Skorpiona" Andrew Kaplan

"Zdrada Skorpiona" Andrew Kaplan

Autor: Andrew Kaplan
Tytuł: Zdrada Skorpiona
Cykl: Skorpion, tom 2
Tłumaczenie: Teresa Tyszowiecka
Data premiery: 17.07.2019
Wydawnictwo: Dragon
Liczba stron: 336

Autor „Zdrady Skorpiona” to bardzo ciekawa osoba. Aktualnie ma już 78 lat. W młodości służył w armii zarówno amerykańskiej jak i izraelskiej, był korespondentem wojennym, przemierzył Europę i Afrykę, studiował zarówno w Tel Avivie i w USA. W latach 80tych XX wieku napisał 4 powieści szpiegowskie, w tym tom pierwszy o Skorpionie. Później na lata zamilkł, kolejne powieści ukazały się dopiero po roku 2010: trzy kolejne tomy o Skorpionie i dwa tomy Homeland, jako uzupełnienie do znanego i nagradzanego serialu pod tym samym tytułem. Aktualnie jego książki to bestsellery, tłumaczone na 22 języki.  Na polskim rynku wydawniczym trzy tomy o Skorpionie były wydane kilka lat wcześniej w formie ebooków, teraz Wydawnictwo Dragon wznowiło serię w wersji zarówno papierowej jak i ebooka, który dostępny jest już na legimi.

Akcja „Zdrady Skorpiona” zaczyna się w Kairze od zamachu na szefa egipskich Służb Bezpieczeństwa. Nie wiadomo kto stoi za zamachem, kto go dokonał, ale szybko wychodzi na jaw, że to tylko zapowiedź przyszłych wydarzeń. Do wyśledzenia sprawcy i rozwiązania sprawy wyznaczony zostaje Skorpion – były agent CIA, teraz agent niezależny. Razem we współpracy z CIA próbuje odkryć o co w tym wszystkim chodzi i wyśledzić tak zwanego Palestyńczyka, który prawdopodobnie za tym wszystkim stoi. Czy mu się uda? Czy Skorpion zapobiegnie katastrofie, w której mogą zginąć miliony?

Od strony kompozycji książka składa się z 31 rozdziałów oraz glosariusza umieszczonego na końcu, w którym znajdziemy wiele wyjaśnień – są bardzo przydatne, chociaż nie wiem czy nie byłoby lepiej przeczytać je przed lekturą, zamiast po. Znajdziemy tutaj na przykład wyjaśnienie wcześniejszych losów Skorpiona, co na pewno pomoże w zrozumieniu postaci. Każdy rozdział opisany jest miejscem wydarzeń. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie - w pierwszym rozdziale w czasie teraźniejszym, w kolejnym w czasie przeszłym - podąża naprzemiennie za Skorpionem i Palestyńczykiem. Styl powieści jest dynamiczny, narrator często przytacza wypowiedzi w oryginalnym języku, jednak większość z nich jest tłumaczona, więc nie stanowi to problemu w odbiorze. Gorzej jest z wszystkimi organizacjami izraelskimi, dla tych, którzy tak jak ja, nie orientują się za bardzo w sytuacji Bliskiego Wschodu, może to stanowić małą zagwozdkę.
Od razu może tutaj też wspomnę o wydaniu książki. Okładka jest miękka ze skrzydełkami, tytuł na okładce jest wydrukowany ładnymi wypukłymi błyszczącymi literami. Przy pierwszym przejrzeniu trochę zdziwił mnie sposób druku – dosyć małe litery, do samego spodu kartki, a numeracja stron jest w górnym rogu. Ale muszę powiedzieć, że nie stanowiło to żadnego problemu w czytaniu, nawet tego nie zauważyłam, nie musiałam się przyzwyczajać 😊 Czytało się dobrze i szybko, bez problemów.

Głównym bohaterem powieści jest tytułowy Skorpion. Mężczyzna swoje dzieciństwo spędził w Arabii Saudyjskiej. Zabrał go tam ojciec, ale kiedy zginął zamordowany przez terrorystów, to chłopca przygarnęło do siebie plemię Beduinów. To im mężczyzna zawdzięcza niecodzienne podejście do świata, znajomość języków i kultury z tamtych rejonów. Studiował na Uniwersytecie Teherańskim oraz na Harvardzie, służył w amerykańskim wojsku, skąd zwerbowało go CIA. Jakiś czas temu odszedł ze służby, został agentem niezależnym. Jest outsiderem i nie czuje się związany z żadnym państwem. Jest profesjonalistą, ale nie jest pozbawiony emocji, podczas akcji czuje strach czy niepokój. Zna wiele języków, co w jego zawodzie jest bardzo pomocne. Od CIA na przeprowadzenie akcji dostał praktycznie nieograniczony budżet i masę gadżetów, które są bardzo przydatne w misji. Mężczyzna co chwilę odnosi się do swojego mistrza Koeniga, którego nauki bardzo pomagają mu w wyjściu z ciężkich sytuacji.

Przeciwnikiem Skorpiona jest Palestyńczyk. Jest bardzo inteligentny, wprost niewidzialny, nikt nic o nim nie słyszał, nikt nawet nie wie jak wygląda. Jest równie profesjonalny co Skorpion, bardzo oddany sprawie, traktuje ją mocno osobiście.

Oczywiście przez powieść przewija się trochę postaci, jedne ciekawsze, drugie mniej znaczące, ale ja, by nie przedłużać wspomnę tylko jeszcze o jednej, a mianowicie o Nadżli. To kobieta, którą Skorpion spotyka w Niemczech, dziennikarka, dziwnie zaangażowana w sprawę, ale nikt nie wie kim ona jest. Dla nie Skorpion traci głowę, zachowuje się bardzo nieracjonalnie, co, muszę przyznać, za bardzo mi do tej postaci nie pasowało. Jak dla mnie wątek z tą kobietą mógłby zostać usunięty z powieści i książka by na tym tylko zyskała.

Powieść to thriller szpiegowski, więc dzieje się naprawdę dużo. Autor przegania czytelnika prawie po cały świecie, jesteśmy co chwilę gdzie indziej – Bliski Wschód, Niemcy, Stany, Włochy to tylko niektóre z państw, które odwiedzamy. Czytelnik trafia w świat, gdzie elektronika nie stanowi żadnego problemu, świat pełen pieniędzy, szybkich samochodów i motorów, alkoholu i oczywiście pięknych kobiet, do których męscy bohaterowie mają naprawdę dziwną słabość. Jest to świat pełen testosteronu, w którym liczy się przeżycie i zlikwidowanie zagrożenia.

Szczerze muszę przyznać , że mam trochę mieszane odczucia co do tej powieści. Początek był dla mnie dosyć zagmatwany, winę zrzucam tutaj na moją nieznajomość sytuacji na Bliskim Wschodzie, przez co ciężko było mi zrozumieć o czym mowa. Jednak gdzieś tak w okolicy setnej strony akcja tak się rozkręciła, że nie mogłam się od książki oderwać. Odkładałam i od razu brałam z powrotem do ręki z przyrzeczeniem, że jeszcze tylko jeden rozdział – wiadomo jak takie sytuacje się kończą 😊 Ale kiedy znowu pojawił się wątek z Nadżlą, to czułam lekką irytację. Szkoda, że autor zdecydował się na wprowadzenie tej postaci, bez niej na pewno książkę oceniłabym lepiej.
Niemniej jednak powieść czytało się szybko i dobrze, więc na pewno nie żałuję poświęconego jej czasu i chętnie sięgnę po kolejny tom, który jak zapowiada wydawnictwo, jest już w przygotowaniu.

Moja ocena: 6/10

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dragon!




lipca 23, 2019

"Zjazd absolwentów" Guillaume Musso - recenzja przedpremierowa

"Zjazd absolwentów" Guillaume Musso - recenzja przedpremierowa

Tytuł: Zjazd absolwentów
Tłumaczenie: Joanna Prądzyńska
Data premiery: 31.07.2019
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 320

Guillaume Musso to aktualnie jeden z najbardziej rozpoznawanych francuskich pisarzy współczesnych. Debiutował w 2001 roku, a już jego druga powieść stała się światowym bestsellerem. Jego książki przekładane są na 42 języki, a pełny ich nakład wynosi ponad 35 milionów egzemplarzy. Każda z kolejnych książek autora jest bardzo entuzjastycznie witana przez czytelników i osiąga statusy bestsellerów. Jedna z wcześniejszych powieści „Potem” została nawet zekranizowana w gwiazdorskiej obsadzie. Musso słynie z łączenia wątków kryminalnych z miłosnymi, a czasem nawet fantastycznymi.  Aż wstyd się przyznać, że „Zjazd absolwentów” to moje pierwsze spotkanie z autorem...

Akcja powieści „Zjazd absolwentów” rozpoczyna się od powrotu Thomasa do Francji, na Lazurowe Wybrzeże. Mężczyzna zostaje ściągnięty przez swojego dawnego przyjaciela Maxime’a, którego mocno zaniepokoił artykuł w lokalnej gazecie. Mężczyźni ewidentnie mają jakąś mroczną tajemnice z przeszłości. Teraz, 25 lat po ukończeniu szkoły, z okazji 50lacia jej istnienia organizowany jest zjazd absolwentów połączony z wielkimi obchodami oraz złożeniem fundamentów pod nowy bardzo nowoczesny budynek, który ma stanąć w miejscu starej hali sportowej. Z tej okazji wszyscy starzy znajomi zjeżdżają się w jedno miejsce. Jest fotograf, dziennikarz, pisarz, polityk, brak tylko Vinki, dziewczyny, po której ślad zniknął 25 lat temu.... Co się z nią stało? Umarła, zniknęła? Kto jest w to zamieszany? I kto teraz, po 25latach, zaczyna podsyłać anonimy grożąc zemstą? Akcja coraz bardziej się komplikuje, a sprawy sprzed lat, o których nikt nie miał pojęcia, wychodzą na światło dzienne....
„Twoje życie skończy się, zanim się zacznie. Dziś wieczorem wkroczyłaś do piekła, z którego nie ma wyjścia.”
Kompozycyjnie książka na 6 części. Każda z nich opatrzona jest tytułem, 4 z nich są dłuższe, zawierają rozdziały, także tytułowane oraz dodatkowo opatrzone trafnym cytatem dotyczącym przedstawianych wydarzeń. Z kolei rozdziały podzielone są jeszcze na podrozdziały, przez co książkę czyta się bardzo wygodnie, ze świadomością, że można ją odłożyć w każdym momencie (chociaż bardzo się tego nie chce!) i się nie pogubić. Zabieg ten dodaje również dynamizmu powieści i trochę takiego filmowego zabarwienia – każdy podrozdział jest jak jedna scena. Książkę otwiera mapka liceum, a zamyka wykaz źródła wspomnianych już cytatów. Samo wydanie książki jest, jak to zawsze u Wydawnictwa Albatros, bardzo staranne, grafika na okładce ma świetne kolory i mocno przyciąga wzrok. Okładka jest miękka, ze skrzydełkami.

Główna część akcji powieści prowadzona jest w narracji pierwszoosobowej czasu przeszłego, narratorem jest Thomas. Styl powieści jest bardzo płynny, aktualne wydarzenia przeplatają się ze wspomnieniami z feralnego roku 1992, co jest jedną z moich ulubionych form narracji.

Głównym bohaterem jest wspomniany już Thomas. Teraz to mężczyzna po 40stce, znany pisarz, mieszka w USA, dokąd wyprowadził się po ukończeniu szkoły. Thomas całe swoje życie poświęcił pisaniu, jest samotny. Kiedyś jednak tak nie było, w czasach szkolnych był nierozłączny z Maximem i szaleńczo zakochany w Vince. Miał również wierną przyjaciółkę Frany, z którą znał się od czasów podstawówki. Co się stało, że losy tej czwórki się rozeszły?
Jedyne co u Thomasa jest niezmienne to miłość do książek. To jest jego świat, który od zawsze był dla niego ratunkiem.
„Powieści mnie nie leczyły, ale na chwilę zdejmowały ze mnie ciężar bycia sobą. Były moją komorą dekompresyjną, tamą, która wstrzymywała zatapiającą mnie falę przerażenia.”
Ważną rolę w powieści odgrywa wspomniana już Vinca. Była to dziewczyna piękna, rudowłosa, z charakterem. Pochodziła z bogatej rodziny, oglądał się za nią każdy chłopak w szkole. Vinca miała jednak swoje tajemnice. Sama była zakochana, co na samym początku sugeruje czytelnikowi prolog. Co się z nią stało? Dlaczego i jak zniknęła bez śladu?

W powieści znajdziemy też sporo innych ciekawych postaci. Jest Maxime, który został na Lazurowym Wybrzeżu, a któremu ewidentnie dobrze się teraz powodzi, ma biznes i rodzinę. Jest też Frany, kardiolog, która poświęca każdą chwilę na pracę w szpitalu. No i dziennikarz Pianelli, który wytrwale dąży do prawdy... Każda z tych postaci jest inna, zagadkowa, intrygująca.

To co mnie jednak najbardziej w powieści urzekło to nie bohaterowie, a klimat. Książka przenosi nas w cudowne rejony Lazurowego Wybrzeża, razem z bohaterami spacerujemy po klimatycznych ulicach i przepięknych, bogatych domach, czasami wręcz perełkach architektury. Ja np. zakochałam się w domu ojca Maxime’a, chociaż i dom rodziców Thomasa też jest prześliczny. Woda, drzewa, klimatyczne kafejki, musicie sami przyznać, że brzmi świetnie, prawda?

Klimat powieści budują też także przeplatające się cały czas przez akcję klasyki literatury, którymi zaczytują się bohaterowie. Na każdej karcie powieści widać, że kochają słowo, cenią je, wiedzą jaką niesie wartość. Oczywiste jak na pisarza, prawda? Jednak tutaj autorowi udało się przenieść całą miłość do słowa pisanego na karty powieści (mimo, że nie jest to powieść z wątkami autobiograficznymi, jak sam autor podkreśla w posłowiu!). Muszę przyznać, że między innymi to mnie w powieści urzekło, sama podzielam ten zachwyt nad słowem pisanym, chociaż wiem, że nigdy nie będą operować nim tak świetnie jak autor.
„Bo różdżki czarodziejskie istnieją! Dla mnie taką różdżką był długopis. Za franka pięćdziesiąt dostawałem przyrząd zdolny zmienić rzeczywistość, naprawić ją lub nawet zniszczyć.”
Prócz cudownej literatury dużą rolę odgrywa także muzyka. Młodość bohaterów to lata rozkwitu klasyki rocka, więc przez karty powieści cały czas przewijają się takie zespołu jak The Cure czy Queen. Co chwilę w tle akcji słychać gdzieś jakąś piosenkę, cały czas coś z tyłu gra, przez co prócz klasycznego thrillera ma się wrażenie powieści literacko-muzycznej, naszpikowanej wręcz sztuką. Właśnie to, jak dla mnie, odróżniało tą powieść na tle wszystkich innych jakie do tej pory przeczytałam.

W całej tej cudowności, wielbieniu sztuki akcja powieści jest jednym wielkim kontrastem. Wydarzenia są straszne, brutalne i nie mają wiele wspólnego z pięknem sztuki. To aż zmusza do zastanowienia się co jest prawdziwe – czy uwielbienie życia przez sztukę czy może zwierzęcość i pierwotne ludzkie instynkty...
„Ty żyjesz w świecie bajki, literatury! Rzeczywistość jest inna. Brutalna. Okropna.”
Podsumowując moje pierwsze spotkanie z twórczością autora uznaję za udane. „Zjazd absolwentów” to nie tylko dobry thriller, którego akcja toczy się teraz i w przeszłości, gdzie czytelnik razem z rozwojem akcji stara się odkryć tajemnice, ale też powieść czarująca klimatem. Francja, Lazurowe Wybrzeże, muzyka, literatura, sztuka to trochę taka współczesna bohema. Z kart powieści wręcz wylewa się uwielbienia dla sztuki, a szczególnie dla słowa pisanego, co dla mnie, miłośniczki słowa, było naprawdę czystą przyjemnością. Jeśli każda z powieści autora zawiera w sobie te uwielbienie, to biorę je w ciemno!

Moja ocena: 7,5/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros!





lipca 22, 2019

"Po dobrej stronie" Spencer Quinn

"Po dobrej stronie" Spencer Quinn

Autor: Spencer Quinn
Tytuł: Po dobrej stronie
Tłumaczenie: Katarzyna Dudzik
Data premiery: 24.04.2019
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 412

„Po dobrej stronie” swoją oryginalną premierę miało niecałe dwa lata temu, kiedy to, wydaje mi się, że temat amerykańskich żołnierzy i weteranów wojennych, był dużo głośniejszy niż teraz. Spencer Quinn to pseudonim Petera Abrahamsa, znanego autora książek kryminalnych i sensacyjnych, na podstawie których jeszcze w latach 90tych XX wieku powstało kilka filmów. Autor swoją przygodę z pisarstwem zaczynał właśnie od pojedynczych powieści, później zdecydował się na serię dla młodzieży o dziewczynce z zapędami detektywistycznymi. Najbardziej znany jest chyba jednak z cyklu książek dla dorosłych o Chetcie i Berniem, którego narratorem jest pies. Autor przyznaje że uwielbia psy, sam ma dwa i bez nich na pewno ten cykl książek by nie powstał. Pies również dużą rolę odgrywa w powieści „Po dobrej stronie”, jednak tutaj nie ma bezpośredniego prawa głosu.
Na koniec wstępu muszę jeszcze wspomnieć, że angielski tytuł to „The right side” (right znaczy dobry, ale i oznacza prawą stronę), co jest dosyć znaczące dla fabuły.

Historia powieści zaczyna się od amerykańskiego szpitala wojskowego. Przebywa w nim LeAnne, kobieta młoda, weteranka wojenna, która podczas ostatniej misji w Afganistanie przeżyła zamach, w wypadku którego straciła oko. Kobieta nie pamięta nic od czasów tamtego feralnego wieczoru, ma jedynie przebłyski, które niewiele jej mówią. Pokój szpitalny dzieli z inną weteranką, Marcią, która w Iraku straciła nogę. Kobiety pomagają sobie, podtrzymują się na duchu, stają się sobie bardzo bliskie. Kiedy Marci niespodziewanie umiera, LeAnne ucieka ze szpitala. Rozpoczyna daleką podróż w poszukiwaniu siebie, utraconych wspomnień i własnej siły...

Kompozycyjnie książka składa się z 33 rozdziałów. Część z nich opatrzona jest wyrywkami z karty badań dotyczących stresu pourazowego. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, ale narrator jest jakby zespolony z LeAnne – wchodzi w jej głowę, przedstawia jej myśli, odczucia i spostrzeżenia. Styl jest spokojny, skupiony na wnętrzu bohatera. Razem z LeAnne odbywamy podróż w przeszłość, poznajemy jej dawne życie i to jak wygląda ono teraz...

Główną bohaterką jest wspomniana już LeAnne. Poznajemy ją w naprawdę ciężkim momencie. Kobieta straciła oko, jakaś metalowa blaszka tkwi ciągle w jej czaszce. LeAnne ma problemy z pamięcią, nie dosyć, że nie pamięta nic od czasu wypadku, to teraz bardzo łatwo gubi wątek, jej myśli uciekają, gubią się. Czasami mówi coś na głos, a nawet o tym nie wie. Jest bardzo temperamentna, ale ma też wpojone duże poczucie obowiązku. Większą część swojego życia poświęciła armii, dlatego teraz sama nie wie co ma ze sobą zrobić. Nie ma gdzie wracać, nie ma nikogo bliskiego, jest sama, z głębokimi wewnętrznymi ranami. Sama nie wie czy coś jeszcze dla niej na świecie jest, czy już może wszystko się skończyło...
„Piekło niby jest pod ziemią, ale czasem wyskakuje na powierzchnię”.
Ważną postacią dla LeAnne jest Marci. Marci ma rodzinę, córkę, matkę, dwóch byłych mężów. Jest wyszczekana i pewno siebie, chociaż równie mocno załamana, po swojej traumie przeżytej w Iranie. Kobiety jednak łączą swoją siłę i nawzajem się wspierają.

Prócz Marci ważna postacią dla LeAnne jest też jej ojciec, były wojskowy, To z nim dziewczyna zawsze miała głęboką więź, przez całe dzieciństwo i okres szkoły to właśnie na nim polegała.

Oczywiście w powieści LeAnne na swojej drodze spotyka wiele innych osób, niektóre są bez znaczenia, a niektóre odgrywają większą rolę w jej aktualnym życiu. Nie chcę jednak pozbawiać Was przyjemności odkrywania tych ról, więc teraz już odsyłam Was do książki 😊

Powieść porusza wiele ważnych tematów. Tych stricte odnoszących się do traum wojennych, ale i tych bardziej uniwersalnych. Razem z LeAnne poszukujemy odpowiedzi jak znaleźć siebie po ciężkich przeżyciach, jak i czy w ogóle żyć dalej, jak sprostać codzienności i odnaleźć się na powrót w swoim życiu. Jak zaufać i znowu zacząć polegać na innych.

Osobny temat to oczywiście wojna i co ze sobą niesie. Misje, teoretycznie pokojowe, w których jednak i tak ciągle giną ludzie. Ja osobiście jestem pacyfistką i raczej nie określam siebie jako patriotki, nie czuję się przywiązana do konkretnego państwa, stąd tym ciężej jest mi zrozumieć w ogóle chęć wstąpienia do wojska, poświęcenia swojego zdrowia czy nawet życia w imię tak zwanej ojczyzny. Biorąc za przykład LeAnne – kobieta tyle przeszła, tyle się nacierpiała, tyle straciła w imię czego? Po co? Co dało jej poświęcenie? Wszystkie te kwestie, które tak chętnie rozwiązywane są za pomocą siły, można rozwiązać inaczej, można racjonalnie się dogadać, tylko trzeba chcieć, widzieć i myśleć logicznie... Niestety chyba ciągle nie wszyscy to potrafią, szczególnie Ci u władzy...

Mimo tego, że historia kobiety jest ciężka, to książkę czytało mi się dobrze. Lubię historie opowiadane z punktu widzenia bohatera i te gdzie aktualne tu i teraz przeplata się z wspomnieniami. Lubię też książki zmuszające do refleksji, książki drogi, o poszukiwaniu siebie. Tutaj to znalazłam, chociaż sposób rozwiązania problemu bohaterki jak dla mnie jednak nie jest do końca właściwy. Tak, zwierzęta mogą pomóc, dają radość, wytchnienie i inne spojrzenie na życie, ale jednak po tym, co przeszła bohaterka, pomoc specjalisty jednak byłaby wskazana... No ale nie będę się czepiać, każdy ma prawo wybrać własną drogę. Powieść jest smutna ale i przejmująco prawdziwa.

Moja ocena: 7/10

Książka dołączyła do mojej biblioteczki dzięki portalowi czytampierwszy.pl




lipca 20, 2019

"Glatz" Tomasz Duszyński

"Glatz" Tomasz Duszyński

Tytuł: Glatz
Data premiery: 24.04.2019
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 422
Audiobook wydany przez Wydawnictwo SQN i Storyside, 11h 20min, czyta Filip Kosior

Powieść „Glatz” miała swoją premierę pod koniec kwietnia tego roku. Jest to pierwszy kryminał retro w dorobku autora, wcześniej pisał głównie w gatunku fantastyki, a także wydał kilka książek dla dzieci. Tomasz Duszyński to także dziennikarz i scenarzysta gier komputerowych, a w wolnych chwilach maratończyk. W moim przypadku było to pierwsze spotkanie z twórczością autora i od razu muszę przyznać, że pozytywnie mnie zaskoczyło!

Akcja powieści toczy się w Kłodzku, w 1920 roku – świeżo po wojnie, kiedy to ten teren należy do Niemiec. Pewnej nocy, podchmielony nauczyciel wracający z własnego przyjęcia urodzinowego, znajduje na moście wiszące zwłoki. Ciało jest okaleczone, przyrodzenie odcięte. Na miejscu morderstwa szybko pojawia się wojskowy śledczy kapitan Wilhelm Klein, który został przysłany z Berlina, by zbadać inne morderstwo w Kłodzku – kilka dni temu w tłumie ludzi został zastrzelony znany oficer. Czy obydwa te morderstwa się łączą? Jeśli tak to jak? I czy są to ostatnie ofiary? Klein, razem z miejscowymi policjantami Koschellą i Rothem, muszą jak najszybciej rozwikłać tę sprawę...

Kompozycyjnie książka nie ma podziału na rozdziały – sceny oddzielone są gwiazdkami. Na pierwszych kartach powieści czytelnik znajdzie za to mapę miejscowości i spis ulic i placów – w dawnym i aktualnym nazewnictwie. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, podąża głównie za Kleinem, ale nie tylko – narrator śledzi także jego współpracowników i innych bohaterów powiązanych ze sprawą. Jest uważny, przywiązuje dużo uwagi do otoczenia.

Głównym bohaterem powieść jest Wilhelm Klein. Około 30letni mężczyzna, która w swoim życiu przeszedł już naprawdę dużo. Jest okaleczony, zarówno na ciele, jak i na umyśle, mocno straumatyzowany, uzależniony od morfiny. Mimo wszystkich tych ran, Wilhelm myśli sprawnie, potrafi świetnie dedukować, jest spostrzegawczy i uważny. Szybko podejmuje decyzje, nie waha się, kiedy trzeba puścić się w pogoń lub użyć siły. Mimo to postać jest bardzo tajemnicza, ciężko go rozgryźć.

Jego dwoma współpracownikami są wachmistrz Koschella i asystent policyjny Roth. Koschella to mąż, ojciec, alkoholik. Nikt na komendzie w niego nie wierzy, nie daje mu poważnych zleceń, więc bez żadnych obiekcji bohater zostaje oddelegowany do pracy z Kleinem. Koschella posiada za to uliczny spryt, zna się na ludziach i potrafi działać. Roth z kolei jest młodym mężczyzną, który nigdy nie dostał poważnego zadania – przed Kleinem jego praca polegała głównie na przepisywaniu raportów na maszynę do pisania. Bohater cieszy się z przydzielonego mu zadania, chce się wykazać, widzi w tym dużą szansę na wybicie się. Jego charakter nosi cechy młodzieńczej porywczości, pełnej jeszcze marzeń i wiary w dobry los. Roth jest świetnym strzelcem i kierowcą.

Oczywiście w powieści nie mogło też zabraknąć postaci kobiecej. Jest nią Agnes, kobieta, pielęgniarka a może nawet lekarz, towarzysząca Kleinowi. Jest dobra, cicha i nieodgadniona, wzbudza ogień uczuć w asystencie policyjnym Rothie.

Prócz mordercy, bohaterom przychodzi się mierzyć z nieprzychylnością ze strony miejskiej władzy. Obecność Kleina w kłodzkiej policji wzbudza niechęć i ducha rywalizacji. Nawet Roth zostaje oddelegowany po to, by donosił policji o każdym posunięciu kapitana. Obecność Kleina jest dla policji dosyć niezrozumiała, przez co mocno niepokojąca.

W książce świetnie oddany jest klimat międzywojennej Polski. Prócz ówczesnych nazw i niemieckich nazwisk, na każdym kroku z kart powieści wypływa ówczesny sposób życia. Czytelnik dowiaduje się jak wtedy ludzie żyli, jak mieszkali, gdzie robili zakupy, jak się modlili i świętowali. Po mieście sunie niewiele aut, głównie przeważają jeszcze dorożki. Klimat ten jest urzekający, słuchając o tej prostej codzienności doznawałam uczucia spokoju. Jedna z lepszych scen to scena z subiektem, kiedy Klein udaje się do sklepu by zakupić strój na bankiet. Trochę skojarzyła mi się z „Lalką” Prusa 😊

Oprócz spokojnej codzienności, w książce jednak czuć niepokój. Jest to czas świeżo po I wojnie światowej, więc dopiero wszystko wraca (pozornie) do normy. Politycznie jednak nie ma spokoju, zaczyna się już czuć klimat nieprzychylności do Żydów i nazistowskie zapędy Niemiec. Ludzie boją się co będzie, podskórnie czują, że nie wydarzy się nic dobrego...

Co do samej akcji powieści, to muszę przyznać, że ma to, co rasowy kryminał zawierać powinien. Jest świetna praca detektywów, dedukcja, ale też pościgi i dynamiczne sytuacje. Niestety (dla mnie) jest też kilka motywów romansowych, które jak zawsze dosyć drażnią mnie w kryminałach. Ale z tego co widzę, to zawsze tylko ja mam obiekcje do tych romansów, więc czytajcie śmiało!

Podsumowując, książki słuchało mi się dobrze. Bałam się trochę tej międzywojennej Polski, czy nie będę się nudzić, ale klimat tamtej codzienności mnie urzekł. Myliły mi się trochę te wszystkie niemieckie nazwiska, ale możliwe, że jest to wina tego, że książki słuchałam, a nie czytałam. Tutaj też muszę wspomnieć, że lektor odwalił kawał dobrej roboty, świetna interpretacja i niesamowicie mruczący głos 😊

Moja ocena: 7/10

Recenzja powstała na potrzeby portalu czytampierwszy.pl



lipca 17, 2019

"W imię natury" Jędrzej Pasierski

"W imię natury" Jędrzej Pasierski

Tytuł: W imię natury
Data premiery: 19.06.2019
Wydawnictwo: Czarne
Liczba stron: 304

„W imię natury” to trzecia wydana powieść Jędrzeja Pasierskiego. Rok temu autor debiutował pierwszym tomem cyklu o Ninie Warwiłow, w styczniu ukazała się jego druga część. „W imię natury” jest osobną historią i, wydaje się, że najbliższą sercu autora – w końcu bohater powieści nosi wiele cech i wydarzeń z życia samego autora. Pasierski, prawnik środowiskowy, kilka lat temu rzucił pracę, która go wykańczała. Zaczął szukać w życiu tego co da mu radość, malował, aż w końcu zdecydował się na pisarstwo. W związku z tym temat ochrony przyrody poruszany w powieści jest znany autorowi od podszewki.

„W imię natury” to nazwa fundacji, organizacji non-profit zajmującej się prawną ochroną przyrody. Jej założyciel, Mateusz Chabrowski, kiedyś prawnik wielkiej korporacji, wiedzie teraz spokojne życie pod Warszawą, a z pracy wychodzi o stałych porach. Ma dwójkę dzieci, żonę artystkę i psa. Sielanka jednak szybko zostaje przerwana kiedy do fundacji dociera zdjęcie człowieka leżącego na zamarzniętej tafli jeziora – wygląda na martwego. Zdjęcie nie było zaadresowane, jednak Mateusz bierze je ze sobą i pokazuje żonie. Maja trochę dziwnie na nie reaguje, a dzień później znika. Nie ma jej w domu, w pracowni, telefon jest wyłączony. W pracowni obraz, nad którym pracowała ciężko ostatnimi czasy, jest zniszczony – wygląda jakby ktoś na niego upadł. Mateusz zgłasza sprawę na policję, jednak ci nie wyglądają na przejętych... Mężczyzna musi sam dowiedzieć się co się stało, pamiętając jednak, że pod swoją opieką ma małe dziecko i nastolatkę...

Kompozycyjnie książka podzielona jest na 38 krótkich rozdziałów. Przez większą część powieści narrator jest pierwszoosobowy czasu przeszłego, narratorem jest Mateusz. W chwili gdy uwaga skupia się na Żeni, Ukraińcu, który chwilowo przebywa w Polsce, narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Styl powieści jest dosyć potoczny, narracja prowadzona jest energicznie.

Głównym bohaterem jest oczywiście Mateusz Chabrowski. Mężczyzna koło 40stki, pozornie szczęśliwy mąż i ojciec. Jednak nigdy nie jest tak kolorowo jak się wydaje – w małżeństwie wiszą tajemnice, z córką nastolatką też jest sporo problemów. W pogoni za spokojniejszym życiem rodzina przeniosła się pod Warszawę, w okolice Puszczy Kampinoskiej, jednak i tak ich życie dalej kręci się wokół Warszawy – Mateusz właśnie tam prowadzi swoją fundację, Maja ma pracownię, a dzieci chodzą do szkoły i przedszkola. Mateusz, po zrezygnowaniu z pracy w korporacji, zmienił podejście do życia – zwolnił, bardziej skupił na rodzinie. Jest człowiekiem dosyć wybuchowym, chociaż też wiele trzyma w sobie... Ostatecznie jednak ma duże poczucie obowiązku wobec dzieci i kocha swoją żonę.

Wszystkich pozostałych bohaterów, prócz Żeni, widzimy oczyma Mateusza. Jest kochany Staś, 5letni syn bohatera, bardzo towarzyski i przyjazny chłopczyk, ufny w całe otoczenie. Jest Iga, 12letnia córka, która chyba nie pogodziła się jeszcze z istnieniem Stasia, co jest jednym z poważniejszych problemów w rodzinie. Jest Maja, żona, artystka, raczej zamknięta w sobie, prócz jednej przyjaciółki Natalii, nie ma nikogo innego. Koniecznie też trzeba wspomnieć o Ani, wspólniczce Mateusza, która jest pracowita i mocno skupiona na celu.

Akcja powieści jest dynamiczna, dzieje się sporo, a to wszystko czytelnik otrzymuje razem z emocjami głównego bohatera. Rozwiązanie wydarzeń sięga kilkanaście lat wstecz, akcja prowadzi czytelnika przez wiele interesujących miejsc. Bohaterowie są ciekawi, niejednoznaczni. Trzeba też zaznaczyć iż, jako że akcja dzieje się w środowisku prawników przyrody, w powieści mocno poruszany jest temat ekologii i zasobów odnawialnych. Temat jest istotny i aktualny, podkreśla jak ważne jest by zrezygnować w końcu w Polsce z gospodarki opartej na węglu i poszukać innych źródeł energii, które w rzeczywistości są dużo łatwiej dostępne niż nam się wydaje.

W powieści poruszany jest też temat ludzi u władzy – ciągle jest wśród rządzących Polską znajdziemy pozostałości z czasów PRLu, ludzi, który decydują o losach Polski myśląc tylko o sobie i własnych interesach. Małemu zwyczajnemu człowiekowi bez znajomości bardzo ciężko jest zmienić bieg wydarzeń, a machlojki jakie dokonują się u góry przyprawiają o zawrót głowy.

Ogólnie „W imię natury” to dobry kryminał. Autor wrócił do swojego poziomu z debiutu. Muszę przyznać, że nie mam do książki większych zastrzeżeń, czytało się ją szybko i przyjemnie. Jest dużo akcji, dynamizmu, treść wciąga. Intryga jest ciekawa, a jej rozwiązanie spójne. Poruszany jest też istotny, aktualny temat, któremu faktycznie trzeba poświęcić w czasach współczesnych większą uwagę.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czarne!

lipca 16, 2019

"Rana" Wojciech Chmielarz - recenzja przedpremierowa

"Rana" Wojciech Chmielarz - recenzja przedpremierowa

Tytuł: Rana
Data premiery: 14.08.2019
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 416

Wojciecha Chmielarza chyba nikomu z czytelników przedstawiać nie trzeba. Pisarz, dziennikarz, felietonista, debiutował i od razu podbił serca miłośników kryminałów cyklem o komisarzu Mortce. Jego teksty można znaleźć w kilku czasopismach, autor udziela się też dużo w mediach społecznościowych. Ponad rok temu premierę miała książka skonstruowana trochę inaczej niż zwyczajny kryminał i właśnie od tej pozycji (pomijając kilka opowiadań) ja zaczęłam swoją przygodę z twórczością autora. Mowa oczywiście o „Żmijowisku”, na podstawie którego powstaje właśnie serial dla stacji Canal+. Tegoroczna „Rana” stylem bardzo przypomina właśnie ten tytuł. Z opisu z okładki książki można wywnioskować, że to kryminał, ale jakże to niesprawiedliwe skategoryzowanie. „Rana” to zdecydowanie dużo dużo więcej!

Wydarzenia z „Rany” krążą wokół jednej z prywatnych warszawskich szkół podstawowych. Do pracy na stanowisko nauczycielki matematyki przyjęta zostaje starsza pani, Klementyna, która od wielu lat nie pracowała w zawodzie. Dyrektorce, a zarazem właścicielce, kompletnie to nie przeszkadza, kobieta jest dziwnie mocno entuzjastyczna w stosunku do nowej nauczycielki. Szybko okazuje się, że atmosfera w szkole wcale nie jest tak sielska jak z pozoru mogłoby się wydawać – z uczniami są problemy, dyrektorka ma bardzo dziwną politykę prowadzenia szkoły, nauczyciele są niezadowoleni... Ale to nic, w porównaniu z wydarzeniami, które mają dopiero nastąpić!

Już od strony kompozycyjnej książka bardzo się wyróżnia. Podzielona jest na dzień z życia szkoły – i tak wstęp nazwany jest „przed szkołą”, epilog „po szkole”. Środkowa część składa się z siedmiu lekcji i przerw. Każda z lekcji podzielona jest na rozdziały – są krótkie, przez co książkę czyta się łatwo i szybko. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego w czasie lekcji, a w przerwie w czasie teraźniejszym. Styl autora jest niepowtarzalny. Spokojny, uważny, dokładny. Akcja toczy się niespiesznie, narrator skupia się na odczuciach obserwowanych bohaterów, jest wszechwiedzący, zna dokładnie osoby, które obserwuje.

Tak jak pisałam, akcja „Rany” kręci się wokół szkoły. Bohaterów więc mamy kilku, ale tylko głównym, który zaczyna i kończy całą powieść jest Klementyna. To też na niej skupiają się wszystkie przerwy.  Bohaterka jest kobietą lekko przed 60tką, jest bardzo niepewna siebie, cały czas zlękniona, samotna i izolująca się od świata. Szybko dowiadujemy się, że Klementyna nie miała łatwego życia, w dzieciństwie nie była szczęśliwa, często używano na niej pasa. Niedawno zmarła jej matka, która mimo tego, że Klementyna poświęciła na jej opiekę kilka lat życia, nie była dla niej miła czy wdzięczna. Nazywała ją złym człowiekiem. Po śmierci matki Klementyna nie ma już nikogo, dopiero w szkole z powrotem wkracza pomiędzy ludzi, co na początku jest dla mnie mocno stresujące. Sny bohaterki, które poznajemy w czasie przerwy, są również mocno niepokojące. W snach Klementyna jest małą dziewczynką, drży w strachu przed potworem – matką, która bije. Te sny, przerwy w akcji powieści, są bardzo niepokojące, pełne strachu, okrucieństwa i niezrozumienia.

Poza Klementyną akcja powieści toczy się wokół czterech rodzin. Jest rodzina dyrektorki – Zofia, jej mąż Michał i córka Karolina. Ich rodzina nie jest szczęśliwa, małżeństwo cały czas się kłóci i ucieka w pracę, a Karolina, 14letnia dziewczyna, niesłusznie bierze na siebie za to odpowiedzialność, przez co stara się każdy konflikt łagodzić lub nawet do niego nie dopuszczać. Wyczulona jest na każde gesty, żyje w ciągłym strachu przed kolejną wielką kłótnią.
Razem z narratorem obserwujemy też rodzinę nauczycielki polskiego, Eli i jej męża Bartosza. Ich małżeństwo tonie w problemach, których nie potrafią rozwiązać. Każde z nich ucieka się do innych środków, by o nich nie myśleć...
Równie niepokojąca jest rodzina jednego z uczniów szkoły – Gniewomira. Ojciec to biznesmen, rozwiedziony z matką, boją się jego właśni synowie. Matka, kiedyś ofiara przemocy, teraz (w teorii) chce łapać życie pełnymi garściami, choć tak naprawdę to chyba tylko ucieczka od wspomnień, od siebie samej. Starszy brat Gniewomira, Sławek, jako nastolatek uciekł z domu – teraz prowadzi swoją knajpę, wygląda na to, że dobrze mu się powodzi. Oczywiście to właśnie Sławek zajmuje się głównie Gniewomirem, który nie jest łatwym dzieckiem. Jego zachowanie odstaje od normy, a fascynacją są seryjni mordercy....
Na końcu mamy rodzinę Marysi. Ona, podobnie jak Klementyna, należy do niższej, biedniejszej warstwy społecznej. Do prywatnej szkoły dostała się dzięki stypendium, co było dla niej spełnieniem marzeń. Jednak ciężko dopasować się w szkole pełnych bogatych dzieciaków dziewczynie, której mama zapracowuje się na śmierć, ojciec nie żyje, a ona sama musi sprawować opiekę na trójką rodzeństwa....
„- Była moim oparciem, a ja nie rozumiałam...- Czego?- Tego, że jeśli na kimś tak się opierasz, to ten ktoś prędzej czy później się złamie.”
Już po opisie bohaterów widać, że w książce poruszanych jest sporo ciężkich problemów, prawda? Problemy małżeńskie, przemoc, pijaństwo, maltretowanie psychiczne i fizyczne dzieci.... Wina, kara, niezrozumienie, branie odpowiedzialności dzieci za postępowanie rodziców to główne tematy poruszane w powieści. Muszę przyznać, że sposób ich opisywania, zrozumienie tych wszystkich emocji i przeżyć, które funduje nam narrator jest naprawdę do bólu szczere i prawdziwe. Aż chciałoby się poznać, poobserwować autora, bo musi być naprawdę mądrym człowiekiem. I świetnym obserwatorem rzeczywistości, co też udowadnia na każdej stronie powieści. W tekst, w wydarzenia, bardzo zgrabnie wplecione są uwagi dotyczące współczesnego świata. Są trafne i prawdziwe. Mocno krytyczne w stosunku do zwyczajów, które przejmują zachowania i postępowanie współczesnego człowieka.

Prócz ciężkich relacji rodzice - dzieci i krytycznych uwag w kierunku współczesnego życia, w książce poruszane jest jeszcze jedno istotne i problematyczne zagadnienie dotyczące aktualnej sytuacji w naszym kraju. Problem na pewno  nie dotyczy tylko Polski, ale w ostatnim czasie było o nim bardzo głośno. To oświata, szkoła, uczniowie i nauczyciele.
„...głęboko wierzę, że praca nauczyciela jest jedną z najważniejszych, jeśli nie najważniejszych prac w tym kraju. Bo nasi nauczyciele, nauczyciele tacy jak pani, kształtują tych młodych ludzi. A przez to kształtują przyszłość naszego kraju.”
Wydaje się, że w Polsce u osób rządzących krajem ciągle brak tej świadomości. Ciągle oświata traktowana jest po macoszemu, nie przywiązuje się do niej takiej wagi jak powinno. Nauczyciele są słabo opłacani, zasada programowa skupia się nie na tym co powinna, dzieci uczą się pod klucz i rzeczy, które nie do końca będą im we współczesnym świecie faktycznie przydatne. Za mało o tym się mówi, za mało o tym się myśli, za mało się z tym robi. Czego obraz narrator bardzo trafnie przedstawia w powieści.

Szczerze mogłabym jeszcze dużo o tej książce pisać, ale nie chcę pozbawiać Was przyjemności samodzielnego odkrywania nowej powieści Chmielarza. Na koniec powiem tylko, że mimo, że książka reklamowana jest jako kryminał, co też sugeruje opis, to nie wiem czy można ją tak skategoryzować. Owszem, jest trup, jest śledztwo, ale to nie jest istota powieści. To się dzieje gdzieś w tle, jest tylko punktem wyjścia do rozważań na temat ludzkich relacji, szczególnie tych rodzice – dzieci, ale i niesie wiele uniwersalnych prawd i świetnych spostrzeżeń dotyczących współczesnego sposobu życia i problemów targających naszym krajem. Jest to książka mądra, dojrzała i poruszająca do głębi. Chmielarz niezaprzeczalnie udowadnia, że jest pisarzem jedynym w swoim rodzaju i zasługuje na duży szacunek.

Moja ocena: 8,5/10

Książka dołączyła do mojej kolekcji dzięki portalowi czytampierwszy.pl





lipca 15, 2019

"I sprawisz, że wrócę do prochu" Ambrose Parry - zapowiedź

"I sprawisz, że wrócę do prochu" Ambrose Parry - zapowiedź

23 lipca swoją premierę będzie miał bardzo ciekawy retro kryminał od Wydawnictwa Zysk i S-ka. "I sprawisz, że wrócę do prochu" łączy w sobie kryminał z medycyną na tle wiktoriańskiego Edynburga!

Edynburg, 1847. Miasto medycyny, mamony i morderstw.Na Starym Mieście giną młode kobiety, które spotyka makabryczna śmierć. Na drugim krańcu miasta student medycyny Will Raven rozpoczyna asystenturę u znanego i błyskotliwego doktora Simpsona.Pacjenci Simpsona wywodzą się z najbogatszych i najuboższych kręgów podzielonego miasta. Dom lekarza jest nietypowy, odwiedzają go luminarze i prowadzi się tam śmiałe eksperymenty z nowej dziedziny medycznej, jaką jest anestezja. W domu tym Raven poznaje Sarę Fisher, pokojówkę i pielęgniarkę obdarzoną intuicją, która uniemożliwia jej przychylne traktowanie przybysza. Sara jest równie inteligentna jak Raven, ale nie cieszy się takimi jak on przywilejami i nie może studiować medycyny.Każde z nich ma własne powody, by przyjrzeć się dokładniej podejrzanym zgonom w mieście, więc chcąc nie chcąc, zagłębiają się razem w mroczny półświatek Edynburga. Będą musieli pokonać dzielące ich różnice, aby wydostać się stamtąd żywi.

Ostatnio spodobały mi się kryminały, których akcja toczy się w dawnych czasach, a jak do tego dodamy jeszcze czasy rozwoju medycyny, to myślę, że musi to być dobra lektura! Mam nadzieję, że książka szybko wpadnie w moje ręce, bo już się nie mogę doczekać!


Autor: Ambrose Parry
Tytuł: I sprawisz, że wrócę do prochu
Tłumaczenie: Jędrzej Polak
Data premiery: 23.07.2019
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 500