września 10, 2019

"Dama z wahadełkiem" Paulina Kuzawińska


Tytuł: Dama z wahadełkiem
Data premiery: 07.08.2019
Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 336

„Dama z wahadełkiem” to druga książka w dorobku Pauliny Kuzawińskiej. Pierwsza to powieść z gatunku fantasy pt. „Zaklęci w wiatr”, która swoją premierę miała ponad rok temu. Autorka, sama zagorzała czytelniczka, w swoich książkach chce zapewnić czytelnikowi możliwość oderwania się od rzeczywistości i przeniesienia w inny świat, pełen zagadek i tajemnic. Czy „Dama z wahadełkiem” spełniła te kryterium?

Historia „Damy z wahadełkiem’ zaczyna się, gdy do szkockiej posiadłości na Wzgórzu Mgieł po wielu latach nieobecności wraca siostrzenica właścicielki, Madeline Hyde. To młoda dziewczyna, która przyjechała tu z Londynu, by leczyć złamane serce i uciec od współczujących spojrzeń. Właścicielka, Hortense, to starsza kobieta, która właśnie ma w planach zorganizowanie seansu spirytystycznego – jej przyjaciółka na starość i po wycieczce do Ameryki odkryła w sobie predyspozycje do bycia medium. Madeline szybko zostaje zapoznana z młodym dziedzicem, siostrzeńcem wspomnianej przyjaciółki, a dzień później na wieczoru spirytystycznym poznaje tajemniczego Gabriela... Tego też wieczoru umiera jeden z uczestników seansu. Szybko pojawiają się podejrzenia, że to nie była naturalna śmierć... A wszystko to dzieje się w głębokiej mgle, która spowiła mokradła i uniemożliwia opuszczenie posiadłości....

Od strony kompozycji książka składa się z króciutkiego prologu, 34 tytułowanych rozdziałów oraz epilogu. Rozdziały są krótkie i przeważnie kończą się w takich momentach, że nie sposób nie zacząć kolejnego. Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego, narratorem jest Madeline, dzięki czemu czytelnik poznaje jej wszystkie uczucia oraz widzi świat jej oczyma. Styl powieści jest spokojny, klimatyczny, skupiony zarówno na otoczeniu, szczegółach otaczającego świata, jak i na wewnętrznych rozterkach bohaterki.

Pierwsze skrzypce w powieści gra oczywiście Madeline. To młoda, chyba nawet nastoletnia dziewczyna, której zaręczyny na krótko przed ślubem zostały zerwane. By odpocząć od londyńskiej rzeczywistości dziewczyna powraca do domu, w którym spędzała każde wakacje dzieciństwa, który kojarzy jej się z miłością i beztroską. Tutaj, w otoczeniu wrzosowisk i mokradeł, dziewczyna w końcu może odetchnąć pełną piersią. Tutaj czuje się jak w domu. Madeline to dobra dziewczyna, która troszczy się o innych. Niemniej jednak jest bardzo kochliwa i przesadnie uczuciowa, często popada wręcz w egzaltację. Jak to też mają w zwyczaju młode panienki z dobrych domów, jest dosyć naiwna i uparta.

Oczywiście, jak to w takich powieściach bywa, Madeline ma swoich adoratorów. Jeden z nich to Clark, siostrzeniec przyjaciółki ciotki, piękny blondyn o niebieskich oczach, który wychował się w Ameryce. Bogaty, z dobrego domu, cierpliwy w zdobywaniu serca dziewczyny. Jego przeciwnikiem jest Gabriel, całkowite przeciwieństwo Clarka, o ciemnych włosach i oczach, dziwnie mocno pociągający. Madeline od pierwszego spojrzenia wyczuwa z nim ogromne przyciąganie. To tajemniczy i małomówny mężczyzna, którego szarpie ogromna namiętność.

Oczywiście w powieści jest jeszcze sporo pobocznych postaci, jak Artur, syn ogrodnika, bliski przyjaciel Madeline z dzieciństwa, czy na przykład doktor Watson, który pomaga Madeline rozwiązać zagadkę zbrodni. Jednak ich obecność nie jest tak istotna jak wymienionej trójki.

Skoro już wspomniałam o doktorze Watsonie, to moją uwagę przykuło kilka nazwisk. Oczywiście doktor Watson (jak postać z Sherlocka Holmesa, o którym nawet wspomina się w książce), Madeline nosi nazwisko Hyde (jak doktor Jekyll i pan Hyde), w pewnym momencie pojawia się też sklep Pani Bovary. Wszystko to są postacie z powieści, które powstały mniej więcej w czasach, w których toczy się ta opowieść (koniec XIX, początek XX wieku), a nawiązania są ewidentne i przyjemne, możliwe też, że jest ich w książce więcej, tylko moja wiedza jest za mała, by je dostrzec. Ale tak jak nawiązanie do Watsona i Bovary jest dosyć jasne, tak ciągle zastanawia mnie nazwisko głównej bohaterki.

Akcję historii można podzielić na dwa tory: pierwszy to kryminalny. Jest zbrodnia, jest zagadka, jest zamknięte grono podejrzanych uwięzionych w jednym domu. Ewidentne zaczerpnięcie z klasyki Agathy Christie. Muszę przyznać, że ten wątek mi się podobał, był przyjemnie i ciekawie poprowadzony.

Drugim torem historii jest wątek romansowym. I tutaj można by książkę skojarzyć z powieściami Jane Austen, jednak u mnie szybko te skojarzenie się rozwiało. U Austen wszystko było takie czyste i niewinne, delikatnie zasygnalizowane, nawet jeśli była mowa o fizyczności. Tutaj historia mocno skupia się na cielesności, chwilami powieść kierowała się w stronę romansu czy nawet może erotyku, co mi osobiście do gustu nie przypadło. Rozumiem, że autorka chciała pokazać Madeline jako dojrzałą kobietę pełną namiętności, dla mnie jednak było to chwilami przesadne.

Ogólnie książka ma przyjemny, spokojny klimat. Historia toczy się w małym miasteczku na odludziu, pomiędzy wrzosowiskami, klifem, morzem. Bajka. Dom, w którym toczy się historia jest stary, wiktoriański i w połowie nieużywany, co nadaje mi dosyć złowieszczy wręcz klimat. Tajemnica jest ciekawa, mroczna i niepokojąca, przez większą część powieści nie wiadomo o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Książka jest dobrze osadzona w tamtej dawnej rzeczywistości i kulturze. Jak dla mnie ten wątek romansowy był trochę za agresywny, ale podejrzewam, że dla większości czytelników to nie będzie aż taki problem. „Dama z wahadełkiem” to klimatyczna, przyjemna lektura, z dosyć zaskakującym i nieoczywistym zakończeniem.

Moja ocena: 6,5/10 (a dla tych nie uczulonych na romanse na pewno będzie to mocne 7/10)

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Wydawnictwu Lira!



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza