Autor: Ryszard Ćwirlej
Tytuł: Grobowa cisza
Cykl: seria z Blachą, tom 3
Data premiery: 14.01.2026
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 448
Gatunek: powieść kryminalna
Ryszard Ćwirlej jest jednym z tych autorów
powieści kryminalnych, którzy przyczynili się do powrotu popularności tego
gatunku w naszym rodzimym wydaniu. Debiutował jako jeden z pierwszych
współczesnych twórców kryminału, w roku 2007, choć jego debiut typowo
współczesnym kryminałem nie był - bo osadzony był w czasach PRL-u i opisywał
historię grupki poznańskich milicjantów. Dopiero kilka lat później narodziły
się jego kolejne serie osadzone i w czasach wcześniejszych, i w końcu tych
współczesnych. Teraz autor na koncie ma ponad trzydzieści powieści rozdzielonych
na pięć cykli, z czego jednym z najnowszych jest seria z Blachą, inaczej zwana
serią z prokuratorką Brygidą Bocian - po raz pierwszy pojawiła się w 2023 roku,
a “Grobowa cisza” jest jej trzecim, najnowszym tomem. Co ważne, ta seria jest bezpośrednią
kontynuacją serii debiutanckiej autora o milicjantach z Poznania, więc i
postacie znane z tamtych powieści, w serii z Blachą się pojawiają. Nie trzeba
jednak koniecznie znać obydwu, by po najnowszy tytuł “Grobowa cisza” sięgnąć.
Wiosna 1992 rok. W Obornikach Wielkopolskich,
niewielkiej miejscowości położonej nieopodal Poznania, z samego rana po
polowaniu urządzonym dla pracowników poznańskiej firmy, leśniczy obchodzi las w
poszukiwaniu zastrzelonej zwierzyny. Jednak to nie na martwe zwierzę trafia, a
człowieka, który ewidentnie zginął od kuli. Powiadamia o tym służby, sprawę
przejmuje komisarz Karol Osiński i prokuratorka Katarzyna Borzym-Grzesik. Denat
na razie pozostaje niezidentyfikowany, sprawę trzeba więc zbadać od drugiej
strony - polowania i firmy, która je zorganizowała.
Poznańska policja jednak nie zamierza na razie
w te dochodzenie się angażować, bo co innego ma na głowie - jeden z
zatrzymanych w zamian za dobrą wolę w jego sprawie, przekazuje informacje o
nielegalnej rozlewni niemieckiego spirytusu, w którą przemieniona została
gorzelnia w Wolsztynie. Na zlecenie przełożonego sprawę zbadać ma komisarz
Mariusz Blaszkowski, prywatnie partner prokuratorki Brygidy Bocian, który w
obserwację gorzelni angażuje tego, kto nadaje się najlepiej - wielkiego fana
alkoholi, podkomisarza Teofila Olkiewicza. Sam zamierza zbadać temat od drugiej
strony - chce ponownie przeanalizować sprawę, która ich informatora posłała do
aresztu. Gdyby tylko wiedział, w jakie tarapaty ta decyzja go wpędzi…
Książka rozpisana jest na prolog, 10
rozdziałów i epilog. Każdy z rozdziałów dzielony jest na nienumerowane
podrozdziały rozpisane pod kątem miejsca akcji i dokładnej godziny zdarzeń.
Każdy podrozdział liczy kilka stron i nie jest już dzielony na mniejsze
fragmenty akcji. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie czasu przeszłego,
narrator naprzemiennie oddaje perspektywę kilku postaci, z czego przeważająca
większość to mężczyźni, poznańscy policjanci współczesnej Polski, ale i ci
starej daty, którzy tęsknią za czasami, gdy nazywano ich milicją. Styl powieści
jest jednym z jej największych atutów, a zarazem cech charakterystycznych całej
twórczości Ryszarda Ćwirleja - barwny, gawędziarski, stawiający już w samej
warstwie językowej na rozróżnienie postaci, miejsca i charakterystyki czasów, w
których akcja jest osadzona. Dialogi prowadzone są w sposób mistrzowski -
bardzo naturalne, bardzo swobodne, usiane są gwarą poznańską (dla słów
niezrozumiałych są przypisy) i humorem, czuć w nich, że nie tylko my dobrze się
bawimy je czytając, ale i sam autor (prawdopodobnie!) miał niezłą frajdę z ich tworzenia.
Przyznam jednak, że w tej historii było też coś, co nieco mnie z rytmu lektury
wybijało - to duża ilość wspomnianych historii z tomów poprzednich, zarówno
serii z Blachą, jak i serii z milicjantami z Poznania (każda również opatrzona
przypisem z tytułem powieści). Może dla tych czytelników, którzy obydwie serie
znają, będzie to miły dodatek, swego rodzaju wspomnienie mające zapewnić
ciągłość historii, dla mnie jednak, przy pierwszej styczności z serią, były
czymś, co akcję spowalniało i zwyczajnie rozpraszało uwagę. Podejrzewam, że
taki sposób prowadzenia narracji może być czymś charakterystycznym dla obydwu
serii, mgliście pamiętam takie wspomnienie z dawno temu czytanego opowiadania
osadzonego w uniwersum serii z milicjantami z Poznania.
“(...) z alkoholem trzeba walczyć, bo jak go będzie mniej, to mniej będzie morderstw i pijackich awantur i społeczeństwo będzie szczęśliwsze.”
W “Grobowej ciszy” postaci jest sporo, ale
dzięki temu autor może świetnie oddać tę różnorodność poglądów, jaka w czasach
świeżo po wyjściu Polski z PRL-u dzieliła Polaków. Są tutaj przedstawiciele
tych, co żyją jeszcze tak, jak żyło się kilka lat temu - w Polsce
komunistycznej, gdzie kombinowanie i nie do końca legalne działania były czymś
na co zwyczajnie przymykało się oko. Co to komu szkodzi, że policjant w czasie
służby wyskoczy sobie do pubu na kielonek lub trzy? A czy to alkohol z akcyzą
czy bez, to kogo to tak naprawdę obchodzi? Tuż obok przejawiających taki pogląd
policjantów, stoją ci, co nie patrzą wstecz, a w przyszłość, którzy cieszą się
ze zmiany ustroju, a poglądy przejawiają już bardziej współczesne - do nich
należy tytułowy Blacha i jego partnerka Brygida, która, muszę przyznać, jest
jedną z kilku postaci kobiecych w prozie Ćwirleja, która zyskała moją pełną
aprobatę. I właśnie bazując na dwóch postaciach kobiecych, dwóch
prokuratorkach, autor pokazuje kolejny etap przemian w Polsce - zmianę roli
społecznej kobiety, która teraz już nie jest wzywana tylko na traktor (hasło czasów
PRL-u „kobiety na traktory!), ale w sposób bardzo kobiecy może z powodzeniem
wcielić się w zawód jeszcze niedawno uważany za całkiem męski.
“W wolnej Polsce trzeba było ludzi przesiąkniętych zwyczajami komunistycznymi oduczyć kradzieży, więc gdy żarówki znikały, w blokach pojawiały się kartki zakazujące ich wykręcania. Ale, jak wiadomo, przyzwyczajenie drugą naturą człowieka, więc trzeba było chodzić po schodach w ciemnościach, skoro nikt nie chciał odpuścić.”
Ta wielość postaci ma jednak też i pewne
minusy - mimo kilku policjantów wysuwających się naprzód akcji, tak naprawdę
nie ma tu postaci typowo pierwszoplanowych, a ilość imion, nazwisk i funkcji
zwyczajnie momentami może się mieszać - dla mnie, czytelniczki z serią
niezaznajomioną, był to momentami pewien problem.
“- (...) nie mogę mieć zapalniczki, bo mi zaraz ukradną, a ja nie mogę popierać złodziejstwa, wystawiając złodzieja na pokuszenie.”
Sama intryga powieści budowana jest tempem
bardzo spokojnym. Początkowo czytelnik zaznajamia się z kilkoma sprawami i
zwyczajnym życiem policjantów, nie wiadomo więc który aspekt kryminalny będzie
tym przewodnim. Dopiero gdzieś za połową powieści intryga nabiera rumieńców, a
kolejne twisty fabularne zaczynają przypominać połączeniem komedii pomyłek z
powieścią sensacyjną (jest trochę bójek czy innych charakterystycznych dla tego
gatunku scen). Niemniej jednak finalnie intryga okazuje się bardzo dobrze
przemyślana i rozbudowana tak sprytnie, że mimo pewnych oczywistości, czytelnik
nie jest w stanie sam wpaść na jej przynajmniej częściowe rozwiązanie. Nie mogę
jednak nie zauważyć, że samego kryminału jest w tej powieści niewiele, a
przynajmniej nie można powiedzieć, że jedna intryga kryminalna jest tym, co
całej powieści przewodzi - to następstwo wspomnianej już dużej ilości wspominek
i dygresyjnych historyjek, które uwagę od intrygi odciągają.
“- (...) Co, Maryjanek, dobry plan?- Jak dla mnie może być (...). Bardzo literacki, jak w dobrej powieści kryminalnej.”
A może historia kryminalna jest tu tylko
pretekstem do opowiedzenia o tym, jak żyło się w czasach przełomu? Bo to i
czas, i miejsce, są tym, co nieraz uwagę czytelnika kradną. Rok 1992 to czas
sporych przemian, czas, kiedy PRL jeszcze nadal był w pamięci bardzo wyraźny,
ale już równie mocno dało się odczuć powiew wolności płynącej z Zachodu. Zmiana
stylu w ubiorze, muzyce, literaturze jest podkreślana na każdym kroku, a
czytelnik doświadcza ówczesnej kultury całym sobą. Sam Poznań też jest ważny -
puby, restauracje, czy bary mleczne, a nawet dworce mają tutaj swój klimat
oddany bardzo wyraźnie, to czasy dawne, ale przecież już czuć w nich i tę
znajomą współczesność.
“(...) na razie na naszym rynku nie ma zapotrzebowania na polskie kryminały. Ludzie chcą czytać to, czego za czasów poprzedniego ustroju nie mogli dostać, bo był to towar zakazany.”
“Grobowa cisza” to powieść skupiona nie tylko
za zagadce kryminalnej i postaciach w nią uwikłanych, ale i na zwykłej
codzienności, jaką niósł przełom dwóch ustrojów, dwóch systemów politycznych i
ekonomicznych. Autor te detale codzienności wykorzystuje w każdym ich aspekcie,
przemyca je tak naprawdę w każdą część powieści i świata, jaką wokół niej
buduje - to robi wrażenie, uświadamia czytelnikowi ciągłość historii i świata,
w którym żyje, to, co działo się wtedy ma wpływ na to, jak wygląda nasze teraz.
Jako powieść kryminalna książka ma mocne zabarwienie gawędziarskie, dygresyjne,
co tempo akcji nieco rozmywa w większym natężeniu niż w pozostałych seriach
tego autora. Mimo to cieszę się, że i na tę lekturę się zdecydowałam - tak
dobrą zabawę przy dialogach i tak barwne postacie to domena Ryszarda Ćwirleja!
Moja ocena: 7/10
Recenzja powstała w ramach współpracy z
Wydawnictwem Muza.
Dostępna jest w abonamencie za dopłatą 14,99zł
(z punktami z Klubu Mola Książkowego 50% taniej)
Podoba Ci się to, co robię?
Wesprzyj mnie na patronite.pl/kryminalnatalerzu i dołącz do grona moich Patronów!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz