maja 26, 2026

Kilka pytań do.... Joanny Rutkowskiej-Marchewki, redaktorki prowadzącej Wydawnictwa Kropka

Od kiedy prowadzę Kryminał na talerzu, na książkę patrzę szerzej nie tylko jako na historię zamkniętą na kartach powieści przez samego jej autora, ale też jako na produkt, w którego powstanie angażuje się spora liczba ludzi pracujących w wydawnictwie. A kto współpracuje z autorem najbliżej, a zatem ma największy wpływ na to, co zmienia się w książce przygotowanej przez autora? Redaktor. To zawód, który wzbudza moją ciekawość i wiem, że Waszą też. Już nieraz wymieniając się komentarzami dochodziliśmy do wniosku, że fajnie byłoby pogadać kiedyś z osobą zajmującą właśnie takie stanowisko w wydawnictwie. I w końcu pojawiła się ku temu okazja! 

Zapraszam na wywiad z redaktorką prowadzącą Wydawnictwa Kropka Joanną Rutkowską-Marchewką, która opowie między innymi o tym, na czym polega praca redaktora przygotowującego polskie wydanie zagranicznej książki i jaka jest różnica pomiędzy redaktorem prowadzącym a językowym. O dwóch seriach detektywistycznych, przy których ostatnio pracowała: Detektywce w podróży i Agacie Szajbie, i o tym, czym wyróżniają się one na tle pozostałych powieści tego gatunku skierowanych do młodszych czytelników. O tym, jak trudno rozstać się z Detektywką w podróży i kiedy możemy spodziewać się finału Agaty Szajby. A także o tym, co młodszy fan powieści detektywistycznych wydawanych przez Kropkę ma zrobić, gdy już obydwie trylogie przeczyta. 

fot. Wydawnictwo Kropka
Joanna Rutkowska-Marchewka, notka biograficzna:
Ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie zakochała się w edytorstwie. Zaczynała w założonej wraz z przyjaciółmi gazecie studenckiej, ale jej prawdziwą miłością okazała się literatura dziecięca. Współpracowała m.in. z wydawnictwami Natuli, SBM i Dwukropek. Fanka Kazika Staszewskiego, czarnej kawy i gór.

Kryminał na talerzu: Większość czytelników wie, że redaktor to ktoś, kto pracuje z autorem nad książką – sprawdza fakty, pilnuje zarówno logiki fabuły, jak i każdego szczegółu merytorycznego powieści. Po prostu podpowiada, co zrobić, by książka była lepsza. Ale to dzieje się na poziomie jej powstawania. A co robi redaktor powieści, która już jest wydana, czyli redaktor pracujący nad tekstem zagranicznym?

Joanna Rutkowska-Marchewka: W dużej mierze to samo! Choć oczywiście nie tylko, bo praca nad przekładem niesie też inne wyzwania. Redaktor musi dbać o poprawność przekładu, czyli o to, czy tłumacz właściwie oddał sens zdania. Czy dobrał odpowiednie słowo. Czy do tekstu nie wkradły się kalki językowe. Jeśli podczas czytania redaktorowi pojawia się w głowie myśl: „Hmm? Na pewno?”, to to jest moment, by sięgnąć do oryginału. Bo jak mówi hasło Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury: „Tłumacz też autor”. I on też – podobnie jak autor – potrzebuje redaktora.


W serii Detektywka w podróży Pani nazwisko na karcie redakcyjnej pojawia się dwa razy: jako redaktorki prowadzącej i redakcji. Czym te dwa stanowiska się różnią?

Redaktor prowadzący odpowiada za projekt, czyli dba o to, by książka w odpowiednim czasie przeszła wszystkie procesy, które prowadzą do jej wydania. By przekład – jeśli mówimy o książce tłumaczonej – trafił do odpowiedniego tłumacza. Odpowiedniego, czyli takiego, który dobrze czuje się w danej tematyce, danym stylu. Potem – by trafił do redaktora językowego, który pomoże autorowi lub tłumaczowi dopracować tekst. Następnie redaktor prowadzący ustala ze składaczem wygląd książki – format, fonty, układ ilustracji… No, dużo tego. Dalej trzeba zadbać o korektę i przekonać składacza, że to już na pewno ostatnia tura poprawek. 😊 A potem przekonać siebie, że to najlepsza wersja tekstu, i już nic nie ruszać. 😊 Redaktor prowadzący bierze też udział w ustalaniu z dyrektorem wydawniczym oraz działami produkcji i sprzedaży parametrów technicznych książki – papieru, uszlachetnień okładki, choć oczywiście w różnych wydawnictwach może to wyglądać nieco inaczej. Nie chcę, żeby zabrzmiało to, jakby redaktor prowadzący sam wszystkim zarządzał, bo absolutnie tak nie jest – to po prostu człowiek, który musi wszystko spiąć. Musi wiedzieć, pilnować terminów, trzy razy dopytać. 
A redaktor językowy to po prostu człowiek, który współpracuje z tłumaczem albo autorem przy przygotowaniu językowym i merytorycznym książki. Czyli człowiek, który gra z autorem lub tłumaczem do jednej bramki. 😉


Przejrzałam sobie wszystkie książki Państwa wydawnictwa, jakie mam w swojej biblioteczce, i Pani podpisana jest w każdej z nich jako redaktorka prowadząca, czasami również jako osoba odpowiedzialna za redakcję. Wnioskuję więc, że ma Pani duże rozeznanie w powieściach dla dzieci. Czym seria z Detektywką w podróży Pani specjalistycznym okiem się wyróżnia na tle pozostałych powieści? 

Moim zdaniem to seria, która doskonale przedstawia realia epoki, czyli lata 20. XX wieku w Europie i Ameryce. A był to bardzo barwny czas, z jednej strony fascynacja nowoczesnością, rozwój kina, teatru, techniki, miast, przemysłu, z drugiej – coraz bardziej dostrzegalne rozwarstwienie społeczne, migracje w poszukiwaniu lepszych warunków życia, konsekwencje rewolucji w Rosji. To wszystko mamy na kartach tej serii. To wspaniała lekcja historii, w dodatku pełna ciekawostek, ubrana we wciągającą fabułę. Czytelnik chłonie wiedzę przy okazji, po prostu śledząc losy Pepper i jej przyjaciół. Poza tym ważnymi elementami tej serii są nie tylko dobre intrygi i ciekawie, realistycznie odmalowany świat, ale też trudne, bardzo ludzkie emocje. W pierwszej części dotyczące Pepper i jej relacji z ojcem, w drugiej związane z pojawieniem się nowej kobiety u boku ojca, w trzeciej pokazujące charakterek Pepper – momentami wręcz jej zaborczość i zawziętość. 


Czy któryś z trzech tomów serii lubi Pani szczególnie mocno? 

Tak. Najbardziej podobał mi się pierwszy tom. Relacja Pepper z ojcem, trudna, wręcz bolesna, skradła moje serce. Musiałam szybko mrugać, czytając niektóre akapity…


Co okazało się największym redaktorskim wyzwaniem przy pracy nad tą serię, a co sprawiło Pani najwięcej przyjemności?

Praca nad tą książką była przede wszystkim przyjemnością dzięki świetnemu przekładowi pani Moniki Wiśniewskiej. Gdyby nie jej styl, sięganie po nieoczywiste słowa, czasem te już nieco zapomniane, nie mielibyśmy poczucia, że towarzyszymy Pepper w jej świecie, że w nim jesteśmy! 
Wyzwaniem było natomiast dbanie o to, by z jednej strony dać czytelnikowi odczuć, że za sprawą książki znalazł się w innej epoce i na innym kontynencie, z drugiej – nie zasypać go archaicznymi wyrażeniami czy obcymi słowami, które w nadmiarze mogą utrudnić czytanie czy wręcz zabić całą radość. 


Detektywka w podróży to trylogia, więc na Aferze w Paryżu nasza przygoda z Pepper i jej przyjaciółmi się kończy. Czy i Pani związała się z tym postaciami tak mocno, że trudno jest się teraz rozstać? A może jednak jest jakaś nadzieja na kontynuację serii? 

Na pewno czuję spory niedosyt. W ostatniej części ojciec Pepper, który w pierwszym tomie był przecież postacią pierwszoplanową, zupełnie zniknął. Bardzo bym chciała, żeby Pepper spotkała się ponownie z Tobym, bo ta relacja zapowiadała się bardzo ciekawie. Widzę więc olbrzymi potencjał! Ale niestety nie mamy na razie żadnych informacji o tym, żeby seria miała być kontynuowana. 


W tym roku w Wydawnictwie Kropka pojawiła się nowa seria kryminalna – to trylogia o Agacie Szajbie. Czy ona już bardziej wpisuje się w kanon aktualnie dostępnej kryminalnej literatury dziecięcej, czy może też, jak Detektywka w podróży, wyraźnie się wyróżnia?

Seria o Agacie Szajbie z pewnością nie jest typową książką detektywistyczną, bo mamy tu nie tylko dedukcję i genialnego detektywa, ale też nowoczesną technologię i naukę. Liam, przyjaciel Agaty, to komputerowy geek, a Brianna, przyszła specjalistka w dziedzinie kryminalistyki, i jej tajne laboratorium to dodatkowe wsparcie dla Agaty. To naprawdę niesamowita ekipa. Książka świetnie pokazuje więc interdyscyplinarność, niezbędną do rozwiązywania najtrudniejszych spraw, oraz różnorodność, to że wspaniale się dopełniamy, gdy potrafimy wykorzystać nasze talenty do jednego celu. 


Ważną rolę w obydwu tomach pełni miejsce akcji, co w polskim wydaniu Wydawnictwo (za sprawą Jarosława Marchewki) podkreśla zamieszczoną na pierwszych stronach mapką najważniejszych przystanków na trasie Agaty. Najciekawsze jest jednak to, czego nie widać, czyli cały wątek trylogii rozgrywający się w podziemiach Londynu nadający jej klimat, który swoją ekskluzywnością skojarzył mi się z tym, co czułam kiedyś, dawno temu, podczas czytania Harry’ego Pottera. Czy dzieciom właśnie takie tajemnicze, sekretne, niewidoczne dla oczu dorosłych wątki są potrzebne nawet w sytuacji, gdy mówimy o bardzo racjonalnym gatunku literatury kryminalnej?

Głównym tematem każdej książki detektywistycznej jest właśnie tajemnica! To, co zakryte, z pozoru niedostępne albo nawet niemożliwe. To jeden z uniwersalnych motywów literatury. Wszyscy uwielbiamy dociekać prawdy, szukać, tropić – szczególnie głównego złola. 😊 Dzieci też mają w sobie tę ciekawość. Myślę, że między innymi dlatego seria o Agacie cieszy się taką popularnością – jest w niej wszystko to, co zachęca do czytania i wciąga od pierwszej chwili: nietuzinkowa bohaterka z niebanalną przeszłością, grupa równie niebanalnych przyjaciół i tajemnice, które dorośli skrzętnie próbują ukryć przed dziećmi. Oczywiście bezskutecznie. 😊


Przy serii z Agatą Szajbą pracuje Pani jako redaktorka prowadząca, ale już redakcją językową zajmuje się ktoś inny. Ciekawa jestem więc, jakie przy tej serii miała Pani najtrudniejsze, a może najciekawsze wyzwania.

Zdradzę Pani sekret: nie da się przestać być redaktorem językowym. Dlatego wszystkie moje książki przechodzą dwie redakcje. I czasem to właśnie jest największym wyzwaniem – odpuścić, zaufać, że inny redaktor, którego przecież sama wybieram, też zadba o książkę. Inna sprawa, że nie każda książka jest wyzwaniem – czasem jest po prostu pracą i wyraźnym potwierdzeniem, że bardzo lubię to, co robię. 


Jak już wspominałam, seria z Agatą to trylogia, a więc czekamy na jeszcze jeden, ostatni tom. Czy prace nad nim w Wydawnictwie Kropka już trwają? Co może nam Pani o nim powiedzieć i czy długo będziemy musieli na niego czekać?

Tak, prace trwają już od dłuższego czasu, przekład jest prawie gotowy. Książka ukaże się pod koniec wakacji i będzie miała tytuł Srebrny Wąż. To pierwsza sprawa, którą poprowadzi Agata jako członkini Gildii Strażników, więc zrobi naprawdę poważnie. 


Przyznam, że sama czekam z niecierpliwością na ten ostatni tom, ale z drugiej strony wcale nie chcę, by seria się skończyła, z Agatą będzie się równie trudno rozstać, co z Pepper! Ale może ma Pani dla nas jakieś pocieszenie, czy Wydawnictwo Kropka ma już na oku jakąś kolejną serię, a może pojedyncze powieści detektywistyczne, które będą dobrym następstwem tych dwóch bohaterek? 

Oczywiście w Kropce nie może zabraknąć książek dla wielbicieli tajemnic i odrobiny dreszczyku. Już po wakacjach mamy dla Kropkowych czytelników nową serię. Jej główni bohaterowie, Caleb i Zen, to nastoletni agenci, którzy popadają w konflikt z groźną organizacją przestępczą. To połączenie klasycznych elementów powieści szpiegowskiej i przygodowej z nowoczesnym high-tech thrillerem – mamy tu cybernetykę, nanotechnologię, robotykę, łamanie szyfrów, drony, agentów CIA, speców od cyberbezpieczeństwa i zawrotne tempo – jednym słowem wszystko, co sprawia, że książkę czyta się z zapartym tchem. Jak zawsze u nas będzie się działo!  


Serdecznie dziękuję za poświęcony czas i życzę wielu ciekawych wyzwań na redaktorskiej drodze! 

Wywiad przeprowadzony w ramach współpracy z Wydawnictwem Kropka.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz