maja 07, 2020

"Stulecie kryminału" antologia


Autor: antologia - Chmielarz, Małecki, Ćwirlej, Bińkowska, Wożniak i inni
Tytuł: Stulecie Kryminału
Data premiery: 15.04.2020
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 400
Gatunek: opowiadania kryminalne

Krótkie formy literackie cieszą się dużo mniejszą popularnością od wielostronicowych powieści. Jednak czy pisze się je łatwiej? Nie mnie to oceniać, ale zdaję sobie sprawę, jak wiele wysiłku trzeba poświęcić, by opowiadanie było dobre. Przeważnie pisarze swoją karierę rozpoczynają właśnie od takiej formy, najpierw są krótkie opowiadania, na których szkolą swój warsztat, dopiero później przychodzi czas na powieść. Niemniej jednak znani pisarze od czasu do czasu wracają do opowiadań, najczęściej w wyniku zaproszeń do specjalnych projektów. Na polskim rynku co roku ukazuje się kilka antologii polskich autorów, część z nich przeznaczana jest na cele dobroczynne. Tak jest i tym razem – zysk ze sprzedaży antologii „Stulecie Kryminału” zostanie przekazany na Fundację Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach.

Zbiór „Stulecie kryminału” powstał jako wynik konkursu organizowanego przez Biuro Programu „Niepodległa” oraz Komendę Główną Policji z okazji setnej rocznicy powołania Polskiej Policji. Konkurs został podzielony na 3 części: kryminał sto lat temu, kryminał współczesny oraz kryminał za sto lat. Zgłoszeń do konkursu napłynęło ponad 400 – obowiązek wybrania najlepszych spadł na jury w skład którego wchodzili Ryszard Ćwirlej, Robert Małecki, Wojciech Chmielarz i Anna Bińkowska. W każdej kategorii zostały przyznane 3 pierwsze miejsca oraz wyróżnienia – po dwa w kryminale przeszłości i współczesnym, jedno w kryminale przyszłości. Te nagrodzone opowiadania, razem z opowiadaniami jury, weszły w skład tej antologii.

Główny trzon książki, tak jak sam konkurs, podzielony został na: kryminał sto lat temu, kryminał dzisiaj i kryminał za sto lat. Poprzedza go przedmowa dyrektora Biura Programu „Niepodległa” oraz 4 opowiadania jury. Ryszard Ćwirlej i Anna Bińkowska pokusili się o kryminał retro, Robert Małecki kryminał współczesny, a Wojciech Chmielarz o kryminał przyszłości. Oczywiście jak to w takich zbiorach bywa, styl opowieści, narracji w każdym opowiadaniu jest inny, jedne historie są napisane lepiej, inne gorzej, jednak ogólny poziom całej antologii jest faktycznie na wysokim poziomie.
„Być może, myślę sobie, wszystko jest odtworzeniem czegoś innego. Cieniem na ścianie. Każda kłótnia, każde złamane serce. W jakimś sensie tylko zbrodnia jest wieczna.”
Przed rozpoczęciem lektury najbardziej ciekawa byłam członu ostatniego – kryminału przyszłości. Dlaczego? Bo kryminał retro zaczęłam czytać niedawno – to specyficzny podgatunek kryminału, którego akcja toczy się wolniej, często uwikłana jest w polityczne tematy, które nie zawsze opowiedziane są tak, by mnie zaciekawić. Opowiadanie w tym podgatunku wydaje się jeszcze trudniejsze, bo oddać powojenny klimat i przedstawić ciekawą i zrozumiałą dla wszystkich jednocześnie historię na kilkunastu stronach do łatwych zadań na pewno nie należy.
Kryminał współczesny z kolei znam wręcz od podszewki, więc założyłam, że zaskoczyć mnie w tym temacie i to w krótkiej formie może być ciężko. Przecież wiem, czego tu się mam spodziewać.
Kryminał przyszłości jednak wydaje się ogromnie fascynujący – mocno ciekawiły mnie wizje przyszłej pracy policji, jak w ogóle świat, życie zostanie w nich przedstawione.

Czy moje założenia pokryły się z tym, co dostałam?

Nie do końca. W swoich założeniach zapomniałam uwzględnić, że akcja kryminału przyszłości osadzona będzie aż sto lat później – dla postępu techniki to naprawdę spory okres czasu. Przez to część opowiadań jak dla mnie bardziej zahaczała o fantasy niż o faktyczny kryminał. Tak było w dwóch pierwszych opowiadaniach Łukasza Szustera pt. „Kwantowy Smok” oraz Rafała Pawlaka pt. „To o Was”. Z kolei w ostatnim opowiadaniu Rafała Lewandowskiego pt. „Śmietnik” świat przedstawiony wydawał mi się za bardzo podobny do tego, który mamy teraz. Postęp techniki był niewielki – kilka gadżetów techników i kilka baz danych. Wrażenie zrobiło na mnie za to opowiadanie Macieja Koncmana pt. „Punkt odcięcia” – to zarówno ciekawa wizja przyszłości, w której śledztwa rozwiązywane są głownie za pomocą dronów i daleko posuniętej techniki, ale i z której płyną naprawdę przerażające wnioski – bardzo prawdopodobne, ale straszne.
Jak wspomniałam w tej tematyce opowiadanie napisał także Wojciech Chmielarz i tym samym pobił wszystkich laureatów konkursu. On skupił się z kolei na zmianach klimatycznych i do czego mogą one doprowadzić. Oczywiście postęp techniki też został tu uwzględniony, przez co taka wizja przyszłości również wydaje się mocno prawdopodobna.

Kryminał retro faktycznie najmniej trafił w moje gusta. Tu znowu najbardziej podobało mi się opowiadania członka jury – Ryszarda Ćwirleja, który wykorzystał prawdziwy brulion zapisków posterunkowego Ludwika Bielawskiego, który kiedyś trafił w jego ręce. Na jego podstawie ułożył całkiem zgrabną historię o porwaniu świni i daktyloskopii. Co do opowiadań konkursowych to najciekawsze było dla mnie opowiadanie Margoty Kott pt. „O mały włos” – poprzez postać kobiecą fascynującą się daktyloskopią, której ojciec jest policjantem, przedstawiła zgrabną i zajmującą historię. Oczywiście nie kwestionuję prawdopodobieństwa pozostałych opowiadań, jednak dwa z nich były dla mnie za polityczne, drugie nie do końca zrozumiałe, a jeszcze jedno jakoś tak narracyjnie denerwujące.  Tutaj założenia okazały się poprawne – nie dosyć, że opowiadanie w podgatunku kryminału retro musi być naprawdę trudne do napisania, to jeszcze ja nie jestem łatwym odbiorcą – tylko dobre wyważenie tematów i odpowiedni klimat wzbudzają moje zainteresowanie.
„Tego dnia stała się kobietą. Jedyna kobietą w domu. Spoczął na mnie obowiązek nieodchodzenia, nieopuszczania, nieporzucania. Musiałam być silniejsza od ojca i brata. Dla nich i dla siebie.”
Dużym zaskoczeniem jednak był dla mnie kryminał współczesny. Myślałam, że nic mnie tu nie zaskoczy – jakże się myliłam – każde z tych opowiadań okazało się niesamowicie dobre! Sebastian Imielski i jego „Przebudzenie” miało bardzo intrygującą narrację i opowiadało o wznowieniu starego śledztwa zaginięcia – czytałam je z wypiekami na twarzy. Katarzyna Skręt w „Tyś Jedność, jam Pełnia” przedstawiła ciekawą historię policjantki, która trochę skojarzyła mi się z moim ulubionym serialem „Killing Eve” – zdecydowanie chciałabym przeczytać jej powieść! Kolejne dwa opowiadania „Teczka” Magdaleny Lewandowskiej – Rosa i „Zasłona” Stefana Weisbrodta również wzbudziły mój ogromny entuzjazm – w pierwszym zaskakujący bieg wydarzeń, w drugim dodatkowo bardzo interesująca narracja naprawdę robią wrażenie. Ostatnie wyróżnione opowiadanie „Stópki Chrystusa” Joanny Kosińskiej było dobre, choć rozumiem, dlaczego zostało opublikowane jako piąte w tej kategorii.

Podsumowując, „Stulecie Kryminału” nie dosyć, że wydane jest w szczytnym celu, to jeszcze jego poziom jest naprawdę wysoki (mimo tego, że trochę w tej recenzji pomarudziłam 😉). Jest tu sporo nazwisk debiutanckich, których chciałabym kiedyś zobaczyć na okładce powieści. To było naprawdę dobre oderwanie od dłuższych form, całość czytałam z zainteresowaniem i dużym entuzjazmem. Myślę, że fani kryminału, a i fantastyki nie będą zawiedzeni, a wręcz odwrotnie – zaskoczeni bardzo wysokim poziomem.

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona Kryminału!


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza