kwietnia 30, 2022

Wygraj "Dziką drogę"! (rozwiązany)

Wygraj "Dziką drogę"! (rozwiązany)

We wtorek na blogu pojawiła się recenzja "Dzikiej drogi" Cheryl Strayed (klik!), w której pisałam, że jest to książka dla mnie bardzo ważna, która dzięki ekranizacji była w moim życiu od 7 lat, a którą teraz, dzięki wznowieniu mogłam docenić w pełni. To książka, która zostanie ze mną na zawsze, którą będę czytać jeszcze wiele, wiele razy. Trafia w moje emocje, w może uczucia i przeżycia tak do samego ich rdzenia, mocno we mnie się wpisuje. Udowodniłam Wam to oceną 10/10, która na tym blogu wcześniej zdarzyła się tylko raz w ciągu ponad trzech lat działalności. To coś znaczy, prawda? I dzisiaj chcę się z Wami tą książką podzielić, dlatego, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Literanova, mam dla Was trzy egzemplarze. Chcecie? 😊

Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

Napisz jaka książka jest Twoją książką życia i krótko ten wybór uzasadnij.

Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, im ciekawiej, bardziej oryginalnie i nieszablonowo - tym lepiej!


Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 30 kwietnia do 3 maja do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG 4 maja.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!




Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
04.05 aktualizacja - wyniki konkursu:
Mimo mi napisać, że pytanie potraktowaliście bardzo szeroko - od książek, dzięki którym zaczęliście czytać, przez te, który nie pozwalały się odłożyć, aż po te, które zmieniły Wasze postrzeganie świata. Czytałam Wasze zgłoszenia z przyjemnością i z pewnością kilka nowych tytułów wskoczyła na moją listę lektur! Chcą nie chcąc obdarować mogę tylko trzy osoby, więc z tej różnorodności wybrałam:

FB:
1) Dorota Klawikowska
Jest wiele książek, które cenię i które miały wpływ na moje życie 😊. Jednak książka, która mogę nazwać książką swego życia jest "Jedz, módl się, kochaj" Elizabeth Gilbert ❤. To książką o poszukiwaniu szczęścia, poszukiwaniu samej siebie. Niby mamy wszystko, a jednak czujemy się niespełnieni... jeżeli zdarza się to nam odczuwać, ta książka powinna trafić w nasze ręce, a stamtąd juz prosta droga do serca, bo w moim już pozostała ❤. Dlaczego więc ta? Bo pozwoliła przemyśleć mi wiele spraw, pokazała też nie możliwości oraz pozwoliła docenić samą siebie 🤗

IG:
2) @pogadanki_ksiazkowe
U mnie niezmiennie Harry Potter, bardziej ze względów sentymentalnych, on nakierunkował mnie na czytanie, otworzył mój umysł, wyobraźnię i emocje. Sprawił, że czytanie i fantastyka stała się moim życiem i miłością. Dzięki niemu mam pasję. Codziennie mogę patrzeć na moje regały uginające się pod książkami i myśleć o kolejnych pozycjach.

3) @iza.ter
Moją książką życia jest „Pollyanna” Eleanor H. Porter ❤️ Pollyanna i Jej radość z życia pozytywnie nastraja mnie do działania. To właśnie ta bohaterka nauczyła mnie tego, że nieważne co się dzieje w życiu trzeba z uśmiechem patrzeć w przyszłość, bo zły los się odmieni. A z uśmiechem łatwiej przetrwać najcięższe chwile. Dzięki Pollyannie zrozumiałam, że w każdej sytuacji można znaleźć dobrą stronę i nie warto narzekać. Trzeba wziąć się w garść i iść do przodu. Wtedy nie tylko łatwiej przetrwać złe chwile, ale i będziemy mieli wielu przyjaciół, którzy widząc nasze nastawienie do życia również nam pomogą. I chociaż niektórym może wydawać się to naiwne, ale jej „zabawa w radość” rzeczywiście pomaga. Polecam każdemu jako lekarstwo na zmianę nastawienia do życia. Pollyanna jest literacką prekursorką w wyznawaniu filozofii pozytywnego myślenia. Czytałam tę książkę wiele razy, również jako dorosła osoba, przy okazji czytania moim dzieciom i za każdym razem wlewa we mnie pozytywną moc i daje kopa, że chcę iść dalej i wiem, że będzie dobrze! Że ocalę cały świat i zaleję go samym dobrem ❤ Dla mnie jest superbohaterką! Moc wiosennych pozdrowień 💚

Gratulacje! Czekam na Wasze dane adresowe do sobotniego wieczoru!
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zapraszam na IG, gdzie właśnie ruszamy z kolejnym konkursem! Niedługo też kolejny na wszystkich trzech platformach 😉

kwietnia 29, 2022

"Wyjazd na weekend" Sarah Alderson

"Wyjazd na weekend" Sarah Alderson

Autor: Sarah Alderson
Tytuł: Wyjazd na weekend
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Data premiery: 13.04.2022
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 384
Gatunek: thriller
 
Sarah Alderson to pisarka angielskiego pochodzenia, która od dobrych kilka lat mieszka w Los Angeles w USA. Na rodzinnym rynku debiutowała w 2011 roku, aktualnie na swoim koncie ma kilkanaście książek, które tłumaczone są na kilkanaście języków. Pisze thrillery, romanse i YA, a także scenariusze do filmów i seriali. Na polskim rynku jej nazwisko pojawiło się dopiero w tym roku z okazji premiery ekranizacji książki „Wyjazd na weekend”, która od marca dostępna jest na platformie Netflix.
 
Fabuła powieści kręci się wokół dwóch przyjaciółek: Kate i Orli. Dziewczyny znają się od czasów szkolnych, a weekendowy wyjazd do europejskiego miasta jest ich coroczną tradycją. No, był jeszcze kilka lat temu, jednak został przerwany, gdy Orla wraz z mężem usilnie starali się o dziecko. Teraz w końcu im się udało, ich córeczka Marlow ma już dziewięć miesięcy, pora więc wrócić do dawnej tradycji. Kate wyciąga Orlę na weekend do Lizbony, gdyż sama też musi odetchnąć – właśnie przechodzi przez trudny rozwód… Kobiety mają intensywny weekendowy plan, jednak już pierwszy wieczór nie idzie po ich myśli, a przynajmniej po myśli Orli – Kate jest nastawiona na imprezę i podrywki, Orla chce tylko spokojnej kolacji i powrotu do mieszkania… Daje się jednak namówić Kate, idą do klubu, a Orla czuje się coraz gorzej… Czy możliwe, żeby tak mocno się upiła? Rano, gdy budzi się w swoim łóżku i nic nie pamięta, wydaje jej się, że raczej musiała zostać odurzona… Szybko okazuje się też, że Orla jest sama w mieszkaniu, Kate zniknęła… Jej telefon jest wyłączony, nie ma żadnej wiadomości. Co to znaczy, gdzie ona jest? I co się stało poprzedniej nocy?!
 
Książka składa się z prologu i 42 krótkich rozdziałów. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego, narratorem jest Orla, która dzieli się z czytelnikiem zarówno wydarzeniami, jak i własnymi myślami. Styl powieści jest prosty, zdania krótkie. Książkę czyta się naprawdę szybko i bezproblemowo.
 
Rozpoczynając tę lekturę liczyłam na spokojny, lekki brytyjski thrillerek psychologiczny, z którymi kojarzy mi się czarna seria thrillerów Wydawnictwa Albatros. Szybko jednak okazało się, że „Wyjazd na weekend’ to coś innego. Główna bohaterka przeprowadza prywatne śledztwo, a jego tempo przypominało mi raczej thrillery Cobena, w których cały czas dzieje się naprawdę dużo. Bo i tu były pościgi, pobicia, podejrzane towarzystwo. Trochę za połową książki na chwilę fabuła zwolniła, skupiając się na przeżyciach bohaterki, jednak chwilę później znowu wróciła na te energiczne tory. Dlatego też specjalnie przy określaniu gatunku powieści napisałam po prostu thriller – więcej tu akcji niż skupienia na psychologii postaci.
 
Jako że narratorem jest Orla, to wszystkie zdarzenia zostają nam przedstawione już z nacechowaniem emocjonalnym tej postaci. To ona przedstawia nam innych bohaterów, a my cały czas zastanawiamy się czy Orla jest wiarygodnym narratorem? Momentami bohaterka wydaje się ciut naiwna, przez co kwestionujemy jej osąd sytuacji. Z drugiej strony kobieta znalazła się w dosyć trudnym położeniu – sama w obcym mieście, bez znajomości języka, bez kontaktów i wspomnień, które mogą być kluczowe do rozwiązania zagadki zniknięcia przyjaciółki. Trudno więc się dziwić, że sama nie wie komu ufać i co robić.
Bohaterki, wokół których kręci się fabuła, mimo że związane wieloletnią przyjaźnią, są od siebie bardzo różne. Orla od lat marzyła o dziecku, tak skupiła własne życie na dążeniu do zaspokojenia tego pragnienia, że wszystko inne stało się nieważne. Teraz, gdy Marlow jest już z nimi, kobieta wydaje się pogrążona w lekkiej depresji – nie czuje się dobrze we własnej skórze, nie czerpie też tak dużej radości z przebywania z córeczką 24 godziny na dobę jak zakładała, że będzie. Ten weekend z dala od rodziny jest więc jej szansą na nowy początek – może znowu poczuć się sobą, nabrać odwagi i pewności siebie.
Kate z kolei to kobieta sukcesu. Bogata, piękna, odważna, pewna siebie, nigdy nie pozwala światu jej zasmucić. Kate nastawiona jest na zabawę i totalną rozrywkę, chce odnowić przyjaźń z Orlą, ale też mocno odreagować własny rozwód i zdradę męża. Jednak ten obraz, to tak naprawdę to, co Orla myśli o Kate. Czy naprawdę zna ją tak dobrze jak myśli?
 
Jak wspomniałam, w książce dużo się dzieje, nie ma czasu na nudę. Trochę żałuję, że Lizbona nie została w pełni wykorzystana, raczej jest gdzieś w tle, tak naprawdę wydarzenia mogłyby dziać się w jakimkolwiek mieście znanym turystycznie. Atmosfera panująca w książce jest dosyć tajemnicza, a zagubienie Orli oddane całkiem sprawnie. Zabrakło mi jednak głębszego uzasadnienia psychologicznego, wolałabym, by to na tym aspekcie mocniej skupiła się narracja – to element, który powoduje, że tak lubię brytyjskie thrillery psychologiczne. W tej książce już widać wpływ Ameryki na twórczość autorki – nastawiona jest na akcję, działanie.
 
Podsumowując, „Wyjazd na weekend” okazał się inną lekturą niż zakładałam, choć oczywiście spędziłam z nią czas całkiem przyjemnie. Książkę czyta się szybko, fabuła wciąga, a kolejne, dynamiczne wydarzenia nadają lekturze rozpędu. Dla fanów thrillerów, w których ważna jest akcja, na pewno będzie to satysfakcjonująca lektura, ja jednak preferuję dobre uzasadnienie psychologiczne, które tutaj zostało trochę potraktowane po łepkach.
 
Moja ocena: 6/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Albatros!

Książka dostępna jest też w abonamencie 



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

kwietnia 28, 2022

"Gęstsza od krwi" Mike Omer

"Gęstsza od krwi" Mike Omer

Autor: Mike Omer
Tytuł: Gęstsza od krwi
Cykl: Zoe Bentley, tom 3
Tłumaczenie: Robert Ginalski
Data premiery: 30.06.2021
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 544
Gatunek: kryminał
 
Mike Omer to amerykański pisarz izraelskiego pochodzenia. Książki tworzy od czasów nastoletnich, jednak za kryminały wziął się dopiero w roku 2016. Szybko okazało się, że w tym gatunku odnajduje się doskonale, książki zostały świetnie przyjęte, zyskały status bestsellera i przetłumaczono je na 14 języków. W Polsce jego powieści ukazują się od roku 2020. Zaczęliśmy od środka, bo od drugiej jego serii z Zoe Bentley. Teraz w Polsce wydawana jest jego pierwsza seria Glenmore Park i mam nadzieję, że doczekamy się też najnowszej, która właśnie teraz wydawana jest w USA.
 
„Gęstsza od krwi” to finalny tom serii o Zoe Bentley. Od wydarzeń z „W ciemnościach” (recenzja - klik!) minęło około dwóch miesięcy. Profilerka FBI Zoe Bentley razem z agentem Tatumem Grayem w końcu namówili swoją przełożoną, by dała im sprawę Roda Glovera – podejrzanego o seryjne zbrodnie mężczyznę, który wiele lat temu był sąsiadem Zoe – to właśnie historia, którą z nim dzieli, wpłynęła na jej wybór zawodu. Teraz podążając jego tropem trafili do Chicago, gdzie mężczyzna żył od wielu lat pod przybraną tożsamością. Na miejscu trafili na świeże zabójstwo, jednak na pierwszy rzut oka trudno dociec czy to sprawka Glovera – młoda dziewczyna została uduszona we własnym mieszkaniu, jej ciało zostało obnażone, a co dziwne… na ręce ma ślady po igle. Czy morderca jej coś wstrzyknął? A może odwrotnie – coś zabrał? Mimo że Zoe jest przekonana, że to sprawka Glovera, sporo jest w tej zbrodni szczegółów niepasujących do jego profilu psychologicznego… Co to znaczy? Czy Zoe pomyliła się przypisując tę zbrodnię Gloverowi?
„W gruncie rzeczy zadanie profilera kryminalnego nie polega na znalezieniu zabójcy. To zawsze jest rola policji. Profiler ma tylko naprowadzić policję na właściwe tory. Zawęzić tłum podejrzanych do grupy, którą da się ogarnąć. Ale jeżeli profiler się pomyli, jeśli część profilu, który stworzy, jest błędna, to zabójca pozostaje poza ścisłym gronem podejrzanych. I policja go ignoruje, ponieważ nie pasuje do podanego przez profilera opisu.”
Książka składa się z 82 rozdziałów, które rozpoczynają się od wskazania dnia i daty przedstawionych wydarzeń. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego w trybie wszechwiedzącym – obserwuje Zoe i Tatuma, a także mordercę i postacie drugoplanowe, przez co czytelnik ma poczucie, że dostrzega szeroki obraz wydarzeń. Styl powieści jest zgodny z całą serią – prosty, uważny, skupiony na detalach i aspektach psychologicznych postaci, momentami humorystyczny, co przejawia się najczęściej w lekko ironicznych dialogach czy wewnętrznych komentarzach postaci, choć chyba tego humoru jest tu nieco mniej niż w tomie poprzednim. Tak czy siak książkę czyta się rewelacyjnie!
„Rozmowy na pozór są całkiem łatwe... jeśli prowadzą je inni. Ale dla Zoe rozmowa była niczym delikatny motyl, którego zawsze udawało jej się rozdeptać.”
Intryga kryminalna tego tomu zdecydowanie zasługuje na uznanie. Cały czas coś tutaj się dzieje, tak że książkę naprawdę ciężko odłożyć. Morderca co chwilę nas zaskakuje, co chwilę odkrywane są nowe fakty, nowe tropy. Oczywiście kobieta uduszona w mieszkaniu to nie jedyna ofiara, więc czytelnik od początku zdaje sobie sprawę, że bohaterowie toczą wyścig z czasem. To czuć, emocje tego tomu sięgają zenitu.
„Może dlatego jestem taka dobra w tym, co robię. Potrafię wejść do głowy każdego. Ofiary i zabójcy. To idzie w pakiecie.”
Mike Omer ma dar przedstawiania zawiłości psychologicznych seryjnych morderców, jednak w tym tomie wspiął się na szczyty swoich umiejętności! Obraz mordercy jest szeroko opisany – nie chcę zdradzać nic z jest skrzywienia psychicznego, by nie odbierać Wam przyjemności z lektury, ale jest to temat dosyć unikatowy i przedstawiony tak szczegółowo, a jednak tak zagadkowo, że trudno zgadnąć o co tak naprawdę chodzi, a przez to trudno książkę odłożyć.
„(…) kontrola, którą tak pieczołowicie staramy się sprawować, może pęknąć pod kolosalnym cieśnieniem, które w nas narasta. Człowiek jest niczym szybkowar; jeśli co jakiś czas nie wypuści pary, to wybucha.”
Akcja tego tomu osadzona jest w małej społeczności, w której od lat żył Glover. Społeczność ta skupia się wokół kościoła, a pierwszą ofiarą jest córka pastora. I znowu dostajemy tu to, co lubię najbardziej – z pozoru wszyscy się tu znają, jednak, gdy przychodzi co do czego, okazuje się, że całe społeczeństwo aż pęcznieje od tajemnic. Autor dobrze oddał ten klimat, wykorzystał w pełni możliwości małej społeczności.
„Nikt nie jest winny. Nie da się przygotować na kogoś takiego jak Glover. Ludzie niemający naszego wyszkolenia nawet sobie nie wyobrażają, że mogliby spotkać człowieka jego pokroju. I Bogu dzięki, bo inaczej nikt nie ruszałby się z domu.”
Główni bohaterowie serii, czyli Zoe i Tatum, są już tutaj naszymi dobrymi przyjaciółmi. Zoe ogarnięta obsesją na punkcie Glovera w końcu może poświęcić się całkowicie jego tropieniu. Czy jednak jej prywatne emocje nie wezmą góry? W końcu z Gloverem łączy ją długa i skomplikowana historia. Tatum, mimo swojej zwyczajowej lekkiej sztywności, okazuje się prawdziwym wsparcie dla Zoe, do czego popycha go jego dziadek Marvin – złoty człowiek! Uwaga bohaterów w pełni skupiona jest na rozwiązaniu sprawy i odnalezieniu Glovera zanim znowu zaatakuje.
„Co cię tak dziwi, Tatum? Ludzie lubią ze mną rozmawiać. Wiesz dlaczego? Bo słucham. Mógłbyś tego spróbować od czasu do czasu.”
Nie przedłużając – „Gęstsza od krwi” to świetne zamknięcie serii. Napięcie trzyma czytelnika przy lekturze od pierwszych stron, a kreacja psychologiczna postaci, szczególnie tych skrzywionych, jest tu na naprawdę wysokim poziomie. Autor nie boi się poruszać tematów dziwnych i trudnych, ale robi to z niesamowitą lekkością pióra, przez co przez książkę się po prostu płynie. Świetny tom, świetna seria – czytajcie!
„Wiesz, seryjni zabójcy mają kilka cech wspólnych (…). Dzięki temu możemy robić to, co robimy. Nie tworzymy profilu z niczego. Opieramy się na porównaniach z podobnymi osobnikami.”
Moja ocena: 8,5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Świat Książki!
Na moim profilu na Instagramie właśnie trwa rozdanie z całym pakietem książek o Zoe Bentley – zapraszam! Zgłoszenia możecie zamieszczać do piątkowego wieczoru (29.04) o tu - klik!

Książka dostępna jest też w abonamencie 



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

kwietnia 27, 2022

"W ciemnościach" Mike Omer

"W ciemnościach" Mike Omer
 Autor: Mike Omer
Tytuł: W ciemnościach
Cykl: Zoe Bentley, tom 2
Tłumaczenie: Tomasz Wyżyński
Data premiery: 12.08.2020
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 496
Gatunek: kryminał
 
Na książki Mike’a Omera patrzyłam od jakiegoś czasu – „Umysł zabójcy” (recenzja – klik!) długo czekał na mojej półce z Legimi. W tym roku sięgnięcie po jego twórczość ułatwiło mi Wydawnictwo Świat Książki, więc ochoczo sięgnęłam po lekturę. I muszę przyznać, że cykl kryminalny o Zoe Bentley to moje odkrycie tego roku! Zresztą nie tylko, bo seria Glenmore Park, która chronologicznie powstała wcześniej, jednak u nas ukazuje się dopiero teraz, również jest bardzo dobra! Zatem bez wątpliwości mogę przyznać, że Mike Omer wskakuje na listę moich ulubionych zagranicznych autorów kryminalnych. Liczę, że Wydawnictwo Świat Książki szybko weźmie się za wydanie jego trzeciej, najnowszej serii, z której na rynku amerykańskim dostępne są już dwa tomy!
 
Historia opisana „W ciemnościach” rozpoczyna się około miesiąc po wydarzeniach z „Umysłu zabójcy”. W San Angelo w Teksasie dochodzi do brutalnej zbrodni – dziewczyna została pochowana żywcem na pustyni. Policja dowiedziała się o tym poprzez filmik ze zdarzenia zatytułowany „Eksperyment numer jeden”, który zabójca umieścił w Internecie. Lokalny oddział szybko skonsultował się z oddziałem behawioralnym FBI i na miejsce zostali wysłani agent Tatum Gray i profilerka Zoe Bentley. Przekonani są, że morderca ma plan i będzie dalej zabijał. Czy uda im się go znaleźć nim kolejna dziewczyna zostanie zaatakowana? Mimo że Zoe i Tatum dają z siebie wszystko, to jednak ich aktualne problemy osobiste mocno wpływają na ich pracę z policją…
 
Książka składa się z 94 krótkich rozdziałów, na początku których zaznaczona jest data i miejsce akcji. Większa część fabuły toczy się w roku 2016, zaledwie kilka rozdziałów cofa się o kilka, kilkanaście lat wstecz. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator jest wszechwiedzący, obserwuje przede wszystkim Zoe i Tatum, ale nie tylko – są też rozdziały poświęcone mordercy, a także drugorzędnym postaciom. Styl powieści jest rewelacyjny – prosty, uważny, skupiony na szczegółach, a jednak w jakiś sposób lekki – na pewno dużą rolę odgrywa tu nieco ironiczny humor, który najczęściej spotykany jest w dialogach i komentarzach wewnętrznych postaci. Omer ewidentnie, mimo mrocznych, przerażających tematów jakie porusza, ma naprawdę lekkie pióro!
 
W tym tomie akcja przenosi się na południe Stanów Zjednoczonych. Jest gorąco, sucho i duszno, do czego dwójka głównych bohaterów nie jest przyzwyczajona, a czytelnik odczuwa to razem z nimi. Tamtejsze pustynie, na których morderca zakopuje swoje ofiary, to dla polskiego czytelnika dosyć egzotyczne tereny, a ich klimat oddany jest naprawdę świetnie.
 
„W ciemnościach” to drugi tom o Zoe Bentley, więc zarówno Zoe, jak i Tatuma już trochę znamy. Oczywiście nowi czytelnicy nie będą mieli problemów, żeby dołączyć w tym miejscu, seria napisała jest tak, że najważniejsze wydarzenia wyjaśniane są w każdym tomie. Choć szczerze polecam czytać w kolejności chronologicznej, bo to zapewni Wam największą frajdę z lektury. Ale wracając do bohaterów. W tym tomie ich myśli mocno zaprzątają sprawy prywatne – Zoe martwi się o siostrę, jej bezpieczeństwo – w końcu prześladujący ją od dawna Rod Glover, według niej seryjny mordercy, groził Andrei. Nie wprost, ale na tyle wyraziście, że nikt nie ma wątpliwości co do jego zamiarów. Zoe ciężko odpuścić prywatne śledztwo, jednak jej przełożona kategorycznie na nie nie pozwala. Kobieta więc, mimo że ciałem w Teksasie, myślami została w Wirginii. Tatum też nie jest w tym tomie w swojej szczytowej formie – aktualnie zostało wznowione wewnętrzne śledztwo, dotyczące sprawy przez którą został zesłany do oddziału behawioralnego FBI. Bohater może lepiej się z tym kryje niż Zoe, ale jednak ponowne dochodzenie mocno go męczy, mimo że sam nie ma sobie nic do zarzucenia, jego myśli są rozproszone. Bohaterowie więc nie przechodzą najlepszego czasu, a jednak muszą zmierzyć się z mordercą. Obydwoje są inteligentni i uważni, więc chyba jest szansa, że mimo wszystko im się uda.
 
Intryga kryminalna zbudowana jest naprawdę dobrze. Poprzez rozdziały poświęcone mordercy, jego kolejne działania, które co jakiś czas odkrywa policja, ciekawość czytelnika, napięcie towarzyszące lekturze utrzymane jest na stałym, wysokim poziomie. Dodatkowo w intrygę zostały wplecione takie tematy, jak ciekawe zagadnienia fizyczne (np. eksperyment z kotem Schrödingera) i aktualne niebezpieczeństwa technologiczne czyhające na każdego z nas (dzielenie się informacjami w Sieci, ciągłe oznaczanie miejsca pobytu itp.). W tym tomie (w porównaniu z poprzednim) trochę zabrakło mi głębokiej analizy psychologicznej mordercy, która wywodziłaby się z dawnych lat – była, jeden czy dwa rozdziały zostały jej poświęcone, jednak to trochę za mało, by w pełni mnie usatysfakcjonować. Pojawił się też jeden wątek romansowy, który, choć logicznie wiem co miał na celu, to emocjonalnie mi nie przypasował. To jednak moje prywatne skrzywienie co do romansów w kryminałach, wiem, że jestem na tym punkcie przewrażliwiona 😉
 
Wspominałam już na początku, że w książce pojawiają się też wątki humorystyczne. Przeważnie w dialogach, jednak w tej serii jest jedna postać, która jest dosłownie przekomiczna. Chodzi o dziadka Tatuma - Marvina, który jest ekscentrycznym starszym panem. Kiedyś on opiekował się Tatumem, teraz w teorii role się zmieniły, choć dziadek nie całkiem tak uważa 😉 W każdym razie, jest to postać, której już samo pojawienie przywołuje uśmiech na ustach, a jedna ze scen końcowych tego tomu z Marvinem w roli głównej sprawiła, że popłakałam się ze śmiechu. Uwielbiam tę postać, co za kreacja, co za pomysł na postać w kryminale! Świetnie rozładowuje duszne napięcie, które bez niej mogłoby przytłoczyć.
 
Podsumowując, „W ciemnościach” to godna kontynuacja historii Zoe i Tatuma. Napisana jest tak sprawnie, z takim wyczuciem, że naprawdę ciężko książkę w czasie lektury odłożyć. Intryga wciąga, lekko przeraża, ale wątki humorystyczne dobrze redukują te niepokojące odczucia. Świetni bohaterowie, klimatyczne miejsce i dobra psychologia postaci. Może i wytknęłam tu dwa czy trzy malutkie minusy, które w porównaniu z „Umysłem zabójcy” rzuciły mi się w oczy, jednak to tylko dlatego, że tom pierwszy był nadzwyczajnie dobry! Ten prawie mu dorównuje, to naprawdę świetny kryminał!
 
Moja ocena: 8/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Świat Książki!
Na moim profilu na Instagramie właśnie trwa rozdanie z całym pakietem książek o Zoe Bentley – zapraszam! Zgłoszenia możecie zamieszczać do piątkowego wieczoru (29.04) o tu - klik!

Książka dostępna jest też w abonamencie 



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

kwietnia 27, 2022

Kilka pytań do... Katarzyny Żwirełło, autorki książki "Bez przedawnienia"

Kilka pytań do... Katarzyny Żwirełło, autorki książki "Bez przedawnienia"
 
Skąd wziął się pomysł na książkę "Bez przedawnienia", które poruszane w niej wątki były dla Katarzyny Żwirełło najtrudniejsze, kiedy możemy spodziewać się tomu drugiego i co czeka nas po zakończeniu tej serii,  a także jak nasza nowa rzeczywistość wpłynęła na twórczość autorki i jakiego pytania wdzięcznie unika?
Zapraszam na rozmowę z autorką!

Katarzyna Żwirełło (Vera Eikon) notka biograficzna:
Urodzona w 1989 roku w Łodzi, gdzie studiowała polonistykę. Przez kilka lat mieszkała w Amsterdamie i tam rozpoczęła pracę nad swoją pierwszą serią kryminalną Między Prawami. Po powrocie do kraju znalazła dla siebie miejsce w Warszawie, gdzie rozgrywa się akcja jej książek. W swoich powieściach pokazuje, że nawet w najciemniejszych momentach życia można rozpalić iskrę nadziei, wiary oraz miłości. Wyciszenie znajduje podczas górskich wędrówek, a skupienie na warszawskiej strzelnicy. 

Kryminał na talerzu: Ostatnio miałam przyjemność porozmawiać z Panią przy okazji premiery „Póki żyjemy”, ostatniego tomu serii „Między prawami”, którą w całości wydawała Pani własnym nakładem. Od tego czasu ukazały się już dwie kolejne Pani książki, jednak te wydane zostały przez Wydawnictwo Dreams. Skąd taka zmiana? Self-publishing się nie sprawdził?

Katarzyna Żwirełło: U mnie już od lat self-publishing przeplata się z wydawaniem trybem tradycyjnym. Na każdą metodę przychodzi odpowiednia pora. Publikowanie w pojedynkę trochę mnie zmęczyło, więc znowu przyszedł czas na współpracę z wydawcą. Poza tym, zdecydowanie bardziej wolę wydawać swoje książki w powiększonej ekipie.


Jesteśmy teraz kilkanaście dni po premierze „Bez przedawnienia”, która jest początkiem cyklu kryminalnego „Dwa bieguny”. Czy dobrze się domyślam, że to aspirant Robert Buczak będzie bohaterem łączącym cały cykl?

Robę tutaj wdzięczny unik i przechodzę do następnego pytania.


Z tego co wyczytałam u Pani na profilu w social mediach, ta książka musiała trochę poczekać w szufladzie na publikację. Dlaczego to „Nim padnie pierwszy strzał” ukazało się pierwsze, skoro „Bez przedawnienia” było gotowe wcześniej?

Z założenia to właśnie „Bez przedawnienia” miała być opublikowana jako pierwsza, to tą książką rozpoczęłam rozmowę z wydawnictwem Dreams o współpracy. Ponieważ były to nasze wspólne początki, uznaliśmy, że lepiej będzie zacząć od pojedynczej, niezależnej powieści, a jeżeli obie strony będą zadowolone, porozmawiamy o publikacji serii. Efekty mówią już za siebie.


To pomówmy teraz trochę o książce, dzięki której możemy tę rozmowę przeprowadzić. Skąd pomysł na „Bez przedawnienia”?

Pomysł na tę historię wykiełkował z jednego obrazu jakim była krwawiąca ściana. Taki właśnie pomysł zapisałam dwa lata temu w swoim notesie i to od niego rozwinęła się reszta. Inspiracje przychodzą z różnych miejsc. Czasami jest to wizja jakiegoś bohatera, informacja o pewnym wydarzeniu, zaobserwowanie zachowania lub problemu, a czasami jest to jeden pojedynczy obraz.


Nie ukrywam, że spodobało mi się połączenie dwóch serii poprzez postacie w nich się pojawiające. W „Dwóch biegunach” głos oddaje Pani młodszemu pokoleniu, którego dzieciństwo znamy z serii „Między prawami”. Czy już wtedy przy tworzeniu postaci i rodziny małego Roberta miała Pani dla niego plan obsadzenia go jako postaci centralnej w nowej serii?

Nie, nie wybiegam w tak dalekie plany. To działa raczej w drugą stronę. Gdy potrzebuję bohatera, zerkam wstecz i zastanawiam się, czy nie mam już w rękawie postaci, która miałaby jeszcze coś do zaoferowania fabule i czytelnikom.


„Bez przedawnienia” to mroczny, duszny kryminał, choć mrok nie kryje się tu w brutalnych opisach, a w trudnych przeżyciach bohaterów. W tym tomie mówimy o poczuciu sprawiedliwości, wyrządzonych krzywdach, które nigdy się nie przedawniają. Trudno było wymyśleć tak skomplikowaną zagadkę? Znała Pani jej rozwiązanie od początku czy raczej nie wiedziała Pani jak historia się potoczy siadając do pierwszych rozdziałów?

Myślałam, że znam zakończenie na dość wczesnym etapie, ale później okazało się, że ta historia ma większy potencjał niż sądziłam, a sama fabuła okazała się bardziej zagmatwana. Rozwikłanie wszystkich wątków zajęło mi trochę czasu. Było sporo poprawek, zmian koncepcji i rozpisywania wszystkiego na nowo. Dla mnie pisanie tej książki to był właśnie kryminał detektywistyczny. Czułam się jak poszukiwacz odpowiedzi, a moimi tropami byli bohaterowie.


Poza tym tematem sporo jest tu też o przemocy domowej, której w dziecięcych latach doświadczył Robert, a którą i teraz spotyka na każdym kroku w swojej pracy. Trudno pisało się o takich tematach? Jak wyglądał Pani research do książki?

Fragmenty poświęcone przemocy domowej i alkoholizmowi były dla mnie najtrudniejszymi w tej powieści. Tak jak Robert, który wyrósł z domu z takimi problemami, męczył się pracą nad podobnymi sprawami, tak samo dla mnie pisanie o tym było kłopotliwe z uwagi na osobiste doświadczenia. W tych tematach nie potrzebowałam researchu, a raczej zrewidowania własnych wspomnień, emocji i lęków.


Czy Berg i stara gwardia będzie się pojawiać w dalszych tomach serii?

Przygotowałam dla nich kilka zadań specjalnych. Myślę, że czytelnicy serii „Między prawami” nieraz uśmiechną się przy lekturze kolejnych tomów i otrą niejedną łzę. 


Zauważyłam, że w Pani książkach to mężczyźni zawsze są głównymi bohaterami. Dlaczego? Nie kusi Panią, żeby opowiedzieć coś z kobiecej perspektywy? 

Tak do tej pory było, ale spieszę z informacją, że seria z główną bohaterką już się pisze.


Nie pytałam o to w poprzednim wywiadzie, a widzę, że w nowej serii też stosuje Pani taki zabieg. Dlaczego tytułami rozdziałów są fragmenty zaczerpnięte najczęściej z wypowiedzi postaci, które pojawiają się w tych rozdziałach?

Po prostu podoba mi się taka forma, a po reakcjach czytelników widzę, że takie tytuły często utrzymują uwagę przy książce.


Ile tomów będzie liczyć seria „Dwa bieguny”? Ma już Pani dla niej ułożony plan? 

Seria ma już trzy tomy. Rozpoczęła się redakcja drugiego.


No i oczywiście nie mogę też nie zapytać – kiedy możemy się spodziewać tomu drugiego?

Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, to jeszcze w tym roku!


A teraz nad czym Pani pracuje?

Obecnie piszę drugą książkę kolejnej serii.


To teraz trochę tematów bardziej ogólnych. Nasza wcześniejsza rozmowa miała miejsce jeszcze przed pandemią, przed wojną w Ukrainie. Dużo rzeczy się od tamtego czasu zmieniło. Czy te zdarzenia wpłynęły znacząco na Pani życie, Pani podejście do pisania?

Raczej nie. Utwierdziły mnie tylko w przekonaniu, że człowiek nawet w trudnych czasach potrzebuje wytchnienia. Najlepiej poprzez sztukę. Książkę, teatr, film. Powinna to być jednak rozrywka na poziomie. Myślę, że szkoda czasu na kiepskie filmy, teatr czy książkę, które nie pozostawią po sobie czegoś pięknego lub dobrego.


Co w tych trudnych czasach najszybciej i najskuteczniej Panią relaksuje?

Czas spędzony z rodziną. Przyroda.


O książki i biblioteczkę pytałam Panią poprzednio, więc teraz o rozrywce z innej strony – może nam Pani polecić jakiś warty uwagi film lub serial?

Tyle tego jest, a ja bardzo rzadko wpasowuję się w to, co akurat jest na topie! W mojej nowej książce jest kilka scen więziennych i czytelnicy pytają o to, skąd brałam inspirację do ich pisania. Był to oczywiście research przede wszystkim czytelniczy, ale jest jeden serial o tej tematyce, który mocno siedzi mi w głowie. Jest to „Oz” z 1997 roku.


I na koniec oczywiście pytanie kulinarne! Lubi Pani gotować, piec? Jaki jest Pani ulubiony, najczęściej wykorzystywany przepis?

Przed ostatnimi Świętami Bożego Narodzenia zaopatrzyłam swoją kuchnię w mikser planetarny, więc teraz stawiam na słodkie wypieki. Od jakiegoś czasu próbuję upiec perfekcyjną tartę z masłem orzechowym, ale jeszcze nie dotarłam na metę. 😃


Dziękuję za poświęcony czas i życzę dalszych sukcesów w karierze pisarskiej!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

kwietnia 26, 2022

"Dzika droga" Cheryl Strayed

"Dzika droga" Cheryl Strayed
 
Autor: Cheryl Strayed
Tytuł: Dzika droga
Tłumaczenie: Joanna Dziubińska
Data premiery: 13.04.2022
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 480
Gatunek: literatura faktu, wspomnienia
 
W roku 2012 na rynku amerykańskim ukazała się książka Cheryl Strayed, jej debiut pt. „Dzika droga” (ang. „Wild: From lost to found on the Pacific Crest Trail”). Jest to historia jej prawdziwej wędrówki z roku 1995, w czasie której przeszła ponad 1700 kilometrów jedną z najdłuższych tras wędrówkowych w Ameryce, ciągnącej się od granicy z Meksykiem do granicy z Kanadą. Książka szybko zyskała status bestsellera, w Polsce ukazała się po raz pierwszy w 2013, a w 2014 roku na jej podstawie powstał film o tym samym tytule z Reese Witherspoon i Laurą Dern w rolach głównych. I to właśnie od niego zaczęłam przygodę z tą historią. Film zobaczyłam po raz pierwszy w 2015 roku. Wtedy nakład książki był już wyczerpany, więc nie pozostało mi nic innego jak czekać na wznowienie. W tym czasie film stał się dla mnie ważny – oglądałam go wiele razy, pomagał mi często dostrzec to, przypomnieć, co w życiu ważne. W końcu teraz, w 2022 roku, po 7 latach czekania, ukazało się wznowienie książki. I z czystym sumieniem mogę przyznać, że film, który tak namiętnie oglądałam, który tak mocno pokochałam, nie oddaje nawet 1/3 tej historii.
„Miałam wrażenie, że ludzie, którzy się tną, są w podobnym emocjonalnym stanie. Niepiękni, ale oczyszczeni. Niedobrzy, ale pozbawieni żalu. Próbowałam uśmierzyć ból. Próbowałam pozbyć się tego, co było we mnie złe, żebym znowu mogła być dobra. Wyleczyć się z siebie.”
Autorka książki, Cheryl Strayed, wydała jeszcze kilka tytułów, pisze jednak przede wszystkim felietony, aktualnie zajmuje się też prowadzeniem podcastów. Na polskim rynku wydana została jej jeszcze jedna książka „Małe cuda”, której również nakład został już dawno wyczerpany. Może i tu doczekamy się kiedyś wznowienia?
„W normalnym życiu – przed PCT – książki były mi drogie, ale na szlaku nabrały jeszcze większego znaczenia. Były światem, w którym mogłam się zatracić, kiedy ten prawdziwy stawał się zbyt pusty, surowy lub trudny do zniesienia.”
Cheryl, autorka i narratorka „Dzikiej drogi”, w 1991 roku w wieku dwudziestu dwóch lat straciła matkę, z którą była mocno związana. Kobieta zmarła na raka, a rodzina Cheryl całkowicie się rozsypała. Dziewczyna zatraciła się w bólu, zniszczyła swoje do tej pory szczęśliwe małżeństwo, uprawiała przygodny seks z nieznajomymi, brała narkotyki. Wszystko by zapomnieć. Pewnego dnia, gdy było naprawdę źle, w sklepie natrafiła na przewodnik o szlaku Pacific Crest Trail, który został oddany do użytku zaledwie dwa lata wcześniej. Postanowiła wyruszyć w tę trasę, by przemyśleć swoje życie, by odnaleźć się na nowo. I tak latem 1995 wyprzedała wszystko, co miała i ruszyła w trasę z Kalifornii do Waszyngtonu. Książka jest opisem jej wędrówki poprzetykanym wspomnieniami z przeszłości.
„Płakałam nad wszystkim. Nad całym tym chorym bagnem, które zrobiłam ze swojego życia po śmierci mamy, nad głupią wegetacją, w którą popadłam. Nie miałam taka być, żyć w ten sposób ani ponieść takiej porażki.”
Składa się ze wstępu i pięciu części rozpisanych na 19 rozdziałów. Każda część opatrzona jest jednym lub dwoma cytatami, części i rozdziały są tytułowane. Jako że są to wspomnienia, to historia opowiedziana jest w narracji pierwszoosobowej czasu przeszłego. Styl jest przyjemny, momentami dosadny, momentami zabawny, mimo że prosty, to jednak niosący wiele, mocne, szczere przesłanie.
„To, co miało znaczenie, było całkowicie ponadczasowe. Coś, co zmusiło ich do walki o szlak wbrew wszelkim przeciwnością. Coś, co kazało mnie i innym długodystansowym wędrowcom iść dalej w najbardziej ponure dni. (…) Chodziło tylko o to, jakie to uczucie znaleźć się w dziczy. Jak to jest iść wiele kilometrów bez innej przyczyny niż doświadczanie skupisk drzew i łąk, gór i pustyń, potoków i skał, rzek i traw, wschodów i zachodów słońca. To doświadczenie było potężne i fundamentalne. Miałam wrażenie, że ludzie pośród dzikiej natury zawsze się tak czuli i dopóki głusza istniała, miało się to nigdy nie zmienić.”
Mimo że jest to opowieść drogi, historia wędrówki, to jej istota sięga dużo głębiej. To historia dająca siłę i nadzieję, zmieniająca perspektywę, zwracająca uwagę na to, co naprawdę ważne. Autorka rozpoczynając wędrówkę była niesamowicie zagubioną osobą, do tego nie była w ogóle do tak trudnej wędrówki przygotowana, a jednak miała w sobie taką siłę ducha, że jej się udało.
„Choć szlak był czasem nie do wytrzymania, nie było właściwie dnia, który nie przyniósłby czegoś, co w słowniku wędrowców z PCT określa się jako magię szlaku – niespodziewane i miłe zdarzenia, które stanowią chwile wytchnienia, kontrastujące wyraźnie ze stawianymi przez trasę wyzwaniami.”
Szlak, powrót do skupienia się na podstawowym wysiłku fizycznym, odcięcie od normalnego świata uświadomiły jej jak wiele jest rzeczy, za którymi można tęsknić. Tymi najzwyczajniejszymi, jak zjedzenie ciasta czy frytek. Kiedy dookoła ciebie nie ma nic prócz dziczy, prócz trudnych warunków atmosferycznych, fizycznych i strachu przed drapieżnikami, spojrzenie na problemy, z którymi borykamy się na co dzień nabiera całkiem innego znaczenia. Szlak nauczył ją akceptacji, brania życia takim jakie jest i cieszenie się z każdej małej rzeczy.  
„Wiedziałam, że jeśli pozwolę, by opanował mnie strach, moja podróż będzie skazana na porażkę. Strach w znacznym stopniu rodzi się z tego, co sami sobie wmówimy. Postanowiłam więc wmówić sobie coś innego, niż zwykle opowiada się kobietom. Zdecydowałam, że jestem bezpieczna. Jestem silna. Jestem dzielna. Nic mnie nie pokona. Upieranie się przy tej wersji było trochę jak pranie mózgu, ale na ogół przynosiło rezultat. (…) Po prostu nie pozwalałam sobie na strach. Strach rodzi strach. Siła rodzi siłę. Zmuszałam się do tego, by rodzić w sobie siłę.”
Trudno mi o tej książce pisać, dlatego, że tak głęboko we mnie siedzi. Jestem pełna podziwu dla odwagi Cheryl, jak i jej niezłomności i przeciwstawianiu się własnego strachowi. Jasne, to że ruszyła nieprzygotowana na trudy wędrówki, nie można uznać za całkiem mądre, ale ta książka nie jest po to by oceniać. A po to, by czerpać z niej wiarę i nadzieję na zmianę, wiarę w siebie i swoją siłę, umiejętność przyjmowania codziennych przeciwności, które niesie nam życie, które rzuca nam kłody pod nogi, z akceptacją i umiejętnością przemiany ich w coś lepszego.
„Na tę myśl stanęłam jak wryta. Przejście PCT była najtrudniejszą rzeczą w moim życiu. Momentalnie się poprawiłam. Patrzenie na to, jak moja mama umiera, i życie bez niej były najtrudniejszymi rzeczami w moim życiu. Odejście od Paula, zniszczenie naszego małżeństwa i dotychczasowego życia, z prostego, lecz niewytłumaczalnego powodu, że musiałam, też było trudne. Wyprawa PCT była trudna, ale w inny sposób. W sposób, który sprawiał, że inne najtrudniejsze rzeczy wydawały się wymagać mniej wysiłku.”
Książka na tym podstawowym to opowieść dziewczyny, która nie miała w życiu łatwo. Jej matka była ofiarą przemocy domowej, ona i jej rodzeństwo wychowywali się w różnych, trudnych warunkach bez ojca. Mimo przeszkód dzięki matce parła do przodu, ale kiedy jej zabrakło, jej świat się posypał. Złość na przeszłość, na świat, który odebrał jej matkę wzbudził w niej autodestrukcyjne zapędy. Jej życie w ciągu kilku lat posypało się całkowicie. Cheryl upadła na dno, ale miała siłę, by się podnieść. Pomogła jej wędrówka i szlak – to była jej ostatnia deska ratunku, która zawróciła ją na drogę, którą zawsze powinna iść.
„’Oczywiście, można tam dostać też heroinę’ – pomyślałam. Nie chciałam jej jednak. Może nigdy tak naprawdę jej nie chciałam. W końcu zrozumiałam, co to było: pragnienie ucieczki, kiedy tak naprawdę powinnam próbować dostać się w głąb siebie.”
Nie wiem jak dokładnie autorka kartograficznie autorka oddała szlak, jednak jej opisy tego co po drodze spotykała naprawdę chwytają za serce. Czytając tę książkę samemu chce się wziąć plecak i ruszyć w drogę. Do natury, do podstawy, do tego co ważne.
„Moje życie na wolności, bez dachu nad głową, sprawiało, że świat wydawał mi się jednocześnie i większy, i mniejszy. Dopiero teraz dotarł do mnie jego ogrom. Nie rozumiałam nawet, jak długi może być kilometr, dopóki go nie przeszłam na piechotę. Istniało też przeciwieństwo tego bezkresu, dziwna zażyłość, która połączyła mnie ze szlakiem. Uczucie, że sosny i kropliki, które mijałam rankiem, oraz płytkie strumyki, przez które przechodziłam, były znajome i bliskie, choć nie mijałam ich ani nie przechodziła przez nie nigdy wcześniej.”
Historia ta wzbudza we mnie ogromne emocje. Rozumiem ją na tylu poziomach, doceniam wszystko co sobą niesie. Sama nieraz mam ochotę ruszyć tak jak Cheryl przed siebie, jej książka pomaga mi powrócić do tego co ważne, skupić się na tym, co można w swoim życiu zmienić i jak godnie przyjmować nawet najtrudniejszą codzienność. To książka, którą kochałam zanim ją przeczytałam. Będę do niej wracać, będę w niej zakreślać cytaty. Ma specjalnie miejsce w moim sercu i pewnie dlatego, tak trudno jest mi o niej pisać. Ocena jednak mówi sama za siebie.
„Zrobiłbym wszystko, żeby być na twoim miejscu (…). Jestem wolnym duchem, który nigdy nie miał dość odwagi na wolność.”
Moja ocena: 10/10
 
Za możliwość postawienia tej książki na swojej półce (po 7 latach oczekiwania!) dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova!



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

kwietnia 25, 2022

Book tour z "Do zakopania jeden trup"!

Book tour z "Do zakopania jeden trup"!

Coś nas pogoda w tej końcówce kwietnia nie rozpieszcza, więc o poprawę nastroju musimy zatroszczyć się sami. Dlatego dzisiaj przychodzę do Was z pomocą i proponuję Wam udział w book tourze z komedią kryminalną, która na pewno wywoła (co najmniej!) uśmiech na Waszej twarzy! Oczywiście mowa o książce Iwony Banach pt. "Do zakopania jeden trup". Jest to czwarta część serii o Emilii Gałązce, ale bez obaw - spokojnie można ją czytać bez znajomości wcześniejszych. Choć na pewno po tej lekturze będziecie chcieli je nadrobić!
Jeśli ominęła Was moja recenzja, to zapraszam tu - klik! i na wywiad z autorką - klik!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB, profil autorki oraz profil Wydawnictwa Dragon w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście we wtorek.
Książka ruszy w podróż już we wtorek wieczorem, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa, autorki książki i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
Lista uczestników:
1. @annadyczko_mczas opinia - klik! 
2. @allbooksismylife (książka jest to od 18.05)
3. @gusia19
4. @layla88xoxo
5. @kubickakatarzynaa
6. @z_ksiazka_mi_po_drodze
7. @zaczytana_mama_40_
8. @maniaczka_ksiazek
9. @pasjola_ksiazkowa
10. @zaczytana_panna
11. @wichrowskakatarzyna
12. @mamazaczytana
13. @readerinthekitchen
14. @karmelowe_ksiazki
15. @_creative_et_writesandreads
16. @bookandcoffeepl
17. @monikaormanin
18. @zaczytana_zakrecona_ja