sierpnia 29, 2025

"Czarnobogi" Michał Zgajewski

Autor: Michał Zgajewski
Tytuł: Czarnobogi
Data premiery: 27.08.2025
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 336
Gatunek: kryminał
 
Michał Zgajewski dzieciństwo spędził w Oleśnie, na studia wyjechał do Częstochowy, a po nich osiadł w Żywcu. I to te ostatnie miasto, a raczej cały rejon stał się ważnym elementem jego powieści. Kiedyś pisał do szuflady, zmieniło się to w końcu w roku 2024 zimą, kiedy po raz pierwszy mogliśmy sięgnąć po jego powieść - był to “Strażnik Jeziora”, pierwszy tom serii kryminałów noir z detektywem Norbertem Krzyżem, za który w tym roku autor otrzymał nagrodę Kryminalny Debiut Roku przyznawaną podczas Gwiazdozbioru Kryminalnego. Do tego czasu cykl rozrósł się do trzech tomów (recenzje - klik!), a po otrzymaniu nagrody przyszła pora na coś nowego - choć nie do końca nowego, bo tak naprawdę autor zaczął to pisać po skończeniu “Strażnika Jeziora”, a i w nurcie gatunkowym nadal pozostaje w czarnym kryminale - to “Czarnobogi”, powieść osobna, od serii niezależna.
 
Gorący lipiec 2023. Zyta Kafka zjawia się w Czarobogach, rodzinnej wsi położonej w Dolinie Koszarawy, z której uciekła przed laty. Mimo niechęci do miejsca, teraz nie miała wyjścia - zmarła jej matka, jej jedyna rodzina, musiała więc wrócić, by urządzić jej pogrzeb. Zaraz jednak wraca - tylko załatwi w urzędzie najpotrzebniejsze sprawy, wystawi dom na sprzedaż i już jej nie ma, już wraca do Wrocławia. A przynajmniej na to liczy, choć możliwe, że los zdecyduje inaczej… Tuż po pogrzebie jej przyjaciółka Gosia mówi jej o dziwnym zdarzeniu, do którego doszło miesiąc temu. Chwilę po śmierci Adama, nastoletniego chłopaka Zyty, który cały swój czas wolny spędzał na szukaniu nowych tropów w sprawie zaginięcia sprzed laty jej ojca, ktoś wykopał jego ciało z grobu i uciął mu głowę… To przesąd znany w tej wiosce od wieków, mający uchronić przemianę w strzygonia, jednak przecież przed I wojną światową zarzucony… Dlaczego zatem ktoś tak zbezcześcił ciało biednego Adama? Nikt tego nie wie, a zanim Zyta ma szansę wypytać przyjaciółkę o coś więcej, ta znika. Co się dzieje w Czarnobogach, dlaczego wszyscy wokół Zyty umierają lub znikają?
“Przyszło jej do głowy, że taką woń mają śmierć i szaleństwo. Akurat jednego i drugiego w Czarnobogach nie brakowało. Była jeszcze nuda, ale to jak na każdym zadupiu.”
Książka rozpisana jest na prolog osadzony w 1723 roku oraz trzy tytułowane części i epilog. Części dzielone są na rozdziały, w sumie jest ich dwadzieścia siedem, ale to ciągle nie najmniejsza część budowy powieści - rozdziały dzielone są na króciutkie fragmenty, które naprzemiennie oddają historię z perspektywy Zyty i Eryka Banasia, byłego policjanta, który przypadkowo w tę zagadkę się wplątuje. Narracja prowadzona jest trzeciej osobie czasu przeszłego przez narratora, który ma wgląd nie tylko w zdarzenia, ale i w głowę postaci, z perspektywy której przedstawia dany fragment, jednak jest to narrator nieco wredny  - lubi zostawiać nas w niepewności, daje do zrozumienia, że coś się stało, ktoś coś odkrył, by przejść do kolejnego fragmentu, a czytelnik zżerany przez ciekawość musi chwilę poczekać, by odkryć to, co odkryły postacie. A to znaczy, że choć zdarzenia (prócz kilku retrospekcji) toczą się chronologicznie, to jednak nie całkiem linearnie. Styl powieści jest charakterystyczny dla kryminałów noir, jak i już chyba dla samego Michała Zgajewskiego - postacie w dialogach nieraz w słowach nie przebierają, ale też porozumiewają się ze sobą z lekką ironią, co odpowiednio kontrastuje z mroczną zagadką. Dialogów jest sporo, tak naprawdę większości informacji potrzebnych do rozwiązania zagadki dostarczane się nam przez rozmowy postaci. Książkę czyta się dobrze, choć w porównaniu do serii z Krzyżem, ta wydaje się, że przeszła przez mniej uważną korektę - pojawiło się kilka literówek, kilka zbędnych powtórzeń. Poza tymi detalami lektura przebiega płynnie.
“- Gdyby coś się działo, to dzwoń na sto dwanaście.
- Ale co się ma dziać?
- Coś strasznego.”
Po raz pierwszy Michał Zgajewski główną bohaterką, a raczej jedną z pary głównych bohaterów, uczynił kobietę. Zyta zbliża się do czterdziestki i choć twierdzi inaczej, nigdy nie odcięła się tak naprawdę od tego, co stało się w Czarobogach, od dzieciństwa i zaginięcia swojego ojca. Jest odważna i uparta, a to cechy charakterystyczne dla kryminałów noir - bohater musi przez nie, przez tę nadmierną samodzielność pakować się w kłopoty. To głównie na tym u Zyty się skupiamy i dlatego też większe wrażenie robi Eryk. To postać, która boryka się z problemem wpadania w niekontrolowaną złość, co wpędziło go w kłopoty w policji, co teraz też przysparza mu jeszcze większych problemów w miasteczku - oprócz frustrującej pracy jako ochroniarz w sklepiku wykonuje dorywcze prace dla szemranych typów. Eryk to wielki facet, który potrafi używać siły, gdy traci kontrolę to nawet za bardzo, a jednak tak na co dzień wydaje się stłamszony - przez matkę, przez samego siebie, którego kontrolować nie potrafi. Dla czytelnika jego wybuchy to dobry zapalnik zaskakującej akcji, ale równocześnie obraz zmarnowanego życia.
“Małomiasteczkowa atmosfera przytłaczała ją coraz bardziej. Tak samo jak zbocza gór zasłaniające horyzont. “Góry potrafią być piękne, ale zasłaniają świat”. Takie zdania zapisała w swoim pamiętniku jako trzynastolatka. Uważała, że to było najlepsze zdanie, jakie do tej pory wymyśliła.”
Zresztą nie sam Eryk może poszczycić się marnotrawieniem życia - to częsty los młodych ludzi w Czarnobogach, miejscu, w którym nie ma za wiele do roboty, a przez to bardzo chłonnym na wszelakie używki. Tak naprawdę ma się wrażenie, że życie stanęło tam już jakiś czas temu w miejscu, gdzieś na przełomie tysiącleci, gdy mentalność była nieco inna - łatwiej wierzyło się w legendy i lokalne wierzenia. I na połączeniu ich ze współczesnością właśnie ta powieść się opiera - gdzieś po lasach krążą dawne legendy, dzieje się coś dziwnego, coś, co wydaje się przekraczać ludzkie pojęcie. Zresztą sam autor serwuje nam kilka ciekawych legend dotyczących powstania doliny, w których Król Węży odgrywa znaczącą rolę… To wprowadza w powieść element tajemnicy, element delikatnie magiczny, nadający dziwne mglisty klimat, choć oczywiście intryga jest logiczna i jak najbardziej realna.
“Mam taką teorię, że Czarnobogi stanowią swego rodzaju axis mundi, w którym skupiają się wszystkie najbardziej ekstremalne zachowania z ostatnich wieków. Tutaj po prostu szaleństwo wisi w powietrzu.”
No właśnie, intryga zawiązuje się bardzo ciekawie: dziwny rytuał, zaginięcie teraz i przed laty, śmierci, a nawet martwy wąż pod drzwiami. Początkowo mamy wrażenie, że dostajemy porozrzucane różne elementy układanki, które wraz z biegiem lektury składamy w całość. Cała fabuła zbudowana jest na zasadzie kuli śnieżnej - zaczyna się sennie, by z rozdziału na rozdział lekko przyspieszać, aż do wielkiego, dynamicznego, dość sensacyjnego punkt kulminacyjnego, po którym nagle wszystko się uspokaja, a wątki zostają domknięte. O samej zagadce ciężko coś powiedzieć więcej bez naprowadzania na kierunek, którym idzie rozwiązanie, więc mogę powiedzieć tyle, że jest spójna i przemyślana, choć dla mnie samej momentami niepotrzebnie brutalna (i nie chodzi tu stricte o wybuchy Eryka). Niektóre elementy (znowu nie mogę wskazać które) wprowadzają też raczej niepotrzebne skomplikowanie. To detale, które czytelnik odbierze w zależności od swoich preferencji czytelniczych, jak i doświadczenia w gatunku kryminalnym.
“Eryk z doświadczenia wiedział, że przestępcy idioci często należą do tych najniebezpieczniejszych. Idioci nie kalkulują. Jeśli są zaślepieni zemstą, zrobią wszystko bez względu na koszty.”
A czy są tu jakieś tematy warte własnych refleksji? Tu wracamy do miejsca, które, nawet kiedy tego nie chcemy, w jakiś sposób zawsze się w nas zakorzenia. Wszyscy nosimy w sobie wspomnienia miejsc, w których spędziliśmy dzieciństwo, miejsca, które podobnie jak ludzie, nas ukształtowały i próby wymazania tego z pamięci na niewiele tak naprawdę się zda. A tym samym pytamy o przeszłość - czy warto pozwalać dyktować teraźniejszość przez przeszłość? Ale co, kiedy przeszłość nie została zamknięta, a zamknąć się jej nie da? Jak wtedy żyć, jak realizować się, funkcjonować, jak być szczęśliwym? Czy to w ogóle możliwe?
“(...) żyjemy w miejscu, które zawsze było podatne na różnego rodzaju wierzenia i przesądy.”
W “Czarnobogach” Michał Zgajewski daje czytelnikom to, co już znane, ale w nieco innej wersji - mamy w końcu Beskid Żywiecki, ale samo miejsce, klimat, które wprowadza, jest jeszcze bardziej wyraźny, nadaje książce atmosfery mglistej, niepokojącej, lekko może i mistycznej. Na pograniczu szaleństwa... To miejsce dyktuje zachowanie postaci, zagadki, rytmu, tak naprawdę to jemu wszystko jest podporządkowane. Miejscu i podgatunkowi, bo jednak kryminał noir jest tym, co trzyma całą historię w znajomym tempie, w znajomych ryzach. To dlatego momentami powieść zyskuje charakter sensacyjnych, to dlatego postacie lubią pakować się w kłopoty, choć w przypadku bohatera męskiego te kłopoty są naprawdę ciekawie zaproponowane. To ciekawa przerwa od Norberta Krzyża, inne spojrzenie na Beskid Żywiecki.
 
 
Moja ocena: 7,5/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Agora.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz