maja 04, 2026

"Ciemność" Camilla Grebe

Autorka: Camilla Grebe
Tytuł: Ciemność
Tłumaczenie: Ewa Wojciechowska
Data premiery: 22.04.2026
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 368
Gatunek: powieść kryminalna
 
Camilla Grebe aktualnie znana jest jako jedna z najpopularniejszych szwedzkich autorek powieści kryminalnych, jednak zanim wzięła się za pisanie, działała w biznesie - pracowała na wysokich stanowiskach, prowadziła własną firmę i współtworzyła inne jak np. Storyside, najpopularniejszego wydawcę audiobooków w Szwecji. Na rynku książki debiutowała w 2009 roku w duecie ze swoją siostrą, psycholożką dziecięcą, solowy debiut nastąpił kilka lat później. Teraz na koncie ma dziewięć powieści pisanych w duetach oraz podobną liczbę powieści solowych. To autorka bestsellerowa, która pisze w spokojnym tempie, a jej powieści tłumaczone są na około trzydzieści języków. I już w maju odwiedzi Polskę!
“Ciemność” to jedna z jej najnowszych powieści - na rynku rodzimym wydana w 2024, zaliczana jest do serii kryminalnej, jednak powiązania między jej tomami są tak nieznaczne, że w Polsce każdy tom wydawany jest jako powieść od reszty niezależna.
 
Połowa listopada, niewielka szwedzka miejscowość Storfors. Właśnie zbliża się pierwsza rocznica zaginięcia Elli Stenbeck, siedemnastoletniej wtedy dziewczyny, po której ślad rozpłynął się gdzieś w drodze do domu ze Sztokholmu. Teraz, po kilkunastu dniach ulewnych deszczy, w Ciemności, niewielkiej leśnej dróżce prowadzącej do miasteczka, jeden z mieszkańców natyka się na ciało - to na pewno nastolatka, ale czy to Ella? Śledczy, którzy zjawiają się na miejscu i dobrze jej sprawę znają, szybko stwierdzają, że to nie ona, a śmierć pogrzebanej dziewczyny nastąpiła nie rok, a dwa lata wcześniej. Czy jednak te dwie sprawy mogą być powiązane? Muszą to sprawdzić, a przede wszystkim odkryć tożsamość właśnie odnalezionej dziewczyny… Te zdarzenie jednak budzi czujność nie tylko policji, ale i młodszej siostry Elli, Myry, piętnastolatki, która od roku zmaga się nie tylko z poczuciem straty i niewiadomej, ale też codziennością z ciągle nieprzytomną od nadmiernego spożycia alkoholu matką… Właśnie postanowiła, że to koniec, skoro policja nie dała rady, to ona weźmie sprawę w swoje ręce - zamierza odbyć podróż śladami siostry, by w ten sposób odkryć co się z nią stało. Czy jej desperacja okaże się bardziej miarodajna od policyjnego profesjonalizmu?
 
Książka rozpisana jest na prolog, cztery tytułowane części i epilog. Każda część rozpisana jest na nienumerowane rozdziały, w większości rozpisane według dni śledztwa poczynając od 15 listopada. Pisane są naprzemiennie z perspektywy trzech postaci (Myry, policjantki Pirjo i policjanta Manfreda) w pierwszej osobie czasu teraźniejszego, przez co czytelnik nigdy nie dostaje obiektywnego zapisu zdarzeń, tylko kilka subiektywnych wersji, z których może próbować go wyłuskać. Dzięki temu jednak powieść nie jest po prostu kryminałem, a czymś więcej - historią nacechowaną wspomnieniami, emocjami i bólem, z jakim każda z postaci się boryka. Styl powieści jest płynny, przyjemny, codzienny, raczej bez przekleństw. Zdania krótkie, dialogi prowadzone w większości realistycznie, a dzięki dużej ich ilości i płynności stylu książkę czyta się bardzo szybko.
 
Nadając historii narrację pierwszoosobową, najważniejszymi autorka uczyniła postacie, a one stają się nośnikiem problemów, o którym powinno się mówić głośno. Przede wszystkim przyjrzyjmy się Myrze - nastolatce, która po zniknięciu swojej siostry musiała przejąć na siebie prowadzenie domu, opiekę nad wiecznie pijaną matką. Tu role są zamienione - Myra jest opiekunką matki, mimo że nie jest na to w żaden sposób przegotowana. A jednak trwa, bo musi, bo ma tylko ją, jedyną osobą, która jej została, na której nadal jej zależy. Alkoholizm matki i zniknięcie siostry wpłynęły na jej psychikę druzgocąco pozbawiając ją poczucia własnej wartości. A choć swój ból przed innymi skrywa trafnymi ripostami, kłamliwymi historyjkami, które wymyśla na poczekaniu, to w żaden sposób go nie łagodzi, a wręcz odwrotnie - tuszując go “pyskówkami” staje się jeszcze bardziej samotna…
“(...) podświadomie utrzymywałam wszystkich na dystans, dosłownie i w przenośni. A przede wszystkim przypominam sobie, jak się wstydziłam. I czuję ten wstyd po dziś dzień, choć nie mam pojęcia, skąd on się bierze. Mama nie piła przecież z mojej winy.”
A samotność oraz dzieciństwo spędzone w towarzystwie osoby uzależnionej od alkoholu łączy ją z Pirjo. Dzięki tej kreacji możemy przyjrzeć się, co dzieje się z dziećmi żyjącymi w rodzinach alkoholowych po latach. Jak wiele ran do teraz nie potrafi się zagoić, jak niewytłumaczalny i irracjonalny wstyd ciągle kreuje trudną do zniesienia samotność, a równocześnie sprawia, że krąg zapoczątkowany przez rodziców się zamyka, bo alkohol staje się jednym sposobem na rozwiązywanie problemów. Pirjo, mimo swojej samotności, od kilku lat wychowuje córkę siostry, teraz wkraczającą w ten niebezpieczny, nastoletni wiek…
“I znowu ogarnia mnie poczucie, że łączy nas jakaś niewidzialna nić. Rodzaj porozumienia niedającego się opisać słowami. Tajemnicza więź.
Ta sama tęsknota, stwierdzam. Ta sama samotność. W jego i moich żyłach płynie ta sama czarna rzeka.”
A to z kolei łączy ją z Manfredem, który podobnie jak ona, jako ojciec piątki dzieci, dostrzega tę niesprawiedliwość i beznadzieję świata - bo jak człowiek dorosły może zapewnić dziecku bezpieczeństwo na tym okropnym, pełnym ciemności świecie, w którym nastolatki przepadają jak kamień w wodę, inne sięgają po narkotyki, a jeszcze inne kończą zagrzebane w lesie? Manfred w tym momencie boryka się też z własnym bólem - niedawno zabił po raz pierwszy, a choć wydaje mu się, że wszystko z nim w porządku, to jednak wcale tak nie jest…
„Dlaczego to prawie zawsze są mężczyźni? - pytam siebie w myślach. Co jest z nami nie tak? Wiem, że źle zadałem to pytanie. Większość mężczyzn to nie są potwory. Ale prawie wszystkie potwory - asocjalni, skłonni do przemocy dewianci - to mężczyźni. Nie da się temu zaprzeczyć.”
Każda z tych trzech kreacji postaci jest niesamowicie dopracowana pod kątem psychologicznym, każda oddana jest tak, że w pewnym momencie lektury z żalu i współczucia ściska się gardło. Dzięki narracji pierwszoosobowej czytelnik bez problemu wchodzi w ich głowy, może spróbować zrozumieć jak to jest, postawić się w ich miejscu…
“To zadziwiające, jak szybko dzieci potrafią dorosnąć, gdy nie mają innego wyjścia.”
Są jednak takie miejsca, w których postawić się nie da. I tak dochodzimy do intrygi kryminalnej, bo mimo przeniesienia uwagi na problemy i psychikę postaci, tym, co spina książkę w całość, jest intryga kryminalna - dotycząca zaginięcia i morderstwa. Prowadzona jest w tempie umiarkowanym, policja działa zgodnie z protokołem - sekcja, przepytywanie świadków. W tym czasie uwagę mocniej pochłania wyprawa Myry, która odtwarza kroki swojej siostry po drodze spotykając bardzo różne towarzystwo. To jej przygody budzą napięcie, to o jej bezpieczeństwo drżymy. Dopiero pod koniec, gdy wątek policyjny i Myry łączą się w jedno, intryga się zagęszcza i solidnie zaskakuje, jednocześnie zadając odwieczne pytanie thrillerów psychologicznych - czy naprawdę da się poznać drugiego człowieka?
“(...) kiedy ma się dzieci, ma się zarazem obowiązek dbania o nie. Być może popadanie w nałóg jest poza kontrolą, ale ma się obowiązek poszukać pomocy, gdy do tego dojdzie.”
Nie mogę nie wspomnieć również o samym klimacie powieści. Jest listopad w Szwecji, zaraz zacznie padać śnieg. Mróz i trudne warunki pogodowe pogłębiają nastrój desperacji, beznadziei, poczucia tej tytułowej ciemności, jaka rozprzestrzenia się wśród nas. Ciemności odczytywanej na kilka różnych sposobów - zła, beznadziei, pokus, którym trudno się przeciwstawić. Miejsce akcji nadaje powieści małomiasteczkowego klimatu, w którym języki sąsiadów są długie, gdy można o kimś rozsiewać plotki, ale nigdy nikt nie widzi, gdy w sąsiednich domach dzieje się coś złego… To mroczny, smutny świat, w którym tak trudno dostrzec promyk nadziei.
 
“Ciemność” Camilli Grebe to klimatyczna powieść kryminalna, która dzięki pierwszoosobowej narracji stawia przede wszystkim na obarczone tytułową ciemnością kreacje postaci. Ciemność przybiera różne zabarwienie - młodzieńcze rozczarowanie życiem, samotność wieku średniego, strach o własne dzieci, którym nie jesteśmy w stanie zapewnić bezpieczeństwa. Choć bywają momenty, w których na potrzeby wprowadzenia czytelnika w przestępcze zagadnienia realizm sytuacyjny lekko kuleje, choć bywają sceny dziwnych wyobrażeń ocierających się o paranormalne historie, to jednak nie one o odbiorze lektury przesądzają - najważniejsze są tematy do refleksji, jakie wynikają z sytuacji, w których przez intrygę kryminalną znalazły się główne postacie. Problem rodziny alkoholowej, problem zawieszenia, w którym osoba najbliższa jest czymś na kształt kota Schroedingera - równocześnie żywa i martwa, problem samotności w świecie, w którym oczekiwania względem drugiej osoby wyniesione z internetu wydają się tak różne od tego, co faktycznie mogą dać. Autorka nie boi się stanąć na drodze innej niż wszyscy - w świecie, w którym każdy z nas szuka przyczyny zachowania, grzebie w dzieciństwie, ona mówi, że ciemność po prostu jest, po prostu istnieje i nie da się powiedzieć skąd tak naprawdę się bierze. Dla niektórych okropieństw tego świata po prostu nie ma wytłumaczenia. Czy to chodzi o sprawców zbrodni, czy o rodziców zaniedbujących własne dzieci.
“Nie znajdziesz odpowiedzi, bo jej nie ma. Chcesz znaleźć sens w jego zbrodniach, coś, co chociaż w jakimś stopniu wyjaśniłoby jego zachowanie. I pozwoliłoby ci, choć odrobinę, zrozumieć go jako człowieka. (...) Za jego działanie nie stoi nic sensownego, tam jest tylko ciemność.”
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Sonia Draga.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz