Autorka: Merryn Allingham
Tytuł: Morderstwo w podróży
Cykl: Flora Steele, tom 7
Tłumaczenie: Ewa Ratajczyk
Data premiery: 11.02.2026
Wydawnictwo: Mando
Liczba stron: 320
Gatunek: kryminał retro / cosy crime
Życie Merryn Allingham na pewno nie jest
nudne! Jako dziecko często przeprowadzała się ze swoją rodziną, po czym na
chwilę osiadła w Anglii i została sekretarką. Później zapragnęła zwiedzać
świat, co zrealizowała zatrudniając się w liniach lotniczych. Gdy w końcu
przyszedł czas założyć rodzinę, osiadła w hrabstwie Sussex, ukończyła szkołę,
którą jako nastolatka porzuciła i zrobiła doktorat, po czym przez lata
wykładała literaturoznawstwo na pobliskim uniwersytecie. A choć marzenie o
napisaniu powieści krążyło po jej głowie od dawna, to nie odważyła się tego
zrobić przez bardzo długi czas… Debiutowała w 2015 romansem historycznym i tego
gatunku się trzymała przez pięć kolejnych lat, by później zwrócić się w stronę
mroczniejszych obszarów ludzkich żądz i pragnień. Od 2020 roku tworzy powieści
kryminalne, ale w stylu klasycznym, w którym to zagadka, a nie brutalność jest
ważna. Flora Steele na rynku angielskim pojawiła się po raz pierwszy w 2021
roku i szybko zyskała przychylność czytelników - to najdłuższa seria autorki,
na ten moment liczy 12 tomów, a zapowiedziane są już dwa kolejne. W Polsce tom
pierwszy pojawił się w 2023 roku i systematycznie do tego czasu ukazują się dwa
tomy na rok (recenzje – klik!). “Morderstwo w podróży” jest zatem tomem
siódmym, ale każdy z tomów przedstawia osobną zagadkę kryminalną, a jako że to
ona jest w centrum, to każdy tom można czytać od reszty niezależnie.
Wrzesień, rok 1957, niewielka angielska wioska
Abbeymead. W środku nocy, w domu Jacka Carringtona, znanego autora powieści
kryminalnych, dzwoni telefon. To jego matka Sybil, z którą nie miał kontaktu od
lat, spanikowana prosi go o pomoc - właśnie w Paryżu zginęła jej przyjaciółka,
została śmiertelnie potrącona przez samochód, gdy razem wracały do jej
apartamentu. Sybil jest przekonana, że to ona miała zginąć, jednak niewiele
więcej mówi przez telefon. Jack jest jej jedynym ratunkiem, może przeprowadzić
po cichu śledztwo, którego z braku dowodów nie podjęłaby się policja, na co faktycznie
się zgadza. Kolejnego dnia rusza do Francji w towarzystwie Flory, właścicielki
lokalnej księgarni i jego bliskiej przyjaciółki, która również ma coś do
załatwienia w tym kraju. Jej powody wyjazdu są prywatne, to jej zadra, która
dręczy ją od lat - niewyjaśniona śmierć jej rodziców, których groby niedawno
zostały odkryte na południu Francji. Czy po tylu latach od ich śmierci uda jej
się czegoś dowiedzieć i w końcu zamknąć ten rozdział? I co z mamą Jacka, czy
faktycznie ktoś czyha na jej życie?
Książka rozpisana jest na prolog i 32
kilkustronicowe rozdziały, które dodatkowo dzielone są na krótsze fragmenty.
Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z perspektywy Flory
i Jacka, w spokojnym, przyjemnym stylu. Narrator zwraca uwagę nie tylko na
emocje głównych bohaterów, ale też na otoczenie, widoki, jakie w tym tomie
Flora i Jack mają na wyciągnięcie ręki. Język jest nieznacznie dopasowany do
dawnych lat, nie zawiera przekleństw, a dialogi prowadzone są często ze
szczyptą uroczego humoru. W powieści czuć mocne inspiracje klasyką gatunku,
powieściami detektywistycznymi sprzed wieku.
“Nie mógł się doczekać, żeby zabrać się do pracy nad książką, którą w myślach zaczął już tworzyć, a w tym celu musiał wrócić do Overlay House. Dylematy pisarza, pomyślał z ironią. Tortury podczas pisania i frustracja, gdy się nie pisze.”
W związku z tym, że “Morderstwo w podróży” to
tom wyjazdowy, to plejada postaci ulega dużemu przemieszaniu - postacie z
rodzinnego miasteczka Flory zostają na miejscu, podróżują z nią tylko w myślach
i pamięci, a po drodze spotykają nowych bohaterów, którzy prawdopodobnie są
postaciami drugoplanowymi tylko tego tomu. Flora i Jack oddani są subtelnie, autorka
nie analizuje ich charakterów od podstaw, a wykorzystuje sytuacje, które ich
spotykają, by określić to, kim są. Ich relacja w tym tomie wchodzi na nowy
poziom, zacieśnia się i rozwija, co wprowadza w historię wątek prywatny,
któremu czytelnicy mogą kibicować. Podoba mi się, że relacje są tutaj nienachalne,
autorka nie spieszy się, a buduje w oparciu o różne lęki, jakie postaciom
towarzyszą.
Poza głównymi postaciami uwagę kierujemy ku
najbliższym matki Jacka, która związała się z włoskim hrabią. Mężczyzna ma dwie
dorosłe córki i byłą żonę, która nie daje im spokoju, co doprowadza do wielu
kłopotliwych sytuacji. Zresztą sama matka Jacka oddana jest ciekawie - widzimy
ją oczami jego i Flory, którzy nie są pewni, czy to, o czym im opowiada, to
przypadkiem nie wymysł jej wyobraźni. W końcu to kobieta, która lubi przesadzać
i wydawać szybkie osądy, kobieta, która dla swojej wygody przed laty porzuciła
Jacka…
I właśnie rodzina jest tą jednostką, która
stoi w centrum “Morderstwa w podróży”. Rodzina przedstawiona w różnych
kontekstach, choć każda z nich jest w jakiś sposób rozerwana, obarczona
krzywdami. Ważna jest relacja Sybil z Jackiem, w tle przewija się wspomnienie
jego ojca. Jest i nowa rodzina, jaką Sybil chce stworzyć z hrabią i jego
córkami - ta też nie należy do najłatwiejszych, w końcu jak zbudować relacje
pomiędzy potencjalną przyszłą macochą a dorosłymi dziewczynami, które nie do
końca wydają się do niej przekonane? Jest i rodzina Flory, jej własna, prywatna
tajemnica, którą teraz może odkryć, rozwiązać, choć i z tym wiąże się wiele
poplątanych emocji - bo czy na pewno powinna po tylu latach w tej sprawie
grzebać? Czy przyniesie jej to ukojenie, czy wręcz odwrotnie - ponownie zburzy
jej świat?
Warto też zwrócić uwagę na czas akcji, choć w
tym tomie objawia się on całkiem inaczej niż w poprzednich. Tutaj wchodzimy w
rodzinę z koneksjami, tytułami, która do teraz wydaje wystawne kolacje w starym
stylu. To taki powiew arystokracji w latach, gdy już raczej chyliła się ona ku
upadkowi. Tym jednak, co szczególnie jest w powieści podkreślane, to stosunek
do płci pięknej, do kobiet. Nawet Jack zauważa, że Flora ze względu na swoją
płeć rzadko traktowana jest na poważnie, choć nawet sam nie zauważa, że też się
tego dopuszcza. A Flora chce być samodzielna, chce być samowystarczalna, odpowiedzialna
za samą siebie, chce być traktowana serio. W końcu czy nie udowodniła, że
zasługuje na szacunek od kilku lat z sukcesem prowadząc księgarnię, pomagając
innym i rozwiązując zagadki kryminalne? Szkopuł w tym, że we Francji nikt jej
nie zna, więc traktowana jest tak jak każda młoda kobieta w tamtych czasach -
jak trzpiotka, która niewiele od siebie może wnieść.
„Zbyt często słyszał, że Florę traktowano jak rozstrzelaną dziewczynę, płytką gadułę, a przecież on dobrze wiedział, że Flora jest całkiem inna. Dzięki ich przyjaźni miał okazję się przekonać, że do tej pory niesłusznie społeczeństwo lekceważy kobiety - w najlepszym razie traktując je jak królowe kuchni, a w najgorszym jak słodkie głuptaski.”
Również miejsce akcji jest tym, mocno ten tom
spośród pozostałych wyróżnia. Najpierw Paryż, który swoim francuskim przepychem
robi na Florze wrażenie, później piękna Prowansja, w której wraz z bohaterką
zwiedzamy winnice, wspinamy się na szczyty wzniesień, zwiedzamy stare zabytki,
ruiny. Na każdym kroku znajduje się kawiarnia ze świeżymi wypiekami, a
wieczorem wszędzie można napić się dobrego wina. No i posiadłość partnera Sybil
też robi wrażenie - piękny dworek, duża rezydencja, tuż obok aktywnie
działającej winiarni. To wszystko nadaje powieści uroku, kojących widoków,
poczucia wolności i swobody.
A zagadka kryminalna? Oczywiście i dla niej
jest w powieści miejsce, choć do najbardziej skomplikowanych raczej nie należy.
Początkowo bazuje na niepewności czy w ogóle jest jakieś śledztwo do
przeprowadzenia, a może to wszystko, to są po prostu wyolbrzymione przez Sybil
przypadki. Podejrzanych wokół jest kilka osób, a uwaga głównych bohaterów raz
po raz przenosi się z jednego na drugiego. Finał zaskakuje może nie samym
ujawnieniem sprawcy, ale jego motywacji, które dobrze zgrywają się z całą
historią zawartą w tej powieści.
“(...) kiedy mieszka się w jednym miejscu przez całe życie, nie zawsze dostrzega się jego piękno. A nawet jeśli się je dostrzega, jakoś nie zwraca się na nie uwagi.”
Podsumowując, “Morderstwo w podróży” to
powieść kryminalna, przy której fan gatunku może odpocząć. Zagadka nie jest
wymagająca, ale też jest na tyle ciekawie prowadzona, że czytelnik nie traci
koncentracji. Tym jednak, co przyciąga najwięcej uwagi jest tło
obyczajowo-społeczne i miejsce akcji, które wprowadza w historię urok i spokój,
pozwala czytelnikowi odetchnąć, wyciszyć się podczas spacerów Flory i Jacka po
urokliwym Paryżu i Prowansji. Po raz siódmy spędziłam przyjemnie czas z tymi
postaciami i z chęcią zrobię to ponownie! A książkę polecam miłośnikom powieści
detektywistycznych w starym, dobrym stylu.
Moja ocena: 7/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Mando.
Dostępna jest też w abonamencie
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz