Autor/ka: Carmen Mola
Tytuł: Klan
Cykl: Elena Blanco, tom 5
Tłumaczenie: Magdalena Olejnik
Data premiery: 09.09.2026
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 480
Gatunek: kryminał
Carmen Mola przez pierwsze cztery lata od
swojego debiutu na literackiej scenie hiszpańskiej była wykładowczynią
akademicką, która chciała zachować anonimowość. Dopiero w 2021 roku, podczas
gali, na której wręczano jej nagrodę literacką Wydawnictwa Planeta przerodziła
się w… trzech hiszpańskich scenarzystów telewizyjnych, którzy skryli się pod
jednym pseudonimem, co wywołało burzę medialną na skalę światową, mimo że wtedy
Carmen Mola znana była tylko w Hiszpanii. Od tego czasu jednak wiele się
zmieniło: debiutancka seria kryminalna z Eleną Blanco (recenzje - klik!)
została przetłumaczona na kilkanaście języków, doczekała się także serialowej
ekranizacji składające się z trzech sezonów. Sama seria liczy pięć tomów i
“Klan” jest ostatnim z nich - tomem finałowym, który ostatecznie domyka losy
Eleny Blanco i grupy policyjnej BAC. To jednak nie jedyne pozycje w dorobku
Carmen Moli - na przestrzeni ostatnich lat autorzy pokusili się także o trzy
powieści oddzielne, więc polski czytelnik może odetchnąć! Mimo tego, że “Klan”
zwiastuje koniec przygód Eleny, nie oznacza całkowitego rozstania z jej
twórcami! Nadzieja na pozostałe tłumaczenia pozostaje!
Hiszpania, grudzień. Funkcjonariusz BAC Ángel
Zárate w swoim prywatnym śledztwie, które ma na celu ustalenie kto odpowiada za
śmierć jego ojca sprzed lat, dociera do Almerii. Czuje, że jest blisko, znalazł
kogoś, kto kiedyś współpracował, a może należał do Klanu, organizacji, z
ramienia której jego ojciec stracił życie. Niestety wpada w pułapkę, a próba
ucieczki kończy się postarzałem na środku ulicy.
Zdjęcia zakrwawionego Záratego trafiają do
Eleny Blanco, która mimo burzliwej przeszłości, nadal nie wyzbyła się do niego
głębszych uczuć. To jasne, że ten widok wywołuje w niej panikę, a telefon
wysłanniczki Klanu, która zdołała wniknąć w szeregi BAC przynosi nadzieję -
podobno Zárate przeżył, stał się ich zakładnikiem, o którego obawa ma zmusić
Elenę do podjęcia nakazanych przez nich działań … To powoduje lawinę zdarzeń, w
której ona zostaje oskarżona o morderstwo, a kierownictwo BAC przejmuje Miriam
Vaquero, nikomu do tej pory nieznana funkcjonariuszka policji. Czy to znowu
Klan miesza w ich szykach, by uniemożliwić im ujawnienie, jak daleko sięga
wpływ tej organizacji i kto za nią stoi?
„Normalne życie dostępne jest tylko dla tych, którzy nie wiedzą, co się dzieje za ich plecami.”
Książka rozpisana jest na cztery części, z
których każda opatrzona jest cytatem oraz swego rodzaju prologiem - to cztery
fragmenty z przeszłości pisane kursywą, które mają doprowadzić czytelnika do
odkrycia, w jaki sposób powstał Klan. Po nich akcja toczy się już w czasach
współczesnych, linearnie i rozpisana jest na numerowane sześćdziesiąt osiem
kilkustronicowych rozdziałów dodatkowo dzielonych jeszcze na krótsze scenki.
Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu teraźniejszego z kilku
perspektyw, które zmieniają się nawet i w trakcie trwania jednej sceny -
narrator z łatwością może przemieszczać się pomiędzy jedną postacią i a drugą
zdradzając jej emocje i przemyślenia. Styl powieści jest dla Carmen Moli bardzo
charakterystyczny - autorzy bardzo często stosują długie zdania, które z
początku lektury wymagają chwili przyzwyczajenia, by wkrótce nadać lekturze
odpowiednio dynamiczny rytm. Język, jakim autorzy się posługują, jest w pełni
zrozumiały, a gdy pojawiają się jakieś hiszpańskie nazwy własne, polska
tłumaczka od razu przychodzi na pomoc zamieszczając odpowiednie wytłumaczenie
na dole strony w przypisie. Książkę już po pierwszych kilkudziesięciu stronach
czyta się bardzo płynnie i szybko.
„Klan przenika do twojego wnętrza tak, że tego nie widzisz, a kiedy chcesz się go pozbyć, jest już za późno: masz przerzuty w całym ciele.”
Mimo że jest to piąty, zamykający serię tom,
to mam wrażenie, że autorzy nadal dbają o to, by książkę dało się czytać jak
powieść niezależną od pozostałych. Relacje postaci są przypomniane, straty,
jakie ponieśli w przeszłości wspomniane są tak, by czytelnik zdawał sobie z
nich sprawę, ale równocześnie są na tyle enigmatyczne, by ciekawość poprzednich
tomów pobudzić, a nie zaspokoić. Intryga tego tomu mimo tego, że dzieli
funkcjonariuszy BAC mocniej niż wszystkie pozostałe, równocześnie daje poczucie
wspólnoty - może to te nostalgiczne nastawienie niektórych postaci, ich
świadomość, że BAC właśnie kończy swój żywot, daje czytelnikowi dosadnie
odczuć, jak wiele ta formacja dla nich znaczyła. Przez to emocje w książce są
żywe jak nigdy wcześniej - cały czas drżymy o los postaci, które teraz bez
wsparcia całego zespołu, pod wpływem własnej straty czy poczucia zdrady
zaczynają swoje decyzje powierzać nie rozumowi, a sercu, co powoduje, że ich
los jest jeszcze bardziej niepewny niż do tej pory. Autorzy wystawiają wiarę
postaci i czytelnika na próbę, testują lojalność, podrzucając tropy tak, żeby
każdy staje się nieobliczalny, każdy staje się podejrzanym.
„BAC się rozpada, to oczywiste, ma wrażenie, że patrzy na gnijący ochłap mięsa. Jeżeli kiedyś byli rodziną, ten czas już minął.”
Intryga od samego początku toczy się tempem
dynamicznym, funkcjonariusze BAC walczą o pierwszeństwo z wysłannikami Klanu -
która strona lepiej przewidzi działania drugiej, która będzie sprytniejsza,
bardziej bezwzględna, która straci za wiele?
Co ciekawe, w “Klanie” zagadka kryminalna nie jest już tak mocno
uwikłana w szokującą przemoc, nie ocieka makabrą i brutalnością jak w tomach
poprzednich. Oczywiście bywają momenty, w których obrazy przekraczają ludzkie
pojęcie, jednak nie są one wyssane z palca, do takich praktyk, jakie są tu
opisywane, faktycznie dochodziło, a sama ilość tych obrazów znacząco się
zmniejszyła. Tym razem zbrodnia nie szokuje tak często dosadnym obrazem, a
przede wszystkim bezwzględnością siatki Klanu, która tak dobrze od lat się
maskuje. Fabuła powieści usiana jest większymi i mniejszymi zaskoczeniami,
które faktycznie działają, a samo jej zakończenie daje poczucie właściwego,
doskonale wyważonego zamknięcia - emocje, jakie wywołuje, nie są przesadzone,
autorzy też nie roztkliwiają się nad losem postaci, przez co finał jest taki,
jak cała seria - dynamiczny, konkretny, a zarazem satysfakcjonujący.
„Moralność jest jak domek z kart: wyciągniesz jeden element, a wszystko się wali.”
Od pierwszego tomu podobało mi się w tej serii
to, że autorzy nie boją się poruszać tematów niewygodnych. W “Klanie” sporo
miejsca poświęcają na problem nielegalnych imigrantów z Afryki przedstawiony
zarówno do strony tych, którzy wykupują sobie miejsca w nielegalnym transporcie
i ryzykują życie, by dostać się do Hiszpanii, jak i tych, którzy te sytuacje
wykorzystują dla własnych korzyści. A to wiąże się z obrazem szerszym - autorzy
pytają o to, jak funkcjonuje współczesny świat, czy ta równość, która jest nam
wpajana, na pewno istnieje? Czy wydaje nam się dlatego, że po prostu patrzymy w
inną stronę? Autorzy zwracają uwagę na zasięg władzy tych, którzy mają
pieniądze i kontakty, pytają o granice prawa, które tak łatwo przesuwają się
dla tych drugich. Czy tak naprawdę każde ze współczesnych państw, a nawet cały
świat nie jest w pewien sposób rządzony przez tytułowy Klan?
„Najokrutniejszym i pociągającym za sobą najwięcej ofiar zabójcą jest ten chory i egoistyczny system, nierówność, z której korzystają łowcy fortun i dzięki której grasują dzikie bestie pozbawione skrupułów i litości, bezkarne, bo wszyscy wolą żyć dalej w swoim złotym pałacu, bo w głębi duszy wierzą, że ci zabójcy ich chronią.”
Mimo uniwersalnego wydźwięku w warstwie
refleksyjnej, książka doskonale osadzona jest w Hiszpanii. Pomiędzy dynamiczną
akcją a niewygodnymi tematami jest miejsce na dobre, hiszpańskie jedzenie, na
hiszpańską tradycję i święta. Rodzimym czytelnikom te elementy z pewnością
dawały poczucie swojskości, polskim dają wgląd o inną od naszej kulturę. Każdy
taki detal witałam z przyjemnością!
„- Czułeś kiedyś, że poniosłeś życiową porażkę?- Od razu widać, że nie masz dzieci (...).”
“Klan” okazał się zaskakująco trafnym
zakończeniem serii z Eleną Blanco, który mniejszym natężeniem makabry odbiega
od poprzednich tomów, a mimo to bomba emocjonalna, jaką na czytelnika zrzuca,
nie mogła być większa! Idealnie oddane poczucie końca BAC, którego lojalność
okazuje się mieć swoje granice, poruszające ludzką bezwzględnością tematy w
kontraście z raz po raz pojawiającym się, zaskakującym przejawem dobra i
postacie, które poruszają się w granicach moralnej szarości - niektóre nie
zauważają nawet, kiedy przychodzą na złą stronę, inne do końca wierzą w
sprawiedliwość, tworzą mieszankę fabularną, która pochłania już po przeczytaniu
kilkunastu stron i nie chce odpuścić aż do samego, nieoczywistego, a jednak
bardzo satysfakcjonującego końca. To świetny finał i tak naprawdę w mojej
ocenie najlepszy z tomów serii z Eleną Blanco!
„Jesteśmy po stronie sprawiedliwości, nawet jeśli nie ma ona nic wspólnego z prawem.”
Moja ocena: 8/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Sonia Draga.
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz