maja 13, 2019

"Morderstwo ma motyw" Francis Duncan - recenzja przedpremierowa


Autor: Francis Duncan
Tytuł: Morderstwo ma motyw
Cykl: Mordecai Tremaine, tom 1
Tłumaczenie: Tomasz Bieroń
Data premiery: 21.05.2019
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 312

„Morderstwo ma motyw” to druga książka o detektywie amatorze Mordecai Tremaine, która ukazała się na polskim rynku, ale pierwsza w kolejności cyklu. Z nazwiskiem autora wiąże się dosyć ciekawa historia. Otóż w okresie świąt Bożego Narodzenia w 2015 roku w Anglii ukazała się reedycja powieści „Morderstwo na święta” tajemniczego autora Francisa Duncana, która bardzo spodobała się krytykom i czytelnikom. Wydawnictwo opublikowało powieść bez zgody właścicieli praw autorskich, jednak z adnotacją z prośbą o pomoc w ustaleniu kim był autor oraz oczywistą obietnicą pokrycia opłat licencyjnych. Wiedziano tylko, że autor publikował w lata 30-50 XX wieku i ile książek wydał. Do wydawnictwa szybko zgłosiła się córka pisarza, zdradzając że Francis Duncan to pseudonim Williama Underhilla, wykładowcy historii i ekonomii, który w wolnych chwilach pisał książki. Pomiędzy 1937 a 1953 roku wydał ok. 30 powieści, w tym 22 kryminały. Córka była zdziwiona i dosyć zaskoczona wydaniem, powiedziała, że w sumie nigdy dotąd nie czytała powieści ojca, więc tym bardziej znalezienie tej książki w księgarni to było dla niej dużym przeżyciem. Powieść autora cieszyła się dużym zainteresowaniem, więc wydawnictwo zdecydowało się na reedycję kolejnych książek. Do tej pory na rynku angielskim wznowiono 5 powieści autora. Oryginalna data publikacji powieści, o której dzisiaj będę Wam opowiadać, to rok 1947.

    Akcja powieści „Morderstwo ma motyw” toczy się na angielskiej prowincji, dokładnie w nadmorskim miasteczku Dalmering. Bohater powieści Mordecai Tremaine wybiera się w odwiedziny do zaprzyjaźnionego małżeństwa, bardzo cenionego we wspomnianej miejscowości. Po przyjeździe Mordecaia okazuje się, że w nocy miało miejsce morderstwo – ofiarą padła 35letnia kobieta Lidia Dare, która w najbliższym szykowała się do zamążpójścia. Małżeństwo Russelów prosi Mordecaia, by przyjrzał się tej zbrodni bliżej – wiedzą, że bohater pomagał już w dwóch innych śledztwach i bardzo dobrze sobie wtedy poradził. Bohater obiecuje pomoc, zastanawia się tylko jak dogada się z miejską policją... Ten problem szybko się rozwiązuje gdy Mordecai na miejscu zbrodni spotyka swojego przyjaciela Jonathana Boyce’a, funkcjonariusza Scotland Yardu. Obydwaj panowie decydują się na współpracę, chcąc jak najszybciej znaleźć sprawcę. W międzyczasie w miasteczku panuje coraz cięższa atmosfera, coraz więcej ludzi zaczyna mówić o czającym się w Damering złu...

Kompozycyjnie książka podzielona jest na 18 rozdziałów. Narracja prowadzona jest w 3 osobie czasu przeszłego, w pierwszym rozdziale podąża za ofiarą Lidią, później głównie śledzi Mordecaia. Język powieści jest urzekający! Bardzo liryczny, czasami wręcz poetycki. Co za tym idzie nad lekturą powieści trzeba się skupić, książka potrzebuje uwagi i koncentracji czytelnika. W powieści często natykamy się na cytaty klasyków literatury, co świadczy o dużej erudycji i wiedzy pisarza. Styl powieści faktycznie przenosi czytelnika na początki XX wieku, sposób budowania zdań czy używane słowa często wyszły już z użytku. Tym samym muszę wspomnieć o tłumaczu – myślę, że wykonał kawał dobrej roboty! Mam nadzieję, że miał dużo frajdy przy tłumaczeniu tej powieści. Wspomnieć muszę też o okładce książki, którą możecie zobaczyć na zdjęciu – od razu wprowadza w tajemniczy, starodawny klimat...

Głównym bohaterem powieści jest wspomniany już Mordecai Tremaine. Jest to starszy, dosyć niski pan po 60tce, w binoklach, które nieustannie zsuwają mu się z nosa. Często można go spotkać z fajeczką, którą dopiero niedawno nauczył się palić – wcześniej powodowała dziwne dolegliwości żołądkowe, ale bohater chcąc wyglądać jak szanujący się detektyw amator uparcie pracował nad przyzwyczajeniem organizmu do fajki. Przez większą część życia bohater był właścicielem sklepu z tabaką, od zawsze zafascynowany zbrodniami. Często po nocach prowadził zażarte dyskusje z policyjnym lekarzem o najnowszych morderstwach. Na emeryturze mógł w pełni oddać się swojej pasji, do której ewidentnie ma spory talent – jest świetnym obserwatorem i myślicielem, potrafi posługiwać się dedukcją i łączeniem faktów jak nikt inny.
„Nie da się wejść w śledztwo i bez wahania położyć łapy na sprawcy. Najpierw trzeba się chwilę rozejrzeć, wszystko sobie poukładać i poszufladkować ludzi. Tym się właśnie zajmuję – chłonę atmosferę, próbuję wczuć się w tutejsze sprawy”.
Mordecai jest dobrym człowiekiem, dostrzega piękno świata, potrafi się nim cieszyć. Wierzy w miłość, jest zapalonym romantykiem, który dla relaksu oddaje się lekturze „Romantic Stories” ( tłum. „Romantyczne opowieści” – magazyn). Ogólnie jest to postać, której nie sposób nie polubić, ja osobiście od razu zakochałam się w tym detektywie amatorze!
Prócz Mordecaia w powieści znajdziemy sporo interesujących postaci. Po pierwsze jest policjant Boyce, też wiekowo w okolicach emerytury, który od zawsze bał się, że trafi mu się morderstwo bez motywu.
„Odkąd pamiętam, boję się, że napotkam na przestępstwo bez motywu, że wezwą mnie do rozwiązania sprawy zbrodni popełnionej bez powodu, do czegoś kompletnie bezsensownego, z czym sobie nie poradzę, bo nie będzie żadnego umysłu ani motywu, który mógłbym wytropić. I mam przeczucie (...) że właśnie się doczekałem czegoś takiego.”  
 Jest porywczy i silny Martin Vaughan, u którego w wieczór morderstwa Lidia jadła kolację. Bohater był zakochany w ofierze, która obiecała rękę innemu, więc Martin od razu staje się podejrzanym numer jeden... Jest przyjaciółka Lidii Sandra Borne, z którą Lidia dzieliła dom. Sandra jest starą panną, świetną organizatorką, bardzo uczynną i pomocną osobą. Ogólnie najbliższe towarzystwo, w którym obracamy się w książce, to postacie, które zdecydowały się na wystawienie sztuki w miasteczku, pt. „Morderstwo ma motyw”, w ten sposób chcąc zebrać pieniądze na okoliczny sierociniec. Sztuka miała zostać wystawiona za 2 tygodnie od morderstwa, aktorzy decydują się na realizację planu, mimo śmierci Lidii. Co za tym idzie razem z Mordecai czytelnik uczestniczy w próbach do przedstawienia. Towarzystwo wystawiające sztukę jest niesamowicie bogate, kobiety są piękne, ale i z charakterem, a panowie również są dosyć charakterystyczni. Ogólnie postacie w powieści są naprawdę dobrze zbudowane, każda ma swój własny rys i każda wzbudza sympatię lub fascynację.

Miasteczko Dalmering, w którym rozgrywa się akcja powieści, jest bardzo uroczą miejscowością. Klimat jest już dosyć morski, często czuć morską bryzę w powietrzu. Mieszkańców można podzielić na faktycznych stałych mieszkańców i na weekendowych przyjezdnych, którzy mają domy w okolicy. Jest wiejsko, zielono, spokojnie. Autor świetnie oddał klimat miejscowości, podczas lektury czułam się jakbym była tam razem z bohaterami. Czasami jednak ten spokój zostaje zastąpiony przez dziwny mrok czający się gdzieś niedaleko. Nikt nie wie co to i skąd się bierze, ale coraz więcej osób przekonanych jest, że pod powierzchnią spokoju czai się zło. W momentach, w których o tym mowa narracja faktycznie staje się tajemnicza i mroczna, niepokój udziela się również czytelnikowi. Ogólnie autor potrafi świetne budować napięcie, mimo że akcja powieści nie pędzi na łeb na szyję, to emocji przy czytaniu jest naprawdę dużo.

   Podsumowując, spędziłam naprawdę przyjemne chwile z tą powieścią. Mimo, że jest to kryminał, więc jest i trup, to lektura powieści wprowadza w bardzo pozytywny nastrój. Piękny klimat, liryczny styl autora, spokój małego miasteczka – to wszystko udzieliło mi się podczas lektury. Bohaterów polubiłam, uważam że postacie są świetnie zarysowane. To było bardzo przyjemne wytchnienie od współczesnych mrocznych kryminałów. Powieść, w której skupiamy się na zagadce, na wyciąganiu wniosków z obserwacji otoczenia, a nie na pościgach i strzelaninach. Jestem wręcz oczarowana i na pewno chcę więcej!

Moja ocena: 8/10

Serdecznie dziękuję za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki Wydawnictwu Zysk i S-ka!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza