Autorka: Sarah Pekkanen
Tytuł: Dom ze szkła
Tłumaczenie: Joanna Krystyna Radosz
Data premiery: 11.03.2026
Wydawnictwo: Gorzka Czekolada
Liczba stron: 416
Gatunek: thriller psychologiczny
Sarah Pekkanen to amerykańska autorka, której
swoją karierę pisarską zaczęła w roku 2010, kiedy to zrezygnowała z pracy
dziennikarki, by zająć się trójką swoich synów. Pierwsze jej powieści zaliczane
są do literatury obyczajowej, lekkiej chick lit, dopiero później skierowała się
w stronę mroczniejszych tematów, thrillerów psychologicznych, które pisać
zaczęła wraz ze swoją byłą redaktorką Greer Hendricks. To właśnie te powieści
wydane w duecie trafiły też na rynek polski, choć w międzyczasie autorka wydała
też swoje solowe tytuły w tym samym gatunku. Dopiero teraz, po prawie dekadzie
tworzenia thrillerów psychologicznych, polski czytelnik doczekał się
tłumaczenia jej solowej powieści - “Domu ze szkła”, przedostatniej z wydanych
na rynku anglojęzycznym, która zgarnęła wiele nagród przyznawanych przez
portale czytelnicze i samych czytelników.
Stella Hudson, kuratorka dziecięca, która na
prośbę sądów przeprowadza swoje śledztwa i pisze raporty wskazujące w jaki
sposób zapewnić dziecku dobre życie i stabilizację, zostaje poproszona przez
swojego mentora Charlesa, by przyjęła sprawę dziecka młodszego niż robi to
zazwyczaj. Powód jest jednak nadzwyczajny - dziewięcioletnia dziewczynka po
śmiertelnym wypadku swojej opiekunki zapadła na mutyzm wybiórczy traumatyczny.
To blokada mowy, którą sama Stella przeszła jego dziecko, więc czy ktoś mógłby
się małą lepiej zająć niż ona? Oczywiście nie może odmówić Charlesowi, sprawę
przyjmuje i przekracza próg rodziny Barclayów - żyjących w luksusach, których
życie często staje się pożywką dla tabloidów. Stella musi zatem przebić się
przez taflę ich wizerunku publicznego, by dojść do tego, jak ich dom wygląda
naprawdę i zdecydować z kim Rose powinna zostać, gdy rozwód rodziców dobiegnie
końca. Jednak nie uda jej się to, póki nie dowie się więcej o śmierci Tiny,
opiekunki, któreś śmierć była zapalnikiem aktualnych zdarzeń. Bo czy na pewno
był to po prostu wypadek? A może właśnie weszła na teren zatuszowanego
morderstwa?
Książka rozpisana jest na sześćdziesiąt osiem kilkustronicowych
rozdziałów prowadzonych w narracji pierwszoosobowej czasu teraźniejszego przez
Stellę. To typowy styl narracji thrillera psychologicznego, w którym
rzeczywistość odbieramy nacechowaną emocjami narratorki, a zatem obraz świata,
jaki dostajemy, jest jednoznacznie subiektywny. To pozostawia pole do
manipulacji czytelnikiem, do budzenia uczucia niepewności, ciągłych wątpliwości
- i właśnie z tego autorka sprawnie korzysta. Jej styl jest prosty, zdania
raczej krótkie, dialogi przyjemnie naturalne - słowo nie odciąga uwagi od
fabuły, jest tylko jej nośnikiem. Momentami można odczuć, że w polskie
tłumaczenie wkradło się kilka potknięć, które jednak nie mają żadnego wpływu na
intrygę kryminalną, są na tyle nieznaczące, że z pewnością nawet wielu
czytelników ich nie zauważy. Rozpatrując książkę pod kątem całościowym, czyta
się ją płynnie i bez problemów, a do tego bardzo lekko - czytelnik podczas
lektury nie musi być maksymalnie skupiony, by ten fikcyjny świat odpowiednio go
zassał.
“Kiedy otacza nas niebezpieczeństwo i niepewność, ważna jest kontrola chociaż w osobistej przestrzeni.”
Przez narrację pierwszoosobową najważniejszą
postacią staje się Stella, której zawód nieczęsto spotykany jest w literaturze
kryminalnej - sama wcześniej nie spotkałam się z postacią kuratorki sądowej,
której praca polega na obserwowaniu dzieci i ich otoczenia i wyciąganiu
wniosków, a to sprawia, że już dzięki temu książka nabiera cech świeżości.
Praca Stelli jest ważna i odpowiedzialna, to ona tak naprawdę decyduje o losie
dzieci, które stają się jej klientami, ale bez wątpliwości dobrze sobie w niej
radzi - sama nie miała szczęśliwego dzieciństwa, więc teraz oddaje światu to,
czego sama nie miała - dobro dzieci jest dla niej najważniejsze. Nie jest to
jednak też postać płaska, ukierunkowana tylko na swój zawód. Jej przeszłość,
zdarzenie, które wywołało u niej mutyzm, nadal chowa w szufladce spraw
nieprzepracowanych, a sytuacja Rose, w którą teraz tak mocno ingeruje, wpływa
na nią samą, sprawia, że przeszłość do niej wraca tak żywa, jakby do wydarzeń
nie minęło kilka dekad, a zaledwie dni. To dobra kreacja, ciekawa, rozbudowana,
która jest na tyle racjonalna, że czytelnik ufa w jej odczucia, a tym samym
daje się wkręcić razem z nią w intrygę.
“Wiem, jak to jest, kiedy najbardziej przeraża cię osoba, która miała cię chronić.”
Rodzina, do której Stella wkracza, skrywa się
za fasadą. Widać, że Barclayowie mają pieniądze, jednak szybko okazuje się, że
tak naprawdę ma je Ona - Beth, matka Rose, a jej ojciec Ian to przedsiębiorca z
własną firmą budowlaną, która po wypadku opiekunki Rose przędzie coraz gorzej.
Jaka jest ich relacja? Szybko okazuje się, że decyzja o rozwodzie zapadła po
tym, jak na jaw wyszło, że Ian miał romans z opiekunką - a czy to nie brzmi też
dobrze jako motyw morderstwa? Poza dwójką dorosłych, po domu bez szkła
(wszystkie szklane naczynia, przedmioty zostały z niego usunięte) krąży jeszcze
babcia Rose, która teraz udziela jej prywatnych lekcji. Każda z tych postaci wydaje
się niejasna, każda wydaje się coś skrywać, tylko jak dość do tego co, skoro
Stella spędza z nimi tylko po kilka godzin przez kilka dni w tygodniu? Jak w
takim czasie osoba z zewnątrz może dojść do sedna?
“Znam go dość dobrze, by wiedzieć, że nie gra na czas ani mnie nie ignoruje. Jest pogrążony w myślach. Jako sędzia przywykł do wydawania starannie przemyślanych sądów. Wie, jak potężna moc kształtowania myślenia mają słowa.”
Jednak najbardziej niepokojąca jest kreacja
dziewięcioletniej dziewczynki, Rose. Już na samym początku Stella zauważa, że
mała zbiera ostre przedmioty - czy to zatem z jej powodu nie ma w ich domu
szkła? - a komunikacja z otoczeniem jest trudna, Stella nie próbuje w żaden
sposób zastąpić mowy. Jej sztywny sposób bycia i od początku podkreślana wysoka
inteligencja sprawiają, że Stelli, a zatem i nam, wydaje się, że coś jest z
małą nie tak - tylko co? Czy jest w tej sytuacji ofiarą, czy może trzeba na nią
spojrzeć z innej strony? Ale to przecież trudne, to tylko kilkuletnie dziecko.
Sama intryga powieści zbudowana jest sprawnie.
Z początku może nie czuć dużego napięcia, raczej obserwujemy to, co Stella, jak
podczas meczu tenisa - tu ktoś mówi coś, by za chwilę ktoś powiedział coś
dokładnie przeciwnego. Niedopowiedzenia, tajemnice, przemilczenia, przekłamania
wikłają sprawę od początku, dając odczuć, że coś jest tutaj bardzo nie tak,
tylko nie wiadomo co. Kilka dziwnych sytuacji zaczyna niepokój podbijać, by w
końcu gdzieś w okolicy połowy historii przyciągnąć uwagę tak, że książkę trudno
odłożyć - zaczynają się pierwsze większe twisty fabularne, które sprawiają, że
to, co myśleliśmy, że wiemy, ulatnia się jak kamfora. Autorka doskonale
manipuluje uwagą i tematami tak, że czytelnik nie jest w stanie przewidzieć, co
za chwilę go zaskoczy.
“Strach przybiera różne kształty. Bywa wspaniałą motywacją. Potrafi potężnie odstraszać. Jeśli żyjesz z nim przez dłuższy czas, przekształca kontury naszego świata.”
Książka jako thriller psychologiczny ma też
zmusić czytelnika do refleksji - tym razem jednak nie do końca opiera się na
pytaniu: jak dobrze znasz osobę, z którą mieszkasz, co jest najczęstszym
zagadnieniem w tym gatunku literackim, a raczej chodzi o sojusz rodziny, o to,
jak wiele jest w stanie zrobić, by ukryć, jakie grzechy kryją się w niej
naprawdę. Najważniejszym zagadnieniem jednak jest temat pochodzenia zła - czy
człowiek rodzi się zły, czy raczej doświadczenia czynią go złym i czy te zło
tak naprawdę da się ukryć przed światem. To zagadnienie często pojawia się w
powieściach kryminalnych, tutaj jednak ujęte jest od mniej popularnej, bardziej
kontrowersyjnej strony. Warto też zwrócić uwagę na przypadkowość zdarzeń, na to
jak wiele nieznaczących decyzji czy odczuć jest w stanie zbudować świat, który
w końcu okaże się tym tytułowym domem ze szkła, fasadą, za którą kryje się coś
całkowicie innego.
“Wierzę, że zło to naturalna siła, jak wygłodniały wirus, że krąży stale w powietrzu i szuka żywicieli. Większość z nas barykaduje się przed nim. (...) Inni je przyjmują.”
Podsumowując, “Dom ze szkła” to dobry thriller
psychologiczny, w którym choć tematy bazowe brzmią znajomo, to ujęte zostały w
przyjemnie świeży sposób - już choćby na to wskazuje wybór zawodu głównej
bohaterki. Sarah Pekkanen stawia przez nią bardzo odpowiedzialne zadanie, a tym
samym sprawia, że nie można sobie pozwolić na błędy postrzegania - jak jednak
się przed tym wystrzec obserwując rodzinę, która nauczona jest utrzymywać
pozory? Intryga oparta na niejasnościach, na tajemniczej śmierci i pewnych
zależnościach osób obcych wchodzących w rodzinę Barclayów, dobrze miesza w
głowie sprawiając, że po czasie czytelnik nie wie gdzie tak naprawdę ma
skierować uwagę - czy tam, gdzie autorka nas prowadzi? A może to za proste
rozwiązanie i trzeba szukać gdzie indziej? To dobra rozrywka, która zapewnia
nie tylko chwilowe oderwanie od rzeczywistości, ale też podsuwa zagadnienia
warte refleksji i to w taki sposób, w jaki może wcześniej na nie nie
patrzyliśmy. Mam nadzieję, że “Dom ze szkła” to tylko dobry start w solowe
thrillery tej autorki na polskim rynku książki - już teraz czekam na więcej!
Moja ocena: 7,5/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Gorzka Czekolada.
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz