Autor: Maciej Siembieda
Tytuł: Gustaw i Gadająca żaba
Data premiery: 23.09.2026
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 304
Gatunek: literatura piękna / nowele
W wieku, w którym inni marzą już o tym, by nic
nie robić, on zaczął pisać powieści beletrystyczne. Klasycznie, piórem, kreśląc
zdania w notatnikach. I wystarczyła mu zaledwie chwila, by wspiąć się na szczyt
- każda z jego książek stała się bestsellerem, a teraz, po dziewięciu lat od
debiutu powieściowego, na koncie ma sporą liczbę wyróżnień, w tym Nagrodę
Wielkiego Kalibru i nominację do Nagrody Nike. Jego książki zostały też
dostrzeżone przez twórców obrazu - do dziesięciu z trzynastu powieści zostały
sprzedane prawa do ekranizacji.
Tym autorem jest Maciej Siembieda, człowiek,
który przed wkroczeniem na rynek powieści kryminalno-sensacyjnej, przez
trzydzieści lat prowadził śledztwa historyczne, który jako dziennikarz został
trzykrotnie nagrodzony polskim Pulitzerem. Teraz, jak sam przyznaje, książki
pisze dla frajdy, dla przyjemności łączenia fikcji z historiami prawdziwymi,
których przez lata nazbierał tyle, że obawia się, że nie starczy mu życia, by o
wszystkich opowiedzieć. I z tej potrzeby autor “Gustawem i Gadającą żabą”
wkracza na nowy teren literacki - to nie powieści, ani nie opowiadania, to
nowelki.
Jednak to nie jedyna innowacja, jaką przynosi
ten zbiór. Pierwsza z dwóch opublikowanych nowel pt. “Gustaw” miała swoją
premierę… na łamach Gazety Wyborczej! Jak za dawnych, dawnych lat, publikowana
była w odcinkach - podzielona na siedem części ukazywała się na przełomie
sierpnia i września w danej gazecie, zarówno w wersji papierowej, jak i
cyfrowej. W dniu publikacji ostatniego odcinka, 12 września, książka pojawiła
się w wersji cyfrowej: w ebooku i audiobooku, i początkowo na tym miało
pozostać. Niedługo jednak po tym ogłoszeniu, Wydawnictwo Agora w odpowiedzi na
prośby czytelników postanowiło wydać również książkę w papierze - i tak
jedenaście dni po premierze wersji cyfrowej, na półki księgarskie trafił “Gustaw
i Gadająca żaba” w twardej oprawie. Już teraz autor zapowiada, że to nie koniec
jego przygody z tą formą opowieści - wiosną przyszłego roku z okazji
dziesięciolecia na rynku beletrystycznym ukaże się drugi tom, który również
zawierać będzie dwie nowelki.
Nowela pt. “Gustaw” rozpoczyna się na chwilę
przed II wojną światową. Wieś Weissdorf ma zostać zalana - właśnie powstaje
tama, która w tym miejscu zatrzyma wody rzeki Wstęga, z których powstanie
jezioro Stausee. Mieszkańcy wioski muszą więc zostać przesiedleni - zbudowano
dla nich nieopodal nowe osiedle. Wśród tych, którzy zmuszeni są do opuszczenia
swoich domów, są młodzi przyjaciele: dziesięcioletni Achim i Gustaw. To wtedy
Gustaw wpada na pomysł, by w chwili, gdy wioska zostanie opuszczona, na moment
przed zalaniem, splądrować kościół - bo przecież komu potrzebne są złote ozdoby
pod wodą? A kiedy znika w chwili, gdy nad stary Weissdorf nadciąga wielka woda,
Achim ma przeczucie, że chyba jego plan nie przebiegł tak, jak powinien…
„Wszystko to sprawiało teraz wrażenie, jakby się zgarbiło i skurczyło ze wstydu, że broniło chorego porządku wymyślonego przez polityków, zakały rodzaju ludzkiego, wiecznie chciwych władzy. Bez względu na cenę, byle nie obejmowała ona ich utuczonych przywilejów i majątków.”
To opowieść złożona z siedmiu rozdziałów
pisanych w narracji trzecioosobowej czasu przeszłego, która rozciąga się na
kilka dekad. Czytelnik początkowo towarzyszy Achimowi, później przenosi się na
młodszych bohaterów, którzy do zalanego Weissdorf mają różne podejście, choć
większość łączy jedno - miłość do wędkowania. Lata mijają, przychodzi i
odchodzi wojna, zmienia się władza, nastaje i przemija PRL. Detale mijającego
czasu stoją w kontraście do niezmiennego jeziora i niezmiennego Achima, który w
miejscu, w którym kiedyś siedział na trawie, teraz dryfuje łódką. To na
historii zalanej wioski i zniknięciu Gustawa zbudowana jest cała intryga noweli
- intryga, która pokazuje, jak powstają i rozrastają się legendy. Piękna
opowieść, w której ukazane jest, że z każdej pasji ktoś będzie chciał zrobić
biznes, a wartość pieniądza stanie nad zwyczajną ludzką lojalnością.
„Za każdym zrywem wolnościowym kryje się dostęp do piwa i kiełbasy.”
Druga nowela pt. “Gadająca żaba” zaczyna się,
gdy młody, gdański cinkciarz (uliczny sprzedawca zagranicznej waluty) Marek
dostaje cynk od zaznajomionego milicjanta - dolary, które sprzedał dwóm
gryzipiórkom posłużyły do kupienia sprzętu, na którym miały być drukowane ulotki
Solidarności, a przez co może zostać zaraz osądzony o działalność wywrotową.
Musi zatem uciekać - zostawić świeżo poślubioną żonę, uciec przez zieloną
granicę, szukać azylu i ułożyć sobie życie no nowo… Tylko co on może teraz
robić z tak ubogim zawodowym doświadczeniem?
„Z jednego fotela Kontiki na drugi wędrowało złoto i brylanty, ale przede wszystkim kolekcje portretów prezydentów USA wydrukowanych na banknotach. W ilościach hurtowych, bo od detalu byli cinkciarze stojący pod Pewexem w Dolarowcu.”
Ta historia rozpisana jest na dziesięć
rozdziałów pisanych z perspektywy Marka i jego żony Beaty w narracji
trzecioosobowej czasu przeszłego. Choć zaczyna się motywem politycznym, to
szybko okazuje się, że jest to jednak opowieść o ludziach. O Marku, cwaniaku,
który we wszystkim potrafi znaleźć sposób na nie całkiem legalny biznes i o
Beacie, która połączona z nim uczuciem staje na rozdrożu: wybrać związek i
porzucić swoje życie czy jednak postawić na siebie. Żadne z nich nie dokonuje w
swoim życiu szczególnie trafionych wyborów, żadne z nich nie jest wolne od
konfabulacji. Historia rozpisana na kilka lat zaprasza czytelnika w piękne
rejony, na Lazurowe Wybrzeże, gdzie bogactwo potrafi uderzyć do głowy, a
sprytny Polak zawsze znajdzie okazję do uszczknięcia kawałka tortu dla siebie.
Autor w bardzo luźny sposób opiera historię na motywie baśni księcia
zamienionego w żabę, w której to żaba staje się od księcia cenniejsza…
„(...) szczęście w życiu nie polega na tym, żeby mieć królewicza, ale gadającą żabę.”
W obydwu historiach do upadku prowadzi egoizm,
działania podejmowane z niemoralnych pobudek, w których postacie stawiają swoje
dobro na pierwszym miejscu kosztem innych. Obydwa łączy dbałość o detale
otoczenia - sposób, w jaki autor oddaje tło i charakter czasów, w których toczy
się ich akcja, daje poczucie oddanej wiernie rzeczywistości, ba! nie tylko
wiernie, ale i bardzo filmowo. Obydwie nowele łączy też styl autora - jego
sposób budowy zdań, niebanalne porównania, ożywianie najnudniejszych czynności
czy przedmiotów martwych sprawiają, że bez względu o czym autor pisze, tekst
staje się pasjonujący. Perfekcyjnie dobrane, użyte słowa, rytm zdań, który
sprawia, że książkę czyta się, jakby przepływało się przez chmurki, dają
poczucie, że nic nie dzieje się w tych historiach przypadkiem, a każde słowo,
każdy gest postaci, każdy opis zostały skrupulatnie przemyślane. Uwielbiam tę
pasję, tę subtelną literackość Siembiedy, która sprawia, że nawet opis wymiany
waluty jest zabawny i absorbujący. Więc tak, zbiorem “Gustaw i Gadająca żaba”
Maciej Siembieda dowodzi, że nie potrzebuje nic więcej niż człowieka z jego
charakterem pełnym niedoskonałości, by stworzyć opowieść, od której nie chce
się odrywać nawet na moment.
Moja ocena: 8/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Agora.
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz