kwietnia 30, 2019

"Morderstwo ma motyw" Francis Duncan - zapowiedź

"Morderstwo ma motyw" Francis Duncan - zapowiedź

Już 21 maja będzie miała premierę książka autorstwa Francisa Duncan pt. „Morderstwo na motyw”! Jest to kryminał retro, który przeniesie nas na angielską prowincję! Już teraz brzmi ciekawie, prawda?

Kiedy Mordecai Tremaine wysiada z pociągu na stacji Dalmering, morderstwo jest ostatnią rzeczą, która kojarzy mu się z sielankowym krajobrazem. Okazuje się jednak, że ta urokliwa angielska miejscowość skrywa wiele tajemnic. Próby do amatorskiego przedstawienia teatralnego pod tytułem „Morderstwo ma motyw” idą pełną parą, lecz prawdziwy dramat rozgrywa się poza sceną. Jedna z organizatorek spektaklu zostaje znaleziona martwa i Tremaine, jako detektyw amator i gorliwy badacz ludzkiej natury, nie może się oprzeć pokusie, by pomóc policji w rozwiązaniu zagadki.



Z autorem powieści wiąże się dosyć ciekawa historia, o której na pewno opiszę Wam przy recenzji książki, teraz tylko powiem, że autor publikował swoje powieści w Anglii od 1937 do 1953 roku. W tym czasie udało mu się napisać około 30 książek, w tym 22 kryminały! „Morderstwo ma motyw” będzie dopiero drugą książką autora na polskim rynku wydawniczym, ale pierwszą w chronologicznej kolejności cyklu. Zapowiada się dobra lektura, mam nadzieję, że faktycznie spędzę z nią przyjemnie czas! Niedługo zabieram się za czytanie, więc recenzja już wkrótce!



Autor: Francis Duncan
Tytuł: Morderstwo ma motyw
Cykl: Mordecai Tremaine, tom 1
Tłumaczenie: Tomasz Bieroń
Data premiery: 21.05.2019
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 312

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka za egzemplarz do recenzji!


kwietnia 29, 2019

"Nagranie" Małgorzata Falkowska - recenzja przedpremierowa

"Nagranie" Małgorzata Falkowska - recenzja przedpremierowa

Tytuł: Nagranie
Data premiery: 15.05.2019          
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiecie
Liczba stron: 304

   „Nagranie” to pierwsza powieść kryminalna Małgorzaty Falkowskiej. Do tej pory autorka zajmowała się książkami o tematyce komedii romantycznych i romansów, wydała też książkę dla dzieci. Wszystkie wcześniejsze powieści były przyjmowane ciepło przez czytelników. Autorka przyznaje, że pisanie komedii to dla niej coś w rodzaju terapii, oderwanie od czasami niewesołej rzeczywistości. A skąd kryminał? Jak sama zdradza w posłowiu, to jest pasja, którą dzieli razem z ojcem. Ostatnio kilka polskich pisarek powieści obyczajowych próbuje sił w innym gatunku, zobaczmy jak udało się to Małgorzacie Falkowskiej.
    „Nagranie” opowiada historię śledztwa dotyczącego zaginięć młodych mężczyzn na terenie Torunia. W ciągu pół roku w podobnych okolicznościach zaginęło 6 osób. Śledztwo przez cały ten czas nie miało żadnego punktu zaczepienia, nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał. Dopiero na tydzień przed świętami Bożego Narodzenia do rodzin zaginionych zaczynają przychodzić dziwne paczki zawierające kartkę świąteczną z niepokojącymi życzeniami oraz płytę CD z nagraniem. Dodatkowo do zaginionych dołączył znany polski wioślarz, nadzieja Polski na złoty medal na Olimpiadzie. Komisarz Maciej Gorczyński musi w końcu rozwiązać zagadkę zaginięć, w czym pomaga mu znajoma jasnowidz Sylwia Trojanowska. Jak szybko się okazuje dwójkę bohaterów łączy zdecydowanie więcej niż tylko praca. Czy uda im się znaleźć osobę odpowiedzialną za zaginięcia? Czy zdążą na czas?
Książka od strony kompozycji składa się z prologu, bardzo króciutkich rozdziałów oraz epilogu. Narracja prowadzona jest w 1 osobie czasu przeszłego naprzemiennie z punktu widzenia komisarza Gorczyńskiego oraz Sylwii Trojanowskiej. W prologu  narratorem jest morderca, a raczej morderczyni, która wypowiada się w 1 osobie czasu teraźniejszego, jej wypowiedź jest mocno niepokojąca. Także podczas głównej lektury powieści rozdziały poprzetykane są wypowiedziami tej kobiety, ukazującymi jej mocno rozchwianą psychikę. Same rozdziały opatrzone są datą, godziną oraz miejscem wydarzeń. Język powieści jest potoczny, łatwy i zrozumiały, wulgaryzmów jest bardzo mało, a dialogi są dynamiczne.
Głównymi bohaterami powieści są wspomniani już komisarz Maciej Gorczyński oraz Sylwia Trojanowska. Maciej jest mężczyzną w średnim wieku, ma żonę oraz dwójkę dzieci. Śledztwem zajął się głownie dlatego, że pierwszy zaginiony był znajomym jego syna Wojtka, który teraz jest studentem medycyny na Bydgoskim Uniwersytecie. Prócz kiepsko posuwającego się śledztwa, Maciej również w domu nie ma łatwo. U jego żony niedawno zdiagnozowano raka, zostało jej niewiele ponad rok życia. Maciej jest rozdarty pomiędzy pracą a domem, musi w końcu posunąć śledztwo naprzód, ale też ma wyrzuty, że nie spędza więcej czasu z rodziną, bo przecież ich czas został teraz mocno ograniczony. W cały ten galimatias pakuje się Sylwia. Jak się szybko okazuje jakiś czas temu Sylwia i Maciej mieli romans, mężczyzna go zakończył, jednak Sylwia cały czas żywi gorące uczucia do Macieja, koniecznie chce go zdobyć ponownie. Sylwia jest dużo młodsza od Macieja, bliżej jej do wieku jego syna. Skończyła studia dziennikarskie, ale nie udało jej się na dłużej zahaczyć w zawodzie. Dar jasnowidzenia odziedziczyła po babci, teraz wykorzystuje go głownie do pomocy policji. Kobieta ma własne mieszkanie, pracuje jako doradca uczuciowy, czyli poświęca 2 dni w tygodniu na odpisywanie na listy czytelników do kobiecego czasopisma. Sylwia wie czego chce i dąży do tego, nie zważając na uczucia innych.
Poza dwójką bohaterów ważną postacią jest też wspomniana już morderczyni. Od początku wiemy, że jest to kobieta. Czuje się bogiem, to ona wymierza innym sprawiedliwość. Ma się za osobę bardzo inteligentną i sprytną, uważa, że to ona rządzi śledztwem. Chce zwalczyć zło, zniszczyć je, a w zamian ofiarować światu dobro. Tak naprawdę do końca z jej wypowiedzi nie jest jasne o co tak naprawdę jej chodzi.
Akcja powieści toczy się głównie w Toruniu, bohaterowie podróżują też do Bydgoszczy oraz nawet do Katowic. Porwań dokonano gdzieś na Bulwarach Toruńskich, mniej więcej w podobnym miejscu, gdzie nie ma monitoringu. W powieści zaznaczony jest negatywny stosunek jakim darzą się Bydgoszczanie z Torunianami. Świat przedstawiony w powieści jest dosyć mroczny, w porównaniu z dawnymi czasami, na świecie jest dużo więcej zła i egoizmu. „Świat się zmieniał. Nieubłaganie wciągał nas w czarną dziurę, gdzie trudno było znaleźć dobro”.
Co mi się w powieści podobało? Na pewno początek – dobrym zabiegiem był prolog przedstawiony oczami mordercy, od razu wzbudził spore zainteresowanie akcją powieści. Po drugie na pewno na plus zaliczam króciutkie rozdziały. Liczą od 1 do 5 stron i właśnie przez to książkę czyta się w tempie ekspresowym. Koniecznie też muszę tutaj wspomnieć o bardzo ważnym temacie, który poruszany jest w powieści, a mianowicie dawstwo organów. Poprzez usta bohaterów autorka nakreśla czytelnikowi jak w Polsce wygląda sytuacja, podkreśla jak ciągle mało osób decyduje się na oddanie własnych organów, jak jest to postrzegane w katolickim społeczeństwie. Przykładem Sylwii, każdy z nas powinien nosić w portfelu oświadczenie o chęci oddania organów, które zamiast gnić w ziemi, mogę uratować innym życie. Mocno powiązanym tematem jest też czarny rynek sprzedaży organów, który przez brak możliwość załatwienia sprawy drogą legalną, ma się kwitnąco. Czwartym plusem jest na pewno wydanie książki Okładka ma fajne, stonowane kolory, ciekawą grafikę, przyciągający uwagę napis. Bardzo mi się podoba, robi wrażenie. Ostatnim, ale jakże ważnym plusem jest akcja promocyjna książki. Dostałam ją razem z mapą, aktami śledztwa, kartką od mordercy i płytą z nagraniem, jakie dostawały rodziny zaginionych. Naprawdę robi wrażenie! Po zobaczeniu filmiku od razu chce się sięgnąć po książkę i zagłębić się w lekturze.



Teraz pora na minusy. Niestety muszę tutaj wspomnieć o głównych bohaterach powieści. Maciej jest komisarzem, ale śledztwo prowadzi bardzo nieudolnie. Nie podąża śladami, bo mu się nie chce, woli wrócić do domu. Ma sporo nieprzemyślanych zachowań, np. marnuje czas na 7 godzinną jazdę do Katowic, chociaż mógł sprawę załatwić telefonicznie. Kocha żonę, chce z nią spędzać czas, ale jak tylko widzi Sylwię, to od razu rzuca się jej w ramiona. Prosi ją o pomoc w śledztwie, a potem nie odbiera od niej telefonów, bo myśli, że chce go zaciągnąć do łóżka. Tak samo Sylwia – chce pomóc w śledztwie, ale tak naprawdę tylko czyha na Maćka, jak go usidlić  i wykorzystać. Bardzo nie podobała mi się ich relacja, uważam, że była mocno infantylna, a cały ten romans był niepotrzebny. Przez skupienie na opisach seksu i podchodach uczuciowych ucierpiało całe śledztwo, któremu jednak w kryminale powinno się poświecić trochę uwagi. Według mnie bohaterowie zachowują się niekonsekwentnie i niezrozumiale, przez co przez większą część powieści czułam się głównie zirytowana.
    Podsumowując, książka miała potencjał. Dobry pomysł, ciekawa historia bohaterów, świetne wydanie. Niestety według mnie ten potencjał został trochę zaprzepaszczony zachowaniem głównych postaci oraz ich relacją. Autorka skupiła się za mocno na kwestiach miłośnych, traktując elementy kryminalne jako dodatek do całości. Ja niestety kompletnie nie lubuję się w romansach, erotyki omijam z daleka, dlatego też ta książka nie przypadła mi do gustu. Myślę jednak, że dla osób czytających tego typu powieści będzie dobrą rozrywką, o ile nastawią się na romans z dodatkiem kryminału, a nie odwrotnie. Czytając miałam czasem wrażenie, że powieść podobna jest do książek Małgorzaty Rogali, więc może fani autorki odnajdą się także i w tej powieści.

Moja ocena: 5/10




Serdecznie dziękuję za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki Wydawnictwu Kobiece!



kwietnia 28, 2019

Pizza

Pizza

Składniki (pizza o średnicy ok. 35cm):
CIASTO
  • 25 g świeżych drożdży 
  • 150 ml ciepłej wody
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 250 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżka oliwy


SOS
  • ok. 250ml passaty pomidorowej
  • 1 cebula
  • 1 ząbki czosnku
  • oliwa
  • ½ łyżeczki cukru
  • sól, pieprz, oregano, zioła prowansalskie


DODATKI
  • tarty ser mozzarella (ok. 200-250g)
  • 3-4 plasterki szynki szwarcwaldzkiej lub innej suszonej
  • zielone oliwki
  • ½ czerwonej papryki
  • mała czerwona cebula
  • 2-3 pieczarki
  • oregano, zioła prowansalskie
  • rukola
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • oliwa (u mnie smakowa czosnek i chilli)




Przygotowanie (ok. 2h 15min, w tym 1h 50min wyrastanie ciasta):
Przygotowujemy rozczyn: drożdże wrzucamy do małego garnuszka, posypujemy cukrem, zalewamy wodą, rozgniatamy. Dosypujemy 2-3 łyżki mąki i mieszamy. Przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 15-20min. Po tym czasie do miski wsypujemy mąkę i sól, dodajemy rozczyn i ugniatamy do powstania kuli. Dodajemy oliwę i zagniatamy do uzyskania gładkiego, elastycznego ciasta (ok. 3min). Miskę z ciastem przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na godzinę do wyrośnięcia.
Przygotowujemy sos: cebulę obieramy i kroimy w kostkę, czosnek obieramy i rozgniatamy. W garnuszku rozgrzewamy 1-2 łyżki oliwy, podsmażamy cebulkę i czosnek. Dodajemy passatę, cukier i przyprawy i chwilę gotujemy do lekkiego zgęstnienia (ok. 10min) czasami mieszając. Przelewamy sos do blendera, miksujemy, odstawiamy do przestygnięcia.
Po godzinie ciasto jeszcze raz zagniatamy, odkładamy je jeszcze raz na ok. 10min. Nagrzewamy piekarnik do 230 stopni C (u mnie z termoobiegiem). Pieczarki myjemy i kroimy w plasterki, szynkę w cienkie paski. Paprykę oczyszczamy, myjemy, kroimy w paseczki. Cebulę obieramy, kroimy w piórka. Przygotowujemy okrągłą blachę do pizzy (może też być zwyczajna z pieca, wtedy najlepiej narysować sobie ołówkiem okrąg ok. 35cm średnicy). Wyłożyć papierem do pieczenia, na papier zawsze wylewam kilka kropel oliwy. Ciasto rozciągamy do brzegów blachy łagodnymi posuwistymi ruchami. Smarujemy przygotowanym wcześniej sosem, posypujemy ¾ opakowania sera, wykładamy cebulę, pieczarki, szynkę, paprykę, oliwki. Posypujemy resztką sera oraz przyprawami. Odkładamy całość na ok. 20min, ciasto w tym czasie powinno się lekko napuszyć. Wkładamy do pieca na ok. 15min, wyciągamy, podajemy posypaną rukolą i pomidorkami koktajlowymi polaną kilka kroplami smakowej oliwy. Smacznego!



Źródło przepisu na ciasto do pizzy: kwestiasmaku.com





kwietnia 27, 2019

"Bezcenny" Zygmunt Miłoszewski

"Bezcenny" Zygmunt Miłoszewski

Tytuł: Bezcenny
Data premiery: 26.06.2013
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 539
Audiobook wydany przez GW Foksal – Audiobooki, 17h 19min, czyta Andrzej Chyra

   Jakieś trzy miesiące temu rozpoczęłam swoją przygodę z twórczością Zygmunta Miłoszewskiego, znanego i szanowanego autora, którego chyba nikomu z polskich czytelników nie trzeba przedstawiać. Pisarz debiutował powieściowo na polskim rynku dla dorosłych czytelników powieścią grozy „Domofon”, potem przyszła kolej na kryminalny cykl o prokuratorze Szackim, a w międzyczasie, by odpocząć od kryminału, autor wziął się za pisanie „Bezcennego” – powieści sensacyjnej, określanej też jako thriller, która porusza istotny dla Polaków temat zrabowanych podczas II wojny światowej dzieł sztuki.

Główna akcja powieści „Bezcenny” toczy się w czasach współczesnych. Zofia Lorentz, historyk sztuki, urzędnik państwowy zajmujący się odzyskiwaniem polskich dzieł zostaje poproszona przez premiera o poprowadzenie tajnej misji odzyskania „Portretu Młodzieńca” Rafaella, który jest jednym z trzech najważniejszych polskich arcydzieł oraz symbolem całej grabieży, która miała miejsce podczas II wojny światowej. Do Zofii zostają przydzielone jeszcze trzy osoby, które mają pomóc jej w tym nie całkiem legalnym przedsięwzięciu. Cała grupa rusza do USA na dobrze zorganizowaną akcję, jednak jak się później okazuje, jest to zdecydowanie grubsza sprawa, o którą zabiegają także inne służby, dążące do osiągnięcia celu wszelkimi środkami....
Powieść podzielona jest na 5 części, a każda z nich składa się z kilku rozdziałów. Każda część i rozdziały mają swój własny tytuł. Część pierwsza to wprowadzenie w temat, opisuje jedno istotne wydarzenie z końca wojny, oczywiście w tym momencie czytelnik nie ma pojęcia o co chodzi. Część druga rozpoczyna się od ataku terrorystycznego na kolejkę górską w Tatrach, podczas którego poznajemy pierwszego członka przyszłej tajnej grupy Anatola Gmitruka, majora służb specjalnych. Przez część trzecią i czwartą dzieje się główna akcja powieści, a w ostatniej części piątej dostajemy głownie artykuły prasowe zamykające całą historię. Styl autora jest bardzo specyficzny, dokładnie taki jak z serii kryminalnej o prokuratorze Szackim – spostrzegawczy i uważny, poświęcający sporo miejsca na szczegóły z życia codziennego, język ostry i cięty, humor gorzki i uszczypliwy. Narracja prowadzona jest w 3 osobie czasu przeszłego, podąża za kilkoma postaciami.
Bohaterzy, których spotykamy na kartach powieści, są bardzo zróżnicowanym towarzystwem. Główną postacią jest wspomniana już doktor Zofia Lorentz, która na co dzień pracuje w jednoosobowym dziale Ministerstwa odpowiedzialnym za odzyskiwanie polskich dzieł sztuki. Prywatnie to kobieta, w której życiu dużą rolę odgrywa właśnie zaginiony „Portret Młodzieńca”. Jej dziadek zaraził ją swoją obsesją, przez cały życie widmo obrazu i chęć go odzyskania wysiały nad bohaterką. Zofia swoją pracę uczyniła swoim życiem, mimo że polska polityka odzyskiwania dział sztuki jest według niej zdecydowanie niewłaściwa. Drugim członkiem tajnej grupy zostaje Karol Boznański, poważany marszand, którego wartości życiowe są całkowicie różne od kolegów z jego fachu. Karol ceni sobie bliskość natury, dobre, naturalne jedzenie oraz dobre kryminały. Jak się szybko Karol i Zofia kilka lat temu byli parą i to jest teraz pierwsze ich spotkanie po latach. Trzecie miejsce w grupie zajmuje wspomniany jest Anatol Gmitruk, wojskowy, człowiek inteligentny i dobrze wyszkolony, który całą akcję opatruje od strony technicznej. Anatol też ciągnie za sobą smutną historię, którą poznajemy wraz z biegiem akcji powieści. Ostatnim, ale jakże istotnym członkiem grupy, jest Lisa Tolgfors, szwecka arystokratka, złodziejka największych dzieł sztuki, która zostaje wyciągnięta z polskiego więzienia specjalnie do tego zadania. Kobieta przed 50tką, ale gibka i szybka, posiadająca dużą wiedzę w swoim zawodzie. Lisa wprowadza też spory element humorystyczny w powieści, ponieważ języka polskiego nauczyła się w więzieniu, więc jej słownictwo bardzo mocno odbiega od czystej, literackiej polszczyzny. Istotnym bohaterem spoza grupy, o którym warto wspomnieć, jest Hermod – człowiek działający przeciwko grupie 4 bohaterów, specjalista w każdym calu, człowiek do zadań specjalnych, który nie istnieje w żadnym rejestrze. Hermod jest czarnym charakterem powieści, ma do wykonania brudną robotę. Jest bardzo profesjonalny, wręcz niezawodny.
W powieści znajdziemy także sporo drugo czy trzecioplanowych bohaterów, którzy pojawiają się tylko na chwilę, ale każda z tych postaci jest tak dobrze opisana, tak oryginalna i wyróżniająca się, że zapada głęboko w pamięć. Dla mnie najciekawszą postacią z tego grona była 101letnia staruszka, kochanka Hansa Franka, uwielbiająca fantastykę, fanka Gwiezdnych Wojen, z przeogromnym pso-smokiem z „Niekończącej się historii”. Niesamowita kobieta!
Najważniejszym tematem powieści jest oczywiście kradzież i późniejsze odzyskiwanie polskich dzieł sztuki. Autor odsłania czytnikowi jak polska sytuacja w tym temacie wygląda i mocno krytykuje podejście polskich władz do tematu. Dzieła, które teraz są odkupowane od handlarzy dzieł sztuki, powinny być odzyskiwane na drodze prawnej – w końcu dlaczego coś co należy do naszego narodu ma być przez nas odkupywane, skoro prawnie prawo własności ciągle należy do Polski? To i wiele innych niedociągnięć jest w tej powieści demaskowane.
Tak jak w trylogii o Szackim, tak też w „Bezcennym” mocno obrywa się polskim politykom, którzy nastawieni są tylko na własne dobro, a nie dbają o kraj i sprawiedliwość. W tej powieści autor odsłania też zasady kierujące wojną – tylko i wyłącznie chęć zysku. Chciwość i zawiść są głównym motorem napędowym rządzących nie tylko Polską, ale i pozostałymi krajami na świecie.
Oprócz całej smutnej historii utraconych dzieł sztuki, w powieści jest też kilka fajnych nawiązań kulturowych. Dla mnie najfajniejszą, najmocniej zapadającą w pamięć sceną były wydarzenia dziejące się w starym hotelu, który na zimę jest zamknięty i pilnowany przez pisarza pracującego w osobnym pomieszczeniu z maszyną do pisania oraz jego żonę z małym synkiem – brzmi znajomo? 😊 Jest to świetne nawiązanie do klasyki czyli „Lśnienia”, a akcja w to nawiązanie wpleciona jest dosłownie mistrzowsko!
W powieści swoje miejsce znajduje też ukłon w stronę Stanisława Lema – pisarz jako chłopiec zostaje wspomniany kilka razy w historii, która splata się z aktualnym śledztwem naszej tajnej grupy.
O czym jeszcze trzeba wspomnieć? Na pewno o bardzo wartkiej akcji! Ile w tej książce się dzieje! Jest włamanie, pełno pościgów, zamachy, wielokrotne zagrożenie życia, ale też znajdzie się chwila na seks i romans😊 Powieść wciąga od samego początku i w większości utrzymuje przez wszystkie strony emocje na wysokim poziomie.
   Podsumowując, sięgając po audiobook „Bezcenny” nie sądziłam, że aż tak zdążyłam się w ciągu trzech miesięcy stęsknić za stylem autora. Jego ostry, cięty humor, sarkastyczne, trafiające w punkt uwagi uważam za mistrzostwo! Tego stylu nie da się podrobić! Autor tą powieścią udowadnia jak niesamowicie potrafi posługiwać się piórem, niezależnie od tematu, za który się bierze. Szczerze autor wzbudza we mnie coraz większą sympatię, na pewno szybko nadrobię jeszcze te dwie pozostałe książki, których do tej pory nie przeczytałam.

Moja ocena: 8/10




kwietnia 25, 2019

Makaron ze szparagami i cukinią

Makaron ze szparagami i cukinią

Składniki (2 porcje):
  • 2 porcje makaronu pełnoziarnistego typu penne lub świderki (ok. 200g)
  • pęczek szparagów
  • 1 cukinia
  • 1 cebula
  • 125g mascarpone
  • 1 jajko
  • 2 łyżki masła
  • sól, pieprz



Przygotowanie (15-20min):
Makaron gotujemy al dente w osolonej wodzie zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odłamujemy zdrewniałe końcówki szparagów (same pękają w odpowiednim miejscu), myjemy i kroimy na kawałki. Na patelni rozgrzewamy masło, dodajemy szparagi, oprószamy solą i podsmażamy około 3 minut. W tym czasie cukinię myjemy i trzemy na tarce o dużych oczkach. Cebulę obieramy i kroimy w kostkę. Cebulę i cukinie wrzucamy do szparagów, mieszamy, oprószamy świeżo zmielonym pieprzem i chwilę całość podsmażamy. Mascarpone wrzucamy do miseczki, dodajemy jajko, sól i pieprz i mieszamy (najlepiej tutaj posłużyć się mikserem). Patelnię ściągamy z ognia, dodajemy masę z mascarpone i mieszamy aż ładnie oblepi warzywa. Dodajemy odcedzony makaron, mieszamy i podajemy. Smacznego!

Źródło przepisu: kwestiasmaku.com, przepis zmodyfikowany


kwietnia 24, 2019

"Drapieżcy" Daria Orlicz

"Drapieżcy" Daria Orlicz

Tytuł: Drapieżcy
Cykl: Stracone dusze, 3 tom
Data premiery: 20.03.2019
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Liczba stron: 301

    „Drapieżcy” to 3 tom cyklu nadmorskich kryminałów pt. „Stracone dusze” autorstwa Darii Orlicz. Jest to pseudonim znanej polskiej pisarki obyczajowej Katarzyny Misiołek. Jak sama autorka określa Daria Orlicz pisze mroczne kryminały z pogranicza thrillera psychologicznego. Fascynuje ją  złożoność ludzkiej psychiki i nieprzewidywalne konsekwencje wyborów. Jej postacie są zagmatwane, nikt nie jest po prostu dobry lub po prostu zły. Cykl kryminałów aktualnie będzie miał na pewno nie mniej niż 5 tomów, chociaż autorka nie wyklucza, że napisze więcej, jeśli do tej pory temat jej się nie wyczerpie. Można więc uznać, że tom „Drapieżcy” jest tomem środkowym i dokładnie takie miałam wrażenie podczas lektury.
„Drapieżcy” to historia kryminalna dotycząca brutalnego gwałtu i morderstwa dokonanego na młodej osamotnionej dziewczynie mieszkającej w lesie, w pewnym oddaleniu od miasteczka. Dziewczynie ze znamieniem na twarzy, przez okoliczną młodzież często określaną jako córkę czarownicy. Mimo, że czytelnik od pierwszego momentu wie co się stało z dziewczyną, policja dopiero po czasie odkrywa jej zwłoki. W międzyczasie zbrodniarze chodzą wolno, chociaż jednych ta zbrodnia zdecydowanie mocno prześladuje, a dla innych jest po prostu ciekawym, podniecającym wspomnieniem.
Książka kompozycyjnie podzielona jest na 40 króciutkich rozdziałów. Narracja prowadzona jest w 3 osobie czasu przeszłego, a narratorów jest wielu. W powieści poruszanych jest dużo różnych wątków, ta ilość narratorów powoduje, że przeskakujemy od jednego do drugiego tematu, które pozornie nic nie łączy. Styl pisarki jest mocny, brutalny, a przedstawiona rzeczywistość smutna.
Wydarzenia tego tomu toczą się około 4 miesiące po wydarzeniach z poprzedniego. Możliwe, że książkę na siłę da się czytać jako osobną powieść, ale szczerze nie polecam. Wydarzenia z tego tomu ściśle wiążą się z tym, co działo się wcześniej, tamta historia ma bardzo duże oddziaływanie na tą opowieść.
Tak jak pisałam, bohaterów jest kilku. Są już znane postacie, tj. starszy aspirant Wojciech Kiciński „Kiciuś”, dobry przyjaciel Bugaja, człowiek uczciwy, mocno związany z życiową partnerką Gosią. Jest Anna i Jarek, żona i syn Bugaja, którzy w tym tomie zostają sami, próbują sobie poradzić ze stratą. Jest prokurator Nina i kilku innych policjantów znanych już czytelnikowi. Sporo miejsca w tym tomie zajmuje też Klara, młoda dziennikarka, która chce się w końcu wybić w zawodzie, ma nadzieję na zostanie poważną dziennikarką śledczą. Sporo jest też nowych bohaterów – Kacper i Konrad, rodzeństwo, zamieszane w sprawę morderstwa dziewczyny, nowy policjant Jeremi Jaromirski, który niedawno rozstał się z dziewczyną i dlatego też zmienił miejsce zamieszania, a jednak ma nadzieję, że tak naprawdę to nie jest koniec. Ciekawą postacią jest też Hassad, Senegalczyk, który jakiś czas temu spotykał się z ofiarą. To tylko część z bohaterów, którzy mają znaczenie dla historii, każdy jest ciekawy, ale miała wrażenie, że dlatego, że jest ich tak wielu, to nie są oni opisani na tyle szczegółowo, żeby wydawali się realnymi postaciami. Może to tylko takie chwilowe odczucie, może kolejny tom przybliży tych bohaterów bardziej. Miałam wrażenie, że ten tom jest takim tomem przejściowym, dwa poprzednie opowiadały głównie historię Bugaja, na nim skupiały sporą część uwagi, teraz gdy go już nie ma, uwaga została podzielona na wszystkich, bardziej skupiona na tym jak radzą sobie po stracie, niż na samych bohaterach.
Co do tematów poruszanych w powieści, to głównym tematem jest zachowanie psychopaty. Przyglądamy się mordercy, który dla własnej przyjemności kogoś skrzywdził i zabił, który jest na tyle inteligenty, żeby nikt z otoczenia nie miał nawet najmniejszych wątpliwości, co do jego czystości charakteru. Z biegiem historii bohater coraz mocniej odkrywa się przed czytnikiem, coraz bardziej poznajemy jego myśli, to co siedzi mu w głowie.
Sporo miejsca w tym tomie zajmuje też temat dopalaczy. Jest to dosyć aktualny problem, o którym ostatnio jest bardzo głośno w mediach. Podobnych tematów, poruszanych niby przypadkiem, gdzieś w rozmowach znajdziemy w powieści sporo. Autorka wpłata w treść sporo ekologicznych tematów jak zużycie plastiku czy nieludzkie warunki hodowli zwierząt do uboju. Wspomina także o zwierzętach hodowanych i zabijanych tylko dla futra. W powieści spotykamy się też z problemem rasizmu ogólnie i w kręgach policyjnych. Muszę przyznać, że bardzo zgrabnie autorka wplata te tematy, często w formie rozmowy bohaterów lub przemyśleń. Podoba mi się jej podejście, więc tym na pewno nie tyle zyskuje, bo moją sympatię zyskała już przy pierwszym tomie, co dalej utwierdza mnie w przekonaniu, że pisze dobrą faktycznie dobry kawał literatury.
    Podsumowując, seria „Stracone dusze” jest bardzo mrocznym kryminałem łagodzonym bliskością morza i szumem fal. Tak jak poprzednie tomy, tom „Drapieżcy” pochyla się nad skrzywieniem psychicznym, nad mroczną częścią ludzkości. Jest brutalnie, ale i bardzo smutno, powiedziałabym że 1/3 powieści jest faktycznie poświęcona zbrodni na młodej dziewczynie i śledztwu w tej sprawie, a 2/3 to zmagania bohaterów, którzy muszą pogodzić się ze stratą. Ich problemy i życie codzienne zajmują zdecydowanie większą część książki. Tak jak pisałam, mam wrażenie że to jest tom przejściowy, po tym co było, a przed tym co znowu będzie, taki środkowy, przeprowadzający zmianę w otoczeniu znanych już bohaterów. Myślę, że przez to tom podobał mi się trochę mniej niż pozostałe. Co oczywiście nie zmienia faktu, że po 4. tom na pewno sięgnę, choćby po to żeby się przekonać czy miałam rację i czy faktycznie w 4. tomie powróci forma z dwóch poprzednich.

Moja ocena: 6/10



kwietnia 22, 2019

"Naturalista" Andrew Mayne

"Naturalista" Andrew Mayne

Tytuł: Naturalista
Cykl: Theo Cray, tom 1
Tłumaczenie: Jacek Żuławnik
Data premiery: 5.09.2018
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 431
Audiobook wydany przez Wydawnictwo W.A.B. 10h 56min, czyta Tomasz Sobczak

    „Naturalista” jest pierwszym tomem cyklu opowiadającym historię doktora, badacza Theo Cray autorstwa Andrew Mayne, amerykańskiego pisarza i magika. Autor na swoim koncie ma już sporo powieści, od 1996 do 2007 roku wydawał książki dotyczące magii, od 2011 powieści. Cykl o Theo Cray’u jest jego 4 cyklem na rynku amerykańskim, na polskim pierwszym. Książka w wielu krajach osiągała statut bestsellera, a w tym roku, dokładnie 3 kwietnia, na polskim rynku ukazała się druga część cyklu pt. „Powiększenie”.
„Naturalista” opowiada historię biologa Theo Cray’a, który staje się podejrzanym o morderstwo swojej dawnej uczennicy. Kobieta została brutalnie zamordowana w okolicznych lasach, w których bohater prowadził swoje badania. Szybko jednak sytuacja się wyjaśnia, policja i specjaliści uznają, że dziewczynę zabił niedźwiedź. Theo podświadomie czuje, że coś jest nie tak, przeprowadza własne badania, dzięki którym odkrywa, że kobieta została zamordowana przez człowieka. Jako że nikt nie chce uwierzyć w odkrycie bohatera, ten sam postanawia wytropić mordercę.
Kompozycyjnie powieść podzielona jest na 84 krótkie rozdziały. Pierwszy rozdział prowadzony jest w narracji trzecioosobowej i opowiada o wydarzeniach z 1989 roku. Rozdział drugi przenosi się do aktualnych czasów, opatrzony jest cytatem z Darwina, a narracja od tego momentu do końca powieści prowadzona jest w formie pierwszoosobowej czasu teraźniejszego. Każdy z rozdziałów jest opatrzony jedno lub dwuwyrazowym tytułem, które są nie tylko celne, ale i całkiem zabawne w niektórych momentach. Styl autora jest przejrzysty i zrozumiały, nawet w naukowych wywodach spokojnie można go zrozumieć.
Narratorem, a zarazem głównym bohaterem powieści jest bioinformatyk Theo Cray. Były wojskowy, były sanitariusz, sporą część swojego życia spędził w lasach. Już od młodych lat poznawał sposób poruszania się i ogólnie przeżycia w lesie, na wędrówki zabierał go ojczym. Theo bardzo wcześnie stracił ojca, przez co zamknął się na świat, czuje się emocjonalnym analfabetą. Podkreśla, że lepiej rozumie przyrodę, zwierzęta i wszystkie naturalne procesy niż ludzi. W tych stronach znalazł się tylko dlatego, że w przerwie pomiędzy nauczaniem na uczelni, prowadzi badania nad różnymi systemami naturalnymi, aktualnie bada żaby. Theo jest znakomitym obserwatorem rzeczywistości, dzięki braku odczuwania emocji, widzi wszystko dokładnie takim jakim jest i dzieli się tymi spostrzeżeniami z czytelnikiem. Bohater odbiera świat w sposób naukowy, ludzi także traktuje bardziej jako zwierzęta, przez co jest w stanie zauważyć więcej wzorów niż inni. Jest uparty i wytrwały, inteligentny i sprytny. Umie wykorzystać swoją wiedzę do własnych celów. Bohater, mimo tego, że twierdzi że nie odczuwa uczuć jak inni, to męczą go spore wyrzuty sumienia, wytyka sobie swoje błędy jako nauczyciel, uważa że nie przygotował swoich uczniów na przetrwanie w lesie, a zachęcał ich do badań. Co za tym idzie, Theo obwinia się o to, co stało się z Jun i pewnie w większości to popycha go do rozwikłania sprawy, którą policja uznała już za zamkniętą.
Poza Theo jest kilka postaci pobocznych, ale tak naprawdę to on odgrywa znaczącą rolę w powieści. Jest detektyw Glen, który prowadzi przesłuchanie Theo i zajmuje się sprawą zabójstwa Jun. Jest pracownica przydrożnej restauracji, była wojskowa, z którą Theo odnajduje wspólny język. Jest też Julian, bogaty sponsor, który przyznał grant zarówno Theo, jak i Jun, a który pomaga bohaterowi w badaniach.
Akcja powieści prowadzona jest inaczej niż wszystkie, bo czytelnik obserwuje wydarzenia z punktu widzenia naukowca. Theo tłumaczy dużo różnych naukowych pojąć i zjawisk, sporo miejsca poświęcone jest na ślady DNA i co ono tak naprawdę oznacza. W pewnym momencie Theo mówi, że DNA jest jak fotografia – to nie jest cały człowiek, bo człowieka kształtuje jego otoczenie. A co za tym idzie, Theo podziela twierdzenie tabula rasa – człowiek rodzi się czysty jak kartka papieru, dopiero późniejsze wydarzenia, wychowanie i otoczenie kształtuje człowieka na tego kim się staje.
Theo, na potrzeby własnych poszukiwań, korzysta z bazy osób zaginionych, a tym samym porusza kolejny ważny temat – ogrom zaginięć ludzi, z którym tak naprawdę nic się nie robi. Zostają wpisani do systemu i na tym się kończy, jedynie wzięcie sprawy we własne ręce może coś da, na władzę nie ma co liczyć.
Nad akcją powieści unosi się klimat południa Ameryki, małych dusznych miasteczek, w których ludzie nie mają przyszłości i nadziei na lepsze jutro. Miasteczek małych, po części opuszczonych, w których życie jest naprawdę ciężkie. Theo razem z postaciami spotykanymi po drodze snuje opowieści o spotykanych miejscach, zapoznaje czytelnika z historią miejsc. Na swojej drodze spotyka też sporo ludzi, który przekazują mu mądrości, o które ich nie podejrzewał. Tym samym sprawdza się tutaj powiedzenie „nie oceniaj książki po okładce”. Ludzie, którzy niekoniecznie wyglądają na inteligentnych, mają spore doświadczenie i wiedzę, których poprzez przypadek i okoliczności nie mogli skutecznie wykorzystać.
    Podsumowując, powieść wyróżnia się na tle innych poprzez swoje analityczne naukowe podejście do tematu. Narrator powieści zabiera czytelnika w świat nauki, który tłumaczy w bardzo przystępny sposób, co na pewno wzbudza sympatię czytelnika. Większa część powieści właśnie przez to była bardzo ciekawa, fajne było też poprowadzenie bohatera, jako samotnego wilka, który sam jeden dochodzi do prawdy, bo nikt z otoczenia mu nie wierzy. Zakończenie powieści trochę mnie rozczarowało, miałam wrażenie, że jest trochę niezgodne z wszystkim tym, co było wcześniej powiedziane. Ale nie zważając na to, drugi tom na pewno przeczytam, i trochę żałuję, że tylko te dwie powieści są dostępne na rynku polskim, bo bardzo chciałabym porównać jak „Naturalista” wypada na tle innym powieści autora.

Moja ocena: 6,5/10



kwietnia 20, 2019

Migdały w białej czekoladzie i cynamonie oraz orzechy karmelowe z przyprawami

Migdały w białej czekoladzie i cynamonie oraz orzechy karmelowe z przyprawami


MIGDAŁY W BIAŁEJ CZEKOLADZIE I CYNAMONIE
Składniki:
Ok. 100g blanszowanych migdałów
2 białe czekolady
4 łyżki mleka w proszku
Cynamon do obtoczenia

Przygotowanie:
Białą czekoladę rozpuszczamy (najwygodniej w mikrofalówce), dodajemy mleko w proszku i mieszamy. Wilgotnymi dłońmi odrywamy małe kawałeczki powstałej masy i obtaczamy w niej migdały. Odkładamy na talerzu lub blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Po obtoczeniu wszystkich migdałów, wysypujemy cynamon na talerzyk i obtaczamy w nich migdały. Pozostawiamy do zaschnięcia.


ORZECHY W KARMELU Z CYNAMONEM I KARDAMONEM
Składniki:
Ok. 400g orzechów włoskich
2 łyżki masła
2 szklanki brązowego cukru
4 łyżki wody
1 łyżeczka kardamonu
½ łyżeczki cynamonu

Przygotowanie:
Orzechy rozkładamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i podpiekamy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C przez ok. 7-10 minut. Na grubej patelni rozpuszczamy masło, dodajemy cukier i wodę, gotujemy aż cukier się rozpuści i powstanie lepki brązowy karmel. Ściągamy z palnika, dodajemy orzechy i przyprawy i mieszamy. Wykładamy na blaszkę w odstępach do wystygnięcia.

Źródło przepisu na orzechy: Moje Gotowanie wydanie specjalne 5/2018



kwietnia 20, 2019

Bułki pszenno-orkiszowe

Bułki pszenno-orkiszowe

Składniki (9 bułek):
  • 250 g mąki orkiszowej razowej
  • 250 g mąki pszennej chlebowej
  • 300 ml wody
  • 1 łyżka masła, roztopionego
  • 20 g drożdży świeżych
  • 2 łyżeczki cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 jajko roztrzepane z 1 łyżką mleka do posmarowania
  • ulubione ziarna do posypania


 Przygotowanie:
Przygotowujemy rozczyn: do niedużego garnuszka wrzucamy drożdże, posypujemy cukrem. Zalewamy letnią wodą (ok. 50-100ml) i rozgniatamy do rozpuszczenia  drożdży. Dodajemy 2 łyżki mąki i mieszamy by nie było grudek. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia, na około 20 - 30 minut.

Obie mąki mieszamy z rozczynem w misce. Dodajemy resztę składników i wyrabiamy, pod koniec dodajemy roztopiony tłuszcz. Wyrabiamy ciasto przez kilka chwil (ok. 3min) by było miękkie i elastyczne. Miskę z ciastem odstawimy w ciepłe miejsce, przykryte ręczniczkiem kuchennym, do podwojenia objętości (zajmie to około 1,5 godziny). Wyrośnięte ciasto jeszcze raz chwilę wyrabiamy, dzielimy na równe części (ok.95-100g każda) i formujemy bułeczki. Układamy je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Przykrywamy ręczniczkiem kuchennym i odstawiamy na 30 minut do ponownego wyrośnięcia. Piekarnik nagrzewamy do 300 stopnie C. Bułki smarujemy jajkiem roztrzepanym z łyżką mleka, obsypujemy ziarnami. Wkładamy do pieca na ok. 15 minut. Studzimy i zajadamy! Smacznego!

Źródło przepisu: mojewypieki.com, przepis zmodyfikowany








kwietnia 19, 2019

Pasta porowo-serowa

Pasta porowo-serowa



Składniki (na ok. 8-10 kromek chleba):
  • 1 mały por lub ½ dużego pora
  • ok. 100g żółtego sera typu gouda, edamski
  • 2-3 kiszone ogórki
  • 2 jajka na twardo
  • 2 łyżki majonezu
  • sól, pieprz


Przygotowanie (5-10min):
Por, ogórki i jajko siekamy na małe kawałki, ser ścieramy na tarce o średnich oczkach. Składniki łączymy w misce, dodajemy majonez, lekko dosalamy, mocno doprawiamy pieprzem, mieszamy i gotowe! Przechowujemy w lodówce w szczelnie zamkniętym pojemniku przez 3-4 dni. Smacznego!

kwietnia 17, 2019

"Umiera się tylko raz" Robert Dugoni

"Umiera się tylko raz" Robert Dugoni

Tytuł: Umiera się tylko raz
Cykl: Tracy Crosswhite, 4 tom
Tłumaczenie: Lech Z. Żołędziewski
Data premiery: 13.03.2019
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 448

    „Umiera się tylko raz” jest 4 tomem serii amerykańskiego pisarza Roberta Dugoni. Autor ma na swoim koncie 2 serie wydawnicze oraz kilka osobnych książek, na rynku polskim aktualnie dostępne są tylko 4 tomy serii o Tracy Crosswhite. Dugoni w Polsce jest jeszcze dosyć mało znany, ale na ojczystym rynku otrzymał już kilka znaczących nagród, a jego książki szybko zyskują status bestsellera. Mówi się też, że ma powstać serial na podstawie serii o Tracy. Jego książki zostały przetłumaczone na ponad 20 języków, więc teraz zostaje mieć nadzieję, że w końcu światowi czytelnicy docenią autora, tak jak zrobili rodzimi. Dla mnie to było pierwsze spotkanie z autorem, ale już teraz wiem, że na pewno nie ostatnie.
„Umiera się tylko raz” opowiada historię dochodzenia w sprawie ciała młodej dziewczyny znalezionej w zatoce w pułapce na kraby. Sprawa trafia w ręce zespołu detektyw Tracy Crosswhite. Już identyfikacja kobiety nastręcza sporo trudności, a to nic, w porównaniu do tego, co dalej czeka dochodzenie. Sprawa jest zawiła, zwierzchnicy nie do końca sprzyjają, a Tracy zaczyna podchodzić do niej bardzo osobiście. Co z tego wyniknie? Czy uda się rozwiązać zagadkę śmierci dziewczyny?
Od strony kompozycji książka składa się z 37 rozdziałów oraz epilogu. Rozdziały są krótkie, czyta się je w tempie ekspresowym. Narracja prowadzona jest w 3 osobie czasu przeszłego kiedy dotyczy prowadzonego śledztwa, oraz w 1 osobie czasu przeszłego gdy przenosimy się do wydarzeń w przeszłości, które dotyczą zmarłej dziewczyny. Narracja prowadzona jest nieśpiesznie, zwraca sporą uwagę na szczegóły otoczenia. Styl powieści jest prosty, bardzo łatwy w odbiorze, czytelnik dosłownie płynie przez kolejne karty powieści. W chwili gdy w końcu mogłam poświęcić dłuższą chwilę na czytanie powieści, zostałam wciągnięta w świat Tracy i jej współpracowników, nawet nie zauważyłam jak połykałam kolejne strony.
Bohaterem powieści jest wspomniana już detektyw Tracy Crosswhite. Jest to kobieta po 40stce, od ponad 20 lat policjantka, od 9 lat pracująca w zespole sekcji A Ciężkich Przestępstw Kryminalnych w Seattle. Tracy swoją pracę traktuje bardzo poważnie, można powiedzieć, że poświęciła jej sporą część swojego życia. Dopiero teraz, kiedy powoli można powiedzieć że uporała się z własnymi demonami, zaczyna myśleć o swoim życiu prywatnym, choć boi się, że może teraz jest już dla niej za późno. Prywatnie Tracy została bardzo doświadczona przez życie, dawno temu jej siostra zaginęła, a rodziców straciła kilka chwil później. Małżeństwo też jej nie wyszło, bo jej główną uwagę przyciągała sprawa zaginięcia siostry, Dopiero kiedy sytuacja została wyjaśniona Tracy mogła ruszyć dalej. Teraz jej partnerem jest Dan, przyjaciel z dzieciństwa, prawnik, dobry i wyrozumiały człowiek. Tracy bardzo ceni sobie także przyjaźń z jej policyjnym partnerem Kinsem, który rozumie ją jak nikt inny. W skład jej zespołu wchodzą też Faz i Del, którzy w podobny sposób troszczą się o bohaterkę.
Poza Tracy istotną rolę w powieści odgrywa coś na kształt pamiętnika prowadzonego przez zmarłą dziewczynę. Poznajemy ją w jej dniu ślubu, bohaterka opowiada czytelnikowi o sobie, o tym co przeszła i o aktualnych w jej życiu wydarzeniach. Opowiada w taki sposób, że niby rozumiemy co się dzieje, ale tak naprawdę nic do siebie nie pasuje, do samego końca czytelnik nie jest w stanie powiedzieć o co w tym wszystkim chodzi i który punkt widzenia jest tym prawdziwym, rzeczywistym. Poprzez ten pamiętnik autor prowadzi swego rodzaju grę z czytelnikiem, miesza i podpuszcza, tak że już nie wiadomo co jest prawdziwe a co nie. To był świetny zabieg, bardzo lubię narrację prowadzoną w ten sposób, a tutaj płynęła ona tak zgrabnie, że nie sposób było książki odłożyć.
Poza samą akcją powieści narrator sporo uwagi poświęca na obserwację policjantów. Kilka razy w powieści podkreśla to, jak ciężką maja pracę, szczególnie ci pracujący przy morderstwach i zabójstwach, gdzie praktycznie codziennie detektywi spotykają się z trupami. Podkreśla jak ciężko jest im znaleźć balans w życiu, w jaki sposób oddzielić pracę od życia prywatnego. Autor pisze o tym dobitnie i prosto, podkreślając że jednym ze sposobów radzenia sobie z tymi ciężkimi tematami jest poczucie humoru. Detektywi muszą uciekać się do żartów, traktować niektóre sprawy pozornie lekko, by nie zatracić się w tym mrocznym świecie. Żarty pomagają rozładować atmosferę, zrzucają z barków choć na chwilę tę wielką odpowiedzialność, która na nich ciąży. W końcu ich praca polega na rozwikływaniu zagadek śmierci, po to by rodziny zmarłych mogły zaznać spokoju.
W kilku miejscach uwaga czytelnika zostaje też zwrócona na kobiety w policji. Narrator podkreśla, że Tracy jest jedyną kobieta na tak wysokim stanowisku, a mimo to często spotyka się z dyskryminacją i pobłażliwym traktowaniem. Szczególnie że z bezpośrednim przełożonym bohaterka raczej się nie lubi, co powoduje różne spięcia i wykluczenia.
Warto jeszcze podkreślić, że w powieści dużo miejsca poświęca się na opis miejsc. Razem z bohaterami podróżujemy po Seattle i okolicznych miejscowościach, wszystkie trasy są dokładnie opisane, tak dokładnie, że czytelnik odnosi wrażenie jakby sam tam był, poprzez oczy narratora możemy dokładnie pozwiedzać wspominane miejsca. Myślę, że na podstawie tej powieści mogłabym narysować dokładną mapę okolicy Seattle. Tak samo widoki nadbrzeża są tak cudownie i szczegółowo opisane, że można by z tego narysować obraz. Widoki zachwycają i przyciągają, aż chciałoby się wsiąść w samolot, żeby to wszystkie cuda natury zobaczyć.
   Podsumowując, „Umiera się tylko raz” to świetnie skonstruowany kryminał. Mimo tego, że akcja powieści toczy się niespieczenie, książka jest niesamowicie wciągająca, styl autora urokliwy i prawdziwy. Jest to jeden z lepszych kryminałów jakie miałam okazję przeczytać, a fakt, że zaczęłam od 4. tomu serii w niczym mi nie przeszkadzał. Najważniejsze kwestie z poprzednich tomów zostały delikatnie zarysowane, ale nie na tyle, żebym nie odczuwała ogromnej ochoty by szybko je nadrobić. Tak więc w najbliższej przyszłość uzupełnię braki poprzednich tomów i jeśli będą tak dobre, jak ta książka, to będę musiała wpisać autora na listę tych ulubionych 😊

Moja ocena: 8/10




kwietnia 15, 2019

"Miliarder" Sławek Michorzewski

"Miliarder" Sławek Michorzewski

Tytuł: Miliarder
Data premiery: 13.03.2019          
Wydawnictwo: Oficyna4eM
Liczba stron: 472

    „Miliarder” jest już piątą książką Sławka Michorzewskiego, jednak dopiero drugą na której autor zarabia. Za pisanie komedii wziął się po tym jak z marnym skutkiem próbował kupić w księgarni książkę śmieszącą od pierwszej do ostatniej strony. Więc stworzył taką sam. Jego styl określa się jako oscylację pomiędzy groteską, abstrakcją a absurdem. Poprzednia jego książka „Urzędnik” ma zostać wydana także w Wielkiej Brytanii, a na podstawie prozy autora powstaje scenariusz do polskiej produkcji filmowej.
„Miliarder” opowiada historię Macieja Kupczyka, nieudacznika, któremu nie wiedzie się w żadnej dziedzinie życia. Kiedy jego niezadowolenie sięga zenitu, w ręce wpada mu artykuł o aresztowaniu naciągacza spadkowego. Maciej uznaje, że jest to świetny sposób na zdobycie fortuny, a że urodę ma dosyć skandynawską, to postanawia to wykorzystać. Wyjeżdża do Szwecji, gdzie w szpitalu dogorywa jeden z najbogatszych ludzi na świecie, by podać się za jego prawnuka. Tą decyzją wplątuje się w międzynarodową aferę służb specjalnych 4 krajów...
Książka podzielona jest na 48 rozdziałów, które są umiarkowanie krótkie i czyta się je dosyć szybko. Wydanie książkowe bardzo mi się podoba, ma fajne kolory i ciekawe oznaczenia stron. Język powieści jest potoczny, nie stroni od wulgaryzmów, ale też ich mocno nie nadużywa. Styl jest prosty, bez zbędnych ozdobników, humor zawarty jest głównie w stronie sytuacyjnej. Narracja prowadzona jest w 3 osobie czasu przeszłego przez kilku bohaterów.
Głównym bohaterem powieści jest wspomniany już Maciej Kupczyk. Jest to 27letni blondyn o niebieskich oczach, który bardzo chciał zostać lekarzem, jednak stopnie otrzymywane w szkole mu na to nie pozwoliły. Został więc księgowym, któremu pracę w Zakładzie Elektroniki Użytkowej „Vetronex” SA. załatwił wuj pracujący w Ministerstwie Obrony Narodowej. Maciej mimo tego, że jest dosyć przystojny, ma niesamowitego pecha w życiu. Czego nie dotknie to zepsuje, coś zawsze idzie nie tak. W pracy jest głównym pośmiewiskiem, wszyscy robią sobie z niego żarty. Bohater w końcu ma dosyć takiego życia i aby zemścić się na znajomych z pracy oraz  odmienić swoje życie wyrusza do Szwecji by zdobyć w spadku grube miliony. Oczywiście pech nie odpuszcza, ciągnie się za Maciejem jak jego własny cień. Chłopak jak chce to potrafi się dobrze wypowiedzieć, umie się też obronić, więc jego pech jest chyba po części źródłem przypadku. Ciężko powiedzieć czemu Maciej jest jaki jest, wydaje się że często ulega pokusom i nie stroni od używek. Jest też mocno spragniony zainteresowania seksualnego ze strony płci przeciwnej. Często traci głowę, nie myśli racjonalnie.
Narrator podąża też za kilkoma innymi bohaterami: czytelnik obserwuje poczynania grupy 4 osób z Mosadu, która przeprowadza tajną operację „Chajat”, najlepszego złodzieja dzieł sztuki i biżuterii francuskiego pochodzenia razem z jego dwoma następcami, wujka Macieja i niemieckiego szpiega. Wszystkie te osoby skupiają się wokół tajemniczo brzmiącego projektu SIXARX.
Poczynania tych wszystkich bohaterów są w dużej mierze komiczne. W powieści znajdziemy sporo żartów sytuacyjnych, muszę przyznać, że w dwóch czy trzech momentach śmiałam się niekontrolowanie w głos. Czasami jednak ten humor wydawał mi się przesadzony, czasami było go trochę za mało, albo szedł po prostu nie w tym kierunku, który by do mnie trafił.
Pod warstwą humorystyczną kryje się jednak dużo prawdy o życiu. O zachowaniach ludzkich, chciwości i wiary w to, że właśnie pieniądz daje szczęście i cudowne życie. „Pieniądze nawet durniom przynoszą ogromny szacunek”. (s.161)  Autor krytykuje chore dążenie społeczeństwa do bogactwa, to że aby zaistnieć, trzeba mieć fortunę. Bo jak się przekonujemy w dalszej części powieści, nawet ci bogaci nie zawsze są szczęśliwi. W życiu chcąc nie chcąc zawsze spotkamy na swojej drodze jakieś problemy i przeszkody, jednak istotne jest to, by nie skupiać się tak bardzo na tej warstwie materialnej.
Część powieści dzieje się na szweckich ziemiach, część na polskich. W Szwecji wszystko jest piękne, czyste, zadbane, w Polsce niestety wręcz odwrotnie. Dziury w asfalcie, wieśniacy na drogach, alkoholicy i kombinatorzy. Według mnie polska rzeczywistość jest mocno przerysowana, ale jakby nie było, to autor bardzo celnie określa wady polskiego narodu.
W powieści główny bohater swoją popularność na początku mierzy poprzez media społecznościowe. To kolejna wada naszych czasów, kiedy świat wirtualny liczy się bardziej niż ten rzeczywisty. Ludzie chodzą z nosami w telefonach, kontakt z drugim człowiekiem jest głównie kontaktem z szybką ekranu. Sporo też uwagi autor zwraca na to, że to jak pozujemy w mediach, niekoniecznie ma odbicie w rzeczywistości. Człowiek wykreowany w sieci, nie musi być tym prawdziwym człowiekiem.
Przez chwilę gdy nasz bohater jest sławny, zdaje sobie sprawę z tego, że życie bogaczy też nie jest łatwe. Każdy chce cię wykorzystać, naciągnąć, by osiągnąć własne korzyści, a dookoła zawsze jest pełno widzów, dziennikarzy, którzy jak hieny polują na każdą najmniejszą sensację. Jest to życie bez prywatności, pod stałą obserwacją i trzeba się dobrze nakombinować, by tej obserwacji uciec.
„Miliarder” to historia o pogoni za bogactwem, o gonieniu za marzeniem, ale tym materialnym, tym, które „...kiedy w końcu zrealizujemy to marzenie, za pół roku staje się ono codziennością...Powszednieje, nie cieszy już, a z czasem nudzi.” (s.161) Dlatego może warto skupić się na rozwoju intelektualnym zamiast finansowym? Może tak łatwiej będzie osiągnąć szczęście...
Ogólnie, nie śmiałam się od deski do deski... Były zabawne momenty, ale książka chyba nie do końca trafiła w mój humor. Za to myślę, że z tej powieści byłaby świetna komedia filmowa! Czytając, oczami wyobraźni cały czas to widziałam! Taka w stylu starych, zabawnych, ale i mądrych komedii. Coś w stylu „Misia”. Tak, bardzo chciałabym zobaczyć tą książkę zekranizowaną, myślę, że miała by szansę przyciągnąć tłumy widzów! Może autor powinien zastanowić się nad pisaniem scenariuszy? Na jego film poszłabym na pewno!

Moja ocena: 6,5/10


Egzemplarz książki dołączy do mojej kolekcji dzięki portalowi czytampierwszy.pl – dziękuję! 


kwietnia 14, 2019

Kasza pęczak z warzywami po meksykańsku

Kasza pęczak z warzywami po meksykańsku


Składniki (4 duże lub 6 mniejszych porcji):
  • 2 woreczki kaszy pęczak (200g)
  • 1 cebula
  • 2 czerwone papryki
  • 1 większa cukinia
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • 1 puszka czerwonej fasoli
  • 1 puszka kukurydzy
  • mozzarella do posypania
  • 2 łyżeczki kminu rzymskiego, oregano, słodkiej papryki
  • 1 łyżeczka kurkumy, ostrej papryki (można zamienić na 1/3 łyżeczki chilli – tak było w moim wypadku)
  • sól, pieprz, oliwa


Przygotowanie (20-25min):
Kaszę gotujemy w osolonej wodzie zgodnie ze wskazówkami na opakowaniu (15-20min). W garnku rozgrzewamy oliwę, cebulę obieramy i kroimy  w kostkę, paprykę oczyszczamy, myjemy i kroimy w kostkę, wrzucamy do cebuli. Cukinię myjemy, kroimy w kostkę i także wrzucamy do garnka. Czosnek obieramy i rozgniatamy, dodajemy do warzyw. Całość doprawiamy solą i pieprzem, chwilkę podsmażamy (ok.3-4min). Dodajemy ugotowaną kaszę, wsypujemy wszystkie przyprawy oraz koncentrat pomidorowy, mieszamy. Fasolę odcedzamy i przepłukujemy wodą, dodajemy do garnka, tak samo postępujemy z kukurydzą. Chwilkę całość podgrzewamy, ew. doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Wykładamy na talerze, posypujemy mozzarellą i podajemy – smacznego!

Źródło przepisu: kwestiasmaku.com, przepis zmodyfikowany

kwietnia 13, 2019

"Śledztwo od kuchni" Karolina Morawiecka

"Śledztwo od kuchni" Karolina Morawiecka

Tytuł: Śledztwo od kuchni czyli klasyczna powieść kryminalna o wdowie, zakonnicy i psie (z podtekstem kulinarnym)

Cykl: Karolina Morawiecka, wdowa po aptekarzu, tom 1

Data premiery: 7.11.2018
Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 303

    „Śledztwo od kuchni” jest debiutem literackim Karoliny Morawieckiej. Autorka, wcześniej krakowianka, od kilku lat mieszka w podkrakowskiej Wielmoży, razem z mężem antykwariuszem. Jest to o tyle istotne, że w książce znajdziemy bohaterkę, która, można przypuszczać, że jest wzorowana na autorce. Aktualnie 24 kwietnia premierę będzie miała druga część przygód Karoliny Morawieckiej, wdowy po aptekarzy, która nosi tytuł „Morderca na plebanii, czyli klasyczna powieść kryminalna o wdowie, zakonnicy i psie (z podtekstem kulinarnym) – już się nie mogę doczekać lektury!
„Śledztwo od kuchi” rozpoczyna się od znalezienia trupa. Trup leży w ogrodzie zamku na Pieskiej Skale, a jest nim kelnerka pracująca w zamkowej kawiarni. Karolina Morawiecka, wdowa po aptekarzu, szybko pojawia się na miejscu zbrodni i od razu wie, że coś jest nie tak. Nawet kiedy policja nie jest przekonana i w końcu ostatecznie zamyka śledztwo, Karolina nie daje za wygraną i na własną rękę próbuje znaleźć mordercę. Pomagają jej w tym zakonnica ze Skały – siostra Tomasza oraz wspomniany w tytule pies Trufla, spadek po zmarłym aptekarzu. Czy Karolina odkryje kto stoi za zabójstwem dziewczyny? Musicie przeczytać!
Od strony kompozycji książka podzielona jest na 15 rozdziałów. Każdy z nich opatrzony jest skrótowym opisem co w nim znajdziemy – z tym że te opisy są tak sprytnie napisane, że dla niewtajemniczonych nie zdradzają w sumie nic, a gdy już nabierają znaczenia po przeczytaniu rozdziału, to chyba każdy doceni ich aspekt humorystyczny. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, ale opisuje świat widziany oczami bohaterki Karoliny Morawieckiej, wdowy po aptekarzu, co powoduje wiele zabawnym i absurdalnych opisów i sytuacji.
Jak już wspomniałam główną bohaterką jest Karolina Morawiecka, wdowa po aptekarzu. Jest to starsza pani rubensowskich kształtów, z buraczkowymi odcieniem włosów. Kilka lat temu, wtedy jeszcze razem z mężem, przeprowadziła się na wieś, do Wielmoży ze Skały. Później mąż zmarł, czego bohaterka jeszcze mu nie wybaczyła. W spadku został jej znienawidzony pies, Trufla, wielkie bydle, któremu jedzie z pyska i ciągle cieknie ślina. Trufla jest leniwa, ale jedzenie czuje na kilometr, podobnie jak jej pani. Karolina uważa siebie za osobę dostojną i świętobliwą, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Uwielbia gotować, ale by się odróżniać, do każdej potrawy dodaje nutkę orientu. Wychodzi jej to niesamowicie, każdy kto raz spróbuje jej potraw, już zawsze chce wracać po więcej. Jedyną bolączką Karoliny jest to, że kompletnie nie potrafi piec! Ukrywa tą swoją wadę przed światem, wykręcając się wymówkami jak tylko może. Bohaterka jest bardzo dociekliwa, można by ją określić jako osobę wścibską, z tym że nie sposób jej nie lubić. Myślę, że gdybym spotkała taką osobę w prawdziwym życiu, raczej byśmy się nie polubiły, ale sposób w jaki bohaterka jest przedstawiona zapewnia jej całkowitą sympatię. Wspomnę jeszcze tylko, że mieszkanie Karoliny jest urządzone dosyć barokowo, a sama bohaterka przed wydarzeniami z powieści, raczej nie byłą chętna do czytania. Na potrzeby śledztwa jednak musi zaznajomić się z pewnymi lekturami i to jest w jej życiu przełom! Od tego momentu uznaje książki za niesamowitą rozrywkę, lepszą od telewizji. Bohaterkę mogłabym jeszcze opisywać przez kilka kolejnych stron, ale nie będę się rozwlekać, chcecie dowiedzieć się więcej, musicie przeczytać sami!
Poza Karoliną Morawiecką, wdową po aptekarzu, spotykamy w powieści jeszcze wiele postaci, wymienię tylko te najważniejsze, czyli siostrę Tomasza – Watsona Pani Karoliny, która według siostry jest jej Watsonem. Siostra została przeniesiona do Skały za swoje detektywistyczne ciągotki. Zaczytuje się w kryminałach, w pewnym momencie nawet wspomina o Komisarzu Mortce. Siostra jak nikt inny rozumie Karolinę, jest dla niej idealnym partnerem. Dodatkowo bohaterka jest zagorzałą feministką, co udowadnia poprzez pewien niesamowity monolog. Wyglądem siostra jest całkowitym przeciwieństwem Pani Karoliny – jest wysoki i chuda. Śledztwo w sprawie śmierci kelnerki prowadzi komisarz Adam Cegła i młodszy aspirant Rafał Batory, obydwoje w końcu ulegają urokowi Karoliny, która stosuje złotą zasadę „przez żołądek do serca”.
Styl autorki jest niepowtarzalny! Język jest pełen ozdobników, wykrzykników i wyolbrzymień. Autorka stosuje niesamowite porównania, są bardzo bogate i zakres mają bardzo szeroki. Sporo nawiązują do historii Polski, religii i klasyki kryminałów. Rzeczywistość w powieści jest mocno przerysowana, ilość absurdów sięga zenitu, z tym że autorka znajduje w tym świetny balans, nigdy nie przekracza granicy, za którą absurd byłby już przesadzony. Podziwiam szczerze jej wyczucie! Chwilami ilość absurdów przypominała mi Chmielewską, z tym że styl pisarek jest zdecydowanie różny. Szczerze nie czytałam jeszcze tak skonstruowanej książki, jak ta.
   Podsumowując, debiut Karoliny Morawieckiej można uznać za pełny sukces! Bohaterka powieści, Karolina Morawiecka, wdowa po aptekarzu, jest w stanie podbić każde serce, a i pozostali bohaterowie też są niesamowicie sympatyczni. Rzeczywistość powieści jest przekoloryzowana, mocno wyolbrzymiona, pełna absurdu, ale wszystko jest tutaj w odpowiednich ilościach. Naprawdę nie mogę doczekać się kolejnej książki z cyklu i  żałuję, że po ten tom sięgnęłam tak późno.

Moja ocena: 8/10


kwietnia 11, 2019

Zapiekanka ziemniaczana z łososiem i cukinią

Zapiekanka ziemniaczana z łososiem i cukinią


Składniki (2 porcje):
  • 400-450g ziemniaków
  • 100-150g wędzonego łososia (w jednym kawałku)
  • 1 cukinia
  • 80-100g sera camembert
  • 3 łyżki śmietany 30% lub 36%
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • 1 żółtko
  • sól, pieprz, masło
  • parmezan do posypania (ok. 20g)



Przygotowanie (przygotowanie 15min, pieczenie 15min):
Piec nagrzewamy do 190 stopni C. Ziemniaki obieramy, kroimy na plastry i gotujemy w osolonej wodzie ok. 5 minut. W międzyczasie kroimy łososia w kostkę, cukinię ścieramy na tarce o grubych oczkach. Na patelni rozgrzewamy 1 łyżkę masła, wrzucamy cukinię, podsmażamy ok. 2 minut. Ser camembert kroimy w kostkę. Cukinię doprawiamy solą, pieprzem, polewamy śmietanką i dorzucamy ser camembert, mieszamy aż się rozpuści. Łyżką odlewamy do szklanki 2-3 łyżki płynu z patelni, w nim rozpuszczamy 1 łyżeczkę mąki ziemniaczanej i całość z powrotem wylewamy na patelnię, mieszamy aż masa będzie gęsta. Dodajemy żółtko, patelnię ściągamy z ognia i energicznie mieszamy, tak by żółto oblepiło powstałą masę. Okrągłe naczynie żaroodporne smarujemy masłem, na spód wykładamy odcedzoną połowę ziemniaków, doprawiamy świeżo zmielonym pieprzem. Na ziemniaki wykładamy cukinię, posypujemy łososiem, przykrywamy resztą ziemniaków. Całość posypujemy parmezanem i wkładamy do pieca na 15minut. Wykładamy zapiekankę na talerze i podajemy, smacznego!



Źródło przepisu: kwestiasmaku.com, przepis zmodyfikowany



kwietnia 10, 2019

"Kołysanka z Auschwitz" Mario Escobar

"Kołysanka z Auschwitz" Mario Escobar

Tytuł: Kołysanka z Auschwitz
Tłumaczenie: Patrycja Zarawska
Data premiery: 13.03.2019
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Liczba stron: 225

   „Kołysanka z Auschwitz” jest pierwszą książką hiszpańskiego pisarza Mario Escobar wydaną w Polsce. Na rodzimym rynku wydawniczym autor ma na swoim koncie już sporo pozycji, poza literaturą obozową Escobar interesuje się również historią Kościoła oraz różnych grup sekciarskich, a także historią odkryć i kolonizacji Ameryki. Premiera „Kołysanki z Auschwitz” w Polsce odbiła się sporym rozgłosem. Mimo niewielkich rozmiarów książka porusza wiele ważnych kwestii uświadamiających nam dar życia oraz potrzebę docenienia tego co się ma, póki jest taką możliwość.
Historia przytoczona w książce to opowieść o Helene Hannemann – Niemce o aryjskich korzeniach, która poślubiła Roma i wydała na świat piątkę dzieci o „mieszanej” krwi. W 1943 roku cała jej rodzina trafiła do obozu cygańskiego w Auschwitz II Birkenau, gdzie Johann (mąż) zostaje oddzielony od reszty rodziny. Kobieta po kilku tygodniach dostaje możliwość poprowadzenia przedszkola dla wszystkich dzieci z ich obozu, dzięki czemu jej warunki życiowe ulegają poprawie.
Jak już wspomniałam książka jest niewielkich rozmiarów, liczy trochę ponad 200 stron. Podzielona jest na prolog, 17 rozdziałów oraz epilog. Po zakończeniu właściwej treści książki na końcu zamieszczone też są wyjaśnienia historyczne, kalendarium cygańskiego obozu w Auschwitz oraz słowniczek pojęć. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego. W prologu i epilogu historia opowiadana jest przez oficera SS doktora Mengele,  rozdziały zaś są pamiętnikiem wspomnianej już Helene Hannemann. Język powieści jest w przeważającej części bardzo oszczędny, jednak chwilami, gdy przytoczone zostają dokładne słowa z pamiętnika kobiety, jest bardzo elokwentny i literacki.
Bohaterem powieści jest Helene Hannemann, którą poznajemy na początku 1943 roku w chwili, kiedy do drzwi jej berlińskiego mieszkania pukają naziści, z rozkazem wywiezienia jej męża i dzieci do obozu. Kobieta, mimo że nie musi, decyduje się na towarzyszenie swojej rodzinie, od początku podkreśla, że przecież jest matką tej piątki dzieci i nie jest w stanie ich opuścić – gdzie idą dzieci, idzie i ona. Po podróży w tragicznych warunkach rodzina zostaje rozdzielona, mąż kobiety zostaje przydzielony do innego obozu, a ona z dziećmi trafia do baraków w obozie cygańskim. Początki są fatalne, ale gdy Helene przyznaje, że jest pielęgniarką, jej warunki trochę się poprawiają. Kilka tygodni później nowy szef szpitala doktor Mengele oferuje jej, jako Niemce, posadę dyrektorki przedszkola. Helene razem z kilkami kobietami z obozu daje dzięki temu dzieciom z obozu chwilę wytchnienia, światełko nadziei na lepszy los, na kilka godzin dziennie. Razem z bohaterką przyglądamy się od początku opłakanej sytuacji w obozie, razem z nią przeżywamy chwile zwątpienia i nadziei. Helene to matka, która dla swoich dzieci jest w stanie zrobić wszystko, jej matczyna miłość nie zna granic. Bohaterka w tak nieludzkim miejscu próbuje zachować swoją tożsamość i choć trochę godności, tak by nie stracić swojej ludzkiej natury. „Musiałam kochać nawet naszych wrogów. Był to jedyny sposób na to, żeby samemu nie stać się potworem”. (s.178) Jej najstarszy syn, Blaz, 11latek, w chwili, gdy ojciec został od nich oddzielony, staje się podporą dla matki. Mimo młodego wieku chłopiec musi stać się małym dorosłym, który pomaga rodzinie przetrwać. Jego postać w powieści wzruszała mnie najmocniej, to jak dobrym i mądrym był człowiekiem i jak wielkim poświeceniem był się w stanie wykazać dla dobra innych. W powieści spotykamy sporo znaczących postaci, które w pozytywny lub negatywny sposób wpływają na losy opisywanej rodziny.
Przytoczona historia jest głownie opowieścią o matczynej miłości. Prócz tego jest też książką o obojętności. Już na wstępie autor przytacza słowa Elie Wiesel, dziennikarza i pisarza żydowskiego pochodzenia, który sam przeżył bestialstwo obozu w Auschwitz, które podkreślają, że najgorsze co może być, to obojętność. Ona jest gorsza od nienawiści, brzydoty, herezji, śmierci. Oczami bohaterki widzimy ich oprawców, oficerów i strażników, którzy traktują ich jak zwierzęta, są obojętni na ich los, ich życie. „Każdy kolejny dzień w Auschwitz oznaczał przeciąganie agonii, trzymanie duszy w więzieniu za okrutnymi kratami obojętności naszych katów” (s.64) Bohaterka by nie stać się taka jak inni, do końca wierzy w miłość i rodzinę.
Literatura obozowa jest chyba tą jedną z najtrudniejszych, ten ogrom bólu, niesprawiedliwości, bestialstwa jest tak wszechobecny, że aż ciężko o tym myśleć. Teraz, po kilku pokoleniach od tamtych wydarzeń naprawdę ciężko jest uwierzyć, że to wszystko działo się naprawdę. Czytając o tym, jak niewyobrażanie straszne to były czasy dla wielu wielu ludzi, musimy docenić to jakie mamy szczęście, że żyjemy w tych czasach w miarę spokojnych, w których ceni i przestrzega się praw i wolności człowieka. To co wydaje nam się codziennością, czymś naturalnym, czymś co po prostu jest, tamtym ludziom zostało to odebrane. „Czasem musimy stracić wszystko, aby zrozumieć, co jest najważniejsze. Kiedy życie odbiera nam rzeczy, bez których – jak dotąd sądziliśmy – nie da się żyć, i zostawia nas nagich wobec rzeczywistości, prawdziwą wartość zyskuje to, co do tej pory pozostawało niewidoczne.” (s.148)
    Szczerze nie jestem czytelnikiem sięgającym po tego typu lekturę. W swoim życiu przeczytałam tylko kilka książek o tej tematyce. Temat jest ciężki i smutny, ale czasami trzeba sobie o nim przypomnieć. By nie powtórzyło się już to co kiedyś i by doceniać każdą chwilę wolności i radości życia. „Kołysanka z Auschwitz” była dla mnie lekturą ciężką i mocno wzruszającą. Płakałam nad losem bohaterów, wzruszałam się ich uczuciami, których nie zatracili mimo tak strasznego otoczenia. Ta książka jest ważnym głosem odnośnie czasów obozowych, przypomina nam, że ucierpiały wtedy wszystkie mniejszości narodowe, nie tylko Żydzi. Romowie podobnie od wielu wielu dziesięcioleci byli prześladowani, nawet w aktualnych czasach też się z tym ciągle spotykamy. A przecież wszyscy jesteśmy ludźmi, co z tego, że o innym kolorze skóry? Uczucia i prawo do życia mamy wszyscy takie samo.

Moja ocena: 8/10


Recenzja powstała na potrzeby portalu czytampierwszy.pl