Autorka: Klaudia Muniak
Tytuł: Trucizna
Cykl: Julia Przybysz, tom 1
Data premiery: 22.04.2026
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 320
Gatunek: kryminał medyczny
Klaudia Muniak jest uznawana za autorkę, która
wprowadziła gatunek thrillera medycznego we współczesnej literaturze polskiej.
Na swoim koncie ma już piętnaście solowych powieści kryminalnych (plus jedną
napisaną w towarzystwie Magdy Stachuli i Laury Sinickiej - pt. “Estrogen” -klik!) oraz pięć z gatunku literatury obyczajowej, po którą po raz pierwszy
sięgnęła w 2022 roku. Jak sama przyznaje w posłowiu “Trucizny”, swojej
dwudziestej książki, Julia Przybysz to bohaterka, która jest z nią najdłużej -
to historią z jej udziałem debiutowała w 2017 roku powieścią “Gdybym jej
uwierzył”, jak i kontynuacją, która ukazała się rok później pt. “Substancja”.
Teraz, po niecałej dekadzie do niej wraca. W nowej odsłonie, w nowym cyklu i
nowym wydawnictwie - po raz pierwszy Klaudia Muniak w Wydawnictwie Dolnośląskim
oferuje czytelnikom “Truciznę”.
Katowice, maj, środa. Podkomisarz Rafał
Szymczak i sierżant Kamil Kosowski zostali wezwani do mieszkania Malwiny
Orłowskiej, której ciało odkryła sąsiadka zaniepokojona tym, że od kilku dni jej
nie widziała. Ewidentnie ciało Malwiny leży już tam od jakiegoś czasu, wygląda
na to, że ostatni raz widziana była w piątek na konferencji poświęconej
materiałom polimerowym, nad którymi sama pracowała zatrudniona w niewielkiej
firmie biotechnologicznej położonej na terenie katowickiego Śląskiego
Uniwersytetu Medycznego. Początkowo zebrane informacje o kobiecie zdają się
sprzeczne - sąsiedzi w ogóle jej nie znali, a jeśli już, to uważali ją za cichą
i grzeczną, z mediów społecznościowych jednak wywnioskować można, że była
kobietą mocno rozrywkową. Gdzie szukać motywu zbrodni? W firmie, w której
pracowała? Możliwe, jej matka przed utartą przytomności, coś o dziwnych
relacjach z szefem przebąkuje, choć mężczyzna twierdzi, że nic między nimi nie
było. Wygląda na to, że nie będzie to sprawa do ekspresowego rozwiązania, ale
Szymczak jest zdeterminowany, by dojść do jej sedna. Nie wie jednak, że nie uda
mi się to bez Julii Przybysz, która właśnie zatrudniła się w policyjnym
laboratorium i, jak żaden technik do tej pory, żywo angażuje się w śledztwo.
Książka rozpisana jest na prolog, dziesięć dni
śledztwa i epilog. Każdy dzień śledztwa składa się z kilku nienumerowanych
rozdziałów, które oddzielone od siebie są miejscem, czasem i godziną zdarzeń w
chwili, gdy opisują postępy policjantów, oraz pisanymi inną czcionką fragmentami
czegoś na kształt pamiętnika sprawcy, który daje nam wgląd we własną historię.
Narracja w tych fragmentach prowadzona jest w pierwszej osobie czasu
teraźniejszego, reszta powieści pisana jest w trzeciej osobie czasu przeszłego
z perspektywy Rafała, Kamila i Julii. Język, jakim autorka się posługuje, jest
codzienny, czasami potoczny, w rozmowach postaci pojawiają się przekleństwa,
jednak nie są użytkowane w nadmiarze. Nie ma tu górnolotnych słów czy wielkich
uniwersalnych prawd, słowa są po prostu po to, by oddać czytelnikowi historię.
“Niespełnione ambicje potrafią zniszczyć człowieka (...).”
A uwaga dzielona jest na dwa wątki: kryminalny,
w którym śledztwo prowadzone jest spokojnie, skrupulatnie; oraz ten pisany z
perspektywy sprawcy, który jest czymś na kształt thrillera psychologicznego. W
tych fragmentach ważne jest poznanie całego tła, życia sprawcy, które
doprowadziło go do punktu morderstwa. Jego doświadczenia, motywacje są więc
tym, co momentami stoi ponad zwykłym pytaniem: kto za zbrodnię odpowiada?
Autorka sprytnie manipuluje uwagą czytelnika, jednak już po pewnym czasie
wnioskując z informacji zamieszczonych w “pamiętniku” możemy pokusić się o
pewne typy, co do tożsamości sprawcy.
“(...) nasz mózg podejmuje decyzję wcześniej od nas. Wydaje nam się, że ciągle rozważamy istniejące opcje, a tak naprawdę nasza podświadomość już wybrała.”
I dzięki tym fragmentom, czytelnik jest lepiej
poinformowani niż śledczy, którzy rozpoczynają sprawę tradycyjnie -
przepytaniem sąsiadów oraz zebraniem jak najwięcej informacji o ofierze. Całe
ich śledztwo prowadzone jest w tempie umiarkowanym, które lekko przyspiesza pod
koniec, jednak nie dostajemy tu typowej sensacji - tu ważna jest rzetelność,
informacje, które można zdobyć tylko poprzez rozmowę. Zatem to przepytywanie
świadków, drążenie tematu, dedukcja i kolejne hipotezy są tym, na czym opiera
się całe śledztwo.
“(...) zazdrość bywa zgubna. Łatwo jej ulec, szczególnie kiedy rozpędzony świat narzuca potrzebę sukcesu, wybicia się. Każdy pragnie uznania, problem jednak rodzi się wtedy, gdy człowiek traci z oczu inne wartości.”
Jednak nie tylko w działania policji czytelnik
ma wgląd. Dzięki postaci Julii Przybysz na informacje zdobywane podczas
śledztwa spoglądamy też od strony techników, nauki, medycyny, dzięki której już
podczas samej sekcji, jak i oględzin miejsca zbrodni można się wiele
dowiedzieć. Zresztą cała akcja osadzona jest mocno w środowisku biotechnologii
- śledztwo raz po raz zahacza o laboratorium, w którym ofiara pracowała, dzięki
czemu czytelnik może przyjrzeć się, jak jego funkcjonowanie wygląda od
wewnątrz. Biznes, patenty, promowanie, obieg i dostępność nowych leków to
tematy, które mocno zaprzątają uwagę.
“Sprawiedliwość to nie odwet (...) lecz naprawianie zła, które się wydarzyło.”
Mimo tego, że postacie serii nie wydają się w
całej historii najważniejsze, to jednak autorka nie ucieka od ich prywatnych
wątków, które ze względu na stare krzywdy są mocno skomplikowane. Każda z tych
postaci ma swoją historię, swoją zadrę, która w jakiś sposób rzutuje na to, jak
postępuje teraz. Z kolei postacie uwikłane w zagadkę kryminalną prowadzone są z
dużym wyczuciem - autorka manipuluje informacjami tak, że im dalej w lekturę,
tym więcej sekretów wychodzi na jaw. A one sprawiają, że każdy jest podejrzany,
motywacje każdego z nich mogą być przedstawione w niekorzystnym świetle. Skoro
wszyscy wydają się podejrzani, to który z nich tak naprawdę jest winny? Kogo z
nich ambicja popchnęła do czynów daleko wychylających się za granicę tego, co
dopuszczalne? Nie bez znaczenia są też czasy, w których toczy się akcja, w
których ambicja i poświęcenie zawodowym celom są czymś najbardziej pożądanym.
Bo czy to nie sukces i sława, ilość pieniędzy na koncie są wyznacznikiem tego,
kim człowiek jest w społeczeństwie?
“- Może i ma niewyparzony język, ale, na Boga, nie wygląda, jakby była zdolna kogoś zabić.- A jak ktoś taki wygląda?”
“Trucizna” to powieść, w której istotna jest
odpowiedź na pytanie nie tylko kto?, ale przede wszystkim dlaczego? Jak doszło
do tego, że sprawca stał się sprawcą? Motywy zbrodni, cały etap przejścia od
potencjalnie niewinnego dziecka do kogoś, kto czerpie przyjemność z morderstwa
jest tym, co zaprząta równie mocno, co samo solidnie i bez ubarwień prowadzone
śledztwo. Wszystko to dzieje się na tle środowiska medycznego, w którym badania
nad nowymi lekami poprawiającymi jakość życia chorych ścierają się z prywatnymi
ambicjami, które jeszcze nigdy nie przejmowały na człowiekiem tak mocno kontroli
jak w czasach współczesnych. Kto jest w stanie przeciwstawić się dyktowanej
przez współczesne czasy potrzebie sukcesu bez względu na okoliczności, a kto
nie? Tu trucizna nie tylko krąży w fiolkach trzymanych w lodówkach
laboratorium, ale też w umysłach, które podtruwane przez ogłupiający świat i
społeczność, czasami wymykają się spod kontroli…
“U podstaw każdej zbrodni leży krzywda. Oprawca niemal zawsze jest ofiarą, która zmienia się w drapieżnika po to, żeby przetrwać.”
Moja ocena: 7/10
Recenzja powstała w ramach współpracy
patronackiej z Wydawnictwem Dolnośląskim.
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz