kwietnia 17, 2026

"Złe decyzje" Yrsa Sigurðardóttir

Autorka: Yrsa Sigurðardóttir
Tytuł: Złe decyzje
Cykl: Czarny lód, tom 2
Tłumaczenie: Paweł Cichawa
Data premiery: 08.04.2026
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 376
Gatunek: thriller kryminalny
 
Yrsa Sigurðardóttir to najpopularniejsza współczesna islandzka pisarka, której nagradzane, bestsellerowe powieści kryminalne tłumaczone są na ponad trzydzieści języków. Debiutowała pod koniec lat dziewięćdziesiątych książką dla dzieci, na rynku literatury kryminalnej pojawiła się kilka lat później - w 2005 roku ukazał się “Trzeci znak”, pierwszy tom cyklu z prawniczką Thorą, który szybko został przetłumaczony na inne języki zyskując sobie światową sławę. Do Polski twórczość Sigurðardóttir trafiła praktycznie od razu, bo już rok później i przez kolejne osiem lat wydawana była przez Wydawnictwo Muza, pod szyldem którego ukazała się cała debiutancka seria autorki i powieść jednotomowa. Od 2018 roku autorką na polskim rynku opiekuje się Wydawnictwo Sonia Draga, które właśnie teraz wydaje jej trzecią serię kryminalną - Czarny lód zapoczątkowany genialnym thrillerem “Znikąd pomocy” (recenzja - klik!). “Złe decyzje” to tom drugi, który na rodzimym rynku autorki ukazał się w 2022 roku, polski czytelnik musiał więc na tłumaczenie trochę poczekać. Dobra informacja jest taka, że jeszcze trzy najnowsze książki Sigurðardóttir czekają na tłumaczenie - kolejne dwie z cyklu oraz jednotomówka. Już teraz czekam na nie z niecierpliwością!
 
Południowe wybrzeże Islandii, Heimaey wchodząca w skład Wysp Westmana. To tam 23 stycznia przypływa piątka trzydziestoletnich przyjaciół, których przygnały tam wyrzuty sumienia - właśnie zmarła ich znajoma, która należała do ich studenckiej paczki. W ostatnich latach jednak kontakt z nią im się urwał, nie odpowiadali na jej wiadomości, nie zareagowali nawet, gdy pisała, że leży w szpitalu śmiertelnie chora… Czy przyjazd na jej pogrzeb choć trochę odkupi ich winy? Taką mają nadzieję, jednak już od samego początku ich spotkania wszystko idzie nie tak, jak powinno…
Cztery dni później na wyspę wezwany zostaje islandzki wydział kryminalny - policjanci Týr i Karó wraz z patolożką Idunn, dla której ze względów prywatnych powrót na wyspę łatwy nie jest. Nie ma jednak wyjścia - Idunn jest jedyną patolożką w kraju, a na Heimaey czekają na nią aż dwa ciała: jedno spalone, drugie nienoszące żadnych ran, które miałyby okazać się śmiertelne. Kim są, w jaki sposób doszło do ich śmierci i jak łączą się z wyprawą piątki przyjaciół sprzed kilku dni?
 
Książka rozpisana jest na 31 rozdziałów i epilog. Akcja powieści toczy się naprzemiennie w dwóch czasach - przed morderstwem i po, rozpoczynając od dnia pierwszego tj. 23 stycznia, a kończąc na dniu dziewiątym 31 stycznia. Każdy rozdział podpisany jest dniem i datą, ale nie każdy dzielony jest już na krótsze fragmenty - nie ma to wpływu na odbiór lektury, rozdziały i tak liczą po kilka stron, a każdy absorbuje tak, że nie chce się go przerywać w połowie. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z dwóch perspektyw: zdarzenia przed morderstwem opisuje Trausti, młody lekarz, który na pogrzeb Guggi przyleciał aż ze Stanów, a zdarzenia po morderstwie przedstawione są przez patolożkę Idunn. Akcja prowadzona jest tempem umiarkowanym, mocno skupia się na samych postaciach, przez co sporo w niej opisów, dialogi nie dominują, choć tekst układa się tak gładko, że sama zauważyłam to dopiero teraz, przeglądając książkę na potrzeby recenzji. Język, jakim posługuje się autorka, jest uniwersalny, raczej pozbawiony przekleństw, dobrze stonowany. W prostych słowach buduje odpowiedni nastrój.
 
Bo nastrój to jeden z najważniejszych punktów powieści, a zarazem konsekwencja miejsca, w którym toczy się akcja. Tym razem to nie niewielka Islandia, ale jeszcze mniejsza wyspa, miejsce, w którym dosłownie wszyscy się znają. Miejsce, w którym policja nawet nie ma dwóch namiotów dla techników, a ostatnie morderstwo popełniono tam lata temu. Małomiasteczkowy klimat jest mocno wyczuwalny, a dzięki zamknięciu wyspy przez pogorszenie się warunków atmosferycznych, klimat robi się klaustrofobiczny. Każdy element otoczenie odpowiada za pogłębianie dusznego nastroju - fale uderzające o brzeg, nieustanna szaruga, pole wulkaniczne, urwiska doskonale oddają surowość tego miejsca, które w chwili, gdy zostaje popełniona zbrodnia, przemienia się w coś na kształt pułapki.
“(...) im mniej się dzieje w czyimś życiu, tym większą ten ktoś ma potrzebę omawiania go w szczegółach.”
Niemniej jednak intryga powieści zbudowana jest inaczej niż w tomie pierwszym, gdzie pułapka była potraktowana bardziej dosłownie, choć pod kątem samej budowy wygląda podobnie - i tam, i tutaj, akcja toczy się przed i po morderstwie. Tutaj jednak autorka nie skupia się tak mocno na budowaniu napięcia, które sprawia, że czytelnik aż trzęsie się z emocji. Tutaj liczy się przede wszystkim ciężar decyzji, które zarówno przed, jak i po morderstwie postacie muszą podjąć. Ciężar, który przytłacza z każdą kolejną decyzją coraz mocniej. Zamiast typowego dla thrillera napięcia, jest uczucie smutku, który wynika z tego, że poprzez tę powieść zadajemy sobie pytanie - czy autorka doszła do tego kim naprawdę jest człowiek?
 
Bo jej powieść pełna jest pytań, które musimy sobie zadać. Pytań o to, w którą stronę kierują się nasze decyzje - czy zawsze, nawet kiedy twierdzimy, że postępujemy uwzględniając dobro innych, są podszyte egoizmem? Czy wystarczy, by ktoś pozwolił nam na usprawiedliwienie, by wybrać to, co dobre dla nas, a nie właściwe, czy dobre dla innych? I czy tak naprawdę zawsze pozwalamy sobie na wybór? Przecież ile w życiu jest takich decyzji, które podjęły się same, które wynikają z zaniedbania, tego, że pozwoliliśmy, by los toczył się po swojemu, a decyzje podejmowali inni? To przecież łatwiejsze rozwiązanie, z którego na pewno każdy z nas w życiu nieraz korzystał. Czy jednak to nie doprowadza do przesuwania granic tego, co jest według nas akceptowalne, a co nie?
“Są chwile, kiedy najgorszym wyjściem jest nie podjąć żadnej decyzji. Taka chwila właśnie nadeszła.”
Historia przed morderstwem toczy się w grupie przyjaciół, a to przenosi kolejne ciekawe refleksje na temat tego, jak inaczej postępujemy, gdy jesteśmy wśród innych, w sytuacji, gdy decyzja musi zostać podjęta nie przez jedną osobę, a kilka. Autorka dobrze wybrała swoje postacie, bo mimo pięciu bohaterów, każdy z nich prezentuje nieco inny typ człowieka, a to sprawia, że możemy dobrze przyjrzeć się mechanizmom podejmowania takich wspólnych decyzji. Dla czytelników jednak najbliższy jest Trausti, który od zawsze pełnił w grupie rolę tego wycofanego, tego nie zawsze zauważalnego, który po cichu, na samym tyle grupy pilnuje porządku. Ta kreacja mocno wpływa na odbiór powieści, bo jest to człowiek mocno przeciętny - z dobrym kodeksem moralnym, ale nie na tyle silny, by nie ulec napięciom w grupie. Ale czy tak naprawdę ktokolwiek jest na tyle silny?
“Co jest lepsze - wieść wymarzone życie, będąc dręczonym wyrzutami sumienia, czy przeżyć je z czystym sumieniem, przypłaciwszy to rezygnacją z ambicji i zawodowej satysfakcji?”
Historia po morderstwie ma wyraźnie kryminalny charakter, w przeciwieństwie jednak do tomu pierwszego nie jest przedstawiona z punktu widzenia policji, a patolożki, która jest postacią mocno w sobie zamkniętą, co z kolei mocno wpływa na to, jak rozdziały pisane z jej perspektywy wyglądają. Nie są dynamiczne, nie są porywające w sensacyjnej formie, a wręcz odwrotnie - prowadzone są spokojnie, po cichu, ale wydźwięk emocjonalny mają podobnie głośny co te, prowadzone z perspektywy Traustiego. Idunn to ciekawa kreacja kobiety, które nie może wyzbyć się emocji, jakie podyktowało się dzieciństwo, przyzwyczajenia i urazy są nadal w niej żywe. Ale czy tak naprawdę ktokolwiek z nas zdolny jest odciąć się od tego, co nas w młodości ukształtowało?
“Groza ma swój urok dla tych, którzy nie zdążyli się jeszcze do niej przyzwyczaić i nie muszą się mierzyć z jej skutkami.”
Sama intryga powieści budowana jest spokojnie i skrupulatnie. Długo wydaje się niepozorna, jednak to tylko wrażenie - tak naprawdę jest perfekcyjnie przemyślana, a ścieżki, jakie prowadzą do finału, obrane są niebanalnie, co prowadzi do rozwiązania nieczęsto spotykanego w kryminałach. Szkoda, że nie mogę na ten temat powiedzieć nic więcej!
 
Podsumowując, “Złe decyzje” to duszny thriller kryminalny, w którego centrum stoi zwyczajny, szary człowiek. Autorka skrupulatnie przygląda się procesowi, w jaki podejmujemy decyzje sami i w grupie, obrazuje, jak łatwo jeden nierozważny krok może się zamienić w lawinę złych decyzji, spod której nie sposób się wygrzebać. Podział akcji na dwa czasy jest dobrym zabiegiem, który nadaje powieści dwa kierunki - zdarzenia przed morderstwem to coś na kształt thrillera psychologicznego, w którym wiemy, że finał będzie katastrofalny, nie wiemy tylko co do niego doprowadzi; a to, co dzieje się już po morderstwie nosi znamiona spokojnego kryminału, przedstawionego nie całkiem szablonowo, bo przecież oczami patolożki obciążonej własnymi prywatnymi problemami. Co ważne, to że każda z postaci prowadzona jest naturalnie, z dużym wyczuciem psychologii, tych wszystkich detali, do których sami przed sobą nie chcemy się przyznać - bo czy nie każdy z nas nie woli myśleć, że postawiony w sytuacji bohaterów, postąpiłby inaczej? Autorka dobrze wie, jak bardzo nieprzewidywalne jest życie, jak w mgnieniu oka może stoczyć się w przepaść… I to napawa ogromnym smutkiem, a równocześnie sprawia, że tak powieść jest tak dobra!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Sonia Draga.



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz