Autor: Steve Cavanagh
Tytuł: Świadek numer 8
Cykl: Eddie Flynn, tom 8
Tłumaczenie: Jan Kraśko
Data premiery: 08.04.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 432
Gatunek: thriller prawniczy
Steve Cavanagh to nazwisko, które warto
zapamiętać - jego książki polecają najgłośniejsi i najbardziej cenieni autorzy
powieści kryminalnych i sensacyjnych, a o nim samym mówi się jako o następcy
Johna Grishama. Z zawodu jest prawnikiem, który to jeszcze kilka lat temu praktykował,
jednak rosnąca popularność jego książek pozwoliła mu poświęcić się już tylko
pisaniu. Na swoim koncie ma jedenaście powieści, które ukazały się na
przestrzeni jedenastu lat i sprzedały się w ponad milionowym nakładzie w samej
Anglii. Tłumaczony jest na blisko dwadzieścia pięć języków, a każda z jego
powieści zdobyła bądź była nominowana do ważnych nagród gatunkowych.
Seria z Eddiem Flynnem zapewniła mu światową
rozpoznawalność, to od niej rozpoczynał swoją karierę literacką w 2015 roku. Na
ten moment liczy dziewięć tomów, z czego osiem ukazało się już w Polsce. Na
jego rynku rodzimym na ten rok zapowiedziany jest tom kolejny. Warto też
zaznaczyć, że na polskim rynku dopiero od roku poprzedniego seria jest w
komplecie - to wtedy Wydawnictwo Albatros uzupełniło ją o trzeci brakujący tom
pt. “Kłamca”, a my z tej okazji czytaliśmy całość w ramach maratonu czytelniczego #eddieflynnmaraton (klik!).
Nowy Jork. W bogatej dzielnicy, na Upper West
Side przy Zachodniej Siedemdziesiątej Czwartej doszło do morderstwa. Zginęła
kobieta, która choć była zamężna, nie miała wśród mieszkańców tej społeczności dobrej
opinii - po cichu szeptano o jej romansach i rozwiązłości. Tej nocy, gdy
wszyscy sąsiedzi byli tuż obok na prywatce, ktoś przyszedł do niej i trzema
strzałami pozbawił ją życia. Świadkiem tego była Ruby Johnson, młoda
dziewczyna, która urodziła się jako dziecko bogaczy tę ulicę zamieszkujących,
jednak w skutek błędów ojca, została tych przywilejów pozbawiona - teraz
sprząta i pilnuje dzieci jej mieszkańców. Jako osoba, z którą od zawsze było
coś nie tak, nie reaguje jak każdy inny - nie dzwoni na policję, a sytuację
postanawia wykorzystać inaczej…
Jakiś czas później policja dostaje anonimowy
cynk o broni schowanej u znanego neurochirurga dziecięcego mieszkającej na tej
ulicy, u Johna Jacksona, dobrego męża i ojca rodziny, u której Ruby pracuje.
Dlaczego to właśnie on został w tę zbrodnię zamieszany, skoro twierdzi, że jest
niewinny? To zadanie dla Eddiego Flynna, który wraz ze swoim zespołem będzie
bronił go w sądzie.
“Sale sądowe to miejsce, gdzie trauma, ból i śmierć zderzają się ze sobą w wojnie na słowa.”
Książka rozpisana jest na prolog, trzy części
i epilog. Każda z części rozdzielona jest na króciutkie, najwyżej
kilkustronicowe rozdziały, których w sumie jest siedemdziesiąt, a każdy
podpisany jest imieniem postaci, z perspektywy której jest pisany - ich rozkład
jest naprzemienny, jednak to Eddie bezsprzecznie wiedzie prym. To jedyny
bohater, który swoją relację zdaje czytelnikowi w narracji pierwszoosobowej
czasu przeszłego, pozostałe postacie pisane są w trzeciej osobie czasu
przeszłego i zaliczają się nie tylko do grona współpracowników Eddiego, ale i
osób w jakiś sposób w sprawę wplątanych jak np. Ruby i zabójcy na zlecenie pana
Christmasa. Styl powieści jest dobrze wyważony, autor zachowuje odpowiednie
proporcje pomiędzy dialogami, opisami przeżyć wewnętrznych postaci, a
uniwersalnymi spostrzeżeniami. Dialogi, szczególnie te prowadzone na sali
sądowej, są błyskotliwe, a język codzienny, ale użyty tak, że książkę czyta się
płynnie i z prawdziwą przyjemnością.
“Tony był dobrym człowiekiem. Jasne, był też kierowcą specjalizującym się w ucieczkach i płatnym zabójcą mafii (...), ale każdy ma swoje słabostki i dziwactwa.”
Akcja powieści toczy się tempem umiarkowanie
dynamicznym, jednak dzięki naprzemiennej narracji czytelnik czuje, że cały czas
coś się dzieje, coś, nad czym niekoniecznie jest w stanie zapanować - pojawia
się sporo postaci o niejasnych motywach i celach, każdy stanowi osobną zagadkę
do odkrycia, choć szczególną ciekawość podsycają dwie: to właśnie Ruby,
dziewczyna z planem, którą im mocniej poznajemy, tym bardziej nas niepokoi;
oraz pan Christmas, zabójca, którego kreacja dopracowana jest równie solidnie
jak w podobnych postaciach w poprzednich tomach cyklu - wygląda na to, że autor
lubi tworzyć enigmatyczne, acz piekielnie absorbujące czarne charaktery. Jednak
mimo tego, że te dwie postacie ciekawość pobudzają najmocniej, to nie są jedyne
warte uwagi – ją przyciąga też oskarżony i jego rodzina, którzy im dalej w
fabułę, tym gorzej znoszą wszystkie oszczerstwa, jakich doświadczają, jak i ich
sąsiedzi, bogacze, którzy lubują się w wystawnych przyjęciach i plotkach…
“W czasach wielkich zmartwień ludzi bolą mało ważne drobiazgi. Zapachy, jedzenie, pamiątkowe magnesiki na drzwiach lodówki (...). Małe mini lądowe, których czepia się umysł i które nagle wybuchają, rozrzucając po realnym świecie od dawna tłumione egzystencjalne emocje.”
Bo choć bazą powieści jest dobra intryga
kryminalna, która wciąga i zaskakuje, to jednak nie tylko ona jest w tej
powieści ważna. Poprzez kreacje postaci, ich relacje z otoczeniem, autor zwraca
uwagę na różne oblicza rodziny. Jest rodzina Jacksonów, jest też i Ruby, która opiekuje
się swoją schorowaną matką, jest też i Eddie i jego przybrana rodzina w postaci
współpracowników, za którymi jest w stanie wskoczyć w ogień. Jak każda z nich
radzi sobie w obliczu kryzysu? Jak funkcjonować dalej, gdy nad jednym z jej
członków wisi śmiertelne niebezpieczeństwo? I jak wiele jesteśmy w stanie
zrobić, by je swoim bliskim zapewnić? Autor doskonale gra fabułą, manipuluje
czytelnikiem i swoimi postaciami prowadzi z nami grę, w której zyskanie
przewagi nad przeciwnikiem to prawdziwa sztuka.
“Wszystko sprowadza się do ludzi. A dużo łatwiej jest zmanipulować grupę niż jednego człowieka.”
Jednak w powieści nie brakuje też tematów
mniej uniwersalnych, a bardziej osadzonych w lokalnym społeczeństwie. W tej
powieści autor skupia się na nowojorskiej policji, której działania czasami
mocno przypominają wątki mafijne... A od policji już bardzo blisko do pytań o
wymiar sprawiedliwości, o to, czy faktycznie chodzi w nim o prawdę, a może
jednak o coś innego?
“(...) ten trwały system potrafi być niesłychanie plastyczny. Napędza go bowiem nie nasz konstytucja i nie prawa obowiązujące w poszczególnych stanach, lecz ludzie w władzy.”
Steve Cavanagh znany jest z zagmatwanych,
poplątanych fabuł, które raz po raz czytelnika zaskakują. W tym tomie wprowadza
sporo wątków pozornie ze sobą niezwiązanych, które oddziałują na czytelnika
nieco inaczej, poruszają inne emocjonalne struny niż w tomach poprzednich. Za
ciekawość odpowiada wątek Ruby i rodziny Jacksonów, to na nich oparta jest
typowo prawnicza intryga kryminalna, która finał ma na sali sądowej. Jednak nie
brakuje też i wątków prywatnych - Steve Cavanagh nieraz udowadniał, że nie
zamierza oszczędzać swoich bohaterów i tym razem również tego nie robi. Tu
Eddiemu grozi śmiertelnie niebezpieczeństwo, które wplątuje w fabułę wątki
zabójcy na zlecenie. W tym tomie mamy więc tak naprawdę dwie sprawy, które
zachodzą na siebie, przez które główny bohater jest obciążony jeszcze bardziej
niż zwykle. A czytelnik bywa przebiegiem historii poruszany - nie będę ukrywać,
że to kolejny tom, nad którym z oczu leciały mi łzy.
“Był to lament pełen bólu, żalu i rozpaczy, zawodzenie człowieka kompletnie załamanego. Ból jest czasem jak młyn do mielenia kości.”
“Świadek numer 8” to powieść prowadzona nieco
spokojniejszym tempem w porównaniu do poprzednich tomów serii z Eddiem Flynnem,
jednak nie wpływa to nie nią niekorzystnie - po prostu autor stawia na inne
punkty fabularne powieści, które tutaj są szczególnie ważne. Napięcie budowane
jest od środka - czytelnik zakłada, ale pewny nie jest, że oskarżony jest
niewinny, a Ruby w swoich subtelnych gierkach, wykorzystującej pozycję
niewidzialną w domach bogatych, długo stanowi zagadkę. Nie bez znaczenia jest
też stała ekipa serii - to, jaką więź zbudował Eddie ze swoimi
współpracownikami, jest naprawdę wzruszające, a jego stosunek do bliskości,
która naraża innych na niebezpieczeństwo, utwierdza w przekonaniu, że to postać
o właściwym kompasie moralnym, ale mimo to bardzo racjonalnym, a zatem
akceptującym fakt, że Nowy Jork nigdy nie będzie miastem bez podejrzanych
machlojek osób u władzy. To powieść, którą czyta się jednym tchem, której
intryga wciąga, a zagrywki słowne bawią i zaskakują. Dobra porcja Eddiego, ale
jako fanka serii nieustannie chcę więcej!
Moja ocena: 8/10
PS. Każdy tom serii z Eddiem Flynnem można
czytać od pozostałych niezależnie.
Recenzja powstała w ramach współpracy
patronackiej z Wydawnictwem Albatros.
Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej)
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
.jpg)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz