września 18, 2026

"Klan" Carmen Mola

Autor/ka: Carmen Mola
Tytuł: Klan
Cykl: Elena Blanco, tom 5
Tłumaczenie: Magdalena Olejnik
Data premiery: 09.09.2026
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 480
Gatunek: kryminał
 
Carmen Mola przez pierwsze cztery lata od swojego debiutu na literackiej scenie hiszpańskiej była wykładowczynią akademicką, która chciała zachować anonimowość. Dopiero w 2021 roku, podczas gali, na której wręczano jej nagrodę literacką Wydawnictwa Planeta przerodziła się w… trzech hiszpańskich scenarzystów telewizyjnych, którzy skryli się pod jednym pseudonimem, co wywołało burzę medialną na skalę światową, mimo że wtedy Carmen Mola znana była tylko w Hiszpanii. Od tego czasu jednak wiele się zmieniło: debiutancka seria kryminalna z Eleną Blanco (recenzje - klik!) została przetłumaczona na kilkanaście języków, doczekała się także serialowej ekranizacji składające się z trzech sezonów. Sama seria liczy pięć tomów i “Klan” jest ostatnim z nich - tomem finałowym, który ostatecznie domyka losy Eleny Blanco i grupy policyjnej BAC. To jednak nie jedyne pozycje w dorobku Carmen Moli - na przestrzeni ostatnich lat autorzy pokusili się także o trzy powieści oddzielne, więc polski czytelnik może odetchnąć! Mimo tego, że “Klan” zwiastuje koniec przygód Eleny, nie oznacza całkowitego rozstania z jej twórcami! Nadzieja na pozostałe tłumaczenia pozostaje!
 
Hiszpania, grudzień. Funkcjonariusz BAC Ángel Zárate w swoim prywatnym śledztwie, które ma na celu ustalenie kto odpowiada za śmierć jego ojca sprzed lat, dociera do Almerii. Czuje, że jest blisko, znalazł kogoś, kto kiedyś współpracował, a może należał do Klanu, organizacji, z ramienia której jego ojciec stracił życie. Niestety wpada w pułapkę, a próba ucieczki kończy się postarzałem na środku ulicy.
Zdjęcia zakrwawionego Záratego trafiają do Eleny Blanco, która mimo burzliwej przeszłości, nadal nie wyzbyła się do niego głębszych uczuć. To jasne, że ten widok wywołuje w niej panikę, a telefon wysłanniczki Klanu, która zdołała wniknąć w szeregi BAC przynosi nadzieję - podobno Zárate przeżył, stał się ich zakładnikiem, o którego obawa ma zmusić Elenę do podjęcia nakazanych przez nich działań … To powoduje lawinę zdarzeń, w której ona zostaje oskarżona o morderstwo, a kierownictwo BAC przejmuje Miriam Vaquero, nikomu do tej pory nieznana funkcjonariuszka policji. Czy to znowu Klan miesza w ich szykach, by uniemożliwić im ujawnienie, jak daleko sięga wpływ tej organizacji i kto za nią stoi?
„Normalne życie dostępne jest tylko dla tych, którzy nie wiedzą, co się dzieje za ich plecami.”
Książka rozpisana jest na cztery części, z których każda opatrzona jest cytatem oraz swego rodzaju prologiem - to cztery fragmenty z przeszłości pisane kursywą, które mają doprowadzić czytelnika do odkrycia, w jaki sposób powstał Klan. Po nich akcja toczy się już w czasach współczesnych, linearnie i rozpisana jest na numerowane sześćdziesiąt osiem kilkustronicowych rozdziałów dodatkowo dzielonych jeszcze na krótsze scenki. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu teraźniejszego z kilku perspektyw, które zmieniają się nawet i w trakcie trwania jednej sceny - narrator z łatwością może przemieszczać się pomiędzy jedną postacią i a drugą zdradzając jej emocje i przemyślenia. Styl powieści jest dla Carmen Moli bardzo charakterystyczny - autorzy bardzo często stosują długie zdania, które z początku lektury wymagają chwili przyzwyczajenia, by wkrótce nadać lekturze odpowiednio dynamiczny rytm. Język, jakim autorzy się posługują, jest w pełni zrozumiały, a gdy pojawiają się jakieś hiszpańskie nazwy własne, polska tłumaczka od razu przychodzi na pomoc zamieszczając odpowiednie wytłumaczenie na dole strony w przypisie. Książkę już po pierwszych kilkudziesięciu stronach czyta się bardzo płynnie i szybko.
„Klan przenika do twojego wnętrza tak, że tego nie widzisz, a kiedy chcesz się go pozbyć, jest już za późno: masz przerzuty w całym ciele.”
Mimo że jest to piąty, zamykający serię tom, to mam wrażenie, że autorzy nadal dbają o to, by książkę dało się czytać jak powieść niezależną od pozostałych. Relacje postaci są przypomniane, straty, jakie ponieśli w przeszłości wspomniane są tak, by czytelnik zdawał sobie z nich sprawę, ale równocześnie są na tyle enigmatyczne, by ciekawość poprzednich tomów pobudzić, a nie zaspokoić. Intryga tego tomu mimo tego, że dzieli funkcjonariuszy BAC mocniej niż wszystkie pozostałe, równocześnie daje poczucie wspólnoty - może to te nostalgiczne nastawienie niektórych postaci, ich świadomość, że BAC właśnie kończy swój żywot, daje czytelnikowi dosadnie odczuć, jak wiele ta formacja dla nich znaczyła. Przez to emocje w książce są żywe jak nigdy wcześniej - cały czas drżymy o los postaci, które teraz bez wsparcia całego zespołu, pod wpływem własnej straty czy poczucia zdrady zaczynają swoje decyzje powierzać nie rozumowi, a sercu, co powoduje, że ich los jest jeszcze bardziej niepewny niż do tej pory. Autorzy wystawiają wiarę postaci i czytelnika na próbę, testują lojalność, podrzucając tropy tak, żeby każdy staje się nieobliczalny, każdy staje się podejrzanym.
„BAC się rozpada, to oczywiste, ma wrażenie, że patrzy na gnijący ochłap mięsa. Jeżeli kiedyś byli rodziną, ten czas już minął.”
Intryga od samego początku toczy się tempem dynamicznym, funkcjonariusze BAC walczą o pierwszeństwo z wysłannikami Klanu - która strona lepiej przewidzi działania drugiej, która będzie sprytniejsza, bardziej bezwzględna, która straci za wiele?  Co ciekawe, w “Klanie” zagadka kryminalna nie jest już tak mocno uwikłana w szokującą przemoc, nie ocieka makabrą i brutalnością jak w tomach poprzednich. Oczywiście bywają momenty, w których obrazy przekraczają ludzkie pojęcie, jednak nie są one wyssane z palca, do takich praktyk, jakie są tu opisywane, faktycznie dochodziło, a sama ilość tych obrazów znacząco się zmniejszyła. Tym razem zbrodnia nie szokuje tak często dosadnym obrazem, a przede wszystkim bezwzględnością siatki Klanu, która tak dobrze od lat się maskuje. Fabuła powieści usiana jest większymi i mniejszymi zaskoczeniami, które faktycznie działają, a samo jej zakończenie daje poczucie właściwego, doskonale wyważonego zamknięcia - emocje, jakie wywołuje, nie są przesadzone, autorzy też nie roztkliwiają się nad losem postaci, przez co finał jest taki, jak cała seria - dynamiczny, konkretny, a zarazem satysfakcjonujący.
Moralność jest jak domek z kart: wyciągniesz jeden element, a wszystko się wali.”
Od pierwszego tomu podobało mi się w tej serii to, że autorzy nie boją się poruszać tematów niewygodnych. W “Klanie” sporo miejsca poświęcają na problem nielegalnych imigrantów z Afryki przedstawiony zarówno do strony tych, którzy wykupują sobie miejsca w nielegalnym transporcie i ryzykują życie, by dostać się do Hiszpanii, jak i tych, którzy te sytuacje wykorzystują dla własnych korzyści. A to wiąże się z obrazem szerszym - autorzy pytają o to, jak funkcjonuje współczesny świat, czy ta równość, która jest nam wpajana, na pewno istnieje? Czy wydaje nam się dlatego, że po prostu patrzymy w inną stronę? Autorzy zwracają uwagę na zasięg władzy tych, którzy mają pieniądze i kontakty, pytają o granice prawa, które tak łatwo przesuwają się dla tych drugich. Czy tak naprawdę każde ze współczesnych państw, a nawet cały świat nie jest w pewien sposób rządzony przez tytułowy Klan?
„Najokrutniejszym i pociągającym za sobą najwięcej ofiar zabójcą jest ten chory i egoistyczny system, nierówność, z której korzystają łowcy fortun i dzięki której grasują dzikie bestie pozbawione skrupułów i litości, bezkarne, bo wszyscy wolą żyć dalej w swoim złotym pałacu, bo w głębi duszy wierzą, że ci zabójcy ich chronią.”
Mimo uniwersalnego wydźwięku w warstwie refleksyjnej, książka doskonale osadzona jest w Hiszpanii. Pomiędzy dynamiczną akcją a niewygodnymi tematami jest miejsce na dobre, hiszpańskie jedzenie, na hiszpańską tradycję i święta. Rodzimym czytelnikom te elementy z pewnością dawały poczucie swojskości, polskim dają wgląd o inną od naszej kulturę. Każdy taki detal witałam z przyjemnością!
- Czułeś kiedyś, że poniosłeś życiową porażkę?
- Od razu widać, że nie masz dzieci (...).”
“Klan” okazał się zaskakująco trafnym zakończeniem serii z Eleną Blanco, który mniejszym natężeniem makabry odbiega od poprzednich tomów, a mimo to bomba emocjonalna, jaką na czytelnika zrzuca, nie mogła być większa! Idealnie oddane poczucie końca BAC, którego lojalność okazuje się mieć swoje granice, poruszające ludzką bezwzględnością tematy w kontraście z raz po raz pojawiającym się, zaskakującym przejawem dobra i postacie, które poruszają się w granicach moralnej szarości - niektóre nie zauważają nawet, kiedy przychodzą na złą stronę, inne do końca wierzą w sprawiedliwość, tworzą mieszankę fabularną, która pochłania już po przeczytaniu kilkunastu stron i nie chce odpuścić aż do samego, nieoczywistego, a jednak bardzo satysfakcjonującego końca. To świetny finał i tak naprawdę w mojej ocenie najlepszy z tomów serii z Eleną Blanco!
„Jesteśmy po stronie sprawiedliwości, nawet jeśli nie ma ona nic wspólnego z prawem.”
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Sonia Draga.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz