maja 27, 2026

"Nie ma głupich" Harlan Coben

Autor: Harlan Coben
Tytuł: Nie ma głupich
Cykl: Sami Kierce, tom 2
Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Data premiery: 20.05.2026
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 448
Gatunek: thriller / kryminał
 
Harlan Coben należy do czołówki światowych autorów powieści kryminalnych i sensacyjnych. Jego książki wydawane są w 46 językach, doczekały się licznych ekranizacji, kiedyś filmowych, teraz serialowych, które ukazują się systematycznie od kilku lat na Netflixie i Prime Video. Nakład sprzedanych książek przekroczył już sto milionów egzemplarzy, a poza stałą obecnością na listach bestsellerów, autor zebrał też pokaźną liczbę nagród i tytułów przyznawanych nie tylko na rynku amerykańskim, ale i zagranicznym. Książki Cobena równie popularne są w Polsce, a w roku poprzednim polscy czytelnicy w końcu po raz pierwszy mogli spotkać autora na żywo - w lutym 2025 przyjechał do Warszawy z okazji premiery trzeciej polskiej adaptacji jego książki na Netflixie.
Chwilę po wizycie w Polsce na rynku anglojęzycznym pojawiła się jego 37 powieść dla dorosłego czytelnika pt. “Nie ma głupich”, która po roku oczekiwania ukazała się również w Polsce. To drugi tom serii z detektywem Kierce’em, który w pewien sposób powiązany jest z serialem. Tom pierwszy pt. “Już mnie nie oszukasz” wydany został bowiem w 2016 roku (w Polsce w 2017) i przez kolejne dziewięć lat był powieścią z żadnym cyklem niezwiązaną. W 2024 roku jednak ukazała się jej adaptacja, w której postać Kierce’a została lekko zmieniona - to ewidentnie spodobało się autorowi tak bardzo, że i w świecie literackim zaakceptował te zmiany uwzględniając jest w kontynuacji przygód tej postaci w “Nie ma głupich”. I chyba na tym nie skończy, co sugeruje zakończenie historii otwierające furtkę dla tomu trzeciego.
 
Nowy Jork, 2025 rok. Po tragicznych wypadkach, jakimi zakończyło się ostatnie śledztwo, Sami Kierce nie pracuje już w policji. Teraz chwyta się prac dorywczych - raz jest prywatnym detektywem, by za chwilę prowadzić kurs dla amatorów śledztw kryminalnych. I właśnie podczas jednej takiej lekcji do sali wchodzi kobieta, której nie widział od dwudziestu dwóch lat. Jako to możliwe, że poznał ją od razu? Bo tak naprawdę jej wspomnienie nigdy go nie opuściło - poznał ją w podróży po Europie, w Hiszpanii, a po kilku gorących dniach w jej towarzystwie, obudził się skąpany w jej krwi. Ta historia rzuciła się cieniem na jego życiu, zmieniła plany i psychikę. A teraz okazuje się, że dziewczyna żyje? Jak to się stało, co zaszło wtedy w Hiszpanii, kim tak naprawdę jest i dlaczego przyszła, a za moment uciekła z jego zajęć? To ten temat zaprząta mu głowę w chwili, gdy dowiaduje się, że morderca jego dawnej życiowej i zawodowej partnerki wskutek błędów, jakie sam popełnił w swoim ostatnim śledztwie, wychodzi na wolność… To odpowiedni moment, by zacząć bać się o bezpieczeństwo swojej nowej rodziny.
“My, ludzie, jesteśmy zdumiewająco narcystyczni.”
Książka rozpisana jest na prolog, 32 rozdziały i epilog. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie czasu teraźniejszego przez Samiego, a więc styl powieści nacechowany jest kreacją tej postaci. Narrator przedstawia świat jego oczami przybierając formą ironiczną najczęściej w stosunku do samego siebie, w której można wyczuć cwaniactwo - a jednak od razu jasne jest, że to tylko osłona przed światem, poza, jaką bohater przybiera, by nie musieć brać całego życia i śledztwa, które tak prywatnie go dotyczy, całkiem na poważnie. Nieraz w swojej opowieści zwraca się do czytelników bezpośrednio, a język, jakim się posługuje, daje bardzo naturalne wrażenie, jest codzienny, swobodny, a jednak widać w nim dbałość o poprawność gramatyczną i elokwencję w doborze słów, jakich używa. Dialogi nieraz zabarwione są humorem, co jest cechą charakterystyczną w twórczości tego autora. Dzięki temu, mimo zagmatwanej zagadki kryminalnej, tekst wypada lekko, jest przyjemnie rozrywkowy.
“Obaj są wysokimi mężczyznami i kiedy stoję między nimi, wyglądamy jak wykres słupkowy przedstawiający nagłe tąpnięcie w gospodarce.”
Harlan Coben znany jest z tego, że akcję prowadzi szybko i raz po raz czytelnika zaskakuje. Nie inaczej jest w tej książce, mam jednak wrażenie, że każdy jej element jest wyjątkowo dobrze wyważony. Akcja toczy się dynamicznie, ale nie do przesady, nie dominuje nad innymi składnikami powieści. Może to dlatego, że w sposób rozwiązywania zagadki zaangażowany jest sam duch Sherlocka Holmesa? To na tej postaci Kierce opiera swój kurs dla detektywów-amatorów, z których pomocy w swoim śledztwie korzysta. A te toczy się dwutorowo, choć obydwie sprawy są mocno z prywatnymi wątkami Kierce’a związane. Podstawową zagadką jest ta dotycząca dziewczyny poznanej (i zamordowanej?) dwadzieścia dwa lata temu. Jednak nie bez powodu w tle przewija się też sprawa morderstwa byłej partnerki Kierce’a, dzięki której możemy rzucić okiem na małą część amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Obydwie zagadki poza typowo rozrywkową stroną mają też swój cel, przynoszą trafne pytania i refleksje, w których dobro rodziny stoi na pierwszym miejscu. W końcu teraz Kierce ma rocznego synka, kochającą żonę, więc jego decyzje już nie tylko dotyczą jego samego, ale też ich. Czy zatem prywatny kodeks moralny w zderzeniu z bezpieczeństwem rodziny zmienia się w stosunku do tego, jakim był, gdy żyło się w pojedynkę?
“Spotkało mnie już w życiu sporo tragedii i prawda jest taka, że każdą kolejną przeżywa się trochę łatwiej. Pierwsza wydaje się najbardziej bolesna. Opłakuje się ją tak głęboko, że kiedy rana w końcu się goi i tkanka bliznowacieje, jest tak gruba, że trudno ją ponownie naruszyć do samego spodu.”
Mimo skupienia na rodzinie, ważne są też prywatne przeżycia postaci - w końcu Kierce to postać tragediami napakowana. A jednak udało mi się na ich szkielecie zbudować szczęśliwe życie, które teraz może i podmywane jest finansowymi problemami, stanowi jednak jego ostoję, bezpieczny port. To pozwala pogodzić się z traumami przeszłości - bo przecież, gdyby nie tamte tragedie, Kierce nie byłby w tym miejscu, w którym jest teraz. Każdy z nas składa się z dobrych i złych doświadczeń, a choć tych drugich wolelibyśmy nie doświadczać, to jednak stanowią one lekcje, uodparniają na przyszłość. To dobra lekcja stoicyzmu i akceptacji rzeczywistości takiej, jaką jest.
“Kiedy człowiek przejdzie przez coś tak strasznego, bardziej docenia to, co naprawdę się liczy. Tak wpływa na ludzi tragedia. Jest straszna, ale uczy wielu rzeczy.”
Przez historię wyraźnie przewija się też wątek pieniędzy. Kierce podążając za zagadką, trafia do świata bogaczy, których życie wygląda inaczej niż zwykłego, szarego człowieka. Bo choć mówi się, że wszyscy jesteśmy równi, że zasobność portfela nie ma tak naprawdę znaczenia, to jednak rzeczywistość dowodzi czegoś innego. Pieniędzmi nie martwią się ci, którzy je mają, którzy mają luksus życia na poziomie. Pieniądze dają też władzę, potrafią rozplątać, ale i zawiązać języki. Gdzie zatem ta równość?
“To mnie rozwściecza. Wystarczająco złe jest to, że bogacze patrzą na ciebie z góry. Ale dlaczego ludzie, których zatrudniają… i którzy nie są wcale bogatsi od ciebie… traktują cię jeszcze gorzej?”
Coben z łatwością wplata w swoją opowieść amerykańską codzienność, jednak pozwala sobie też na pewne przekoloryzowania, tak by nadać powieści odpowiedni kierunek. Widać to oczywiście w samej intrydze kryminalnej, ale też w postaciach, przede wszystkim tych drugoplanowych, tych wchodzących w skład grupy detektywów-amatorów. To barwna grupa indywidualności, w której autor trochę bawi się schematami ubierając je tak, by były atrakcyjne pod względem rozrywki czytelnika, a później i przyszłego widza.
“(...) pod tym, co od razu widać, skrywa się ludzka istota z nadziejami i marzeniami. To prosta myśl. Nadzieje i marzenia. Może nadzieje i marzenia tego kogoś o niewyróżniającej się aparycji zostały w pewnym momencie zdruzgotane. To nie ma znaczenia. Nadzieje i marzenia nigdy do końca nie umierają. Być może pozostają w stanie uśpienia, ale zawsze do się do nich wrócić.”
Coben dobrze wie, czego czytelnikowi potrzeba. Charakterne kreacje postaci, zagadka, która uderza w bohatera prywatnie, a zarazem jest dynamiczna i absorbująca, osadzona w znanym nam świecie, a jednak na tyle oderwana od rzeczywistości, by mimo pojawiających się w niej ciekawych wątków do refleksji, po prostu się przy niej dobrze bawić. “Nie ma głupich” nie udaje powieści nie wiadomo jaki głębokiej, to po prostu solidna dawka fajnej rozrywki, której elementy są tak wyważone, by razem tworzyły angażującą całość. I to mi się w niej podoba!
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Albatros.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz