lipca 30, 2020

"Afrykański klucz" Iga Karst

"Afrykański klucz" Iga Karst

Autor: Iga Karst
Tytuł: Afrykański klucz
Cykl: Pensjonat Biały Dwór, tom 2
Data premiery: 05.03.2020
Wydawnictwo: Szara godzina
Liczba stron: 288
Gatunek: kryminał

Iga Karst należy do polskich pisarek, o których jest raczej cicho na polskim rynku książki. Ja na jej nazwisko wpadłam już jakiś czas temu przy okazji pierwszego tomu Pensjonatu Biały Dwór pt. „Zapach prawdy” – ta książka od jakiegoś roku (a może i dłużej) czekała na mojej półce na przeczytanie, najpierw wirtualnie, a później, przy okazji premiery drugiego tomu, dostałam ją w papierze. Niedawno w końcu udało mi się po nią sięgnąć i byłam z lektury naprawdę zadowolona (recenzja – klik!) – aż dziwiłam się, że nie mówi się o tym cyklu za często. Od razu też załapałam się za tom drugi pt. „Afrykański klucz”, który na rynku ukazał się około półtora roku po tomie pierwszym.

Fabuła tej książki rozpoczyna się od wyjazdu Elżbiety Budzanowskiej do Afryki – kobieta jest doświadczoną lekarką, od lat jeździ w to miejsce na zlecenie firmy farmaceutycznej – prowadzi dla nich badania, ale i przy okazji pomaga tamtejszej ludności. Krótko po przyjeździe do Polski Elżbieta umiera – nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyż była śmiertelnie chora, jednak po badaniu przez koronera okazuje się, że ktoś podał jej za dużą dawkę leku – czy było to zamierzone? Podejrzana jest jej córka, Magda, która prosi Anitę o pomoc prawną. Śledztwo prowadzi Michał Orski. Czy faktycznie ktoś zabił Elżbietę? Dlaczego?

Książka składa się z prologu, trzech tytułowanych części i epilogu. Części podzielone są na naprawdę krótkie rozdziały opatrzone miejscem akcji i datą. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie, rozdzielona jest pomiędzy głównych bohaterów. Styl poprawny, od strony językowej książka nie nastręcza trudności. Nawet problem z zapisem dialogów, o który czepiałam się przy tomie pierwszym, tu został już zażegnany.

Mimo tego jednak książka podobała mi się dużo mniej niż tom pierwszy. Po pierwsze nie spodobał mi się nowy zapis rozdziałów – miałam wrażenie, że są za krótkie, za mocno skaczą z miejsca w miejsce, akcja co chwilę przenosi się gdzie indziej, jednak nic specjalnie do fabuły nie wnosi. Może gdyby zatrzymała się w jednym miejscu na przynajmniej kilkanaście stron miałabym wrażenie ciągłości – tak było to dla mnie mocno fragmentaryczne i nieskładne.

Po drugie bohaterowie też nie byli specjalnie dopracowani. Anita i Michał, których znamy z tomu pierwszego, nie stali się tu czytelnikowi bliżsi – nie czuję, żebym poznała ich lepiej, wręcz momentami miałam wrażenie, że ich postępowanie nie zgadza się z charakterem jaki wykazali w tomie pierwszym. Raz są tu przedstawieni jako naprawdę początkująca para, raz prawie ze sobą mieszkają. Wnioskując po tym tomie – bohaterowie nie nadają się do związku, zdecydowanie lepiej idzie im, gdy są przedstawieni oddzielnie.
Co do bohaterów tego tomu, czyli głównie chodzi o Magdę, to też jest jakaś taka nijaka. Wiem że jest kosmetyczką, po rozwodzie przez co boi się nowych związków i że jej relacje z matką były trudne. I tyle. Nie jestem w stanie o niej wiele więcej powiedzieć.

Co do intrygi kryminalnej, to pomysł jest fajny. Jednak to tyle – przebieg fabuły już nie wydaje się przemyślany. Intryga tak naprawdę jest prosta, mam wrażenie, że autorka miała tylko ogólny pomysł, a książkę napisała na siłę – przez to te przeskoki, przez to dziwne niespójne zachowanie bohaterów. Nie wiem, wydaje mi się, że autorka po prostu tej książki nie czuła, przez co i mnie czytało się ją ciężko.

Ogólnie jestem tym tomem mocno rozczarowana. Tak jak tom pierwszy naprawdę mi się podobał, tak tu męczyłam się strasznie. Nie czułam żadnej więzi z bohaterami, fabuła mnie specjalnie też nie wciągnęła. Jedyne co mi się podobało to rozwiązanie zagadki, ale to jednak za mało, żebym mogła tę książkę uznać za choćby niezłą. Szkoda, ciężko mi uwierzyć, że te dwa tomy napisała ta sama osoba.

Moja ocena: 5/10

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina!


Książka dostępna jest też w abonamencie 

lipca 29, 2020

"Mroczne jezioro" Sarah Bailey

"Mroczne jezioro" Sarah Bailey

Autor: Sarah Bailey
Tytuł: Mroczne jezioro
Cykl: Gemma Woodstock, tom 1
Tłumaczenie: Joanna Sugiero
Data premiery: 29.01.2020
Wydawnictwo: Editio Black
Liczba stron: 472
Gatunek: thriller psychologiczny / kryminał

Sarah Bailey to australijska pisarka, a jej debiutem literackim jest właśnie „Mroczne jezioro”. Wcześniej autorka napisała kilka opowiadań, zawodowo związana jest z reklamą. Do tej pory na jej rodzimym rynku ukazały się trzy tomy serii o Gemmie Woodstock, pierwszy został przetłumaczony na kilka języków, wygrał kilka nagród i osiągnął status bestsellera w Australii, USA i Kanadzie.

Akcja powieści „Mroczne jezioro” toczy się w fikcyjnym australijskim miasteczku Smithson otoczonym przez góry i jezioro. Właśnie w tym jeziorze pewnego poranka znalezione zostają zwłoki młodej nauczycielki angielskiego Rosalind Ryan. Śledztwo przypada w udziale detektyw Gemmie Woodstock, młodej kobiecie, która jest bardzo szanowana na swoim posterunku. Gemma znała kiedyś Rosalind, dziewczyny były w tym samym wieku… Kobieta utrzymuje, że nie była to bliska znajomość, lecz czytelnik wie od początku, że w tej dawnej relacji kryje się jednak coś więcej… Co stało się z Rosalind? Jakie tajemnice skrywa jej śmierć, kto mógł skrzywdzić tak bardzo lubiana nauczycielkę? I co wydarzyło się między Gemmą a Rosalind w przeszłości?

Książka składa się z 78 krótkich rozdziałów, poprzedzonych jakby prologiem zatytułowanym „Teraz”, zakończona jest „Potem”. Każdy z rozdziałów opatrzony jest datą i godziną, niektóre z nich przenoszą się też o 10 lat wstecz, co oznaczone jest jako ‘wtedy’, ale nie ma tych rozdziałów za wiele. Narracja przedstawiona jest z punktu widzenia Gemmy w pierwszej osobie czasu teraźniejszego. Styl jest przyjemny, lektura nie nastręcza trudności.

Jako że książka przedstawiona jest z punktu widzenia Gemmy, to nie sposób nie odnieść się do tej postaci w pierwszej kolejności. Jest to bohaterka mocno skomplikowana, nie budząca specjalnie sympatii. Jej zachowanie momentami dosyć mnie denerwowało, jednak z drugiej strony od początku wiemy, że Gemma ma w sobie demony, które zakorzeniły się w niej już dosyć dawno, przez co jej zachowanie można jakoś sobie tłumaczyć. Na pewno nie jest to postać płaska, jest dosyć kontrowersyjna i wzbudza emocje. Na razie staram się nie przesądzać mojego zdania na jej temat, zobaczę jak rozwinie się w tomie drugim.

W książce życie prywatne Gemmy mocno ściera się, splata z tym zawodowym. Kobieta musi połączyć rolę matki, odnaleźć się w roli partnerki, a równocześnie skupiać na śledztwie, które jest bardzo skomplikowane i trudne. Gemma, mimo że pogubiona, to mocna postać - oby tylko dała radę w końcu poukładać sobie jakoś swoje życie prywatne, znaleźć spokój i balans pomiędzy nim a pracą.

Co do samej sprawy, to muszę przyznać, że jest dosyć fascynująca. Postać Rosalind skrywa w sobie jakieś tajemnice, które mogą, ale nie muszą wiązać się z wydarzeniami sprzed 10 lat. To kobieta dosyć zamknięta w sobie, o której tak naprawdę nikt z jej otoczenia za wiele nie wie. Im Gemma mocniej drąży, im dłużej poświęca postaci Rosalind czas, tym coraz dziwniejsze sprawy wychodzą na wierzch… Kim tak naprawdę była ta kobieta? Jak żyła, jakie miała plany i komu zaszła za skórę, że skończyła martwa w jeziorze?

Mimo że akcja toczy się niespiesznie, to książka wzbudza ciekawość. Grzebanie w każdym potencjalnym tropie, szukanie rozwiązania też ma swoje uroki, szczególnie kiedy tak ściśle przeplata się z całym życiem detektywa. Rozwiązanie zagadki jest jednak całkiem dynamiczne, na końcu faktycznie dużo się dzieje.

Jeśli chodzi o moje odczucia co do powieści, to ogólnie są raczej pozytywne. Było kilka momentów, które trochę mi nie pasowały, miałam mały problem z główną bohaterką, o czym już wspomniałam, ale ostatecznie jednak muszę stwierdzić, że jak na debiut, to ciekawa pozycja. Widzę potencjał, który mam nadzieję, że autorka rozwinęła w drugim tomie serii. Mam nadzieję, że okaże się, że faktycznie warto dać jej szansę.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Editio Black!

lipca 29, 2020

Wygraj "Życie za życie"! (rozwiązany)

Wygraj "Życie za życie"! (rozwiązany)

Dzisiaj swoją premierę ma kolejny ciekawy thriller psychologiczny wydany nakładem Wydawnictwa Filia Mroczna Strona. Tym razem jest to pierwsza książka autorki Alex Dahl, która ukazała się w naszym kraju. Ja jej lekturę mam jeszcze przed sobą, ale widziałam już kilka opinii na jej temat i muszę przyznać, że są naprawdę entuzjastyczne! Książka podobno mocno wciąga, czyta się ekspresowo, a poza ciekawą, trzymającą w napięciu intrygą, również skłania do refleksji na takie tematy jak przeszczep i dawstwo organów, a także depresja. 

W związku z tym konkursowe pytanie brzmi tak: 

Jak myślisz, dlaczego autorzy thrillerów często wplatają takie poważne i trudne tematy w swoje – gatunkowo rozrywkowe z założenia - powieści?

Jak zawsze proszę o w miarę krótkie odpowiedzi, które możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej – tym lepiej!


Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem oraz pod konkursowymi postami na FB i IG. 

  1. Konkurs trwa od 29 lipca do 3 sierpnia do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG kolejnego dnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę jedną, która moim zdaniem będzie najciekawsza.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


04.08 aktualizacja - rozwiązanie konkursu
Jak zawsze serdecznie dziękuję wszystkim uczestnikom za tak liczny udział w konkursie! Jednak zwycięzca może być tylko jeden, więc tym razem wygrywa:
IG: @jagieuo
Myślę, że poruszanie ważnych, nieraz ciężkich tematów to także zwiększanie świadomości społeczeństwa. Nieczęsto mamy okazję poznać kogoś na przykład po przeszczepie, pisanie o depresji, pokazywanie jak to wygląda "od środka" napewno ma wpływ na szerzenie wiedzy na ten temat, a dzięki temu można komuś pomóc. Myślę też, że poruszanie takich kwestii w książkach trochę "odkrywa" tematy tabu.
Gratulacje! 
Wszystkich uczestników oczywiście zapraszam do dalszego śledzenia bloga i moich profili społecznościowych - już teraz planuję dla Was kolejny konkurs! Szczegóły niebawem :)

lipca 25, 2020

"Zapach prawdy" Iga Karst

"Zapach prawdy" Iga Karst

Autor: Iga Karst
Tytuł: Zapach prawdy
Cykl: Pensjonat Biały Dwór, tom 1
Data premiery: 24.07.2018
Wydawnictwo: Szara godzina
Liczba stron: 384
Gatunek: kryminał

Od jakiegoś czasu bardzo dziwi mnie fakt, że o niektórych książkach prawie w ogóle w blogosferze nie słychać, mimo iż lektura jest naprawdę na dobrym poziomie. Wygląda na to, że przeważnie sięgamy po to, co ma głośną, szeroko zakrojoną akcję promocyjną, choć poziom jaki przedstawia sobą książka ostatecznie bywa wątpliwy… Sama często padam ofiarą takich promocji, jednak staram się sięgać też po książki te mniej znane. Tak też zrobiłam z serią kryminalną Igi Karst, której obydwa tomy trafiły do mnie przy okazji ostatniej jej premiery. O książkach autorki jakoś niewiele się mówi, a po lekturze pierwszego tomu naprawdę nie rozumiem dlaczego. To naprawdę dobry kryminał! Iga debiutowała w 2005 roku książką z cyklu o Panu Samochodziku, później napisała jeszcze takie dwie. Do tej pory poza tymi wydała jeszcze 7 powieści, z czego dwie ze wspomnianego cyklu o Pensjonacie Biały Dwór. „Zapach prawdy” premierę miał dwa lata temu.

Historia rozpoczyna się, gdy na komendzie w Sycowie, małej wiosce pod Wrocławiem, zjawia się Piotr Korczyński – mężczyzna chce zgłosić zaginięcie własnego ojca. Nikt nie miał z nim kontaktu od soboty – jest wtorek. Jego ojciec to poważanym profesor botaniki wykładający na Uniwersytecie Wrocławskim oraz właściciel firmy specjalizującej się w hodowli storczyków, człowiek zdrowy, miły i uprzejmy, więc jego zniknięcie wydaje się dziwne. Sprawą zajmuje się komisarz Michał Orski i aspirant Paulina Siedlecka. Chwilę później na komendę wpływa zawiadomienie o znalezienie zwłok w okolicznym lesie – to niestety prawdopodobnie ciało profesora... Kto chciał jego śmierci? Przecież nikt nie miał powodu by zabijać miłego starszego naukowca… Orski i Siedlecka mają przed sobą naprawdę trudne dochodzenie, a sprawy nie ułatwia fakt, że wnuk profesora i jego przyjaciółka z dzieciństwa, a zarazem kobieta, która zawiadomiła władze o zwłokach w lesie Anita Herbst postanawiają rozwiązać zagadkę na własną rękę… Kto z nich odkryje kim naprawdę jest morderca?

Książka składa się z prologu, 75 rozdziałów i epilogu. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, głównie obserwuje naprzemiennie Anitę i Michała. Styl powieści jest przyjemny i prosty, książkę czyta się bardzo dobrze. Jedyna moja uwaga tyczy się sposobu zapisu wypowiedzi bohaterów – w kilku miejscach zauważyłam, że nagromadziło się za dużo myślników (przykład: „- Jeżeli chodzi o żuchwę, to mam wiadomości od Romanowskiego – powiedział Michał. – Specjalnie zaczął od tego tematu. Miał wrażenie, że…” Tego ostatniego myślnika nie powinno tam być!), które wprowadzają czytelnika w błąd, co trochę utrudnia zrozumienie tekstu od razu. Na szczęście nie zdarzało się to bardzo często, więc jest to błąd, który da się przełknąć. Poza tym do stylu nie mam uwag, książkę czyta się dobrze i całkiem płynnie.

Co do postaci to zarówno Anita, jak i Michał przedstawiają sobą bardzo ciekawe historie. Michał kilka lat temu przeprowadził się do Sycowa z Wrocławia, a chwilę później zmarła jego żona, zostawiając go z małym synkiem. Teraz Michał musi dzielić opiekę nad dzieckiem z pracą, co przy jego fachu do łatwych nie należy. Mężczyzna jest dobrym śledczym, ma w sycowej komendzie spory autorytet.

Anita z kolei też jest po przejściach, choć nie do końca wiemy jakich… Na co dzień mieszka we Wrocławiu i pracuje w kancelarii ojca, teraz przyjechała w odwiedziny do swojej babci, do Pensjonatu Biały Dwór. Nie jest specjalnie rozrywkową kobietą, dla niej idealny wieczór to książka, wygodny fotel i kawa. Praca dla niej jest ważna, a gdy Sebastian, wnuk zamordowanego, prosi ją o pomoc w śledztwie, kobieta wie, że może tu wykorzystać swoje zawodowe umiejętności. Sama też jest ciekawa o co w tym wszystkim chodzi.

Prócz dwójki głównych bohaterów znajdziemy tu również grono ciekawych postaci pobocznych jak policjant Karol, pani prokurator czy asystentka profesora. Swoją drogą zarys postaci zamordowanego też jest bardzo interesujący – tu też kryje się ciekawa historia sięgająca wielu lat wstecz…

Muszę zaznaczyć, że w książce bardzo podobał mi się temat, wokół którego krąży cała historia. Profesor był zagorzałym botanikiem, fanem wszelakich orchidei – sporo na ten temat można się w książce dowiedzieć. Jako że również kocham rośliny i bardzo lubię ten gatunek kwiatów, to dla mnie lektura o ich hodowli, odmianach i innych ciekawostkach była naprawdę bardzo interesująca! Za ten pomysł naprawdę należą się brawa 😊

Podobało mi się też, że pewien wątek sięga wiele, wiele lat wstecz – jego rozwiązania należy szukać w czasach lekko powojennych, w całkiem innej rzeczywistości niż tej, w jakiej teraz żyjemy. To zdecydowanie nadaje lekturze smaczku i sprawia wręcz, że jest pełniejsza.

Co do samej akcji powieści, to jest w miarę spokojna, choć na ilość zaskoczeń nie można narzekać. Obydwa śledztwa toczą się niespiesznie, w sumie nie ma ich o co zaczepić. Razem z bohaterami próbujemy złapać zagadkę to z jednej, to z drugiej strony, jednak ciągle każda z nich wydaje się nietrafiona… Takie błądzenie po meandrach śledztwa również zyskało moją aprobatę.

Intryga powieści jest ciekawa, dobrze przemyślana. Na samym końcu miałam trochę wrażenie, że może za mocno nagle się gmatwa, ale możliwe, że to po prostu wynikało z mojego zmęczenia czytaniem – większą część książki czytałam naraz. Ogólnie jednak podobał mi się sposób jej poprowadzenia.

Podsumowując, „Zapach prawdy” zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Książkę czyta się dobrze i szybko, zagadka wciąga, a bohaterowie intrygują. Temat dla mnie był superciekawy, a na rozwiązanie na pewno nigdy sama bym nie wpadła. Bardzo się cieszę, że część drugą mam od razu pod ręką, już teraz zaczynam jego lekturę, więc kolejna recenzja tego cyklu pojawi się już niebawem!

Moja ocena: 7,5/10

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina!



Książka dostępna jest też w abonamencie 

lipca 24, 2020

"Raróg" Anna Sokalska

"Raróg" Anna Sokalska

Autor: Anna Sokalska
Tytuł: Raróg
Data premiery: 22.04.2020
Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 336
Gatunek: kryminał

O Annie Sokalskiej na polskim rynku książki zrobiło się dosyć głośno półtora roku temu, zimą 2019 roku, kiedy to ukazała się jej powieść „Wiedźma”, pierwszy tom cykl „Opowieści z Wieloświata” określany jako urban fantasy przesiąknięty dawnymi wierzeniami słowiańskimi. Do tej pory w ramach ukazały się jeszcze dwa tomy - ciepło przyjęte powieści pt. „Żertwa” i „Kuglarz”. Ja popatrywałam na nie z dużą ciekawością ze względu na element słowiański, ale i z niepewnością, bo przecież fantastyka to już nie mój gatunek literacki. Na szczęście autorka w końcu wyszła naprzeciw moim oczekiwaniom i napisała coś, do czego nie miałam wątpliwości – kryminał przesycony symboliką słowiańską i głębią psychologiczną. Oczywiście mowa o „Rarogu”, o którym chcę Wam dzisiaj opowiedzieć coś więcej.

Historia zaczyna się w roku 1985. Zamordowany zostaje boss lokalnej mafii, jego żona znika bez śladu, a 5letnia córka znajduje zwłoki ojca… 30 lat później dziewczyna nadal nosi w sobie traumy tamtego dnia. Teraz jednak jest policjantką, której głównym celem jest rozwiązanie zagadki sprzed 30 lat. Niestety właśnie sprawa się przedawnia, a Sonia nic więcej nie może z tym zrobić… legalnie, ale czy to powstrzyma ją przed kontynuowaniem poszukiwań czy może tylko wzmocni jej obsesję? Prócz prywatnego śledztwa kobieta musi się też zająć swoją pracą zawodową – właśnie znalezione zostały zwłoki młodej dziewczyny, mimo braku śladów, podejrzenie pada na gangstera, który przejął teren wpływów jej ojca… Dokąd zaprowadzą ją te sprawy?

Książka składa się z prologu i 28 rozdziałów, które są oznaczone datami. Całość podzielona jest na tytułowane 4 części, nawiązujące do słowiańskiej mitologii, a książkę zamyka posłowie od autorki, w którym kilka spraw czytelnikowi tłumaczy. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego, przedstawiona jest oczami głównej bohaterki – Soni. Styl jest ciekawy, inny niż w większości kryminałów – dużą uwagę zwraca na odczucia, zwidy, i słowiańskie nawiązania. Co istotne styl razem z przemianą autorki również się zmienia – na początku jest dosyć zwięzły, by na końcu wręcz się rozmyć, co ma być odwzorowaniem myśli bohaterki.

Sonia to postać ciekawa. Niespecjalnie dopuszcza do siebie uczucia, skupia się na celu. Mimo to jednak cały czas z tyłu głowy prześladują ją demony przeszłości, żądające wyjaśnienia ich spraw – nie, to nie jest metafora, Sonia po prostu czasami widuje duchy zmarłych. Ma częste obezwładniające bóle głowy, na które cały czas w kieszeni nosi magiczną tabletkę… Brzmi intrygująco, prawda? Przez sporą część powieści nie do końca wiadomo dlaczego Sonia ma zwidy, co zdecydowanie wzbudza w czytelniku dużą ciekawość. Poza dziwnymi zjawami wiemy, że kobieta nie całkiem umie ułożyć sobie życie. Co prawda związana jest z prokuratorem, jednak nie umie zdobyć się na kolejny krok, nie umie żyć, tak jak społeczeństwo od niej oczekuje. Naprawdę, naprawdę ciekawa postać. A przynajmniej do połowy książki, bo późniejszych jej wyborów nie rozumiem, a przynajmniej nie do końca. Ale to też może tak być powinno, w końcu Sonia po jakimś czasie też sama się gubi w meandrach swojej psychiki.

Oprócz ciekawej, nieszablonowej głównej bohaterki i fajnego oryginalnego stylu, ważne są tu nawiązania do mitologii słowiańskiej. Dla takiego laika w tym temacie jak ja, była to fascynująca lektura – poznałam wiele mitów, znaczeń, symboli i legend. Bardzo sprytnie są wplecione w fabułę, tak że raczej ciekawią i nadają książce smaku, a nie nużą czy nudzą.

Teraz przyjdźmy jednak do minusów. Po pierwsze intryga kryminalna – nie jest specjalnie zaskakująca, raczej gdzieś w połowie książki się rozmywa. Ja w sumie od samego początku obstawiłam pewne rozwiązanie zagadki i niestety okazało się, że trafiłam, co zdarzam mi się bardzo rzadko. Pod tym względem więc nie jestem usatysfakcjonowana.

Druga sprawa to ten zmieniający się styl. Oczywiście taki zabieg byłby na plus, gdyby sposób jego wykonania. Gdzieś tak po 2/3 książki zaczęło mi się ją naprawdę ciężko czytać, końcówkę przeczytałam raczej na siłę. Zabrakło mi tu wyczucia, i choć rozumiem zamysł autorki, to muszę przyznać, że zmęczyłam się tą ostatnią częścią książki, co raczej nie wpływa pozytywnie na moje odczucia. Nie umiałam się połapać, nie wiedziałam o co chodzi i nie widziałam w tym za dużego sensu.

Ogólnie dawno ocena książki nie nastręczyła mi tyle trudności. Początek „Raróg” ma rewelacyjny – część książki przesłuchałam w formie audiobooka i naprawdę czułam ekscytację – książka brzmiała całkiem inaczej niż wszystko kryminały, była intrygująca, tajemnicza i pełna nawiązań do mitologii słowiańskich – nieczęsto spotyka się takie książki. Jednak im dalej w fabułę, tym jakoś ta ekscytująca część się zatraca. W połowie zaczęła przypominać raczej zwyczajny gangsterski kryminał, koniec w ogóle ciężko jakkolwiek określić… Po prostu się zmęczyłam i zniechęciłam. Szkoda, bo gdyby pociągnąć ten styl z początku, utrzymać tajemniczość i trochę utrudnić zagadkę to mogłabym książkę ocenić naprawdę wysoko.

Moja ocena: 6/10

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Lira!


Książka dostępna jest też w abonamencie 

lipca 24, 2020

Book tour z "Kobietą na krawędzi"!

Book tour z "Kobietą na krawędzi"!

Od premiery "Kobiety na krawędzi" minął już ponad miesiąc. To przyjemny, lekki thriller psychologiczny, przy którym nie trzeba się specjalnie wysilać - to dobra lektura na dwa wieczory, gdy zmęczenie nie pozwala na sięgnięcie po poważniejsze książki. A przecież takich przyjemniaczków, książek dla czystej rozrywki też czasem potrzebujemy, prawda?
O moich wrażeniach z lektury możecie poczytać więcej tu - klik!, a dzisiaj, jako że na IG miałam od Was pozytywne odzew, przychodzę z propozycją book toura!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Znak w swoim poście. Będzie mi też bardzo miło jeśli wykorzystacie któryś z hastagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.com.  Kolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w niedzielę.
Książka ruszy w podróż w poniedziałek 27 lipca, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB.


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Book tour zorganizowany jest w ramach współpracy z Wydawnictwem Znak


Lista uczestników:
1. @anniapk opinia - klik!
2. @zaczytana_kasiaa opinia - klik!
3. @kaka_books opinia - klik!
4. @filizanka.relaksu (26.08-05.10) brak opinii
5. @lexyogechi  opinia - klik!
6. @katie.czyta 
7. @poczytaj_my opinia - klik!
8. @pazurek_czyta (16.12 - 14.02) brak opinii
9. @diversitylibrary opinia - klik!
10 @kasia_zelek_czyta opinia - klik!
11. @effka.be opinia - klik!
12. @przeczytajki opinia - klik!


lipca 23, 2020

"Jak czytać ludzi. Radzi Agent FBI" Robin Dreeke, Cameron Stauth

"Jak czytać ludzi. Radzi Agent FBI" Robin Dreeke, Cameron Stauth

Autor: Robin Dreeke, Cameron Stauth
Tytuł: Jak czytać ludzi. Radzi agent FBI
Cykl: Inwestuj w siebie
Tłumaczenie: Małgorzata Maruszkin
Data premiery: 25.03.2020
Wydawnictwo: Kompania Mediowa
Liczba stron: 288
Gatunek: poradnik

Wydawnictwo Kompania Mediowa znam z serii książek „Opowiem Ci o zbrodni” – dwóch zbiorów opowiadań, które powstały w towarzystwie programu telewizyjnego – w nim autorzy polskich kryminałów opowiadają o prawdziwych zbrodniach. O obydwu książkach pisałam tu na blogu, ich recenzje znajdziecie tu– klik, i tu – klik!.
Teraz Kompania Mediowa postanowiła zrobić coś całkiem innego – rozpoczęła cykl książek pt. „Inwestuj w siebie”. To poradniki dotyczące rozwoju osobistego, psychologii i finansów. Cel jest taki, by seria tworzyła komplementarny program samodoskonalenia dla współczesnego człowieka. Cykl otwiera książka Robina Dreeke i Caremona Stauth pt. „Jak czytać ludzi”. Ten pierwszy to były pracownik FBI, a nawet ktoś więcej – przez lata kierował Programem Analizy Behawioralnej w FBI. Opracował system sześciu sygnałów pozwalających przewidzieć zachowanie człowieka, którymi dzieli się z czytelnikiem w tej książce.

Zacznijmy może od strony wizualnej. Okładki całego cyklu będą miały dokładnie taką samą grafikę, jednak każda będzie w innym kolorze. Omawiana „Jak czytać ludzi” została wydrukowana w głębokim błękicie, który prezentuje się naprawdę ładnie. W środku książka też jest świetnie dopracowana – każda część została wyróżniona, każdy rozdział ozdobiony okładkową grafiką. Pod tym względem nie mogę nic książce zarzucić.

Jeśli chodzi zaś o treść, to całość podzielona jest na dwie części – pierwsza jest wprowadzająca, druga opisuje wspomniane już sześć sygnałów pozwalających przewidzieć zachowanie człowieka. Książkę zamyka posłowie oraz podziękowania. Całość składa się na 8 rozdziałów, każdy z nich zbudowany jest w podobny sposób – autor w każdym z nich odnosi się do swoich doświadczeń, opisuje jakieś wydarzenie z przeszłości i na jego podstawie prezentuje ogólne spostrzeżenia, które można odnieść do codziennych sytuacji. Każdy z rozdziałów zakończony jest podsumowaniem, w którym zapisane są skrótowo wszystkie najważniejsze informacje. Jest przejrzyście, jest porządek, przez co książkę czyta się łatwo i dobrze. Wiadomo gdzie szukać jakiej informacji.

Co do samej treści to myślę, że książka może się przydać tym, którzy pracują w jakiejś większej firmie – mają nad sobą szefa, swój zespół, mają przed sobą możliwości awansu. Autor często odnosi się do zachowania przełożonego i współpracowników, wypisuje niuanse, na które warto zwracać uwagę, by wiedzieć czego od ciebie każdy z nich oczekuje i jakie ma względem ciebie założenia.
Mnie, jako osoby pracującej na własny rachunek, bardziej interesowały ogóle spostrzeżenia. Muszę przyznać, że są one bardzo szerokie, trochę brakowało mi tu konkretów. Ogólnie z książki wyniosłam tyle, że należy pamiętać, że zaufanie a uczucia względem określonej osoby muszą pozostać oddzielone – można kogoś lubić, ale niekoniecznie ten ktoś zasługuje na zaufanie i odwrotnie. Na początku znajomości trzeba być miłym, uprzejmym i otwartym – dać kredyt zaufania i na tej postawie obserwować zachowanie nowo poznanej osoby. Autor daje też kilka wskazówek jak sprawić, by ta osoba czuła się przy nas bezpieczniej takich jak dać jej do zrozumienia, że może to być dłuższa znajomość, że się nim interesujesz i jesteś do jego dyspozycji. Po prostu warto być dobrym człowiekiem i dobrym obserwatorem - na spokojnie analizować zachowanie drugiej osoby – z jej gestów i wypowiedzi, z jej sposobu zachowania zawsze da się wiele wyczytać.

Co mi się podobało w tej książce to odniesienie autora do własnych przeżyć – dużo opowiada tu o 11 września – był wtedy na miejscu, w samym środku wydarzeń. To naprawdę fascynujące opowieści, czytałam o nich z wypiekami na twarzy.

Podsumowując, „Jak czytać ludzi” zawiera raczej ogólne informacje dotyczące zachowania i sposobu wypowiedzi ludzi – nic, czego nie wiedziałaby osoba choć trochę interesująca się psychologią. Książka jest ładna, dopracowana, zawiera ciekawe opowieści z życia agenta FBI i promuje uprzejme, acz lekko zdystansowane zachowanie względem innych ludzi. Mimo tego, że nie odkryłam w niej nic nowego, to czytałam ją z przyjemnością i dobrze było przypomnieć sobie kilka podstaw ludzkiego zachowania zebranych w jednym miejscu. Myślę, że dla osób pracujących w większych firmach książka powinna być bardziej przydatna niż dla tych pracujących bez szefa 😉

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kompania Mediowa!


Książka dostępna jest też w abonamencie 

lipca 22, 2020

Wygraj pakiet książek Cary Hunter! (rozwiązany)

Wygraj pakiet książek Cary Hunter! (rozwiązany)

Dzisiaj swoją premierę ma trzeci tom cyklu thrillerów psychologicznych brytyjskiej pisarki Cary Hunter o detektywie Adamie Fawley'u. O dwóch poprzednich częściach możecie znaleźć recenzje na tym blogu ("Kto porwał Daisy Maison?" - klik!, "Kto mieszka za ścianą?" - klik!), lektura najnowszej jeszcze przede mną, ale mam nadzieję, że będzie równie porywająca jak dwie wcześniejsze. Ja dwie pierwsze przyjęłam w audiobooków i słuchałam ich wręcz z wypiekami na twarzy - naprawdę ciężko się było od nich oderwać, szczególnie, że autorka lubi bawić się stylem - w fabułę zawsze wplata fragmenty przesłuchań, artykuły prasowe i tym podobne przerywniki.

Dzisiaj dla tych, którzy jeszcze nie spotkali się z tym cyklem mam niespodziankę! Możecie wygrać wszystkie trzy tomy serii w wersji papierowej! Przyznam, że nawet trochę Wam zazdroszczę, bo ja (jak widać na zdjęciu) na półce mam tylko trzeci tom :)

Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?
Napisz imię i nazwisko brytyjskiej autorki piszącej w gatunku thriller psychologiczny, której książki lubisz najbardziej. Swoją odpowiedź krótko uzasadnij.


Odpowiedzi możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej – tym lepiej!


Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem oraz pod konkursowymi postami na FB i IG. 

  1. Konkurs trwa od 22 do 27 lipca do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG kolejnego dnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę jedną, która moim zdaniem będzie najciekawsza.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!


28.08 aktualizacja - wyniki konkursu
I znowu muszę podziękować wszystkim uczestnikom za tak liczne zgłoszenia! Widzę, że nie tylko ja lubuję się w brytyjskich pisarkach thrillerów psychologicznych :) 
Ostatecznie zwycięzcą zostaje Karolina Hanc-Bobko (zgłoszenie z FB) - serdecznie gratulacje
Wszystkich pozostałych uczestników zachęcam do czujności - to nie koniec konkursów w tym miesiącu!
Moją ulubioną brytyjską autorką thrillerów jest zdecydowanie Jenny Blackhurst. Jej książki mają wszystko to, co powinien zawierać dobry thriller psychologiczny: ciekawą i wciągającą fabułę, zagadkę, która trzyma w niepewności do ostatnich stron, ale przede wszystkim dużą dawkę emocji. Dobry thriller psychologiczny przenosi nas nie tylko w centrum wydarzeń, ale i w środek umysłu postaci, dzięki czemu odczuwamy wszystkie emocje, które targają bohaterem: rosnące napięcie, strach, niepokój, niepewność, uciekający czas, bezradność, ale również ulgę czy radość. I takie właśnie są thrillery Jenny Blackhurst 💜

lipca 21, 2020

"Więzy krwi" Hanna Greń

"Więzy krwi" Hanna Greń

Autor: Hanna Greń
Tytuł: Więzy krwi
Cykl: Dioniza Remańska, tom 2
Data premiery: 06.05.2020
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 384
Gatunek: kryminał

Hanna Greń debiutowała na polskim rynku kryminalnym w 2014 roku. Z zawodu księgowa, jej mąż jest emerytowanym policjantem i pierwszym recenzentem jej książek. Dzięki temu autorka dobrze wie, jak wygląda środowisko policyjne od wewnątrz i dobrze odwzorowuje je w swoich powieściach. Do tej pory Greń wydała 11 książek, z czego dwie ostatnie należą do cyklu o byłej policjantce Dionizie Remańskiej. O tomie pierwszym pisałam wczoraj (recenzja –klik!), dzisiaj poświęćmy chwilę tomowi drugiemu pt. „Więzy krwi”.

Trzy miesiące temu w Świercznicy, miejscowości sąsiadującej ze Strzygomiem, została zgwałcona i zamordowana młoda przyjezdna dziewczyna. Policja stoi w miejscu, nie są w stanie rozwikłać tej sprawy, gdyż mieszkańcy Świercznicy nie chcą podzielić się z nimi żadnymi informacjami… Marcin Lipski, policjant, a aktualnie również tymczasowy komendant posterunku w Jodłowcu, znajomy Diony z wcześniejszej sprawy, w chwili gdy Dioza zdradza mu plany założenia biura detektywistycznego razem z jej ojczymem, wpada na pomysł zlecenia jej prywatnego śledztwa. Diona ma za zadanie dowiedzieć się od mieszkańców wioski co dziewczyna tam robiła i czy miała jakiś wrogów. W dniu wyjazdu dołącza do niej młoda policjantka, kuzynka Marcina – Jemina, by pomóc jej w sprawie. Czy kobiety odkryją co stało się z zamordowaną mimo że nie udało się to policji? Czego dziewczyna szukała w tak małej miejscowości? Listopad to raczej nie jest urlopowa pora…

Książka składa się z prologu, 10 tytułowanych rozdziałów i epilogu. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, głównie podąża za Dioną. Styl powieści jest lekki, książkę czyta się szybko i przyjemnie, bez żadnych trudności. W pierwszym tomie bardzo podobał mi się humor wpleciony w dialogi, tu było go trochę mniej, co jednak nie wpłynęło niekorzystnie na lekturę – mam wrażenie, że ten tom po prostu porusza poważniejsze, mroczniejsze tematy, które raczej nie sprzyjają żartom…

W tym tomie Dioniza dostaje przymusową partnerkę – w przeciwieństwie do tomu pierwszego, w którym prowadziła samodzielne śledztwo, tu musi współpracować z młodą dziewczyną, która jak się okazuje nie jest tak inteligentna jak sama o sobie myśli. Sytuacja jest o tyle dziwna, że Marcin kazał Ince, by to ona się z nim kontaktowała – lepiej by Diona do niego nie dzwoniła, w końcu nie ma uprawnień, by mieszać się w tą sprawę, co, gdyby wyszło, mogłoby sprawdzić kłopoty na Marcina. Przez brak kontaktu z policjantem, niemożnością jakiejkolwiek weryfikacji doniesień sąsiadów, Diona powoli zaczyna odczuwać zdenerwowanie i frustrację… Inka jest postacią frapującą, czytelnik nie wie o co jej chodzi, przez co lektura jest ciekawa i wciągająca.
Oczywiście, jak to w seriach bywa, i ten tom ma wielu bohaterów, którzy zostali stworzeni tylko na jego potrzeby. Świetną postacią jest pani Pelagia, u której kobiety nocują, a która po cichu pomaga im w śledztwie. Dostajemy tu też grono bogatszych bohaterów, którzy rządzą miasteczkiem, a którymi interesowała się zamordowana… Czy mają z zabójstwem jakieś powiązania?

Jak pisałam, ten tom porusza poważniejsze tematy. Pomijając już samo morderstwo i gwałt, sporo znajdziemy tu też o samej pracy w policji – w końcu dowiadujemy się dlaczego Diona odeszła z pracy i dlaczego kategorycznie nie chce tam wracać. Postać Gredtkego, byłego milicjanta, również mocno ten temat rozwija.
„Policja nie jest warta tego, żeby tracić dla niej czas, który można spożytkować inaczej. Tak samo ojczyzna. Okazała się, że ona jest tylko pustym słowem, wykorzystywanym przez władze do ogłupiania narodu.”
Jak sam tytuł wskazuje znajdziemy tu też trochę refleksji na temat więzów rodzinnych. Co czego zobowiązują, jak naprawdę są ważne i jak postrzega je społeczeństwo. Nie chcę zdradzać tu za wiele, zaznaczę tylko, że temat więzów rodzinnych poruszany tu jest na kilka sposobów. Każdy z nich jest ciekawy.

Co do intrygi kryminalnej, to oczywiście znowu sama na takie rozwiązanie zagadki bym nie wpadła. Tak jak w tomie pierwszym, taki i tu, sprawa toczy się w całkiem innym kierunku niż można by przypuszczać. Tu mam jednak jedną uwagę – miałam wrażenie, że Diona i Inka bardzo długo nie potrafią wpaść na trop, dlaczego dziewczyna pojawiła się w miasteczku, kiedy ja wiedziałam to już od razu, a po tropach zostawionych przez autorkę, myślę, że każdy się tego szybko domyśli. To jedyna rzecz, która troszkę mnie tu denerwowała – wiem, że Inka specjalnie inteligentna nie jest, ale Diona powinna wpaść na to od samego początku 😉

Ogólnie książkę czytało mi się bardzo dobrze. Miałam wrażenie, że ten tom jest poważniejszy i mroczniejszy od pierwszego, ale lekkie pióro autorki jego ciężkość równoważy. Ten tom coś ze sobą niesie, zawiera w sobie kilka refleksji, co według mnie podnosi jego rangę względem „Wioski kłamców”. Jestem z lektury zadowolona i na pewno będę chciała przeczytać kolejną książkę autorki – mam nadzieję, że będzie to kontynuacja losów Diony, bo już teraz dosyć zżyłam się z bohaterami.

Moja ocena: 7,5/10

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona!


Książka dostępna jest też w abonamencie 

lipca 20, 2020

"Wioska kłamców" Hanna Greń

"Wioska kłamców" Hanna Greń

Autor: Hanna Greń
Tytuł: Wioska kłamców
Cykl: Dioniza Remańska, tom 1
Data premiery: 29.01.2020
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 336
Gatunek: kryminał

Na kryminały Hanny Greń patrzyłam od dawna. Autorka debiutowała w 2014 roku i od tego czasu wydała aż 11 książek składających się na cztery cykle kryminalne. Dopiero jednak teraz, przy okazji premiery drugiego tomu jej najnowszego cyklu o byłej policjantce Diniozie Remańskiej, nadarzyła mi się okazja, by w końcu rozpocząć przygodę z jej twórczością. I jakże cieszę się, że w końcu to zrobiłam! Jednym ciągiem w ciągu dwóch dni przeczytałam obydwa tomy cyklu i już nie mogę doczekać się kolejnego – to naprawdę bardzo przyjemne kryminały!

Akcja pierwszego tomu toczy się głównie w Strzygomiu, malutkiej wiosce, gdzie wszyscy dookoła się znają. To właśnie tytułowa Wioska Kłamców. Skąd nazwa? Z miejscowością wiąże się pewna stara, dosyć niepokojąca legenda… I właśnie tam dwa lata temu doszło do morderstwa. Ofiarą padł biologiczny ojciec Dionizy, komendant tamtejszego posterunku policji. Mordercy szybko zostali złapani i osądzeni, problem w tym, że nie tylko sąsiedzi nie wierzą w ich winę – Diona też uważa, że mężczyźni mogą być niewinni. Jako że kobieta niedawno odeszła z policji i rozwiodła się z mężem, to nic ją w mieście nie trzyma – wyrusza więc do Strzygomia, by rozwiązać tajemnicę morderstwa swojego ojca i oczyścić imię niesprawiedliwie skazanych… Co Diona zastanie na miejscu? Czy faktycznie mężczyźni są niewinni? A jeśli tak, to dlaczego ich ktoś wrobił?

Książka składa się z prologu, dziesięciu tytułowanych rozdziałów i epilogu. Narracja prowadzona jest trzeciej osobie czasu przeszłego, głównie skupia się na obserwacji poczynań Dionizy. Styl powieści jest bardzo lekki i przyjemny, dosyć potoczny, nie wymaga od czytelnika żadnego wysiłku. Co dodaje lekturze atrakcyjności to humor w niej zawarty – najczęściej przejawia się w dialogach – może nie jest specjalnie wyszukany, raczej prosty i bezpośredni, ale sprawia, że książkę czyta się naprawdę bardzo przyjemnie.

Co mnie zaskoczyło w tej powieści, to główna bohaterka. Po pierwsze czytając opis o ‘byłej policjantce’ spodziewałam się kobiety w średnim wieku – nic bardziej mylnego, Diona jest przed trzydziestką, odeszła z pracy z zupełnie innego powodu niż emerytura czy wypalenie zawodowe. To inteligentna, ale trochę narwana dziewczyna, myślę, że autorka dobrze oddała jej charakter względem wieku – ma już na tyle doświadczenia, że prowadzi rzetelne, konkretne samodzielne śledztwo, ale też zdarza się jej coś czasem głupio powiedzieć czy zareagować emocjonalnie. Nie wiem czy w prawdziwym życiu polubiłabym się z taką osobą jak Diona, ale na główną postać powieści świetnie się nadaje 😊
Na pewno na plus trzeba też zapisać miejsce akcji – fikcyjna wioska Strzygom, owiana mgiełką tajemnicy, w niejakim oddaleniu od innych miejscowości, pełna dawnych wierzeń i ciekawych legend… Bardzo klimatyczne miejsce, czytałam o nim z wielką przyjemnością!

Oczywiście książka nie byłaby kryminałem bez intrygi kryminalnej – ta, mimo lekkości całości, do tych najprostszych nie należy, a i autorka sprytnie tak manipuluje dowodami, że nie sposób domyśleć się rozwiązania – na pewno wyprowadzi Was w pole! 😉Od początku powieści Greń gdzieś tam pozostawia prawie niezauważalne tropy, który układają się w całość po zakończeniu lektury. Jestem tą intrygą usatysfakcjonowana, dałam się konkretnie zmylić!

Podsumowując, „Wioska kłamców” to lekki kryminał nieepatujący brutalnością, gdzie liczy się dobra intryga i ludzie w nią zaangażowani. Ważne jest miejsce, odosobnione, mroczne, nasączoną dawnymi wierzeniami. Sporo książka też zyskuje dzięki bardzo przyjemnemu stylowi autorki – jest prosto, język potoczny, zwyczajny, ale pełny humoru, tak że kilka razy się na tym bądź co bądź kryminałem śmiałam. Jestem zadowolona i na pewno wpisuję autorkę na listę moich stałych autorów do czytania!

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona!



Książka dostępna jest też w abonamencie 

lipca 17, 2020

"Kobieta na krawędzi" Samantha M. Bailey

"Kobieta na krawędzi" Samantha M. Bailey

Autor: Samantha M. Bailey
Tytuł: Kobieta na krawędzi
Tłumaczenie: Mieczysław Godyń
Data premiery: 17.06.2020
Wydawnictwo: Chilli Books
Liczba stron: 320
Gatunek: thriller psychologiczny

„Kobieta na krawędzi” to pierwsza książka Samanthy M. Bailey, która została wydana. Wcześniej autorka napisała aż 4 powieści, w różnych gatunkach literackich, ale te niestety nie spotkały się z zielonym światłem od wydawcy. Dopiero po latach pisania do szuflady autorka wpadła na pomysł napisania tego thrillera i dzięki temu odniosła sukces – książka zdobyła listy bestsellerów i została przetłumaczona na siedem języków, w tym polski. U nas też zbiera bardzo pozytywne opinie, więc do lektury siadałam z entuzjazmem. Czy faktycznie okazała się tak dobra jak mówią?
Samantha M. Bailey jest w trakcie przygotowywania swojego drugiego thrillera, niestety przez pandemię jego data premiery jeszcze nie jest znana.

„Kobieta na krawędzi” zaczyna się w momencie, gdy na peronie metra spotykają się dwie kobiety – Morgan, pracownica społeczna, która jakiś czas temu przeżyła wielką osobistą tragedię i Nicole, świeża matka. Nicole nie wygląda dobrze, ewidentnie się czegoś boi. Mówi niewiele, prosi tylko Morgan by zaopiekowała się jej córką, wpycha dziecko w jej ręce i skacze pod nadjeżdżający pociąg… Morgan jest w szoku, nie wie skąd Nicole ją znała – szybko okazuje się, że kobieta nie oddała dziecka byle komu, to Morgan była jej celem. Dlaczego? I jak to się stało, że odnosząca sukcesy, posiadająca własną firmę Nicole nagle przemieniła się w przemęczoną, przerażoną i ogarniętą paranoją kobietę? A może jej strach miał swoje wytłumaczenie? Co takiego stało się w życiu Nicole, że była tak przerażona, że odebrała sobie życie?

Książka składa się z 37 rozdziałów, które podzielone są naprzemiennie na te dotyczące Morgan i te dotyczące Nicole. Te pierwsze prowadzone są w pierwszoosobowej narracji czasu teraźniejszego i tego czasu właśnie dotyczą – toczą się po wypadku na peronie. Rozdziały opowiadające o Nicole dotyczą krótkiego okresu przed jej samobójstwem i przedstawione są w trzeciej osobie czasu przeszłego. Styl jest przyjemny, książkę czyta się lekko i nie trzeba się specjalnie nad nią wysilać. Nie mam jej pod względem językowym nic do zarzucenia.
„Nauczyłam się, że dobrzy ludzie nie zawsze rozpoznają zło, bo go nie rozumieją.”
„Kobieta na krawędzi” to thriller opowiadający o dwóch różnych kobietach. Morgan od kiedy pamięta chciała po prostu mieć rodzinę – niestety jej mąż Ryan nigdy nie zgodził się na dziecko. Teraz kiedy go już nie ma, a wszyscy znajomi, a nawet jej własna rodzina się od niej odwrócili, kobieta jest podłamana i nie za bardzo wie co ma ze sobą zrobić. Dlatego od razu po wypadku Nicole mocno angażuje się w tą sprawę, wręcz ogarnia ją obsesja by samej wyjaśnić co tak naprawdę się tam wydarzyło….
Nicole z kolei to kobieta sukcesu. Ma kochającego męża, piękny duży dom, własną świetnie prosperującą firmę. Dziecka nigdy nie planowała, pewna tragedia, którą przeżyła w przeszłości spowodowała, że wątpiła w swoje umiejętności jako matka. Jednak gdy okazało się, że jest w ciąży postanowiła, że jest w stanie podołać zadaniu – w końcu ma wszystko czego dziecku trzeba, prawda? Jednak na chwilę przed porodem dopadają się demony z przeszłości, ktoś, kto został wtedy przez nią skrzywdzony, mocno o sobie przypomina i zaczyna poddawać w wątpliwość umiejętność Nicole do zaopiekowania się dzieckiem… Co z tego wyniknie? No cóż, to akurat wiemy od początku, jednak co takiego się wydarzyło, co pchnęło Nicole do decyzji o samobójstwie i opuszczeniu swojej małej córeczki?

Książka porusza sporo tematów dotyczących macierzyństwa, pragnienia posiadania rodziny i lęków się z tym wiążących. Najważniejszym jednak jest tu opis depresji poporodowej, przedstawienie lekkiej psychozy, w którą wpada bohaterka, a z której nikt nie potrafi jej wyciągnąć. Jak sama autorka w jednym z wywiadów wskazuje, temat depresji poporodowej podjęła dlatego iż ciągle za mało się o niej pisze, ciągle za mało ludzi uświadamia sobie powagę problemu, nie zauważa w swoim otoczeniu matek, które mogą na nią cierpieć. Książka na zatem za zadanie uczulać otoczenie na oznaki tej choroby, jak smutek, strach, brak chęci, a także uświadamiać kobietom, że to po prostu choroba, z którą trzeba walczyć, którą można wyleczyć.
„Myślę, że po to są przyjaciele: żeby jeden drugiemu pomagał oddychać.”
Co do samej akcji, to jest poprowadzona poprawnie. Sporo się dzieje, rozdziały dotyczące Morgan są bardziej dynamiczne, niż te opisujące doświadczenia Nicole, chociaż to właśnie te drugie mocniej mnie interesowały. Jest to jednak jeden z tych thrillerów, które niespecjalnie czytelnika zaskakują, a rozwiązania zagadki można domyśleć się na samym początku książki. Nic nowego, nic co mogłoby mnie zachwycić tutaj nie znalazłam.

Ogólnie książkę czyta się dobrze, to taki lekki, dosyć oczywisty thriller, po który można sięgnąć w wolnej chwili w celach całkowicie rozrywkowych. Mam jednak mały problem z jego oceną – jako że jest to thriller, to powinnam czuć jakieś napięcie związane z zagadką, a tego tu mi zabrakło. Wszystkie zastosowane rozwiązania fabularne są bezpieczne i dosyć przewidywalne. Niby wszystko jest w porządku, jednak bez specjalnych emocji. Może jednak powinnam nie osądzać tak ostro i wziąć pod uwagę, że jest to debiut? Chyba tak, myślę że ten ocenię z pewnym kredytem zaufania i zobaczę jak wypadnie druga książka autorki.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Chilli Books!



lipca 16, 2020

"Blizna" Auður Ava Ólafsdóttir

"Blizna" Auður Ava Ólafsdóttir

Autor: Auður Ava Ólafsdóttir
Tytuł: Blizna
Cykl: Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
Tłumaczenie: Jacek Godek
Data premiery: 06.05.2020
Wydawnictwo: Poznańskie
Liczba stron: 216
Gatunek: literatura piękna

Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich, do której zalicza się „Blizna”, to jedna z czołowych serii Wydawnictwa Poznańskiego. Jej początki sięgają 1956 roku – do 1990 wydane zostało ponad 150 tytułów najlepszych skandynawskich pisarzy. W 2018 roku, po niecałych 30 latach przerwy, seria został wznowiona w nowej szacie graficznej, jednak jej punkt rozpoznawczy pozostał – statek na okładce. Na ten moment nowa seria liczy 8 tytułów, dziewiąty jest już zapowiedziany na początek września.
Ja na swojej półce na razie mam tylko trzy tytuły z tej serii, jednak bardzo chcę ją uzupełnić. Po lekturze „Blizny” jestem przekonana, że warto!

A co o samej autorce? Auður Ava Ólafsdóttir to islandzka pisarka, która debiutowała w roku 1998. Na swoim koncie ma już kilka tytułów, „Blizna” na ten moment jest jej przedostatnią powieścią. Znana jest z tego, że skupia się na małych, codziennych szczegółach życia i przygląda się im z mikroskopową uważnością.

„Blizna” w oryginale ukazała się w 2016 i zdobyła szereg skandynawskich nagród. To powieść niewielka rozmiarem, ale wielka treścią. Jej bohater – Jonas Ebeneser za kilka tygodni ma obchodzić swoje 50 urodziny. Jest rozwiedziony, właśnie dowiedział się, że jego córka tak naprawdę nie jest jego, jego matka cierpi na demencję, niespecjalnie ma też przyjaciół… Nie widzi żadnego celu w swoim życiu, więc sprzedaje swoją firmę i zamierza popełnić samobójstwo. By nie narażać swojej-nieswojej córki na traumę znalezienia jego ciała, kupuje bilet, pakuje dwie koszule i wiertarkę (w końcu możliwe, że będzie musiał przykręcić hak na sznur…) i wyjeżdża do pobliskiego kraju, w którym dopiero co zakończyła się wojna. Tyle tam śmierci, że jego przecież nie zrobi różnicy…. Ale czy faktycznie tak będzie? A może to tam Jonas znajdzie coś, dlaczego warto żyć?
„Moje nieszczęście jest w najlepszym przypadku idiotyczne w obliczu tych ruin i kurzu za oknem.”
Książka podzielona jest na dwie części – Ciało i Bliznę. Otwiera ją fragment określony datą, tak samo też się zamyka. Pomiędzy dostajemy tekst podzielony na fragmenty przez coś, co można określić tytułami – to krótkie wyrażenia, jakby cytaty określające kolejny fragment. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego przez Jonasa. Styl, tak jak rozłożenie tekstu, jest taki trochę wyrywkowy, fragmentaryczny, tak że warto książkę czytać dłuższym ciągiem, by docenić jej piękno. Narracja powieści skupia się na zwyczajnych codziennych sprawach i dzięki nim, dzięki koncentracji na nich dochodzi do głębokich, acz prostych myśli, które określają sens istnienia.

W „Bliźnie” najważniejsza jest perspektywa. Książka ukazuje, jak (że tak się kolokwialnie wyrażę) punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. W normalnym świecie Jonasa mężczyzna nie czuje się nikomu potrzebny, czuje, że nic nie znaczy, świat bez niego nie będzie inny niż jest teraz. Dopiero kiedy zmienia swój punkt siedzenia – wyjeżdża do kraju, gdzie wojna dokonała tak wielu zniszczeń, gdzie ludzie nie mają co jeść, gdzie mieszkać, gdzie każda para rąk gotowych do pomocy się liczy, zaczyna postrzegać swoją wagę życia inaczej. Tu może coś zmienić, tu jest potrzebny, tu ma jakiś cel. Tu może swoje umiejętności złotej rączki wykorzystać tak, że odmieni innym życie na lepsze. Czy tego właśnie w życiu trzeba? Świadomości, że coś znaczę, że istnienie ma sens? A jeśli nie ma, to czy warto szukać go w innym miejscu?
„W kraju ogarniętym śmiercią jakoś nie czuć potrzeby umierania.”
Prócz poszukiwania sensu i celu życia dla mnie istotne było tu też przedstawienie perspektywy z puntu ludzi, którzy doświadczyli wojny. Tu każdy jest okaleczony w ten czy inny sposób, rzeczy, których nie doceniamy na co dzień, tutaj są na wagę złota. Kto normalnie funkcjonujący i żyjący we współczesnym świecie budzi się z myślą, że na szczęście ma gdzie mieszkać? Że ma co jeść, że jego życiu i życiu jego najbliższych nie zagraża bezpośrednie niebezpieczeństwo?  Książka przypomina jak wiele codziennie mamy – powinniśmy być za to wdzięczni.
„W kraju wojny i kurzu zwierzęta także doznają uszczerbków: pies skacze na trzech łapach, kot ma jedno oko, ptaki po jednej nodze.”
Jak zawsze przy książkach z literatury pięknej mam problem z wyrażeniem tego co niesie ta opowieść. To książka mądra i piękna, przypominająca o tym co w życiu ważne, zastanawiająca się nad sensem istnienia. Pięknie napisana, pięknie wydana. Jestem nią zachwycona. Musze nadrobić pozostałe tytuły z tej serii.

Moja ocena: 8,5/10

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu!

Książka dostępna jest też w abonamencie