Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relacja. Pokaż wszystkie posty

listopada 29, 2024

Wygraj "Agnes Sharp i morderstwo w Sunset Hall"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Wygraj "Agnes Sharp i morderstwo w Sunset Hall"! Konkurs patronacki (rozwiązany)
"Agnes Sharp i morderstwo w Sunset Hall" Leonie Swann to listopadowa nowość, kryminał świetnie pasujący na okres jesienno-zimowy, gdyż zaliczającego się do nurtu cosy crime, który po polsku zwany jest kryminałem kocykowym, a kiedy jest lepszy czas na taką lekturę, jak nie w porach roku, kiedy pod ten kocyk można się wczołgać i nie umrzeć z przegrzania? 😉

Kryminalne żarty jednak na bok... ale może nie, w końcu przecież w książce też dostajemy sporą dawkę przyjemnego humoru, żartów, które zapewniają nam postacie książki - są to staruszkowie, emeryci, którzy żyją w jednym domu na skraju małej angielskiej wioski. Oczywiście jest i zagadka kryminalna, w którą się wikłają, ale pojawiają się też i tematy warte refleksji. Więcej o książce znajdziecie w mojej recenzji - klik!, a teraz chciałabym się z Wami tą książką podzielić, więc w związku z tym zapraszam na konkurs! 

By wziąć udział w konkursie, odpowiedz na pytanie:
Czy lubisz, gdy w kryminałach cosy crime bądź komediach kryminalnych pod warstewką żartów, pojawiają się tematy poważne, niewygodne, warte chwili refleksji? 
Swoją odpowiedź krótko uzasadnij.


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej, zabawniej – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 29 listopada do 3 grudnia, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 6 grudnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę pięć, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa  na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

6.12 aktualizacja - wyniki konkursu:
No i cóż mogę powiedzieć - było to pytanie lekko podchwytliwe, bo przecież sugerujące odpowiedź, kiedy weźmie się pod uwagę do jakiej książki się zgłaszacie 😉 Jednak 'tak' lub 'nie' to była tylko część odpowiedzi, bo przecież trzeba też sobie swój wybór uzasadnić! Cieszę się jednak, że z entuzjazmem podchodzicie do kryminałów cosy crime, bo mimo iż to lekka forma tego gatunku, to jednak niosąca wartościowe tematy. Zachęcam gorąco do lektury "Agnes Sharp...", a dzisiaj książkę otrzymują: 

FB:
1) Joanna Pączkowska
Tematy poważne i niewygodne ale opakowane w żarty są bardziej przyswajalne. Żarty i śmiech to w dużej mierze nasz odruch obronny. Jeżeli spotyka nas w życiu coś złego to bardzo często przywdziewamy pancerz ochronny. Z reguły za największym uśmiechem chowa się smutny człowiek... 

2) Magdalena Kmiecik
Tak, bardzo lubię, gdy pod żartobliwą warstwą kryją się wątki poważne,
bo dzięki temu cała historia nabiera zupełnie innego wymiaru, w którym oprócz śmiechu dochodzą do głosu sprawy społecznie ważne..., które wywołują we mnie jako czytelniczce szereg refleksji nie tylko nad życiem, ale też nad ludzką naturą, która bywa nieprzewidywalna niczym pogoda.

3) Angelika Sikorska
Tak, lubię, gdy w kryminałach cosy crime czy komediach kryminalnych pojawiają się poważne tematy. Czasem warto sięgnąć po takie książki, kiedy szukamy chwili refleksji. To pozwala na spojrzenie na życie z innej perspektywy, a humor wprowadza równowagę, dzięki której trudne tematy stają się bardziej przystępne. Sama czasem mam takie momenty, gdy w zabawnej opowieści odnajduję myśli o rzeczywistości, które skłaniają do zastanowienia się nad istotnymi sprawami.

IG:
4) @kabaretka_30
uwielbiam! Uwielbiam gdy autorzy potrafią pod lawiną śmiechu przemycać warstewkę czegoś mądrego, poważnego, skłaniającego do refleksji bo często bagatelizujemy dany problem lub nie poruszamy zagadnienia a tu voila! Podczas czytania możemy coś przemyśleć i a nuż... być lepszym człowiekiem? 😉

5) @sylwiaaa
Powiedzieć, że lubię gdy pod dobrym humorem w kryminale skrywa się głębsze dno, morał, nauka, rozważania dla czytelnika - to powiedzieć za mało!! Najbardziej lubię właśnie takie książki, które zawierają nie tylko wartościowy przekaz, wciągająca fabule ale i dobry humor. Po to przecież czytamy - dla relaksu, i żeby się rozwijać, czegoś nauczyć. Książki to najlepsi przyjaciele człowieka. Pewien autor powiedział mi raz, coś co utkwiło mocno w mej pamięci - nie zawsze to co mile jest wartościowe, jak i nie zawsze to co wartościowe musi być mile. Są jednak takie książki, które łączą jedno z drugim, i myślę że książki o które pytasz właśnie takimi są 😍


Gratulacje!
Czekam na Wasze dane adresowe wraz z numerem telefonu dla kuriera.
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zachęcam do stałej aktywności, komentowania postów na moich profilach, jak i próbowania swoich sił w kolejnych konkursach!

listopada 16, 2024

"Glennkill. Sprawiedliwość owiec" Leonie Swann

"Glennkill. Sprawiedliwość owiec" Leonie Swann

Autor: Leonie Swann
Tytuł: Glennkill. Sprawiedliwość owiec
Cykl: Sprawiedliwość owiec, tom 1
Tłumaczenie: Jan Kraśko
Data premiery: 13.11.2024
Wydawnictwo: Relacja
Liczba stron: 384
Gatunek: kryminał cosy crime
 
Leonie Swann napisała kryminał cosy crime, kiedy o tym określeniu nikt jeszcze w Polsce nie słyszał. Jej debiutancka powieść “Sprawiedliwość owiec” była nazywana filozoficzną powieścią kryminalną… Podobnie zresztą jak kilka jej kolejnych pozycji w przeciągu dekady otrzymywało równie dziwnie brzmiące określenia, nic więc dziwnego, że sama jej twórczością zainteresowałam się dopiero teraz, gdy Wydawnictwo Relacja w jednym terminie wydało i jej jeden z nowszych tytułów “Agnes Sharp i morderstwo w Sunset Hall” (recenzja - klik!) i wznowiło debiut. Książka na rynku rodzimym autorki po raz pierwszy ukazała się w 2005 roku, u nas dwa lata później. Jak na rok 2005, co już widać właśnie w określeniach książki, było to coś niebanalnego na rynku literackim, co też było od razu widać w popularności książki - wiele tygodni zajmowała listy bestsellerów, przetłumaczona została na ponad dwadzieścia pięć języków. A teraz w końcu powstaje jej ekranizacja! Z takimi głosami jak Hugh Jackman, Emma Thompson czy Nicholas Brown - mam szczerą nadzieję, że zrobią to dobrze, bo książka faktycznie może stać się perełką dużego ekranu!
 
Lato, irlandzkie małe miasteczko Glennkill położone niedaleko od Dublina, łąka. Owce George’a Glenna spędzają dni przyjemnie i pracowicie - od rana do wieczora się pasą, są karmione przez ich pasterza dodatkowymi przysmakami i wysłuchują codziennej dawki prozy - George ma w zwyczaju czytać im książki na głos, są to najczęściej tanio wydawane romanse, choć i kiedyś zdarzyło się też i pół kryminału. Sielanka ta niestety zostaje brutalnie przerwana - pewnego poranka owce znajdują swojego pasterza martwego. Leży na łące, a z jego ciała wystaje szpadel… Kto mógł zrobić coś takiego? Jego ciało zostaje szybko odkryte przez ludzi, ale owce obierają swój własny plan - chcą sprawiedliwości dla pasterza! Są mu winne, by odkryć kto pozbawił go życia, by można było wymierzyć mu sprawiedliwość! Choć co tak naprawdę te słowo oznacza? Na szczęście w stadzie są i owce obyte ze światem, więc pragnienie sprawiedliwości szybko zaczyna przybierać kształt realnego planu…
“- To mógł zrobić tylko człowiek albo… wielka małpa (...)
- Człowiek. (...) Moim zdaniem powinniśmy sprawdzić, co to za człowiek. Jesteśmy to winni George’owi. Ilekroć złe psy porywały nasze jagnięta, George zawsze szukał winowajcy. Poza tym był naszym pasterze. Nikt nie miał prawa przebijać go szpadlem. To wilcze zachowanie. To morderstwo.(...)
- A kiedy już go znajdziemy? (...) Tego, kto wbił szpadel. Co wtedy?
- Wtedy będzie… sprawiedliwość!”
Książkę otwiera spis owiec (‘dramatis oves’), które pojawiają się w powieści, po czym historia się zaczyna - jest rozpisana na 24 tytułowane rozdziały, w tym wydaniu każdy oznaczony jest uroczą grafiką owcy. Oczywiście rozdziały nie są pisane jednym ciągiem, są podzielone na krótsze fragmenty, co czyni czytanie wygodnym. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy owiec przez narratora, który bacznie się im przygląda, bez skrępowania odkrywa też przed nami ich frasunki i myśli. Styl powieści jest utrzymany w klimacie cosy crime - jest spokojnie, delikatnie i zabawnie (w dialogach i sytuacjach), a słownictwo jest przyjemnie wyważone, nie ma w nim przekleństw.
“- Gdzieś ty była? (...)
- Prowadziłam śledztwo - odparła Panna Maple.
Owce wiedziały, co znaczy “śledztwo”; znały to słowo z powieści kryminalnej George’a. Prowadząc śledztwo, detektyw wtyka nos w nie swoje sprawy i zawsze ma kłopoty.”
Dzięki temu, że całą historię oglądamy oczami owiec, możemy na ludzi, ich zachowanie i motywacje popatrzeć z boku, z innej perspektywy niż dzieje się to w większości kryminałach. A równocześnie dostajemy urocze kreacje puchatych, cieplutkich owieczek, z których każda słynie z czegoś innego. Stado George’a jest naprawdę wyjątkowe, gdyż sam pasterz tak do niego podchodził - traktował owce jak przyjaciół, dbał o nie, nadawał im imiona. Ba, wydaje się nawet, że traktował je z większą czułością niż ludzi… I tak w tym gronie mamy Pannę Maple - najmądrzejszą owcę w stadzie, Zorę - najodważniejszą, Otella - czarnego barana z czterema rogami, który dołączył do nich wykupiony z cyrku, Białego Wieloryba - grubaska z niesamowicie dobrą pamięcią, Sir Ritchfielda - przewodnika stada, z sokolim wzrokiem, ale dziurową pamięcią… to ci, którzy mają w grupie posłuch, choć oczywiście całe stado jest dużo większe. Autorka tymi kreacjami burzy trochę to, co ludzie myślą o owcach - traktują je jako głupie, bezmyślne zwierzątka, a w “Glennkill” to nagle one myślą tak o człowieku… Perspektywa widzenia zależy od punktu siedzenia? Jak najbardziej! Tyle że teraz te owce, te płochliwe, lubiące spokój zwierzaki, dla sprawiedliwości jednego człowieka, są w stanie wyjść ze swojej strefy komfortu, robić rzeczy, które budzą w nich samych lęk. To bardzo budująca opowieść o tym, że nie zawsze trzeba ślepo podążać za innymi, czasami warto zrobić coś, do czego wydaje się, że nie jest się stworzonym.
“Z optymizmem pomyślała, że w swoje najlepsze dni ludzie nie są wcale głupsi od owiec. A przynajmniej, że są niewiele głupsi od głupiej owcy.”
No właśnie, owce prowadzące śledztwo? Szczególnie, że tak naprawdę nic o tym nie wiedzą, przecież ich pasterz porzucił im lekturę kryminału w połowie, bo śledztwo stało się za bardzo skomplikowane! A jednak owce dają radę - powoli, ale do przodu. Cała intryga prowadzona jest tempem spokojnym, w tempie pasących się owiec... Im dalej w historię, tym sprawa się jednak zagęszcza, pojawia się coraz więcej motywów, coraz więcej podejrzanych, a tylko dzięki podsłuchiwaniu, obserwacji i dedukcji owce mogą dojść do sedna sprawy… Historia prowadzona jest w bardzo przyjemny, klasyczny sposób, może nie buduje specjalnie przykuwającego do książki napięcia, ale na pewno wzbudza bardzo przyjemnie zainteresowanie. Sposób dojścia do rozwiązania zagadki jest, tak jak i cała powieść, całkiem oryginalny, podszyty dobrym humorem, choć ludzka historia kryjąca się za tą śmiercią, jest mocno tragiczna.
“Owca były rozczarowane. Myślały, że polowanie na mordercę będzie bardziej ekscytujące, łatwiejsze, a przede wszystkim szybsze.”
Poprzez dobry humor i zwierzęcą perspektywę, autorka porusza poważne, nękające ludzi tematy. Jest mowa o samotności, o trudach życia z ludźmi i bez ludzi, o tajemnicach i małych społecznościach. Tematy może i często poruszane i znane, ale usnuta z nich historia, jest faktycznie bardzo ciekawa i przejmująca.
“Stado owiec można łatwo spędzić, bo coś o nich wiesz. Wiesz, że zawsze zostaną razem. Zrobią wszystko, żeby zostać razem. Dlatego można je spędzić. A pojedynczej owcy już nie. Pojedyncza jest nieprzewidywalna. Samotność ma swoje dobre strony.”
A co z kreacjami ludzi? No cóż, widzimy je tylko oczami owiec, które dają nam przegląd mieszkańców miasteczka rysowanych dosyć grubą kreską - ale cóż, w końcu przyglądają im się owce, prawda? Owce, które nie mają za dobrego mniemania o ludziach i które, choć może nie szybko, ale jednak dobrze poznają się na ludzkich charakterach.
“Zora uważała, że ludzie radziliby sobie znacznie lepiej, gdyby tylko zdecydowali się wreszcie chodzić na czterech nogach.”
“Sprawiedliwość owiec” to odświeżająca pozycja na półce z kryminałami. Jest przyjazna i cieplutka jak runo owiec, lekka i otulająca jak ich wełna i ciepła jak letni dzień na irlandzkiej łące. Ale też mądra - mówi o wartościach, jakimi nie tylko owce, ale i ludzie powinni się w życiu kierować, mówi o trudach i jak sobie z nimi radzić. Jest też ciekawa - obserwujemy w końcu małą społeczność, w której dochodzi do zbrodni (a nawet dwie, bo owce i ludzi!). Jak zachowają się mieszkańcy? Kto coś wie, kto coś ukrywa? Autorka bardzo sprawnie prowadzi nas przez swoją opowieść, w lekko bajkowym, przyjaźnie zabawnym stylu, dzięki któremu z wad można się pośmiać, ale i po prostu je sobie uświadomić. Miło spędziłam, czas w Glennkill i chętnie wrócę tam ponownie!
“Sprawiedliwość jest wtedy (...) kiedy możesz biegać i paść się, gdzie chcesz. Kiedy możesz walczyć o swoje. Kiedy nikt ci niczego nie kradnie i nie zabrania iść własną drogą. To jest sprawiedliwe.”
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Relacja.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 26, 2022

Targi Książki w Warszawie 2022 - relacja

Targi Książki w Warszawie 2022 - relacja

Targi Książki w Warszawie w tym roku odbyły się już w swoim zwyczajowym terminie - koniec maja, a dokładnie od 26 do 29 maja. Miejsce jednak nadal zostało te, które w zeszłym roku, choć tym razem zostało też rozszerzone o Pałac Kultury i Nauki. tak więc przez te 4 dni Plac Defilad niedaleko Dworca PKP, jak i sam Pałac Kultury i Nauki były oblegane przez mole książkowe. Wydarzenie organizowane było przez Fundację Historia i Kultura, a gościem honorowym była Norwegia. Był też specjalny panel Solidarni z Ukrainą. Były również tradycyjne atrakcje, czyli spotkania z autorami oraz rozmowy na trzech scenach. Sama dopiero drugi rok brałam udział w tym wydarzeniu, relację z poprzedniego roku znajdziecie tu - klik!

Jako że czwartek to dzień, w którym na targach pojawiają się bibliotekarze, szkoły i inne wycieczki, a spotkań z autorami raczej jeszcze nie ma, to sama na miejsce wybrałam się w piątek 27 maja. Tym razem jednak mądrzejsza o doświadczenia z poprzedniego roku, ze sobą do walizki wzięłam tylko 4 książki (niestety jeden z tych autorów na targach nie zdołał się pojawić) i duży plik białych kartek - autografy zbierałam głównie na nich, po czym po przyjeździe do domu zrobiłam sobie popołudnie wycinania i wklejania karteczek do odpowiednich książek. Gdyby nie to, to musiałabym ze sobą tachać taki stos:


A tak wzięłam ze sobą tylko to, co widać na pierwszym planie 😊 Pogoda w Warszawie przywitała mnie niespecjalnie ciepło - tak naprawdę, to mało powiedziane. Strasznie wiało i było zimno. Ogólnie cały weekend nie był specjalnie ciepły, choć w niedzielę już zaczęło się rozpogadzać.


Tak samo jak w zeszłym roku w swoich progach gościła mnie siostra - Słoneczna Strona Życia (klik!) i w piątek na targach pojawiłyśmy się tylko mocno przelotnie - w tym dniu najważniejsze były nasze rodzinne plany. Tak więc na Placu Defilad zjawiłyśmy się około godziny 16:00, by wpaść na stoisko Grupy Poznańskiej, do której należy Wydawnictwo Czwarta Strona Kryminału i spotkać się z Bartoszem Szczygielskim i Przemysławem Żarskim


Szczygielskiego trochę zdziwiły moje karteczki, ale mimo to i tak dostałam przypinkę 😉 Podpytałam też obydwu panów o plany pisarskie na przyszłość - u tego pierwszego jak zawsze będzie to coś, czego jeszcze u niego nie było 😊

Później jeszcze tylko szybko spotkałam się z Aleksandrą Borowiec, która w tym roku nie miała spotkań na stoisku, gdyż Wydawnictwa Zysk i S-ka się nie wystawiało, ale w piątek była nieopodal, a że uwielbiam jej książkę "Empatajzer" ("Gwiazdę Szeryfa", debiut, oczywiście też!) i obydwu im patronowałam, to spotkałyśmy się na 5 minut, żeby się uściskać. Oczywiście zdjęć zapomniałyśmy sobie zrobić  😉 
Za to kierując się już w inną stronę uwieczniłyśmy się na zdjęciu razem z moją siostrą, co okazało się jedynym zdjęciem jakie w czasie tego weekendu sobie wspólnie zrobiłyśmy... Taka ze mnie fotografka!

Sobota i niedziela to już były dni mocno targowe, bardzo intensywne. W sobotę dołączyła do nas jeszcze przyjaciółka mojej siostry, Dominika i razem zaczęłyśmy dzień znowu od stoiska Grupy Poznańskiej i spotkania z Agnieszką Pietrzyk i Hanną Greń. Obydwie panie były przemiłe, obydwie mnie rozpoznały i powiedziały, że czytają moje recenzje - niesamowicie miło było to usłyszeć! Oczywiście wypytałam też o plany pisarskie - Agnieszka Pietrzyk szykuje na przyszły rok dla nas coś naprawdę zaskakującego!


Później pobiegłam na jedno z dwóch najważniejszych dla mnie spotkań autorskich w ciągu tych trzech dni. Mianowicie z Wojciechem Chmielarzem, któremu najnowszej książce pt. "Długa noc" miałam przyjemność napisać okładkową rekomendację. Od lat powtarzam, że jest to mój ulubiony polski pisarz kryminałów, więc kiedy sam mnie skojarzył, podziękował za rekomendację, a później jeszcze mnie wołał z tłumu, żeby dorysować mi księżyc z trzema gwiazdkami przy autografie, to było moje spełnienie marzeń! Niesamowite emocje!


Poza tym, same czekanie w kolejce do Chmielarza, też jest warte zapamiętania. Była to chyba najdłuższa kolejka w jakiej stałam w moim życiu, a przynajmniej nie pamiętam dłuższej 😉 Mimo to czas oczekiwania był naprawdę przyjemny, poznałyśmy naprawdę fajne dziewczyny m.in. @_verybadnews i @aga_slodzi, z którymi te 50 minut przegadałyśmy o książkach i stworzyłyśmy listę polecającą naszych dobrych polskich pisarzy! Najlepsze stanie w kolejce ever!


Oczywiście w ciągu całego dnia spotkałam też wiele dziewczyn, które znam z Instagrama. Z @czytanie.na.platanie przybiłyśmy szybkie piątki w przelocie, biegnąc na kolejne spotkania wpadłam na @__pinklife i @uwaga.czytam, a w kolejce do Małgorzaty Starosty miałyśmy przyjemność chwilę pogadać z @anetaiksiazki, @meridaikniga i @zuzamaniek. Zresztą z @anetaiksiazki i @meridaikniga spotkałyśmy się jeszcze raz tego dnia, w kolejce do Jakuba Małeckiego, co też niesamowicie dobrze wspominam - sama byłam bardzo podekscytowana tym spotkaniem, więc dziewczyny skutecznie mnie uspokajały 😊 Gdzieś tam w międzyczasie spotkałam się też z @dorotbook i @inesoksiazkach, czego oczywiście zapomniałyśmy uwiecznić na zdjęciu! 🙈

Ale wróćmy do spotkań z autorami. Tego dnia udało mi się odbyć jeszcze krótką rozmowę z przemiłą Magdaleną Majcher, z którą miałam przyjemność już widzieć się w zeszłym roku. Swoją drogą udało nam się też wysłuchać części wywiadu, jaki z tą autorką odbywał się na scenie. Majcher zaczyna pisać kryminalnie, mówi, że musiała do tego dojrzeć - mnie bardzo to cieszy, jak na razie przeczytałam tylko jej "Mocną więź", ale była to rewelacyjna lektura. Nie wątpię, że dwie kolejne, które już mam na półce będą równie dobre!
Po tym spotkaniu udało mi się też przywitać z Danutą Awolusi, z którą 1 kwietnia miałam przyjemność przeprowadzić swoje pierwsze spotkanie autorskie w roli prowadzącej (klik!) - pogłaskałyśmy trochę okładkę jej nowej książki "Blisko, coraz bliżej", która już wizualnie prezentuje się wspaniale! Nie wątpię, że środek też taki będzie 😊
Tego dnia udało mi się też spotkać z Małgorzatą Starostą, o czym już wcześniej napomknęłam - Małgosia jest niesamowicie przyjazną i zabawną osobą, więc każde spotkanie z nią to sama przyjemność! A jej ostatnie dwie książki na pewno będę wkrótce czytać!
Kolejne sobotnie spotkanie było z Marcinem Mellerem, którego "Czerwona ziemia" miała premierę 1 czerwca. Nie wiem czy autor był nieśmiały czy zmęczony, ale tutaj niestety za bardzo nie możemy mówić o choćby krótkiej rozmowie - mimo mojego zagadywania nie było żadnej reakcji, przez co odniosłam trochę negatywne wrażenie. Jego książkę oczywiście mam i zamierzam przeczytać, bo przecież nie uważamy, że autor i książka to jedno 😉 Niestety te spotkanie muszę uznać za najmocniej rozczarowujące z tegorocznych targów. 
Dzień zamknęłam spotkaniem z Jakubem Małeckim, moim ulubionym niekryminalnym polskim pisarzem, który (to wiem na pewno!) jest niesamowicie nieśmiały i sam przyznał, że takie spotkanie mocno go stresują. Niepotrzebnie, bo przecież wszyscy uwielbiamy jego pióro i mądrość, którą zawiera w swoich powieściach! Te spotkanie było też trochę utrudnione przez głośną muzykę na stoisku obok - nie wiem co didżej robił na targach książki... 🙈 


No i niedziela! Kolejny dzień pełen wrażeń i, co dosyć zabawne, gdyż był to ostatni dzień targów - właśnie wtedy odkryłyśmy, że w środku Pałacu też są stoiska! Niestety nie było to oznaczone tak, by można było się bez mapki zorientować, więc dopiero gdy szukałam gdzie mam biec na spotkanie, odkryłam, że muszę wejść do środka 😉
Pierwsze spotkanie było jeszcze przed południem - pobiegłam się spotkać z Joanną Wtulich, której pierwszemu kryminałowi w jej karierze ("Za kulisami") miałam przyjemność ostatnio patronować. 
Później chwilę postałam z siostrą w kolejce do Sobczak, niestety kolejka dosyć powoli się przesuwała, więc zostawiłam tam siostrę, a sama ruszyłam na spotkanie z Alkiem Rogozińskim. To te drugie najważniejsze spotkanie w czasie trwania tegorocznych targów!
Kolejka do Alka była równie długa co do Chmielarza, ale na szczęście wypatrzyły mnie w niej @czytaska i @nancychod1955, z którymi czekanie było naprawdę przezabawne! Niesamowicie miło, było się zobaczyć 😊 W tej kolejce czekałyśmy tak długo, że zdążyły do nas jeszcze dołączyć @sloneczna_strona_zycia i @beata_pluciennik


W końcu jednak doczekałyśmy się! Sama nie byłam pewna, czy Alek będzie mnie kojarzył, ale okazało się, że tak! Co więcej naprawdę mocno ucieszył się z naszego spotkania - zostałam wyściskana i dostałam rewelacyjną dedykację! Naprawdę niesamowite spotkanie!


Na wcześniejszym zdjęciu z dziewczynami uwieczniona została też @ann_rk, redaktorka z Czwartej Strony Kryminału, z którą miałam przyjemność chwilę pogadać i w sobotę, i w niedzielę - na szczęście drugiego dnia już pamiętałam, by uwiecznić to na zdjęciu! 😊

Ale wróćmy do autorów, bo jak widać na poniższym zdjęciu, mimo iż niedziela czasowo była trochę krótsza, to spotkań było jeszcze więcej niż w sobotę! Przed spotkaniem z Alkiem udało mi się jeszcze trafić do Marty Kisiel, które komedie kryminalne uwielbiam! A czekając w kolejce wypatrzyłam jeszcze Magdę Stachulę, z którą poznałam się w zeszłym roku - chwilę pogadałyśmy o jej najnowszej książce "Gdzie jest Emma?" i jej planach na przyszłość - jest na co czekać!
Tego dni udało mi się jeszcze chwilę pogadać z Ireną Małysą, autorką książek "W cieniu Babiej Góry" i "Więcej niż jedno życie" - niesamowicie sympatyczna babka! Powypytywałam też Julię Łapińską, która niedawno debiutowała "Czerwonym jeziorem" o dalsze pisarskie plany - będzie kontynuacja o fotografie Kubie! Starałam się też trochę podpytać Annę Kańtoch o kryminalne plany, a i Ryszarda Ćwirleja. Zaraz obok udało mi się spotkać Roberta Małeckiego, który też jest niesamowicie sympatyczny! I ostatnie dwa spotkania z Tomaszem Duszyńskim i Jakubem Ćwiekiem - zdążyłam, udało się! (Czekam na kolejny kryminalne książki obydwu panów, choć i przyznałam im się, że mam jeszcze co nieco do nadrobienia  😉) Ale na pociąg to już musiałam biec 😉


Te trzy dni były naprawdę niesamowite. Przyznam, że wahałam się czy jechać na te targi w tym roku, w poprzednim było fajnie, ale teraz, w porównaniu z tegorocznymi muszę przyznać, że te wypadły o niebo lepiej! Było dużo więcej autorów i dużo więcej spotkań z dziewczynami, które znam zza ekranu. Mam naprawdę dużo niesamowicie miłych wspomnień z tych targów, co na pewno widzicie po nadużywaniu w tej relacji słowa 'niesamowicie' 😉 Bo to naprawdę niesamowite, że w ciągu trzech dni można spotkać tyle osób kochających książki! Tych piszących i tych czytających! Naprawdę niesamowite 😊

A na koniec jeszcze szybka prezentacja moich targowych zdobyczy:


I wracamy do recenzenckiej rzeczywistości 😉 Choć kto wie, może niedługo wybiorę się gdzieś indziej na kolejne targi książki... W końcu takich emocji nic nie zastąpi!
A tymczasem:

Dziękuję za niesamowite spotkania w ciągu tych zaledwie trzech krótkich dni!
Do następnego 😉

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

września 22, 2021

Warszawskie Targi Książki 2021 - relacja

Warszawskie Targi Książki 2021 - relacja
Od 9 do 12 września w Warszawie odbywały się Targi Książki. Była to już 11. edycja tego międzynarodowego wydarzenia, tym razem jednak w innym miejscu - przed Pałacem Kultury i Nauki na Placu Defilad, i o innej porze roku - zawsze odbywały się w maju, teraz ze względu na pandemię zostały przełożone na wrzesień i to rok później, niż były planowane! Prawdopodobnie właśnie ze względu na te zmiany oraz ciągle jeszcze szalejące zagrożenie kolejnym lockdownem część wydawnictw, które zjawiały się zawsze, w tym roku się nie pojawiła, przez co wydarzenie było trochę bardziej kameralne. Dla mnie na pewno to był plus, gdyż te targi były moim pierwszym w życiu takim wydarzeniem, na którym miałam okazję się pojawić! I już teraz miałam pełne trzy dni biegania od stoiska do stoiska, więc nie wyobrażam sobie jak to miałoby wyglądać, gdyby tych spotkań autorskich i wywiadów było jeszcze więcej!

Na miejsce udałam się 10 września, w piątek, gdyż zwyczajowo dzień pierwszy targów przeznaczony jest głównie dla szkół, bibliotek i księgarzy. Z warszawskiego dworca odebrała mnie siostra - Słoneczna Strona Życia, dzięki której w ogóle moje pojawienie się na tych targach było możliwe. I tak ruszyłyśmy na pierwsze spotkania autorskie.
Przed godziną 17:00 udało nam się dobiec do Aleksandry Borowiec, autorki "Gwiazdy Szeryfa" (recenzja - klik!). Dla mnie te spotkanie było ważne przede wszystkim z dwóch powodów: po pierwsze, jej książka została objęta moją patronacką opieką, po drugie, to było moje pierwsze spotkanie autorskie w całym moim życiu! I było naprawdę miło, tym bardziej, że i Ola ucieszyła się na mój widok 😊 Chwilkę porozmawiałyśmy, pośmiałyśmy się, uwieczniłyśmy spotkanie na zdjęciu i trzeba było ruszać dalej!


Drugim punktem naszego piątkowe programu była rozmowa i spotkanie autorskie z Karoliną Macios, autorką  rewelacyjnego "Czarnego morza" (recenzja - klik!) i "Nadchodzącej fali". Na spotkanie nie zdążyłyśmy, ale autorka była na tyle miła, że podpisała nam książki po godzinnym wywiadzie, który przeprowadził z nią Piotr Dobrołęcki, redaktor naczelny magazynu KSIĄŻKI. Autorka okazała się bardzo miłą, zabawną i elokwentną osobą, a rozmowa była tym bardziej interesująca, gdyż mowa była nie tylko o książkach autorki, a również o jej pracy w wydawnictwie - z tym rynkiem związana jest od lat, zna wydawnictwa od kuchni, a teraz jest niezależną redaktorką współpracującymi z tak głośnymi nazwiskami jak np. Wojciech Chmielarz czy Maciej Siembieda. 


Na koniec zrobiłyśmy szybką rundkę po stoiskach wystawców, a ja odwiedziłam namiot czeski, w którym w końcu miałam przyjemność poznać się z paniami pracującymi w Wydawnictwie Afera. I na tym pierwszy dzień targów się dla nas zakończył.


Za to w sobotę plan napięty był od samego południa. Równo o 12:00 miała miejsce rozmowa z Ivą Procházkovą, autorką czeskich kryminałów, z których najnowszy pt. "Zagraj mi na drogę" (recenzja - klik!), zastał objęty moim patronatem medialnym. Rozmowa trwała godzinę i była niezwykle ciekawa! Dotyczyła głównie nowej książki autorki, ale i gdzieś tam pomiędzy, Procházková dzieliła się swoimi doświadczeniami życiowymi, a biorąca też udział w rozmowie Julia Różewicz, tłumaczka i właścicielka Wydawnictwa Afera, opowiadała też trochę o swoich wyborach w tłumaczeniu czeskiej literatury. 
Po rozmowie nadszedł czas na podpisywanie książek oraz pamiątkowe zdjęcia. Kolejka do autorki była spora i ze względu na barierę językową i lekkie zamieszanie w namiocie nie miałam za bardzo okazji z nią prywatnie porozmawiać, ale za to na zdjęciu upamiętnioną mam nie tylko autorkę, ale i Julię Różewicz i graficzkę Kasię Michałkiewicz-Hansen, która odpowiada za wszystkie trzy świetne polskie okładki tej serii. 


W tym samym czasie odbywała się rozmowa z Tomaszem Żakiem, debiutantem, autorem "Trzydziestki". Sama tę lekturę mam ciągle jeszcze przed sobą, ale po tak wesołym spotkaniu, jaki autor zapewnił nam przez tę godzinę, na pewno jestem do książki mocniej zachęcona! Dawno nie spotkałam tak pozytywnie zakręconego człowieka!


Popołudniu spotkałyśmy się z Małgorzatą Oliwią Sobczak, autorką cyklu Kolory Zła ("Czerwień" recenzja klik!, "Czerń" recenzja klik!) i krótko porozmawiałyśmy o jej pisarskich planach na przyszłość - nic oficjalnie nie zdradzam, powiem tylko, że zdecydowanie jest na co czekać!


Sobotni dzień zamknęłyśmy spotkaniem z Magdą Stachulą, autorką thrillerów psychologicznych domestic noir, której książki czytam od lat ("Odnaleziona" recenzja klik!). Było mi więc bardzo miło, kiedy i sama autorka mnie rozpoznała 😊 Znowu chwilkę miło porozmawiałyśmy, powypytywałam o plany na przyszłość - będzie coś na pewno w przyszłym roku! Już czekam!


W ciągu dnia, pomiędzy spotkaniami z autorami, w końcu udało się wypatrzeć w tłumie znajome twarze! W sobotę miałam przyjemność poznać na żywo Jolę z @czytanie.na.platanie, z którą odbyłam, jak na warunki, dosyć długą rozmowę, a z której cieszę się przeogromnie, bo Jola okazała się osobą naprawdę przesympatyczną! W niedzielę udało nam się spotkać na chwilę znowu, a nawet dzięki niej na jednej z rozmów razem z siostrą miałyśmy miejsca siedzące 😊 Drugą osobą, na którą natknęłyśmy się w biegu była Zuza z @zuzamaniek i faktycznie było to spotkanie w biegu - liczyłyśmy, że uda się w ciągu dnia spotkać jeszcze raz na chwilę rozmowy, ale niestety nie wyszło. Miło jednak, że udało się choć zrobić zdjęcie pamiątkowe 😊


Na koniec drugiego dnia targów zrobiłyśmy sobie również siostrzane zdjęcia zarówno z Pałacem Kultury w tle, jak i te upamiętniające nasze blogowe koszulki!



I tak nadeszła w końcu pora na dzień trzeci targów - ostatni. Tym razem książek do podpisów miałyśmy jeszcze więcej, a spotkania zaczynały się już od 11:00! Pierwszym, na które się udałyśmy tego dnia było z Anną Potyrą, autorką cyklu o komisarzu Lorenzie ("Pchła" recenzja klik!, "Potwory" recenzja klik!). Dla mnie to było naprawdę ważne spotkanie, bo sama autorka raczej w mediach się nie udziela (na spotkaniu pochwaliła mi się, że właśnie, po wielu namowach, założyła profil na fb, więc teraz możecie ją znaleźć tutaj - klik!), więc tak naprawdę nie wiedziałam, kto za książkami stoi, a jej cykl kryminalny jest dla mnie wyjątkowy - "Pchła" to był pierwszy mój patronat w ogóle, zaledwie po pół roku istnienia tego bloga, a zarazem był to też debiut autorki w gatunku kryminał. Autorka też od razu mnie rozpoznała, nasza rozmowa była niezwykle przyjemna. Dowiedziałam się trochę o pisarskich planach na przyszłość, a także skąd w ogóle takie ciągotki do tego gatunku literackiego. Było miło i wesoło!


Chwilę później, na tym samym stoisku dopadłyśmy Wojciecha Wójcika, autora książek kryminalnych, m.in. "Kursu na śmierć" (recenzja - klik!), któremu w tym roku miałam przyjemność patronować. Autor zdradził, że jest lekko zestresowany, bo były to jego pierwsze targi, na których pojawił się jako autor, ale i tak chwilkę miło o jego twórczości udało nam się porozmawiać. 


W tym samym czasie odbywało się spotkanie z Magdaleną Majcher, kolejka była spora i duże zamieszanie, ale kiedy już udało się nam dostać do pisarki, to i znalazła się nawet dłuższa chwila na rozmowę - i znowu usłyszałam takie plany pisarskie na przyszłość, że już teraz jestem przyszłorocznych książek naprawdę przeciekawa! Na razie jednak muszę ze wstydem nadrobić "Mocną więź"! Kusi mnie też najnowsza książka autorki pt. "Obca kobieta".


O tej samej porze, co dwa powyższe spotkania, miała miejsce rozmowa z Robertem Małeckim - udało nam się zdążyć na drugą połowę, w czasie której padały pytania od publiczności i chwilę autor opowiadał o serii z Grossem, a i krótko napomknął o najnowszej książce pt. "Najsłabsze ogniwo". Autor wydaje się być człowiekiem niezwykle spokojnym, ale i skorym do żartów, szkoda że nie udało się wysłuchać całej rozmowy, ale jako że to dosyć popularny autor, to na pewno będzie jeszcze okazja do kolejnego spotkania. 


Po rozmowie z Małeckim znowu na szybko trzeba było pędzić do kolejnych autorów. Pognałyśmy więc na stoisku Wydawnictwa Vesper i jako druga załapałam się do kolejki do Artura Urbanowicza, znanego polskiego pisarza powieści grozy, z których najbardziej podobała mi się jego ostatnia książka pt. "Paradoks" (recenzja - klik!). Nie jestem pewna czy autor skojarzył mój blog, ale udało nam się krótko porozmawiać o tej książce, ogólnie o jego twórczości i o tym, że warto testować nowe, a także znowu powypytywałam o najbliższe plany pisarskie. Było naprawdę miło!


W tym samym czasie swoje książki podpisywała Małgorzata Starosta, autorka komedii kryminalnych, której książki od dawna chciałam poznać, a dopiero teraz udało mi się zdobyć jej najnowszy tytuł pt. "Wina wina". Autorka od razu mnie rozpoznała, dała znać, że dobrze zna mój blog i rozumie czytelnicze zabieganie. Było miło, przyjaźnie i naprawdę wesoło! A ja obiecałam, że szybko ukaże się moja recenzja jej najnowszej książki, więc na pewno niedługo tę obietnicę spełnię! 


I znowu trzecie wydarzenie trwające dokładnie w tym samym czasie! Biegiem udałyśmy się na rozmowę z Igorem Brejdygantem, autorem kryminałów i scenarzystą, którego najnowszy tytuł "Wiatr" można było zdobyć przedpremierowo właśnie na tych targach. I książka cieszyła się taką popularnością, że chwilę później, podczas podpisywania książek, właśnie tego tytułu na stoisku zabrakło! Na szczęście autor w W.A.B. wydał więcej książek, więc i tak było co podpisywać 😊 Rozmowa z autorem była bardzo ciekawa, Brejdygant opowiadał o swoich doświadczeniach z gór oraz o trochę pracy scenarzysty filmowego. Naprawdę interesujące tematy!


Pomiędzy, lub w trakcie tych wszystkich spotkań znowu udało się wypatrzeć w tłumie kilka znajomych twarzy. O Joli już wcześniej wspominałam, a już z samego rana, przy stoisku z Anną Potyrą wpadła na nas Asia z bloga czytaska.pl, której wpisom przyglądam się od samego początku mojego bloga, śledzę uważnie jej rozwój, więc naprawdę przemiło było w końcu zobaczyć się na żywo! Już teraz liczę, że niedługo spotkamy się znowu 😊 Chwilę później, przy stoisku z Magdaleną Majcher wpadłam na Malwinę z @zakatek.czytelniczy. Zamieniłyśmy dosłownie trzy słowa, zrobiłyśmy pamiątkowe zdjęcie i okazało się, że grono bookstagramerek jest tu dużo większe! W kolejce do autorki stały też Marta z @misera_ble, Asia z @panda_zksiazka_ i Marta z @bookholiczka_poleca. Z tego szoku, że tyle dziewczyn poznałam w jednym miejscu, zapomniałam o zdjęciach pamiątkowych! Mam nadzieję, że nadrobimy to następnym razem 😉


Na sam koniec zrobiłyśmy sobie już ostatnie siostrzane pamiątkowe zdjęcie i nadeszła pora, by wracać do domu!


To były naprawdę intensywne, mocno zabiegane trzy dni! Mimo powoli rosnącego garbu od noszenia tych wszystkich książek i zmęczenia ścinającego z nóg, moja czytelniczo-społeczna strona jest naprawdę przeszczęśliwa, że w końcu udało mi się uczestniczyć w tak ważnym czytelniczo wydarzeniu! Cudownie było porozmawiać z autorami na żywo, poznać tych, którym książkom mam przyjemność patronować, a do tej pory nasze kontakty ograniczały się do wymiany maili poprzez wydawnictwo. Spędziłam cudowny czas z równie mocno zafiksowaną na punkcie książek siostrą i jej dwójką dzieciaków, które również podzielają naszą miłość do czytania! No i spotkałam w końcu dziewczyny, z którymi od prawie trzech lat znałam się tylko przez blogi i profile instagramowe, a teraz w końcu mogłyśmy ze sobą chwilę pogadać na żywo! Niesamowicie miły czas, mam nadzieję, że wkrótce uda nam się to powtórzyć! I spotkać też nowe osoby, by przecież nasza społeczność jest naprawdę duża!


Dziękuję za cudowne trzy dni!