lutego 04, 2020

"Podróż Cilki" Heather Morris


Autor: Heather Morris
Tytuł: Podróż Cilki
Cykl: Tatuażysta z Auschwitz, tom 2
Tłumaczenie: Kaja Gucio
Data premiery: 15.01.2020
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 400

W 2018 roku wydana została pierwsza, debiutancka książka Heather Morris, australijskiej pisarki, pt. „Tatuażysta z Auschwitz”. Określona została jako fikcja literacka stworzona na postawie prawdziwej relacji więźnia obozu, Słowaka Lalego Sokolowa, który w Auschwitz odnalazł miłość swojego życia. Książka zyskała duży rozgłos, została przetłumaczona na wiele języków i osiągnęła status bestsellera w wielu krajach. Wzbudziła też wiele kontrowersji, cała przedstawiona rzeczywistość była mocno uproszczona i wygładzona z większości okropieństw, jakiego żydzi i inni więźniowie doświadczali w obozach. Moją recenzję tej książki znajdziecie tutaj (klik!).
Niecałe dwa lata po tej premierze na rynek trafiła druga książka autorki, kontynuacja tamtej historii, opowiadająca o jednej z drugoplanowych bohaterek Cilce, czyli Cecilii Kein pt. „Podróż Cilki”. I tutaj znowu mówi się, że historia jest mocno wygładzona, pełna niedopowiedzeń i przekłamań. Przy tej pozycji autorka nie miała bezpośredniego źródła informacji, tak jak to było w przypadku poprzedniej książki. Trochę dowiedziała się od Sokolowa, trochę wyszukała sama w dawnych dokumentach, trochę oparła na relacji inni znających Cilkę. Jednak wygląda na to, że Morris dopuszczała do siebie tylko te fakty, które zgadzały się z jej wymysłem – znalazłam cały artykuł w The Guardian o tym jak pasierb kobiety zaprzecza większości faktów przedstawionych w książce i właśnie z tego powodu nazwisko miłości Cilki zostało zmienione z prawdziwego na fikcyjne. Wygląda na to, że oprócz kilku podstawowych faktów, większość to faktycznie czysta fikcja literacka nie mająca żadnego odwzorowania w rzeczywistości.

„Podróż Cilki” zaczyna się w momencie wyzwolenia obozu w Auschwitz. Cilka, od trzech lat funkcjonowała w obozowej rzeczywistości jako własność jednego z tamtejszych oficerów SS. Teraz, właśnie przez jej obozową funkcję zostaje oskarżona o kolaborację z wrogiem i skazana na 15 lat łagrów na Syberii. Kobieta na nowo musi się odnaleźć w nowym więzieniu, znaleźć siłę i sposób na przetrwanie. Po trzech latach w piekle, szykuje jej się pięć razy dłużej w niewiele lepszym więzieniu... Czy kobieta sobie poradzi? Jak przetrwać 15 lat w tak nieludzkich warunkach? Czy nie zatraci siebie przez tak długą niewolę?

Książka składa się z 33 rozdziałów i epilogu. Całość otwiera notka od autorki informująca o tym, że dostajemy do ręki fikcję literacką, a zamyka posłowie, w którym opowiada o zbieraniu informacji do książki, informacje dodatkowe z podstawowymi danymi rodziny bohaterki oraz podziękowania. Książka wydana jest ładnie i starannie, w zgodzie z poprzednią częścią. Nasza polska okładka podoba mi się nawet bardziej niż oryginalna.
Narracja powieści prowadzona jest w trzeciej osobie czasu teraźniejszego, tym razem skupia się tylko i wyłącznie na głównej bohaterce. Styl powieści jest lepszy niż w „Tatuażyście...”, widać, że autorka trochę podciągnęła swój warsztat literacki, teraz faktycznie książka bardziej przypomina powieść niż scenariusz do filmu, co zarzucałam poprzedniej powieści. Ewidentnie też autorka czuje się lepiej pisząc o kobiecie, co czuć na każdej stronie powieści. Całość czyta się łatwo i szybko.

Co do samej historii to mam z nią trochę problem. Jeśli miałabym ją traktować jako całkowitą fikcję, tylko i wyłącznie wymysł autorki, to powiedziałabym że jest to dobra historia. Opowiada o młodej dziewczynie, która wiele przeżyła i znowu zostaje wystawiona na kolejne próby. O kobiecie, która nie dba o własne dobro, a o innych, całkowicie poświęcając się dla drugiego człowieka. Kobieta odważna, ale i cały czas wątpiąca w siebie, pozbawiona w ogóle poczucia własnej wartości. Kobieta, która ostatecznie w końcu dostaje swoje szczęśliwe zakończenie.
Jednak nie jest to tak całkiem i wyłącznie fikcja literacka, prawda? Łagry były prawdziwe. Auschwitz było prawdziwe. Cecilia Klein istniała naprawdę. I tutaj, nawet jak na fikcję literacką lekko opartą na faktach, książka zawodzi. Codzienność w łagrach jest przedstawiona w bardzo kolorowych barwach. Nie jestem może ekspertem z rosyjskich obozów pracy, jednak ciągle w pamięci mam „Inny świat” Herlinga-Grudzińskiego. Może historia toczyła się kilka lat wcześniej, jednak nie wierzę, by w ciągu 5 lat warunki zmieniły się o prawie 180 stopni. Nawet biorąc pod uwagę to, że bohaterka, zamiast w kopalni, pracowała w szpitalu, to i tak codzienne traktowanie przez strażników i innych nadzorujących jest w tej powieści dziwnie przyjazne. Tak jak i w poprzedniej części, tak i tu autorka mocno popłynęła w łatwą i ładną fikcję niezwiązaną za mocno z tym, co działo się tam naprawdę. Wydaje mi się, że to spora ignorancja ze strony autorki, tym bardziej, że przed publikacją książki miała przecież dostęp do prawdy, a wybrała swoją ładną wersję wydarzeń. Trochę wydaje mi się bezczelne, by zamiast nagiąć swój wymysł do prawdy, do faktycznych wydarzeń, autorka wolała zmienić imię bohatera, wybranka Cilki i zostawić tak jak jest.

Ogólnie mam problem z oceną tej powieści. Książkę czytało się dobrze, historia była dosyć ciekawa, jednak znowu w oczy rzucało się to, jak bardzo została ona wygładzona. Tutaj jakoś mocniej mi to przeszkadza niż w „Tatuażyście...”, może  dlatego, że tamtą historię opowiedział jej człowiek, który chciał by ją opisała, a tu, mimo sprzeciwu bliskich, autorka zdecydowała się na całkowitą samowolkę. To wydaje mi się mocno nie w porządku. Niemniej książkę jakoś ocenić muszę, więc podnoszę ocenę za styl, obniżam za nieposzanowanie faktów.

Moja ocena: 6/10

Książka trafiła do mojej biblioteczki dzięki portalowi czytampierwszy.pl



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza