lipca 16, 2019

"Rana" Wojciech Chmielarz - recenzja przedpremierowa


Tytuł: Rana
Data premiery: 14.08.2019
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 416

Wojciecha Chmielarza chyba nikomu z czytelników przedstawiać nie trzeba. Pisarz, dziennikarz, felietonista, debiutował i od razu podbił serca miłośników kryminałów cyklem o komisarzu Mortce. Jego teksty można znaleźć w kilku czasopismach, autor udziela się też dużo w mediach społecznościowych. Ponad rok temu premierę miała książka skonstruowana trochę inaczej niż zwyczajny kryminał i właśnie od tej pozycji (pomijając kilka opowiadań) ja zaczęłam swoją przygodę z twórczością autora. Mowa oczywiście o „Żmijowisku”, na podstawie którego powstaje właśnie serial dla stacji Canal+. Tegoroczna „Rana” stylem bardzo przypomina właśnie ten tytuł. Z opisu z okładki książki można wywnioskować, że to kryminał, ale jakże to niesprawiedliwe skategoryzowanie. „Rana” to zdecydowanie dużo dużo więcej!

Wydarzenia z „Rany” krążą wokół jednej z prywatnych warszawskich szkół podstawowych. Do pracy na stanowisko nauczycielki matematyki przyjęta zostaje starsza pani, Klementyna, która od wielu lat nie pracowała w zawodzie. Dyrektorce, a zarazem właścicielce, kompletnie to nie przeszkadza, kobieta jest dziwnie mocno entuzjastyczna w stosunku do nowej nauczycielki. Szybko okazuje się, że atmosfera w szkole wcale nie jest tak sielska jak z pozoru mogłoby się wydawać – z uczniami są problemy, dyrektorka ma bardzo dziwną politykę prowadzenia szkoły, nauczyciele są niezadowoleni... Ale to nic, w porównaniu z wydarzeniami, które mają dopiero nastąpić!

Już od strony kompozycyjnej książka bardzo się wyróżnia. Podzielona jest na dzień z życia szkoły – i tak wstęp nazwany jest „przed szkołą”, epilog „po szkole”. Środkowa część składa się z siedmiu lekcji i przerw. Każda z lekcji podzielona jest na rozdziały – są krótkie, przez co książkę czyta się łatwo i szybko. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego w czasie lekcji, a w przerwie w czasie teraźniejszym. Styl autora jest niepowtarzalny. Spokojny, uważny, dokładny. Akcja toczy się niespiesznie, narrator skupia się na odczuciach obserwowanych bohaterów, jest wszechwiedzący, zna dokładnie osoby, które obserwuje.

Tak jak pisałam, akcja „Rany” kręci się wokół szkoły. Bohaterów więc mamy kilku, ale tylko głównym, który zaczyna i kończy całą powieść jest Klementyna. To też na niej skupiają się wszystkie przerwy.  Bohaterka jest kobietą lekko przed 60tką, jest bardzo niepewna siebie, cały czas zlękniona, samotna i izolująca się od świata. Szybko dowiadujemy się, że Klementyna nie miała łatwego życia, w dzieciństwie nie była szczęśliwa, często używano na niej pasa. Niedawno zmarła jej matka, która mimo tego, że Klementyna poświęciła na jej opiekę kilka lat życia, nie była dla niej miła czy wdzięczna. Nazywała ją złym człowiekiem. Po śmierci matki Klementyna nie ma już nikogo, dopiero w szkole z powrotem wkracza pomiędzy ludzi, co na początku jest dla mnie mocno stresujące. Sny bohaterki, które poznajemy w czasie przerwy, są również mocno niepokojące. W snach Klementyna jest małą dziewczynką, drży w strachu przed potworem – matką, która bije. Te sny, przerwy w akcji powieści, są bardzo niepokojące, pełne strachu, okrucieństwa i niezrozumienia.

Poza Klementyną akcja powieści toczy się wokół czterech rodzin. Jest rodzina dyrektorki – Zofia, jej mąż Michał i córka Karolina. Ich rodzina nie jest szczęśliwa, małżeństwo cały czas się kłóci i ucieka w pracę, a Karolina, 14letnia dziewczyna, niesłusznie bierze na siebie za to odpowiedzialność, przez co stara się każdy konflikt łagodzić lub nawet do niego nie dopuszczać. Wyczulona jest na każde gesty, żyje w ciągłym strachu przed kolejną wielką kłótnią.
Razem z narratorem obserwujemy też rodzinę nauczycielki polskiego, Eli i jej męża Bartosza. Ich małżeństwo tonie w problemach, których nie potrafią rozwiązać. Każde z nich ucieka się do innych środków, by o nich nie myśleć...
Równie niepokojąca jest rodzina jednego z uczniów szkoły – Gniewomira. Ojciec to biznesmen, rozwiedziony z matką, boją się jego właśni synowie. Matka, kiedyś ofiara przemocy, teraz (w teorii) chce łapać życie pełnymi garściami, choć tak naprawdę to chyba tylko ucieczka od wspomnień, od siebie samej. Starszy brat Gniewomira, Sławek, jako nastolatek uciekł z domu – teraz prowadzi swoją knajpę, wygląda na to, że dobrze mu się powodzi. Oczywiście to właśnie Sławek zajmuje się głównie Gniewomirem, który nie jest łatwym dzieckiem. Jego zachowanie odstaje od normy, a fascynacją są seryjni mordercy....
Na końcu mamy rodzinę Marysi. Ona, podobnie jak Klementyna, należy do niższej, biedniejszej warstwy społecznej. Do prywatnej szkoły dostała się dzięki stypendium, co było dla niej spełnieniem marzeń. Jednak ciężko dopasować się w szkole pełnych bogatych dzieciaków dziewczynie, której mama zapracowuje się na śmierć, ojciec nie żyje, a ona sama musi sprawować opiekę na trójką rodzeństwa....
„- Była moim oparciem, a ja nie rozumiałam...- Czego?- Tego, że jeśli na kimś tak się opierasz, to ten ktoś prędzej czy później się złamie.”
Już po opisie bohaterów widać, że w książce poruszanych jest sporo ciężkich problemów, prawda? Problemy małżeńskie, przemoc, pijaństwo, maltretowanie psychiczne i fizyczne dzieci.... Wina, kara, niezrozumienie, branie odpowiedzialności dzieci za postępowanie rodziców to główne tematy poruszane w powieści. Muszę przyznać, że sposób ich opisywania, zrozumienie tych wszystkich emocji i przeżyć, które funduje nam narrator jest naprawdę do bólu szczere i prawdziwe. Aż chciałoby się poznać, poobserwować autora, bo musi być naprawdę mądrym człowiekiem. I świetnym obserwatorem rzeczywistości, co też udowadnia na każdej stronie powieści. W tekst, w wydarzenia, bardzo zgrabnie wplecione są uwagi dotyczące współczesnego świata. Są trafne i prawdziwe. Mocno krytyczne w stosunku do zwyczajów, które przejmują zachowania i postępowanie współczesnego człowieka.

Prócz ciężkich relacji rodzice - dzieci i krytycznych uwag w kierunku współczesnego życia, w książce poruszane jest jeszcze jedno istotne i problematyczne zagadnienie dotyczące aktualnej sytuacji w naszym kraju. Problem na pewno  nie dotyczy tylko Polski, ale w ostatnim czasie było o nim bardzo głośno. To oświata, szkoła, uczniowie i nauczyciele.
„...głęboko wierzę, że praca nauczyciela jest jedną z najważniejszych, jeśli nie najważniejszych prac w tym kraju. Bo nasi nauczyciele, nauczyciele tacy jak pani, kształtują tych młodych ludzi. A przez to kształtują przyszłość naszego kraju.”
Wydaje się, że w Polsce u osób rządzących krajem ciągle brak tej świadomości. Ciągle oświata traktowana jest po macoszemu, nie przywiązuje się do niej takiej wagi jak powinno. Nauczyciele są słabo opłacani, zasada programowa skupia się nie na tym co powinna, dzieci uczą się pod klucz i rzeczy, które nie do końca będą im we współczesnym świecie faktycznie przydatne. Za mało o tym się mówi, za mało o tym się myśli, za mało się z tym robi. Czego obraz narrator bardzo trafnie przedstawia w powieści.

Szczerze mogłabym jeszcze dużo o tej książce pisać, ale nie chcę pozbawiać Was przyjemności samodzielnego odkrywania nowej powieści Chmielarza. Na koniec powiem tylko, że mimo, że książka reklamowana jest jako kryminał, co też sugeruje opis, to nie wiem czy można ją tak skategoryzować. Owszem, jest trup, jest śledztwo, ale to nie jest istota powieści. To się dzieje gdzieś w tle, jest tylko punktem wyjścia do rozważań na temat ludzkich relacji, szczególnie tych rodzice – dzieci, ale i niesie wiele uniwersalnych prawd i świetnych spostrzeżeń dotyczących współczesnego sposobu życia i problemów targających naszym krajem. Jest to książka mądra, dojrzała i poruszająca do głębi. Chmielarz niezaprzeczalnie udowadnia, że jest pisarzem jedynym w swoim rodzaju i zasługuje na duży szacunek.

Moja ocena: 8,5/10

Książka dołączyła do mojej kolekcji dzięki portalowi czytampierwszy.pl





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza