października 15, 2026

"Gustaw i Gadająca żaba" Maciej Siembieda

Autor: Maciej Siembieda
Tytuł: Gustaw i Gadająca żaba
Data premiery: 23.09.2026
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 304
Gatunek: literatura piękna / nowele
 
W wieku, w którym inni marzą już o tym, by nic nie robić, on zaczął pisać powieści beletrystyczne. Klasycznie, piórem, kreśląc zdania w notatnikach. I wystarczyła mu zaledwie chwila, by wspiąć się na szczyt - każda z jego książek stała się bestsellerem, a teraz, po dziewięciu lat od debiutu powieściowego, na koncie ma sporą liczbę wyróżnień, w tym Nagrodę Wielkiego Kalibru i nominację do Nagrody Nike. Jego książki zostały też dostrzeżone przez twórców obrazu - do dziesięciu z trzynastu powieści zostały sprzedane prawa do ekranizacji.
Tym autorem jest Maciej Siembieda, człowiek, który przed wkroczeniem na rynek powieści kryminalno-sensacyjnej, przez trzydzieści lat prowadził śledztwa historyczne, który jako dziennikarz został trzykrotnie nagrodzony polskim Pulitzerem. Teraz, jak sam przyznaje, książki pisze dla frajdy, dla przyjemności łączenia fikcji z historiami prawdziwymi, których przez lata nazbierał tyle, że obawia się, że nie starczy mu życia, by o wszystkich opowiedzieć. I z tej potrzeby autor “Gustawem i Gadającą żabą” wkracza na nowy teren literacki - to nie powieści, ani nie opowiadania, to nowelki.
 
Jednak to nie jedyna innowacja, jaką przynosi ten zbiór. Pierwsza z dwóch opublikowanych nowel pt. “Gustaw” miała swoją premierę… na łamach Gazety Wyborczej! Jak za dawnych, dawnych lat, publikowana była w odcinkach - podzielona na siedem części ukazywała się na przełomie sierpnia i września w danej gazecie, zarówno w wersji papierowej, jak i cyfrowej. W dniu publikacji ostatniego odcinka, 12 września, książka pojawiła się w wersji cyfrowej: w ebooku i audiobooku, i początkowo na tym miało pozostać. Niedługo jednak po tym ogłoszeniu, Wydawnictwo Agora w odpowiedzi na prośby czytelników postanowiło wydać również książkę w papierze - i tak jedenaście dni po premierze wersji cyfrowej, na półki księgarskie trafił “Gustaw i Gadająca żaba” w twardej oprawie. Już teraz autor zapowiada, że to nie koniec jego przygody z tą formą opowieści - wiosną przyszłego roku z okazji dziesięciolecia na rynku beletrystycznym ukaże się drugi tom, który również zawierać będzie dwie nowelki.
 
Nowela pt. “Gustaw” rozpoczyna się na chwilę przed II wojną światową. Wieś Weissdorf ma zostać zalana - właśnie powstaje tama, która w tym miejscu zatrzyma wody rzeki Wstęga, z których powstanie jezioro Stausee. Mieszkańcy wioski muszą więc zostać przesiedleni - zbudowano dla nich nieopodal nowe osiedle. Wśród tych, którzy zmuszeni są do opuszczenia swoich domów, są młodzi przyjaciele: dziesięcioletni Achim i Gustaw. To wtedy Gustaw wpada na pomysł, by w chwili, gdy wioska zostanie opuszczona, na moment przed zalaniem, splądrować kościół - bo przecież komu potrzebne są złote ozdoby pod wodą? A kiedy znika w chwili, gdy nad stary Weissdorf nadciąga wielka woda, Achim ma przeczucie, że chyba jego plan nie przebiegł tak, jak powinien…
„Wszystko to sprawiało teraz wrażenie, jakby się zgarbiło i skurczyło ze wstydu, że broniło chorego porządku wymyślonego przez polityków, zakały rodzaju ludzkiego, wiecznie chciwych władzy. Bez względu na cenę, byle nie obejmowała ona ich utuczonych przywilejów i majątków.”
To opowieść złożona z siedmiu rozdziałów pisanych w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego, która rozciąga się na kilka dekad. Czytelnik początkowo towarzyszy Achimowi, później przenosi się na młodszych bohaterów, którzy do zalanego Weissdorf mają różne podejście, choć większość łączy jedno - miłość do wędkowania. Lata mijają, przychodzi i odchodzi wojna, zmienia się władza, nastaje i przemija PRL. Detale mijającego czasu stoją w kontraście do niezmiennego jeziora i niezmiennego Achima, który w miejscu, w którym kiedyś siedział na trawie, teraz dryfuje łódką. To na historii zalanej wioski i zniknięciu Gustawa zbudowana jest cała intryga noweli - intryga, która pokazuje, jak powstają i rozrastają się legendy. Piękna opowieść, w której ukazane jest, że z każdej pasji ktoś będzie chciał zrobić biznes, a wartość pieniądza stanie nad zwyczajną ludzką lojalnością.
„Za każdym zrywem wolnościowym kryje się dostęp do piwa i kiełbasy.”
Druga nowela pt. “Gadająca żaba” zaczyna się, gdy młody, gdański cinkciarz (uliczny sprzedawca zagranicznej waluty) Marek dostaje cynk od zaznajomionego milicjanta - dolary, które sprzedał dwóm gryzipiórkom posłużyły do kupienia sprzętu, na którym miały być drukowane ulotki Solidarności, a przez co może zostać zaraz osądzony o działalność wywrotową. Musi zatem uciekać - zostawić świeżo poślubioną żonę, uciec przez zieloną granicę, szukać azylu i ułożyć sobie życie no nowo… Tylko co on może teraz robić z tak ubogim zawodowym doświadczeniem?
„Z jednego fotela Kontiki na drugi wędrowało złoto i brylanty, ale przede wszystkim kolekcje portretów prezydentów USA wydrukowanych na banknotach. W ilościach hurtowych, bo od detalu byli cinkciarze stojący pod Pewexem w Dolarowcu.”
Ta historia rozpisana jest na dziesięć rozdziałów pisanych z perspektywy Marka i jego żony Beaty w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego. Choć zaczyna się motywem politycznym, to szybko okazuje się, że jest to jednak opowieść o ludziach. O Marku, cwaniaku, który we wszystkim potrafi znaleźć sposób na nie całkiem legalny biznes i o Beacie, która połączona z nim uczuciem staje na rozdrożu: wybrać związek i porzucić swoje życie czy jednak postawić na siebie. Żadne z nich nie dokonuje w swoim życiu szczególnie trafionych wyborów, żadne z nich nie jest wolne od konfabulacji. Historia rozpisana na kilka lat zaprasza czytelnika w piękne rejony, na Lazurowe Wybrzeże, gdzie bogactwo potrafi uderzyć do głowy, a sprytny Polak zawsze znajdzie okazję do uszczknięcia kawałka tortu dla siebie. Autor w bardzo luźny sposób opiera historię na motywie baśni księcia zamienionego w żabę, w której to żaba staje się od księcia cenniejsza…
„(...) szczęście w życiu nie polega na tym, żeby mieć królewicza, ale gadającą żabę.”
W obydwu historiach do upadku prowadzi egoizm, działania podejmowane z niemoralnych pobudek, w których postacie stawiają swoje dobro na pierwszym miejscu kosztem innych. Obydwa łączy dbałość o detale otoczenia - sposób, w jaki autor oddaje tło i charakter czasów, w których toczy się ich akcja, daje poczucie oddanej wiernie rzeczywistości, ba! nie tylko wiernie, ale i bardzo filmowo. Obydwie nowele łączy też styl autora - jego sposób budowy zdań, niebanalne porównania, ożywianie najnudniejszych czynności czy przedmiotów martwych sprawiają, że bez względu o czym autor pisze, tekst staje się pasjonujący. Perfekcyjnie dobrane, użyte słowa, rytm zdań, który sprawia, że książkę czyta się, jakby przepływało się przez chmurki, dają poczucie, że nic nie dzieje się w tych historiach przypadkiem, a każde słowo, każdy gest postaci, każdy opis zostały skrupulatnie przemyślane. Uwielbiam tę pasję, tę subtelną literackość Siembiedy, która sprawia, że nawet opis wymiany waluty jest zabawny i absorbujący. Więc tak, zbiorem “Gustaw i Gadająca żaba” Maciej Siembieda dowodzi, że nie potrzebuje nic więcej niż człowieka z jego charakterem pełnym niedoskonałości, by stworzyć opowieść, od której nie chce się odrywać nawet na moment.
 
Moja ocena: 8/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Agora.


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz