Autorka: Agnieszka Peszek
Tytuł: Zazdrościsz mi?
Cykl: Zuzanna Kruk, tom 2
Data premiery: 03.06.2026
Wydawnictwo: 110 procent
Liczba stron: 408
Gatunek: kryminał
Agnieszka Peszek to najpopularniejsza polska
autorka powieści kryminalnych wydawanych w ramach self-publishingu. Debiutowała
w roku 2021, teraz, po pięciu latach działalności, na swoim koncie ma już ponad
dwadzieścia powieści, z czego większość należy do kilku serii kryminalnych, ale
też zdarzają się i pojedyncze, oddzielne historie. Seria z Zuzanną Kruk po raz
pierwszy na rynku zagościła wraz z początkiem roku 2025 - wtedy to ukazała się
powieść “Zabijesz mnie?” (recenzja - klik!). Teraz, po ponad roku oczekiwania,
w końcu czytelnicy mogą do tej bohaterki wrócić w drugim tomie jej przygód pt.
“Zazdrościsz mi?”.
Późna jesień 2018 roku, Warszawa. Starszy
aspirant Andrzej Woźniak właśnie odwiózł aspirantkę Zuzannę Kruk na pociąg,
którym ma dojechać do Juraty. Po długich namowach Zuza zgodziła się w końcu wybrać
się na urlop, podczas którego faktycznie będzie o siebie dbać - spacerować,
wietrzyć głowę, wdychać dobre, morskie powietrze. To dla niej nowość, ale w
swojej słowności zamierza spędzić ten czas dokładnie tak jak obiecała. Jednak
coś krzyżuje jej plany - podczas jednego ze spacerów natyka się na parę, która
w lesie znalazła pewną ludzką część ciała… Oczywiście Zuza nie byłaby Zuzą,
gdyby się w śledztwo nie zaangażowała.
W tym czasie Woźniak zaczyna dostrzegać, jak
bardzo zgrał się ze swoją zawodową partnerką - jego zastępczy partner mocno
działa mu na nerwy, a sprawa, jaką mają do rozwiązania, jest przecież poważna.
W lokalnym przedszkolu ktoś brutalnie zamordował opiekunkę.
“Każdy dokument to historia człowieka, która zostaje w liniach i odstępach między literami.”
Książka rozpisana jest na prolog, trzy części
i epilog. Każda z części podzielona jest na oddzielnie numerowe, króciutkie
rozdziały, których linia fabularna składa się z dwóch czasów: teraz, podczas
śledztwa z perspektywy Zuzy i Andrzeja, oraz w przeszłości, która rozpisana
jest nie do końca chronologicznie, z perspektywy Artura Wieczorka. Narracja
prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, a język, jakim napisana
jest powieść, jest prosty i codzienny. Spora część historii, szczególnie tej
toczącej się aktualnie, rozgrywa się w dialogach, które prowadzone są sprawnie.
Przede wszystkim tyczy się to szybkich wymian zdań, dłuższe wypowiedzi, które
mają na celu przybliżenie czytelnikowi jakichś tematów, momentami wydają się
niepotrzebnie aż tak szczegółowe, na czym cierpi uwaga czytelnika. Niemniej
jednak to detale, w ogólnym wydźwięku językowym książka wypada dobrze, czyta
się ją bez większych potknięć.
Akcja powieści rozpoczyna się mocnym akcentem
- już w prologu autorka doskonale buduje napięcie, tworząc wrażenie poczucia
osadzenia. Kolejne rozdziały prowadzone są już z mniejszym natężeniem napięcia,
co wydaje się zabiegiem celowym - uwaga czytelnika kierowana jest na inne
elementy fabularne. Tempo prowadzenia akcji jest umiarkowane, autorka nie dość,
że intrygę dzieli na dwie zagadki (ta tocząca się w Juracie jest
pierwszoplanowa, ta w warszawskim przedszkolu drugoplanowa), to jeszcze często
w tekst wplata opowiastki dygresyjne, które mają na celu uwiarygodnienie
postaci jako ludzi z krwi i kości, którzy mają swoją przeszłość, którzy już
sporo w życiu zawodowym i prywatnym przeżyli. Intryga kryminalna
(pierwszoplanowa) rozpisana została z dużym rozmysłem, co można docenić dopiero
po poznaniu jej rozwiązania - wtedy można zauważyć te sprawnie porozrzucane w
tekście tropy, które mogą na nie naprowadzić. Osobiście je przegapiłam, przez
co finalny twist spełnił swoje zadanie. Mimo tego, że akcja nie jest specjalnie
dynamiczna, to jednak autorka potrafi utrzymać uwagę podrzucając czytelnikowi w
odpowiednim momencie pomniejsze fabularne twisty.
“(...) nie ma zbrodni idealnej, są jedynie błędy, które popełniamy. Pytanie tylko, jak dużo ich jest i czy uniemożliwią one złapanie tego złego.”
Poza samą zagadką kryminalną, ważna jest
przeszłość i mechanizmy psychologiczne, które doprowadziły postacie w miejsca,
w których znajdują się teraz. W tych kreacjach króluje Artur Wieczorek, który w
jakiś sposób z leśnym znaleziskiem jest powiązany. To postać świetnie
dopracowana pod kątem psychologicznym, pozornie czarny charakter, który
opowiadając nie tylko o swoich poczynaniach, ale też i doświadczeniach, jakie
przyszło mu zbierać w dzieciństwie, dobrze tłumaczy dlaczego jest, jaki jest.
Jego egoizm, zaczepny styl bycia są tak naprawdę osłoną, sposobem na
udowodnienie światu, że on naprawdę coś znaczy. To przede wszystkim do niego
odnosi się tytuł powieści, to on najczęściej w tej historii mówi o zazdrości
innych w stosunku do siebie, choć tak naprawdę szybko staje się jasne, że to on
budował swoje życie pod dyktando tej emocji.
Zresztą nie tylko Artur przyciąga uwagę
dopracowaną kreacją. Równie ważni są Zuza i Andrzej. Zuza to postać oryginalna,
policjantka w spektrum autyzmu, a zatem osoba, która na świat patrzy w inny
sposób niż większość, na pewno w inny sposób niż Andrzej. Dlatego ich dialogi
nieraz podszyte są subtelnym humorem - to, co Andrzej traktuje metaforycznie,
Zuza interpretuje dosłownie, przez co co chwilę wkradają im się jakieś
zaskakujące sytuacje wynikające z odmiennego rozumowania. Niemniej jednak
bardzo dosłowne spojrzenie Zuzy na świat jest odświeżające - dobrze hamuje
ludzkie zapędy do nadinterpretacji, przypomina, że wszystko jest dokładnie
takie jakie jest, nic ponadto. Zuza jest w ogóle postacią najmocniej
dopracowaną, każdy jej gest, każde stwierdzenie bardzo jasno przybliża
czytelnikowi z czym na co dzień takie osoby jak ona muszą się mierzyć.
“Zuzanna Kruk zupełnie nie rozumiała idei wyjazdów, urlopu. Całym jej życiem była praca w policji. Szukanie tych złych. Pomaganie tym, którzy stali się ich ofiarami. I dobrze wiedział, że Kruk robi to nie dlatego, że pokój na świecie i sprawiedliwość stanowią jej cel życiowy. Nie, ona uwielbiała zagadki, łamigłówki i kombinowanie, a to właśnie zapewniała ta służba.”
A Andrzej? To nieszablonowy glina, bo na równi
z pracą, a może i bardziej, kocha swoją rodzinę. To dobry człowiek, który przy
rozstaniu z Zuzą zaczyna doceniać też wagę ich przyjaźni.
“(...) był jeden podpis. Jedno źródło. Żadnej możliwości weryfikacji, żadnego odniesienia. To jak próba rozpoznania człowieka po jednym oddechu.”
W powieści pojawia się też jeszcze jedna warta
wspomnienia postać - to grafolożka Magdalena Deuar-Partyka, która istnieje w
rzeczywistości. Poprzez tę postać autorka wprowadza w powieść wątek, który
jeszcze w literaturze kryminalnej ograny nie został, pokazuje grafologię jako
naukę, jako coś, z czego można wyczytać dużo więcej niż choćby z samego odcisku
palca.
“W grafologii, tak jak w życiu, czasem największą odwagą jest powiedzieć “nie wiem”, zanim ktoś spróbuje zrobić z twoich słów dowód.”
Nie bez znaczenia dla powieści jest także samo
miejsce akcji. Jurata to miejscowość nadmorska, turystyczna, która w sezonie
tętni życiem, teraz jednak wydaje się praktycznie wyludniona, a zatem nadaje historii
charakter małej, zamkniętej społeczności. Przez historię przewija się także
wątek sztuki, który sprawnie współgra z szumem fal i chłodem polskiego morza.
W “Zazdrościsz mi?” Agnieszka Peszek bierze
pod lupę uczucie, które bardzo szybko jest w stanie pogrążyć człowieka.
Zazdrość, zawiść, ciągłe porównywanie się do innych sprawia, że człowiek traci
właściwy kompas życiowy, a decyzje, jakie podejmuje, najczęściej niedługo
później okazują się szkodliwe nie tylko dla otoczenia, ale i dla samego
podejmującego. Nie bez znaczenia są oczywiście osobiste doświadczenia,
szczególnie te wyniesione z domu. Kto tutaj tak naprawdę jest katem, a kto
ofiarą? Sprawnie prowadzona opowieść współgrająca z niespiesznym tempem
nadmorskiej miejscowości poza sezonem jest dopracowana w szczegółach zarówno
pracy wszystkich występujących postaci, jak i detali miejsca, w którym się
znajdują. Dygresyjne historyjki może i spowalniają fabułę, niemniej jednak i
one są po to, by czytelnika mocniej w rzeczywistości postaci osadzić. Świetne
kreacje psychologiczne, w których motywacje są potraktowane z uwagą, sprawiają,
że powieść nie rozgrywa się na poziomie akcji, a na tym wyższym, emocjonalnym,
w którym postacie traktowane są jak osoby, które możemy spotkać w
rzeczywistości. Ba! Jedną możemy nawet spotkać naprawdę :) To niespieszna, ale
ciekawa lektura, która po “Zabijesz mnie?” jeszcze mocniej przywiązuje
czytelników do świetnej kreacji Zuzanny Kruk. Mimo to obydwie książki da się
czytać od siebie niezależnie.
Moja ocena: 7/10
Recenzja powstała w ramach współpracy
patronackiej z Agnieszką Peszek.
Dostępna jest też w abonamencie
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
.jpg)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz