kwietnia 29, 2024

"Tajemnica lekarki" Leslie Wolfe

"Tajemnica lekarki" Leslie Wolfe
Autor: Leslie Wolfe
Tytuł: Tajemnica lekarki
Tłumaczenie: Ewa Ratajczyk
Data premiery: 10.04.2024
Wydawnictwo: Mando
Liczba stron: 336
Gatunek: thriller psychologiczny / medyczny
 
“Tajemnica lekarki” to pierwsza książka Leslie Wolfe, jaka ukazała się w Polsce. Jednak na rynku rodzimym, czyli amerykańskim, to znana bestsellerowa autorka - pisze już od ponad dekady, na swoim koncie ma około 30 powieści, większość z nich to części kilku serii. W początkowych latach skupiała się raczej na gatunku dynamicznego kryminału z agentami specjalnymi, choć nigdy nie kryła zainteresowania psychologią postaci. Dopiero w ostatnich latach sięgnęła po thriller, w “Tajemnicy lekarki” jest to thriller z wątkami medycznymi.
 
Historia “Tajemnicy lekarki” skupia się na dwóch bohaterkach. Anne Wiley to kardiochirurżka z dwunastoletnim stażem, której nigdy jeszcze pacjent nie umarł na stole operacyjnym. Aż do dzisiaj. Podczas operacji, której podręcznikowy przebieg zna na pamięć, coś poszło nie tak - serce pacjenta po pozytywnie wykonanym zabiegu nie zaczęło bić. Anne jednak dosyć szybko zaprzestała reanimacji - na chwilę po tym, jak zobaczyła twarz pacjenta. To mężczyzna, który umrzeć powinien. Ale czy na pewno to Anne do tej śmierci z premedytacją dopuściła? Z kolei druga bohaterka - Paula Fuselier - to jedna z czołowych prokuratorek w prokuraturze stanowej i właśnie awansuje - na szefową działu kryminalnego. Paula jednak ma dużo większe ambicje - chce zostać prokuratorem generalnym, a pomóc ma jej w tym kochanek, który właśnie kandyduje na burmistrza… Tylko... dlaczego obserwujemy dwie tak różne od siebie kobiety?
“Zawsze nam się zdaje, że mamy czas. Czasu nie ma nigdy. Każdy dzień życia jest pożyczony pod zastaw nieprzewidzianych okoliczności.”
Książka rozpisana jest trzydzieści siedem tytułowanych rozdziałów, które naprzemiennie przedstawiają losy Anne w narracji pierwszoosobowej czasu teraźniejszego oraz Pauli w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego. Książka pisana jest językiem prostym, płynnym, czytelnik nie ma problemów z pojęciami medycznymi czy prawnymi - każde zagadnienie jest odpowiednio prosto wytłumaczone. Całość ukierunkowana jest na wewnętrzne przeżycia postaci, szczególnie Anne, gdyż sama Paula długo zostaje dla czytelnika zagadką… stąd też to właśnie ona opisywana jest w narracji trzecioosobowej. Styl powieści jest spójny, książkę czyta się łatwo i bez rytmicznych potknięć.
“Nawet kobietom zawdzięczającym sukces ciężkiej pracy zarzucano, że osiągnęły go w zamian za przysługi seksualne. Z kim się przespała, że dostała tę pracę, rolę, umowę na książkę czy cokolwiek innego? Zawsze pojawiało się takie pytanie. Bycie kobietą nieodłącznie wiązało się z piętnem i mało prawdopodobne, by to się zmieniło wcześniej niż w ciągu kilku pokoleń.”
Ta historia to przede wszystkim thriller psychologiczny skupiony na dwóch kobiecych kreacjach postaci. Obydwie to kobiety sukcesu, które doszły do miejsca, w którym teraz są, tylko i wyłącznie własnymi siłami, choć wielu kolegów z pracy myśli inaczej. Obydwie mają swoje własne kodeksy, według których działają, obydwóm na sercu leży dobro osób, które są ich “klientami”. Paula walczy o sprawiedliwość dla tych nieuprzywilejowanych, Anne walczy o życie dla osób, którym biologia odmawia posłuszeństwa. Mają więc ze sobą wiele punktów wspólnych, a jednak to całkowicie różne od siebie kreacje. Anne wydaje się dobrym człowiekiem, czytelnik przygląda się jej wątpliwościom i strachowi o to, do czego jej zachowanie na sali operacyjnej może doprowadzić. Widzimy jej rozdarcie - Anne dobrze wie, że człowiek, który właśnie zmarł, to człowiek zły, który krzywdził innych, a jednak nie potrafi pozbyć się niepewności i wyrzutów sumienia. Przyglądamy się jej rozterkom, jej emocjom i dążeniu do tego, by jednak w końcu dowiedzieć się - czy to ona jest morderczynią?
“Jak mam sobie wyobrazić świat, w którym spowszednieje mi śmierć? (...) Śmierć nie może sprawdzać się do statystyk. Nie na moim stole.”
Paula z kolei to postać mniej sympatyczna, bardziej pewna siebie i zdeterminowana, by nawet po trupach dotrzeć do celu. Czytelnik przygląda się jej postępowaniu i nie do końca rozumie skąd bierze się jej zacietrzewienie - czy to naprawdę tak szablonowa postać czy jednak kryje się w niej coś więcej?
“Nie mogę sobie wyobrazić takiej sytuacji ani tego, jak bym się wtedy zachowała. Wolałabym zapaść się pod ziemię. Ale ziemia rzadko się rozstępuje, gdy ktoś sobie tego życzy.”
Intryga kryminalna, choć toczy się rytmem spokojnym, zbudowana jest naprawdę dobrze. To jeden z tych thrillerów, w których liczy się element zaskoczenia i to już od samego początku, więc tak naprawdę nic więcej o samej akcji napisać nie mogę, a szkoda! Bo widać, że historia jest przemyślana i dopracowana. Nie jest to może powieść, od której nie da się oderwać, ale od samego początku właśnie przez te ciągłe twisty całkiem mocno ciekawi. Przyznam, że z uwagą przyglądałam się poczynaniom postaci i choć części wydarzeń gdzieś tam z czasem zaczęłam się domyślać, to finał i tak zostawił mnie ze szczęką na podłodze.
 
Jak już wspomniałam, jest to thriller psychologiczny z wątkiem medycznym. Ekspertem w medycynie nie jestem, ale widać, że sama autorka do opisów zabiegów Anne dobrze się przygotowała. I choć jest to ważna część tej postaci, która przewija się często przez historię, gdy bohaterka analizuje każdy kolejny krok operacji, jak i mierzy się z jej konsekwencjami, to jednak nie to w powieści jest najważniejsze. Od medycyny ważniejsza jest psychologia i tematy, jakie ze sobą te dwie kreacje postaci niosą. Przede wszystkim przyglądamy się temu, jak człowiekiem szybko potrafią zawładnąć wyrzuty sumienia i jak trudno się od nich uwolnić, a jak łatwo zafiksować na jednym punkcie. Po drugie, ważnym tematem jest tutaj poczucie i dążenie do sprawiedliwości - obydwie kobiety działają, a przynajmniej twierdzą, że działają w jej imię. Jednak sprawiedliwość chyba niekoniecznie zawsze jest równoznaczna z pojęciem prawa? I czy wytrwałe, uparte dążenie do sprawiedliwości nie przeradza się czasem po prostu w zemstę? Gdzie jest granica? Trzeci ciekawy wątek, to kobiety na wysokiej pozycji zawodowej. To temat, który przewija się w literaturze od dobrych kilka lat, niestety jednak ciągle aktualny. Ciągle jeszcze spotykamy się z twierdzeniami, że kobieta sobie nie poradzi, że to zawód męski, który wymaga tej męskiej ręki… A jednak obydwie bohaterki udowadniają, że w niektórych sytuacjach radzą sobie zdecydowanie lepiej niż mężczyźni. Więc dlaczego to nie wyniki pracy się liczą w ich postrzeganiu przez innych, a płeć?
“Powiedziałem: sprawiedliwość (...), nie prawo. To różnica i kiedyś miała dla ciebie znaczenie.”
Muszę przyznać, że spodobała mi się “Tajemnica lekarki”, choć dosyć długo nie widziałam powodu dlaczego poznajemy historię z dwóch różnych stron, jak i nie do końca umiałam sobie wytłumaczyć niektóre zachowania postaci. Jednak warto było dotrzeć do końca, bo nic nie jest tu dziełem przypadku... Więcej powiedzieć nie mogę, już i tak pewnie powiedziałam za dużo, jednak książka jest przygotowana solidnie, a zaraz narracja prowadzona jest lekko, dzięki czemu czytelnik jest lekturą cały czas przyjemnie zaciekawiony, a nie przytłoczony ciężkimi dylematami postaci. Mam nadzieję, że to pierwsze, ale nie ostatnie wystąpienie Leslie Wolfe na polskim rynku książki, chętnie sprawdziłabym więcej jej powieści!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Mando.


Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

kwietnia 29, 2024

Wygraj "Sprawę lorda Rosewortha"! Konkurs ambasadorski (rozwiązany)

Wygraj "Sprawę lorda Rosewortha"! Konkurs ambasadorski (rozwiązany)

Kryminał na talerzu nawet w majówkowy weekend dba o to, by atrakcji Wam nie zabrakło! Tak, dzisiaj zaczynamy konkurs, z którym wejdziemy w maj - a do podzielenia się mam lekturę naprawdę klimatyczną, która przeniesie Was w czasie tak skutecznie, że będziecie się zastanawiać czy ta powieść na pewno nie powstała z pół wieku temu... Zapewniam Was, że nie, to Małgorzata Starosta pokazuje na co ją stać! Zatem przenieśmy się na Anglii roku 1959 i arystokratycznej rezydencji, w której doszło do dziwnej zbrodni... Dziwnej, bo dokonanej w domu pełnej ludzi, a której jednak nikt nie był świadkiem... Ale czy na pewno? Serdecznie zapraszam na konkurs ze "Sprawą lorda Rosewortha"!

A jeśli jeszcze nie mieliście okazji poczytać o tym tytule, to zapraszam na moją recenzję - klik! oraz na swój Instagram, gdzie znajdziecie zapis mojej rozmowy z autorką - klik!

Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

W mojej ocenie "Sprawa lorda Rosewortha" doskonale wpisuje się w nurt powieści kryminalnej klasycznej, ale może to tylko moje wyobrażenie? Sprawdźmy zatem co Wy myślicie! Napisz:
Czego nie może zabraknąć w klasycznej powieści kryminalnej?
Swoje zdanie krótko uzasadnij. 


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej, bardziej oryginalnie – tym lepiej! 
Konkurs organizuję równocześnie na trzech platformach: blogu, IG i FB, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać w każdym z tych trzech miejsc w komentarzu pod postem konkursowym - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 29 kwietnia do 3 maja do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG  do 6 maja.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę pięć, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!
Zachęcam też do polubienia profilu autorki książki na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB) i zaprosicie do zabawy znajomych. 


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!
Konkurs organizowany współpracy z Małgorzatą Starostą.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

08.05 aktualizacja - wyniki konkursu:
Widzę, że wzięliście sobie pytanie do serca - ależ mi odpowiedzi napisaliście! Toż to prawie elaboraty! Ale cieszę się, że z taką pasją podchodzicie do tego rodzaju kryminału, bo jak wiecie i ja go sobie ogromnie cenię. No i mam pewność - książki Małgorzaty Starosty na pewno Wam się spodoba! Gorąco zachęcam wszystkich do jej lektury, książkę znajdziecie nie tylko w księgarniach, ale i w abonamencie z Legimi w synchrobooku, co bardzo zapoznanie z lekturą ułatwia. A dzisiaj zdecydowałam, że książka leci do:

FB:
1) Monika Marek
Ojeny, jaka okładka! 😍 Dla mnie klasyczny kryminał, oprócz obowiązkowego denata w liczbie pojedynczej lub mnogiej, musi mieć nie tylko inteligentnego detektywa, ale i świetny klimat. A klimat tworzy się umiejętnym słowem, słowo bowiem jest tym w książce, czym pędzel z farbą dla obrazu - ono tworzy w wyobraźni odbiorcy odpowiednią kreację opisanej rzeczywistości. Dobrze skomponowany tekst potrafi czytelnika tak przenieść w świat opowieści, że uruchamia nawet zmysł węchu😃 Stąd, niekwestionowaną królową kryminału nadal pozostaje dla mnie Agatha Christie. Kultura i obyczaje tamtych czasów, wyszukany język bez wulgaryzmów (w dzisiejszych czasach to rzadkość, niestety, jesteśmy atakowani wulgaryzmami, pornografią i agresją na każdym kroku), niespieszne tempo życia, schludność stroju i zachowania - to wciąż pociąga i człowiek marzy o takim spokoju i harmonii, gdy czasem nie ma kiedy wypić herbaty i zjada jakieś spożywcze dziadostwo w biegu. Moje ulubione postaci zatem to Hercules Poirot i Sherlock Holmes (ten szczególnie w słuchowiskach, w znakomitej interpretacji Piotra Fronczewskiego). Prócz krwistych postaci i sugestywnie nakreślonego świata przedstawionego, klasyczny kryminał powinien mieć zaskakujące zakończenie. I już 😃

2) Marzena Szepczyńska
W klasycznej powieści kryminalnej nie może zabraknąć tajemnicy skrywanej w mrocznych zakamarkach ludzkich dusz, która krok po kroku odkrywana jest przez nieustraszonego detektywa. Nieodłącznym elementem jest także zaskakujący zwrot akcji, który sprawia, że serce czytelnika bije szybciej. Atmosfera napięcia, poczucie niepewności, a także złożoność zagadek, które wymagają nie tylko logicznego myślenia, ale też intuicji, to klucz do wciągającej fabuły. Warto też pamiętać o wiarygodnych postaciach z krwi i kości, które zmagają się nie tylko z przestępcami, ale i własnymi demonami. Każdy detal ma znaczenie, a odpowiednio zbudowane tło – czy to mroczne uliczki wielkiego miasta, czy spokojne, ale pełne sekretów małe miasteczko – dodaje tylko smaku całości. Ostatecznie, rozwiązanie zagadki musi zaskoczyć, ale i zadowolić czytelnika, zostawiając go z poczuciem, że właśnie odłożył na półkę nie tylko książkę, ale cały świat, który na chwilę stał się jego rzeczywistością.🍀

3) Kuba Jacek
Klasyczny kryminał to klimat grozy, który oplata jak pajęcza sieć, to ciekawe portrety bohaterów, to intryga skomplikowana jak supeł.
To świetna kreacja detektywa, najlepiej dziwaka, ekscentryka, mającego swoje metody, śledczego, przy którym i ja wytężam szare komórki i mobilizuję jej do intensywnej pracy, łączę fakty, zbieram tropy. I kiedy już wydaje mi się, że wiem, że puzzle układają się w całość, pach, znów mylny trop i totalne zaskoczenie. Klasyczny kryminał to też wodzenie za nos, bawienie się z czytelnikiem w kotka i myszkę, podsuwanie rozwiązań i zabieranie ich przed finałem. To niekoniecznie trup który ścieli się gęsto, to klimat, to emocje, to trwały ślad w pamięci czytelnika.

IG:
4) @pszczola_czyta
W klasycznej powieści kryminalnej nie może zabraknąć wielu bohaterów, aby Czytelnik mógł podejrzewać o zbrodnię niemal każdego! Autor powinien zadbać o to, aby niemal wszyscy mieli jakiś sekret, który rzutowałby na obecne zdarzenia. I nie może zabraknąć zakończenia od którego papcie spadną ze stóp!

5) @magdalenka_55
Klasyczna powieść kryminalna to oprócz świetnie skonstruowanej intrygi, skomplikowanej i zaskakującej, oprócz zawiłych intencji i oparów tajemnicy, to dla mnie przede wszystkim klimat - kameralny , duszny, otulający subtelną grozą. To moje małe prywatne śledztwo i moja zażyłość ze śledczymi z książki ❤️ 

Czekam na Wasze dane do paczkomatów (nr paczkomatu, nr tel i mail).
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zachęcam do stałej aktywności, komentowania postów na moich profilach, jak i próbowania swoich sił w kolejnych konkursach!

kwietnia 28, 2024

Book tour ze "Spiralą zła"!

Book tour ze "Spiralą zła"!

Lektury na majówkę przygotowane? Kryminał na talerzu już spieszy z podpowiedziami i ułatwieniami - właśnie ruszamy z book tourem ze "Spiralą zła" Bernarda Miniera! To nowy kryminał tego autora, ósmy tom serii z komendantem Servazem, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by traktować go jak powieść osobną - ręczę za to, sama właśnie od tego tomu zaczęłam przygodę z tą serią! Jest to kryminał mocny, zgłębiający się w mroczne tematy - w końcu dajemy się porwać tej tytułowej spirali zła... Ale ten mrok, ta brutalność ma tu dobre uzasadnienie, jest nośnikiem większego przesłania, więc nawet ja, ta, która nie lubi brutalności w powieściach, nie miałam w tym przypadku nic przeciwko. Autor dobrze wie, jak daleko może się posunąć, by cały czas wszystko zachowywało sens i smak. Macie chęć przetestować? Zatem zapraszam do zgłoszeń!

A jeśli nie mieliście jeszcze okazji o książce poczytać, to tu - klik! znajdziecie moją recenzję. 


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Domu Wydawniczego Rebis w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście już dzisiaj (niedziela) wieczorem.
Książka ruszy w podróż w poniedziałek przed południe, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @zaczytana_daria 
2. @sylwiaaa 
3. @po_prostu_o_ksiazkach 
4. @jpryczek 
5. @_za.czytana.bella_ 
6. @zaczytanaksiegowa (książka jest tu od 10.07)
7. @mirkowo3
8. @zafascynowana.ksiazkami_
9. @kobiecym.okiem
10. @oczytane_skrzaty
11. @danutabobrowicz
12. @z_ksiazka_mi_po_drodze
13. @w.zawadzka2020
14. @milosniczka.kavy
15. @just_to_books
16. @marzaczyta
17. @poczytane_zapisane
18. @literatura_moja_pasja
19. @izabelawatola

kwietnia 25, 2024

Wygraj "Dolinę szpiegów"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Wygraj "Dolinę szpiegów"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Jak wyglądało życie agenta specjalnego w czasie II wojny światowej? Robert Michniewicz w swojej najnowszej powieści pt. "Dolina szpiegów" zabiera nas w podróż w czasie, oferując wgląd w walkę dwóch szpiegów stojących po przeciwnych stronach barykady. Najlepsze w tej książce jednak jest to, że nie skupia się tylko na ich działaniach szpiegowskich (choć i te oczywiście dokładnie opisuje, w końcu to powieść szpiegowska!), ale oddaje te kreacje w pełni - przyglądamy im się uważnie, jak ich życie prywatne (czy szpieg ma życie prywatne?) miesza się z tym zawodowym... Fascynująca i pełna bogatych emocji lektura! I dzisiaj przychodzę do Was z możliwością zaopatrzenia się w egzemplarz - zapraszam na konkurs, do rozdania mam 5 książek!

A jeśli do tej pory nie mieliście okazji o niej poczytać, to serdecznie zapraszam na moją recenzję - klik! oraz wywiad z autorem - klik!


By wziąć udział w konkursie, odpowiedź na pytanie:
Czy uważasz, że byłby z ciebie dobry szpieg?
Swoją odpowiedź krótko uzasadnij.


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej, bardziej oryginalnie – tym lepiej! 
Konkurs organizuję równocześnie na trzech platformach: blogu, IG i FB, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać w każdym z tych trzech miejsc w komentarzu pod postem konkursowym - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 26 do 29 kwietnia do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG do 1 maja.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę pięć, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!
Zachęcam też do polubienia profilu autora książki (IG - klik!FB - klik!) profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na IG i FB).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
01.05 aktualizacja - wyniki konkursu: 
Widzę, że zabrało nam się ładne grono osób pretendujących do zawodu szpiega! Teraz pozostaje pytać autora książki, gdzie powinniście się udać, by znaleźć tę słynną szkołę szpiegów, prawda? Ale nie tylko potencjalni szpiedzy wśród nas, sporo grono uczestników konkursu też uczciwie przyznało, że szpieg byłoby z nich marny... I tę uczciwość też mocno sobie cenimy! Zatem, biorąc pod uwagę i odpowiedzi, i aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu, zdecydowałam, że teraz "Dolina szpiegów" poleci do:

FB:
1) Anna Ciszek
Szpieg m.in. musi:
-mieć silne nerwy, zachowywać opanowanie i zimną krew - zupełnie nie umiem, bo strasznie ulegam emocjom,
-umieć kłamać patrząc prosto w oczy bez oznak zdenerwowania - od razu widać, kiedy kłamię
-usprawiedliwiać działania niemoralne czy nieuczciwe w przekonaniu, że cel uświęca środki - zupełnie tak nie uważam
-mieć duży urok osobisty i budzić zaufanie, które otworzą mu niejedne drzwi do tajnych informacji - o, tu ew. mogłabym się sprawdzić.
Konkluzja: jako szpieg funta kłaków byłabym niewarta.🙂

2) Diana Szydło
Oto moje szpiegowskie CV:
📌Kompletnie nie mam orientacji w terenie
📌Zgubię się nie tylko w lesie, ale też w galerii handlowej, wielokrotnie wsiadałam do obcego samochodu, myśląc, że to męża
📌Kompletnie nie znam języków, na każde pytanie zadane nie po polsku, odpowiadam "a little"
📌Jestem raczej łatwowierną osobą i wierzę w to, co mówią inni
📌Ciągle zapominam, gdzie cos schowałam, więc odnalezienie skrzynki kontaktowej byłoby dla mnie nie lada wyzwaniem
Nie nadaję nie zatem na szpiega? Ależ skąd, dzięki mojemu rozkojarzeniu byłabym idealna do tej roli, bo nikt nie pomyślałby, że tak zagubiona w rzeczywistości osoba mogłaby szpiegować. Nie ręczę tylko za efekty mojej pracy. 😂

3) Magdalena Kmiecik 
Czy byłby ze mnie dobry szpieg? Oczywiście, że tak, jakże by inaczej, a dlaczego?
Po pierwsze: jestem cwana jak lis...sprytu mi nie brakuje.
Po drugie: jestem jak kameleon - potrafię zakamuflować się jeśli wymaga tego sytuacja.
Po trzecie: mam nerwy ze stali - a to niezwykle ważne kiedy dobro państwa na szali.
Po piąte: jestem uparta i zdeterminowana a to cecha u szpiega jakże pożądana.
Po szóste: potrafię milczeć jak grób, więc nikt by nie potrafił ze mnie żadnych informacji nawet siłą wywlec.
Po siódme: umiem skradać się jak mysz, bezszelestnie, o czym przekonali się już moi bliscy, kiedy odkryłam tajemnice znikających ciasteczek robionych przeze mnie:).
Po ósme: jestem drobiazgowa, skupiona na robocie i jak podejmuje się działania to wkładam w nie całe moce przerobowe.
Po dziewiąte: z ryzykiem mi do twarzy a szpieg jak wiadomo często je musi podejmować, więc ja i ryzyko to duet doskonały.
Po dziesiąte: w dzieciństwie często bawiłam się z rówieśnikami w chowanego - nigdy nie mogli mnie znaleźć więc to już dowodzi tego, że potrafię się ukryć skutecznie, gdyby ktoś zastawił na mnie pułapkę chętnie.

IG:
4) @sylwiaaa
Czy byłabym dobrym szpiegiem? Hmmm...🤔 Odpowiem tak: Choć poeta ze mnie marny, szpiegiem będę idealnym ! Z kryminałem mi do twarzy, więc po cichu mi się marzy : przygód doznać co nie miara - tyle, ile biblioteka całą, ledwo by pomieścić mogła! A tajemnic co dnia tyle, żeby każdą wolną chwilę, zagadkami mi zajęły ! Ah wariactwo - kryminały mnie ujęły ! Szpiegiem takim proszę Pana, będę co to już od rana ; z gotowością ; w pełni sprytu ( z książkowego apetytu) ; w pełni zaangażowany - sam na siebie wciąż jest zdany. Morał z tego, choć jest krótki to przynosi niezłe skutki - powiem tak, słowami swymi : to pasja profesjonalistą czyni ❤️❤️❤️ 

5) @iwa_czyta
Zgłaszam się 😍 już w dzieciństwie marzyłam by zostać szpiegiem😂 niestety nikt mnie nie zrekrutował a nie wiem gdzie szukać szkoły szpiegów 😂 a talent do tego z pewnością mam: potrafię czytać mowę ciała, zwracam uwagę na szczegóły, wszędzie szukam drugiego dnia, lubię często zmieniać wizerunek przez co mogę wtapiać się w toczenie.

Gratulacje!
Czekam na Wasze dane adresowe wraz z numerem telefonu dla kuriera.
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zachęcam do stałej aktywności, komentowania postów na moich profilach, jak i próbowania swoich sił w kolejnych konkursach!

kwietnia 25, 2024

"Zapach świeżych trocin" Agata Czykierda-Grabowska

"Zapach świeżych trocin" Agata Czykierda-Grabowska

Autor: Agata Czykierda-Grabowska
Tytuł: Zapach świeżych trocin
Data premiery: 24.04.2024
Wydawnictwo: Zwierciadło
Liczba stron: 296
Gatunek: thriller psychologiczny
 
Agata Czykierda-Grabowska na naszym rynku książki wkrótce świętować będzie dekadę - po raz pierwszy czytelnicy mogli o niej usłyszeć w roku 2015, kiedy to debiutowała powieścią „Kiedy na mnie patrzysz”. Jednak podejrzewam, że dla tych o gustach kryminalnych, nazwisko nie jest znajome. Nic dziwnego, autorka specjalizuje się raczej w gatunkach new i young adult, czyli powieściach skierowanych dla młodych czytelników, choć jak sama podkreśla, również dorośli znajdą w nich coś dla siebie. Aktualnie na koncie ma już dziewiętnaście powieści, jednak “Zapach świeżych trocin” to dopiero jej drugie podejście do gatunku thrillera. Pierwsze miało miejsce w 2022 w powieści “Oddaj to nocy”. Dla mnie jednak to ta tegoroczna nowość jest pierwszy zetknięciem z jej piórem. I trzecim, ostatnim tytułem jaki czytamy w ramach akcji Wydawnictwa Zwierciadło #kryminalnykwiecień (IG - klik!, FB - klik!)!
 
Historia “Zapachu świeżych trocin” toczy się współcześnie, w październiku w okolicach Warszawy. Iza, ponad trzydziestoletnia kobieta, właśnie została zwolniona ze stanowiska wykładowczyni na krakowskiej uczelni przez swój własny błąd - wdała się w romans ze studentem, który w ramach zemsty doniósł na nią władzom uczelni. Bez zatrudnienia, prawie już bez pieniędzy, Iza wraca do Warszawy, gdzie zamierza w miesiąc zapisać książkę, thriller, opowiadający o losach nastolatków właśnie kończących liceum. Nie za bardzo jednak ma się gdzie zatrzymać, zatem korzysta z pomocy dawnego znajomego, który prowadzi firmę deweloperską - w oddaleniu od centrum miasta, w dużym odosobnieniu stoi nowy budynek, ekskluzywny blok mieszkalny, który jest już prawie wykończony, jednak nadal nie oddany do użytku. Iza dostaje klucze do mieszkania pokazowego, w którym może się zatrzymać. Bo czy nie właśnie odosobnienia jej potrzeba, by szybko napisać książkę? Kiedy jednak pierwszej nocy leżąc w wannie pełnej ciepłej wody i popijając wino słyszy głośne walenie do drzwi, kiedy przecież była zapewniania, że nikogo poza nią w tym budynku ani w najbliższej okolicy nie będzie, nie jest już taka pewna, czy to była taka dobra decyzja…  
“Jesteś pewna, że to dobry pomysł? To jest spore odludzie, a w promieniu kilku kilometrów żadnych sklepów, banków czy innych udogodnień.”
Książka składa się z prologu, 27 rozdziałów oraz epilogu. Zbudowana jest na zasadzie książki w książce - Iza pisze, a w tym czasie my czytamy tę historię, którą ona tworzy, czyli postać fikcyjna, o której życiu czytamy, tworzy kolejną fikcyjną historię, w którą również mamy wgląd. To bardzo ciekawy zabieg literacki. Historia toczy się w porządku chronologicznym, który od czasu do czasu przerywają zaznaczone w tekście retrospekcje powoli tłumaczące czytelnikowi przeszłość bohaterki. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego przez Izę, prócz prologu i epilogu. Fragmenty, które sama tworzy, pisane są w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego. Styl powieści jest codzienny, bohaterka raczej nie posługuje się specjalnie wysublimowanym słownictwem, nieraz pojawiają się przekleństwa czy mocniejsze określenia, jednak wypada to całkiem naturalnie, gdyż od początku wiemy, że bohaterka znajduje się na skraju, bardzo łatwo zatem wpada w złość i irytację. Zdania są krótkie, dialogów, jak na warunki fabularne, jest całkiem sporo, książkę czyta się naprawdę szybko, bez specjalnych potknięć w płynności.
“To naprawdę niesprawiedliwe, że człowiek nie mógł sobie wymyślić własnego świata, zapisać go i po prostu do niego wskoczyć. Znając jednak ludzką naturę, nawet gdyby ta wymyślona kraina była idealnym miejsce, zamieszkujący ją ludzie na pewno bardzo szybko zamieniliby ją w piekło.”
Kreacja Izy jest udana. Przyglądamy się kobiecie, która od kilku lat mocno cierpi. Kiedyś miała wszystko, co było do szczęścia potrzebne, jednak chwila nieuwagi ją tego pozbawiła. Uciekała w mocne doznania, stąd romans ze studentem, jednak i to nie pomogło, a raczej wepchnęło ją w otchłań jeszcze dalej. I tak obserwujemy teraz kobietę, której ostatnią deską ratunku jest tworzona przez nią fikcja literacka. Ale kiedy ona zagłębia się w fikcji, my jej się bacznie przyglądamy - czy nie pije za dużo? Czy nie ma przewidzeń? Jako, że Iza jest narratorką, to czytelnik nie może być pewny, czy jej narracja to faktycznie to, co dzieje się naprawdę, czy faktycznie możemy jej w stu procentach wierzyć. Ale też dlaczego byśmy nie mieli? Kilka faktów z początku lektury potwierdza, że faktycznie to, co nam opisuje, to dokładnie to, co się wydarzyło…
“Nie żyłam teraz w przyjemnym miejscu, ale innego nie miałam i na razie musiała się w nim urządzić.”
Jednak nie tylko przez sposób narracji i własną niestabilność emocjonalną Iza jest postacią ciekawą. Prawdopodobnie wszyscy miłośnicy literatury lubują się w postaciach, które parają się pisarstwem. I tak jest w przypadku Izy. Czytelnik towarzyszy jej w drodze pisarskiej, przygląda się jak przebiega jej proces twórczy, jak sama do tej fikcji, którą tworzy, podchodzi. W końcu fabuła polega w skrócie na tym, że bohaterka siedzi sama w domu i pisze, więc właśnie twórczość, proces tworzenia jest jednym z tematów przodujących. I dla mnie jest to niezwykle fascynujące!
“Byłam przekonana, że pisanie da mi moc sprawczą. Że postacie, które powołam do życia, będą robić dokładnie to, co im każę. Że będą robić tylko to, co jest właściwe. Nic bardziej mylnego. Ani w powieściach, ani tym bardziej w życiu, nic nie dzieje się wedle naszej woli. Gdy wystukuję pierwsze zdanie, ono zamienia się w kulę śnieżną, której nie da się zatrzymać. Mknie strona po stronie i mogę już tylko bezradnie patrzeć, jak kula wszystko porywa. Dokładnie tak, jak dzieje się w prawdziwym życiu.”
Intryga kryminalna zawiązuje się powoli. Tak naprawdę to dwie intrygi - ta, której zostaje poddana Iza oraz ta, którą to ona tworzy. Jej twórczość jednak jest bardziej sucha niż opowieść o niej samej, co czytelnika ciekawi nieco mniej, niż faktycznie to, co samej Izie się przytrafia. Ale poprzez te wymieszanie dwóch fabuł, czujność czytelnika zostaje uśpiona - nagle jednak okazuje się, że jesteśmy wraz z bohaterką w nocy w ciemnym budynku, gdzie nikogo nie ma prawa być, a z korytarza dobiegają mrożące krew w żyłach odgłosy… Sama jeden z takich fragmentów czytałam właśnie nocą, sama w domu, i przyznam, że ten przerażający lęk bohaterki odczułam na własnej skórze. Klimat zatem zbudowany jest doskonale, mocno oddziałuje na wyobraźnię czytelnika. Sama intryga nie jest może specjalnie skomplikowana, ale zbudowana solidnie, jest spójna i logiczna. Sama gdzieś po drodze zaczęłam się domyślać o co w tej historii chodzi, jednak nie odebrało mi to przyjemności z lektury.
“A może ten pomysł nie był czymś oryginalnym i sama powielałam fabułę jakiegoś filmu, który kiedyś obejrzałam, albo intrygę z jakiegoś podcastu? A może gdzieś o czymś takim przeczytałam?”
Z pewnością warto wspomnieć też o tematach, jakie w powieści się przewijają. Przede wszystkim to historia życia po stracie, próby radzenia sobie wyjścia z traumy. No właśnie, radzenia sobie czy może pogłębiania się, nieustannego nurzania się w tym stanie? Tak naprawdę mamy tu kilka obrazów, kilka postaci, które radzą sobie w sposób różny - który jest ten właściwy? Czy w ogóle jest coś takiego? Czy w momencie, gdy jest nam źle, na pewno odosobnienie to dobry pomysł? Przyglądamy się też narastającemu strachowi, który chwyta bohaterkę już pierwszego wieczoru. Jak długo można go znieść? Czy lęk jest tak paraliżujący, że pod jego wpływem można zaniechać logicznych reakcji? Jednak tym, co zastanawia najmocniej, jest temat związany z rozwiązaniem intrygi, o którym oczywiście opowiedzieć Wam nie mogę. Nie jest to temat wesoły, zresztą jak cała ta historia, jest mocno wstrząsający, warty chwili refleksji.
“Nie potrzebowałam teraz ludzi, tylko właśnie takich miejsc, które można na nowo odnaleźć.”
“Zapach świeżych trocin” to udany thriller z rodzaju tych codziennych, od których nie oczekujemy poetyckiego stylu, tylko dobrej dawki emocji. I właśnie to dostajemy - napięcie, niepokój, momentami niepewność i niedowierzanie to emocje, które przewijają się przez powieść bardzo często. Do tego dochodzi głębokie współczucie dla bohaterki, która przecież teraz, ostatnio w życiu robi głupstwa, ale gdy poznajemy jej pełną historię, wcale jej zachowanie nas nie dziwi. To solidna kreacja psychologiczna i dobry wybór narracyjny. Sama może mam kilka niewielkich punktów, do których mogłabym się przyczepić, ale może to tylko pogłos gatunku, w którym autorka głównie pisze - ta prostota stylu, nieco uproszczeń fabularnych to według mnie cechy charakterystyczne dla young adult, więc nie dziwi mnie to, że gdzieś i przez tą fabułę coś takiego się przewija. Historia jest dobrze poprowadzona, aż do samego finału, który nie rozczarowuje. Sama traktuję książkę głównie w kategoriach rozrywkowych i właśnie pod tym względem sprawdza się faktycznie dobrze.
 
Moja ocena: 7/10
 
A już jutro 26 kwietnia na moim profilu na Instagramie o godzinie 19:00 będę miała przyjemność poprowadzić z autorką książki rozmowę w ramach akcji #kryminalnykwiecień - serdecznie zapraszam!


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Zwierciadło w ramach akcji #kryminalnykwiecień #zwierciadłokryminalnie.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

kwietnia 24, 2024

"Agatha Christie. Nieuchwytna kobieta" Lucy Worsley - ambasadorska recenzja premierowa

"Agatha Christie. Nieuchwytna kobieta" Lucy Worsley - ambasadorska recenzja premierowa

Autor: Lucy Worsley
Tytuł: Agatha Christie. Nieuchwytna kobieta
Tłumaczenie: Alina Siewior-Kuś
Data premiery: 24.04.2024
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 528
Gatunek: biografia
 
Lucy Worsley w Polsce raczej nie jest osobą znaną. Inaczej rzecz ma się w Wielkiej Brytanii. Od ponad dekady jest prowadzącą serie historyczne na platformie BBC i Chanel 5. Poza tym jest również kustoszką sztuki, pracowała w wielu znanych zabytkowych obiektach Wielkiej Brytanii. Jest też pisarką - na koniec ma sporą liczbę powieści non-fiction, które bardzo często zbieżne są z jej programami telewizyjnymi, napisała również kilka książek dla dzieci. W Polsce w 2019 roku ukazała się jej biografia Jane Austen, teraz w 2024 (na jej rynku rodzimym dwa lata wcześniej) opowiada nam o innej znanej angielskiej kobiecie - o królowej kryminałów Agacie Christie! Tej książce również towarzyszył serial telewizyjny, składający się z trzech odcinków (niestety nie jest w Polsce dostępna). Jak jednak sama zdradza w przedmowie książki - Agatha Christie fascynowała ją od dawna, jest wielką fanką jej twórczości. I właśnie temu daje wyraz teraz, w swojej książce.
“To jest biografia na tle historycznym, przedstawia życie kobiety przeplatające się z wydarzeniami XX wieku.”
Książka “Agatha Christie. Nieuchwytna kobieta” to biografia pisarki, którą zna cały świat. To właśnie ona spopularyzowała gatunek powieści kryminalnej jak nikt inny przed nią i nikt inny po niej. Zmieniła jego kształt, tworzyła fabuły innowacyjne, choć sama przez całe życie miała problem, by widzieć samą siebie jako pisarkę. To ciekawe, że na jej książki czekały miliony czytelników, zarówno w jej kraju, jak i za oceanem, a ona przez całe życie uważała się za zwyczajną kobietę. I właśnie tak chce przedstawić ją autorka tej biografii - nie tylko jako wielką pisarkę, ale i córkę, żonę, matkę, a przede wszystkim kobietę. Kobietę, która żyła w czasach trudnych - w końcu jej młodość i wiek średni to lata dwóch światowych wojen, a która choć raczej nie rozgłaszała swoich poglądów na prawo i lewo, to żyła jak kobieta nowoczesna, niekoniecznie przejmując się narzucanymi rolami, choć oficjalnie właśnie do tych ról się przypisywała. Czy autorce uda się uchwycić to co w Agacie Christie pozostawało nieuchwytne?
“Jak głosi obiegowa opinia, powieści Christie są najlepiej sprzedającymi się książkami po dziełach Shakespeare'a i Biblii.”
Książka składa się z przedmowy, 10 części i oczywiście bibliografii i podziękowań autorki. W sumie całe 10 części składa się na 41 rozdziałów, ostatnia część liczy dwa, pozostałe po cztery - pięć rozdziałów każdy. Każdy rozdział jest tytułowany, część nosi tytuły z powieści Christie. Części to dekady życia pisarki - wyjątkiem jest część piąta, która w całości skupia się na roku 1926, kiedy to Agatha zaginęła na kilka dni. To chyba najbardziej tajemnicze kilka dni z całego życia tej pisarki, które od już prawie wieku budzi zaciekawienie, nic więc dziwnego, że i Worsley postanowiła mu się z taką uwagą przyjrzeć. Każdy rozdział naszpikowany jest odniesieniami - i do twórczości autorki, jej własnej autobiografii, jak i korespondencji, jaką wymieniała z rodziną i przyjaciółmi. Ewidentnie autorka zrobiła solidny research, jest wiele wiadomości zaczerpniętych nie tylko z prywatnej dokumentacji, ale i artykułów prasowych. Całościowo książka jest spójna i daje bogaty, wyraźny obraz pisarki. Styl, jakim książka jest pisana, jest dosyć lekki, mimo dużej ilości informacji nie przytłacza, choć przyznam, że z początku musiałam się do niego przyzwyczaić - momentami zdania zdawały mi się dosyć toporne, jednak wydaje mi się, że może to być kwestia tłumaczenia i korekty, nie samej autorki. Bez względu na to, po niewielkim czasie opowieść zaczyna się toczyć płynnie, historia wciąga, postać Agathy fascynuje tak, jakbyśmy czytali jeden z jej kryminałów. Sama w chwilach, gdy musiałam przerwać lekturę, czułam za nią tęsknotę. I nie wiem do końca czy to po prostu wynikało z sympatii do Christie czy stylu opowieści Worsley.
Przyznam jednak, że w samym wydaniu brakuje mi zdjęć - autorka często się do nich odnosi, ale mi ich przecież nie znamy - pierwsze, szybkie wyszukiwania w Google nie prezentują za wiele fotograficznej dokumentacji, więc w książce jakaś wklejka z pewnością byłaby pożądana. Zakładam jednak, że tę stronę wizualną uzupełnia serial, który przy tej książce Worsley stworzyła.
“(...) stawała się osobą publiczną. W latach dwudziestych XX wieku powstało coś podobnego do współczesnej kultury celebrytów, ludzie szukali rozrywki w popularnych powieściach i artykułach o sławnych osobach. Agatha nawiązywała z prasą relacje, które okażą się zarówno cudowne, jak i straszne.”
Z pewnością, mimo iż nazwisko Agathy Christie dla fanów powieści kryminalnych raczej obce być nie powinno, to tak naprawdę znane jest ze względu na jej twórczość literacką, właśnie tą kryminalną. A tak naprawdę faktycznie o jej życiu wiemy niewiele, przynajmniej większość z nas. Sama też poza tym okresem zaginięcia o autorce nie wiedziałam nic, zatem cenię sobie to, że pojawiała się ta biografia - w końcu dzięki niej mogłam poznać tę niesamowitą kobietę lepiej. Już wiem skąd tak często w jej powieściach pojawiały się miejsca egzotyczne, wykopaliska archeologiczne - Agatha lubiła jeździć na wakacje do np. Egiptu (które wcale wtedy nie kosztowały ogromnych pieniędzy!), a jej drugim mężem był archeolog, z którym bardzo często jeździła na prowadzone przez niego wykopaliska. Wiem skąd czerpała inspiracje, jak następowały u niej kolejne innowacje w powieści kryminalnej, którymi raz po raz zaskakiwała czytelników. Mnie zaskoczyło to, jak blisko życia była twórczość tej autorki, jak wiele przekazywała od siebie swoi postaciom. Sama staram się raczej nigdy nie utożsamiać postaci i tego, co literatura niesie z samym autorem, a jednak okazuje się, że akurat u Christie ma to pewne zastosowanie - jak choćby to, że w momencie gdy sama zaczęła chodzić na terapię, w jej kryminałach zbrodnie i śledztwo zaczęły skupiać się na stronie psychologicznej mocniej niż wcześniej.
“Kiedyś znało się każdego w swojej wiosce. Człowiek epoki wiktoriańskiej z dużym prawdopodobieństwem mieszkał w mieście, a za sąsiada miał znajomego. Kiedyś ludzie zawierali ślub z kimś przedstawionym przez rodziców. Ale co tak naprawdę kobieta wiedziała o swoim mężu? O pokojówce? O lekarzu? Nowy gatunek powieści detektywistycznej wyciągnął te lęki z zakamarków ludzkiego umysłu, nadał im blask i skazał je na pokonanie przez dziewiętnastowieczny wynalazek: detektywa. Morderca zostaje złapany, porządek przywrócony, zaniepokojeni ludzi znowu mogą przesypiać noce.”
Autorka w bardzo naturalny sposób opowiada o kolejnych lasach Agathy Christie jako kobiety i Agathy Christie jako twórczyni kryminałów - te dwie role są ze sobą ściśle połączone, choć sama Agatha przez całe życie publicznie mocno je oddzielała. Sama wykreowała wizerunek Agathy Christie-autorki, choć niekoniecznie miał on wszystkie cechy wspólne z Agatha Christie-kobietą. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę jej dzieciństwo, jej wychowanie, którym również poświęcamy w tej historii sporo uwagi.
“Na tym polega główna różnica pomiędzy Agathą a jej najbardziej oczywistym wzorem, sir Arthurem Conanem Doyle'em. Od samego początku Agatha umieszcza życie kobiet w centrum sceny.”
Czytamy tu o jej coraz większej sławie, ekranizacjach, ale i stronie, o której teraz niewielu czytelników wie - o jej powieściach obyczajowych pisanych pod pseudonimem oraz o jej karierze dramaturżki. Obserwujemy jej zmagania z wydawnictwami i agentami, jej relacje z prasą i wielbicielami. Ale równocześnie przyglądamy się jej w momentach wychowywania córki, jej pierwszego i drugiego małżeństwa, jej własnych prywatnych trudnych chwilach. Od początku życia po sam jego kres, życia, które wiodła bardzo długie - dożyła ponad 80 lat. W ostatnim rozdziale możemy też przeczytać co nieco o jej spuściźnie, kto się nią zajął i jak nią gospodaruje.
“(...) jej pisarstwo odznacza się wielką swobodą i przejrzystością i nie od razu rzuca się w oczy rok, w którym konkretna powieść powstała. Pomaga to wyjaśnić jej popularność niemalejącą z latami i obejmującą cały świat. A z drugiej strony pomaga też zamaskować to, co powinno być oczywiste: każda opowieść jest artefaktem klasy społecznej i czasów autora.”
Biografia Agathy Christie którą proponuje nam Lucy Worsley to historia pełna, dokładnie zabudowana i zbadana - nie jestem może jej w stanie porównać do autobiografii autorki czy innych dzieł na jej temat, bo ich po prostu nie czytałam, więc dla mnie to, co ta książka prezentuje, to pierwsza taka styczność z wiedzą na temat Agathy Christie w pełni - i jako pisarki, rewolucyjnie zajmującej się powieścią kryminalną, i jako kobiety, której żyć przyszło w trudnych czasach. To kobieta niesamowita, która, mimo iż pozornie trzymała się konwenansów, wcale im specjalnie nie ulegała, która nie bała się iść przez życie swoją własną drogą, choć jak każdy potrzebowała bliskości i zaufania do drugiej osoby. Miło było poznać ją jako normalnego człowieka, który ma swoje bolączki i swoje widzimisię - dzięki temu jest teraz dla mnie dużo bardziej ludzka, a równocześnie wzbudza we mnie jeszcze większy podziw. Do końca pozostała skryta, do końca pilnowała swojej prywatności, nie uległa sławie. Niesamowita kobieta, której życie prześledziłam z uważnością. A teraz pora uzupełnić kolekcję jej powieści - na półce mam kilka, a Christie samych kryminałów napisała ponad 60!
“(...) mit zastępował kobietę z krwi i kości. Słuszne jest twierdzenie, że najwspanialsza postacią, jaką Agatha Christie wymyśliła, była ‘Agata Christie'.”
Moja ocena: 8/10
 
A już w ten weekend 26-28 kwietnia zapraszam Was na akcję czytelniczą 
„Weekend z Christie”
która odbędzie się w moich relacjach na profilach na Instagramie i Facebooku. W ciągu tych trzech dni opowiem Wam o książce więcej, będę się dzielić cytatami i ciekawostkami, a Was zachęcam szczególnie mocno, byście właśnie w tym czasie po lekturę sięgnęli i czytali razem ze mną!
 

Recenzja powstała w ramach współpracy ambasadorskiej z Wydawnictwem Świat Książki.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

kwietnia 23, 2024

"Przepraszam, tu był trup" Marta Matyszczak - patronacka recenzja przedpremierowa

"Przepraszam, tu był trup" Marta Matyszczak - patronacka recenzja przedpremierowa
Autor: Marta Matyszczak
Tytuł: Przepraszam, tu był trup
Cykl: Zbrodnie na podsłuchu, tom 1
Data premiery: 24.04.2024
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 384
Gatunek: kryminał cosy crime
 
Marta Matyszczak to autorka, której książki na księgarskich półkach możemy znaleźć już do siedmiu lat. W 2017 zaczynała swoją literacką przygodę z “Tajemniczą śmiercią Marianny Biel”, która była pierwszym tomem serii komedii kryminalnych Kryminały pod psem. I przez cztery lata to właśnie o kryminalnych, ale ujętych w komediowy sposób przygodach kundelka Gucia i jego ludzkich towarzyszy mogliśmy czytać. W 2021 nastąpił pierwszy zwrot w twórczości autorki - pojawiło się “Mamy morderstwo w Mikołajkach”, które rozpoczęło Kryminały z pazurem - cykl, w którym to kotka Burbur przewodzi ludzkiemu stadu, nadal komediowa, choć w nieco bardziej mroczny sposób. Teraz, kolejne trzy lata później, mamy zwrot numer dwa, który jednak jest jeszcze mocniejszy niż za pierwszym razem - Zbrodnie na podsłuchu to seria, w której nie będzie narratorów zwierzęcych i raczej bliżej jej do kryminałów cosy crime niż typowych komedii kryminalnych. Jest to zatem coś całkiem nowego w twórczości autorki, a zatem coś, po co bez problemów mogą sięgnąć czytelnicy jeszcze z jej piórem nie zaznajomieni. To taki nowy start, choć cały czas świetnie wpisujący się w ten charakterystyczny styl autorki, który można pokochać od pierwszych stron!
 
Historia “Przepraszam tu był trup” rozpoczyna się w Warszawie. To tam od kilku miesięcy mieszka Rita Braun, kobieta przed 30stką, która stara się ułożyć swoje życie na nowo. Ten start jednak jest trudny - praca na kasie w Biedronce i mieszkanie współdzielone ze studentami jest nieco deprymujące. Kiedy przychodzi taki dzień, gdy wszystko idzie nie tak, Rita korzysta z właśnie posuniętej jej propozycji - jej przyjaciółki, która nie tylko jest doskonałą tłumaczką, ale która ostatnio zrobiła się całkiem bogata dzięki popularności swojego profilu na TikToku, a która dostała właśnie zaproszenie na otwarcie hotelu i SPA w górach, w Wiśle. Zaproszenie obejmujące zameldowanie w dużym, luksusowym apartamencie i to właśnie Ritę chce ze sobą zabrać. Czy moment nie mógł być bardziej idealny? Rita szybko pakuje walizkę i w drogę - ten tydzień w luksusowym hotelu powinien jej wystarczyć by przemyśleć swoje życie na nowo, wpaść na jakiś nowy plan na siebie. Jednak i ten wyjazd nie idzie zgodnie z planem - nieplanowany pasażer w postaci brata, hotel pełen rozwydrzonych influencerów, tajemniczy gość i do tego śnieg, który odcina hotel od świata… No i trup, który znika. Tak, to z pewnością będzie niezapomniana przygoda!
“Rita czuła się przytłoczona. Ale też podekscytowana. Jakby… bezkarna? Jakby znalazła się na odciętej od świata wyspie.”
Książka rozpisana jest na prolog, dziesięć dni pobytu w górach oraz epilog. Każdy dzień podzielony jest na fragmenty opisane z perspektywy kilkorga postaci, w większości zachowując chronologiczny ciąg zdarzeń, choć od czasu do czasu (poczynając już od prologu) dostajemy krótkie przebłyski z momentu, w którym odkryty zostaje trup. Każda zmiana bohatera, każda zmiana czasu jest w tekście oznaczona, a dodatkowo, aby postaci nie pomieszać na wklejce okładki mamy wypisanych głównych bohaterów z króciutką charakterystyką, co z pewnością ułatwia początkowe rozróżnienie postaci (choć sama z tym problemów nie miałam). Na początku oraz nieco później historia przedzielona jest też wstawkami z podcastu Rity, który zaczyna prowadzić podczas pobytu w hotelu. Narracja powieści prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego przez kilkoro bohaterów oraz w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego, gdy przyglądamy się Ricie. Styl powieści jest lekki, delikatnie uszczypliwy i delikatnie dopasowany do każdego z narratorów - jedni wypowiadają się bardziej naturalnie, inni bardziej młodzieżowo, choć zmiany są subtelne. Oczywiście cała narracja utrzymana jest w przyjemnym, lekko humorystycznym tonie, dzięki czemu z jednej strony możemy trochę pośmiać się z delikatnego przerysowania charakterów postaci uwidaczniających ich wady, z drugiej trudne tematy są łatwiejsze do przyjęcia, ale nie tracą nic na swojej głębi i tak samo dobrze zmuszają czytelnika do refleksji jak przy powieściach całkowicie poważnych. Sama już zaczynając lekturę raz śmiałam się, raz prawie płakałam, więc wachlarz emocji jest w pełni zapewniony. A książkę czyta się doskonale, ten niewymuszony lekki styl autorki jest naprawdę rewelacyjny - nie wiem czy to zmiana serii czy po prostu tutaj jest to tak widoczne, ale przy tej książce doceniłam go naprawdę mocno.
“Jak długo w końcu można być miłym i wrażliwym? Są granice, po których przekroczeniu psuje się człowiekowi charakter!”
Przy historiach z dużą liczbą postaci bądź narratorów zawsze jest ryzyko, że czytelnik będzie się gubił kto jest kim. W tej powieści jednak nie mamy spisu postaci otwierającego powieść (no chyba że liczyć tą wklejkę?), ale za to już na pierwszych stronach dostajemy inną prezentację - w formie artykułu o otwarciu hotelu, w którym opisane są sławy zaproszone na te wydarzenie. To bardzo sprytny, ciekawy pomysł prezentacji postaci! Jednak nawet bez tego myślę, że czytelnicy nie powinni mieć problemu z ich odróżnieniem  - są tak charakterystyczne, tak bogato kreślone, że po prostu nie sposób ich pomieszać! Każda z postaci jest inna, a jednak coś ich łączy - są ważni i rozpoznawalni na tyle, by warto było ich zaprosić na otwarcie hotelu, które sprawić ma, by te miejsce było popularne, ale i kojarzyło się z luksusem. Mamy więc bohaterów w sieci znanych z różnych dziedzin - jedni są znani, bo są znani, czyli typowi influencerzy, popularni z nie wiadomo jakich powodów. Jest aktor, jest trenerka fitnessu, jest producentka ekologicznych kosmetyków i lokalny biznesmen-cukiernik. Każdy charakterny i pomysłowy na tyle, że wybił się w świecie, miał na siebie pomysł i ciężko pracował, by tę popularność zyskać. No właśnie, czy wszyscy pracowali tak ciężko?
“Mój wizerunek jest dla mnie wszystkim. Jeśli go stracę, mogę zapomnieć o pieniądzach i od razu poszukać sobie jakiejś zwyczajnej roboty. Czy płacili gdzieś za głaskanie kotów?”
Dodatkowo każdy z influencerów przywozi kogoś ze sobą - partnerów, rodziców, całe rodziny. W historię wpleciony zostaje jeszcze tajemniczy, brodaty gość i właścicielka hotelu, która roztacza pieczę nad gośćmi, dba, by było im dobrze, ale i by wywiązali się ze swoich obowiązków i nadawali z hotelu relacje na żywo. Każdy w tej historii ma swoje miejsce, każdy jest widoczny i razem z wszystkimi tworzy jedną pełną historię. To prawdziwa sztuka rozpisać opowieść na tyle postaci, w której czytelnik się nie pogubi i to tym autorka udowadnia nam swój kunszt literacki!
“Igor tylko by wtykał nos w książki (żeby jeszcze jakieś mądre, o ekonomii na przykład, nie miałbym pretensji; jednak on czytywał Wielką Literaturę - tak mawiał o tych wszystkich nieprzynoszących żadnych wymiernych korzyści kilkusetstronicowych tomiszczach pisanych przez autorów, którzy nie liczyli się z czasem swoich odbiorców).”
A jednak mimo tylu równoprawnych postaci to ta jedna się wyróżnia, ta, której narracja prowadzona jest inaczej od reszty. To Rita, bohaterka serii, która będzie nam dostarczać materiałów na śledztwo w formie podcastu w każdym kolejnym tomie. Rita jest bohaterką trochę w życiu pogubioną, ale i powoli się odnajdującą - w końcu nie boi się ryzykować, w końcu stara się własnymi siłami realizować swoje pasje i marzenia. Ale co ją powstrzymywało przed tym do tej pory?
“Ciekawe jak długo zajmie wyrównanie kolorytu skóry? Przywrócenie jej samej do ustawień fabrycznych? Choć to raczej nie było już możliwe. I nawet by tego nie chciała. Uczyła się na swoich błędach. Zamierzała o nich pamiętać, by więcej nie wpakować się w taką kabałę.”
W książce, jak sam tytuł wskazuje, jest trup, jest kryminalny podcast, musi więc zatem być śledztwo i zbrodnia. I jest, choć przez sporą część lektury raczej znajduje się w tle. Najpierw zapoznajemy się z bohaterami i ich sytuacją życiową, obserwujemy ich relacje, które nawiązują się przy grupowych spotkaniach w hotelu. Dopiero, gdy hotel zostaje odcięty od świata, napięcie, emocje narastają i wtedy następuje punkt kulminacyjny powieści. Mamy więc motyw nieco klasyczny - zamknięte miejsce zbrodni, wąskie grono podejrzanych, przełożone jednak na czasy współczesne - pośród telefonów komórkowych, internetu i modnych społecznie tematów. Od samego początku jednak czytelnik oczekuje na to, co się wydarzy - na wstępie dostajemy krótką scenkę z momentu odkrycia ciała, zatem uważnie śledzimy wcześniejsze wydarzenia, które do zbrodni mają oprowadzić… I podejrzewamy wszystkich, bo przecież wśród sław z pewnością każdy ma coś, co chce ukryć… Coś dla czego warto zabić? Gdzie duże pieniądze, tam i zbrodnia? Historia kryminalna bardzo dobrze zgrywa się z rodzajem gatunkowym powieści, kładąc nacisk właśnie na opowieść, solidnie umotywowaną zagadkę, nie ma krwawe czy brutalne opisy.
“Życie w zamknięciu - choćby i najbardziej luksusowym - nawet najtwardszych zawodników przyzwyczajonych do długich godzin gnicia na kanapie (...) wpychało w klaustrofobiczne stany.”
Jednak pod tym kocykiem lekkości i zabawy, kryją się tematy poważne, solidnie przedstawione społecznie i psychologicznie. Po pierwsze, każdy z bohaterów wydaje się tkwić w jakiejś toksycznej relacji – każdy w innej, a jednak łączy je to, że są zwyczajnie niezdrowe. Jak się rozwijają, jak postacie się pod siebie uzależniają i jak to odreagowują? Po drugie, podobało mi się to, jak autorka podkreśla rolę social mediów w życiu bohaterów - doskonale oddaje to nasze aktualne czasy, w których spora część życia toczy się właśnie wirtualnie. I choć momentami wydaje się, że autorka wyśmiewa przywiązanie do telefonu i sociali, to równocześnie podkreśla, że zbudowanie swojej marki w sieci też nie jest rzeczą najłatwiejszą, a wiąże się również z przeszkodami i zagrożeniami Po trzecie, fajnie przedstawione jest też podejście do biznesu w ogóle, do tego jak postrzegane są w biznesie kobiety, a jak mężczyźni. I po czwarte, temat ekologii. Hotel, w którym rozgrywa się akcja reklamuje się jako ten przyjazny środowisku - właśnie z tego powodu zaproszona jest producentka ekologicznych kosmetyków, instruktorka fitnessu promująca zdrowe podejście do życia, cukiernik, który wytwarza pyszności z lokalnych, zdrowych produktów. Wszystko z dbałością o gości hotelu, ale i o planetę. A my przyglądamy się jak ten biznes wygląda od środka… Temat ważny dla świadomości społecznej, z dobrym przesłaniem.
“Te same role, tak po prawdzie, też dostaję dzięki temu, że internauci chcą mnie podglądać w mediach społecznościowych. Producenci najpierw pytają mnie o liczbę lajkowiczów, a dopiero potem ewentualnie zerkają na osiągnięcia zawodowe. Taki świat i nie ma się co na niego obrażać.”
No i już naprawdę na koniec muszę odnieść się do zimy, jaką autorka oddała w tej powieści. Sama uwielbiam górskie zimowe klimaty, więc już tym historia wpasowała się w moje gusta. Autorka zimę oddaje bardzo przekonywująco, bardzo klimatycznie - i znowu tym wpisując się w rodzaju kryminału cosy crime - nic tylko zasiąść z tą książką pod kocykiem i czytać o głębokiej, odcinającej od reszty świata zimie! I zbrodni, która nie straszy, a ciekawi!
“Wtedy sądziła, że się o nią troszczy. Że to jest forma pocieszenia. A to przecież była tylko radość z tego, że jej życie idzie po jego myśli.”
Podsumowując, “Przepraszam, tu był trup” czyli pierwsze spotkanie Marty Matyszczak z powieścią, w której nie ma zwierzęcych narratorów, wypada bardzo mocno na plus. Autorka stworzyła powieść lekką, bardzo klimatyczną, która oczarowuje srogą, ale i piękną zimą w górach, która bawi humorystycznymi kreacji postaci i żartami sytuacyjnymi. Która jednak pod tym płaszczykiem zabawy i lekkości kryje tematy istotne, by mówić o nich głośno - o walce o siebie, o ciężkiej pracy i o odpowiedniej motywacji, by nie zbaczać z raz obranego kursu. Przyznam, że polubiłam się z Ritą, to postać, w której znalazłam gdzieś tam cząstkę siebie, która mnie wzruszyła i w odpowiednim momencie podbudowała, więc z niecierpliwością będę wyczekiwać jej dalszych przygód!
Ale żeby nie było - dla miłośników zwierzaków też znajdzie się kilka krótkich scenek - oczywiście nie w postaci narratora, ale obecność zwierząt odhaczona!
 
Moja ocena: 8/10
 
Dokładnie dwa tygodnie po premierze, czyli w środę 8 maja zapraszam Was na spotkanie na żywo, które będę miała przyjemność z Martą Matyszczak przeprowadzać - widzimy się w moim profilu na IG o godzinie 19:00!
 

Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!