maja 25, 2022

"Za kulisami" Joanna Wtulich - patronacka recenzja premierowa

"Za kulisami" Joanna Wtulich - patronacka recenzja premierowa
 Autor: Joanna Wtulich
Tytuł: Za kulisami
Data premiery: 25.05.2022
Wydawnictwo: Spisek Pisarzy
Liczba stron: 320
Gatunek: kryminał
 
Joanna Wtulich to autorka do tej pory znana z romansów historycznych. Debiutowała w roku 2020, a „Za kulisami” to jej szósta wydana książka. Ta jednak mocno różni się pod pozostałych, to całkowita zmiana gatunku – jest to kryminał z rozbudowanym wątkiem obyczajowym. To równocześnie spełnienie marzenia autorki – od zawsze chciała napisać powieść w tym gatunku. Muszę przyznać, że bardzo zgrabnie jej to wyszło!
 
W Lasku Bielańskim w Warszawie zostają odkryte zwłoki młodej dziewczyny. Sprawą ma zająć podkomisarz Lena Chudzińska, która szybko domyśla się, iż zamordowana była baletnicą. Skąd już szybko do rozpoznania – to Anastazja Żabska, której matka i brat właśnie przyszli na komendę zgłosić zaginięcie. Ana była jedną z najbardziej obiecujących uczennic warszawskiej szkoły baletowej, miała przed sobą świetlaną przyszłość. Kto mógł zrobić coś takiego? Czy to była zbrodnia z premedytacją? Czy może Ana była przypadkową ofiarą… Szybko okazuje się, że w sprawę wplątanych może być dużo więcej osób, niż policjantka mogłaby sobie życzyć. Co gorsza, jej córka, jakże podobna do Anastazji, chodzi do tej samej szkoły, na którą teraz pada cień podejrzeń… Czy jej córka Ola jest bezpieczna?
 
Książka składa się z nienumerowanych krótkich rozdziałów, które rozpisane są na trzy postacie: policjantkę Lenę, chłopaka zamordowanej Tomka oraz Anastazję. Wydarzenia toczą się w czasie aktualnym oraz w przeszłości, rozdziały, w których poznajemy historię Any to zawsze opowieść z przeszłości, Tomek pojawia się w dwóch czasach, Lena z kolei tylko w wydarzeniach aktualnych. Bohater i czas akcji (teraz lub wcześniej) określone są na początku rozdziału. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator przedstawia wydarzenia z punktu widzenia opisywanej postaci, więc czytelnik poznaje nie tylko wydarzenia, ale i myśli, i odczucia postaci. Styl powieści jest przyjemny, choć na początku wydawał mi się lekko brutalny. Po zastanowieniu jednak doszłam do wniosku, że po prostu oddawał emocje postaci – pogrążonego w żałobie, a równocześnie wściekłego brata Any oraz policjantów i techników, którzy z taką brutalnością spotykają się na co dzień. Im dalej w lekturę, tym styl się uspokajał, skupiał na emocjach postaci, które są kluczem do rozwiązania zagadki.
Przy okazji od razu wspomnę o wydaniu książki, a szczególnie o grafice, jaka pojawiała się na okładce. Odpowiedzialny za nią był Tomasz Majewski i muszę przyznać, że zrobił kawał dobrej roboty – wszystko tu do siebie pasuje, kolorystyka, zdjęcia nałożone na siebie… Jestem pod wrażeniem, dawno nie widziałam tak przemyślanej i subtelnie sugerującej mroczną zawartość okładki!
„Taniec to styl życia – dodała kobieta, dumnie unosząc głowę i zaciskając usta w równą kreskę, a dziewczynka chciała dodać: ‘Cały świat to scena, a każdy człowiek to publiczność.’ – Tak często słyszała te słowa, że wryły się w pamięć i stały się jej drogowskazem. Nawet stojąc w autobusie, starała się zachowywać jak w czasie najważniejszego występu.”
Dzięki temu, iż fabuła powieści toczy się nielinearnie, możemy poznać pełną historię życia Anastazji, na której opiera się clue zagadki. Anastazja wywodzi się z patologicznej rodziny, nigdy nie miała łatwo. Jej matka to alkoholiczka, ojca nie ma, brat żyje swoim życiem. Ale to on zawsze był jej najbliższy, wspierał ją i pielęgnował jej marzenie o zostaniu baletnicą. Bo te marzenie, jego realizacja, była dla Any całym światem. To balet pozwolił jej się wyrwać z patologii, biedy, pozwolił czuć wolność, choć okupiony został ogromem pracy. Historia dziewczyny nie jest wesoła, jej życie nie było łatwe, a kiedy w końcu zaczęło się wszystko układać, ktoś tak brutalnie to wszystko przerwał. Ana miała szansę na życie godne, życie pełne wyzwań i spełniania marzeń. To wszystko zostało jej odebrane.
Tomek, jej chłopak wywodzi się z całkiem innego domu – jego rodzina jest naprawdę bogata, a on sam zamierza zostać prawnikiem. Mimo takiego uskoku w drabinie społecznej chłopak zakochał się w Anie, dbał o nią, choć rodzice tego za bardzo nie aprobowali.
„Bez pieniędzy jesteś nikim. Pieniądze spełniają marzenia. Wszystko można kupić. Urodę, przyjaźń i miłość też. Pamiętaj.”
Teraz sam jest zagubiony, przybity, próbuje zrozumieć co stało się w dniu morderstwa, bo przecież miał się z wieczorem spotkać…
Lena to też ciekawa postać. Twarda babka, doświadczona przez życie, która wie, że nie może się z nikim cackać, jeśli chce do czegoś dojść w swojej karierze. Jednocześnie to matka nieustannie bojąca się o swoje dziecko, teraz tym bardziej, gdyż w jej szkole dochodzi do dziwnych zdarzeń…
„Oj, matka, (…) powinnaś zmienić te robotę. Naoglądasz się tych okropności i potem myślisz, że świat jest masakrycznie wstrętny, a ludzie tylko źli. (…)
Co jej miała powiedzieć? Że dokładnie tak jest, że świat to podłe miejsce, w którym nie ma miejsca na zaufanie?”
Właśnie, ta szkoła baletowa. To bardzo ciekawe miejsce na osadzenia fabuły. Po pierwsze czytelnik ma szansę przyjrzeć się, jak wygląda nauka w takiej szkole, przez co dzieci muszą przejść, co poświęcić, by zostać tym kim chcą. Albo kim chcą, by byli ich rodzice… Bo tak, duża grupka uczniów jest tam, by spełniać marzenia rodziców, nie swoje. Poprzez śledztwo Leny i retrospekcje Any widzimy jak trudno w takiej szkole zdobyć przyjaciół, jak układają się relacje rówieśników. Nie jest to ładny obraz. Dodatkowo przyglądamy się też nauczycielom, ich podejściu do dzieci, a później już przecież prawie dorosłych dziewczyn, ich własnym karierom. To naprawdę ciekawy i bardzo szeroko opisany temat!
 
Poza ciekawymi postaciami i nieczęsto spotykanym miejscem akcji, trzeba też wspomnieć o tematach, jakie książka porusza. A jest ich sporo i to nie tylko te pozytywne – jak uparte dążenie do realizacji własnych marzeń. Przede wszystkim przyglądamy się patologicznym rodzinom, zarówno tym naprawdę biednym, jak i tym bogatym – każdy ma swoje problemy, jednak bohaterowie tej powieści w większości kompletnie sobie z nimi nie radzą, przez co ich życie jest jakby tylko imitacją, a swoje złości przenoszą na własne dzieci.
„(…) rodziny jej nowych koleżanek niczym nie różniły się od tych z poprzedniej szkoły. No, może ilością pieniędzy. Bo te rodziny bywały tak samo kalekie i nieudolne jak ich odpowiedniki z Pragi. Tyle tylko, że wszystko tu było na pokaz piękne, pachnące nowością, ubrane w modne ciuchy, przesłodzone i okraszone snobizmem oraz pewnością, że jest się kimś wyjątkowym. A wujków nazywało się partnerami lub mówiło do nich po imieniu. Ale żadne luksusowe perfumy nie mogły zamaskować odoru alkoholu i strachu. Strachu przed samotnością, strachu przed starością i utratą tego, co się ma.”
 Jest mowa o wielu krzywdach, jakie można wyrządzić dzieciom, mocno skupiamy się też na nierównościach społecznych, które już w szkole zostają wyraźnie nakreślone. Są też dużo poważniejsze problemy, o tych jednak nie będę pisać wprost, by nie zdradzić niczego z fabuły. Powiem tylko, że to mocna, smutna i momentami wywołująca złość na niesprawiedliwość świata historia.
„Oddychała ciężko, ale nie ze zmęczenia, a próbując opanować gniew, który usiłował się z niej wydostać w postaci krzyku i łez. Gniew na cały ten popieprzony świat, w którym przyszło jej żyć.”
Na koniec intryga kryminalna! Historia toczy się spokojnym rytmem, nie zależy nam tutaj na dynamicznej akcji czy makabrze, a na dobrym wyjaśnieniu motywów zbrodni i całego społecznego i obyczajowego tła, które do tego doprowadziło. To historia, w której liczy się psychologia, co sama mocno szanuję. Takie kryminały lubię najbardziej!
 
Podsumowując, „Za kulisami” to naprawdę udany debiut kryminalny autorki. Bardzo podobał mi się wybór miejsca akcji, na jakie zdecydowała się autorka, jak i nielinearny porządek czasowy powieści, dzięki czemu czytelnik powoli, ale systematycznie mógł odkryć całą historię kryjącą się za zbrodnią. Z początku lekko przeszkadzał mi dosyć mocny, brutalny styl, jednak szybko uległ on wyciszeniu, przez co mogłam w pełni cieszyć się lekturą. Mam nadzieję, że autorka nie poprzestanie na tym jednym kryminale, bo ja już czekam na więcej!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Za możliwość przedpremierowej lektury oraz objęcia jej swoim patronatem medialnym dziękuję Wydawnictwu Spisek Pisarzy!

Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 24, 2022

"Po trupach do celu" Alek Rogoziński

"Po trupach do celu" Alek Rogoziński

Autor: Alek Rogoziński
Tytuł: Po trupach do celu
Data premiery: 23.03.2022
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Liczba stron: 214
Gatunek: komedia kryminalna
 
Od kiedy Alek Rogoziński poświęcił się tylko i wyłącznie pisaniu książek, czytelnicy nie mogą narzekać, autor dobrze o nas dba i dostarcza nam co kilka miesięcy kolejną historię. I dobrze, bo są to fajne przerywniki pomiędzy mrocznymi, trzymającymi w napięciu lekturami – książki Alka oczywiście też w napięciu trzymają, ale jednak jest ono cały czas mocno podbite humorem. Nieraz już tutaj o jego twórczości pisałam, więc dzisiaj bez długiego wstępu: „Po trupach do celu” to historia, w której spotkamy Bartka i Agnieszkę znanych z „Raz, dwa, trzy… giniesz ty!” (recenzja - klik!) i tak jak tam, tak i tutaj trzymamy się towarzystwa filmowego.
 
Historia skupia się na postaci Marleny Jens, znanej i bardzo lubianej aktorki, która pewnej nocy totalnie pijana wsiadła w samochód i rozbiła się na drzewie – zdawało jej się, że kogoś potrąciła, jednak ofiar na miejscu brak. Niestety odwrotnie niż paparazzi, którzy ochoczo skorzystali z okazji uwiecznienia występku gwiazdy… Kilka lat później Marlenie zaczyna powoli brakować oszczędności, a praca w podrzędnym, rozlatującym się teatrze niewiele może na to poradzić. Kiedy więc jedna z aktorek młodego pokolenia informuje ją o castingu to filmu na podstawie najnowszej książki polskiego bestsellerowego autora, ta od razu zwęsza okazję. Okazuje się, że i rola dla kobiety w jej wieku nie tylko się tam znajdzie, ale jest jedną z postaci wiodących. Marlena ucieszona zjawia się na castingu pewna wygranej… jednak reżyserem produkcji jest jej były mąż, a rola przed jej nosem zostaje przydzielona innej znanej aktorce. Marlena jednak jest zdesperowana, nie podda się, zrobi wszystko, by to jednak ona wystąpiła w pożądanej roli. Po trupach do celu!
 
Książka składa się z: oświadczenia autora, że wszystko pojawiające się w książce jest wytworem jego wyobraźni, spisu i opisu humorystycznego pojawiających się w książce postaci, prologu, 12 rozdziałów i epilogu. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, z punktu widzenia kilku postaci: przede wszystkim Marleny, Agnieszki i komisarza Darskiego. Styl powieści jest mocno specyficzny dla prozy Alka – humor jest cięty, sarkastyczny, raczej skupiający się na podkreśleniu przywar ludzkich i wyśmianiu naszej polskiej aktualnej rzeczywistości. Książkę czyta się w tempie ekspresowym, narrator skupiony jest na śledztwie.
 
Historia, jak wspomniałam, toczy się w światku show-biznesu, a dokładnie w świecie filmowym, choć i mamy też mały epizod z pisarzem, którego książka jest podstawą ekranizacji, a także z dziennikarzami, którzy cały czas bacznie przyglądają się postępom w produkcji, jak i szeroko pojętym twórcom sztuki, a raczej samej sztuki, którą można spotkać w mieszkaniach, domach tych najzamożniejszych… Czytelnik śledzi wszystkie te poczynania uważnie, przygląda się jak np. wygląda casting czy promocja superprodukcji w mediach. Autor żadnego z tych światów nie oszczędza, choć tym razem największą krytykę (oczywiście pod płaszczykiem humoru) przyjmuje na siebie właśnie świat filmowy. Świat bezwzględny, gdzie każde sztuczki, by dostać rolę są dozwolone, a przyjaźnie są raczej drabiną do sukcesu niż faktyczną potrzebą bliskości innych. Czy Marlena naprawdę zdolna jest do wszystkiego, by tylko zdobyć rolę?
 
Właśnie zorientowałam się, że w opisie książki nie wspomniałam o zbrodni, tej wokół której krąży historia i śledztwo policyjne. Cóż, trup nie pada od razu, ale już sam tytuł obiecuje, że jakiś na pewno się znajdzie. Intryga kryminalna jak zawsze u tego autora jest przemyślana i sprawnie rozpisana – sama znowu nie wpadłam na jej rozwiązanie! To jest oś, kręgosłup powieści, wokół której wszystko się kręci. Jest kilka zaskakujących zwrotów akcji, a i zakończenie mocno intrygujące – wygląda na to, że ostatnio autor się w takich rozlubował 😊
 
Jeśli chodzi o bohaterów, to mamy w nich duży ładunek humorystyczny. Każdy nosi jakąś ludzką dobrze znaną przywarę, z której tutaj trochę się wyśmiewamy. Bohaterów jest dosyć sporo, więc na pewno ściągawka z początku książki jest przydatna, przynajmniej póki nie oswoimy się z imionami – później już nie powinno być problemów. Ja już na pamiętałam przygód Agnieszki i Bartka z „Raz, dwa, trzy… giniesz ty!”, ale nie miało to wpływu na mój odbiór powieści.
 
To co lubię u Alka to częste nawiązywanie i do tematów związanych z popkulturą i do aktualnej polskiej rzeczywistości. Choć autor zarzeka się, że wszystko jest wytworem jego wyobraźni, nie da się nie dostrzec też pewnych powiązań postaci z książki do prawdziwych sław z show-biznesu. To wszystko sprawia, że czytelnik jest uważny, czuły na wyłapywanie takich nawiązań. To dobry zabieg, nie tylko humorystyczny, ale i prześmiewczy, szczególnie jeśli chodzi o tę naszą polską rzeczywistość… Przy jednym takim nawiązaniu tyczącym się akurat pewnych decyzji politycznych partii u władzy praktycznie popłakałam się ze śmiechu. Czy był to śmiech przez łzy? Może trochę, mam nadzieję, że jednak przewidywania Alka się nie sprawdzą 😉
 
Muszę przyznać, że przy „Po trupach do celu” bawiłam się naprawdę dobrze. Czy dlatego, że fabuła dotyczyła moich dwóch ulubionych tematów, zainteresowań, jak film i książki? Może, ale podobało mi się też, że mimo utartych już ścieżek Alek szuka gdzieś jakiejś innej dróżki, która odróżnia jedną książkę od drugiej. Tu na pewno warto zwrócić uwagę na zakończenie. Myślę, że całościowo może to być jednak z lepszych książek autora, czas upłynął mi przy niej ekspresowo!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała na życzenie mojej Patronki Pauliny Korek (@zaczytana_panna)
Chcesz dołączyć do grona moich Patronów? Zapraszam na patronite.pl/kryminalnatalerzu!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

maja 23, 2022

"Zła mamusia" Tina Baker

"Zła mamusia" Tina Baker

Autor: Tina Baker
Tytuł: Zła mamusia
Tłumaczenie: Malwina Stopyra
Data premiery: 27.04.2022
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 456
Gatunek: thriller psychologiczny
 
„Zła mamusia” to debiut literacki Brytyjki Tiny Baker, którego punkt wyjścia – nieudane próby zajścia w ciążę i zostania mamą są doświadczeniami, jakich sama doświadczyła. Książka na rynku rodzimym autorki ukazała się ponad rok temu, a aktualnie dostępny jest już jej drugi thriller „Nasty little cuts” (pol. Brzydkie, małe rozcięcia), który mam nadzieję, że i u nas szybko się pojawi. Autorka, kiedy nie pisze książek, zajmuje się prowadzeniem zajęć fitness.
 
Historia „Złej mamusi” rozpoczyna się na chwilę przed świętami Bożego Narodzenia. W markecie, w dziale dziecięcym pewna kobieta dostrzega nieuważną matkę z gromadką dzieci. Po jednym spojrzeniu jest pewna, że tamta nie interesuje się dziećmi, jest zła, zapuszczona i opryskliwa. Kobieta, ogarnięta obsesją na punkcie potomstwa, zagaduje więc do małej dziewczynki, która tamtej towarzyszy. Chwilę później wyprowadza małą ze sklepu. Kiedy matka, Kim, orientuje się, że małej nie ma, wpada w panikę, biega po sklepie i krzyczy na personel, jednak kiedy zjawia się policja, kobieta z dziewczynką są już daleko… Czy faktycznie dziewczynce będzie lepiej u kobiety, która tak chorobliwie pragnie dzieci, że jest je w stanie porwać? Czy faktycznie matka jej nie chciała, zaniedbywała ją? A może to tylko pozory? Czy policji uda się odnaleźć dziewczynkę?
„Czas jakoś płynie. Maj, czerwiec, słowa, które określają przemijanie.”
Książka składa się z nienumerowanych krótkich rozdziałów rozdzielonych na kilka narratorów: przede wszystkim na kobietę, która porwała dziecko – tu nazywana jest Mamusią oraz Kim. Od czasu do czasu pojawiają się tej fragmenty z punktu widzenia porwanej dziewczynki Tonyi, a także komentarze z Facebooka i Twittera, jak i pojedyncze rozdziały z punktu widzenia osób zamieszanych w historię. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego gdy do głosu dochodzi Mamusia i Tonya, wszyscy pozostali przedstawieni są w narracji trzecioosobowej. Styl powieści dopasowany jest do osoby wypowiadającej się – rozdziały z punktu widzenia Mamusi są pisane językiem starannym, z poszanowaniem zasad stylistycznych – widać, że wypowiada się osoba wykształcona. Rozdziały poświęcone Kim oddają jej charakter – są bardziej dosadne, niepozbawione wulgaryzmów, które jednak użyte są w taki sposób, że nie rażą – jestem na tym punkcie mocno wyczulona, ale tutaj po prostu dobrze podkreślają różnicę charakterów oraz emocje matki, której dziecko zostało porwane. Książkę czyta się naprawdę dobrze i szybko.
 
Kreacje postaci są zbudowane na najwyższym poziomie! Szczególnie gdy chodzi o dwie główne bohaterki, jednak i postacie drugo i trzecioplanowe mają w sobie coś przyciągającego. Skupmy się jednak na dwóch głównych kobietach – mamy tytułową Mamusię i Kim. Mamusia to kobieta zachwiana psychicznie – od lat starała się o dziecko, jednak każda próba kończyła się fiskiem, aż w końcu razem z mężem zdecydowali się odpuścić. A raczej to on zdecydował, bo kobieta coraz mocniej zafiksowywała się na potrzebie posiadania dziecka. Męża teraz nie ma, a chwila nieuwagi Kim, którą Mamusia oceniła w ułamku sekundy, powoduje, że Mamusia działa instynktownie – po prostu porywa dziewczynkę, przekonana, że u niej będzie jej lepiej. Z czasem jednak wychodzi, że kobieta w swojej psychice ma dużo więcej blizn niż tylko te powstałe przy kolejnych nieudanych próbach utrzymania ciąży…
„Jej Bóg był czystą, bezwarunkową miłością – do momentu, kiedy przychodziło do oceniania innych. Osądzania mnie. Wtedy ziała Jego ogniem i siarką.”
Kim, która tak surowo została oceniona przez Mamusię, jest kobietą z całkiem przeciwnego bieguna – może ich doświadczenia z dzieciństwa w jakimś sensie były podobne, jednak już sposób radzenia sobie z tymi doświadczeniami jako dorosły człowiek są u nich kompletnie różne. Kim miała kilka trudnych przeżyć, a może i można powiedzieć, że mocno się stoczyła, jednak od kiedy ma dzieci, jej życie uległo zmianie. Może nie jest to najmilsza osoba na świecie, ale kocha swoje dzieci i dba, by nic im nie brakło. Tego jednak na pierwszy rzut oka nikt nie widzi, więc tak samo jak oceniła ją Mamusia, tak samo ocenia ją opinia publiczna. To Kim jest tą złą, a może sama jest wplątana w porwanie własnego dziecka? Obserwujemy jak każdy kolejny dzień nieobecności jej córki, niepewności o jej los, wpływa na emocje Kim – co się z nią dzieje, jaką formę przybiera jej rozpacz i jak wpływa to ma jej relacje z przyjaciółki i mężem. Naprawdę jestem pod wrażeniem opisu tej postaci! Jest tu wszystko, nawet moment psychozy. Świetnie oddane stany i emocje!
„(…) ludzie wyrzucają z siebie wszystko, co najgorsze, najbardziej okrutne i najbardziej niecne impulsy, wypluwają je z siebie w okrutnej orgii. Tak jak mawiał jej wujek Mick: Bóg jest skinheadem – jeszcze ci dokopie, mimo że już leżysz.”
Książka w swojej tematyce porusza masę problemów – tych dotyczących potrzeby posiadania potomstwa, sposobów wychowania, bezwarunkowej miłości, oczekiwań co do tego, jak życie z dzieckiem będzie wyglądać, tego co dzieje się z kobietą, kiedy mimo pragnienia, nie potrafi wydać na świat potomstwa. Już na wstępie zaczynamy się zastanawiać nad sprawiedliwością losu – przecież tyle kobiet pragnie dzieci, a nie może ich mieć, a z całkiem przeciwległego końca są kobiety, rodziny, w których nikt się dziećmi nie interesuje, a wręcz krzywdzi je tak, że blizny pozostają na całe życie. Tacy ludzie mają często gromadkę dzieci, a ci, którzy pragną ich najmocniej na świecie nie mają żadnego? Jak się z tym pogodzić? Obydwie bohaterki wywodzą się z takich patologicznych rodzin – jak sobie z tymi bliznami poradziły? Ważnym tematem jest tu też ocenianie innych – Kim, mimo że jest naprawdę dobrą matką, zostaje okrzyknięta jako ta najgorsza, która zasłużyła sobie na taką tragedię. To jak szybko zostaje wydany na nią wyrok, jest przerażające, jednak prawdziwe – w dobie internetu, wiadomości napływających z każdych stron, człowiek przyzwyczajony jest do wydawania szybkich opinii. Jednak tak nie powinno być, bo przecież to co widzimy, niekoniecznie musi być prawdziwe, a nawet jeśli, to jest tylko małym wycinkiem całości.
„Po prostu nigdy nie czuła, że na nią zasługuje.
I teraz okazało się, że miała rację.”
Książka gatunkowo zalicza się do thrillera psychologicznego – w mojej ocenie to na drugi człon położony jest nacisk, jednak i intryga kryminalna jest tu na naprawdę przyzwoitym poziomie. Po pierwsze nie wiemy co się stanie z małą – od początku przystosowanie jej do nowej sytuacji nie idzie po myśli Mamusi. Wiemy też, że Mamusia skrywa jakąś tajemnicę, coś jest z nią nie tak. Jak to wpłynie na aktualne wydarzenia? I czy Kim faktycznie w końcu oszaleje z rozpaczy? Może nie są to tajemnice, które powodują obgryzanie paznokcie ze strachu i emocji, ale dobrze utrzymują zainteresowanie i lekkie napięcie w czytelniku, tak że książki nie chce się odkładać.
 
Szczerze muszę przyznać, że jestem zdziwiona jak dobra okazała się ta książka. Liczyłam na lekki nieobowiązujący thrillerek, przy którym nie będę musiała dużo myśleć, a dostałam rewelacyjną analizę psychologiczną matki, której dziecko zostało porwane i porywaczki, która przekonana jest, że robi dobrze. Niesamowite kreacje postaci, naprawdę! Autorka poprzez przedstawienie historii z kilku różnych stron sprawiła, że problemy w niej się pojawiające są głębokie i szeroko rozpisane, i jest ich naprawdę sporo – a wszystkie prawdziwe, historie, które znamy z życia. To naprawdę była dobra lektura, czekam co dalej zaprezentuje nam ta autorka!
 
Moja ocena: 8/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Filia Mroczna Strona!

Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 19, 2022

"Przedsionek piekła" Anna Bailey

"Przedsionek piekła" Anna Bailey

Autor: Anna Bailey
Tytuł: Przedsionek piekła
Tłumaczenie: Małgorzata Stefaniuk
Data premiery: 09.03.2022
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 384
Gatunek: thriller
 
Anna Bailey to młoda, początkująca, ale dobrze zapowiadająca się pisarka. Większość życia spędziła w Anglii, gdzie się urodziła, ale po ukończeniu studiów przeniosła się na pewien czas do Stanów Zjednoczonych. I właśnie ta podróż zainspirowała ją do napisania swojej pierwszej powieści pt. „Przedsionek piekła”, której fabuła toczy się w małym amerykańskim prowincjonalnym miasteczku. W książce można wyczuć również wpływ klimatycznych seriali kryminalnych, przede wszystkim Twin Peaks i True Detective. Gatunkowo określona została jako thriller, choć od razu trzeba zaznaczyć, że mocno nietypowy.
 
Fabuła powieści toczy się w miasteczku Whistling Ridge w Kolorado. Jest to mała, pobożna społeczność, z której młodzi uciekają najszybciej jak to możliwe. Pewnego lata dochodzi tam do zaginięcia – dziewczyna, która już za chwilę miała rozpocząć klasę maturalną, zniknęła. Ostatni raz widziano ją wchodzącą do lasu… Co się z nią stało? Jakie sekrety skrywa ta społeczność? Czy Abi po prostu uciekła z domu? Jej matka i przyjaciółka przekonane są, że nigdy nie zniknęłaby bez słowa… Musiało się zatem coś stać. Tylko co? I kto, skoro policja nie wydaje się specjalnie zaangażowana, dojdzie do prawdy?
 
Książka składa się z 51 krótkich rozdziałów, które dodatkowo rozdzielone są na nienumerowane podrozdziały. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu teraźniejszego, z perspektywy kilku kluczowych bohaterów: matki, brata i przyjaciółki zaginionej. Fabuła toczy się w czasie teraźniejszym, od czasu do czasu wraca jednak do czasów sprzed zaginięcia, co w powieści zaznaczone jest enigmatycznym ‘przedtem’. Styl jest bardzo oryginalny i chyba to właśnie przez niego tak długo nie umiałam wciągnąć się w historię. W teorii jest prosty, a przynajmniej zdania nie są wielokrotnie złożone, jednak jest jakiś taki surowy, taki, że trudno jest się w niego wczuć. Z początku mi to przeszkadzało, jednak po lekturze całości dochodzę do wniosku, że to dobrze – to między innymi właśnie styl wyróżnia tę książkę z morza innych, a i jest dobrym narzędziem do oddania uroków i cieni tego małego amerykańskiego miasteczka. Tych drugich jest zdecydowanie więcej…
 
„Przedsionek piekła” to tak naprawdę obieranie warstw małej, amerykańskiej, zaściankowej wioski, społeczności, która w takim miejscu mieszka. To głęboka, dosadna i przejmująca analiza, która finalnie wstrząsa do głębi okrucieństwem, do jakiego zdolni są ludzie.
Powieściowe miasteczko to zbiorowisko zagorzałych katolików, którzy głośno krzyczą ‘alleluja’ w kościele, jednak w domu kierują się wypatrzonymi zasadami Starego Testamentu. Rodzina Abi jest tego dosyć skrajnym przykładem. Ojciec alkoholik, któremu nikt nie może się sprzeciwić i matka pokorna, pozwalająca na przemoc wobec niej i dzieci. Na przykładzie tej kobiety widzimy smutny obraz ofiary przemocy, która nie jest w stanie przeciwstawić się i zawalczyć o swoje. Po cichu znosi każde kolejne razy, a siniaki tuszuje mocnym korektorem… Wszyscy w miasteczku wiedzą, jaka sytuacja panuje w tej rodzinie, a jednak nikt nie chce wyciągnąć ręki, udają, że nie widzą… W tym ksiądz, który zdaje się, że przyklaskuje poczynaniom męża. To smutny obraz rodziny przemocowej, z której ofiary nie potrafią się wyrwać, a kat porównywany jest do boga.
„Strach przed mężem, przed jego knykciami i wyciem doprowadził do tego, że przedkładała jego szczęście nad własne i swoich dzieci. Ale co to za miłość, jeśli najpierw trzeba cię zastraszyć?”
Nie jest to jednak jednymy temat istotny w tej historii. Sporo miejsca jest też poświęcone inności – rasowej i orientacji seksualnej. W tak małym miasteczku, które poglądami swoich mieszkańców kojarzy się z poprzednim wiekiem, żadna inność nie jest akceptowana. Widzimy to na przykładzie przyjaciółki Abi, Emmy, która jest meksykanką – dziewczyna całe żyje czuje się gorsza, wykluczona, potępiana i wyśmiewana przez innych. Tylko Abi była jej przyjazna, więc jej zniknięcie jest dla dziewczyny bolesnym, zmieniającym życie doświadczeniem.
Tak samo jest z homoseksualizmem – w tym miejscu nie ma on racji bytu. A przynajmniej ujawnienie ‘tak odmiennej’ orientacji, jest grzechem śmiertelnym i wykluczeniem ze społeczności. Natury się jednak nie oszuka, więc ci, których zainteresowania nie zgadzają się z tym, co społeczeństwo uznaje za prawe, muszą się ukrywać, oszukiwać bliskich, a nawet siebie. Co jednak z takiego zaprzeczenia i tłamszenia przyjdzie?
 
Mam wrażenie, że w książce jest wiele znanych motywów, ale dzięki oryginalnemu stylowi, są przedstawione w sposób świeży. Fanatyzm religijny, homofobia, przemoc w rodzinie, brak reakcji społeczeństwa, rasizm, nierówność społeczna to główne tematy, które się tutaj pojawiają. Książka jest dosyć kameralna, akcja toczy się powoli, ale znajdzie się też kilka filmowych scen. Swoją drogą opisy, które znajdziemy w książce, mimo tej surowości stylu, są w jakiś sposób filmowe – może to właśnie przez znajomość motywów i nawiązania do innych dzieł filmowych? A może w kontraście do surowości i oszczędności stylu mózg sam odtwarza powieściowe sceny w głowie? Nie wiem, w każdym razie sporo scen pojawiało mi się w formie filmu przed oczami.
„Proces zdrowienia to wykopywanie trupów, czasami niekoniecznie swoich. Myślę, że z ojcem, którego mieli, twoi synowie dorobili się całkiem sporych własnych cmentarzy. I być może od czasu do czasu będziesz musiała się po nich przejść, może czasem oni cię przez nie przeciągną siłą, ale to nie znaczy, że wszystko jest stracone na zawsze. Dopóki twoi chłopcy wiedzą, że mają kogoś, kto stanie z nimi na tych cmentarzach, dopóty nie powinnaś się martwić, że to już koniec.”
A gdzie intryga kryminalna? W końcu to thriller! I tak, i nie. Oczywiście jest sprawa zaginięcia Abi, policja przychodzi do jej rodziny z kilkoma odkryciami z lasu, jednak ogólnie nie wydaje się zainteresowana dokładnym śledztwem. Rodzina ewidentnie ma wiele na głowie, nikt nie jest w stanie szukać Abi, ale robi to jej przyjaciółka – Emma, która jest pewna, że Abi musiało się coś stać. Dziewczyna równocześnie pogłębia się w rozpaczy, więc jej śledztwo nie jest za bardzo dynamiczne, przez co właśnie ten temat zdaje się schodzić na dalszy plan – obecny, ważny i wiążący całą historię, jednak jest gdzieś z tyłu.
 
Podsumowując, „Przedsionek piekła” mnie zaskoczył. Z początku ciężko było mi wgryźć się w styl, w fabułę, miałam wrażenie, że nic się nie dzieje, a przeskakiwanie z bohatera na bohatera dodatkowo wybijało mnie z rytmu i wprowadzało poczucie zagubienia. Jednak powoli, niezauważalnie książka gdzieś przedarła się przez te wszystkie mieszane uczucia, problemy postaci zaczęły nie być mi obojętne, a pod koniec wiele razy wręcz pałałam oburzeniem. To książka niełatwa, trzeba się wysilić by ją docenić, jednak warta tego wysiłku – to z jaką skrupulatności, prostotą a zarazem głęboką analizą autorka oddała przekonania takiej społeczności, jak mocno ją obnażyła, aż do tych tytułowych kości (ang. „tall bones”) budzi mój podziw. Cieszę się, że nie zrezygnowałam na początku lektury, bo i takie myśli chodziły mi po głowie. To książka mocna i oryginalna, wymykająca się gatunkom i schematom. Jestem ogromnie ciekawa co autorka zaprezentuje nam po takim debiucie!
 
Moja ocena: 8/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Albatros!

Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 18, 2022

"Zabójcza sieć" Mike Omer

"Zabójcza sieć" Mike Omer

Autor: Mike Omer
Tytuł: Zabójcza sieć
Cykl: Glenmore Park, tom 2
Tłumaczenie: Robert Ginalski
Data premiery: 09.03.2022
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 288
Gatunek: kryminał
 
Kryminały Mike’a Omera to moje tegoroczne odkrycie! Jest to amerykański pisarz izraelskiego pochodzenia, który od 2016 pisze we wspomnianym gatunku literackim. Aktualnie na swoim koncie na trzy serie (a może dokładniejszym określeniem będą trylogie), a Glenmore Park była tą pierwszą. Seria w całości wydana została w roku 2016 (tom pierwszy recenzja – klik!), u nas jednak, na polskim rynku pojawiła się jako druga w kolejności. Czytając ją trzeba pamiętać, że według oryginalnej chronologii są to kryminalne początki autora.
 
Historia „Zabójczej sieci” rozpoczyna się od nocnej obserwacji, którą prowadzą śledczy Bernard i Hannah. Chwilę po zatrzymaniu dilera narkotykowego dostają nowe wezwanie – Hannah ochoczo zgłasza ich do jego zbadania. Na miejscu zastają ciało mężczyzny – został dobrych kilka razy ugodzony nożem we własnym mieszkaniu. W sąsiednim mieszkaniu czeka na nich przyjaciel zamordowanego, który odkrył zwłoki – zaledwie w kilka sekund po jego wyjściu z mieszkania przyjaciela, ten został zaatakowany. Kto i dlaczego dopuścił się takiej zbrodni? I czy przyjaciel na pewno mówi prawdę? Trochę podejrzane wydaje się, że w czasie swojego pobytu w mieszkaniu nie zauważył nic niepokojącego…
 
Książka składa się z 23 rozdziałów pisanych w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego. Narrator jest wszechwiedzący, obserwuje przede wszystkim czwórkę śledczych, okazyjnie jednak zwraca uwagę też na postacie drugoplanowe. Styl powieści jest prosty, zdania krótkie i, choć czytelnik ma okazję natknąć się na kilka humorystycznych komentarzy czy spostrzeżeń, cała ta seria wydaje się jednak trochę poważniejsza niż ta o Zoe Bentley.
„– Panie Cosmatos – spróbowała mu przerwać Hannah. Ale jej słowa zostały startowane przez monolog rozjuszonego Damiona. Żadne nie przeżyło.”
Właśnie przez tę polską kolejność wydawania ciężko nie porównywać obydwu serii – w takim zestawieniu wcale nie dziwi fakt, że debiutancka seria Glenmore Park wypada trochę gorzej – nie tylko przez większą powagę, ale i psychologiczne przedstawienie postaci. Książka „Zabójcza sieć” wypada na tle twórczości autora najsłabiej – oczywiście nie jest to zły kryminał, jednak gdy wiem już na co autora stać, ten tytuł mnie nieco rozczarował.
 
Po pierwsze intryga potraktowana jest dosyć powierzchownie. W tak krótkim kryminale dostajemy aż dwa morderstwa, do których prowadzona są dwa osobne śledztwa. Już samo to wskazuje, że historia nie będzie miała tej psychologicznej głębi. I choć śledztwa prowadzone są skrupulatnie, a i tematy poruszane ciekawe, to jednak czegoś tu brakuje, by wywołać w czytelnika tak pożądane zainteresowanie.
 
Wspomniane ciekawe tematy skupiają się przede wszystkim na stronie technologicznej – dużo jest tu o nękaniu w Sieci, nie brakuje też miejsca na internetowe gry, w których króluje przemoc. Nie da się odmówić – są to zagadnienia jak najbardziej aktualne, jednak temat gier pozostał przedstawiony dosyć jak na mój gust nierealnie, co sprawiło, że nie wywołał pożądanego efektu.
 
W pierwszym tomie prym w śledztwie wiedli śledczy Jacob i Mitchell, teraz kolej na Hannah i Bernarda. Hannah, po wpadce we wcześniejszym śledztwie, teraz na siłę chce udowodnić, że jest dobra w tym co robi. Bernard wydaje się trochę jej to utrudniać – przez małe dziecko w domu jest ciągle zmęczony i nieprzytomny. Kreacje postaci są przyjemne, choć znowu – zabrakło mi ich pogłębiania psychologicznego, bym mogła odczuwać w związku z nimi jakieś emocje.
 
Ogólnie „Zabójcza sieć”, jak na swoje niewielkie rozmiary jest sprawnym kryminałem. Może gdybym nie wiedziała wcześniej na co Mike’a Omera stać, to byłabym zadowolona, jednak po rewelacyjnej serii z Zoe, a i całkiem dobrym tomie pierwszym serii Glenmore Park, ten tom mnie nieco rozczarował – albo autor nie miał do niego serca, albo zabrakło jakiegoś konkretnego pomysłu. Mam nadzieję, że to wypadek przy pracy i tom trzeci okaże się równie dobry, a może i lepszy niż tom pierwszy!
 
Moja ocena: 6/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Świat Książki!

Książka dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 18, 2022

"Długa noc" Wojciech Chmielarz - zapowiedź patronacka

"Długa noc" Wojciech Chmielarz - zapowiedź patronacka
Są tacy autorzy, na których książki czekam z wytęsknieniem, bo mam pewność, że nigdy mnie nie zawiodą. To ci ulubieni z ulubionych, zdecydowany TOP. Właśnie do takiego grona należy Wojciech Chmielarz, który kilka lat temu pokazał mi jak powinien wyglądać prawdziwy, rasowy kryminał, a później i coś z pogranicza thrillera psychologicznego a dramatu z terminologii filmowej. Pisarz, który zajmuje się gatunkiem rozrywkowym, a jednak zawsze w jego książkach wyczuwa się głębię, wartość, która czegoś uczy. Dlatego z tym większą radością mogę ogłosić, że na okładce jego nowej książki, powrotu komisarza Jakuba Mortki pt. "Długa noc" znajdziecie moją rekomendację! To był dla mnie prawdziwy zaszczyt napisać kilka słów polecenia, a teraz z niecierpliwością czekam na premierę - 15 czerwca, by móc na własne oczy zobaczyć, że Kryminał na talerzu znalazł się na okładce książki Chmielarza!

Długa jesienna noc w Warszawie. W Komendzie Stołecznej Policji na kolejne przesłuchanie oczekuje mężczyzna, który jest świadkiem w sprawie zabójstwa. Co do tej pory powiedział? Co zataił? Do czego nie chce się przyznać? Młoda dziewczyna po raz pierwszy w życiu wychodzi na ulicę, żeby zarobić na utrzymanie. Ciągle się waha, ale potrzebuje pieniędzy dla swojego małego syna. Kogo spotka tej nocy? Jaką decyzję podejmie? Po mieście w białym, terenowym samochodzie krąży mężczyzna, który wie, że to jest jego ostatnia noc na wolności. Ma tylko jeden cel. Zabić tak wiele osób, jak to tylko możliwe. Kto jeszcze padnie jego ofiarą? I jest jeszcze komisarz Jakub Mortka, który staje przed największym wyzwaniem w swoim życiu. A stawką są najbliższe mu osoby. Jak daleko jest się w stanie posunąć, żeby ich ocalić? To będzie długa noc. Dla nich wszystkich. Najważniejsza noc w ich życiu.
Długa noc to szósta część cyklu o komisarzu Jakubie Mortce, ale też nowe otwarcie dla kolejnych powieści. Po kilku latach pracy w Hadze komisarz Mortka wraca do Polski. Wiele się zmieniło: dawna podwładna jest teraz jego zwierzchniczką, są nowi ludzie i nowe przepisy. Stare przyzwyczajenia Mortki nie wszystkim będą się podobać, bo komisarz najbardziej lubi działać solo. Najważniejsze jednak, że jest dalej skuteczny i być może powrót „na chwilę” okaże się zmianą na dłużej.     

 "Długa noc" to szósty tom cyklu o komisarzu Mortce, jednak równocześnie jest to nowy początek - to książka całkowicie inna od wcześniejszych tomów cyklu. Książka wymagająca, bo zmuszająca czytelnika do ciągłej uwagi, czujności, ale odpłacająca się po stokroć. Oczywiście gatunku to cały czas kryminał, ale również i dużo więcej. Czytając ją miałam wrażenie że oglądam naprawdę zajmujący serial kryminalny, taki, którego wszystkie odcinki odgląda się w jedną noc. Jestem nią szczerze zachwycona, to jedna z najlepszych książek tego pisarza! Mam nadzieję, że równie mocno jej wyczekujecie, a po lekturze powiecie dokładnie to samo co ja. 
Wyprzedzając pytania - nie trzeba znać cyklu, by sięgnąć po ten tytuł. 

Autor: Wojciech Chmielarz
Tytuł: Długa noc
Cykl: komisarz Jakub Mortka, tom 6
Data premiery: 15.06.2022
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 376
Gatunek: kryminał

Książka dostępna jest już w przedsprzedaży. 



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 17, 2022

"Dziesięć dni" Mel Sherratt - recenzja premierowa

"Dziesięć dni" Mel Sherratt - recenzja premierowa

Autor: Mel Sherratt
Tytuł: Dziesięć dni
Tłumaczenie: Anna Kłosiewicz
Data premiery: 17.05.2022
Wydawnictwo: Labreto
Liczba stron: 330
Gatunek: thriller psychologiczny
 
„Dziesięć dni” Mel Sherratt to książka wyjątkowa: jest to pierwszy tytuł wydany nakładem Wydawnictwa Labreto, które jest imprintem Legimi! To aplikacja z dostępem do ebooków i audiobooków, z której korzystam od lat i którą nieraz tutaj polecałam. Cały artykuł o tej platformie znajdziecie tu – klik! A dzisiaj Legimi wkracza w nowy etap rozwoju – oferuje nam książkę wydaną własnym nakładem. A jest to brytyjski thriller psychologiczny, autorki, która na koncie ma już szesnaście powieści, u nas jednak ukazuje się po raz pierwszy!
 
W angielskim miasteczku Stoke-on-Trent w 2019 roku dochodzi do dziwnych zaginięć. Kobiety w różnym wieku, o różnym wyglądzie zostają porywane, przez dziesięć dni przetrzymywane są w ciemnej piwnicy, bite, głodzone, zapomniane. Po upływie tego czasu porywacz je uwalnia szpikując lekami tak, by za wiele z samego uwolnienia na pamiętały. W ten sposób potraktowane zostały już cztery kobiety, jednak czwarta nie wróciła… Policja choć cały czas prowadzi śledztwo, to jednak wydaje się bezradna – porywacz nie zostawia żadnych tropów, powiązań pomiędzy kobietami brak, one też nic przydatnego nie są w stanie powiedzieć… Sprawę w lokalnych mediach opisuje dziennikarka Eva Farmer – jej artykuły są rzetelne, kobieta dba o to, by przeprowadzić dokładny wywiad z ofiarami. Niestety 13 sierpnia 2019 sama pada ofiarą porywacza… Czy będzie na tyle sprytna, by poznać tożsamość przestępcy? Czy wytrzyma dziesięć dni zamknięcia, katuszy, a i czy w ogóle może liczyć, że porywacz ją wypuści? W końcu ostatnia porwana nigdy nie wróciła do domu… I dlaczego spośród tysięcy kobiet, to właśnie ta piątka została porwana?
„Żyjemy w społeczeństwie, w którym nikt nie interesuje się specjalnie losem słabych i bezbronnych. Zwykle słyszymy o złym traktowaniu kogoś, dopiero kiedy wydarzy się jakaś tragedia.”
Książka składa się z prologu, który przytacza wydarzenia z 2006 oraz z 82 krótkich rozdziałów, które opisują bieżące wydarzenia z perspektywy Alex i Evy. Te poprzetykane są artykułami na temat porwań, głównie tych pióra Evy Farmer, w których pisała o wcześniejszych zaginięciach. Wszystko w książce jest odpowiednio zaznaczone, są rozpisane osoby, są daty, a nawet odliczanie dni pobytu Evy w piwnicy. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego z punktu widzenia Alex oraz w trzeciej osobie czasu przeszłego z punktu widzenia Evy (okazyjnie też przez wcześniejsze porwane i męża Evy). Styl jest prosty, mocno skupiony na wewnętrznych przeżyciach postaci. Całość czyta się bardzo szybko i bezproblemowo.
 
Ogromnym atutem tej książki na pewno jest sposób budowy intrygi kryminalnej. Mimo iż akcja toczy się spokojnie, to jednak co krok zaskakują nas twisty fabularne, które każą nam zmieniać perspektywę spojrzenia na historię. Muszę przyznać, że nieraz dałam się wpuścić w maliny, kilka razy zdziwiłam się tak, że aż miałam ochotę wrócić do początku i poszukać tropów, które z pewnością musiałam przegapić. Pod tym względem naprawdę dobrze się przy tej książce bawiłam.
 
Drugim dużym atutem książki jest temat, a nawet tematy, które porusza. Jeden z nich to przemoc wobec tych najmniejszych, bezbronnych, których przecież mamy chronić. Autorka dobrze ukazuje ścieżkę, którą osoby naznaczone taką przemocą muszą przebyć, jak wpływa to na ich postrzeganie świata i jakie kierunki może wyznaczyć. Drugi temat to poczucie samotności i utracenie mocy sprawczej nad swoich życiem. Kobiety przetrzymywane w piwnicy są w stu procentach zależne od porywacza – czy da im jedzenie? Czy się odezwie? Czy może pobije? Ta niepewność, strach o to, co się wydarzy są w przypadku Evy podsycane tym, że kobieta nie wie czy i kiedy wyjdzie z tego cało. Jej emocje oddane są dobrze, zwątpienie, nadzieja, chęć działania, zrezygnowanie – to tylko kilka etapów przez które przechodzi.
„Za takimi zwyczajnymi rzeczami tęskniła teraz najbardziej. Za tymi idiotycznymi drobiazgami, które człowiek zwykle traktuje jako coś oczywistego. Za małymi przyjemnościami, które uważała za element codziennego życia, podczas gdy tak naprawdę powinna się nimi delektować.”
Kreacje bohaterów oddane są tutaj naprawdę dobrze – autorka zdradza nam tylko to, co chce, tylko to, co w danym momencie musimy wiedzieć, przez co czytelnik tkwi cały czas w obłoku tajemnicy.
 
„Dziesięć dni” to dosyć kameralny thriller, którego akcja skupia się na jednym miejscu, jednym ciemnym pokoju. Przez to czytelnik ma poczucie zamknięcia, lekkiej klaustrofobii podsycanej tą niewiadomą – co stanie się dalej? Kim jest porywacz i czy wypuści kiedyś Evę? Pod względem psychologicznym postacie oddane są dobrze, intryga naprawdę wciąga, a przez to, że książka nie jest wielkich rozmiarów, można się z nią zapoznać w jeden czy dwa wieczory. Porusza też ciekawe tematy, może nie innowacyjne, ale cały czas zasługujące na większy rozgłos. Dobrze się przy niej bawiłam, to przyzwoity thriller!
 
Moja ocena: 7/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą przedpremierowo dziękuję Wydawnictwu Labreto i Legimi!

Książka dostępna jest w abonamencie 



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 16, 2022

"Las zaginionych" Agnieszka Pietrzyk

"Las zaginionych" Agnieszka Pietrzyk
 
Autor: Agnieszka Pietrzyk
Tytuł: Las zaginionych
Data premiery: 09.03.2022
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 360
Gatunek: thriller / kryminał
 
Swoją znajomość z piórem Agnieszki Pietrzyk rozpoczęłam dosłownie chwilę po założeniu bloga – w marcu 2019 roku, kiedy to miałam przyjemność przeczytać „Zostań w domu” – thriller/kryminał, który przykuł mnie do kart książki tak mocno, że czytałam z prawdziwymi wypiekami na twarzy, a o fabule myślałam również w momentach, gdy czytać nie mogłam. To była jedna z najlepszych książek roku 2019 i sprawiła, że Pietrzyk wylądowała na liście autorów, których książki MUSZE przeczytać. I mimo że ciągle nie udało mi się narobić jej wcześniejszych tytułów (aż 6 książek!), to te ukazujące się czytam na bieżąco. Ich recenzje znajdziecie na blogu, a teraz pogadajmy o najnowszej, która, mimo iż całkiem inna niż majstersztyk „Zostań w domu”, poziomem zaangażowania w lekturę jest jej bardzo bliska!
 
Fabuła „Las zaginionych” toczy się w małej mazurskiej wiosce Kadyny. To właśnie w okolicznej stadninie latem dochodzi do zaginięcia – jedna z trzech nastolatek, które wybrały się razem na przejażdżkę, nie wróciła. Pozostałe dwie dziewczyny, siostry Małeckie twierdzą, że rozstały się z zaginioną, kiedy ta była cała i zdrowa. Policja ma ciężki orzech do zgryzienia, żadnym tropów, świadków, podejrzanych… Rodzina Małeckich mocno się tą sprawą przejmuje, więc by trochę odciągnąć myśli i poprawić atmosferę do swojego domu zapraszają starych znajomych – Karolinę i Mariusza Iwaszynów wraz z ich nastoletnim synem i córką. Ci z początku się wahają, jednak ostatecznie decydują się na przyjazd – zgodnie stwierdzają, że takie krótkie wakacje mogą być dla nich zmianą na lepsze. Krótko po przyjeździe Karolina wybiera się na przejażdżkę konną – rusza z tej samej stadniny, z której ruszała zaginiona… I też znika. Czy w Kadynach grasuje porywacz polujący na amazonki? Dziwne, gdyż zaginione w ogóle nie były do siebie podobne, więc co sprawiło, że akurat te dwie kobiety zniknęły? Czy policja znajdzie coś w lesie, co naprowadzi ich na trop, coś co wskaże rozwiązanie zagadki? Czy Karolina i Lena zostaną odnalezione?
 
Książka składa się z 23 rozdziałów. Akcja powieści toczy się głównie latem, w którym doszło do zaginięcia, od czasu do czasu jednak przerywana jest wspomnieniami sprzed 15 lat, kiedy to Karolina i Mariusz się poznali i w sobie zakochali. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, obserwuje przede wszystkim męża zaginionej, ale też przedstawia poczynania policji. Narrator jest uważny i skrupulatny, dba o rzetelnie oddanie otoczenia i emocji postaci. Styl narracji jest wyważony i spokojny, przynajmniej pozornie, gdyż emocje, o których opowiada, zdają się buzować na kartach powieści – im dalej w historię, tym ich kumulacja jest większa. Książkę czyta się niesamowicie dobrze, wyważenie szczegółów otoczenia i emocji, relacji międzyludzkich jest wręcz mistrzowskie!
„Nigdy nie wiesz, jak silny jesteś, dopóki bycie silnym nie stanie się jedynym wyjściem, jakie masz.”
Ze względu na podział czasowy zdaje się, że w książce opowiedziane są dwie historie – ta aktualna, dotycząca zaginięć i ta bardziej skupiona na relacjach – historia poznania i życia Karoliny i Mariusza. W momencie, gdy zdecydowali się na przyjazd do Kadyn coś pomiędzy nimi było – Karolina chyba nie czuła się dobrze, Mariusz mocno ją wspierał, dbał o jej samopoczucie. Dlaczego, co było nie tak? Czy jej złe samopoczucie ma coś wspólnego z tym, co stało się w stadninie?
 
Postacie tej powieści oddane są naprawdę dobrze. Powoli poznajemy ich myśli i zwyczaje, zwyczajne gesty, a jednak ciągle to co ważne jest gdzieś na obrzeżach – nie mówimy o tym, czytelnik musi się cały czas domyślać. Historia często zaskakuje i choć akcja nie jest tu specjalnie dynamiczna, to jednak od książki trudno się oderwać – emocje, jakie autorka za sprawą bohaterów oddaje, tematy, o których pisze, są nam tak znajome, ale i tak niepokojące, że trudno o nich nie myśleć. Pietrzyk w prostych, zwyczajnych gestach potrafi oddać masę emocje, jakąś taką głębię, znajomą i prawdziwą, którą zwyczajnym ludziom trudno wyrazić.
 
Postać Mariusza zastanawia – od początku mężczyzna dosyć dziwnie się zachowuje, a jednak o żonę na pewno się martwi. Jest po prostu zrozpaczony czy kryje się za tym coś więcej?  Małżeństwo Małeckich też jest dosyć dziwne – to ich styl bycia, czy oni również coś ukrywają? Takich niejasności, tajemnic jest tu wiele.
 
Do tego dodajmy urokliwe, acz spokojne miejsce – las, niedaleko woda, duży, oddalony od sąsiadów dom. Spokój, cisza, konie, stadnina, sielskość i beztroska. Zburzona dziwnymi zaginięciami… Wydarzenia i otoczenie tworzą naprawdę ciekawy kontrast.
 
Na koniec tematy, problemy, które poruszane są w tej historii. Nie mogę o nich pisać wprost, by nie psuć elementu zaskoczenia zwrotami fabularnymi, jednak są to tematy z którymi spotykamy się na co dzień, te piękne i te wyniszczające. Jest wielka miłość, pierwsze zauroczenie, zaufanie. Jest też duża krzywda, zmowa milczenia, tajemnice, które mieszają mocno w życiu bohaterów. Zdrada, zemsta, złość, bezradność, rozczarowanie. I znowu miłość, poświęcenie, rodzicielstwo. Piszę ogólnie, nie chcę nic zdradzić, ale jak już wspomniałam – emocje w tej powieści buzują, a finał jest naprawdę gorzki. Po zakończonej lekturze po prostu długo siedziałam nie mogąc ruszyć się z miejsca, zająć czymś innym. Mocna, wstrząsająca lektura, przejmująca smutkiem.
„Milczenie i niedomówienia niczego nie naprawią, a mogą zmienić życie w piekło. Ludzie, którzy się kochają, powinni ze sobą rozmawiać.”
Podsumowując, gdyby nie mój sentyment do „Zostań w domu”, mogłabym „Las zaginionych” uznać za najlepszą książkę Pietrzyk, jaką dane mi było czytać. To świetny obraz relacji partnerskich, romantycznych, a zarazem tajemnicza, zajmująca historia zaginięcia. Sielskość otoczenia tylko pogłębia kontrakt wydarzeń, podbija uczucie tajemnicy, o której żaden z bohaterów nie mówi, choć jasne jest, że sporo ich skrywa się pod powierzchnią. To analiza skomplikowanych emocji, która momentami aż boli. Historia smutna, wstrząsająca, po której trudno wrócić do codzienności. Naprawdę zrobiła na mnie wrażenie!
 
Moja ocena: 8/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona Kryminału!


Książka dostępna jest też w abonamencie 



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 16, 2022

Book tour z "Bez przedawnienia"!

Book tour z "Bez przedawnienia"!

W tę sobotę świętowaliśmy miesiąc od premiery nowego kryminału Katarzyny Żwirełło pt. "Bez przedawnienia", który jest obiecującym początkiem serii "Dwa Bieguny". O książce w świecie czytelniczym trochę już się mówiło, niektórzy nawet stwierdzili, że stykali się z tym tytułem na każdym kroku! I to mnie cieszy, to znak, że książka dociera do szerokiego grona odbiorców. A dzisiaj idziemy jeszcze dalej - wysyłamy książkę w świat w ramach akcji book tour!
Jeśli ominęłam Was moja recenzja tego tytułu, na okładce którego możecie znaleźć moje logo, to zapraszam tu - klik!, a także na wywiad z autorką książki, o tu - klik!

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB, profil autorki oraz profil Wydawnictwa Dreams w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście we wtorek.
Książka ruszy w podróż już we wtorek wieczorem, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa, autorki książki i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
Lista uczestników:
1. @z_ksiazka_mi_po_drodze opinia - klik!
2. @czytajzpaula  opinia - klik! 
3. @naksiazkach opinia - klik! 
4. @i.krasnodebska opinia - klik!
5. @annadyczko_mczas opinia - klik! 
6. @marzaczyta opinia - klik! 
7. @librariada opinia - klik! 
8. @ruda.czyta opinia - klik! 
9. @kasia_g_autor  (książka jest tu od 01.09)
10. @zaczytana_panna
11. @wichrowskakatarzyna
12. @lokata_ewa
13. @czytam_dla_przyjemnosci
14. @kubickakatarzynaa
15. @mamazaczytana
16. @czytanietojestto
17. @readerinthekitchen
18. @karoo__linka
19. @kaskacz20
20. @gusia19
21. @monika.deren
22. @maria.j.sokolowska
23. @foreelock
24. @_books_and_dog_
25. @mojemalezycie
26. @patrycjadziembor