lipca 16, 2026

"Ostatnie cięcie" Andrea Camilleri

Autor: Andrea Camilleri
Tytuł: Ostatnie cięcie
Cykl: komisarz Montalbano, tom 24
Tłumaczenie: Lucyna Rodziewicz-Doktór
Data premiery: 01.07.2026
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 240
Gatunek: powieść kryminalna
 
Andrea Camilleri uznawany jest za jednego z najwybitniejszych pisarzy włoskich XX i XXI wieku. Na rynku powieściowym debiutował dobrze po pięćdziesiątce, serię, która przyniosła mu światową sławę, jak i miano fenomenu czytelniczego rozpoczął jeszcze później, już zbliżając się do siedemdziesiątki i tworzył ją do samego końca swojego życia, a ostatnie jej tomy zostały wydane pośmiertnie. To seria z komisarzem Montalbano, duma Sycylii, którą pokochały całe Włochy, czemu dali wyraz nie tylko w milionowych nakładach sprzedanych egzemplarzy, ale też i uwielbianych przez nich ekranizacjach. Podobno do teraz w sycylijskich hotelach i pensjonatach na półce można znaleźć co najmniej kilka tomów tej serii.
Do Polski komisarz Montalbano trafił kilka lat po premierze włoskiej. “Kształt wody”, czyli tom pierwszy w naszym kraju pojawił się w 2001 roku i od tego czasu znajduje się pod opieką wydawniczą Oficyny Literackiej Noir sur Blanc. Teraz, ponad dwadzieścia lat później, pierwsze tomy serii doczekały się systematycznie ukazujących się wznowień, a cała seria jeszcze nie dotarła do końca - u nas właśnie pojawił się tom dwudziesty czwarty z dwudziestu ośmiu, jakie Camilleri zdążył napisać. Przy takiej ilości oczywiste jest, że każdy tom można czytać od pozostałych niezależnie.
 
Mała sycylijska miejscowość Vigata od pewnego czasu boryka się z poważnym problemem. Co noc do portu przybijają statki wypełnione muzułmańskimi uchodźcami. Obsługa portu plus kilkuosobowa załoga lokalnego komisariatu nie radzą sobie z taką ilością osób, których trzeba przypilnować, skierować we właściwe miejsce, uspokoić. Czasem też wsadzić do więzienia - podczas ich przepraw nieraz dochodzi do dramatycznych przestępstw. Tak wygląda każda noc, a przecież w ciągu dnia policjanci potrzebni są w komisariacie. Tak przecież nie da się funkcjonować, prawda? W tym wszystkim partnerka Montalbana wysyła go jeszcze do krawcowej! Bo przecież ludzkie tragedie ludzkimi tragediami, ale życie sycylijczyków i Włochów kręci się dalej - wkrótce mają się wybrać na odnowienie przysięgi małżeńskiej bliskich znajomych, więc Montalbano musi się dobrze prezentować! Problem w tym, że zanim jego garnitur będzie gotowy, w pracowni krawieckiej dochodzi do zbrodni.
 
Książka rozpisana jest na osiemnaście rozdziałów, które nie są pisane jednym ciągiem - każdy z nich dzielony jest na krótsze, wygodne fragmenty, pojedyncze scenki. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy Montalbana, którego poznajemy nie tylko czyny, ale też i myśli. Styl powieści jest dla serii charakterystyczny - lekki i zadziorny, w którym przekleństwa przewijają się tuż obok cytowanej poezji. A mimo to określiłabym go jako wyważony i uniwersalny, przyjemny w odbiorze niezależnie od wieku czytelnika.
Ogromnym atutem całej serii jest umiejętność Camilleriego do budowania nieszablonowych, ciekawych, a zarazem ludzkich postaci, które rozmawiają ze sobą lekko, naturalnie, a zarazem z dobrym, momentami wyraźnie sarkastycznym poczuciem humoru. Każda postać wypowiada się w nieco inny sposób, każda ma własne tempo i cechy, którymi zwraca uwagę. Może to naleciałości autora z czasów, gdy wystawiał sztuki na scenie teatralnej? Powieściowe dialogi to praktycznie gotowe scenki do zagrania przed szerszą publicznością.
„(…) gdy już urzeczywistniliśmy wspaniały sen o zjednoczonej Europie, zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby zniszczyć ją od podstaw. Spieprzyliśmy historię, politykę, a nawet gospodarkę. Jedyne, czego się nie tknęliśmy, to idea pokoju. Bo wyżynaliśmy się nawzajem przez stulecia i mieliśmy już tego dość. Zdążyliśmy jednak zapomnieć, jak to było, dlatego wykręcając się uchodźcami, wróciliśmy do granic,starych i tych nowych z drutu kolczastego. Mówią, że wśród uchodźców kryją się terroryści, zamiast powiedzieć, że ci nieszczęśnicy właśnie przed terrorystami uciekają.”
W centrum powieści stoją postacie, a zatem i ten, który jest bohaterem głównym całej serii - komisarz Montalbano. To postać z charakterem, sycylijskim temperamentem, który mimo to wie, kiedy przytaknąć, ale i tak robić swoje. I choć takie zagrania dotyczą przede wszystkim życia zawodowego, to i w prywatnym też mu towarzyszymy. W jego wieloletnim związku z Livią, w jego przymiarkach u krawcowej czy posiadówkach w restauracji - bo trzeba zaznaczyć, że jedzenie w tej powieści, w ogóle w całej serii odgrywa bardzo ważną rolę. A choć w tym tomie nie ma szczegółowych opisów, to same nazwy dań sprawiają, że chciałoby się wyszukać wszystkie przepisy i samemu je przetestować. Montalbano jest więc postacią pełną, która w całej swojej karierze policyjnej zachowała czułość, wrażliwość i pogodę ducha, co sprawia, że mimo jego pomniejszych uszczypliwości i paru dziwactw, nie da się go zwyczajnie nie polubić.
Z policją jest jak z medycyną: funkcjonariusze utracili intuicję i biernie przyjmują naukowe wyniki, tak jak lekarze utracili zmysł diagnostyczny i zawierzyli jedynie analizom. A wszystko w kraju, gdzie każdy uważa się za policjanta, lekarza sądowego, sędziego i prokuratora, stając po jednej albo po drugiej stronie z zapalczywością równą kibicom, którzy udają się na mecz piłki nożnej.”
Samo miejsce akcji ma duże znaczenie. Niewielkie miasteczko, bliskość morza, którego szum słychać na kartach powieści, mewy i turyści zapewniają dość wakacyjny klimat, a jednak w tym wszystkim nie brakuje dobrze oddanego tła społecznego, klimatu społeczności sycylijskiej, która we współczesnej dobie wcale już nie składa się z samych Włochów. Ta wielokulturowość jest dobrze odczuwalna, a zarazem wśród mieszkańców nienachalna - dopiero poznając postacie bliżej możemy zorientować się jakiej są narodowości.
„(…) zaczął się zastanawiać, jak wielki altruizm i uczynność marnują się w tragedii, która powtarza się noc w noc.
Flecista zrezygnował z wygodnego życia, z dala od zagrożeń, wyrzekł się oklasków, wyrzekł się swej sztuki, żeby biec na ratunek rodzinie, choć i jemu groziło niebezpieczeństwo — mógł skończyć w więzieniu jak brat.
Wraz z ofiarami na dno szła najlepsza cząstka człowieka.”
Bo tak naprawdę nie jest to po prostu powieść kryminalna. Obok zagadki i funkcji dostarczania czytelnikowi rozrywki, mocno angażuje się we współczesne problemy świata, w tym przypadku tematem, który zaprząta uwagę, jest problem uchodźczy, który przecież Polakom nie jest wcale obcy. Montalbano wraz z całym pozostałymi funkcjonariuszami policji co noc odbiera z portu nielegalnych imigrantów, boryka się z lokalną polityką i zwyczajnym brakiem sił na to wszystko. To baza do tego, by pogadać o problemie, by pochylić się nad ludzką krzywdą, ludźmi, którzy w jednej chwili tracą wszystko, muszą ruszać w nieznane, by przeżyć, a mimo to tam, gdzie trafiają, traktowani są jak przestępcy. Tym wątkom dużo uwagi poświęcamy z początku powieści, powoli kierując się w stronę kryminału, a jednak to one poruszają najmocniej.
„— Do więzienia? Nasze ojczyźniane pudła pękają w szwach od tych nieszczęśników.
— Komisarzu, ale tu chodzi o usiłowanie zabójstwa!
— Jasne, Fazio, ale podyktowane przez niedostatek i rozpacz. Czy kiedykolwiek zadałeś sobie pytanie, gdzie się znajdują organizatorzy tego procederu? A w Unii Europejskiej nic tylko debatują nad rozwiązaniem kwestii nielegalnej migracji podczas bankietów, przy suto zastawionym stole, na którym królują nasze ryby.”
Mimo że początek powieści wydaje się dość obyczajowy, to jednak autor od początku buduje fabułę pod kryminał. Gdy już do zbrodni dochodzi, śledztwo prowadzone jest w spokojnym, nawiązującym do klasyki tempie, w którym jest czas na człowieka i jego emocje. Dla Montalbana ta zbrodnia wydaje się szczególnie poruszająca, co jego samego dziwi, a jednak poprzez to, jak i wyczerpanie spowodowane brakiem snu śledztwo nie idzie mu tak sprawnie, jak by sobie życzył, jest ewidentnie zdekoncentrowany. By rozwiązać zagadkę musimy poznać ofiarę, kim była, jakie życie prowadziła, jak była odbierana przez innych i jakie tajemnice skrywała. Pomóc w tym może tylko rozmowa z jej otoczeniem, obserwacja i dedukcja – do tego wszystkiego potrzebny jest spokój, możliwość koncentracji, a jak to zrobić, gdy co chwilę w porcie pojawia się nowy problem?
Na rozwiązanie zagadki czytelnik nie będzie raczej w stanie sam wpaść, choć bardzo subtelne tropy do niego wiodące są po historii rozrzucone. Trochę mnie to rozczarowało, w tego typu kryminałach lubię mieć możliwość złożenia wszystkim kawałków układanki samodzielnie - czasami równoważy to zaskakujące i dobrze rozpisane zakończenie, ta sprawa jednak wydała mi się rozwiązana trochę za szybko i bez dużego efektu wow. Nie da się jej jednak odmówić, że jako dramat jednostki od strony psychologicznej przedstawiona jest doskonale.
Dzięki wypracowanej dyscyplinie policyjnej robił to, co było do zrobienia, ale jego ludzka dusza nie potrafiła w sobie pomieścić ogromu tragedii.”
Ciężko mówić o przesłaniu powieści bez zdradzania na czym opiera się cała zagadka kryminalna. Może zatem ogólnie? Autor pochyla się nad postaciami, które pozornie otwarte, niewiele tak naprawdę o sobie zdradzają, co zmusza do dość klasycznych pytań: jak dobrze znasz bliską ci osobę? Czy podczas spotkań interesujesz się tym, kim jest naprawdę, a może wolisz przymykać oko, bo łatwiej jest nie dociekać, nie wyciągać niewygodnych tematów na wierzch? Prywatne dramaty są tym mocniej wyraziste, bo przecież rozgrywają się w świecie w pewien sposób pochłoniętym wojną, a zatem na tle dramatów całych narodowości. Jak w takiej rzeczywistości budować związki oparte na miłości i zaufaniu? Jak długi termin ważności w takich warunkach może mieć miłość?
(...) to najwspanialsza lekcja, jaką otrzymałem od Eleny: jak być zawsze gotowym na życie i jak przyjmować to, co ono ofiarowuje.”
Mimo niewielkich rozmiarów, “Ostatnie cięcie” jest powieścią bardzo pojemną: to nie tylko kryminał, ale też i komentarz społeczny, jak i humorystyczna powieść obyczajowa, a wszystkie jej elementy są odpowiednio wyważone. Gorący temperament sycylijczyków czuć w każdym dialogu, nie brak też i momentów zadumy, a nawet złości na to, jak wygląda ówczesny świat. Mimo tego po skończonej lekturze pozostaje wrażenie powrotu z wakacji - w końcu w sycylijskim słońcu, a dużą ilością dobrego jedzenia pod ręką nie da się nie odpocząć!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach maratonu czytelniczego #montalbanonatalerzu (IG -klik!, FB - klik!) organizowanego we współpracy z Oficyną Literacką Noir sur Blanc.



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz