Autorka: Sabina Waszut
Tytuł: Dobrodziejka
Cykl: Mroczne tajemnice dawnego Śląska, tom
1
Data premiery: 09.09.2026
Wydawnictwo: Mando
Liczba stron: 320
Gatunek: powieść historyczno-kryminalna
Sabina Waszut to polska autorka, która do tej
pory kojarzona była z powieściami obyczajowymi i historycznymi. Jej proza
została ciepło przyjęta już przy solowym debiucie w 2014 roku, który nie tylko
zdobywał ciekawe nominacje i nagrody, ale także został przeniesiony na deski
teatru. Od tej pory jej dorobek literacki napęczniał do blisko dwudziestu
powieści, a najnowsza z nich pt. “Dobrodziejka” otwiera nowy rozdział w twórczości
autorki - to pierwszy tom serii gatunkowo dla niej nowej, bo osadzonej na
kryminale. Mroczne tajemnice dawnego Śląska zgłębiać będą sprawy, które niecały
wiek temu rozegrały się w tym rejonie Polski naprawdę. Pierwsza z nich
zainspirowana została porwaniem, do którego doszło na ulicach Katowic…
Centrum Katowic, połowa lipca 1935 rok. Młoda
pomoc domowa zamożnego małżeństwa Byrtusów wychodzi z kilkumiesięczną Halinką
na spacer. Jak na warunki finansowe tej rodziny przystało, mała już od
urodzenia na komfort narzekać nie może - wózek, w jakim teraz leży, jest
nowiutki i bardzo charakterystyczny, nikt nie ma takiego w okolicy! A jednak
nawet to nie pomaga, gdy dochodzi do nieszczęścia - jakaś kobieta zmanipulowała
młodą pomocą domową tak, że ta pobiegła na ratunek swojej pracodawczyni
zostawiając Halinkę pod jej opieką. Oczywiście, gdy na jaw wychodzi, że
historyjka, którą obca opowiedziała, była całkowicie zmyślona, kobiety z
dzieckiem już nigdzie w okolicy nie widać…
Katowicka policja szybko przejmuje sprawę, a
śledczym, który ma się nią zająć, jest podkomisarz Teodor Urbanek,
trzydziestokilkuletni kawaler, zapalony miłośnik i hodowca pocztowych gołębi.
Pierwsze podejrzenia o porwanie dla okupu nic nie wnoszą, sprawa rusza dopiero,
gdy przypadkiem angażuje się nią Stefania Zyzikówka, pracownica popularnego
sklepu dla młodych matek. Co stało się z Halinką i kto stoi za jej porwaniem?
Jakie brudy dawnego Śląska odsłoni ta zagadka kryminalna?
„Na tej ulicy bieda szła pod ramię jedynie z rozczarowaniem.”
Książka rozpisana jest na prolog, 34 rozdziały
opatrzone czasem i miejscem akcji i epilog. Rozdziały liczą po kilka stron,
część z nich opisuje jedną scenę, inne dzielone są na krótsze fragmenty. Akcja
powieści toczy się w miarę linearnie, raz czy dwa postacie wracają w przeszłość
w swoich wspomnieniach, co jednak nie zakłóca chronologii zdarzeń - ich linia
jest bardzo jasna. Cała historia rozłożona jest na kilka miesięcy - rozpoczyna
się w lipcu, kończy w listopadzie, dzięki czemu czytelnik nie tylko może
potowarzyszyć postaciom w różnych etapach zaprowadzania sprawiedliwości, ale
także zobaczyć, jak zmieniają się Katowice na przestrzeni dwóch pór roku. Język
w powieści stylizowany jest ze względu na czas i miejsce akcji - bywają
fragmenty, w których dialogi prowadzone są w gwarze śląskiej. Trudniejsze słowa
bądź nazwy wymagające wyjaśnienia (jak np. dawne nazwy miast) tłumaczone są od
razu na dole strony w przypisach. Dialogi układają się płynnie, książka pisana
jest w lekkim, swobodnym stylu, który nie stwarza czytelnikowi najmniejszych
problemów, dzięki czemu lektura nie wymaga wysiłku. Uwaga narratora pisanego w
trzeciej osobie czasu przeszłego kieruje się nie tylko na same zdarzenia, ale
także na emocje i przeszłość postaci, która nieustannie ma wpływ na ich
teraźniejszość.
„Zmieniały się rządy i języki, którymi nakazywano im mówić, walczono tu raz za Polską, raz za Niemcy, ale umierano zawsze za swoje, w zaciszu izb pachnących szarym mydłem i gotowanymi kartoflami.”
W “Dobrodziejce” ważny jest czas i miejsce
akcji - to one nadają rytm życia postaci. Historia rozgrywa się w Katowicach,
które w latach 30. należały częściowo do Polski, częściowo do Niemiec, a
których historia z przynależnością państwową jest jeszcze bardziej
skomplikowana. To wpływa na nastawienie społeczeństwa - przez ciągłe zmiany nie
wiedzą jakiej władzy wierzyć, a więc nie wierzą żadnej. Policja nie jest instytucją,
która cieszy się popularnością, a kontakty z nią nie zawsze są mile widziane.
To bezpośrednio wypływa na postacie powieści - między innymi Teodora, który
popadł z własnymi rodzicami w konflikt przez zawód, który sobie wybrał.
„Huta postawiła między mężczyznami mur z bardzo twardych cegieł.”
Jednak nie tylko ciągle zmieniające się
granice rysują wyraźnie tło historyczno-społeczne powieści. Autorka pochyla się
na rolami, jakie wtedy odgrywała płeć. Pokazuje los kobiet zarówno biednych,
jak i bogatych, ale też “tradycję”, jaka została narzucona mieszkającym tam
mężczyznom. To tam, na Śląsku, gdzie wyziewy z huty zatruwały całą okolicę, los
mężczyzn zdawał się przesądzony - szychta w kopalni bądź hucie, baba w domu, a
emocje schowane głęboko. Detale, z jakimi autorka oddaje tę codzienność, robią
duże wrażenie!
„Alojzy Urbanek nauczył syna wielu rzeczy, ale na pewno nie tego, jak mężczyzna ma mówić nie tylko o radościach, lecz też o strachu i smutku. (...) W męskim świecie Szopienic uczucia pozostawały w środku.”
Jednak mimo pierwszoplanowej roli Teodora,
najważniejsze są w tej powieści kobiety. Kobiety w roli matek, które nie zawsze
matkami chcą zostać. Autorka w dosadny sposób ukazuje los młodych dziewcząt,
który wtedy zależny był w sporej mierze od mężczyzn. Los, w którym sposób
postrzegania kobiety przez społeczeństwo nijak miał się do tego, z jej własnymi
potrzebami, przez co często wybory, jakich miały dokonywać, były wyborami bez
wyjścia. Osobiste historie, mimo że opowiedziane w fikcji literackiej, są
wstrząsające, bo dosadnie obrazują niesprawiedliwość społeczną, na jaką wtedy
narażone były kobiety. Przez swoją historię przeprowadza nas Stefania, postać
ambitna, uparta, a równocześnie lekko naiwna, choć i jej naiwności nie
powinniśmy się dziwić - w końcu ówczesne wychowanie nie było dostosowane do
tego, by przygotować młode kobiety do faktycznych wyzwań życia.
„Zrozumiała dziś, że czasem najbardziej przerażający okazuje się sam strach oraz to, jak potrafi nami kierować (...).”
A sprawa kryminalna? Mocno osadzona jest w
wydźwięku historyczno-społecznym. Akcja toczy się tempem umiarkowanym, a choć
zdaje się, że punkt kulminacyjny intrygi szybko zostaje osiągnięty, to jednak
autorka zostawia sobie w zanadrzu kilka zaskoczeń. Sposób, w jaki oddaje
postępowanie ówczesnej policji, funkcjonowanie prawa i podejście do niego
społeczeństwa daje bardzo realistyczne wrażenie, a choć jeden z ostatnich
twistów fabularnych wydaje się nieco banalny, to jego rozwiązanie szybko te
odczucie rozmywa. Sprawa kryminalna jednak ma w powieści cel wyższy - jest po
to, by uświadomić czytelnikowi pewien problem społeczny.
„(...) bieda robi straszne rzeczy z ludzkim sumieniem.”
“Dobrodziejka” to powieść, w której Sabina
Waszut doskonale łączy to, co już dobrze zna, z czymś dla niej nowym. Wątki
obyczajowe, historyczne i kryminalne przeplatają się ze sobą w sposób bardzo
swobodny, dając historię, która nie tylko wzbudza zainteresowanie czytelnika,
ale która również uczy nas tego, jak faktycznie wyglądało życie na Śląsku w
latach międzywojennych. Detale, z jakimi autorka oddaje ten świat, zrobiły na
mnie ogromne wrażenie, a problemy społeczne, przede wszystkim te dotyczące
podziałów na role ze względu na płeć czy zamożność, zostają w głowie na długo
po zakończonej lekturze. Prawdziwa zbrodnia staje się więc zapalnikiem do
ukazania czytelnikowi szerokiego obrazu, zajrzenia za kurtynę historii. Z kolei
fikcja literacka, do której wpisują się Teo Urbanek i Stefania Zyzikówna,
oddana jest z lekkością i psychologicznym wyczuciem - z przyjemnością spotkam
się z tymi bohaterami w tomie drugim!
Moja ocena: 7,5/10
W czwartek 10 września o godzinie
19:00 na Instagramie
odbędzie się live z Sabiną Waszut!
Zapraszam na profil
@kryminalnatalerzu
Recenzja powstała w ramach współpracy
patronackiej z Wydawnictwem Mando.
Dostępna jest też w abonamencie
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
.jpg)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz