Autorka: Agnieszka Jeż
Tytuł: Czerwona nić
Cykl: Ruta Rosieńska, tom 1
Data premiery: 11.03.2026
Wydawnictwo: Harde
Liczba stron: 336
Gatunek: powieść obyczajowo-kryminalna
Agnieszka Jeż od zawsze w jakiś sposób
związana była z tworzeniem powieści - swoją karierę rozpoczynała jednak po
drugiej stronie książki, po skończonej filologii polskiej pracowała jako
redaktorka w jednym z wydawnictw. W końcu przyszedł czas, by i jej nazwisko
ukazało się nie na karcie redakcyjnej, a na okładce. Debiutowała w 2016
książką… kulinarną! o potrawach kuchni dwudziestolecia międzywojennego. W
powieści zaangażowała jest niewiele później - jeszcze w tym samym roku
debiutowała jako współautorka lekkiej historii romantycznej w towarzystwie
Pauliny Płatkowskiej, z którą przez kolejne lata wydała jeszcze kilka pozycji.
Jej pierwszą powieścią solo było wydane w 2019 roku “Serce z szuflady”, a już
rok później ukazała się pierwsza historia kryminalna pt. “Szaniec”. Teraz na
koncie ma już 27 solowych powieści dla dorosłego czytelnika, z czego 10 zaliczane
jest do kryminałów, a najnowszy z nich to właśnie “Czerwona nić”. Pierwsza
książka z policjantką Rutą Rosieńską, pierwsza wydana w Wydawnictwem Hardym.
Czerwiec, Suwalszczyzna, niewielka wieś
Rutka-Tartak. To tam czterdziestokilkuletnia Ruta Rosieńska dostała przydział
po wielu latach przerwy w zawodzie - kiedyś była policjantką, ale dla dobra
rodziny z tej pracy zrezygnowała, usiadła w urzędzie miasta za biurkiem. Teraz,
gdy jej córka jest już na studiach, a małżeństwo okazało się martwe,
postanowiła zacząć na nowo - i to tam, pod Suwałkami, dawny znajomy znalazł dla
niej wakat. Prowadzenie posterunku policji na wsi to przecież dobra praca,
prawda? Cisza, spokój, niewiele wykroczeń, bliskość natury - można tak przeżyć
do emerytury. A kiedy po kilku dniach pracy wydaje jej się, że to chyba jednak
nie była trafiona decyzja, że zanudzi się na miejscu na śmierć, trafia się
sprawa - ta odgrzebana w archiwum, która za cztery miesiące ulegnie
przedawnieniu… Sprawa śmierci dwójki dzieci z lat 90., do której doszło w
okolicznej wiosce. A choć tamta tragedia nigdy nie została rozwiązana, to nie
to wstrząsa Rutą najmocniej, a bucik, jaki znajduje na strychu starego domku,
który chciałaby kupić. To zaginiony but zamordowanej dziewczynki. Jak to się
stało, że wylądował na strychu lokalnej szeptuchy, która według danych nie
znajdowała się wtedy na miejscu zdarzenia? Jak znaleźć odpowiedzi w sprawie
sprzed tylu lat, kiedy spora część osób uwikłanych w nią już zwyczajnie nie
żyje?
“Posterunek w Rutce to nie był szczyt marzeń, na pewno nie dla kogoś, kto był młody i marzył wysoko. Ona jednak była w takim wieku, że jej marzenia miały węższy zakres.”
Książka rozpisana jest na prolog, 20
rozdziałów i epilog. Rozdziały dzielone są na krótsze fragmenty, scenki z życia
Ruty, bo to z jej perspektywy w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego
poznajemy wydarzenia. Akcja toczy się chronologicznie, bez retrospekcji,
przeszłość poznajemy tylko w myślach i wspomnieniach postaci. Styl powieści
jest spokojny, uważny, wrażliwy na detale otoczenia. Autorka sprawnie posługuje
się słowem pisanym, dialogi wypadają naturalnie, poza pojedynczymi
powtórzeniami faktów z samego początku powieści, nie mam jej nic pod kątem
stylistyczno-językowym do zarzucenia. Sam język jest dobrze wyważony, nie
zawiera przekleństw, a w sytuacjach krytycznych pojawiają się ich przekręcenia,
co dobrze rozładowuje napięcie. Pojawia się nawet jedna czy dwie sceny wyraźnie
komediowe, choć w rozrachunku ogólnym powieść kieruje się bezsprzecznie w
stronę dramatu.
“Córka była zdziwiona chyba bardziej niż mąż. “Mamo, może to przez menopauzę? Różne rzeczy wtedy przychodzą kobietom do głowy”. Monika należała do pokolenia, które nie owijało w bawełnę. Ruta popatrzyła na nią i odparła: “Kobietami nie kierują tylko emocje i hormony. Podejmują też świadome decyzje. Męskie, jak to się mówi.”
Cała historia przedstawiona jest z jednej
perspektywy - oczami Ruty Rosieńskiej, której kreacja jest równie ważna, jak
miejsce akcji czy intryga kryminalna. Agnieszka Jeż tak jak w swojej
poprzedniej serii z Sonią Kranz (recenzje – klik!), obdarza Rutę wiekiem, który
gwarantuje jej już życiowe doświadczenie, dojrzałe spojrzenie na świat, na
siebie samą. To czas, kiedy Ruta po latach dbania o rodzinę, w końcu może
zajrzeć w głąb siebie i zastanowić się, kim tak naprawdę jest. Nagle okazuje
się, że tkwi w życiu, które jej nie satysfakcjonuje, pora na zmiany. To postać,
która dobrze obrazuje te pokolenie - kobiet wychowanych jeszcze według starych
zasad społecznych, gdzie kobieta stawiana była w roli opiekunki domowego
ogniska z poświęceniem samej siebie, ale żyjących już w czasach nowych, kiedy
dbanie o swój własny dobrobyt nie tylko fizyczny, ale przede wszystkim
psychiczny, jest czymś całkowicie naturalnym. Naturalnym, ale dla młodego
pokolenia, bo te w wieku Ruty, ciągle jeszcze walczy ze schematami wyniesionymi
z dzieciństwa. W powieści czuć, że autorka na te role społeczne zwraca dużą
uwagę - widać to w rozmowach Ruty z córką, która donosi jej o tym, jak ojciec
sam sobie nie radzi i to ją podświadomie się tym obarcza, widać w jej relacji z
dawnym znajomym, który choć twierdzi inaczej, faktycznie stawia mężczyzn (a
więc i samego siebie) na pozycji względem kobiet ważniejszej.
“- Mamo, nie pogniewaj się, ale to naprawdę wygląda tak, jak… jakbyś się zerwała ze smyczy.Ruta parsknęła.- Zerwała ze smyczy. To dobre. - Naprawdę ją to rozśmieszyło.- Nie wiem, jak inaczej to nazwać. Zawsze byłaś racjonalna.- Może dlatego, że musiałam?”
Obok Ruty, jej doświadczeń i ogólnych relacji
społecznych, sporą wagę w powieści autorka przywiązuje do samego miejsca akcji.
Malutkie miejscowości leżące tuż przy granicy z Litwą, przez co wątek osób
nielegalnie przekraczających granice w ucieczce przez zagrożeniem wojennym ze
strony Rosji jest wyraźnie odczuwalny. Jednak nie na nim tak naprawdę się
skupiamy, a na historii miejsca, na połączeniu różnych kultur i religii. To
tereny, na które nie zapuszcza się wielu turystów, a mieszkańcy, od pokoleń ci
sami, żyją w rytm innego, spokojniejszego niż w mieście życia. Nie da się i
tego aspektu powieści nie porównać z serią z Sonią Kranz - w końcu to też
miejsce na pograniczu Polski, z którego młodzi uciekają, nie widząc dla siebie
perspektyw. Ale dla kobiety takiej jak Ruta, Rutka-Tartak wydaje się fajnym
miejscem do życia - więcej przyrody niż ludzi, spokój, cisza, natura… A w tle
ciekawe historie do odkrycia, jak na przykład historia szeptuchy, która
mieszkała w domu, który Rutę interesuje.
“Historii uczymy się po to, by lepiej przeżywać przyszłość.”
A co z zagadką kryminalną? Przez większą część
powieści pozostaje w tle, dopiero pod koniec zaczyna przejmować dowodzenie.
Jednak i to nie dzieje się w tempie dynamicznym, nie o to w tej historii
chodzi. To przede wszystkim dramat historii, dwóch żyć, które zostały odebrane
w czasie, gdy miały jeszcze całe życie przed sobą. To dramat rodziny, która już
przeniosła się na drugi świat, to dramat małej miejscowości, która nie mogła
zrozumieć, jak coś takiego mogło się zdarzyć. Sama zbrodnia wydaje się inspirowana
tą samo, o której Małgorzata Starosta napisała “Smugi” (recenzja – klik!), a
przynajmniej pod pewnymi względami jest do niej podobna. Podobne są też te
emocje zbrodni niezrozumiałej, niewyjaśnionej, która ciągle czeka na
rozliczenie.
“Nie mamy władzy nad przeszłością (...), ale możemy ją opisać i… zostawić w spokoju.”
Sama intryga, kiedy już dociera fabularnie do
głosu, nie jest specjalnie skomplikowana - jest ludzka, jest życiowa, choć
bardzo dramatyczna. Jej finał przejmuje wszechogarniającym smutkiem, choć nie
wszystkie nitki fabularne zostają zawiązane na oczach czytelnika - kilka z nich
musi zasupłać sam.
“Czas ma swoje prawa. Z drugiej strony z upływem lat usypia czujność, zacierają się wspomnienia. Jak ktoś się wtedy pilnował, teraz może nie pamiętać, co dawno temu nakłamał.”
Podsumowując, “Czerwona nić” to spokojna
małomiasteczkowa opowieść, w którym miejsce i postacie są równie ważne, co sama
intryga kryminalna. A może nawet bardziej? Tu spokój małej wioski miesza się z
codziennymi problemami i problemami pokoleniowymi, które przedstawione zostają
z perspektywy kobiety rozpoczynającej swoje drugie, bardziej świadome życie.
Sporo w niej cech wspólnych z serią z Sonią Kranz, ale też i sporo różnic - jak
choćby w życiorysach głównych bohaterek, czy w ilości uwagi skierowanej na wątek
kryminalny. “Czerwona nić” to bardziej powieść obyczajowa, dramat miejsca i
jego mieszkańców, powieść psychologiczna o Rucie, która odkrywa samą siebie. To
powieść o przeszłości, która choć już się wydarzyła, niewyjaśniona nie chce
zostawić teraźniejszości w spokoju, chce zostać zauważona, opowiedziana. Bo
życie w cieniu przeszłości to nie życie, to tylko jego namiastka.
Moja ocena: 7/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Hardym.
Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej)
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
.jpg)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz