marca 22, 2026

"Dom ze szkła" Sarah Pekkanen

Autorka: Sarah Pekkanen
Tytuł: Dom ze szkła
Tłumaczenie: Joanna Krystyna Radosz
Data premiery: 11.03.2026
Wydawnictwo: Gorzka Czekolada
Liczba stron: 416
Gatunek: thriller psychologiczny
 
Sarah Pekkanen to amerykańska autorka, której swoją karierę pisarską zaczęła w roku 2010, kiedy to zrezygnowała z pracy dziennikarki, by zająć się trójką swoich synów. Pierwsze jej powieści zaliczane są do literatury obyczajowej, lekkiej chick lit, dopiero później skierowała się w stronę mroczniejszych tematów, thrillerów psychologicznych, które pisać zaczęła wraz ze swoją byłą redaktorką Greer Hendricks. To właśnie te powieści wydane w duecie trafiły też na rynek polski, choć w międzyczasie autorka wydała też swoje solowe tytuły w tym samym gatunku. Dopiero teraz, po prawie dekadzie tworzenia thrillerów psychologicznych, polski czytelnik doczekał się tłumaczenia jej solowej powieści - “Domu ze szkła”, przedostatniej z wydanych na rynku anglojęzycznym, która zgarnęła wiele nagród przyznawanych przez portale czytelnicze i samych czytelników.
 
Stella Hudson, kuratorka dziecięca, która na prośbę sądów przeprowadza swoje śledztwa i pisze raporty wskazujące w jaki sposób zapewnić dziecku dobre życie i stabilizację, zostaje poproszona przez swojego mentora Charlesa, by przyjęła sprawę dziecka młodszego niż robi to zazwyczaj. Powód jest jednak nadzwyczajny - dziewięcioletnia dziewczynka po śmiertelnym wypadku swojej opiekunki zapadła na mutyzm wybiórczy traumatyczny. To blokada mowy, którą sama Stella przeszła jego dziecko, więc czy ktoś mógłby się małą lepiej zająć niż ona? Oczywiście nie może odmówić Charlesowi, sprawę przyjmuje i przekracza próg rodziny Barclayów - żyjących w luksusach, których życie często staje się pożywką dla tabloidów. Stella musi zatem przebić się przez taflę ich wizerunku publicznego, by dojść do tego, jak ich dom wygląda naprawdę i zdecydować z kim Rose powinna zostać, gdy rozwód rodziców dobiegnie końca. Jednak nie uda jej się to, póki nie dowie się więcej o śmierci Tiny, opiekunki, któreś śmierć była zapalnikiem aktualnych zdarzeń. Bo czy na pewno był to po prostu wypadek? A może właśnie weszła na teren zatuszowanego morderstwa?
 
Książka rozpisana jest na sześćdziesiąt osiem kilkustronicowych rozdziałów prowadzonych w narracji pierwszoosobowej czasu teraźniejszego przez Stellę. To typowy styl narracji thrillera psychologicznego, w którym rzeczywistość odbieramy nacechowaną emocjami narratorki, a zatem obraz świata, jaki dostajemy, jest jednoznacznie subiektywny. To pozostawia pole do manipulacji czytelnikiem, do budzenia uczucia niepewności, ciągłych wątpliwości - i właśnie z tego autorka sprawnie korzysta. Jej styl jest prosty, zdania raczej krótkie, dialogi przyjemnie naturalne - słowo nie odciąga uwagi od fabuły, jest tylko jej nośnikiem. Momentami można odczuć, że w polskie tłumaczenie wkradło się kilka potknięć, które jednak nie mają żadnego wpływu na intrygę kryminalną, są na tyle nieznaczące, że z pewnością nawet wielu czytelników ich nie zauważy. Rozpatrując książkę pod kątem całościowym, czyta się ją płynnie i bez problemów, a do tego bardzo lekko - czytelnik podczas lektury nie musi być maksymalnie skupiony, by ten fikcyjny świat odpowiednio go zassał.
“Kiedy otacza nas niebezpieczeństwo i niepewność, ważna jest kontrola chociaż w osobistej przestrzeni.”
Przez narrację pierwszoosobową najważniejszą postacią staje się Stella, której zawód nieczęsto spotykany jest w literaturze kryminalnej - sama wcześniej nie spotkałam się z postacią kuratorki sądowej, której praca polega na obserwowaniu dzieci i ich otoczenia i wyciąganiu wniosków, a to sprawia, że już dzięki temu książka nabiera cech świeżości. Praca Stelli jest ważna i odpowiedzialna, to ona tak naprawdę decyduje o losie dzieci, które stają się jej klientami, ale bez wątpliwości dobrze sobie w niej radzi - sama nie miała szczęśliwego dzieciństwa, więc teraz oddaje światu to, czego sama nie miała - dobro dzieci jest dla niej najważniejsze. Nie jest to jednak też postać płaska, ukierunkowana tylko na swój zawód. Jej przeszłość, zdarzenie, które wywołało u niej mutyzm, nadal chowa w szufladce spraw nieprzepracowanych, a sytuacja Rose, w którą teraz tak mocno ingeruje, wpływa na nią samą, sprawia, że przeszłość do niej wraca tak żywa, jakby do wydarzeń nie minęło kilka dekad, a zaledwie dni. To dobra kreacja, ciekawa, rozbudowana, która jest na tyle racjonalna, że czytelnik ufa w jej odczucia, a tym samym daje się wkręcić razem z nią w intrygę.
“Wiem, jak to jest, kiedy najbardziej przeraża cię osoba, która miała cię chronić.”
Rodzina, do której Stella wkracza, skrywa się za fasadą. Widać, że Barclayowie mają pieniądze, jednak szybko okazuje się, że tak naprawdę ma je Ona - Beth, matka Rose, a jej ojciec Ian to przedsiębiorca z własną firmą budowlaną, która po wypadku opiekunki Rose przędzie coraz gorzej. Jaka jest ich relacja? Szybko okazuje się, że decyzja o rozwodzie zapadła po tym, jak na jaw wyszło, że Ian miał romans z opiekunką - a czy to nie brzmi też dobrze jako motyw morderstwa? Poza dwójką dorosłych, po domu bez szkła (wszystkie szklane naczynia, przedmioty zostały z niego usunięte) krąży jeszcze babcia Rose, która teraz udziela jej prywatnych lekcji. Każda z tych postaci wydaje się niejasna, każda wydaje się coś skrywać, tylko jak dość do tego co, skoro Stella spędza z nimi tylko po kilka godzin przez kilka dni w tygodniu? Jak w takim czasie osoba z zewnątrz może dojść do sedna?
“Znam go dość dobrze, by wiedzieć, że nie gra na czas ani mnie nie ignoruje. Jest pogrążony w myślach. Jako sędzia przywykł do wydawania starannie przemyślanych sądów. Wie, jak potężna moc kształtowania myślenia mają słowa.”
Jednak najbardziej niepokojąca jest kreacja dziewięcioletniej dziewczynki, Rose. Już na samym początku Stella zauważa, że mała zbiera ostre przedmioty - czy to zatem z jej powodu nie ma w ich domu szkła? - a komunikacja z otoczeniem jest trudna, Stella nie próbuje w żaden sposób zastąpić mowy. Jej sztywny sposób bycia i od początku podkreślana wysoka inteligencja sprawiają, że Stelli, a zatem i nam, wydaje się, że coś jest z małą nie tak - tylko co? Czy jest w tej sytuacji ofiarą, czy może trzeba na nią spojrzeć z innej strony? Ale to przecież trudne, to tylko kilkuletnie dziecko.
 
Sama intryga powieści zbudowana jest sprawnie. Z początku może nie czuć dużego napięcia, raczej obserwujemy to, co Stella, jak podczas meczu tenisa - tu ktoś mówi coś, by za chwilę ktoś powiedział coś dokładnie przeciwnego. Niedopowiedzenia, tajemnice, przemilczenia, przekłamania wikłają sprawę od początku, dając odczuć, że coś jest tutaj bardzo nie tak, tylko nie wiadomo co. Kilka dziwnych sytuacji zaczyna niepokój podbijać, by w końcu gdzieś w okolicy połowy historii przyciągnąć uwagę tak, że książkę trudno odłożyć - zaczynają się pierwsze większe twisty fabularne, które sprawiają, że to, co myśleliśmy, że wiemy, ulatnia się jak kamfora. Autorka doskonale manipuluje uwagą i tematami tak, że czytelnik nie jest w stanie przewidzieć, co za chwilę go zaskoczy.
“Strach przybiera różne kształty. Bywa wspaniałą motywacją. Potrafi potężnie odstraszać. Jeśli żyjesz z nim przez dłuższy czas, przekształca kontury naszego świata.”
Książka jako thriller psychologiczny ma też zmusić czytelnika do refleksji - tym razem jednak nie do końca opiera się na pytaniu: jak dobrze znasz osobę, z którą mieszkasz, co jest najczęstszym zagadnieniem w tym gatunku literackim, a raczej chodzi o sojusz rodziny, o to, jak wiele jest w stanie zrobić, by ukryć, jakie grzechy kryją się w niej naprawdę. Najważniejszym zagadnieniem jednak jest temat pochodzenia zła - czy człowiek rodzi się zły, czy raczej doświadczenia czynią go złym i czy te zło tak naprawdę da się ukryć przed światem. To zagadnienie często pojawia się w powieściach kryminalnych, tutaj jednak ujęte jest od mniej popularnej, bardziej kontrowersyjnej strony. Warto też zwrócić uwagę na przypadkowość zdarzeń, na to jak wiele nieznaczących decyzji czy odczuć jest w stanie zbudować świat, który w końcu okaże się tym tytułowym domem ze szkła, fasadą, za którą kryje się coś całkowicie innego.
“Wierzę, że zło to naturalna siła, jak wygłodniały wirus, że krąży stale w powietrzu i szuka żywicieli. Większość z nas barykaduje się przed nim. (...) Inni je przyjmują.”
Podsumowując, “Dom ze szkła” to dobry thriller psychologiczny, w którym choć tematy bazowe brzmią znajomo, to ujęte zostały w przyjemnie świeży sposób - już choćby na to wskazuje wybór zawodu głównej bohaterki. Sarah Pekkanen stawia przez nią bardzo odpowiedzialne zadanie, a tym samym sprawia, że nie można sobie pozwolić na błędy postrzegania - jak jednak się przed tym wystrzec obserwując rodzinę, która nauczona jest utrzymywać pozory? Intryga oparta na niejasnościach, na tajemniczej śmierci i pewnych zależnościach osób obcych wchodzących w rodzinę Barclayów, dobrze miesza w głowie sprawiając, że po czasie czytelnik nie wie gdzie tak naprawdę ma skierować uwagę - czy tam, gdzie autorka nas prowadzi? A może to za proste rozwiązanie i trzeba szukać gdzie indziej? To dobra rozrywka, która zapewnia nie tylko chwilowe oderwanie od rzeczywistości, ale też podsuwa zagadnienia warte refleksji i to w taki sposób, w jaki może wcześniej na nie nie patrzyliśmy. Mam nadzieję, że “Dom ze szkła” to tylko dobry start w solowe thrillery tej autorki na polskim rynku książki - już teraz czekam na więcej!
 
Moja ocena: 7,5/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Gorzka Czekolada.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz