stycznia 15, 2026

"Grobowa cisza" Ryszard Ćwirlej

Autor: Ryszard Ćwirlej
Tytuł: Grobowa cisza
Cykl: seria z Blachą, tom 3
Data premiery: 14.01.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 448
Gatunek: powieść kryminalna
 
Ryszard Ćwirlej jest jednym z tych autorów powieści kryminalnych, którzy przyczynili się do powrotu popularności tego gatunku w naszym rodzimym wydaniu. Debiutował jako jeden z pierwszych współczesnych twórców kryminału, w roku 2007, choć jego debiut typowo współczesnym kryminałem nie był - bo osadzony był w czasach PRL-u i opisywał historię grupki poznańskich milicjantów. Dopiero kilka lat później narodziły się jego kolejne serie osadzone i w czasach wcześniejszych, i w końcu tych współczesnych. Teraz autor na koncie ma ponad trzydzieści powieści rozdzielonych na pięć cykli, z czego jednym z najnowszych jest seria z Blachą, inaczej zwana serią z prokuratorką Brygidą Bocian - po raz pierwszy pojawiła się w 2023 roku, a “Grobowa cisza” jest jej trzecim, najnowszym tomem. Co ważne, ta seria jest bezpośrednią kontynuacją serii debiutanckiej autora o milicjantach z Poznania, więc i postacie znane z tamtych powieści, w serii z Blachą się pojawiają. Nie trzeba jednak koniecznie znać obydwu, by po najnowszy tytuł “Grobowa cisza” sięgnąć.
 
Wiosna 1992 rok. W Obornikach Wielkopolskich, niewielkiej miejscowości położonej nieopodal Poznania, z samego rana po polowaniu urządzonym dla pracowników poznańskiej firmy, leśniczy obchodzi las w poszukiwaniu zastrzelonej zwierzyny. Jednak to nie na martwe zwierzę trafia, a człowieka, który ewidentnie zginął od kuli. Powiadamia o tym służby, sprawę przejmuje komisarz Karol Osiński i prokuratorka Katarzyna Borzym-Grzesik. Denat na razie pozostaje niezidentyfikowany, sprawę trzeba więc zbadać od drugiej strony - polowania i firmy, która je zorganizowała.
Poznańska policja jednak nie zamierza na razie w te dochodzenie się angażować, bo co innego ma na głowie - jeden z zatrzymanych w zamian za dobrą wolę w jego sprawie, przekazuje informacje o nielegalnej rozlewni niemieckiego spirytusu, w którą przemieniona została gorzelnia w Wolsztynie. Na zlecenie przełożonego sprawę zbadać ma komisarz Mariusz Blaszkowski, prywatnie partner prokuratorki Brygidy Bocian, który w obserwację gorzelni angażuje tego, kto nadaje się najlepiej - wielkiego fana alkoholi, podkomisarza Teofila Olkiewicza. Sam zamierza zbadać temat od drugiej strony - chce ponownie przeanalizować sprawę, która ich informatora posłała do aresztu. Gdyby tylko wiedział, w jakie tarapaty ta decyzja go wpędzi…
 
Książka rozpisana jest na prolog, 10 rozdziałów i epilog. Każdy z rozdziałów dzielony jest na nienumerowane podrozdziały rozpisane pod kątem miejsca akcji i dokładnej godziny zdarzeń. Każdy podrozdział liczy kilka stron i nie jest już dzielony na mniejsze fragmenty akcji. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego, narrator naprzemiennie oddaje perspektywę kilku postaci, z czego przeważająca większość to mężczyźni, poznańscy policjanci współczesnej Polski, ale i ci starej daty, którzy tęsknią za czasami, gdy nazywano ich milicją. Styl powieści jest jednym z jej największych atutów, a zarazem cech charakterystycznych całej twórczości Ryszarda Ćwirleja - barwny, gawędziarski, stawiający już w samej warstwie językowej na rozróżnienie postaci, miejsca i charakterystyki czasów, w których akcja jest osadzona. Dialogi prowadzone są w sposób mistrzowski - bardzo naturalne, bardzo swobodne, usiane są gwarą poznańską (dla słów niezrozumiałych są przypisy) i humorem, czuć w nich, że nie tylko my dobrze się bawimy je czytając, ale i sam autor (prawdopodobnie!) miał niezłą frajdę z ich tworzenia. Przyznam jednak, że w tej historii było też coś, co nieco mnie z rytmu lektury wybijało - to duża ilość wspomnianych historii z tomów poprzednich, zarówno serii z Blachą, jak i serii z milicjantami z Poznania (każda również opatrzona przypisem z tytułem powieści). Może dla tych czytelników, którzy obydwie serie znają, będzie to miły dodatek, swego rodzaju wspomnienie mające zapewnić ciągłość historii, dla mnie jednak, przy pierwszej styczności z serią, były czymś, co akcję spowalniało i zwyczajnie rozpraszało uwagę. Podejrzewam, że taki sposób prowadzenia narracji może być czymś charakterystycznym dla obydwu serii, mgliście pamiętam takie wspomnienie z dawno temu czytanego opowiadania osadzonego w uniwersum serii z milicjantami z Poznania.
“(...) z alkoholem trzeba walczyć, bo jak go będzie mniej, to mniej będzie morderstw i pijackich awantur i społeczeństwo będzie szczęśliwsze.”
W “Grobowej ciszy” postaci jest sporo, ale dzięki temu autor może świetnie oddać tę różnorodność poglądów, jaka w czasach świeżo po wyjściu Polski z PRL-u dzieliła Polaków. Są tutaj przedstawiciele tych, co żyją jeszcze tak, jak żyło się kilka lat temu - w Polsce komunistycznej, gdzie kombinowanie i nie do końca legalne działania były czymś na co zwyczajnie przymykało się oko. Co to komu szkodzi, że policjant w czasie służby wyskoczy sobie do pubu na kielonek lub trzy? A czy to alkohol z akcyzą czy bez, to kogo to tak naprawdę obchodzi? Tuż obok przejawiających taki pogląd policjantów, stoją ci, co nie patrzą wstecz, a w przyszłość, którzy cieszą się ze zmiany ustroju, a poglądy przejawiają już bardziej współczesne - do nich należy tytułowy Blacha i jego partnerka Brygida, która, muszę przyznać, jest jedną z kilku postaci kobiecych w prozie Ćwirleja, która zyskała moją pełną aprobatę. I właśnie bazując na dwóch postaciach kobiecych, dwóch prokuratorkach, autor pokazuje kolejny etap przemian w Polsce - zmianę roli społecznej kobiety, która teraz już nie jest wzywana tylko na traktor (hasło czasów PRL-u „kobiety na traktory!), ale w sposób bardzo kobiecy może z powodzeniem wcielić się w zawód jeszcze niedawno uważany za całkiem męski.
“W wolnej Polsce trzeba było ludzi przesiąkniętych zwyczajami komunistycznymi oduczyć kradzieży, więc gdy żarówki znikały, w blokach pojawiały się kartki zakazujące ich wykręcania. Ale, jak wiadomo, przyzwyczajenie drugą naturą człowieka, więc trzeba było chodzić po schodach w ciemnościach, skoro nikt nie chciał odpuścić.”
Ta wielość postaci ma jednak też i pewne minusy - mimo kilku policjantów wysuwających się naprzód akcji, tak naprawdę nie ma tu postaci typowo pierwszoplanowych, a ilość imion, nazwisk i funkcji zwyczajnie momentami może się mieszać - dla mnie, czytelniczki z serią niezaznajomioną, był to momentami pewien problem.
“- (...) nie mogę mieć zapalniczki, bo mi zaraz ukradną, a ja nie mogę popierać złodziejstwa, wystawiając złodzieja na pokuszenie.”
Sama intryga powieści budowana jest tempem bardzo spokojnym. Początkowo czytelnik zaznajamia się z kilkoma sprawami i zwyczajnym życiem policjantów, nie wiadomo więc który aspekt kryminalny będzie tym przewodnim. Dopiero gdzieś za połową powieści intryga nabiera rumieńców, a kolejne twisty fabularne zaczynają przypominać połączeniem komedii pomyłek z powieścią sensacyjną (jest trochę bójek czy innych charakterystycznych dla tego gatunku scen). Niemniej jednak finalnie intryga okazuje się bardzo dobrze przemyślana i rozbudowana tak sprytnie, że mimo pewnych oczywistości, czytelnik nie jest w stanie sam wpaść na jej przynajmniej częściowe rozwiązanie. Nie mogę jednak nie zauważyć, że samego kryminału jest w tej powieści niewiele, a przynajmniej nie można powiedzieć, że jedna intryga kryminalna jest tym, co całej powieści przewodzi - to następstwo wspomnianej już dużej ilości wspominek i dygresyjnych historyjek, które uwagę od intrygi odciągają.
“- (...) Co, Maryjanek, dobry plan?
- Jak dla mnie może być (...). Bardzo literacki, jak w dobrej powieści kryminalnej.”
A może historia kryminalna jest tu tylko pretekstem do opowiedzenia o tym, jak żyło się w czasach przełomu? Bo to i czas, i miejsce, są tym, co nieraz uwagę czytelnika kradną. Rok 1992 to czas sporych przemian, czas, kiedy PRL jeszcze nadal był w pamięci bardzo wyraźny, ale już równie mocno dało się odczuć powiew wolności płynącej z Zachodu. Zmiana stylu w ubiorze, muzyce, literaturze jest podkreślana na każdym kroku, a czytelnik doświadcza ówczesnej kultury całym sobą. Sam Poznań też jest ważny - puby, restauracje, czy bary mleczne, a nawet dworce mają tutaj swój klimat oddany bardzo wyraźnie, to czasy dawne, ale przecież już czuć w nich i tę znajomą współczesność.
“(...) na razie na naszym rynku nie ma zapotrzebowania na polskie kryminały. Ludzie chcą czytać to, czego za czasów poprzedniego ustroju nie mogli dostać, bo był to towar zakazany.”
“Grobowa cisza” to powieść skupiona nie tylko za zagadce kryminalnej i postaciach w nią uwikłanych, ale i na zwykłej codzienności, jaką niósł przełom dwóch ustrojów, dwóch systemów politycznych i ekonomicznych. Autor te detale codzienności wykorzystuje w każdym ich aspekcie, przemyca je tak naprawdę w każdą część powieści i świata, jaką wokół niej buduje - to robi wrażenie, uświadamia czytelnikowi ciągłość historii i świata, w którym żyje, to, co działo się wtedy ma wpływ na to, jak wygląda nasze teraz. Jako powieść kryminalna książka ma mocne zabarwienie gawędziarskie, dygresyjne, co tempo akcji nieco rozmywa w większym natężeniu niż w pozostałych seriach tego autora. Mimo to cieszę się, że i na tę lekturę się zdecydowałam - tak dobrą zabawę przy dialogach i tak barwne postacie to domena Ryszarda Ćwirleja!
 
Moja ocena: 7/10
 
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Muza.

Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł 
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej) 


Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz