kwietnia 23, 2021

"Wiwisekcja zbrodni" Andrzej Janikowski

 

Autor: Andrzej Janikowski
Tytuł: Wiwisekcja zbrodni
Data premiery: 24.06.2020
Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 576
Gatunek: kryminał
 
„Wiwisekcja zbrodni” to debiut literacki Andrzeja Janikowskiego. Jak czytamy na okładce książki, autor od lat związany jest z rynkiem wydawniczym, a jego inspiracją jest historia, szczególnie chrześcijańska i powszechna. W czasie wolny gra w szachy, co na pewno znajduje odzwierciedlenie w książce w relacji pomiędzy śledczym a mordercą.
 
Fabuła powieści rozpoczyna się brutalnym morderstwem – na terenie parku we Wrocławiu znalezione zostaje ciało mężczyzny, które wygląda na krzyżowane. Do sprawy przydzielony zostaje podkomisarz Roman Sadowski razem z jego nowym partnerem – starszym sierżantem Jerzym Madrygałkiewiczem. Śledczy podejrzewają obsesję mordercy na tle religijnym – w końcu cała sceneria zbrodni przywodzi na myśl drogę krzyżową i ukrzyżowanie. Dlaczego więc ofiara umarła? Czy za własne grzechy czy może odkupywała innych? Kiedy chwilę później odkryte zostaje kolejne ciało – tym razem znajduje się na ogródkach działkowych i jest to starszy mężczyzn przybity na pal. Czy w takim razie policja ma do czynienia z seryjnym mordercą, który swoje zbrodnie inscenizuje na sceny zaczerpnięte z Biblii? Dlaczego zabija, kim jest i czy uda się śledczym rozwiązać zagadkę zanim padną kolejne ofiary?
 
Książka składa się z 76 rozdziałów. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego przez Sadowskiego i mordercę nazywanego Wodami Eufratu. Styl powieści jest bardzo uważny, skupiony na szczegółach otoczenia, opisów każdej czynności i przemyśleń bohaterów. Wielu czytelników zarzucało książce, że jej słownictwo jest mocno oderwane od policyjnej rzeczywistości, jest za mocno wyszukane i ugrzecznione. Ja nie zwróciłam na to szczególnej uwagi, język, którym napisana jest książka mi nie przeszkadzał, jednak chyba muszę podkreślić, że książki słuchałam w formie audiobooka, a to zawsze wyklucza szczególne skupienie na warstwie językowej.
 
Głównym bohaterem jest tutaj podkomisarz Sadowski. To mężczyzna w okolicy 40stki, niedoszły ksiądz, który ostatecznie zdecydował się na inną służbę niż kapłańska. Nigdy nie założył rodziny, to praca była cały czas dla niego na pierwszy miejscu, teraz jednak czuje się już zmęczony i wypalony. W takim to momencie trafia do niego najważniejsza sprawa w całej jego karierze. Czy sobie poradzi?
 
Akcja powieści toczy się dosyć szybko, morderca atakuje praktycznie z dnia na dzień, śledczy tak naprawdę nie mają wytchnienia. Czytelnik jednak tego tak nie odczuwa, gdyż szczegółowe opisy mocno całą akcję spowalniają. Fabuła jest dosyć skomplikowana. Z początku wszystko wskazuje na to, że morderca mocno inspiruje się historią chrześcijańską, później jednak śledztwo zmienia kilka razy swój tok. Odnosiłam przez to wrażenie, że historia jest komplikowana na siłę, za dużo razy zmieniał się kierunek śledztwa, przez co w pełnym momencie zaczęłam odczuwać przesyt tematów. Bo mamy tu tak naprawdę wszystko, co w polskiej historii odegrało znaczącą rolę – poczynając właśnie od wiary, poprzez historię obozów koncentracyjnych, aż po katastrofę w Smoleńsku. Trochę za dużo tu tej męczącej polskości, męczennictwa i innych niekoniecznie pozytywnie kojarzących się motywów.
 
Przez wielość tropów, które po kolei omawiane są w powieści, trochę gdzieś mi się zagubiła esencja tej książki. Wydaje się, że gdyby zrezygnować z połowy tych wątków, skrócić opisy i podkręcić trochę charakter bohatera, by nie był on taki jęczący, wyszedłby z tego naprawdę dobry kryminał. A tak niestety gdzieś w połowie miałam już dosyć i reszty słuchałam raczej na siłę. Szkoda, bo pomysł był fajny, a gdyby jeszcze trochę konkretniej popracować nad wykonaniem, to mogłoby z tego wyjść coś naprawdę fajnego. Nie wiem czy w przyszłości dam jeszcze szansę autorowi, może, o ile książka będzie o połowę chudsza 😉
 
Moja ocena: 5/10
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję Wydawnictwu Lira!

Książka dostępna jest też w abonamencie 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza