czerwca 01, 2026

"Nie dotykaj mnie" Andrea Camilleri

 Autor: Andrea Camilleri
Tytuł: Nie dotykaj mnie
Tłumaczenie: Monika Woźniak
Data premiery: 22.05.2026
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 138
Gatunek: nowela / kryminał psychologiczny
 
Andrea Camilleri znany jest przede wszystkim jako twórca uroczego, kochającego dobre jedzenie sycylijskiego komisarza Montalbana, którego los rozpisany jest na ponad trzydzieści powieści i zbiorów opowiadań. A jednak zanim Camilleri stał się pełnoetatowym pisarzem, był reżyserem teatralnym i to właśnie w tym zawodzie spędził większość swojego życia. Uznawany był za mistrza klasycznej realizacji, wybitnego twórcę, który zyskał status profesora na wielu włoskich uczelniach. O tym doświadczeniu nie zapomniał, gdy przeszedł już na reżyserką emeryturę - to widać bardzo wyraźnie w jego nowelce “Nie dotykaj mnie”, która jest jedną z jego późniejszych książek. W oryginale wydana została w 2016 roku, zaledwie trzy lata przed śmiercią autora, w Polsce po razu pierwszy ukazała się dekadę później.
 
Rzym, 7 czerwca 2010 roku. Znany pisarz Mattia Todini zgłasza na policję zaginięcie swojej żony, Laury. Dwa dni temu wyjechała do ich domku położonego w niewielkiej miejscowości Gonfalone oddalonej dwie godziny jazdy samochodem od stolicy. Mężczyzna prosi o dyskretne działanie, jest zaniepokojony, jednak nie wydaje mu się, by doszło do przestępstwa. Komisarz Maurizi zaczyna więc przyglądać się sprawie - rozmawia ze znajomymi Laury, tymi aktualnymi i tymi z przeszłości, ogląda jej miejsce zamieszkania, dokumenty. Obraz, jaki się z tych kawałków wyłania, jest fragmentaryczny i niespójny. Jak to możliwe, by o jednej kobiecie krążyło tak wiele różnych, sprzecznych ze sobą opinii? Jaka Laura była, a może nadal jest, naprawdę? I co postawiło ich wszystkim w tej aktualnie kłopotliwej sytuacji?
 “Fascynowała ją sztuka aktorska. Umiejętność przemiany w kogoś innego.”
Książka rozpisana jest na króciutkie rozdziały liczące od niecałej strony do kilku, które tytułowane są datą zdarzeń, jakie przedstawiają. Historia nie toczy się do końca chronologicznie - czasami pojawiają się wspomnienia przeszłości, najczęściej w formie listów, które stają się kolejnymi kawałkami skomplikowanej układanki psychologicznej zaginionej Laury. Cała opowieść przybiera formę eksperymentalną, balansującą na granicy prozy a sztuki teatralnej - cała historia rozgrywa się poprzez dialogi, listy i artykuły prasowe. Nie ma w niej narratora, nie ma ani jednego opisu, nie ma żadnego komentarza pozwalającego ukierunkować czytelnika na odpowiedni tor. To zadanie postaci i zapisków, jakie uda im się znaleźć. Język, jakim autor się posługuje, jest bardzo staranny, literacki, czasami rozmowy przybierają formę dysput na różne tematy: poczynając od charakteru Laury na sztuce kończąc. Książkę czyta się bez potknięć, bardzo szybko, to historia do połknięcia na raz.
 
Choć postaci przez tę krótką opowiastkę przewija się sporo, to najważniejsze są trzy: Laura, jej mąż i komisarz. Laura to kreacja bardzo skomplikowana, kobieta, którą każdy z jej otoczenia oceniał inaczej. Jedni używają w stosunku do niej obraźliwych słów, inni są pełni podziwu do jej empatii i spostrzegawczości, jeszcze kolejni wyrażają obawy, co do jej zdrowia psychicznego. Jak to możliwe, że jedna kobieta miała tyle twarzy? Co nią powodowało, dlaczego w kontakcie ze światem wchodziła w tyle różnych kreacji?
“(...) te doświadczenia niczego jej nie uczą, rany nie zdążą się nawet zabliźnić, a ona już jest gotowa zacząć od nowa, rzucić się na oślep w nową pasję.”
Jej mąż, Mattia, wydaje się to akceptować. To starszy od niej dwa razy mężczyzna, który mimo jej problemów, wydaje się kochać ją nad życie. Autor przygląda się uważnie ich relacji, tworząc subtelną próbę zrozumienia dwóch artystycznych dusz.
 
Ale wykorzystuje to też od zobrazowania tego, jak działają media, które tylko czekają na newsy ze świata sławnych. Jak często ważniejsze jest szukanie sensacji, tropienie teorii spiskowych i niesprawiedliwa ocena tego, kto nie może się bronić. Jak zawsze pojawiają się kolejne osoby, które chętnie dolewają oliwy do ognia, by płomień sensacji cały czas płonął jasnym blaskiem.
 
Takiego rozgłosu stara się uniknąć komisarz Maurizi, który działa bardzo dyskretnie, który tak naprawdę nie ma podstaw do wszczęcia śledztwa, jednak persona pisarza uniemożliwia mu odmówienie przyjęcia zgłoszenia. Komisarz dobrze sobie radzi - jest cichy i uważny, bardzo profesjonalny, sprawnie kieruje się swoją intuicją. To jeden z tych, których inteligencja robi wrażenie, jeden z niewielu, który zdaje się mieć możliwość złożenia wszystkich elementów puzzli w całość. To on coraz mocniej zgłębia się w życie Laury, próbuje oddzielić to, co tylko iluzoryczne, od tego, co prawdziwe.
“- (...) proszę pozwolić, że powiem to panu otwarcie: zwrócenie się do nas z tą sprawą było pomyłką.
- A do kogo należało się zwrócić?
- Do prywatnego detektywa.
- Tego bym nigdy nie zrobił.
- Dlaczego?
- Bo miałbym wrażenie, że trywializuję całą sprawę, sprowadzam ją do banalnej historii zdrad i ucieczek.”
Mimo niewielkiej objętości, autor zdołał w historię wpleść wiele treści. To opowieść o udawaniu, samotności i pustce, której nawet miłość nie potrafi zapełnić, o własnej tożsamości i potrzebie wolności, która czasami jest tylko maską, by ukryć to, co czai się w jej cieniu. Camilleri bardzo umiejętnie łączy intrygę kryminalną i przejmujący portret psychologiczny z wątkiem sztuki teatralnej i malarstwa z sakralnym motywem, tworząc z tego niewielkiego dzieła historię głęboką i uniwersalną. Sama intryga kryminalna, mimo że zawiera tylko kilka punktów, jest pomysłowa, a jej rozwiązanie pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami natury refleksyjnej. Każdy jej element, pozornie z resztą sprzeczny, stwarza obraz pełen ludzi, doświadczeń i spostrzeżeń, które składają się na to, kim tak naprawdę jesteśmy.

Na stu trzydziestu stronach Andrea Camilleri zawarł historię pełną, bardzo esencjonalną, w której niejednoznaczny obraz głównej nieobecnej jasno uświadamia, jak niewiele tak naprawdę dostrzegamy w innych, jak potrafimy dotknąć zaledwie powierzchni bardzo skomplikowanej istoty, jaką jest człowiek. To ciekawy eksperyment prozatorski, pomysłowy w treści, jak i swojej literackiej interdyscyplinarności. Coś dla czytelników, którzy otwarci są na niebanalne podejście, którzy szukają czegoś oryginalnego w szeroko pojętej literaturze kryminalnej.
 
Moja ocena: 7,5/10
 

Recenzja powstała w ramach współpracy z Oficyną Literacką Noir sur Blanc.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz