czerwca 29, 2022

Book tour z "Za kulisami"!

Book tour z "Za kulisami"!

Niedawno na swoich profilach w SM pytałam moich obserwatorów czy tak jak ja lubią wątek sztuki w kryminałach. Jeśli i Wy na to pytanie odpowiedzielibyście twierdząco, to koniecznie musicie sięgnąć po książkę Joanny Wtulich pt. "Za kulisami", w której ogromną rolę w fabule odgrywa balet, a dokładniej szkoła baletowa... Moją pełną recenzję tego tytułu przeczytacie tutaj - klik!, a jeśli lubicie też dowiadywać się o książce czegoś więcej, to zapraszam też na rozmowę z autorką - klik!. A dzisiaj przychodzę do Was z zaproszeniem do udziału w book tourze z tym tytułem! To dobra okazja by zapoznać się z książką i dzielić się swoimi spostrzeżeniami z uczestnikami akcji. Zapewniam Was, że to naprawdę fajna zabawa!

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB, profil autorki oraz profil Wydawnictwa Spisek Pisarzy w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę wieczorem.
Książka ruszy w podróż w czwartek, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa, autorki książki i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
Lista uczestników:
1. @monika.deren
2. @z_ksiazka_mi_po_drodze
3. @annadyczko_mczas
4. @mamazaczytana
5. @readerinthekitchen
6. @gusia19
7. @i.krasnodebska
8. @foreelock
9. @wichrowskakatarzyna
10. @kasienkaj7
11. @zaczytana_panna
12. @mojemalezycie

czerwca 26, 2022

Targi Książki w Warszawie 2022 - relacja

Targi Książki w Warszawie 2022 - relacja

Targi Książki w Warszawie w tym roku odbyły się już w swoim zwyczajowym terminie - koniec maja, a dokładnie od 26 do 29 maja. Miejsce jednak nadal zostało te, które w zeszłym roku, choć tym razem zostało też rozszerzone o Pałac Kultury i Nauki. tak więc przez te 4 dni Plac Defilad niedaleko Dworca PKP, jak i sam Pałac Kultury i Nauki były oblegane przez mole książkowe. Wydarzenie organizowane było przez Fundację Historia i Kultura, a gościem honorowym była Norwegia. Był też specjalny panel Solidarni z Ukrainą. Były również tradycyjne atrakcje, czyli spotkania z autorami oraz rozmowy na trzech scenach. Sama dopiero drugi rok brałam udział w tym wydarzeniu, relację z poprzedniego roku znajdziecie tu - klik!

Jako że czwartek to dzień, w którym na targach pojawiają się bibliotekarze, szkoły i inne wycieczki, a spotkań z autorami raczej jeszcze nie ma, to sama na miejsce wybrałam się w piątek 27 maja. Tym razem jednak mądrzejsza o doświadczenia z poprzedniego roku, ze sobą do walizki wzięłam tylko 4 książki (niestety jeden z tych autorów na targach nie zdołał się pojawić) i duży plik białych kartek - autografy zbierałam głównie na nich, po czym po przyjeździe do domu zrobiłam sobie popołudnie wycinania i wklejania karteczek do odpowiednich książek. Gdyby nie to, to musiałabym ze sobą tachać taki stos:


A tak wzięłam ze sobą tylko to, co widać na pierwszym planie 😊 Pogoda w Warszawie przywitała mnie niespecjalnie ciepło - tak naprawdę, to mało powiedziane. Strasznie wiało i było zimno. Ogólnie cały weekend nie był specjalnie ciepły, choć w niedzielę już zaczęło się rozpogadzać.


Tak samo jak w zeszłym roku w swoich progach gościła mnie siostra - Słoneczna Strona Życia (klik!) i w piątek na targach pojawiłyśmy się tylko mocno przelotnie - w tym dniu najważniejsze były nasze rodzinne plany. Tak więc na Placu Defilad zjawiłyśmy się około godziny 16:00, by wpaść na stoisko Grupy Poznańskiej, do której należy Wydawnictwo Czwarta Strona Kryminału i spotkać się z Bartoszem Szczygielskim i Przemysławem Żarskim


Szczygielskiego trochę zdziwiły moje karteczki, ale mimo to i tak dostałam przypinkę 😉 Podpytałam też obydwu panów o plany pisarskie na przyszłość - u tego pierwszego jak zawsze będzie to coś, czego jeszcze u niego nie było 😊

Później jeszcze tylko szybko spotkałam się z Aleksandrą Borowiec, która w tym roku nie miała spotkań na stoisku, gdyż Wydawnictwa Zysk i S-ka się nie wystawiało, ale w piątek była nieopodal, a że uwielbiam jej książkę "Empatajzer" ("Gwiazdę Szeryfa", debiut, oczywiście też!) i obydwu im patronowałam, to spotkałyśmy się na 5 minut, żeby się uściskać. Oczywiście zdjęć zapomniałyśmy sobie zrobić  😉 
Za to kierując się już w inną stronę uwieczniłyśmy się na zdjęciu razem z moją siostrą, co okazało się jedynym zdjęciem jakie w czasie tego weekendu sobie wspólnie zrobiłyśmy... Taka ze mnie fotografka!

Sobota i niedziela to już były dni mocno targowe, bardzo intensywne. W sobotę dołączyła do nas jeszcze przyjaciółka mojej siostry, Dominika i razem zaczęłyśmy dzień znowu od stoiska Grupy Poznańskiej i spotkania z Agnieszką Pietrzyk i Hanną Greń. Obydwie panie były przemiłe, obydwie mnie rozpoznały i powiedziały, że czytają moje recenzje - niesamowicie miło było to usłyszeć! Oczywiście wypytałam też o plany pisarskie - Agnieszka Pietrzyk szykuje na przyszły rok dla nas coś naprawdę zaskakującego!


Później pobiegłam na jedno z dwóch najważniejszych dla mnie spotkań autorskich w ciągu tych trzech dni. Mianowicie z Wojciechem Chmielarzem, któremu najnowszej książce pt. "Długa noc" miałam przyjemność napisać okładkową rekomendację. Od lat powtarzam, że jest to mój ulubiony polski pisarz kryminałów, więc kiedy sam mnie skojarzył, podziękował za rekomendację, a później jeszcze mnie wołał z tłumu, żeby dorysować mi księżyc z trzema gwiazdkami przy autografie, to było moje spełnienie marzeń! Niesamowite emocje!


Poza tym, same czekanie w kolejce do Chmielarza, też jest warte zapamiętania. Była to chyba najdłuższa kolejka w jakiej stałam w moim życiu, a przynajmniej nie pamiętam dłuższej 😉 Mimo to czas oczekiwania był naprawdę przyjemny, poznałyśmy naprawdę fajne dziewczyny m.in. @_verybadnews i @aga_slodzi, z którymi te 50 minut przegadałyśmy o książkach i stworzyłyśmy listę polecającą naszych dobrych polskich pisarzy! Najlepsze stanie w kolejce ever!


Oczywiście w ciągu całego dnia spotkałam też wiele dziewczyn, które znam z Instagrama. Z @czytanie.na.platanie przybiłyśmy szybkie piątki w przelocie, biegnąc na kolejne spotkania wpadłam na @__pinklife i @uwaga.czytam, a w kolejce do Małgorzaty Starosty miałyśmy przyjemność chwilę pogadać z @anetaiksiazki, @meridaikniga i @zuzamaniek. Zresztą z @anetaiksiazki i @meridaikniga spotkałyśmy się jeszcze raz tego dnia, w kolejce do Jakuba Małeckiego, co też niesamowicie dobrze wspominam - sama byłam bardzo podekscytowana tym spotkaniem, więc dziewczyny skutecznie mnie uspokajały 😊 Gdzieś tam w międzyczasie spotkałam się też z @dorotbook i @inesoksiazkach, czego oczywiście zapomniałyśmy uwiecznić na zdjęciu! 🙈

Ale wróćmy do spotkań z autorami. Tego dnia udało mi się odbyć jeszcze krótką rozmowę z przemiłą Magdaleną Majcher, z którą miałam przyjemność już widzieć się w zeszłym roku. Swoją drogą udało nam się też wysłuchać części wywiadu, jaki z tą autorką odbywał się na scenie. Majcher zaczyna pisać kryminalnie, mówi, że musiała do tego dojrzeć - mnie bardzo to cieszy, jak na razie przeczytałam tylko jej "Mocną więź", ale była to rewelacyjna lektura. Nie wątpię, że dwie kolejne, które już mam na półce będą równie dobre!
Po tym spotkaniu udało mi się też przywitać z Danutą Awolusi, z którą 1 kwietnia miałam przyjemność przeprowadzić swoje pierwsze spotkanie autorskie w roli prowadzącej (klik!) - pogłaskałyśmy trochę okładkę jej nowej książki "Blisko, coraz bliżej", która już wizualnie prezentuje się wspaniale! Nie wątpię, że środek też taki będzie 😊
Tego dnia udało mi się też spotkać z Małgorzatą Starostą, o czym już wcześniej napomknęłam - Małgosia jest niesamowicie przyjazną i zabawną osobą, więc każde spotkanie z nią to sama przyjemność! A jej ostatnie dwie książki na pewno będę wkrótce czytać!
Kolejne sobotnie spotkanie było z Marcinem Mellerem, którego "Czerwona ziemia" miała premierę 1 czerwca. Nie wiem czy autor był nieśmiały czy zmęczony, ale tutaj niestety za bardzo nie możemy mówić o choćby krótkiej rozmowie - mimo mojego zagadywania nie było żadnej reakcji, przez co odniosłam trochę negatywne wrażenie. Jego książkę oczywiście mam i zamierzam przeczytać, bo przecież nie uważamy, że autor i książka to jedno 😉 Niestety te spotkanie muszę uznać za najmocniej rozczarowujące z tegorocznych targów. 
Dzień zamknęłam spotkaniem z Jakubem Małeckim, moim ulubionym niekryminalnym polskim pisarzem, który (to wiem na pewno!) jest niesamowicie nieśmiały i sam przyznał, że takie spotkanie mocno go stresują. Niepotrzebnie, bo przecież wszyscy uwielbiamy jego pióro i mądrość, którą zawiera w swoich powieściach! Te spotkanie było też trochę utrudnione przez głośną muzykę na stoisku obok - nie wiem co didżej robił na targach książki... 🙈 


No i niedziela! Kolejny dzień pełen wrażeń i, co dosyć zabawne, gdyż był to ostatni dzień targów - właśnie wtedy odkryłyśmy, że w środku Pałacu też są stoiska! Niestety nie było to oznaczone tak, by można było się bez mapki zorientować, więc dopiero gdy szukałam gdzie mam biec na spotkanie, odkryłam, że muszę wejść do środka 😉
Pierwsze spotkanie było jeszcze przed południem - pobiegłam się spotkać z Joanną Wtulich, której pierwszemu kryminałowi w jej karierze ("Za kulisami") miałam przyjemność ostatnio patronować. 
Później chwilę postałam z siostrą w kolejce do Sobczak, niestety kolejka dosyć powoli się przesuwała, więc zostawiłam tam siostrę, a sama ruszyłam na spotkanie z Alkiem Rogozińskim. To te drugie najważniejsze spotkanie w czasie trwania tegorocznych targów!
Kolejka do Alka była równie długa co do Chmielarza, ale na szczęście wypatrzyły mnie w niej @czytaska i @nancychod1955, z którymi czekanie było naprawdę przezabawne! Niesamowicie miło, było się zobaczyć 😊 W tej kolejce czekałyśmy tak długo, że zdążyły do nas jeszcze dołączyć @sloneczna_strona_zycia i @beata_pluciennik


W końcu jednak doczekałyśmy się! Sama nie byłam pewna, czy Alek będzie mnie kojarzył, ale okazało się, że tak! Co więcej naprawdę mocno ucieszył się z naszego spotkania - zostałam wyściskana i dostałam rewelacyjną dedykację! Naprawdę niesamowite spotkanie!


Na wcześniejszym zdjęciu z dziewczynami uwieczniona została też @ann_rk, redaktorka z Czwartej Strony Kryminału, z którą miałam przyjemność chwilę pogadać i w sobotę, i w niedzielę - na szczęście drugiego dnia już pamiętałam, by uwiecznić to na zdjęciu! 😊

Ale wróćmy do autorów, bo jak widać na poniższym zdjęciu, mimo iż niedziela czasowo była trochę krótsza, to spotkań było jeszcze więcej niż w sobotę! Przed spotkaniem z Alkiem udało mi się jeszcze trafić do Marty Kisiel, które komedie kryminalne uwielbiam! A czekając w kolejce wypatrzyłam jeszcze Magdę Stachulę, z którą poznałam się w zeszłym roku - chwilę pogadałyśmy o jej najnowszej książce "Gdzie jest Emma?" i jej planach na przyszłość - jest na co czekać!
Tego dni udało mi się jeszcze chwilę pogadać z Ireną Małysą, autorką książek "W cieniu Babiej Góry" i "Więcej niż jedno życie" - niesamowicie sympatyczna babka! Powypytywałam też Julię Łapińską, która niedawno debiutowała "Czerwonym jeziorem" o dalsze pisarskie plany - będzie kontynuacja o fotografie Kubie! Starałam się też trochę podpytać Annę Kańtoch o kryminalne plany, a i Ryszarda Ćwirleja. Zaraz obok udało mi się spotkać Roberta Małeckiego, który też jest niesamowicie sympatyczny! I ostatnie dwa spotkania z Tomaszem Duszyńskim i Jakubem Ćwiekiem - zdążyłam, udało się! (Czekam na kolejny kryminalne książki obydwu panów, choć i przyznałam im się, że mam jeszcze co nieco do nadrobienia  😉) Ale na pociąg to już musiałam biec 😉


Te trzy dni były naprawdę niesamowite. Przyznam, że wahałam się czy jechać na te targi w tym roku, w poprzednim było fajnie, ale teraz, w porównaniu z tegorocznymi muszę przyznać, że te wypadły o niebo lepiej! Było dużo więcej autorów i dużo więcej spotkań z dziewczynami, które znam zza ekranu. Mam naprawdę dużo niesamowicie miłych wspomnień z tych targów, co na pewno widzicie po nadużywaniu w tej relacji słowa 'niesamowicie' 😉 Bo to naprawdę niesamowite, że w ciągu trzech dni można spotkać tyle osób kochających książki! Tych piszących i tych czytających! Naprawdę niesamowite 😊

A na koniec jeszcze szybka prezentacja moich targowych zdobyczy:


I wracamy do recenzenckiej rzeczywistości 😉 Choć kto wie, może niedługo wybiorę się gdzieś indziej na kolejne targi książki... W końcu takich emocji nic nie zastąpi!
A tymczasem:

Dziękuję za niesamowite spotkania w ciągu tych zaledwie trzech krótkich dni!
Do następnego 😉

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 25, 2022

Wygraj "Długą noc"! (konkurs rozwiązany)

Wygraj "Długą noc"! (konkurs rozwiązany)

Dzisiaj już oficjalnie zaczynamy okres wakacyjny, podejrzewam więc, że łatwiej będzie w tym czasie znaleźć jakąś noc do zarwania z wyśmienitą lekturą. A co może do tego nadawać się lepiej niż kryminał (nadkryminał! W końcu ta powieść to wiele, wiele więcej!) o sugerującym to tytule? Choć może nie całkiem, bo z "Długą nocą" Wasza noc przeleci w ciągu mgnienia oka, wcale nie będzie długa 😉 Dla mnie jest to tytuł, który na pewno znajdzie się w gronie najlepszych książek tego roku, bo jak na razie jest jedną z dwóch, które oceniłam 9/10. 
Moją pełną recenzję znajdziecie tu - klik!, a teraz zapraszam Was na konkurs z tym tytułem, mam dla Was 3 egzemplarze
PS. Mimo, że "Długa noc" to szósty tom serii z komisarzem Mortką, to równocześnie jest to całkowicie nowy początek, więc bez obaw mogą po nią sięgnąć też ci, którzy nie znają wcześniejszych przygód komisarza.

Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Wymień tytuł książki (nie musi to być kryminał), dla której ostatnio zdarzyło Ci się zarwać noc i napisz, co przesądziło o tym, że nie mogłeś/aś się do niej oderwać.

Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej, bardziej oryginalnie i nieszablonowo - tym lepiej!


Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 25 do 28 czerwca do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG 29 czerwca.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu autora książki (IG - klik!, FB - klik!), wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
29.06 aktualizacja - wyniki konkursu:
Powiem Wam, że czytam w kółko już od dobrej pół godziny Wasze zgłoszenia i naprawdę trudno jest mi wybrać te trzy zwycięskie 😉 Tym bardziej, że "Długa noc" to tak dobra książka, że chciałabym nią obdzielić wszystkich! Pozostaje mi jednak mieć nadzieję, że mimo że nie wszystkich mogę obdarować, to jednak i tak znajdziecie sposób, żeby po książkę sięgnąć - nawet jeśli nie kupić, to są przecież biblioteki, legimi (pamiętajcie, że mogę Wam zawsze podesłać kod na 30 dni darmowego korzystania z biblioteczki legimi dla nowych użytkowników) i znajomi, którzy  mogą książkę pożyczyć, a i ja na pewno dam Wam jeszcze okazję do zapoznania się z tym tytułem 😉 A tymczasem pora na wytypowanie trójki zwycięzców!

Blog:
1) Anna Szulist 
Co kryją jej oczy to thriller, który sprawił, że zarwałam noc. Jeszcze po lekturze nie ochłonęłam, bo to jest wszystko na świeżo, jeszcze rozmyślam nad postępowaniem bohaterów. Cieszę się, że skończyłam czytać, bo inaczej w poniedziałek nie mogłabym spokojnie pójść do pracy. Głównym atutem książki są silne emocje, szereg niedomówień, Autorka sprytnie mnie zmanipulowała, częstowała groszkiem prawdziwych wydarzeń, by potem zmącić i osłabić wyrobiony osąd. Czasami byłam jak dziecko we mgle i czułam złość, że znów coś mi umyka. Dodatkowym plusem (albo nieszczęściem) tej książki są krótkie rozdziały, przez co nie tylko tempo akcji było szybkie, ale również lektura zrobiła się „nieodkładaną” (mole książkowe z pewnością wiedzą, o co chodzi: „jeszcze jeden rozdział i skończę na dziś”). Skończyłam – o 3 nad ranem. Nie ma tego złego – mogłam podziwiać wschód słońca.

FB:
2) Bożena Osowiecka
Jest 01:45, dom już od wielu godzin w uśpieniu. Jestem w swojej ulubionej piżamie, zagrzebana w kołdrze. Nocna lampka rzuca złowrogie cienie na ścianach, Nie widzę ich, nic nie widzę, bo mój wzrok jest skupiony na drobnym czarnym druku, a umysł całkowicie pochłonięty "Zakładnikiem". Borkowski uchylił przede mną drzwi do swojego świata. Nie przypuszczałam, że mogę się w nim odnaleźć, ale zajrzałam, bo z natury jestem ciekawska... I tak słowo po słowie, zdanie po zdaniu, akapit po akapicie, stałam się Borko-Fanką. Zbrodnia, zagadka, ironia, poczucie humoru, a wszystko podane w przemyślanej, wysoce inteligentnej formie, w niepowtarzalnym stylu. Jak nie zarwać nocy? No jak!?!


IG:
3) @mlaskowska59
Ostatnio tak mnie wciągnęło "Gniazdo"Jędrzeja Pasierskiego😍 historia strasznie pokręcona, a Nina Warwiłow jest bardzo interesującą osobą. Dodatkowo góry, zima, wszyscy odcięci od cywilizacji i strach przed tym kto będzie następny.

Gratulacje! Czekam na Wasze dane adresowe!
Pozostałym uczestnikom serdecznie dziękuję za udział w konkursie i zapraszam do dalszej obserwacji moich profili - już niedługo ruszą kolejne aktywności!

czerwca 22, 2022

Wygraj "Za kulisami"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Wygraj "Za kulisami"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

 

Dokładnie dzisiaj mija miesiąc od premiery debiutu kryminalnego Joanny Wtulich "Za kulisami", autorki, która wcześniej znana była nam z powieści historycznych z nutką romansową. W kryminale jednak nie znajdziecie nic z tych rzeczy, a dobrze umotywowaną, tragiczną zbrodnię na uczennicy warszawskiej szkoły baletowej... Książka to, mam nadzieję, że początek serii - ja już czekam na kolejną kryminalną odsłonę autorki, ale tym którzy jeszcze nie zaopatrzyli się w egzemplarz "Za kulisami", dzisiaj przychodzę z pomocą! Ruszamy z konkursem na trzy egzemplarze!

A jeśli do tej pory ominęła Wam informacja o tym tytule, to nic straconego - moją recenzję znajdziecie tu - klik!

Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Joanna Wtulich akcję swojego kryminału osadziła w dużej części w szkole baletowej. Nie jest to często spotykane tło dla kryminału, dlatego:

wymień tytuł innego kryminału, którego fabuła toczy się w oryginalnym, rzadko spotykanym miejscu. Swój wybór krótko uzasadnij.

Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej, bardziej oryginalnie i nieszablonowo - tym lepiej!


Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 22 do 26 czerwca do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG 27 czerwca.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu autorki książki (IG - klik!, FB - klik!), wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

27.06 aktualizacja - wyniki konkursu:
Ale mnie zaskoczyliście! Szczerze muszę przyznać, że z przyjemnością czytałam każdą jedną odpowiedź! Ile znanych mi kryminałów, ile nowych tytułów do odkrycia, a każdy opisany tak, że od razu chciałabym siąść i czytać! Niestety książki do rozdania mam już tylko trzy, więc chcąc nie chcąc musiałam się ograniczyć do tylu zwycięzców... Zatem książka leci do:

FB:
1) Joanna Kowalska
Poniemiecki ośrodek przmianowany na ekskluzywny hotel "Szaniec". Gości obowiązuje specjalny program, mający im pomóc "zajrzeć w głąb siebie". Na 2 tygodnie całkowicie odcinają się od świata zewnętrznego. Pozbawieni wszelkiej elektroniki, nie wiedząc o sobie nawzajem niczego poza imionami.
A jednak ktoś wiedział i zabił jednego z gości zostawiając przy ciele cytat z Biblii.
"Do mnie należy pomsta, ja wymierzę zapłatę".
" Szaniec"-To kryminalny debiut pisarki literatury obyczajowej Agnieszki Jeż.

Blog:
2) Melangell 
Jeśli chodzi o nietypowe miejsca akcji kryminału to myślę, że mogłabym tu zaliczyć książkę "Imprimatur" autorstwa Rity Monaldi i Francesca Sorti.
Nie jest to typowy kryminał, raczej fabularna powieść historyczna z kryminalnym wątkiem w tle. Akcja powieści toczy się w roku 1683 w Rzymie. Jeden z gości w gospodzie zachorował, choć podejrzewa się też otrucie. Na wszelki wypadek wszyscy goście zostają poddani kwarantannie i właściwie prawie cała akcja rogrywa się w tej gospodzie. Oczywiście wszyscy są podejrzani, a nieoficjalne śledztwo prowadzi opat Melani, któremu pomaga młody chłopak, pracujący w gospodzie. Książka jest wielowątkowa i dość skomplikowana, pełna ciekawostek i wątków historycznych.

IG: 
3) @zaczytanaangie
To jest bardzo trudne pytanie. Przyszedł mi do głowy "Zderzacz", co prawda to thriller naukowy, ale wątek kryminalny jest w nim mocno rozwinięty, a akcja osadzona jest w Szwajcarii, konkretnie w Europejskim Ośrodku Badań Jądrowych, więc w zdecydowanie nie jest to typowe miejsce na zbrodnię. A dlaczego "Zderzacz"? Bo ta książka zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie, jestem pełna podziwu dla autorki za podjęcie takiej tematyki w ciekawy sposób.

Gratulacje! Na adresy zwycięzców czekam do czwartku!
Pozostałym uczestnikom ogromnie dziękuję za tak fajne, przemyślane zgłoszenia - niestety konkursu z tym tytułem już nie będzie, ale w ciągu kilku dni będziemy ruszać z BT, więc będzie jeszcze jedna możliwość, by się z tą książką zapoznać.
Konkursowo cały czas jesteśmy aktywni - już teraz zapraszam do zgłoszeń w konkursie z "Długą nocą" - klik!

czerwca 22, 2022

"Sopot w trzech aktach" Marta Matyszczak - zapowiedź patronacka

"Sopot w trzech aktach" Marta Matyszczak - zapowiedź patronacka

Wczoraj świętowaliśmy pierwszy dzień lata, już za moment wakacje. Pora więc przyjrzeć się bliżej książkom, które ten wakacyjny czas mogą nam umilić. Moją pierwszą propozycją jest nowa książka Marty Matyszczak, dziesiąty tom Kryminałów pod psem pt. "Sopot w trzech aktach"! To lekka i zabawna komedia kryminalna, którą mój blog ma przyjemność objąć swoim patronatem medialnym. Premiera 13 lipca!

Róża i Szymon Solańscy jadą w podróż poślubną do Sopotu. Jednak zamiast cieszyć się urokami kurortu, trafiają w sam środek afery kryminalnej. Ktoś zamordował Artura Przebendowskiego, właściciela pensjonatu Józefina. I zrobił to niejako trzykrotnie...
Solański – z zawodu prywatny detektyw – zostaje wynajęty do odnalezienia zabójcy. W śledztwie pomagają mu nie tylko żona i niezastąpiony kundelek Gucio, lecz także aspirant Barański. Bo za nowożeńcami podążają starzy, dobrzy znajomi... Czy sprawa morderstwa Przebendowskiego może mieć związek z wydarzeniami sprzed pół wieku? W Sopocie zaginęły wtedy dwie przyjaciółki, a milicja nigdy nie odkryła, co się z nimi stało.
Wygląda na to, że Solański, Róża i Gucio znów będą mieli ręce (i łapy!) pełne roboty.


Dobra zagadka kryminalna, historia tocząca się w dwóch planach czasowych, ulubieni bohaterowie i sporo humoru - czy od komedii kryminalnej można chcieć czegoś więcej? Moich zdaniem nie😉 "Sopot w trzech aktach" to świetny powrót Gucia i jego towarzyszy po półtorarocznej przerwie, która z pewnością usatysfakcjonuje zarówno fanów serii, jak i nowych czytelników. Wakacyjnie polecam!


Autor: Marta Matyszczak
Tytuł: Sopot w trzech aktach
Cykl: Kryminał pod psem, tom 10
Data premiery: 13.07.2022
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczna stron: 304
Gatunek: komedia kryminalna

Książka dostępna jest już w przedsprzedaży na empik.com - klik!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 21, 2022

Kilka pytań do... Joanny Wtulich, autorki książki "Za kulisami"

Kilka pytań do... Joanny Wtulich, autorki książki "Za kulisami"

 
Jak to się stało, że fanka kryminału debiutowała powieścią romantyczną, dlaczego Joanna Wtulich mówi, że jest koszmarem marketingu, co do "Za kulisami" ma figura pas de trois i skąd w książce szkoła baletowa, a także czy czy doczekamy się kontynuacji przygód głównej bohaterki, policjantki Leny?
Zapraszam na rozmowę z autorką!

Joanna Wtulich notka biograficzna:
Nauczycielka, miłośniczka kryminałów, bibliotekarka. 
Wielokrotnie wyróżniana za swoje opowiadania w ramach Międzynarodowego Festiwalu Kryminału (2018, 2019) i konkursu "Poznań fantastyczny" (2019). Wyznaje zasadę, że pisanie oraz chodzenie ma moc terapeutyczną. Znana z romansów historycznych, po raz pierwszy proponuje czytelnikowi swoją kryminalną powieść.

Kryminał na talerzu: Niecały miesiąc temu odbyła się premiera Pani najnowszej książki, która, mimo iż jest już Pani szóstym tytułem w karierze pisarskiej, to jednak całkowicie różni się gatunkowo od reszty. Jak się Pani czuje, oddając w ręce czytelników swój pierwszy kryminał?

Joanna Wtulich: Premierze „Za kulisami” towarzyszył ogromny stres i niepokój o to, jak zostanie przyjęta książka przez czytelników. Jestem w końcu głównie znana jako autorka powieści historycznych przeznaczonych typowo dla kobiet, a powieść kryminalna jest postrzegana jako dość męski gatunek, choć uważam, że niesłusznie. W końcu kobiety też mają na tym polu wiele do powiedzenia i z powodzeniem piszą genialne historie kryminalne. Na ten moment mogę śmiało powiedzieć, że odetchnęłam, bo recenzje są pozytywne. I tak stałam się koszmarem marketingu, bo jednak łatwiej promować autora, który ma określone grono odbiorców i nie robi skoków w bok.


Czytałam, że zaczynała Pani właśnie od kryminału – Pani kryminalne opowiadania były wyróżnione aż dwa razy w ramach Międzynarodowego Festiwalu Kryminału, a jednak w 2020 roku debiutowała Pani romansem. Dlaczego więc powieściowo najpierw był romans, a dopiero po dwóch latach kryminał?

Konkurencja jeśli chodzi o kryminały jest ogromna, w dodatku poziom jest naprawdę wysoki. Zapewne niewiele by zmieniło nawet to, że byłam już laureatem kilku konkursów na opowiadanie, w tym dwóch na opowiadanie kryminalne. Traktowałam je po prostu jak sprawdzenie własnych umiejętności, ale od początku nie chciałam się ograniczać do jednego gatunku. Trudno byłoby mi zapewne zadebiutować właśnie powieścią kryminalną, a ponieważ nadarzyła się okazja wzięcia udziału w konkursie na powieść o miłości, to postanowiłam spróbować swoich sił i tak się to zaczęło. Potem przyszedł mi do głowy pomysł ma powieść historyczną, ale marzenia kryminalne były. Jestem uparta i lubię stawiać na swoim. Wygląda więc na to, że znowu mi się udało.


Czy pisanie kryminału mocno różni się od pisania romansu?

Pisanie zawsze wiąże się z przygotowaniem materiałów. Powieść historyczna wymaga kopania w historii, a powieść kryminalna w realiach np. szkoły baletowej albo pracy policyjnej. Tak czy inaczej wymaga to czasu i zdobywania wiedzy. Potem trzeba wszystko drobiazgowo zaplanować niezależnie od tego, o czym się pisze. Taki przynajmniej jest mój sposób na pisanie. Lubię planować. Więc co do zasady nie ma dla mnie znaczenia, nad czym aktualnie pracuję. Robię to najlepiej jak potrafię.


To teraz już skupmy się na chwilę na fabule „Za kulisami”. Muszę przyznać, że zafascynowało mnie miejsce akcji, jakie wybrała Pani dla swojego kryminału. Mam na myśli oczywiście szkołę baletową. Skąd ten pomysł?

Pomysł pojawił się dość przypadkowo, w czasie rozmowy z moja przyjaciółką, Mariolą. To ona jest dla mnie źródłem inspiracji, bo lubi mi podsuwać ciekawe historie. W tym przypadku to był raczej zlepek różnych opowieści, zupełnie niezwiązanych ze sobą, ale w mojej głowie pięknie się połączyły w całość. Szkoła jako taka jest mi dość bliska, bo od 20 lat jestem nauczycielem, a ambicje rodziców nie zawsze są zdrowe i nie ma znaczenia, do jakiej szkoły uczęszcza dziecko.


Na okładce książki widzimy porównanie historii do dramatu na trzech bohaterów. W książce też można dopatrzeć się wydarzeń fabularnych, które można by rozpisać na trzy akty. Czy takie nawiązanie do dramatu, tragedii było zamierzone? Od początku planowane?

Zgadza się, taki był od początku pomysł na te powieść. To miała być historia rozpisana na 3 głosy, 3 bohaterów, jak w baletowej figurze, w której tańczy 3 tancerzy, która nazywa się pas de trois.


Skoro jest jesteśmy przy planowaniu i początkach, to co było tym zapalnikiem, który sprawił, że ta historia powstała?

Nie byłoby tej historii bez spaceru po Lesie Bielańskim z moją wspomnianą już przyjaciółką Mariolą. To tam opowiedziała mi, jak znaleziono kiedyś w Lesie zwłoki kobiety. Z tego musiał powstać kryminał. Zresztą Mariolka opowiedziała mi to z premedytacją, wiedząc, że lubię taki gatunek książek i być może to wykorzystam.


W książce porusza Pani wiele trudnych tematów, nie będziemy może tutaj mówić, o tych, które są bezpośrednim powodem zbrodni, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by wymienić choćby tą nierówność społeczną czy życie w patologicznej rodzinie. Dlaczego w książce mamy ich aż tyle? Lektura momentami jest wstrząsająca, więc i pisać musiało się o tym niełatwo…

Życie w ogóle poza tym, że bywa piękne, jest też dość trudne, zwłaszcza we współczesnym, nastawionym na szybki sukces świecie. Dla młodych ludzi bez wsparcia rodziny dorastanie w wypełnionej ambicjami, wymaganiami, samotnością rzeczywistości może stać się nie tylko traumatyzującym doświadczeniem, ale może wręcz zniszczyć ich kruchą i podatną na wpływy konstrukcję. Jak wspomniałam, przez 20 lat pracy w edukacji, w tym w dużej części w gimnazjum, widziałam wiele różnych historii takich młodych ludzi. Nie zawsze miały one happy end i proszę wierzyć, że status majątkowy rodziny nie ma tu nic do rzeczy. Zawsze powtarzam, ze pisanie jest rodzajem terapii, więc w ten sposób odreagowuję swoje zawodowe doświadczenia.


Mamy tutaj też fabułę osadzoną w dwóch planach czasowych – teraz i wcześniej, które mocno się ze sobą przeplatają. Czy właśnie w taki sposób pisała Pani tę książkę czy najpierw powstawała historia z wcześniej, a później ta z teraz? I dlaczego właśnie dwa plany czasowe?

Nie dałoby się inaczej pokazać historii Anastazji, gdybym nie zdecydowała się pisać w dwóch planach czasowych. To miała być historia tej dziewczyny, a żeby to zrobić, musiałam wejść w jej psychikę i opisać, kim była, jak się zachowywała, jakie miała plany, ambicje, marzenia, jak funkcjonowała w życiu. Od początku pisałam tę powieść w trójgłosie. Kluczem było precyzyjne zaplanowanie wszystkiego. Żeby wszystko zagrało, żeby czytelnik zbyt szybko nie dowiedział się o kluczowych elementach, które mogłyby go naprowadzić na ślad mordercy, musiałam bardzo pilnować chronologii i tego, by we właściwym momencie weszła dana postać ze swoja częścią historii.


Pani kryminał mocno skupiony jest na psychologicznych i społecznych aspektach zbrodni, a nie na dynamicznej, ciągle gnającej do przodu akcji i szokowaniu makabrą. Dlatego właśnie na taki rodzaj kryminału się Pani zdecydowała?

Napisałam taką książkę, jaką sama przeczytałabym z przyjemnością. Lubię, kiedy autor zaprasza mnie do gry, każe odkrywać poszczególne elementy układanki w tempie pozwalającym wejść do świata bohaterów. Jednocześnie taki rodzaj pisania pozwala zgłębić motywacje prowadzące do zbrodni. Uważam, że dobra książka nie musi epatować okrucieństwem i być nafaszerowana opisami ciągnących się przez wiele stron bebechów. Niczemu to nie służy, no chyba że autor w ten sposób sprawia przyjemność głównie sobie.


Co najlepiej wspomina Pani z tworzenia kryminału, który aspekt pracy nad tą książką podobał się Pani najbardziej?

Z pewnością rozmowy z moją przyjaciółką, ale też konsultacje z policjantami. Rozmowa z jednym z nich przyniosła mi tyle inspiracji, że nie wiem, za co się teraz chwycić i jednocześnie uświadomiła mi, z jak błahych powodów zwykli ludzie popełniają najgorsze czyny. Ciekawy był również research jeśli chodzi o balet. Miałam okazję być na spektaklu „Dziadek od orzechów”, który zrobił na mnie ogromne wrażenie, i którego echa pojawiają się na kartach powieści. Anastazja tańczyła na konkursie partię Cukrowej Wróżki nie bez powodu.


Miała Pani jakiś udział w powstaniu tej genialnej okładki? Muszę przyznać, że zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie!

Okładka od początku do końca została zaprojektowana przez grafika. Natomiast moja sugestia była taka, by było mrocznie, no i by pojawiły się jakieś motywy związane z tańcem. Baletki byłby dość nachalnym akcentem, dlatego pomysł z tancerką, w której strój wpisana została czaszka, od początku mi się spodobał, podobnie jak kolorystyka.


Teraz pora na pytanie, na które na pewno wielu czytelników chce poznać odpowiedź. Czy z Leną, policjantką prowadzącą śledztwo, jeszcze kiedyś się spotkamy?

Nie ukrywam, że chodzi mi po głowie taka myśl, żeby kontynuować ten wątek. Zresztą trudno mi się rozstawać z postaciami, a Lena jest mi jakoś szczególnie bliska. To kobieta z nieciekawą przeszłością, bardzo samotna, mimo że ma córkę. Trochę taka outsiderka z konieczności, bardzo zamknięta i ostrożna, która robi wszystko, by pozować na twardzielkę. Może więc warto byłoby zedrzeć z niej tę skorupę?


Jak wyglądają Pani najbliższe plany pisarskie i wydawnicze?

Jesienią ukaże się 2. część Sagi napoleońskiej, a ja pracuję właśnie nad 3. częścią, ale to pewnie dopiero w następnym roku. Natomiast chciałabym napisać przynajmniej jeszcze jedną powieść w tym roku, ale zawodowo mam trudny czas i pisanie musi poczekać.


To teraz na koniec porozmawiajmy jeszcze chwilę o Pani. Czy od zawsze chciała Pani pisać?

Zdecydowanie tak. To było moje niespełnione dziecięce marzenie, na którego realizację brakowało odwagi. Na szczęście w końcu odważyłam się i okazało się, że mam swoje grono czytelników, że to jak piszę i co piszę podoba się na tyle, że zainteresowali się tym wydawcy. Żałuję tylko, że mam tak mało czasu obecnie na realizację tej swojej największej życiowej pasji.


Co przynosi Pani radość, oczywiście prócz pisania powieści? 😊

Rzeczy zupełnie prozaiczne. Wypicie kawy w moim ogrodzie o poranku, spacer z psem, czytanie do późna w nocy. Jestem strasznie nudna, kocham rutynę, co pewnie sobie rekompensuję tym, co mam w głowie. Jak mówiłam, pisanie to przecież rodzaj terapii 😊


Jak wygląda Pani biblioteczka, kto jest Pani ulubionym autorem?

Moja biblioteczka to jest jeden wielki misz-masz. Czytam wszystko, czasem lubię sięgnąć po literaturę piękną, ale też nie stronię od dobrej powieści kryminalnej czy obyczajowej. Trudno mi wymienić jednego autora. Cenię wielu autorów, każdego za co innego i z każdej książki staram się wyciągnąć coś pozytywnego, coś dla siebie.


I pytanie ostatnie, obowiązkowe na moim kulinarno-kryminalnym blogu. Co najbardziej lubi Pani jeść? 😊

Najbardziej to, co ugotuje ktoś inny.😁 A jeszcze jak posprząta i pozmywa, to już jest pełnia szczęścia. A tak poważnie, to lubię proste, domowe jedzenie, takie, którego przygotowanie nie wymaga zbyt wielu składników i wysiłku.


Dziękuję za poświęcony czas i życzę dalszych sukcesów w karierze pisarskiej!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 08, 2022

"Długa noc" Wojciech Chmielarz - patronacka recenzja przedpremierowa

"Długa noc" Wojciech Chmielarz - patronacka recenzja przedpremierowa

Autor: Wojciech Chmielarz
Tytuł: Długa noc
Cykl: komisarz Jakub Mortka, tom 6
Data premiery: 15.06.2022
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 376
Gatunek: kryminał
 
Mimo, że uwielbiam pióro Wojciecha Chmielarza, to jednak na tym blogu nie znajdziecie recenzji książek z cyklu kryminalnego o komisarzu Jakubie Mortce. Dlaczego? Bo pierwsze pięć tomów czytałam w roku 2018, czyli przy okazji premiery „Cieni”, tomu piątego, a w tym czasie Kryminał na talerzu jeszcze nie istniał. Co ciekawe pierwszy tom cyklu pt. „Podpalacz” to debiut literacki Chmielarza, więc można powiedzieć, że Mortka jest z pisarzem od początku jego kariery. Teraz, po czterech latach przerwy, komisarz Mortka powraca. Nie spodziewajcie się jednak typowej kontynuacji cyklu – „Długa noc” to nowy początek. Książka, która pokazuje jak bardzo w ciągu czterech lat pióro autora się zmieniło, jak jego proza rozkwitła, a skupienie przekierowało się na coś więcej, niż po prostu kryminał… To książka dojrzała, zajmująca, mówiąca o tym, co aktualnie boli nasze społeczeństwo. Lepszej powieści do okładkowej rekomendacji nie mogłam sobie wymarzyć!
 
Jej fabuła rozgrywa się w ciągu tytułowej jednej, długiej nocy. W warszawskim komisariacie przesłuchiwany jest mężczyzna, świadek, który może coś zmieni w śledztwie dotyczącym morderstwa. Przesłuchanie prowadzi podinspektor Sucha. W tym czasie zjawia się tam też komisarz Mortka – na chwilę wrócił do Warszawy z Hagi, ma jakiś cel w pojawieniu się na komendzie, jednak ten zakłócony zostaje przez dosyć dziwne zdarzenie – obok jednej z warszawskich stacji benzynowych mężczyzna w białym samochodzie strzelił do kobiety, która ewidentnie z tego samochodu uciekała. Strzał był niecelny, sprawca odjechał, jednak ściągnął na siebie uwagę policji, która akurat była w pobliżu. Dziewczyna, która mu uciekła, nie mówi po polsku, więc to właśnie Mortka zostaje oddelegowany, by sprawnie ją przepytać. Czy była to po prostu sprzeczka pary czy coś więcej? Przed policjantami naprawdę długa noc…
 
Książka składa się z prologu i 56 krótkich rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator jest wszechwiedzący, obserwuje naprzemiennie kilkoro bohaterów – jest Mortka, jest sprawca zdarzenia, Sucha i młoda kobieta – Agnieszka, która wydaje się być niepowiązana z resztą towarzystwa. Narracja toczy się nielinearnie, mimo że fabuła toczy się w ciągu jednej nocy, to jednak dostajemy sporą liczbę retrospekcji. Co ciekawe, zmiany czasu w książce nie są w żaden sposób zaznaczone, więc czytelnik musi się trochę wysilić, by samodzielnie ułożyć chronologię zdarzeń. Myślę jednak, że jest to spory plus powieści – autor wie, że jego czytelnik jest inteligentny, potrzebuje czegoś więcej niż po prostu sprawy kryminalnej, by w pełni zaangażować się w powieść. I właśnie to się dzieje! Mimo retrospekcji, dzięki dynamicznym, bardzo realistycznym dialogom i kolejnym twistom fabularnym czytelnik nie ma czasu na nudę, ba! Nie ma ochoty książki odkładać! A nawet jeśli trzeba, to fabuła i sposób jej przedstawienia tak mocno wbija się w głowę, że i tak nie można myśleć o niczym innym… Niesamowicie dobry styl!
 
Poza genialnym, prostym i dosadnym stylem muszę też wspomnieć o klimacie, jaki panuje w powieści. Nie wiem czy to przez zbieżność tytułów, ale ja od początku lektury czułam się jakbym oglądała serial. I to nie z tych amerykańskich, gdzie wszystko zostaje wytłumaczone widzowi dosadnie pięć razy, by na pewno zrozumiał, a raczej z tych ambitniejszych – w których panuje ciężka atmosfera, nic do siebie nie pasuje, nie chce się ułożyć w całość, a widz naprawdę długo nie wie o co chodzi. Właśnie tak czułam się czytając tę lekturę – wiedziałam, że to co czytam jest ważne, ma znaczenie dla fabuły i jest naprawdę ciekawym i rzetelnie oddanym wycinkiem rzeczywistości, jednak przez cały czas zastanawiałam się gdzie ten fragment włożyć w całość, które jego elementy będą do siebie przylegać, a które okażą się kątem przeciwległym. Nie wydaje mi się, żebym spotkała się kiedyś w powieściach z takim sposobem narracji i rozłożenia fabuły – na pewno nie w takim natężeniu jak tutaj.
 
Mamy więc świetny styl i mroczny, duszny, zagmatwany klimat. Pora omówić intrygę kryminalną, która jest elementem obowiązkowym w tym gatunku literackim. Przede wszystkim – jest zaskakująca. I to nie tylko w finale, choć i temu trzeba by poświęcić osoby akapit, a tak naprawdę przez całą lekturę. Poprzez retrospekcje, które skupiają się na życiu prywatnym Mortki (co też wcześniej w cyklu się nie zdarzało!) uwaga czytelnika jest nieco rozproszona, przez co ma się wrażenie, że historia tyczy się kilku osobnych spraw. A może faktycznie tak jest? Bo czy facet w białym samochodzie i przesłuchiwany w komisariacie mogą mieć ze sobą coś wspólnego? Ta tajemnica, kolejne pojawiające się, pozornie niepasujące do siebie wątki, a i kolejne zmyłki, kiedy wydaje się, że w końcu coś do siebie zaczyna pasować, sprawiają, że „Długa noc” jest po prostu nieodkładalna. Jestem pewna, że autor miał wszystko dokładnie przemyślane, gdy siadał do pisania – nie wyobrażam sobie, by inaczej udało mu się to tak sprawnie, a i tak nieoczywiście złożyć w całość.
 
A co z bohaterami? Och, to temat na całkiem osobną recenzję! By jednak nie przedłużać, skupię się teraz po krótce po prostu na Mortce. Pisałam, że „Długa noc” to nowy początek. Nie tyczy się to tylko stylu i sposobu narracji, ale i właśnie tej głównej postaci. Tutaj poznajemy Mortkę na nowo. Jako człowieka, bo wcześniej był raczej po prostu policjantem, śledczym, inteligentnym i ambitnym, ale jednak jakoś jego życie prywatne chyba za mocno się w powieściach nie przewijało. Tu jest całkiem inaczej – to właśnie jego problemy osobiste wypływają na plan pierwszy. Dostajemy obraz Mortki jako człowieka niejasnego, trochę zagubionego, wiele rzeczy żałującego. Patrzymy na niego jako na ojca dwójki praktycznie dorosłych już synów, którzy nigdy tak naprawdę nie mieli z nim specjalnie żadnego kontaktu, a już na pewno po jego rozwodzie z ich matką. Teraz coś się zmieniło, Mortka pod wpływem nowych znajomości z Hagi, a może i pod wpływem upływu lat, stara się odnowić więź z synami. Czy jednak nie jest już na to o lata za późno?
W „Długiej nocy” widzimy też Mortkę jako dorosłego syna, który w uporze i priorytetach życiowych mocno przypomina swojego ojca. Teraz, w czasach COVIDu, kiedy jego rodzice, a szczególnie ojciec – emerytowany lekarz, są w grupie najwyższego ryzyka, Mortka analizuje od nowa i te relacje. Widzimy jego strach o najbliższych, obawę i chyba mimo wszystko lekki brak zrozumienia, co do decyzji podejmowanych przez rodziców. Emocje, które sami jeszcze chwilę temu czuliśmy. Niesamowita kreacja postaci – Mortka to nadal komisarz, ale jakże wiele więcej …
 
I na koniec najważniejsze, to, co genialnie dopełnia powieść i rozwiewa wątpliwości co to tego, czy jest to po prostu typowy kryminał z rozbudowanym wątkiem obyczajowym czy coś zdecydowanie więcej. Bo Chmielarz budując swój powieściowy świat mocno wzorował go na tym naszym, polskim, aktualnym. Zawarł w nim ogromną liczbę naszych bolączek, z jakimi ciągle nie umiemy się uporać jako społeczeństwo. Wspomniałam już o roli ojca, rodzica oraz dorosłego dziecka, które teraz powinno zająć się rodzicami, tak jak kiedyś oni zajęli się nim. Tak naprawdę dostajemy tu Mortkę jako obraz wszystkich podstawowych relacji społecznych, które, mimo iż podstawowe, to jednak są mocno skomplikowane. Każdy z nas pełni część, większość tych ról, a emocje, jakie Chmielarz oddał w tej kreacji postaci są niesamowicie realne. Poza tym rzeczywistość osadzona jest w naszych czasach – pandemii, strachu o bliskich. Chmielarz odważnie przedstawił i te emocje, początkową panikę, potem strach, niepokój, który nawet gdy pojawiły się szczepionki nie całkiem zniknął. Poprzez relację Mortki z ojcem została też dobrze oddana sytuacja z jaką borykały się szpitale, lekarze, przedstawione zostało jak to wszystko wyglądało z ich strony… Ponadto sporo miejsca zajmują też choroby społeczne, na które cały czas cierpi nasze polskie społeczeństwo. Przede wszystkim mowa o homofobii i tej z pogardą okazywanej i tej ukrytej, o której może nawet nie wie sam zainteresowany. Temat ten pokazany jest naprawdę szeroko, we wszystkich odcieniach szarości.  
 
O „Długiej nocy” mogłabym pisać jeszcze długo. To książka niesamowita, która z początku trochę mnie wystraszyła przez te niedookreślenie czasów, w których toczy się dany rozdział, jednak już po chwili wbiła się w moją głowę tak, że nie mogłam myśleć o niczym innym. Chmielarz to pisarz genialny – świetny obserwator, który szczerze aż do bólu przedstawia wszystkie nasze bolączki. Jest dosadny, ale nie bezpośredni – wierzy w inteligencję czytelnika, który jest w stanie wyłuskać to, co ukryte między wierszami. Pozwala nam wczuć się w emocje postaci, by za chwilę zmusić je do decyzji, które w czytelniku wywołają sporą burzę emocjonalną. I zmuszą do myślenia, choć chwili zastanowienia. „Długa noc” to książka jak na kryminał wymagająca, ale jeśli czytelnik da choć trochę z siebie, to dostanie jakże wiele ponad ten gatunek w zamian. Jestem pod wrażeniem! Znowu! To jedna z najlepszych książek Chmielarza, zdecydowane podium!
 
Moja ocena: 9/10
 
Za możliwość lektury przedpremierowej oraz napisania kilku słów na okładkę książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy!

Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!