maja 31, 2023

"Ostatni diament" Karolina Głogowska - premierowa recenzja patronacka

"Ostatni diament" Karolina Głogowska - premierowa recenzja patronacka

Autor: Karolina Głogowska
Tytuł: Ostatni diament
Data premiery: 31.05.2023
Wydawnictwo: Mięta
Liczba stron: 320
Gatunek: thriller psychologiczny
 
„Ostatni diament” to czwarta solowa powieść Karoliny Głogowskiej, siódma na której pojawia się jej nazwisko. Na rynku książki pojawiała się w 2018, gdy wraz z Katarzyną Troszczyńską opublikowała „Dwanaście życzeń”. Razem panie wydały jeszcze dwa tytuły, po czym w 2020 Karolina Głogowska debiutowała solo. Od zawsze stawia na psychologiczną stronę postaci, w swoich solowych powieściach zawsze krąży pomiędzy gatunkiem thrillera psychologicznego, powieści psychologicznej oraz obyczajowej i właśnie takie połączenie znajdziemy również w jej najnowszej powieści.
 
Historia „Ostatniego diamentu” rozpoczyna się wyprawą kajakową Doroty i Tomka, którzy przypadkowo w trzcinach znajdują ciało utopionej dziewczyny... W Malezji polskie turystyki spotykają bardzo miłego Hindusa, który opowiada im o swoim biznesie i pokazuje kamienie szlachetne. Szybko zaczynają podejrzewać, że pod przykrywką łzawej historii prosi je o przemyt. Z powrotem Gdańsk. Dziennikarka Iza wybiera się na wywiad z okolicznym jubilerem Jakubem Gellerem, który specjalizuje się w diamentach. Jakiś czas później zostaje jego dziewczyną raz po raz zaskakiwaną drogimi niespodziankami. Pewnego wieczoru podczas koncertu muzyki klasycznej nachodzi ich policja – okazuje się, że koleżanka żony Jakuba zgłosiła jej zaginięcie. Jakub jest zdziwiony, z Agatą był w separacji i choć mieszkali w tym samym domu, to jest on tak duży, że mieli własne przestrzenie, nie widywali się... Czy Agata zniknęła sama z siebie czy jednak doszło do przestępstwa? I jeśli tak, to kto za nim stoi? Wygląda na to, że zarówno policja, jak i Jakub z Izą bardzo chcą wyjaśnić tę sytuację...
 
Książka rozpisana jest na prolog, 11 tytułowanych rozdziałów i epilog. Historia przedstawiona jest z punktu widzeniu kilku postaci i kilku czasów, jednak nie jest to wyróżnione w tekście – czytelnik sam musi sobie wszystko poukładać. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszechwiedzącego, który dzieli się z czytelnikiem zarówno wydarzeniami, jak i myślami i emocjami postaci. Styl powieści jest prosty, zdania krótkie, dialogi prowadzone sprawnie. Całość czyta się dobrze, stałym, przyjemnym rytmem.
 
Jak wspomniałam we wstępie, książka to coś, co można nazwać lekkim thrillerem z rozbudowaną warstwą obyczajową, tempo akcji więc nie jest specjalnie szybkie. Ale nie o to w tej książce chodzi – ważna jest zagadka i to poczucie niejasności, bo po pierwsze, czytelnik z początku nie wie jak losy postaci pojawiających się ze sobą się łączą, a po drugie, żaden z bohaterów nie jest niejednoznacznie zły, więc trudno wytypować winnego. A może po prostu go nie ma? Intryga kryminalna zbudowana jest dobrze, mocno bazuje na niedopowiedzeniach z sugestiami, że jednak coś jest na rzeczy, by finalnie mocno zaskoczyć
 
Kreacje postaci, jak wszystko w tej powieści, są dla czytelnika owiane tajemnicą. Przede wszystkim Agata – zdradzona, skrzywdzona żona czy wyrachowana mścicielka? Jakub - niewinnie podejrzany małżonek czy jednak sprawca całego zamieszania, egoista, który dla własnych celów jest zdolny do zbrodni? Jest też Izabela, która jeszcze niedawno miała problem związać koniec z końcem swoich finansów, teraz mieszka w apartamencie, pracuje w ekskluzywnym zakładzie jubilerskim... Czy naprawdę się zakochała, a może wypatrzyła okazję na poprawę jakości życia? No i policjant, który bada sprawę, równocześnie borykając się z małżeńskimi problemami, które zaprzątają go chyba jeszcze mocniej niż sama sprawa... Każdy z nich nie jest jednoznacznie dobry, nie jest jednoznacznie zły. Czytelnik obserwuje ich poczynania, a jednak tajemnica zachowana jest do końca – kto z nich nas oszukuje?
 
Pisząc o Izabeli koniecznie trzeba też wspomnieć o ciekawym temacie, jaki przy tej postaci jest poruszany. Mianowicie bohaterka całkowicie zmienia swój wygląda, tak, by stać się podobną do żony Jakuba. Czy to on wymógł na niej dopasowanie do własnego gustu, ulubionego typu kobiecej urody? Zmiana jest piorunująca, więc od razu pojawia się pytanie: czy faktycznie partnerzy powinni od nas wymagać dopasowania do własnych gustów nie dbając o to, kim naprawdę jesteśmy? No i oczywiście cala sytuacja kręci się wokół pytania tak dobrze znanego w thrillerach – jak dobrze znasz swojego partnera?
 
Muszę też wspomnieć o miejscu akcji, bo choć sama nie mieszkam i nie znam Gdańska, to pierwsi czytelnicy donoszą, że miasto oddane jest z niezwykłą dokładnością, bardzo szczegółowo, co dla jego mieszkańców sprawia, ż lektura jest jeszcze przyjemniejsza.
 
Podsumowując, „Ostatni diament” to lekki thriller, który zaskakuje poczuciem niejasności i to na nim opiera się cały ciężar powieści. Nie ma tu dynamicznej akcji, jest za to morze tajemnic, które skrywa każda z opisywanych postaci. Która tajemnica jest jednak tą najpoważniejszą, tą zabronioną, tą, za którą można stracić wszystko? Karolina Głogowska zabiera nas w fascynujący świat jubilerski, świat pięknym, oryginalnych diamentów, których chęć posiadania czasami może przerodzić się w niebezpieczną obsesję... Polecam!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała we współpracy patronackiej z Wydawnictwem Mięta.




Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 30, 2023

Book tour ze "Schroniskiem, które przetrwało"!

Book tour ze "Schroniskiem, które przetrwało"!

A może tak rzucić wszystko i wybrać się w... Karkonosze? Fizycznie jest to pewnie trochę trudniejsze ze względu na codzienne obowiązki, ale dlaczego by nie przenieść się w to miejsce dzięki lekturze? Ze "Schroniskiem, które przetrwało" Sławka Gortycha udana wyprawa gwarantowana! Autor przenosi nas w dwa różne czasy: współczesne i okres II wojny światowej i chwilę po jej zakończeniu, do czasów, kiedy na tych terenach sytuacja narodowościowa była dosyć niejasna... To wszystko zbudowane jest na solidnej zagadce kryminalnej, która wciąga bez reszty! No i jeszcze te góry, ciągle obecne, z ciągle czuwającym nad wszystkim Duchem Gór... To rewelacyjna lektura, a dzisiaj chcę Wam pomóc po nią sięgnąć. Ruszamy z book tourem z tym tytułem!

A jeśli chcielibyście poczytać nieco więcej o tej książce, to zapraszam na recenzję - klik! oraz wywiad z autorem - klik!

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB, profil autora oraz profil Wydawnictwa Dolnośląskiego w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę.
Książka ruszy w podróż już w środę popołudniu, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa, autora książki i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @zaczytana_daria opinia - klik!
2. @ksiazka.dobra.na.wszystko opinia - klik!
3. @monikaormanin opinia - klik! 
4. @libroviator opinia - klik! 
5. @mamazaczytana 
6. @foreelock (książka jest tu od 26.09)
7. @mirkowo3
8. @marzaczyta
9. @du_dzik94
10. @zaczytana_panna
11. @justyna6353
12. @izabelawatola
13. @littleanula_andthebooks
14. @miss_daisy_czyta
15. @maria.j.sokolowska

maja 29, 2023

"Ostatni diament" Karolina Głogowska - zapowiedź patronacka

"Ostatni diament" Karolina Głogowska - zapowiedź patronacka
Pora na ostatnią patronacką zapowiedź maja, miesiąca, w którym biliśmy rekordy naprawdę dobrych propozycji czytelniczych! Najnowszy thriller Karoliny Głogowskiej pt. "Ostatni diament" na naszym rynku pojawi się dosłownie za moment, bo już 31 maja, a na jego tylnej okładce znajdziecie logo Kryminału na talerzu!

Młoda dziennikarka Izabela przeżywa osobistą tragedię, po której stacza się w alkoholizm. Wkrótce dostaje jednak od losu drugą szansę: nową pracę, miłość i życie w luksusie u boku Jakuba Gellera, który jest znanym gdańskim jubilerem i handlarzem diamentów.
Sielankę i planowanie przyszłości przerywa informacja o zaginięciu Agaty, żony Jakuba. Razem z nią znikają cenne klejnoty. Czy ktoś porwał Agatę dla okupu? A może to pozory i kobieta dawno nie żyje?
Policja szybko znajduje w domu Gellerów ślady przemocy. Na jaw wychodzą kolejne zaskakujące fakty z życia małżeństwa, które od dawna prowadziło ze sobą psychopatyczną grę. Czy Agata wiedziała o istnieniu Izabeli? Kto jest manipulatorem – ona czy jej mąż?


Jest to thriller z gatunku tych, w których nic nie jest pewne - ani nie wiadomo, który z bohaterów tak naprawdę jest zły, ani czy w ogóle doszło do jakiejś zbrodni. Książka wciąga atmosferą niepewności na tyle mocno, że po prostu nie chce jej się odkładać aż do poznania rozwiązania tej zagadki... Jeśli więć lubicie takie nieoczywiste thrillery, to gorąco zachęcam do lektury "Ostatniego diamentu"! Ja przeczytałam go dosłownie na raz, w ciągu kilku wieczornych godzin 😊

Autor: Karolina Głogowska
Tytuł: Ostatni diament
Data premiery: 31.05.2023
Wydawnictwo: Mięta
Liczba stron: 320
Gatunek: thriller 

Książka dostępna jest już w przedsprzedaży. 

Można ją również już teraz znaleźć przedpremierowo na Legimi.




Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 26, 2023

"Woda. Historia pewnego porwania" Szymon Opryszek

"Woda. Historia pewnego porwania" Szymon Opryszek

  

Autor: Szymon Opryszek
Tytuł: Woda. Historia pewnego porwania
Data premiery: 17.05.2023
Wydawnictwo: Poznańskie
Liczba stron: 336
Gatunek: reportaż
 
Szymon Opryszek jest niezależnym polskim reporterem, laureatem konkursu reporterskiego Wydawnictwa Poznańskiego oraz nagrody „Pióro Nadziei” Amnesty International, który od 2014 roku skupia się na obszarze Ameryce Łacińskiej.  Pisze dla „Dużego Formatu”, „Tygodnika Powszechnego” i „Podróży”, a wraz z Marią Hawranek ma na koncie już dwie wspólne książki: z 2016 „Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej” oraz z 2018 „Wyhoduj sobie wolność. Reportaże z Urugwaju” „Woda. Historia pewnego porwania” jest jego pierwszym solowym tytułem.
 
Historia „Wody” rozpoczyna się na początku roku 2020, na kilka dni po zaginięciu strażnika motyli monarchicznych w Świętym Lesie w sanktuarium El Rosario w Meksyku. Homero Gomez Gonzalez był 50letni aktywistą, działającym lokalnie na rzecz zachowania równowagi w przyrodzie. Walczył o dotacje i właściwe zagospodarowanie wody, sadził drzewa i dbał, by przemysł nie wyniszczył do cna miejsca, które był naturalnie piękne, czym mocno przyciągało turystów. Autor książki również udał się w to miejsce skuszony wędrówką motyli, które w Świętym Lesie co roku zimują. Jednak kiedy po przyjeździe okazało się, że Homero został porwany i mimo opłacenia okupu nie wrócił do rodziny, autor postanowił przyjrzeć się sprawie bliżej. Komu Homero tak mocno zaszkodził, że zdecydował się na tak radykalny trop? Ta sprawa prowadzi go w różne obszary biznesu, jednak wszystkie wiąże jedno – woda, a raczej jej coraz mocniej odczuwalny brak.
„- Im dłużej zajmuję się sprawą Homero, tym bardziej nie mogę pozbyć się wrażenia, że gdzie nie nadepnę, tam jest woda. – stwierdziłem po chwili. – Awokado potrzebuje milionów litrów, wycinka lasu wysusza glebę, a przecież woda jest też niezbędna do działania kopalni.
- Woda albo polityka. A może to już to samo?”
Książka rozpisana jest na prolog, dwanaście tytułowanych części i epilog. Każda z części podzielona jest na kilka numerowanych rozdziałów, które z kolei dzielą się na różnej długości podrozdziały oddzielone gwiazdką. Autor książki opisuje zdarzenia z własnego punktu widzenia, często przytacza rozmowy z osobami, które spotkał na drodze swoich poszukiwań, przytacza ich wypowiedzi. Styl jest przede wszystkim nienacechowany emocjami prywatnymi, reporterski, choć zdarza się, że autor kusi się o lekką poetyckość tekstu – dosłownie kilka fragmentów. Poza tym stara się zachować bezstronność, przytacza statystyki dotyczące zużycia wody i cytuje osoby, które są uznane ze światowych ekspertów w dziedzinie ekologii. Książkę w większości czyta się swobodnie, choć nie da się ukryć, że jednak potrzeba do niej skupienia.
„Stolica Meksyku jest wiecznie spragniona, dławi się, puchnie i zużywa więcej wody każdego dnia już jakakolwiek inna aglomeracja na świecie.”
Autor w swojej książce opowiada o światowym kryzysie wodny, dlaczego więc w większości skupia się na Meksyku? Na tylko jednym kraju? Dlatego iż jest to kraj, w którym sprawy dbania o środowisko nie są uregulowane przez rząd, a popyt na produkowane u nich produkty jest ogromny na skalę światową. W Meksyku bezustannie wycinane są lasy, bo po pierwsze – to ze sprzedaży drewna najbiedniejsi są w stanie  żyć (choć Homero był w stanie wytłumaczyć im, że nie jest to właściwy punt zaczepienia.), a po drugie przemysł ciągle potrzebuje nowych terenów, przede wszystkim pod produkcję awokado, owocu, którego wytworzenie zabiera ogromne ilości wody, z zasobów, które powinny być przeznaczone dla ludzi (potentatom tego wytłumaczyć się już nie dało... a może tak, tylko nic ich to nie obchodzi). Mamy więc potrzeby przemysłu, przede wszystkim spożywczego, który traktowany jest przez tamtejszych bogaczy priorytetowo. Z pewnością należy też wspomnieć, że jest to kraj, w którym korupcja i gangi mają się bardzo dobrze.
„Na początku myślałem, że do Świętego Lasu przywiodły mnie motyle. Dziś myślę,  że przyciągnęła mnie tam siła metafory.”
Drugim ważnym tematem, jaki autor porusza, są kopalnie, wszelkiego typu, bo i węgla i surowców szlachetnych czy mineralnych, które również generują ogromne zapotrzebowanie na wodę - zarówno przy obróbce i czyszczeniu surowców, jak i przy wydobywaniu – kopalnie sięgają tak daleko, że wody gruntowe zostają osuszane. To problem nie tylko Meksyku, ale i większej liczby krajów – Polska również ma problemy z dopasowaniem się pod wymogi Unii Europejskiej dotyczącej kopalni węgla.
Kolejnym problemem jest zwyczajne marnowanie wody – zarówno w Meksyku, jak i np. w przytaczanym później Bliskim Wschodzie. Chodzi o przestarzałe systemy wodociągowe oraz brak umiejętności odzyskiwania wody, z tej już zużytej. Nie działają odpowiednio i odpowiednio dużo oczyszczalnie ścieków, a wody, które mogłyby być zdatne do picia, często są zanieczyszczane przez duży przemysł.
„A przecież kryzys wodny to nie tylko brak wody, ale też jej ciągle zatruwanie.”
Oczywiście są też problemy, które nie koncentrują się tylko i wyłącznie w Meksyku – autor m.in. wspomina również o funkcjonowaniu internetu, ogromnych parkach maszynowych, w których poziom energii, a i wody potrzebnej do chłodzenia maszyn, jest niewyobrażalnie wielki. Mowa jest też o zaporach tworzonych sztucznie przez człowieka, połowach ryb i emigracji.
„Musisz zrozumieć, że woda jest czynnikiem ekonomicznym. Bez wody mamy biedę, pustynie, brak bezpieczeństwa żywnościowego i wojny. Tam, gdzie woda jest niezawodna i bezpieczna, zawsze mamy postęp i stabilność.”
Problem coraz bardziej pogłębiającego się kryzysu wodnego autor książki porusza dosyć szeroko, omawia główne zagadnienia, punkty, które są odpowiedzialne za zużycie wody w ogromnych ilościach, które przecież można by spożytkować inaczej. Przecież są ludzie, szczególnie w biedniejszych krajach, którzy zwyczajnie nie mają dostępu do bezpiecznej jakości wody. To co trzeci człowiek żyjący na Ziemi! Autor często przytacza statystyki, i w rozsądnych ilościach stara się naświetlić każdy aspekt tego problemu.
 
Jednak skacząc tak po tematach, momentami robi się zamieszanie, ciężko odkryć po co autor przytacza historię wojen gangów czy polityków. Czasami, by dowiedzieć się co autor chce przekazać, musiałam przebrnąć przez kilka zdawałoby się niezwiązanych ze sprawą stron. Może próba jak najszerszego ujęcia tematu też dała poczucie, że w sumie żaden temat nie został zgłębiony specjalnie intensywnie, choć nie da się ukryć – wszystkie badania autora dają poczucie rzetelności.
Przyznam,  ze trochę zabrakło mi tu również porad, co możemy zrobić, by kryzys spowolnić. Jasne, autor często podkreśla, że woda, jak i wszystkie zasoby Ziemi mamy traktować nie jako produkty wytworzone na nasz użytek, a jako równoprawnego członka, mieszkańca Ziemi – podchodzić do nich z szacunkiem i umiarem. To akurat jedno z najważniejszych przesłań tej książki.
„W języku moich przodków nie wstępuje pojęcie ‘dominacji’. Nie możemy panować nad Ziemią, bo jesteśmy  w równorzędnej z nią relacji.”
A co ze strażnikiem motyli? Historia zostaje zamknięta tak w 2/3 książki, choć trudno mówić o tym,  że zagadka została wyjaśniona. Motyle jednak nadal migrują do Meksyku, nadal zachwycają swoją siłą i pięknem i chyba warto zrobić wszystko, by takie jak ten ekosystemu utrzymać? To ludzie muszą zadbać o bardziej racjonalne zużycie wody, lepsze nią gospodarowanie, bo nie da się ukryć – to, co Ziemia nam dała to tyle, wody już nam nie przybędzie.
„Wierzę, że jesteśmy w stanie dokonać zmian, na początek tych małych. Świat nie rozwiąże globalnych kryzysów, jeśli nie zacznie się zmieniać na poziomie lokalnym.”
Lektura „Wody” daje poczucie, że autor przygotował się do tematu solidnie. Zagadka porwania Homero daje punkt wyjścia do rozważań, analizowania tematów powiązanych z kryzysem wodnym, pozwala przyjrzeć się, jaki aspekty kryzys ten najmocniej pogłębiają. Doceniam ilość pracy, jaką autor włożył w swój reportaż, myślę, że to dobry początek do zaznajamiania się z problemem wodnym, punkt z którego można zacząć szukać rozwiązań. I choć przez niewielkie zamieszanie tematyczne i brak głębszej analizy dotyczącej poszukiwania poradzenia sobie z tym problemem nie mogę uznać tego reportażu za idealny, to jednak z pewnością jest to lektura warta uwagi, unaoczniająca problem, jakim jest coraz powszechniejszy brak wody – a przecież woda to życie, to wszystko!
„Próbowałem coś zmienić, ale poruszałem się po omacku. Męczyły mnie pytania. Jak objąć umysłem liczne czynniki związane ze światem wody – od suszy, przez problemy z zarządzaniem wodą, po zanieczyszczenia rzek? Co powinniśmy zrobić, by uniknąć kolejnego Dnia Zero? Gdzie szukać rozwiązań? Czy ja też jestem odpowiedzialny za ten kryzys? Czy susza w Kapsztadzie może mieć realny wpływ na mieszkańca jakiejś małej miejscowości w Polsce?”
Na koniec muszę jeszcze wspomnieć o ekologach z Ameryki Południowej – ich zaginięcia, śmierci, to coś na porządku dziennym i jakoś nikt z tym ciągle nic nie robi. Przerażające.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Poznańskim.


Podoba Ci się to, co robię?

Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 26, 2023

Wygraj "Zawsze coś"! Konkurs patronacki (rozwiązany)

Wygraj "Zawsze coś"! Konkurs patronacki (rozwiązany)
Powoli zbliżamy się już do końca maja, pora zatem zacząć myśleć o ... świętach? Z Tereską Trawną na pewno! Od premiery nowej książki Marty Kisiel minęło już półtora tygodnia, najwyższa więc pora, bym zatroszczyła się o Was i umożliwiła Wam zdobycie egzemplarza książki do siebie! Proponuję więc konkurs! Zachęcam do udziału wszystkich tych co lubią dobrze się przy kryminale pośmiać! 
A może przegapiliście recenzję tego tytułu? Nic straconego, zapraszam tu - klik!

Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie?

"Zawsze coś" to trzeci tom serii komedii kryminalnych o Teresce Trawnej, które po pierwsze bawią, po drugie dostarczają zajmującej zagadki kryminalnej. Choć oczywiście każdy tom serii da się czytać oddzielnie, to jednak pogadajmy dziś o cyklach! Dlatego też:
Pochwal się swoją kolekcją ulubionej serii kryminalnej! I napisz co lubisz w niej najbardziej.


Zgłoszenia możecie zamieszczać w dowolnej formie, ich ciekawiej, zabawniej – tym lepiej!

Konkurs organizuję na moich wszystkich profilach, więc swoje zgłoszenia można zamieszczać tutaj w komentarzu pod postem lub pod konkursowymi postami na FB i IG - zgłosić można się tylko raz!

  1. Konkurs trwa od 26 do 29 maja do 23:59, wyniki ogłoszę w tym poście, na FB i IG kolejnego dnia.
  2. Z nadesłanych odpowiedzi wybiorę trzy, które moim zdaniem będą najciekawsze. Przy ich wyborze pod uwagę będę brała również aktywność uczestników na profilach Kryminału na talerzu.
  3. Wysyłka tylko na terenie Polski.
  4. Udzielając odpowiedzi na pytanie konkursowe uczestnik równocześnie oświadcza, że zapoznał się z regulaminem konkursu zamieszczonym na tej stronie  – klik!

Zachęcam też do polubienia profilu wydawnictwa na IG (klik!) i FB, autorki (IG - klik!, FB - klik!) oraz moich własnych (IG klik! FB klik!), a także do dołączenia do obserwatorów mojego bloga. Będzie mi też bardzo miło jeśli na swoich profilach udostępnicie informację o tym konkursie (możecie po prostu podać dalej mój post o konkursie, który zamieściłam na obydwu profilach).


Serdecznie zachęcam do udziału i życzę wszystkich uczestnikom powodzenia!



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

30.05 aktualizacja - wyniki konkursu:
Wiecie co? Już nieraz sprawiliście mi problem przy wyborze zwycięzcy konkursu, ale tym razem przeszliście samych siebie! Naprawdę, naprawdę z największą przyjemnością nagrodziłabym Was wszystkich, bo każda jedna odpowiedź była świetna - przemyślana, solidna, widać, że włożyliście w zgłoszenia naprawdę dużo pracy! Cieszę się, że postawiliście na różnorodność, bo były i kryminały poważne i te na wesoło, polskie i zagraniczne. Część autorów znam, innych chętnie poznam! Ale cóż - jak zawsze ilość książek do rozdania mam mocno ograniczoną, więc tym razem postanowiłam wyróżnić:

FB:
1) Ania Pikutin
Posiadam całkiem sporą (tak mi się wydaje😎 , niestety nie można dołączyć foto😅)kolekcję komedii z kryminałem. Uwielbiam książki Olgii Rudnickiej , Alka Rogozińskiego i mialam przyjemność poznać twórczość Pani Marty Kisiel "Efekt pandy" - umkną mi "Dywan z wkładką " muszę koniecznie nadrobić 😉
Moje ulubione cykle to: Natalii 5, Detektyw Matylda na tropie Pani Olgi oraz seria o teściowych Pana Alka😁 Przy tych książkach ubawilam się do łez , a mina męża bezcenna, bo jak czytając książkę można "rechotać "🤣 jak 🐸
W tych książkach znajduje to co lubię czyli zagadkę 🔎, wartką akcje📈 i zaskakujące zakończenie🔚 . Czytając komedie kryminalne odpoczywam , robię totalny reset szarych komórek. Bohaterowie w niepowtarzalny sposób szukają mordercy i wychodzi im to zaskakująco lepiej niż profesjonalistom 🕵️‍♀️😀

IG:
2) @gavran.pl
Kryminały, moi mili, już w dzieciństwie mnie bawiły.
Bo gdyś jest najmłodsze dziecię - starsza siostra gust twój plecie.
Zamiast bajek i wierszyków znasz historie nieboszczyków i nie straszne ci potwory ani inne wstrętne zmory.
Kryminałów zaś Królowa, ta jedyna i bombowa,
na tapecie wciąż gościła i mnie słowem swym bawiła.
To Joanna jest Chmielewska - przy jej książkach leci łezka.
Ani z żalu ni rozpaczy, lecz ze śmiechu, wbrew gderaczy.
Jej powieści o Joannie czytam wszędzie, nawet w wannie i powracam wciąż na nowo, gdy chcę poczuć się fajowo.
Wam polecam je serdecznie, by pisarka trwała wiecznie.

3) @ksiazkiagi
Uwielbiam pierwszy tom tej serii, więc z przyjemnością się zgłaszam 😊. Co do pytania konkursowego, to moją ulubioną serią kryminalną (z tym, że komediową😉) są na ten moment "Pruskie baby" Małgorzaty Starosty. Właśnie skończyłam słuchać w audiobooku całej tej trylogii i kolejny raz jestem zachwycona stylem autorki. Tak naprawdę moja przygoda z komediami kryminalnymi zaczęła się od innej książki pani Starosty, więc zawsze będę miała do niej sentyment 😁. Autorka ma tak lekkie pióro, a przy tym dość specyficzny styl, pełen humoru, dystansu i gier słownych, że jej powieści czyta się z przyjemnością i uśmiechem, nawet jeśli trup ściele się w nich gęsto. I tak też było w "Pruskich babach", gdzie oprócz wyżej wymienionego szczególnego stylu, mamy też ciekawych bohaterów, zwłaszcza postacie kobiece i pokręcone zagadki kryminalne, a wszystko okraszone zostało folklorem podlaskim. Czyta się (lub słucha, jak to było w moim przypadku) świetnie, wciągają i pobudzają do chichotu. Polecam całą serię i inne książki autorki 😁

Gratulacje! Czekam na Wasze dane adresowe wraz z nr tel dla kuriera.
Wszystkim uczestnikom dziękuję za zgłoszenia i zapraszam do stałej aktywności na moich profilach, jak i udziału w kolejnych konkurach i rozdaniach! Mam też nadzieję, że mimo iż konkursowy egzemplarz "Zawsze coś" nie trafił w Wasze ręce, to i tak postaracie się z nim zapoznać - naprawdę warto!

maja 24, 2023

"Purpurowa Sieć" Carmen Mola - zapowiedź ambasadorska

"Purpurowa Sieć" Carmen Mola - zapowiedź ambasadorska
Jak zapowiadałam wcześniej, maj przynosi nam ogromną liczbę ciekawych premier! Pierwsza duża fala przyszła tydzień temu, ale już a tydzień szykuje się kolejna! A wśród nich perełka, na którą wielu z Was czekało - drugi tom serii z inspektor Blanco Carmen Moli pt. "Purpurowa Sieć"! Premiera 31.05, a Kryminał na talerzu ma tę przyjemność być ambasadorem tej książki. 

Pewnego upalnego wieczora inspektor Elena Blanco na czele BAC (Brigada de Análisis de Casos) wkracza do domu spokojnej rodziny z klasy średniej, a w nim – do pokoju jej nastoletniego syna. Na ekranie jego komputera policjanci znajdują to, czego się obawiali: chłopak ogląda właśnie bezpośrednią transmisję snuff, w której zakapturzeni oprawcy torturują młodą dziewczynę. Funkcjonariusze stają się bezradnymi świadkami sadystycznego spektaklu, zakończonego śmiercią ofiary, której imienia jeszcze nie znają. Ile dziewcząt takich jak ona wpadło już wcześniej w łapy Purpurowej Sieci?
Specjalna brygada policji próbuje namierzyć tę nikczemną organizację, od kiedy trafiła na jej trop podczas dochodzenia w sprawie „cygańskiej narzeczonej”. Od kilku miesięcy zbiera informacje o przestępczej grupie, która handluje filmami pełnymi ekstremalnej przemocy w mrocznej części Internetu – Deep Webie. Przez cały ten czas Elena Blanco ukrywa przed wszystkimi, nawet przed dobrym kolegą, podinspektorem Ángelem Zárate swoje największe podejrzenie i lęk: że zaginięcie jej kilkuletniego synka Lucasa może się wiązać z tą makabryczną historią.
Gdzie jest? Kim się stał? Jak daleko gotowa jest się posunąć, by poznać prawdę?
Seria to nazywana jest czarnym kryminałem, dlaczego? Bo każdy jej element, krąży wokół mrocznych zagadnień - zagadka kryminalna tyczy się naprawdę przerażających zbrodni, a postać głównej śledczej również do promiennych osób nie należy... A jednak książka nie przeraża, a wciąga, niesamowicie intryguje ukrytymi w niej tajemnicami. Tom drugi skupia się na tajemnicy Eleny Blanco i grupie przestępczej działającej w najgłębszych odmętach internetu, i o dziwo!, wciąga jeszcze mocniej niż tom pierwszy! Satysfakcja  dla miłośników kryminałów gwarantowana 😊

Autor: Carmen Mola
Tytuł: Purpurowa Sieć
Cykl: inspektor Elena Blanco, tom 2
Tłumaczenie: Magdalena Olejnik
Data premiery: 31.05.2023
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 440
Gatunek: kryminał

Książka dostępna jest już w przedsprzedaży.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 23, 2023

Book tour z "Cieszyn prowadzi śledztwo"!

Book tour z "Cieszyn prowadzi śledztwo"!

Za oknem w końcu pogoda dopisuje, więc i energii trochę więcej, chęci do ruszenia się z domu pewnie też? To mam dla Was propozycję idealną! W swojej nowej książce "Cieszyn prowadzi śledztwo" Marta Matyszczak tak dokładnie opisuje tytułowy Cieszyn, że jak nic chce się wziąć książkę pod pachę i ruszyć jej śladami! A żeby ułatwić Wam dostęp do tego tytułu, przychodzę dzisiaj z propozycją book touru! Co Wy na to?

"Cieszyn prowadzi śledztwo" to jedenasty tom serii Kryminałów pod psem, ale równocześnie idealny to, by sięgnąć po niego jako powieść osobną, gdyż trójka głównych bohaterów jest tu niejako wyrwana ze swojego naturalnego towarzystwa, nie ma więc obawy, że zależności pomiędzy postaciami będą dla kogoś niezrozumiałe. Więcej o tej książce pisałam w recenzji, którą znajdziecie tu - klik!, a teraz zapraszam na book tour!

Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB, profil autorki oraz profil Wydawnictwa Dolnośląskiego w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w środę.
Książka ruszy w podróż już w środę popołudniu, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa, autorki książki i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @zaczytana_daria opinia - klik!
2. @__colorfulmylife__ opinia - klik! 
3. @onacorkiiksiazki
4.@ahywka_p  opinia - klik! 
5. @z_ksiazka_mi_po_drodze opinia - klik!
6. @justyna6353  opinia - klik!
7. @natka_tom opinia - klik!
8. @mirkowo3 (książka jest tu od 07.09)
9. @mamazaczytana
10. @monikajakobczyk_czyta
11. @marzenaguzior
12. @ewa.katarzyna.k
13. @du_dzik94
14. @zaczytana_panna
15. @maria.j.sokolowska
16. @adziktworzy
17. @ksiazka_na_przesluchaniu
18. @izabelawatola
19. @mrs.gosia

maja 22, 2023

"Konsekwencje" Yrsa Sigurðardóttir - recenzja patronacka

"Konsekwencje" Yrsa Sigurðardóttir - recenzja patronacka

Autor: Yrsa Sigurðardóttir
Tytuł: Konsekwencje
Cykl: Freyja i Huldar, tom 6
Tłumaczenie: Paweł Cichawa
Data premiery: 17.05.2023
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 424
Gatunek: kryminał
 
Yrsa Sigurðardóttir to islandzka autorka powieści kryminalnych i książek dla dzieci. Publikuje od 25 lat, w Polsce po raz pierwszy na rynku ukazała się w 2006 z pierwszym tomem cyklu kryminalnego o prawniczce Thorze. Aktualnie cykl ten liczy sześć tomów, później wydane zostało kilka jej osobnych powieści, a od 2018 roku na naszym rynku pojawia się cykl drugi, o psycholożce Freyi i policjancie Huldarze. Teraz, pięć lat od premiery tomu pierwszego, swoją premierę świętują „Konsekwencje”, tom szósty, choć nic nie stoi na przeszkodzie, by czytać go jak powieść osobną – sama tak zrobiłam i nie odczułam żadnych braków w lekturze!
 
Historia zaczyna się, gdy w pewnej bogatej dzielnicy w Rejkiawiku doszło do dziwnej zbrodni – ktoś porwał niemowlę z wózka stojącego w ogrodzie zastępując je zwłokami innego... Jedenaście lat później, pewien ojciec żegnał swoją córkę, która zmarła w wyniku zarażenia się ospą po przeszczepie szpiku kostnego. Przysiągł zemstę na osobie, która odpowiedzialna jest za zarażenie... Minęło pół roku. Erla, szefowa wydziału dochodzeniowego w wyniku pomyłki operatora dostała zgłoszenie o źle zaparkowanym samochodzie na osiedlu domków rodzinnych. Jako że ma dość siedzenia w biurze i wypełniania papierków postanawia dla urozmaicenia je sprawdzić. Razem z Huldarem udają się na miejsce, a po krótkich oględzinach zauważają kilka podejrzanych szczegółów – torebka i kluczyki do samochodu zostały w środku, a ktoś wytarł brudną szmatą klamki przednich drzwi i bagażnika... Śledczy szybko poznają powód zacierania śladów – w bagażniku znajdują się worki z rozczłonkowanym ciałem kobiety. Kto dopuścił się tak brutalnej zbrodni? Kim była kobieta i co zrobiła, że jej życie zakończyło się taką makabrą? I co do tego mają dwa poprzednie, tak odległe w czasie zdarzenia?
 
Książka składa się z prologu i 36 rozdziałów. Każdy z nich opatrzony jest określeniem czasowym, większość akcji toczy się w ciągu jednego tygodnia śledztwa. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszechwiedzącego, który obserwuje kilka postaci – przede wszystkim policjantów: Erlę, Huldara, Freyję, która niedawno dołączy do zespołu, ale okazyjnie pojawiają się też postacie, które ciężko powiązać ze sprawą – wspomniany już ojciec szukający zemsty i młoda dziewczyna pochodząca z dosyć problematycznej rodziny. Narracja prowadzona jest spokojnie, z uważnością, przez co czytelnik nie ma wrażenia pośpiechu, czuje, że może dokładnie obserwować postacie i przyjrzeć się sprawie. Narrator kładzie nacisk na odczucia postaci, a dialogi są prowadzone przyjemnie – czasem nawet opatrzone jakimś zabawnym spostrzeżeniem. Książkę czyta się bardzo płynnie.
„Wydanie dziecka na świat zaczyna się od chwili przyjemności, ale potem już tak przyjemnie nie jest. Przyszło mu na myśl, że ptaki wypracowały lepszy system. Gdyby Erla mogła złożyć jajo i przez dziewięć miesięcy wygrzewać je w kuchence mikrofalowej na małej mocy, stałaby teraz przed nim równie radosna jak w dniu, w którym to dziecko zostało poczęte.”
Jako  że sama nie znam tej serii, to na postacie mogę spojrzeć świeżym okiem. I przyznam, że najbardziej polubiłam się z szefową wydziału, Erlą. W „Konsekwencjach” Erla jest w mocno zaawansowanej ciąży, co jednak nie przeszkadza jej w pełnieniu obowiązków szefowej jak zwykle. Na uwagi pracowników o ciąży reaguje alergicznie, jest bezpośrednia, uparta i nie szczędzi przekleństw, a jednocześnie angażuje się w sprawę jak nikt. Twarda, silna i zarazem budząca podziw postać kobieca!
Freyja z kolei jest bardziej stonowana. Jest psycholożką specjalizującą się w traumach dziecięcych, która właśnie przeszła do wydziału kierowanego przez Erlę. Trochę nie za bardzo wie jak się na nowym miejscu odnaleźć, choć oczywiście jest kompetentna, tyle że niepewna na jak duże zaangażowanie w śledztwo może sobie pozwolić.
Z postaci kobiecych uwagę przyciąga również stażystka Lina, jak i wspomniana młoda dziewczyna, która za wszelką cenę chce wyrwać siebie i swoją młodszą siostrę z domu rodzinnego. Choć pojawia się w fabule nieczęsto, to ciekawi i zastanawia...
Z postaci męskich obserwujemy dwóch policjantów – Huldara, który utrzymuje potajemnie bliskie stosunki z Freyją oraz Gudlaugura, jednak najbardziej frapujący jest zrozpaczony ojciec, który nadal szuka winnych śmierci swojej córki kompletnie nie przejmując się pogrążoną w głębokiej depresji żoną...
 
I tak dochodzimy do ciekawych tematów w książce poruszanych – przede wszystkim przewija się tu temat antyszczepionkowców, którzy przez swoje podejście narażają resztę społeczeństwa na niebezpieczeństwo, choroby, które już dawno powinny być pod kontrolą. Drugim ciekawym tematem jest surogacja, zarówno u nas, jak i na Islandii nielegalna. Jest tu też trochę o problemach rodzinnych, które poprzez zaniedbania rodziców odbijają się na ich dzieciach, takich jak depresja, alkoholizm, pracoholizm. Wszystkie jednak te tematy krążą wokół jednego – rodzicielstwa i wszystkiego co ta funkcja ze sobą niesie. Obserwujemy dzieci, które wyglądają na szczęśliwe i te, które szczęśliwe są mniej. Rodziców, którzy zrobią dla dzieci wszystko i tych, którzy chyba nigdy na rodzicielstwo decydować się nie powinni... Cienie i blaski, radości, smutki i rozpacz – wszelkie odcienie rodzicielstwa.
 
Cała historia zbudowana jest na solidnej intrydze kryminalnej, która raz za razem zaskakuje kolejnymi zwrotami akcji. Tempo zawrotne nie jest, ale to dobrze – kojarzy się trochę z klasyką, w której to przecież skupienie na zagadce jest najważniejsze. I choć może współczesna intryga kryminalna zaczyna się dosyć makabrycznie, to jednak cała książka taka nie jest – skupiamy się na systematycznym dochodzeniu do prawdy i rewelacyjnych kreacjach postaci, które czytelnika mocno do siebie przyciągają, choć ten tak naprawdę nie wie o nich za wiele. Cała historia mocno wciąga, a klimat jest trochę taki jak sama Islandia – surowy, ale zachwycający!
 
Podsumowując, moje pierwsze spotkanie z piórem Yrsy Sigurðardóttir uważam za niezwykle udane – tak naprawdę w książce nie znalazłam nic, do czego mogłabym się przyczepić! „Konsekwencje” to solidny, rasowy, porządny kryminał, w którym liczy się śledztwo i postacie w nie zaangażowane. Ważna jest zagadka i psychologia, motywy zachowań i zbrodni, a nie szaleńcza akcja czy brutalność wylewająca się z każdej strony. Do tego dochodzą przyjemne dialogi i postacie serii, z którymi choć wcześniej się nie znałam, to od razu mocno ich polubiłam! Mam więc szczerą nadzieję, że nie jest to koniec serii 😊
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała we współpracy patronackiej z Wydawnictwem Sonia Draga.


Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

maja 18, 2023

"Zawsze coś" Marta Kisiel - recenzja patronacka

"Zawsze coś" Marta Kisiel - recenzja patronacka

Autor: Marta Kisiel
Tytuł: Zawsze coś
Cykl: Tereska Trawna, tom 3
Data premiery: 17.05.2023
Wydawnictwo: Mięta
Liczba stron: 368
Gatunek: komedia kryminalna
 
Marta Kisiel jeszcze do niedawna była autorką kojarzącą się z fantastyką, taką pisaną na wesoło oraz serią „Małe Licho” skierowaną do młodszego czytelnika również utrzymaną w zabawnym tonie. O jej twórczości słyszałam już dawno, ale nie zgrywałyśmy się gatunkowo. Zmieniło się to w 2021 roku, kiedy to Marta Kisiel napisała swoją pierwszą komedię kryminalną pt. „Dywan z wkładką” (recenzja – klik!). I był to strzał w dziesiątkę! To jedna z najzabawniejszych komedii jakie czytałam, jedyna, którą pod względem natężenia humoru mogłabym choćby pomyśleć o porównaniu jej do królowej gatunku Joanny Chmielewskiej. Szybko wyszło też na jaw, że jest to pierwszy tom serii o Teresce Trawnej, co wzbudziło mój ogromny entuzjazm. Po niecałym roku oczekiwania na rynku pojawił się tom drugi pt. „Efekt pandy”, po czym była krótka przerwa. W międzyczasie autorka pokusiła się o inną powieść w tym gatunku „Nagle trup” (recenzja – klik!), która mimo że całkiem inna, okazała się równie świetna. Tak, wtedy już bezsprzecznie wiedziałam, że jestem fanką kryminalnej odsłony tej autorki. I w końcu nadeszła pora na tom trzeci serii z Tereską. Choć ciągle to część serii, to tom jest nieco inny od poprzednich (można go spokojnie czytać bez ich znajomości), a dla mnie tym mocniej wyjątkowy, że mam przyjemność mu patronować.
 
Historia „Zawsze coś” toczy się w tygodniu poprzedzającym święta Bożego Narodzenia. Tereska wraz z synem Maciejką wybierają się na drugi koniec Polski, by świętować urodziny babci Tereski z rodziną, z którą nie widziała się pod ponad dwudziestu lat... Babcia jednak jest już bardzo wiekowa i zażyczyła sobie, by te urodziny obchodzić w pełnym składzie rodzinnym, a że Tereska zawsze miała z nią naprawdę dobry kontakt, to nie mogła jej odmówić. Niestety po przyjeździe okazuje się, że babcia urodzin nie doczekała... Ale przynajmniej na ten dzień zaplanowany jest pogrzeb, wiec Tereska z Maciejką mogą zostać i w nim uczestniczyć. Na cmentarzu obydwoje zwracają uwagę na dziwnie krążącego wokół nich starszego pana, ale w całym tym rodzinnym ferworze szybko o tym zapominają. Po powrocie z pogrzebu Tereska w przypływie bohaterstwa skręca kostkę, a w czasie jej nieobecności w domu zjawia się ten sam starszy pan. Macha jakąś kopertą, czegoś chce, ale gdy dowiaduje się, że rodzina aktualnie jest niepełna, bez wyjaśnień wychodzi. Niestety okazuje się, że był to jego ostatni wieczór, mężczyzna padł ofiarą morderstwa... Kto i dlaczego go zabił? I czego chciał od rodziny Tereski? No i co z samą Tereską, jak ze zwichniętą kostką ma wrócić do domu przed świętami?!
„Czy ona naprawdę nie mogła liczyć na odrobinę świętego spokoju? Nudy wręcz? Serio, chętnie by się wynudziła za wszystkie czasy, tak dla odmiany. A tu jak nie sąsiedzi w dywanach lub bez dywanów, za to ze szpadlem, to krewni w ilościach absolutnie nieludzkich, nieprzyzwoitych i w ogóle NIE. Zawsze coś, no zawsze coś...”
Książkę otwiera spis występujących w niej postaci, po czym następuje prolog, pięć nienumerowanych części zatytułowanych dniami tygodnia (od środy do niedzieli, w którą przypada Wigilia) i składająca się w sumie z 27 rozdziałów oraz część ostatnia, która jest czymś na kształt epilogu. Narracja prowadzona jest trzeciej osobie czasu przeszłego przez wszechwiedzącego narratora, który podąża skrupulatnie za Tereską opisując jej poczynania i stany emocjonalne. Styl powieści jest jedyny i niepowtarzalny. Ta dawka humoru, to oryginalne, lekko ironiczne spojrzenie na rzeczywistość, te zabawy językiem, to coś, co potrafi tylko Marta Kisiel. Do tego dochodzą genialne dialogi, które są tak napakowane różnymi grami słownymi i niebanalnymi skojarzeniami, że po prostu nie da się przy nich nie śmiać w głos. Jestem po raz kolejny zachwycona stylem tej autorki, i choć tu (w stosunku do dwóch poprzednich tomów) humor może jest ciut inny (i okazja poważniejsza, i grono postaci niby znanych, a przecież od lat jakby obcych), to ja i tak bawiłam się doskonale.
„- Tak z czystej ciekawości zapytam – wysyczała do niego Tereska. – Ty się taki urodziłeś czy brałeś korepetycje?"
Nie da się ukryć, że to Tereska jest tu największą bombą humorystyczną. Żywiołowa jak mało kto, rzadko kiedy potrafi zachować coś dla siebie, choć tym razem, mając perspektywę spędzenia dobrych kilku dni z rodziną, mocno się hamuje. Równocześnie jest jedną z tych osób, które przyciągają do siebie różne dziwne sytuacje, więc kiedy w domu rodzinnym coś zaczyna się w czasie wizyty Tereski dziać, tak naprawdę nikogo to nie dziwi. Czytelnik, który zna poprzednie losy tej postaci, tym bardziej doceni jej inną stronę, jaką tu prezentuje – w końcu poznajemy jej kuzynów, ciotki, z którymi spędzała dzieciństwo.
„Życie z Tereską było wszak niczym codzienność na styku płyt tektonicznych, z czynnym wulkanem dymiącym na horyzoncie; człowiek odruchowo spodziewał się wszystkiego.”
Mówi się, że rodziny się nie wybiera, jednak ta Tereski momentami jest wyjątkowo ciężkostrawna. Mamy tu ciotkę Wandę, córkę zmarłej, która od zawsze mieszkała w tym domu. Wdowa po pułkowniku, mocno przywiązana do tradycji, więc nic nie może wpłynąć na to, że przygotowania do świąt czas zacząć... Jest i ojciec Tereski, który do tej pory w jej życiu jakoś specjalnie obecny nie był. Tu też przez większość czasu jest niewidzialny, trzyma się w cieniu, a tok jego rozumowania jest dla wszystkich dosyć zagmatwany. Ale przecież będzie też okazja, żeby z ojcem porozmawiać… Jest też najmłodsza córka babci, ciocia Krysia, która wiekiem zbliżona jest do Tereski i która przez całe życie była jej bliska. Są dzieci najstarszej ciotki, wkurzające małżeństwo z nastoletnią córką. Jest Tereska z Maciejką i kuzyn Marek z żoną i również nastoletnią latoroślą. Zatem dom rodzinny Tereski mieści teraz aż trzy pokolenia, które zebrały się, by pożegnać czwarte... Taka ilość ludzi, taka różnorodność charakterów zamknięta w jednej przestrzeni na kilka dni... to nie może się dobrze skończyć!
„- Wiecie co? Wiecie co? Podobno święta to czas dawania. Więc uprzejmie proszę, dajcie wy mi wszyscy święty spokój. Dużo i ze wstążeczką!!! - Co rzekłszy, chwyciła za kule i oddaliła się do spiżarni po majonez, życząc im z całego serce, żeby był to kielecki.”
Sama intryga kryminalna zaczyna się dosyć późno, co jednak kompletnie w odbiorze lektury nie przeszkadza – przecież cały czas coś się dzieje! Zagadka zbudowana jest na klasycznej zasadzie kryminału, co zresztą od początku nasuwa się na myśl – duży, dziwny, pełen wąskich krętych korytarzy dom, zamknięte grono podejrzanych i niejasne historie z przeszłości… Do tego dziwne odgłosy nocą, dziwne zdarzenia... o co w tym wszystkim chodzi? I choć wydaje się, że to relacje rodzinne wysuwają się tu na plan pierwszy, to zagadka cały czas jest obecna i ładnie spina każdy wątek w jedną pełną, okrąglutką całość. To zagadka z tych spokojniejszych, nikt nie biega tu z siekierą, a jednak jest zajmująco i zaskakująco.
„Już! Do łóżka! Wszyscy! Mam dość dramatów jak na jeden dzień. Tydzień. Na całe życie!!!”
No właśnie, jak to jest z tą rodziną? Dobrze wychodzi się z nią tylko na zdjęciu? Czy trzeba się z nią jakoś dogadywać, czy gdy nie gra lepiej pójść własną drogą? W tej historii przyglądamy się temu kłębowisku postaci, które się wzajemnie średnio rozumieją, a przecież, przynajmniej te pierwsze, najstarsze pokolenie, wychowane zostało tak samo. Skąd więc takie różnice w światopoglądach? Czy warto drążyć, szukać skąd dane zachowania wynikają? Czy lepiej zostawić, nie ruszać, żeby przypadkiem nie wywołać kolejnej wojny rodzinnej, szczególnie że przecież zaraz święta? Czas miłości, pojednania, bliskości? „Zawsze coś” przynosi inteligentne zderzenie pokoleń i światopoglądów, które połączone są przez więzy krwi, a zatem chyba coś jednak dla siebie znaczą...
„Bo to fajne uczucie (...), kiedy człowiek wie, kim jest, i może to głośno powiedzieć, bez lęku. A jeszcze fajniejsze, kiedy ten człowiek ma wtedy w kimś oparcie. I może ponosi mnie wyobraźnia, a może nadmiar dobrych doświadczeń sprawia, że się trochę oderwałam od rzeczywistości, ale w moim świecie magicznych jednorożców od tego się ma RODZINĘ. Żeby człowieka wsparła, kiedy człowiekowi tożsamość osuwa się spod nóg.”
No właśnie, te święta w tle. Jak ważna jest tradycja? Ciotka Wanda szaleje w kuchni, każe wszystkim sprzątać, działać, nie ma chwili wytchnienia. Czy o to w tym chodzi? Po co ten pośpiech? I w tym wypadku, nawet w maju, warto przyjrzeć się i przeanalizować różne podejścia postaci do tradycji.
„No, przynajmniej zdaniem Tereski, która podchodziła do życia praktycznie i kierowała się zasadą, że im rzadziej się sprząta, tym wyraźniej widać efekty. A na brudnych oknach brokat lepiej się trzyma.”
Przy tak oryginalnym stylu, jaki serwuje nam Marta Kisiel, tak naprawdę każda próba przybliżenia książki, jej omówienia skazana jest na porażkę – to jest po prostu za dobre, by dałoby się to odpowiednio oddać w recenzji. Podobał mi się zimowy, świąteczny klimat, o którym przekornie czytamy w maju, podobało mi się te klasyczne zamknięcie w jednym domu dużego grona podejrzanych. Podejrzanych? No może…  Podobał mi się humor, spostrzeżenia, no i oczywiście, jak zawsze, jedyna i niepowtarzalna Tereska! A i jej syna trochę inaczej w tym tomie widzimy, czyżby Maciejka już doroślał? Z niecierpliwością czekam na ich dalsze perypetie, a Was, o ile lubicie się dobrze pośmiać, zachęcam gorąco do lektury „Zawsze coś”!
„Biedny kot... Te święta mocno odbiły się na jego nerwach. Tereska zaczynała z nich empatyzować.”
PS. Każdy tom serii da się czytać oddzielnie, ale jeśli chcielibyście spójności w biblioteczce, to Wydawnictwo Mięta w tym tygodniu wydało też ponownie tom pierwszy z pasującą do tomu trzeciego grafiką. Polecam!
 
Moja ocena: 8,5/10
 
Recenzja powstała we współpracy patronackiej z Wydawnictwem Mięta.


Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!