września 02, 2019

"Kolory zła. Czerwień" Małgorzata Oliwia Sobczak - recenzja przedpremierowa


Tytuł: Kolory zła. Czerwień
Cykl: Kolory zła, tom 1
Data premiery: 04.09.2019
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 384

„Kolory zła. Czerwień” to zarówno debiut kryminalny Małgorzaty Oliwii Sobczak oraz jej trzecia powieść, która ukazała się na rynku wydawniczym. Autorka debiutowała w 2015 roku krótką baśnią pt. „Mali, Boli i królowa Mrozu -  mówi o niej, że jest to jej najbardziej osobista powieść. Dwa lata później Sobczak pokusiła się o powieść obyczajową z elementami magii, a teraz mamy kryminał. Autorka twierdzi, że ten gatunek, mimo że nie doceniała go przez długie lata, to jest w końcu to co jej pasuje, długo pracowała nad warsztatem pisarskim odpowiednim dla kryminału. W dwóch poprzednich książkach główną rolę pełniły kobiety, co widać i w tej powieści.
Autorka prywatnie mieszka w Sopocie, ale Trójmiasto uważa za jedność. Ma męża, córkę, na co dzień zajmuje się badaniami naukowymi i pracami rozwojowymi w dziedzinie nauk społecznych i humanistycznych. Skończyła kulturoznawstwo i dziennikarstwo, co jest dosyć znaczące dla „Czerwieni”, bo w pełnym momencie zderzają się tam dwa światy – dziennikarstwa i wymiaru sprawiedliwości.
„Kolory zła. Czerwień” to pierwsza część cyklu, podejrzewam, że drugi tom jest już na wykończeniu, bo autorka już mówi o trzecim i zapowiada w nim ‘mocną jatkę’, elementy makabry. Czy faktycznie jest na co czekać?

Akcja powieści rozpoczyna się od znalezienia ciała młodej dziewczyny na sopockiej plaży. Do nadzorowania sprawy wyznaczony zostaje prokurator Leopold Bilski. Szybko okazuje się, że dziewczyna nie popełniła samobójstwa, a zbrodnia nie jest przypadkowa – to zaplanowane morderstwo, ktoś wyciął kobiecie usta. Lekarz medycyny Tadeusz Dubiela, do którego trafiają zwłoki dziewczyny, szybko wiąże tę sprawę z bardzo podobną, która miała miejsce w Sopocie 17 lat temu... Czy sprawy faktycznie się łączą? Czy w Trójmieście grasuje seryjny morderca? A może to wszystko to tylko dziwny zbieg wydarzeń?

Od strony kompozycji książka przedstawia się bardzo ciekawie. Wydarzenia płyną dwutorowo – w latach 90tych (to historia o pierwszej zamordowanej) oraz w 2013 roku (współcześnie). Każda z tych części podzielona jest na rozdziały, które są krótkie, przez co akcja wydaje się płynąć dosyć szybko. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator podąża śladem kilku bohaterów, a same sceny są przedstawione bardzo interesująco – przy każdym nowym rozdziale miałam wrażenie, że bohaterowie, jak aktorzy, czekali w miejscu, by móc zacząć swoją kwestię – zależność między scenami nie była ciągła, co powodowało dosyć ciekawy efekt.

Głównym bohaterem, wokół którego kręci się akcja współcześnie, jest prokurator Bilski. Mężczyzna przed 40tką, dosyć przystojny, ambitny. Wie czego chce, przynajmniej zawodowo. W życiu prywatnym samotny, choć nie stroni od przelotnych romansów. Do sprawy morderstwa dziewczyny z Sopotu podchodzi nie tylko ambicjonalnie ale i dosyć osobiście – sprawa jest dla niego dziwnie ważna. Dlaczego?

Jedną z głównych postaci jest też Helena Bogucka. Z zawodu sędzia rodzinny, miłośniczka czerwonej szminki. Aktualnie, jak Leopold, samotna, chociaż w jej życiu kryje się całkiem inna historia. To kobieta po przejściach, która w chwili gdy miała porzucić wszystko i w końcu zacząć żyć, wielka tragedia przygniotła ją do ziemi. Teraz Helena szuka ukojenia w dobrych winach i spokojnej samotności. Do czasu! Ta postać dla mnie jest najbardziej interesująca, przechodzi ekstremalną metamorfozę, zmienia się i dojrzewa na oczach czytelnika.
„Nie było jeszcze dziewiątej, a ona zdążyła się już zmęczyć tym cholernym poniedziałkiem. Więcej, czuła się zmęczona nadchodzącym tygodniem.”
Z postaci, które odgrywają swoją rolę w 2013 roku koniecznie muszę wymienić jeszcze lekarza medycyny sądowej Tadeusza Dubielę. On również kryje w sobie ciekawą historię z przeszłości. Jego zawód jest dla niego życiem, powołaniem, od zawsze widział, że odkrywanie tajemnic związanych ze śmiercią, z ostatnich chwil życia, oddanie ostatecznego hołdu zmarłemu jest jego powołaniem. Gdy mówi o swojej pracy to mówi z ogromną pasją, przez co na pewno wzbudza w czytelniku szacunek. Jest mądry i spokojny.

Wydarzenia z przeszłości, które poznajemy, to historia pierwszej zamordowanej – Moniki. Czytelnik poznaje jej życie, jej pragnienia, chęć zmiany i znaczenia. Monika to dziewczyna, która z brzydkiego kaczątka stała się pięknym łabędziem. Nie tak. Z małpki – pumą. Dziewczyna chce przeżyć, chce emocji, chce coś znaczyć. Ucieka przed niezrozumieniem w domu, w dosyć szemrane, mafijne środowisko. To bardzo ciekawa i obszernie przedstawiona postać, choć nie mogę powiedzieć, żebym zapałała do niej wielką sympatią, mimo że przyjmuję do wiadomości jej motywy, są przedstawione logicznie i racjonalnie.
„Czułeś kiedyś jakiś brak w sobie? Mówię o takim uczuciu... Nie zwykłym dole czy smutku. Ale uczuciu, że niby wszystko jest normalnie, ale w brzuchu masz pustkę. Jakbyś był głodny albo wypełniało cię powietrze...jakbyś zgubił połączenie pomiędzy umysłem a ciałem.”
Akcja powieści jest poprowadzona tak jak lubię – kilku bohaterów, wycieczki do przeszłości, uzasadniające aktualne wydarzenia. Narracja skupia się na detalach otoczenia i odczuciach bohaterów, nie jest całkiem surowa, nieraz w tekście spotkamy ciekawe porównania. Ważną rolę odgrywa tu też kolor, co już sugeruje nam tytuł powieści.

Co do samej intrygi to jest ona dobrze i rzetelnie zbudowana. Nie będę ukrywać, że nie domyśliłam się kto za tym wszystkim stoi, ale wydaje mi się, że autorka właśnie miała taki zamiar, bo zostawia czytelnikowi dosyć dużo tropów. Akcja płynie szybko, książka mocno wciąga. Podobało mi się też to, że nadaktywny udział prokuratora w cały dochodzeniu był dobrze uzasadniony.

Co mi się nie podobało? Oczywiście wątek romansowy. Bilski, racjonalny człowiek, przez chwilę zachowuje się szczeniacko, wydać tutaj naleciałości z powieści obyczajowo-romansowych. Ogólnie duża część powieści skupia się na seksualności – ja osobiście stronię od lektur o takim zabarwieniu, więc i tutaj nie byłam zadowolona.
Druga moja uwaga co do książki, to dosyć schematyczne zakończenie – dla mnie, wyjadacza kryminalnego, potrzeba jednak czegoś więcej, liczę na zaskoczenie, a tutaj tego zabrakło.

Podsumowując, „Czerwień” to dobry początek kryminalny autorki. Nie będę się czepiać minusów, książkę czytało mi się dobrze, wciąga, czyta się szybko i ma ciekawych, dobrze uzasadnionych psychologicznie bohaterów. Co prawda dalej nie wiem jak odnieść się do Leopolda, chyba trochę mnie denerwował, ale za to postać Heleny mnie zachwyciła. Mam szczerą nadzieję, że autorka popracuje jeszcze trochę nad swoim warsztatem (który tutaj był chwilami niezdecydowany – raz było bardzo naukowo, raz dosyć poetycko) i pomysłami na dobre i zaskakujące, nieszablonowe zakończenie, bo potencjał widzę naprawdę duży! Po drugą część na pewno sięgnę!

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Wydawnictwu W.A.B.!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz