stycznia 18, 2022

Book tour z "Południcą" zakończony!

Book tour z "Południcą" zakończony!

 

W roku 2021 miałam przyjemność po raz pierwszy zapoznać się z kryminalną stroną literatury czeskiej, która od razu spodobała mi się na tyle, że trafiła do mojego podsumowania rocznego w kategorii Odkrycie Roku. Jednym z pierwszych czeskich kryminałów, po jakie za namową Wydawnictwa Afera sięgnęłam i pierwszym, jaki ukazał się pod moim patronatem, była "Południca" Jiříego Březiny. Książka jest częścią serii, dokładnie tomem drugim, jednak wydarzenia, które przedstawia chronologicznie są pierwsze, więc spokojnie można ją traktować jako powieść osobną. Zrobiłam tak ja, a także uczestnicy book touru, który ruszył w połowie kwietnia, dokładnie 17 kwietnia. I tak "Południca" zwiedziła Polskę, przeszła przez 13 par rąk i po 164 dniach wróciła do mnie. Jej podróż możemy prześledzić na mapce, na której uczestnicy zaznaczali jej kolejne przystanki:


Książka wróciła w stanie idealnym, aż trudno uwierzyć, że czytało ją kilkanaście osób! Poza lekko zagiętym jednym rogiem okładki, książka nie nosi śladów użytkowania. Uczestnikom więc należą się szczególne podziękowania za poszanowanie egzemplarza, a Wydawnictwu gratulacje tak solidnego wydania, mimo że to przecież miękka oprawa!


Oczywiście egzemplarz książki był specjalnie przeznaczony na tę czytelniczą akcję, a czytelnicy nie musieli obawiać się po nim pisać. Mimo mi poinformować, że wszyscy zostawili po sobie ślad w miejscu do tego przeznaczonym:


A także chętnie korzystali też z kolorowych karteczek do zaznaczania, w które zaopatrzyłam ten egzemplarz na początku akcji:


Trochę słabiej było jednak z zostawianiem komentarzy na bieżąco w czasie lektury. Tak naprawdę po przekartkowaniu książki znalazłam tylko jeden nieśmiały komentarz napisany ołówkiem. Za to jakże wymowny!


Jak zawsze uczestnicy book toura w zamian za możliwość lektury i udziału w akcji zobowiązani byli do wystawienia książce opinii. Z ogromną przyjemnością mogę ogłosić, że wszyscy z zadania się wywiązali! Dostaliśmy 12 opinii opublikowanych na Instagramie i jedną recenzję na blogu. Zdecydowana większość (a może nawet wszyscy?) uczestników przyznała, że była to ich pierwsza styczność z czeskim kryminałem i aż 11 opinii okazało się pozytywnych! Dwie uczestniczki przyznały, że trochę się nudziły ze względu na nieskomplikowaną zagadkę i mało rozwinięte wątki fabularne. Poniżej zamieszczam kilka cytatów z opinii uczestników:

"Południca", czyli moje pierwsze spotkanie z czeskim kryminałem i to bardzo udane!
Książka może nie jest imponujących rozmiarów (ledwo 250 stron), ale tyle w zupełności wystarczyło, żeby wykreować naprawdę ciekawą historię. @z_ksiazka_mi_po_drodze

Finał tej książki jest naprawdę smutny, aż chciało mi się płakać. Dawno nie czytałam kryminału, który aż tak mnie poruszył.  @zainspirowani94

Dobrze skonstruowany kryminał, w klasycznym stylu, z wyrazistymi bohaterami. Szybko się czyta. To niezła rozrywka na leniwe letnie popołudnie. @pasjola_ksiazkowa

Nie spodziewałam się jednak, że to będzie książka na dwa wieczory! I nie chodzi tu nawet o fabułę co o styl pisania autora. Określić go lekkim to zdecydowanie za mało. Przez tę książkę po prostu się płynie... @ksiazka.pod.nosem

A poniżej zamieszczam pełną listę uczestników z linkami do ich opinii:
1. @z_ksiazka_mi_po_drodze opinia - klik!
2. @maniaczka_ksiazek opinia - klik!
3. @mamazaczytana opinia - klik!
4. @layla88xoxo opinia - klik!
5. @zainspirowani94 opinia - klik!
6. @jaktonieczytasz opinia - klik!
7. @miedzyksiazkami opinia - klik!
8. @pasjola_ksiazkowa opinia - klik!
9. @books_coffee.cats opinia - klik!
10. @ksiazka.pod.nosem opinia - klik!
11. @kaaluusjaa opinia - klik!
12. @effka.be opinia - klik!
13. @adziktworzy recenzja - klik!

Na koniec trochę statystyk! Książka w trasie spędziła 164 dni, czyli 5 miesięcy i 11 dni. Przeszła przez 13 par rąk, czyli średnio na jednego uczestnika przypadło niecałe 13 dni. To potwierdza to, co większość uczestników pisała w swoich opiniach - książkę czyta się naprawdę szybko, gdyż uczestnicy na lekturę mieli 14 dni, a jak widać większość wyrabiała się przed czasem! Ogromnie dziękuję za tę terminowość! 
Na koniec podziękowania ogólne - za udział, za opinie, za zdjęcia i przyjemną atmosferę, w której nam ta akcja przebiegła! Mam nadzieję, że "Południca" będzie dla uczestników tej akcji początkiem udanej przygody z czeskim kryminałem, tak jak stało się to w moim przypadku 😊


Book tour zorganizowałam w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Afera.

stycznia 17, 2022

"Niewybaczalne" Izabela Janiszewska

"Niewybaczalne" Izabela Janiszewska

 

Autor: Izabela Janiszewska
Tytuł: Niewybaczalne
Data premiery: 13.10.2021
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 416
Gatunek: thriller / kryminał
 
Izabela Janiszewska na polskiej scenie kryminalnej pojawiła się niedawno, bo w roku 2020 z pierwszą częścią trylogii pt. „Wrzask”. Razem z kolejnymi tomami autorka podbiła serca czytelników, a prawa do ekranizacji serii zostały sprzedane naprawdę szybko. Recenzje wszystkich trzech części znajdziecie również na moim blogu – w skrócie książki mi się podobały, choć nie wzbudziły wielkiego zachwytu. Moim zdaniem to właśnie książką „Niewybaczalne” Janiszewska pokazała tak naprawdę na co ją stać. Wnioskując po tej książce, mogą założyć, że jej nazwisko może zostać jednym z tych topowych, najlepszych polskich nazwisk kryminalnych, jakich mamy, o ile oczywiście autorka będzie doskonalić tę stronę, jaką pokazała nam w „Niewybaczalne”.
 
Książka opiera się na historii Zuzanny, 30letniej kobiety, dziennikarki po przejściach. Aktualnie Zuzanna znajduje się w dołku życiowym, a wiadomość o śmierci jej ojca tylko to przygnębienie pogłębia. Kiedy z tęsknoty udaje się do jego mieszkania i w napadzie szału demoluje jeden z pokoi odkrywa, że jej ojciec miał tajemnicę. Tajemnicę, która dotyczyła jej samej i której utrzymanie znacząco wpłynęło na jej życie. A przecież zawsze powtarzał, że „prawda daje nam szansę, a kłamstwo nie zostawia nam wyboru.” Czy to nie hipokryzja? Jeśli ukrył przed nią tak ważną dla jej tożsamości sprawę, to w czym jeszcze kłamał? By odkryć o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi i jak głęboko sięga ta tajemnica, Zuza musi wrócić do miejsca, w którym się urodziła. Do miejsca, w którym 25 lat temu doszło do niewysłowionej tragedii, a która jest nierozerwalnie związana z tajemnicą jej ojca…
„Wyobrażać sobie a przeżyć coś strasznego to dwie zupełnie inne rzeczy. Większość ludzi przez całe życie zamartwia się kwestiami, które naprawdę ich nie dotyczą. Snują czarne wizje przyszłych spraw, jakby to miało dać złudzenie nikłej kontroli nad rzeczywistością. Tylko że gdy dostajesz obuchem w głowę, nigdy nie jesteś na to przygotowany, a los bardzo dba o to, by uderzać w najmniej oczekiwanym momencie.”
Książka składa się z prologu nazwanym ‘tamta noc’ i nienumerowanych rozdziałów naprzemiennie toczących się w 2015 roku oraz w 1990 roku. Czasy współczesne przedstawione są w narracji pierwszoosobowej czasu przeszłego z perspektywy Zuzanny, a wydarzenia sprzed 25 lat w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego przez kilka zamieszanych w tę tragedię bohaterów. Styl powieści jest uzależniony od narracji – ten sprzed 25 lat wydaje się bardziej rzeczowy, ten z perspektywy Zuzanny jest mocniej skupiony na obrazowaniu emocji. Te drugie fragmenty właśnie zachwyciły mnie językiem, spokojnym rytmem i trafnością uwag. Dzięki temu lektura tej książki to po prostu czysta przyjemność.
„Z niewytłumaczalnego powodu ludzie zawsze szukali przyczyny, jakby to miało im przynieść ulgę. Tak trudna do zniesienia była myśl, że złe rzeczy po prostu się działy. Nie trzeba było sobie na nie zasłużyć.”
Historia z przeszłości inspirowana jest prawdziwą zbrodnią, do której doszło w latach 90tych XX wieku w angielskim miasteczku, a z mojego szybkiego researchu wynika, że Janiszewska oddała ją dosyć wiernie. Jednak ta historia jest tu tylko punktem wyjścia do zmierzenia się z trudnymi pytaniami o sprawiedliwość, poczucie winy i wyrzuty sumienia, poczucie straty i rozróżnienia dobra i zła. To pytania, na które nie ma łatwej odpowiedzi, a wręcz wydaje się ona niemożliwa.
„Ludziom często wydaje się, że najtrudniej jest udźwignąć złe wieści, ale to nieprawda, najgorsza jest niepewność. Gdy brakuje informacji, w człowieku zaczyna kiełkować paraliżująca bezradność, a tuż za nią zjawiają się czarne i duszny fantazje na temat tego, co mogło się wydarzyć. To jakby niespodziewanie zostać wypchniętym z lecącego samolotu, bez spadochronu na plecach. Umysł szaleje, adrenalina osiąga zawrotny poziom, traci się kontrolę nad czymkolwiek. Panika szumi w uszach, gorączkowo pompując krew. Istna tortura.”
Nie są to jednak jedyne tematy, jak znajdziemy w tej książce. Historia Zuzanny z kolei pyta o poczucie tożsamości, istotę wspomnień i funkcjonowanie pamięci, która zdaje się nas czasem oszukiwać. Tylko jak żyć, kiedy nie można ufać nawet samemu sobie?
„Media nie musiały mnie potępiać, zrobiłam to sama (…). W końcu nikt nie potrafi krzywdzić nas tak, jak my sami.”
Portrety psychologiczne postaci są tu zbudowane mistrzowsko. Narrator, szczególnie we fragmentach dotyczących przeszłości, nie wydaje się skupiać na stronie psychologicznej, raczej przedstawia po kolei wydarzenia, a jednak ona gdzieś tam pomiędzy wierszami jest. Odczucia rodzin, które doznały straty, są tak żywe i skomplikowane, że nie sposób odmówić im realności. Postać Zuzy również warta jest wspomnienia, jest bogata i pełna.
„Ludziom zwykle wydawało się, że inni ich obserwują i o nich myślą, jednak gdy potrzebni byli świadkowie, okazywało się, że tak naprawdę każdy pozostawał skupiony tylko na swoim małym życiu, z oczyma zamkniętymi na otoczenie.”
Dobrze budowane napięcie jest jednak tym kluczowym elementem, który sprawia, że od książki ciężko się oderwać. Mimo że akcja powieści toczy się raczej spokojnie, to jednak zaskoczenia, twisty fabularne za każdym razem powodują w czytelniku zdziwienie. Każdy fragment pojawiający się w powieści ma w niej swoje miejsce, swoje znaczenie, które w całości pokazuje się dopiero w samym finale historii. Mimo tego, że sama w czasie lektury szybko domyśliłam się części zdarzeń, to i tak zachwyciło mnie z jaką uwagą i precyzją autorka pospinała wszystkie puzzle świata przedstawionego w całość.
„Zemsta niczego nie naprawia (…). Nie niesie ze sobą żadnego oczyszczenia. To tylko chwilowa ulga, która zamienia się później w niekończące się piekło.”
Nie da się więc ukryć, że „Niewybaczalne” jest książką na wysokim poziomie. Mam jednak wrażenie, że z czasem ubieranie w słowa prawd ogólnych trochę pozbawiło czytelnika możliwości dochodzenia do własnych wniosków. Nie zaprzeczam – wszystkie prawdy, wszystkie uniwersalne spostrzeżenia, jakie książka zawiera, są naprawdę dobrze uchwycone, jednak momentami wydawało mi się ich za dużo, a połowa jest na tyle oczywista, że mogłaby zostać niedopowiedziana. To jednak tylko taka mała uwaga, bo im wyższy poziom lektury, tym i oczekiwania są większe.
 
Podsumowując, wcale nie dziwi mnie fakt, że „Niewybaczalne” często przewijało się w podsumowaniach roku 2021 jako jedna z najlepszych książek. Bo jest w niej wszystko to, czego spodziewamy się po naprawdę dobrych pisarzach – świetna umiejętność operowania językiem, bogate i skomplikowane kreacje postaci, dobrze budowane napięcie i zbrodnia, która powoduje taki wysyp pytań natury psychologicznej, że zostają one w głowie na długo i na długo po lekturze ciągle jeszcze budzą dyskomfort. Nie jest to książka idealna, a jednak niewiele jej do tego brakuje. Takie książki chcę czytać!
 
Moja ocena: 8,5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona Kryminału!

Audiobook książki dostępny jest też w abonamencie 

stycznia 17, 2022

Burgery

Burgery

 

Od kiedy kilka lat temu, gdy odważyłam się w końcu samodzielnie zacząć przygotowywać dla siebie pieczywo, burgery na moim stole goszczą dosyć często. Jest to fajne danie, bo bułki można przygotować tak naprawdę kiedy się chce, w wolnej chwili, po czym można część lub wszystkie zamrozić i wyciągać z zamrażalki w miarę potrzeby, gdyż bułkę i tak jeszcze przy przygotowywaniu burgerów jeszcze raz podpieka się w piekarniku. Ja zawsze traktuję te danie jako dwudniowe – mięso przygotowuję z paczki 400g w jednym dniu, w drugim dwa kawałki już usmażonego mięsa po prostu razem z bułkami, przykryte kawałkami sera wkładam do pieca, więc i tego dnia odpada mi smażenie. Jest super-szybko, syto, pożywnie i oczywiście pysznie!
 
Jeśli macie ochotę i jesteście bardzo głodni, to do burgerów możecie przygotować też domowe frytki z tego przepisu – klik! Wtedy pod koniec pieczenia frytek, do piekarnika po prostu dokładamy blachę z przekrojonymi bułkami.

SKŁADNIKI
Bułki do burgerów
(8 sztuk):
  • 25g świeżych drożdży
  • 2 łyżki cukru (u mnie brązowy)
  • 300ml letniego mleka
  • 500g mąki pszennej chlebowej 750 (moja ulubiona to firmy Młyny Stoisław – o taka, klik!)
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 jajko
  • 50g rozpuszczonego masła
  • 1 żółto, 1 łyżka mleka i pół garści ziaren sezamu
 
Burgery (2 porcje):
  • 200g mięsa wołowego mielonego
  • 2 duże lub 4 małe plastry żółtego sera
  • 1 duży lub dwa mniejsze liście sałaty lodowej
  • 1 ogórek kiszony
  • ½ dużego pomidora
  • pieprz, sól, majonez i jeśli lubimy - musztarda 


PRZYGOTOWANIE
Bułki (15 minut przygotowania, 1 godziny 50 minut wyrastania ciasta, 16 minut pieczenia):
Zaczynamy od bułek, które możemy przygotować w wolnym czasie, niezależnie od tego, kiedy zamierzamy burgery jeść. Ja przeważnie przygotowuję je rano lub jeden dzień wcześniej.
 
Do garnuszka wrzucamy drożdże, posypujemy cukrem, zalewamy ok. 100ml mleka i mieszamy do rozpuszczenia się drożdży, najlepiej zrobić to ręką. Dosypujemy ok. 50g mąki pszennej, mieszamy i zostawimy garnuszek pod przykryciem (używamy do tego czystej kuchennej ściereczki) w miarę ciepłym miejscu na ok. 15-20 minut, by drożdże lekko się spieniły. Im miejsce jest cieplejsze, tym następuje to szybciej.
 
Po tym czasie do dużej miski wsypujemy pozostałą mąkę, dodajemy sól i jajko, lekko mieszamy łyżką, dodajemy wyrośnięte drożdże, znowu delikatnie mieszamy, wlewamy resztę mleka i zagniatamy całość ręką, a kiedy ciasto połączy się w miarę w jedną kulę, wlewamy masło i ugniatamy do uzyskania ładnej, gładkiej kuli ciasta (ok. 2 minut). Odstawimy miskę w ciepłe miejsce, pod przykryciem ze ściereczki na około 1 godzinę.
 
Po tym czasie dużą blachę z piekarnika wykładamy papierem do pieczenia. Ciasto wykładamy na blat kuchenny lub stolnicę, formujemy dłońmi kulę i dzielimy (najlepiej nożem) na 8 części. Ja po wstępnym pokrojeniu ciasta ważę każdą część na wadze kuchennej – każda powinna ważyć około 120g. Każdą część ciasta formujemy w kulkę, wykładamy na blasze, lekko spłaszczamy dłonią i ponownie zostawimy pod przykryciem na 30 minut do wyrośnięcia.
W tym czasie piekarnik nagrzewamy do 200 stopni C z termoobiegiem, do 210 bez termoobiegu. W małej miseczce lub szklance łączymy żółtko z 1 łyżką mleka, po czym smarujemy tym za pomocą pędzelka bułki. Posypujemy sezamem, wkładamy do pieca na ok. 16-17 minut do ładnego zarumienienia. Wyciągamy na kratkę, studzimy.
 
Bułki można mrozić, ja zawsze 4 wkładam do zamrażalki, a kiedy przyjdzie mi ochota na burgery, wystarczy, że tego dnia rano wyciągnę je na talerz, by do czasu obiadu zdążyły się rozmrozić.
 

Burgery (5-10 minut):
10 minut przed rozpoczęciem przygotowań do obiadu włączamy piekarnik, by nagrzał się do około 180 stopni C bez termoobiegu, z termoobiegiem do 170 stopni C.
 
Bułki kroimy na dwie połówki, kładziemy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, stroną przekrojoną do góry. Wkładamy do nagrzanego pieca na około 5 minut.
 
Na palniku stawiamy patelnię, najlepiej grillową, ale jeśli takiej nie mamy, to po prostu z grubym, nieprzywierającym dnem i nagrzewamy na dużej mocy palnika. W tym czasie z mięsa mielonego formujemy dwie kulki, które rozpłaszczamy ręką na okręgi, tak cienkie jak się da. Jedną stronę posypujemy solą i tą stroną kładziemy na rozgrzanej patelni. Mięso smażymy 2-3 minuty z jednej strony, od czasu do czasu poklepując je łyżką, by było ciągle jak najbardziej rozpłaszczone, po czym znowu solimy mięso z góry i odwracamy na drugą stronę. Na górze kładziemy po plasterku lub dwóch sera i smażymy znowu 2-3 minuty. Po tym czasie ser powinien być lekko rozpuszczony, a mięso duże wysmażone.
 
W czasie gdy mięso się smaży na patelni, przygotowujemy warzywa – sałatę myjemy i osuszamy, dzielimy na dwa kawałki. Pomidor i ogórek kroimy na plasterki.
 
Ładnie podpieczone bułki wyciągamy z pieca, dolną część bułek kładziemy na talerze i obficie smarujemy majonezem. Na to kładziemy sałatę i ogórek, później mięso, które doprawiamy świeżo zmielonym pieprzem. Na górę kładziemy pomidor, który też oprószamy pieprzem, a górną część bułki smarujemy od wewnętrznej strony musztardą, jeśli lubimy, a jeśli nie, to znowu majonezem i przykrywamy nią burgera. Lekko spłaszamy całość ręką, jeśli dysponujemy, to burgera od góry nakłuwamy na wykałaczkę do szaszłyków, by mniej rozwalał się przy jedzeniu.
Zajadamy! Smacznego!
 

Źródło przepisu na bułki: kwestiasmaku.com, przepis zmodyfikowany

stycznia 13, 2022

Book tour z "Nocą na blokowisku" zakończony!

Book tour z "Nocą na blokowisku" zakończony!

 

"Noc na blokowisku" Marty Matyszczak była pierwszą książką, która zaczęła wysyp moich patronatów w roku 2021, a drugą, z którą w tamtym roku zorganizowała book tour! Jak wiecie książki Marty Matyszczak uwielbiam, już od 2020 roku mam przyjemność im patronować, więc i chętnie dzielę się z Wami możliwością ich lektury. I tak ten tytuł w świat ruszył 8 kwietnia 2021, zwiedził praktycznie całą Polskę i to dobrych kilka razy! Przeszedł przez 13 par rąk i 16 listopada wrócił do domu 😊 W trasie więc spędził równe 222 dni! Czyli 7 miesięcy i 8 dni. Poniżej mapka z podróży:


Książka wróciła w stanie dobrym, widać, że uczestnicy BT ją szanowali, a kilka zagięć okładki jest po prostu wynikiem przejścia przez kilkanaście rąk. 


Z przyjemnością mogę też napisać, że wszyscy uczestnicy chętnie zostawili po sobie ślad, w miejscu do tego przeznaczonym:



A także ochoczo wyrażali swoje komentarze na bieżąco podczas lektury. Miło zobaczyć, które fragmenty książki wzbudzały emocje! Poniżej kilka przykładowych komentarzy:







Uczestnicy również chętnie korzystali z kolorowych karteczek do zaznaczania, jakie przed podróżą książki dla nich przygotowałam:


Oczywiście w zamian za możliwość lektury i udział w tej akcji, wszyscy uczestnicy zobowiązani byli do wystawiania książce opinii. Z ogromną przyjemnością mogę ogłosić, że wszyscy się z zadania wywiązali! Mieliśmy 13 uczestników, zatem powstało 13 opinii, z czego 10 ukazało się na Instagramie, jedna na portalu lubimyczytac.pl, jedna recenzja na moznaprzeczytac.pl oraz jedna recenzja na blogu. Przyjemność jest tym większa, że aż 12 opinii było pozytywnych i bardzo pozytywnych! Tylko jednak uczestniczka oceniła książkę ciut niżej, ale i tak nie była to opinia negatywna. Poniżej zamieszczam kilka cytatów z opinii uczestników:

W książce, owszem znajdziemy wątek kryminalny, ale przede wszystkim zetkniemy się z ogromną dawką humoru😂 - humoru wysmakowanego, w punkt wkomponowanego w całą historię. Narracja w wykonaniu kundelka Gucia🐶 jest po prostu doskonała, rozłoży na łopatki każdego😆. @kasia_g_autor

Gdybym była niczym trzyosobowe jury z "Mam talent", to ten kryminał dostałby ode mnie potrójne TAK! @adziktworzy

Czytając miałam wrażenie, że dla Marty Matyszczak ogromną inspiracją była twórczość Joanny Chmielewskiej ( i bardzo dobrze). Autorka ma dość podobny styl kreowania bohaterów. Ich historie, sposób bycia i zachowania, co jakiś czas można po prostu nazwać idiotycznymi i absurdalnymi, ale jest to przedstawione w bardzo uroczy sposób. @mamazaczytana

Książka jest napisana bardzo lekkim, zabawnym językiem. Czyta się ją jednym tchem, z wielką przyjemnością. Śmieszą w niej zarówno żarty sytuacyjne, jak i słowne. @tysiwona
A tu pełna lista uczestników wraz z linkami do ich opinii:
1. @kasia_g_autor opinia - klik!
2. @galadhiera opinia - klik!
3. @layla88xoxo opinia - klik!
4. @adziktworzy recenzja na blogu - klik!
5. @mamazaczytana opinia - klik!
6. @z_ksiazka_mi_po_drodze opinia - klik!
7. @kaaluusjaa opinia - klik!
8. @maniaczka_ksiazek opinia - klik!
9. @przeczytajki opinia - klik!
10. @monikaormanin opinia - klik!
11. @tysiwona  recenzja - klik! 
12. @zaczytana_panna opinia - klik! 
13. @zaczytana_mama_40_ opinia - klik! 

Na koniec jak zawsze trochę statystyk! 13 uczestników przeczytało książkę w 222 dni, czyli średnio na osobę przypada około 17 dni. Wszystko więc przebiegło regulaminowo, gdyż uczestnicy na lekturę mieli maksymalnie do dwóch tygodni + te kilka dni, gdy książka podróżowała do kolejnej osoby. 

Na zakończenie oczywiście wszystkim uczestnikom należą się podziękowania! Za terminowość, fajne opinie i przyjemną atmosferę, w jakiej przebiegł ten book tour. Ja z przyjemnością dzielę się z Wami książkami, które bardzo lubię, a kiedy książka wraca z taką ilością komentarzy jak ta, moja radość jest naprawdę duża! Zatem bardzo Wam za to dziękuję i mam nadzieję, że spotkamy się znowu przy kolejnym tomie tej serii, jaką są "Kryminały pod psem"!


Book tour zorganizowałam w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.

stycznia 11, 2022

"Jeden krok przed śmiercią" Mary Burton

"Jeden krok przed śmiercią" Mary Burton

 

Autor: Mary Burton
Tytuł: Jeden krok przed śmiercią
Cykl: agentka FBI Macy Crow, tom 5
Tłumaczenie: Paweł Wolak
Data premiery: 27.10.2021
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 416
Gatunek: kryminał
 
„Jeden krok przed śmiercią” to pierwsza książka Mary Burton jaka została przetłumaczona na język polski. Na rynku rodzimym, amerykańskim debiutowała w 2000 roku i do tej pory wydała ponad 30 powieści, w tym kilka cykli kryminalnych. Autorka znana jest z pisania powieści kryminalnych z wątkiem romantycznym, a jej twórczość porównywana jest do Lisy Gardner czy Roberta Dugoniego. Większość jej książek gościła na listach bestsellerów. „Jeden krok przed śmiercią” to część jednego z jej najnowszych cykli, aktualnie liczy on sześć tomów, a wydana u nas książka nosi numer piąty.
 
Fabuła powieści rozpoczyna się w momencie, gdy agentka FBI Macy Crow po kilku miesiącach rehabilitacji wróciła do pracy w Quantico. Niestety tam jedyne co jej zaoferowali, to praca za biurkiem. Na szczęście chwilę później został ogłoszony nabór do zespołu zajmującymi się ciężkimi przestępstwami, do którego Macy chętnie by dołączyła. Jej przyszły szef, by upewnić się, że kobieta w pełni wróciła do siebie, wysyła ją na próbę do miejscowości Deep Run w Wirginii, gdzie właśnie znaleziono zwłoki nastolatki, która zaginęła w 2004 roku. Macy na miejscu ma współpracować z szeryfem, jej dawnym znajomym Mike’em Nevadą. Szybko okazuje się, że zbrodnia powiązana jest z serią gwałtów, do jakich doszło w tamtym roku, jednak DNA sprawcy nie ma w żadnej policyjnej bazie… Agentka więc stąpa po omacku szukając punktu zaczepienia, kiedy to morderca i gwałciciel prawdopodobnie nadal jest na wolności… Czy nadal jest aktywny?
 
Książka składa się z prologu, 30 rozdziałów i epilogu. Fabuła toczy się w roku 2019, prócz prologu, który przedstawia wydarzenia z 2006 roku. Przy każdym rozdziale określona jest data i godzina wydarzeń, oraz, jeśli to ulega zmianie, również miejsce akcji. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego naprzemiennie z punktu widzenia kilku postaci – głównie Macy, Mike’a, jego zastępcy Bennett i mordercy. Styl w jakim pisana jest powieść jest spokojny, prosty, choć mam wrażenie, że momentami pewne wyrażenia ucierpiały przy tłumaczeniu. Akcja powieści toczy się niespiesznie, moim zdaniem to typowy kryminał – uwaga skupiona jest na śledztwie, które jest ciężkie, gdyż punktów zaczepienia śledczy nie mają za wiele, a także na postaci głównej bohaterki, jaką jest Macy.
 
Bo Macy to kobieta po przejściach, których jak na razie polski czytelnik nie może w pełni poznać. Skupmy się zatem na tym, kim jest Macy w tym tomie. Kilka miesięcy temu jej świat przewrócił się do góry nogami – dowiedziała się, że jej biologiczna matka padła ofiarą morderstwa, a ona sama jest owocem zbrodni. Do tego nie jest w tej sytuacji sama – ma siostrę bliźniaczkę. Podczas wcześniejszego śledztwa kobieta została potrącona samochodem przez podejrzanego, co poskutkowało chwilowym zatrzymaniem akcji serca i długą rekonwalescencją. Teraz Macy nie jest tą osobą, którą kiedyś znał Mike, jej pewność siebie mocno zmalała, ale świadomość tego kim jest i jak powstała, nadała jej nowy cel – ona jak nikt rozumie takich zbrodniarzy jakich ten, którego teraz ściga. Przez cały ten tom Macy stara udowodnić sobie i otoczeniu, że jest silna i równie skuteczna jak kiedyś.
Jej przeciwnikiem jest tajemniczy morderca, którego zbrodnie z biegiem lat ewoluowały. Czytelnik od początku wie, że mężczyzna żyje i dalej popełnia te zbrodnie, towarzyszymy mu w obserwacjach przyszłych ofiar. Widać, że jest sprytny i bardzo inteligentny, spogląda na wszystko z zimnym wyrachowaniem, przez co wyśledzenie go na pewno nie będzie proste…
 
Fabuła powieści toczy się w małym miasteczku, gdzie wszyscy się znają. Zbrodnia, którą Macy bada, sięga 15 lat wstecz, a jej ofiarami padły wtedy młode kobiety, dziewczyny, które właśnie wkraczały w dorosłość. Teraz śledztwo wymaga by na nowo wróciły do tamtych wydarzeń, najgorszych w ich życiu, i opowiedziały o nich na nowo. Małe miasteczko to też wiele różnych niesnasek między sąsiadami, tu najbardziej widoczny jest konflikt pomiędzy aktualnym szeryfem, a byłym, który odszedł w niesławie. Społeczeństwo mieszkające tam, mimo iż pozornie tworzy wspólnotę, to jednak pełne jest nierówności – są bogaci i biedni, czy żyjący w wielkich willach i ci żyjący w przyczepach kempingowych. To drugie to taki typowy dla tego terenu Ameryki znak rozpoznawczy.
 
Akcja powieści toczy się spokojnie, na początku wręcz trochę za spokojnie. Muszę przyznać, że tak do połowy książki miałam wątpliwości czy ocenię książkę pozytywnie, nie za wiele się działo, nie rozumiałam za bardzo głównej bohaterki, po prostu się nudziłam. Teraz myślę, że był to po prostu efekt zaczęcia serii w środku, podczas lektury jednak tego nie wiedziałam. Później jednak przyzwyczaiłam się do Macy, a fabuła zaczęła się rozkręcać, więc bez oporów doczytałam do końca, choć nie da się ukryć, że i tak akcja nie była tu specjalnie dynamiczna – no, może samej końcówki powieści.
 
Intryga kryminalna jest dobrze zbudowana i ostatecznie zbudza w czytelniku zainteresowanie, choć nie porywa – nie jest to temat nowy czy oryginalny, choć obraz rozwoju i funkcjonowania poszukiwanego mordercy na pewno dodaje lekturze smaczku.
Na wstępie wspominałam, że autorka znana jest z kryminałów z wątkiem romansowym i tu też go dostajemy. Jest trochę szczegółowych scen seksu, ale na szczęście znajdują się one tylko w jednym miejscu, więc mimo że sama takich wątków nie lubię, tu byłam w stanie je jakoś znieść.
 
Po przeczytaniu całości „Jeden krok przed śmiercią” uznaję za całkiem niezły kryminał. Nie pokusiłabym się jednak o porównywanie go do powieści Dugoniego czy Gardner. Dopuszczam jednak do siebie myśl, że może być to po prostu efekt dołączenia do serii w środku, po wydarzeniu, które mocno wpłynęło na życia bohaterki. Naprawdę chciałabym przeczytać o wcześniejszych losach Macy, a i nie wykluczam, że po kolejne tomy też sięgnę.
 
Moja ocena: 6,5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Muza!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

stycznia 11, 2022

Book tour z "Krwawymi łzami"!

Book tour z "Krwawymi łzami"!

 

Okres świąteczny trochę spowolnił organizowanie wszelkich akcji czytelniczych, pora jednak już wrócić do normalnego, aktywnego trybu. Na rozruszanie się w tym nowym roku 2022 proponuję Wam book tour z "Krwawymi łzami", kryminałem Wojciecha Wójcika, który na naszym rynku ukazał się pod koniec listopada 2021. Jest to tom drugi serii o policjantach Agnieszce Jamróz i Pawle Łukasiku, jednak obydwie książki powiązane są tylko głównymi postaciami, każda opowiada o innej zagadce kryminalnej. Jeśli jednak chcecie serię przeczytać po kolei, to i do BT z "Kursem na śmierć" można się jeszcze dopisać, więcej informacji znajdziecie tu - klik!
A tymczasem wróćmy do tematu tego posta, czyli book touru z "Krwawymi łzami". Jeśli jeszcze o książce nie słyszeliście, to zapraszam do zapoznania się z moją recenzją - klik! i wywiadem z autorem - klik! A tymczasem zapraszam do zabawy!

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Zysk i S-ka w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę.
Książka ruszy w podróż w środę wieczorem, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!

Lista uczestników:
1. @like.nobody_ (książka jest tu od 14.01)
2. @pociagzksiazka
3. @lokata_ewa
4. @kasia_g_autor
5. @kubickakatarzynaa
6. @z_ksiazka_mi_po_drodze
7. @damazksiazkami
8. @annadyczko_mczas
9. @zaczytana_panna
10. @kaaluusjaa
11. @migrenowaglowa
12. @jakubowska_kasia
13. @agula_czytula
14. @izabelawatola

stycznia 10, 2022

"Za lasami" Monika Litwinow

"Za lasami" Monika Litwinow

 

Autor: Monika Litwinow
Tytuł: Za lasami
Cykl: leśniczy Artur Gawron, tom 1
Data premiery: 05.01.2022
Wydawnictwo: OBLIVIO
Liczba stron: 350
Gatunek: kryminał
 
„Za lasami” to pierwszy krok Moniki Litwinow na polskim rynku powieści kryminalnych. Krok odważny, bo wydany w ramach self-publishingu. Krok, który prawdopodobnie będzie miał swoją kontynuację, gdyż razem z nim, autorka zapowiedziała nam powstanie drugiej części historii.
Prywatnie Monika Litwinow pochodzi z Konina, w którym osadziła akcję swojej powieści. Zresztą to nie jedyny element jej prawdziwego świata, z którego czerpała przy pisaniu tej historii. Kilka z nich zdradza nam w posłowiu, kilka można znaleźć w jej notce biograficznej. Sama książka powstała pod skrzydłami Roberta Małeckiego, którego autorka spotkała na warsztatach literackich organizowanych przez Maszynę do Pisania. Za to rad z self-publishingu udzielał jej Michał Kuzborski, autor i wydawca „Paradoksu kłamcy”. Swoimi własnymi pierwszymi doświadczeniami jako pisarka i wydawca własnej książki dzieli się na nami na blogu monikalitwinow.pl.
 
Historia „Za lasami” toczy się w Koninie i okolicznym Brzeźnie, a jej centrum jest las brzeziński, o który dba leśniczy Artur Gawron. Właśnie tam pewnego styczniowego poranka starszy pan wychodząc z psem na spacer natyka się na kosz pełen jabłek pozostawiony przy ścieżce spacerowej. Pies zaczyna się dziwnie zachowywać, widać, że coś wyczuł. A raczej kogoś – nieopodal znajdują ciało 14letniej dziewczynki, którą ktoś brutalnie pozbawił życia… Ciało jest ucharakteryzowane, choć z początku nikt nie orientuje się do czego jest to nawiązanie. Na miejscu szybko pojawia się brat Artura, policjant Jakub Gawron z nowym partnerem Tomaszem Bielikiem. Artur dociera tam chwilę po nich i sam angażuje się w śledztwo – ma za sobą szkolenie detektywistyczne i jak nikt orientuje się na tych terenach. Czy jednak to wystarczy, by odkryć co kryje się za tą przerażającą zbrodnią?
W tym samym czasie z okolicznego szpitala psychiatrycznego uciekają trzy kobiety – jedna to żona Macieja Lisieckiego, matka trzyletniej Leny, którą dwa i pół roku temu próbowała utopić w wanience… Dlaczego uciekła? Czy zostanie złapana zanim stanie się coś złego?
 
Książka składa się z 42 rozdziałów i epilogu. Każdy rozdział rozpoczyna się określeniem miejsca akcji, zaznaczone są też kolejne dni śledztwa. Narracja prowadzona jest trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy kilku postaci – przede wszystkim przez leśniczego Artura i Macieja Lisickiego, choć od czasu do czasu i inne postacie dopuszczane są do głosu. Styl, w jakim napisana jest powieść, jest naprawdę dobry, to przyjemna, poprawna polszczyzna z poszanowaniem naszego języka. Narrator skupia się na myślach postaci i szczegółach otoczenia, dzięki fabuła zdaje się płynąć niespiesznie, choć nie można odmówić jej też tego, że akcja jest dynamiczna, a naprzemienne przedstawianie rozdziałów z punktów widzenia innych postaci tylko ten dynamizm podbija. Przez to od samego początku książkę czyta się z dużym zainteresowaniem.
 
Mocną stroną tej powieści na pewno są pojawiające się w niej postacie. Przede wszystkim mamy tu leśniczego Artura Gawrona, który wydaje się być głównym bohaterem tej opowieści. To człowiek rozważny, z dobrym kompasem moralnym, który rozumie wartość życia, choć sam boryka się z kilkoma problemami i lękami. Jego miejscem naturalnym jest las, który zna tak dobrze jak własną kieszeń i do którego udaje się, by zwalczyć niechciane emocje. Jest pewny siebie, nie boi się wyrażać własne zdanie i działać w kierunku, który wydaje mu się właściwy, nawet gdy nie jest to zgodne z oczekiwaniami innych. Potrafi wyciągnąć też pomocną dłoń w kierunku osoby potrzebującej, jest dyskretny i wyrozumiały, mimo iż sam kilka lat temu przeszedł przez koszmar… Który teraz może stać się liną łączącą go z mordercą.
Drugą postacią, której poświęcono w książce dużo miejsca, jest Maciej Lisiecki. Od ponad dwóch lat samotnie wychowuje córkę Lenę, zdaje się radzić sobie zaskakująco dobrze. Zawodowo właściciel firmy sprzedającej gry planszowe Nerd House, która cieszy się dużą popularnością w miasteczku i w której wiele dzieciaków spędza całe popołudnia. Maciej też, tak jak Artur, ma w przeszłości kilka szram, które teraz zaczynają o sobie ponownie przypominać… To postać dosyć tajemnicza, którą z początku ciężko wsadzić w odpowiednie miejsce w fabule, choć już gdzieś w okolicy 1/3 książki się to zmienia i łatwo się domyśleć jakie sekrety skrywa…  
 
I właśnie to jest małym minusem powieści. Jak na kryminał bardzo szybko można domyśleć się jego rozwiązania, intryga jest ciekawa, osadzona na oryginalnych motywach, jednak na tyle prosta, że pozbawia czytelnika tego wyczekiwanego finalnego elementu zaskoczenia. No, może nie finalnego, bo tam już zasugerowane jest, co będzie w kontynuacji powieści i ten temat faktycznie jest dosyć niespodziewany, ale tego rozwiązującego zagadkę kryminalną przedstawioną w tym tomie. Zabrakło mi tu zwodzenia czytelnika, podsuwania fałszywych tropów i wyprowadzania na manowce.
 
Właśnie dlatego mam wrażenie, że intryga kryminalna jest tu tylko pretekstem do zwrócenia uwagi, zastanowienia się nad kilkoma trudnymi tematami. Ofiarą morderstwa pada dziecko, nastolatka, więc automatycznie uwaga zwrócona jest na krzywdy wyrządzane dzieciom. Krzywdy różne, fizyczne i psychiczne, które naznaczają dzieci na całe życie. Krzywdy, za które odpowiedzialni są dorośli. Jest też drugi ważny temat, który podsuwa nam już sam opis zamieszczony na tylnej okładce książki. To moralny dylemat o granicach między dobrem a złem i uzasadnieniem swoich czynów.
 
Jak zawsze o tematach poruszanych w powieści mam ochotę napisać dużo więcej, jednak jestem świadoma, że większość czytających tę recenzję, jeszcze po książkę nie sięgnęło, więc pozwolę Wam odkryć je samodzielnie. Na koniec chcę jeszcze tylko wspomnieć o jednej fajnej rzeczy, jaka spodobała mi się w tej książce. No, o dwóch. Po pierwsze miejsce akcji – Konin i okoliczne Brzeźno. Miejsce oddane jest z dużą uważnością, a mała wieś z przylegającym do niej lasem nadaje powieści tajemniczego, trochę złowrogiego klimatu. Druga sprawa to motyw baśni, który autorka sprytnie wykorzystała w powieści. Interpretacja znanych bajek jest tu poprowadzona w całkiem innym kierunku, którego raczej normalnie się w nich nie zauważa. No i sam tytuł jest już nawiązaniem do tego, co każdy z nas zna od najmłodszych lat… Tym razem jednak w dużo bardziej przerażającej interpretacji.
 
Podsumowując, „Za lasami” to udany debiut. Znalazłam w nim zdecydowanie więcej plusów niż minusów, bo ten jest tak naprawdę tylko jeden – intryga kryminalna jest mało skomplikowana. Jako że książka określana jest jako kryminał, i faktycznie zawiera wszystko to, co kryminał zawierać powinien, nie można o tym nie minusie nie wspomnieć, choć patrząc całościowo książka wypada naprawdę pozytywnie. Postacie są dopracowane, pomysł jest oryginalny, a styl, w jakim książka jest napisana, jest bardzo przyjemny i klimatyczny. Jestem z lektury zadowolona, a autorce należą się jeszcze dodatkowe gratulacje za naprawdę przyjazne dla oka wydanie, które jest gwarantem komfortu czytania. Nie pozostaje mi nic innego jak powiedzieć: czekam na więcej!
 
Moja ocena: 7/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję autorce i jej wydawnictwu!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

stycznia 10, 2022

Risotto z cukinią i suszonymi pomidorami

Risotto z cukinią i suszonymi pomidorami

 

Rok 2022 kulinarnie zacznijmy przepisem na super-szybkie risotto, które od ponad pół roku co najmniej raz w tygodniu gości na moim stole. Przygotowanie jest banalnie proste, to tylko kilka składników, 20 minut w kuchni i gotowe! W międzyczasie, gdy ryż wchłania bulion, znajdzie się jeszcze kilka chwil na poczytanie książki 😉 Szybko, zdrowo, pysznie i wege – czy może być coś lepszego? 😊

Składniki (2 porcje):
  • 1 cebula
  • 150g ryżu do risotto (u mnie firmy Kupiec - o taki, klik!)
  • 1 średniej wielkości cukinia
  • ok. 30g parmezanu (kawałek ok. 3cm)
  • 6-7 kawałków pomidorów suszonych w oleju lub oliwie (u mnie najzwyczajniejsze, z Carrefoura - o takie, klik!)
  • 100ml wina białego wytrawnego (można pominąć, wtedy wystarczy dodać o 100ml bulionu więcej)
  • 500ml bulionu warzywnego (np. z tego przepisu - klik!, ew. kostkę bulionową)
  • 2 łyżki masła
  • oliwa, pieprz, sól

Przygotowanie (ok. 20 minut):
Parmezan ścieramy na tarce o grubych oczkach do miseczki. Odstawiamy. Cukinię myjemy, odcinamy końce, ścieramy na tarce o grubych oczkach do miseczki, odstawiamy. Cebulę obieramy, kroimy w średniej wielkości kostkę. 

Duży garnek stawiamy na kuchence, wlewamy około 2-3 łyżek oliwy i wrzucamy 1 łyżkę masła, nastawiamy na dużą moc palnika. Kiedy masło się rozpuści wrzucamy pokrojoną cebulę, mieszamy i lekko podsmażamy (około 1-2 minuty) po czym wsypujemy ryż. Mieszamy, pozwalamy mu się chwilkę posmażyć, w tym czasie kroimy pomidory w kostkę. Ryż zalewamy winem, mieszamy i czekamy aż wino odparuje, po czym wrzucamy do garnka przygotowane już pomidorki i cukinię. Lekko solimy, mieszamy, smażymy około 3-4 minut, od czasu do czasu mieszając. Kiedy składniki zaczynają się przylepiać do dna garnka zalewamy około 1/3 przygotowanego bulionu, mieszamy i pozwalamy mu się wchłonąć. Czynność powtarzamy dwa razy, do wlania i wchłonięcia całego bulionu. 

Po tym czasie, gdy potrawa jest już gęsta i zaczyna przywierać do dna garnka, zmniejszamy ogień, wrzucamy pozostałą 1 łyżkę masła i parmezan, dodajemy świeżo zmielony pieprz do smaku (ja lubię dodać go całkiem sporo), mieszamy, pozwalamy jeszcze przez 2-3 minuty potrawie się pogrzać i nakładamy do miseczek. Podajemy i zajadamy – smacznego!

 

Źródło przepisu: @zdrowo_w_15_minut, przepis zmodyfikowany 

stycznia 06, 2022

"W drogę!" Beth O'Leary

"W drogę!" Beth O'Leary

 

Autor: Beth O’Leary
Tytuł: W drogę!
Tłumaczenie: Maria Olejniczak-Skarsgård
Data premiery: 29.09.2021
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 416
Gatunek: komedia romantyczna
 
Beth O”Leary to brytyjska autorka komedii romantycznych, która od 2019 roku wydaje jedną książkę rocznie. Pierwsza, jej debiut nosił tytuł „Współlokatorzy” i został naprawdę ciepło przyjęty przez czytelników. Jej książki tłumaczone są na ponad trzydzieści języków, co zapewniło jej sukces zawodowy zmieniający życie. Teraz autorka zajmuje się tylko i wyłącznie pisaniem powieści, na ten rok zapowiedziany jest już jej kolejny tytuł. „W drogę!” to jej trzecia powieść, która różni się nieco od poprzednich. Może właśnie dlatego we wrześniu 2021 ukazała się u nas jako powieść niezależna, a dopiero 26 stycznia 2022 ukaże się w szacie graficznej zgodnej z serią Mała Czarna.
 
Fabuła „W drogę!” rozpoczyna się od stłuczki samochodowej, do której dochodzi nad ranem pewnego letniego dnia. Dylan i Marcus wjechali swoim samochodem w mini coopera, w którym jechały Addie i Deb oraz towarzyszący im Rodney. Całe to towarzystwo wybiera się w jednym kierunku – do Szkocji na ślub ich wspólnej znajomej. Dlatego też, kiedy auto Marcusa zostaje odholowane, wszyscy razem pakują się do mini coopera, choć Addie naprawdę jest to nie w smak. Okazuje się, że ją i Dylana łączy skomplikowana przeszłość, przez jakiś czas byli ze sobą w związku, jednak nie skończyło się to happy endem. Teraz mają przed sobą kilka dobrych godzin wspólnej jazdy. Czy uda im się znieść tyle czasu w swoim towarzystwie? A może w końcu dzięki tej podróży zapanuje między nimi zgoda, do której nie umieli dojść przez ostatni rok? Przy denerwującym i zaborczym Marcusie oraz bezpośredniej Deb może to jednak nie być takie proste…
 
Książka podzielona jest na części ‘teraz’ i wtedy’. Ta pierwsza odnosi się do podróży mini copperem, ta druga opowiada historię znajomości Addie i Dylana. Całość składa się z nienumerowanych krótkich rozdziałów napisanych naprzemiennie z perspektywy Dylana i Addie w narracji pierwszoosobowej czasu teraźniejszego. Styl powieści jest lekki i prosty, w przeważającej części składa się z dialogów, ale też nie szczędzi opisów odczuć głównych bohaterów. Jak na komedię to niewiele jest tutaj typowo pozytywnego humoru, raczej wszystko podszyte jest jakimiś słodko-gorzkimi uczuciami. Książka też różni się od poprzednich dwóch O’Leary tym, że autorka skupia się tutaj mocniej niż wcześniej na strefie fizycznej dwójki głównych bohaterów, ich fizycznej fascynacji i pierwszych wspólnych miłosnych doznaniach. Jako że ja nie przepadam za takimi romansowymi wątkami, więc i tu miałam trochę obiekcji, choć muszę przyznać, że finalnie koniec sprawił, że nie oceniłam książki tak surowo, jak z początku zakładałam.
 
Jak wspomniałam, książka opowiada historię znajomości Addie i Dylana. To dwójka młodych bohaterów, którzy ledwo co przekroczyli dwudziestkę, obydwoje poszukujących swojego miejsca na świecie, celu w życiu. Autorka dobrze odmalowała charaktery bohaterów, którzy mocno się od siebie różnią. Dylan jest poetą, który przez dorastanie w zamożnej rodzinie jest lekko oderwany od rzeczywistości. Choć to nic w porównaniu z jego przyjacielem Marcusem. Addie na tle tych dwóch jest naprawdę poukładana, choć początkowo fabuła sugeruje, że i ona ma swoje za uszami. I właśnie ta zagadka z przyszłości jest tym, co trzyma czytelnika przy lekturze. Co się takiego stało pomiędzy Dylanem a Addie, że teraz praktycznie nie są w stanie na siebie spojrzeć? I co zrobił Marcus, że Dylan zerwał ich przyjaźń? Czytelnik musi być cierpliwy, autorka spokojnie, po kolei snuje swoją opowieść, by dopiero pod koniec zdradzić, co za tym wszystkim się kryje. I to zmienia postać rzeczy i odbiór lektury, wierzcie mi!
„(…) liczy się to, co faktycznie się wydarzyło. W każdym z nas tkwi potencjał do złego. Gdyby mierzono nas tą miarą, wszystko wypadlibyśmy słabo. Ważne jest, jak się postępuje.”
Jak zawsze u Beth O’Leary pod płaszczykiem lekkiej miłosnej historii kryje się wiele trudnych tematów. Na przykładzie Marcusa i Dylana obserwujemy jak mocno wychowywanie w rodzinie, w której dominuje tyran, jest krzywdzące dla dzieci, jakim bagażem obarcza je na całe życie i jak trudno później jest się spod tego wpływu uwolnić. Ich relacja też nie jest wolna od problemów, wręcz można powiedzieć, że ich przyjaźń jest toksyczna. Nad tym wszystkim góruje jednak jeszcze jeden trudny temat, ale ten musicie odkryć sami 😊
Żeby nie kończyć jednak trudnymi tematami, wspomnę też o pozytywnym obrazie mocnej i niezależnej kobiety przedstawionej w książce. Jest nią Deb, siostra Addie, która zdecydowała się na samotne rodzicielstwo. Deb nie przejmuje się co ktoś o niej myśli, robi to, na co ma ochotę, a jednak w kluczowych momentach pamięta o innych – to ona jest podporą Addie w trudnych momentach. To postać jednoznacznie pozytywna, choć mocno oryginalna.
 
Podsumowując, książka „W drogę!” nie jest słodką opowiastką o miłości, a raczej skomplikowanym obrazem tego pierwszego, poważnego, dorosłego związku i wszystkich pogmatwanych emocji, jakie ze sobą niesie. To książka inna od poprzednich dwóch tej autorki, bardziej dosadna, bardzo słodko-gorzka. W mojej ocenie mimo wszystko wypada trochę słabiej, jednak finał sprawił, że udało mi się spojrzeć na nią inaczej niż podczas lektury zakładałam. Finalnie przyznaję, że była to mimo wszystko dobra lektura, może nie była specjalnie wesoła czy słodko-romantyczna, ale jednak wnosząca pozytywne przesłanie, że rozmową można rozwiązać wiele problemów.
 
Moja ocena: 7/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Albatros!

Książka dostępna jest też w abonamencie