maja 19, 2026

"Ostatni pacjent" Patricia G. Bertényi - recenzja przedpremierowa

Autorka: Patricia G. Bertényi
Tytuł: Ostatni pacjent
Cykl: Janka Vitéz, tom 1
Tłumaczenie: Bożena Kojro
Data premiery: 20.05.2026
Wydawnictwo: Mando
Liczba stron: 560
Gatunek: kryminał / thriller medyczny
 
Patricia G. Bertényi to fińska autorka węgierskiego pochodzenia, od lat pracująca jako pielęgniarka na oddziale intensywnej terapii. Na swoim koncie ma sześć powieści, składające się na dwie serie kryminalne, z których nowsza jest ta z Janką Vitéz. “Ostatni pacjent” na jej rodzimym rynku wydany został w 2024 roku, a Polska jest jednym z pierwszych obcojęzycznych krajów, w których ukazało się jego tłumaczenie. Autorka, poza pisaniem powieści i pracą zawodową pasjonuje się też fotografią, którą studiowała przed przyjazdem do Finlandii w Nowym Jorku. Ewidentnie wszystkie swoje doświadczenia chętnie wykorzystuje w tworzonych przez siebie powieściach, co mocno wyczuwalne jest w “Ostatnim pacjencie”.
 
Fińskie nadmorskie miasteczko Aboa, późny listopad. Pewnej deszczowej nocy niedaleko opery dochodzi do śmiertelnego potrącenia - ktoś z premedytacją zabił światowej sławy śpiewaczkę, której śmierć wstrząsa całą społecznością. Wieści o jej śmierci szybko docierają również do szpitala, w którym oddział intensywnej terapii jest najlepszym w całym kraju, jednak tam życie toczy się tak szybko, że nikt nie ma czasu poświęcić tej informacji więcej uwagi. Do czasu aż policja nie zjawia się w szpitalu.
W tym samym czasie sześćdziesięcioletnia salowa Janka Vitéz jest świadkiem śmierci pacjenta, który właśnie przeszedł operację serca. Nikt nie dopatruje się w tym zdarzeniu nieprawidłowości, takie rzeczy się przecież zdarzają. Inaczej myśli Janka, która kilkadziesiąt lat temu, jeszcze w Węgrzech, zdobywała doświadczenie, o którym w Finlandii nikt nie wie. Janka zauważa coś, czego nikt inny nie dostrzega - wysypkę i dziwny zapach, jaki unosi się znad ciała zmarłego. Kiedy wkrótce w podobny sposób umiera drugi pacjent, salowa zaczyna węszyć - czy faktycznie ktoś w tym szpitalu mógłby zabijać pacjentów? Ale dlaczego miałby to robić?
“Śmierć stanowiła nieodłączna część ich pracy i nie zawsze traktowali ją jak wroga. Niekiedy dawała ulgę zarówno bliskim, jak i personelowi, choć nigdy nie była łatwa. Poznanie przyczyny odejścia człowieka za każdym razem pomagało.”
Książka rozpisana jest na prolog, 78 kilkustronicowych rozdziałów i epilog. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, w której główne perspektywy są dwie: Janki i pielęgniarki Dani, jednak od czasu do czasu pojawia się ktoś trzeci. Język, jakim narrator się posługuje, jest prosty, choć zdania nie należą do najkrótszych, czasami potrzeba nieco więcej skupienia podczas lektury, by nie stracić wątku. Autorka jednak dba, by czytelnik miał jasność sytuacji, nawet mocno medyczne fragmenty są pisane w taki sposób, by czytelnik nieorientujący się w zawiłościach tego zawodu nie czuł się zagubiony. Przez tak dokładne tłumaczenie dialogi momentami dają wrażenie sztuczności, choć widoczny jest wysiłek Bertényi, by wszystkie rozmowy uwiarygodnić.  W polskim tłumaczeniu czasami pojawiają się nie do końca trafnie dobrane słowa, jak i nie zostały poszanowane prawa jednej z postaci w formie odmiany czasowników. Mimo tych potknięć, książkę czyta się całkiem płynnie.
 
Bezsprzecznym atutem tej powieści jest jej główna bohaterka Janka, kobieta przez status imigrantki i zawód salowej dla pracowników szpitala w dużej mierze niewidoczna. Sceny, w których jest lekceważona, traktowana jak ktoś gorszego sortu wzbudzają oburzenie, a równocześnie uwrażliwiają czytelnika, by nigdy nie traktował kogoś z góry, nigdy nie podchodził do innych z obranymi już założeniami. Bo Janka, mimo że jest starszą, pulchniutką panią o opadających powiekach, doświadczenie naukowe ma bogate - autorka niewiele w tym tomie z jej przeszłości zdradza, jasne jest jednak, że na tematy medyczne Janka wie naprawdę dużo. To bardzo sympatyczna postać, która w literaturę kryminalną wnosi ciekawy powiew świeżości, jej troska o bliskich, ciągłe karmienie ich dobrym jedzeniem i miłość do książek wzbudzają rozczulenie. Jednak i Janka ma swoje uprzedzenia, wynikające z jej doświadczeń w przeszłości, które dobrze tłumaczą, dlaczego tak długo w sprawie węszy sama, nie angażując w nią policji.
Wiedza i umiejętność łączenia faktów bohaterki jest ubrana w lekko abstrakcyjny wątek, który w kryminale może wydać się dziwny, jednak jest w pewien sposób podobny do tego, co przewija się przez różne tego typu seriale. Można go traktować jako minus, ale równie dobrze jako po prostu cechę charakterystyczną cyklu.
 
Otoczenie Janki, wszyscy pracownicy szpitala wprowadzają w powieść klimat zażyłości, zamkniętego miejsca, w którym wszyscy się znają, a plotki przenikają szybciej niż alarmy osób wymagających interwencji zespołu medycznego. Autorka dobrze oddaje ten specyficzny klimat, który mnie samej skojarzył się z atmosferą panującą w szpitalu z serialu “Facet na święta”, choć oczywiście poza tym te tytuły nie mają ze sobą nic wspólnego. Jak zawsze w małych społecznościach, plotki plotkami, ale trudne doświadczenia, jakie skrywają postacie każdy trzyma blisko siebie, zatem jest w tym towarzystwie sporo zagadek do odkrycia. Momentami jednak postacie zdają się przedstawione na tyle powierzchownie, że ich reakcje dają wrażenie sztuczności. To wynik małej uwagi poświęconej wątkom psychologicznym, co będzie uwierać tylko tych czytelników zwracających uwagę na psychologiczne portrety postaci innych niż główne. Obcobrzmiące imiona i nazwiska będą też wymagać od polskich czytelników pewnego wysiłku, by zapamiętać kto jest kim – mnie samej nawet przy drugiej lekturze kilka postaci ciągle się ze sobą mieszało.
“Myślałaś kiedyś o tym, jak dziwną pracę wykonujemy? (...) Wgryzamy się w bebechy żywych ludzi, podłączamy urządzenia i przewody do wszelkich ludzkich otworów, a czasami robimy im dodatkowe dziury. Dokonujemy strasznych rzeczy w imię dobra. Gdybyś zrobiła komuś to samo w swojej piwnicy, uznano by cię za potwora.”
Poza Janką, imigrantką, w powieści przewija się wątek innych mniejszości, wśród których jasno zarysowują się dwie: wątek związków jednopłciowych oraz postaci zmieniającej płeć. Przede wszystkim z tym drugim autorka dobrze sobie radzi oddając perspektywę bliskich takiej postaci, dylematów, z jakimi przychodzi im się mierzyć. W wątku mniejszości przewija się również motyw romansowy, który jednak na tle pozostałych wypada nienaturalnie, a jego uzasadnienie fabularne jest bardzo nikłe. Jedynie samo zakończenie może sugerować, że to punkt zaczepienia do fabuły kolejnych tomów serii.
 
Akcja powieści prowadzona jest tempem umiarkowanym, jednak kolejne twisty fabularne rozłożone są tak, by czytelnik był stale w lekturę zaangażowany. Autorka stosuje dobre zmyłki, a każdy twist, każdy kolejny krok w śledztwie bardzo dokładnie tłumaczy nie pozostawiając już miejsca na nieścisłości czy domysły. Sam pomysł na intrygę kryminalną jest bardzo ciekawy, widać w nim dużą wiedzę medyczną, jednak stopień przypadkowości zdarzeń i zrządzenia losu wydaje się momentami podejrzanie wysoki. Niemniej zagadka prowadzona jest z wyczuciem, jest bardzo rozległa, przez co niełatwo jest złożyć jej wszystkie elementy w całość, wyjaśnienie jednak jest satysfakcjonujące.
 
Nie bez znaczenia dla fabuły jest samo miejsce akcji. Na oddziale intensywnej terapii dzieje się dużo, a życie pacjentów stale jest zagrożone, co autorka opisuje doskonale - wszystkie akcje medyczne opisane są ze znawstwem, ale i świadomością czytelnika, który musi się w nie zaangażować nie znając właściwych określeń medycznych. Fachowe nazwy są więc jasno tłumaczone, dzięki czemu można podczas lektury poszerzyć swoją wiedzę.
Idźmy jednak dalej, bo miejscem akcji jest nie tylko szpital, ale i po prostu Finlandia, ujęta w perspektywę osoby długo tam mieszkającej, a jednak kulturalnie obcej. Dla polskiego czytelnika nieczęsto spotykającego się z literaturą z tego rejonu świata, obraz społeczno-kulturowy miejsca będzie nie lada gratką.
 
“Ostatni pacjent” na pewno jest powieścią wyróżniającą się wśród innych kryminałów dostępnych na polskim rynku książki, nie tylko ze względu na miejsce akcji, ale i na sposób prowadzenia fabuły. Mimo ilości wątków i objętości książki nie jest też specjalnie wymagający, gdyż autorka dba, by każdy fabularny twist został czytelnikowi jasno wytłumaczony i uzasadniony. Dynamiczny klimat oddziału intensywnej terapii, której załoga traktuje się jak rodzinę, wprowadza w historię pewną zażyłość, z której wykluczona jest główna bohaterka. To gwiazda tej powieści, postać, która zwraca uwagę na wiele problemów społecznych, przenikliwa, sympatyczna, a mimo wszystko enigmatyczna, dzięki czemu nie wykluczam, że po kolejny tom jej przygód sięgnę. “Ostatniego pacjenta” polecam tym, dla których szpital wydaje się ciekawym miejscem akcji, jak i tym, którzy otwarci są na śledztwa prowadzone w sposób niekonwencjonalny. Dobrze prowadzona akcja, mimo objętości książki, nie pozwala na nudę!
 
Moja ocena: optymistyczne 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Mando.


Dostępna jest też w abonamencie 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz