kwietnia 21, 2026

"Trucizna" Klaudia Muniak - patronacka recenzja przedpremierowa

Autorka: Klaudia Muniak
Tytuł: Trucizna
Cykl: Julia Przybysz, tom 1
Data premiery: 22.04.2026
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 320
Gatunek: kryminał medyczny
 
Klaudia Muniak jest uznawana za autorkę, która wprowadziła gatunek thrillera medycznego we współczesnej literaturze polskiej. Na swoim koncie ma już piętnaście solowych powieści kryminalnych (plus jedną napisaną w towarzystwie Magdy Stachuli i Laury Sinickiej - pt. “Estrogen” -klik!) oraz pięć z gatunku literatury obyczajowej, po którą po raz pierwszy sięgnęła w 2022 roku. Jak sama przyznaje w posłowiu “Trucizny”, swojej dwudziestej książki, Julia Przybysz to bohaterka, która jest z nią najdłużej - to historią z jej udziałem debiutowała w 2017 roku powieścią “Gdybym jej uwierzył”, jak i kontynuacją, która ukazała się rok później pt. “Substancja”. Teraz, po niecałej dekadzie do niej wraca. W nowej odsłonie, w nowym cyklu i nowym wydawnictwie - po raz pierwszy Klaudia Muniak w Wydawnictwie Dolnośląskim oferuje czytelnikom “Truciznę”.
 
Katowice, maj, środa. Podkomisarz Rafał Szymczak i sierżant Kamil Kosowski zostali wezwani do mieszkania Malwiny Orłowskiej, której ciało odkryła sąsiadka zaniepokojona tym, że od kilku dni jej nie widziała. Ewidentnie ciało Malwiny leży już tam od jakiegoś czasu, wygląda na to, że ostatni raz widziana była w piątek na konferencji poświęconej materiałom polimerowym, nad którymi sama pracowała zatrudniona w niewielkiej firmie biotechnologicznej położonej na terenie katowickiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Początkowo zebrane informacje o kobiecie zdają się sprzeczne - sąsiedzi w ogóle jej nie znali, a jeśli już, to uważali ją za cichą i grzeczną, z mediów społecznościowych jednak wywnioskować można, że była kobietą mocno rozrywkową. Gdzie szukać motywu zbrodni? W firmie, w której pracowała? Możliwe, jej matka przed utartą przytomności, coś o dziwnych relacjach z szefem przebąkuje, choć mężczyzna twierdzi, że nic między nimi nie było. Wygląda na to, że nie będzie to sprawa do ekspresowego rozwiązania, ale Szymczak jest zdeterminowany, by dojść do jej sedna. Nie wie jednak, że nie uda mi się to bez Julii Przybysz, która właśnie zatrudniła się w policyjnym laboratorium i, jak żaden technik do tej pory, żywo angażuje się w śledztwo.
 
Książka rozpisana jest na prolog, dziesięć dni śledztwa i epilog. Każdy dzień śledztwa składa się z kilku nienumerowanych rozdziałów, które oddzielone od siebie są miejscem, czasem i godziną zdarzeń w chwili, gdy opisują postępy policjantów, oraz pisanymi inną czcionką fragmentami czegoś na kształt pamiętnika sprawcy, który daje nam wgląd we własną historię. Narracja w tych fragmentach prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego, reszta powieści pisana jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy Rafała, Kamila i Julii. Język, jakim autorka się posługuje, jest codzienny, czasami potoczny, w rozmowach postaci pojawiają się przekleństwa, jednak nie są użytkowane w nadmiarze. Nie ma tu górnolotnych słów czy wielkich uniwersalnych prawd, słowa są po prostu po to, by oddać czytelnikowi historię.
“Niespełnione ambicje potrafią zniszczyć człowieka (...).”
A uwaga dzielona jest na dwa wątki: kryminalny, w którym śledztwo prowadzone jest spokojnie, skrupulatnie; oraz ten pisany z perspektywy sprawcy, który jest czymś na kształt thrillera psychologicznego. W tych fragmentach ważne jest poznanie całego tła, życia sprawcy, które doprowadziło go do punktu morderstwa. Jego doświadczenia, motywacje są więc tym, co momentami stoi ponad zwykłym pytaniem: kto za zbrodnię odpowiada? Autorka sprytnie manipuluje uwagą czytelnika, jednak już po pewnym czasie wnioskując z informacji zamieszczonych w “pamiętniku” możemy pokusić się o pewne typy, co do tożsamości sprawcy.
“(...) nasz mózg podejmuje decyzję wcześniej od nas. Wydaje nam się, że ciągle rozważamy istniejące opcje, a tak naprawdę nasza podświadomość już wybrała.”
I dzięki tym fragmentom, czytelnik jest lepiej poinformowani niż śledczy, którzy rozpoczynają sprawę tradycyjnie - przepytaniem sąsiadów oraz zebraniem jak najwięcej informacji o ofierze. Całe ich śledztwo prowadzone jest w tempie umiarkowanym, które lekko przyspiesza pod koniec, jednak nie dostajemy tu typowej sensacji - tu ważna jest rzetelność, informacje, które można zdobyć tylko poprzez rozmowę. Zatem to przepytywanie świadków, drążenie tematu, dedukcja i kolejne hipotezy są tym, na czym opiera się całe śledztwo.
“(...) zazdrość bywa zgubna. Łatwo jej ulec, szczególnie kiedy rozpędzony świat narzuca potrzebę sukcesu, wybicia się. Każdy pragnie uznania, problem jednak rodzi się wtedy, gdy człowiek traci z oczu inne wartości.”
Jednak nie tylko w działania policji czytelnik ma wgląd. Dzięki postaci Julii Przybysz na informacje zdobywane podczas śledztwa spoglądamy też od strony techników, nauki, medycyny, dzięki której już podczas samej sekcji, jak i oględzin miejsca zbrodni można się wiele dowiedzieć. Zresztą cała akcja osadzona jest mocno w środowisku biotechnologii - śledztwo raz po raz zahacza o laboratorium, w którym ofiara pracowała, dzięki czemu czytelnik może przyjrzeć się, jak jego funkcjonowanie wygląda od wewnątrz. Biznes, patenty, promowanie, obieg i dostępność nowych leków to tematy, które mocno zaprzątają uwagę.
“Sprawiedliwość to nie odwet (...) lecz naprawianie zła, które się wydarzyło.”
Mimo tego, że postacie serii nie wydają się w całej historii najważniejsze, to jednak autorka nie ucieka od ich prywatnych wątków, które ze względu na stare krzywdy są mocno skomplikowane. Każda z tych postaci ma swoją historię, swoją zadrę, która w jakiś sposób rzutuje na to, jak postępuje teraz. Z kolei postacie uwikłane w zagadkę kryminalną prowadzone są z dużym wyczuciem - autorka manipuluje informacjami tak, że im dalej w lekturę, tym więcej sekretów wychodzi na jaw. A one sprawiają, że każdy jest podejrzany, motywacje każdego z nich mogą być przedstawione w niekorzystnym świetle. Skoro wszyscy wydają się podejrzani, to który z nich tak naprawdę jest winny? Kogo z nich ambicja popchnęła do czynów daleko wychylających się za granicę tego, co dopuszczalne? Nie bez znaczenia są też czasy, w których toczy się akcja, w których ambicja i poświęcenie zawodowym celom są czymś najbardziej pożądanym. Bo czy to nie sukces i sława, ilość pieniędzy na koncie są wyznacznikiem tego, kim człowiek jest w społeczeństwie?
“- Może i ma niewyparzony język, ale, na Boga, nie wygląda, jakby była zdolna kogoś zabić.
- A jak ktoś taki wygląda?”
“Trucizna” to powieść, w której istotna jest odpowiedź na pytanie nie tylko kto?, ale przede wszystkim dlaczego? Jak doszło do tego, że sprawca stał się sprawcą? Motywy zbrodni, cały etap przejścia od potencjalnie niewinnego dziecka do kogoś, kto czerpie przyjemność z morderstwa jest tym, co zaprząta równie mocno, co samo solidnie i bez ubarwień prowadzone śledztwo. Wszystko to dzieje się na tle środowiska medycznego, w którym badania nad nowymi lekami poprawiającymi jakość życia chorych ścierają się z prywatnymi ambicjami, które jeszcze nigdy nie przejmowały na człowiekiem tak mocno kontroli jak w czasach współczesnych. Kto jest w stanie przeciwstawić się dyktowanej przez współczesne czasy potrzebie sukcesu bez względu na okoliczności, a kto nie? Tu trucizna nie tylko krąży w fiolkach trzymanych w lodówkach laboratorium, ale też w umysłach, które podtruwane przez ogłupiający świat i społeczność, czasami wymykają się spod kontroli…
“U podstaw każdej zbrodni leży krzywda. Oprawca niemal zawsze jest ofiarą, która zmienia się w drapieżnika po to, żeby przetrwać.”
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz