grudnia 31, 2022

Posumowanie roku 2022

Posumowanie roku 2022

Już za moment możemy zamknąć rok 2022, zostawić go w tyle i zacząć od nowa. Jaki był? Trudny, nawet bardzo, prywatnie nie pamiętam gorszego roku niż ten. Ale było coś, co utrzymało mnie przy życiu - to ten blog i społeczność, jako wokół niego się zebrała. Z wielu stron napływały do mnie słowa uznania i docenienia, a każde Wasze wspomnienie, że któraś z moich polecanych książek przyniosła Wam radość, było na wagę złota i napawało mnie dumą. To również rok zmian w funkcjonowaniu bloga - ruszyliśmy z patronite oraz zmieniłam formę współprac z wydawnictwami, dzięki czemu zaczęłam dostrzegać światełko w tunelu, nadzieję na przyszłość. Dziękuję za to wszystko, jestem niezmiernie wdzięczna za to, że jesteście tu ze mną i ufacie w moje oceny, polecenia i możliwości!

Rok 2022 kończę wynikiem 179 przeczytanych książek. Całkiem zabawne jest to, że jest to dokładnie taka sama liczba jak w roku 2021! Zmiana jest tak, że było nieco mniej audiobooków - 57, z pozostałymi 122 książkami zapoznałam się w formie tradycyjnej - czytając. Jakościowo rok był naprawdę wyśmienity, tak bardzo, że moje wyróżnienia w tym roku muszą wyglądać trochę inaczej. Dlaczego? Nie będzie jednej książki rok 2022, za to będą dwie , które dołączają do tych, które zostają ze mną na całe życie, do których z pewnością będę nieraz wracać, ba! Jedną z nich czytam codziennie 😊 W nadchodzącym roku na pewno poświęcę jej dłuższy post.

Książka życia
"Stoicyzm na każdy dzień roku" Ryan Holiday, Stephen Hanselman

TOP3

Poza tą piątką do tegorocznego TOP10 dołączają:
"Kto zabił mamusię" Małgorzata Starosta - najlepsza komedia kryminalna roku 2022!
"Lekcje chemii" Bonnie Garmus - najbardziej pozytywnie nastrajająca powieść 2022!
"Wyspa zaginionych drzew" Elif Shafak - najmocniej zmuszająca do refleksji powieść 2022!
"Deman" Artur Urbanowicz - najlepsza cegła 2022!


Patronaty i rekomendacje 2022
"Empatajzer" Aleksandra Borowiec
"Pakt" Anna Potyra
"Taka tragedia w Tałtach" Marta Matyszczak
"Do zakopania jeden trup" Iwona Banach
"Bez przedawnienia" Katarzyna Żwirełło
"Za kulisami" Joanna Wtulich
"Długa noc" Wojciech Chmielarz
"Wróciło" Justyna Stanisz
"Sopot w trzech aktach" Marta Matyszczak
"Bullet train. Zabójczy pociąg" Kotaro Isaka
"Schronisko, które przestało istnieć" Sławek Gortych
"To jeszcze nie koniec" Michal Sykora
"Dzień popiołów" Jean-Christophe Grange
"Ptaszek w klatce" Katarzyna Żwirełło
"Cygańska narzeczona" Carmen Mola
"Z tobą będzie inaczej" Milena Wójtowicz
"Śmierć druga" Beata i Eugeniusz Dębscy
"Bezimienna" Lisa Regan
"Dobra rodzina" Katarzyna Troszczyńska
"Szczęśliwego nowego roku" Malin Stehn

Odkrycie roku 2022
kryminały Mike'a Omera
seria Dębskich o Tomaszu Winklerze


A teraz liczbowo!
Ocenę 10/10 otrzymały 2 książki: "Dzika droga" Strayed i "Stoicyzm na każdy dzień" Holiday i Hanselman
Ocenę 9/10 otrzymały 3 książki: "Empatajzer" Borowiec, "Długa noc" Chmielarz i "Miasto w chmurach" Doerr
Ocenę 8,5/10 otrzymało 9 książek: "Mocna więź" Majcher, "Niewybaczalne" Janiszewska, "Umysł zabójcy" Omer, "Dziecięce koszmary" Gardner, "Schronisko, które przestało istnieć" Gortych, "Kto zabił mamusię" Starosta, "Wyspa zaginionych drzew" Shafak, "Lekcje chemii" Garmus i "Deman" Urbanowicz
Ocenę 8/10 otrzymało 60 książek (Po tytuły odsyłam na mój profil na lubimyczytac.pl, tyczy się to wszystkich poniższych ocen - klik!)
Ocenę 7,5/10 otrzymało 27 książek!
Ocenę 7/10 otrzymało 49 książek!
Ocenę 6,5/10 otrzymało 8 książek!
Ocenę 6/10 otrzymało 13 książek!
Ocenę 5,5/10 otrzymały 2 książki!
Ocenę 5/10 otrzymały 4 książki!
Ocenę 4/10 otrzymały 2 książki!
Ocenę 3/10 nie otrzymała żadna książka!
Ocenę 2/10 otrzymała 1 książka!
Ocenę 1/10 nie otrzymała żadna książka!
Bardzo mnie cieszy to zestawienie - wskazuje, że w tym roku bardzo dobrze udało mi się dobrać lektury i zdecydowana większość otrzymała ocenę co najmniej dobrą! Bo przecież tylko dobre książki chcemy czytać, prawda? 😉 A mnie bardzo cieszy, gdy mogę Wam je zachwalać!


Mam nadzieję, że i Wasz rok 2022 był udany, przede wszystkim czytelniczo, ale też po prostu życiowo. 
Na rok 2023 życzę Wam samych świetnych lektur i żadnych czytelniczych rozczarowań (choć może jakieś jedno się przyda, żeby mocniej docenić te dobre? 😉)! Niech ten nowy rok przyniesie Wam wiele dobrego, nie tylko w temacie czytelniczym.

Szczęśliwego i zaczytanego roku 2023!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

grudnia 30, 2022

"Człowiek, który kochał Syberię" Roy Jacobsen, Anneliese Pitz

"Człowiek, który kochał Syberię" Roy Jacobsen, Anneliese Pitz

Autor: Roy Jacobsen, Anneliese Pitz
Tytuł: Człowiek, który kochał Syberię
Seria: Skandynawska
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Data premiery: 12.10.2022
Wydawnictwo: Poznańskie
Liczba stron: 320
Gatunek: literatura piękna / powieść historyczna
 
Roy Jacobsen to znany norweski pisarz, który publikuje od lat 80tych XX wieku. W tym czasie wydał kilkanaście powieści, kilka zbiorów opowiadań, biografie i książki dla dzieci. Był dwa razy nominowany do nagrody literackiej Rady Nordyckiej, a także w 2017 roku trafił do finału Międzynarodowej Nagrody Bookera za powieść „Niewidzialni”, pierwszy tom serii o Ingrid Barrøy, która jak na razie była moim jedynym spotkaniem z prozą autora. Cykl (recenzja tomu pierwszego – klik!) urzekł mnie swoją prostotą i spokojem czerpanym z życia w bliskości natury, podporządkowanemu cyklu pór roku i przyrodzie. Ten spokój i prostota mocno widoczne są też w najnowszej książce pt. „Człowiek, który kochał Syberię”, którą napisał we współpracy ze swoją żoną Anneliese Pitz.
 
Jest to historia niemieckiego entomologa Fritza Dörriesa. Badacz ten żył naprawdę, a Jacobsen i Pitz na prośbę jego rodziny, na podstawie jego zapisków, artykułów z gazet i własnych doświadczeń z podróży po Syberii, przekształcili tę historię w powieść.
W 1877 roku dwudziestopięcioletni Fritz po raz pierwszy wyruszył do Syberii Wschodniej, by badać i zbierać zamieszkujące tamte rejony motyle. Swoją wędrówkę rozpoczął w Japonii skrzętnie wykorzystując to do rozpoczęcia kolekcji owadów, zwierząt tam zamieszkujących. I tak jego wyprawa przerodziła się w dwudziestodwuletni pobyt na Syberii przerywany na krótko, po to, by dostarczyć swoje zbiory do muzeów i innych naukowców. Ta historia to zapis jego życia, polowań i kontaktów międzyludzkich w tym okresie.
 
Książka składa się z przedmowy i 80 krótkich rozdziałów. Zamyka ją krótkie uzupełnienie o dalszych losach bohaterów, spis obiektów przyrodniczych, jakie naukowiec zebrał na Syberii Wschodniej, zdanie o losach muzeum, w którym dostępne były jego zbiory, a także posłowie od autorów, w którym opisują jak doszło do powstania tej powieści. Przede wszystkim jednak przy opisie budowy tej książki trzeba wspomnieć o ilustracjach, które zdobią wydanie – są to rysunki przede wszystkim motyli, które w większości wyszły spod ręki Fritza Dörriesa. Pod koniec zamieszczone jest również kilka zdjęć. Wizualnie całość robi nie lada wrażenie.
Mimo, że książka opowiada o losach prawdziwego człowieka, który faktycznie żył na naszym świecie, to gatunkowo jest to powieść, literatura piękna jedynie oparta na prawdzie historycznej. I tak stylizowana jest na pamiętnik, wspomnienia naukowca, zatem narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego. Styl jest prosty, lekko reporterski, zdaje się oddawać surowość syberyjskiej natury. Narrator skupia się raczej na opisywaniu swoich przygód, o emocjach wspomina mało i krótko, choć jednak ich nie ignoruje całkowicie.
„W ciągu tych lat na Syberii – a zaczęło już ich być wiele – zbliżyliśmy się do zwierząt tak bardzo, że chwilami czuliśmy się, jakbyśmy stanowili z nimi jedność. Wciąż dochodziło do sytuacji, w których uczucia groziły, że wezmą górę zarówno nad naszym instynktem łowieckim, jak i usposobieniem badacza.”
Książka przedstawia historię człowieka, którego ciągnie do dziczy, do terenów, na których ciężko spotkać drugiego człowieka. Syberia to królestwo przyrody, natury, która latem zachwyca swoją różnobarwnością i niepowtarzalnością, a zimą przeraża swoją surowością. A jednak nawet zimą natura zachwyca – tygrysy, niedźwiedzie, wilki to niebezpieczeństwa czyhające na każdą żywą istotę o każdej porze roku, ale są to równocześnie silne i piękne stworzenia natury, które idealnie dostosowały się do syberyjskich warunków. Fritz spędził tam wiele lat w przypadkowym towarzystwie dobranych tam towarzyszy lub swojego młodszego brata, który później do niego dołączył. Narrator opowiada o swoich przeprawach, wędrówkach, podróżach łodzią i statkiem, opisuje swoje zbiory owadów, zachwyt nad motylami, opowiada o nowych, odkrytych przez niego gatunkach ptaków, o zwierzętach, które spotkał na swojej drodze. To wszystko działało na mnie mocno kojąco, to bliskość surowej, prawdziwej natury, która tak sprawnie funkcjonuje obok nas.
„(…) niezbyt pasowały mu obowiązujące tu stroje, irytowały go zapachy i hałas w mieście, a przede wszystkim stałe pory posiłków i snu o ściśle wyznaczonych godzinach, przyjęte przez cywilizację i uważane w dodatku za postęp. W terenie używaliśmy zegarków głównie po to, by określić porę schwytania jakiego okazu, czasami do mierzenia odległości i jako kompasu, lecz rzadko rządziły one naszym życiem.”
Jednak były też momenty, które budziły we mnie sprzeciw, czy wręcz grozę. Naukowiec opisuje polowania, to jak zabijał zwierzęta, by wypreparować ich skóry i wysłać do europejskich muzeów. Jak porywał czaszki z prowizorycznych grobów, by dostarczyć wiedzy o fizyczności ludów żyjących na tych terenach. Jak był świadkiem napadów ludzi wyjętych spod prawa, którzy nie mieli litości dla tych, których spotykali na swojej drodze. Bo Syberia choć piękna w swojej prostości, to jednak niesie w sobie wiele niebezpieczeństw. W większości odpowiedzialny jest jednak za nie sam człowiek.
„Ale pod szkłem powiększającym i mikroskopem żaden gatunek nie jest mniejszy od innych, co zmuszało nas do coraz głębszych refleksji. W ogóle wiele rzeczy w przyrodzie sprawiło, że z czasem zaczęliśmy się zastanawiać.”
„Człowiek, który kochał Syberię” to proza bardzo naturalistyczna, która opisuje wszystko tak, jak jest. A raczej jak było ponad sto lat wcześniej, choć pewnie i do teraz Syberia niewiele się zmieniła. To obszar groźny i surowy, jednak wynagradzający wiele tym wytrwałym i dobrze do niego przygotowanym. To książka, która oczarowuje bogactwem i różnorodnością stworzeń, ale i wstrząsa brutalnością przeżyć, szczególnie w momentach uderzeń głębokiej zimy. Dla mnie przede wszystkim było to mocne oderwanie od rzeczywistości, które sobie szanowałam – w każdym momencie mogłam przenieść się o sto lat wcześniej i obserwować nowe odkrycia i zbiory Fritza i jego brata w oderwaniu od codziennego, pędzącego naprzód świata. To była naprawdę ciekawa, przyjemna w swojej prostocie podróż.
Na koniec zamieszczam piękny, acz dosyć długi cytat – jednak skrócić go nie mogłam, tu każde słowo jest ważne:
„Pewien przyjaciel z młodości spytał mnie kiedyś, co jest tak fascynującego w motylach, są przecież tylko jak zwiewne kawałeczki papieru, pozbawione życia confetti. Uświadomiłem sobie wtedy, że nie potrafię udzielić żadnej rozsądnej odpowiedzi. Oczywiście mogłem powiedzieć coś o uderzającym pięknie tych stworzeń, ale to byłoby zbyt przesłodzone. Oprócz skomplikowanej anatomii motyli i trzech stadiów rozwojowych, metamorfoz, przyszło mi na myśl, że mój wybór ulubionego obiektu musi mieć coś wspólnego ze śmiercią: motyl jest zwyczajnie zbyt kruchy na to, aby żyć. Motyl jest delikatniejszy niż jakikolwiek płatek kwiatu. To żywy płatek śniegu. A mimo to potrafi przewędrować tysiące kilometrów, stawiając opór najtęższym burzom. Motyle to tajemnice, stworzenia, które nie powinny istnieć, a mimo to istnieją, gdy zaś już raz się je odkryje, nie ma się wątpliwości, że właśnie one są prawdziwą duszą krajobrazu.”
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Poznańskim.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

grudnia 27, 2022

Book tour z "Bezimienną"!

Book tour z "Bezimienną"!

Święta, święta i po świętach... Ale zanim zakończymy ten rok 2022, mam dla Was jeszcze jedną aktywność, idealną na małe rozruszanie się po świątecznym obżarstwie 😉 Proponuję book tour z tytułem, który zapewni Wam naprawdę dobrą, zajmującą rozrywkę, z amerykańskim kryminałem, w którym dzieje się dużo, tropy mnożą się tak, że trudno odróżnić te znaczące od tych, mających zmylić czytelnika, a jednak nie brak też czasu na zastanowieniem się nad własnymi hipotezami. Dla mnie to była naprawdę satysfakcjonująca lektura i mam nadzieję, że Wy powiecie dokładnie to samo! 

"Bezimienna" to tom drugi serii o Josie Quinn, jednak spokojnie można go czytać bez znajomości "Znikających dziewczyn" - wiem co mówię, sama zaczynałam od drugiego, by później nadrobić pierwszy 😊 Recenzję booktourowej "Bezimiennej" znajdziecie tu - klik!

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Dolnośląskiego w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę.
Książka ruszy w podróż już w środę popołudniu, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
Lista uczestników:
1. @zaczytana_daria 
2. @mirkowo3 (książka jest tu od 13.01)
3. @maniaczka_ksiazek
4. @i.krasnodebska
5. @ksiazka_na_przesluchaniu
6. @z_ksiazka_mi_po_drodze
7. @kasienkaj7
8. @ksiazka.dobra.na.wszystko
9. @mamazaczytana
10. @marzaczyta
11. @madzulas
12. @maria.j.sokolowska
13. @rrramona
14. @zaczytana_panna
15. @mrs.kama.dot
16. @du_dzik94
17. @strefabooki
18. @justyna6353
19. @marzenaguzior
20. @monika.deren
21. @monikajakobczyk_czyta
22. @amethyst_books
23. @jaulialife
24. @littleanula_andthedbooks

grudnia 22, 2022

"Sieroty" Igor Brejdygant

"Sieroty" Igor Brejdygant

Tytuł: Sieroty
Data premiery: 26.10.2022
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 400
Gatunek: kryminał / thriller
 
„Sieroty” to szósta powieść Igora Brejdyganta, jednak wygląda na to, że pierwsza, o której mogę Wam opowiedzieć na tym blogu. Autora odkryłam dosyć dawno, ponad cztery lata temu i właśnie wtedy przeczytałam wszystkie trzy jego książki, jakie były wtedy dostępne: „Szadź”, „Paradoks” i „Rysa”, jednak komentarze do nich ukazały się tylko w wersji krótkiej na lubimyczytac.pl – wtedy mój blog jeszcze nie istniał. Dwie kolejne „Układ” i „Wiatr” przegapiłam i dopiero teraz zetknęłam się z nim ponownie przy najnowszych „Sierotach”. Z wcześniejszych książek pamiętam ciekawą warstwę kryminalną, ale przede wszystkim zapadła mi w pamięć forma, w jakie napisana była „Rysa” – mocno oryginalna, świetnie oddająca stan psychiczny bohaterki, ale dla czytelnika wymagająca koncentracji. I podobny zabieg widzę w „Sierotach” – tu znowu styl mocno dopasowany jest do tego, co przeżywają bohaterowie…
Igor Brejdygant na co dzień związany jest z kinem i telewizją – jest scenarzystą między innymi filmu „Prosta historia o morderstwie” czy seriali „Paradoks”, „Ultraviolet”, „Erynie”. Również swoje trzy książki („Szadź”, „Rysa” i „Układ”) zaadaptował na seriale telewizyjne, które cieszyły się sporą popularnością.
 
Historia „Sierot” skupia się na Ani i Marcinie, rodzeństwie, które jedenaście lat temu straciło rodziców i trafiło do sierocińca. Niestety śmierć ich rodziców była wynikiem brutalnego morderstwa, a dzieci tymi, którzy ciała znaleźli… Sprawcy za to nigdy nie odnaleziono. Kiedy Marcin zaczyna naużywać narkotyków, Ania wyciąga go z sierocińca i razem postanawiają, że nie spoczną, póki nie rozwiążą sprawy morderstwa rodziców. W tym może im pomóc policjant i gangster, których Ania zna przez zawód ekskluzywnej prostytutki, którym się para, od kiedy wyszła z sierocińca. Czy uda im się odkryć to, co lata temu dla policji okazało się za trudne? Czy wystarczy znaleźć winnych, by pogodzić się z brutalną przeszłością, traumą, która wpisała się w ich charaktery?
„(…) ani głowa, ani logika dorosłości nie są w stanie zapanować nad emocjami, które niesie pamięć dzieciństwa.”
 Książka składa się z króciutkiego nietytułowanego prologu i 64 rozdziałów podzielonych na krótkie scenki, podrozdziały oddzielone od siebie gwiazdkami. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, podąża za dwójką rodzeństwa przedstawiając zarówno ich poczynania, jak i tok myślenia. Styl powieści, jak już wspomniałam na wstępie, jest mocno oryginalny, acz trudny do opisania. Jest dosyć suchy w opisywaniu wydarzeń i motywacji, ale głęboki, gdy chodzi o przyjrzenie się emocjom i mimice, odczuciom bohaterów. Momentami da się też odczuć, że jest stylizowany na język, jakim posługują się młodzi – nic dziwnego, bohaterowie ledwo wkroczyli w dorosłość w pojęciu prawnym. Z pewnością lektura wymaga koncentracji i pewnego osłuchania się, przyzwyczajenia się do rytmu powieści, ale myślę, że warto się trochę wysilić, bo dostać coś tak innego od tego, co mamy na naszym rynku książki.
„Trochę to kłopotliwe, gdy człowiek za mocno coś sobie wyobrazi i potem spada na ziemię z wysokości skonsumowanej już radości. Ogólnie na tym chyba polegała różnica pomiędzy pesymistami a optymistami, że ci drudzy byli odważniejsi w programowaniu sobie świetlistych zakończeń, co niestety niekiedy sprowadzało się do tak zwanych zawiedzionych oczekiwań.”
Książka oryginalna jest nie tylko ze względu na styl, w jakim została napisana. Warci wyróżnienia są również głowni bohaterowie, którzy, mimo iż prowadzą śledztwo kryminalne, to jednak nie są tymi, którzy parają się tą pracą na co dzień. Wręcz przeciwnie, to ofiary, które do tej pory nie są w stanie zamknąć tego tragicznego rozdziału w swoim życiu, dla nich te śledztwo to ostatnia deska ratunku, by wyjść na prostą, by w końcu móc zacząć normalnie żyć. I choć takie założenie wydaje się naiwne, to hej!, jak najbardziej mają do niego prawo, jeśli jest to tym, co daje im nadzieję na poprawę swojego stanu, nadzieję na przyszłość. Są to postacie skomplikowane, mocno poturbowane przez życiowe doświadczenia mimo młodego wieku, ale również uparte i konsekwentne – obydwoje oddają się śledztwu w stu procentach, zrobią wszystko, skorzystają z każdej pomocy, by dojść do sedna sprawy. Świetnie, nieszablonowe, bardzo ludzkie postacie!
„Najbardziej przerażało go w tej chwili to, że zupełnie nie wiedział, o co w tym wszystkim chodzi. Kiedy wiesz, jakie są motywy, jakie powody, wtedy możesz zacząć coś przewidywać. A może czasem lepiej nie przewidywać, nie myśleć i tylko po prostu iść do przodu?”
Intryga kryminalna, choć wydaje się, że sunie dosyć powoli, jest również mocno zajmująca. Już samo morderstwo rodziców Ani i Marcina jest bardzo skomplikowane i ciężko w nim dostrzec ten prawdziwy motyw, a szybko okazuje się, że może być powiązane z innym, do którego doszło w podobnym czasie, w położonym niewiele dalej miasteczku. Im dalej w lekturę, tym więcej tropów się pojawia, tym więcej trudnych tematów wychodzi na wierzch, tym więcej ludzi, którzy zostali skrzywdzeni przez czyny innych.
„Nie ma czegoś takiego jak zło, zawsze musi być człowiek, ktoś kto zdecyduje się, że będzie czynił zło.”
Bo pojęcie zła jest tu ważnym tematem. Dlaczego ludzie wybierają, by właśnie zło czynić? Co ich do tego popycha? I jak trudno czasem odróżnić co jest dobre, a co złe, jak powinno się postąpić. Przede wszystkim jednak jest to historia o traumie i sprawiedliwości, która ma przynieść tak pożądaną ulgę. Historia pełna jest krzywd dzieci, do których dochodzi w sierocińcach, mimo że przecież powinny być tam chronione. Ale są też jasne punkty tej historii, uczucia czyste i bezinteresowne, które przywracają wiarę w człowieka. Czy jednak te kilka gestów wystarczy, by pokonać tych, kierujących się złymi pobudkami?
„(…) w miarę jak zagłębiali się w to wszystko, powoli traciła osobistą perspektywę. Zaczynała tę sprawę traktować jak łamigłówkę, którą trzeba było rozwiązać, a nie jak wydarzenie, które złamało jej i Marcinowi życie. Może zresztą tak było lepiej. Czy nie temu, żeby się właśnie z tego wyzwolić, służyło to wszystko?”
Nie da się ukryć, „Sieroty” to nie jest książka nastawiona tylko na rozrywkę. Oczywiście, ma ją czytelnikowi dostarczyć poprzez wzbudzenie zaintrygowania, napięcia skupiającego się na zagadce kryminalnej, ciekawości co do jej finału,rozwiązania, ale przede wszystkich ma zwrócić uwagę na tematy w niej poruszane, zmusić do zastanowienia nad motywacjami, jakie kierują ludzkim życiem. Historia niebanalnie, napisana w równie niebanalnym stylu. Brejdygant po raz kolejny mnie zaskoczył!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem W.A.B.



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

grudnia 16, 2022

Wygraj "Szczęśliwego nowego roku"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Wygraj "Szczęśliwego nowego roku"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta! A później i Sylwester, i Nowy Rok, a że ostatnia książka, która w roku 2022 została objęta patronatem Kryminału na talerzu opowiada właśnie o tym noworocznym okresie, to dzisiaj ruszamy z szybkim weekendowym konkursem z 3 egzemplarzami tego tytułu, tak by jeszcze przed przerwą świąteczną zwycięzców w nią zaopatrzyć!

Dla kogo to książka? Dla fanów lżejszych thrillerów psychologicznych, których nacisk położony jest na drugi człon tego określenia gatunkowego. To książka o relacjach rodzinnych, partnerskich i przyjacielskich, którym przyglądamy się w sytuacji nadzwyczajnej - w czasie gdy nastolatka, córka jednej z przyjaciółek, zostaje uznana za zaginioną. Dla polskiego czytelnika dodatkową atrakcją na pewno będzie też tło zdarzeń - rzecz dzieje się w Szwecji, której bolączki i zimowy klimat dają o sobie bardzo delikatnie znać. Więcej o samej książce możecie poczytać tu - klik!, a teraz ruszamy z konkursem! 😊

Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Wymyśl i napisz najbardziej oryginalne życzenia noworoczne, jakie mógłbyś komuś w tym nadchodzącym okresie złożyć.

Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 16 do 18 grudnia do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG kolejnego dnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!
Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
19.12 aktualizacja - wyniki konkursu:
Po Waszych odpowiedziach wyszło na to, że wzięliście temat bardzo na poważnie 😉 Dostaliśmy dłuuugie życzenia i to co wszyscy znamy, czyli życzenia wierszowane, a zdarzyły się też nawet zgłoszenia, które odnosiły się do życzeń bożonarodzeniowych, a nie noworocznych... Ale ktoś musi wygrać, prawda? 😊 Zatem książka leci do:

IG:
1) @agnieszkanarog
Kiedy rok w kalendarzu swą ostatnią cyfrę zmienia 🎊🎉📆, ⁣
biegnę do Was czym prędzej, by złożyć Wam życzenia 😍. ⁣
Niech się Wam wiedzie we wszystkich sferach życia 🍀, ⁣
byście nie mieli krętych dróg do przebycia. ⁣
Niech wam zdrówko dopisuje 💪⁣
i nikt z Was nie choruje. ⁣
Życzę Wam worów pieniędzy 💰💰, ⁣
byście nigdy nie zaznali nędzy. ⁣
Bawcie się cudownie w sylwestrową noc 🌙 🎊🎉💃🍾🥂, ⁣
niech pozostanie po niej wspomnień moc. ⁣
Niech przez kolejne 12 miesięcy w Was radość zamieszka 😊, ⁣
tego życzę Wam z całego serca ❤ ja, Agnieszka 😘⁣

FB:
2) Eugenia Jaroszuk
Życzę Ci, Kryminał na talerzu
dobrze przyprawionych potraw w postaci dobrych książek,
życzę wielu wiernych smakoszy,
życzę wielu konkursowych dań,
życzę udanych zagadek kryminalnych,
a także radości z tak dobrze dobranych smaków!

3) Monika Ptak
Miłości życzę, jak tej, która połączyła Hazel i Gusa
Wytrwałości w dążeniu do celów jaka charakteryzowała Santiago
Nie gasnącej nadziei, jaką wykazał się Mossie Sheehan
Zaufania, którym Rachael obdarzyła Deckarda
Wierności jaką pokazał Ennis del Mar
Szczęścia jakie wypełniło serca Kapitana i Sary na swój widok
Przyjaciół jak ci z tego bloku na Manhattanie
Zdrowia Davida Dunn'a
Pomyślności, której Indie'mu nigdy nie brakowało
Samych dobrych momentów, choćby miały być spreparowane jak te przez Nelsona
Nieziemskich doświadczeń, nawet z pogranicza tych przeżytych przez najpopularniejszą parę federalnych
Książkowo-filmowo-serialowe życzenia dla miłośników tych trzech dyscyplin ❤

Gratulacje! Czekam na Wasze adresy, najlepiej gdybyście wysłali mi je jeszcze dzisiaj!
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zapraszam do aktywności na profilach, bo z pewnością najpóźniej w styczniu ruszymy z kolejnymi konkursami!

grudnia 14, 2022

"Na wieczne potępienie" Małgorzata Rogala

"Na wieczne potępienie" Małgorzata Rogala

Autor: Małgorzata Rogala
Tytuł: Na wieczne potępienie
Cykl: Pełnia tajemnic, tom 3
Data premiery: 26.10.2022
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 336
Gatunek: kryminał
 
Małgorzata Rogala w tym roku świętowała swoje dziesięciolecie na polskim rynku książki. Co prawda jej pierwszy tytuł to była powieść obyczajowa, jednak już dwa lata później wkroczyła na scenę kryminalną, na której działa do dziś. Na swoim koncie ma już cztery cykle i kilka osobnych powieści i opowiadań, jednak to dopiero przy najnowszej serii Pełnia Tajemnic przekonała mnie do swojego pióra. A może za późno dałam jej drugą szansę? Kto wie, może cykl o Celinie, w którym dużą rolę odgrywa motyw sztuki, też by mi się spodobał … Na razie jednak wróćmy do uroczego miasteczka Pełnia, na co dzień spokojnego, choć nie wolnego od zbrodni.
Recenzje poprzednich tomów znajdziecie tu: „Milcząc jak grób” – klik!„Za cenę śmierci” – klik!
 
Fabuła „Na wieczne potępienie” rozpoczyna się pewnego deszczowego, listopadowego wieczoru, gdy w czasie powrotu do domu Liliany Jabłonowska, nauczycielki z Pełni, dochodzi do morderstwa – jego ofiarą padła młoda dziewczyna, która siedziała z Lilianą w przedziale. Sprawa trafia do policji w Grudziądzu, więc poza tragicznym doświadczeniem, morderstwo nie zaburza życia w Pełni. Miasteczko przygotowuje się już do świąt Bożego Narodzenia, upływa miesiąc od zdarzenia w pociągu. W tym czasie matka jednej z uczennic zgłasza Lilianie, iż trener tańca dopuszcza się na dziewczynach niewłaściwych gestów, razem z córką są pewne, że dochodzi do molestowania. Liliana konfrontuje się z dyrektorką i trenerem, a dzień później jej ciało znalezione zostaje nad okolicznym jeziorem. Kobieta jest naga i ułożona w dziwnej pozie, ewidentnie zostało to ucharakteryzowane. Czy jej śmierć wiąże się z którymś z wcześniejszych zdarzeń? Dlaczego jej ciało zostało porzucone nagie i akurat w tym miejscu? Monika i Tadeusz - lokalni policjanci - muszą dokładnie przyjrzeć się sprawie.
 
Książka składa się z 32 rozdziałów przedstawionych w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego opisujących wydarzenia z perspektywy kilku osób: Moniki, Tadeusza, nastolatki Basi, ale także i samego mordercy. Rozdziały podzielone są na krótkie scenki, nienumerowane, oddzielone gwiazdką podrozdziały, a narracja naprzemienna, dzięki czemu czytelnik może równocześnie obserwować kilka punktów widzenia i różne zdarzenia. Styl powieści jest prosty i przyjemny, dialogi sprawne, a całość czyta się szybko i dobrze.
„Witanie nowego roku to ostatnia rzecz, o której mógłbym pomyśleć. Czym tu się cieszyć? Że człowiek coraz starszy? (…) Nie rozumiem tego szaleństwa o północy, oczekiwania, że z wybiciem zegara i nadejściem pierwszego stycznia życie zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni, spisywania postanowień, których się nie dotrzyma. (…) Trzeba codziennie robić to, co należy.”
Seria Pełnia Tajemnic to kryminały, które mocno wzorują się na klasyce gatunku – nie mamy tu rozlewu krwi, nie jesteśmy świadkami morderstw, a dowiadujemy się o nich pośrednio od postaci. Samo morderstwo jest poza kadrem, a fabuła skupia się przede wszystkim na śledztwie opartym na przepytywaniu świadków, sprawdzaniu dowodów i dedukcji. Dodatkowo dostajemy tu rozbudowaną warstwę obyczajową zarówno jeśli chodzi o główną bohaterkę serii – Monikę Gniewosz, jak i ogólne życie miasteczka. Dzięki temu lektura wydaje się spokojna, jest uroczo przyjemna, mimo że przecież cały czas gatunkowo to kryminał.
 
I to kryminał poruszający dosyć trudne tematy społeczne. W „Na wieczne potępienie” spotkamy się z fanatyzmem religijnym, obsesją, źle postrzeganą gorliwą wiarą, a także ze wspomnianym już w opisie molestowaniem seksualnym, jak i eutanazją. Temat pierwszy przede wszystkim poruszany jest przez postać mordercy, ale i dwa pozostałe są bardzo ciekawie i dosyć dosadnie przedstawione. Na temat molestowania seksualnego przez nauczyciela, trenera poświęcone zostaje sporo miejsca, gdyż jego konfrontacja z Lilianą i dziwne zachowanie wcale nie wykluczają, że to właśnie on jest mordercą. Na jego przykładzie jednak obserwujemy przede wszystkim, jak najczęściej dochodzi do tego typu nadużyć i jak zachowują się wtedy ofiary – tylko jedna miała odwagę to zgłosić, reszta upiera się, że nigdy do czegoś takiego nie dochodziło. Kto kłamie? Wydaje się, że to większość ukrywa sprawcę, ale dlaczego? Dokładnie przyglądamy się temu mechanizmowi, jak sama ofiara nie chce zaszkodzić oprawcy.
Temat trzeci – eutanazja jest trochę tematem pobocznym – mąż Liliany poprosił swojego brata o pomoc we własnej śmierci. Coś takiego w Polsce jest całkowicie nielegalne, dlatego też brat trafia do więzienia, ale czy naprawdę powinno tak być? Czy nie powinniśmy jednak dać ulgi w cierpieniu nawet jeśli to oznacza rozwiązanie ostateczne? Ten temat zmusza do poważnych przemyśleń.
„Bardzo cierpiał i prosił, żeby mu pomóc umrzeć. Nikt z nas nie chciał o tym słyszeć, jedynie Gutek uważał, że jego brat ma prawo decydować o sobie. Gustaw był zrozpaczony, jak my wszyscy, ale twierdził, że nasza odmowa to egoizm. Gdy umiera bliska osoba albo zwierzę, płaczemy przede wszystkim nad sobą. Boimy się straty, nie potrafimy sobie wyobrazić życia bez tej istoty, czujemy lęk przed pustką, nie wierzymy, że damy radę żyć dalej.”
Sama intryga kryminalna jak zawsze poprowadzona jest bardzo sprawnie – przecież od początku zapoznajemy się z postacią mordercy, a jednak mimo to do końca nie wiemy kim on jest. Autorka raz po raz podsuwa nam nowe tropy, nowe wskazówki, tylko które to są te mające znaczenie dla sprawy, a które te podstawione dla zmyłki? Wszystkie zdają się prawdopodobnie, więc czytelnik zmuszony jest do ciągłego główkowania.
 
Jak zawsze w tej serii, warstwa psychologiczna postaci oddana jest doskonale – przede wszystkim na myśli mam tu postać mordercy, któremu dokładnie się przyglądamy, poznajemy jego tok myślenia, a i wspomnienia, które ukształtowały go na tego, kim stał się teraz.
„Fakt, że mimo upływu miesiąca policja nie trafiła na żaden trop, stanowił dla niego dowód, że nie tylko dobrze uczynił, ale miał również misję do wypełnienia. Świat był pełen kobiet, które swoje ciała oddawały rozpuście i potrzebowały oczyszczenia z grzechu.”
Wspomniałam też o wątku obyczajowym – tu przede wszystkim chodzi o prywatne życie Moniki, która w Pełni już osiedla się na stałe. Teraz razem z córką Kornelią przegotowują się do świąt, stroją choinkę, wybierają się na jarmark świąteczny, co nadaje historii naprawdę przyjemnego charakteru, a czytelnik może im w tych wyprawach towarzyszyć.
 
Podsumowując, „Na wieczne potępienie” to udana kontynuacja serii Pełnia Tajemnic. Zagadka kryminalna jest zajmująca nie tylko poprzez samą intrygę, ale i przez postać mordercy, którego czytelnik może dosyć dobrze poznać. W książce przecina się uroczy klimat nadchodzących świąt z grozą wynikającą z popełnianych morderstw, dzięki czemu czytelnik ma jednocześnie poczucie odprężenia, ale i ciekawości, która nie pozwala lektury odłożyć. Dla fanów serii z Celiną znalazł się tu też mały smaczek, bohaterka na chwilę się w tym tomie pojawia. Dla mnie może motyw fanatyzmu religijnego nie był aż tak zajmujący jak kolekcjonowania ceramiki w tomie drugim, ale i tak przyznaję, że bawiłam się naprawdę dobrze. Mam nadzieję, że autorka nie da nam długo czekać na tom czwarty!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona Kryminału.


Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

grudnia 14, 2022

"Piwnica" Magdalena Zimniak

"Piwnica" Magdalena Zimniak

Autor: Magdalena Zimniak
Tytuł: Piwnica
Data premiery: 09.11.2022
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Liczba stron: 400
Gatunek: powieść obyczajowa / kryminalna
 
Kiedy w moje ręce trafiła książka Magdaleny Zimniak pt. „Piwnica” zdziwiła mnie przede wszystkim informacja w notce biograficznej autorki, w której wyczytałam, że jest już jej trzynasta powieść! I faktycznie – na naszym rynku pojawiła się już w 2008 roku ze „Szlakiem”, a od początku 2022 dołączyła do grona autorów wydających swoje książki w Wydawnictwie Skarpa Warszawska. Poza „Piwnicą” pod ich skrzydłami na początku roku ukazał się „Protest”. Autorka pisze książki z pogranicza powieści obyczajowych, thrillera i kryminału, a na co dzień prowadzi szkołę językową.
 
Fabuła „Piwnicy” rozpoczyna się w lipcu 2020 roku. Dwójka ochraniarzy, młody studenta prawa Rafał i podróżniczka Aneta, który ewidentnie mają się ku sobie, w czasie nocnego dyżuru w Spółdzielni Mieszkaniowej doświadczają dziwnych zdarzeń – coś woła, stuka, winda przemieszcza się między piętrami, mimo że w budynku nie ma nikogo prócz nich. Wszystkie ślady prowadzą ich do piwnicy, gdzie w jednym z pokoi przechowywane są stare akta. W nich natrafiają na nazwisko Zosi, ciotecznej prababki Rafała, która w marcu 1946 roku zaginęła i do tej pory nie wiadomo co się z nią stało. Czy to jej duch stara się im coś przekazać? Rafał i Aneta postanawiają przyjrzeć się sprawie, a by tego dokonać musimy cofnąć się do 1944 roku…
 
Książka składa się z prologu i krótkich nienumerowanych rozdziałów, które rozpoczynają się określeniem miesiąca i roku zdarzeń. Fabuła toczy się dwutorowo – w roku 2020 opowiada o śledztwie Anety i Rafała oraz w latach 1944-2004 przedstawiając historię Zosi i jej siostry Ireny. Rozdziały poświęcone współczesności i czasom okołowojennym rozpisane są naprzemiennie. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy Anety, Rafała i Ireny oraz w pierwszej osobie czasu przeszłego z perspektywy Zosi. Stylistycznie historia napisana jest poprawnie, zdania raczej proste, sporo dialogów. Język zwyczajny, codzienny, bez przekleństw.
 
Bazą tej historii jest zagadka z przeszłości i właśnie fragmenty jej poświęcone ciekawiły mnie najmocniej. Jest to opowieść dwóch sióstr, starszej Ireny, która w momencie poznania z czytelnikiem jest w ciąży, oraz Zosi, która chwilę temu, mimo młodego wieku, się zaręczyła. Nie dziwi to jednak, rok 1944, Warszawa, to czas II wojny światowej i walk o miasto, kiedy nikt nie wiedział, kiedy przyjdzie mu zginąć i liczyło się tylko to, co jest teraz. Obydwie siostry zostają odesłane przez swoich ukochanych na wieś, by walczące za nie mężczyźni mogli mieć pewność, że przynajmniej one przeżyją. I tak czytelnik wraz z każdą kolejna kartą powieści dowiaduje się o ich dalszych losach, ich powrocie do Warszawy i w końcu wydarzeniach, które doprowadziły do zniknięcia kobiety. Opowieść ta poprowadzona jest typowo dla historii obyczajowych z czasów wojennych – dostajemy obraz wycinku życia w tamtym okresie oraz trochę emocjonalnych rozterek skupionych głównie na tematach jak żyć w czasach, kiedy normalne życie dalekie jest od normalności, nikt nie czuje się bezpieczny i każdy został dotknięty brutalną utratą bliskich.  Historia jest spójna, skupiona na oddaniu codzienności i emocji się z nią wiążących.
 
Zosia jest tą postacią, która łączy przeszłość ze współczesnością. Rafał i Aneta chcą rozwiązać zagadkę jej zniknięcia, stąd starają się jak najwięcej o kobiecie dowiedzieć. Szybko się okazuje, że i rodzina Anety jest z tą postacią jakoś związana. Młodzi zatem wypytują swoich bliskich, podróżują po kraju szukając nowych tropów, w międzyczasie się w sobie zakochując. Ta historia jednak wydawała mi się trochę mniej płynna, miałam w niej kilka zgrzytów, momentami gubiłam się w koligacjach rodzinnych, połapanie się z kim (szczególnie pod koniec) teraz bohaterowie rozmawiają, wymagało skupienia i zastanowienia. Relacja pomiędzy dwójką bohaterów z kolei wydała mi się poprowadzona trochę za szybko – tu jednak dopuszczam możliwość, że jest to wynik założenia, że znali się już oni chwilę wcześniej oraz to, że są po prostu bardzo młodzi. Jednak patrząc na fragmenty z przeszłości, które jasno mogę skategoryzować jako po prostu historię obyczajową z zagadką w finale, to w tej współczesnej mam lekki mętlik – mamy tu elementy kryminału, thrillera, delikatnego romansu i literatury grozy (która grozy specjalnie nie budzi). Zatem każdy gatunek, na który składa się ta część, jest potraktowany bardzo pobieżnie, a na tym książka zdaje się tracić.  Mimo to i ta historia nie jest zła – mamy tu nie tylko próby rozwiązania zagadki, co zawsze jest ciekawe, ale i kilka tematów wzbudzających poczucie tajemnicy – i Rafał, i Aneta coś ukrywają, coś związanego ze swoimi rodzinami, a nawet sami nie wiedzą, że i ich rodziny jeszcze też coś przed nimi ukrywają. Nie można więc i tu odmówić autorce ciekawych pomysłów.
 
Ogólnie „Piwnica” to spory miks gatunkowy, w którym najbardziej spójny jest wątek z przeszłości, z czasów II wojny światowej, który ma mocne zabarwienie obyczajowe. To, w mojej ocenie, jest największy atut powieści. Poza tym znajdziemy tu też niewielkie elementy thrillera, powieści grozy, kryminału i romansu, które może były konieczne, by historię skleić w całość, ja jednak miałam tu wrażenie nadmiaru. Może to być jednak spowodowane tym, że przede wszystkim oczekiwałam tu powieści psychologicznej, której tak naprawdę tu nie znalazłam, stąd moje lekkie skołowanie. Mimo to przyznaję, że autorka miała oryginalny i ciekawy pomysł na całość, ale przede wszystkim polecałabym ją tym, którzy lubią historie ludzkie toczące się na tle burzliwych wydarzeń wojennych.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska.

Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

grudnia 13, 2022

"Szczęśliwego nowego roku" Malin Stehn - recenzja patronacka

"Szczęśliwego nowego roku" Malin Stehn - recenzja patronacka

Autor: Malin Stehn
Tytuł: Szczęśliwego nowego roku
Tłumaczenie: Robert Kędzierski
Data premiery: 30.11.2022
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 424
Gatunek: thriller psychologiczny
 
W kontekście kryminalnej literatury skandynawskiej pierwszym o przychodzi na myśl są kryminały, w których mrok i wynaturzenie wysuwają się na plan pierwszy. Malin Stehn w swoim debiucie dla dorosłego czytelnika postawiła na całkiem coś innego – w jej książce nie znajdziemy przerażających obrazów, a zagadkowe zachowania bohaterów i skompilowane relacje rodzinne, partnerskie i przyjacielskie. Książka reklamowana jest jako thriller, trzeba jednak na wstępie zaznaczyć, że nie chodzi w niej o wszechogarniające napięcie, a raczej o dramat rodzinny i przyjrzenie się bohaterom pod względem psychologicznym.
Malin Stehn pisze książki od lat, jednak przed „Szczęśliwego nowego roku” jej odbiorcą były dzieci. Debiut dla dorosłego czytelnika został przyjęty ciepło, prawa do publikacji sprzedano już w kilkunastu krajach, a autorka na przyszły rok szykuje kolejny thriller.
„Wiem, że kalendarz to ludzi wynalazek i że nowy dzień nie różni się od tego, który dopiero co pozostawiliśmy za sobą. Ale może ta symbolika – nowy rok i nowe możliwości – tym razem będzie pomocna. Może uda nam się ją wykorzystać, by odnaleźć się na nowo.”
Fabuła „Szczęśliwego nowego roku” rozpoczyna się w noc sylwestrową z 2018 na 2019 rok. Nina i Fredrik wraz z dwójką synów wybierają się na imprezę do przyjaciół Niny, z którymi od lat świętują wszystkie ważne święta. Nina bardzo martwi się jednak o nastoletnią córkę, która wraz ze swoją przyjaciółką Jennifer po raz pierwszy same zostają w tę noc, a ponadto organizują w ich domu w Malmö Sylwester dla znajomych. Jednak chwilę po przekroczeniu domu Lollo, Nina się odpręża i spędza przyjemnie czas z przyjaciółmi. Liczy, że w nowym roku wraz z Fredrikiem odbudują swoją wieź, zaczną wszystko od nowa. Fredrik jednak nie pała entuzjazmem, szybko też chce wracać do domu. W Nowy Rok, po odespaniu Sylwestra, okazuje się, że Jennifer, córka Lollo, nie wróciła do domu. Córka Niny, Smilla, twierdzi, że dziewczyna wyszła z imprezy od razu po północy. Gdzie więc się podziała? Obydwie rodziny są mocno zaniepokojone, sprawa zostaje zgłoszona na policję. Co stało się tej nocy, że Jennifer zniknęła? I czy naprawdę coś wspólnego może mieć z tym Fredrik, który od Sylwestra zachowuje się naprawdę dziwnie?
„Człowiek przecież cały czas czyta o takich strasznych rzeczach. O dziewczynach, które zaginęły, zostały zamordowane albo zgwałcone. Ale do tej pory zawsze przypominało to sceny z filmu. A teraz, kiedy chodzi o kogoś, kogo się zna… znało… robi się naprawdę strasznie.”
Książka składa się z 76 rozdziałów rozdzielonych na 8 części: pierwsze sześć to każdy kolejny dzień poczynając od Sylwestra, dwie ostatnie przedstawiają wydarzenia z kwietnia i maja 2019 roku. Rozdziały rozpisane są na trójkę postaci: Fredrika, Ninę i Lollo, wydarzenia przedstawione są naprzemiennie z ich perspektywy w pierwszej osobie czasu teraźniejszego. Pomiędzy wydarzeniami aktualnymi jest też kilka krótkich retrospekcji z lat wcześniejszych. Książka pisana jest przyjemnym stylem, skupia się na oddaniu emocji postaci.
„To fascynujące, że ludzie potrafią tak długo siedzieć w jednym miejscu, gadać absolutnie o niczym i równocześnie sprawiać wrażenie, jakby się dobrze bawili. Przyglądam się siedzącym przy wielkim stole w jadalni i nie widzę ani jednej osoby prócz mnie, która by się tutaj nudziła.”
Bo to właśnie emocje postaci są tu najważniejsze. Mamy trzy przyjaciółki z czasów szkolnych, które znają się dobrze od dwudziestu lat. No, dobrze to znały się w czasach studenckich, teraz utrzymują dosyć powierzchowne relacje, raczej z przyzwyczajenia niż potrzeby, gdyż każda zajęta jest własną rodziną. Lollo i Nina grają tu pierwsze skrzypce. Lollo to matka zaginionej Jennifer, która do tej pory żyła bardzo wygodnie, większą uwagę przywiązując do psa niż do swojej córki. Kiedy Jennifer znika, kobieta orientuje się, że chyba nie była dobrą matką, jej córka miała przed nią sekrety takie, które przyprawiają ją o zawrót głowy… Kobieta nie tylko pogrąża się w rozpaczy, niepewności co do losu jej jedynej córki, ale i jest przerażona, że nie wykorzystała czasu, który mogła z nią spędzić jako matka, tak jak powinna. Czy jej szansa na bycie dobrą matką właśnie przepadła? Dlaczego nie była dobrą matką wtedy, kiedy powinna?
„(…) nie jestem zainteresowana wywnętrzaniem się w mediach społecznościowych. W przeciwieństwie do Lollo. Ona tak stylizuje całe swoje życie, by ładnie wyglądało na Instagramie, i chyba naprawdę myśli, że aktualizacje statusu na profilach odzwierciedlają rzeczywistość. Lollo wydaje się nie rozumieć, że ludzie wolą nie pisać o kłótniach w rodzinie, o problemach z alkoholem, chorobach psychicznych i ogólnie o chandrze. Sama miała kiedyś plan, żeby założyć antykonto, na którym będę pisać tylko o trudnych rzeczach. Projekt jednak upadł, ze względu na obawy, że nikt nie zrozumiałby ironii.”
Nina z kolei boryka się z problemem osamotnienia w związku. Fredrik odsuwa się od niej coraz bardziej, a po wydarzeniach z nocy sylwestrowej dzieje się z nim coś naprawdę niedobrego. Nina więc zostaje z problemami rodziny sama – ma pod opieką trójkę dzieci, mocno przestraszoną zniknięciem przyjaciółki córkę, pracę, rachunki do zapłaty i męża, który chyba na coś zachorował. Dodatkowo oczywiście też martwi się o Jennifer i współczuje Lollo, jednak jest to sytuacja, w której po prostu nie wie jak się zachować. Najmocniej jednak uderzyła mnie tu jej relacja z mężem, jej zagubienie, gdy Fredrik w ogóle nie chce z nią porozmawiać, twierdzi, że wszystko jest okey, a przecież Nina widzi, że wcale nie, coś się dzieje i jest coraz gorzej. To trudna sytuacja, z którą ciężko poradzić sobie mając na głowie codzienne obowiązki. Bezradność Niny jest dla czytelnika mocno odczuwalna i bardzo przejmująca.
„Cecilia, moja koleżanka z pracy, mówiła kiedyś, że choroby związane ze stresem uderzają w bliskich równie mocno, jak w samego chorego. Wtedy właściwie tego nie zrozumiałam, ale teraz zaczynam się domyślać, o co jej chodziło. Jakie to trudne nie móc liczyć na swojego partnera, nie wiedzieć, ile można od niego wymagać.”
Postać Fredrika za to jest tutaj tą, która wzbudza największy niepokój, skrywa jakąś mroczną tajemnicę, która zjada go od środka. Co on takiego zrobił, że teraz poczucie winy przygniata go do ziemi? Czytelnik obserwuje jak mężczyzna kluczy, gdzieś się wymyka, kłamie, oszukuje i pogrąża w coraz większej apatii. Co spowodowało ten stan? No cóż, po drodze rodzi się kilka hipotez, jednak czy naprawdę pasują do takiego normalnego faceta, nauczyciela, który nigdy nie przejawiał jakichś dziwnych zachowań?
„Według mnie ta przesadna wiara w życie we dwoje jako rozwiązanie wszystkich problemów powinna doprowadzić do wzrostu liczby przygnębionych ludzi. Bo nie wszyscy znajdują tę właściwą lub tego właściwego, bez względu na to, jak bardzo się starają. A my, ludzie, którzy sądzą, że znaleźli odpowiedniego partnera – skąd mamy mieć pewność, że się nie pomyliliśmy?”
Cała historia toczy się dosyć spokojnie, skupiamy się na obserwowaniu postaci, ich emocji, niepewności i strachu. Nie doświadczymy tu więc typowego dla thrillera napięcia, stąd bardziej odpowiednie wydaje się tu określenie filmowe: dramat rodzinny.
„Żyjemy w dziwnych czasach. Miasto na dywanie jest już dawno miastem, w którym hula wiatr. Już nikt nie jeździ samochodzikami po szarych dróżkach, nie parkuje pod sklepem, ani nie ściga kogoś wozem policyjnym. Dzieci się już nie bawią. Grają.”
Na koniec wspomnę jeszcze o miejscu zdarzenia, gdyż dla polskiego czytelnika szwedzka zima, to jednak coś, z czym nie mamy do czynienia w literaturze na co dzień. A tu przejeżdżamy przez zaśnieżone Malmö, przechodzimy wąskimi uliczkami na osiedlu domków, a i z drugiej strony czujemy spokój mieszkania na jego obrzeżach. Na chwilę pojawia się też ten okładkowy domek, który położony jest nad wodą, domek letniskowy rodziny Lollo. W tle historii wspomniane jest też kilka problemów społecznych, z którymi boryka się Szwecja – np. problem z akceptacją napływających ciągle imigrantów.
 
Podsumowując, sięgając po „Szczęśliwego nowego roku” raczej nie polecam nastawiać się na typowy thriller, bo to może rozczarować. To spokojnie poprowadzony dramat rodziny skupiony wokół zaginięcia nastolatki, w którym to psychologiczne aspekty, dobre przedstawienie stanów emocjonalnych postaci odgrywa pierwszą rolę. To satysfakcjonujący debiut, a i dobra lektura na czas zimowy, która z pewnością zmusi do kilku refleksji. Jestem ciekawa co autorka zaprezentuje nam w roku 2023.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała we współpracy patronackiej z Wydawnictwem Sonia Draga.
Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!