maja 07, 2026

"Kundel" Krzysztof Papiernik

Autor: Krzysztof Papiernik
Tytuł: Kundel
Data premiery: 29.04.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 480
Gatunek: kryminał noir / powieść historyczna
 
“Kundel” to debiutancka powieść Krzysztofa Papiernika, młodego autora, który choć pracuje w korporacji zajmującej się nową technologią, zafascynowany jest przeszłością. Urodzony w Łodzi, to właśnie te miasto obrał sobie za miejsce akcji “Kundla”, by oddać coś, co interesowało go od lat wczesnoszkolnych - wielokulturowość tego miasta, wpływy i zmiany, jakie w nim zaszły podczas II wojny światowej. Na swoim profilu na Instagramie autor już zapowiedział, że jest to jego pierwsza powieść z trzech, na jakie podpisał umowę z Wydawnictwem Muza.
 
Łódź, koniec sierpnia 1942 roku. Miasto, w którym jeszcze niedawno obok siebie na równych zasadach żyli Polacy, Niemcy i Żydzi, teraz znajduje się pod władzą tych środkowych, którzy całkowicie zawładnęli pozostałymi narodowościami traktując je jak rzeczy, jak śmierci. Lokalne biznesy znajdują się już w posiadaniu niemieckich właścicieli, z których jeden właśnie został brutalnie zamordowany w swoim własnym mieszkaniu. Na miejscu zjawia się niemiecka policja kryminalna, należący do SS Albert Danner, łodzianin niemieckiego pochodzenia, który przed wojną służył w polskiej policji. Teraz jego codzienność wygląda inaczej - ciągle naćpany wypełnia każde polecenie, jakie przyjdzie do niego z góry. Więc i tą sprawą się zajmie i mocno się do niej przyłoży, bo jego przełożeni już zapowiedzieli mu wysyłkę na Wschód. Jeśli tylko chce uniknąć walki na froncie, musi się postarać. Tylko jak to zrobić w mieście, które nie chce mówić? W świecie, w którym nawet on sam zdaje się nie odpowiadać za samego siebie?
"Miałem już dość swojego służalczego, przeżartego okrucieństwem życia."
Książkę rozpisana jest na trzy części i epilog. Otwiera ją przedmowa autora, mapka Śródmieścia Litzmannstadt (niemieckiej Łodzi) z 1942 roku i spis postaci z podziałem na fikcyjne i historyczne. Każda część powieści jest tytułowana, każda dzielona jest na oddzielnie numerowane, kilkustronicowe rozdziały. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu przeszłego (przez większą część powieści, sam koniec pisany jest w czasie teraźniejszym) przez Alberta, który swoją opowieścią się do kogoś zwraca, od czasu do czasu robi to nawet bezpośrednio. Czy odbiorcą jest czytelnik, czy ktoś inny?
"Opór naprawdę, ale to naprawdę nie ma sensu. I tak się wszystkiego dowiemy. Przykro mi, ale nie mam wpływu na przebieg wydarzeń. Ilość bólu, obić, złamań, perforacji: wszystko zależy wyłącznie od pana…"
Styl powieści jest dopracowany w każdym calu. Po pierwsze, język stylizowany jest na mowę, jaką posługiwali się ludzie wykształceni ponad osiemdziesiąt lat temu, gdzieś tam przewijają się łacińskie zwroty (tłumaczone lub użyte tak, że ich znaczenie wynika z kontekstu), oczywiście często pojawiają się wtrącenia w języku niemieckim, te jednak od razu zaopatrzone są w przypisy. Po drugie, sposób wypowiedzi narratora dopasowany jest do gatunku, w którym ta historia jest osadzona - to rasowy kryminał noir, w którym nie ucieka się od brzydoty, w którym mrok i smutek, beznadzieja wypływają z każdej strony. Nie brakuje więc dosadnego słownictwa, czasem przekleństw, które mimo to nie są stosowane w nadmiarze - perfekcyjnie oddają realizm wypowiedzi. Równocześnie często dopatrzeć można się nut czarnego humoru, sarkazmu, który szczególnie wyraźny bywa w dialogach. Po trzecie, autor doskonale naśladuje językowe przypadłości, jak np. jąkanie się, ale też z łatwością używa nazw miejsc, urzędów, stopni SS i gestapo w taki sposób, że czytelnik czuje się jakby faktycznie przeniósł się w czasie do Łodzi rządzonej przez nazistów. Choć czasami nagromadzenie dygresyjnych historii, czy sporej ilości obcobrzmiących nazw może wymagać większej koncentracji, to jednak całościowo książka wypada bardzo spójnie, bardzo przekonująco, bardzo solidnie. Sposób, w jaki autor posługuje się słowem, budzi respekt, tym większy, gdy ma się świadomość, że to debiut młodego człowieka - jest niesamowicie elokwentny i biegły w językowej stylizacji.
"Nie podobają ci się moje poetyckie opisy? W takim razie ujmijmy to inaczej: było duszno, parno i śmierdziało."
Jako że opowieść prowadzona jest w narracji pierwszoosobowej, to narrator, a zarazem główny bohater, ma znaczący wpływ na odbiór całej powieści. I tutaj pojawia się kolejne zaskoczenie. Bo Albert to narrator niewiarygodny, który sam nie jest pewny tego, czy jego wspomnienia są zgodne z tym, co działo się faktycznie i czy na pewno pamięta wszystko, co sam robił, co od czasu do czasu w powieści sygnalizuje. Czy w taki sposób chce dodać sobie prawdomówności? Stale pod wpływem narkotyków tłumaczy czytelnikowi dlaczego postępuje tak, a nie inaczej, sam lubi stawiać się w roli ofiary, człowieka, który nie ma innego wyjścia. Bo już jako postać Albert prezentuje się ciekawie. To łodzianin doskonale mówiący po polsku i niemiecku, który jeszcze niedawno biegał po podwórku z Polakami, teraz musi stawać naprzeciw nich, torturować i zabijać. Tylko jaki tak naprawdę ma wybór? Narrator przedstawia się jako marionetka w rękach systemu, człowiek, który mimo wrogiej pozycji, jaką przyjmuje, stara się robić coś dobrego. Ale czy na pewno możemy w to wierzyć?
"(…) nie jesteś w stanie znieść prawdy. Ani o sobie, ani o świecie. Łykasz to świństwo, bo chcesz uciec. Przecież jesteś bystry. Dobrze wiesz, jak głęboko trzeba grzebać w brudzie, aby chronić tak chore państwo…"
Tą postacią autor zadaje trudne pytania o odpowiedzialność, o to, do czego człowiek rzucony w tryby systemowej maszyny jest w stanie się posunąć, by zadbać o własne dobro. Czy dbając o siebie, występuje przeciwko innym, czy może jednak patrzy przyszłościowo, próbuje zwalczyć ten brutalny system od środka na tyle, ile jest w stanie uczynić jeden człowiek? Poprzez postać Alberta zastanawiamy się nad postrzeganiem rzeczywistości, nad rozdźwiękiem tego, jakim człowiekiem jesteśmy w swoich oczach, a jak widzą nas inni. Jak bardzo jesteśmy w stanie mydlić sobie oczy? A może to nie mydlenie, może to po prostu intencje działań, które sami znamy, a inni, postronni ich przecież nie widzą? Czy da się stać po stronie kata i nie stać się samemu katem? Czy pojedynczy człowiek w takiej sytuacji faktycznie odpowiada za swoje czyny, a może wina rozkłada się na całą społeczność? Im dłużej przyglądamy się Albertowi, tym więcej pytań natury moralnej się pojawia.
"Zresztą, czy to ja kazałem Hitlerowi najechać Polskę? Ja prosiłem stryja Jana, by zabrał mnie na trzeci komisariat? (…) Namówiłem Himmlera, żeby zaczął wysyłać esesmanów do obozów koncentracyjnych i frontowych oddziałów Waffen-SS? A może zwróciłem się z uniżoną prośbą, by oddelegowano mnie do getta i kazano dokonać selekcji?
Odpowiedź brzmi – nie. Więc przestań się tak, kurwa, gapić na mnie! Mnie też odebrano prawo do życia, prawo do decydowania o sobie! To nie ja rozdałem role katów i ofiar."
Psychologia postaci jednak nie jest jedyną, jaka robi wrażenie. Bo w “Kundlu” oddana jest też psychologia całego miasta jeszcze niedawno mieszczącego kilka narodowości pod jednym wspólnym hasłem łodzian, teraz odebranego ⅔ z nich, bo … tak. Teraz Łódź przesiąknięta jest lękiem, to miasto, które się boi, a mimo całego okrucieństwa, jakie się w nim panoszy, niepozbawione promyków czasem zwyczajnie złudnej nadziei. To miasto przemocy i zdrad, w którym niedawni sąsiedzi, stają po przeciwnych stronach barykady. Kiedyś huczące dobrą energią, teraz pogrążone w mroku.
“Kiedyś Łodzianie wierzyli w niemiecką systematyczność, żydowską pomysłowość, polską pracowitość. Ja też w to wierzyłem. Pamiętasz pan, jak kiedyś było tu tłoczno i gwarno? Jak po Piotrowskiej przewalała się rzeka ludzi, a Żydki w surdutach wpadały na madmuazelki w sukienusiach i robociarzy w drelichach? A teraz? Co nam z tego zostało?”
Jednak nie tylko klimat i psychologia Łodzi są tutaj ważne. Jest też i całe te tło historyczne, w którym autor dba o każdą jedną nazwę ulicy, każdy detal życia w wojennej Łodzi. Miejsca, jedzenie, praca w fabrykach oddane są z największą starannością, mimo że przecież pozostają w tle. Zaskakujący jest też wątek narkotykowy, a raczej … medyczny, bo wtedy twarde narkotyki sprzedawane były na receptę w aptekach. Bardzo dosadnie autor zarysowuje korelację pomiędzy ciągłym narkotyzowaniem się a moralnością oprawców, z czym w polskiej literaturze wojennej jeszcze się nie spotkałam.
"Pojechałeś na dzień do żydowskiego getta. Na jeden dzień. To jak wejść do jeziora, ale tylko do kostek. Jak wrzucić jednego goździka do wanny pełnej wody i udawać, że to herbata. Ta zbrodnia dzieje się od prawie dziesięciu lat. Od dziesięciu lat nie ma już nadziei. Dla tego narodu… dla mnie."
Przyznam, że niełatwo jest mi uwierzyć, że “Kundel” to pierwsza powieść Krzysztofa Papiernika. Jej poziom jest niesamowicie wysoki, stopień dopracowania całości powieści jest wręcz dla debiutu nieprawdopodobny. Od razu chciałabym wiedzieć więcej - czy autor szkolił się w kierunku literackim, gdzie i jak dopracowywał swój warsztat, ile książek leży w jego szufladzie, bo to, co pokazał w “Kundlu”, smakuje jak proza pisarza doświadczonego, który przez lata uczył się jak tworzyć spójną fabułę, jak budować słowo po słowie, by każda stylizacja wypadła naturalnie, a lektura była swobodna i płynna. Świat, jaki w tej powieści przedstawia, jest namacalnie realistyczny, a historia choć kręci się wokół morderstwa, a zatem wątku kryminalnego, tak naprawdę jest opowieścią o głównym bohaterze i dylematach moralnych, jakie sobą ta postać niesie. To opowieść klimatyczna, zarazem piękna i brzydka - brzydka, bo opowiada o najgorszych stronach ludzkości, o okrucieństwie wojny, która faktycznie miała miejsce, a piękna w swojej oryginalności, dopracowaniu, dbałości o każdy detal świata przedstawionego, który sprawia, że historia porywa nawet tych, którzy za typowo wojennymi powieściami nie przepadają. Jestem pod ogromnym wrażeniem umiejętności i wyczucia Krzysztofa Papiernika, “Kundel” bezsprzecznie jest jednym z najlepszych debiutów, z jakimi w swoim życiu miałam do czynienia. Aż drżę na myśl o tym, co autor może zaprezentować w swojej drugiej powieści!
 
Moja ocena: mocne 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza.

Książka w trzech formatach (papier, ebook i audiobook) dostępna jest na stronie muza.com.pl
- na hasło KRYMINALNATALERZU10 10% taniej (dotyczy całego asortymentu sklepu)!

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz