grudnia 10, 2025

"Transakcja" Piotr Gajdziński

"Transakcja" Piotr Gajdziński

Autor: Piotr Gajdziński
Tytuł: Transakcja
Cykl: Rafał Terlecki, tom 6
Data premiery: 26.11.2025
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 384
Gatunek: thriller polityczny / powieść sensacyjna
 
Piotr Gajdziński na polskiej scenie publicystycznej działał od końcówki lat 80-tych XX wieku. Przez pierwszą dekadę swojej kariery pracował jako redaktor i naczelny kilku magazynów, później ukierunkował się na dział public relations. Napisał kilka książek biograficznych i non-fiction, ostatnie lata jednak spędza na tworzeniu serii thrillerów politycznych z dziennikarzem Rafałem Terleckim, który po raz pierwszy pojawił się w 2023 w “Sierocińcu janczarów”. Jednak to dopiero rok 2025 stał się dla serii rokiem zmiany - w przeciągu jedenastu miesięcy autor dostarczył czytelnikom aż trzy tomy (recenzje - klik!), tym samym podwajając objętość serii, a jeden zdaje się coraz bardziej realny od drugiego… I choć “Transakcja” to już tom szósty z Rafałem Terleckim, to jednak można go czytać od reszty niezależnie.
 
Połowa marca 2025, Warszawa. Rafał Terlecki w końcu wiedzie nieco spokojniejsze życie - porzucił narażające jego bezpieczeństwo śledztwa polityczne, teraz prowadzi w telewizji program publicystyczny, w którym rozmawia z ludźmi związanymi z polityką. To przyjemna, spokojna posadka. Pewnego dnia jednym z jego rozmówców jest pułkownik wywiadu, z którym kiedyś spotkał się podczas jednego ze swoich śledztw. Teraz, po programie, to pułkownik prosi go o spotkanie, a choć Terlecki nie jest przekonany czy powinien na nie pójść, to jednak słowa pułkownika sugerujące, że chodzi o sytuację z Rosją, wzbudzają jego ciekawość na tyle, że zjawia się w wyznaczonym miejscu. To tam pułkownik mówi mu o rosyjskim agencie, którego zwerbowali jeszcze w latach 90-tych, a teraz ze względu na jego dość niepokojące doniesienia ze Wschodu, trzeba jego wiarygodność sprawdzić. Wywiad nie może zrobić tego oficjalnie, więc pozwolą znanemu dziennikarzowi trochę w ich imieniu powęszyć.. Czy jednak Terlecki powinien się na to zgodzić? Szybko dochodzi do wniosku, że mimo wszystko tęskni za prowadzeniem takich śledztw…
 
Książka rozpisana jest na 47 rozdziałów, które oznaczone są miejscem i datą opisywanych zdarzeń. Cała akcja rozgrywa się w przeciągu dwóch miesięcy, w większości toczy się w granicach Polski. Rozdziały są krótkie, kilkustronicowe, często dzielone również na krótsze fragmenty. Narracja powieści prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przede wszystkim z perspektywy Terleckiego, który jest postacią książki i serii przewodnią. Obok niego od czasu do czasu pojawiają się jednak inne perspektywy, jak choćby jego współpracowników (znanych z wcześniejszych tomów) czy rosyjskiego agenta. Styl powieści jest dość reporterski, przede wszystkim skupiamy się na oddaniu zdarzeń i zawiłości politycznych, emocje postaci pozostają w tle. Choć akcja toczy się linearnie, to jednak w tekście często pojawiają się wspomnienia dawnych spraw, czy wydarzeń politycznych, które nadają historii pełniejszego obrazu i umacniają ją zarówno w serii z Terleckim, jak i w naszej rzeczywistości - świat przedstawiony w powieści jest przerażająco podobny do tego, w którym faktycznie żyjemy. Przez te nagromadzenie informacji, faktów, polityki trzeba podczas lektury zachować czujność i koncentrację, bo chwila nieuwagi zagwarantuje kompletnie pogubienie się w historii. Pod kątem języka powieść jest dostosowana do przeciętnego odbiorcy, zdania dość krótkie, co ułatwia odbiór zawiłej momentami treści.
“(...) nasz świat zwariował, nic już nie jest takie jak kiedyś.”
Historia oparta jest na szkielecie powieści sensacyjnej, znajdziemy więc w książce wszystkie jej kluczowe elementy. Akcja momentami toczy się szybko z zagrożeniem życia postaci, są też i sceny, w których na plan pierwszy wysuwa się lekki erotyzm. A jednak mimo tych sensacyjnych elementów tym, co w powieści pozostaje na planie pierwszym, jest polityka. I to ta całkowicie realna, dokładnie taka, jakiej w Polsce wiosną (i teraz też) doświadczyliśmy. Mimo fikcji literackiej, książka napakowana jest tym, co wydarzało się na scenie politycznej naprawdę, zawiera bardzo dużo realnych komentarzy na jej temat. Autor porusza temat wojny w Ukrainie, rosyjskich aspiracji do poszerzania granic i wpływów ich państwa, podejście oligarchów do władzy i życia w ogóle. Jednak tym razem nie tylko nasze oczy kierują się na Wschód, ale i na Zachód. Sytuacja z USA, z Trumpem u steru też nie pozostaje bez trafnych komentarzy, dostajemy przewidywania i opinie tego, jak cała gospodarka polityczna może toczyć się dalej i jak Polska może się w niej odnajdywać. A choć może nie napawa to optymizmem, to ważne, byśmy mieli tego świadomość - dzięki tej wiedzy stajemy się świadomi, możemy reagować, decydować o własnym losie i życiu w polskiej rzeczywistości. Zatem choć polityki, zależności pomiędzy państwami jest tutaj sporo, to są to tematy ważne dla naszej świadomości, a zatem warte wysiłku poznania.
“Macie dwa stronnictwa, a to nie pomaga. Sami sobie podstawiacie nogi, a tego w Ameryce, nawet tej obecnej, nie rozumie się i nie lubi.”
Poza samą polityką ważną rolę pełnią rozgrywki pomiędzy wywiadami różnych krajów. Przyglądamy się pracy agentów od środka, ich dylematom, poczuciu misji, ale też i tej niepewności, która towarzyszy im na co dzień. Tym, kto dosadnie nam to przedstawia, jest agent rosyjski żyjący w Polsce, a dzięki temu możemy przyjrzeć się jak duży kontrast ciągle istnieje pomiędzy życiem w Polsce a Rosji, jak i kulturą ich mieszkańców. Skoro wydarzenia polityczne są prawdziwe, podejrzewam więc też, że i w tę relację możemy wierzyć.
“Kremlowscy panowie nigdy nie godzą się, aby świat, który stworzyli, nagle zniknął. Tylko on zapewnia im władzę i pieniądze. Bajdurząc wciąż o wojnie i zachodnim imperializmie, mogę trzymać rosyjski naród za mordę. To stara strategia, ale wciąż skuteczna (...).”
Oczywiście intryga, choć osadzona w przestrzeni bardzo realistycznej, jest fikcyjna, choć częściowo składa się z prawdziwych punktów historycznych sięgających nawet i czasów końca PRL-u. Zagadka, jako że uwikłana mocno w politykę, jest zawiła i skomplikowana, jednak rozpisana logicznie i finalnie satysfakcjonująca.
“(...) udało im się wedrzeć do politycznej kuchni i odsłonić sporo jej starannie skrywanych tajemnic. I cynizmu.”
A co z postaciami serii? Terlecki w porównaniu do dwóch poprzednich tomów, momentami wydaje się już zmęczony, może nawet wypalony. Zaczyna zwraca się ku swojej rodzinie, ku własnemu spokojowi ducha, który po tak wielu trudnych, zagrażających życiu śledztwach, bardzo ciężko jest mu osiągnąć. Ta sprawa, na którą dość opornie zgadza się teraz, a w którą, jak rasowy dziennikarz, ostatecznie angażuje się całym sobą, w zapewnieniu spokoju też nie pomaga… czy to pierwsze oznaki tego, że Terlecki powoli zaczyna mieć dosyć? Przyznam, że w “Transakcji” Terlecki wydaje się bardziej ludzki, bardziej wątpiący.
Oczywiście poza nim pojawia się trochę postaci, które znamy już z poprzednich tomów, choć to dla czytelników serii po prostu miły dodatek, a nie przeszkoda dla tych, co sięgną po ten tytuł od reszty serii niezależnie.
“Pan redaktor lubi się babrać w historii, to jego życiowa pasja (...).”
Choć “Transakcja” to fikcja literacka, to tym, co wzbudza w niej mój największy podziw, jest ogromna wiedza polityczno-historyczna autora, którą potrafi ubrać w słowa zrozumiałe dla laików tego tematu. Dzięki temu czytelnik może zyskać świadomość sytuacji i wynikające z niej przestrogi. Jest to więc fikcja tak bliska naszej realności, jak to tylko możliwe, nastawiona na nie tylko rozrywkę, ale i dostarczenie czytelnikowi wiedzy. Przez to może nie być lekturą najłatwiejszą, ale w zamian za koncentrację i skupienie odpłaca się czymś, co faktycznie w życiu możemy wykorzystać. A co z fikcją? Ubrana w sensacyjne ramy, prowadzona jest sprawnie, a dzięki kilku perspektywom, interesująco szeroko. I jak zawsze jestem ciekawa jak potoczą się dalsze losy Terleckiego!
“Może cię to szokować, ale nawet wrogie sobie służby czasem ze sobą współdziałają, aby posprzątać po politykach.”
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

grudnia 09, 2025

"Bezmiar" Grzegorz Kapla

"Bezmiar" Grzegorz Kapla

Autor: Grzegorz Kapla
Tytuł: Bezmiar
Cykl: Olga Suszczyńska, tom 3
Data premiery: 19.11.2025
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 456
Gatunek: powieść kryminalna
 
“Bezmiar” to trzecia powieść kryminalna z Olgą Suszczyńską w roli głównej (recenzje - klik!) napisana przez Grzegorza Kaplę. Po raz pierwszy na rynku pojawiała się w roku 2019 pod szyldem Wydawnictwa Burda, teraz, po sześciu latach od premiery, cały cykl wydawany jest ponownie - w ostatnich miesiącach Wydawnictwo Sonia Draga, które od 2023 roku wydaje książki autora, przygotowało nowe, zredagowane ponownie trzy pierwsze tomy serii, a czwarty zapowiedziany jest na styczeń 2026. Cykl na ten moment liczy pięć tomów, szósty jest w przygotowaniu.
Jednak Grzegorza Kapla nie tylko na polu literatury kryminalnej spełnia się literacko - tworzy też książki z literatury faktu, reportaże i książki podróżnicze. To autor, który ciągle jest w drodze, przemierzył ponad setkę krajów, ba! doświadczył ponad setkę krajów, bo jego podróże są bardzo świadome, nastawione na poznawanie świata, na chłonięcie innych kultur. I tę ciekawość świata, szukanie esencji tego, co w życiu faktycznie ważne, nawet w jego powieściach kryminalnych można świetnie wyczuć.
 
Przedwiośnie roku 2017, Warszawa. Szef Olgi Suszczyńskiej jest nadal w obowiązkach zawieszony, zresztą nie praca mu teraz w głowie, a walka z rakiem, który nie chce go opuścić. Olga zatem ma nowego przełożonego, który po jej spektakularnej pogoni przez Warszawę ściganego przez Interpol pedofila zaprasza do siebie na rozmowę. Jednak to nie o tym, jak sobie poradziła chce rozmawiać, a o powołanej komisji do spraw reprywatyzacji, przed którą zostanie wezwana. Dlaczego? Bo śledztwo, które kilka lat temu prowadziła, dotyczyło śmierci mężczyzny, który niewiele wcześniej stracił w warszawskiej kamienicy dom, a zginął na działkach w pożarze wraz z wnuczką... Olga jest zdziwiona, bo przecież zajmowała się tym dosłownie dwa dni, później zginęła jej córka. A co jeśli i jej śmierć nie była po prostu przypadkiem? Czy mogła się wiązać ze sprawą tego pożaru na działkach? Demony przeszłości wracają, a ona ciągle nie ma ramienia, na którym mogłaby się wesprzeć.. a może ma?
“Wiesz, trzeba żyć tak, jakby został ci tylko miesiąc. Nie marnuj czasu na niepotrzebne sprawy. Na smutek, żal i na stawianie na swoim. Na bezmyślne czynności, z których nie wynika nic dobrego ani dla ciebie, ale dla świata.”
Książka rozpisana jest na prolog, 46 rozdziałów i epilog. Rozdziały są różnej długości, część z nich dzielona jest na krótsze scenki, które, gdy akcja się zagęszcza, oddawane są z kilku perspektyw. Zresztą same rozdziały też ułożone są w porządku naprzemiennym - tu jednak zmienia się nie tylko perspektywa, ale też czas. Początkowo dzieli się on na “teraz” i kiedyś”, później, gdy “kiedyś” zostaje już opowiedziane, zostajemy w czasie mocniej ukorzenieni - wydarzenia przypisane są do dokładnych lat zdarzeń, poczynając od roku 1945 do roku 1968 kończąc. Każda zmiana czasu to inna historia, inne postacie, inna rzeczywistość, choć przecież świat cały czas ten sam.
Narracja powieści prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora refleksyjnego, który nie tylko dzieli się emocjami opisywanych postaci, ale też uniwersalnymi spostrzeżeniami, a to nadaje powieści lekko dygresyjny styl. Mam wrażenie, że jednak momentami balans pomiędzy fabułą a refleksjami (jakże celnymi zresztą!) zostaje zachwiany, przez co tracimy z oczu szkielet, jakim ma być kryminał, a staje się refleksją z dodatkiem kryminału. Są jednak też momenty, które to rozmycie celu wynagradzają - są takie sceny, w których puls skacze pod sufit, a lektura jest czystą przyjemnością. Sam język zresztą jest dla tego autora bardzo charakterystyczny - czuć w nim tę swobodę stylu, lekkość wypowiedzi, które może i czasami mają zmienimy szyk zdania, ale to działa na korzyść - oddaje coś na kształt strumienia świadomości, prądu zwyczajnych ludzkich myśli. Przekleństwa nie pojawiają się za często i mimo wszystko są wplecione w tekst bardzo naturalnie, tylko umacniają w przekonaniu, że postacie doskonale obrazują sposób myślenia zwyczajnego człowieka.
“Nie powinieneś był powiedzieć “kurwa”. Ale nie znalazłeś żadnego właściwego słowa. Trzydzieści tysięcy słów i ani jedno nie pasowało, żeby zatrzymać ją (...).”
Warto też zwrócić na zabieg, który w dalszych tomach autor będzie udoskonalał - ostatnie słowa rozdziału i pierwsze kolejnego brzmią bardzo podobnie - w tym tomie jeszcze nie dokładnie tak samo, ale już bazują na tym samym słowie, stwierdzeniu, związku frazeologicznym, co daje nie tylko niesamowity efekt, ale i zwraca uwagę na to, jak wiele w wydźwięku wypowiedzi zależy od kontekstu - to będzie mocniej widoczne w tomie piątym pt. “Bez przebaczenia”.
“Jesteśmy tylko epizodem w życiu książek.”
Cała historia mocno osadzona jest w polskiej polityce ostatniego wieku. Tym, co staje się kryminalnym szkieletem, jest wątek reprywatyzacji, jednak nie tylko ona zarysowuje się tu wyraźnie. W czasach przeszłych, tych powojennych, tych, w które przypisane są do danego roku, skupienie skierowane jest na wątek żydowski, dla którego rok 1968 jest rokiem granicznym. Jednak nie tylko o nim jest tu mowa - doświadczamy strajków studentów, demonstracji, walk z władzą, pełnych przemocy i łamania praw człowieka zatrzymań, a także kretów i donosicieli, którymi zapełniało się wtedy społeczeństwo. Polityka, czy ówczesna, czy współczesna jest źródłem konfliktów, źródłem zła, bagnem, w którym topią się zwyczajni ludzie, zwyczajne życia…
“(...) będzie umierać tutaj, w tym popieprzonym tłumie, który nie rozumie, że polityka to dno, że się w życiu liczy to, żeby kochać, i żeby ktoś ci przyniósł kawę do łóżka.”
A to tym zwyczajnym życiom się przyglądamy. Oldze teraz, wojskowemu na tajnej misji kiedyś, rodzinie żydowskiej w czasach powojennych. I choć najbardziej wyraźne jest to z perspektywy Olgi, to jednak każdy z nich mocno odczuwa rzeczywistość, pragnie bliskości i czułości, a dostaje szorstką obojętność świata w zamian. Każda z tej perspektywy ma w sobie coś, co sprawia, że jest niepowtarzalna, angażująca, a zarazem tak nam bliska - nawet kiedy doświadczamy historii wojskowego na Bliskim Wschodzie…
“Człowiek, gdyby wiedział, ile mu zostało czasu, nabrałby go przynajmniej rękami. Wycieknie, to wycieknie, ale zawsze na dnie coś tam jeszcze zostanie.”
To jednak Olga jest postacią serii, nic więc dziwnego, że to jej charakter oddany jest najuważniej. I znowu jest to zaczątek tego, co tak dobrze wyróżniało się w “Bez przebaczenia” - autor zdaje się dobrze rozumieć, jak myśli kobieta. Tu jednak zdarza mi się przekraczać granicę, choć może to moja osobista ocena, bo każda kobieta jednak myśli nieco inaczej… niemniej jednak wszystkie lęki i niepewności, niezdecydowanie czy upartość oddane są tak, jakie są faktycznie, bez ubarwiania, by stały się dla czytelnika bardziej atrakcyjne. To sprawia, że jest to historia przede wszystkim bardzo ludzka, w której najważniejsze jest to, co wiąże się z postaciami - ich emocje, ich bagaże doświadczeń, ich przemyślenia i refleksje.
“Język morza nie jest łatwy. Są w nim takie słowa jak pokora, szacunek. No i nawet strach.”
A co z samą intrygą kryminalną? Początkowo osadzona na trzech różnych wątkach, które z czasem powoli zaczynają nabierać pełnych kształtów. Czasami te kształty się rozmywają, czasami w ogóle intryga w natłoku emocji postaci i refleksji się gubi, jednak ostatecznie znajduje swoje zakończenie, które wyjaśnia wszystko, co do tej pory pozostawało niejasne. Jest zamknięcie i jest słowo na przyszłość… Żałuję jednak, że tym razem były momenty, w których myślałam: no dobra, historycznie jest to ciekawe, ale gdzie w tym wszystkim kryminał? Mimo to zaręczam, że kryminał jest, trzeba tylko poczekać, aż ponownie przedrze się przez mgłę historii, polityki, refleksji.
“(...) przez wybaczenie świat może być lepszy, a nie przez te zbrojenia dla pokoju.”
A może to wszystko zabieg specjalny? Bo tu wszystko nabiera tego tytułowego bezmiaru, jest nieskończone, czasami piękne, czasami napawające smutkiem czy lękiem? Bo bezmiaru jest sporo, tego emocjonalnego - lęku, niepewności, ale i odwrotnie: miłości i tej najbliższej z możliwych bliskości.
“Bezmiar jest zbyt wielki, żeby potrafił na niego patrzeć bez lęku.”
Jedno można Kapli przyznać - jego kryminały, cała seria z Olgą Suszczyńską (do której przezwiska Serbia zaczyna się już powoli przyzwyczajać) jest bardzo charakterystyczna, bardzo niepowtarzalna - myślę, że gdyby ktoś dał mi jej fragment do przeczytania bez zdradzania co to jest, rozpoznałabym od razu. Zarówno styl budowy zdań, wypowiedzi, jak i tematyka wyróżniają się na tle innych, dają wrażenie strumienia świadomości, uzewnętrzniania, które mimo tego, że osadzone w fikcji literackiej, jest bardzo bliskie naszej realności, naszemu człowieczeństwu, naszej emocjonalności. Mimo tego, że w “Bezmiarze” autor zdaje się czasami gubić balans, to jednak nie można odmówić mu ciekawej tematyki i dogłębnego zrozumienia motywacji i doświadczeń postaci - czy oddaje historię z perspektywy zranionej, poharatanej na duszy kobiety, czy operatora, którego żywiołem jest woda, czytelnik czuje każdego z nich całym sobą dokładnie takimi, jakimi są, bez przyciemniających obraz wyobrażeń i masek, które tak sami chętnie nakładamy na siebie na co dzień. Jest to książka dla tych czytelników skorych do refleksji, do zastanowienia nad światem i tym, co okazuje się ostatecznie ważne, spokojnych fabuł, których intryga może czasem pozostać w tle.
“(...) mury czy granice są istotne tylko dla tych, którzy w nie wierzą.”
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Sonia Draga.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

grudnia 08, 2025

"Los i nadzieja" Niklas Natt och Dag

"Los i nadzieja" Niklas Natt och Dag

Autor: Niklas Natt och Dag
Tytuł: Los i nadzieja
Cykl: saga rodu Natt och Dag, tom 1
Tłumaczenie: Wojciech Łygaś
Data  premiery: 19.11.2025
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 544
Gatunek: powieść historyczna
 
Niklas Natt och Dag to szwedzki autor historycznych powieści kryminalnych, który debiutował w 2017 roku pierwszym tomem trylogii “1793”. Już ten tytuł zdobył uznanie czytelników i krytyków literackich, otrzymał kilka nagród, w tym od Swedish Crime Fiction Academy za najlepszy debiut roku 2017. W przeciągu czterech lat trylogia została ukończona (dwa kolejne tomy to “1794” i “1795”) i sprzedała się w ponad dwóch milionach egzemplarzy, a prawa do publikacji nabyło prawie czterdzieści krajów (w Polsce książki ukazały się 2021-2022). Teraz jednak Niklas Natt och Dag od gatunku kryminału odchodzi - jako członek najstarszego szlacheckiego rodu w Szwecji do opowiedzenia ma naprawdę wiele historii, które wydarzyły się naprawdę. I tak narodził się pomysł na stworzenie sagi historycznej o jego rodzie, która rozpoczyna się od pierwszego udokumentowanego znaczącego dla historii Szwecji zdarzenia, kiedy to w 1436 doszło do morderstwa zmieniającego jej bieg… Nie jest to oczywiście dokument, a powieść, zatem skąpe informacje, jakie na temat tego wydarzenia były autorowi dostępne, obudowane zostały solidnie fikcyjną, porywającą historią.
 
Początek XV wieku, Szwecja. Kraj należy do Unii Kalmarskiej, która jednoczy Danię, Szwecję i Norwegię pod rządami jednego króla Eryka Pomorskiego stacjonującego w Danii. W Szwecji zarządzają zatem duńscy wójtowie, którzy nie znają kraju, a przez własną chciwość dopuszczają się wielu nadużyć w stosunku do podległych im chłopów - a bywają to czyny naprawdę okrutne. Nic więc dziwnego, że chłopi zaczynają się buntować, a na ich czele staje zasłużony już w boju Engelbrekt Engelbrektsson. Na szczęście wiele ziem szwedzkich pozostaje jeszcze ciągle w rękach krajowej szlachty, która swoich chłopów traktuje nieco lepiej. Tak jest u ojca Månsa - Bengta Stenssona, który właśnie urządza dla swojego rodu, jak i swoich poddanych obchody Nocy Świętojańskiej. I to podczas tej uroczystości, dochodzi do zdarzenia, które wykorzystują braci Bengta, by nakłonić go do udział w powstaniu - a czyż nie dobrym początkiem do tego będzie wysłanie do jego przywódcy 17-letniego syna Bengta, dla którego ich własna posiadłość zrobiła się już za ciasna?
“Świat jest wielki, ani zły, ani dobry, tylko obojętny i groźny.”
Książka rozpisana jest na pięć części, których akcja toczy się od początku lata 1434 do wiosny 1436 roku. Przed częścią pierwszą, na wewnętrznej stronie okładki jest nadrukowane drzewo genealogiczne rodu Natt och Dag, na razie kończące się na bohaterach tej powieści, podejrzewam, że z kolejnymi tomami będzie ono uzupełniane. Dalej zamieszczona została mapka Szwecji XV wieku oraz skrótowy spis najważniejszych wydarzeń historycznych w kraju poczynając od 1350 roku jako wprowadzenie i zarys jego kondycji polityczno-społecznej. Następnie zaczyna się powieść, której części dzielone są na kilkustronicowe nienumerowane i nietytułowane rozdziały - odróżnić je można po zapisie od nowej strony i pierwszych słów pisanych wielkimi literami. Rozdziały pisane są naprzemiennie z kilku perspektyw członków rodu Natt och Dag, przede wszystkim tych z najbliższej rodziny młodego Månsa oraz jego sługi. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu teraźniejszego, narrator dokładnie przygląda się emocjom i myślom postaci, z perspektywy której dany rozdział opisuje. Styl powieści jest stylizowany na język, jaki posługiwano się w ówczesnych czasach, jednak dostosowany tak, by współczesny czytelnik nie miał problemu ze zrozumieniem treści - jest to więc stylizacja subtelna, nadająca historii odpowiedni klimat. Pojawiają się oczywiście i obce słowa, ale te są od razu poprzez przypisy tłumacza wyjaśniane, tak samo jak pojawiające się informacje, jaka postać faktycznie istniała naprawdę czy wydarzenie, które miało miejsce wcześniej, ale jest dla treści książki znaczące. Ogólnie historia prowadzona jest dość opisowo, niemniej jednak nie przeszkadza to w lekturze - autor robi to z dużym wyczuciem, czytelnik czuje się, jakby przeniósł się do innego świata…
“Tam, gdzie są ludzie, zawsze pojawiają się kłopoty.”
Bo ten XV-wieczny świat jest dla nas tak odległy, że łatwiej skojarzyć go z powieściami czy filmami fantasy niż z tym, co kiedyś było naprawdę. Mnie samej na myśl przychodziły tu takie filmowe produkcje jak Władca Pierścieni czy Gra o tron, oczywiście w tych fragmentach realistycznych - w scenach wielkich bitew czy na dworach szlacheckich. A jednak jeśli się dłużej zastanowić, to właśnie te produkcje fantasy czerpały inspirację z tego, jak faktycznie żyło się kiedyś, a nie odwrotnie.. I właśnie w tej powieści taki klimat panuje - sceny bitew opisywane są z dużą pasją, ale i wiedzą odnośnie taktyk, broni i innych dostępnych wtedy zasobów.
“To nieprawda, że władza bierze się z ziemi. Władza jest tworem samoistnym i niechętnie się poddaje woli nowego pana, którego zbyt dobrze nie zna, a gdy ją ktoś wypuszcza z rąk, dostaje się temu, kto stoi najbliżej.”
Ale choć historia oparta jest na burzliwym okresie buntu chłopów, którzy pod przywództwem Engelbrekta podbijali kolejne zamki, to jednak nie tylko na scenach wojennych się skupiamy. Zaglądamy też i za kulisy, za gierki szlachty, która pod pretekstem dobrobytu państwa, obraca się w tę stronę, z której zyskać może najwięcej. Oczywiście jej przedstawiciele są różni: jedni kierują się dobrymi pobudkami, inni wręcz odwrotnie, a autor sprawnie zarysowuje ich charaktery.
“Ludzie sprawujący władzę od niepamiętnych czasów mówili to, co było konieczne, żeby zdobyć to, na czym im najbardziej zależało.”
Nie jest to też historia samych mężczyzn - mimo że oni dominują, to jednak pojawiają się też postacie kobiece, których kreacje zasługują na uwagę. Matka Månsa, która jest tą przysłowiową szyją kręcącą głową jego ojca, jego starsza siostra, która choć inteligentna, zawsze traktowana jest przez innych jako ta gorsza tylko ze względu na swoją płeć. Obydwie uzbrojone są w silne osobowości, które wbrew czasom, nie pozwalają im siedzieć w komnatach i nic nie robić.
“Mężczyźni… Co oni by bez nas poczęli? Pewnie by się wzajemnie pozabijali, a cały nasz kraj obróciliby w popiół i perzynę. To my, kobiety, przemawiamy im do rozsądku.”
Tło historyczne oddane jest bardzo dobrze - autor trzyma się faktów, na nich bazuje, ale tym, co zachwyca mocniej od kolejnych odhaczonych punktów historycznych, jest sam sposób przedstawienia życia w ówczesnych czasach. Jako że historia pisana jest z perspektywy szlachciców, biskupa i chłopa, czytelnik może zaznajomić się z różnymi warunkami życia, jakie wtedy panowały, poznać zasady dotyczące różnych grup klasowych i emocje, jakie temu towarzyszą. To właśnie ta wiedza o codziennym życiu dawnych lat i swobodny sposób jej przedstawienia buduje niepowtarzalny klimat powieści.
“Myślę o rolach, w jakich nas obsadzono, bez względu na to, czy sami tego chcemy. Wiedziałem o tym od początku, ale miałem nadzieję, że sam będę pisał swoje przemówienia i grał kogoś, kim chcę być. Niestety muszę być tym, za kogo chcą mnie uważać inni.”
Bazując na faktach autor jednak pozwala sobie na swobodę literacką, w której suche fakty przemienia w porywającą historię o egoizmie szlachty, bezsensie wojny, ale i sprzeciwie wobec życia, jakie jest nie do zaakceptowania. Tu potrzeba poczucie wolności, wyjścia z ram, w które wtłaczają podziały klasowe jest tym, co napędza postacie, a czytelnik może żywo poczuć ich emocje, ich skomplikowane charaktery, porywy ich serca. A gdzie w tym wszystkim te wydarzenie, które jest inspiracją do powstania tej powieści? To sam jej koniec i przyznam, że to on wydał mi się najmniej spójny z całą wcześniejszą historią z tego względu, że sam motyw morderstwa nie był odpowiednio podczas całej powieści wyeksponowany - w moim odczuciu oczywiście. Wcześniej książka w kilku momentach lekko traciła na rozpędzie, czasami zdarzały się jakieś powtórzenia, jednak patrząc na jej rozmiary i zakres, to nieznaczne wpadki, które nie zmieniły moich wrażeń ogólnych - a te są naprawdę pozytywne.
“Nie walcz, jeśli z góry nie wiesz, że bitwa rozstrzygnie się na twoją korzyść. Ktoś, kto opanował sztukę prowadzenia wojen, nie musi stawać do walki. Najlepsze zwycięstwa odnosimy w ciszy.”
Oczywiście mimo tego, że powieść toczy się w czasach średniowiecznych, można z niej wynieść kilka uniwersalnych tematów. Przede wszystkim tych dotyczących prowadzenia mądrych wojen, takich, by osiągnąć cel bez niepotrzebnych krzywd innych. Ale czy takie wojny mogą się toczyć naprawdę, czy jednak są tylko wytworami wyobraźni, teorią, której rzeczywistość nie jest w stanie sprostać?
“Wojna, drogi chłopcze, odsłoni przed tobą to, co w człowieku najlepsze i najgorsze. Wszystko, co chciałbyś ukryć. Innymi słowy: pokazuje nam swoje prawdziwe oblicze.”
“Los i nadzieja” to powieść porywająca, która choć bazuje na historii prawdziwej, napisana jest jak najlepsza powieść fantasy. Tu jednak nie ma mocy nadprzyrodzonych (choć pogłoski o klątwie rodu i legendy się pojawiają…), są za to genialne kreacje postaci, w których każda ma inną motywację działania, ale każda oddaje charaktery, które może i lekko przekoloryzowane, ale jednak nawet współcześnie dobrze znamy. To powieść o władzy i wojnie, ale i potrzebie wolności, i wyrażania samych siebie bez względu na konwenanse. Brzmi dziwnie w średniowiecznej Szwecji? A jednak autor tak doskonale zgrał wszystko z tłem historycznym, że nic nie wydaje się od reszty odstawiać, a kto wie - może faktycznie wydarzyło się naprawdę? Bez najmniejszych wątpliwości mogę przyznać, że ta powieść przyniosła mi naprawdę dużo frajdy, zabrała mnie w inny świat, w którym choć nadal pojawiają się zakulisowe intrygi, to jednak jego kreacja budowana jest całkiem inaczej niż w kryminałach. Wielka powieść, której kontynuacji już nie mogę się doczekać!
“Może wszyscy ponosimy winę za to, co się dzieje na świecie?”
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Sonia Draga.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

grudnia 05, 2025

Book tour ze "Szpitalem"!

Book tour ze "Szpitalem"!
Pora na ostatni w tym roku book tour!
Książką, która już za kilka dni rozpocznie swoją podróż po Polsce (a kto wie, czy nie i dalej!), jest „Szpital” Leslie Wolfe. To thriller, który zaczyna się spokojnie, choć już od początku podszyty jest subtelną nutą niepokoju. A jednak przez pierwszą część historii skupiamy się raczej na wątkach obyczajowych i refleksyjnych – zastanawiamy się od zależnością wspomnień i tożsamości, nad utratę tego, co na co dzień uznajemy za pewnik. Dopiero po czasie thriller statyczny przeradza się w dynamiczny, z finalnym twistem, który z pewnością większość z Was zaskoczy! Dla mnie książka oferuje dobre proporcje rozrywki i refleksji – dokładnie tak jak lubię, dlatego na tylnej okładce znajdziecie logo Kryminału na talerzu.

Jeśli przed zgłoszeniem swojego udziału chcecie się upewnić, czy jest to książka dla Was, to zapraszam na pełną recenzję tego tytułu, którą znajdziecie tu - klik!


Zasady uczestnictwa w book tourze:
  1. Książkę możecie trzymać maksymalnie 2 tygodnie od daty jej otrzymania, później wysyłacie ją dalej (adres kolejnej osoby otrzymasz ode mnie lub bezpośrednio od kolejnego uczestnika)
  2. Recenzję/opinię/film (zależy gdzie się udzielacie) proszę zamieście maksymalnie do 3 tygodni od daty otrzymania książki. Oznaczcie mój blog/IG/FB oraz profil Wydawnictwa Mando w swoim poście, wykorzystajcie któryś z hasztagów: #kryminalnatalerzu, #kryminalnatalerzupoleca, #czytajzkryminalnatalerzu, a jeśli platforma, na której publikujecie, na to nie pozwala, to po prostu wspomnijcie, że jest to książka czytana w ramach book touru organizowanego przez kryminalnatalerzu.pl. Możecie też oznaczyć autorów i autorki antologii - na pewno będą chcieli poznać Wasze wrażenia!
  3. Książkę możecie wysłać pocztą, kurierem, paczkomatem – jak Wam i odbiorcy najwygodniej, ważne, żeby przesyłka miała numer, by się nie zgubiła! Jej numer po wysłaniu od razu koniecznie wyślijcie do mnie!
  4. Książka jest do Waszej dyspozycji – możecie po niej pisać (doradzam, by używać czegoś wyraźniejszego niż ołówek), zakreślać, zaznaczać. Proszę jednak o jej poszanowanie, czyli bez gniecenia i rozrywania 😉
  5. Zostawcie w książce po sobie ślad – z przodu książki przygotuję do tego miejsce oraz wkleję małą mapkę, na której oznaczymy trasę książki – nie zapomnijcie dorysować swojego punkcika! Będę mogła sobie później powspominać! 😊
  6. Do wysyłanej paczki dorzućcie coś od siebie (herbatkę, coś słodkiego czy tym podobne przyjemności), tak by kolejnemu uczestnikowi było miło.

Zgłaszać się możecie w komentarzu pod postem tu na blogu, pod postem na IG i FB oraz w prywatnych wiadomościach na IG i FB oraz mailowo: kryminalnatalerzu@gmail.comKolejność uczestnictwa zapisywać będę według kolejności zgłoszeń (oczywiście później uczestnicy mogą dogadać zmiany w kolejności między sobą).

Listę uczestników zapiszę w tym poście w poniedziałek.
Książka ruszy w podróż w okolicy poniedziałku, ale listy uczestników nie zamykam, można zgłaszać się także w trakcie trwanie book toura. Zastrzegam sobie jednak możliwość zamknięcie listy, w chwili kiedy liczba uczestników przekroczy 30 osób.
W book tourze nie będą uwzględniane osoby, które trzy razy przekroczyły terminy wysyłki książki lub trzy razy nie wystawiły opinii w moich wcześniejszych BT.


Zachęcam też do udostępniania wiadomości o book tourze na swoich profilach - wystarczy, że udostępnicie post o bt, który ukazał się u mnie na IG i FB, a także do polubienia profili wydawnictwa i moich własnych 😊


W razie pytań jestem dostępna na IG i FB oraz oczywiście mailowo.


Serdecznie zapraszam do zgłoszeń, a uczestnikom życzę przyjemnej lektury!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Lista uczestników:
1. @allbooksismylife
2. @kasia_zelazny
3. @mamazaczytana
4. @zaczytana_panna
5. @z_ksiazka_mi_po_drodze
6. @mirkowo3
7. @annasamekbugno
8. @mayamchh
9. @just_to_books
10. Anna Mucha (FB)
11. @aga_zaczytana
12. @bezcenzuryzkacprem
13. @agatagorny75
14. @lubie_gozdziki
15. @_abc_book_
16. @po_prostu_o_ksiazkach
17. @czytajzpaula
18. @kasienkaj7
19. @jpryczek
20. @marza.czyta
21. @sylwiaaa
22. @oczytane_skrzaty
23. @ilonamikulska.im
24. @natka_tom
25. @izabelawatola
26. @zaczaroowana_biblioteczka

grudnia 04, 2025

"Brat" Ania Ahlborn

"Brat" Ania Ahlborn

Autorka: Ania Ahlborn
Tytuł: Brat
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz
Data premiery: 19.11.2025
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 320
Gatunek: thriller psychologiczny / powieść grozy
 
Ania Ahlborn to amerykańsko-polska autorka powieści z pogranicza grozy i thrillerów psychologicznych. Urodziła się w Ciechanowie, a kilka lat później z rodzicami wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Mogłoby się zatem zdawać, że jej książki szybko ukażą się w polskim tłumaczeniu… A jednak nie. Musieliśmy na to czekać czternaście lat!
W roku 2011 Ania Ahlborn wydała własnym nakładem powieść “Seed” (pol. nasiono), która szybko została przez czytelników doceniona i zagwarantowała autorce umowę z jednym z amerykańskich wydawnictw. Od tego czasu pod jej nazwiskiem ukazało się jeszcze dziesięć powieści i kilka opowiadań, które były głośno omawiane w popularnych, amerykańskich czasopismach.
Na polskim rynku autorka jednak debiutuje dopiero teraz i nie robi tego faktycznym debiutem, a swoją szóstą powieścią pt. “Brat”, która w oryginale ukazała się w 2015 roku. Ten tytuł uznawany jest za jedno z jej najsłynniejszych dzieł, które zyskało uznanie za intensywną narrację i psychologiczną głębię. I choć na polskim rynku jeszcze nie możemy tego tytułu porównać do jej innych dzieł, to bez wątpliwości jest to proza, która szokuje i przeraża, na pewno z głowy szybko nie wyjdzie…
 
Appalachy, okolice miasteczka Dahlia, lata 80-te XX wieku. W otoczeniu lasów, na niewielkim spłachetku odziedziczonej ziemi żyje pięcioosobowa rodzina Morrowów. Ich codzienność jednak bardziej odległa od zwyczajności być nie mogła - to rodzina, w której przemoc, krzyki ofiar i lejąca się krew są na porządku dziennym. By to wszystko mogło funkcjonować potrzebne są zasady, a najważniejsza z nich to ta głosząca, że nie ma większej świętości niż rodzina… 19-letni Michael choć nie unika swoich obowiązków, to jednak nigdy nie nauczył się takiej bezwzględności i okrucieństwa, jakie na co dzień przejawiają matka i starszy brat. Jednak za namową brata w jego życiu pojawia się ktoś inny, a ta znajomość zaczyna zasiewać w Michaelu nadzieję - czy naprawdę byłby w stanie wyrwać się z tego świata?
“Morrowowie trzymali się razem. Wszystko, co robili, robili dla siebie nawzajem.
I dlatego nigdy nie pozwoliliby mu odejść. Bez względu na to, jaka okazja się pojawi, zawsze będzie coś… poczucie winy lub strach, coś, co go uwięzi, zatrzyma.”
Książka rozpisana jest na 27 rozdziałów, z których część toczy się współcześnie dla czasu fabuły, część to retrospekcje, które rozpoznać można po zapisie inną czcionką. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, a przeważającą część historii poznajemy z perspektywy Michaela. Ciekawym zabiegiem jest też to, że na początku powieści autorka nie robi dla czytelnika żadnego wprowadzenia, od razu rzuca nas na głęboką wodę, wrzuca do tej absolutnie nienormalnej codzienności Morrowów i traktuje ją jak coś całkowicie normalnego. Bo przecież dla nich właśnie takie to jest… Styl powieści jest dość oszczędny, zdania krótkie, wyraziste, ale choć pod kątem budowy mogą wydać się proste, to emocjonalnie już takie nie są, a wręcz odwrotnie, wywołują naprawdę dużo trudnych do udźwignięcia emocji. Pomimo tego, właśnie dzięki pozornej zwyczajności stylu, książkę czyta się bardzo sprawnie, szybko.
“(...) był tak samo winni jak tamci. Winien wyborem. Winien milczenie. Winien bezradnością.”
Mimo tego, że rodzina Morrowów skrajną przemoc traktuje jako coś na porządku dziennym, to jednak nie na fizycznej brutalności autorka się skupia. Jasne, są tutaj sceny, które powodują niesmak, ba!, przy których ostatni posiłek podchodzi z powrotem do gardła, ale autorka nie tapla się w tej fizyczności, nie robi z niej wielkiego, obrzydliwego pokazu, a opisuje na tyle, by dokładnie uświadomić, jak bardzo psychologicznie ta rodzina jest pokręcona, skrzywiona, zdeformowana. Bo choć do aktów przemocy dochodzi, to tym, co nam interesuje, jest psychika i psychiczne konsekwencje, jakie z nich zostają wyciągnięte.
“Strach tkwił zbyt głęboko, był jego częścią, tak samo jak odciski palców.”
A więc tym, co musi być w takiej powieści świetnie dopracowane, są kreacje postaci. To Michaela poznajemy najbardziej bezpośrednio, pozostali oddani są głównie jego oczami. Oczywiście, jak to w relacjach opartych na przemocy bywa, część rodziny to tyrani, reszta im się podporządkowuje, choć pewnie takie rozgraniczenie jest mocnym uproszczeniem, biorąc pod uwagę, że każdy członek tej rodziny ma jakiś swój udział w morderstwach. I na tym opiera się cała fabuła - jak to możliwe, że człowiek, który wydaje się wyznawać właściwe wartości, pozwala, by na co dzień wokół niego dochodziło do takiej przemocy? Dlaczego nie widzi z takiej sytuacji wyjścia, nie szuka pomocy spoza rodziny? Na te pytania poprzez postać Michaela autorka w sposób naprawdę dosadny odpowiada, uświadamia, że nie ma takich okropności, do których człowiek nie mógłby przywyknąć, jakich nie mógłby zaakceptować, o ile zostanie do nich odpowiednio przygotowany, ba!, odpowiednio wytresowany…
“(...) składam się wyłącznie z sekretów. Mrocznych tajemnic. Mroczniejszych niż piwnica po zgaszeniu wszystkich świateł.”
Bo Michael to chłopak wrażliwy, ale przesiąknięty strachem i dziwnym poczuciem wdzięczności, stara się, by codzienność jego i siostry, była normalna na tyle, ile jest to możliwe. Nie dopuszcza w ogóle do siebie myśli, że mógłby żyć inaczej, aż do chwili, gdy za namową brata nie zacieśnia znajomości z zewnątrz… Tylko czy po tylu latach jest dla niego jeszcze jakaś nadzieja na zmianę swojego losu?
“Myślenie o tym tylko by im utrudniało i tak ciężkie życie. Więc Michael nie myślał. Więcej poczucia winy, a załamałby się pod jego ciężarem.”
Poza skrajnie toksycznymi rodzinnymi relacji, historia osadzona jest na intrydze obyczajowo-kryminalnej, która choć długo pozostaje ukryta, to na końcu wprowadza twist i finał równie nieprzewidywalny, co cała codzienność tej rodziny, który potęguje wszystkie te dziwne emocje odczuwane podczas lektury i to w takim stopniu, że emocje zaczynają przeradzać się w odrętwienie.
“Wolna wola - zakładał, że ją ma, ale Reb się nie mylił: trzeba odwagi, żeby z niej skorzystać.”
Psychologiczne zagmatwanie powieści jest tak duże, że tak naprawdę trudno oddać je w słowach. Opiera się na pojęciu więzi rodzinnych, ale takich, które stają się kajdanami i do tego z mocnym obciążeniem, które przyciska do dna. Autorka poprzez tę fabułę zdaje się rozprawiać z odwiecznym pytaniem czy człowiek rodzi się zły, czy jednak to wychowanie go ukierunkowuje, czy genetycznie zło można przekazywać. Czy są na to jednoznaczne odpowiedzi? Raczej nie, a po prostu uwarunkowania, które pozwalają, by zło wzrastało szybko i niezmordowanie. Ponadto ważnym zagadnieniem jest też manipulacja i inne mechanizmy, jakie zamiast miłości sprawiają, że taka rodzina na co dzień funkcjonuje tak sprawnie i każdy zna w niej swoje miejsce. To może jest nawet bardziej przerażające od samego dziedziczenia zła, gdyż wynika z ludzkiej bezwzględności, czystego wyrachowania i egoistycznych popędów.
“Nie potrafił sobie wyobrazić, żeby w tym domu ktokolwiek mógł odnaleźć szczęście. Za każdym razem, gdy słyszał tam śmiech, wydawało mu się, że pokoje pochłaniają dźwięk i tłumią go warstwy wyblakłej tapety. Gdyby dom żył, żywiłby się radością, a wydychałby krzyki i nienawiść.”
“Brat” to powieść, którą ciężko jest analizować, bo to, co przedstawia, jest tak różne od tego, co sami pojmujemy za normalne, że tak naprawdę na myśl nasuwa się tylko jedno określenie: szok totalny. A jednak autorka nie traci w tym autentyczności, emocje postaci opisuje wiernie i logicznie, dobrze uzasadnia motywacje i lęki, przynosząc tym smutną konstatację podlaną fatalizmem - do każdego rodzaju życia można się przyzwyczaić, każdą codzienność można zaakceptować, w jakiś sposób ją oswoić, wytłumaczyć. Potworność jest w jakiś sposób wytłumaczalna, bo zawsze z czegoś wynika, jednak jak to się ma do odpowiedzialności, winy i kary? Bardzo trudne tematy oddane są w historii o zewie wolności, a jednocześnie strachu, który na realizację marzeń nie pozwala. I choć mocno starałam się wyrazić, z czym ta lektura się wiąże, to jest tak oryginalna, tak przerażająco inna i niespotykana, choć w formie prosta i zwyczajna, że nie jestem w stanie oddać tego, z czym faktycznie się wiąże. To po prostu trzeba przeżyć, bo nie da się tego oddać słowami. No, chyba że jest się Anią Ahlborn.
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

grudnia 03, 2025

"Motyw osobisty" Marcin Silwanow

"Motyw osobisty" Marcin Silwanow

Autor: Marcin Silwanow
Tytuł: Motyw osobisty
Cykl: komisarz Mirosław Grocki, tom 2
Data premiery: 12.11.2025
Wydawnictwo: Niebieskie
Liczba stron: 392
Gatunek: powieść kryminalna
 
“Motyw osobisty” to trzecia powieść kryminalna w dorobku Marcina Silwanowa, który na co dzień jest prywatnym detektywem specjalizującym się w śledztwach genealogicznych - z tego doświadczenia skorzystał w swoim debiucie z 2022 roku pt. “Warstwy podskórne” (recenzja -klik!). Półtora roku później na rynku pojawił się ponownie z “Wiatrem” (recenzja - klik!), powieścią inną, dojrzalszą i bardziej skomplikowaną, którą z przyjemnością objęłam opieką ambasadorską. To w nim po raz pierwszy pojawiła się kreacja białostockiego komisarza Grockiego, którego dalsze losy poznajemy w “Motywie osobistym”. Prywatnie Marcin Silwanow w życiu praktykuje stoicyzm, co wyraźnie odbija się w jego twórczości.
 
Początek czerwca 2021 rok, Białystok. W nocy na przejeździe kolejowym doszło do wypadku - pociąg staranował samochód osobowy, który po prostu stał na torach. W nim znajdował się były wiceprezydent miasta, który w pierwszym założeniu podejrzewany jest o popełnienie samobójstwa. Coś się jednak w tym obrazie nie do końca zgadza…
Kilka godzin później na jednym z osiedli znalezione zostało ciało młodej dziewczyny i wszystko wskazuje na to, że skoczyła z okna swojego pokoju. I tu wygląda to na oczywiste samobójstwo, jej rodzice jednak upierają się, że dziewczyna nigdy by czegoś takiego nie zrobiła, w ich wierze to grzech śmiertelny. Jej znajomi również twierdzą, że żadnych oznak gorszego samopoczucia Oli nie widzieli… Choć jej najbliższa przyjaciółka coś ukrywa - ona dobrze wie, że Ola parała się ostatnio prostytucją. Nikomu jednak o tym nie mówi, choć komisarz Grocki widzi, że dziewczyna kłamie. A jednak jak ją zmusić do powiedzenia prawdy? Szybko okaże się, że Grocki będzie miał zaraz własne, prywatne problemy na głowie, które rozproszą jego uwagę.  Czy śmierć Oli i Alberta zostanie zatem wyjaśniona?
“Śmierć dziecka nie miała odcieni. Zawsze była jednakowo czarna.”
Książka rozpisana jest na dwanaście rozdziałów i epilog. Każdy z rozdziałów dzielony jest na osobno numerowane kilkustronicowe podrozdziały, których akcja toczy się w porządku chronologicznym od momentu odnalezienia cała Oli, pomiędzy nimi jednak pojawiają się też fragmenty pisane w chronologii odwrotnej, których akcja rozpoczyna się w nocy wypadku na torach i z każdym kolejnych cofa się w czasie. Te fragmenty wyróżnione są inną czcionką i datą, która wskazuje jak mocno się cofamy. To ciekawy zabieg, który daje efekt przewijanej taśmy filmowej, swego rodzaju przebłyski z przeszłości. Narracja powieści prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora obserwującego kilka postaci: jest komisarz Grocki i przyjaciółka Oli Daria wraz ze znajomym Dzikim, ale są też i gangsterzy uwikłani w akcję - Sułtan i jego pomocnicy. Fragmenty z przeszłości z kolei bazują na historii Alberta, który ostatecznie ginie na torach kolejowych. Mimo kilku perspektyw, każda z nich jest na tyle wyrazista, że żadna z linii fabularnych się w pamięci czytelnika nie miesza. Styl powieści jest bardzo spokojny, narrator zwraca uwagę na detale w zachowaniu czy gestach postaci. Język jest codzienny, ale nie potoczny, widać, że autor zwraca uwagę na sposób, w jaki treść historii przekazuje.
“(...) jak coś jest zbyt blisko, to tracimy ostrość widzenia (...).”
Tym, co przyciąga w powieści uwagę, na pewno są kreacje postaci. Każda z nich (no, może oprócz jednoznacznie egoistycznych, złych gangsterów) ukazana jest bardzo ludzko, w szerokiej gamie odcieni szarości. Zwyczajni ludzie nie są ani dobrzy, ani źli, każdy zdaje się nieustannie stać na granicy pomiędzy ogólnie przyjętymi zasadami moralności a własnym interesem, tym tytułowym motywem osobistym. Co więcej, każdy dla własnych złych uczynków, tych, choćby lekko przekraczających granicę dobra i zła, zawsze ma bardzo dobry powód, który we własnych oczach jest usprawiedliwieniem czynów. Jedni w swoich działaniach posuwają się dalej, coraz lepiej się przed sobą tłumacząc, inni stopują, choć pokusa jakoś nigdy nie ustaje…  Jak widać, już same kreacje postaci zmuszają do solidnych refleksji, do zastanowienia się nad pojęcie altruizmu i egoizmu.
“Choćby człowiek był nie wiem jak bogaty, miał pozycję i ludzi pod sobą, zawsze będzie miał w sobie małego, wystraszonego gnojka, który nim rządzi. Masz go ty, mam go ja, ma go każdy. Tylko prawie nikt nie jest tego świadomy.”
Poprzez postać Mirka Grockiego autor porusza jeszcze jeden ciekawy temat - uzależnienia. I tu możemy odnieść się do tego, co powyżej - doskonale oddaje z jaką łatwością można wpaść w nałóg nawet tego nie zauważając, a kiedy już coś świta, to przecież i w tym wypadku zawsze znajdzie się dobre uzasadnienie, prawda? A skoro każde nasze działanie przynosi jakieś swoje tłumaczenie, to czy tak naprawdę jesteśmy choć w niewielkim calu spojrzeć na siebie i na świat obiektywnie?
“Jak większość ludzi, cenił sobie szczerość, dopóki dotyczyła innych.”
Cała intryga powieści oparta jest na trzech wątkach kryminalnych - śmierci Alberta, która, jak wiemy od samego początku, nie jest wynikiem samobójstwa, a porachunków gangsterskich; śmierci Oli, którą zaczyna badać Grocki, ale przez prywatne zawirowania ciężar tego śledztwa przechodzi na przyjaciółkę Oli - Darię i Dzikiego; oraz prywatnego śledztwa Grockiego w sprawie sprzed dwudziestu lat, tragicznej śmierci jego narzeczonej. Poprzez zmienną perspektywę i samo skupienie na postaciach, miałam wrażenie, że po tych wątkach kryminalnych mocno skaczemy nie osadzając się w żadnym na dłużej, co sprawiło, że nie do końca umiałam się w którykolwiek z nich zaangażować. A może to sama tematyka nie do końca wpasowała się w mój gust - w końcu znacząca części akcji osadzona jest na machlojkach polityczno-gangsterskich, w których tak naprawdę nie ma za wiele miejsca na aspekty typowo psychologiczne, a to one mocno ceniłam sobie w ‘Wietrze”. Niemniej jednak nie ulega wątpliwości, że cała intryga kryminalna prowadzona jest logicznie, krok po kroku zbliża czytelnika do finału, który faktycznie zaskakuje!
“- Mimo wszystko uważam, że to niesprawiedliwe - odpowiedział.
- A co to jest sprawiedliwość, Mirek? Jakie ona ma w tym wszystkim znaczenie?”
Samo miejsce akcji nie jest specjalnie wyraziste - to kryminał miejski, który tak naprawdę mógłby rozgrywać się w każdym mieście Polski. To zarazem plus i minus powieści - jako plus nadaje jej uniwersalności, obrazuje, że problemy, z jakimi borykają się postacie, mogą łatwo spotkać i nas, a jako minus dlatego, że brakuje tu tak doskonałego klimatu Podlasia, jaki wyraźną rolę odgrywał w poprzedniej powieści autora.
“(...) jedyną pewną rzeczą jest niepewność.”
“Motyw osobisty” okazał się całkiem inną powieścią niż się spodziewałam, gdyż mimo wspólnego z “Wiatrem” głównego bohatera, jej klimat i sposób budowania napięcia jest całkiem inny - może właśnie przez te początkowe oczekiwania tak trudno jest mi uwolnić się od porównań do tak lubianego przeze mnie “Wiatru”. Niemniej jednak i “Motyw osobisty” to powieść kryminalna z gatunku tych, które lubię - bardzo odpowiada mi spokojne tempo akcji i refleksyjne, a zarazem ludzkie podejście do kreacji postaci. Sama intryga kryminalna podzielona jest na kilka wątków, które prowadzone są logicznie, jednak tym razem czegoś mi w nich zabrakło, by poczuć je pod kątem emocjonalnym - możliwe, że chodzi o samą tematykę, w której na plan pierwszy wysuwają się działania gangsterskie. To jednak nie wpływa na realność powieści, a wręcz przeciwnie - unaocznia jak łatwo przekroczyć granicę, jak łatwo zwyczajnemu człowiekowi wplątać się w coś, z czego później trudno się wykręcić… Polecam czytelnikom, którzy nie mają nic przeciwko tego typu wątkom, jak i fanom spokojnie prowadzonych intryg kryminalnych.
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Niebieskim.

Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

grudnia 01, 2025

"Piekielne natchnienie" Robert Grot

"Piekielne natchnienie" Robert Grot

Autor: Robert Grot
Tytuł: Piekielne natchnienie
Cykl: Kroniki Mroku, tom 1
Data premiery: 10.10.2025
Wydawnictwo: Brda
Liczba stron: 480
Gatunek: powieść grozy / thriller kryminalny
 
Robert Grot to człowiek, który łączy nauki ścisłe ze sztuką - wyuczony na matematyka i informatyka, pracuje w branży biznesowej, ale równocześnie z dużą pasją poświęca się muzyce, fotografii, grafice, malarstwu i pisaniu. I z tej ostatniej powstała jego debiutancka powieść pt. “Piekielne natchnienie”, pierwszy tom cyklu Kroniki Mroku, który w połączeniu wątków kryminalnych, grozy i fantastyki obrazuje ironiczną wizję świata, w którym żyjemy.
 
Warszawa, druga połowa maja. Antek Siwecki siedzi w swoim brzydkim mieszkaniu i przy starym laptopie stara się pisać swoją trzecią książkę, jednak przed nim nieustannie widnieje pusta strona. Terminy gonią, natchnienie przyjść nie chce, wszystkie pomysły wydają się wtórne, a sąsiadka zza ściany puszczająca na pełny regulator audycje religijne też nie pomaga. Ach, ile by dał, by przyszło natchnienie, by nie ustawało, by pomysłów nigdy mu nie brakowało! Jak innym się to udaje? Jego myśli uciekają do teorii spiskowych na temat znanych pisarzy, którzy posądzani byli o pakt z diabłem… I nagle jego palce same piszą “jesteś pewien?”. Zanim jednak orientuje się co robi, dzwoni telefon - to jego przyjaciel Michał namawia go na piwo, a Antek nie oponuje. Wychodzi z domu, zostawiając pytanie bez odpowiedzi…
 
Książka rozpisana jest na 36 rozdziałów i epilog, rozdziały podpisane są datą oraz imieniem Antoniego po czasie, gdy dokonuje się w nim przemiana, jeśli to z jego perspektywy oddane są zdarzenia. Początkowo historia w całości prowadzona jest w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego, później perspektywa Antka zmienia się na narrację pierwszoosobową. Pozostałe pozostają w trzeciej osobie i są to perspektywy Michała, dwóch dziewczyn, które szybko się z nimi zaprzyjaźniają, a z czasem pojawia się również perspektywa komisarza Nawrockiego. Styl powieści jest codzienny, płynny, zdania i dialogi wypadają w miarę zgrabnie, a przekleństwa pojawiają się mocno okazyjnie. Całość czyta się lekko i przyjemnie.
“(...) to czego nie potrafimy pojąć, nazywamy magią. Zatem to nie magia, to umiejętności wykraczające poza horyzont umysłowy zwyczajnego człowieka.”
Początkowo postać Antka może irytować - muszę więc zaznaczyć, że jest to zabieg specjalny, który mocno podkreśla przemianę, jaka w tej postaci zachodzi, jakiej jesteśmy świadkami. Początkowo Antek to prawdziwa fajtłapa, człowiek, który narzeka na cały świat, a nie widzi, że problem tkwi w nim samym. Wścieka się na innych, szuka wielkiego natchnienia, choć tak naprawdę robi wszystko, by pisanie odkładać, by nie zacząć tworzyć, a równocześnie wzdycha ile to by dał, by w końcu napisać wielką powieść. I tak jego marzenie zaczyna się spełniać, a on sam staje się żywym przykładem przestrogi “uważaj, czego sobie życzysz”. Postać Antka po przemianie zmusza do dobrych refleksji na temat tego, jak wiele złego jesteśmy sobie w stanie wytłumaczyć, zaakceptować lub zwyczajnie udawać, że nie widzimy, gdy wynik takiego działania odnosi się z korzyścią do nas samych.
“Akt zła nie wymaga publiczności, chociaż jego konsekwencje już tak. Poza tym uwolnienie zła jest prostsze w miejscu, które już go doświadczyło w ogromnym natężeniu.”
Kreacja Antka, jak i pozostałych mężczyzn pojawiających się w powieści, wychodzą autorowi całkiem fajnie - nie są to może głębokie portrety psychologiczne, jednak każdy z nich ma jakiś charakter w miarę bliski temu, co faktycznie spotykamy w rzeczywistości. Gorzej jest z postaciami kobiecymi, które potraktowane są bardzo powierzchownie i schematycznie, sprowadzone są do dość płytkich motywacji. Czy to zabieg specjalny mający na celu pokazać jak Antek i Michał widzą kobiety? Tego nie wiem, przyznam jednak, że takie spłaszczenie mi nie odpowiadało.
 
Całą powieść można podzielić na kilka inspiracji gatunkowych: początkowo wyraźna jest w niej warstwa obyczajowa, podczas której zaznajamiamy się z postaciami Antka, Michała, Sylwii i Mai, poznajemy ich charaktery i sposoby na spędzanie czasu. Później pojawia się bardzo subtelna groza, wątki paranormalne, które z czasem zaczynają się mieszać z elementami kryminalnymi, by na końcu skierować się w stronę fantastyki. Jest to więc solidny miks gatunkowy, w którym każdy z czytelników znajdzie coś dla siebie - mnie najmocniej usatysfakcjonowała część środkowa, gdzie groza miesza się z kryminałem, początek lekko mi się dłużył, a koniec nieco rozczarował, choć nie na tyle, by wpłynęło to na ogólne wrażenia z lektury. Autor inspiruje się w powieści klasykami, w których pakt z diabłem odgrywa rolę przewodnią, jak i kanonem powieści grozy - przede wszystkim Kingiem, ba, nawet jedna z postaci przyjmuje imię bohatera ze “Lśnienia”. Ogólnie popkultura jest tu obecna, pojawia się sporo odniesień czy do filmów, czy powieści.
 
Warto też zwrócić uwagę na samo miejsce akcji, na Warszawę - autor oprowadza nas po jej kilku dzielnicach, postacie często stołują się na mieście, dzięki czemu możemy wraz z nimi wyjść do ludzi, pobyć w tłumie. Ponadto cała historia osadzona jest w świecie literackim, w świecie wydawniczym, a my towarzyszymy Antkowi w całym, choć nie do końca realnym, procesie tworzenia i wydawania książki. Mimo jednak dla miłośników książek jest to z pewnością dodatkowa atrakcja.
“Książki to zwierciadło duszy autora (...).”
Poza tematem tego osławionego natchnienia i pragnień, które po spełnieniu okazują się jednak nie tym, czego tak naprawdę się chciało, książka dobrze gra tematem dobra i zła, jakie znajduje się w każdym z nas. Bo czy faktycznie są to wartości pochodzące od istot nadprzyrodzonych, czy może tak to sobie tłumaczymy, by nie brać konsekwencji zdarzeń na swoje barki, by zostawić je jakimś bytom, które istnieją bądź nie? Autor w tej powieści dodatkowo porusza temat jednostek wybitnych, takich, które posuwają świat do przodu. Czy każda z nich działa pod wpływem natchnienia? Natchnienia dobra czy zła? To mocno fantastyczny podział świata na ludzi zwyczajnych i nadzwyczajnych, jednak z początkowymi rozważaniami na temat konsekwencji i katalizatora zła, wypada dość ciekawie.
“Diabeł nie wyrządza zła, jedynie pomaga nam urzeczywistnić nasze pragnienia. Nie jest sprawcą, tylko katalizatorem. Winnym zawsze pozostaje człowiek.”
“Piekielne natchnienie” to zgrabny debiut Roberta Grota, który osadza nas w świecie tworzenia powieści, dylematów pisarskich ujętych w nieco fantastyczny (gatunkowo) sposób. Mimo że kilka razy w fabule czy kreacjach postaci pojawiają się widoczne potknięcia, to jednak całościowo książka wzbudza ciekawość, jej elementy fabularne są rozmieszczone na tyle odpowiednio, że po spokojnym początku, uwaga czytelnika zostaje przyciągnięta i nie dekoncentruje się do samego końca. Biorąc pod uwagę, że jest to pierwszy tom cyklu, myślę, że powieść można skierować do czytelników lubujących pogranicze thrillera i fantastyki, gdzie nie wszystko musi mieć swoje przyziemne wytłumaczenie. Mnie, fankę kryminałów, właśnie to pod koniec lektury lekko rozczarowało, niemniej jednak przyznaję, że przez całą powieść bawiłam się dobrze.
 
Moja ocena: 7/10

Ps. Książki słuchałam w formie audiobooka w interpretacji Andrzeja Hausnera - dobrze sprawdziła się w tej formie.
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Robertem Grotem.



Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!