maja 14, 2026

"Dziewczyna z jeziora" Joanna Parasiewicz

Autorka: Joanna Parasiewicz
Tytuł: Dziewczyna z jeziora
Data premiery: 06.05.2026
Wydawnictwo: Mando
Liczba stron: 480
Gatunek: powieść grozy / thriller obyczajowy
 
“Dziewczyna z jeziora” to szósta powieść Joanny Parasiewicz, autorki, która najlepiej czuje się w historiach osadzonych w XX wieku wymykającym się schematom i określeniom gatunkowym. Tak też jest i z tym tytułem, który przez wydawcę określony został thrillerem, według mnie jednak jest mu zdecydowanie bliżej do nastrojowej powieści grozy. Swoją karierę literacką Parasiewicz rozpoczęła w 2020 roku powieścią o pierwszych lotnikach, w której dała upust kilku swoim pasjom: do literatury, historii i awiacji. Na co dzień przewrotnie do tego, czym zajmuje się literacko, pracuje w branży nowych technologii.
 
Mazury, małe wioski w okolicach Giżycka. To miejsce, które widziało wiele, przesiąknięte historią ludzkich dramatów, które na przestrzeni ostatnich dwóch wojen się tam rozegrały. Teraz, latem 1965 roku trójka studentów na zlecenie wykładowcy jednego z nich przyjeżdża nad Jezioro Tęskne - będą w nim nurkować i szukać śladów pradawnych ludów. Jednak niekoniecznie znajdują to, po co tam się zjawili… Jeden z nich już drugiej nocy znika bez śladu. A to tylko jedna z historii, jakich w tym miejscu wiele.
“Świat byłby spokojniejszy i zdrowszy, gdyby ludzie byli dobrzy dla samych siebie.”
Książkę rozpisana jest na otwierającą ją legendę o pannie z mokradeł i 35 tytułowanych, kilkustronicowych, czasem dzielonych na krótsze scenki rozdziałów. Każdy z nich opatrzony jest określeniem miejsca i czasu akcji, która toczy się dwutorowo: w drugim półroczu 1965 oraz wcześniej, poczynając od roku 1943. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego z kilku różnych perspektyw, które tworzą coś na kształt osobnych historii. Styl powieści jest subtelnie stylizowany na czasy, w których akcja jest osadzona, język użyty jest umiejętnie, a sprawnie prowadzone dialogi przenikają się z nastrojowymi opisami. Raz czy dwa pojawiły się zbędne powtórzenia faktów, poza tym jednak warstwa stylistyczna prowadzona jest bez zastrzeżeń, a książkę czyta się płynnie.
“(...) śmierć i okrucieństwo sprzedają się znakomicie (...). Miejskie pręgierze i szafoty, miejsca tortur czy kaźni - ludzi od zawsze ciągnęło tam, gdzie działo się zło.”
Fabuła powieści oscyluje wokół historii miejsca. To ono jest najważniejsze, a postacie, które się przez nie przewijają, pełnią funkcje epizodyczne - jedni pojawiają się tylko na chwilę, inni zostają na dłużej. Stałe jest Jezioro Tęskne i otaczający je las, a upływający czas daje nam możliwość zaobserwowania jak wokół niego narastają legendy. Skąd się biorą, jakie niewytłumaczalne zjawiska mają wytłumaczyć? Część historii zyskuje racjonalne wytłumaczenie, część pozostaje w warstwie wyobraźni, osuwając całą opowieść onirycznym, sennym klimatem.

Miejscem akcji autorka obrała sobie Mazury, wioski, które w czasie wojen przechodziły z rąk do rąk. Obserwując historię z przeszłości czytelnik jasno może poczuć, jak mocno tamtejsza ludność przesiąknęła lękiem, jak bardzo przywiązani do ziemi woleli stracić swoją narodowość niż to miejsce. Dobry rys historyczny zarówno czasów wojennych, jak i PRL-u jest wyraźnie wyczuwalny, mocno osadza powieść w miejscu, które kojarzy się ze spokojem, z dziką naturą, a które przez ludzką chciwość widziało więcej niż można sobie wyobrazić… Czy miejsca zapamiętują wydarzenia, czy emocje wsiąkają w ziemię?
“Są takie historie, w których nie wiadomo, gdzie kończy się prawda, a ludzka krzywda wsiąka w ściany, w ziemię i wodę. Wybierz się kiedyś do Sobiboru czy Auschwitz, przyjrzyj się, jak wyglądają tamtejsze drzewa, tam nawet powietrze jest gęstsze.”
Mimo że to miejsce jest stałą, to jednak jego historia nie mogłaby zostać przedstawiona bez postaci, z których każda zdaje się naznaczona wojną, bez względu na to, czy żyje w roku 1943 czy w 1965. Każdy z nich, czy to w teraźniejszości, czy w przeszłości, odczuł jej skutki, kierunek życia każdego z nich został przez nią wskazany. Niektórzy po prostu ukrywają to lepiej od innych, bo żadna z tych opisanych codzienności nie jest tak prosta, jak widzą to inni. Nawet ci, którzy niewiele z czasów wojny pamiętają, są jej konsekwencjami obarczeni. Autorka nad jednymi kreacjami postaci pochyla się bardziej, nad innymi mniej, jedni dostają cechy charakterystyczne, inni nie wyróżniają się z tłumu, ale każdy z nich podlega własnym pragnieniom. Jaka tak naprawdę jest ludzka natura? Czy można ją ujednolicić? Czy w pewnej sytuacji każdy człowiek zamienia się w potwora? Czego tak naprawdę pragniemy i ile jesteśmy w stanie dla zyskania tego zrobić? W rzeczywistości, w której od wspomnień przeszłości uwolnić się trudno, pragnienia bywają różne…
“(...) wyobraźnia i chęć bycia bogatym nigdy się nie starzeją.”
Akcja powieści prowadzona jest tempem bardzo spokojnym, skupia się w dużej mierze na warstwie obyczajowej, w której zwyczajna codzienność (pojmowana inaczej w czasie wojny, inaczej po) wybija się na plan pierwszy. Rozmowy, jedzenie, sposób przemieszczania się, komunikowania dobrze oddają historyczny wątek powieści, a równocześnie wprowadzają w nią letnią beztroskę, która wkrótce zaczyna przekształcać się w subtelny niepokój kierujący narrację w nastrojową powieść grozy. Klimat budowany jest niespiesznie, a przenikające się warstwy legend i realności dają poczucie mrocznej baśniowości. Poprzez taką konstrukcję trudno mówić o jednej intrydze, która w finale znajdzie jasne rozwiązanie. To nie ten rodzaj opowieści, tutaj do samego końca pozostajemy balansując na tej granicy, na której powstają legendy.
 
“Dziewczyna z jeziora” jest powieścią nietypową. Osadzona na dawnych wierzeniach, na tej cienkiej granicy łączącej świat realny z duchowym, buduje klimat senny, niepokojący, momentami dramatyczny. Dobrze sklejone wątki historyczne, w których czuć klimat opisywanych lat, przeplatają się z wątkami obyczajowymi, w których przyglądamy się ludzkim pragnieniom i skazom ciągnącym się nie tylko za miejscem, ale też i postaciami. Dzika natura, ciemny las i oniryczne motywy nadają lekturze subtelnego mroku, swoistej baśniowości, w której wszystko jest możliwe. Tylko czy to nie jedna z tych bajek, które tak łatwo potrafią zamienić się w koszmar?
 
Moja ocena: 7/10
 

W środę 30 maja zapraszam na live z Joanną Parasiewicz!
Odbędzie się on na Instagramie na moim profilu @kryminalnatalerzu o godzinie 19:00.



Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Mando.



Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz