listopada 21, 2019

"Ktoś, kogo znamy" Shari Lapena - zapowiedź

"Ktoś, kogo znamy" Shari Lapena - zapowiedź

Pierwsza zapowiedź na rok 2020! 29 stycznia nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka ukaże się czwarta powieść Shari Lapena, kanadyjskiej pisarki, autorki "Nieznajomej w domu", "Pary zza ściany" i "Niechcianego gościa"! Jej książki zalicza się do thrillerów psychologicznych z kategorii domestic noir, czyli moich ulubionych! Od dawna chciałam sięgnąć po książki autorki, więc pod koniec styczna w końcu będę miała do tego świetną okazję!

"Bardzo trudno jest mi napisać ten list. Mam nadzieję, że zanadto nas nie znienawidzicie… Ostatnio, kiedy nie było państwa na miejscu, mój syn włamał się do waszego domu…"  Na cichym, pełnym zieleni przedmieściu w stanie Nowy Jork nastolatek zakrada się do domów - i także do komputerów właścicieli - poznając ich sekrety, a być może także dzieląc się niektórymi z nich.Kim on jest i co mógł odkryć? Po otrzymaniu dwóch anonimowych listów szepty zaczynają krążyć, a podejrzenia narastają. A kiedy kobieta na ulicy zostaje zamordowana, napięcie osiąga punkt krytyczny. Kto ją zabił? Kto wie więcej niż mówią? I jak daleko posuną się ci wszyscy bardzo mili ludzie, by chronić swoje tajemnice?W tej okolicy nie tylko mężowie i żony prowadzą gry. Tutaj każdy w rodzinie ma coś do ukrycia. . .Nigdy tak naprawdę nie wiesz, do czego ludzie są zdolni. (opis pochodzi od kanadyjskiego wydawcy) 

Brzmi dobrze, prawda? Bardzo lubię tego typu thrillery, a wcześniejszych książkach autorki czytałam same pochlebne opinie, więc myślę, że po tej też możemy spodziewać się lektury godnej uwagi. Ja czekam na nią z niecierpliwością! A Wy?


Autor: Shari Lapena
Tytuł: Ktoś, kogo znamy
Tłumaczenie:
Data premiery: 29.01.2020
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron:

listopada 21, 2019

"Cicha noc. Świąteczne opowiadania kryminalne" wydanie zbiorowe - zapowiedź

"Cicha noc. Świąteczne opowiadania kryminalne" wydanie zbiorowe - zapowiedź

Zastanawialiście się co będziecie czytać w święta? Fani powieści obyczajowych mają w czym wybierać, jednak co z tymi, którzy wolą bardziej krwawe lektury? Zysk i S-ka o nas pomyślał! W tamtym roku Wydawnictwo pod koniec listopada proponowało brytyjską klasykę w postaci "Morderstwa na święta" Francisa Duncana, w tym, 26 listopada swoją premierę będzie miał zbiór świątecznych opowiadań kryminalnych z klasyki gatunku zebrane w całość przez Martina Edwardsa. Wydawnictwo obiecuje 15 autorów, niepowtarzalny klimat, misternie skonstruowane zagadki i niespodziewane rozwiązania! Ja już nie mogę się doczekać!

Boże Narodzenie to tajemnicza i magiczna pora roku. Dziwne rzeczy mogą się wtedy wydarzyć, i to pomaga wyjaśnić uświęconą tradycję opowiadania o duchach przy kominku, gdy rok zbliża się ku końcowi. Świąteczne opowieści o zbrodniach i ich wykrywaniu mają podobny urok. Kiedy telewizja staje się nużąca, gry towarzyskie się sprzykrzyły, perspektywa zawinięcia się w ciepłym miejscu z dobrą tajemnicą jest kusząca i znacznie lepsza dla trawienia niż kolejna porcja śliwkowego puddingu. Autorzy kryminałów, podobnie jak czytelnicy, są tak samo podatni na niezliczone atrakcje Świąt Bożego Narodzenia. Na przestrzeni lat, wybitni praktycy tego gatunku obdarowali jedną lub większą liczbę swoich opowieści scenerią świąteczną. Najbardziej godne zapamiętania gwiazdkowe opowiadania suspensu łączą w sobie żywiołową fabułę z przywołaniem nastrojowego okresu świątecznego. Otrzymanie takiej mieszanki jest znacznie trudniejsze, niż to się wydaje. Książka ta przedstawia czytelnikom niektóre najlepsze świąteczne kryminały z przeszłości. Wybór jakiego dokonał Martin Edwards łączy świąteczne dzieła ukochanych autorów z jedną lub dwiema historiami, które mogą być nieznane nawet dla zagorzałych fanów literackiego suspensu. W rezultacie otrzymujemy zbiór kryminalnych opowiadań, do delektowania się, niezależnie od pory roku.

Myślę, że w święta, kiedy liczy się klimat i spokój, angielskie klasyczne kryminały są strzałem w dziesiątkę. Nie jest krwawo i brutalnie, liczy się nastrój, obserwacja i dedukcja. Myślę, że ta pozycja będzie rewelacyjną lekturą na święta. A kto wie, może uda mi się nadgonić też zaległość z tamtego roku, wspomniane jest "Morderstwo na święta"... 


Autor: wydanie zbiorowe zebrane przez Martina Edwardsa
Tytuł: Cicha noc. Świąteczne opowiadania kryminalne
Tłumaczenie:
Data premiery: 26.11.2019
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron:



listopada 20, 2019

"Niezbity dowód" Peter James

"Niezbity dowód" Peter James

Autor: Peter James
Tytuł: Niezbity dowód
Tłumaczenie: Izabela Matuszewska
Data premiery: 18.09.2019
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 608

Peter James to jeden z najgłośniejszych brytyjskich pisarzy z gatunku kryminał i thriller. Autor debiutował w latach 80. XX wieku, jego książki w większości trafiają na listy bestsellerów, tłumaczone są na 37 języków. James to zdecydowanie poważne i szanowane nazwisko, autor był częstym obserwatorem pracy brytyjskiej policji, brał udział w oględzinach zwłok i miejsca zbrodni, przesłuchiwaniu świadków i podejrzanych. To pisarz, który dobrze wie o czym pisze, uznany został przez fanów za Najlepszego Autora Kryminałów Wszech Czasów. Jakby tego było mało James jest również zaangażowany w branżę filmową, pełnił rolę producenta oraz scenarzysty. Z jego całego dorobku najbardziej znany jest cykl z detektywem Royem Grace, który liczy już dobre kilkanaście tomów. Po takim wstępie aż wstyd się przyznać, że „Niezbity dowód” to moja pierwsza styczność z prozą autora, choć od wielu lat miałam już te nazwisko na swojej czytelniczej liście.

Historia „Niezbitego dowodu” toczy się wokół postaci dziennikarza śledczego Rossa Huntera. Pewnego dnia, gdy mężczyzna pogrążony jest w pracy nad jednym ze swoich artykułów, dzwoni telefon, numer nieznany. Ross, nauczony że w każdym źródle należy szukać tematu, odbiera. Dzwoni Harry Cook, emerytowany doktor historii sztuki, który twierdzi, że jest w posiadaniu dowodu na istnienie Boga. Może nie tyle jest, co dostał od Boga wskazówki jak go znaleźć. Ross podchodzi do tematu sceptycznie, jednak decyduje się po namowie na spotkanie z mężczyzną. Cook przywozi ze sobą obszerny manuskrypt i zdradza, iż jest w posiadaniu trzech lokalizacji, w których razem mają znaleźć wspomniany dowód. Ross ciągle się waha, z jednej strony staruszek go intryguje, z drugiej nie za bardzo daje wiarę jego słowom. Postanawia zbadać temat bliżej, a gdy znajduje doktora Cooka zamordowanego w jego własnym domu, torturowanego na wzór ukrzyżowania postanawia rozwikłać zagadkę pierwszej lokalizacji i dopiero później zdecydować co dalej... Ross na początku nie zdaje sobie sprawy, jak wielu ludziom jego poczynania mogą zajść za skórę i jak wielką burzę może wywołać... Czy faktycznie Cook miał rację i istnieje ostateczny dowód, który potwierdzi istnienie Boga? Czy Ross gotowy jest poświęcić wszystko, by go znaleźć?

Książka, mimo pokaźnej grubości i niewielkiego druku od strony kompozycji wygląda bardzo przyjaźnie – podzielona jest na 146 króciutkich rozdziałów oznaczonych dniem tygodnia i miesiąca, czasami (gdy jest to niezbędne) też roku. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, głównie podąża za Rossem, ale nie tylko – jest jeszcze kilku bohaterów, których obserwuje narrator, a którzy grają po przeciwnej stronie niż dziennikarz. Książkę czytało mi się przyjemnie, styl i język są przyjazne czytelnikowi.

Zanim przejdę do bardziej szczegółowej analizy książki, to muszę podkreślić, że jej fabuła ma swoje korzenie w prawdziwych doświadczeniach autora. W 1989 roku do Petera Jamesa zadzwonił człowiek twierdzący, że ma dowód na istnienie Boga. Od tego czasu rozpoczęła się wędrówka autora - 28 lat poszukiwania czegoś, co można by określić mianem dowodu i rozważań na temat następstw takiego odkrycia. Ostatnie 4 lata autor razem z żoną spędził bardzo aktywnie, razem przeprowadzili wiele rozmów z ludźmi wiary, ale i ateistami zastanawiając się, czego by trzeba, by niepodważalnie potwierdzić istnienie Boga. To książka ważna i trudna dla samego autora, odbiegająca od jego pozostałych powieści, książka, która jest dużą częścią jego życia.

„Niezbity dowód” można określić jako thriller religijny. Znajdziemy tu sporo akcji, dużo się dzieje, są pościgi, morderstwa, strzelaniny. Od około 150 strony zaczyna się dziać i dzieje się do samego końca, a tym samym książka mocno wciąga. Jest wiele zwrotów akcji, niespodziewanych wydarzeń, dużo napięcia. Ale jest też czas na rozważania, na zastanowienie się nad jednym z najważniejszych tematów, które zaprzątają dzieje ludzkości. W końcu religia, w takiej czy innej formie, istnieje od zarania dziejów. Autor ukazuje jak wiele jest podziałów, jak wiele ludzi wyzyskuje coś, co miało służyć dobru. To temat, który od lat powoduje wiele niezgodności, sporów i walk.
„Kiedy człowiek babra się w religii, to nigdy nie wiadomo, jakich świrów i fanatyków ściągnie sobie na głowę.”
Ogólnie podobało mi się, że autor podkreślał, że nieważne jest wyznanie, ważny jest Bóg, który jest jeden, tyle że w każdej religii przybiera inną formę. Zastanawia mnie tylko przedstawienie religii anglikańskiej i religii chrześcijańskiej. Ta pierwsza pod postacią biskupa, z którym rozmawia bohater jest przedstawiona bardzo pozytywnie, bardzo życiowo i ogólnie przyjemnie – fajnie by było gdyby każdy ksiądz z takim spokojem podchodził do każdej ze spraw i wierzących. Religia chrześcijańska z kolei przedstawiona jest jednoznacznie źle, jako ta, dla której liczą się tylko pieniądze i władza. Trochę te przedstawienie wydaje mi się niesprawiedliwe, niepotrzebnie zgeneralizowane. To mój pierwszy zarzut do książki, coś co mocno rzuciło mi się w oczy.

W książce często poruszany jest temat wiedza a wiara. Czy jeśli coś zostaje poparte naukowo dowodami to czy dalej można w ogóle mówić o wierze? Religia, wiara, powinna się przecież opierać na czymś co nie jest udowodnione, więc gdyby istniał ostateczny dowód na istnienie Boga to czy można by dalej mówić o religii? To fascynujące zagadnienie, o którym można by wiele rozprawiać, a autor temat dobrze w powieści zarysowuje.

Na koniec trochę o bohaterach. Tak jak pisałam, jest dziennikarz śledczy Ross, który pełni w książce kluczową rolę. Po przeciwnej stronie stoją dyrektorzy największej firmy farmaceutycznej oraz przedstawiciele religii chrześcijańskiej. Mamy płatnego zabójcę, zakonnika i prawnika. Każda z tych męskich postaci jest ciekawa, i mimo że stoi po jednej lub drugiej stronie jest logiczna i pełnowymiarowa. Nie tyczy się to jednak postaci kobiecych. Mamy tu żonę Rossa i dziennikarkę radiową. Obydwie kobiety zachowują się dziwnie, obydwie mocno mnie irytowały. Zastanawiam się czy był to celowy zabieg autora i co miało na celu takie przedstawienie dwóch jedynym reprezentantek płci przeciwnej. To jest mój drugi minus.

Ogólnie jednak „Niezbity dowód” to ciekawa lektura. Bałam się tej objętości i małego druku, ale przeczytałam ją zaskakująco szybko. Fabuła jest dynamiczna, bohaterowie ciekawi, temat frapujący i bogato przedstawiony. Jestem ciekawa innych książek autora, na pewno w przyszłości sprawdzę jak James odnajduje się w kryminałach – to w końcu kryminały brytyjskie, jedne z moich ulubionych!

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros!

listopada 18, 2019

"Białe kłamstwa" Piotr Borlik

"Białe kłamstwa" Piotr Borlik

Autor: Piotr Borlik
Tytuł: Białe kłamstwa
Cykl: Agata Stec i Artur Kamiński, tom 3
Data premiery: 03.09.2019
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 448

„Białe kłamstwa” to ostatni tom trylogii o rodzeństwie komisarz Agacie Stec i psychologu Arturze Kamińskim. Autor Piotr Borlik debiutował kilka lat temu opowiadaniami, dwa lata temu ukazała się jego pierwsza powieść z gatunku horroru, a teraz w jednym z wywiadów przyznał, że szykuje już kolejny kryminał oraz marzy mu się napisanie powieści obyczajowej. Z tego co można wywnioskować w posłowiu „Białych kłamstw” myślę, że możliwe jest, że doczekamy się jeszcze kiedyś dalszych przygód Agaty. Więcej o autorze oraz o dwóch poprzednich książkach cyklu znajdziecie tutaj à Boska proporcja – klik!, Materiał ludzki – klik!

W „Białych kłamstwach” Agata zostaje oskarżona o morderstwo zamykające tom drugi. Jej zatrzymanie jest kompletnie bezpodstawne – w chwili zabójstwa Agata była ciągle na Kaszubach. Nie przeszkadza to jednak Olkowskiemu i prokuratorowi, by ją aresztować. Na ratunek rusza oczywiście Artur, który wpłaca wysoką kaucję i załatwia adwokata, mimo że siostra nie chce już mieć z bratem nic wspólnego. Zaczyna szukać dowodów, sposobu na udowodnienie jego winy, a Artur w tym czasie wprowadza w życie swój ostateczny plan... Czy uda mu się go doprowadzić do końca? Czy Agata wybierze sprawiedliwość czy jednak zwyciężą więzy rodzinne?

Książka od strony kompozycji wygląda bardzo podobnie jak poprzednie – liczy podobną ilość stron, ma 25 rozdziałów. Zamiast epilogu (jak we wcześniejszych tomach) mamy krótką notkę od autora, a całość otwiera prolog, co też jest odstępstwem do normy. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, podąża za Agatą, Arturem oraz trzecią nową postacią – psycholog Hanną Wierzbicką. Książka pisana jest lekkim stylem, czyta się szybko i przyjemnie.

Tak jak w poprzednim tomie, tak i tutaj akcja płynie znowu innym tempem. Tym razie śledztwo w sprawie morderstwa nie odgrywa tak dużej roli – największy nacisk położony jest na grę pomiędzy rodzeństwem oraz odkrywanie ich przeszłości. To najbardziej osobisty tom względem postaci, gdzie mimo że postać Artura ciągle trzyma czytelnika w niepewności, to czytelnik dowiaduje się najwięcej o motywacjach, charakterze i wcześniejszym życiu rodzeństwa.

Agata w tym tomie wykazuje się sprytem i mądrością. Nie jest już nieporadną dziewczyną z tomu pierwszego, która pocieszenia i wybawienia szuka u starszego brata. Teraz jest zdeterminowana, by za wszelką cenę dociec do prawdy o nim, wymierzyć sprawiedliwość za to, co według niej zrobił. Policjantka w „Białych kłamstwach” pokazuje też, że nie jest już aż tak dużym przeciwieństwem Artura, jak wcześniej się wydawało – kilka postaci z tego tomu dostrzega w ich zachowaniach podobieństwo, które jednak wykorzystują do całkiem innych celów.

W „Białych kłamstwach” Artur powraca do łask autora – obserwujemy go w podobnej ilości co Agatę i tak samo jak w tomie pierwszym kompletnie nie wiemy do czego bohater dąży. Nie znamy jego celu, motywacji, wiemy tylko, że realizuje jakieś plan i sprawnie wszystkimi dookoła manipuluje. To naprawdę ciekawa i intrygująca postać całej serii.

Jako że temu tom skupia się na sprawach osobistych bohaterów, to poznajemy też dokładniej ich otoczenie. Widzimy zmianę w Olkowskim, który w pierwszym tomie był ‘pomocnikiem’ Agaty, dużą rolę w śledztwie odgrywa też ich przełożony Lubomirski oraz wspomniana już nowa postać Hanna Wierzbicka, mentorka Artura. Swoją rolę do odegrania ma też Dorota, którą poznaliśmy w tomie drugim.

Ogólnie akcja powieści jest przemyślana i ciekawie poprowadzona, bohaterowie (szczególnie Artur) intrygujący. Podobało mi się to, że do samego końca czytelnik nie wie o co chodzi w planie Artura i czego dowiemy się o przeszłości bohaterów. Ten tom oceniam podobnie jak tom pierwszy, a jeśli chodzi o całość (bo w końcu tak tą trylogię należy traktować), to uważam, że jest to bardzo interesujące wkroczenie autora na polską scenę kryminalną. Borlik pokazał, że jest w stanie stworzyć przemyślane i wciągające fabuły z rzetelnie uzasadnionym zakończeniem, a postaciom nadać ciekawe, intrygujące cechy. Wie też jak wodzić czytelnika za nos, do końca nie ujawniając motywów działań bohaterów. Jestem jak najbardziej na tak i mam nadzieję, że niedługo usłyszymy o kolejnej książce autora.



Moja ocena: 7,5/10

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!


listopada 14, 2019

"Materiał ludzki" Piotr Borlik

"Materiał ludzki" Piotr Borlik

Autor: Piotr Borlik
Tytuł: Materiał ludzki
Cykl: Agata Stec i Artur Kamiński, tom 2
Data premiery: 04.06.2019
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 448

Nazwisko Borlika w tym roku głośno zaznaczyło się na polskim rynku powieści kryminalnych, a wszystko to za sprawą jego trylogii o komisarz Agacie Stec i psychologu Arturze Kamińskim. Całość ukazała się w przeciągu pół roku, a każda z kolejnych części zbierała coraz bardziej entuzjastyczne opinie. Ja, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Prószyński i S-ka mogłam zasiąść do lektury mając pod ręką już całą trylogię, z czego jestem bardzo rada. O pierwszej części w moim odczuciu mogliście przeczytać kilka dni temu tutaj (klik!), a dzisiaj trochę więcej o części drugiej. Czy była równie dobra jak pierwsza?

„Materiał ludzki” zaczyna się mocno. Agata została porwana przez jakiegoś obcego jej mężczyznę i wywieziona na Kaszuby. Po drodze na szczęście policjantka się ocknęła, oswobodziła z więzów i po zatrzymaniu zaatakowała porywacza. Zdziwiona, że mężczyzna wywiózł ją daleko w pole, rusza przed siebie szukając zasięgu w telefonie, gdy wyczuwa nagle straszny odór. Kierując się węchem dociera do dwóch ciał zawieszonych na palach, ciał z którym wyrastają pnącza kwiatów... Jakby tego było mało nagle jedno z ciał się odzywa! Agata szybko wzywa pomoc, a po odsunięciu od sprawy, samodzielnie postanawia odkryć o co w tym wszystkich chodzi... Tymczasem Artur przyjmuje na swoją ‘terapię’ Dorotę, dziewczynę z pala....

Od strony kompozycji książka wygląda bardzo podobnie co tom pierwszy – składa się z 30 krótkich rozdziałów oraz epilogu. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, podąża za Agatą, Arturem i nową postacią – Pawłem Wilkiem. Książkę czyta się szybko i bez wysiłku, chociaż szybkość akcji znacząco różni się od części pierwszej.
Wydanie, tak jak przy tomie wcześniejszym, zachwyca, jest porządne i oryginalne.

Trylogia Borlika należy do tych trylogii, w których nie zaleca się traktowanie każdej z części jako osobnej całości. Owszem – mówią o osobnych zbrodniach, jednak spora część fabuły opiera się na grze prowadzonej pomiędzy Agatą a Arturem i jego pacjentami, która na wyrywki będzie po prostu niezrozumiała.

W tym tomie, jak wspomniałam, mamy trochę inne rozłożenie akcji. Agata wyjeżdża do Czarnowa, małej wsi, w której odkryła zbrodnię i zostaje tam praktycznie przez cały tom. Co za tym idzie nie dostajemy tutaj tych świetnych scen z tomu pierwszego, kolacji, na które co tydzień umawiało się rodzeństwo i podczas których prowadziło zacięte dyskusje. Ogólnie Artura, w porównaniu do „Boskiej proporcji”, jest tu dużo mniej, schodzi na plan drugi, co trochę mnie rozczarowało, bo to właśnie Artur jest tą intrygującą postacią. Tak samo nie dochodzi tutaj do dalszych zbrodni, przez co akcja nie zaskakuje aż tak jak w  tomie pierwszym. Zamiast tego Agata prowadzi śledztwo na wsi, gdzie wszyscy się znają i każdy o każdym plotkuje. Lubię takie klimaty, więc obniżenie tempa nie umniejszyło mojej przyjemności z lektury.

W tym tomie główna fabuła opiera się na Agacie i dzięki temu możemy poznać ją trochę bliżej. Tutaj już spokojnie bez wątpliwości mogę powiedzieć, że polubiłam bohaterkę. Mimo swojego porywistego charakteru i kompletnego nieradzenia sobie z życiem prywatnym, Agata pokazuje się tu jako osoba sprawiedliwa, czuła na krzywdy innych. Na pewno też na plus trzeba zapisać fakt, że w końcu kobieta przestaje ufać bratu, odcina się od niego i zaczyna dostrzegać, że Artur coś kombinuje.

Artur tutaj z kolei już nie jest tak mocną postacią. Zaczyna w siebie wątpić, nie jest pewny czy wszystko idzie zgodnie z planem i już nie sprawuje nad pozostałymi postaciami tak miażdżącej kontroli jak w tomie pierwszym. Trochę mnie to rozczarowało, ale wierzę, że było to potrzebne, by zaskoczyć czytelnika w tomie trzecim.

W „Materiale ludzkim” nie mamy też tak silnego, wyrazistego psychopatycznego mordercy. Tutaj napastnik jest schowany, nikt nie wie kim on jest, a on sam wysługuje się innymi. Nową najczęściej pojawiającą się postacią jest Paweł Wilk, aspirant sztabowy, który szefuje posterunkiem policji w Czarnowie. Od początku czytelnik wie, że Paweł jest w coś zamieszany, narrator cały czas czytelnikowi sugeruje dwulicowość bohatera. Paweł ewidentnie nie chce dopuścić, by Agata coś odkryła, bo jak twierdzi, może to pogrążyć całe ich miasteczko.

Ogólnie książka jest ciekawa, czyta się ją przyjemnie, chociaż muszę przyznać, że liczyłam na jeszcze lepszą lekturę od pierwszej części, a wydaje mi się, że ten tom był minimalnie słabszy. Nie znaczy to, że zły, bo to faktycznie dobry kryminał, po prostu tom pierwszy zapowiadał natężenie akcji, a ten trochę ją ostudził. Zobaczymy co autor przygotował dla nas w tomie trzecim – mam nadzieję, że drugi to takie wyciszenie akcji przed wielkim wybuchem.



Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!



listopada 13, 2019

"Szczygieł" Donna Tartt - nowe wydanie

"Szczygieł" Donna Tartt - nowe wydanie

Autor: Donna Tartt
Tytuł: Szczygieł
Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
Data premiery: 13.11.2019, wydanie III
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 848

„Szczygieł” to książka, którą czytałam trzy lata temu i która zachwyciła mnie tak mocno, że mimo jej wielkich rozmiarów, nosiłam ją ze sobą wszędzie, by w każdej wolnej, nawet najmniejszej chwili choć trochę poczytać. Już na wstępie muszę powiedzieć – nie bójcie się tej objętości, książka urzeka, wciąga tak, że nawet nie zauważa się upływu stron...

Kim jest autorka? O Donnie Tartt mówi się czasami jako o nowym Dickensie. To amerykańska pisarka, która debiutowała w 1992 roku powieścią „Tajemna historia”, w której łączy kulturę starożytną z wątkiem kryminalnym. Do czasów aktualnych autorka wydała jeszcze tylko dwie powieści „Mały przyjaciel” (2003 ) i omawiany „Szczygieł” (2015). Ta ostatnia została obsypana wieloma nagrodami, jednak najważniejsza z nich to Nagroda Pulitzera 2014.
W związku ze zbliżającą się premierą ekranizacji tej powieści, dzisiaj 13 listopada w księgarniach ukazało się nowe, specjalne wydanie książki. Poniżej zamieszczam kilka zdjęć – na szczególną uwagę oczywiście zasługuje grzbiet książki – piękny, materiałowy, o głębokim odcieniu granatu, z eleganckimi złotymi literami - nasuwa mi na myśl stare księgi. Na pewno te wydanie będzie świetną ozdobą w biblioteczce, którym do woli można sycić wzrok.





Co do samej powieści to jest to historia Teo, młodego chłopca, którego poznajemy w wielu 13 lat. Jest to u niego wiek graniczny, jak sam przyznaje dzieli swoje życie na ‘przed’ i ‘po’. Wtedy to w zamachu terrorystycznym zginęła jego matka, on, mimo iż był z nią - przeżył. Rzecz działa się w muzeum, a Teo za namową pewnego staruszka wziął ze sobą tytułowy obraz – obraz, który był ulubionym dziełem jego matki. Od tego momentu życie Teo się zmienia, chłopiec szuka swojego miejsca, dorasta i wplątuje się w różne afery. Obraz cały czas jednak mu towarzyszy, jest powiązaniem z przeszłością, hołdem dla matki, a równocześnie obsesją i przekleństwem.

Książka od strony kompozycji wygląda bardzo wygodnie. Mamy podział na części, te dzielą się na rozdziały, a te jeszcze na podrozdziały. Każdy rozdział jest zatytułowany, a każda część opatrzona trafnym cytatem. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego, narratorem jest oczywiście Teo. Dzięki temu czytelnik może poznać jego emocje, wszystkie myśli nim targające. Narrator powieści jest bardzo dobrym obserwatorem, wiele uwagi poświęca na szczegółowe opisy, które tylko dodają smaczku całości.

Ogromną rolę w książce pełnią postacie. I nie chodzi mi tu tylko o Teo, któremu towarzyszymy przez 15 lat, którego przemiany, wzloty i upadki obserwujemy. Wiele uwagi narrator poświęca każdej spotykanej osobie, każdą dokładnie opisuje i zastanawia się nad jej charakterem.

Prócz skupienia na postaciach i rewelacyjnych przemyśleniach (książka to skarbnica cytatów!) podkreślić muszę skupienie fabuły na tematach krążących wokół sztuki. Poprzez obraz, który Teo ukradł z muzeum, chłopiec wplątuje się w towarzystwo handlarzy sztuką. Bardzo podobało mi się te połączenie wątków obyczajowym i kryminalnych z obrazem, z dziełem sztuki – to właśnie od tej książki zaczęła się moja fascynacja tego typu powieściami. Tutaj oczywiście główną rolę odgrywa obraz szczygła – mały niepozorny ptaszek, siedzący, a zarazem uwiązany do żerdzi – można się w nim dopatrywać odbicia głównego bohatera, który cały czas musi walczyć z przeszłością, poczuciem winy, depresją i nałogami.

O tej książce można by pisać jeszcze bardzo długo, jednak nie chciałabym Was pozbawiać przyjemności samodzielnego odkrywania tego rewelacyjnie zbudowanego i przedstawionego świata. To powieść łącząca wiele gatunków, gdzie akcja toczy się nieśpiesznie, skupiona główne na wnętrzu głównego bohatera i przemianach w nim zachodzących. To książka wielka, która, mimo zdaniem, w pełni zasługuje na wszystkie otrzymane nagrody. Mam nadzieję, że i Wy po nią sięgniecie, a ja ciągle czekam na kolejną powieść autorki...

Moja ocena: 9/10

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak!



listopada 12, 2019

"Boska proporcja" Piotr Borlik

"Boska proporcja" Piotr Borlik

Autor: Piotr Borlik
Tytuł: Boska Proporcja
Cykl: Agata Stec i Artur Kamiński, tom 1
Data premiery: 12.03.2019
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 424

„Boska propocja” to pierwszy tom kryminalnego cyklu o komisarz Agacie Stec i jej bracie, psychologu Arturze Kamińskim, a zarazem to pierwsza próba autora w tym gatunku literackim. Debiutował już jakiś czas temu opowiadaniami fantastycznymi, później napisał powieść grozy pt. „Teatr lalek”, a teraz szykuje już kolejny kryminał, którego tytuł roboczy brzmi „Zapłacz dla mnie”. Borlikowi marzy się też napisanie powieści obyczajowej, do której już nawet ma rozpisaną fabułę i bohaterów. Warto też podkreślić, że prawa do ekranizacji trylogii kryminalnej autora zostały już sprzedane. Prywatnie autor podziwia Annę Kańtoch za umiejętność łączenia pisania w dwóch gatunkach, jest fanem jedzenia i dobrego wina, a wszystkie potrawy, które pojawiają się w książce najpierw osobiście przygotował. Muszę też podkreślić, że omawiana trylogia od początku była zamkniętą całością i tylko tak należy ją traktować. Autor zapowiada, że czegoś takiego jeszcze nie było! Czy faktycznie?

„Boską proporcję” otwiera scena w Palmiarni Gdańskiej, gdzie znalezione zostaje ciało młodej dziewczyny. Nie jest to jedna zwyczajna zbrodnia – kobieta została zawieszona na kilku metrach wysokości, przywiązana do najwyższej palmy, a do jej ciała przytwierdzone zostały czterolistne koniczyny. Ciało znajdują dwie pijane dziewczyny, które spanikowane natrafiają na Roberta Mazura, drapieżnika, mordercę, który właśnie czai się na swoją kolejną ofiarę...  Śledztwo w tej sprawie zostaje przydzielone komisarz Agacie Stec oraz podkomisarzowi Karolowi Olkowskiemu. Sprawa nie wygląda na łatwą, a niedługo ma się skomplikować jeszcze bardziej...

Od strony kompozycji książka podzielona jest na 29 rozdziałów i epilog. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, podąża za trojgiem bohaterów, jednak główną rolę wiedzie tu Agata. Styl powieści jest przyjemny, mimo że nie stroni od wulgaryzmów, to są one użyte z wyczuciem. Ogólnie książkę czyta się bardzo dobrze, akcja wciąga, a bohaterowie i wydarzenia intrygują.
Od razu też wspomnę o świetnym wydaniu książki – dzięki temu, że od razu książka planowana była jako trylogia, to grafika na wszystkich trzech okładkach łączy się w jedno. Co więcej na grzbiecie też znajdziemy taką grafikę, więc już od razu na półce widać, że te trzy książki to jedna nierozerwalna całość. To jedno z ciekawych wydań, jakie gości w mojej biblioteczce.



Teraz trochę o postaciach. Główna para bohaterów to rodzeństwo – Agata jest kilka lat młodsza. Ich rodzice już nie żyją, więc rodzeństwo ma tylko siebie. Co prawda utrzymują ze sobą dosyć bliskie stosunki, często się widują, jednak różnią się od siebie jak ogień i woda. Agata to inteligentna śledcza, jednak jest też impulsywna, porywcza i nie za bardzo radzi sobie z własnym życiem osobistym, więc jeśli nie ucieka w pracę, to zajmuje się upijaniem i podrywaniem facetów. Na szczęście nie jest to w książce natarczywie przedstawione, raczej tylko w paru miejscach zasygnalizowane, tak by zarysować charakter bohaterki, a nie odrywać uwagi czytelnika od śledztwa.

Artur to bardzo dziwny człowiek. Jest cały czas spokojny, wyważony, kalkuluje każde słowo, każdy gest, zachowanie. Jak na psychologa przystało jest świetnym obserwatorem, ale ma jakieś dziwne, nie do końca sprecyzowane ambicje. To postać niepokojąca, czytelnik w tym tomie do nie końca wie o co Arturowi chodzi, widać tylko że ma jakiś cel i sprytnie wszystkimi manipuluje dla własnej korzyści.
Relacja rodzeństwa też jest bardzo dziwna. Agata ufa Arturowi całkowicie, zwierza mu się, radzi co chwilę. Artur jednak chyba swojej siostry nie lubi, ewidentnie wykorzystuje są dla własnych celów. Jestem bardzo ciekawa jak ta relacja się rozwinie.

Co do samej akcji powieści, to muszę przyznać, że jest bardzo dobrze rozpisana. Autor co chwilę nas zaskakuje, a mimo że akcja nie pędzi na łeb na szyję, to jednak dzieje się tyle, że nie sposób książki odłożyć. Fabuła poprowadzona jest bardzo sprytnie, widać, że autor jest lubi logiczne łamigłówki. Co więcej akcja rozłożona jest dosyć równo, nie jest tak jak w większości tego typu książkach, że przyspiesza mocno na końcu. Tutaj dzieje się od początku.

Podsumowując, książka pozytywnie mnie zaskoczyła. Czyta się ją szybko i z dużą przyjemnością. Bohaterowie są niesamowicie intrygujący, ich intencje nieznane, a fabuła jest doskonale przemyślana i wciągająca. Rozwiązania zagadki jest zaskakujące – muszę podkreślić, że na nie nie wpadłam, ale bardzo mi się podobało. Ogólnie jestem zaintrygowana i bardzo się cieszę, że od razu mogę sięgnąć po tom drugi!

Moja ocena: 7,5/10

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!


listopada 11, 2019

"Dziewięcioro nieznajomych" Liane Moriarty

"Dziewięcioro nieznajomych" Liane Moriarty

Tytuł: Dziewięcioro nieznajomych
Tłumaczenie: Mateusz Borowski
Data premiery: 18.09.2019
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 560

„Dziewięcioro nieznajomych” to szósta na polskim rynku, a ósma książka w całym dorobku Liane Moriarty, australijskiej bestsellerowej pisarki. O Moriarty zrobiło się głośno 2 lata temu, kiedy na małych ekranach ukazał się serial „Wielkie kłamstewka” nakręcony na podstawie jej książki o tym samym tytule, w którym zagrały takie gwiazdy jak Nicole Kidman czy Reese Witherspoon. Właśnie od tej pory autorka stała się jedną z moich lubionych pisarek, po których książki sięgam w ciemno, a każda z premier jest dla mnie dużym wydarzeniem. Niestety autorka wydaje jedną książkę na 2-3 lata, więc znowu przyjdzie mi trochę poczekać na kolejną... Myślę, że pocieszenie w międzyczasie znajdę w serialu, który ma powstać na podstawie „Dziewięciorga nieznajomych”, a w którym zagrać ma znowu Nicole Kidman. A jak wypada sama książka?

„Dziewięcioro nieznajomych” to, jak sama nazwa wskazuje, historia 9 osób, które przyjeżdżają na 10 dni do pewnego nowoczesnego ośrodka, sanatorium, spa, gdzie mają przejść odnowę fizyczną i psychiczną. Ośrodkiem kieruje dawna karierowiczka, Rosjanka, która po zawale 10 lat temu przeszła całkowitą odmianę, znalazła w życiu sens, żyje zdrowo, w zgodzie z naturą. Tego wszystkie chce nauczyć swoich podopiecznych, ma dla nich opracowany ścisły plan, który właśnie udoskonaliła, wyciągając wnioski z zachowań wcześniejszych gości. Plan jest rewolucyjny, kontrowersyjny, a uczestnicy nie wiedzą co tak naprawdę ich czeka... Czy faktycznie w 10 dni dziewięcioro nieznajomych zmieni swoje życie na lepsze?

Od strony kompozycji książka składa się z 79 krótkich rozdziałów. Narracja prowadzona jest przez 12 osób (9 uczestników + 3 ‘opiekunów’) w trzeciej osobie czasu przeszłego. Nie bójcie się jednak tak dużej ilości narratorów – każdy z nich jest tak charakterystyczny i nosi zapadające w pamięć imię, że dosłownie nie da się ich pomylić. Styl autorki jest lekki, przyjemny, z humorem, a do tego każda z postaci wypowiada się minimalnie innym, charakterystycznym dla siebie stylem. Bardzo lubię styl powieści autorki, jej książki zawsze czytam szybko, z ogromną przyjemnością i tak też było w tym wypadku.

Jak już pisałam bohaterów mamy wielu. Najczęściej wypowiada się chyba Francise, ponad 50letnia autorka romansów, dwukrotna rozwódka, kobieta wygadana, bardzo przyjazna. Francise przechodzi właśnie trudny okres, bo padła ofiarą oszusta matrymonialnego oraz jej ostatnia książka ciągle nie znalazła wydawcy... Prócz niej do ośrodka trafia młode bogate małżeństwo, które w ten sposób próbuje uratować swój związek. Mamy też całą rodzinę, małżeństwo z dorosłą już córką, starszego, otyłego i groźnie wyglądającego mężczyznę, kobietę porzuconą przez męża z obsesją na punkcie swojej wagi oraz przystojnego prawnika. Każdy z bohaterów przyjechał do ośrodka z jakimś problemem, każdy chce odmiany.
„Kobieta i jej ciało to najbardziej patologiczny i toksyczny związek pod słońcem.”
Ośrodkiem kieruje Masza, wspomniana już Rosjanka. Masza jest piękna, o niespotykanej urodzie, z rewelacyjną figurą i umięśnionym ciałem. Uważa się za osobę lepszą od innych, twierdzi, że wszystkim jest w stanie pomóc, wszystkich może udoskonalić. Pomaga jej Yao oraz Dalila, którzy są bezpośrednio odpowiedzialni za gości.

Pomysł na fabułę jest naprawdę bardzo ciekawy. Autorka, jak zawsze, potrafi dostrzec codzienne problemy, które zaprzątają normalnych ludzi i z wyczuciem o nich opowiada. Tutaj głównym tematem jest radzenie sobie z codziennością w erze telefonów, internetu i ogłupiających mediów.
„Nie mogła pozbyć się obawy, że jeśli nie zarejestruje tego momentu telefonem, to nie nabierze on realności, nie będzie się liczył, nie urzeczywistni się. Ten zupełnie irracjonalny lęk nie dawał jej spokoju.”
Ale nie jest to oczywiście jedyny temat, znajdziemy tu też dużo o stracie, depresji, pieniądzach, a także o postrzeganiu własnego ciała oraz dążeniu do perfekcji. Każdy z bohaterów jest rozczarowany rzeczywistością, swoim aktualnym życiem, każdy potrzebuje odpoczynku i zmiany. Autorka jest uważnym obserwatorem ludzkich zachowań, książka od strony psychologicznej, jak zawsze u Moriarty, jest bardzo dobrze dopracowana.
„W ciągu ostatniej dekady świat zdecydowanie przyspieszył. Ludzie mówili, jeździli samochodem i chodzili z coraz większą prędkością. Wszystkim się spieszyło. Każdy był zapracowany i domagał się natychmiastowej gratyfikacji.”
Ogólnie jestem z lektury zadowolona. Dostałam od autorki wszystko to, za co ją lubię – ciekawą narrację, przyjemny, momentami zabawny styl i dobry wgląd w psychikę i zwyczajne, ludzkie problemy. Fabuła jest ciekawa, co prawda wydaje mi się, że gdzieś tak w połowie autorka trochę za mocno popuściła wodze fantazji, ale dobrze z tego wybrnęła, więc książka na tym niewiele traci. Poza tym poprowadzenie fabuły na tyle osób, w taki sposób, by bohaterowie się ze sobą nie mieszali, tylko dowodzi tego jak autorka zgrabnie posługuje się piórem. Ja jestem zadowolona, spędziłam z książka bardzo przyjemny czas.


Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak!



listopada 08, 2019

"Opiekunka" Sheryl Browne

"Opiekunka" Sheryl Browne

Tytuł: Opiekunka
Tłumaczenie: Jacek Żuławik
Data premiery: 15.05.2019
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 398
Audiobook wydany przez W.A.B., czas trwania 10h 13min, czyta Joanna Chacińska-Kabaj

„Opiekunka” to pierwsza książka Sheryl Browne, która ukazała się na polskim rynku wydawniczym. Sheryl jest brytyjską pisarką, która na swoim koncie ma już kilka ciekawych tytułów. Swoją przygodę z powieściami zaczynała od książek bardziej kobiecych, romantycznych, jednak kilka lat temu przerzuciła się na thrillery psychologiczne krążące wokół tematyki rodzinnej. Autorka znana jest z doskonałych portretów postaci psychopatycznych.

Historia „Opiekunki” zaczyna się od pożaru, w którym ginie pewna rodzina, jedyną ocalałą jest nastoletnia dziewczynka. Osiem lat później w sąsiedztwie domu Marka i Melisy znów wybucha pożar – doszczętnie spłonął dom nowej sąsiadki. Mark i Melisa, jako dobrze sąsiedzi oferują dziewczynie, by zatrzymała się u nich na kilka dni. Jade, sąsiadka, przyjmuje pomoc z radością. Szybko okazuje się, że Jade jest przeszkoloną opiekunką dla dziecka, a Mel i Mark akurat potrzebują pomocy przy swoich dwóch dziewczynkach. Wszystko układa się świetnie, Jade zostaje i podejmuje u nich pracę, jednocześnie dalej u nich mieszkając. Czy te zrządzenia losu nie są przypadkiem podejrzane? Mark i Mel nie mają czasu się nad tym zastanawiać, Mark jako policjant ma pełne ręce roboty – niedawno zaginęła mała dziewczynka, a u Melisy też cały czas dużo się dzieje...

Od strony kompozycji książka podzielona jest na prolog i 81 krótkich rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, podzielona jest na trzy osoby: Melisę, Marka i Jade. Narrator jest wszystkowiedzący, wchodzi w głowę opisywanych postaci i przedstawia wydarzenia z ich punktu widzenia. Bardzo lubię tego typu narracje, jak i krótkie rozdziały, więc książkę słuchało się bardzo przyjemnie.

 Jak już wspomniałam, mamy trzech głównych bohaterów. Mark to oddany ojciec, dobry, troskliwy mąż i policjant z dużą intuicją (która ewidentnie działa tylko w pracy 😉 ). Jego dziewczynki są dla niego wszystkim, żona ciągle wzbudza ogromne pożądanie, a praca wymaga uwagi. Mark ma duże poczucie sprawiedliwości, nie umie przejść obok krzywdy obojętnie.
Melisa to artystka. Razem z Markiem mieli duże problemy z zajściem w ciążę, a jak już się udało, to pierwsze dziecko szybko stracili. Melisa przeszła wtedy przez ciężką depresję, co zostawiło duże szramy na jej psychice. Teraz najczęściej jest sama w domu z dwójką dzieci i psem, co raczej jest zajęciem ciągłym i na dłuższą metę męczącym zarówno fizycznie jak i psychicznie... Kobieta potrzebuje równowagi i odpoczynku.
I w tym właśnie ma jej pomóc Jade. Tę bohaterkę poznajemy z dwóch stron. Według Marka i Melisy Jade jest ucieleśnieniem dobra, jest dla nich darem z nieba. Pomocna i zawsze pod ręką. Jednak to tylko pozory. Od początku historii gdy narracja oddana zostaje w ręce Jade, czytelnik ma jasny obraz sytuacji – dziewczyna ma obsesję na punkcie Marka i zrobi wszystko, by go dostać.

Przez to właśnie, że czytelnik od początku ma jasny obraz sytuacji, podejście małżeństwa do Jade jest bardzo naiwne. Aż chciałoby się nimi potrząsnąć i krzyknąć, by przejrzeli na oczy! Jednak nie sposób w tekst ingerować, historia musi toczy się sama. I tak czytelnik obserwuje jak niecny plan Jade dochodzi do skutku na oczach małżeństwa, które do samego końca jest niczego nieświadome. W sumie muszę przyznać, że taka obserwacja mi się podobała. Psychopatyczne zachowana Jade, cały jej plan, były mocno przemyślane i dobrze rozpisane, tak że faktycznie, gdybyśmy nie wiedzieli jaka bohaterka jest naprawdę, nie sposób byłoby to odkryć.

Książka określana jest jako thriller, więc i oczywiste jest, że czytelnik oczekuje pewnego napięcia. Tutaj polega ono głównie na obserwacji Jade i próbie domyślenia się jej planu. Nie jest on jakoś specjalnie skomplikowany, chociaż oczywiście Jade okazuje się jeszcze mocniej zaburzona niż można by z początku sądzić. Dlatego też myślę, że określiłabym książkę jako lżejszy thriller, ten z gatunku domestic noir.

Ogólnie jestem zadowolona z lektury. Nie miałam dużych wymagań zaczynając audiobooka, więc w niczym się nie mogłam rozczarować. Bohaterowie, choć naiwni, są ciekawi, intryga też niczego sobie. Akcja toczy się szybko, dodatkowa zagadka w postaci śledztwa Marka też na pewno dodaje lekturze smaczku. Dostałam to czego się spodziewałam, i muszę powiedzieć, że jestem ciekawa kolejnych książek autorki.

Moja ocena: 7/10


listopada 06, 2019

Konkurs - wygraj "Anonimową dziewczynę" Sarah Pekkanen i Greer Hendricks (rozwiązany)

Konkurs - wygraj "Anonimową dziewczynę" Sarah Pekkanen i Greer Hendricks (rozwiązany)

22 października swoją premierę miał thriller psychologiczny autorstwa Sarah Pekannen i Greer Hendricks pt. „Anonimowa dziewczyna”, który ukazał się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka. Na jej okładce, na tylnym skrzydełku znajdziecie moją rekomendację. Według mnie to bardzo wciągający, niebanalny thriller, a jego oceny na LC tylko to potwierdzają. Moją pełną recenzję znajdziecie tutaj - klik!, a dzisiaj, dzięki uprzejmości wydawnictwa, mam dla Was DWA egzemplarze tej powieści, co oznacza, że mogę nim obdarować aż DWIE osoby!
Zainteresowani?


Czy trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Główna bohaterka książki, Jess zgłasza się do udziału w badaniu psychologicznym nad etyką i moralnością. Zadanie jest proste – musi odpowiedzieć na kilka pytań w tym zakresie. Ja nie wymagam od Was aż tyle, pytanie mam tylko jedno, ale, tak jak te książkowe, wymagające chwili zastanowienia.  Gotowi?

Znane nam wszystkim jest powiedzenie „nie oceniaj książki po okładce”. A jednak, mimo to często oceniamy ludzi na pierwszy rzut oka, nie znając ich historii i motywacji. Jak myślisz, dlaczego tak się dzieje?

Odpowiedzi możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich bardziej kreatywne – tym lepiej! Zgłoszenia przejmuję tylko i wyłącznie w komentarzach pod tym postem.



Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB (klik!) oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).

  1. Konkurs trwa tydzień – od 6 do 11 listopada do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście kolejnego dnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę dwie, które moim zdaniem będą najciekawsze.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulamin konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!



12.11 rozwiązanie konkursu
 Zwycięzcami zostają: Justyna Szwarc i Nikola Jabłońska – gratuluję! Swoje dane adresowe razem z numerem telefonu proszę prześlijcie na mail kryminalnatalerzu@gmail.com, w tytule wpisując konkurs Anonimowa dziewczyna. Na nadesłanie adresu czekam 3 dni.

Wszystkim pozostałym uczestnikom serdecznie dziękuję za wzięcie udziału w konkursie i zachęcam do obserwowania bloga, bo na pewno na tym jednym się nie skończy 😊

Zapraszam też na mój profil na FB oraz IG - niedługo ruszą tam  rozdania z tym tytułem!


listopada 05, 2019

"Zimowla" Dominika Słowik

"Zimowla" Dominika Słowik

Autor: Dominika Słowik
Tytuł: Zimowla
Data premiery: 04.09.2019
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 624

Dominika Słowik 4 lata temu, w wieku 26 lat, debiutowała powieścią „Atlas: Doppelganger”, za którą zdobyła Nagrodę Literacka Gdynia. Teraz ukazała się jej druga powieść zatytułowana „Zimowla”, duża, bo licząca trochę ponad 600 stron.

Sama autorka jest trochę takim niespokojnym duchem. Przeprowadzała się wiele razy, żyła w różnych krajach, podejmowała się wieku różnych prac. Jednak, jak sama w jednym z wywiadów przyznaje, od kiedy zaczęła pisać książki, jej potrzeba szukania przygód zmalała, od tego czasu osiadła w Krakowie i wiedzie w miarę spokojne i statyczne życie. Pisanie zastępuje jej przygodę.

O czym jest „Zimowla”? To historia młodej dziewczyny, która wspomina wydarzenia z lata 2005 oraz wszystkie zdarzenia je poprzedzające. Akcja powieści toczy się w malutkiej, wymyślonej miejscowości noszącej nazwę Cukrówka, która położona jest w równie zmyślonej Dolinie Zmornickiej. W Cukrówce życie toczy się spokojnie, chociaż coraz więcej znaków (według ojca dziewczyny) zwiastuje nadejście apokalipsy. Tego lata wszystko się nawarstwia, a narratorka obserwuje wiele różnych sytuacji, które prowadzą do zaskakującego finału.

Od strony kompozycji książka podzielona jest na 3 części: Antropocen, Syreny i Koniunkcje. Składa się z 62 różnej długości rozdziałów. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego, narratorem jest dziewczyna, córka Marleny Sarneckej. Styl powieści jest barwny, gawędziarski, książka składa się z wielu różnych opowieści i wspomnień. To taka powieść, którą trzeba się delektować, nie sposób przeczytać ją w biegu, na raz. Autorka bardzo sprawnie posługuje się językiem, jej opisy są obrazowe, a zarazem magiczne, historia płynie.

W książce tej znajdziemy wiele różnych motywów, wiele gatunków. Realizm przeplata się z magią, mamy mały wątek kryminalny, ale główny nacisk położony jest na historię obyczajową, na opowieść o dawnych czasach i ludziach. Opowieść, w której główną rolę odgrywają kobiety. W Cukrówce to właśnie one pełnią nadrzędną rolę, czasami bezpośrednio, a czasami z ukrycia kierują wszystkimi wydarzeniami. Oczywiście miasteczko nie jest pozbawione pierwiastka męskiego, ale  niewielu z nich jest postawionych w funkcji decyzyjnej – jedynie może wspominany stary Dygnar, który stworzył w Cukrówce zakład szklarski, jest przedstawiony jak mężczyzna o czymś decydujący, jednak od razu przeciwstawiony jest on babci narratorki, jego istnienie jest nią uzasadnione. Pozostali panowie są przeważnie uzależnieni od kobiet – ojciec narratorki jest nieporadnym hipochondrykiem, ekscentrycznym wróżbiarzem, wieszczącym rychłą apokalipsę. Ojciec Magdy, syn Dygnara jest podporządkowany ‘chorobie’ córki, a ksiądz Wilk, mimo że postrzegany jako zaradny i dobry, ma lekką obsesję na punkcie Maryji Stanowojennej. Bardzo ciekawą postacią w historii jest też Pszczelarz, którego, jak się domyślam, widzimy na okładce książki (swoją drogą jest rewelacyjna! Mocno przyciąga wzrok!).
„... historie takie jak ta przepoczwarzają się, potwornieją, zaczynają żyć własnym życiem. Odrywają się nie tylko od opowiadających, ale przede wszystkich od tych, o których się opowiada.”
Ale pomówmy trochę o kobietach. Narratorka jest raczej wycofana, stawia się w funkcji obserwatora rzeczywistości. Największą rolę odgrywa tutaj babka dziewczyny – towarzyszka Sarnecka, która twardą ręką praktycznie rządziła całą Cukrówką. To właśnie babka zapisuje dziewczynie 'babiznę' (która, swoją drogą od razu, nasuwa skojarzenia z Gombrowiczem). To spadek nie tylko w postaci domu, ale cech i form zachowań, którymi charakteryzuje się ta niezwykła, mocna kobieta. Drugą bardzo istotną postacią jest Magda. To rówieśniczka narratorki, w której następuje najbardziej widoczna przemiana z dziecka w kobietę. Z dziewczynki staje się ‘syreną’. Ma w sobie zagadkę, tajemniczość, magię. Równocześnie jest też osobą wyróżniającą się w społeczeństwie, inną, a przez to przez większość napiętnowaną.

Jeśli jest jesteśmy przy temacie społeczeństwa, to cała wioska Cukrówka jest obrazem, może nawet symbolem wsi, w której czas się częściowo zatrzymał. To mała miejscowość, która czasy rozkwitu przypadające na PRL ma już za samą, a teraz mówi się o niej jedynie w kontekście trzech cudów zmornickich i małego muzeum, w którym nie ma w sumie nic związanego szczególnie z tą miejscowością. To obraz małego społeczeństwa, gdzie dawne komunistyczne przyzwyczajenia walczą z nowoczesnością, gdzie chodzi się do kapliczki prosić Maryję Stanowojenną o odpowiedzi, a jednocześnie urządza się wielkie imprezy w starym Zakładzie, a palenie trawki jest na porządku dziennym. Gdzie dawne wierzenia i zabobony ścierają się z realizmem i logiką. To też spojrzenie na ludzi żyjących w takiej społeczności – czytelnik może zaobserwować jak społeczeństwo radzi sobie z dziwactwami, z pewnymi ciężko wytłumaczalnymi zdarzeniami, jak traktuje innych.
„Cukrówka powstała powoli, jakby była z trudem przez kogoś wymyślana”.
Cała ta historia ukazana na ponad 600 stron powieści opiera się na wspomnieniach i pamięci. Narratorce często miesza się to co wydarzyło się naprawdę z jej dziecięcymi, często ubarwionymi wspomnieniami. Dużo uwagi poświęca właśnie na pojęcie pamięci, a zarazem istnienia, zastanawia się jak jedno wpływa na drugie. Wydaje mi się, że można powiedzieć, czy książka to taki hołd w stronę wspomnień, dawnych historii, naszej pamięci.
„...człowiek istnieje o tyle, o ile coś z siebie pamięta.”
Podsumowując, „Zimowla” to spokojna i barwna opowieść, wspomnienia narratorki o życiu w Cukrówce, wędrówka do przeszłości, wędrówka wgłąb jej pamięci. To książka, z którą nie należy się spieszyć, trzeba się nią delektować i czytać na spokojnie, by w pełni docenić jej atuty. Jestem pełna podziwu do wyobraźni autorki, historie są naprawdę niebanalne i jest ich wiele, a jednak są bardzo zgrabnie spięte w całość. Książka pisana jest pięknym, wysublimowanym językiem, dzięki któremu historie płyną i przecinają się ze sobą. W ogólnym rozrachunku wrażenia z lektury mam pozytywne, choć na pewno trzeba tu zaznaczyć, że nie jest to lektura dla każdego, a ja, myślę że mogłabym ją odebrać jeszcze lepiej, gdybym czytała w chwili większego spokoju ducha, bez takiego pośpiechu.
„...być może pamięć jest po prostu formą opowieści.”
Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak!