grudnia 31, 2023

Podsumowanie roku 2023

Podsumowanie roku 2023

Już tylko kilka godzin dzieli nas od wkroczenia w nowy rok 2024, zanim jednak spojrzymy w przyszłość i będziemy wypatrywać pierwszych styczniowych premier, pora podsumować to, co za nami. Rok 2023. Co to był za rok! Pełen wyzwań, pełen rozwoju, pełen sprawdzianów dla moich umiejętności i cierpliwości. Rok, który przyniósł wiele dobrego, wiele docenienia dla pracy, którą tutaj Wam daję. Pokazał, że warto się wysilać, warto zabiegać, warto próbować. Przyszło wiele nowego, przede wszystkim dostałam więcej czasu i możliwości, by ten blog rozwijać. Więcej o rozwoju bloga pogadamy już wkrótce, podczas piątych urodzin Kryminału na talerzu, dzisiaj skupmy się na tym, co wydarzyło się czytelniczo. Nie pamiętam, by jakiś rok był tak udany pod względem jakości i ilości przeczytanych książek jak ten! Nigdy też wyróżnienie najlepszych książek roku nie przyniosło mi aż tylu trudności 😉
A zatem pora powiedzieć to oficjalnie: rok 2023 kończę 225 przeczytanymi książkami, z czego 80 to audiobooki. Nie wiem czy miałam takie szczęście, czy już tak dobrze wyrobiłam mój węch czytelniczy, ale poniżej ocen 7/10, czyli oceny dobrej, było książek niewiele. Ogromnie mnie to cieszy! Teraz jednak pora na ten najważniejsze wyróżnienia!


Książka roku 2023

TOP3

Poza tą trójką do TOP roku 2023 dołączają (kolejność przypadkowa):

Patronaty, rekomendacje i opieka ambasadorska 2023
(według daty wydania)

Odkrycie roku 2023
gatunek powieści szpiegowskiej w wykonaniu Vincenta V. Severskiego

A teraz liczbowo!
Ocenę 10/10 otrzymała 1 książka: "Mam do pana kilka pytań" R. Makkai
Ocenę 9/10 otrzymały 2 książki: „Niegodziwość ojców” Å. Larsson i „Jak nie zginąć w kosmosie” P.M. Sutter
Ocenę 8,5/10 otrzymało 20 książek: „Przyjaciele, kochankowie i ta Wielka Straszna Rzecz” M. Perry, „Światło, którego nie widać” A. Doerr, "Nawet jeśli wszystko się skończy” J. Liljestrand , „Najbliższa rodzina” K. Abdullah, „Urwisko” R. Małecki , “Roślinna kuchnia kresowa” P. Ochman , „Nemezis” M. Siembieda, “Baltica” P. Borlik , „Gerda” K.A, Zajas, „Nocami krzyczą sarny” K. Zyskowska, „Dystopia” V.V. Severski, „Pętla” W.&W. Gregory, „Wdowy Antarktydy” A. Fletcher, „Na domowym froncie” K. Hannah, „Serce jak smoła” R. Galbraith, "Schronisko, które przetrwało" S. Gortych, "Zawsze coś" M. Kisiel,"Sroka" E. Day, "Pisarka" M. Stachula , "Fortuna sprzyja umarłym" S. Spotswood
Ocenę 8/10 otrzymało 82 książek (Po tytuły odsyłam na mój profil na lubimyczytac.pl, tyczy się to wszystkich poniższych ocen - klik!)
Ocenę 7,5/10 otrzymało 49 książek!
Ocenę 7/10 otrzymało 54 książek!
Ocenę 6/10 otrzymało 11 książek!
Ocenę 5/10 otrzymały 2 książki!
Ocenę 4/10 nie otrzymała żadna książka!
Ocenę 3/10 nie otrzymała żadna książka!
Ocenę 2/10 nie otrzymała żadna książka!
Ocenę 1/10 nie otrzymała żadna książka!
To pierwszy rok od powstania bloga, kiedy żadna książka nie otrzymała oceny poniżej 5/10! 

Mam nadzieję, że dzięki Kryminałowi na talerzu i Wam udało się dobrze dobrać lektury, tak by rozczarowań było jak najmniej! Dziękuję, że ze mną jesteście, że wspieracie i korzystacie z moich poleceń! 
Na rok 2024 życzę Wam samych cudownych lektur i czasu na ich czytanie, bo każdy miłośnik i miłośniczka książek właśnie z czasem walczy najmocniej. Ja obiecuję, że dalej będę pomagała Wam w segregowaniu lektur na te, po które warto sięgnąć 😊 Niech rok 2024 będzie dla nas wszystkich dobry!

Szczęśliwego i zaczytanego roku 2024!


Podsumowania poprzednich lat znajdziecie tu:

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

grudnia 28, 2023

Book tour z "Konsekwencjami" zakończony!

Book tour z "Konsekwencjami" zakończony!

Pod koniec tego roku spłynęło do mnie wiele zakończonych book tourów, zatem w najbliższym czasie czeka nas trochę podsumowań. I dobrze się składa, bo ten okres roku wszelakim podsumowaniom mocno sprzyja! Zacznijmy od tytułu, który premierę miał w maju tego roku, a który świetnie wpisuje się w aktualny chłodniejszy klimat. Dlaczego? Bo jest to kryminał islandzki, zatem pogoda w nim nie rozpieszcza. Mimo tego, że jest to już szósty tom serii, to spokojnie da się go czytać oddzielnie, co nie tylko ja (recenzja - klik!), ale i uczestnicy book touru (klik!) potwierdzili. Do pierwszej uczestniczki książka ruszyła 21 czerwca tego roku, zjeździła Polskę wzdłuż i wszerz ( choć dziwnie od wschodnio-północnej części trzymała się z daleka 😉), przeszła przez 11 par rąk i 4 grudnia wróciła do mnie. Zatem na wędrówce spędziła 166 dni, czyli 5 miesięcy i 13 dni. A jej trasa wyglądała tak: 

Książka wróciła w stanie dobrym, kartki z zewnątrz są nieco zabrudzone (co na białym widać dużo mocniej niż na brązowym), okładka od spodu lekko się odkleja, grzbiet jest przełamany. Jak na 11 par rąk to ślady są dosyć wyraźne, ale podejrzewam, że to raczej kwestia wydania, a nie tego, że uczestnicy BT książki nie szanowali - jestem pewna, że wszyscy z książką obchodzili się dobrze!

W miejscu przy mapce, rozpoczynającym book tour z 11 uczestników 10 zostawiło po sobie ślad:


Kilka uczestniczek skusiło się też na zostawianie komentarzy w trakcie lektury, co sama ogromnie lubię później oglądać! Poniżej kilka przykładów:





Poza tym w książce pojawiało się też kilka zaznaczeń przeznaczonym do tego markerem (co widać powyżej) oraz zaznaczeń za pomocą karteczek, które dla uczestników przygotowałam już na starcie:

W zamian za możliwość udziału w book tourze, po lekturze książki uczestnicy byli zobowiązani do wystawienia jej opinii na swoich profilach w social mediach czy innych miejscach, w których publikują swoje opinie o lekturach. Z przyjemnością mogę przyznać, że wszyscy z tego obowiązku się wywiązali! 9 z nich ukazało się na profilach na Instagramie, 1 na profilu na Facebooku i 1 na portalu lubimyczytac.pl. Większość uczestniczek podzieliła moje zdanie na temat książki, spodobał się im ten mroczny, zimny islandzki kryminał, bogate kreacje postaci i dobre wplecenie problemów społecznych w fabułę. Chyba tylko z dwie uczestniczki trochę narzekały, że tempo akcji nie było szybsze, a jedna pisała, że było dużo wątków, które trochę jej się ze sobą miliły. Poniżej kilka cytatów z kilku opinii:

"Do tego trzymanie w napięciu do samego końca i pojawianie się nowych tajemnic powoduje, że jeszcze bardziej chce się poznać zakończenie, które też zaskakuje. Całość bardzo lekko się czyta, są momenty zabawne, ale i wzruszające jak na kryminał." @just_to_books

"(...) już po pierwszym spotkaniu z islandzką autorką kryminałów, odnoszę wrażenie, że sama pisarka dostrzega wagę tych problemów i nie waha się poświęcać im sporo miejsca w swoich powieściach. Dla mnie osobiście to wartość dodana, sposób na poszerzenie wiedzy o mniej znanym zakątku świata, a także przypomnienie, że nie tylko „u nas” nie jest idealnie." @z_ksiazka_mi_po_drodze

"(...) lubię motyw gdzie przeszłość łączy się z teraźniejszością i bohaterowie muszą sięgać pamięcią paręnaście lat wstecz. Postacie są barwne, ze wszystkimi się polubiłam, każdy ma swój indywidualny charakter i nie w sposób ich pomylić." @toriczyta

"Autorka prowadzi nas przez kilka wątków, splatając je ze sobą i krzyżując tropy. I choć nie ma nagłych zwrotów akcji i gwałtownych przyspieszeń opowieść cały czas trzyma w napięciu i ciekawości." @ewa.katarzyna.k

"(...) seria Freyji z Huldarem to idealny przykład na to, jak zachować odpowiednie proporcje pomiędzy zagadką kryminalną, a prywatnymi sprawami bohaterów." @du_dzik94

"A już komisarz w zaawansowanej ciąży, która prowadzi śledztwo "na ostatnich nogach" stanowi istną wisienkę na torcie i sprawia że powieść nabiera tempa, ale i trochę neutralizuje emocje, bo każdy kto z nią pracuje zastanawia się kim jest ojciec jej dziecka i czy akurat nie zaczęła rodzić." @izabelawatola

A tu pełna lista uczestniczek i linki do ich opinii:
1. @just_to_books opinia - klik!
2. @zaczytana_daria  opinia - klik! 
3. @mirkowo3 opinia - klik! 
4. @gosia.lu2 opinia - klik!
5. @z_ksiazka_mi_po_drodze opinia - klik!
6. @criminally.addicted opinia - klik!
7. @toriczyta opinia - klik!
8. @ewa.katarzyna.k opinia - klik! 
9. @du_dzik94 opinia - klik!
10. @izabelawatola opinia - klik!
11. @szyszka_czyta opinia - klik!

Ostatnim punktem podsumowania book touru są statystyki: książka była w trasie przez 166 dni, w tym czasie przeszła przez 11 par rąk, czyli średnio u każdej uczestniczki była 15 dni. Wszystko nam się pięknie zgadza - każdy miał na lekturę max 2 tygodnie + kilka dni, kiedy paczka była w drodze do kolejnego uczestnika. 

Teraz część finalna - pora na podziękowania! Ogromnie jestem dumna z uczestników, że każdy pięknie wywiązał się i z terminu, i publikacji opinii o książce. Mam nadzieję, że dobrze będziecie ten book tour wspominać i może ta lektura skusi Was, by sięgnąć po inne tytuły tej autorki? Ja na pewno będę chciała w przyszłości to zrobić! A teraz po prostu: dziękuję za tak fajny udział w moim book tourze! I do zobaczenia w kolejnych 😊


Book tour zorganizowałam w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Sonia Draga.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

grudnia 28, 2023

"Drudzy" Piotr Borlik - zapowiedź patronacka

"Drudzy" Piotr Borlik - zapowiedź patronacka
Rok 2023 zbliża się już do końca, zaraz przyjdzie czas wielkich podsumowań, ale w międzyczasie nic nie stoi na przeszkodzie, by zacząć już myśleć o tym, co przyniesie rok kolejny. A ten 2024 rozpoczniemy podobnie jak poprzedni - od nowej kryminalnej pozycji Piotra Borlika! "Drudzy" swoją premierę będą mieli już 16 stycznia, a Kryminał na talerzu ma tę przyjemność objąć ich swoim patronatem!

Podczas gdy pod osłoną nocy na ulicach Gdańska odbywały się wyścigi samochodowe, doszło do napaści na młodą kobietę.
Przed startem aut ktoś na motocyklu oblał dziewczynę benzyną i podpalił, a makabrycznego obrazu dopełniły wypuszczone przez niego ćmy wlatujące w płomienie.
Sprawę bada duet policjantów: doświadczony podkomisarz Paweł Szumski i zdobywająca pierwsze szlify aspirantka Monika Lewicka. Preferują różne style pracy, ale muszą działać wspólnie, by jak najszybciej schwytać sprawcę i zapobiec kolejnym atakom.
Z jednej strony próbują zrozumieć, symbolikę – ćmy i motyle – która szybko okazuje się kluczem do odnalezienia sprawcy, z drugiej szukają powiązań z nielegalnymi wyścigami, których organizatorem był brat zaatakowanej dziewczyny.

Historia rozpoczyna się mocnym uderzeniem, nie szczędzi zaskoczeń i szokujących momentów, a przynosi też coś więcej - przede wszystkim to solidna zagadka kryminalna, tak poplątana, że trudno mi będzie Wam o tej książce bez spoilerów opowiedzieć (ale będę się starać!). Ważny jest też temat, jaki sobą niesie, ale o tym powiedzieć za wiele nie mogę... Wychodzi na to, że to mocno tajemnicza pozycja kryminalna, prawda? Jeśli lubicie zajmujące kryminały prowadzone tempem umiarkowanym, ale od których i tak trudno się oderwać, to ta pozycja będzie idealnym wyborem w pierwszym miesiącu nowego roku!

Autor: Piotr Borlik
Tytuł: Drudzy
Data premiery: 16.01.2024
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 328
Gatunek: kryminał

Książka dostępna jest już w przedsprzedaży.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

grudnia 22, 2023

Na jakim sprzęcie czytać ebooki? - czytnik inkBOOK Calypso Plus

Na jakim sprzęcie czytać ebooki? - czytnik inkBOOK Calypso Plus

Teraz się do czegoś przyznam - to, że widzicie na zdjęciach przy recenzjach książki papierowe, wcale nie znaczy, że czytam je właśnie w tej formie. Na rok przed powstaniem bloga, czyli w 2018 po wielu, wielu namysłach, przeanalizowaniu za i przeciw, zdecydowałam się na zakup pierwszego w moim życiu czytnika ebooków.  Padło na firmę inkBOOK - po pierwsze, to polska firma (z siedzibą we Wrocławiu), po drugie, mocno chwalona, po trzecie, czytniki, jakie oferują, są w atrakcyjnej cenie, po czwarte, można go było kupić na raty wraz z Legimi. I tak z osoby, która twierdziła, że nigdy w życiu, tylko książki papierowe, a wszystko inne, to nie książka, stałam się kimś, bo uważa, że zakup czytnika to był jeden z trzech najlepszych zakupów w całym moim życiu (drugi to Legimi! O którym możecie poczytać tu - klik!). Teraz, po 6 latach użytkowania, czytam książki tylko na czytniku, więc w listopadzie przeżyłam prawdziwą tragedię, gdy w końcu mój inkBOOK padł. Był to inkBOOK Prime, staruszek, który służył mi wiernie lata. Przez te kilka dni, gdy zostałam bez czytnika, próbowałam czytać w papierze, ale też i na tablecie, i telefonie - każda inna forma była dla mnie i dla moich zmęczonych czytaniem oczu prawdziwą męczarnią. Dlatego, gdy tylko pojawił się u mnie kurier z paczką z inkBOOKa, z nowym czytnikiem Calypso Plus byłam bardzo szczęśliwym człowiekiem i oczywiście od razu przeszłam do testów. Co oferuje czytnik Calypso Plus? Co się zmieniło w porównaniu do czterech modeli do tyłu? I dlaczego w ogóle warto rozważyć zmianę z papieru na czytnik? O tym wszystkim poniżej!


Czytnik inkBOOK Calypso Plus pojawił się na rynku w grudniu 2020 roku. Już prezentacja czytnika w momencie jego otwarcia jest bardzo dopracowana. Zapakowany jest w pudełko, wielkościowo przypominające książkę, tak samo się otwierające. W środku z lewej strony mamy spis danych technicznych czytnika, po prawej czytnik w osłonce i kabelek do ładowania. Pod czytnikiem znajduje się krótką instrukcja obsługi (po polski i angielsku), a gdy już czytnik włączymy, w środku znajdziemy wgraną instrukcję dłuższą. 


Wielkościowo czytnik idealnie wpasowuje się w dłoń. Liczy 6", 159x114x9cm, jest też super lekki, waży 155g. Posiada przycisk po obydwu stronach ekranu - góra i dół - które są bardzo wygodne do "kartkowania" ebooka, gdy czyta się trzymając czytnik w jednej ręce. Nowością w tym modelu (a chyba i w poprzednim Calypso) jest też przycisk na dole na środku czytnika - to przycisk wróć, który cofa o jeden krok w aplikacji do tyłu (czyli np., gdy mamy otwarty ebook i naciśniemy przycisk, to pojawia nam się ekran główny aplikacji, w jakiej czytamy). 
Na specyfikacji technicznej sama niezbyt się znam, więc trudno mi o tym opowiedzieć, jednak kiedy na szybko konsultowałam się z osobą obeznaną w temacie, to dostałam odpowiedź, że jest technicznie naprawdę bardzo dobry. Ma dobry procesor, 1024MB pamięci RAM i 16GB pamięci wewnętrznej, jest też możliwość dołożenia karty SD czego mój stary czytnik nie miał, a myślę, że to będzie bardzo przydatna funkcja. Miejsce do wpięcia ładowarki i włożenia karty SD jest na dole czytnika.


Z lewej górnej strony tyłu czytnika znajduje się guzik włącz/wyłącz/uśpij. Co widać na zdjęciu, tym razem zdecydowałam się na czytnik w kolorze. Mój pierwszy Prime był klasyczny, czarny, teraz chciałam coś weselszego, więc padło na kolor pomarańczowy. I dla mnie był to wybór doskonały, dodaje mi energii, a z etui prezentuje się jednocześnie elegancko i wesoło. Oczywiście kolorów do wyboru jest dużo więcej, poczynając od klasyki, czyli czarnego, poprzez czerwone, różowe, złote, żółte, niebieskie, zielone aż do mojego pomarańczowego. Każdy więc znajdzie coś dla siebie, kolory są śliczne, soczyste, więc i o stronę wizualną inkBOOK zadbał w pełni. Detal, ale istotny przy codziennym użytkowaniu.


Wspomniałam już o etui - na co dzień korzystam z etui funkcjonalnego Yoga, które stworzone jest z fajnego materiału, który spokojnie można czyścić wilgotną ściereczką. Funkcjonalne jest z kilku powodów: po pierwsze, jest ochroną dla czytnika. Ładnie zabezpiecza wszystkie rogi i ekran, a jednocześnie zostawia wąski pasek, przez który widać kolor czytnika. Ja zdecydowałam się na etui czarne, ale tak samo jak czytnik, dostępne jest w kilku kolorach do wyboru. 
Po drugie, zamykając klapkę etui czytnik przechodzi od razu w tryb uśpienia, więc nie trzeba już klikać w guzik wyłączający. 
Po trzecie, etui można postawić, co stawia czytnik w pozycji stojącej, co jest bardzo wygodne, czy np. czyta się siedząc:


Po czwarte, dla mnie wygodniej jest trzymać czytnik w ręce wraz z etui - może wtedy waży ciut więcej, jednak nie trzeba się wysilać, by czytnik trzymać palcami, a po prostu zahacza się dłonią o przerzuconą do tyłu klapkę z etui. 

Kwestie wizualne mamy więc już omówione, przejdźmy do tego, co dostajemy po uruchomieniu. Oczywiście czytnik jest w języku polskim (chyba już pierwsza plansza jest tą z wyborem języków), bardzo szybko następuje pierwsze uruchomienie. Wszystkie funkcje czytnika są bardzo intuicyjne, zawarte albo w ustawieniach, albo w górnym pasku ekranu, więc jego użytkowanie jest proste i wygodne. Ekran wyświetla się inaczej niż ekran telefonu, komputera czy tabletu - to E ink, czyli coś imitujące papier prawdziwy. Czytam od lat i mogę zagwarantować, że nie męczy oczu, czyta się naprawdę doskonale. Lepiej niż tradycyjny papier dlatego, iż czytnik oferuje podświetlenie i to kolejna zmiana, która nastąpiła w modelach:


W Prime można było regulować tylko jasność i przyznam, że na warunki nocne, w czasie, gdy nie pali się żadne światło, czytnik był nieco za jasny. Tutaj ten problem został całkowicie wyeliminowany, podświetlenie ma bardzo duży zakres, tak że można sobie dopasować idealnie do warunków otoczenia. Bo na czytniku można czytać nie tylko w normalnych warunkach i w całkowitych ciemnościach, ale i w pełnym słońcu - nie odbija refleksów. Dodatkową funkcją jest też barwa podświetlenia - od zimnej białej, bo ciepły brąz. Tego w Prime nie było, więc dopiero teraz widzę, jaką zmianę robi sama barwa - w ciemnościach wygodniej czytać w ciepłych kolorach, za dnia lubię sobie zmienić na nieco zimniejszy. Ta zmiana w jasności  i barwie jest jedną z tych, które cenię sobie najmocniej. 

Sama czytnik wykorzystuję na dwa sposoby - poprzez aplikację Legimi, ale także do czytania pdf-ów, czasami też ebooków w formie epub lub mobi. Plik na czytnik można przenieść bardzo łatwo - albo przez kabelek podłączając do komputera, albo na karcie SD lub w funkcji "wyślij książkę na swój czytnik" - po otwarciu tej funkcji wyświetla się przypisany do tego czytnika adres e-mail, poprzez który w załączniku można przesłać sobie własny plik - wystarczy włączyć internet i chwilę poczekać i gotowe!


Czytnik przy włączeniu ma już zainstalowanych kilka aplikacji, a tych których nie ma, znajdziemy je w "inkBOOK plus" - pierwsza jest Legimi, ale jest sporo innych do wyboru - empikGO, publio, woblink, masa innych, a co ciekawe, jest też Storytel, gdyż czytnik poprzez Bluetooth można łączyć ze słuchawkach i z poziomu tego urządzenia słuchać audiobooków. Sama ze Storytel nie korzystam, więc tej funkcji jeszcze nie przetestowałam, teraz dotarłam do informacji, że na Legimi też da się włączyć opcję z audiobookami, nie wiem tylko jeszcze jak - sprawdzę i dam znać!


Czytnik ma również już wgrany tłumacz Google, dzięki czemu z łatwością można korzystać z książek w innych językach. Oczywiście jest też normalny dostęp do internetu, a także nowość - można na czytniku czytać prasę! 

Ja jednak mocno cenię sobie wygodne czytanie pdf-ów. Można dostosować sobie wielkość czcionki, można zaznaczać cytaty, dodawać zakładki i notatki. Bardzo wygodnie przy samym czytaniu, a także przy czytaniu pod recenzję!


W porównaniu do Prime kolejna nowość: czytnik widzi rozdziały, według których pdf jest podzielony, na dole wyświetla pasek postępu lektury, a co bardzo istotne - pokazuje czas, jaki zajmie nam lektura. I faktycznie czytnik ten czas liczy - obserwowałam, że dopasowuje się do tego, ja szybko czytam stronę. Świetna opcja, gdyż zawsze zakładam, że książkę przeczytam szybciej, niż czytam faktycznie, więc przy czytaniu książek do recenzji jest to dla mnie naprawdę bardzo przydatna funkcja.


I tak czytanie pdf-ów na Calypso Plus jest dużo łatwiejsze i bardziej funkcjonalne niż w Prime, na razie przeczytałam na nim bodajże trzy pdfy, więc jestem ciągle w fazie testów, ale zmiany, które odkryłam mocno mnie satysfakcjonują. 

To teraz skupmy się na Legimi! Tu dużych zmian nie ma - wizualnie kontrast w wyświetlaniu okładek jest większy. Z samego Legimi korzysta się bardzo łatwo, można przeglądać katalog książek, pobierać na czytnik i czytać. Można dostosować czcionkę, wielkość, rodzaj, marginesy, interlinie, może wyświetlać czas do końca rozdziału bądź ilość stron do końca rozdziału. 


Jedyna zmiana, jaką zauważyłam przy korzystaniu z tej aplikacji, to to, że przy włączonej książce z ekranu znika ten górny pasek z podświetleniem i godziną - oczywiście wystarczy ruch ręką z góry z dół, by pasek się pokazał, jednak sama wolałam go w opcji, gdy był widoczny na stałe - mogłam w ten sposób kontrolować czas, co dla mnie jest kwestią istotną. To jednak sprawa personalna, z tego co czytałam, ten model, kiedy pojawił się na rynku, ten pasek cały czas miał widoczny, dopiero narzekania konsumentów wprowadziły zmianę w systemie. Może gdzieś w ustawieniach da się go przywrócić? Nie wiem, na pewno nie w ustawieniach podstawowych, ale jeszcze będę szukać. Albo po prostu się przyzwyczaję 😉


Oczywiście korzystając z czytnika należy mieć na uwadze, że działa on inaczej niż telefon, czas reakcji urządzenia jest nieco dłuższy, ale przy samym przewracaniu stron kompletnie to nie przeszkadza (poza guzikami strony po prostu przerzuca się poprzez kliknięcie w ekran, lewo - prawo - a środek to ustawienia podstawowe, z którym można przejść do zaawansowanych.


Myślę, że opisałam Wam podstawowe funkcje czytnika, z których sama od lat korzystam, choć nie wątpię, że jeszcze wiele przede mną do odkrycia - Calypso Plus mam dopiero od dwóch tygodni, ale jestem z niego zadowolona. Podsumujmy sobie więc:
  • czytnik jest lekki i świetnie dopasowany do dłoni
  • ekran imituje papier w sposób nieszkodliwy dla wzroku, a czego nie ma w książce papierowej: ekran można podświetlić - jest opcja jasności i barwy, można też dopasować rodzaj i wiekość czcionki
  • dzięki temu, że waży niewiele, można korzystać z niego jedną ręką, po książkę siegamy częściej - w nocy w łóżku, podczas ćwiczeń np. na bieżni, w chwili, gdy w garnku gotuje się zupa. Sama dzięki czytnikowi mam więcej czasu na lekturę.
  • no i chyba najważniejsze - jeden lekki czytnik o pojemności tysięcy książek! Które można wrzucić na czytnik w sposób wygodny, albo po prostu pobrać na Legimi i można czytać całkowicie bez dostępu do internetu. 
  • bateria dobrze trzyma, producent obiecuje tydzień użytkowania na jednym ładowaniu, to oczywiście zależne jest od czasu lektury, podświetlania i korzystania z internetu czy bluetootha  - ja ładuję częściej, ale też na pewno nie tak często jak telefon.

Dla mnie czytnik to urządzenie zmieniające życie, teraz naprawdę nie wyobrażam sobie bym miała wrócić do czytania książek papierowych, choć zarzekałam się lata temu, że przecież dla mnie tylko papier. A jednak wygoda, komfort czytania zmieniły moje podejście - teraz wystarczy, że wychodząc z domu wrzucę do torebki leciutki czytnik i mogę czytać w drodze co chcę. Czytam w nocy, czytam na bieżni, czytam przy śniadaniu. Wygodnie, łatwo i bez wysilania wzroku. Czy może być lepsza opcja dla miłośnika literatury?


W czytnik inkBook Calypso Plus i etui Yoga możecie zaopatrzyć się w większych marketach elektronicznych, na allegro, lub po prostu na stronie producenta. Aktualna cena czytnika to 549zł, z opcją rozłożenia na raty i 3letnią gwarancją. Etui kosztuje 79zł. Zapraszam gorąco na stronę inkBOOKa, są tam także dostępne różne pakiety, można np. kupić od razu z dostępem do Legimi, tak samo jak na stronie Legimi można ten czytnik kupić w ratach (tak jak ja kupiłam swój pierwszy czytnik Prime). 

Mamy teraz jednak okres świąteczny, więc inkBOOK przygotował specjalną promocję - za cenę 539zł można kupić czytnik Calypso Plus, etui (obydwa w wybranych przez siebie kolorach), dodatkowo dostaje się kubek widoczny na zdjęciu i herbatkę świąteczną, a to wszystko ładne zapakowane w folię z zieloną kokardę. Idealny prezent dla siebie czy innego zapalonego książkoholika!


Wszystkie dokładne informacje, ceny, specyfikację techniczną i inne opcje znajdziecie na stronie inkbook.pl - klik!


Post został przygotowany w ramach współpracy z firmą inkBOOK.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

grudnia 21, 2023

"Fałszywe intencje" Mike Omer

"Fałszywe intencje" Mike Omer

Autor: Mike Omer
Tytuł: Fałszywe intencje
Cykl: negocjatorka FBI Abby Mullen, tom 2
Tłumaczenie: Robert Ginalski
Data premiery: 30.11.2023
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 496
Gatunek: thriller / kryminał
 
Mike Omer to amerykański pisarz izraelskiego pochodzenia, który teraz mieszka wraz ze swoją rodziną prawdopodobnie w Irlandii. Pisze od dawna, już jako nastolatek tworzył fantastykę pod swoim pełnym imieniem Michael. W roku 2016 przerzucił się na powieści kryminalne i przyznam, że mnie ta zmiana bardzo cieszy! Na polskim rynku autor pojawił się cztery lata po debiucie, w 2020 roku ze swoją drugą serią z profilerką FBI Zoe Bentley. W 2021-2022 wydawnictwo Świat Książki nadrabiało tłumaczenie serii debiutanckiej z Glenmore Park, a teraz ukazuje się seria trzecia z negocjatorką FBI Abby Mullen (recenzje wszystkich jego książek znajdziecie na blogu - klik!). Na rynku amerykańskim dostępna jest już kolejna książka, na razie wygląda na powieść osobną, choć kto wie co autor ma w planach - bo wygląda na to, że bardzo lubi pisać trylogie! Ja z jego piórem poznałam się na początku roku 2022 i od razu się zachwyciłam! Tak bardzo, że wyróżniłam tego autora w zestawieniu TOPek roku 2022 jako Odkrycie Roku. Nic więc dziwnego, że na każdy jego nowy tytuł czekam teraz z ogromną niecierpliwością!
 
Historia “Fałszywych intencji” zaczyna się od wyprawy Abby do Karoliny Północnej - podąża tropem świeżej zagadki dotyczącej sekty, w której się wychowała, a z której uciekła podczas pożaru unicestwiającego większość pozostałych członków... Po powrocie do domu jej córka, nastolatka przyłapuje ją na przyglądaniu akt i orientuje się, że jej matka ją okłamywała w temacie własnego dzieciństwa. Wściekła idzie do szkoły. A tam trójka ludzi, którzy zwą się Obserwatorami szturmem wchodzi do budynku przekonana, że odbywa się tam nielegalna sprzedaż kilkuletnich dzieci - to oni obserwują posty wszystkich ważnych ludzi kraju, przekonani, że w oficjalnym komunikatach podają zaszyfrowane wiadomości… Kiedy sekretarka nie chce pokazać trójce obcych nagrań monitoringu zaczyna się robić groźnie - wyciągają broń, grożą, strzelają. Szkoła zostaje zamknięta, policja w drodze, Abby również - to w końcu ona jest najlepszą negocjatorką w zespole, a z przecież z tą trójką będzie trzeba w jakiś sposób dojść do porozumienia. Konflikt interesów nie zachodzi, bo jedna z nauczycielek potwierdziła, że jej córka jest już bezpieczna na boisku szkolnym. Czy na pewno? Abby jej ciągle nie widziała... I jak ma rozmawiać z ludźmi, którzy w każdym komunikacie widzą spisek?
 
Książka składa się z 69 w miarę krótkich rozdziałów pisanych w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego z perspektywy Abby, Gąsienicy i Czerwonej Królowej (dwójki z trójki okupującej szkołę) oraz Sam, córki Abby. Styl powieści jest skupiony na akcji, płynny i rytmiczny, czyta się naprawdę dobrze. Omer przyzwyczaił nas w poprzednich dwóch seriach, że często rozładowuje napięcie w dialogach poprzez humor, ta seria jest jednak nieco inna - tego humoru jest niewiele. Mnie to jednak nie przeszkadza, autor ma tak lekkie pióro i taki zmysł dla zajmujących intryg, że każdą jego książkę czytam z największą przyjemnością.
 
Przeszłość Abby, jej dzieciństwo w sekcie, to coś co będzie motywem łączącym wszystkie tomy serii. W tym tomie temat ten jest bardzo wyraźny na początku i pod koniec powieści, w środku skupiamy się na tym, co dzieje się w szkole. A dzieje się dużo, dzięki czemu czytelnik cały czas ma zagwarantowane napięcie na wysokim poziomie, autor doskonale utrzymuje nasze zaciekawienie lekturą - w końcu zakładników więzią osoby niestabilne, które ewidentnie mają jakieś odchylenia psychiczne - lata tropienia spisków wszędzie gdzie tylko się da nie mogły nie wpłynąć na ich psychikę. A zatem jak dyskutować, przekonywać, podawać racjonalne argumenty, gdy rozmawia się z osobą całkowicie nieracjonalną? Po raz drugi autor zaskoczył mnie jak doskonale oddaje emocje Abby, jej podejście do pracy, jej sposób rozmawiania z przestępcami. Jej spokój, techniki komunikacji jakie stosuje wiele mogą nas nauczyć - jak rozmawiać, by swojego rozmówcę zrozumieć, by dotrzeć do sedna sprawy. W tym przypadku spokój Abby fascynuje tym mocniej, bo jednak niepokoi się o córkę - nauczycielka twierdzi, że Sam nie ma już w budynku szkoły, ale jednak Abby jej nie widziała, ma masę pracy, więc nie ma kiedy odnaleźć córki wśród innych uczniów. To naprawa ją niepokojem, którego nie może okazywać rozmawiając z przestępcami.
Po raz kolejny jestem też pod wrażeniem świetnego oddanych charakterów postaci, tej pełni psychologicznej, jaką autor za każdym razem osiąga. Tu nie jest inaczej, nie tylko kreacja Abby jest warta uwagi, ale i jej córki Sam, a przede wszystkim tych ludzi, którzy okupują szkołę - znamy ich pseudonimy: Gąsienica i Czerwona Królowa (zaczerpnięte z Alicji w Krainie Czarów), którzy są święcie przekonani, że to oni robią dobrze, że to oni postępują moralnie. Fascynujące, a zarazem niepokojące jest obserwowanie jak łatwo w dobie internetu wpaść do teorie spiskowe, jak łatwo w nie uwierzyć.
„’Nie wierz mi na słowo. Sprawdź sama.’ To wzbudziło zainteresowanie Almy. Kto w dzisiejszych czasach mówi jeszcze ludziom, żeby sami podejmowali decyzje? Każdy chciał narzucić innym swoje poglądy, swój sposób myślenia.”
I właśnie ten temat jest przewodnim, to on najmocniej w tej powieści ciekawi. Jest internet, wszystko jest na widoku, ludzie mają dużo czasu, by doszukiwać się czegokolwiek i na pewno wśród internetowych śmieci znajdą potwierdzenie swoich teorii. W internecie dużo łatwiej też poznać ludzi myślących podobnie, podatnych na manipulację, którzy łatwo uwierzą w to, co im się przedstawia. Ta trójka, która teraz więzi zakładników, poznała się właśnie na jednym z takich forów, pisali ze sobą od dawna, więc kiedy teraz po raz pierwszy spotkali się na żywo pod szkołą, byli przekonani, że znają siebie doskonale. A jednak nagle jeden z nich wyciąga broń, kolejny bierze zakładników… Internet poza ogromem wiedzy i nauki jak możemy z niego zaczerpnąć, może też nas pochłonąć, przekonać do twierdzeń, w które na żywo trudno byłoby uwierzyć. To taka trochę przestroga, by nie ufać temu, kogo znamy tylko zza ekranu i nie wierzyć we wszystkie teorie jakie w sieci wykwitają…
 
“Fałszywe intencje” to powieść kryminalna pełna emocji, która doskonale trzyma w napięciu do ostatniej strony. Życie prywatne Abby jest tu ważne, jej rodzina jest ważna, więc gdy nie mamy pewności czy jeden jej członek jest bezpieczny, czujemy podobny co Abby niepokój. Szybka akcja, częste zwroty akcji, bohaterowie, po których można spodziewać się wszystkiego - to się sprawdza, doskonale przyciąga uwagę czytelnika. Do tego ciekawe tematy, które zmuszają nas do refleksji nad zagrożeniami jakie czyhają na nas i nasze dzieci w sieci. Nie da się też nie wspomnieć o temacie, który w Ameryce jest naprawdę istotny - o strzelcach w szkole. Czytelnik ma więc okazję zobaczyć czy kadra szkolna i dzieci są na tak traumatyczne sytuacje przygotowane… Porwała mnie ta książka, ale nie jestem tym w ogóle zdziwiona - Omer to dla mnie gwarancja solidnej kryminalnej lektury!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Świat Książki.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

grudnia 20, 2023

"Raz, dwa, trzy, cztery. Beatlesi i ich czas" Craig Brown

"Raz, dwa, trzy, cztery. Beatlesi i ich czas" Craig Brown

Autor: Craig Brown
Tytuł: Raz, dwa, trzy, cztery, Beatlesi i ich czas
Tłumaczenie: Adrian Stachowski
Data premiery: 23.08.2023
Wydawnictwo: Poznańskie
Liczba stron: 576
Gatunek: biografia
 
Craig Brown to brytyjski krytyk i satyryk, znany na rodzimym rynku głównie z publikacji w magazynie Private Eye. Jest autorem dwóch biografii: kilka lat temu pisał o księżnej Małgorzacie, później wziął się za Beatlesów… Rozrzut pozornie spory, ale jak sam zdradza w biografii Beatlesów, te dwa tematy - rodzina królewska i Beatlesi – były w granicach jego zainteresowania od zawsze. W Polsce “Raz, dwa, trzy, cztery. Beatlesi i ich czas” to jego pierwsza publikacja.
 
The Beatles. To nazwa zespołu, który prawdopodobnie do teraz znany jest na całym świecie. To oni przynieśli przełom w muzyce, to oni podnieśli na duchu zmęczone społeczeństwo. To na nich w latach 60-tych zapanował totalny szał. Są symbolem tych lat, lat hipisowskich, lat wolności, do teraz ich muzyka inspiruje. Zrobili coś, czego nie udało się zrobić żadnemu innego muzycznemu zespołowi, zapewnili sobie prawdziwą nieśmiertelność. A zatem napisano o nich już wiele. Brown zatem miał trudny orzech do zgryzienia - skoro napisano tak wiele, to jak napisać coś, co się wyróżni?
 
Niestety nie powiem Wam czy w tej biografii znajdziemy jakieś informacje, o których wcześniej nie słyszeliśmy - ja nie słyszałam na pewno, bo poza tym, że muzykę Beatlesów znam, to jednak ich biografią niespecjalnie się interesowałam, zatem wszystko co było w tej książce, było dla mnie nowością. Zbudowana jest bardzo przyjemnie dla czytelnika, składa się z 150 króciutkich rozdziałów, które przedstawione są w różnej formie - jest tu zawarta historia zespołu, ale są też wyznania fanów, spisy, opisy, a także i wspomnienia samego autora, jak i opis jego wycieczki po domach członków Beatlesów. Jest też całkiem sporo zdjęć, co jest naprawdę fajnym dodatkiem - najczęściej w takich publikacjach jest po prostu w środku książki wklejka, a tu są zdjęcia rozmieszczone w środku rozdziałów, by pokazać to, o czym akurat autor pisze. Język, jakim się posługuje, jest przyjemny, często delikatnie podszyty humorem, przez co biografia, mimo obojętności, daje poczucie lekkości.
 
Mam wrażenie, że tą publikacją autor starał się dać czytelnikowi szeroki obraz na to, jak twórczość Beatlesów wpłynęła na społeczeństwo. Dlatego tak ważne są te rozdziały pisane z perspektywy fanów zespołu - przyglądamy się temu, ile ta wolna na tamte czasy muzyka zmieniła w życiu młodych ludzi - dała im perspektywy, dała nadzieję na przyszłość. Wprowadziła też niezłe zamieszanie wśród młodzieży, autor po części skupia się na zjawisku beatlemanii, które w nieco starszym społeczeństwie wzbudzało konsternację, a wśród psychologów i psychiatrów fascynację. Śmieszyły mnie trochę momenty, w których autor opisywał te wszystkie nastolatki, które po prostu nie mogły nie piszczeć na widok Beatlesów… To był prawdziwy szał, który nawet teraz ma w rzeczywistości swoje odbicie – wszystko, co związane z Beatlesami, co nadaje się, by stworzyć z tego kolekcje, do teraz osiąga bajeczne sumy na licytacjach. O tym autor pisze często w rozdziałach poświęconych na opis domów Beatlesów dostępnych do zwiedzania.
 
Fascynujące jest to, że Beatlesi tworzyli w sumie tylko chwilę, dokładnie osiem lat (1962-1970), z czego ostatnie cztery, to były czasy już bez koncertów. A oddźwięk na społeczeństwo trwa do teraz. Osiem lat, w czasie których działo się wiele, tak wiele, że w prawie 600-stronicowej biografii nie dało się zawrzeć wszystkiego. Samą historię Beatlesów autor przedstawia w porządku jako tako chronologicznym, albo może precyzyjniej będzie powiedzieć częściowo chronologicznym. O historii każdego z członków, tego, jak doszło, że zaczęli razem grać nie dowiadujemy się na początku, tylko gdzieś tam po drodze, na ich życiu prywatnym też nie skupiamy się specjalnie mocno, choć pojawiają się takie fragmenty. Miałam wrażenie, że autor przywołuje wyrywkowe fragmenty z ich życia jako zespołu, te, które doprowadziły do tego, że zespół został uznany za wielki i przełomowy. Z jednej strony zatem dowiedziałam się z tej biografii wiele, ale z drugiej zabrakło mi tu też porządnej biograficznej chronologii i dokładnego rozpisania i historii muzyki, tego jak twórczość Beatlesów na nią wpłynęła, i historii życia pojedynczych członków zespołu. Jestem jednak pewna, że to już było omawiane w biografiach nieraz, więc rozumiem dlaczego autor z tego zrezygnował.
 
Książka Craiga Browna z pewnością będzie czystą przyjemnością dla fanów Beatlesów, tych, którzy o zespole, ich historii co nieco już wiedzą. Dla tych, co tą lekturą rozpoczynają uzupełnianie wiedzy, szczególnie z początku i pod koniec lektura może wydać się nieco chaotyczna. Na pewno warto ją docenić za szeroki obraz, za szerokie oddanie tego, jakie oddziaływanie miała ich muzyka na społeczeństwo, jak zmieniła postrzeganie życia przez młodzież w czasach, kiedy pozytywna energia była im tak bardzo potrzebna. Wtedy była to muzyka przełomowa, powiew zmiany, teraz to już coś klasycznego, kanonicznego, coś co każdy dobrze zna. Autor podkreśla jednak, że wszystko to stworzyli młodzi ludzie, kiedy zaczynali grać byli w okolicy 20stki, zatem ten szał, ta popularność, ten majątek, który zbili, to było coś na co niekoniecznie byli gotowi. Autor ukazuje plusy i minusy ich sławy, to, jak próbowali sobie z tym radzić, a gdy nabrali trochę doświadczenia, trochę życiowego rozumu, ich drogi musiały się rozejść. Przyznam, że mimo różnych momentów, różnych emocji, jakie wywołała we mnie tak lektura, to niezaprzeczalnie wzbudziła chęć, by dowiedzieć się o Beatlesach więcej i zobrazowała jak wielką sławą, jaki wielki wpływ na ludzi nawet do teraz ma ten zespół.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Poznańskim. 

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!