maja 15, 2026

"Lázár" Nelio Biedermann

Autor: Nelio Biedermann
Tytuł: Lázár
Tłumaczenie: Danuta Fryzowska
Data premiery: 06.05.2026
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 328
Gatunek: literatura piękna
 
“Lázár” szturmem podbił światowy rynek książki! W oryginale wydany w 2025 roku, do teraz wydany został już w ponad 25 krajach, a autor przemierza państwa i kontynenty w trasie promocyjnej spełniając swoje wielkie marzenie. Zaskakujący jest z pewnością jego wiek - Nelio Biedermann aktualnie ma zaledwie 23 lata, a “Lázára”, swoją drugą książkę!, rozpoczął pisać w wieku lat 16. Inspiracją do jej powstania były opowieści, jakim raczyli go jego dziadkowi pochodzący z węgierskiej arystokratycznej rodziny, emigranci, którzy w latach 50. XX wieku przybyli z Węgier do Szwajcarii. Biedermann już teraz okrzyknięty został wielkim pisarzem nowego pokolenia, a to przecież dopiero początek (miejmy nadzieję!) jego literackiej drogi.
 
Węgry, początek XX wieku. Niedaleko miasta Pecz, pośrodku głębokiego lasu stoi zamek rodu Lázárów, którzy żyją tam od wieków. Właśnie na świat przyszedł kolejny męski potomek - najstarszy syn, drugie dziecko Sándora i Márii, chłopczyk o przezroczystej skórze. Wraz z siostrą Iloną wychowywani są w zimnym, arystokratycznym chowie, pomiędzy starymi portretami przodków, którzy bacznie przyglądają się ich dojrzewaniu. W mroku węgierskiego lasu, który skrywa niejedną przerażającą tajemnice… I tak płyną lata, a świat zaczyna się zmieniać - nadchodzi I wojna światowa, upadek monarchii, II wojna światowa, a ród Lázárów trwa.
"On też nic nie robi, nic nie mówi, tylko myśli o tym, jak wydostać się z tej pułapki, którą sam na siebie zastawił. Z tego obcego życia, w które zanurkował, kiedy jego własne wymknęło mu się z rąk."
Książka rozpisana jest na sześć tytułowanych części i 59 krótkich rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu mieszanego - w większości przeszłego, który w specyficznych, kluczowych momentach zmienia się na teraźniejszy. Narrator bacznie obserwuje kolejne pokolenia rodu Lázárów, oddaje ich poczynania i wewnętrzne emocje, choć nie towarzyszy im bez ustanku - w końcu na trzystu stronach zawarta została opowieść rozciągnięta na niecałe sześćdziesiąt lat, więc relacja z życia każdego pokolenia jest raczej epizodyczna, wybiórczo skupiona na poszczególnych fragmentach. Styl powieści jest ciekawy - subtelnie poetycki, czasami samymi słowami nadaje powieści mroczny, gotycki klimat baśniowości, w której nie brakuje fragmentów pisanych wierszem, choć przede wszystkim wyraźnie zauważalne jest to w pierwszej połowie powieści. Później już doświadczenia wojenne przynoszą inną powagę, w której nadal poetyckość jest wyczuwalna, jednak nie przybiera już tak eksperymentalnej formy. Sposób przedstawienia historii jest przede wszystkim opisowy, dialogi pojawiają się bardzo rzadko, jednak sama uświadomiłam sobie to dopiero po zakończonej lekturze, nie można więc mówić, że typowego stylu narracji powieści tutaj brakuje. Słowa dobrane są z dużym wyczuciem, to one w dużej mierze odpowiadają za nastrojowość powieści, a równocześnie są tak dopasowane, że cała historia jest bardzo płynna. Zaskakująco dojrzały, ciekawy i przyjemny styl dla tak młodego autora, w którym nie znalazłam tak naprawdę żadnych potknięć.
“Sierpniowe wieczory były niebieskie. Kładły się na polach niczym znużeni włóczędzy, osiadały w zamkowym parku, pod wierzbą płaczącą na brzegu małego jeziora, wypoczywały na łóżkach, sofach, grubych dywanach i w fotelach, jakby miały za sobą długą podróż. Jakby przybyły z daleko, z odległego, samotnego królestwa. Bardziej samotnego niż upadająca monarchia.”
Mam wrażenie, że książkę można podzielić na trzy osobne opowieści, każdą o kolejnym pokoleniu Lázárów. Każda z nich ma swój oddzielny klimat, oscyluje wokół innych wydarzeń. Pierwsza przybiera mroczny wydźwięk baśni, w której oniryczna fantazja miesza się z realnością. Stary zamek pełen duchów przodków położony pośrodku lasu, wokół którego narosły różne legendy, który skrywa w sobie sekrety niedostępne dla ludzkiego oka. To w takim otoczeniu dorastają Lajos i jego siostra Iwona, którzy błąkają się po tych zimnych korytarzach pozostawieni sami sobie.
Życie jednak ulega ciągłej zmianie i tak też dzieje się ze stylem narracji i światem, na tle którego historia rodu Lázárów się rozgrywa. Przychodzi I i II wojna światowa, która odbiera magię postrzegania rzeczywistości, która staje się tak dramatyczna, że nie ma w niej już miejsca na baśniowość.
"Lajos myślał nawet, że stary dawno już zmarł i nikt się nie zorientował, tyle że nie potrafi ł się rozstać z pracą, więc po prostu dalej robił swoje jako duch. Lilly uważała, że to bzdura, ale ona nie była z urodzenia jedną z Lázárów, więc nie wiedziała, jak zawzięte potrafią być duchy w tej rodzinie."
Rys historyczny tej powieści jest bardzo wyraźny, poprzez losy rodu Lázárów, autor dokładnie obrazuje dramat XX wieku, jakiego doświadczyły Węgry, jakiego doświadczył tak naprawdę cały świat. Jednak mimo tego, że wojenne czasy często są w literaturze poruszane, to przyznam, że z taką perspektywą jeszcze się nie spotkałam. Zdarzenia historyczne są obrazem upadku arystokracji, która z początku XX wieku dawała poczucie, że jest ciągle w rozkwicie, by za kilkanaście lat pokazać, jak niewiele jakiekolwiek tytuły w nowym świecie znaczą. Autor uważnie przygląda się przemianie postaci, które od zawsze uważane były za wielkich panów, nagle stają się ludźmi jak każdy inny. Jak taka nagła zmiana wpłynie na poszczególne pokolenia? Ich reakcja, próba dostosowania się do nowej rzeczywistości oddana jest z zaskakującą czułością.
“(...) a przecież w przeciwieństwie do niego jego ojciec wskutek wywłaszczenia stracił nie tylko przyszłość, ale i też wszystko, czym był -
Przez całe życie był kimś i nie musiał w tym celu nic robić, przez całe życie ludzie brali z niego przykład, szanowali go i podziwiali - a potem, ni stąd, ni zowąd, stał się wrakiem człowieka(...).”
Jednak nie tylko czułość jest sposobem na wyrażenie przemiany postaci. Są momenty, w których narrator dla postaci jest bezlitosny, zimnym okiem oddaje ich prywatne, małe dramaty. Bo choć wiek XX dla całego świata był naprawdę traumatyczny, to nie zabrakło w nim uniwersalnych przeżyć. I tak na tle historii kolejne pokolenia Lázárów przeżywają swoje pierwsze miłości, pierwsze rozczarowania, wielkie nadzieje i zderzenia z twardą rzeczywistością, z którą bez dobrego zaplecza psychologicznego tak trudno sobie poradzić. I tu dobrze oddana jest różnica pokoleń, w której poczynamy od naprawdę zimnego wychowania, by wraz z kolejnymi latami i potomkami ten wizerunek rodziny powoli zaczął się ocieplać.
“Może człowiek jednak nie jest tą samą osobą przez całe życie, pomyślała. Może jest się różnymi osobami, które myślą inaczej, czują inaczej i wyglądają inaczej, i łączy je tylko to samo nazwisko.”
Poza uniwersalnymi życiowymi przystankami, dużo refleksji przynoszą też fragmenty toczące się na tle II wojny światowej, która wikła Lázárów w odmętach faszyzmu, a choć wcale go nie wyznają, to jednak żyją w kraju, który do nazistów się przyłączył. Dylematy moralne, odwaga i tchórzostwo po raz kolejny obrazują różnicę pokoleń, inne podejścia, dla których tytuł arystokratyczny miał bardzo różne znaczenie.
“Ci ludzie (..) mieli własne życie, które mimo wszystko nie różniło się zbytnio od jego życia. A jednak zawsze liczyło się to, które było jego własne.”
Jest jednak w tej powieści coś, co nadaje jej innego wydźwięku. To coś jest ukryte między wierszami, sygnalizowane krótkimi stwierdzeniami. Mianowicie autor nadaje swoim postaciom świadomość, że są tylko tworem literackim zdanym na łaskę pisarza, który musi ich ciężko doświadczać, by wyciągnąć z nich emocjonalną głębię. To bardzo subtelny, acz intrygujący smaczek.
“Co robi pisarz, (...) jeśli nie pozbawia swoich postaci prawa do samostanowienia? Stawia im na drodze wojny, przyprawia je o depresję albo wyrywa im z objęć ich pierwszą miłość. Toż to jawna dysproporcja sił, jak między sprawcą a ofiarą, nawet jeśli w zmyślonym świecie. Postacie nie mogą się bronić, pisarz robi z nimi, co chce, każde im cierpieć i żywić daremną nadzieję, by upewnić się co do swojej wyższości.”
Bez najmniejszych wątpliwości mogę stwierdzić, że “Lázár” to dobrze skrojona, zaskakująco dojrzała i doskonale zbudowana powieść, która na tle wydarzeń światowych oddaje emocje uniwersalne. Subtelnie podlana nutą mrocznej baśniowości jest opowieścią o rodzie, który poprzez urodzenie miał wyższą pozycję społeczną niż pozostali mieszkańcy Węgier, a przez to przez kolejne wojny i zmiany ustrojów zaliczył tym głośniejszy upadek. Jak ważna jest historia przodków, tradycja w zmieniającym się świecie? Nelio Biedermann nie ukrywa, że dobrze czuje się oddając perspektywę młodych, a tu ma do dyspozycji trzy pokolenia, które doskonale obrazują upływ czasu, zmieniające się nastroje społeczne i postrzeganie świata. Początkowa obawa, że przez osadzenie aż sześćdziesięciu lat na zaledwie trzystu stronach powieści da wrażenie historii powierzchownej, rozmywa się bezpowrotnie w chwili, gdy Lajos z siostrą wkraczają w wiek dorosły - to oni wraz z późniejszym potomstwem mocno zostają w pamięci, może dlatego, że przez doświadczenia historyczne musieli porzucić swój baśniowy las? Ciekawa, oryginalna i momentami mocno poruszająca proza, która mam nadzieję, nie okaże się tylko jednym złotym strzałem - oby Nelio Biedermann faktycznie okazał się wielkim pisarzem młodego pokolenia.
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Marginesy.



Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz