lipca 09, 2026

"Kwestia winy" Bruce Holsinger

Autor: Bruce Holsinger
Tytuł: Kwestia winy
Tłumaczenie: Paweł Cichawa
Data premiery: 17.06.2026
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 416
Gatunek: thriller psychologiczny / obyczajowy
 
Bruce Holsinger jest cenionym amerykańskim profesorem specjalizującym się w średniowiecznej literaturze angielskiej, który równocześnie wykłada współczesną teorię krytyczną. Zdobywca wielu stypendiów, pisze zarówno beletrystykę, jak i dzieła non-fiction. W dziedzinie literatury rozrywkowej debiutował w 2014 roku powieścią historyczną, która rok później doczekała się kontynuacji. Po nich autor skierował swoją twórczość w bardziej współczesną stronę, trudne do jednoznacznego przypisania gatunkowego powieści, których bazą stają się tematy go frapujące. Jak na przykład sztuczna inteligencja i jej koegzystowanie w świecie zwyczajnego człowieka, nad którą pochyla się w swojej najnowszej, piątej książce pt. “Kwestia winy”. W Polsce to dopiero druga powieść z jego nazwiskiem na okładce, która doczekała się tłumaczenia, pierwsza “Szkoła geniuszy” wydana została w 2020 roku.
 
Czasy współczesne, początek wakacji. Pięcioosobowa rodzina Cassidy-Shawów jedzie na ostatni turniej lacrosse’a w tym sezonie. Za kierownicą sterowanego przez AI samochodu siedzi siedemnastoletni Charlie, tuż obok jego ojciec Noah z laptopem na kolanach dopracowuje ostatnie pismo dla klienta przez rozpoczęciem rodzinnego weekendu. Z tyłu siedzą trzy przedstawicielki płci pięknej tej rodziny: Lorelei pracująca nad swoimi kolejnymi projektami dotyczących etyki AI i dwie nastolatki Izzy i Alice. To czas, który każdy poświęca sobie, oczywiście poza Charliem, który powinien pilnować trasy samochodu. Jednak dzieje się inaczej i nagły krzyk jego siostry sprawia, że wykonuje ostry skręt kierownicą, co kończy się wypadkiem, w którym to, że nikt z ich rodziny nie zginął jest prawdziwym cudem. Niestety szczęście nie dopisało drugiemu samochodowi - starsze małżeństwo zginęło na miejscu.
Miesiąc po tym zdarzeniu rodzina Cassidy-Shawów nadal nie doszła do siebie. By złagodzić nastroje, może przepracować to, czego nie udało im się wyjaśnić do tej pory, wybierają się na tydzień nad zatokę Chesapeake. Jednak i to nie idzie zgodnie z ich oczekiwaniami - właśnie rozpoczynają się najgorętsze dni lata, a po przeciwnej stronie zatoki klimatyczne stare zabudowania kupił miliarder, który zrobić z tego miejsca nie tylko betonozę, ale też wszędzie lata helikopterem, który trzęsie im wynajętym domem w posadach. Jak w takich warunkach dojść ze sobą do ładu, jak sprawić, że rodzina pogodzi się z konsekwencjami wypadku i odzyska spokój? Szybko okazuje się jednak, że to nie uciążliwy sąsiad jest największym problemem, a ich własne małe tajemnice.
Regresja „gdyby tylko”: przygnębiająca, nieskończona, bezowocna, a jednak niemożliwa do uniknięcia – ponure pytania o to, co wszyscy mogliśmy zrobić inaczej.”
Książka rozpisana jest na prolog, pięć tytułowanych części i epilog. Części podzielone są na sześćdziesiąt rozdziałów, które składają się na narrację Noah w pierwszej osobie czasu teraźniejszego, fragmenty książki Lorelei “Silikonowe dusze. Kwestia winy sztucznych umysłów”, internetowe rozmowy Alice z kimś o imieniu Blair oraz artykuły prasowe czy inne dokumenty oddziałujące na to, jak toczy się akcja. W tym wszystkim to narracja Naoh jest podstawą, pozostałe elementy uzupełniają obraz przez niego przedstawiony. Styl powieści jest płynny, przyjemny w lekturze, dialogi prowadzone są z lekkością, a ciągłość myśli narratora spójna i bardzo w emocjach ludzka. W samej warstwie językowej czuć, że napisał ją ktoś, kto ma szeroki zakres słów, autor jednak trudnymi słówkami się nie popisuje, wszystko wypada bardzo naturalnie.
Ludzie, którzy zginęli.
Dziwne sformułowanie: rzeczowe, bez moralnego ciężaru i bez wskazania sprawcy. Jeszcze wczoraj mówiła: „Zabiliśmy dwoje ludzi”. Jeszcze wczoraj Drummondowie byli nierozerwalnie z nami związani samą strukturą gramatyczną jej zdania. Teraz to już tylko „ludzie, którzy zginęli”.”
Główny bohater, a zarazem narrator powieści Noah przedstawia nam się jako ta mniej inteligentna połowa w jego związku małżeńskim. Ożenił się z kobietą, która przez światowych specjalistów etyki i AI uznawana jest za geniuszkę, która w tym środowisku przez niektórych traktowana jest jak bożyszcze. A choć ich małżeństwo zdaje się działać jak dobrze naoliwiona maszyna, to czuć też, że Noah jest trochę tą sytuacją zmęczony, sfrustrowany - stara się nieustannie “iść na rękę” żonie, co ostatnio bardzo często obraca się przeciwko niemu. To skomplikowana i niejednoznaczna postać, która tymi ciągłymi próbami “ułatwiania” życia, czyli zwyczajnymi przemilczeniami, na pewno nie wzbudza zaskarbia sympatii czytelnika. Ale to nie o sympatię przecież w tej powieści chodzi, a o dobrą historię i tematy, jak dzięki niej porusza.
(...) chciałem gwarancji, pewności już na starcie, że wszystko mu się uda. Że nie będzie musiał liczyć na szczęście ani wygrać na loterii, tak jak ja. Że nigdy nie znajdzie się w sytuacji, w której to wszystko mogłoby po prostu wyślizgnąć mu się z rąk.”
Akcja powieści prowadzona jest tempem spokojnym, początkowo historia kieruje się w stronę obyczajową, rodziny próbującej pogodzić się z konsekwencjami zdrowia fizycznego i psychicznego po wypadku, za który nie wiadomo kto ponosi odpowiedzialność. Dopiero gdzieś w okolicy połowy powieści tempo akcji przyspiesza, pojawiają się znaczące twisty fabularne, które są charakterystyczne dla gatunku thrillera i które sprawiają, że mimo wakacyjnego klimatu (w końcu rzecz dzieje się latem nad zatoką, po której w tę i z powrotem śmigają na deskach i w kajakach bohaterowie), napięcie odczuwalnie wzrasta. Im dalej w fabułę tym bardziej wikłamy się w sieć kłamstw, których ujawnienie może mieć nieprzewidywalne konsekwencje. Finał powieści jest ciekawy, kieruje myśli w całkowicie inną stronę - pochyla się mocno na zagadnieniami AI.
Ta cała sztuczna inteligencja jest jak karta „wyjdź z więzienia na wolność”.”
Bo choć przez całą powieść sztuczna inteligencja jest w rzeczywistości postaci obecna, to jednak przez większą jej część pozostaje w tle. Dopiero pod koniec jasno wybrzmiewa kwestia odpowiedzialności, kwestia tego, czy w ogóle jest możliwe, by mieć pewność, że stworzona przez człowieka, ale podejmująca własne decyzje AI, będzie czynić dobro, kiedy nieraz człowiek sam dobra wybrać nie potrafi. Autor bardzo dobrze przedstawia zagadnienia, z jakimi teraz globalnie się mierzymy - przedstawia świat, w którym rozwój AI wydaje się nieunikniony, na który jednak ludzie nie są gotowi. Poprzez swoją nieświadomość, niezrozumienie funkcjonowania AI, poprzez brak odpowiedniego prawa regulującego życie ze sztuczną inteligencją. Choć dylematy moralne pozostają, autor jasno obrazuje jedno - AI będzie nam w życiu towarzyszyło, więc bez względu na to, jak bardzo będziemy temu przeciwni, jak bardzo będziemy chcieli się od tematu trzymać z dala, to i tak się będzie dziać. A czy odwracając wzrok nie szkodzimy przyszłości? Czy pozwalając, by temat AI pozostawał w rękach tych, którzy działają z pobudek technologicznych czy finansowych, nie przyzwalamy na to, by zapominano o wartościach? Żebyśmy tylko nie obudzili się, kiedy będzie już na to za późno.
Programujemy system, dajemy mu prawo do tłumaczenia naszych dylematów moralnych, a następnie uruchamiamy przyciskiem. A potem ufamy.”
Przez większą część lektury jest to jednak opowieść o rodzinie, o relacjach, o tych cienkich połączeniach pomiędzy jej członkami, którzy lawirują pomiędzy prawdą a kłamstwem. Każdy z nich skrywa więcej sekretów niż można przypuszczać, każdy stawia czytelnika przed pytaniem o swoje własne relacje rodzinne, przemilczenia i ustępstwa. Przyglądamy się dynamice związku partnerskiego, w którym jedna strona emocjonalnie czuje się od drugiej gorsza, a może po prostu niepewna, relacjom rodzeństwa i dzieci z rodzicami, lękom rodziców, którzy tak bardzo chcą dla swoich dzieci dobrze, że nie dostrzegają, że ich troska może przynieść skutek odwrotny, spowodować, że dziecko wkraczające w dorosłość, zamiast wejść w nią gładko, zachłyśnie się możliwością decydowania o sobie. Autor mocno bazuje na rodzicielskich wysiłkach zapewnienia dzieciom lepszego startu w życie niż mieli oni sami, jednak robiących to za pomocą pieniędzy, nie rozmowy. Ale czy lepsza szkoła, większa liczba zajęć, czy dobry sprzęt mogą nauczyć, jak radzić sobie z problemami, dylematami moralnymi?
(...) czas się pogodzić ze straszną prawdą. Nie zdołamy kontrolować naszych dzieci, a tym bardziej chronić. Skutecznie. W pełni. (...) Bo nikt nie zdoła zapewnić dzieciom bezpieczeństwa na zawsze, nawet ty, Danielu. Nie pomogą żadne pieniądze, żadna liczba ochroniarzy ani aplikacji śledzących w smartfonach. Nieważne, jak dobry jest twój algorytm, nie ochronimy ich przed wszystkim. Po prostu się nie da.”
Tytułowa kwestia winy rozpatrywana jest więc na dwóch głównych poziomach: kto ponosi winę za przewinienie wchodzącego w nastoletniość dziecka - ono czy rodzic? I kto ponosi winę, gdy w konsekwencji działań maszyny sterowanej przez AI dochodzi do katastrofy? W jaki sposób w kategorii AI mówić o winie?
Możemy być wszyscy ubezpieczeni od aresztowań, pozwów, upokorzenia czy publicznego uznania winy. Ale ciężar odpowiedzialności pozostaje i ściska gardło.”
Bruce Holsinger stworzył powieść na miarę naszych czasów, która dosadnie uświadamia, że choć nie zdajemy sobie jeszcze z tego sprawy, żyjemy w całkiem innej rzeczywistości niż jeszcze dekadę temu. W rzeczywistości, w której część funkcji, część decyzji (!) oddajemy maszynom uczącym się samodzielnie, a więc takim, które w jakiś sposób same podejmują decyzje. Autor pyta o wszystko, co w ten świecie ważne: moralność, odpowiedzialność, decyzyjność. To jednak dzieje się na tle historii uniwersalnej, historii o rodzinie, w której dzieci są dziećmi, a rodzice próbują się zatroszczyć o dobro rodziny i siebie nawzajem tak, jak potrafią najlepiej. Tylko czy czasami chęć uchronienia drugiej osoby przed bólem na dłuższą metę może podziałać krzywdząco? To zmuszająca do wielu ciekawych refleksji powieść prowadzona spokojnym tempem i mimo wszystko z przyjemnie wakacyjnym klimatem. Poproszę o więcej książek Holsingera w polskim tłumaczeniu!
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Sonia Draga.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz