lutego 13, 2021

"Halny" Remigiusz Mróz

 

Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Halny
Cykl: Wiktor Forst, tom 6
Data premiery: 28.10.2020
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 480
Gatunek: kryminał
 
Remigiusz Mróz jest jednym z najpopularniejszych polskich współczesnych autorów. Pisze średnio 5 książek w roku, każda z nich zawsze osiąga status bestsellera. Prawa do ekranizacji kilku serii zostały sprzedane, ba!, seria o Chyłce doczekała się już nawet ekranizacji trzech sezonów. To jego nazwisko pada, gdy mowa o najlepiej zarabiających i najchętniej czytanych w Polsce autorach. Ja o jego twórczości pisałam Wam już nieraz, zawsze podkreślając, że traktuję ją jako czystą rozrywkę – kiedy potrzebuję książki, która wciągnie mnie tak, że ciężko będzie odłożyć, chcę się odmóżdżyć i po prostu skupić na zaskakującym wirze akcji, by oderwać się od rzeczywistości, to właśnie wtedy chętnie sięgam po książki tego autora.
Seria o komisarzu Wiktorze Forście to druga najbardziej rozpoznawalna seria tego autora. Ukazała się po raz pierwszy dokładnie tego samego roku co Chyłka (2015), jednak w przeciwieństwie do tej drugiej, jeszcze do niedawna liczyła tylko pięć tomów i nie zapowiadało się, by miała być kontynuowana. Po dwóch i pół latach przerwy autor zaskoczył nas jednak powrotem do starych znajomych z Zakopanego… Jak po tak długiej przerwie wypadł tom szósty?
 
Fabuła „Halnego” rozpoczyna się od znalezienia zwłok zakonnicy w Tatrach, przed wejściem do kaplicy na Wiktorówkach. Ciało jest mocno okaleczone, wnętrzności wywleczone, a w ustach kobiety znajduje się moneta – złotówka. Na miejscu podczas początków halnego zjawia się prokuratorka Dominika Wadryś-Hansen i inspektor Edmund Osica, którzy od razu kojarzą ten widok z morderstwami Bestii z Giewontu, seryjnego mordercy, którego Wiktor Forst złapał i wsadził za kratki lata temu… Czy to możliwe, żeby Bestia miała coś z tym wspólnego? Szybko okazuje się, że tak – Gjord kilka godzin wcześniej poprosił o rozmowę z kierowniczką więzienia – przekazał jej wiadomość dla policji, że wie coś o tym morderstwie, a co ważniejsze, ma informacje dotyczące kolejnego zabójstwa, tego, które dopiero się wydarzy… Ma jednak warunek – rozmawiać będzie tylko z komisarzem Forstem. Forstem, który od ponad dwóch lat stroni od ludzi, a komisarzem nie jest już od dawna… Czy Wiktor zgodzi się pomóc? I co istotniejsze – kto morduje znowu ludzi w Tatrach i czy faktycznie Gjord ma coś z tym wspólnego?
„(…) nadchodzi koniec świata, jaki znamy.”
Książka podzielona jest na cztery części, każda z nich składa się z kilkunastu krótkich rozdziałów z oznaczonym miejscem wydarzeń. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, głównie podąża za Forstem i Dominiką, jednak są wyjątki, w których dostajemy też wgląd w myśli mordercy, tu nazywanego jako Egist i Klitajmestra. Styl, jak zawsze u Mroza, jest prosty, łatwy i przyjemny, nie nastręcza żadnych trudności w czytaniu, pełen jest dialogów i dynamizmu. W porównaniu jednak do serii o Chyłce jest dużo poważniejszy, choć i oczywiście tu czasami natrafimy na uszczypliwości w dialogach.
 
Od razu chyba muszę zaznaczyć, że przez te dwa i pół roku przerwy naprawdę zdążyłam już zapomnieć wydarzenia z poprzednich pięciu tomów, tak skutecznie, że nawet podczas lektury tego tomu niewiele mi się przypomniało. Tym samym potwierdzam, że książkę można czytać bez znajomości tomów wcześniejszych, jednak myślę, że lektura byłaby pełniejsza, gdybym pamiętała choć trochę z wcześniejszych wydarzeń. Na pewno były tu nawiązania do poprzednich zbrodni, szkoda też, że nie pamiętałam dokładnie charakteru poczynań Bestii z Giewontu. Myślę, że gdybym była świeżo po lekturze wcześniejszych tomów, ten mógłby mi się podobać bardziej.
 
Niezmiennie jednak miło było spotkać się znowu z głównymi bohaterami serii. W ich życiu też upłynęły już prawie trzy lata, więc czytelnik podczas ich rozmów i wspomnień jest informowany o tym, co wydarzyło się pomiędzy. Wiktor po dobrym początku związku z Dominiką uciekł z powrotem w góry, a kobieta ewidentnie już zdążyła ruszyć dalej – ma nowego narzeczonego, wygląda na to, że pogodziła się z tym, że jej poprzedni długoletni partner okazał się psychopatycznym mordercą. Wiktor za to zaszył się w górach i stroni od ludzi… Ja jednak najmocniej ucieszyłam się z ponownego spotkania z Osicą – to dosyć mrukliwy, starszy pan, który jednak jako jedyny tak naprawdę potrafi obchodzić się z Forstem, jest mu przyjacielem i ostoją. Oczywiście w tym tomie znajdziemy też więcej postaci znanych z serii (jak np. Szrebska), a i pojawia się też kilka nowych, którzy z pewnością zagoszczą też w kolejnych tomach (np. nowy komendant zakopiańskiej policji). Ponadto pojawiają się też postacie z innych powieści Mroza, tym razem małą epizodyczną rólkę dostają Chyłka z Kordianem, przez co całość jego twórczości staje się swoistym uniwersum, pełnym światem.
 
Miło było też wrócić z surowe Tatry. W miejsce, gdzie społeczne zależności i uprzejmości nie mają znaczenia, gdzie pozostaje tylko człowiek kontra natura. W tym tomie bardzo mocno się to zaznacza przez tytułowy halny, który w kluczowych momentach utrudnia poczynania głównych bohaterów.
„Tylko krew może zmyć krew. (…) Nowa era nadejdzie jedynie wtedy, kiedy skończy się poprzednia, a zatem zniszczenie jest warunkiem koniecznym powstania. Halny to doskonały przykład. (…) Taka niszczycielska siła to dowód samoregulacji natury. (…) Halny niweczy wszystko, co spotyka na swojej drodze. Łamie drzewa, wyrywa je z korzeniami i równa z ziemią to, co zbudował człowiek. Robi miejsce nowemu. (…) Nowe drzewa wyrosną tam, gdzie padły stare (…)”
Co do samej akcji, to muszę przyznać, że ten razem przez pierwszą połowę książki nie czułam się tak mocno zainteresowana akcją, jak najczęściej dzieje się to w przypadku książek tego autora. Na pewno akcja jest tutaj wolniejsza, choć oczywiście nie można jej odmówić zaskakujących twistów fabularnych. Ja jednak, mimo że nie pamiętam wcześniejszych tomów, miałam tu jakoś wrażenie, że to wszystko już było. Jakoś przyjmowałam wydarzenia w powieści z dziwną obojętnością i nie do końca wiem, czy wynikało to z mojego nastroju czy faktycznie książka tym razem była mniej zajmująca. Na szczęście w połowie się to zmieniło, w końcu zaczęło się więcej dziać i akcja mnie wciągnęła. Jak zawsze u Mroza nie zamierzam czepiać się prawdopodobności zdarzeń i jego rozwiązań fabularnych, ot po prostu dałam się wciągnąć w lekturę.
„Jeszcze kilka dni. Tylko tyle zostało, by zrealizowali to, co nie udało się ani żadnemu przestępcy, ani żadnemu seryjnemu zabójcy, ani nawet żadnemu terroryście na świecie. Mieli coś, co pozwoli im na dokonanie aktu ostatecznego terroru.”
Prócz pierwszej mało wciągającej połowy, mam jeszcze do książki jedną uwagę. A może nie uwagę, a po prostu zabrakło mi tutaj jednego elementu, który myślałam, że z tym autorem związany jest nierozerwalnie. Mianowicie nie znajdziemy tu specjalnie żadnego problemu społecznego, do których tak często autor odnosi się w swoich książkach. Przez to jakoś zabrakło mi tu czegoś głębszego, jakiegoś celu książki, tematu, który miałby na celu otworzenie oczu czytelnikom, uświadomienie im problemu, który aktualnie zaprząta nasze polskie społeczeństwo.
 
Podsumowując, „Halny” to na pewno przyjemny powrót do bohaterów serii o Forście. Niemniej jednak nie jest to specjalnie udany powrót – z początku trochę się tu wynudziłam, co naprawdę w książkach tego autora bardzo rzadko się zdarza. Mam jednak nadzieję, że jest to rozgrzewka przed kolejnymi przygodami bohaterów, które zapowiada nam posłowie. „Halny” to na pewno obowiązkowa książka do kolekcji dla fanów autora i serii o Forście, kolejny tytuł, który trzeba mieć na półce. Nie jest to jednak jego najmocniejsza książka w całej twórczości.
 
Moja ocena: 6,5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Filia Mroczna Strona!


Książka dostępna jest też w abonamencie 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza