Autorzy: Bill Clinton i James Patterson
Tytuł: Pierwszy dżentelmen
Tłumaczenie: Maciej Szymański
Data premiery: 11.08.2026
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 464
Gatunek: thriller
Bill Clinton i James Patterson podjęli się
współpracy po raz trzeci! Ten duet na rynku literackim pojawił się w 2018 roku
(w Polsce rok później) z powieścią sensacyjną “Gdzie jest prezydent”. Trzy lata
później ukazała się “Córka prezydenta” (recenzja - klik!) również utrzymana w
sensacyjny tonie, a teraz, po czterech latach powracają z “Pierwszym
dżentelmenem”, który mimo dynamicznej akcji już typową sensacją nie jest. To
raczej miks gatunkowy łączący kryminał, thriller prawniczy, polityczny i
sensacyjny w jedno.
Historia zdaje się mocno osadzona na wiedzy
Billa Clintona - byłego prezydenta USA, który pełnił tę funkcję przez dwie
kadencje, byłego prokuratora i gubernatora stanu Arkansas. Po zakończeniu
swojej prezydentury zaangażował się w działalność charytatywną i zaczął pisać
książki - przede wszystkim z literatury faktu. James Patterson z kolei jest
jednym z czołowych amerykańskich autorów powieści kryminalnych i sensacyjnych.
Na koncie ma dobrze ponad dwieście solowych tytułów, ale to nie wszystko - to twórca,
który lubi nawiązywać współprace, pisać w duecie, co widać w całym jego
dorobku, jednak szczególnie często decyduje się na to w ostatnich latach. James
Patterson również jest zaangażowany w działalność charytatywną związaną z rozwojem
i rozpowszechnianiem czytelnictwa.
Czasy współczesne, początek roku, Stany
Zjednoczone, stan New Hampshire. Garrett Wilson i Brea Cooke, dawni absolwenci
Dartmouth, właśnie rozpoczynają badania do swojej nowej, trzeciej już książki
non-fiction. Zamierzają dociec prawdy na temat zbrodni, którą popełniono
siedemnaście lat temu. Zbrodni nigdy niewyjaśnionej, której ofiarą padła
dwudziestodwuletnia cheerleaderka. Ich trop, tak obiecujący, że to właśnie za
jego sprawą zdecydowali się na dziennikarskie śledztwo, wskazuje, że sprawcą
był jej ówczesny chłopak, wtedy gwiazda futbolu, teraz pierwszy dżentelmen, mąż
prezydentki Stanów Zjednoczonych… Czy faktycznie osoba tak znana, stojąca u
boku najważniejszej osoby w państwie, może okazać się bezdusznym mordercą?
Jasne jest, że jedno z nich nie dotrwa do
końca śledztwa - zanim pierwszy dżentelmen stanie przed sądem, Garrett zginie.
Czy to macki Białego Domu go dosięgły, a może jednak zagrożenie przyszło z
innej strony? Jedno jest pewne - ktoś usilnie stara się od samego początku
pokrzyżować im plany.
„Bywają dni, gdy robota detektywa nie różni się zbytnio od dziecięcej karcianki zwanej Koncentracją, w której odkrywa się karty w poszukiwaniu pasujących par. Cała sztuczka polega na tym, żeby po odwróceniu pierwszej karty przypomnieć sobie, gdzie się widziało jej odpowiednik.”
Książka podzielona jest na prolog, trzy
części, których akcja rozgrywa się w przeciągu pół roku oraz epilog, które
razem składają się na 142 króciutkie, maksymalnie kilkustronicowe rozdziały.
Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu teraźniejszego z perspektywy kilku
postaci znajdujących się po różnych stronach intrygi oraz w osobie pierwszej
czasu teraźniejszego z perspektywy Brei. Historia (prócz prologu, który
zapowiada proces) toczy się linearnie, w naprzemiennej narracji, w której
zmiana miejsca akcji jest zawsze z początkiem rozdziału zaznaczona. Styl
powieści stawia na szybką akcję, dynamizm sytuacji, autorzy mają dobre wyczucie
chwili - każdy rozdział kończy się tak, że po prostu trzeba czytać dalej, a
krótkie rozdziały dodatkowo do tego zachęcają. Język, jakim książka jest
pisana, jest prosty, codzienny, raczej bez przekleństw, zdania krótkie, a
dialogi wypadają przyjemnie naturalnie. Spójność i prostota stylu sprawiają, że
książkę czyta się w tempie ekspresowym.
Pierwsze dwie trzecie powieści toczy się przed
procesem, w okresie zimowym. W tym czasie Garrett i Brea prowadzą
dziennikarskie śledztwo, a w Białym Domu trwają prace nad nową ustawą, Wielką
Okazją, która ma być dziełem rewolucyjnym zapewniający prezydentce drugą
kadencję, dociera też do nich informacja o potencjalnym skandalu, jaki może
wywołać śledztwo Garretta i Brei. Czytelnik naprzemiennie dostaje wątki
kryminalne i sensacyjne, w których rozgrywa się walka o władzę na najwyższych
szczeblach, a równocześnie przygląda się dwóm kochającym się parom. Obydwa
wątki prowadzone są ze skupieniem na szybką akcję, jednak to nie przeszkadza w
zgłębianiu się w historię. Wątek kryminalny oparty o sprawę sprzed lat
prowadzony jest poprzez rozmowy z osobami najbliższymi ofiary i potencjalnymi
świadkami, z których część może okazać się bardzo niebezpiecznymi osobnikami.
Jeden nawet się ujawnia - ktoś śledzi Garretta i Breę, rejestruje ich każdy
krok z odpowiedniego dystansu… Tylko na czyje zlecenie to robi? Wątek związany
z Białym Domem balansuje na granicy polityki i sensacji - choć towarzyszymy
postaciom w walce o poparcie projektu, obserwujemy jak wyglądają ich zakulisowe
gierki, to jednak nie mamy poczucia, że zgłębiamy się w wielką politykę, a
dzięki temu powieść ma szansę zainteresować dużo szersze grono odbiorców - ja
na przykład nie przepadam za politycznymi wątkami w powieści, za walką o
władzę, a jednak tu poczynania Maddy, jej męża i doradcy w jakiś sposób mnie
zafascynowały. Czy to dlatego, że prezydentką jest kobieta? A może dlatego, że
tą trójkę łączą lata przyjaźni, w czasie której wspierają się na dobre i złe?
„(…) człowiek uczy się żyć z bólem i kochać wspomnienia.”
Mam wrażenie, że to właśnie postać prezydentki
wyróżnia się najbardziej. Kobiety, która zaszła na szczyt, a mimo to nie
straciła swojego człowieczeństwa. Maddy całym sercem popiera Cole’a, wierzy mu
i ufa, ale w tym czasie nie zapomina, że od jej decyzji zależy przyszłość
całego kraju. To kobieta, która robi wrażenie - kiedy trzeba, staje się zimną
głową państwa wydającą bezlitosne rozkazy, kiedy może jest dobrą, wspierającą
żoną. Te dwie potencjalnie wykluczające się role zostały opisane przekonująco,
a choć jako postać u szczytu władzy wydaje się dość wyidealizowana, to jednak
dobrze pasuje do całości tej historii. Przedstawia to, co ważne - dylemat
między tym, co dobre dla państwa, a tym, co dobre dla najbliższych.
Ostatnia jedna trzecia powieści to już
historia rodem z thrillera prawniczego. Akcja rozgrywa się na sali sądowej i
opisuje proces, podczas którego sądzony jest pierwszy dżentelmen. Oczywiście to
nie relacja z całego procesu, ale najważniejsze punkty zostają przedstawione.
Porywające mowy, potyczki prawnicze i zaskakujące twisty utrzymują tempo na
wysokim poziomie, bywają też jednak sceny, które mocno naginają rzeczywistość
prawną na potrzeby fabuły powieści.
„Rzeczywistość pomału do niego dociera.W sumie nie dociera. Raczej wali go w twarz.”
Bez względu na to, na jakimi gatunku
literackim akurat autorzy się opierają, historia przez cały czas zachowuje
szybkie tempo, a kolejne twisty, ale też dobrze wprowadzane wątpliwości
sprawiają, że bardzo trudno jest się od książki oderwać. Jasne, jest to powieść
w swojej wizji świata uproszczona, fikcja literacka czasami rozjeżdża się z
tym, co może wydarzyć się w rzeczywistości, czasami wątki polityczne brzmią
górnolotnie, a końcówka nieco sztucznie. Ale z jakiegoś powodu w tym przypadku
to niespecjalnie boli - od początku czytelnik wie, że sięgnął po dobrą rozrywkę
i właśnie to “Pierwszy dżentelmen” zapewnia. Sama przyznam, że jestem tą
powieścią pozytywnie zaskoczona - znając poprzednią powieść autorów
spodziewałam się czystej sensacji, więc miks gatunków kryminału, thrillera
prawniczego, politycznego i sensacyjnego, które bardzo płynnie przechodzą jedne
w drugie udowodnił mi, że ten duet ma jeszcze wiele ciekawego czytelnikom do
pokazania!
Moja ocena: 7,5/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z Domem
Wydawniczym Rebis.
Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej)
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

.jpg)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz