czerwca 17, 2024

"Nie pytaj" Maria Biernacka-Drabik

"Nie pytaj" Maria Biernacka-Drabik
 
Autor: Maria Biernacka-Drabik
Tytuł: Nie pytaj
Data premiery: 12.06.2024
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 320
Gatunek: powieść obyczajowa / thriller obyczajowy
 
Maria Biernacka-Drabik na rynku książki po raz pierwszy pojawiła się na początku roku 2023 z książką “Za żywopłotem”, która okazała się świetnie przyjętym przez czytelników thrillerem. Teraz, ponad rok później, wraca z powieścią całkowicie inną - bardziej refleksyjną, mocniej skupioną na warstwie obyczajowej, w której zbrodnia i tajemnica przez większą część historii są tylko pretekstem do rozmyślań na temat szeroko pojętej rodziny. “Nie pytaj” więc jest książką trudną do skategoryzowania, a jednak odpowiednie jej określenie jest konieczne, by trafiła do właściwych odbiorców. Sama najchętniej posłużę się określeniem gatunkowym z dziedziny filmu - dla mnie jest to dramat rodzinny.
Maria Biernacka-Drabik pisze swoje książki po godzinach, na co dzień jest nauczycielką języka polskiego wspierającą tę kreatywną stronę swoich uczniów - tworzy scenariusze i reżyseruje sztuki dla amatorskich młodzieżowych grup teatralnych. Żyje w Lubartowie z mężem i córką, ceni sobie zarówno spokój bieszczadzkich szlaków, jak i mazurskiej wsi.
 
Historia “Nie pytaj” rozpoczyna się pod koniec maja 2023. Od tragicznej śmierci matki Ingi minęły już ponad cztery miesiące, jednak kobieta nadal nie potrafi się z tą stratą pogodzić - męczą ją wyrzuty sumienia, w końcu jej ostatnia rozmowa z matką tyczyła tego, że Inga niestety nie ma czasu się z nią spotkać. Matka nie naciskała, pojechała gdzieś na jeden dzień nie mówiąc nic nikomu i zginęła po drodze… Czy gdyby Inga wtedy znalazła dla mamy czas, to historia potoczyłaby się inaczej? Tego nikt nie jest w stanie stwierdzić, ale by przywrócić sobie spokój ducha, Inga musi przynajmniej dowiedzieć się, gdzie wtedy matka jechała. A skoro nikomu o wyjeździe nie powiedziała, to czy przypadkiem nie wróciła do tematu swojej przeszłości? Dzieciństwa, które spędziła w domu dziecka z wpisem o nieznanych rodzicach w swojej karcie? To jedyny temat, który przez całe życie nie dawał jej spokoju, nie pozwalał czerpać radości z życia, tak w pełni. To też temat tabu, a zatem Inga nawet nie za bardzo wie od czego teraz zacząć swoje małe śledzwo… Czy uda jej się dojść do tego, czego matce całe życie się nie udało? A może lepiej byłoby dla niej, gdyby nie zadawała żadnych pytań?
“- Tylko teraz zaczynam się zastanawiać, czy na pewno chcę poznać tę historię.
- To tylko historia. Nie teraźniejszość.”
Książka rozpisana jest na prolog, krótkie nienumerowane rozdziały z określeniem czasu i miejsca i epilog. Historia toczy się w dwóch czasach pisanych naprzemiennie: teraz i w tamtym czasie (czyli w roku 1970), a także w kilku różnych miejscach i perspektywach - jest Lublin, Osada i Orzysz, a nawet przez chwilę Wiedeń, jest Inga, Wanda i Jan, choć to te dwie pierwsze kobiety mocniej zaprzątają uwagę narratora. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego w historii współczesnej oraz w trzeciej osobie czasu teraźniejszego w historii z przeszłości, określanym jako ‘tamten czas'. Styl opowieści jest w dużej mierze opisowy, refleksyjny, skupiony na przemyśleniach i odczuciach postaci. Język momentami wydaje się lekko liryczny, ogólnie historia oddaje wrażenie spokojnego smutku. Mnie samej czytało się już dobrze od momentu, w którym zaakceptowałam, że to refleksyjno-obyczajowa proza - zatem przy tym tytule nastawienie faktycznie jest ważne.
“Żeby wyjść z żałoby, trzeba oswoić się z pustką, a nie od niej uciekać.”
 Na pierwszych stronach powieści dostajemy obraz żałoby - zarówno od strony samej Ingi, jak i jej oczami żałoby jej ojca. Sporo refleksji jest na temat przemijania i niespodziewanego zakończenia życia oraz nieumiejętności pogodzenia się ze stratą. To te uczucia gnają Ingę, by nie odpuszczać, by drążyć temat, który był skazą na całym życiu jej matki. Skazą, bo przecież korzenie, to skąd pochodzimy i jak wyglądało nasze dzieciństwo ma znaczenie, to wpływa na całe dorosłe życie. Inga podważa przez to swoje własne wspomnienia z dzieciństwa, zastanawia się czy mama faktycznie była szczęśliwa tak jak ona to pamięta czy jednak zawsze czaił się za nią ten cień tajemniczej przeszłości. Im dalej w lekturę, tym dostajemy coraz więcej bodźców - nie tylko w postaci Ingi i Wandy, ale są też np. wymiany mailowej czy fragment pamiętnika, które te przemyślenia nad wagą swoich korzeni dopełniają. Tematycznie jest to historia bardzo smutna, przejmująca, opowiadająca o dysfunkcyjnych rodzinach i dzieciach, które próbują sobie z takim życiem radzić. Życiem nie tylko w czasach dziecięcych, ale ogólnie, bo przecież nie da się wymazać wspomnień tego, co przeżyło się w latach najmłodszych - to siedzi w człowieku głęboko, mocno wpływając na jego własne postrzeganie siebie samego. To opowieść pełna krzywd, tragedii i zniszczonych żyć, bardzo mocno skupiona na rodzinie i życiu w małej wiosce, jaką reprezentuje tutaj Osada.
“(...) rozłąka, choćby krótka, pozwala zauważyć, co można stracić.”
Sama intryga kryminalna długo pozostaje w tle - jasne, Inga rusza w podróż, rusza po odpowiedzi na pytania, które dręczyły jej matkę, odkrywa coraz smutniejsze tajemnice, które usprawiedliwiają to, że jej matka nigdy nie chciała mówić o swojej młodości, ale to jednak przyglądanie się ludziom i ich relacjom gra pierwsze skrzypce. Dopiero pod koniec akcja zaczyna się zagęszczać, a sama historia nabiera nieco bardziej kryminalnego wydźwięku, jednak nadal książce jest bliżej do powieści obyczajowej z elementem zagadki niż do faktycznego thrillera czy kryminału. A jako że zagadka raczej pozostaje w tle, to z początku nie wzbudza w czytelniku specjalnego napięcia – dopiero, gdy na jaw wychodzą coraz mroczniej fakty, które lekko podważają to, co Inga o matce myślała, czytelnik zaczyna odczuwać zaciekawienie rozwiązaniem zagadki. A te pozostaje w zgodzie z całą atmosferą powieści - jest spokojne i przepełniające smutkiem.
“W jej psychice też cały czas były rany, lecz w przeciwieństwie do tych na drzewie, jej okaleczenia się nie zabliźniły. Nadal sączyły się z nich wyrzuty sumienia na przemian z poczuciem nieodwracalnej straty.”
W tej historii mamy dwie główne bohaterki - jest Iga i jest Wanda, starsza pani, pianistka. Obydwie mierzą się ze swoimi demonami - Inga z wyrzutami sumienia po śmierci matki, ale w momencie, gdy zaczyna się zajmować tą sprawą, to wtedy wyrzuty sumienia, ten niepokój dotyczą jej własnej rodziny, córki i męża. Wanda też zamierza zamknąć jakiś rozdział, ona jednak długo pozostaje dla nas tajemnicą, nie za bardzo wiadomo o co w jej fragmentach chodzi - można tylko odczuć, że są melancholijne. Ogólnie jednak mam wrażenie, że nie na postaciach się tutaj skupiamy, one są po to, by nieść historię, by zmuszać do refleksji.
“Myślę, że pani nie rozumie. (...) Żeby zrozumieć, trzeba przejść przez to samo.”
Wspomniałam też, że historia toczy się w dwóch czasach, zatem poza współczesnym, jest też ta opowieść z roku 1970. I tu skupiamy się na tej małomiasteczkowości, jest jakiś chłopczyk, ale i tutaj jak w przypadku Wandy, nie wiadomo co ta historia ma przynieść prawie że do samego końca. Ale przecież jakoś z czasami współczesnymi wiązać się musi?
“Ta opowieść ją poraziła. Jak wiele z tych, których ostatnio przyszło jej wysłuchać.”
“Nie pytaj” to obyczajowa, refleksyjna proza, która z każdą kolejną stroną powieści nasuwa czytelnikowi pytania natury filozoficznej - zadaje pytania o wagę więzi rodzinnych, o wpływ dzieciństwa na dorosłe życie, na związki i zaufanie. Historia toczy się tempem spokojnym, skupiony na wnętrzu postaci, choć zdarzają się też i ciekawe miejsca, na które warto zwrócić uwagę, jak choćby Park Tradycji. I tu znowu pojawia się te nieustannie gnębiące pytanie - jaki wpływ na teraźniejszość ma przeszłość? Narracja prowadzona jest spokojnie, wywołuje w czytelniku lekkie zainteresowanie, na tyle, by był ciekawy zakończenia, jednak to ani nie intryga, ani nie postacie są tu najważniejsze - te miejsce zarezerwowane jest dla tematów społecznych, które przepełniają smutkiem.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 16, 2024

Book tour z "Nie zawiedź mnie, tato. cz.I"!

Book tour z "Nie zawiedź mnie, tato. cz.I"!
"Nie zawiedź mnie, tato" Stefana Dardy to książka doskonale nadająca się na całoroczną lekturę - jej akcja toczy się od zimy do późnej jesieni, a każda z pór roku, choć w tle, oddana jest bardzo obrazowo i przyjemnie. Więc czy jest lepszy tytuł nadający się na book tour, w czasie którego książka przez dobrych kilka miesięcy podróżuje od jednego czytelnika do drugiego? Chyba nie! Gorąco zatem zachęcam do udziału w tej akcji, o ile tylko lubicie powieści kryminalne spokojne, z mocnym wątkiem obyczajowym, zmuszające do własnych refleksji. Na pewno zachwyci Was też podróż głównego bohatera, Zdzisława Mokryny - traktowana i dosłownie, gdyż bohater krąży pomiędzy Bieszczadami a Podlasie, i metaforycznie, w aspekcie psychologicznym. Mokrynę można już było spotkać też wcześniej, w pierwszym tomie serii pt. "Zabij mnie, tato", ale jego znajomość nie jest konieczna, by docenić tom drugi. Podkreślam jednak, że ten tom drugi, to na razie tylko jego pierwsza część - część druga ukaże się jeszcze w tym roku, tym samym w pełni rozwiązując zagadkę kryminalną. 

Więcej o książce możecie poczytać w mojej recenzji - klik!, zapraszam też na rozmowę ze Stefanem Dardą, którą miałam przyjemność przeprowadzić pod koniec maja - klik!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB, profil autora oraz profil Wydawnictwa Czarna Owca w swoim poście oraz wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu.
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać, zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Będzie mi miło jeśli zostawicie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Fajnie, jeśli do wysyłanej paczki dorzucicie coś małego od siebie, herbatkę, czekoladkę, cokolwiek by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście już dzisiaj (środa) wieczorem.
Książka ruszy w podróż w czwartek przed południem, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa, autora i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 14, 2024

"Nieobliczalna" Magda Stachula - książka a film

"Nieobliczalna" Magda Stachula - książka a film
“Nieobliczalna” to thriller psychologiczny Magdy Stachuli, który na rynku pojawił się w październiku 2022 roku (recenzja -klik!). Zaliczany jest do nurtu powieści domestic noir, które wkradają się w domowe zacisza i odsłaniają czające się w nich, niewidoczne dla świata demony. Historia, którą przedstawia ta książka skupia się na trzech kobiecych bohaterkach - Martynie, Alicji i Adelinie. Ta pierwsza wiedzie pozornie wygodne życie u boku bogatego i znanego męża, choć tak naprawdę jest ofiarą przemocy domowej. Alicja z kolei samotnie wychowuje syna - tyle, że syn ma już 22 lata, a Alicja zdaje się tego nie zauważać, choć panicznie boi się rozstania. Adelina z kolei to dziewczyna dużo młodsza od pozostałych dwóch, która jednak też nie ma w domu łatwo - opiekuje się matką, która cierpi na silną depresję. Mimo poważnych, istotnych dla świadomości społecznej tematów, autorka wpisała je w fabułę tak sprawnie, że temat nas nie odrzuca, a bardzo ciekawi, kibicujemy bohaterkom, by udało im się zmienić swoje życie na szczęśliwsze, choć od początku wiemy, że dla którejś kobiety zakończy się to tragicznie. Ogólnie historia daje poczucie zajmującej rozrywki - są tu i wątki romansowe, i poważniejsze, jest i dobrze utrzymane napięcie.
 
I ten potencjał dostrzeżono w branży filmowej. “Nieobliczalna” 17 maja 2024 ukazała się na dużym ekranie i jest pierwszym tytułem Magdy Stachuli, który został zekranizowany. Film stworzony został na zlecenie platformy Amazon Prime, a za jego reżyserię odpowiedzialny jest Piotr Trzaskalski, choć z pewnością uwagę czytelników przyciągną przede wszystkim nazwiska gwiazd, które wcieliły się w role postaci tej historii: Agnieszka Grochowska zagrała Martynę, Magdalena Cielecka Alicję, Julia Wieniawa-Narkiewicz Adelinę, Paweł Małaszyński przemocowego męża Martyny, Andrzej Seweryn jego ojca, a Daniel Ptak syna Alicji. Na chwilę pojawia się też Grzegorz Damięcki! Seans ten trwa godzinę i 41 minut.
 
Oczywiście przy ekranizacji filmowej, nie serialowej, konieczne są zmiany, tak by historia zmieściła się w odpowiednim czasie. I faktycznie część wątków została pominięta, twórcy filmowi przede wszystkim skupili się na historii Martyny i Adeliny, historia Alicji została odsunięta nieco na bok. Dobrze też wybrnęli z wątków, które w książce łatwo było przekazać przez narrację pierwszoosobową - w filmie został wprowadzony wątek policji i przesłuchania, które ładnie te wewnętrzne wyjaśnienia powieściowe obrazuje. Ogólnie film jako film, nie ekranizacja, jest naprawdę dobry. Gra aktorska - przede wszystkim tych starszych aktorów, jest niesamowita. Grochowska dobrze oddała emocje zastraszonej żony, a Małaszyński, jak sam podkreśla, w końcu przełamał swój stereotyp amanta i faktycznie wiarygodnie wcielił się w rolę tego złego. Ich kreacje naprawdę zachwycają, zresztą nie tylko ich, Andrzej Seweryn też bez wątpliwości mnie do swojej roli przekonał. Ich kreacje, jak i pozostałych aktorów, są na najwyższym poziomie, nie miałam tutaj chyba ani razu odczucia, że coś wyszło nienaturalnie, co jest wręcz niespotykane w polskich produkcjach. Historia dobrze trzyma w napięciu i wszystko faktycznie do siebie pasuje - no, może z 2-3 niewielkie scenki nie do końca przekonały mnie czy mają zasadność w fabule, jednak to niewielkie niuanse. Jak to w polskim kinie bywa, jest trochę przekleństw, momentami sporo nagości (kobiecej oczywiście), ale całościowo historia jest naprawdę spójna i dobrze złożona.
 
Tyle że mocno odstaje od książki. Twórcy filmowi na szkielecie intrygi kryminalnej z powieści zbudowali nieco inną fabułę, jest zatem naprawdę dużo zmian. Jasne, część z nich wynika z tego, że historię trzeba było skrócić, część jednak jest dla mnie bezzasadna. Różnice są w sumie we wszystkim - zawodach postaci, historii poznania, nawet ojciec zmienił ojcostwo - w książce jest ojcem Martyny, w filmie jej męża. Start historii jest inny, koniec również. Nie ma co wymieniać dalej różnic - zgadzają się tylko kluczowe elementy fabuły. Zatem na pewno nie możemy w tym wypadku mówić o ekranizacji, może adaptacji bądź po prostu inspiracji.
 
Zatem “Nieobliczalna” jest dobrą propozycją rozrywkową zarówno jako książka, jak i film. Obydwie formy dobrze trzymają w napięciu, w zaciekawieniu, tak że czytelnik może na chwilę oderwać się od rzeczywistości i przenieść do świata bohaterów - który nie jest pozbawiony problemów, co jest dla nas korzyścią podwójną - to nie tylko rozrywka, ale i historia uwrażliwiająca społecznie. Polecam jednak między tymi dwoma mediami zachować spory odstęp, tak by w pamięci szczegóły historii się zatarły, by móc cieszyć się każdą jej formą, bo kiedy od razu po lekturze książki zobaczymy film, to na pewno nie da się uniknąć porównań, a wtedy wrażenia z seansu mogą okazać się zepsute, gdyż nie są spójne z historią oryginalną. A może kolejność odwrotną od tej, co większość z czytelników stosuje? Najpierw film, później książka? W moim wypadku się to sprawdza - gdy film uznam za dobry, to zdania już o nim nie zmienię, a gdy zaraz później czytam oryginał, to różnice mnie nie drażnią - w końcu film ma już ocenę, a na pierwowzór przecież denerwować się nie mogę 😊 Chyba że jesteście w stanie oddzielić emocje i w drugą stronę?
 
Moja ocena książki: 7/10
Moja ocena filmu: 7/10
 

Film znajdziecie na platformie Amazon Prime - klik!
(nowi użytkownicy mogę za darmo testować aplikację przez 30 dni, późniejszy koszt to 49zł rocznie bądź 10,99zł miesięcznie).

 
Post powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem Luna.
Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!


czerwca 13, 2024

"Piąty gość" Jenny Knight

"Piąty gość" Jenny Knight
 Autor: Jenny Knight
Tytuł: Piąty gość
Tłumaczenie: Agata Pryciak
Data premiery: 05.06.2024
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 352
Gatunek: thriller psychologiczny
 
Jenny Knight to brytyjska autorka thrillera psychologicznego “Piąty gość”, który na rynku angielskim ukazał się w 2023 roku. Jest to jej debiut w tym gatunku, ale nie debiut literacki, gdyż na swoim koncie ma kilka lekkich powieści skierowanych do kobiet, które pisała jako Jenny Oliver. Jednak nie tylko od strony autorki zna branżę literacką – ma również doświadczenie pracy w wydawnictwie oraz w dziennikarstwie. Pomysł na stworzenie „Piątego gościa” zaczerpnęła z pewnych własnych doświadczeń - swego czasu trenowała wioślarstwo, sport, który ma istotne znaczenie dla kilku bohaterów tej historii.
 
Anglia, lato. Piątka dawnych znajomych ze studiów dostaje pocztą zaproszenie na odsłonięcie pomnika upamiętniającego jednego z ich starej paczki. Żaden z nich niespecjalnie chce iść, Caro wpada jednak na pomysł, by dodać sobie wspólne otuchy na dzień przed wydarzeniem i zaprasza wszystkich do swojego pięknego domu na przedmieściach Londynu na kolację. To znaczy nie wszystkich - zaproszenie dostaje Lilly -autorka bestsellerowego thrillera, Travis - trener personalny i George - pracownik biurowy średniego szczebla. Elle zaproszona na kolację nie została, jednak kompletnie jej to nie przeszkadza - po prostu zjawia się w drzwiach. I tak po 20 latach od ostatniego spotkania znajdują się w swoim starym gronie, w gronie współlokatorów z czasów drugiego roku na Oksfordzie. Od początku czuć, że w każdym z gości emocje buzują, a gdy już zasiadają do stołu i zaczynają rozmawiać, raz po raz na jaw wychodzą coraz mroczniejsze sekrety… Kto z nich posunął się w swoich występnach najdalej? Komu udało się najwięcej zataić? I jak wpłynęło to na to, kim są teraz? Jedno jest pewne - te spotkanie na pewno nie zakończy się bez ofiar.
 
Książka rozpisana jest na 49 rozdziałów podzielonych na pięciu bohaterów oraz dwa czasy - teraz, w czasie kolacji i 20 lat temu, podczas drugiego roku ich studiów. Historie toczą się naprzemiennie, każda zmiana czasu i postaci jest zaznaczona w tekście. Całość otwiera wycinek z gazety, który lekko sugeruje krwawe zakończenie historii, a pomiędzy rozdziałami, które otwierają jakby nowy rozdział tego jednego wieczoru, dostajemy spis menu, jakie Caro gościom zaserwowała. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora wszechwiedzącego, który z łatwością wchodzi w głowy bohaterów, z perspektywy których akurat opowiada historię. Styl powieści jest płynny, ciekawy, raczej nie ma w nim przekleństw, jest za to płynne przechodzenie z czasów aktualnych do wspomnień postaci, dzięki czemu czytelnik z każdą stroną odkrywa kolejne fragmenty układanki, kolejne zatajone tajemnice. Dzięki temu, że narrator ukazuje nam naprzemiennie historię z punktu widzenia każdej z postaci, możemy poznać od razu też ich odbiór tego, co się dzieje, jak kolejne wydarzenia wpływają na ich zachowanie. Całość czyta się naprawdę dobrze, bardzo łatwo, jakby intuicyjnie, styl jest lekki i poprawny, przez co czytelnik może w całości skupić się na opisywanej historii.
“Czy było coś gorszego od przepowiedni przeciętności? Od ludzi, którzy nie dają ci nawet cienia szansy, że wybijesz się ponad normę?”
A ta jest bardzo pokręcona i napisana tak, by co chwilę zaskakiwać. Z początku fabuła zaczyna się dosyć spokojnie, ot piątka starych znajomych odświeża tę znajomość po latach, a w międzyczasie poznajemy historię ich poznania. I zdawałby się, że nic tutaj specjalnego w tym nie ma, sytuacja przecież całkowicie zwyczajna, ale przez różnice charakterów postaci, od samego początku czuć pomiędzy nimi napięcie. Czuć, że emocje buzują, coś się dzieje i na pewno zaraz coś się stanie - zarówno teraz, jak i w historii z czasów studenckich. Zatem mimo iż do wspomnienia o choćby potencjalnej zbrodni dochodzi dopiero, gdy fabuła już jest dosyć zaawansowana, to od początku cała ta opowieść dziwnie wciąga, dziwnie ciekawi…. A gdy już pojawia się możliwość zbrodni, to emocje zaczynają sięgać zenitu! Historia prowadzona jest bardzo sprawie, w odpowiednich momentach pojawiają się kolejne zaskoczenia, przez co czytelnik cały czas utrzymany jest w wysokim stopniu zaciekawienia.
“(...) nie miał najmniejszego zamiaru pozwolić, by życie upłynęło mu na drugim miejscu, w cieniu najlepszych.”
Wspomniałam już o charakterach postaci - mamy piątkę postaci plus szóstego chłopaka, którego teraz mają upamiętniać. A my poznajemy ich w dwóch czasach, tym jednak, w którym wszystko się zaczyna, jest ten wcześniejszy, w czasach studenckich. I tak przyglądamy się tutaj zderzeniu bogatych, rozpieszczonych i nieco zdemoralizowanych dzieciaków z tymi, którzy na miejsce na tej prestiżowej uczelni musieli sami zapracować. Każdy z nich jest jednak ambitny, każdy chce być najlepszy, a przynajmniej chce się utrzymać na powierzchni. Ta presja dla wszystkich jest wyniszczająca, a gdy dochodzą do tego jeszcze emocje młodych, nastawionych na korzystanie z życia ludzi, mieszanka robi się wybuchowa. I tak mamy w tym towarzystwie cichą, szarą myszkę, mamy dziewczynę, która wychodzi poza schematy oraz taką, która uparcie chce się w nie wcisnąć. Są też chłopcy - z trudnymi relacjami z ojcami, goniący za ich aprobatą, którzy dla prestiżu, dla poklasku mogą zrobić wszystko. I tak obserwujemy jakie tworzą się relacje pomiędzy nimi, jak zacierają granice tego, co jest zdrowe, a tego, co mocno toksyczne… Jedni się podpuszczają, inni manipulują, każdy ma ukryte motywy. Czy to zawsze te bogate dzieci są takie zdeprawowane? A może to przez te podsycanie przez osoby z zewnątrz właśnie takie się wydają, na takie się kreują?
“To właśnie jego arogancka wiara w to, że wszyscy go pożądają, sprawiała, że był jednocześnie niebezpieczny i skrajnie naiwny.”
No i jest też teraz. 20 lat później, każdy z nich jest już kimś, prowadzi jako tako uporządkowane życie. Czy jednak te cechy, które poznaliśmy w ich młodszych wersjach nadal w nich siedzą? Jak się zmienili? Czy da się wyprzeć złe nawyki? Te zderzenie pomiędzy tym co było, a tym co jest, doskonale widać gdy wszyscy razem się spotykają - właśnie wtedy odżywają ich stare ‘’ja’, ich dawne marzenia, pragnienia i emocje. Ciekawie jest obserwować, jak sam dobór towarzystwa wpływa na zachowanie postaci…
“(...) odzyskała swoją historię. Odnalazła ją na samym dnie piekła.”
“Piąty gość” to opowieść buzująca od emocji - tych skrywanych głęboko, przez lata, wspomnień, które choć przysypywane od dawna, potrzebują tylko niewielkiej iskry, by ponownie ożyć. To opowieść o toksycznych relacjach, manipulacji, egoizmie, zależności pomiędzy spokojniejszymi a bardziej dominującymi charakterami. A także o krzywdach, uzależnieniach, pragnieniach i próbie sprostania oczekiwaniom - swoich i otoczenia, sprostania tak bardzo, że można zatracić perspektywę. Nagromadzenie tych wszystkich tematów sprawia, że jest to thriller mocno psychologiczny, który fascynuje tym co dzieje się wewnątrz postaci - nawet nie potrzeba wzmianki o zbrodni, by dać się porwać tej historii. A w momencie, gdy to się dzieje, od książki zwyczajnie nie można się oderwać. To thriller zdecydowanie w moim guście! Czekam na więcej powieści tej autorki!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Dolnośląskim.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 12, 2024

"Uwolniona" Igor Brejdygant

"Uwolniona" Igor Brejdygant
 Autor: Igor Brejdygant
Tytuł: Uwolniona
Data premiery: 05.06.2024
Wydawnictwo: Znak Crime
Liczba stron: 320
Gatunek: thriller polityczny
 
Igor Brejdygant od początku swojej kariery związany był ze słowem pisanym, jednak zanim zajął się tworzeniem powieści kryminalnych, tworzył scenariusze filmowe i serialowe. W 2016 roku właśnie z takiego scenariusza narodziła się jego pierwsza powieść pt. “Paradoks”. Rok później przyszedł czas na debiut całkowity - “Szadź” ukazała się tylko w wersji powieściowej. Co prawda w tej jednej formie pozostała tylko kilka lat, teraz doczekała się już swojej ekranizacji z Marcinem Stuhrem i Aleksandrą Popławską w rolach głównych. Aktualnie Brejdygant na swoim koncie ma dziewięć powieści - są to kryminały i thrillery, dwie z nich należą do jednego cyklu, pozostałe to osobne powieści. Poza “Szadzią” również “Układ” doczekał się serialowej ekranizacji. Jednak nie na tym dokonania autora na rynku literatury kryminalnej się kończą - brał też udział w kilku edycjach programu Opowiem ci o zbrodni, a jego twórczość została doceniona w ramach Międzynarodowego Festiwalu Kryminalnego we Wrocławiu. “Uwolniona” to jego najnowsza książka, gatunkowo określona jako thriller polityczny.
 
Czasy współczesne. Julia, kobieta po trzydziestce odwiedza swoją matkę w szpitalu - to emerytowana dziennikarka śledcza, która nigdy nie traktowała swojej córki z czułością, nigdy też nie opowiadała jej za wiele o swojej pracy. Teraz chora na raka nastawienia nadal nie zmienia, Julia jednak mimo wszystko ją codziennie odwiedza. Dzisiaj jednak ich rozmowa odbiega od normy - schodzi na byłego chłopaka Julii, z którym Krystyna współpracowała, a raczej to on traktował ją jako swoje dobre źródło informacji o czasach PRL-u. On - Wojtek został znaleziony martwy w swoim mieszkaniu. Policja szybko uznała to za samobójstwo - w końcu dokładnie na to wskazywało otoczenie, jednak ani Julia, ani Krystyna nie wierzą, by mężczyzna targnął się na swoje życie. Krystyna jednak nie chce Julii zdradzić nad czym Wojtek teraz pracował, a był, tak jak kiedyś Krystyna, dziennikarzem, który lubi wplątywać się w afery. Czy to właśnie dlatego teraz zginął? Julia jakoś nie może przejść do porządku dziennego nad tą stratą, dlatego też zaczyna szukać niejasności w śmierci mężczyzny - a gdy w końcu coś znajduje, prosi o pomoc w dojściu do prawdy znajomego przyjaciółki, który zawodowo jest policjantem. Do czego uda im się dotrzeć? W co wplątał się Wojtek, że ktoś tak skutecznie zainscenizował jego samobójstwo?
“(...) nie było go w stanie rozpoznać z twarzy, bo twarz pozbawiona życia jest twarzą kogoś zupełnie innego, albo może twarzą nikogo.”
Książka rozpisana jest na 17 rozdziałów, które podzielone są na krótsze, kilkustronicowe scenki - większa ich część toczy się w czasach współczesnych, jednak od czasu do czasu przeplatają się z opowieścią, a raczej fragmentami opowieści z przeszłości poczynając od 1989 roku na 1994 kończąc - zmiany czasu są oczywiście w tekście zaznaczone. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator wszechwiedzący podąża współcześnie za Julią, w czasach minionych za Krystyną - nie ma problemu, by zaglądać w głowy bohaterek, więc oddaje nie tylko to, co się dzieje, ale ich myśli i wspomnienia, choć nie jest w ich przekazywaniu bardzo wylewny. Styl powieści jest tym, co po raz kolejny u autora bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Widać, że lubi testować nowe sposoby, lubi szukać dróg niebanalnych, nieszablonowych połączeń stylistycznych, że język, słowo pisane daje mu dużo frajdy i dobrze się nim bawi. I to czuć w tekście, bardzo ciekawie się to czyta, choć nie do końca potrafię wskazać dokładnie, co za to odpowiada. Więc może niech jedno z takich ewidentnie służących do zabawy językowej zdań, mówi samo za siebie, choć oczywiście jest to przypadek ekstremalny, cały tekst jest mniej pokręcony, a zatem i nie trzeba się specjalnie wysilać, by zrozumieć co autor chce przekazać:
“(...) może był haczykiem na tyle haczącym, że nie chciała go zmarnować bylejakością zahaczenia?”
Poza samym stylem na pewno na uwagę zasługują też obydwie kreacje kobiece i dynamika jaka została między nimi uchwycona. Mianowicie Julia przez całe życie starała się być przeciwnością swojej matki. Krystyna przez lata była wierna jednemu mężczyźnie, Julia nigdy nie stworzyła z nikim związku dłuższego niż kilka miesięcy. Krystyna swoją pracę dziennikarki traktowała jako pasję, poświęcała na nią każdą chwilę, czasami nawet kosztem rodziny. Julia za to pracę traktuje czysto zarobkowo - zarabia tyle, że nie musi się martwić o przetrwanie, stać ją w sumie na co tylko chce: zagraniczne wakacje kilka razy w roku, wytworne kolacje czy inne luksusowe przyjemności, o których jej matka mogła tylko sobie zamarzyć, choć ewidentnie nie takie były jej marzenia. Krystyna to kobieta oschła, a na pewno nie wylewna, Julia nigdy nie miała problemów, by wpasować się i zachwycić towarzystwo. Same różnice, prawda? Ale czy wynikają faktycznie z charakterów czy po prostu starań Julii, by zrobić matce na przekór, za to, że nigdy tak naprawdę nie dopuściła jej do swojego życia?
“Przemknęło jej wręcz przez głowę, że to jakiś szczyt megalomanii z jej strony widzieć siebie w czyichś rzeczach, ale potem pomyślała, że może tak właśnie plecie się przeznaczenie, że widać nas w czyimś życiu, zanim się nawet jeszcze w nim pojawimy.”
Teraz jednak w życiu Julii przychodzi moment zwrotu - śmierć Wojtka sprawia, że kobieta zaczyna się zastanawiać nad wagą swojego życia, nad jego istotą i znaczeniem. A co za tym idzie, zaczyna inaczej patrzeć na siebie, inaczej też traktować swoją matkę, co i Krystyna zdaje się zauważać - ich relacja się zmienia, zaczyna być bardziej zrozumiała dla Julii, a równocześnie i dla czytelnika. Obserwowanie obydwu tych kobiet, tego, co dzieje się między nimi jest naprawdę fascynujące, mocno nas w lekturę angażuje.
 
Sama intryga kryminalna jest nieco sensacyjna, nieco filmowa i faktycznie tematycznie zahacza o wątek polityki i mafii. A na pewno władzy, takiej nad którą nikt nie ma kontroli, a zwyczajny człowiek nie ma pojęcia jak daleko ona sięga. Temat dobrze znany w literaturze, ale tutaj atrakcją na pewno jest osadzenie go jeszcze w czasach PRL-u, a przynajmniej tego przełomu, roku 1989, kiedy to upadł komunizm, a demokracja zwyciężyła - ale czy na pewno? W krótkich scenkach z przeszłości autor zawarł esencję tych zmian światowych - bo akurat w czasach przeszłych nie skupia się tylko na Polsce, a odwiedzamy okoliczne kraje, Krystyna jeździ robić reportaże w Węgrzech, czy w Niemczech. Jest to zatem historia i zmian politycznych na świecie, a przynajmniej w Europie, tak samo jak i historia Krystyny. Julia szybko dochodzi to wniosku, że właśnie któreś z tych zdarzeń z przeszłości może być tym, które teraz doprowadziło do śmierci Wojtka - i tak sprawnie łączy się teraźniejszość z przeszłością, a dla nas zaczyna się historia dynamiczna, w której nie brak spektakularnych pościgów i buzujących w bohaterach emocji - bardzo różnych, bardzo, że tak je określę - sensacyjno-filmowych. Jest tutaj kilka rozwiązań fabularnych, które dobrze już znamy i nie do końca wiem czy autor poszedł tą drogą specjalnie, by trzymać się ram gatunkowych, bo przyznam, że sama wolałabym, gdyby poszukał mniej oczywistych rozwiązań. Ale tym razem może faktycznie chciał zrobić coś, co wpisuje się typowo w gatunek? Przynajmniej gdy do głosu dochodzi dynamiczna akcja, bo kiedy historia trochę zwalnia tempo, to wtedy dla mnie robi się ciekawie, bo skupiamy się na postaciach, relacjach i na tym, co nie jest oczywiste.
“(...) zrobić można było w tym momencie dwie rzeczy. Z reguły w życiu można zrobić dwie, czasem wyjść jest więcej, ale nawet jeśli, to dzielą się na dwie kategorie. Jedną można nazwać odpuszczeniem, a drugą… drugą różne, zależnie od interpretacji: drogą ekspansji, poszukiwań, ciekawości, czy wreszcie po prostu odwagi. Zresztą ci, którzy wybierają pierwszą, też zapewne wymyślają dla niej jakieś inne, bardziej nobilitujące nazwy, może rozsądku albo mądrości.”
“Uwolniona” to na pewno lektura ciekawa. Trochę taka gra z gatunkiem powieści sensacyjnej, trochę niebanalna opowieść o trudnej relacji matki z dorosłą już córką. To historia o niezrozumieniu, o szukaniu swojego miejsca na Ziemi, a może też trochę o odkupieniu? To w warstwie tej, której sama lubię się dopatrywać - tej, która ma zmuszać do refleksji, choć tutaj w większości nacisk położony jest jednak na intrygę kryminalną, na tę dynamiczną, sensacyjno-filmową akcję. Autor osadził historię w ciekawych latach, uwikłanie w historię czasów przejścia z komunizmu do demokracji było na pewno dobrym posunięciem, tak samo jak mocne skupienie na dwóch tak różnych od siebie, tak skomplikowanych, a zarazem też niekoniecznie łatwych do polubienia przez czytelnika kreacjach kobiecych, które zachwycają dokładnością i niedbałością oddania ich charakterów. Dobrze się przy tej historii bawiłam, no i nie da się ukryć, że jest to historia mocno filmowa - jest w niej wszystko to, co widzów przyciąga przed ekrany - szybka akcja, uwikłanie władzy i mały wątek romantyczny. Jeśli więc coś takiego lubicie, to i tę pozycję docenicie.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Znak Crime.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 12, 2024

Kilka pytań do... Ireny Małysy, autorki cyklu z Baśką Zajdą

Kilka pytań do... Ireny Małysy, autorki cyklu z Baśką Zajdą
Co Irenę Małysę kręci w pisaniu i dlaczego wysłała Baśkę w "Demonach Babiej Góry" nad morze, na jakiej emocji skupia i przestrzega przed nią najnowszy tom serii i dlaczego to właśnie Jadzia jest bohaterką drugiego planu czasowego - historii z lat 60tych, czy autorka ma plany na książkę spoza serii z Baśką, który rodzaj kryminału jest jej najbliższy i co w tym gatunku ją najbardziej fascynuje?

Zapraszam na rozmowę z Ireną Małysą!

fot. Wydawnictwo Mova
Irena Małysa notka biograficzna:
pedagog specjalny, obecnie prowadzi własną firmę, a wcześniej przez kilka lat pracowała w hospicjum domowym dla dzieci. Obserwuje, słucha, opowiada. Zakochana w folklorze. Z pasją prowadzi dom tymczasowy dla bezdomnych psów. Powieść kryminalna „W cieniu Babiej Góry”, jej debiut literacki, podbiła serca czytelników w Polsce i szybko zyskała miano bestsellera.


Kryminał na talerzu: Właśnie na rynku ukazał się czwarty tom kryminalnych przygód Baśki Zajdy pt. „Demony Babiej Góry”. Jak się Pani czuje oddając już po raz czwarty książkę w ręce czytelnika?

Irena Małysa: Jak zawsze targają mną sprzeczne emocje. Z jednej strony jest wielka ekscytacja, z drugiej lęk przed byciem niezrozumianą. Z każdą kolejną powieścią jest we mnie coraz większa pewność siebie. Czytelniczki i czytelnicy przekonują mnie, że pragną kolejnych powieści spod mojego pióra. 


W tym tomie jednak po raz pierwszy Baśka udaje się tak daleko od tytułowej Babiej Góry – jedzie nad morze. Skąd pomysł, by właśnie tam ją wysłać? Czy to ta druga historia, historia z lat 60tych, którą Pani w tej powieści opisuje, jest za to odpowiedzialna?

Sięgam tu do prawdziwych dziejów rodziny mojego męża. W tych latach do nadmorskich PGR-ów wyjechała jedna z ciotek. Tam się osiedliła i założyła rodzinę. Kiedy ich odwiedzam, zawsze podążam śladami dawnego PGR-u i wspomnień mieszkańców. 


W czasie lektury zwróciłam uwagę na cytat, w którym jest mowa, że dla góralki krajobraz płaski, bez gór, jest zwyczajnie nudny. Pani też jest góralką, jeśli dobrze pamiętam, więc czy te odczucia Pani również podziela?

Całkowicie. Nie potrafię zagrzać miejsca tam, skąd nie widać gór. Płaski krajobraz nie jest dla mnie. 


A jak w ogóle się Pani pisało powieść osadzoną tak daleko od gór? Zostając w granicach Polski chyba dalej się nie da 😊

Już dawno obiecałam, że wyślę Baśkę na wybrzeże. Kocham nasze morze i jego specyficzny klimat. Będąc tam zawsze zastanawiam się, jak żyje się mieszkańcom po sezonie. Co dzieje się, gdy znikną turyści? Wymyślanie kolejnych powieści to zawsze jest fantastyczna przygoda, ale i żmudna praca. 


Jak już wspomniałam, historia „Demonów Babiej Góry” podzielona jest na dwa czasy, współczesny i lata 60te, które opowiadają o życiu w PGR-ze. W czasach współczesnych z kolei jednym z wysuwających się na przód tematów jest myślistwo, ale jest też sporo ziołolecznictwa, trochę zagadnień medycznych i innych ciekawostek. I tak się zastanawiam – przy tak dużej ilości tematów i tak dokładnemu ich zgłębieniu w powieści jak duży, albo jak długo trwał Pani research do książki?

Research zawsze trwa długo i nigdy się tak naprawdę nie kończy. Ale to właśnie kręci mnie w pisaniu książek. Takie historie pragnę tworzyć. Uwielbiam stare opowieści, kocham wracać do przeszłości. Przy tym jestem niezwykle pragmatyczna. Z każdą powieścią jestem mądrzejsza o jakąś wiedzę, którą w dodatku mogę przekazać czytelnikom. 


A dlaczego właśnie lata 60te Panią zainteresowały? 

Chciałam wrócić do porzuconego przeze mnie wątku Jadwigi Stanach, którą czytelnicy poznali w pierwszym tomie. Nie mogłam przestać o niej myśleć. Wyjechała tak nagle do PGR-ów zostawiając za sobą Babią Górę i jej tajemnice. Chciałam poznać jej dalsze losy. 


Czy historię tworzyła Pani tak jak ją czytamy czy najpierw pisała Pani wszystko z jednego czasu, a później z drugiego?

Piszę tak jak czytają czytelnicy. Emocje narastają w jednej i w drugiej warstwie czasowej. Wtedy ja nie mogę oderwać się od pisania, a czytelnicy od czytania. Jedno wydarzenie generuje następne. Te historie są ze sobą całkowicie powiązane. Jedna nie może istnieć bez drugiej. Pozostawiam sobie dużo miejsca na spontaniczność. To nie jest praca naukowa. Nie trzymam się żadnych reguł. Staram się tylko pozostać uczciwą wobec siebie i swoich czytelników. 


Mam wrażenie, że ten tom jest bardziej refleksyjny niż poprzednie, mocno skupia się na warstwie psychologicznej postaci, ich wewnętrznych przeżycia, które są dosyć wstrząsające, ale cały czas bardzo ludzkie. Czy jest jakaś emocja albo jakiś przekaz, który chciała nam Pani uwypuklić tym tytułem?

Z pewnością tak jest. W tym tomie skupiłam się na żółci. Jednej z najgorszych emocji, która rośnie latami i zatruwa umysł. Nasze społeczeństwo wciąż jest pełne uprzedzeń. Staramy się wszystkich zaszufladkować. Obawiamy się nowego. Ten paniczny lęk przed zmianą, sprawia, że ludzie są w stanie posunąć się do najgorszego. 


Opisując zbrodnię, skupia się Pani właśnie na jej psychologii, nie ma brutalności, nie ma szaleńców, są po prostu normalne rodziny, zwyczajni ludzie, którzy może i mają predyspozycje do przemocy, a jednak nie odbiegają od charakterystyki osób, których sami ze swojego życia byśmy nie znali. Czy taki właśnie kryminał, ten bliski normalności, skupiony na zwykłych ludziach, jest Pani najbliższy? Nie tylko jako pisarce, ale i czytelniczce?

Najwięcej zbrodni popełnianych jest przez zwykłych ludzi. Najczęstsze motywacje to miłość, zazdrość, pieniądze. Słusznie śledczy zawsze rozpoczynają poszukiwania sprawcy zabójstwa w najbliższym otoczeniu, bo to tam kryją się niebezpieczne emocje. Tak, najbliższy jest mi kryminał, w który czytelnicy mogą uwierzyć. Owszem nie obce są mi sceny pełne akcji, jednak staram się przedstawić jak najbardziej wiarygodnie genezę zbrodni. Takie też historie chcę czytać. Jestem przekonana, że w krytycznej sytuacji, każdy z nas jest w stanie zabić. 


Przyznam, że „Demony Babiej Góry” wyjątkowo mocno mnie poruszyły, czułam emocje bohaterów całą sobą. Czy i Pani czuła tę wyjątkowość w czasie tworzenia historii czy jednak Pani emocje nie odbiegały od tych, które towarzyszyły tworzeniu wcześniejszych tomów?

Zawsze przeżywam emocje i dramaty moich bohaterów. Nie w każdym tomie udaje się to przekazać tak dobrze, jakbym chciała. Mam wielką nadzieję, że mój warsztat się rozwija. Pociągam w odpowiednim momencie za właściwe struny. Historia rozrasta się, by w finale eksplodować nagromadzonym złem. Pisanie “Demonów Babiej Góry” sprawiło mi wielką satysfakcję. Sięgnęłam do postaci Jadwigi Stanach, o której myślałam od czasu mojego debiutu. Opowieść zatoczyła koło i powstała swojego rodzaju saga. 


Co w pracy nad tym tomem było dla Pani najtrudniejsze, a co przyszło z prawdziwą radością?

Najtrudniej jest zacząć. Zawsze walczę z brakiem pewności. Czy moja historia spodoba się czytelnikom? Żyję dość intensywnie, co nie sprzyja pracy twórczej. Wielką radością dla mnie było poznawanie ziół i zwyczajów związanych z góralskimi czarami. 


Co szykuje Pani dla Baśki dalej, czy coś z piątego tomu może nam Pani zdradzić? Albo przynajmniej jak długo musimy na niego czekać? 😊

Mam pomysł na piąty tom. Pragnę wysłać Baśkę z powrotem na Babią Górę. Nie wiem kiedy skończę pisać, ale mam nadzieję, że zgodnie z tradycją, nowy tom ukaże się za rok. 


A czy ma Pani plany związane z długością tej serii?

Nie planuję. Działam intuicyjnie i spontanicznie. Baśka Zajda żyje już własnym życiem. Podążam za nią. 


Na koncie ma Pani cztery książki, wszystkie z serii. Nie nudzi się Pani Baśka, nie ma Pani chęci napisać czegoś osobnego?

Ponad dwa lata temu napisałam osobną powieść. Czekam na jej wydanie. To historia bardzo osobista. Stworzyłam w niej męskiego bohatera. Mam nadzieję, że spodoba się moim czytelnikom. Oprócz tego napisałam opowiastkę dla dzieci. Planuję całą serię takich bajeczek. 


O ulubione miejsce na świecie chyba nie muszę Panią pytać, w serii czuć, że góry Panią fascynują, chociaż i morze oddała Pani rewelacyjnie, więc chyba i nadmorskie klimaty musi Pani lubić?

Kocham naturę w każdej postaci. Góry, morze, doliny. Wszędzie można odnaleźć inspirację. Zachwycić się szumem traw, śpiewem ptaków. 


 A w jaki sposób lubi Pani odpoczywać?

Jestem strasznym zwierzolubem. Najlepiej odpoczywam na spacerze z psami. Codziennie idę z nimi nad pobliską rzekę - Skawę. Żyję w rytmie pór roku, obserwując jak zmienia się jej brzeg, podziwiając kry lodu, czy potęgę wielkiej wody podczas ulew. Oczywiście kocham podróże, ciepłe kraje, zabytki, ale tylko na chwilę. Po tygodniu marzę znów o moim cieniu Babiej Góry. 


Jak wygląda Pani biblioteczka, których gatunków, autorów jest w niej najwięcej?

Oczywiście czytam dużo kryminałów, zwłaszcza polskich autorów i autorek. Sięgam też po książki historyczne i fantasy. Moje zainteresowania są bardzo szerokie. 


To na koniec, w związku z tym, że Kryminał na talerzu to blog kulinarno-kryminalny – czy może nam Pani polecić jakąś góralską, a może nadmorską potrawę, którą warto spróbować, którą lubi Pani najbardziej?

Może nie jest to najzdrowsze, ale będąc w okolicach Babiej Góry trzeba koniecznie skosztować zasmażanej kapusty, będącej nieodłącznym elementem góralskiego koryta. Osobiście nie potrafię jej sobie odmówić 😊


Dziękuję za poświęcony czas i życzę dalszych sukcesów w karierze pisarskiej!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

czerwca 10, 2024

"Zbędni" Wojciech Chmielarz

"Zbędni" Wojciech Chmielarz
 Autor: Wojciech Chmielarz
Tytuł: Zbędni
Data premiery: 05.06.2024
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 424
Gatunek: powieść kryminalna / thriller
 
Wojciech Chmielarz to jedno z najbardziej rozpoznawalnych nazwisk twórców polskiej literatury kryminalnej ostatnich lat. Na naszym rynku obecny od 2012 roku, aktualnie na koncie ma osiemnaście powieści, z czego dwanaście z nich to tomy trzech różnych cykli kryminalnych, pozostałe to powieści osobne, w tym jeden eksperyment w gatunku fantastyki. “Zbędni” to jego najnowsza powieść, powieść z mocnym wątkiem kryminalnym, choć trudno chyba o niej w pełni powiedzieć, że jest to po prostu kryminał. Jednak rozpoznawalność Chmielarza to nie tylko jego książki - to autor bardzo mocno obecny w życiu swoich czytelników, który każdego dnia dba o dostarczenie nam w mediach społecznościowych jakichś treści - czy to własnych poleceń książkowych, postępów z pisania czy relacjami z biegów, które ostatnio praktykuje. To także twórca chętnie udzielający się w różnych projektach - brał udział w programie „Opowiem ci o zbrodni”, tworzy i współtworzy podcasty. Co więcej, już trzy jego książki zostały zekranizowane - dwie na małym, jedna na dużym ekranie.
Sama z twórczością autora znam się od dawna, czytałam go jeszcze sprzed czasów Kryminału na talerzu, a w 2022 roku miałam nawet przyjemność oficjalnie polecać jego “Długą noc” kilkoma słowami polecenia na okładce książki.
 
Historia “Zbędnych” przenosi nas w małe wioski pod Karkonoszami. Jest jesień, sezon turystyczny dobiegł końca, więc takie małej miejscowości jak Kowary stają się znowu miejscami, w których każdy każdego zna. Właśnie tam, tyle że trochę z dala od zabudowań, mieszka Jasiek, starszy mężczyzna, który na stałe pełni funkcję złotej rączki i dozorcy na kempingu. Teraz trochę niezadowolonego, bo normalnie o tej porze kemping ma już zamknięty, a teraz pewien uparty Belg nadal sobie tam stacjonuje… Jasiek ma jednak poważniejszy problem na głowie - właśnie śmiertelnie potrącił kobietę.
Trzy tygodnie później policjantka Maria stara się znaleźć sobie jakieś zajęcie, by nie wracać do swojego pustego od niedawna domu - właśnie pożegnała swojego ojca, nie został jej już teraz nikt. Z nudów zaczyna szperać w różnych sprawach, co mocno denerwuje jej zwierzchnika.
W tym samym czasie właściciele hotelu, małżeństwo Alina i Mirek borykają się z finansowymi problemami ich biznesu i z pewnym prywatnym problemem, przez który ich dwudziestoletni już syn musi się przyczaić na chwilę w ich domu…
O co w tym historiach chodzi? Jakie sekrety skrywają postacie? I co się stanie, gdy wszystko w końcu wyjdzie na jaw?
 
Książka rozpisana jest na 67 kilkustronicowych rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, a czytelnik poprzez narratora może obserwować każdego z wymienionych bohaterów, których historie przedstawione są naprzemiennie. Styl powieści jest spokojny, wyważony, bardzo staranny i bardzo naturalny. W tekście czasem pojawiają się jakieś przekleństwa, jest nienotorycznie i są użyte odpowiednio do okazji. Czuć, że słowa dobierane są z wyczuciem i uwagą, zdania układają się płynnie, a sposób podania tej historii ma znaczenie.
 
Jednak to historia jest tutaj najważniejsza. Historia i postacie, bo to nierozerwalnie się ze sobą łączy. A łączy je tajemnica, sekrety i gęsty od tego klimat. Czytelnik od początku wyczuwa w lekturze pewien trudny do określenia niepokój, z początku przede wszystkim w wątku właścicieli hotelu. Jest to pozornie normalna rodzina, próbująca utrzymać swoje życie na dobrym poziomie, podkreślająca wartość pracy i dochodzenia do sukcesów samodzielnie. Ale coś tam zgrzyta, coś jest nie tak. Alina denerwuje się przed wejściem do hotelu, obarczona jest zaległymi płatnościami, ale też martwi ją chyba coś innego… No i ten syn w domu, który ewidentnie nie chce tam być, więc dlaczego rodzice go zmuszają? Jakieś zależności, coś tam w nich siedzi, a my od początku staramy się odkryć co. Autor z kolei rewelacyjnie szafuje informacjami, tak że ciekawość czytelnika jest tylko ciągle podsycana… Fragmenty poświęcone tej rodzinie są chyba najbliższe thrillerowi.
Za to historia Jaśka i Marii to już historie kryminalne z dobrym podbudowaniem psychologicznym. Maria to bardzo sympatyczna postać, taka kobieta z duszą na ramieniu, więc bardzo dziwi nas to, że jest naprawdę samotna. I po części dlatego wikła się w pewne śledztwo… Jasiek to inna odsłona samotności. Ten mężczyzna już nie jest tak łatwy do polubienia, to alkoholik, który zdaje się, że zmarnował swoje życie. Teraz po przypadkowym potrąceniu jeszcze mocniej dziwaczeje, wyrzuty sumienia nie pozwalają mu o swojej zbrodni zapomnieć… Do czego go to doprowadzi?
Co łączy te postacie? Poczucie samotności, tęsknoty i sam tytuł książki - każda z nich w jakiś sposób czuje się lub postrzegana jest przez innych jako zbędna…
(...) nikogo nie będziesz obchodzić, tak jak ja. I tak jak ja skończysz w jakimś bezimiennym grobie. Zbędny. A nawet gorzej niż zbędny. Po prostu kolejny kłopot, którego trzeba się pozbyć.”
Intryga kryminalna zbudowana jest doskonale. Autor rewelacyjnie buduje napięcie, podsyca ciekawość czytelnika, tak że ten od początku głowi się, dwoi się i troi, by w jakiś sposób połączyć te wszystkie sprawy. Ale im więcej kawałków historii autor odkrywa, tym mamy po prostu coraz więcej kawałków… naprawdę niełatwo jest połączyć je wszystkie w całość, sama nawet w momencie, gdy myślałam, że wszystko jest już jasne, znowu dałam się autorowi zaskoczyć. Sama historia rozpoczyna się tempem spokojnym, sugerującym klimatyczny thriller. Później zaczyna się robić coraz bardziej kryminalnie, czytelnik coraz mocniej skupia się na ułożeniu wszystkiego w jedną całość. Pod koniec przewija się kilka dosyć mocno filmowych, lekko sensacyjnych scen, naprawdę dobrze pasujących do całości. Podoba mi się te ułożenie historii, jest bardzo przemyślana i nieoczywista!
“Nie może być tak, że ktoś ginie i zostaje zupełnie sam. Że nikt go nie szuka, nikt o niego nie pyta. Że ten ktoś nie ma nawet imienia. On się na to po prostu nie zgadzał!”
Mimo że tym razem mam wrażenie, że najważniejsza jest tu przede wszystkim ta historia kryminalna, to oczywiście nie brakuje i tematów wartych zaznaczenia: jak choćby wspomniane już poczucie samotności, tego jak się ono objawia i jak postacie próbują z nim walczyć. To też historia o rodzinach, relacjach i zaufaniu, a także po prostu o miejscu człowieka na świecie - czy każdy jakieś ma? A może ktoś jest zbędny? To też opowieść o skomplikowanych relacjach, nawykach, których trudno się wyzbyć, z których po latach przyzwyczajeń trudno wyjść. A także o wykorzystywaniu chwili, a może przypadku i tego, jak w jednej chwili całe życie może się wywrócić do góry nogami? I granicach, które niezauważalnie, w jednym momencie zostają przekroczone? Myślę, że tematycznie można by w tej powieści długo grzebać, bo każda postać i każdy fragment historii coś ciekawego ze sobą niesie - nie tylko fabularnie, ale i refleksyjnie, choć jest to raczej ukryte między wierszami, sam tekst nie jest specjalnie wybujały refleksyjnie, a po prostu skupia się na oddaniu historii.
“Policjant w dyżurce patrzył na niego z rozbawieniem i równocześnie obrzydzeniem, jakby dozorca nie był dla niego człowiekiem ani nawet zwierzęciem, tylko czymś absolutnie zbędnym, co nigdy nie powinno znaleźć swojego miejsca na świecie.”
Myślę, że “Zbędni” to naprawdę dobra, współczesna powieść kryminalna, która łączy w sobie kilka gatunków, która, mimo że skupia się na utrzymaniu ciekawości czytelnika, oddaniu ciekawej kryminalnej opowieści, niesie sobą więcej, ma w sumie głębię - która jednak nie jest wyłożona kawa na ławę, ale która gdzieś tam się chowa po kątach - jeśli czytelnik będzie chciał, to się nad nią zastanowi, to ją wychwyci, jeśli nie, to sama historia kryminalna i tak przyniesie mu sporo atrakcji. To powieść napisana z uwagą, przemyślana, dobrze oddająca psychologię postaci, a przede wszystkim oddająca to, co ludzkie - skupienie na zwyczajnych ludziach, na charakterach, emocjach i problemach, z którymi sami mamy w życiu do czynienia. Bardzo podoba mi się, że autor w ostatnich latach idzie w tym kierunku, skupia się na tym, co tak znajome, ale czasem nieuświadomione. “Zbędni” ciekawią, poruszają i przynoszą dobrą dawkę rozrywki - czyli w mojej ocenie dają to, czego od dobrej kryminalnej historii oczekuję.
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Marginesy.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!