Autor: Alasdair Beckett-King
Tytuł: Awantura na morzu
Cykl: detektyw Montgomery Bonbon, tom 4
Ilustracje: Claire Powell
Tłumaczenie: Magdalena Korobkiewicz
Data premiery: 21.01.2026
Wydawnictwo: Kropka
Liczba stron: 272
Gatunek: powieść detektywistyczna
Wiek: 9+
Czy ten, który rozśmiesza dorosłych, potrafi
też rozbawić dzieci? Angielski komik Alasdair Beckett-King podjął się tego
wyzwania po raz pierwszy w czasie lockdownu spowodowanego koronawirusem, kiedy
to występy z publicznością na żywo zostały wstrzymane i nie wiadomo było czy i
kiedy znowu będzie można zebrać większą grupę ludzi w jednym miejscu. I tak
powstał detektyw Montgomery Bonbon, w roli którego w przebraniu występuje10-letnia
dziewczynka Bonnie. Jej próby wcielenia
się w osobę dorosłą śmieszyć będą dzieci, dorosłych z kolei, o ile znają
klasykę powieści detektywistycznych, solidnie rozbawi udana parodia detektywa
Poirota! I tak w 2023 roku (w Polsce w 2024) na rynek trafiły pierwsze przygody
Bonbona pt. “Morderstwo w muzeum”. Ten tytuł został doceniony przez niezależne
angielskie księgarnie, po czym popłynął w świat - na ten moment przetłumaczony
został na kilkanaście języków. Książka jednak byłaby niepełna, gdyby nie Caire
Powell, ilustratorka, która bogato ozdabia tekst komika, dając czytelnikowi,
niezależnie od wieku, kolejne pole do dobrej zabawy!
“Awantura na morzu” to czwarty tom przygód
detektywa Bonbona, nie trzeba jednak zachowywać kolejności chronologicznej
lektury, by po niego sięgnąć. Równocześnie to ostatnia sprawa tego detektywa, w
której będziemy mogli mi towarzyszyć!
Rodzinne miasteczko Bonnie szykuje się do
obchodów Nocy Kapitana Grimma, legendarnego XVIII-wiecznego wilka morskiego,
które całe życie spędził na statku “Łupieżcy”. To w hołdzie dla niego co roku
organizowany jest wielki pokaz fajerwerków, który ma miejsce na replice statku
kapitana odcumowanego od portu. W tym roku wyjątkowo Bonnie wraz ze swoją
przyjaciółką Daną i dziadkiem Banksem są zaproszeni do udziału w tym wydarzeniu
- a to dlatego, że mama Bonnie jest za ten wielki pokaz odpowiedzialna. A choć
wieczór faktycznie okaże się wystrzałowy, to jednak nic nie pójdzie po ich
myśli… Wszystko zaczyna się od przedwczesnego wybuchu fajerwerków i kapitana,
który z dziwnymi plamami na twarzy, wyglądającymi jakby zaatakował go jakiś
stwór morski, pada martwy na pokład… Oczywiście na inspektor Sands nie ma co
liczyć, do rozwiązania zagadki musi zatem przystąpić Bonbon!
“Dawni żeglarze i detektywi mają ze sobą coś wspólnego: wszyscy się boją, że utkną w martwym punkcie.”
Książka rozpisana jest na dwadzieścia
rozdziałów i epilog. Każdy rozdział opatrzony jest niewielką otwierającą
ilustracją i tytułem, każdy numer strony zaopatrzony jest w… wąsy! Tekst jest
ładnie wypośrodkowany i wpisany w nieco szerszą interlinię, przez co młodszy
czytelnik nie powinien mieć problemów z lekturą bądź po prostu śledzeniem
tekstu za czytającym rodzicem. Co więcej, prawie każda strona opatrzona jest
ilustracją, co czyni lekturę jeszcze ciekawszą! Niektóre to rysunki na całą
stronę, inne to tylko detale po bokach stron (liny albo bąbelki wody),
pojawiają się też różne listy sporządzenie przez Bonnie i jej mamę, a w samym
tekście dźwiękonaśladowcze wyrazy są wyraźnie wyróżnione. Zatem już przy samej
formie podania tekstu nie ma nudy!
Język subtelnie dopasowany jest dla dziecka,
niemniej jednak z pewnością pojawi się do rodziców kilka pytań. Sam autor też
parę zagadnień tłumaczy, a do wtrąceń obcojęzycznych na końcu książki
zamieszczony został specjalny słowniczek - w końcu Bonnie wcielając się w
Bonbona wie, że powinna udawać obcokrajowca, nie pamięta chyba tylko z jakiego
kraju, bo jej wtrącenia to miks języków, co dobre ubawi dorosłego czytelnika.
Do słownictwa związanego z wyprawą morską przyda się rysunek, który otwiera tę
powieść przedstawiający “Łupieżcę” z pełnym nazewnictwem wszystkich części
statku. Można więc się co nieco dowiedzieć!
“To pytanie powinna była sobie zadać już dawno. Ale o wiele łatwiej było się zastanawiać bez wodorostów we włosach u mułu w kieszeniach. “Detektyw stanowczo powinien odwiedzać miejsce zbrodni w suchych skarpetkach” - pomyślała Bonnie. I tak ukuła świetną życiową dewizę.”
Książka pisana jest w stylu humorystycznym (w
końcu jej autor jest komikiem!) przyjemnie dopasowanym do młodszego czytelnika.
Śmiać można się tu już z samych dialogów, ale i postacie oddane są grubą,
kontrastową kreską jak choćby piosenkarka z żywym kotem robiącym jej za szal
czy kucharka, która łączy smaki bardzo... kontrowersyjnie. Jest też i humor
wynikający z sytuacji - ten humor jednak często połączony jest z pozytywnymi
lekcjami życiowymi, jakie z tej historii może wyciągnąć najmłodszy.
Poza wartością przyjaźni i wsparcia, jakie z niej
powinny wynikać, ważną relacją w tym tomie jest ta rodzic-dziecko. Po raz
pierwszy Bonnie ma rozwiązywać śledztwo na oczach swojej matki, więc stresuje
się nie tylko tym, że jej mama zagadek kryminalnych nie lubi, ale i że ją jako
Bonbona zdemaskuje, a co za tym idzie - nie zaakceptuje. Dorośli na pewno już
się domyślą, jak ta opowieść się kończy.
“Miała przeczucie, że mama mocno zmąci i tak niespokojne wody jej śledztwa.”
Oczywiście wszystko to rozgrywa się osadzone
na zagadce kryminalnej, która wcale do łatwych nie należy - sama nie dałam rady
rozwiązać jej przed Wielkim Ujawnieniem Sprawcy, ale kto wie, może komuś się to
uda? Bo autor buduje zagadkę w sposób klasyczny - jest zamknięte grono
podejrzanych i detale, które spostrzegawczych mogą na trop naprowadzić.
Dodatkowo sama zagadka oparta jest o pewne ciekawostki, co sprawia, że jest tym
bardziej atrakcyjna i wartościowa.
Na koniec warto też powiedzieć kilka słów o
miejscu i barwnych postaciach. Tym razem wracamy do rodzinnego miasteczka
Bonnie, do Widdlington, gdzie rozgrywała się akcja tomu pierwszego “Morderstwa
w muzeum”. Teraz jednak dostajemy scenerią morską - część akcji rozgrywa się na
molo, które pełne jest małym straganików i jarmarcznej rozrywki, a dla reszty
zderzeń tłem jest po prostu statek. To Bonbon w pirackim wydaniu! Choć zamiast
papugi jest kot.
“Wyciągnęła rękę do białego futrzaka na parapecie.- Chodź do mamci, skarbie!Engelbert chwilę się namyślał, a potem wystawił szorstki języczek.- To pers, jak mniemam? - zagadnęła Dana.- Blisko, młoda damo - odparła Rita. - Pers szynszylowy.- Zdumiewające - szepnął dziadek Banks. - Przysiągłbym, że to kot.”
“Awantura na morzu” ma wszystko to, co powinna
mieć książka dla młodszego czytelnika. Bawi i uczy, śmieszy, wzrusza i umacnia
właściwe wartości, a i zwyczajnie ciekawi. W końcu kto nie zainteresowałby się
tym, co faktycznie stało się z kapitanem statku? I jak doszło do tego, że tak
skrzętnie przygotowywane przez mamę Bonnie fajerwerki wybuchły za wcześnie? To
zdecydowanie zadanie godne detektywa Bonbona i jego pomocników - nie tylko
dziadka Banksa, ale i tym najmłodszych czytelników, którzy będą towarzyszyć mu
w tej przygodzie. Książka określona jest jako odpowiednia dla czytelnika 9+ ze
względu na polską kategorię przedziałów lektury dziecięcej, jednak w wypadku
tego tytułu nawet lepiej pasuje zakres jaki stosuje się w systemie
anglojęzycznym - na wiek 8-12 lat. A choć sama jestem już duuuużo starsza, to i
tak jest mi nieco smutno, że to było już moje ostatnie spotkanie z Bonnie i jej
dziadkiem Banksem - to naprawdę udany duet śledczych (recenzje wcześniejszych tomów – klik!, wywiad z autorem – klik!)!
Moja ocena: 7/10
Recenzja powstała w ramach współpracy
patronackiej z Wydawnictwem Kropka.
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz