kwietnia 07, 2022

"Czerwone Jezioro" Julia Łapińska

Tytuł: Czerwone Jezioro
Data premiery: 23.02.2022
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 592
Gatunek: kryminał / sensacja

„Czerwone Jezioro” to debiut powieściowy Julii Łapińskiej. I to nie byle jaki! Bo to właśnie nim autorka wygrała konkurs na najlepszą powieść sensacyjną, który w roku 2020 organizowało Wydawnictwo Agora. Zgłoszenia mogli przysyłać nie tylko debiutanci, ale już i znani autorzy, a jednak to właśnie Julia Łapińska napisała coś, co wyryło się w pamięci każdego członka jury. I nic dziwnego, bo pomysł i tematyka powieści jest naprawdę oryginalna, w polskich tytułach raczej nie sięga się po takie wątki… Pechowo jednak premiera tej powieści przypadła dzień przed wybuchem wojny w Ukrainie, w której najeźdźcą są Rosjanie. Oni też odgrywają znaczącą rolę w powieści, co nie ukrywam, że prawdopodobnie wpłynęło nie tylko na to, że po książkę sięgnęłam później niż zamierzałam, ale i możliwe, że na moją końcową ocenę całości. Wiem, że dużo czytelników jest zachwyconych tym debiutem, dla mnie jednak nie był to odpowiedni czas na taką lekturę. Co nie zmienia faktu, że debiut jest naprawdę udany!
 
Historia powieści toczy się w Bornem Sulinowie, małej wiosce pod Szczecinkiem, w północno-wschodniej Polsce. W czasach PRLu miejsce to należało do Rosji i właśnie w nim znajdował się garnizon wojsk rosyjskich. Tam wychowali się Kuba Krall i Borys Morozow – ten pierwszy jest teraz fotografem wojennym, który od roku boryka się ze stresem pourazowym, ten drugi rosyjskim oligarchą. Ich drogi przecinają się ponownie na ślubie Borysa, który zatrudnia Kubę jako fotografa. Tej samej nocy na terenie hotelu, który należy do Borysa i w którym odbywało się wesele, zostaje zamordowany jego ochroniarz Anton Gorbaczow. Został uduszony, ale najpierw ktoś odciął mu 10 palców dłoni oraz wyciął kawałek skóry z przedramienia… Czy jest to zemsta Morozowa, za to, że w nocy Anton uprawiał seks z panną młodą? Ale przecież nikt prócz Kuby nie był tego świadkiem, a ten nikomu o tym nie powiedział. Poza tym Borys i Anton to starzy, dobrzy przyjaciele… Czy więc ktoś inny stoi za jego śmiercią? Komu mężczyzna zaszedł za skórę? I co mają oznaczać te rany? Podkomisarz Inga Rojczyk zamierza się tego dowiedzieć.
„(…) zaufanie to rzecz najcenniejsza w relacjach między ludźmi.”
Książka składa się z 104 krótkich rozdziałów, które poprzetykane są fragmentami pamiętnika Katarzyny Krukowskiej z końcowych lat 80tych XX wieku. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu teraźniejszego, jest wszystkowiedząca. Obserwuje głównych bohaterów powieści, przede wszystkim Ingę i Kubę. Styl powieści jest surowy, konkretny, to taki ‘męski kryminał’. Uwaga skupiona jest głównie na akcji, choć oczywiście nie brakuje też krótkich przemyśleń bohaterów czy opisów miejsc. Całość czyta się szybko i sprawnie.
 
A skoro już o miejscach wspomniałam, to na nich się przez chwilę skupmy. Miasteczko, w którym rozgrywa się akcja raczej nie należy do tych pisarsko popularnych – rzadko kiedy możemy poczytać o tych terenach, ziemiach odzyskanych, w polskich kryminałach, choć po lekturze tego tytułu naprawdę nie wiem dlaczego – to przecież tak ciekawe miejsca! Z tak skomplikowaną, a co za tym idzie – dobrą dla kryminałów historią! W „Czerwonym Jeziorze” dodatkowym plusem jest to, że autorka całe tło, na którym rozgrywa się akcja powieści oparła prawdziwych realiach i tych aktualnych i tych z czasów, gdy w Bornem rządzili Rosjanie. 


Możemy więc przyjrzeć się jak w dawnych latach funkcjonowało tam życie, jak Rosjanie dogadywali się z mieszkającymi tam Polakami, jakie mieli prawa, a raczej ile uchodziło im bezkarnie i juk mocno Polacy byli gnębieni. Na tle tego co teraz dzieje się za naszą wschodnią granicą, wszystkie te opisy nabierają ponownej aktualności.
„Rozmawiała nieraz z ofiarami zastraszeń i wymuszeń. Ci ludzie zwykle zachowują się, jakby znajdowali się w ciemnym tunelu. Takim, do którego nie dociera światło realistycznego spojrzenia na sprawę. Zatrzaśnięci w świecie własnego lęku. Bez kontaktu. Jak nieruchoma mysz, która sparaliżowana strachem czeka, aż zostanie połknięta przez kota.”
Bo żyjący w garnizonie Rosjanie to były naprawdę groźne typy. Już sam tytuł książki jest powiązany z ich bestialstwem, brutalnością. Czerwonym Jeziorem w książce (nie wiem czy w rzeczywistości też?) nazywano okoliczne jezioro Pile, które, pokrótce mówiąc, tę potoczną nazwę wzięło od ogromu zbrodni rosyjskich jakie w nim pochowano… Życie autorki pamiętnika, Katarzyny też zostało tą brutalnością naznaczone. Choć daleka jestem od generalizowania, uogólniania, to jednak znowu nie można nie odnieść się do aktualnej brutalności, wręcz zwierzęcości wojsk rosyjskich w Ukrainie… Może więc faktycznie ten naród jest naznaczony tą pierwotną, zwierzęcą brutalnością? Może dlatego też momentami trudno czytało mi się tę książkę – po prostu jest w tym momencie za bliska rzeczywistości.
 „Tam jest inaczej… (…) Okrucieństwo bywa, jak by to powiedzieć… Wiem, że to dziwnie brzmi. Ale trupów na wojnie niemal się nie zauważa. Jest ich za dużo, żeby nad każdym płakać. Tam po pewnym czasie śmierć przestaje robić wrażenie. Przynajmniej na niektórych. Czasem to wraca. Dużo później. Do tych, którzy przeżyli.”
Sama historia choć zapowiada się jak rasowy kryminał, faktycznie gdzieś tam po drodze zyskuje jakiś pierwiastek powieści sensacyjnej. Nie mogę napisać nic bardziej konkretnie, nie chcę psuć Wam frajdy z samodzielnego odkrywania całej zagadki. Jej początek osadzony jest w latach 80tych, który powoli klaruje się w pełną, spójną historię. Więzy rodzinne, przyjaźnie zawiązane w trudnych czasach, przeżycia wojenne, miłość, depresja, ambicje, rządza bogactwa, zemsta – to wszystko i jeszcze więcej znajdziemy w tej historii. Intryga zbudowana jest solidnie, czuć, że jest naprawdę porządnie przemyślana i rozpisana.
„Reporter to jeden z najtrudniejszych, a zarazem najgorzej płatnych zawodów świata.”
Tak wyszło, że tym razem o głównych bohaterach powieści wspomnę na koniec. Pierwszy z nich – Kuba Krall, fotograf wojenny, to bohater nieszablonowy. Jego zawód, a zarazem całe dotychczasowe życie składają się z obrazów, momentów chwil uchwyconych w kadrze. I sama historia, którą teraz odkrywa Kuba też prowadzi go zdjęciami – to za nimi podąża, to w nich szuka prawdy. Bo czy czasem obraz nie mówi więcej niż słowa?
Poprzez tego bohatera sporo też dowiadujemy się o codzienności w czasie wojny – Kuba jako reporter spędził lata na terenach objętych konfliktami. Jego spojrzenie na codzienność naznaczone jest więc obrazami z przeszłości, a spojrzenie w przyszłość przez okropność przeżyć i traumę z tego wyniesioną – niepewne, rozmyte. Co ciekawe, a zarazem naturalne, stres pourazowy Kuby zostaje wpisany w polską rzeczywistość – to ciągle coś, czego trzeba się wstydzić według opinii ogółu społeczeństwa.
„Kiedy jesteś na wojnie, aparat, przez który patrzysz, niesamowicie izoluje. Czujesz się obserwatorem, a nie uczestnikiem. Masz wrażenie, że ta cała wojna nie ciebie dotyczy. Złudne. (…) Strach przychodzi dużo później.”
Drugim głównym bohaterem jest Inga, policjantka, która prowadzi to śledztwo. Poprzez nią ukazane zostaje postrzeganie kobiet w ‘męskich’ zawodach. Wydawałoby się, że aktualnie już się z tym problemem uporaliśmy – postać Ingi pokazuje, że (przynajmniej w tych rejonach) może jednak to nie do końca prawda…
 
Podsumowując, „Czerwone Jezioro” to bardzo oryginalny kryminał na polskim rynku, przede wszystkim przez tło historyczne i społeczne, na którym został osadzony. Podobało mi się te reporterskie zacięcie z jakim autorka podeszła do przedstawiania tego miejsca i ludzi żyjących tam w czasie rządów rosyjskich, jak i polskich, aktualnych. Równocześnie z czystym sumieniem mogę też powiedzieć, że to naprawdę dobry debiut, ze stron powieści wręcz bije ilość czasu, który autorka włożyła w przemyślenie i ułożenie w spójną i trzymającą w napięciu całość. Mimo tego wszystkiego muszę przyznać, że na poziomie emocjonalnym niespecjalnie umiałam wczuć się w tę historię. Nie wiem czy to przez ten wątek rosyjski teraz tak aktualny, czy może jednak przez ten niewielki element sensacji, którego dopatrzyłam się w intrydze. Na pewno jednak nie zniechęci mnie to do sięgnięcia po drugą książkę tej autorki – na poziomie technicznym w końcu już do samego debiutu naprawdę nie mam się do czego przyczepić. Mam nadzieję, że w czasie premiery jej drugiej książki, czasy będą w końcu dużo spokojniejsze.
 
Moja ocena: 7/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Agora!


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz