Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inkbook. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inkbook. Pokaż wszystkie posty

sierpnia 05, 2025

Czytnik Inkbook Solaris, czyli co zrobić, by czytać więcej!

Czytnik Inkbook Solaris, czyli co zrobić, by czytać więcej!

Jak czytać więcej, jak znaleźć więcej czasu na książki? To podstawowe pytanie, które pewnie zadaje sobie każdy maniak czytelniczy - w końcu co miesiąc na rynku pojawia się tyle nowości, tyle ciekawych tytułów, a nasz czas, który możemy poświęcić na lekturę na co dzień jest bardzo ograniczony. Lista interesujących tytułów rośnie, a my zaczynamy czuć frustrację - nie ma czasu, by czytać to wszystko, nie ma pieniędzy, by kupować tyle książek i nie ma miejsca w domu, by je wszystkie składować (choć pewnie każdy z nas marzy o pokoju pełnym książek, prawda? 😉). Frustracja to jednak bardzo niedobre uczucie, może nawet zniechęcić, by czytać w ogóle. Jak temu zapobiec? Myślę, że rozwiązaniem jest czytnik ebooków.
 

Dzięki lekkości i niewielkim rozmiarom, które idealnie wpasowują się w jedną dłoń, po czytnik dużo łatwiej sięgnąć niż po książkę papierową - można to przecież robić jedną ręką! I w nocy! Bo wyświetlacz ma opcję podświetlania. Dzięki aplikacjom oferującym dostęp do ebooków i audiobooków w ramach abonamentu za równowartość jednej książki papierowej, możemy sięgnąć po tysiące (albo tyle, ile jesteśmy w stanie w miesiąc przeczytać 😉). No i właśnie - tysiące książek w urządzeniu ważącym niecałe 200g - to zdecydowana oszczędność miejsca w mieszkaniu, prawda?
 

Zanim powiecie: dla mnie książka to papier - sama też tak mówiłam! Jeszcze osiem lat temu zarzekałam się, że nigdy książek nie będę czytać w innej formie. Względy ekonomiczne i wygoda dostępności lektury jednak skłoniły mnie do cichych testów i teraz, po latach użytkowania, jasno głoszę - czytnik to dla mnie jeden z trzech najlepszych zakupów życia! Zmienił je na lepsze. I to też przetestowałam - kiedy mój pierwszy model Inkbooka odmówił posłuszeństwa, przez tydzień byłam bez, czytałam w papierze i na telefonie i w tym czasie moje oczy mocno ucierpiały, pod koniec tygodnia bolały mnie już tak, że już prawie nic nie widziałam… Więc tak, bezpieczeństwo dla oka dzięki wyświetlaczowi E ink to nie jest żadne oszustwo, naprawdę czyta się jeszcze bardziej komfortowo niż papier - bo przecież wyświetlacz ma funkcję podświetlenia.
 

Od niecałych dwóch miesięcy, od czerwca, mam u siebie najnowszy model czytnika Inkbook - Solaris, o ekranie 6”, wymiary 154 × 112 × 8,4 mm. To nowość na rynku, premiera z lutego tego roku, więc oprogramowanie do niego ciągle jeszcze dostaje częste aktualizacje, które jeszcze bardziej poprawiają funkcjonalność urządzenia. Rozmiar i waga czytelnika są takie, że można z niego korzystać jedną ręką podczas tak naprawdę każdej czynności - sama czytam w łóżku, na bieżni czy w kuchni, kiedy jedną ręką mieszam łyżką w garnku. Bo małe chwile zebrane w ciągu dnia się kumulują - dzięki minucie tu, pięciu tam, pod koniec dnia jestem już w lekturze książki sporo dalej niż byłam go rozpoczynając.
 

Solaris rozmiarem minimalnie różni się pod modeli poprzednich, w pudełku wraz z nim dołączona jest szybka instrukcja i kabelek (wtyczkę trzeba kupić osobno bądź korzystać z USB komputera - ważne jest, by moc nie była większa niż 15W). Do tego modelu Inkbook oferuje etui Duo otwierane w bok, tak jak książka - etui ma gumowy, przezroczysty tył (widać ładnie kolor czytnika), a przód materiałowy, w różnych kolorach. Aktualnie zarówno na czarnym, jak i niebieskim etui mocno widać odciski palców, ma to być jednak poprawione w przyszłości. Pozostałe kolory podczas użytkowania prezentują się równie dobrze, co po wyjęciu z opakowania. Sam czytnik Solaris dostępny jest w siedmiu kolorach.
 

Z tego sprzętu można korzystać na wiele sposobów - przede wszystkim oczywiście można na nim czytać ebooki w przeróżnych formatach: mobi, epub, pdf to absolutna podstawa. W mobi i epub dostępnych jest wiele opcji ułatwiających czytanie - zmiana wielkości i rodzaju czcionki, marginesów, odstępów interlinii to absolutna podstawa, można też zaznaczać tekst, robić notatki, a także korzystać z tłumacza Google. 

Nowością w tym modelu jest możliwość zamiany tekstu na dźwięk - wystarczy podłączyć przez bluetooth słuchawki.

PDF-y też w tym modelu przeszły zmianę - teraz każdy rodzaj pdf-a można otworzyć w trybie reflow, czyli konwertować tak, by móc dopasowywać czcionkę do swoich potrzeb. To naprawdę duża poprawa w porównaniu do poprzednich modeli - docenią to ci, którzy z tego formatu plików korzystają na co dzień. Niestety przez to pdf-y utraciły możliwość zaznaczania słów i robienia do nich notatek - pozostała tylko możliwość zaznaczenia całej strony (na ten moment, w którym piszę recenzję, nie tracę jednak nadziei, że któraś z kolejnych aktualizacji to poprawi). Ebooki na czytnik można przenieść albo poprzez kabelek z komputera albo poprzez funkcję wysłana ebooka na przypisany do swojego urządzenia mail - łatwo można go znaleźć w ustawieniach, wtedy wystarczy na chwilę włączyć WiFi.
 

Drugim sposobem korzystania z czytnika są aplikacje - najpopularniejsze to Legimi, EmpikGo i Storytel. Sama na razie przetestowałam tylko pierwszą, ale działa sprawnie, aplikacja jest stworzona specjalnie dla tego czytnika, więc nie powinno być z nią problemów. I tu oczywiście jest możliwość dostosowania wyświetlania książki do swoich potrzeb, a WiFi jest potrzebne tylko w chwili przeglądania katalogu i pobierania książek. Przez Legimi, jak i inne aplikacje, można też oczywiście książki słuchać w formie audiobooka.
 
Audiobooki i specjalnie do tego aplikacje to kolejna możliwość, jaką gwarantuje nam ten czytnik. Nie jest to więc już tylko czytnik ebooków, ale i audiobooków! Sama na razie niewiele z tej opcji korzystałam, działa nie aż tak sprawnie jak na telefonie, niemniej jednak różnica jest naprawdę niewielka, więc przyjemnie jest wiedzieć, że i na czytniku jest taka możliwość. Może nawet znajdą się tacy, co będą woleli słuchać książek przez czytnik, a nie przez telefon?


Solaris ma możliwość pobrania na urządzenie naprawdę wielu różnych aplikacji - można na nim czytać prasę, czy korzystać z Google Drive. Można też po prostu wejść w przeglądarkę internetową i pobrać, co się chce - urządzenie jest kompatybilne z Androidem.
 

Samo korzystanie z czytnika jest bardzo intuicyjne. Solaris ma trzy ekrany główne - pierwszy to biblioteczka, w której można układać swoje książki według potrzeb, drugi to statystyki i ostatnie aplikacje, trzeci to szybki dostęp do ustawień. Sam ekran dobre reaguje na dotyk, można się nim posługiwać jak telefonem - klikać, przeciągać palcem, wszystko naprawdę ładnie działa, a czas reakcji jest dużo szybszy niż w poprzednim modelu. Na górnym pasku ekranu są wszystko najpotrzebniejsze funkcje: podświetlenie (zarówno moc, jak i barwa, naprawdę świetna sprawa, do czytania w pełnym słońcu i w najczarniejszą noc!), WiFi, Bluetooth, stopień naładowania baterii i zegar. By wejść w każdą z tych funkcji wystarczy przytrzymać na niej palec.


Poza tym urządzenie zaopatrzone jest w przyciski - po bokach i na dole - służą do przewracania stron i powrotu do poprzedniego ekranu. Na razie trzeba włożyć trochę siły, by faktycznie takim przyciskiem kliknąć (zapobiega to przypadkowym kliknięciom), ale liczę na to, że i to jeszcze w aktualizacjach zostanie poprawione. Z tyłu czytnika jest przycisk wyłączania i usypiania, choć jeśli korzystać się z etui, to jego zamknięcie samo z siebie czytnik usypia.
 

Jak oceniam Solaris w porównaniu do poprzednich modeli?
Pozytywnie, podoba mi się trwałość baterii i poprawienie szybkości reakcji czytnika. Nadal zachwycam się szerokim wachlarzem dopasowania podświetlenia do swoich potrzeb, w tym modelu jestem też bardzo zadowolona z możliwości otwierania każdego pdf-a w formie reflow. Możliwe, że z czasem przekonam się też, by więcej korzystać w niego w formie audio.

Co zmieniło się na minus? Na pewno etui - dla mnie mniej wygodne jest te otwierane na bok, które straciło też tę fajną funkcję bycia stojakiem dla czytnika, jak to było przy etui Yoga. Wydaje się też mniej trwałe – po dwóch miesiącach użytkowania jest już chybotliwe. Brak możliwości zaznaczenia słowa w formacie pdf też mi przeszkadza - trudniej jest zaznaczać cytaty, które wykorzystuję w recenzjach. Brakuje też paska z szacowanym czasem na lekturę, który był tak przydatny w Calypso Plus (recenzja –klik!), a guziki fizyczne powinny jednak po obydwu stronach mieć możliwość przewracania strony i cofania, co jednak mam nadzieję, zostanie jeszcze poprawione.
 

To jednak detale, które zauważam ja, korzystając z czytnika naprawdę intensywnie i przede wszystkim w formacie pdf-ów. Ogólnie czytnik to perełka, coś niesamowicie wygodnego dla czytelników, coś co kompletnie zmienia komfort lektury. Sama nie pamiętam, kiedy ostatnio czytałam książkę w papierze - chyba próbowałam wtedy, kiedy zepsuł się mój pierwszy czytnik, ale i wtedy wolałam niszczyć oczy przy telefonie, niż sięgać po niewygodny papier - bo przyznajcie, zapach zapachem, ale jednak funkcjonalność czytania książki w papierze jest dużo mniejsza niż z takim małym i lekkim urządzeniem, które nie męczy oczu! Nie wiem jak wyświetlacz E ink działa, ale jest naprawdę genialny!
Sumując wszystkie plusy i minusy – widać, że firma Inbook idzie w dobrą stronę. Oferuje w jednym urządzeniu tak dużo różnych funkcji, jak chyba żadne inne, a do tego każda aplikacja działa na nim sprawnie i całkiem szybko, co jest dużą poprawą w stosunku do Calypso Plus. Zmieniając model czytnika potrzeba chwili, by się do Solarisa przyzwyczaić, a ci, co będę z czytnikiem zapoznawać się od tego modelu, szybko wszystko złapią - urządzenie jest naprawdę bardzo intuicyjne.
 

Aktualnie na stronie inkbook.pl trwa wakacyjna promocja - czytnik Solaris w różnych kolorach w towarzystwie etui i bawełnianej torby znajdziecie w bardziej przyjemnej cenie 578zł! To ponad sto złotych oszczędności w porównaniu do ceny normalnej, którą można wydać na nowe ebooki bądź abonament na platformach dostęp do nich oferujący!
 

Recenzja powstała we współpracy z firmą Inkbook.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

grudnia 22, 2023

Na jakim sprzęcie czytać ebooki? - czytnik inkBOOK Calypso Plus

Na jakim sprzęcie czytać ebooki? - czytnik inkBOOK Calypso Plus

Teraz się do czegoś przyznam - to, że widzicie na zdjęciach przy recenzjach książki papierowe, wcale nie znaczy, że czytam je właśnie w tej formie. Na rok przed powstaniem bloga, czyli w 2018 po wielu, wielu namysłach, przeanalizowaniu za i przeciw, zdecydowałam się na zakup pierwszego w moim życiu czytnika ebooków.  Padło na firmę inkBOOK - po pierwsze, to polska firma (z siedzibą we Wrocławiu), po drugie, mocno chwalona, po trzecie, czytniki, jakie oferują, są w atrakcyjnej cenie, po czwarte, można go było kupić na raty wraz z Legimi. I tak z osoby, która twierdziła, że nigdy w życiu, tylko książki papierowe, a wszystko inne, to nie książka, stałam się kimś, bo uważa, że zakup czytnika to był jeden z trzech najlepszych zakupów w całym moim życiu (drugi to Legimi! O którym możecie poczytać tu - klik!). Teraz, po 6 latach użytkowania, czytam książki tylko na czytniku, więc w listopadzie przeżyłam prawdziwą tragedię, gdy w końcu mój inkBOOK padł. Był to inkBOOK Prime, staruszek, który służył mi wiernie lata. Przez te kilka dni, gdy zostałam bez czytnika, próbowałam czytać w papierze, ale też i na tablecie, i telefonie - każda inna forma była dla mnie i dla moich zmęczonych czytaniem oczu prawdziwą męczarnią. Dlatego, gdy tylko pojawił się u mnie kurier z paczką z inkBOOKa, z nowym czytnikiem Calypso Plus byłam bardzo szczęśliwym człowiekiem i oczywiście od razu przeszłam do testów. Co oferuje czytnik Calypso Plus? Co się zmieniło w porównaniu do czterech modeli do tyłu? I dlaczego w ogóle warto rozważyć zmianę z papieru na czytnik? O tym wszystkim poniżej!


Czytnik inkBOOK Calypso Plus pojawił się na rynku w grudniu 2020 roku. Już prezentacja czytnika w momencie jego otwarcia jest bardzo dopracowana. Zapakowany jest w pudełko, wielkościowo przypominające książkę, tak samo się otwierające. W środku z lewej strony mamy spis danych technicznych czytnika, po prawej czytnik w osłonce i kabelek do ładowania. Pod czytnikiem znajduje się krótką instrukcja obsługi (po polski i angielsku), a gdy już czytnik włączymy, w środku znajdziemy wgraną instrukcję dłuższą. 


Wielkościowo czytnik idealnie wpasowuje się w dłoń. Liczy 6", 159x114x9cm, jest też super lekki, waży 155g. Posiada przycisk po obydwu stronach ekranu - góra i dół - które są bardzo wygodne do "kartkowania" ebooka, gdy czyta się trzymając czytnik w jednej ręce. Nowością w tym modelu (a chyba i w poprzednim Calypso) jest też przycisk na dole na środku czytnika - to przycisk wróć, który cofa o jeden krok w aplikacji do tyłu (czyli np., gdy mamy otwarty ebook i naciśniemy przycisk, to pojawia nam się ekran główny aplikacji, w jakiej czytamy). 
Na specyfikacji technicznej sama niezbyt się znam, więc trudno mi o tym opowiedzieć, jednak kiedy na szybko konsultowałam się z osobą obeznaną w temacie, to dostałam odpowiedź, że jest technicznie naprawdę bardzo dobry. Ma dobry procesor, 1024MB pamięci RAM i 16GB pamięci wewnętrznej, jest też możliwość dołożenia karty SD czego mój stary czytnik nie miał, a myślę, że to będzie bardzo przydatna funkcja. Miejsce do wpięcia ładowarki i włożenia karty SD jest na dole czytnika.


Z lewej górnej strony tyłu czytnika znajduje się guzik włącz/wyłącz/uśpij. Co widać na zdjęciu, tym razem zdecydowałam się na czytnik w kolorze. Mój pierwszy Prime był klasyczny, czarny, teraz chciałam coś weselszego, więc padło na kolor pomarańczowy. I dla mnie był to wybór doskonały, dodaje mi energii, a z etui prezentuje się jednocześnie elegancko i wesoło. Oczywiście kolorów do wyboru jest dużo więcej, poczynając od klasyki, czyli czarnego, poprzez czerwone, różowe, złote, żółte, niebieskie, zielone aż do mojego pomarańczowego. Każdy więc znajdzie coś dla siebie, kolory są śliczne, soczyste, więc i o stronę wizualną inkBOOK zadbał w pełni. Detal, ale istotny przy codziennym użytkowaniu.


Wspomniałam już o etui - na co dzień korzystam z etui funkcjonalnego Yoga, które stworzone jest z fajnego materiału, który spokojnie można czyścić wilgotną ściereczką. Funkcjonalne jest z kilku powodów: po pierwsze, jest ochroną dla czytnika. Ładnie zabezpiecza wszystkie rogi i ekran, a jednocześnie zostawia wąski pasek, przez który widać kolor czytnika. Ja zdecydowałam się na etui czarne, ale tak samo jak czytnik, dostępne jest w kilku kolorach do wyboru. 
Po drugie, zamykając klapkę etui czytnik przechodzi od razu w tryb uśpienia, więc nie trzeba już klikać w guzik wyłączający. 
Po trzecie, etui można postawić, co stawia czytnik w pozycji stojącej, co jest bardzo wygodne, czy np. czyta się siedząc:


Po czwarte, dla mnie wygodniej jest trzymać czytnik w ręce wraz z etui - może wtedy waży ciut więcej, jednak nie trzeba się wysilać, by czytnik trzymać palcami, a po prostu zahacza się dłonią o przerzuconą do tyłu klapkę z etui. 

Kwestie wizualne mamy więc już omówione, przejdźmy do tego, co dostajemy po uruchomieniu. Oczywiście czytnik jest w języku polskim (chyba już pierwsza plansza jest tą z wyborem języków), bardzo szybko następuje pierwsze uruchomienie. Wszystkie funkcje czytnika są bardzo intuicyjne, zawarte albo w ustawieniach, albo w górnym pasku ekranu, więc jego użytkowanie jest proste i wygodne. Ekran wyświetla się inaczej niż ekran telefonu, komputera czy tabletu - to E ink, czyli coś imitujące papier prawdziwy. Czytam od lat i mogę zagwarantować, że nie męczy oczu, czyta się naprawdę doskonale. Lepiej niż tradycyjny papier dlatego, iż czytnik oferuje podświetlenie i to kolejna zmiana, która nastąpiła w modelach:


W Prime można było regulować tylko jasność i przyznam, że na warunki nocne, w czasie, gdy nie pali się żadne światło, czytnik był nieco za jasny. Tutaj ten problem został całkowicie wyeliminowany, podświetlenie ma bardzo duży zakres, tak że można sobie dopasować idealnie do warunków otoczenia. Bo na czytniku można czytać nie tylko w normalnych warunkach i w całkowitych ciemnościach, ale i w pełnym słońcu - nie odbija refleksów. Dodatkową funkcją jest też barwa podświetlenia - od zimnej białej, bo ciepły brąz. Tego w Prime nie było, więc dopiero teraz widzę, jaką zmianę robi sama barwa - w ciemnościach wygodniej czytać w ciepłych kolorach, za dnia lubię sobie zmienić na nieco zimniejszy. Ta zmiana w jasności  i barwie jest jedną z tych, które cenię sobie najmocniej. 

Sama czytnik wykorzystuję na dwa sposoby - poprzez aplikację Legimi, ale także do czytania pdf-ów, czasami też ebooków w formie epub lub mobi. Plik na czytnik można przenieść bardzo łatwo - albo przez kabelek podłączając do komputera, albo na karcie SD lub w funkcji "wyślij książkę na swój czytnik" - po otwarciu tej funkcji wyświetla się przypisany do tego czytnika adres e-mail, poprzez który w załączniku można przesłać sobie własny plik - wystarczy włączyć internet i chwilę poczekać i gotowe!


Czytnik przy włączeniu ma już zainstalowanych kilka aplikacji, a tych których nie ma, znajdziemy je w "inkBOOK plus" - pierwsza jest Legimi, ale jest sporo innych do wyboru - empikGO, publio, woblink, masa innych, a co ciekawe, jest też Storytel, gdyż czytnik poprzez Bluetooth można łączyć ze słuchawkach i z poziomu tego urządzenia słuchać audiobooków. Sama ze Storytel nie korzystam, więc tej funkcji jeszcze nie przetestowałam, teraz dotarłam do informacji, że na Legimi też da się włączyć opcję z audiobookami, nie wiem tylko jeszcze jak - sprawdzę i dam znać!


Czytnik ma również już wgrany tłumacz Google, dzięki czemu z łatwością można korzystać z książek w innych językach. Oczywiście jest też normalny dostęp do internetu, a także nowość - można na czytniku czytać prasę! 

Ja jednak mocno cenię sobie wygodne czytanie pdf-ów. Można dostosować sobie wielkość czcionki, można zaznaczać cytaty, dodawać zakładki i notatki. Bardzo wygodnie przy samym czytaniu, a także przy czytaniu pod recenzję!


W porównaniu do Prime kolejna nowość: czytnik widzi rozdziały, według których pdf jest podzielony, na dole wyświetla pasek postępu lektury, a co bardzo istotne - pokazuje czas, jaki zajmie nam lektura. I faktycznie czytnik ten czas liczy - obserwowałam, że dopasowuje się do tego, ja szybko czytam stronę. Świetna opcja, gdyż zawsze zakładam, że książkę przeczytam szybciej, niż czytam faktycznie, więc przy czytaniu książek do recenzji jest to dla mnie naprawdę bardzo przydatna funkcja.


I tak czytanie pdf-ów na Calypso Plus jest dużo łatwiejsze i bardziej funkcjonalne niż w Prime, na razie przeczytałam na nim bodajże trzy pdfy, więc jestem ciągle w fazie testów, ale zmiany, które odkryłam mocno mnie satysfakcjonują. 

To teraz skupmy się na Legimi! Tu dużych zmian nie ma - wizualnie kontrast w wyświetlaniu okładek jest większy. Z samego Legimi korzysta się bardzo łatwo, można przeglądać katalog książek, pobierać na czytnik i czytać. Można dostosować czcionkę, wielkość, rodzaj, marginesy, interlinie, może wyświetlać czas do końca rozdziału bądź ilość stron do końca rozdziału. 


Jedyna zmiana, jaką zauważyłam przy korzystaniu z tej aplikacji, to to, że przy włączonej książce z ekranu znika ten górny pasek z podświetleniem i godziną - oczywiście wystarczy ruch ręką z góry z dół, by pasek się pokazał, jednak sama wolałam go w opcji, gdy był widoczny na stałe - mogłam w ten sposób kontrolować czas, co dla mnie jest kwestią istotną. To jednak sprawa personalna, z tego co czytałam, ten model, kiedy pojawił się na rynku, ten pasek cały czas miał widoczny, dopiero narzekania konsumentów wprowadziły zmianę w systemie. Może gdzieś w ustawieniach da się go przywrócić? Nie wiem, na pewno nie w ustawieniach podstawowych, ale jeszcze będę szukać. Albo po prostu się przyzwyczaję 😉


Oczywiście korzystając z czytnika należy mieć na uwadze, że działa on inaczej niż telefon, czas reakcji urządzenia jest nieco dłuższy, ale przy samym przewracaniu stron kompletnie to nie przeszkadza (poza guzikami strony po prostu przerzuca się poprzez kliknięcie w ekran, lewo - prawo - a środek to ustawienia podstawowe, z którym można przejść do zaawansowanych.


Myślę, że opisałam Wam podstawowe funkcje czytnika, z których sama od lat korzystam, choć nie wątpię, że jeszcze wiele przede mną do odkrycia - Calypso Plus mam dopiero od dwóch tygodni, ale jestem z niego zadowolona. Podsumujmy sobie więc:
  • czytnik jest lekki i świetnie dopasowany do dłoni
  • ekran imituje papier w sposób nieszkodliwy dla wzroku, a czego nie ma w książce papierowej: ekran można podświetlić - jest opcja jasności i barwy, można też dopasować rodzaj i wiekość czcionki
  • dzięki temu, że waży niewiele, można korzystać z niego jedną ręką, po książkę siegamy częściej - w nocy w łóżku, podczas ćwiczeń np. na bieżni, w chwili, gdy w garnku gotuje się zupa. Sama dzięki czytnikowi mam więcej czasu na lekturę.
  • no i chyba najważniejsze - jeden lekki czytnik o pojemności tysięcy książek! Które można wrzucić na czytnik w sposób wygodny, albo po prostu pobrać na Legimi i można czytać całkowicie bez dostępu do internetu. 
  • bateria dobrze trzyma, producent obiecuje tydzień użytkowania na jednym ładowaniu, to oczywiście zależne jest od czasu lektury, podświetlania i korzystania z internetu czy bluetootha  - ja ładuję częściej, ale też na pewno nie tak często jak telefon.

Dla mnie czytnik to urządzenie zmieniające życie, teraz naprawdę nie wyobrażam sobie bym miała wrócić do czytania książek papierowych, choć zarzekałam się lata temu, że przecież dla mnie tylko papier. A jednak wygoda, komfort czytania zmieniły moje podejście - teraz wystarczy, że wychodząc z domu wrzucę do torebki leciutki czytnik i mogę czytać w drodze co chcę. Czytam w nocy, czytam na bieżni, czytam przy śniadaniu. Wygodnie, łatwo i bez wysilania wzroku. Czy może być lepsza opcja dla miłośnika literatury?


W czytnik inkBook Calypso Plus i etui Yoga możecie zaopatrzyć się w większych marketach elektronicznych, na allegro, lub po prostu na stronie producenta. Aktualna cena czytnika to 549zł, z opcją rozłożenia na raty i 3letnią gwarancją. Etui kosztuje 79zł. Zapraszam gorąco na stronę inkBOOKa, są tam także dostępne różne pakiety, można np. kupić od razu z dostępem do Legimi, tak samo jak na stronie Legimi można ten czytnik kupić w ratach (tak jak ja kupiłam swój pierwszy czytnik Prime). 

Mamy teraz jednak okres świąteczny, więc inkBOOK przygotował specjalną promocję - za cenę 539zł można kupić czytnik Calypso Plus, etui (obydwa w wybranych przez siebie kolorach), dodatkowo dostaje się kubek widoczny na zdjęciu i herbatkę świąteczną, a to wszystko ładne zapakowane w folię z zieloną kokardę. Idealny prezent dla siebie czy innego zapalonego książkoholika!


Wszystkie dokładne informacje, ceny, specyfikację techniczną i inne opcje znajdziecie na stronie inkbook.pl - klik!


Post został przygotowany w ramach współpracy z firmą inkBOOK.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

grudnia 10, 2023

Książka na świąteczny prezent V

Książka na świąteczny prezent V

Ho, ho, ho! Za dwa tygodnie Święta! Najwyższa więc pora pomyśleć o prezentach pod choinkę, a w tym temacie, jak co roku, Kryminał na talerzu śpieszy z pomocą! Bo przecież dla wszystkich miłośników książek nie może być nic lepszego do podarowania niż książka, prawda? No, w tym roku mam dla Was jedną nie do końca książkową propozycję, ale o tym za chwilę, na samym końcu tego postu 😊 

W tym roku proponuję Wam same powieści kryminalne, ale jakże od siebie różne! i Każda jedna zasługuje na uwagę, co możecie wywnioskować po liczbie propozycji - w poprzednich latach ograniczałam się maksymalnie do dziesięciu tytułów, w tym nie dałam rady - jest jedenaście, bo po prostu z żadnego nie umiałam zrezygnować! I mamy tu: mocno zimowe, surowe i poważne powieści kryminalne, są też historie toczące się ze świętami w tle, a także coś na poprawę nastroju - kryminały z dodatkiem humoru! Dla każdego coś dobrego 🎁

Dla ułatwienia wyboru pod każdym zdjęciem z książkową prezentową propozycją znajdziecie krótki opis, link do mojej recenzji oraz link do porównywarki cenowej - udanych zakupów! 😊


Zimowe, dające do myślenia powieści kryminalne
W tej kategorii znalazło się aż pięć tytułów, które w tym roku mocno zapadły mi w pamięć. W nich zima, śnieg czy mróz odgrywają ważną rolę, nadają książce niesamowitego zimowego klimatu, mimo że fabuła toczy się w bardzo różnych okresach - poczynając od listopada, aż na kwietniu kończąc!

1. "Mam do pana kilka pytań"
Rebecca Makkai
Zaczynamy tytułem, który kryminałem jest dopiero w drugiej kolejności. Przede wszystkim jest to głęboka i wstrząsająca literatura piękna, niesamowicie mocno osadzona w naszej współczesności i problemach jakie teraz każdą świadomą osobę mocno zaprzątają. Dla mnie jest to najlepsza powieść roku 2023, jedyne 10/10, więc nie mogłam jej w tym spisie nie umieścić! Tym bardziej, że bohaterka powraca do swojej dawnej szkoły w przerwie międzysemestralnej, tej zimowej, więc śnieg i mróz jest tam wszechobecny. 



2. "Niegodziwość ojców"
Åsa Larsson
Ten tytuł to już prawdziwy kryminał, jeden z najlepszych z jakimi miałam do czynienia w tym roku, bardzo bliski ideału! Napisany pięknym, spójnym, płynnym językiem, z mocnym skupieniem na postaciach i oddaniu tła - północy Szwecji, która nawet w kwietniu jest nadal pokryta głęboką warstwą śniegu... Książka liczy ponad 600 stron, ale jest to jej atut - dzięki temu każdy aspekt tej powieści dostaje tyle miejsca do omówienia, ile na to zasługuje!



3. "Źródła Wełtawy"
Petra Klabouchová
To kryminał czeski, utrzymany w dosyć ponurym klimacie małomiasteczkowej biedy i zaściankowości, w którym historia współczesna miesza się z tłem historycznym, tematami z czasów II wojny światowej, które mocno odcisnęły piętno na szumawskiej społeczności. Oczywiście i tu śnieg odgrywa pewną znaczącą rolę, przez niego scena odnalezienia ciała ofiary bardzo długo nie chce wyjść z głowy... To kolejna historia spokojna, mocno skupiona na postaciach. A zarazem książka, na okładce której znajdziecie logo Kryminału na talerzu!



4. "Skazani za życia" 
Marco De Franchi

To kolejny tytuł z logiem Kryminału na talerzu na okładce. Włoski kryminał, którego akcja rozciąga się na dłuższy okres czasu, jednak jest tu pewna zimowa, śnieżna scena, która do tej pory nie chce wyjść z mojej głowy, ba! Jak tylko pomyślę o tym tytule, to właśnie ona staje mi przed oczami. To coś, co będzie prawdziwą perełką dla tych, którzy lubią wątek sztuki w powieściach, dobrą akcję i niesamowicie zbudowaną, zaskakującą intrygę kryminalną. No i włoski klimat małych miasteczek!



5. "Bez tchu"
Amy McCulloch
A to coś dla fanów wspinaczek wysokogórskich, tych, którzy lubią testować wytrzymałość własnego ciała. No, a przynajmniej o niej czytać! Sama się nie wspinam, ale książki, w których człowiek walczy z przeciwnościami natury, w których on sam wystawia się na testowanie swoich granic, zawsze mocno do mnie trafiają. Tu historia spisana została po tym, jak autorka sama weszła na szczyt, o którym pisze - Manaslu w Nepalu, jeden z czternastu ośmiotysięczników. Jest okropnie zimno, jest masa śniegu i ludzie, który wspinają się po śniegu i lodzie coraz wyżej i wyżej... Oczywiście jest też intryga kryminalna, która mocno zaznacza się w drugiej części powieści.



Powieści kryminalne ze świętami w tle
W tej kategorii znalazły się trzy tytuły, w których oczywiście zagadka kryminalna jest na pierwszym miejscu, jednak wszystko rozgrywa się w okresie świąt Bożego Narodzenia... Wigilia, święta i prezenty stoją więc w mocnym kontraście do okrutnej zbrodni.

1. "Samotna noc"
Charlotte Link

Historia zaczyna się w połowie grudnia, bohaterowie szykują się już do nadchodzących świąt Bożego Narodzenia. Jest mglisto, jest śnieżnie, pora kupować choinki, myśleć o prezentach, jednak część postaci na święta w ogóle się nie cieszy - uwiera ich samotność, której nie chcą. To jest bardzo wyraźne tło, dodającego tego zimowego, okołoświątecznego klimatu historii, jednak ważniejsze są tu i tematy, jakie ta historia porusza i same nieszablonowe, zmuszające do zastanowienia postacie... Mała angielska miejscowość, a w niej ludzie skomplikowani, pośrodku których grasuje morderca.



2. "Rodzinna gra"
Catherine Steadman
Ta historia co prawda zaczyna się już w listopadzie, ale czytelnik od początku wie, że jej wielki finał rozegra się w czasie świąt Bożego Narodzenia! I to właśnie święta są tu tym wyzwalaczem dziwnych zachowań postaci, arystokratycznej amerykańskiej rodziny, z którą bohaterka musi się zapoznać, zanim wyjdzie za mąż za dziedzica fortuny... To bardziej thriller psychologiczny niż kryminał, w którym autorka bawi się czytelnikiem, prowadzi z nim podobną grę, do tej, jaką prowadzą pomiędzy sobą postacie... Dobra historia, w której tradycje świąteczne grają ważną rolę!


3. "Morderstwo w świątecznym ekspresie"
Alexandra Benedict
Tę kategorię zamykamy książką, która już samym tytułem nawiązuje do świąt, ale i do klasyki kryminału. To lekka zmyłka - nawiązania do klasyki gatunku znajdują się z początku powieści, później jednak przeradza się ona w prawdziwie poważną, ważną powieść współczesną. Święta są, bo przecież historia toczy się właśnie w przeddzień, jak i w samą Wigilię Bożego Narodzenia, jednak poza tym, że bohaterowie o świętach mówią i zajadają świąteczne smakołyki, to jednak uwaga czytelnika, i sam klimat powieści kierowane są gdzie indziej. Na mnie książka wywarła spore wrażenie, pamiętam, że uroniłam nad nią nawet kilka łez. Dobra lektura, choć opowiada głównie o kobietach, to i mężczyźni dla zrozumienia istoty poruszanych w niej problemów, powinni się z nią zapoznać. 
I wydana jest ładnie, bo choć w miękkiej oprawie, to w środku okładki są wydrukowane przyjemne pociągi - bo tak, historia właśnie toczy się w pędzącym pociągu!



Kryminał z dodatkiem humoru
W ostatniej tegorocznej prezentowej kategorii znalazły się trzy tytuły: komedia kryminalna, kryminał cozy crime oraz powieść kryminalna mocno osadzona na klasyce gatunku. Zatem są to powieści lekkie, mimo że ciągle zbrodnia i intryga kryminalna odgrywają w nich jedną z głównych ról. Można się jednak przy nich dobrze bawić, nie trzeba się obawiać szokujących opisów, a raczej spodziewać uroczych historii, które poprawią czytelnikowi nastrój!

1. "Zawsze coś"
Marta Kisiel
Ten tytuł sprawił, że ja w tym roku już raz święta przeżywałam i tak dobrze się przy nim bawiłam, że na tyle okładki znajdziecie logo Kryminału na talerzu. To komedia kryminalna, mocno zimowa, mocno zabawna, w której charakterna Tereska wraz z synem utknęła u swojej rodziny, z którą nie widziała się od lat... A teraz wspólne przygotowują się do świąt, przy okazji rozwiązując tajemnicę pewnego morderstwa! Coś dla fanów zabaw słowem, wybuchów śmiechu i nieszablonowych rozwiązań fabularnych!



2. "Morderstwo w zimowy dzień"
Marryn Allingham
To reprezentant kryminału cozy crime, który przenosi czytelników do roku 1956 i choć nie toczy się stricte w święta, to atmosfera zimowa jest wszechobecna. Małe angielskie miasteczko, walka z powojennymi konsekwencjami i śmierć, która może być, ale wcale nie musi być zbrodnią. Mimo że brzmi to bardzo poważnie, to książka utrzymana jest w lekkim, bardzo uroczym stylu, a to wszystko dzięki przebojowej głównej bohaterce - Florze Steele, księgarce, która wraz z autorem kryminałów przygląda się zbrodniom, do których dochodzi w ich małym spokojnym miasteczku... To tom drugi serii, którą naprawdę w tym roku pokochałam, więc nie mogło go w tym zestawianiu zabraknąć!



3. "Wigilijna zagadka"
Małgorzata Starosta
Książka, którą zamykamy tegoroczne prezentowe zestawienie to powieść kryminalna mocno osadzona na klasyce gatunku, zatem na samej zagadce, na dedukcji i na dobrych kreacjach występującej w niej postaci. Mamy tu szetlandzką wyspę, miliardera, który zaprasza wąskie, sześcioosobowe grono na przedświąteczną kolację... Zatem wszystko oparte jest na tym mocno znanym motywie zamkniętego pokoju, zamkniętego grona podejrzanych! Oczywiście lekki styl powieści sprawia, że historia nie przytłacza, czyta się ją z przyjemnością.



A teraz to, co zapowiadałam jako nie całkiem książkową propozycję, 
ale równocześnie coś, co bardzo ułatwi życie każdemu miłośnikowi lektury... czyli
Czytnik inkBOOK Calipso Plus
Nie ukrywajmy - jest to propozycja prezentowa dużo większa niż po prostu książka, ale i coś, co może zmienić życie czytelnicze tego, który prezent taki otrzyma. Piszę o tym, bo sama teraz musiałam zmienić czytnik i od kilku dni cieszę się właśnie tym nowym modelem, który już teraz Wam polecam. Czytnik zapewnia niesamowity komfort czytania, sięgnięcie po lekturę wraz z nim jest dużo łatwiejsze, szybsze i wygodniejsze niż w formie papierowej. 
Aktualnie inkBOOK przygotował specjalną świąteczną ofertę, w której w fajnej cenie można kupić czytnik Calipso Plus bądź Focus wraz z etui, kubkiem i świąteczną herbatką widocznymi na zdjęciu. Wszystko to jest ładnie razem zapakowane w folię, przewiązane zieloną kokardą - dla książkoholika chyba nie ma lepszego prezentu! No, chyba że do czytnika dołączony jest od razu abonament z Legimi... 😉

A tutaj możecie przejrzeć sobie świąteczną ofertę czytników inkBOOK - klik!



Mam nadzieję, że moje tegoroczne propozycje dostarczyły Wam wielu fajnych inspiracji, pomogły zdecydować, co dla Was i Waszych bliskich może okazać się naprawdę trafionym i dającym radość prezentem pod choinkę!
Posty z propozycjami prezentowymi z poprzednich lat znajdziecie tu:
Zajrzycie i tam, w końcu książki nigdy nie tracą swojej aktualności!


Spokojnych i zaczytanych świąt!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!