stycznia 19, 2026

"Awantura na morzu" Alasdair Beckett-King - patronacka recenzja przedpremierowa

Autor: Alasdair Beckett-King
Tytuł: Awantura na morzu
Cykl: detektyw Montgomery Bonbon, tom 4
Ilustracje: Claire Powell
Tłumaczenie: Magdalena Korobkiewicz
Data premiery: 21.01.2026
Wydawnictwo: Kropka
Liczba stron: 272
Gatunek: powieść detektywistyczna
Wiek: 9+
 
Czy ten, który rozśmiesza dorosłych, potrafi też rozbawić dzieci? Angielski komik Alasdair Beckett-King podjął się tego wyzwania po raz pierwszy w czasie lockdownu spowodowanego koronawirusem, kiedy to występy z publicznością na żywo zostały wstrzymane i nie wiadomo było czy i kiedy znowu będzie można zebrać większą grupę ludzi w jednym miejscu. I tak powstał detektyw Montgomery Bonbon, w roli którego w przebraniu występuje10-letnia dziewczynka Bonnie.  Jej próby wcielenia się w osobę dorosłą śmieszyć będą dzieci, dorosłych z kolei, o ile znają klasykę powieści detektywistycznych, solidnie rozbawi udana parodia detektywa Poirota! I tak w 2023 roku (w Polsce w 2024) na rynek trafiły pierwsze przygody Bonbona pt. “Morderstwo w muzeum”. Ten tytuł został doceniony przez niezależne angielskie księgarnie, po czym popłynął w świat - na ten moment przetłumaczony został na kilkanaście języków. Książka jednak byłaby niepełna, gdyby nie Caire Powell, ilustratorka, która bogato ozdabia tekst komika, dając czytelnikowi, niezależnie od wieku, kolejne pole do dobrej zabawy!
“Awantura na morzu” to czwarty tom przygód detektywa Bonbona, nie trzeba jednak zachowywać kolejności chronologicznej lektury, by po niego sięgnąć. Równocześnie to ostatnia sprawa tego detektywa, w której będziemy mogli mi towarzyszyć!
 
Rodzinne miasteczko Bonnie szykuje się do obchodów Nocy Kapitana Grimma, legendarnego XVIII-wiecznego wilka morskiego, które całe życie spędził na statku “Łupieżcy”. To w hołdzie dla niego co roku organizowany jest wielki pokaz fajerwerków, który ma miejsce na replice statku kapitana odcumowanego od portu. W tym roku wyjątkowo Bonnie wraz ze swoją przyjaciółką Daną i dziadkiem Banksem są zaproszeni do udziału w tym wydarzeniu - a to dlatego, że mama Bonnie jest za ten wielki pokaz odpowiedzialna. A choć wieczór faktycznie okaże się wystrzałowy, to jednak nic nie pójdzie po ich myśli… Wszystko zaczyna się od przedwczesnego wybuchu fajerwerków i kapitana, który z dziwnymi plamami na twarzy, wyglądającymi jakby zaatakował go jakiś stwór morski, pada martwy na pokład… Oczywiście na inspektor Sands nie ma co liczyć, do rozwiązania zagadki musi zatem przystąpić Bonbon!
“Dawni żeglarze i detektywi mają ze sobą coś wspólnego: wszyscy się boją, że utkną w martwym punkcie.”
Książka rozpisana jest na dwadzieścia rozdziałów i epilog. Każdy rozdział opatrzony jest niewielką otwierającą ilustracją i tytułem, każdy numer strony zaopatrzony jest w… wąsy! Tekst jest ładnie wypośrodkowany i wpisany w nieco szerszą interlinię, przez co młodszy czytelnik nie powinien mieć problemów z lekturą bądź po prostu śledzeniem tekstu za czytającym rodzicem. Co więcej, prawie każda strona opatrzona jest ilustracją, co czyni lekturę jeszcze ciekawszą! Niektóre to rysunki na całą stronę, inne to tylko detale po bokach stron (liny albo bąbelki wody), pojawiają się też różne listy sporządzenie przez Bonnie i jej mamę, a w samym tekście dźwiękonaśladowcze wyrazy są wyraźnie wyróżnione. Zatem już przy samej formie podania tekstu nie ma nudy!
Język subtelnie dopasowany jest dla dziecka, niemniej jednak z pewnością pojawi się do rodziców kilka pytań. Sam autor też parę zagadnień tłumaczy, a do wtrąceń obcojęzycznych na końcu książki zamieszczony został specjalny słowniczek - w końcu Bonnie wcielając się w Bonbona wie, że powinna udawać obcokrajowca, nie pamięta chyba tylko z jakiego kraju, bo jej wtrącenia to miks języków, co dobre ubawi dorosłego czytelnika. Do słownictwa związanego z wyprawą morską przyda się rysunek, który otwiera tę powieść przedstawiający “Łupieżcę” z pełnym nazewnictwem wszystkich części statku. Można więc się co nieco dowiedzieć!
“To pytanie powinna była sobie zadać już dawno. Ale o wiele łatwiej było się zastanawiać bez wodorostów we włosach u mułu w kieszeniach. “Detektyw stanowczo powinien odwiedzać miejsce zbrodni w suchych skarpetkach” - pomyślała Bonnie. I tak ukuła świetną życiową dewizę.”
Książka pisana jest w stylu humorystycznym (w końcu jej autor jest komikiem!) przyjemnie dopasowanym do młodszego czytelnika. Śmiać można się tu już z samych dialogów, ale i postacie oddane są grubą, kontrastową kreską jak choćby piosenkarka z żywym kotem robiącym jej za szal czy kucharka, która łączy smaki bardzo... kontrowersyjnie. Jest też i humor wynikający z sytuacji - ten humor jednak często połączony jest z pozytywnymi lekcjami życiowymi, jakie z tej historii może wyciągnąć najmłodszy.
 
Poza wartością przyjaźni i wsparcia, jakie z niej powinny wynikać, ważną relacją w tym tomie jest ta rodzic-dziecko. Po raz pierwszy Bonnie ma rozwiązywać śledztwo na oczach swojej matki, więc stresuje się nie tylko tym, że jej mama zagadek kryminalnych nie lubi, ale i że ją jako Bonbona zdemaskuje, a co za tym idzie - nie zaakceptuje. Dorośli na pewno już się domyślą, jak ta opowieść się kończy.
“Miała przeczucie, że mama mocno zmąci i tak niespokojne wody jej śledztwa.”
Oczywiście wszystko to rozgrywa się osadzone na zagadce kryminalnej, która wcale do łatwych nie należy - sama nie dałam rady rozwiązać jej przed Wielkim Ujawnieniem Sprawcy, ale kto wie, może komuś się to uda? Bo autor buduje zagadkę w sposób klasyczny - jest zamknięte grono podejrzanych i detale, które spostrzegawczych mogą na trop naprowadzić. Dodatkowo sama zagadka oparta jest o pewne ciekawostki, co sprawia, że jest tym bardziej atrakcyjna i wartościowa.
 
Na koniec warto też powiedzieć kilka słów o miejscu i barwnych postaciach. Tym razem wracamy do rodzinnego miasteczka Bonnie, do Widdlington, gdzie rozgrywała się akcja tomu pierwszego “Morderstwa w muzeum”. Teraz jednak dostajemy scenerią morską - część akcji rozgrywa się na molo, które pełne jest małym straganików i jarmarcznej rozrywki, a dla reszty zderzeń tłem jest po prostu statek. To Bonbon w pirackim wydaniu! Choć zamiast papugi jest kot.
“Wyciągnęła rękę do białego futrzaka na parapecie.
- Chodź do mamci, skarbie!
Engelbert chwilę się namyślał, a potem wystawił szorstki języczek.
- To pers, jak mniemam? - zagadnęła Dana.
- Blisko, młoda damo - odparła Rita. - Pers szynszylowy.
- Zdumiewające - szepnął dziadek Banks. - Przysiągłbym, że to kot.”
“Awantura na morzu” ma wszystko to, co powinna mieć książka dla młodszego czytelnika. Bawi i uczy, śmieszy, wzrusza i umacnia właściwe wartości, a i zwyczajnie ciekawi. W końcu kto nie zainteresowałby się tym, co faktycznie stało się z kapitanem statku? I jak doszło do tego, że tak skrzętnie przygotowywane przez mamę Bonnie fajerwerki wybuchły za wcześnie? To zdecydowanie zadanie godne detektywa Bonbona i jego pomocników - nie tylko dziadka Banksa, ale i tym najmłodszych czytelników, którzy będą towarzyszyć mu w tej przygodzie. Książka określona jest jako odpowiednia dla czytelnika 9+ ze względu na polską kategorię przedziałów lektury dziecięcej, jednak w wypadku tego tytułu nawet lepiej pasuje zakres jaki stosuje się w systemie anglojęzycznym - na wiek 8-12 lat. A choć sama jestem już duuuużo starsza, to i tak jest mi nieco smutno, że to było już moje ostatnie spotkanie z Bonnie i jej dziadkiem Banksem - to naprawdę udany duet śledczych (recenzje wcześniejszych tomów – klik!, wywiad z autorem – klik!)!
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem Kropka.

Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz